piątek, 23 sierpnia 2019

Góry - piękne i niebezpieczne

Ostatnio napisałem kilka notek na temat gór. Były w nim opisane niemal same superlatywy chodzenia po nich i podziwiania widoków i szczęścia jakie rozpierają wędrowców.

Ale też w jednej z nich wskazałem, że góry są niebezpieczne i trzeba je traktować z pokorą. Po prostu mierzyć siły na zamiary i nie iść bez odpowiedniego oprzyrządowania w postaci butów, okrycia, plecaka z żywnością, mapy i innych.

Naprawdę góry są przepiękne, ale zawsze trzeba też sprawdzać, jakie są prognozy pogody na konkretny dzień. Może i jest to stosunkowo mało istotne w górach o niskim pułapie, ale o wyższym jak Tatry to niezbędne.

Pisałem też, że nie mogę zapomnieć, gdy mój wychowawca w szkole średniej zabrał nas w Tary i wyznaczył trasę, którą mu odradzałem. I co? Ano nie natknęliśmy się na szczęście na pioruny, ale nagle śnieg się pojawił do pasa i moi koledzy schodzili do schroniska pojedynczo przez niemal 4 godziny. Nic się nie stało, co uważam za cud, tym bardziej, że nie mieli żadnego doświadczenia. Później to już ja wyznaczałem trasy w miarę bezpieczne dla początkujących.

Tatry są bardzo zdradliwe. Są najwyższe w Polsce a ileż to ja razy widziałem brawurę młodych ludzi, dla których niby to była jeno przebieżka. Nic bardziej mylnego o czym przekonali się turyści nawet na Giewoncie. Nie winię ich, ale niestety winię zbyt małą medialną promocję odpowiedniego zachowania się w górach. Ratownicy GOPR nie mają na to zbytnio czasu, ale media tak. I one zawsze winni ostrzegać wszystkich i wskazywać na ewentualne trudności związane z wędrowaniem po górach.

Jestem przybity wczorajszymi wiadomościami o zabitych w Tatrach, bo to jedne z moich ulubionych gór w Polsce. Ale ja nigdy nie wszedłbym na żaden szczyt, gdyby to groziło jakimiś nieprzewidzianymi konsekwencjami pogodowymi. Tego się po prostu nie robi, ale trzeba mieć doświadczenie. Ale nawet jeśli jest dobra pogoda to też należy uważać. Gdy byłem pierwszy raz w życiu na Rysach to w przeddzień 17-latka spadła tam w przepaść, nie było co zbierać. Tak też nie tylko pogoda, ale też brawura może zabić.

Dziś niestety wielu turystów nie ma pojęcia o górach i myślą, że mogą je ujarzmić. Nic bardziej mylnego. Ich się nie da ujarzmić, ale tylko odpowiednio podziwiać i to z pakorą dla nich i nie chodzi tylko o Tatry, ale o wszystkie pasma górskie.

Kiedyś - jak miałem wspiąć się z uprzężą na tatrowego Mnicha - mój asekurant zapytał mnie ile razy byłem w górach i jak mu odpowiedziałem, że z dwadzieścia razy to dalej już nie było żadnych pytań. A do tego jak mu przekazałem zacząłem od Gór Stołowych a później od Karkonoszy, Pieniny a dopiero później Tatry to bez wahania wziął mnie ze sobą. Doświadczenie! To jest ważne! Nie polecam nikomu zaczynać wędrowanie od Tatr. To bardzo niebezpieczne i zdradliwe.

W Tatrach jest najwięcej zabezpieczeń w postaci sznurów, łańcuchów, kładek, drabinek i niemal wszystkie są narażone na wyładowania atmosferyczne. Burze i pioruny to dla onych idealne miejscem do zaatakowania w najmniej spodziewanym miejscu. Tak też się stało z konsekwencjami niestety śmierci pięciorga turystów, w tym dzieci. To nie powinno się zdarzyć. Mam nadzieję, że będzie to przestroga dla nieodpowiedzialnych turystów, weekendowych turystów.

Z pełną świadomością bym żywioł górski porównał do żywiołu wodnego czy też do schodzenia w jaskinie grotołazów. Tam też trzeba mieć doświadczenie i zwracać uwagę na pogodę, i bez brawury. I należy tu i tam też unikać doświadczeniowej rutyny, bo ona też może zabić.



Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

Post jest chroniony prawem autorskim. Może być kopiowany w całości lub w części jedynie z podaniem źródła tekstu na bloggerze lub innym forum, gdzie autorsko publikuję. Dotyczy to również gazet i czasopism oraz wypowiedzi medialnych, w których konieczne jest podanie moich personaliów: Krzysztof Jaworucki, bloger "krzysztofjaw".

czwartek, 22 sierpnia 2019

Rady przedwyborcze. Zwolennikom opozycji do ich sztambucha

Troszcząc się o kondycję psychiczną zawiedzionych wyborców PO, którzy i jeszcze dzisiaj chcą głosować na opozycję w postaci PO-KO, ale i ku pokrzepieniu tych starszych, i młodych z reguły serc i dla lepszej przyszłości ich i naszej Polski kieruję przesłanie niniejszej publikacji.

Wielu z nich, wykształconych młodych ludzi wierzy do dzisiaj w totalną opozycję, wierzy raczej tylko i wyłącznie emocjonalnie, bo tak naprawdę jedno jest pewne: dla zwykłych obywateli naszego kraju PiS przez cztery lata zrobił więcej niż cała III RP po 1989 roku a przede wszystkim zrealizował niemal wszystkie obietnice wyborcze, czego poprzednicy w ogóle niemal nie robili. Jaki więc dzisiaj jest wybór? Pozostaje nam tylko PiS, bo powrót do władzy PO oznaczałby koniec Polski jaką znamy, bo totalsi chcą po prostu rozbicia dzielnicowego Polski a tym samym jej kolejnego rozbioru (likwidacja wojewodów i wzrost znaczenia samorządów). Jest to dla każdego Polaka nie do przyjęcia.

Ale nie tylko młodzi chcą głosować na totalsów a może nawet mniej niż wielu starszych, którzy przez 30 lat bombardowani byli "polityką wstydu" i antypisem i dla nich Kaczor jest złem wcielonym niezależnie od tego, że i renciści czy emeryci tyle zyskali od tej władzy.

Dosłownie dzisiaj byłem świadkiem dyskusji właśnie starszych ludzi i jedna Pani powiedziała tak: "Wezmę pieniądze od PiS-u, ale i tak zagłosuję na PO, bo tak robię zawsze". To typowy mechanizm wyparcia...

U wyborców PO występuje tzw. DYSONANS POZNAWCZY (co jest zrozumiałe i normalne), czyli sytuacja, w której jednostka uświadamia sobie sprzeczność pomiędzy informacjami (przekonaniami) posiadanymi a informacjami, które odbiera z zewnątrz.

Szczególnym przypadkiem dysonansu poznawczego jest dysonans pozakupowy a w naszym wypadku dysonans powyborczy dla wyborców PO. Taki dysonans występuje wówczas, gdy konsument (w naszym przypadku wyborca PO) stwierdza, że dany produkt nie zaspokaja w pełni jego potrzeb (w naszym przypadku obietnice PO nie zostały spełnione). Stanem odwrotnym do dysonansu pozakupowego jest satysfakcja z zakupu (w naszym przypadku z wyboru PO), ale trudno tutaj mówić o satysfakcji wobec tego, co zrobiła PO będąc u władzy, ale słyszymy to i dziś.

Teraz rządzi PiS, ale ten dysonans poznawczy obowiązuje dalej, bo pomimo tych czterech lat nadal wielu ludzi nie może się przyznać do błędu, kiedy onegdaj głosowali na PO i jej akolitów. A przyznanie się do błędu jest najtrudniejsze a nie przyznanie grozi emocjonalnym fanatyzmem. I z takim fanatyzmem poznawczym mamy do czynienia obecnie, gdzie wbrew faktom wielu dalej utrzymuje swoje przekonania, co nieraz widać w rozmowach z tymi ludźmi, rozmowach jedynie emocjonalnych bez żadnych argumentów merytorycznych. I tylko na tym bazuje dziś PO z jej koalicjantami. Nie argumenty a emocje mają jedynym źródłem głosowania na obecnych opozycjonistów.

Cóż więc robi i dzisiaj konsument lub wyborca, aby pozbyć się owego dysonansu, który trwa aż do dzisiaj? Otóż najprościej i automatycznie odrzuca wszystko, co mogłoby negatywnie wpływać na wybrany przez niego produkt lub jego wybór i podważać jego decyzję, (co wiązałoby się z przyznaniem do błędu a tego nikt nie lubi!). Błędów (lub też wad przedmiotu) się nie zauważa lub po prostu zamienia w zaletę. I zauważmy, że dawni wyborcy PO dalej postępują wedle tego mechanizmu, np. potępiając w czambuł każdą decyzję PiS-u: a to 500+ to rozdawnictwo, ale kiedyś tego nie było i było dobrze; młodzi są zwolnieni z PiT-u a dlaczego nie starsi; bo PO tak by zrobiło; trzynasta emerytura, bo PiS chce przekupić wyborców czego PO nie czyniła; wzrost gospodarczy to zasługa koniunktury a nie suksces PiS-u, bo jakby rządził, to też byłby wzrost bo przecież za ich rządów byliśmy zieloną wyspą; PO kradło, ale i kradnie PiS. więc nie ma żadnej różnicy; PO zapewniało nam zaufanie UE a dziś jesteśmy zdegradowani w tej unii; i tak dalej...

Szanowni dawni wyborcy PO! Zalecałbym jednak w końcu otrzeźwienie i odradzam taki sposób działania, postępowania i rozumowania. Prowadzi ono do błędnego koła, z którego trudno się wyrwać. To jak kłamstwo, w które brniemy i aby to ukryć kłamiemy dalej i głębiej, w końcu może wybuchnąć i naprawdę NAS-WAS ośmieszyć!

Oto kilka rad dla byłych i obecnych jeszcze wyborców PO, które mogą się zamknąć następująco i czego Wam nie polecam:

1. Utwierdzać siebie i innych zwolenników PO, że w momencie wyborów PO była tylko jedyną alternatywą. A więc w tamtym okresie zrobiliśmy dobrze i znów tak chcemy bo PiS dalej jest niedobry i zły,

2. PO w 20007 roku dawała nadzieje na zmiany ku lepszemu w przeciwieństwie do zaściankowego PiS, który wygrawszy wybory doprowadził nas do alienacji elit unijnych

3. PO i Tusk poradzili sobie z ówczesnym kryzysem najlepiej, a że kryzys dopiero nadejdzie? No cóż... kryzysu nikt nie przewidział i cały świat był nim zaskoczony a przyjdzie moment, kiedy PiS-owi zabraknie pieniędzy na rozdawnictwo i wtedy to zobaczymy jak byli nieudolni  i doprowadzą państwo do głębokiego kryzysu,

4. Zresztą na PO chce dalej głosować wielu ludzi, więc nie jestem sam i się z nimi identyfikuję, i nie muszę przyznawać się do błędu, bo takiego nie popełniłem,

5. PO to tylko ludzie, natomiast dalej wierzymy w idee liberalne lub quasi liberalne. PO okazała się nie tak liberalną, na jaką liczyliśmy (brak podatku liniowego i prawdopodobny wzrost miast obniżek podatków itd.), ale PiS jest jeszcze gorszy i po teraźniejszych wyborach zobaczymy dopiero jego złe oblicze. To pewne i dlatego winniśmy się bać tego, że PiS znów będzie rządził,

6. Ok. PO była do niczego, ale i cała elita jest do niczego: PIS, SLD, PSL. Chyba nie będziemy głosować więcej lub na nowe elity, np. PSL z Kukizem, bo władza PiS jest taka sama jak PO, też kradnie na potęgę,

7. Jesteśmy Europejczykami, więc onegdaj głosowaliśmy za Europą a nie PO. Teraz wiemy, że za Europą jest wiele partii i że wspólna Europa może wyglądać różnie. Nie tylko tak jak widzi to PO. Ale przecież i tak to wina PiS-u bo eksponował eurosceptycyzm! a teraz tylko udaje poparcie dla Unii Europejskie a w rzeczywistości jej nie popiera i chce w przyszłości Polexitu,

8. Wszyscy kradną! PO nie była wyjątkiem. A poza tym chyba każdy człowiek starałby się wykorzystać swoją władzę dla polepszenia swojej sytuacji. Może i niemoralne, ale powszechne. Więc z dwóch złodziei wybieram PO, bo ona kradła oficjalnie a PiS ukradkiem,

Tylko błagam nie odrzucajcie negatywnych informacji o rządach PO (co miałoby potwierdzać trafność waszej decyzji), nie zmieniajcie faktów (co by były zgodne z waszą decyzją), nie relatywizujcie zdarzeń (palenie szkodzi, ale mnie uspokaja PO szkodzi, ale jest mi do nich najbliżej) itd. PO naprawdę okazało się lekko nieświeże i teraz tylko należy znaleźć sposób na redukcję negatywnych emocji związanych z dysonansem poznawczym, pozakupowym (po zakupie-wyborze PO).

Nie wybierajcie po raz kolejny PO, wybierzcie ludzi wiarygodnych i zmieńcie w końcu swoje emocjonalne nastawienie do rządów PiS-u! To nie uwłacza Waszej osobowości, bo tylko krowa nie zmienia poglądów a Wy możecie dla dobra Rzeczpospolitej.

Nie musicie się do tego przyznawać oficjalnie, ale w kabinie wyborczej oddać głos na partię polską a nie antypolską.

P.S.
Jedna uwaga: PiS mi nic nie płaci, piszę tego typu teksty od lat i nigdy nie spotkałem się z jakąkolwiek propozycją hejterowania na rzecz kogokolwiek.

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

Post jest chroniony prawem autorskim. Może być kopiowany w całości lub w części jedynie z podaniem źródła tekstu na bloggerze lub innym forum, gdzie autorsko publikuję. Dotyczy to również gazet i czasopism oraz wypowiedzi medialnych, w których konieczne jest podanie moich personaliów: Krzysztof Jaworucki, bloger "krzysztofjaw".

środa, 21 sierpnia 2019

Legendowanie zdradzieckich elit III RP – Ośrodek wczasowy internowania w Jaworzu

Temat trochę mniej kampanijny, ale w sumie dotyczy całej III RP a więc dotyka też współczesności, która niestety wyrosła ze zdrady narodowej niby "naszych" już w roku 1981, kiedy to sam Geremek 1 grudnia 1981 roku proponował władzy wprowadzenie Stanu Wojennego by później powstała nowa Solidarność bez Matki Boskiej w klapie i tak się stało.

Ogólnie oficjalna historia - moim zdaniem - jest pełna fałszu i manipulacji. I nawet "nasi" historycy nie mówią o wszystkim, albo też sami nie wiedzą. Historię tworzą fakty i wydarzenia a one są kreowane i to najczęściej w zaciszu gabinetów.

Lata 80-te... To jeszcze należy się cofnąć do lat 70-tych. Komuna była w latach 70-tych inna niż wcześniej. Było to otwarcie E. Gierka. Oczywiście takie bardziej w sferze gospodarczej niż politycznej. Pojawiły się inwestycje, zachodnie produkty, itd...

Tak to trwało do 1976 roku, kiedy wyprowadzono robotników na ulice i założono KOR... Środowisko KOR-u było potem w latach 80-tych niemal jedyną tzw. "konstruktywną", różową opozycją. A na strajkach w sierpniu 80-tego roku rolę dyrygentów przejęło właśnie to środowisko i ludzie im bliscy: B. Geremek, J. Kuroń, A. Michnik, T. Mazowiecki i wielu innych.

Początkowo mieli przejąć strajk i go zneutralizować a sam strajk był zainicjowany aby obalić E. Gierka (zresztą walka wewnętrzna o władzę zawsze jakoś przesilała się w buntach robotniczych).

L. Wałęsę, czyli Bolka dowieźli na strajk UB-cy od strony morza motorówką. Nie opanowali strajku i powstała I Solidarność, jedyna naprawdę patriotyczna organizacja. Niestety Stan Wojenny ją zakończył a później istniała już tylko różowa opozycja z Geremkiem Michnikiem i Kuroniem.

Od momentu przejęcia władzy przez M. Gorbaczowa t.j. w połowie lat 80-tych Moskwa przygotowywała się do zmiany ustroju... W 1986 (albo rok wcześniej lub później) Gorbaczow obiecał Niemcom Zjednoczenie, czyli de facto koniec komunizmu. No a jeszcze na dokładkę był G. Soros? On był wszędzie i w Rosji i Polsce, i na Węgrzech.... Czyje interesy reprezentował? Etnicznie to środowiska syjonistyczne i wielkich bankowców...a te środowiska syjonistyczne to też środowisko KOR...

Następnie były strajki końca lat osiemdziesiątych zakończone zdradą narodową przy Okrągłym Stole i Magdalence, gdzie "niby nasze", polskie zdanie reprezentowali Ci, którzy w większości byli antypolakami i tak jest do dzisiaj.

To tak pokrótce, ale warto zauważyć, że właśnie Stan Wojenny zabrał Polsce wielu patriotów, którzy w przyszłości mogli stanowić elitę narodu. Zmuszono ich do emigracji a było to przeszło 1 mln naszych młodych patriotów. Zostali tylko Ci "różowi" najczęściej z semickim rodowodem. I dla nich Stan Wojenny wcale nie był straszny. Większość umieszczono w ośrodku wczasowym dla komunistycznych oprawców w Jaworzu.

Z książki Solidarność w Województwie Koszalińskim 1980-1989 (A.Frydrysiak,T. Wołyniec):

"W chwili przyjazdu do Jaworza nie było wytycznych dotyczących postępowania z internowanymi, zastosowano zatem regulamin ośrodka obowiązujący wczasowiczów podczas turnusu wypoczynkowego.
(...)
Przywieziono 106 paczek Było w nich pełne wyposażenie, a więc: ubrania, kosmetyki, żywność, książki i notatki. Przywieziono również owoce południowe: pomarańcze, banany, cytryny, ananasy.(...)
W czasie wolnym internowani prowadzili wykłady.
(...)
Słuchaczami wykładów byli internowani oraz żołnierze i milicjanci będący po służbie.?
"Ponieważ planowano przejście na gospodarkę rynkową, transformację pierwszej komuny w III RP, potrzebne były kadry konstruktywnych opozycjonistów, którym można byłoby przekazać władzę?
W tym celu w Jaworzu podlegali procesowi uwiarygodniania zdobywając status pokrzywdzonego m.in.: Wł.Bartoszewski, A.Małachowski, T. Mazowiecki, B.Geremek, St.Niesiołowski, A. Czuma, B.Komorowski, A. Celiński, A. Drawicz, R.Bugaj, A.Szczypiorski, W.Woroszylski, A.Kijowski, H. Mikołajska, J. Kuroń, J.Jedlicki, J.Holzer, St. Amsterdamski, J. Kuśnierek, M. Rayzacher, R.Zimand".

Patrząc z perspektywy 30 lat kogo internowano w Jaworze można dojść do wniosku, że scenariusz obecnej gangreny Polski, już wtedy był planowany.

Ośrodek w Jaworzu był jednym z kilku zaledwie obozów internowania stanu wojennego, który umieszczono nie w więzieniu, lecz w wojskowym domu wczasowym podległym dowództwu wojsk lotniczych. Działał do 22 maja 1982 r.

W tym dniu przeniesieni zostali do ośrodka odosobnienia w Darłówku m.in. przyszły premier Tadeusz Mazowiecki, przyszły minister spraw zagranicznych Bronisław Geremek, późniejszy ambasador Krzysztof Śliwiński. Powodem przeniesienia była konieczność przygotowania ośrodka w Jaworzu do sezonu wczasowego. Był to obóz niewielki, liczba internowanych rzadko przekraczała 60 osób. Większość internowanych przywieziono z Warszawy - mężczyzn z więzienia w Białołęce, a kobiety z Olszynki Grochowskiej. Była także grupa uwięzionych ze śląska i po kilka osób z Kielc, Lublina, Torunia i Łodzi. Cechą najbardziej charakterystyczną, odbiegającą od przeciętnej innych obozów był skład osobowy Jaworza: przebywali w nim intelektualiści - pisarze, artyści, naukowcy i - jak się po kilku latach okazało - przyszli politycy z pierwszych miejsc w kraju. Ośrodek odosobnienia w Jaworzu, jako jeden z bardzo niewielu w kraju, odpowiadał warunkom internowania zapowiadanym przez władze stanu wojennego: dwa pawilony spełniały standard wczasowy, w pokojach ok. 10 m2, z przedpokojem mieszczącym szafę i umywalkę, mieszkały 3 osoby. Dwa prysznice i cztery kabiny WC na piętrze przypadały na 20-30 osób. Czystość w pokojach, na korytarzu i w pomieszczeniach sanitarnych utrzymywali sami internowani. W oknach nie było krat, pokoje były otwarte, panowała swoboda poruszania się po korytarzach i wewnątrz pawilonu - ale już nie swoboda wychodzenia na zewnątrz, na teren bez muru i wieżyczek strażniczych. Spacery odbywały się pod nadzorem, w kółko po wyznaczonym terenie. Posiłki, przyrządzane smacznie, podawano do stolików w stołówce.

Osobistą kontrolę nad obozem sprawował adiutant gen. Kiszczaka, pułkownik Romanowski - on eskortował transport helikopterami z Warszawy do Jaworza, on też odwiedzał regularnie obóz. Stała, SB-cka część załogi Jaworza, nie ulegała zmianie, nie zmieniali się podoficerowie - prawdziwa władza w obozie, zmieniali się za to co kilka tygodni żołnierze z poboru i członkowie formacji ROMO. W kwietniu pojawił się nowy zastępca komendanta ds. nadzoru politycznego; przyniosło to znaczne zaostrzenie np. warunków widzeń z rodzinami - zaczęły się one odbywać pod ścisłym nadzorem funkcjonariuszy. Cywilni funkcjonariusze SB próbowali też, od połowy kwietnia, rozmów indywidualnych z internowanym".

Mało jest takich relacji, ale warto to przypominać, bo one tylko potwierdzają, że tak naprawdę nie było żadnego obalenia komunizmu, ale on był kontrolowany przez samych komunistów i ich "opozyjyjnych" wtyczek takich jak B. Geremek czy A. Michnik, który w więzieniu miał dostęp o możliwość pisania tekstów oraz wysyłania ich w świat. Zresztą był traktowany nadzwyczaj łagodnie.

W ten sposób legendowano nowych władców Polski, którzy rządzą w niektórych dziedzinach i dzisiaj. Oni albo ich potomkowie i z tej perspektywy należałoby patrzeć na obecną rzeczywistość.

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

wtorek, 20 sierpnia 2019

Wakacje z polskimi górami - Pieniny

W Pieninach byłem trzy razy. Są piękne i również jak Tatry należą do Karpat. Położone są w południowej Polsce i północnej Słowacji, będące najwyższą częścią długiego, porozdzielanego pasa skałek wapiennych (Pieniński Pas Skałkowy).

Urzekają swoistymi górami wapiennymi, których nie ma gdzie indziej. Pieniny, zwłaszcza ich środkowa część, są jednym z najatrakcyjniejszych regionów turystycznych w Polsce. Pod względem liczby turystów zajmują w Polsce drugie po Tatrach miejsce. Dla wielu zajmują pierwsze.

Po stronie polskiej najwyższy szczyt uważany za najwybitniejszy to urocze Trzy Korony (982 m n.p.m.), najwyższy szczyt to Wysokie Skałki (1050 m n.p.m.).

Oprócz wypraw pieszych polecałbym także słynny spływ tratwami Dunajcem. To atrakcja na skalę europejską. Równolegle (po słowackiej stronie rzeki) biegnie też szlak pieszo-rowerowy zwany Drogą Pienińską. Interesujące są również ruiny zamku w Czorsztynie i gotycko-renesansowy zamek w Niedzicy, a także (na terenach sąsiadujących z Pieninami) drewniane kościółki w Grywałdzie, Dębnie Podhalańskim, kościoły w Krempachach i Frydmanie. Po Zbiorniku Czorsztyńskim kursuje statek „Harnaś”, wykonujący 50-minutowe rejsy widokowe, oraz statki „Halny” i „Dunajec”, przewożące turystów pomiędzy zamkami w Niedzicy i Czorsztynie.

Spływ Dunajcem jest niesamowity. Wokoło same góry a my patrzymy na nie z dołu i nagle pragniemy na nie wejść i zobaczyć Dunajec. To widok, którego się nie zapomina. Przyrównuję go do pływania Renem, gdzie też w około są góry, zamki i pachnie przeszłością. Dla mnie osobiście woda i góry są pasją a w Pieninach mogę ją realizować w dwójnasób.

Spływ Dunajcem

Pieniny urzekają swoim obłędnym pięknem i dzikością, szczególnie na szlakach turystycznych a jest ich po polskiej i słowackiej stronie mnóstwo. Mi osobiście największą frajdę - oprócz spływu Dunajcem, gdzie mogłem podziwiać Trzy Korony - przypadła do gustu trasa: Przełęcz Osice – Przełęcz Szopka – Trzy Korony – Zamek Pieniny – Krościenko nad Dunajcem.

Trzy Korony

Zimowa panorama z Okrąglicy

Wiosenny poranek na Trzech Koronach.

Wspaniały widok  z Trzech Koron

Piękny widok na Trzy korony

Innym polsko -słowackim szlakiem jest: Veľký Lipník – Lesnické sedlo – Wysoki Wierch

Można tam nawet podziwiać wspaniałą  panoramę Tatr.


Wschód słońca na Wysokim Wierchu.

Inna przeze mnie  mnie ulubiona trasa to: Schronisko PTTK Orlica – Szafranówka – Wysoki Wierch – Durbaszka – Wysoka. 

Jest kapitalny i można go widokowo porównać jedynie z panoramą z Tatr. 

Wysoki Wierch o poranku.

Panorama z Wysokiej 

Inną równie urokliwą trasą jest: Krościenko nad Dunajcem – Sokolica – Czertezik – Czerteż – Krościenko nad Dunajcem

Reliktowa sosna na Sokolicy 

Zimowy widok na Przełom Dunajca

Trzy Korony oglądane z Sokolicy.

(Niemal wszystkie zdjęcia za wspaniałym artykułem: http://www.karolnienartowicz.com/10-najpiekniejszych-szlakow-w-pieninach/) - to samo przeżywałem będąc na nich wędrowcem.

Park narodowy: Pieniński Park Narodowy, przełom Dunajca. Szlak czerwony na odcinku Szczawnica - Czerwony Klasztor

Pieniny przyciągają jak magnez... i ten spływ Dunajcem, i te wapienne szczyty, i ten krajobraz. A dla mnie cenne okazy pienińskich kamieni, które zbieram na każdej wyprawie górskiej.

Ostatni raz byłem w Pieninach pięć lat temu, ale na pewno do nich wrócę, bo jakoś tak z biegiem moich lat od nowa rodzi się tęsknota za górami. Tego po prostu nie można stłamsić, to jest silniejsze od nas a przynajmniej ode mnie.

Pieniny dla mnie są tak wspaniałe jak Tatry, choć Karkonosze lubię najbardziej. Szlaki turystyczne nie są trudne, ale widokowo kuszące swoją pięknością. Można tam spotkać wszystko: i wspaniałą roślinność, i zwierzęta takie jakie jak  traszki, żaby, ropuchy, kumaki, salamandra plamista oraz gady: jaszczurki: zwinka i żyworodna, padalec zwyczajny, węże: żmija zygzakowata, gniewosz plamisty, zaskroniec zwyczajny. Różnorodność siedlisk i obecność zbiorników wodnych decydują również o dużej liczbie gatunków ptaków drapieżnych, wodnych, leśnych, polnych, sów itp.

Wśród 61 gatunków ssaków przeważają drobne gryzonie i nietoperze. Duże ssaki, z powodu niewielkiego rozmiaru pasma oraz zabudowę utrudniającą migrację z innych pasm górskich, występują stosunkowo rzadko. Są natomiast dziki, sarny i jelenie, w dolinie Dunajca wydry, a populację rysia ocenia się na kilka sztuk.

Moją niezapomnianą historią było wypadnięcie z tratwy do Dunajca. Młodzieńcza brawura mogła skończyć się nieszczęściem, ale udało mi się wejść z powrotem na łajbę i dalej płynąc Dunajcem. Pomogli mi flisacy i za to jestem im wdzięczny bo woda naprawdę była zimna a nurt dość szybki i moje umiejętności pływackie być może by nie wystarczyły. Wszystko zakończyło się jeno przeziębieniem.

Ale to nie wszystko. Wody penińskie słynął z ich zdrowego wpływu na nasze życie. Istnieje kilka źródeł z wodą mineralną (szczawy wodorowęglanowo-chlorkowo-sodowo-jodkowe). Ich występowanie związane jest z procesami wulkanicznymi, które zachodziły na granicy Pienin i Beskidów oraz intruzjami andezytów, których obecność powoduje zgazowanie tych wód dwutlenkiem węgla. Istnieje też kilka źródeł siarkowych, dawniej dwa były wykorzystywane w słowackiej Śmierdzonce. Brak większych naturalnych zbiorników wody, natomiast po wybudowaniu dwóch zapór wodnych (w Niedzicy i w Sromowcach) powstały duże zbiorniki sztuczne: Jezioro Czorsztyńskie i Zbiornik Sromowski.

Jeszcze kilka zdjęć, które na pewno skuszą do wakacyjnego wypoczynku w Pieninach.

Wodospad Zaskalnik 

Kościół pw. św. Marcina w Grywałdzie

Spływ Dunajcem 
Wąwóz Homole

Elektrownia wodna w Niedzicy
Zamek w Czorsztynie
Rejs między Czorsztynem a Niedzicą 

Z zamkiem w Niedzicy towarzyszy też legenda.

Zamek w Niedzicy

"Dawno, dawno temu na zamku w Niedzicy zamieszkali młodzi małżonkowie – piękna księżniczka Brunhilda i dzielny książę Bolesław. Poślubna sielanka nie trwała jednak długo, bo Brunhilda – przyzwyczajona do wystawnego życia w pałacu – szybko znudziła się odludną warownią w Niedzicy i zapragnęła bardziej światowych uciech. Swe żale księżna wylewała na nieszczęsnego Bogusława, który całymi dniami musiał wysłuchiwać jej awantur i wiecznych utyskiwań. Pewnego razu Bogusław nie wytrzymał i zaślepiony złością pochwycił żonę i z całej siły odepchnął. Biedaczka wypadła z okna wieży i spadła wprost w otchłań zamkowej studni. Bogusław, gdy tylko doszedł do siebie i zrozumiał co zaszło, wpadł w rozpacz. Dręczony wyrzutami sumienia całymi dniami błąkał się nieprzytomny po zamczysku i jęczał: „Przebacz mi Brunhildo”. Pewnej nocy rozpaczający książę pochylił się nad nieszczęsną studnią i nagle usłyszał dobiegający z niej głos ukochanej: „Przebaczam Ci, Bogusławie Łysy”. Z początku książę uradował się wielce, że duch Brunhildy odpuścił mu popełnioną zbrodnię, lecz chwilę później Bolesław zaczął zastanawiać się, dlaczego tajemniczy głos nazwał go „łysym”. Wszak nosił przecież na głowie długie, czarne włosy. Rozwiązanie zagadki przyniósł kolejny świt. Gdy nad ranem książę zwlókł się z posłania, po czarnych włosach nie było nawet śladu. Od tej pory księcia Bolesława zaczęto nazywać Łysym.

Nie był to jednak koniec tej nieszczęśliwej miłości. Wiele lat później, już po śmierci Bolesława, mieszkańcy zamku zaczęli opowiadać, że nocami po dziedzińcu warowni snuje się duch biednego księcia, powtarzający wciąż „Przebacz mi Brunhildo”. Każdej nocy spotyka on swoją zmarłą małżonkę i obie mary – już pogodzone – siadają wspólnie nad feralną studnią. Podobno też każdy mężczyzna, który ma coś na sumieniu, a spojrzy w jej głębię i nieszczerze  wypowie imię swej ukochanej, następnego dnia obudzi się łysy".

Na kanwie tej historii zrealizowano też film. 18 marca 1971 roku Telewizja Polska wyemitowała, prawdopodobnie w czwartkowym kinie "Ekranu z Bratkiem", pierwszy z siedmiu odcinków serii "Wakacje z duchami" zatytułowany "NA ZAMKU STRASZY !".

Serial ten powstał na motywach popularnej w tamtych czasach powieści "Wakacje z duchami" autorstwa Adama Bahdaja, który napisał scenariusz do tego filmu. Przy realizacji tego serialu, kręconego zresztą w miejscowościach Niedzica i Krościenko, było trochę problemów ale w końcu ówcześni decydenci dopuścili go do emisji.

(Źródło: http://www.pieniny.net.pl/legendy-pieninskie/o-ksiezniczce-brunhildzie-z-zamku-w-niedzicy/)


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

Post jest chroniony prawem autorskim. Może być kopiowany w całości lub w części jedynie z podaniem źródła tekstu na bloggerze lub innym forum, gdzie autorsko publikuję. Dotyczy to również gazet i czasopism oraz wypowiedzi medialnych, w których konieczne jest podanie moich personaliów: Krzysztof Jaworucki, bloger "krzysztofjaw".

Rządy PiS-u i czy będę na tą partię głosować?

Tak, będę głosować i to mimo, że mam do tej partii dużo zastrzeżeń, ale jestem realistą i chcę głosować na tych, co choć w skrytości ducha mają polskość na pierwszym miejscu. Na dzień dzisiejszy nie ma po prostu alternatywy: albo partia polska, albo antypolska.  Tylko taki podział jest słuszny i wedle tego podziału winniśmy wybierać swoich przedstawicieli do sejmu i senatu.

ZP z PiS-em na czele po raz pierwszy od 1989 roku realizuje swoje obietnice wyborcze. Tak nie było nigdy lub zabrakło czasu jak w przypadku haniebnie odwołanego przez Bolka rządu J. Olszewskiego i też przez specsłużby pierwszego rządu PiS. Teraz ta partia miała większość parlamentarną i mogła zrealizować to, co zapowiadała. Nie ma większej wiarygodności dla partii jak jej program i jego późniejsze wdrażanie w życie. A tak PiS czynił od samego początku.

Jednakże napisałem, że wiele z obietnic mimo wszystko nie zostało do końca spełnionych. Zawsze pisałem, że jeżeli coś będzie mi się nie podobało, to będę pisać o tym otwarcie.

Chodzi mi głównie o veta prezydenta A. Dudy w sprawach dotyczących sądownictwa. To zahamowało reformy "tej nadzwyczajnej kasty ludzi" i nie wiem na jak długo. Nie uwolniono też zawodów prawniczych o co onegdaj zabiegał Z. Ziobro. Nie jestem w stanie zrozumieć dlaczego?

Nie podoba mi się też to, że nie ujawniono Aneksu do Raportu z likwidacji WSI, o co prawa strona internetu zabiegała od dawna. Co tam jest w tym aneksie, że nawet PiS nie zdecydował się go ujawnić?

Kolejnymi niespełnionymi obietnicami prezydenta są: brak wystarczającej pomocy dla kredytobiorców zaciągających pożyczki we frankach szwajcarskich oraz brak inicjatywy ustawodawczej likwidującej sławetną ustawę 1066 o bratniej pomocy. Z tą ostatnią też nie wystąpił PiS, czemu się naprawdę dziwię.

Nie wprowadzono też podatku obrotowego dla wielkich sieci handlowych, choć w tym zakresie trwają prace, ale jak się potoczą... któż to wie.

Inną - dla mnie ważną - jest ustawa zakazująca aborcji i eutanazji. Są w sejmie projekty takich ustaw, ale PiS odkłada je w nieskończoność. Wiem, że temat jest trudny, ale warto podkreślić nasze chrześcijaństwo, o którym mówił ś.p. święty Jan Paweł II, który uważał, że to właśnie z naszego kraju popłynie ozdrowieńczy i chrześcijański powiew powrotu Europy do korzeni własnego istnienia.

Warte jest też podkreślenie, że PiS jednoznacznie nie potępił  amerykańskiej ustawy 447 JUST. Były tylko werbalne zapowiedzi, że nic nikomu się nie należy, ale to nam jako ofiarom II WŚ. Więc pytam: Dlaczego odłożono w zakamarkach sejmu projekty w tej sprawie, które uwypukliły ten temat? Dlaczego wybory są 13 października? Czyżby dlatego, że do końca października przedstawiciel USA ma przedstawić raport z realizacji w Polsce tej ustawy? To też wzbudza u mnie niepokój i dlatego ciszyłbym się, gdyby do sejmu dostała się Konfederacja, która pełniłaby rolę podobną jak Jobbik na Węgrzech.

I jeszcze jedna i to bardzo wrażliwa sprawa. Uważam, że PiS za mało ściga przestępców z czasów PO-PSL, ale też wcześniejszych rządów. Są Komisje Śledcze, jest CBA i inne służby. Czyżby na złodziei i antypolaków nie było paragrafów. Są i trzeba z nich korzystać najmocniej jak potrafimy, bo nie możemy tolerować zdrajców polskiej racji stanu.

Zdaję sobie sprawę,że cztery lata rządzenia to za mało, aby wszystko zrobić, ale w niektórych sprawach wcale nie trzeba wielkiego wysiłku i mam nadzieję, że ten wysiłek zostanie podjęty w następnej kadencji ZP z PiS-em na czele.

Ale też zdaję sobie sprawę z kłopotów jakie PiS musiał pokonać i zrobił to wyśmienicie. Potrzeba było niezwykłego wyczucia, aby przetrwać te cztery lata. Zakładanie partii i organizacji, które miały obalić rząd na ulicach, pucz w sejmie, nawoływania do przelewu polskiej krwi, wołanie o pomoc zewnętrzną (UE) to tylko niektóre posunięcia totalsów z opozycji. Nic na szczęście im się nie udało, bo PiS nie dał się "wkręcić" w narrację drugiej Targowicy dbając o spełnienie obietnic wyborczych. I tak trzymać dalej, bo Polacy są naprawdę mądrzy i widzą kto jest ich wrogiem a kto przyjacielem!


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

Post jest chroniony prawem autorskim. Może być kopiowany w całości lub w części jedynie z podaniem źródła tekstu na bloggerze lub innym forum, gdzie autorsko publikuję. Dotyczy to również gazet i czasopism oraz wypowiedzi medialnych, w których konieczne jest podanie moich personaliów: Krzysztof Jaworucki, bloger "krzysztofjaw".

poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Wakacje z polskimi górami - Tatry

Tatry

Najwyższe góry w Polsce, choć tylko około 22% ich powierzchni mieści się w Polsce. Reszta to Słowacja. Są masywem górskim przynależnym do Karpat. Po słowackiej stronie najwyższym szczytem jest Gerlach (2655 n.p.m.) a po stronie polskiej Rysy (2503 n.p.m.).

Dla wielu to najpiękniejsze w Polsce górskie przestrzenie odwiedzane przez wielu turystów w lecie i zimie. Jest tu wszystko: letnie wspaniałe szlaki turystyczne, zimowe trasy narciarskie, wodospady, stawy, wysokogórskie szczyty, wspaniałe przełęcze, widoki zapierające dech w piersiach, dzika roślinność, niedźwiedzie i kozice oraz inne zwierzęta niespotykane gdzie indziej, kolejki linowe i wyciągi krzesełkowe, trasy wspinaczkowe (z uprzężą) i coś dla jaskiniowych grotołazów, przyjazne schroniska, gdzie możemy spocząć lub przenocować.   Można też poczuć jak to jest, gdy człowiek znajdzie się nagle ponad chmurami -  niczym wolny ptak lecący ku nieskończoności i bezkresowi przestworzy.


Klimat oraz roślinność i zwierzęta w Tatrach


 
Kozice, Świstak Tatrzański, Niedźwiedź Brunatny, Płochacz Halny






Tatry ogólnie dzielą się na Tatry Zachodnie ze szczytami: Bystra (2248 m) a po polskiej stronie: Starorobociański Wierch (2176 m) oraz Tatry Wschodnie ze szczytami:  Gerlach (2655 m) a po polskiej stronie: graniczny, północno-zachodni wierzchołek Rysów (2499 m) - Tatry Wysokie oraz Hawrań (2152 m) Tatry - Tatry Bielskie. 

Osobiście jestem zwolennikiem Tatr Wysokich, bo to one dostarczają niesamowitych wrażeń, niższe połacie gór przechodzę w innych pasmach górskich. 

Stolicą polskich Tatr od  wieków jest Zakopane - urokliwa miejscowość turystyczna, w której też znajdziemy różne zabytki a także poznamy zapach przeszłości. Zakopane słynie też z tego, że uwielbienie i zafascynowanie Zakopanem i Tatrami okazywało wielu literatów, poetów czy sławnych ludzi z Witkacym na czele. Do Tatr miał też słabość ś.p. Święty Jan Paweł II. Na Cmentarzu na Pęksowym Brzyzku swoją drogę ziemskiego życia zakończyli m.in.: S.I.Witkiewicz (Witkacy), Kornel Makuszyński, Jan Długosz, M. Berbeka, Jan Pękasa.



Zakopane jest też początkiem wielu szlaków turystycznych, o ile nie wszystkich. Najlepiej dojechać do Kasprowego Wierchu najstarszą w Polsce kolejką linową a później wybrać sobie szlaki różnego koloru: czerwony łączący się z niebieskim, żółtym i czarnym.

Najtrudniejszym szlakiem jest czerwony, z którego ja najczęściej wybieram dojście na Świnicę i poprzez Zawrat, Orlą Perć na Kozie Wierchy. Stąd do przełęczy Krzyżne i żółtym szlakiem poprzez Dolinę Gąsienicową do schroniska Murowaniec. Jeżeli mamy jeszcze siły to można żółtym i niebieskim szlakiem do trzeć z powrotem do Kuźnic, gdzie wyruszaliśmy kolejką linową. Jest to chyba najbardziej meczący i najbardziej wymagający szlak w polskich Tatrach i dlatego też mogę go polecić tylko doświadczonym turystom. Przed wyprawą dobrze jest sprawdzić czy jakiś fragment danego szlaku nie jest wyłączony z ruchu, co ostatnio się niestety zdarza. I powtarzam jak mantrę: na wyższe partie gór nie może nikt wchodzić, kto ma choć lekki lęk wysokości.

Byłem onegdaj na Zawracie kiedy jedna z Pań utknęła nad przepaścią i nie chciała iść dalej ani się wrócić mimo tego, iż miała do dyspozycji łańcuchy. Z jej partnerem wzięliśmy ją przed siebie i asekurując w końcu doszliśmy do w miarę płaskiej grani. A co by się stało, gdyby i partner miał lęk wysokości? Nawet nie chcę sobie tego wyobrażać.

Wbrew pozorom to też Giewont jest trudny do wejścia i zejścia, szczególnie dla tych, którzy uważają inaczej i wybierają się w góry bez odpowiedniego obuwia i innych akcesoriów niezbędnych do wędrowania górskiego, które wymieniłem w poprzednim wpisie.

Ale też doświadczeni turyści górscy za każdym razem muszą podchodzić z pokorą do gór, bo przyzwyczajenie też może prowadzić do tragedii.

Jak już we wcześniejszym wpisie wspomniałem, że też z uprzężą wspiąłem się na Mnicha. Była to frajda podparta młodzieńczą brawurą. Ileż to razy chciałem to powtórzyć, ale niestety strach stał się rozsądkowy i już więcej nie podjąłem tej próby.

Ale nie tylko Tatry Wysokie są wspaniałe. Z Kasprowego można udać się szlakiem czerwonym Czerwonymi Wierchami na szczyt Ciemniak a później później odpocząć - dochodząc zielonym szlakiem - w schronisku na Hali Ornak. Jeżeli mamy jeszcze dość siły to warto byłoby wyskoczyć na szczyt Starobociański Wierch a później dotrzeć do Doliny Chochowskiej i z powrotem do Kuźnic. Trasa wymaga dwóch dni i zależna jest od szybkości naszego wędrowania.

Stosunkowo bardzo trudne jest zdobycie Kościelca.  Wejście na szczyt niemal nie ma żadnych udogodnień (liny, łańcuchy, drabinki, itd) i jak wszędzie w górach najłatwiejsze jest wchodzenie a najtrudniejsze schodzenie ze szczytów i tak jest w przypadku Kościelca.

Na najwyższy w polskich Tarach szczyt Rysy można dotrzeć różnymi szlakami. Najlepszym - wedle mnie - widokowo jest: Kasprowy Wierch - Murowaniec, Murowaniec - Przełęcz Krzyżne, Przełęcz Krzyżne - Skrajny i Zadni Granat a później do schroniska Przy Przednim Stawinie w Dolinie Pięciu Stawów Polskich. Później na Szpiglasowy Wierch  do Morskiego Oka, gdzie też jest wspaniałe schronisko, ale niestety mnóstwo ludzi. Z Morskiego Oka kierujemy się do Czarnego Stawu a dalej na Rysy. Wejście na Rysy trwa koło 3 godzin, ale jest monotonne, w żlebie i jest całkiem łatwym do zdobycia szczytem, przy czym należy uważać tylko, żeby na szczycie nie zsunąć się w górską przepaść.

Podczas zejścia z Rysów po raz pierwszy w życiu zobaczyłem trzy kozice. Te to mają dar biegania po Górach. Są płochliwe, więc jeżeli chcemy fotografować to musimy sobie zdawać sprawę, że będą to zdjęcia z daleka. Przy Wodogrzmotach Mickiewicza spotkałem niedźwiedzia. Na szczęście też szybko odszedł i dobrze bo trochę się bałem. Świstaka jeszcze nie widziałem, chociaż wielu turystów zakosztowało tą przyjemność.

Rysy: w Tartach polskich najwyższy szczyt

Gerlach: najwyższy szczyt w Tarach. Zdobycie go wymaga asekuracji doświadczonych taterników

Tatry mają wiele miejsc do obejrzenia i zwiedzania. Polecam je wszystkie, bo warto zakochać się w Tatrach. Jeżeli poczujemy to wspaniałe uczucie bycia z górską naturą to pozostanie nam to na całe życie i będziemy tam wracać, kiedy tylko będziemy ku temu mieli okazję



Ja bywam w Tatrach - podobnie jak w Karkonoszach - zawsze, gdy decyduję się na wyprawę górską. Moja droga to Karkonosze- Tatry - Bieszczady - Pieniny - Góry Stołowe. A później inne pasma górskie.

Jest coś urzekającego, gdy pieszo pokonujemy najwyższe w Polsce szlaki i szczyty górskie. Tatry bywają w wyższych partiach naprawę cudowne. Kto raz tam pojechał i chodził po szlakach ten wie o czym piszę.








Wycieczkę w Tatry można zacząć od łatwiejszych tras a później zdobywać te najtrudniejsze. 




W Tatrach jest też bardzo duży wybór szlaków narciarskich a sporty zimowe cieszą się w Polsce coraz większą popularnością. Nieraz niepotrzebnie jeźdźmy gdzieś za granicę jak mamy zaraz obok np. tatrzańskie i podhalańskie: Białki - Tatrzańskie, Banie, Nosal, Gubałówka, Kasprowy Wierch i wiele, wiele innych (https://www.skionline.pl/stacje/m
apy-tras-narciarskich,polska-tatry-i-podhale,region,16.html0.







Tatry moje góry gdzie, przestrzeń pobudza wszystkie zmysły 
Tatry moje góry, oszałamiająca radości przyrody
To tutaj znajduję ukojenie, odpoczynek i Boga zamysły
To tutaj widzę bezkresność i małość mojej egzystencji

Ale taż radość, że mogę je podziwiać
Radość rozpierająca moje wnętrze
I nic już później nie będę tak kochać
Bo wszystko niestety będzie brzydsze

Te szczyty, doliny, wodospady
Te schroniska pulsujące żywym ogniem
Muzyka szumu wiatru niczym najlepsze partytury
I ta otchłań bezkresna, którą na swoje barki dźwignąłem 

Tatry niech zostaną we mnie na zawsze
Tak jak piękne i bezkresne morze...

Tatry są bardzo gościnne. Ludzie tam mieszkający są życzliwi dla wszystkich. Oczywiście gdy mamy "dutki":), ale nawet bez ich mnogości możemy znaleźć tanie miejsca  do odpoczynku i startu w góry w okolicach Zakopanego. Polecałbym także skosztowanie górskiego prawdziwego oscypka, nie z mleka krowiego a także odwiedzenie i przebywanie w miejscach ekologicznych, gdzie na własny dotyk poznamy wszystko co jest najlepsze w gospodarstwach ekologicznych: zwierzęta, dobre ekologiczne jadło i pitne trunki (też grzaniec ze spirytusem), wspaniałe rozmowy z góralami, spanie w czystym powietrzu, prostolinijna gościnność. 

Całe Podhale słynie też z patriotyzmu. Ludzie przede wszystkim głosują na partię polską, nigdy na współczesną Targowicę i to też urzeka mnie w nich. Ta polskość bez jakichś warunków wstępnych, jest to genetyczna, genetyczna wieź z Polską.  

Kocham Tatry i ludzi w Tatrach. To miejsce, gdzie można oderwać się od rzeczywistości dnia codziennego, nawet kiedy tylko odwiedzamy Zakopane bez pieszych wycieczek, może jedynie na Gubałówkę, ale dla dzieci i początkujących to też dużo. To nieprawdopodobnie, ale kiedyś widziałem małżeństwo wspinające się na Świnicę z małym dzieckiem na plecach. Później zeszli bezpiecznie a dziecko... jestem pewien, że też pokocha góry...
                              

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

Post jest chroniony prawem autorskim. Może być kopiowany w całości lub w części jedynie z podaniem źródła tekstu na bloggerze lub innym forum, gdzie autorsko publikuję. Dotyczy to również gazet i czasopism oraz wypowiedzi medialnych, w których konieczne jest podanie moich personaliów: Krzysztof Jaworucki, bloger "krzysztofjaw".

piątek, 16 sierpnia 2019

Wakacje z polskimi górami (1) - Bieszczady, Karkonosze

Nie zapominajmy, że jeszcze trwa lato i są wakacje...

Moją drugą - po żeglowaniu - pasją są polskie góry i letnie wyprawy górskimi szlakami turystycznymi. Nie lubię odpoczywać biernie np. leżąc na plaży cały dzień.

W swoim życiu przeszedłem pieszo wszystkie polskie pasma górskie i każde ma swój osobliwy urok. Zdobyłem indywidualnie Koronę Gór Polskich [1], bywałem też w górach po czeskiej stronie i zdobyłem tam szczyt Červená hora o wysokości 1333 m n.p.m. oraz okresowo wspinałem się z uprzężą na tatrzański masyw Mnicha (nad Morskim Okiem) o wysokości 2068 m n.p.m, ale teraz raczej bałbym się a wtedy młodzieńcza brawura jednak poprowadziła mnie do takiej wspinaczki. Oczywiście byłem też kilkukrotnie na Rysach, ale wcale nie uważam go za najpiękniejszy, choć jak wszystkie szczyty posiada swój niepodważalny i osobliwy urok, tylko same wejście trwające około 3 godziny jest monotonne.

Mnich w Tatrach źródło: w sieci

Większość z nas nie zdaje sobie sprawy jak piękne mamy nasze, polskie góry. Odwiedzamy raczej miejsca znane, gdzie nawet w klapakach można wejść na szczyt. O reszcie nie mamy pojęcia.

Jednak z tym nie można porównać wycieczek pieszych po różnych szlakach, gdzie trzeba mieć odpowiednie obuwie z grubą i twardą podeszwą antypoślizgową (muszą być wygodne z miejscem na grube wełniane skarpety, np. o pół czy numer większe) i wodoszczelny plecak z najważniejszymi rzeczami: mapy (trzeba nauczyć się je czytać!), podręczna apteczka z kremem chroniącym nas od słońca, pasta do obuwia, wiatro i wodoszczelny długi płaszcz z kapturem, wełniane skarpety na zmianę (na które nakładamy cienkie skarpetki chłonące wilgoć a wtedy wełniane skarpety są niemal suche), nakrycie na głowę, zapas energetyzujących posiłków wraz z czekoladą, coś do picia i w dzisiejszych czasach nawet lekki namiot. Trzeba też mieć ze sobą choć cienkie rękawiczki, które mogą się przydać w czasie pokonywania trudniejszych części szlaków zabezpieczonych linami czy łańcuchami. Można też wziąć ze sobą kompas, choć niektórzy uważają go za przeżytek. Obowiązujące też jest posiadanie telefonu komórkowego z GPS-em i z Powerbankiem, który może nam zasilić telefon w razie rozładowania oraz bardzo mocnej latarki z oświetleniem rozproszonym, która przyda się, gdy zastanie nas zmrok a to jest dość częste, choć szlaki są dobrze oznaczone. Gdy zaś wędrujemy za każdym razem gdzie indziej (bez powrotu na "start"), to wodoodporny plecak musi być wygodny a rzeczy w nim - mimo wszystko - pakujemy w worki foliowe.

Długie piesze wycieczki pozbawiają nas potasu i magnezu, z czego biorą się skurcze. Najlepiej kilka dni przed wędrowaniem brać dwa razy dziennie aspargin lub asparginian, które zawierają obydwa składniki a w czasie wycieczek dalej je stosować. Można też mieć przy sobie tabletki wapnia.

Warto też odpowiednio przygotować się do górskiej wędrówki i robić sobie wcześniej długie marsze wynoszące około 5 kilometrów. Dzięki temu nie straszne będą nam zakwasy. Ważne jest też obcięcie u nóg paznokci na tydzień przed wyjazdem, tak abyśmy w czasie wycieczek mieli spokój z "wcinaniem się paznokci", co jest bolesne i uniemożliwia nam wędrowanie.

Ja preferuję wycieczki w góry na długich szlakach, których przejście wynosi dziennie około 25-30 kilometrów, czyli około 10 godzin. Dla początkujących wystarczą nawet 2 czy 3 godziny dziennie. Po zakończeniu wycieczki bardzo ważną rzeczą jest ponowne zapastowanie skórzanego obuwia (ja jeszcze przeszło 20 lat używam  butów górskich produkowanych onegdaj w Nowym Targu. Kupiłem je wtedy trzy pary - dla mnie są najlepsze i bez udziwnień, ale i dziś można kupić świetne obuwie nadające się na piesze górskie wycieczki - technologia poszła w górę:)). Buty winny być za kostki, aby uniknąć zwichnięcia. Trzeba też zadbać o stopy mocząc je w zimnej górskiej wodzie i nacierać odpowiednimi kojącymi kremami lub maściami, można też przed wymarszem użyć talku. Zalecałbym też opaskę uciskową na kolana.

Nieraz jednak robią się "bąble", które niestety trzeba przebić wyjałowioną igłą i wycisnąć gazikami oraz odkazić wodą utlenioną lub spirytusem, choć jest to trochę nieprzyjemne, można wtedy też na noc zawinąć takie stopy w bandaż wpierw zabezpieczając wszystko specjalnym plastrem do nabycia w aptekach. Jeżeli ktoś ma tendencje do alergii to warto mieć ze sobą adrenalinę w razie wstrząsu anafilaktycznego np. po użądleniu osy (akurat osa to dla mnie wróg nr 1).

I jedna bardzo ważna uwaga. Jeżeli wybieramy się pieszo w góry w miesiącach wiosennych lub jesiennych ( a nawet nieraz i letnich) zawsze trzeba mieć na uwadze, że w wyższych partiach gór może zalegać śnieg a wtedy należy dokładnie śledzić komunikaty pogodowe i wybierać szlaki na niższych poziomach.

Nie zapomnę jak jeszcze w technikum wybraliśmy się z naszą klasą w Tatry jesienią. Nasz nauczyciel wybrał trudną trasę o dość wysokim pułapie wzniesień. Starałem się go przekonać, że większość moich kolegów nigdy nie chodziło po górach i może to skończyć się nieszczęściem. Nie słuchał a później był lament i nerwy po nagle pojawił się śnieg do pasa a trzeba było iść dość daleko do schroniska... Udało się, ale strach był wielki, powiem tylko, że moi koledzy schodzili pojedynczo przez niemal 4 godziny a później nawet po zmroku. Później to już ja wybierałem trasy.

Wycieczki piesze w góry są bardzo męczące fizycznie i trzeba je po prostu lubić i oddychać nimi i podziwiać je oraz widoki z nich nas otaczające. Dla tych, którzy "złapali bakcyla" górskiego, samo chodzenie jest przyjemnością, nie czuje się zmęczenia kojąc go widokiem roztańczonej przyrody. Zdobycie każdego szczytu jest jak zdobycie Mount Everest. Rozpiera nas wtedy życie, czujemy, że jednak jest coś warte i trzeba z niego korzystać. Mimo zmęczenia fizycznego piesze górskie wycieczki dają niesamowity kojący odpoczynek psychiczny a np. mycie pod strumieniem zimnej górskiej wody jest nadzwyczaj relaksujące.

I jeszcze jedno. Osoby początkujące muszą unikać brawury i liczyć siły na zamiary oraz zdać się na kogoś, kto ma doświadczenie i doradzi, jaki szlak wybrać. Nie polecam jednak wycieczek górskich osobom mającym lęk wysokości.

Oczywiście w górach jest też innych wiele atrakcji niż samo chodzenie po nich, choć ja to lubię szczególnie. Niewątpliwą  dużą frajdę można mieć korzystając z kolejek linowych, z których też można podziwiać piękną panoramę gór. Najbardziej znaną jest kolejka linowa na Kasprowy Wierch w Tatrach, ale gdzie indziej też są, jak np.: na Gubałówkę, na Jaworzynę Krynicką, na Śnieżkę i wiele innych. Jest też wiele górskich wyciągów krzesełkowych: w Karkonoszach - kolej krzesełkowa na Szrenicę, kolej krzesełkowa na Kopę; w Beskidzie Śląskim: kolej krzesełkowa na Czantorię, kolej krzesełkowa na Skrzyczne; w Tatrach kolej krzesełkowa na Nosal czy kolej krzesełkowa "Wielka Krokiew" a to nie wszystkie.

 

Kolej linowa i wyciąg krzesełkowy: Źródło - znalezione w sieci



Można też udawać się do miejsc szczególnych i zabytków górskich, do miejsc widokowych a nawet stacjonarnie odpoczywać w górskich miejscowościach, korzystając z licznych ich atrakcji. Na samych zaś szlakach też możemy natknąć się na cuda przyrody i cuda ludzkiej ręki.

Maczuga Herkulesa w podkrakowskiej Dolinie Prądnika - Źródło: https://magazyn.travelist.pl/10-polskich-cudow-natury/ 

Szczeliniec Wielki  - Góry Stołowe: Źródło jak wyżej

Wielość górskich atrakcji przewyższa wszystkie inne kierunki naszych wakacji a poza tym górski sezon w górach trwa cały czas i zimą można szusować na nartach, bo jest to piękny sport i rekreacja fizyczna i psychiczna, ale trzeba najpierw nauczyć się jeżdżenia na nartach czy desce i przestrzegać zasad w czasie zjazdów. To samo dotyczy skuterów śnieżnych, które są coraz bardziej popularne, ale nie zawsze je prowadzący wiedzą jak się w górach zachować.

 


Po takim szusowaniu jakże wspaniale jest spędzić wieczór przy kominku i w ciepłym miejscu. Poopowiadać o swoich wrażeniach, zaplanować kolejny dzień. Na moment zapominamy o tym naszym codziennym świecie...

Wspaniałą atmosferę gór tworzą schroniska, których na szlakach jest dość dużo. Tam można spotkać też pasjonatów, znaleźć bratnie dusze i nawet trochę się zabawić. To też wpisuje się w ducha przepięknych gór...

Ale wrócę do letniego piękna naszych gór i pokrótce przedstawię niektóre z nich.

Bieszczady.

To masyw dość niski, ale urokliwy i ma stosunkowo wysoki jeden szczyt, Tarnicę (1346 m n.p.m). Z niej przy pięknej pogodzie można podziwiać piękno Bieszczad, które onegdaj były raczej słabo zaludnione a dziś np. Ustrzyki Górne tętnią życiem. Ja pamiętam czasy, gdy były tylko pojedyncze chaty i to też miało swój urok, bo odpoczywając nie lubię gwaru a śpiew przyrody. Na zboczach gór bieszczadzkich nożna skosztować dzikich jagód, których jest pod dostatkiem. W górnych partiach Bieszczady zachowały swoją naturalną dziewiczość, ale trzeba tam dotrzeć pieszo i dobrze.







Klasyczny bieszczadzki krajobraz - widok na Halicz i Rozsypaniec z wiaty turystycznej na Przełęczy Goprowskiej. Źródło: znalezione w sieci

Bieszczady o zachodzie słońca: znalezione w sieci

Bieszczady słyną z pięknych połonin i najlepiej je odwiedzać przed sezonem lub o świcie, gdy nie ma jeszcze zbyt wielu ludzi. Mamy do dyspozycji szlaki oznaczone tradycyjnie: czerwony, zielony, niebieski i czarny.

Połoniny w Bieszczadach - Źródło j.w. 

Bieszczady to wyjątkowe, niezwykle rozległe góry. Oferują one całą paletę górskich wędrówek, w trakcie których każdy znajdzie coś dla siebie. Są tu zatem długie, lesiste trakty niekończącymi się graniami, są ostre podejścia czy ścieżki biegnące bezdrzewnymi połoninami, gdzie szczególnie latem niemiłosiernie pali słońce. Naprawdę trudno jest powiedzieć, które bieszczadzkie szlaki zasługują na miano najpiękniejszych, najciekawszych czy najbardziej godnych polecenia. Wybór zależy od wielu osobistych preferencji danego turysty. Ja tradycyjnie lubię szlaki zielone i czerwone. Kiedyś znakowano te najpiękniejsze (zielone) i najtrudniejsze (czerwone), ale dziś to już nie ma znaczenia, bowiem każdy szlak ma swoje uroki i warto jest je przejść wszystkie [2].

Gwiezdna noc pod „Chatką Puchatka” - znalezione w sieci
Zachód słońca na Wetlinie j.w.
Masyw Szeroki Wierch. W oddali Tarnica, j.w.
Na zielonym szlaku, j.w.
Panorama ze szczytu Tarnicy. Na niebie zbliżająca się burza, j.w.


Grób Stroińskich w Siankach

Od Bieszczad jest bardzo blisko nad jezioro Solina. Geograficznie zarówno Solina jak i całe jezioro (zalew) nie leżą w Bieszczadach tylko w Górach Sanocko-Turczańskich. Zapora solińska jest jedną z największych atrakcji turystycznych tej miejscowości a także całych Bieszczadów w ich granicach turystycznych (a już na pewno dla tych, którzy nie przepadają za wyprawami w góry). Jeżeli zamierzamy zwiedzić zaporę, zakładając, że poruszamy się samochodem, zostawiamy nasz pojazd na płatnym parkingu (szczególnie w weekendy trudno tu o miejsce), na który należy zjechać skręcając w prawo na pierwszym ostrym zakręcie przy wjeździe do Soliny od strony południowej i dalej udać się pieszo w kierunku zapory. Parkingów zresztą obecnie jest tu sporo. Po drodze do zapory niezliczone punkty gastronomiczne, kioski i stragany sprzedawców pamiątek, fotografów itp. 


Zalew soliński: foto z sieci

Karkonosze.

Subiektywnie dla mnie najpiękniejsze pasmo górskie w Polsce z polsko-czeskim szczytem Śnieżka położonym 1603 m.n.p.m. Oczywiście wszystkie polskie góry mają swoją specyfikę i warto je odwiedzać sukcesywnie, bo każdy może wyrobić swoje własne zdanie na temat określonych masywów i pasm górskich.

Karkonosze są to urokliwe góry a najpiękniejszy dla mnie szlak to zielony łączący Karpacz ze szczytem Szrenica (1361) i Szklarską Porębę. Są tam i drzewa, i pagórki i wodospady oraz strumyki górskie, ale całe Karkonosze i wszystkie szlaki są urokliwe, napawające radością. Sama Szrenica to doskonały punkt widokowy na Kotlinę Jeleniogórską oraz Góry Izerskie, a także Karkonosze czeskie. Sam szczyt Szrenicy wyniesiony jest ponad główny grzbiet Karkonoszy (Śląski Grzbiet) na wysokość 60 m. Wierzchołek leży całkowicie po polskiej stronie granicy.

Ale też Karkonosze to nie tylko góry, ale też urokliwe miejsca warte obejrzenia.






Wodospad Łaby 35 metrowej wysokości i platformą widokową. Źródło - j.w.

Zamek Chojnik: Źródło jak wyżej

Przełęcz Żarska: Źródło jak wyżej

Drewniane pomosty pośród karkonoskiej tundry. To jeden z najbardziej kojących widoków w Karkonoszach: Źródło jak wyżej

Śnieżka zimą - znalezione w sieci

Po Karkonoszach można też wędrować po ich czeskiej stronie, równie urokliwej jak polska. 

Źródło: znalezione w sieci

Pančavský vodopád – najwyższy wodospad w całych Sudetach, jest jednocześnie bajecznym punktem widokowym na cały obszar Sedmidoli. Źródło j.w.

Piękno Karkonoszy jest wprost niesamowite. Zawsze przemarsz po górach rozpoczynam od nich a później naładowany pozytywnie odwiedzam inne pasma górskie w Polsce. Zawsze idąc nawet po tych samych szlakach odkrywam je na nowo tak jak czytając po raz wtóry książkę też odkrywam w niej nowe przesłania. Zachłystuję się ich pięknem i zawsze jestem zadziwiony, że natura stworzyła coś tak urokliwego. Obserwując te widoki mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że jestem szczęśliwy.


Źródło: znalezione w sieci

Oczywiście nie tylko chodzenie po górach jest największą atrakcją Karkonoszy. Można (szczególnie z małymi dziećmi) wybrać się na bardzo krótką trasę pieszą, ale te też zobaczyć miejsca, które pozostaną nam na zawsze w pamięci.

 
Źródło: https://www.ruszajwdroge.pl/2015/03/co-warto-zobaczyc-w-Kakonoszach.html#.XVeLBugza70


I wiele innych miejsc. Zobacz: https://www.ruszajwdroge.pl/2015/03/co-warto-zobaczyc-w-Kakonoszach.html#.XVeLBugza70

W Europie to w Polsce jest najwięcej pieszych górskich szlaków turystycznych, które są chętnie odwiedzane przez miłośników gór. To chyba wynika z naszego romantyzmu. W innych państwach stawia się przede wszystkim na zimę i stoki narciarskie.

Po przejściu szlaku jakże wspaniale jest rozpalić ognisko i piec sobie kiełbaski czy ziemniaki, i wpatrywać się w języki ognia, które są hipnotyzujące. Wtedy też czujemy tą bliskość z naturą, której jesteśmy częścią.

Może to jakoś małostkowe, ale z wypraw w góry kolekcjonuję specyficzne kamienie, jakże różne w różnych partiach gór: kamienie karkonoskie, tatrzańskie, pienińskie, bieszczadzkie i inne. Pod tym względem jestem trochę "zakręcony".

Zakochajmy się w polskich górach...

Polskie góry, pagórki, wodospady
I te przepiękne szlaki górskie
Jakżeż o nich nie myśleć rok cały 
Przecież to nasze wzgórza himalajskie

Śpiew ptaków, szum drzew, rozmowy z naturą
Połoniny bieszczadzkie i tatrzańskie szczyty 
To piękno niczym spotkanie z poetycką literaturą
Daje nam szczęście jakbyśmy odkrywali nowe lądy 

Tylko szkoda, że przebywamy z nimi tak krótko
Ale przecież za rok znów odwiedzimy je na pewno...

Żeglowanie po polskich jeziorach i chodzenie po polskich górach... to mi wystarczy, aby przez resztę roku być człowiekiem aktywnym, pozytywnie nastawionym do życia i ludzi, cały czas myśląc, że znów przyjdzie lato i znów czekają mnie niesamowite wrażenia. 

[1] https://pl.wikipedia.org/wiki/Korona_G%C3%B3r_Polski
[2] http://www.twojebieszczady.net/


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

Post jest chroniony prawem autorskim. Może być kopiowany w całości lub w części jedynie z podaniem źródła tekstu na bloggerze lub innym forum, gdzie autorsko publikuję. Dotyczy to również gazet i czasopism oraz wypowiedzi medialnych, w których konieczne jest podanie moich personaliów: Krzysztof Jaworucki, bloger "krzysztofjaw".