niedziela, 21 lipca 2024

Cele D. Tuska - najpierw M. Morawiecki a potem J. Kaczyński i PiS oraz koniec ery III RP?

Trwa furiacka nagonka na członków rządu lub gabinetu M. Morawieckiego, ale chyba każdy wie, że za nadzór nad całością ówczesnego rządu pełnił premier M. Morawiecki. I bezpośredni atak obecnego premiera D. Tuska na ówczesnego premiera M. Morawieckiego nastąpi po rozliczeniach członków rządu ZP (PiS+SP). 

Ale ostatecznym celem D. Tuska jest prezes PiS-u Jarosław Kaczyński, na punkcie którego ma jakąś niezrozumiałą obsesję. Z czego ta obsesja się bierze i jak wpływa na psychikę D. Tuska to nie mnie oceniać [1]. 

Mogę wskazać tylko na początek tej obsesji i ja optuję za momentem jego przegranej ze ś.p. Lechem Kaczyńskim w wyborach prezydenckich. Po zamachu w Smoleńsku został tylko jego brat bliźniak, Jarosław i to na nim skupiła się projekcja tuskowej obsesji i nienawiści połączonej z jakąś fascynacją i kompleksem niższości. 

A po spacyfikowaniu byłego premiera i prezesa PiS nastąpi frontalny atak na partię PiS i chęć doprowadzenia jej do rozpadu lub zniszczenia i zresztą już pojawiają się sygnały, że D. Tusk chciałby na początku doprowadzić do "zagłodzenia finansowego" PiS-u w postaci radykalnego uszczuplenia wysokości jej dotacji publicznej. Chodzi o sprawozdanie finansowe PiS-u z wydatkowania środków na kampanię wyborczą, które PKW może przyjąć bez zastrzeżeń, ze wskazaniem uchybień albo je odrzucić. Konsekwencją odrzucenia sprawozdania finansowego komitetu wyborczego może być strata do 75 proc. dotacji podmiotowej, którą partia otrzymuje w związku ze zdobytymi mandatami oraz subwencji - także maksymalnie do 75 proc. jej wysokości [2]. PKW wyznaczył sobie czas na badanie sprawozdań finansowych do końca lipca 2024 roku.

Koniec PiS-u to byłaby realizacja jego marzeń, ostateczny skutek jego słynnej "żelaznej miotły", o której w czasie kampanii wyborczej mówił sam D. Tusk. 

Trzeba bowiem wskazać, że sam D. Tusk i jego ferajna nie zamierzają demokratycznie oddać władzy i po prostu muszą ją utrzymać za wszelką cenę. Bo przecież łatwo sobie wyobrazić co robiłby PiS gdyby teraz objął ponownie władzę. Zacząłby od rozliczeń rządu D. Tuska a tych bezprawnych jego posunięć jest już - po 8 miesiącach władzy - bez liku. I każdy dzień przynosi następne. Wtedy Trybunał Stanu musiałby działać przez 24 godziny na dobę a więzienia trzeba by było rozbudowywać o dodatkowe cele/pomieszczenia dla dzisiejszych potencjalnych przestępców z kręgów władzy. 

Ale jest jeszcze jeden aspekt całego tego działania D. Tuska, który może być traktowany jako przypuszczenie z pogranicza tzw. teorii spiskowych.

Otóż wydaje się, że jego obecne rządy zakończyły erę całej pookrągłostołowej i pomagdalenkowej III RP, w której istniała zasada, że "my nie ruszamy waszych a wy nie ruszacie naszych". Stąd wcześniej ZP (PiS + SP) nie przeprowadziły operacji CELA+, która rozliczyłaby rządy PO-PSL za lata 2007-2015 a teraz po prostu D. Tusk postawił na realizację interesów unijnych (niemiecko-unijnych) a porzucił jakieś stare polskie zobowiązania rodem z końca lat 1988-1989.

Jeżeliby zgodzić się z takim podejściem do faktów to sądzę, że J. Kaczyński zorientował się o końcu układu III RP bardzo późno, bo pod koniec kampanii wyborczej a ściślej mówiąc od momentu kiedy zaczęto pracować nad serialem "Reset", na który prezes PiS dał przyzwolenie.  Oczywiście ten serial był spóźniony o co najmniej cztery lata, bo naprawdę jego wymowa i fakty tam pokazane powinny sprawić, iż np. taki D. Tusk musiałby chyba oglądać świat zza krat a nie zostawać ponownie premierem Polski. Niestety pod tym względem PiS stracił swoje lata rządzenia, bo J. Kaczyński chciał być lojalny wobec układu zawartego przy Okrągłym Stole i Magdalence. I szkoda, że tak się stało...

Idąc dalej tym tokiem rozumowania należy zapytać co wynika z tego dla Polski? 

Otóż wszystko to, co najgorsze. D. Tusk realizuje przede wszystkim interesy niemieckie i sam zapewne czuje się bardziej Niemcem niż Polakiem. Rząd PiS-u jaki był taki był, ale był rządem polskim i działającym dla dobra Polski i  Polaków. Zrobił dla nas najwięcej od 1989 roku. Rządy D. Tuska reprezentują li tylko interesy niemieckie i zniemczonej UE. Polska i Polacy są raczej na ostatnim miejscu jego priorytetów. Tylko symptomatycznym pozostaje fakt, że dla Polski i Polaków D. Tusk powoli jawi się jako Niemiec, ale dla Niemców tak naprawdę jest nikim i traktują go jako swojego kelnera spełniającego bez szemrania ich życzenia i polecenia.  

Ogólnie pominąłem w tych rozważaniach rolę USA, które bardzo mocno wpływają na polską i europejską scenę polityczną. Warto bowiem zauważyć, że gdy w USA rządzi administracja Demokratów to na arenie europejskiej rośnie rola Niemiec a gdy rządzi administracja Republikanów ta rola Niemiec drastycznie spada a wzrasta rola Polski, Trójmorza i V4. My, polscy patrioci winniśmy wobec tego "trzymać kciuki" za zwycięstwo D. Trumpa w listopadowych wyborach w USA.

[1] Ciekawe w tym kontekście może być stwierdzenie J. Palikota w książce "Kulisy Platformy": ""D. Tusk (https://ksiazki.wp.pl/kulisy-platformy-6147706910345345c lubi czytać książki - opowieści o małych greckich tyranach z czasów Sokratesa czy Herodota, którzy „mieli w zwyczaju na przykład mordować wszystkich swoich synów zaraz po urodzeniu. Każdy z tych bohaterów pławił się w okrucieństwie”".

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

Ten sam tekst jest jednocześnie publikowany na forach: https://www.salon24.pl/u/krzystofjaw/ https://naszeblogi.pl/users/krzysztofjaw https://niepoprawni.pl/ludzie/krzysztofjaw; blogmedia24.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarze nie są przeze mnie cenzurowane ani wycinane za wyjątkiem tych, które zawierają wulgaryzmy oraz bezpośrednie niemerytoryczne ataki ad presonam.