niedziela, 6 września 2026

Czy to skutki wściekłej nienawiści i amoku w desperacji, czy może czegoś innego?

Opowiem Państwu trochę "wisielczy" humor zasłyszany w filmie "Udręczeni":
"Przychodzi lekarz do pacjenta i mówi:
– Mam dla pana złe wieści. Ma pan raka oraz chorobę Alzhaimera.
A - po chwili - pacjent na to:
– Uff, dobrze, że nie mam raka".

I jeszcze taką sentencję mylnie przypisywaną często Albertowi Einsteinowi:
"Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać innych rezultatów".

Upłynął już ponad tydzień i chyba na chłodno można teraz pokusić się o kilka refleksji na temat piątkowej (czwartego września) hucpy zafundowanej nam w Sejmie RP przez Premiera Donalda Tuska oraz jego "mędrków". 

Moim subiektywnym zdaniem byliśmy chyba świadkami początku zamachu stanu w Polsce w postaci jego pierwszego akordu, czyli prawdopodobnie bezprawnego powołania Macieja Berka na sędziego Trybunału Konstytucyjnego. Wiele środowisk społeczno-polityczno-prawnych jest bowiem zdania, że kandydat ów nie spełniał formalno-etyczno-prawnych warunków, aby zostać powołanym na sędziego TK, m.in.: apolityczności i bezstronności oraz realnego wykonywania zawodu prawniczego (w tym przypadku radcy prawnego) [1]. 

Warto tedy bacznie obserwować kolejne ruchy rządu D. Tuska zmierzające do politycznego opanowania TK, ale też zawczasu trzeba tym działaniom prawną "postawić tamę", bo musimy obronić Polskę przed jakimkolwiek wewnętrznym czy zewnętrznym totalitaryzmem.  

Ale też doczekaliśmy się wtedy kolejnego aktu tuskowej "operacji Zondacrypto", tym razem w postaci próby kolejnego "przepchnięcia" zawetowywanej przez Prezydenta RP rządowej ustawy o kryptowalutach w jej pierwotnym kształcie, czyli w takim - jak wyraził to sam P. Kral - który spełniał jego postulat, aby drastycznie ograniczała ona możliwość działania i funkcjonowania w Polsce firm dla niego konkurencyjnych. 

    Źródło: https://youtube.com/shorts/TK_pUU3P60E?si=yaCGN1Q8dVRMlRKD

No a wtedy nastąpił bardzo dziwny "słowno-mimiczny koncert" Premiera D. Tuska, który zaprezentował przy mównicy sejmowej.  

"Donald Tusk zacytował w Sejmie fragmenty zeznań podejrzanego (albo też świadka?) w aferze Zondacrypto Przemysława Krala. O ile miał prawo do zapoznania się z nimi, to nie miał prawa ich upubliczniać. Takiego zdania jest zastępca Prokuratora Generalnego prok. Michał Ostrowski. "Żurek siedzi i słucha wypowiedzi, za ile się kupowało ułaskawienie? To przestępstwo. Niech szybko przesłucha Tuska" - napisał na X prok. Ostrowski. Tego samego zdania jest prokuratorskie stowarzyszenie "Ad Vocem", które uważa, że Tusk złamał przepisy Kodeksu Karnego chroniące dobro śledztwa [2]". 

"Chodzi o znany art. 241 par. 1 kodeksu karnego, który stanowi o karalności czynu polegającego na publicznym rozpowszechnianiu bez zezwolenia wiadomości z postępowania przygotowawczego zanim zostaną one ujawnione w postępowaniu sądowym. Art. 12 ustawy Prawo o prokuraturze daje prawo do przekazania prokuratorom organom władzy publicznej wiadomości z wybranego postępowania, ale już nie zawiera uprawnienia do wydania zezwolenia na ujawnianie tych informacji przez ten organ władzy publicznej. Ujawnianie przez Premiera wyselekcjonowanych fragmentów zeznań z toczącego się postępowania przygotowawczego stanowi zatem rażące naruszenie fundamentalnych zasad procesowych i godzi w samą istotę rzetelnego wymiaru sprawiedliwości [2]".

Innymi słowy. Premier ma prawo uzyskać od prokuratury akta spraw, ale to nie jest tożsame z zezwoleniem na ich publiczne rozpowszechnianie, szczególnie ze względów politycznych a do tego w sposób subiektywnie wyselekcjonowany. Prawo w Polsce nie zna bowiem instytucji „politycznie użytecznego ujawnienia”.

A w tle cały czas była oczywiście tzw.: "afera Zondacrypto" i ewentualne morderstwo założyciela tej giełdy kryptowalut (wcześniej pod nazwą BitBay) Sylwestra Suszka, który zaginął w niewyjaśnionych okolicznościach 10 marca 2022 roku. 

Sąd w Estonii ogłosił upadłość operatora giełdy Zondacrypto (BB Trade Estonia OÜ) 27 sierpnia 2026 roku a decyzję wydał Harju County Court (Harju Maakohus) w Tallinnie. 

Okazało się bowiem, że Zondacrypto była firmą o cechach hybrydy: klasycznej tzw. "piramidy finansowej" i tzw. "schematu Ponziego" [3]. Dlatego też bardzo ważnymi dla niej były: pozytywny wizerunek i konsumencko-inwestycyjna wiarygodność u obecnych i potencjalnych klientów.  Cele te osiągane były m.in poprzez działania public relations i publicity. Można do nich zaliczyć też wydawanie ogromnych środków finansowych na promocję i reklamę (w podmiotach "od lewa do prawa") oraz różnorodny sponsoring (od finansowania zagranicznych klubów piłkarskich do finansowania wydarzeń typu: konferencje, zjazdy czy konkretne uroczystości).

(Schemat pozyskany z archiwów Internetu został sporządzony na dzień 21.05.2024, więc zapewne jest w pewnej mierze już nieaktualny. Tym niemniej pokazuje, że - wbrew insynuacjom obecnie rządzących - Zondacrypto "szastało pieniędzmi" wszędzie tam, gdzie się dało a nie tylko po prawej stronie sceny polityczno-społecznej).

Pikanterii całej sprawie dodaje też reprezentowanie ewentualnego przestępcy P. Krala przez dwóch adwokatów: Romana Giertycha i Jacka Dubois, którzy znani są również ze związków z obecną koalicją rządzącą. Nawet więcej, bo mec. R. Giertych jest posłem oraz wiceprzewodniczącym klubu parlamentarnego samej KO (sic!) i tylko można się domyślać jaką rolę ma odgrywać pełniąc adwokackie obowiązki na rzecz swojego szemranego klienta. 

Pomijając już aspekty etyczno-moralne słusznie należy się obawiać m.in. konfliktu interesów, chociażby z tego względu, że przecież R. Giertych jest też chyba cały czas adwokatem rodziny Tusków (z premierem na czele) i co by się stało, gdyby np. P. Kral obciążył zeznaniami D. Tuska lub KO, czyli macierzystą partię R. Giertycha? Jak wtedy "wierzgałby i rżał" mecenas, satyrycznie nazywany nader często "koniem"? Co wówczas dla niego byłoby ważniejsze: adwokacka lojalność wobec klienta P. Krala czy lojalność wobec klienta D. Tuska, czy lojalność wobec P. Krala czy wobec Koalicji Obywatelskiej? No chyba, że już dziś wiadomo, iż takich - obciążających Premiera czy "koalicję 13 grudnia" - zeznań lub wyjaśnień nie będzie... A jeżeli jest wiadomo, to czy R. Giertych mógł lub może mieć wpływ na treść owych zeznań lub wyjaśnień?

Ciekawą postacią jest też mecenas Jacek Dubois. Od lat pojawia się wszędzie tam, gdzie krzyżują się interesy  polityki, biznesu, samorządu i wymiaru sprawiedliwości. Reprezentował już Donalda Tuska, Bronisława Komorowskiego, Beatę Sawicką, dziś jest pełnomocnikiem "sławnego inaczej" lekarza Dawida Kacprzyka, współpracuje z Romanem Giertychem w sprawie Geralda Birgfellnera czy właśnie P. Krala, a jego kancelaria zarobiła miliony na obsłudze warszawskiego ratusza. Uczestniczył też w "przesłuchaniu" przez prokurator Ewę Wrzosek Barbary Skrzypek, wieloletniej współpracowniczki prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego, gdzie trzy dni po nim Pani Barbara zmarła [4]. 

A tak ogólnie cała ta wykreowana przez "koalicję 13 grudnia" "operacja Zondacrypto" okazała się znów wielkim niewypałem i może być porównywana z "aferą Amber Gold". Miała pogrążyć prawicę i nawet Prezydenta RP K. Nawrockiego a pogrąża wszystkich, też własnych kreatorów. Ostatecznie zaś chyba skończy się ona albo obciążeniem samego rządu za bierność w poinformowaniu w odpowiednim czasie społeczeństwa o tym, że Zondacrypto może być lub już była firmą-oszustem, albo po prostu afera zostanie wciągnięta przez "bagno zapomnienia", jak wiele jej podobnych. 

Reasumując. 

Mamy do czynienia z psuciem państwa przez ekipę D. Tuska i jego przybocznych. 

Powoli przestaje funkcjonować system prawny w Polsce a tym samym istota państwa jako takiego. 

Neguje się istnienie podstawowych instytucji państwa prawa jak np. Trybunał Konstytucyjny (m.in. nie publikując jego orzeczeń/wyroków czy też "głodząc" go finansowo) a jednocześnie dokonuje się wyboru niespełniającego wymogów formalnych Pana M. Berka na sędziego tegoż Trybunału, który podobno nie istnieje (sic!). 

Tworzy się jakiś abstrakcyjny podział na prawdziwych sędziów i "neosędziów", którzy jednak bywają uznawani za sędziów, jeżeli wydają wyroki korzystne dla rządzących. Premier D. Tusk gaworzy coś o "swoich" i "nie swoich sędziach", co w oczach obywateli podważa w ogóle niezawisłość, niezależność i bezstronność wymiaru sprawiedliwości a to z kolei rodzi brak zaufania do państwa polskiego.

Funkcjonuje i działa Prokurator Krajowy, który został powołany niezgodnie z prawem i po nielegalnym przejęciu gmachu Prokuratury. Nielegalnie przejęta telewizja publiczna (TVP) wciąż działa, choć znajduje się w permanentnym stanie likwidacji. Przetrzymuje się niewinne osoby w areszcie wydobywczym chyba tylko po to, aby wymusić na nich "odpowiednie" zeznania i wyjaśnienia. 

Od 9 września mamy też próbę nielegalnego przejęcia Akademii Wymiaru Sprawiedliwości i niemalże siłowego odsunięcia obecnego rektora i powołania w to miejsce nowego, nielegalnego "cudaka". Niemal wszyscy spodziewają się też próby siłowego przejęcia TK, upatrując w cyrku związanym z w/w akademią swoistego testu przed atakiem na tę właśnie konstytucyjną instytucję sądową.

Jedne afery są "przykrywane" kolejnymi tworząc swoistą "spiralę afer" i powodując chaos poznawczy u zwykłego obywatela, który już przestaje wiedzieć co jest zgodne z prawem a co nim nie jest. Mieliśmy już m.in. zamilczaną aferę pedeofilsko-zoofilską w Kłodzku, która została przykryta aferą w Szpitalu Południowym, która z kolei została przykryta przez aferę wadliwego rozdziału po-powodziowych środków pomocowych, która została przykryta aferą sporządzonego przez AI raportu marki Polska, która została z kolei przykryta aferą Zondacrypto, itd., itp. I do końca nie jest już  tak naprawdę wiadomo, czy konkretne afery są wykreowane (np. przez służby specjalne) czy rzeczywiste; czy są prawdą, fikcją (np. fake newsem, hejtem, "odwróceniem ról"), teorią spiskową, czy też operacją pod fałszywą flagą [5].    

Do tego ciągle mamy do czynienia z działaniami organów prokuratorsko-sądowych i aparatu przymusu tworzących atmosferę strachu u Polaków. 

A w tle umykają naprawdę poważne afery jak np. ostatnio sprzedaż strategicznego kolejowego terminala LPG w Plancie na Podlasiu, położonego zaledwie kilka kilometrów od granicy z Białorusią i to pomimo tego, iż Lasy Państwowe miały prawo pierwokupu, z którego nie skorzystały. Terminal został ostatecznie prawnie legalnie sprzedany za niemal 14 mln zł polskiej spółce WGT Group, w której jednak decydujący głos mają Białorusini powiązani z rosyjskim sektorem energetycznym. Trzeba też dodać, że o wątpliwościach związanych z tą transakcją zostało ex ante poinformowane zarówno Ministerstwo Aktywów Państwach jak i Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego [6]. Taką sprzedaż należałoby oceniać chyba już w kategoriach "zdrady państwa" a gdybym był złośliwy to zapytałbym hipotetycznie: "kto i ile wziął w łapę za doprowadzenie tej transakcji do końca?".

Doprawdy... aż trudno oprzeć się wrażeniu, że kolejny raz i znów za czasów Premiera D. Tuska polskie państwo zostaje sprowadzone do stanu, który niegdyś został już określony jako "państwo z dykty/kartonu", gdzie jest już tylko "ch...j, dupa i kamieni kupa". 

I już nie wiem czy wynika to z wściekłej nienawiści i amoku w desperacji; czy z jakichś defektów intelektualnych; czy z zaburzeń psychicznych; czy z niewiedzy, nieuctwa i/lub braku umiejętności rządzenia; czy może już z a'la targowickiej zdrady stanu? 

Wiem jednak jedno: że to wszystko razem wzięte jest i straszne, i żenujące, i już... śmieszne. 

Źródło: https://youtu.be/ytjH51nzLJM?si=afJV7Gh4CDDj9u2n


[1] https://www.msn.com/pl-pl/wiadomosci/other/berek-nie-spe%C5%82nia-warunk%C3%B3w-formalnych-przes%C5%82anka-do-niedopuszczenia-do-urz%C4%99du-s%C4%99dziego-tk/ar-AA2buEhb?ocid=BingNewsSerp. Natomiast kilka nazw różnych środowisk i organizacji, które apelowały o nie dokonywanie wyboru M. Berka na sędziego TK przytoczyła w swoim wystąpieniu sejmowym poseł Paulina Matysiak:
[5] https://pl.wikipedia.org/wiki/Operacja_pod_fa%C5%82szyw%C4%85_flag%C4%85. "Operacja pod fałszywą flagą (ang. false flag operation) – działanie prowadzone w sposób niejawny, którego celem jest ukrycie tożsamości rzeczywistego sprawcy i przypisanie odpowiedzialności innej stronie, najczęściej przeciwnikowi politycznemu lub wojskowemu. Operacje tego typu służą wytworzeniu pretekstu do podjęcia działań militarnych, dyskredytacji przeciwnika lub manipulowaniu opinią publiczną".

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

środa, 2 września 2026

Dlaczego D. Tusk za wszelką cenę chce przejąć Trybunał Konstytucyjny RP?

Ogólnie Trybunał Konstytucyjny RP (TK) jest najważniejszym konstytucyjnym organem sądowym orzekającym o zgodności z Konstytucją RP wprowadzanych (stanowionych) praw (aktów normatywnych) do polskiego porządku prawnego oraz rozstrzyga spory kompetencyjne pomiędzy centralnymi konstytucyjnymi organami państwa. Jest niejako "strażnikiem" ładu demokratycznego w Polsce.

Wedle Konstytucji RP (rozdział VIII, art. 188-197) TK orzeka w sprawach [1]: 

1. zgodności ustaw i umów międzynarodowych z Konstytucją,
2. zgodności ustaw z ratyfikowanymi umowami międzynarodowymi, których ratyfikacja wymagała uprzedniej zgody wyrażonej w ustawie,
3. zgodności przepisów prawa, wydawanych przez centralne organy państwowe, z Konstytucją, ratyfikowanymi umowami międzynarodowymi i ustawami,
4. zgodności z Konstytucją celów lub działalności partii politycznych,
5. skargi konstytucyjnej, o której mowa w art. 79 ust. 1,
6. sporów kompetencyjnych pomiędzy centralnymi konstytucyjnymi organami państwa,

a jego orzeczenia mają moc powszechnie obowiązującą, są ostateczne i podlegają niezwłocznemu ogłoszeniu w organie urzędowym, w którym akt normatywny był ogłoszony. Jeżeli akt nie był ogłoszony, orzeczenie ogłasza się w Dzienniku Urzędowym Rzeczypospolitej Polskiej "Monitor Polski".

Powyższe naszkicowanie znaczenia TK w polskim systemie prawnym jest niezbędne dla zrozumienia faktu, że jest on sądową instytucją konstytucyjnie bardzo, ale to bardzo istotną. 

Wielu rodaków niestety nie zdaje sobie z tego sprawy a powinno. Jednym z elementów odstraszających od TK jest pewnie fakt, że ogólnie niewielu z nas zna lub rozumie zawiłości prawno-ustrojowe państwa albo w ogóle nie zna prawa jako takiego. Kolejnym elementem jest też – uogólniając – prawny analfabetyzm wtórny spowodowany faktem, iż w miarę upływu czasu i niewykorzystywaniu na co dzień prawa powoli zapominamy wiadomości ze szkoły w ramach nauczania WoS (Wiedzy o społeczeństwie). A jeszcze bardziej uszczegółowiając, winą jest też radykalne w III RP obniżenie zakresu i jakości nauczania, co niestety jest pogłębiane przez obecne Ministerstwo Edukacji Narodowej (niedługo – zgodnie z lewacką ideologią – człon "narodowej" zniknie z nazwy tego ministerstwa - sic!). 

A dlaczego Premier D. Tusk chce albo siłowo przejąć TK, albo wprowadzić tzw.: "swoich sędziów" do tegoż gremium, m.in. lansując swojego przybocznego, niedawnego i skrajnie upolitycznionego ministra  Macieja Berka? 

To głosowanie nad nową kandydaturą do TK ma odbyć się już w piątek 4 września rano, choć zarówno upolitycznienie jak i nie spełnianie przez niego warunków formalnych kandydowania [2] winno go wykluczyć z całego procesu wyboru na tegoż sędziego. 

Odpowiedź na zadane w powyższym, przedostatnim akapicie pytanie oczywiście zna sam Premier, ale można chociaż trochę pospekulować na ten temat i wskazać cztery obszary implikujące D. Tuska do nielegalnego a nawet siłowego przejęcia TK:

1. Zwiększenie możliwości obalania wet Prezydenta RP K. Nawrockiego,
2. Zainicjowanie w jakikolwiek sposób procesu obalenia Prezydenta RP K. Nawrockiego,
3. Zapobieżenie przedterminowym wyborom parlamentarnym,
4. Pogłębienie ogólnego chaosu w Polsce jako wstępu do możliwości wprowadzenia jakiejś formy stanu nadzwyczajnego na terenie naszego kraju.

Odnośnie pierwszego obszaru to warto wiedzieć, że – de facto władając TK poprzez tzw. "swoich sędziów" (sens zdania wypowiedzianego przez Premiera (sic!) [3] – D. Tusk eliminuje TK z procesu stanowienia prawa w zakresie przyjmowanych ustaw. Wtedy Prezydentowi RP odcina się możliwość kierowania ustaw do sprawdzenia ich konstytucyjności przez TK i to niezależnie czy z jego podpisem (kontrola następcza ustawy) czy bez podpisu (kontrola prewencyjna ustawy). 

Będąc też pewnym rozstrzygnięć w TK na swoją korzyść Premier RP może też "na granicy prawa" występować do TK o zgodność z Konstytucją RP zawetowanych przez Prezydenta RP ustaw bowiem do TK w sprawie konstytucyjności praw mogą się zwracać (rozdział VIII, art. 191 pkt 1): Prezydent Rzeczypospolitej, Marszałek Sejmu, Marszałek Senatu, Prezes Rady Ministrów, 50 posłów, 30 senatorów, Pierwszy Prezes Sądu Najwyższego, Prezes Naczelnego Sądu Administracyjnego, Prokurator Generalny, Prezes Najwyższej Izby Kontroli, Rzecznik Praw Obywatelskich, Krajowa Rada Sądownictwa w zakresie, o którym mowa w art. 186 ust. 2, organy stanowiące jednostek samorządu terytorialnego, ogólnokrajowe organy związków zawodowych oraz ogólnokrajowe władze organizacji pracodawców i organizacji zawodowych, a nawet kościoły i inne związki wyznaniowe.

Hipotetycznie też rząd może w ogóle zrezygnować ze ścieżki legislacyjnej stanowionych praw (uchwalanie ustaw przez Sejm i Senat RP, podpis lub weto Prezydenta RP) i przyjmować – tam gdzie nie jest jasno napisane w Konstytucji RP o wymogu przyjmowania ustaw – po prostu uchwały oraz kierować je do TK w celu sprawdzenia ich zgodności z Konstytucją. 

Powyższe postępowania rządu (w ramach pierwszego obszaru celów D. Tuska w opanowaniu przez niego TK) tworzyłyby jeszcze większy chaos prawny w Polsce. Mielibyśmy do czynienia wręcz z anarchią prawną i kryzysem konstytucyjnym a tym samym kryzysem istoty demokracji w Polsce. 

W zakresie drugiego obszaru należy wskazać, że istnieje w Polsce prawna możliwość odsunięcia od władzy żyjącego i zdrowego Prezydenta RP, ale przede wszystkim tylko, jeżeli Trybunał Stanu (TS) orzeknie, iż Prezydent RP naruszył Konstytucję RP, przepisy ustaw lub popełnił przestępstwo. Aby jednak doszło do takiej sytuacji koniecznym jest postawienie Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej w stan oskarżenia w wyniku podjęcia uchwały Zgromadzenia Narodowego większością co najmniej 2/3 głosów ustawowej liczby członków Zgromadzenia Narodowego na wniosek co najmniej 140 członków Zgromadzenia Narodowego. Do podjęcia uchwały stawiającej Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej w stan oskarżenia potrzebnych jest co najmniej 374 głosów członków Zgromadzenia Narodowego. 

Natomiast TK może się w tej sprawie wypowiedzieć w przypadku, gdy mamy do czynienia z przejściową lub trwałą niemożnością sprawowania urzędu przez Prezydenta RP. 

"Co do czasowej niemożności sprawowania urzędu, Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej sam zawiadamia Marszałka Sejmu o tej okoliczności, gdzie w konsekwencji tenże przejmuje obowiązki Prezydenta. Nadal jednak urząd Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej jest obsadzony przez dotychczasową osobę, zaś kadencja biegnie przez cały czas. To wybrana przez Naród osoba zdecyduje kiedy owa okoliczność uniemożliwiająca sprawowanie funkcji ustanie. Inaczej wygląda sytuacja, gdy Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej nie jest w stanie powiadomić Marszałka Sejmu. Wtenczas o stwierdzeniu przeszkody w sprawowaniu urzędu przez Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej rozstrzyga Trybunał Konstytucyjny na wniosek Marszałka Sejmu. Tylko ten organ jest uprawniony do złożenia takiego wniosku [4]".

Dla uzupełnienia wiedzy. Ogólnie złożenie urzędu Prezydenta RP może nastąpić enumeratywnie w następujących przypadkach: 1-śmierci Prezydenta Rzeczypospolitej; 2-zrzeczenia się urzędu przez Prezydenta Rzeczypospolitej; 3-stwierdzenia nieważności wyboru Prezydenta Rzeczypospolitej lub innych przyczyn nieobjęcia urzędu po wyborze – enumeratywność przesłanek doznaje w tym przypadku wyjątku; 4-uznanie przez Zgromadzenie Narodowe trwałej niezdolności Prezydenta Rzeczypospolitej do sprawowania urzędu ze względu na stan zdrowia, uchwałą podjętą większością co najmniej 2/3 głosów ustawowej liczby członków Zgromadzenia Narodowego; 5-złożenie Prezydenta Rzeczypospolitej z urzędu orzeczeniem Trybunału Stanu.

Jak widać odsunięcie żyjącego oraz zdrowego Prezydenta RP od władzy jest prawnie bardzo trudne i  skomplikowane, i nawet nie można go obalić przez ogólnokrajowe referendum. Tym niemniej obecny rząd kieruje się takim prawem, jakim go rozumie a przejęcie TK daje mu jakieś teoretyczne i iluzoryczne szanse na podjęcie próby odsunięcia Prezydenta RP K. Nawrockiego od pełnienia przez niego urzędu. Oczywiście doprowadziłoby to do ulicznych protestów, chaosu a nawet do czegoś podobnego do wojny domowej połączonej z rozlewem krwi. 

Trzeci obszar obejmuje możliwość rozpisania przez Prezydenta RP nowych wyborów parlamentarnych w przypadku nieprzyjęcia budżetu w okresie czterech miesięcy od daty złożenia projektu do Sejmu. 

W praktyce więc Prezydent RP de facto nie może rozpisać nowych wyborów nawet w sytuacji, gdy TK uzna ustawę budżetową za niekonstytucyjną. Oznacza to, że – po obligatoryjnym podpisaniu ustawy budżetowej i np. skierowaniu jej przez Prezydenta RP do TK –  ewentualne uznanie ustawy budżetowej za niekonstytucyjną (co pewnie nastąpi, chociażby ze względu na nieuwzględnienie środków budżetowych na funkcjonowanie TK) nie uprawnia Prezydenta RP do skrócenia kadencji Parlamentu. W takim przypadku cały proces legislacyjny ustawy budżetowej zaczynałby się od początku a rząd działałby na podstawie projektu ustawy budżetowej lub tzw. prowizorium budżetowego. 

Rodzi się więc pytanie: Czy okres powtórnego procesu legislacyjnego niekonstytucyjnej ustawy budżetowej wlicza się w okres 4 miesięcznego wymogu uchwalenia takiej ustawy od momentu pierwotnego złożenia tejże ustawy do Sejmu? 

Otóż i tak i nie. Mamy tutaj przykład możliwości różnego interpretowania przepisów Konstytucji RP. 

Z jednej strony bowiem prezentowany jest pogląd, że poprzedni czas legislacyjny nie jest wliczany do nowego cyklu, który rozpoczyna się od ponownego przedstawienia Sejmowi poprawionego projektu lub nowego projektu ustawy budżetowej a z drugiej strony pomysł "to wycofamy i złożymy jeszcze raz, żeby termin biegł od nowa” traktuje się jako obejście normy konstytucyjnej, bo skoro art. 225 Konstytucji RP ma wymusić zamknięcie procedury w czasie, to restartowanie w nieskończoność terminu przez zabiegi formalne byłoby sprzeczne z jego duchem i funkcją – dlatego w praktyce przyjmuje się raczej to, że istotny jest pierwszy moment przedłożenia projektu budżetu (na dany rok), a nie kolejne wersje. 

Także istnieje teoretyczna możliwość, że Prezydent RP może skrócić kadencję Parlamentu RP i rozpisać nowe wybory w przypadku przedłużającego się okresu uchwalania ustawy budżetowej. Z pewnością mając "swój" TK rząd z D. Tuskiem na czele ten hipotetyczny wariant realnie i drastycznie redukuje.

Natomiast przypadek pogłębiania ogólnego chaosu w Polsce jako wstępu do możliwości wprowadzenia jakiejś formy stanu nadzwyczajnego na terenie naszego kraju może też służyć do wstrzymania procesu wyborczego w roku 2027, czyli tak naprawdę do przedłużenia (bez wyborów) czasu trwania obecnych rządów.

Źródło: https://portalstatystyczny.pl/stany-nadzwyczajne-rodzaje-zasady-kto-i-na-jaki-czas-moze-je-wprowadzic-w-polsce/

Wedle bowiem art. 228 Konstytucji RP: "w czasie stanu nadzwyczajnego oraz w ciągu 90 dni po jego zakończeniu nie może być skrócona kadencja Sejmu, przeprowadzone referendum ogólnokrajowe, nie mogą być przeprowadzone wybory do Sejmu, Senatu, organów samorządu terytorialnego oraz wybory Prezydenta Rzeczypospolitej, a kadencje tych organów ulegają odpowiedniemu przedłużeniu. Wybory do organów samorządu terytorialnego są możliwe tylko tam, gdzie nie został wprowadzony stan nadzwyczajny"

Reasumując.

Jak widać TK naprawdę pełni rolę jednej z najważniejszych instytucji w Polsce. Powinien być skrajnie apolityczny i w orzekaniu kierować się jedynie przepisami prawa, ze szczególnym uwzględnieniem zapisów Konstytucji RP. 

Każdy sędzia takiego trybunału winien być osobą nieskazitelną i nie związaną z żadną partią czy organizacją społeczno-polityczną. Nikt tedy nie powinien – jak Premier D. Tusk – określać poszczególnych sędziów TK jako "swoich lub nie swoich", bo to jednoznacznie powinno ich dyskredytować jako sędziów tego gremium. 

Niestety jednak rzeczywistość nie jest taka różowa i dla "koalicji 13 grudnia" TK stał się 
polem politycznej walki o wpływy. 

Ewentualne polityczne przejęcie TK należy traktować jako konstytucyjny zamach stanu. I to niezależnie, której opcji politycznej by to dotyczyło. 

Przedstawiłem Państwu jakie mogą być cele przejęcia TK w Polsce. Skupiłem się na opcji obecnie rządzącej, bo to z tego kierunku zagraża nam konstytucyjny zamach stanu. 

Nie wiem czy przedstawiłem cały ten obszerny temat wystarczająco. Nie jestem prawnikiem a tym bardziej prawnikiem-konstytucjonalistą więc mogłem gdzieś "coś prawnie pomylić lub niedopowiedzieć", ale ocenę tekstu pozostawiam Państwu i liczę na merytoryczne komentarze i takową dyskusję. 

[2] https://wpolityce.pl/polityka/zwrot-w-sprawie-berka-nie-moze-byc-sedzia-tk,239743 oraz ze względu na art. 195 pkt 3 Konstytucji RP wskazujący, iż: "Sędziowie Trybunału Konstytucyjnego w okresie zajmowania stanowiska nie mogą należeć do partii politycznej, związku zawodowego ani prowadzić działalności publicznej nie dającej się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów"
[3] Pod koniec sierpnia na imprezie Campus Polska Przyszłości D. Tusk powiedział m.in.: "Nie będę pięknoduchem w tej sprawie. We wrześniu muszę mieć pewność, że nasi sędziowie wejdą do tego gmachu (TK), że to będzie wszystko zgodne z prawem". Pamiętajmy też, że gdy D. Tusk mówi coś o zgodności z prawem, to znaczy, że mówi: "zgodnie z prawem, tak jak ja je rozumiem". 

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

wtorek, 25 sierpnia 2026

Teraz "małżeństwa" jednopłciowe a potem adopcja dzieci przez te pary!

Konstytucja (od łac. constituo „urządzać, ustanawiać, regulować”) to zestaw podstawowych norm i zasad prawnych określających formę władzy publicznej w danym społeczeństwie. We współczesnych społeczeństwach najczęstszą formą konstytucji jest konstytucja spisana, która jest najważniejszym aktem prawnym w danym państwie i podstawowym źródłem prawa w danym systemie prawnym. Pełni funkcję nadrzędną wobec innych aktów prawnych i często jest nazywana ustawą zasadniczą.

Konstytucja RP jest najważniejszym aktem prawnym na terenie RP i żadne inne akty prawne (w tym zagraniczne czy unijne) nie mogą obowiązywać w Polsce, gdy są sprzeczne z jej zapisami. 

W Polsce dokonać zmian jej poszczególnych zapisów lub jej całości można tylko na drodze ustawy i na wniosek: co najmniej 1/5 ustawowej liczby posłów, Senatu lub Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej. Ustawa taka musi być uchwalona przez Sejm większością co najmniej 2/3 głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów oraz przez Senat bezwzględną większością głosów w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby senatorów (art. 235 Konstytucji RP).

Nasza Konstytucja wymaga całkowitej zmiany, bo jest prawnie zła i prowadzi do chaosu prawnego. Tym niemniej na razie jest obowiązująca i każdy, kto łamie jej zapisy popełnia przestępstwo i powinien być za to karnie osądzony. 

Artykuł 18 Konstytucji RP stanowi, że małżeństwo jest związkiem kobiety i mężczyzny, a rodzina, macierzyństwo i rodzicielstwo znajdują się pod ochroną i opieką państwa. 

W myśl tego artykułu oficjalnie w Polsce nie można rejestrować w polskich aktach prawnych małżeństw innych niż związek mężczyzny i kobiety. Wobec tego oficjalne rejestrowanie w polskich urzędach par jednopłciowych jest złamaniem prawa a rozporządzenie rządowe (sic!) dopuszczające i nakazujące (sic!) takiej rejestracji jest również złamaniem Konstytucji RP, czyli przestępstwem. 

Wobec powyższego rozporządzenie rządowe nakazujące w urzędach stanu cywilnego w całej Polsce dokonywać urzędowej i oficjalnej transkrypcji zagranicznego aktu małżeństwa zawartego przez pary jednopłciowe należy traktować jako akt przestępczy i prawnie nieistniejący. 

Rząd w tej sytuacji jest sprawcą przestępstwa oraz jednocześnie podżega, nakłania i pochwala przestępstwo. 

Moim zdaniem działania rządu w tym zakresie są początkiem drogi do oficjalnego uznawania małżeństw jednopłciowych zawieranych już w Polsce (sic!) oraz adopcji dzieci przez takie pary. 

Trzeba się temu jednoznacznie przeciwstawić!


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com