Obejrzałem sobie z odtworzenia ten – przygotowany przez a'la Targowiczan pod przywództwem D. Tuska – medialny cyrk w postaci jakiegoś tam zebrania towarzyskiego ośmiu osób, które w odmętach jakiegoś szaleństwa udawały albo nawet (co gorsze) wierzyły, że uczestniczą w Zgromadzeniu Ogólnym Sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Pięcioro z tych osób w ogóle nie było sędziami TK tylko tzw. sędziami-elektami, w tym jedna z nich cały czas tylko niemal milcząco tańczyła o-Berka, bo w ogóle nawet nigdy nie mogła zostać tym sędzią-elektem TK.
Uśmiałem się aż miło. To chyba był jeden z najlepszych kabaretów na żywo ostatnich lat. Ta sztucznie nadmuchana powaga i trwoga; te zafrasowane misją dziejową twarzyczki; te rachunki i ułamki, z których wyniknęło nagle, że 10 jest równe 8 i basta; ta szefowa krzesła na którym siedzi i losuje kulki z bębna maszyny do losowania i sama nie wie czy ma losować z powtórzeniami czy bez powtórzeń, co powodowało komiczne wyniki, gdzie ta sama kulka miała jednocześnie pisać i oceniać to, co sama napisała... No istny teatr absurdu i George Orwell w czystej albo nawet jeszcze czystszej postaci.
Ale jak już się uśmiałem do woli i niemal już nie mogłem z tego śmiechu oddychać to nagle przyszła refleksja, że to wszystko nie jest żadnym kabaretem czy teatrem absurdu, nie jest jakąś wersją zdarzeń z książek G. Orwella, nie jest nawet tragikomedią a to dzieje się naprawdę, jest realną rzeczywistością dziejącą się na poważnie w centrum Europy i jednocześnie w stolicy Polski - w Warszawie. I to w otoczeniu ochrony policji... i jest po prostu jednym z aktów pełzającej zdrady naszej ukochanej Ojczyzny - Polski!
I począłem się zastanawiać ileż to trzeba mieć pogardy dla narodu polskiego, aby ten cyrk raczyć mu przedstawiać; jak mocno trzeba tymi Polakami gardzić, żeby nakazywać im wierzyć, że absurdalne kłamstwo jest prawdą; jak daleko i mocno trzeba Polaków uważać za idiotów, żeby uznać, że uwierzą w idiotyzmy...
P.S.
A żeby nie popadać w fatalizm, bo i tak obronimy Polskę...
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com