poniedziałek, 19 października 2026

Zawsze bądźmy dumni z tego, że jesteśmy Polakami i brońmy naszej Ojczyzny!

Powiem szczerze. Byłem pełen obaw związanych z ewentualnym ponownym rządem D. Tuska. Z tym, że moim odniesieniem były lata 2007-2015 i tylko na tej podstawie bałem się o nasz kraj i walczyłem jak mogłem, żeby ponownie nie dopuścić D. Tuska do władzy.

Wtedy (przed jesiennymi wyborami w 2023 roku) napisałem wiele postów prezentujących moje obawy i w moim środowisku odbyłem wiele rozmów zachęcających do głosowania na PiS czy też zachęcałem do czynnego brania udziału w wiecach wyborczych i zadawaniu wielu pytań do kandydatów różnych opcji. Zależało mi żeby osoby z mojego otoczenia dokonywały świadomego aktu wyborczego a emocje zeszły na dalszy plan. 

Wtedy też uważałem, że mamy do czynienia z – inicjowanym przez PO i jej akolitów – okresem brutalizacji i wulgaryzacji walki wyborczej, czego jaskrawym przykładem było ich przewodnie hasło kampanii wyborczej "***** ***". I znów po stronie polskiej "prawicy" nijak nie można było znaleźć przejawów podobnej nienawiści do przeciwników, co z kolei w każdych wyborach jest już normą. I tu mamy przejaw wielkiej hipokryzji w "wolnej" Polsce po 1989 roku: "w III RP mowę nienawiści szerzą niemal zawsze ci, którzy najbardziej oskarżają o nią swoich przeciwników politycznych kojarzonych z prawą stroną sceny politycznej". 

Niestety stało się inaczej i to z różnych przyczyn, w tym też ze względu na liczne błędy popełniane przez PiS. I choć PiS te wybory wygrał to jednak nie był w stanie zbudować koalicji umożliwiającej rządzenie Polską a Donaldowi Tuskowi to się udało. I to  – o zgrozo – on ponownie został premierem.  

Ale... w moich najgorszych przewidywaniach nie spodziewałem się aż tak złych dla Polski i Polaków rządów jakie tworzy obecna koalicja 13 grudnia. Nawet mi się już nie chce pisać co oni złego wyprawiają w każdej dziedzinie naszego państwa. Jest bardzo źle a będzie jeszcze gorzej jeżeli jak najszybciej nie odsuniemy ich od władania naszą Ojczyzną. 

A my jako Polacy możemy to zrobić, bo jesteśmy dumnym narodem i nie możemy pozwolić na to zło, którego dziś doświadczamy... Nie stać nas na to i – jako naród – na to po prostu nie zasługujemy. 

Dlatego też przypomnę jeden z moich tekstów. Choć będzie on lekko zmodyfikowany to robię to po to, aby nas ponownie zjednoczyć i zmobilizować do walki o naszą Ojczyznę. Bo ona tonie... każdego "tuskowego" dnia coraz szybciej.

Tak. Jestem dumny, że jestem Polakiem! I dumny jestem nawet z tego, że nasi wrogowie tak nas nienawidzą...


Polska to mój kraj. Dla mnie zawsze piękny, choć bywa i brzydki, ale i tak przeze mnie kochany.  Dla wielu mi podobnych jest umiłowanym Domem Rodzinnym – macierzą będącą obiektem tęsknoty i westchnień, odniesieniem do najważniejszej przesłanki naszej tożsamości. I często przecież im jesteśmy dalej (np. na stałej lub czasowej emigracji) od tej naszej Polski, tym staje się Ona dla nas piękniejsza, idealizujemy ją, gdzieś tam wewnętrznie zaczynamy doceniać jej dla nas ogromne znaczenie, przypominamy sobie już tylko raczej pozytywne z nią wspomnienia... Tęsknimy i może nieraz też żałujemy, że... ją opuściliśmy... że nie zrobiliśmy dla niej tego, co mogliśmy najlepszego i na co było nas stać. Bardzo często chyba też w takich przypadkach mamy poczucie, że nie docenialiśmy jej piękna i znaczenia, gdy byliśmy jej i ona była dla nas...

Utratę tej Ojczyzny i żal za popełnione błędy zapewne odczuwało wielu Polaków wtedy, gdy Polska na 123 lata straciła niepodległość i zniknęła z mapy świata zagrabiona przez Zaborców. Podobne odczucia towarzyszyły wielu naszym Rodakom (nie mówię tu o zdrajcach i konformistach życiowych oraz ideowych), gdy na przeszło 40 lat Polska znów straciła niepodległość zagrabiona tym razem przez jednego z byłych Zaborców, tym razem pod hasłami "ogólnoświatowej szczęśliwości" zwanej komunizmem czy też realnym, marksistowskim socjalizmem.

Boję się, że i tym razem popełniamy znów ten sam błąd tracąc niepodległość i suwerenność na rzecz tym razem nie ZSRR, ale jego twórczego rozwinięcia, który ja nazywam ZSRE (Związek Socjalistycznych Republik Europejskich). A docelowo historia ma trochę "zakręcić kołem" i ma powstać Wielki Federalny Związek Landów Europejskich. Dzisiejszy proces naszego zniewolenia (i nie tylko naszego) jest niestety bardziej niebezpieczny, bowiem odbywa się nie poprzez walkę zbrojną a walkę, w której orężem jest manipulacja socjotechniczna i puste werbalne frazesy o demokratycznej formie jednoczenia się ludzi...

Mam jednak nadzieję, że znów zwycięży w nas patriotyzm uwalniający nas z jarzma unijnej, totalitarnej dyktatury i utraty naszej Ojczyzny...

                    Źródło: https://www.youtube.com/watch?v=ZgJVHXJkQaM

Wierzę, że znów poczujemy w naszych sercach dumę z Polski, dumę z tego, że jesteśmy Polakami! Dumę z naszej wielowiekowej historii, tolerancji, tradycji, symboli, wiary, ziemi, tożsamości narodowej, języka, kultury i sztuki. Dumę z naszych lasów, wód Bałtyku, jezior i gór, łanów zbóż, polskiej waluty, wypracowanego naszymi rękoma majątku narodowego i dumę z naszych Ojców i Dziadków, którzy za tą Polskę oddali swe życie.

Tak. Jestem dumny, że jestem Polakiem! I dumny jestem nawet z tego, że nasi wrogowie tak nas nienawidzą... że Moskale i Niemcy a nawet Ukraińcy tak się nas bali i boją, iż muszą ze strachu walczyć o nasze unicestwienie. Jestem dumny, że nie potrafili nas zniszczyć a musieli nam oddawać pruskie i ruskie hołdy.

Jestem dumny, że nasza historia tak razi naszych wrogów. Widać jesteśmy tak mocni duchem, że wzbudzamy nienawistny strach, ale i obiekt pożądania, który często wyrażany jest przez część nienawidzących polskości i Polaków Żydów, ale też i innych nacji.  

Ten strach przed polskością, naszą tożsamością jest ich porażeniem i wewnętrznym cierpieniem a jednocześnie bywa lichwiarską obrzydliwą pazernością oraz zawistną zazdrością wyrażaną wobec naszej państwowości, naszej ziemi, historii, naszej wiary i umiłowania polskości.

Szkoda jednak, że moja Ojczyzna przez wielu jest niestety znienawidzona, choć przecież praktycznie nigdy nie byliśmy pierwotnym agresorem wobec innych narodów a nasza dobroć i tolerancja były zawsze naszymi narodowymi cechami...

Po 123 latach zaborów odzyskaliśmy naszą Niepodległość i od razu zatrzymaliśmy najazd marksistowskich hord komunistycznych Sowietów. Uratowaliśmy świat przed barbarzyństwem klasowych morderców. Skutecznie dawaliśmy odpór rasowym, niemieckim, nazistowskim zbrodniarzom, by zostać pokonanymi dopiero wtedy, gdy pomogli im okupanci sowieccy…   W czasie okupacji tylko w Polsce istniało zorganizowane Państwo Podziemne i cały czas trwała walka zbrojna zakończona Powstaniem Warszawskim...  Przeżyliśmy komunizm, wobec którego przez całe lata stawialiśmy czynny opór. To w Polsce zrodził się ruch Solidarności a nasz Papież pokazał światu jacy naprawdę jesteśmy… przede wszystkim piękni duchem i miłością oraz tolerancją wobec innych.

Jakże często walczyliśmy „za naszą i waszą wolność” i jakże często nie usłyszeliśmy nigdy słów wdzięczności a bywało, że stawaliśmy się obiektem wrogości i nieracjonalnej wrogości. Gdy Żydzi tułali się – przeganiani wszędzie – po całej Europie… właśnie w Polsce zyskali schronienie dane im przez Kazimierza Wielkiego…  W czasie II Wojny światowej walczyliśmy na wszystkich frontach… by zostać zdradzeni w Jałcie. Zapoczątkowaliśmy - dzięki 10-milionowej Solidarności -  upadek komunizmu we wszystkich krajach a dziś świętuje się na świecie tylko „obalenie Muru Berlińskiego”…

Ale przecież nam niepotrzebna jest żadna wdzięczność! Po prostu tacy jesteśmy… Ludzcy, dobrzy, tolerancyjni, po chrześcijańsku miłujący siebie i innych oraz… kochający po prostu swój kraj, swoją Ojczyznę,  chronicznie nie znoszący zniewolenia a gloryfikujący prawdziwą Wolność!

Jako jedyni przecież w kontynentalnej Europie instytucjonalnie nie splugawiliśmy się współpracą z nazistowskimi Niemcami a w czasie wojny stworzyliśmy największy ruch oporu, czyli Polskie Państwo Podziemne. Pomagaliśmy też Żydom, choć groziła za to karta śmierci całych polskich rodzin. Obecnie zaś w odruchu serca wspaniale pomagamy (pomagaliśmy) Ukraińcom, choć przecież z tyłu głowy mamy to, że i oni kiedyś nas mordowali na Wołyniu i w Galicji Wschodniej. I przyjmując uchodźców z Ukrainy nawet nie musieliśmy budować dla nich jakichś obozów dla uchodźców... A Ukraińcy "w dowód wdzięczności" znów nas nienawidzą w ramach obrony ukraińskich i nazistowskich morderców-ludobójców Polaków spod znaku "banderowskich" OUN-UPA. 

Tak więc cieszmy się, że jesteśmy Polakami i nie dajmy się skłócić wewnętrznie. Naszym antypolskim i niepolskim wrogom na tym zależy. A my przecież jesteśmy ponad ich prymitywny poziom umysłowy. Zdrajcy i wrogowie nie dorastają nam "do pięt". Bądźmy dumnymi z polskości i walczmy o nią wspólnie. Powtórzę: cieszmy się codziennie, że jesteśmy Polakami!

Dziś jednak w poczuciu dumy z tego, że jestem Polakiem marzy mi się znów Polska i świat, gdzie prawda jest prawdą a fałsz kłamstwem, dobro dobrem a zło złem, zdrajca zdrajcą a patriota patriotą, przestępca przestępcą a prawy człowiek właśnie takim... Po prostu świat, gdzie słowa znaczą to, co znaczą...

Marzy mi się Polska, w której rządzący wypełniają swoją misję i we wszystkich działaniach dbają o nasz kraj. Gdzie prawo jest traktowane powszechnie jako obowiązujące wszystkich w ten sam sposób. Jakże bym chciał cały czas żyć w wolnym i praworządnym kraju... Marzy mi się Wielka Polska, ale w znaczeniu takim o jakim pisze w swojej książce R. Ziemkiewicz.


Na razie tak naprawdę dzisiaj powoli, bardzo powoli odbudowujemy naszą Ojczyznę.  Może jeszcze za mało, ale idziemy w dobrym kierunku i mam nadzieję, że ten kierunek zostanie utrzymany w następnej  kadencji ZP (PiS + akolici). Więc dla Polski na dzień dzisiejszy nie ma innego wyboru w przyszłorocznych wyborach jak postawić krzyżyk przy nazwiskach kandydatów prezentujących  propolską optykę, choć wiem, że wielu ludziom z prawicy PiS się nie podoba, ale jakie mamy wyjście? Kontynuacja rządów KO i jej akolitów zniszczyłaby naszą suwerenność i niepodległość już całkowicie, byłaby już realnie końcem naszej państwowości. 

Polska to nasze państwo i chcę być z niego dumny. Żądam, aby była obowiązkiem Polaków, którzy nią rządzą. Tak jak zapewne obowiązkiem rządzących Izraelem Żydów są obowiązki izraelskie/żydowskie, rządzących Francją Francuzów są obowiązki francuskie, rządzących Niemcami Niemców są obowiązki niemieckie, rządzących Rosją Rosjan są obowiązki rosyjskie, rządzących Grecją Greków są obowiązki greckie, rządzący Amerykanami z USA są obowiązki amerykańskie...

Takie to proste, naturalne i oczywiste przecież... Wszakże chyba tylko dla tych jednak, którzy czują się narodowo tymi, którymi mają zaszczyt rządzić... Gdy tak nie jest stają się domniemanymi i realnymi zdrajcami obowiązków jakie im powierzono a tym samym zdrajcami mojej Ojczyzny - Polski!

KO-PSL-Lewica W. Czarzastego zrobili przez ostatnie trzy lata z naszej Ojczyzny znów jakieś kartonowe państwo, gdzie znów można o nim mówić, że tutaj to jest tylko "kamieni kupa", jakieś państwo teoretyczne będące pod władaniem niemieckiej UE. A jeżeli Niemców to oczywiście i Rosji, czyli kondominium niemiecko-rosyjskiego, choć najbardziej wyraźnie widać to, że D. Tusk jest nadzwyczaj proniemieckim polskim premierem. Dzisiaj priorytetem dla nas są Stany Zjednoczone i mimo, że też mam wątpliwości to wolę ich niż Niemców z Rosjanami.

W poczuciu dumy z polskości walczmy zawsze o naszą Ojczyznę każdego dnia, każdej minuty, każdej sekundy. Brońmy polskości i takich instytucji jak TK (Trybunał Konstytucyjny) czy NBP (Narodowy Bank Polski). Brońmy naszej waluty (polskiego złotego) i polskiego języka (polskiej mowy). Brońmy naszej historii przed próbami jej celowej modyfikacji na naszą niekorzyść i brońmy naszej katolickiej wiary, ale z poszanowaniem wiary innych, którzy naprawdę czują w sobie polskość. Brońmy naszej wolności i niepodległości oraz homogeniczności etnicznej  Bądźmy patriotami wszędzie, nawet poza granicami Polski. Mamy wspaniałą Polonię i niech ona też stawia nas na piedestale swoich nadrzędnych wartości. Bo Polska to piękny kraj, bo Polska to piękni ludzie, zawsze tolerancyjni i życzliwi dla innych, gdzie też byliśmy w stanie walczyć za innych, choć nie zawsze spotykaliśmy się tych innych wdzięcznością.

"Jestem kamieniem, ludzie głazami...
 Staję się piaskiem, Oni górami..."

Razem, wspólnie i wszyscy stwórzmy głazy, z których może powstać wspaniała GÓRA odrodzonej i pięknej Polski!

I zróbmy wszystko, aby wspomniany R. Ziemkiewicz już nigdy nie miał powodu, aby z goryczą i smutkiem mówić: 

             Źródło: https://www.youtube.com/watch?                                               v=MG_lJKnE9ms&list=TLPQMTgxMDIwMjbfvsxBqJbgSA&index=5


P.S. Jeżeli ktoś uzna tekst za nadmiernie pompatyczny to trudno, jego sprawa...

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
kjahog@gmail.com 


czwartek, 15 października 2026

A miało być tak pięknie, a miało być tak wspaniale...

"A miało być tak pięknie, a miało być tak wspaniale,
a wyszło jak zwykle — tylko po tym memy zostaną..."

Jakoś ostatnio nie potrafię inaczej pisać o naszym "Złotym Premierze" [0] jak tylko w kategorii "political fiction" lub w sposób lekko żartobliwy, ironiczny czy szyderczo-sarkastyczny. "I sam sobie zadaję pytanie: Dlaczego tak jest? Czy to platoniczna przyjaźń? Czy może już takież kochanie?" [1,2].

I często mam też pewność, że "Złoty Premier" myśli tak jak ja i robi to, co ja bym na jego miejscu robił. Wiem, że może być to przejaw jakiejś dewiacyjnej projekcji psychologicznej czy nawet chorego fanatyzmu, ale co ja mam zrobić jak już tak jest?

Więc o czymże ja to myślałem i już w swoich snach widziałem? 

Dziś jest wspaniały dzień, dzień będący rocznicą zwycięskiej bitwy wyborczej w 2023 roku. I choć to musiało jeszcze trwać do 13 grudnia, to już było wiadome, że znów będziemy u władzy. No i to marzenie, ta myśl, ten cel i to "słowo ciałem się stało i mieszka wśród nas" [3] już 3 lata. 

Jakże pięknie byłoby w taką rocznicę otrzymać na pięknej tacy prezent w postaci Trybunału Konstytucyjnego jako zwieńczenie dzieła zawłaszczania konstytucyjnych organów państwa. Teraz miało być już z górki, następny w kolejce czekał NBP.

I już wszystko było uzgodnione i dopracowane ze wszystkich stron. Komisja Wenecka miała dać nam specyficzny glejt do działań pacyfikujących obecny TK. Mój "Bobas" przygotował mundurową oprawę tegoż uroczystego przejęcia. Wcześniej w sieć poszła wiadomość, że szykowany był zamach na mnie i na moich ludzi. Kochany W. Putin też coś dorzucił ostrzeliwując Ukrainę blisko granicy z  Polską i to tak, żeby można było wprawić Polaczków w poczucie strachu i oblężenia. Aferki trochę zbyt pedofilsko-zoofilsko frywolnych i o "lepkich rączkach" towarzyszy skutecznie leżą sobie teraz pod dywanem i ani myślą spod niego wypełzać. Pieniążki z KPO przyszły i też już są rozdane. Towarzysze chyba się cieszą bo mają wymarzone jachty, swoje kluby swingersów czy kasę na inne swoje fanaberie. Nawet mojemu "Leninkowi" kapnąłem 400 tysięcy dla jego żony - a co? Niech też się cieszy - wszak dałem mu "drugą osobę w państwie" i coś mu się należy za fatygę. Trochę szkoda, że nie chce poddać się procedurze sprawdzającej przez ABW, no ale jak prawnie +nie musi, to nie musi. "Bobasa" trochę musiałem przystopować, bo już za dużo tego alkoholu wokół niego. Ja też sobie lubię golnąć, ale wtedy raczej trzeba się schować w szpitalnym "pokoju odtrucia" u młokosa w Szpitalu Południowym a nie wychodzić do ludzi i gadać z pogłosem. Krajanie z Niemiec też się chyba cieszą, bo dałem im SAFE i to tak sprytnie, że całą ewentualną odpowiedzialność będą ponosili wespół-zespół Kosiniak z Kamyszem - o pardon... jeszcze z Andrzejkiem, któremu w nagrodę dałem funkcję wiceprzewodniczącego KO. Może to i mało, ale i tak niech się cieszy - wszak zdobył tylko niespełna 7 tysięcy głosów w wyborach a ja dajmy na to prawie 550 tysięcy! Dziś jest już pełną gębą rządowym finansistą i ekspertem od gospodarki. Czy kiedykolwiek o tym marzył? A ja nieraz lubię spełniać marzenia. Fakt... trochę szkoda Rafcia, który miał być prezydentem, ale z tej klęski też trzeba umieć wyjść z twarzą, bo w końcu urząd prezydencki w ogóle jest nam niepotrzebny. W Krakowie trzeba przewietrzyć, żeby znów jakaś tam niespodzianka nam nie wpadła. Koniu "Romek" cały czas ze skutkiem zagania do liczenia głosów nasze stadko baranów z "silnych razem". No i tylko ten TK, NBP i na koniec porąbany "Alfons" wraz z tymi "wolnymi" Polaczkami, którzy chyba nigdy już się nie zmienią i którym nie wolno ufać ani na jotę. To nieprzewidywalny katolicki motłoch. Szkoda, że Otto von Bismarck po mojemu, po prusacku nie dokończył swojego Kulturkampf. Ileż wtedy mniej by było problemów w mojej Europie, moim Berlinie, mojej Brukseli. Na dzisiejszą rocznicę miał być gotowy TK a później już by poszło gładko... "Bobas" zawalił sprawę, bo nawet jego mundurowa świta w części zdezerterowała. Nawet mój ogier Berek nie dał rady z dryblasem z TK a zapewniał, że spokojnie go pokona. Porąbany "Alfons" został w kraju a miało go przecież nie być i droga do jego Pałacu miała stać otworem jak onegdaj za czasów prezia Dudy. Teraz i na wojsko też nie ma co liczyć. Gdzież ta karność i posłuch z czasów Jaruzela, no gdzie? Nikomu już nie można ufać! Trzeba czystek, tak - trzeba do cholery zrobić czystki i niemiecki porządek z tymi niesfornymi Polaczkami! Tylko kto zrobi jeszcze porządek z tym złotowłosym Trumpem i na koniec z porąbanym "Alfonsem"...?

Nagle... otworzyłem oczy i ze zgrozą przejrzałem się w lustrze. To był już kolejny raz ogromny wstrząs poznawczy: wszak nie jestem D. Tuskiem!



[0] Nazwa "Złoty Premier" w odniesieniu do Premiera D. Tuska nawiązuje do nazywania Kanclerz A. Merkel "Złota Pani" stosowanym przez publicystę S. Michalkiewicza, 
[1] Całość tegoż wersetu stanowi parafrazę fragmentu wiersza A. Mickiewicza pt. "Niepewność", który został muzycznie spopularyzowany przez piosenkę M. Grechuty pod tym samym tytułem,
[2] Platoniczne uczucie – głęboka sympatia, przywiązanie i emocjonalna bliskość wobec drugiej osoby, bez wymiaru seksualnego, często również bez oczekiwania na związek romantyczny. Może obejmować zachwyt, troskę, tęsknotę i poczucie szczególnej więzi, ale pozostaje przede wszystkim w sferze emocjonalnej, duchowej lub intelektualnej,
[3] Parafraza cytatu z Ewangelii według św. Jana 1,14. Nie waham się użyć tego biblijnego zwrotu, bom wszak już nie żyję w grzechu z moją żoną. Tak już jest od momentu kiedy pojąłem moją miłość za żonę na ślubie w obrządku rzymskokatolickim, który miał miejsce w 2005 roku i 27 lat po ślubie cywilnym. Trochę późno, ale cóż było robić przed wyborami prezydenckimi w kraju katolickim? No co?

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

środa, 14 października 2026

Skandal! Komisja Wenecka ingeruje w polski proces wyboru sędziów do TK!

W piątek Komisja Wenecka przyjęła rekomendację w sprawie przepisów regulujących kompetencje prezydenta RP w zakresie odbierania ślubowań od sędziów Trybunału Konstytucyjnego oraz innych powołań. Opinia pozostawała tajna do czasu jej oficjalnego opublikowania - aż do wczoraj [1].

Opinia Komisji Weneckiej dotyczy wieloletniego sporu wokół procedury powoływania i zaprzysięgania sędziów Trybunału Konstytucyjnego. Jej kluczowe tezy sprowadzają się do następujących punktów:

1. Brak prawa weta i kontroli po stronie Prezydenta. Zgodnie ze stanowiskiem Komisji, Prezydent RP nie ma kompetencji do kontrolowania ani weryfikowania procedury wyboru sędziów TK dokonanego przez Sejm. Rola głowy państwa przy odbieraniu ślubowania ma charakter wykonawczy i urzędowy (związany), a nie uznaniowy czy dyskrecjonalny. Prezydent nie może zatem odmawiać odebrania ślubowania ani przewlekać tej czynności.

2. Możliwość ślubowania bez fizycznej obecności Prezydenta. W sytuacji, gdy Prezydent bezpodstawnie odmawia lub opóźnia odebranie ślubowania i blokuje objęcie funkcji przez sędziego, dopuszczalne jest złożenie ślubowania bez jego fizycznego udziału. Warunkiem jest zachowanie formy prawnej (np. złożenie oświadczenia na piśmie, odpowiednie poświadczenie procedury i formalne doręczenie go Prezydentowi). Ma to zapobiegać paraliżowi konstytucyjnego organu.

W praktyce więc opinia stanowi uzasadnienie i wsparcie dla działań większości parlamentarnej, rządu D. Tuska i Marszałka Sejmu W. Czarzastego. Jest ona istotna w odniesieniu do sędziów wybranych przez Sejm, od których prezydent dotychczas nie odebrał ślubowania, np. w sprawie Macieja Berka czy wcześniejszych zaprzysiężeń w Sali Kolumnowej w obecności Marszałka Sejmu.

Jest to skandaliczna rekomendacja jawnie wkraczająca w zakres kompetencji polskiego wymiaru sprawiedliwości, w co nie może wkraczać UE. 

I choć jest to tylko niewiążąca prawnie w Polsce rekomendacja Rady Europy a nie wiążące prawnie  to jawnie opowiada się po jednej ze stron wewnętrznego politycznego sporu wokół wyboru sędziów TK – oczywiście po stronie rządu D. Tuska i Marszałka Sejmu W. Czarzastego a nie po stronie Prezydenta RP K. Nawrockiego. 

Takie działanie Komisji Weneckiej może w przyszłości grozić w Polsce prawnym dualizmem i już kompletnym paraliżem polskiego wymiaru sprawiedliwości! Czy o to chodzi urzędnikom/biurokratom Komisji Weneckiej? Czy o to chodzi unijnym, polskim podżegaczom walki z prezydentem K. Nawrockim? A przy okazji też, niestety, ma chyba służyć do kolejnego etapu ograniczania niepodległości, suwerenności i wolności Polski jako wolnego, suwerennego i niepodległego państwa europejskiego. 

Jak więc widać peowska i lewacka wizja walki z Polską "ulicą i zagranicą" obowiązuje dalej, choć już jest z oczywistych względów pozbawiona członu "ulicy". Tym niemniej w UE może być jeszcze nadzwyczaj skuteczna, szczególnie działając przeciw K. Nawrockiemu i jego prezydenturze a obszar dotyczący TK i wyboru sędziów do jego gremium nadaje się do tej walki z Polską idealnie.

Myśląc życzeniowo to - wedle mnie - są to już "ostatnie podrygi konającej ostrygi", czyli "ostatnie podrygi tonącego okrętu" jakim jest współczesny model UE. Tyle tylko, że na koniec będziemy oglądać rozpaczliwe próby uratowania "czego się da" przez unijne elity chcące dalej być wyrocznią ws. Europy i jej kierunku rozwoju. Proces oddania przez nich władzy może niestety być "drogą przez mękę" a szkoda...

Co dalej?

Już teraz są pierwsze efekty opinii Komisji Weneckiej. M. Berek już dziś rano ma złożyć "pseudoślubowanie" przed Marszałkiem Sejmu, choć opinia Komisji Weneckiej w żaden sposób nie ma prawnego wpływu na polski wymiar sprawiedliwości, w tym na proces wyboru sędziów do TK. Sama publikacja niniejszego felietonu z pewnością nastąpi już po tym niby zaprzysiężeniu. 

Oj... jak się "chłopcy" śpieszą, by zawczasu postawić Polskę przed "faktem dokonanym" i zarazem narzucić swoją narrację w sprawie politycznej dyskusji nad wspomnianą rekomendacją Komisji Weneckiej.  

Trzeba jednak powiedzieć, że opinia ta może mocno wpłynąć na prawnie wiążące, czyli - jak już wspomniałem - treści hipotetycznych rozporządzeń UE, postanowień TSUE czy wyroków ETPCz. 

Ale do tego jeszcze daleka droga i można domniemywać, że cała sprawa zakończy się tylko na tym etapie, bo UE też ma ograniczone możliwości wpływania na ustrój prawny w Polsce. Trzeba bowiem wiedzieć, że Komisja Wenecka może jedynie rekomendować, lecz niczego nie może nakazać, natomiast np. TSUE może wiążąco orzekać, lecz tylko wtedy, gdy sprawa wyboru lub statusu sędziego TK realnie wchodzi w zakres prawa UE. Sam polityczno-konstytucyjny spór o ślubowanie sędziego wybranego przez Sejm pozostaje przede wszystkim sprawą polskiego prawa konstytucyjnego.

Mówiąc najkrócej. Sam wybór sędziów TK oraz procedura uchwały Sejmu i ślubowania przed Prezydentem to co do zasady materia ustrojowa regulowana polską Konstytucją i ustawami, więc nie jest automatycznie sprawą dla TSUE. Trybunał TSUE nie może projektować polskiego TK, wybierać jego sędziów, unieważniać uchwał Sejmu ani przejąć funkcji polskiego organu konstytucyjnego, jakim jest np. Prezydent RP K. Nawrocki.

TSUE może jednak pośrednio ocenić krajowe reguły lub praktykę dotyczącą TK, jeżeli wykazany zostanie rzeczywisty związek z prawem UE. Taki związek mógłby wystąpić, gdy sposób obsadzenia TK:

– pozbawiałby jednostkę skutecznej ochrony praw wynikających z prawa UE,
– utrudniałby polskim sądom stosowanie prawa UE lub wykonywanie wyroków TSUE,
– byłby elementem działania państwa naruszającego wymóg skutecznej ochrony sądowej z art. 19 ust. 1 TUE,
– wpływałby na sprawy objęte Kartą praw podstawowych UE, która wiąże państwa tylko wtedy, gdy „stosują prawo Unii”.

W takim wypadku TSUE nie rozstrzygałby „kto ma być sędzią TK” na gruncie polskiej Konstytucji. Mógłby natomiast stwierdzić, że Polska — przez określoną regulację albo praktykę — narusza obowiązki unijne, a państwo musiałoby usunąć naruszenie. Z perspektywy bowiem prawa UE nie można usprawiedliwić niewykonania obowiązku unijnego krajowym wyrokiem czy normą konstytucyjną. TSUE powołuje się w takich przypadkach na:

– art. 19 ust. 1 Traktatu o UE, który wymaga, by państwa zapewniały skuteczną ochronę sądową w dziedzinach objętych prawem UE,
– art. 47 Karty praw podstawowych UE, który chroni prawo do skutecznego środka prawnego i do niezależnego, bezstronnego sądu — gdy sprawa mieści się w zakresie prawa UE.

Ogólnie, w spawie ostatnich wyroków TSUE, Polska ma raczej negatywne skojarzenia jak np. rozgardiasz wokół kopalni Turów. W sprawie Turowa nie było końcowego „wyroku nakazującego zamknąć kopalnię”, lecz tymczasowe postanowienie zabezpieczające TSUE. 21 maja 2021 r., na wniosek Czech w sporze przeciw Polsce, wiceprezes TSUE nakazał Polsce natychmiast wstrzymać wydobycie węgla brunatnego w kopalni Turów na czas rozpoznawania sprawy. Chodziło o ryzyko szkód środowiskowych i dla zaopatrzenia mieszkańców pogranicza w wodę, związane z oddziaływaniem kopalni na terytorium Czech. Polska nakazu nie wykonała, argumentując m.in., że nagłe zatrzymanie wydobycia grozi bezpieczeństwu energetycznemu i destabilizacją działania elektrowni Turów. 20 września 2021 r. TSUE nałożył więc na Polskę okresową karę EUR 500 tys. dziennie, naliczaną do czasu wykonania zabezpieczenia. Spór zakończył się polityczno-międzypaństwowo: 3 lutego 2022 r. Polska i Czechy zawarły ugodę, a Czechy wycofały skargę. 4 lutego 2022 r. sprawę usunięto z rejestru TSUE; od tego dnia kara przestała być naliczana, a kopalnia nie została zamknięta.

Jak widać można nie wykonywać wyroków TSUE i doprowadzić do zwycięstwa polskiego interesu narodowego. Trzeba jednak od razu być świadomym, że wtedy czekają nas kary finansowe, które możemy skutecznie rekompensować poprzez np. zmniejszenie polskiej składki do UE. A nie jestem przekonany czy UE zechce za wszelką cenę dalej chronić układ rządzący obecnie Polską – dotyczy to też sporu o sędziów do polskiego TK. 

Podsumowując. 

Rekomendacja Komisji Weneckiej nie ma żadnej mocy prawnej w Polsce, natomiast w sensie politycznym i międzynarodowym może mieć bardzo duże znaczenie.

Może np. stanowić punkt odniesienia dla TSUE i ETPCz. Choć opinie Komisji Weneckiej nie są wiążące, międzynarodowe trybunały (ETPCz w Strasburgu oraz TSUE w Luksemburgu) regularnie powołują się na nie jako na autorytatywne źródło wykładni europejskich standardów praworządności.

Może też być ważnym argument w sporze wewnętrznym. Stanowisko to daje silny mandat prawno-porównawczy rządowi i większości sejmowej do uznawania sędziów, którzy złożyli ślubowanie alternatywną drogą, podczas gdy otoczenie Prezydenta może je odrzucać, wskazując na prymat literalnego brzmienia krajowych przepisów i brak wiążącego charakteru opinii międzynarodowych ciał doradczych.

Tak czy inaczej czeka nas rok zaostrzającej się walki politycznej rządu i większości parlamentarnej z Prezydentem RP, jego otoczeniem i grubo ponad połową Polaków. Przemysł pogardy wobec Prezydenta dopiero się zaczyna i pewnie będzie jeszcze intensywniejszy niż w przypadku ś.p. Lecha Kaczyńskiego. D. Tusk walczy bowiem o "polityczne życie" a nie życie z widokiem "zza więziennych krat". Podobnie jest w przypadku całej KO i lewackiej elity spod znaku Marszałka Sejmu. 

P.S. 

Z ostatniej chwili. M. Berek i pozostali "zaprzysiężeni inaczej" sędziowie próbują dostać się do TK. Następuje siłowe przejęcie TK przez ekipę D. Tuska. Rzecz dzieje się teraz i należy ją bacznie obserwować oraz zadać sobie pytanie: – Kto i kiedy tak walczył z polskim narodem?


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com