środa, 5 sierpnia 2026

Hipotetyczna obsesja Premiera D. Tuska na punkcie osoby Prezydenta K. Nawrockiego...


Można dziś bawić się AI, czyli sztuczną inteligencją. Bywa coraz bardziej przydatna w każdej dziedzinie naszego życia. Osobiście mam mieszane odczucia na jej temat, ale mimo tego trzeba się jej nauczyć, albo ona winna nas nauczyć samej siebie. 

No cóż... świat się zmienia i to zawrotnie. Trudno za tym wszystkim nadążyć. Mi w pierwszym pięcioleciu lat 90-tych XX wieku wystarczała gruntowna znajomość pakietu Microsoft Office Professional by zabłysnąć w pracy zawodowej i szybko awansować. Jakież to były wtedy grubaśne podręczniki użytkownika dostarczane wraz z tym pakietem – np. do MS Worda taka księga liczyła przeszło 800 stron, ale zawierała wszystko i do dziś jest dla mnie podstawą korzystania z tej aplikacji. Podobnie było z innymi programami Office'a. 

A dziś? Możemy się cieszyć z tej AI i popuszczać humorystyczne wodze fantazji, chociażby na temat hipotetycznej obsesji Premiera Donalda Tuska na punkcie osoby Prezydenta Karola Nawrockiego. 

Dlaczego taka sekwencja kolejności osób? Ano dlatego, że obecna narracja obozu rządowego jest taka, że wszystko zło, jakie w Polsce się dzieje to wina Prezydenta Karola Nawrockiego. Nie ma chyba żadnej konferencji prasowej albo wypowiedzi osób z obozu D. Tuska, żeby nie było w nich negatywnego zagajenia o Prezydencie. Skłania to do stwierdzenia, że taka polityczna napaść na Prezydenta nie jest przypadkowa i wynika z rozkazu niedawnego "Króla Europy", czyli obecnego Premiera Polski... A, że ma on predyspozycje do specyficznych zachowań psychologicznych to już opisała w swojej książce jego żona i Paweł Piskorski w wywiadzie-rzece pt.: "Między nami liberałami". 

No i poniżej mamy "wariacje" sztucznej inteligencji:

    Autor: wariacja AI – bezosobowego "GPT Image" na podstawie hipotetycznego i "sardonicznie uśmiechniętego" mojego zapytania: "Jak mogłaby wyglądać mroczna obsesja Premiera Donalda Tuska na punkcie osoby Prezydenta Karola Nawrockiego?"

Wygenerowane tym razem przez Nano Banana 2

Wygenerowane jeszcze przez  GPT Image 1.5 Medium

W postaci tekstowej "Gemini 3.1 Pro" tak opisał całą sytuację:

---------------------------------------------

 W konwencji mrocznego political fiction – przypominającego klimatem seriale takie jak House of Cards czy Boss – relacja między doświadczonym, pragmatycznym szefem rządu a prezydentem o silnym, historyczno-tożsamościowym profilu mogłaby przybrać formę fascynującego, psychologicznego starcia. Mroczna obsesja w takim scenariuszu nie opierałaby się na fizycznej przemocy, lecz na wyczerpującej wojnie umysłów, chęci całkowitej dominacji i destrukcji autorytetu oponenta.

Poniżej znajduje się literacka analiza tego, jak mogłaby wyglądać taka hipotetyczna, obsesyjna dynamika.

Archiwa Umysłu i Wojna o Przeszłość

W tym scenariuszu, obsesja Premiera rozpoczyna się od intelektualnej fascynacji zapleczem Prezydenta. Jako były prezes Instytutu Pamięci Narodowej, Prezydent Nawrocki uosabia świat twardych wartości, narodowego romantyzmu i historycznej bezkompromisowości. Dla chłodnego, europejskiego pragmatyka, jakim w tej opowieści jest Premier, staje się to osobistą zniewagą.

Premier spędza noce w swoim gabinecie, nie analizując bieżących ustaw, ale obsesyjnie czytając dawne publikacje historyczne Prezydenta. Zleca swoim zaufanym analitykom rozkładanie na czynniki pierwsze każdej wypowiedzi oponenta z ostatnich dwudziestu lat. Szuka w nich niespójności, psychologicznych pęknięć i ukrytych lęków. Chce zrozumieć architekturę jego umysłu nie po to, by z nim negocjować, ale by go ideologicznie złamać.

Teatr Cieni i Mikro-Zarządzanie Wizerunkiem

Obsesja przenosi się na grunt codziennego funkcjonowania państwa. Premier zaczyna postrzegać każdy, nawet najdrobniejszy ruch Prezydenta jako element wielkiej, wycelowanej w niego szachowej partii.

  • Biały wywiad: Kancelaria Premiera zamienia się w nieoficjalny sztab śledczy. Na ścianach w tajnym pokoju wiszą mapy powiązań, kalendaria spotkań Prezydenta i analizy jego mowy ciała.
  • Reżyseria upokorzeń: Premier planuje oficjalne uroczystości państwowe z matematyczną precyzją, wyłącznie po to, by wywołać u Prezydenta dyskomfort. Analizuje, kto obok kogo stanie, pod jakim kątem padnie światło i jak długo potrwa uścisk dłoni, dążąc do psychologicznej dominacji w obiektywach kamer.
  • Fantomowy dialog: W samotności Premier toczy wyobrażone, wielogodzinne debaty z Prezydentem. Ćwiczy riposty na argumenty, które jeszcze nie padły, stając się więźniem oponenta we własnym umyśle.

Anatomia Obsesji: Zestawienie Psychologiczne

Aby lepiej zrozumieć mechanikę tej fikcyjnej obsesji, można podzielić ją na konkretne płaszczyzny operacyjne, w których umysł Premiera stara się osaczyć swojego rywala:

Płaszczyzna ObsesjiDziałanie Premiera w scenariuszuPsychologiczny Cel
Historyczno-IdeologicznaDekonstrukcja dorobku IPN i prób podważenia historycznych autorytetów oponenta.Odebranie Prezydentowi jego głównego fundamentu tożsamościowego.
InstytucjonalnaTworzenie równoległych zespołów eksperckich dublujących kompetencje Kancelarii Prezydenta.Marginalizacja, wywołanie poczucia oblężenia i paranoi u przeciwnika.
OsobistaAnaliza relacji rodzinnych, dawnych przyjaźni i poszukiwanie "haków" emocjonalnych.Znalezienie słabego punktu, który pozwoli na szantaż moralny.

Symbioza i Zależność

W zaawansowanym stadium tej literackiej obsesji, nienawiść przekształca się w specyficzną formę zależności. Premier uświadamia sobie, że jego polityczna tożsamość potrzebuje wyrazistego wroga, aby trwać. Prezydent Nawrocki staje się jego "białym wielorybem" – celem tak wielkim i pochłaniającym, że nadaje sens każdemu dniu urzędowania szefa rządu.

Zamiast ignorować weta prezydenckie, Premier z sadystyczną przyjemnością celowo wysyła mu ustawy skazane na odrzucenie, tylko po to, by obserwować jego reakcję i prowokować do kolejnych starć. Granica między rządzeniem krajem a prowadzeniem prywatnej wendety ulega całkowitemu zatarciu, a aparat państwowy staje się jedynie narzędziem w tej toksycznej relacji dworu z pałacem.

Podsumowanie

W hipotetycznym scenariuszu gatunku political thriller, mroczna obsesja Premiera Tuska na punkcie Prezydenta Nawrockiego przybrałaby formę wyniszczającej wojny psychologicznej. Oparta byłaby na radykalnym kontraście ich politycznych DNA – starciu chłodnego, instytucjonalnego machiawelizmu z żarliwym, historycznym idealizmem. Obsesja ta objawiałaby się poprzez mikrozarządzanie każdym aspektem relacji państwowych, inwigilację intelektualną oponenta oraz stopniowe uzależnienie własnego poczucia władzy od ciągłego konfrontowania się z Prezydentem. Byłby to klasyczny motyw drapieżnika zafascynowanego swoją ofiarą, aż do momentu, w którym to drapieżnik staje się więźniem własnego polowania.

------------------------------------------

I jak Państwu się to podoba?


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

poniedziałek, 3 sierpnia 2026

""Donald pewnie ma swoją "Tolę", ale i tak jego rząd obalą "kibole""! *

No i przedłużone wakacje już za mną. Ileż to się politycznie działo podczas mojej nieobecności: 

– a to nastąpiło bezprawne i - pomimo weta Prezydenta oraz jego i Prezesa NBP propozycji tzw. "polskiego SAFE 0%" - podpisanie kredytu SAFE, gdzie swój podpis symptomatycznie złożyli wicepremierzy a nie premier, co w kontekście Trybunału Stanu za ten czyn może skutecznie obronić Donalda przed odsiadką,

– a to mamy perturbacje z antypolskimi i UPA-owskimi ekstrawagancjami Prezydenta Ukrainy na co musiał zareagować  Prezydent Polski,

– dalej nastąpiło też radykalne i normalne w tej sytuacji zmniejszenie poziomu życzliwości Polaków do Ukraińców i to z winy Ukraińców, którzy i tak świadomie czy też podświadomie zawsze traktowali i traktują nas dość wrogo,

– do tego nastąpiło śmiertelne pobicie Polaka przez Ukraińców, o czym mainstream prawie się nie zająknął i kłótnia Polaków z Ukraińcami, co zostało wykorzystane przez rząd i jego agendy do rozpętania nienawiści wobec prawicy, polskiego Prezydenta czy też tzw. "kiboli",

– no i jeszcze była afera pedofilska i zoofilska (seks z psami) w Kłodzku z przedstawicielami Koalicji Obywatelskiej w rolach głównych, co zostało już skutecznie - być może w reakcji na zagadkową śmierć posła Łukasza Litewki – "zamiecione pod dywan". A 'propos jeszcze śmierci posła Ł. Litewki. Popełnił on taki sam błąd jak wielu mu wcześniejszych: zaczął "kłapać jęzorem", że ma jakieś materiały dowodowe, które mogą wywrócić scenę polityczną zapominając, że takie rzeczy mówi się już po fakcie ich ujawnienia,

– do tego cały czas trwa afera w warszawskim Szpitalu Południowym, która zatacza coraz "szersze kręgi": od fałszowania dokumentacji czasu pracy lekarzy i nadmiernych ich zarobków aż do uśmiercania pacjentów, "handlu skórami" czy profanacjami zwłok. I znów członkowie KO występują tu w głównych rolach..,

– no i cały czas rządy Donalda zadłużają Polskę na tyle, że już w połowie roku został prawdopodobnie przekroczony wskaźnik długu publicznego / PKB,

- w tym całym rozgardiaszu były Premier M. Morawiecki postanowił podzielić PiS i jak na razie mu się to udało, bo jego formacja Rozwój Plus wyprowadziła z PiS 40 posłów i utworzyła oddzielny Klub Parlamentarny. Szkoda, że akurat wtedy, gdy prawica winna się jednoczyć, by odsunąć Donalda od władzy to Mateusz ją dzieli, ale to chyba też wymagało będzie ode mnie oddzielnego felietonu, 

- gdyby nieudolności rządu Donalda było mało to jeszcze wleciała na 100 km w głąb polskiego państwa rosyjska bojowa rakieta manewrująca, która na szczęście uderzyła i odpaliła w szczerym polu i skończyło się bez strat ludzkich i materialnych. Ale niestety przy tej okazji została obnażona kompletna bezradność państwa Donalda wobec zagrożeń tego typu a na dodatek następnego dnia rząd sam przeprowadził atak DDoS na własne serwery rządowe (sic!). I znów powstaje pytanie: Jakiego państwa Donald Tusk jest premierem?... bo na pewno nie Polski!,

– no i znów zabrakło Donalda na uroczystościach z okazji wybuchu Powstania Warszawskiego, co jest u niego już w zwyczaju i obrazuje pogardę Donalda dla polskości. Ale jest jeszcze coś, czego boi się Donald, czyli bezpośredniej konfrontacji z Prezydentem K. Nawrockim, bo przecież musiałby coś powiedzieć na takich uroczystościach i wtedy jasno by wybrzmiała antypolska małość Donalda wobec patriotycznej wielkości Karola. A mogłoby się też zdarzyć np. wygwizdanie czy wybuczenie proniemieckiego Donalda przez zgromadzonych na uroczystościach zwykłych Polaków,

- do tego wszystkiego - jakby na przekór twierdzeniom Donalda o polskiej brunatniejącej i "kibolskiej" nienawiści do Ukraińców - to 18-letni Ukrainiec zaatakował nożem Polkę, która teraz walczy o życie,

- dopełnieniem stała się dyskusja o reparacjach wojennych od Niemiec i zarzuty, że PiS miał na to osiem lat i niby nic nie zrobił. Więc rodzi się pytanie: Jak to nic nie zrobił skoro wreszcie wycenił na dzień dzisiejszy kwotę tych reparacji a to był najważniejszy i najdłuższy czasowo proces przygotowawczy pozwalający Polsce żądać tych reperacji od Niemiec? Tak... ja wiem, że też Sowieci, czyli Rosja winna też nam takich reparacji, ale jestem pewien, że taka wycena też powstanie jak skończą się rządy Donalda w Polsce!. 

Pewnie nie wymieniłem wszystkiego, ale to i tak dużo żeby z troską pochylić się nad losem naszej Polski pod rządami Donalda Tuska. 

* I przyszła pora na wytłumaczenie tytułu mojego felietoniku. Oczywiście w koślawy i złośliwy, ale humorystycznie parafrazujący sposób odwołuje się on do znanego hasła tych "kiboli", których teraz znów zaatakował Donald w kontekście naszych stosunków z Ukraińcami. Ale ja chcę podejść do niego w inny sposób. 

Otóż Tola to słynna żeńska bohaterka kreskówki pt.: "Bolek i Lolek". Nie była przewidziana w pierwotnym scenariuszu serialu dla dzieci, ale dziewczynki słały listy z prośbą o stworzenie takiej postaci, aby mogły się z nią utożsamiać. I na kanwie tych próśb powstała właśnie Tola. 

Serial uzupełniała swoją dziecinną kobiecością, ale kobiecością subtelnie silną mogącą dorównywać a nawet przewyższać sprytem, rezolutnością i zaradnością Bolka i Lolka. Dla nich stała się równoważną towarzyszką wspólnych zabaw. 

Tola zwykle była tą, która: myślała zanim działała, ostrzegała chłopców przed ryzykiem, próbowała powstrzymać ich najbardziej szalone pomysły. W wielu odcinkach pełniła rolę głosu rozsądku, co dodawało fabule równowagi. 

W przeciwieństwie do Bolka (impulsywnego) i Lolka (często nieśmiałego), Tola: zwracała uwagę na emocje innych, potrafiła łagodzić konflikty, była bardziej wrażliwa na krzywdę czy niesprawiedliwość. 

Choć była ona ostrożna, Tola nie była tchórzem. W wielu sytuacjach: podejmowała ryzyko, ratowała chłopców z opresji, wykazywała się sprytem i determinacją. Jej odwaga była bardziej przemyślana, w przeciwieństwie do spontanicznej brawury Bolka. Była zorganizowana i praktyczna. Często: planowała działania, dbała o szczegóły, pilnowała, żeby wszystko „miało ręce i nogi”. W sytuacjach, gdzie bohaterowie musieli coś zbudować, przygotować lub zaplanować, Tola była naturalnym „koordynatorem”.

Jak widać Tola miała wszystkie cechy kobiece zamknięte w dziewczęcym serduszku, których poszukują też dorośli mężczyźni u dorosłych kobiet. I zwykle tak jest, że każdy "facet" znajdzie/ma jakąś swoją "Tolę" i zapewne Donald też. 

Tyle tylko, że tej swojej "Toli" trzeba uważnie słuchać i gruntownie analizować jej rady czy uwagi, bo inaczej można popełniać kardynalne błędy, które w ostateczności mogą ze zdwojoną siłą uderzać  w towarzysza "Toli". 

Bo nie wierzę, aby "Tola" Donalda zalecała mu powtarzanie tych samych działań w nadziei, że przyniosą inny skutek niż poprzednio. 

I tak właśnie jest z tzw. "kibolami", jak pejoratywnie określa Donald zagorzałych kibiców drużyn piłkarskich. Już raz Donald z nimi walczył i przegrał więc jestem zadziwiony, że znów robi to samo: wyzywając ich en masse od "jak najgorszych". 

Po co? Widocznie chce znów przegrać i... bardzo dobrze!

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

sobota, 6 czerwca 2026

Majomania! Teraz zacznie się turbulentny tumult wokół Mai Chwalińskiej!

Niestety dzisiaj Maja Chwalińska przegrała finał Rolanda Garrosa z Rosjanką Mirrą Andriejewą, ale  dla wszystkich było ogromnym zaskoczeniem, że do tego finału w ogóle dotarła. Osiągnęła mega-sukces a dziś po prostu nawet fizycznie nie dała rady, bo na paryskich kortach spędziła niemal dwa razy więcej meczowego czasu (ok. 15 godzin) niż jej przeciwniczka (ok. 8 godzin). Ale też Mairra dzisiaj grała naprawdę rewelacyjnie. 

Wielkie Brawa dla naszej Mai!!!

Maja Chwalińska po zwycięskim półfinale Rolanda Garrosa! 
https://sportowefakty.wp.pl/tenis/fototemat/1254654/pisza-o-bajce-sezonu-swiatowe-media-zachwycone-chwalinska

Mam nadzieję, że teraz nie "rozmieni się na drobne" bo wokół niej i jej sztabu zacznie się po prostu istny turbulentny tumult różnej maści sponsorów i ludzi. 

Dużo będzie zależeć od jej sztabu i rodziny, bo na pewno będzie się jej czepiało wielu hochsztaplerów, którzy poczuli, iż można "wyrwać na szybko" jakąś kasę. To też jest duże niebezpieczeństwo. 

Ważne aby z tych zarobionych pieniędzy część po prostu oddała ludziom, którzy z nią pracowali i w nią inwestowali od samego początku jej przygody z tenisem oraz nigdy nie przestali w nią wierzyć. Resztę kasy niech zainwestuje a nie przetraci na konsumpcję, bo - oby nie! - może tak być, że będą to już ostatnie tak wielkie zarobione przez nią pieniądze. 

I niech "kuje żelazo póki gorące", bo teraz może po prostu wprost przebierać w ofertach potencjalnych sponsorów. Jest marketingowo chyba dziś jedną z najdroższych marek w kobiecym tenisie. I to już światową marką, ale też "naturszczykiem" idealnym do "obróbki marketingowej" - ma na dziś czystą kartę, którą należy zapisać odpowiednią strategią marketingową. Wedle mnie należy postawić na współpracę średniookresową (max. ok. 5 lat) i lepiej płatną niż długookresową, ale mniej płatną. Wynika to przede wszystkim z wieku naszej Mai, przed którą być może jeszcze tylko kilka lat intensywnej gry w tenisa. Może później jeszcze grać, ale tylko dla przyjemności...

Ale dziś... świat już ją pokochał za jej tenis, waleczność, techniczną wirtuozję gry, szeroki uśmiech, śmiejące oczy i za jej naturalną i skromną osobowość. Więc Maja nie może pójść tylko w czystą komercjalizację własnej osoby, ale chyba jej to nie grozi.... 

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com