środa, 25 lutego 2026

Postscriptum. A może Prezydent Polski Karol Nawrocki będzie chciał referendum w sprawie SAFE?

Wczoraj napisałem tekst pt.: "Program SAFE. Co zrobi Prezydent Polski Karol Nawrocki?" [1] i proszę traktować ten dzisiejszy jako jego postscriptum.

Informacyjnie.

W świetle regulacji art. 88 ust. 1 w zw. art. 122 ust. 2 Konstytucji, warunkiem wejścia w życie każdej ustawy jest podpisanie jej przez Prezydenta, a następnie ogłoszenie w Dzienniku Ustaw Rzeczypospolitej Polskiej. Dlatego też po zakończeniu postępowania ustawodawczego w parlamencie, Marszałek Sejmu przedstawia uchwaloną ustawę do podpisu Prezydentowi (art. 122 ust. 1 Konstytucji). 
  • Podpisanie ustawy: Jest to najczęstszy krok, który kończy proces ustawodawczy. Po złożeniu podpisu Prezydent zarządza ogłoszenie ustawy w Dzienniku Ustaw.
  • Weto ustawodawcze (odmowa podpisu): Prezydent przesyła ustawę z powrotem do Sejmu wraz z uzasadnieniem do ponownego rozpatrzenia.
    • Sejm może odrzucić weto większością 3/5 głosów (w obecności co najmniej połowy ustawowej liczby posłów). Jeśli tak się stanie, Prezydent musi podpisać ustawę w ciągu 7 dni.
    • Weto dotyczy zawsze całej ustawy, a nie jej fragmentów.
  • Wniosek do Trybunału Konstytucyjnego (kontrola prewencyjna): Prezydent może zwrócić się do TK o zbadanie zgodności ustawy z Konstytucją przed jej podpisaniem.
    • Jeśli TK uzna ustawę za zgodną, Prezydent nie może już odmówić podpisu.
    • Jeśli TK uzna ustawę za niezgodną, Prezydent odmawia jej podpisania.
    • Jeśli niezgodne są tylko poszczególne przepisy, Prezydent po zasięgnięciu opinii Marszałka Sejmu podpisuje ustawę z pominięciem tych przepisów lub zwraca ją Sejmowi w celu usunięcia niezgodności.
Dodatkowo Prezydent może skorzystać z kontroli następczej, czyli skierować do Trybunału Konstytucyjnego ustawę, którą już wcześniej podpisał i która weszła w życie. Taki wniosek nie zawiesza obowiązywania aktu prawnego do czasu wydania wyroku przez TK.
Prezydent oczywiście może też nie podpisać ustawy, ale równocześnie złożyć swój projekt ustawy i złożyć go w Parlamencie do procedowania. 
Ale też Prezydent nie podpisując ustawy może zainicjować proces przeprowadzenia referendum. Referendum w Polsce można przeprowadzić, gdy zarządzi je Sejm (bezwzględną większością głosów) lub Prezydent za zgodą Senatu w sprawach o szczególnym znaczeniu dla państwa. Głosowanie odbywa się najpóźniej w 90. dniu po ogłoszeniu decyzji w Dzienniku Ustaw. Wiążący wynik wymaga frekwencji powyżej 50%.
Na świecie mamy dwie formy demokracji: pośrednią (przedstawicielską) oraz bezpośrednią i jeżeli są one stosowane przez określony kraj to powinny być one w stosunku do siebie komplementarne (uzupełniające) a nie substytucyjne (alternatywne), przy czym demokracja bezpośrednia jest wyższą formą  wyrażania opinii  społecznej niż demokracja pośrednia. 
Jest tak dlatego, że wtedy ogół wyborców może się bezpośrednio wypowiedzieć na konkretne zagadnienia, które są dla nich newralgicznie ważne. 
Ogólnie ktoś, dla kogo demokracja jako taka jest najlepszą formą ustrojową, powinien być szczególnie i zawsze wielce zadowolony, gdy na konkretne tematy mogą wypowiedzieć się wszyscy wyborcy. A dzieje się tak w przypadku demokracji bezpośredniej, w tym w szczególności poprzez właśnie referendum. 
Natomiast ktoś, kto uważa się za zwolennika demokracji a jest przeciwny lub nie popiera referendów to de facto nie jest demokratą a zwykłym hipokrytą lub po prostu cynicznym kłamcą lub ma skłonności totalitarne. 









Po II wojnie światowej (od 1945 r.) w krajach europejskich przeprowadzono setki referendów ogólnokrajowych, przy czym ich liczba jest bardzo zróżnicowana w zależności od państwa. Oto ich liczbowe zestawienie:
  • Szwajcaria: Absolutny lider. Od 1945 r. przeprowadzono tam ponad 600 (a łącznie w historii ponad 660) referendów federalnych.
  • Liechtenstein: Bardzo wysoka częstotliwość, ponad 100 referendów.
  • Włochy: Ponad 70 referendów ogólnokrajowych od 1945 r., w tym wiele o charakterze abrogacyjnym (uchylającym przepisy).
  • Irlandia: Ponad 40 referendów, często związanych ze zmianami konstytucji.
  • Francja: Ponad 20 referendów, często inicjowanych przez prezydentów (m.in. w sprawach unijnych).
  • Dania: Ponad 20 referendów.
  • Państwa Europy Środkowo-Wschodniej: Liczba jest mniejsza, zazwyczaj kilkanaście, z czego wiele odbyło się po 1989 r. (np. Polska – ok. 15, Litwa – 16, Węgry – 17).
  • Polska: W historii III RP przeprowadzono kilka kluczowych referendów, w tym akcesyjne (2003) oraz w sprawie nowej konstytucji (1997).
Referendum jest świętem demokracji. Może więc Prezydent Polski w sprawie tak ważnej jak zaciągnięcie przez Polskę ogromnego kredytu na 45 lat zdecyduje się odwołać do zdania ogółu Polaków? Istnieje wszak taka możliwość. 








A w filmiku poniżej nie tylko o SAFE..
























Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

wtorek, 24 lutego 2026

Program SAFE. Co zrobi Prezydent Polski Karol Nawrocki?

O unijnym programie SAFE [1] (Security Action for Europe – Działania na rzecz bezpieczeństwa w Europie) politycznie napisano i powiedziano już niemal wszystko. 

I dobrze, że tak się stało... i zapewne wbrew nachalnej propagandzie zachwalającej ten program i płynącej ze strony D. Tuska i jego – jak to zgrabnie określił R. Trzaskowski – "brygady". 

Właśnie ta rządowa histeria wokół programu SAFE oraz nadmierna propaganda sytuująca jego przeciwników jako niemal "zdrajców i idiotów" spowodowała, że w Polakach zrodziły się pytania: Dlaczego rządowi aż tak mocno zależy na tej pożyczce (długoterminowym, 45 letnim kredycie)? A skoro już, to dlaczego i dlaczego w tak ekspresowym tempie? 

Odpowiedzi można znaleźć m.in. w poniższym filmie i w wielu innych miejscach. Film jest krótki i trwa jedynie około 22 minuty.

Jako naród przekorny nie lubimy gdy ostentacyjnie "wciska nam się kit", nas okłamuje oraz zabiera nam się wolność i własną Ojczyznę. Wtedy jesteśmy w stanie skutecznie się temu przeciwstawiać. Tego nie potrafią zrozumieć inne narody (takie Niemcy na ten przykład), ale dlatego jeszcze Polska istnieje i mogła zaistnieć nawet  po 123 latach zaborów. To dlatego walczyliśmy z Niemcami i Sowietami, dlatego stworzyliśmy "Solidarność" i oparliśmy się komunie. Mamy gdzieś tam wewnątrz gen wolności i niepodległości i biada tym, którzy ten gen są w stanie obudzić!

Sądzę, że nawet do chociaż tylko cokolwiek myślących zwolenników D. Tuska musiało w końcu dotrzeć, że tego programu Polska nie może przyjąć bo straci decyzyjność w obszarze militarnym (wojska polskiego) i uzależni się od Niemiec oraz częściowo od Francji. A wtedy już definitywnie... "żegnaj nam nasza niepodległość i suwerenność" oraz "witaj nam nowy ZSRR, postkomunistyczny eurokołchoz".  

Dodatkowym i wyraźnym argumentem przeciw SAFE jest fakt, iż np. Niemcy nie zgłosiły się do tegoż programu i zbroją się same w najnowocześnejszą amerykańską i koeańską broń, i tak naprawdę Polska swobodnie mogłaby robić to, co Niemcy i zaciągać samemu pożyczki nawet na korzystniejszych warunkach niż te unijne. 



Na dziś więc naszą jedyną nadzieją jest weto Prezydenta Karola Nawrockiego do ustawy wprowadzającej SAFE w Polsce. 

Zdaję sobie sprawę, że decyzja będzie bardzo trudna a trudność ta jest spotęgowana niebywałym szantażem moralnym skierowanym wobec Prezydenta przez obecnie rządzących. 

Tyle tylko, że gdyby ze strony Premiera D. Tuska było choć trochę działań koncyliacyjnych wobec Prezydenta i opozycji w Polsce to można było swobodnie przyjąć w Senacie najważniejsze poprawki do ustawy o SAFE zgłoszone przez PiS czy Konfederację a... odrzucono wszystkie w ilości bodajże 16-stu, w tym takie, które literalnie głoszone były przecież przez koalicję 13.XII, jak. np. wymóg 89% środków wydatkowanych przez polskie firmy (abstrahuję tutaj od rozumienia pojęcia "polskie firmy"). 

Ja już kiedyś pisałem, że "nie wierzę D. Tuskowi w żadne jego słowo, natomiast skłonny jestem uwierzyć w każdą jego nikczemność". Można by rozszerzyć tę frazę i zakończyć ją słowami: "w każdą jego antypolską nikczemność". I im więcej taki Premier od nas chce, tym mam ochotę geometrycznie dawać mu coraz mniej. Wiem, że nie wszyscy mają takie zdanie o D. Tusku, ale jakie można mieć inne?


No i na koniec może teraz czas przedstawić też opinię wojskowego [2].

-------------------------------------------

Panie MON @KosiniakKamysz 

Pożyczka na cudze interesy, czyli jak zadłużyć Polskę, żeby NIE zwiększyć jej bezpieczeństwa…

Są decyzje złe i są decyzje strategicznie głupie. Zaciąganie wielomiliardowej pożyczki w ramach programu SAFE na sprzęt, którego Polska nie potrzebuje, nie używa i nie ma z czym zintegrować, należy do tej drugiej kategorii!

Polska armia od lat buduje spójną, amerykańsko-koreańską architekturę uzbrojenia. To nie jest kaprys ani „geopolityczna miłość”. To twarda kalkulacja: interoperacyjność z NATO, kompatybilność systemów, wspólne łańcuchy logistyczne, szkolenie, amunicja, serwis, dowodzenie. Jedna filozofia walki, jeden ekosystem technologiczny.

I nagle ktoś wpada na pomysł: pożyczmy pieniądze w Brukseli, żeby kupić sprzęt, który nie pasuje do tej układanki. Sprzęt z innej epoki, za pieniądze przyszłych pokoleń. 

Żaden kraj Europy nie produkuje odpowiedników systemów najwyższej klasy, które Polska już zamówiła i wdraża. Nie ma europejskich systemów tej samej ligi w kluczowych domenach: precyzyjne uderzenia dalekiego zasięgu, sieciocentryczność, pełna integracja z amerykańskim polem walki. Tego po prostu nie ma!

Co więc oferują Niemcy i Francuzi?
•systemy „alternatywne”,
•sprzęt „wystarczający”,
•rozwiązania „pomostowe”,
•czasem (nie oszukujmy się) technologię z wczoraj, marketingowo odświeżoną !

A Polska miałaby się na to zadłużyć?

Mit 80% dla polskiego przemysłu. 

Rząd opowiada bajkę o 80 proc. zamówień dla polskich firm. Bajkę, bo:
•terminy kontraktacji są nierealne dla większości polskich podmiotów,
•realną zdolność wykonawczą ma dziś wąska grupa spółek,
•reszta zamówień automatycznie wyląduje za granicą. Głównie we Francji i Niemczech.

Co więcej: nie istnieje żadna publiczna  czy wojskowa analiza, która odpowiadałaby na pytanie:
ile polski przemysł realnie jest w stanie dowieźć w SAFE i ile kontraktów zostanie „przesuniętych” do zachodnich koncernów. I co tak naprawdę potrzebuje Polski Dowódca! Polski Żołnierz !

Czyli: najpierw dług, potem fakty…i to już po fakcie. To mechanizm szantażu, nie solidarności. 
SAFE to nie „europejska solidarność”. To instrument kontroli.

Do Polski trafia 15 proc. środków na start. Reszta wtedy gdy będziemy sapełniać jakieś warunki, czyli: 
– kamienie milowe,
– oceny Komisji,
– warunki polityczne,
– listy „właściwych” dostawców itd. 

Jeśli na liście nie będzie „odpowiedniej” liczby firm z Niemiec, Francji czy Włoch, wypłaty mogą zostać wstrzymane. To nie jest partnerstwo. To finansowa smycz.

Największy absurd: płacić, żeby osłabić własną koncepcję obronną. 

Polska:
•ma już zakontraktowany sprzęt najwyższej klasy,
•buduje zdolności w logice realnej wojny z Rosją,
•potrzebuje szybkości, masy i kompatybilności, a nie europejskich kompromisów.

SAFE w tej postaci:
•rozbija ciągłość koncepcji uzbrojenia,
•wprowadza chaos logistyczny i szkoleniowy,
•uzależnia modernizację armii od decyzji politycznych w Brukseli,
•zadłuża państwo bez gwarancji realnego wzrostu zdolności bojowych!!!

To nie jest modernizacja. To regres w białych rękawiczkach💥

Zaciąganie pożyczki na sprzęt, który:
•może będzie,
•może kiedyś,
•może da się zintegrować,
•może spełni oczekiwania Komisji
…to strategiczna nieodpowiedzialność!

Bezpieczeństwo państwa to nie projekt księgowy, przysługa koleżeńska ani europejska gra interesów.
To zdolność do wygrania pierwszych 72 godzin wojny!

SAFE w obecnym kształcie tej zdolności Polsce nie zwiększa. Zwiększa za to:
– dług,
– zależność,
– presję polityczną,
– i ryzyko, że zapłacimy za cudzy przemysł, cudze miejsca pracy i cudzą wizję wojny.

A własnej, nie dowieziemy…”

Gen. bryg. pil. rez. Dariusz Wroński
(pisownia prawie oryginalna)

--------------------------------------------



Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

wtorek, 17 lutego 2026

Program SAFE - niemiecki "Gauleiter" Miguel Berger w polskim Sejmie "nadzorował polaczków"!

Chyba każdy normalny Polak musiał przeżyć swoiste déjà vu widząc niemieckiego ambasadora (dolny rząd, pierwszy od lewej) nadzorującego z loży w polskim Sejmie jak głosują "polaczki" nad programem SAFE, czyli de facto nad utratą własnej suwerenności na rzecz ichniej IV Rzeszy Niemieckiej zwanej Unią Europejską. 

Czy nie przypominało to – w namalowanym przez J. Matejkę obrazie "Rejtan" – carskiego namiestnika (ambasadora) Nikołaja Repnina pilnującego również z loży polskiego Sejmu i siedząc w otoczeniu kobiet (Elżbiety Grabowskiej i Izabeli Lubomirskiej) czy rozbiory Polski stają się faktem?



A dodatkowo ten niemiecki namiestnik na Polskę śmiał tłumaczyć post factum, że był w polskim Sejmie tylko po to, aby... "wesprzeć ministrę Katarzynę Kotulę podczas przedstawiania inicjatywy ustawodawczej o statusie osoby najbliższej" oraz, że "nie można mówić o nadzorowaniu debaty SAFE. Jednak z zainteresowaniem śledziłem tę dyskusję" [1].

Moim zdaniem program SAFE jest - jak to określił R. Ziemkiewicz - koszmarną dla Polski pułapką zastawioną na nas przez elity unijne a raczej niemieckie elity unijne. A jeszcze dobitniej: SAFE to de facto utrata przez Polskę całkowitej suwerenności poprzez zabranie nam decyzyjności w sferze militarno-przemysłowej (militarno-ekonomicznej). 


A co jeszcze świta w głowach niemieckich i o czym raczył sam powiadomić M. Berger? 

Ano to, iż [2]:

po raz pierwszy od II WŚ (poza współpracą w ramach struktur NATO i UE po 1999 roku) i już latem tego roku (!!!) będziemy oficjalnie "gościć" niemieckich żołnierzy. "Najpóźniej od lata będziemy mieć na miejscu także niemieckich żołnierzy - saperów, którzy będą pomagać przy budowie "Tarczy Wschód". Inną ważną decyzją była oczywiście ta dotycząca systemów antydronowych. Osobiście uważam, że możemy zrobić jeszcze więcej, szczególnie jeśli chodzi o współpracę przemysłową między Niemcami a Polską. Drzemie tu wciąż ogromny potencjał".

– "musimy być gotowi na to, że amerykańska obecność w Europie będzie mniejsza". "Europa - ze względu na ogromną niepewność geopolityczną - znajduje się obecnie pod wielką presją czasu. Musi się zreformować, stać się bardziej konkurencyjna, robić więcej dla własnej obronności i własnej suwerenności. Widzimy to przecież na przykładzie taryf celnych, ceł karnych wprowadzonych przez Donalda Trumpa oraz przy bardzo nierównej umowie handlowej, która wywarła na Europę ogromną presję. I dlatego uważam, że jedną z reakcji na te działania jest właśnie polityka handlowa". Ważne jest tu dopowiedzenie, że Polska nie znalazła się (!!!) na liście "ukaranych" przez D. Trumpa dodatkowymi 10% cłami a takowymi karami za postawę wobec Grenlandii od 1 lutego zostały objęte: Dania, Norwegia, Szwecja, Francja, Niemcy, Wielka Brytania, Holandia i Finlandia.

– koniec z czekaniem na maruderów.? Aby uniknąć paraliżu decyzyjnego w Brukseli, najsilniejsze państwa, czyli format E6 - Niemcy, Francja, Polska, Włochy, Hiszpania i Niderlandy powinny tworzyć format współpracy, który błyskawicznie sfinansuje zbrojenia i wzmocni przemysł. Ambasador tłumaczy, że Europa nie ma już czasu na szukanie konsensusu wśród wszystkich 27 krajów. Jego zdaniem liderzy muszą zacząć działać szybciej, by nadążyć za wyścigiem zbrojeń. Jak łatwo zauważyć jest to odejście od Traktatów Unijnych a w takim formacie E6 główną rolę decyzyjną będą mieli Niemcy.

Berger alarmuje, że Europa ryzykuje marginalizacją, jeśli nie podejmie walki o prymat w sektorze high-tech. Zdaniem ambasadora, wyzwanie rzucone przez USA i Chiny wymaga, aby Europa przestała być jedynie rynkiem zbytu, a stała się domem dla innowacji i start-upów. W zakresie militarnym to "Generalny Inspektor Bundeswehry jasno powiedział, że musimy być gotowi do 2029 r. Dlatego uruchomiliśmy masowe programy inwestycyjne. Częścią tych przygotowań musi być jeszcze ściślejsza współpraca przemysłowa Polski i Niemiec. Dziś większość środków płynie do USA i Korei, a my potrzebujemy wspólnych projektów typu joint venture, tworzenia miejsc pracy i know-how tutaj, w Europie. Na tym polu jesteśmy dopiero na początku drogi". No to jak to jest? Niemcy będą kupować nowoczesny sprzęt w USA i Korei a Polska jakieś drogie "badziewie" w tychże Niemczech czy Francji? 

"Niemcy nie korzystają ze środków w ramach SAFE, bo rating AAA pozwala nam na zaciąganie korzystnych kredytów. Ale 19 państw UE chce skorzystać z tych pieniędzy, bo widzą w tym możliwość szybkiego dostępu do niezbędnych środków (...) Chyba warto tu zaznaczyć, że Polska z kwotą 44 mld euro (blisko 200 mld zł - przyp. red.) ze środków europejskich na cele obronne jest zdecydowanie największym beneficjentem funduszu SAFE. Trafione w sedno! Jak widać to lepiej opłaca się brać normalne kredyty w bankach niż kredyty (pożyczki) oferowane przez UE (Niemcy). Program SAFE to przecież kredyt unijny na 45 lat, który  ma być przeznaczony na wzmocnienie odporności UE. Polska ma sfinansować z tych środków 139 projektów a szkopuł tkwi w tym, że wydatki mają przede wszystkim dotyczyć europejskich podmiotów oferujących np. broń a takie firmy są niemal wyłącznie w Niemczech i Francji. A Polska przecież militarnie handluje przede wszystkim z USA i Koreą! 

"SAFE to unijny mechanizm finansowania inwestycji militarnych oparty na wspólnym zadłużeniu, konstrukcyjnie zbliżony do Krajowego Planu Odbudowy. Polega na zaciąganiu przez państwa członkowskie długoterminowych pożyczek na cele obronne oraz rozwój przemysłu zbrojeniowego. 

(...) Kluczowe założenia programu budzą w Polsce szczególne emocje. Środki z SAFE mogą być przeznaczone niemal wyłącznie na sprzęt produkcji europejskiej, co w praktyce ogranicza zakupy uzbrojenia od producentów z USA czy Korei Południowej (stosunek 65 proc. do 35 proc. dla podmiotów spoza UE). Dodatkowo wypłata kolejnych transz może być obwarowana dodatkowymi wymogami politycznymi. Jest to mechanizm warunkowości znany z KPO - co też jest bardzo ryzykowne, bo UE pod byle jakim pozorem może wstrzymać kolejne transze pomocy, np. gdyby nie podobał im się rząd w Polsce jak to było podczas rządów PiS i blokowaniu pieniędzy z KPO.

(...)Rząd Donalda Tuska planuje pożyczyć w ramach SAFE 43,7 mld euro. Spłata ma zostać rozłożona na maksymalnie 45 lat, aż do 2071 roku. Władza zapowiada, że aż 80 proc. środków trafi do polskiego przemysłu zbrojeniowego, co ma wzmocnić krajowe zdolności produkcyjne. Nieznana jest jednak lista podmiotów, do których trafią środki, nie ma też jednomyślności, jaka część środków przypadnie rodzimej zbrojeniówce. Niektórzy ministrowie mówili o 89 proc. Problem tkwi w tym, że w procedowanej ustawie nie ma żadnego zapisu o tych 80-89 % środkach na firmy polskie a dodatkowo najpierw mówiono o polskich firmach a teraz mówi się o firmach, które mają jakąś siedzibę w Polsce (np. może to być jakaś spółka-córka firmy niemieckiej). 

(...) Temat SAFE był dyskutowany na Radzie Bezpieczeństwa Narodowego z inicjatywy prezydenta Karola Nawrockiego, od którego będzie zależał podpis pod projektem ustawy o Finansowym Instrumencie Zwiększenia Bezpieczeństwa SAFE. Wątpliwości budzi to, że nie ma zgody między resortami obrony narodowej a finansów, kto ma obsługiwać dług zaciągnięty w KE. W projekcie rządowym finansowanie spada na barki MON, a to według "Dziennika Zbrojnego" może poważnie zahamować inwestycje w wojsko po 2028 roku"[3]. 

Podsumowując. Prezydent Karol Nawrocki powinien zawetować ustawę o SAFE a w Polsce koniecznie trzeba pokazać Niemcom, że jesteśmy jako Polacy proamerykańscy i nie uda im się zmienić naszej postawy na antyamerykańską. No i jeszcze trzeba otwarcie mówić o możliwym wyjściu Polski z UE, czyli ucieczce przed IV Rzeszą Niemiecką zanim ona nas wchłonie!