czwartek, 21 września 2023

A. Holland - "Czym skorupka za młodu nasiąknie...

... tym na starość trąci". 

To jest bardzo trafne polskie powiedzenie określające to, że ujemne cechy nabyte w młodości nie dają się później wykorzenić. I idealnie pasuje do antypolskiej A. Holland. 

Wikipedia podaje, że A. Holland "urodziła się 28 listopada 1948 w Warszawie. Jej ojciec, Henryk Holland, był dziennikarzem i socjologiem żydowskiego pochodzenia. Po kapitulacji Warszawy w 1939 przedostał się najpierw do Wilna, a następnie do Lwowa znajdującego się pod okupacją Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich. Po Ataku Niemiec na ZSRR wstąpił w szeregi Armii Czerwonej. Po II wojnie światowej był oficerem Ludowego Wojska Polskiego, działaczem komunistycznym i członkiem PZPR. Jej matka, Irena z domu Rybczyńska, była polską dziennikarką wyznania katolickiego, uczestniczką powstania warszawskiego. W 1954 roku urodziła się siostra Agnieszki Holland, Magdalena Łazarkiewicz, również późniejsza reżyserka i scenarzystka. W 1959 Henryk Holland i Irena Rybczyńska rozwiedli się; Agnieszka Holland pozostała przy matce, która poślubiła innego dziennikarza, Stanisława Brodzkiego. Dwa lata później Henryk Holland, aresztowany pod podejrzeniem zdrady stanu, popełnił samobójstwo. Śmierć ojca była dla Agnieszki wstrząsem [1]" i do dzisiaj tak naprawdę pozostaje tajemnicą. 

Oczywiście nie mam zamiaru krytykować Szanownej Pani Holland z powodu historii jej ojca, bowiem wielu polskich Żydów było po wojnie komunistycznymi nienawistnikami Polski, ale też wiele ich dzieci wyrosło na dobrych i szlachetnych oraz zasymilowanych Polaków. Niestety w tej ostatniej grupie  nie znajduje się reżyserka antypolskiego paszkwilu pt.: "Zielona granica"

Doprawdy, nie wiem co w tej swojej łepetynie myśli o Polakach ta Paniusia. Nienawiść, pogarda dla Polski i Polaków chyba ostatecznie zryły jej czerep i w swoim filmie odrażająco kłamie na temat naszej Straży Granicznej i tzw. muru na granicy z Białorusią. Takiego antypolskiego i propagandowego filmu nie powstydziłby się sam szef propagandy III Rzeszy Niemieckiej Paul Joseph Goebbels, który też był pochodzenia żydowskiego [2].

Film A. Holland jest na wskroś bełkotem i jedną wielką antypolską fikcją. Żadne takie zdarzenia na granicy z Białorusią, które ona w tym filmie przedstawia nigdy nie miały miejsca.  

Tym bardziej musimy pamiętać kto aktorsko zgodził się na wzięcie w nim udziału. To lista hańby:

"Jalal Altawil jako Bashir,
Maja Ostaszewska jako Julia,
Tomasz Włosok jako Jan,
Behi Djanati-Atai jako Leila,
Mohamad Al Rashi jako dziadek,
Dalia Naous jako Amina,
Piotr Stramowski jako Maciek,
Jaśmina Polak jako „Żuku”,
Marta Stalmierska jako Ula,
Agata Kulesza jako Basia,
Maciej Stuhr jako Bogdan,
Magdalena Popławska jako żona Bogdana,
Joely Mbundu jako Afrykanka,
Monika Frajczyk jako Marta,
Taim Ajjan jako Nur,
Talia Ajjan jako Ghalia,
Sandra Korzeniak jako lekarka w szpitalu,
Aboubakr Bensaihi jako Ahmed
Sebabastian Svaton jako Mahir
Michał Zieliński jako Sasza
Piotr Połtowicz jako pilot
Wojciech Kałużyński jako rolnik
Sebastian Królikowski, Jan Sałasiński jako polscy żołnierze
Alan Al Murtatha jako Karim
Mateusz Janicki jako policjant
Joecey Mbundu jako Afrykańczyk [3].

Może kiedyś znów nam przyjdzie budować Polskie Państwo Podziemne, więc musimy wiedzieć kto nas nienawidzi...

[2] W swojej książce pt.: "Bevor Hitler Kame" - "(Bronder - Before Hitler Came - A Historical Study -English Translation - 1975)"  historyk żydowskiego pochodzenia, Dietrich Bronder - było wielu Żydów. Trudno wprost uwierzyć, ale zalicza on (również w innych swoich pracach i nie tylko on) do ludzi pochodzenia żydowskiego (w różnej części określonej całości i różnym prawowitym zabarwieniu poprawności etnicznego żydowskiego pochodzenia: po matce, czy po ojcu) m.in.: Adolfa Hitlera (po ojcu i dziadku, choć wobec A. Hitlera wielu historyków obala jego żydowskiego pochodzenie), Rudolfa Hessa (po matce), Hermanna Goeringa, Gregora Strassera, Josefa Goebbelsa, Alfreda Rosenberga, Hansa Franka, Heinricha Himmlera (po matce i babce ze strony matki), Ullricha Friedricha Willy'ego Joachima von Ribbentropa, Reinharda Heydricha (po ojcu), Ericha von dem Bach-Zelewskiego (po matce), Adolfa Eichmanna (po matce) czy feldmarszałka Erharda Milcha. Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na A. Eichmanna, który był kreatorem i głównym nadzorcą - sic! - "rozwiązania kwestii żydowskiej" a wcześniej pozwolił (zmusił?) do emigracji żydowskich członków swojej rodzin.

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

piątek, 15 września 2023

Czy ktoś się spodziewał innej decyzji KE w sprawie zboża?

"Komisja Europejska nie przedłużyła wygasającego w piątek embarga na ukraińskie zboże do pięciu państw członkowskich, w tym Polski. - Przedłużymy ten zakaz mimo ich niezgody, mimo braku zgody KE. Przedłużymy zakaz wwozu ukraińskiego zboża. Nie będziemy słuchać Berlina, von der Leyen, Tuska czy Webera, bo to jest w interesie polskiego rolnika - powiedział dzisiaj w Ełku premier Mateusz Morawiecki" [1].

Nie wiem jak Szanowni Państwo, ale ja nie miałem żadnych wątpliwości jaką decyzję w sprawie embarga na ukraińskie zboża podejmie niemiecka KE. Było dla mnie jasne, że będzie to decyzja antypolska, bowiem Niemcy i lewackie elity unijne dostają kociokwiku na myśl, że w wyborach po raz trzeci wygra w Polsce PiS (ZP). To jest dla nich "senny koszmar". 

Nie wiem, ale duża część Polaków nawet nie zdaje sobie sprawy jak ważne – dla obecnych i porąbanych funkcjonariuszy unijnych – są październikowe wybory parlamentarne w Polsce. 

Polska jest newralgicznym krajem w UE. I to z różnych względów. 

Po pierwsze. Jesteśmy jednym z największych krajów UE. I to pod względem ludności jak i powierzchni.

Po drugie. Mamy takie a nie inne położenie geograficzne, które jest centralnym miejscem w kontynentalnej Europie.

Po trzecie. Jesteśmy jednorodnym etnicznie krajem, gdzie Polacy stanowią około 98% ludności, co wprawia we wściekłość lewaków, którzy chcieliby Europy "ciapatej".

Po czwarte. Jesteśmy krajem katolickim i konserwatywnym. A komu się to nie podoba to niech Państwo sobie sami odpowiedzą.

Po piąte. Tworzymy swoje własne sojusze będące w kontrze do sojuszy unijnych. Jest V4 czy Trójmorze.

Po szóste. Obecne władze w Polsce nie chcą UE jako Jednego Sfederalizowanego Państwa Europa, które jest forsowane przez Niemcy i oznacza zabranie suwerenności i niepodległości państw zrzeszonych w UE. Polskie władze chcą natomiast tzw. Europy Ojczyzn.

Po siódme. Polska wskazuje na łamanie traktatów unijnych przez obecne zniemczone elity unijne, co – wobec wszechogarniającej unijnej korupcji - budzi ich konsternację.

Po ósme.  Władze PiS-u są w stanie powiedzieć NIE zniemczonym władzom unijnym, choćby w sprawie wspomnianego embarga na import ukraińskiego zboża. 

I... mógłbym tak wymieniać do setki powodów, dla których taka Ursula Gertrud von der Leyen czy Manfred Weber chcą przegranej obecnie rządzących w Polsce. 

Trzeba dziś odpowiedzieć sobie: Czy chcemy być kretynami na usługach Niemiec czy dumnymi Polakami. Wybór należy do nas!


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 

© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 


poniedziałek, 11 września 2023

"Historia est magister vitae"!

Czyli... 

"Historia jest nauczycielką życia". Bez niej poruszamy się jak we mgle, bo ona też "kołem się toczy" i "lubi się powtarzać".  Stanowi fundament wiedzy o przeszłości, bo ma bezpośredni wpływ na teraźniejszość i naszą przyszłość. 

Kiedyś - bodajże w 1988 roku - napisałem taką prostą sentencję: "Pamiętaj czym była Twoja przeszłość, czym jest Twoja teraźniejszość bo od tego zależy jaka będzie Twoja przyszłość!" [1]

Gdybyśmy tak zajrzeli w przeszłość to się okaże, że "wszystko już było" i znów powróci. Może nie dosłownie, ale przyczyny określonych wydarzeń zawsze dają podobne skutki a modele zachowań ludzkich są tak naprawdę identyczne i przynoszą niemal tożsame efekty.

Adam Jerzy Czartoryski (1770–1861) – polski pisarz i mąż stanu stwierdził onegdaj, że: 

"W ciągu całego mego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych, którzy pragnęli ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie"

I czy to historyczne zdanie nie jest aktualne i dzisiaj, w Polsce czasów dzisiejszych i w Polsce kampanii wyborczej do parlamentu? 

Bo teraz u nas...


A konkretnie...


Oczywiście ten półkrwi Niemiec i półkrwi niby Kaszub, czyli D. Tusk mógłby jednak działać w interesie Polski, ale tylko wtedy gdyby - choćby z racji zamieszkiwania w niej - czułby się z nią związany i szczerze pracował dla jej dobra. 

A on zamiast mówić o Polsce to woli gaworzyć do Niemców:

"Für Deutschland" (dosłownie "Dla Niemiec")


Często przytaczam tę wypowiedź D. Tuska bo ona oddaje jego zespolenie z Niemcami a nie z Polską. Można nawet zauważyć u niego pewną fascynację Niemcami i jakąś formę kompleksu wobec nich, co powoduje występowanie u niego znanego syndromu, którego sens można streścić postulatywnym zwrotem: "być bardziej niemiecki niż Niemiec". Sądzę, że wielu z nas zna takich niby Polaków, którzy wyjechawszy do Niemiec już po miesiącu nie pamiętali języka polskiego...

Ale tak naprawdę chodzi o to, że całe KO-PO, PSL z Hołownią czy Lewicą to razem i w porozumieniu są częściami partii antypolskiej. Jedyną zaś partią, którą można nazwać polską jest - z wieloma zastrzeżeniami - jedynie PiS-ZP. Chciałbym, abym mógł dołączyć do partii polskiej Konfederację, ale jest to jeden ideowy "miszmasz", po którym nie wiem czego się spodziewać. 

Niestety dziś nie ma ugrupowania politycznego, które jest zdolne do objęcia władzy w Polsce a jest naprawdę fundamentalnie propolskie. To jest nasz historyczny dramat, ale wobec tego każdy Polak w dzisiejszej sytuacji musi wybrać pomiędzy środowiskiem chronicznie antypolskim a tym, który chociaż w części jest propolskim. 

Musimy dokonać wyboru pomiędzy współczesną Konfederacją Targowicką  a współczesnymi twórcami Konstytucji 3 Maja. Jest to oczywiście daleko posunięta przenośnia, tyle tylko, że Targowiczanie też wzywali na pomoc obcych (Katarzynę II), co ostatecznie skończyło się kolejnym rozbiorem i ostatecznym zniknięciem naszego państwa na 123 lata. 

A, że historia lubi się powtarzać to jestem niemal pewny, że gdyby dziś władzę w Polsce przejęło PO-KO z akolitami to możemy stracić nasze państwo już na zawsze. Tego chcą niestety Niemcy, które planują zbudować z UE swoją IV Rzeszę, czyli Jedno Sfederalizowane Państwo Europa ze stolicami w Berlinie i Brukseli. Tego potencjalnego ataku Niemiec na kraje europejskie mogą nie dostrzegać społeczeństwa zachodnie, które nie doświadczyły komunizmu i koszmaru sowieckiego buta. Ale my winniśmy sobie zdawać sprawę do czego prowadzą mrzonki o stworzeniu jakiegoś jednego społeczeństwa, które ma zastąpić narody i państwa. To jest awykonalne a samo dążenie do "urawniłowki" ostatecznie skończy się na terrorze elit wobec buntujących się ludzi. 

Polska jest tak naprawdę jedynym krajem, który może powstrzymać elity unijne przed budową takiej "urawniłowki" - IV Rzeszy Niemieckiej i tylko my możemy liderować w przywracaniu dla UE  Europy Ojczyzn. Stąd jest na nas tak zmasowany atak ze strony eurokratów a już niemieckich szczególnie. Dlatego też nieszczęściem dla całej Europy byłaby wygrana w Polsce D. Tuska i jego sprzymierzeńców. 

Warto przy tym zwrócić uwagę, że bardzo powoli, ale jednak nawet w krajach zachodnich zaczynają wygrywać wybory partie konserwatywne, choć w każdym z nich ten konserwatyzm jest różnie pojmowany. Czy Polska ma zawieść nadzieje Włochów, Hiszpanów, Szwedów i kraje dawnego "bloku wschodniego"? 

I doprawdy! Teraz nie ma co się ekscytować jakimiś konwencjami wyborczymi/programowymi czy fałszywymi obietnicami, bo jest tylko jeden wybór: albo głos na realnie potencjalnych antypolaków albo głos na tych, którzy udowodnili, że potrafią rządzić z korzyścią dla nas wszystkich, dla Polski a nawet dla wszystkich europejskich narodów. 

Niech historia naprawdę będzie dla nas nauczycielką życia i pokażmy to przy urnach wyborczych. 

[1] Oj... zrobiło się nostalgicznie. Pod koniec szkoły podstawowej, okresie technikum i w pierwszych latach studiów pisałem sentencje, fraszki, wiersze a nawet sztuki teatralne. Później gdzieś ta wena twórcza uciekła. Tyle tylko, że wtedy pochłaniałem różnorakie książki w ilości 10-15 miesięcznie. Dziś jak przeczytam dwie to uważam to za sukces. Dlatego nie jestem w stanie zrozumieć, że dziś młodym ludziom wystarczy emotikonka, żeby wyrazić swoje emocje/uczucia. A my? Pisaliśmy kilkustronne listy do ukochanych osób i z drżeniem serca oczekiwaliśmy odpowiedzi. Posiadaliśmy zasób słów, aby wyrazić swoje wnętrze a teraz wystarczy jakaś jednowymiarowa grafika. No cóż... świat się zmienił, ale czy na lepsze? - https://krzysztofjaw.blogspot.com/2010/09/mysli-szarpane-nicia-historii-mego.html

[2] Możliwość przedstawienia memów z D. Tuskiem zawdzięczam Gawrionowi z nierpoprawnych.pl: https://niepoprawni.pl/blog/gawrion/jestem-zagrozeniem-dla-polski

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 

© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com