Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podatki unijne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą podatki unijne. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 20 listopada 2022

Polskie weta w UE. Czy nie jest za późno?

Wczoraj Pan europoseł dr Zbigniew Kuźmiuk w swoim poście zatytułowanym: "Czy będzie polskie veto w sprawie trzech nowych podatków UE?" [1] informuje i jednocześnie zastanawia się czy Polska postawi weto w sprawie wprowadzenia przez UE trzech podatków unijnych, "które miałby zapewnić finansowanie spłaty pożyczki w wysokości 750 mld euro, zaciąganej na finansowanie programu Next Generation EU (Funduszu Odbudowy), a także finansowanie Społecznego Funduszu Klimatycznego, który ma być utworzony w najbliższym czasie w związku z wejściem w życie pakietu rozwiązań w ramach Fit for 55. 

Chodzi o skierowanie do unijnego budżetu w postaci tzw. nowych zasobów własnych, 25% dochodów z handlu uprawnieniami do emisji CO2 (teraz w całości są one dochodami budżetów w państwach członkowskich), przynajmniej 75% wpływów (PE chce docelowo 90%), z tzw. podatku od śladu węglowego (CBAM), oraz 15% od zysków dużych i rentownych przedsiębiorstw wielonarodowych, wynikającego z porozumienia państw należących do OECD i grupy G-20.

Podatki te miałby wejść w życie od 1 stycznia 2026 roku i jak szacuje Komisja Europejska w zależności od ostatecznego ich kształtu oraz cen uprawnień do emisji CO2 w latach 2026-2030, przynosiłby średniorocznie od 16-18 mld euro" [1].

Jak wskazuje europoseł podatki te są niekorzystne dla takich krajów jak Polska i  "nasuwają wiele poważnych wątpliwości, od tych zasadniczych o charakterze traktatowym, do tych o charakterze ekonomicznym, podatki te łamią bowiem zasadę solidarności i obciążają bardziej kraje mniej zamożne, niż te bogatsze" [1].

Dodatkowo też twierdzi, że "w przypadku tych trzech nowych rodzajów zasobów własnych, nie powinno być żadnych wątpliwości, że chodzi o podatki, w związku z tym ostateczne decyzje Rady Unii Europejskiej w tej sprawie, powinny być podejmowane jednomyślnie (a więc każdy kraj ma prawo weta)" [1]. 

Wszystko pięknie bo już dawno Polska winna korzystać ze swojego prawa weta w UE. Ale ja zadam pytanie: Czy już na te nasze weta nie jest za późno? Przecież de facto w lipcu i grudniu 2020 roku zgodziliśmy się na wprowadzanie podatków unijnych!

Może przypomnę na co jako Polska zgodziliśmy się w lipcu i grudniu 2020 roku.

1. "Uwspólnotowienie długów unijnych".  Rozwiązanie przyjęte w UE po raz pierwszy w historii oznaczające, iż każde państwo unijne staje się żyrantem długów (w ramach FO) innych państw UE. Dla nas oznacza to, iż gdyby jakiś kraj miał kłopoty ze spłatą długów wynikających z zaciągniętych pożyczek w ramach otrzymanych środków z Funduszu Odbudowy lub po prostu by ich nie spłacał,  to każdy inny kraj UE - w tym Polska - będzie wedle jakiegoś tam współczynnika proporcjonalności zobowiązany do spłaty długu tego kraju. I do takiego żyrowania jesteśmy zobowiązani nawet już dziś, gdy KE wstrzymuje nam owe środki.

2. "Podatki unijne". Znów po raz pierwszy w historii mamy do czynienia z faktem, że Komisja Europejska otrzymuje prawo ustanawiania podatków dla wszystkich krajów UE. Dotąd takie prerogatywy miały tylko poszczególne państwa a teraz to KE ma takie prawo, co jest jawną ingerencją w dotychczasowe i traktatowe uprawnienia zarówno państw-członków UE, jak i KE. Teraz możemy spodziewać się, że nigdy demokratycznie nie wybrany rząd europejski w postaci KE może swobodnie nakładać nam podatki z pominięciem rządów danego kraju europejskiego. 

3. "Mechanizm warunkowości". Zgodzono się na warunkowość przyznawanych środków unijnej pomocy, które będą udostępniane tylko wtedy, kiedy np. UE uzna, iż kraj jest praworządny. Od teraz, gdy "widzimisię" lewackich elit unijnych uzna, że np. w Polsce nie są spełniane warunki praworządności, to będzie mogła wstrzymać dla tego kraju pomoc unijną. Jednym słowem dobito targu: "mityczna praworządność za pieniądze". Co prawda niby określono jakieś ograniczenia w interpretowaniu tej praworządności, ale nikt w UE nic sobie z tego nie robi i nie będzie tych ograniczeń brał pod uwagę. W lipcu i grudniu 2020 roku niestety polski rząd - mimo werbalnego zaklinania rzeczywistości - de facto zgodził się na taki mechanizm, za co długookresowo przyjdzie nam zapłacić ubezwłasnowolnieniem decyzji polskich władz wobec UE a "pieniądze za praworządność" będą dla unijnych biurokratów idealnym instrumentem szantażu i nacisku na niepokorne kraje jak Polska czy Węgry lub inne, które chciałyby zachować swoją suwerenność. Jednym słowem nasz brak veta w lipcu czy grudniu utorował drogę do budowy sfederalizowanego Państwa Europa, europejskiego Związku Socjalistycznych Republik Europejskich pod zarządem niemieckim i jeszcze nadrządem NWO. Przecież gdybyśmy postawili veto to i tak mielibyśmy europejskie pieniądze w ramach dotychczasowych funduszy pomocowych, które nam się po prostu należą, gdy wpłacamy unijne składki".

I jak wobec powyższego brzmi pytanie Pana europosła o to czy Polska zawetuje nowe podatki? Przecież już się na to zgodziliśmy, bo czas na weta był właśnie w 2020 roku a teraz to jest "piąta woda po kisielu".  

Pamiętam jak Solidarna Polska w 2020 roku zachęcała premiera M. Morawieckiego, aby te weta postawił. Niestety tak się nie stało. 

Nie wiem. Może jest jeszcze jakaś szansa, może jakieś haczyki prawne, które pozwolą nam na sprzeciw wobec tych podatków, ale sądzę, że będzie to bardzo trudne i może się okazać, że jedyną taką szansą może być przyjęcie procedury naszego wyjścia z UE czyli Polexitu - ale o tym mówię już od dawna...   




Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. 
Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog

poniedziałek, 14 lutego 2022

Czy odrzucenie przez Polskę FO byłoby celowe? Powody: uwspólnotowienie długów i nakładanie podatków unijnych!


Ja wiem, że ewentualna utrata pieniędzy, szczególnie z FO byłaby idealną pożywką do krytyki rządów PiS. Wtedy Tuskuś występowałby cały czas z banknotem 50 Euro i omamiał Polaków kłamstwem. Zresztą chyba tylko to umie. 

Natomiast racjonalnie to tak naprawdę byłoby celowe zrezygnowanie z FO, co by się wiązało też z odrzuceniem przez Polskę uwspólnotowienia długów, czyli nie musielibyśmy płacić za niespłacane w ramach FO długi innych oraz uniemożliwilibyśmy Komisji Europejskiej nałożenia na nasz kraj (czyli nas wszystkich) dodatkowych podatków unijnych. 

W toczonej od lipca i grudnia 2020 roku dyskusji bardzo często sprowadza się ją li tylko do sporów  dotyczących powiązania wypłat z funduszy unijnych z mityczną unijną praworządnością, ale zapomina się właśnie o kwestiach związanych z nową perspektywą budżetową UE, czyli o wspólnym zaciąganiu długu, który w znacznej części ma pokrywać nowo utworzone instrumenty finansowe w ramach Funduszu Odbudowy oraz o możliwości nakładania przez KE dodatkowych podatków na wszystkich obywateli UE. 

Owszem kwestia powiązania pomocy unijnej z praworządnością jest naprawdę ważna i dotyczy w ogóle naszej długookresowej przyszłości, bo to element nacisku elit unijnych na kraje, które chcą zachować resztki suwerenności i niepodległości i nie zgadzają się na budowę Jednego Sfederalizowanego Państwa Europa, bez granic i państw. Ale też ważne jest tu i teraz a więc bieżące zastanawiania się nad obecnym budżetem UE na lata 2021-2027. 

Powstały ze względu na pandemię koronawirusa dodatkowy unijny program Next Generation (Fundusz Odbudowy) ma wynieść około 750 mld euro, z czego około 60% (450 mld euro) to mają być właśnie pożyczki w ogromnej większości zaciągane na rynkach finansowych (podobno przy korzystniejszych warunkach niż te, jakie musiałyby spełnić poszczególne kraje samodzielnie zaciągające pożyczki) oraz w niewielkiej części poprzez emisję euroobligacji. 

O tym czy dane państwo skorzysta z tych pożyczek to na szczęście jest już kwestia decyzji konkretnych państw, ale nawet, gdybyśmy jako Polska zrezygnowali z nich to i tak ponosilibyśmy obowiązek ewentualnej spłaty części długów państw, które zdecydowały się na nie a utraciły płynność finansową i zdolność do ich spłaty. Z tego punktu widzenia głupotą byłoby nie skorzystanie z tych pożyczek w ramach FO, szczególnie przez biedne kraje południa oraz będące na dorobku (jak Polska) kraje Europy Środkowo-Wschodniej (przeważnie dawnych demoludów)!

Pożyczki te będą zaciągane przez KE, podobnie jak euroobligacje i dopiero po ich uzyskaniu KE będzie je dystrybuować do poszczególnych krajów UE - ileż to nowych unijnych synekur powstanie i jakiż to korupcjogenny mechanizm! (ale to tak na marginesie). 

Polska z  Funduszu Odbudowy ma otrzymać 58,1 mld Euro z czego 23,9 mld euro w formie bezzwrotnych grantów oraz 34,2 mld euro w formie owych pożyczek. Z ogólnej puli tych środków 20 proc. pieniędzy musi trafić na cyfryzację, a 37 proc. na inwestycje związane ze środowiskiem (sic! - Zielony Ład?) oraz ochroną zdrowia (sic! - szczepionki obecne lub te na jakiś nowy wirus?). 

W swoim poście pt.: "Po co nam Unia Europejska i "jej pieniądze?" [1] wskazałem, że nawet cała bezzwrotna pomoc unijna może być Była) dla nas w ogóle niekorzystna finansowo a co dopiero można powiedzieć o pomocy w formie przekazanego nam długu w ramach pomocy z FO? Zresztą przyjęcie FO spowodowało już, że nasza unijna składka ma wynosić 2% naszego PKB a nie 1,2% jak było dotychczas, czyli nasze straty będą jeszcze większe.

Ale pomijając już to, to cóż tak naprawdę więc znaczy uwspólnotowienie długów? Ano to, że każdy kraj będzie mógł zaciągnąć pożyczkę z FO bez żadnego ryzyka, bo w razie, gdyby przestał spłacać, to po prostu przeterminowanymi spłatami zostaną obarczeni inni członkowie UE - "Żyć nie umierać"!

Ale niestety to nie wszystko! 

Nawet chyba jeszcze ważniejsze jest to, że UE będzie musiała zapewnić sobie nowe źródła dochodów na pokrycie zaciągniętych unijnych pożyczek. Mowa jest tu o nakładaniu nowych unijnych podatków, z czym mamy do czynienia - podobnie ja z uwspólnotowieniem długów - po raz pierwszy w historii UE. I te podatki już nie będą ściśle związane z FO, ale zaczną funkcjonować powszechnie zapewne przez cały już czas istnienia UE!

Jakie one mogą być?

Ano podatek (opłata) za oddychanie, czyli za tzw. ślad węglowy. Byłaby ona cłem nakładanym na import produktów, których wytworzenie wiązało się z emisją CO2. Kolejnym z pomysłów jest niewielki podatek od transakcji finansowych. Kolejnym może być podatek cyfrowy, obciążający przychody internetowych gigantów. Ten i jak się wydaje słuszny już nawet zaczynają już zresztą wprowadzać poszczególne kraje na własną rękę. 

Tyle tylko, czy urzędnicy unijni na tym poprzestaną? 

Podatek za ślad węglowy to kolejny absurd jak handel emisjami CO2, które też są swoistym podatkiem za oddychanie nakładanym na wszystkich (sic! - największy przekręt na świecie!) a szczególnie tych, którzy korzystają z tradycyjnych źródeł energii np. węgla kamiennego i brunatnego. Ceny emisji CO2 osiągnęły już niebotyczne rozmiary: z 5 euro za tonę w 2015 roku do niemal 100 euro za tonę obecnie i stanowią już 60% ceny energii. 

Podatki za transakcje finansowe czy cyfrowe jeszcze jakoś można byłoby uzasadnić, ale przecież zaczyna się też mówić o podatku katastralnym, czyli płaconym w wysokości 1-2% liczonych od aktualnej wartości rynkowej mieszkania (zabór własności!)... A co jeszcze może zaświtać w głowach elit unijnych? Aż strach się bać... może od jedzenia mięsa, co sprawi, że cena mięsa i tradycyjnych wędlin stanie się na tyle duża, że stanie się luksusem dla bogaczy? A może - tak jak niegdyś w Chinach - od posiadania dzieci? A może od chodzenia i biegania, bo pochłaniamy wtedy więcej tlenu i emitujemy zwiększoną ilość CO2... Inwencja twórcza nie zna granic!

Reasumując. Może faktycznie dla Polski byłoby lepiej w ogóle zrezygnować z tego FO, bo i tak nam pozostaną tradycyjne środki pomocowe z UE... no chyba, że znów nas zaszantażują praworządnością a wtedy winniśmy się zastanowić nad Polexitem i finansować nasz rozwój własnymi środkami!


---------------------------------------------------

Informacja

Przez prawie 14 lat pisałem pro bono, bo miałem na to czas a na życie zarabiałem w innych miejscach.

Napisałem przeszło 1400 tekstów, które mają przeszło 4 mln odsłon i niezliczoną ilość komentarzy. Nigdy nie dałem się uwieść żadnej redakcji, bo chciałem pisać jako wolny człowiek, bez autocenzury wynikającej z 'linii programowej" określonej redakcji. Poza tym pisanie jest moją pasją. 

Ale dziś subiektywno-obiektywna moja realna sytuacja się zmieniła i mam coraz mniej czasu na przygotowywanie i publikowanie tekstów. Mam do wyboru: albo skończyć zajmujące mój czas darmowe pisanie i zająć się innymi rzeczami, albo uzyskiwać z tego jakieś gratyfikacje, choćby w formie niewielkiej darowizny. 

Napisanie w miarę dobrego tekstu wymaga dużego nakładu pracy i czasu. Dziś ten czas mi się kończy a nie lubię robić rzeczy tylko powierzchownie i pisać jakiś jednoakapitowych bzdur a ponadto uważam, że tak naprawdę nas - blogerów - wysiłek winien być doceniany jak wysiłek i praca dziennikarzy w mediach tradycyjnych. Ja przez 14 lat nie chciałem nigdy nikogo prosić o wsparcie, bo tego nie potrzebowałem. Lubię pisać i dzielić się moimi spostrzeżeniami z innymi. 

Serdecznie dziękuję moim dotychczasowym darczyńcom. Naprawdę nawet Państwo nie wiedzą, ile to dla mnie znaczy, bo daje mi jakąś szansę i motywację do dalszego blogowania a przede wszystkim to wsparcie świadczy, że jednak warto poświęcić swój - coraz mniej dla mnie dostępny - czas na tą moją "pisaninę". Jestem zobowiązany nawet za wsparcie małą kwotą, bo dla mnie jest to i tak indywidualne wydarzenie obrazujące wielkość Państwa Serc.  

Postanowiłem zatem na moim macierzystym blogu: https://krzysztofjaw.blogspot.com/ stworzyć odrębną zakładkę pod nazwą "Podziękowania za wsparcie", w której będę prezentował inicjały darczyńców i kwoty jakie otrzymałem. Oczywiście jeżeli Państwo wyrażą taką zgodę. Taką informację będę prezentował w cyklach miesięcznych. 

Zwracam się wobec tego do Szanownych Państwa, aby w tytule przelewu lub w wiadomości na PayPal napisali mi czy wyrażają Państwo zgodę na opublikowanie takiej informacji. Wystarczy mi zwrot: "Zgadzam się na ujawnienie moich (do wyboru: inicjałów, nicków lub personaliów) i kwoty wpłaconej". Może też być tylko np. zgoda na inicjały, nicki czy personalia z zastrzeżeniem nie podawania kwoty wsparcia. Można też wysłać do mnie e-maila: kjahog@gmail.com.

Jeżeli takiej zgody nie uzyskam to oczywiście pomoc będzie całkowicie anonimowa, bez żadnej internetowej publikacji a moja wdzięczność zostanie tylko w moim i Państwa sercu. 

---------------------------

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog