Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wakacje. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wakacje. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 20 sierpnia 2019

Wakacje z polskimi górami - Pieniny

W Pieninach byłem trzy razy. Są piękne i również jak Tatry należą do Karpat. Położone są w południowej Polsce i północnej Słowacji, będące najwyższą częścią długiego, porozdzielanego pasa skałek wapiennych (Pieniński Pas Skałkowy).

Urzekają swoistymi górami wapiennymi, których nie ma gdzie indziej. Pieniny, zwłaszcza ich środkowa część, są jednym z najatrakcyjniejszych regionów turystycznych w Polsce. Pod względem liczby turystów zajmują w Polsce drugie po Tatrach miejsce. Dla wielu zajmują pierwsze.

Po stronie polskiej najwyższy szczyt uważany za najwybitniejszy to urocze Trzy Korony (982 m n.p.m.), najwyższy szczyt to Wysokie Skałki (1050 m n.p.m.).

Oprócz wypraw pieszych polecałbym także słynny spływ tratwami Dunajcem. To atrakcja na skalę europejską. Równolegle (po słowackiej stronie rzeki) biegnie też szlak pieszo-rowerowy zwany Drogą Pienińską. Interesujące są również ruiny zamku w Czorsztynie i gotycko-renesansowy zamek w Niedzicy, a także (na terenach sąsiadujących z Pieninami) drewniane kościółki w Grywałdzie, Dębnie Podhalańskim, kościoły w Krempachach i Frydmanie. Po Zbiorniku Czorsztyńskim kursuje statek „Harnaś”, wykonujący 50-minutowe rejsy widokowe, oraz statki „Halny” i „Dunajec”, przewożące turystów pomiędzy zamkami w Niedzicy i Czorsztynie.

Spływ Dunajcem jest niesamowity. Wokoło same góry a my patrzymy na nie z dołu i nagle pragniemy na nie wejść i zobaczyć Dunajec. To widok, którego się nie zapomina. Przyrównuję go do pływania Renem, gdzie też w około są góry, zamki i pachnie przeszłością. Dla mnie osobiście woda i góry są pasją a w Pieninach mogę ją realizować w dwójnasób.

Spływ Dunajcem

Pieniny urzekają swoim obłędnym pięknem i dzikością, szczególnie na szlakach turystycznych a jest ich po polskiej i słowackiej stronie mnóstwo. Mi osobiście największą frajdę - oprócz spływu Dunajcem, gdzie mogłem podziwiać Trzy Korony - przypadła do gustu trasa: Przełęcz Osice – Przełęcz Szopka – Trzy Korony – Zamek Pieniny – Krościenko nad Dunajcem.

Trzy Korony

Zimowa panorama z Okrąglicy

Wiosenny poranek na Trzech Koronach.

Wspaniały widok  z Trzech Koron

Piękny widok na Trzy korony

Innym polsko -słowackim szlakiem jest: Veľký Lipník – Lesnické sedlo – Wysoki Wierch

Można tam nawet podziwiać wspaniałą  panoramę Tatr.


Wschód słońca na Wysokim Wierchu.

Inna przeze mnie  mnie ulubiona trasa to: Schronisko PTTK Orlica – Szafranówka – Wysoki Wierch – Durbaszka – Wysoka. 

Jest kapitalny i można go widokowo porównać jedynie z panoramą z Tatr. 

Wysoki Wierch o poranku.

Panorama z Wysokiej 

Inną równie urokliwą trasą jest: Krościenko nad Dunajcem – Sokolica – Czertezik – Czerteż – Krościenko nad Dunajcem

Reliktowa sosna na Sokolicy 

Zimowy widok na Przełom Dunajca

Trzy Korony oglądane z Sokolicy.

(Niemal wszystkie zdjęcia za wspaniałym artykułem: http://www.karolnienartowicz.com/10-najpiekniejszych-szlakow-w-pieninach/) - to samo przeżywałem będąc na nich wędrowcem.

Park narodowy: Pieniński Park Narodowy, przełom Dunajca. Szlak czerwony na odcinku Szczawnica - Czerwony Klasztor

Pieniny przyciągają jak magnez... i ten spływ Dunajcem, i te wapienne szczyty, i ten krajobraz. A dla mnie cenne okazy pienińskich kamieni, które zbieram na każdej wyprawie górskiej.

Ostatni raz byłem w Pieninach pięć lat temu, ale na pewno do nich wrócę, bo jakoś tak z biegiem moich lat od nowa rodzi się tęsknota za górami. Tego po prostu nie można stłamsić, to jest silniejsze od nas a przynajmniej ode mnie.

Pieniny dla mnie są tak wspaniałe jak Tatry, choć Karkonosze lubię najbardziej. Szlaki turystyczne nie są trudne, ale widokowo kuszące swoją pięknością. Można tam spotkać wszystko: i wspaniałą roślinność, i zwierzęta takie jakie jak  traszki, żaby, ropuchy, kumaki, salamandra plamista oraz gady: jaszczurki: zwinka i żyworodna, padalec zwyczajny, węże: żmija zygzakowata, gniewosz plamisty, zaskroniec zwyczajny. Różnorodność siedlisk i obecność zbiorników wodnych decydują również o dużej liczbie gatunków ptaków drapieżnych, wodnych, leśnych, polnych, sów itp.

Wśród 61 gatunków ssaków przeważają drobne gryzonie i nietoperze. Duże ssaki, z powodu niewielkiego rozmiaru pasma oraz zabudowę utrudniającą migrację z innych pasm górskich, występują stosunkowo rzadko. Są natomiast dziki, sarny i jelenie, w dolinie Dunajca wydry, a populację rysia ocenia się na kilka sztuk.

Moją niezapomnianą historią było wypadnięcie z tratwy do Dunajca. Młodzieńcza brawura mogła skończyć się nieszczęściem, ale udało mi się wejść z powrotem na łajbę i dalej płynąc Dunajcem. Pomogli mi flisacy i za to jestem im wdzięczny bo woda naprawdę była zimna a nurt dość szybki i moje umiejętności pływackie być może by nie wystarczyły. Wszystko zakończyło się jeno przeziębieniem.

Ale to nie wszystko. Wody penińskie słynął z ich zdrowego wpływu na nasze życie. Istnieje kilka źródeł z wodą mineralną (szczawy wodorowęglanowo-chlorkowo-sodowo-jodkowe). Ich występowanie związane jest z procesami wulkanicznymi, które zachodziły na granicy Pienin i Beskidów oraz intruzjami andezytów, których obecność powoduje zgazowanie tych wód dwutlenkiem węgla. Istnieje też kilka źródeł siarkowych, dawniej dwa były wykorzystywane w słowackiej Śmierdzonce. Brak większych naturalnych zbiorników wody, natomiast po wybudowaniu dwóch zapór wodnych (w Niedzicy i w Sromowcach) powstały duże zbiorniki sztuczne: Jezioro Czorsztyńskie i Zbiornik Sromowski.

Jeszcze kilka zdjęć, które na pewno skuszą do wakacyjnego wypoczynku w Pieninach.

Wodospad Zaskalnik 

Kościół pw. św. Marcina w Grywałdzie

Spływ Dunajcem 
Wąwóz Homole

Elektrownia wodna w Niedzicy
Zamek w Czorsztynie
Rejs między Czorsztynem a Niedzicą 

Z zamkiem w Niedzicy towarzyszy też legenda.

Zamek w Niedzicy

"Dawno, dawno temu na zamku w Niedzicy zamieszkali młodzi małżonkowie – piękna księżniczka Brunhilda i dzielny książę Bolesław. Poślubna sielanka nie trwała jednak długo, bo Brunhilda – przyzwyczajona do wystawnego życia w pałacu – szybko znudziła się odludną warownią w Niedzicy i zapragnęła bardziej światowych uciech. Swe żale księżna wylewała na nieszczęsnego Bogusława, który całymi dniami musiał wysłuchiwać jej awantur i wiecznych utyskiwań. Pewnego razu Bogusław nie wytrzymał i zaślepiony złością pochwycił żonę i z całej siły odepchnął. Biedaczka wypadła z okna wieży i spadła wprost w otchłań zamkowej studni. Bogusław, gdy tylko doszedł do siebie i zrozumiał co zaszło, wpadł w rozpacz. Dręczony wyrzutami sumienia całymi dniami błąkał się nieprzytomny po zamczysku i jęczał: „Przebacz mi Brunhildo”. Pewnej nocy rozpaczający książę pochylił się nad nieszczęsną studnią i nagle usłyszał dobiegający z niej głos ukochanej: „Przebaczam Ci, Bogusławie Łysy”. Z początku książę uradował się wielce, że duch Brunhildy odpuścił mu popełnioną zbrodnię, lecz chwilę później Bolesław zaczął zastanawiać się, dlaczego tajemniczy głos nazwał go „łysym”. Wszak nosił przecież na głowie długie, czarne włosy. Rozwiązanie zagadki przyniósł kolejny świt. Gdy nad ranem książę zwlókł się z posłania, po czarnych włosach nie było nawet śladu. Od tej pory księcia Bolesława zaczęto nazywać Łysym.

Nie był to jednak koniec tej nieszczęśliwej miłości. Wiele lat później, już po śmierci Bolesława, mieszkańcy zamku zaczęli opowiadać, że nocami po dziedzińcu warowni snuje się duch biednego księcia, powtarzający wciąż „Przebacz mi Brunhildo”. Każdej nocy spotyka on swoją zmarłą małżonkę i obie mary – już pogodzone – siadają wspólnie nad feralną studnią. Podobno też każdy mężczyzna, który ma coś na sumieniu, a spojrzy w jej głębię i nieszczerze  wypowie imię swej ukochanej, następnego dnia obudzi się łysy".

Na kanwie tej historii zrealizowano też film. 18 marca 1971 roku Telewizja Polska wyemitowała, prawdopodobnie w czwartkowym kinie "Ekranu z Bratkiem", pierwszy z siedmiu odcinków serii "Wakacje z duchami" zatytułowany "NA ZAMKU STRASZY !".

Serial ten powstał na motywach popularnej w tamtych czasach powieści "Wakacje z duchami" autorstwa Adama Bahdaja, który napisał scenariusz do tego filmu. Przy realizacji tego serialu, kręconego zresztą w miejscowościach Niedzica i Krościenko, było trochę problemów ale w końcu ówcześni decydenci dopuścili go do emisji.

(Źródło: http://www.pieniny.net.pl/legendy-pieninskie/o-ksiezniczce-brunhildzie-z-zamku-w-niedzicy/)


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

Post jest chroniony prawem autorskim. Może być kopiowany w całości lub w części jedynie z podaniem źródła tekstu na bloggerze lub innym forum, gdzie autorsko publikuję. Dotyczy to również gazet i czasopism oraz wypowiedzi medialnych, w których konieczne jest podanie moich personaliów: Krzysztof Jaworucki, bloger "krzysztofjaw".

piątek, 16 sierpnia 2019

Wakacje z polskimi górami (1) - Bieszczady, Karkonosze

Nie zapominajmy, że jeszcze trwa lato i są wakacje...

Moją drugą - po żeglowaniu - pasją są polskie góry i letnie wyprawy górskimi szlakami turystycznymi. Nie lubię odpoczywać biernie np. leżąc na plaży cały dzień.

W swoim życiu przeszedłem pieszo wszystkie polskie pasma górskie i każde ma swój osobliwy urok. Zdobyłem indywidualnie Koronę Gór Polskich [1], bywałem też w górach po czeskiej stronie i zdobyłem tam szczyt Červená hora o wysokości 1333 m n.p.m. oraz okresowo wspinałem się z uprzężą na tatrzański masyw Mnicha (nad Morskim Okiem) o wysokości 2068 m n.p.m, ale teraz raczej bałbym się a wtedy młodzieńcza brawura jednak poprowadziła mnie do takiej wspinaczki. Oczywiście byłem też kilkukrotnie na Rysach, ale wcale nie uważam go za najpiękniejszy, choć jak wszystkie szczyty posiada swój niepodważalny i osobliwy urok, tylko same wejście trwające około 3 godziny jest monotonne.

Mnich w Tatrach źródło: w sieci

Większość z nas nie zdaje sobie sprawy jak piękne mamy nasze, polskie góry. Odwiedzamy raczej miejsca znane, gdzie nawet w klapakach można wejść na szczyt. O reszcie nie mamy pojęcia.

Jednak z tym nie można porównać wycieczek pieszych po różnych szlakach, gdzie trzeba mieć odpowiednie obuwie z grubą i twardą podeszwą antypoślizgową (muszą być wygodne z miejscem na grube wełniane skarpety, np. o pół czy numer większe) i wodoszczelny plecak z najważniejszymi rzeczami: mapy (trzeba nauczyć się je czytać!), podręczna apteczka z kremem chroniącym nas od słońca, pasta do obuwia, wiatro i wodoszczelny długi płaszcz z kapturem, wełniane skarpety na zmianę (na które nakładamy cienkie skarpetki chłonące wilgoć a wtedy wełniane skarpety są niemal suche), nakrycie na głowę, zapas energetyzujących posiłków wraz z czekoladą, coś do picia i w dzisiejszych czasach nawet lekki namiot. Trzeba też mieć ze sobą choć cienkie rękawiczki, które mogą się przydać w czasie pokonywania trudniejszych części szlaków zabezpieczonych linami czy łańcuchami. Można też wziąć ze sobą kompas, choć niektórzy uważają go za przeżytek. Obowiązujące też jest posiadanie telefonu komórkowego z GPS-em i z Powerbankiem, który może nam zasilić telefon w razie rozładowania oraz bardzo mocnej latarki z oświetleniem rozproszonym, która przyda się, gdy zastanie nas zmrok a to jest dość częste, choć szlaki są dobrze oznaczone. Gdy zaś wędrujemy za każdym razem gdzie indziej (bez powrotu na "start"), to wodoodporny plecak musi być wygodny a rzeczy w nim - mimo wszystko - pakujemy w worki foliowe.

Długie piesze wycieczki pozbawiają nas potasu i magnezu, z czego biorą się skurcze. Najlepiej kilka dni przed wędrowaniem brać dwa razy dziennie aspargin lub asparginian, które zawierają obydwa składniki a w czasie wycieczek dalej je stosować. Można też mieć przy sobie tabletki wapnia.

Warto też odpowiednio przygotować się do górskiej wędrówki i robić sobie wcześniej długie marsze wynoszące około 5 kilometrów. Dzięki temu nie straszne będą nam zakwasy. Ważne jest też obcięcie u nóg paznokci na tydzień przed wyjazdem, tak abyśmy w czasie wycieczek mieli spokój z "wcinaniem się paznokci", co jest bolesne i uniemożliwia nam wędrowanie.

Ja preferuję wycieczki w góry na długich szlakach, których przejście wynosi dziennie około 25-30 kilometrów, czyli około 10 godzin. Dla początkujących wystarczą nawet 2 czy 3 godziny dziennie. Po zakończeniu wycieczki bardzo ważną rzeczą jest ponowne zapastowanie skórzanego obuwia (ja jeszcze przeszło 20 lat używam  butów górskich produkowanych onegdaj w Nowym Targu. Kupiłem je wtedy trzy pary - dla mnie są najlepsze i bez udziwnień, ale i dziś można kupić świetne obuwie nadające się na piesze górskie wycieczki - technologia poszła w górę:)). Buty winny być za kostki, aby uniknąć zwichnięcia. Trzeba też zadbać o stopy mocząc je w zimnej górskiej wodzie i nacierać odpowiednimi kojącymi kremami lub maściami, można też przed wymarszem użyć talku. Zalecałbym też opaskę uciskową na kolana.

Nieraz jednak robią się "bąble", które niestety trzeba przebić wyjałowioną igłą i wycisnąć gazikami oraz odkazić wodą utlenioną lub spirytusem, choć jest to trochę nieprzyjemne, można wtedy też na noc zawinąć takie stopy w bandaż wpierw zabezpieczając wszystko specjalnym plastrem do nabycia w aptekach. Jeżeli ktoś ma tendencje do alergii to warto mieć ze sobą adrenalinę w razie wstrząsu anafilaktycznego np. po użądleniu osy (akurat osa to dla mnie wróg nr 1).

I jedna bardzo ważna uwaga. Jeżeli wybieramy się pieszo w góry w miesiącach wiosennych lub jesiennych ( a nawet nieraz i letnich) zawsze trzeba mieć na uwadze, że w wyższych partiach gór może zalegać śnieg a wtedy należy dokładnie śledzić komunikaty pogodowe i wybierać szlaki na niższych poziomach.

Nie zapomnę jak jeszcze w technikum wybraliśmy się z naszą klasą w Tatry jesienią. Nasz nauczyciel wybrał trudną trasę o dość wysokim pułapie wzniesień. Starałem się go przekonać, że większość moich kolegów nigdy nie chodziło po górach i może to skończyć się nieszczęściem. Nie słuchał a później był lament i nerwy po nagle pojawił się śnieg do pasa a trzeba było iść dość daleko do schroniska... Udało się, ale strach był wielki, powiem tylko, że moi koledzy schodzili pojedynczo przez niemal 4 godziny a później nawet po zmroku. Później to już ja wybierałem trasy.

Wycieczki piesze w góry są bardzo męczące fizycznie i trzeba je po prostu lubić i oddychać nimi i podziwiać je oraz widoki z nich nas otaczające. Dla tych, którzy "złapali bakcyla" górskiego, samo chodzenie jest przyjemnością, nie czuje się zmęczenia kojąc go widokiem roztańczonej przyrody. Zdobycie każdego szczytu jest jak zdobycie Mount Everest. Rozpiera nas wtedy życie, czujemy, że jednak jest coś warte i trzeba z niego korzystać. Mimo zmęczenia fizycznego piesze górskie wycieczki dają niesamowity kojący odpoczynek psychiczny a np. mycie pod strumieniem zimnej górskiej wody jest nadzwyczaj relaksujące.

I jeszcze jedno. Osoby początkujące muszą unikać brawury i liczyć siły na zamiary oraz zdać się na kogoś, kto ma doświadczenie i doradzi, jaki szlak wybrać. Nie polecam jednak wycieczek górskich osobom mającym lęk wysokości.

Oczywiście w górach jest też innych wiele atrakcji niż samo chodzenie po nich, choć ja to lubię szczególnie. Niewątpliwą  dużą frajdę można mieć korzystając z kolejek linowych, z których też można podziwiać piękną panoramę gór. Najbardziej znaną jest kolejka linowa na Kasprowy Wierch w Tatrach, ale gdzie indziej też są, jak np.: na Gubałówkę, na Jaworzynę Krynicką, na Śnieżkę i wiele innych. Jest też wiele górskich wyciągów krzesełkowych: w Karkonoszach - kolej krzesełkowa na Szrenicę, kolej krzesełkowa na Kopę; w Beskidzie Śląskim: kolej krzesełkowa na Czantorię, kolej krzesełkowa na Skrzyczne; w Tatrach kolej krzesełkowa na Nosal czy kolej krzesełkowa "Wielka Krokiew" a to nie wszystkie.

 

Kolej linowa i wyciąg krzesełkowy: Źródło - znalezione w sieci



Można też udawać się do miejsc szczególnych i zabytków górskich, do miejsc widokowych a nawet stacjonarnie odpoczywać w górskich miejscowościach, korzystając z licznych ich atrakcji. Na samych zaś szlakach też możemy natknąć się na cuda przyrody i cuda ludzkiej ręki.

Maczuga Herkulesa w podkrakowskiej Dolinie Prądnika - Źródło: https://magazyn.travelist.pl/10-polskich-cudow-natury/ 

Szczeliniec Wielki  - Góry Stołowe: Źródło jak wyżej

Wielość górskich atrakcji przewyższa wszystkie inne kierunki naszych wakacji a poza tym górski sezon w górach trwa cały czas i zimą można szusować na nartach, bo jest to piękny sport i rekreacja fizyczna i psychiczna, ale trzeba najpierw nauczyć się jeżdżenia na nartach czy desce i przestrzegać zasad w czasie zjazdów. To samo dotyczy skuterów śnieżnych, które są coraz bardziej popularne, ale nie zawsze je prowadzący wiedzą jak się w górach zachować.

 


Po takim szusowaniu jakże wspaniale jest spędzić wieczór przy kominku i w ciepłym miejscu. Poopowiadać o swoich wrażeniach, zaplanować kolejny dzień. Na moment zapominamy o tym naszym codziennym świecie...

Wspaniałą atmosferę gór tworzą schroniska, których na szlakach jest dość dużo. Tam można spotkać też pasjonatów, znaleźć bratnie dusze i nawet trochę się zabawić. To też wpisuje się w ducha przepięknych gór...

Ale wrócę do letniego piękna naszych gór i pokrótce przedstawię niektóre z nich.

Bieszczady.

To masyw dość niski, ale urokliwy i ma stosunkowo wysoki jeden szczyt, Tarnicę (1346 m n.p.m). Z niej przy pięknej pogodzie można podziwiać piękno Bieszczad, które onegdaj były raczej słabo zaludnione a dziś np. Ustrzyki Górne tętnią życiem. Ja pamiętam czasy, gdy były tylko pojedyncze chaty i to też miało swój urok, bo odpoczywając nie lubię gwaru a śpiew przyrody. Na zboczach gór bieszczadzkich nożna skosztować dzikich jagód, których jest pod dostatkiem. W górnych partiach Bieszczady zachowały swoją naturalną dziewiczość, ale trzeba tam dotrzeć pieszo i dobrze.







Klasyczny bieszczadzki krajobraz - widok na Halicz i Rozsypaniec z wiaty turystycznej na Przełęczy Goprowskiej. Źródło: znalezione w sieci

Bieszczady o zachodzie słońca: znalezione w sieci

Bieszczady słyną z pięknych połonin i najlepiej je odwiedzać przed sezonem lub o świcie, gdy nie ma jeszcze zbyt wielu ludzi. Mamy do dyspozycji szlaki oznaczone tradycyjnie: czerwony, zielony, niebieski i czarny.

Połoniny w Bieszczadach - Źródło j.w. 

Bieszczady to wyjątkowe, niezwykle rozległe góry. Oferują one całą paletę górskich wędrówek, w trakcie których każdy znajdzie coś dla siebie. Są tu zatem długie, lesiste trakty niekończącymi się graniami, są ostre podejścia czy ścieżki biegnące bezdrzewnymi połoninami, gdzie szczególnie latem niemiłosiernie pali słońce. Naprawdę trudno jest powiedzieć, które bieszczadzkie szlaki zasługują na miano najpiękniejszych, najciekawszych czy najbardziej godnych polecenia. Wybór zależy od wielu osobistych preferencji danego turysty. Ja tradycyjnie lubię szlaki zielone i czerwone. Kiedyś znakowano te najpiękniejsze (zielone) i najtrudniejsze (czerwone), ale dziś to już nie ma znaczenia, bowiem każdy szlak ma swoje uroki i warto jest je przejść wszystkie [2].

Gwiezdna noc pod „Chatką Puchatka” - znalezione w sieci
Zachód słońca na Wetlinie j.w.
Masyw Szeroki Wierch. W oddali Tarnica, j.w.
Na zielonym szlaku, j.w.
Panorama ze szczytu Tarnicy. Na niebie zbliżająca się burza, j.w.


Grób Stroińskich w Siankach

Od Bieszczad jest bardzo blisko nad jezioro Solina. Geograficznie zarówno Solina jak i całe jezioro (zalew) nie leżą w Bieszczadach tylko w Górach Sanocko-Turczańskich. Zapora solińska jest jedną z największych atrakcji turystycznych tej miejscowości a także całych Bieszczadów w ich granicach turystycznych (a już na pewno dla tych, którzy nie przepadają za wyprawami w góry). Jeżeli zamierzamy zwiedzić zaporę, zakładając, że poruszamy się samochodem, zostawiamy nasz pojazd na płatnym parkingu (szczególnie w weekendy trudno tu o miejsce), na który należy zjechać skręcając w prawo na pierwszym ostrym zakręcie przy wjeździe do Soliny od strony południowej i dalej udać się pieszo w kierunku zapory. Parkingów zresztą obecnie jest tu sporo. Po drodze do zapory niezliczone punkty gastronomiczne, kioski i stragany sprzedawców pamiątek, fotografów itp. 


Zalew soliński: foto z sieci

Karkonosze.

Subiektywnie dla mnie najpiękniejsze pasmo górskie w Polsce z polsko-czeskim szczytem Śnieżka położonym 1603 m.n.p.m. Oczywiście wszystkie polskie góry mają swoją specyfikę i warto je odwiedzać sukcesywnie, bo każdy może wyrobić swoje własne zdanie na temat określonych masywów i pasm górskich.

Karkonosze są to urokliwe góry a najpiękniejszy dla mnie szlak to zielony łączący Karpacz ze szczytem Szrenica (1361) i Szklarską Porębę. Są tam i drzewa, i pagórki i wodospady oraz strumyki górskie, ale całe Karkonosze i wszystkie szlaki są urokliwe, napawające radością. Sama Szrenica to doskonały punkt widokowy na Kotlinę Jeleniogórską oraz Góry Izerskie, a także Karkonosze czeskie. Sam szczyt Szrenicy wyniesiony jest ponad główny grzbiet Karkonoszy (Śląski Grzbiet) na wysokość 60 m. Wierzchołek leży całkowicie po polskiej stronie granicy.

Ale też Karkonosze to nie tylko góry, ale też urokliwe miejsca warte obejrzenia.






Wodospad Łaby 35 metrowej wysokości i platformą widokową. Źródło - j.w.

Zamek Chojnik: Źródło jak wyżej

Przełęcz Żarska: Źródło jak wyżej

Drewniane pomosty pośród karkonoskiej tundry. To jeden z najbardziej kojących widoków w Karkonoszach: Źródło jak wyżej

Śnieżka zimą - znalezione w sieci

Po Karkonoszach można też wędrować po ich czeskiej stronie, równie urokliwej jak polska. 

Źródło: znalezione w sieci

Pančavský vodopád – najwyższy wodospad w całych Sudetach, jest jednocześnie bajecznym punktem widokowym na cały obszar Sedmidoli. Źródło j.w.

Piękno Karkonoszy jest wprost niesamowite. Zawsze przemarsz po górach rozpoczynam od nich a później naładowany pozytywnie odwiedzam inne pasma górskie w Polsce. Zawsze idąc nawet po tych samych szlakach odkrywam je na nowo tak jak czytając po raz wtóry książkę też odkrywam w niej nowe przesłania. Zachłystuję się ich pięknem i zawsze jestem zadziwiony, że natura stworzyła coś tak urokliwego. Obserwując te widoki mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że jestem szczęśliwy.


Źródło: znalezione w sieci

Oczywiście nie tylko chodzenie po górach jest największą atrakcją Karkonoszy. Można (szczególnie z małymi dziećmi) wybrać się na bardzo krótką trasę pieszą, ale te też zobaczyć miejsca, które pozostaną nam na zawsze w pamięci.

 
Źródło: https://www.ruszajwdroge.pl/2015/03/co-warto-zobaczyc-w-Kakonoszach.html#.XVeLBugza70


I wiele innych miejsc. Zobacz: https://www.ruszajwdroge.pl/2015/03/co-warto-zobaczyc-w-Kakonoszach.html#.XVeLBugza70

W Europie to w Polsce jest najwięcej pieszych górskich szlaków turystycznych, które są chętnie odwiedzane przez miłośników gór. To chyba wynika z naszego romantyzmu. W innych państwach stawia się przede wszystkim na zimę i stoki narciarskie.

Po przejściu szlaku jakże wspaniale jest rozpalić ognisko i piec sobie kiełbaski czy ziemniaki, i wpatrywać się w języki ognia, które są hipnotyzujące. Wtedy też czujemy tą bliskość z naturą, której jesteśmy częścią.

Może to jakoś małostkowe, ale z wypraw w góry kolekcjonuję specyficzne kamienie, jakże różne w różnych partiach gór: kamienie karkonoskie, tatrzańskie, pienińskie, bieszczadzkie i inne. Pod tym względem jestem trochę "zakręcony".

Zakochajmy się w polskich górach...

Polskie góry, pagórki, wodospady
I te przepiękne szlaki górskie
Jakżeż o nich nie myśleć rok cały 
Przecież to nasze wzgórza himalajskie

Śpiew ptaków, szum drzew, rozmowy z naturą
Połoniny bieszczadzkie i tatrzańskie szczyty 
To piękno niczym spotkanie z poetycką literaturą
Daje nam szczęście jakbyśmy odkrywali nowe lądy 

Tylko szkoda, że przebywamy z nimi tak krótko
Ale przecież za rok znów odwiedzimy je na pewno...

Żeglowanie po polskich jeziorach i chodzenie po polskich górach... to mi wystarczy, aby przez resztę roku być człowiekiem aktywnym, pozytywnie nastawionym do życia i ludzi, cały czas myśląc, że znów przyjdzie lato i znów czekają mnie niesamowite wrażenia. 

[1] https://pl.wikipedia.org/wiki/Korona_G%C3%B3r_Polski
[2] http://www.twojebieszczady.net/


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

Post jest chroniony prawem autorskim. Może być kopiowany w całości lub w części jedynie z podaniem źródła tekstu na bloggerze lub innym forum, gdzie autorsko publikuję. Dotyczy to również gazet i czasopism oraz wypowiedzi medialnych, w których konieczne jest podanie moich personaliów: Krzysztof Jaworucki, bloger "krzysztofjaw".