Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 13 grudnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 13 grudnia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 13 grudnia 2020

Stan Wojenny. Moje wspomnienia i refleksje...

Dziś mija 39 lat od wprowadzenia w Polsce Stanu Wojennego, który utrącił na lata marzenia o wolnej Polsce.

Miał dwojakiego rodzaju cel: zniszczyć ruch I Solidarności i zabić w polskim narodzie nadzieję w dążeniu do prawdziwej suwerenności i niepodległości naszej Ojczyzny a także ochrony jej dotychczasowego kierownictwa i utrzymania jawnej bądź ukrytej „bolkowskiej i wolskiej” kontroli nad związkiem.  I te cele zostały osiągnięte. Internowano 10 tys. osób, zabito bezpośrednio przeszło 120 osób a ile pośrednio do dziś nie jesteśmy w stanie policzyć, zmuszono w latach 1981-1983 do emigracji przeszło milion najbardziej patriotycznych Polaków, którzy mogli budować od nowa naszą Ojczyznę... jakże ich zabrakło w 1988 czy 1989 roku... No i udało się utrzymać Bolka u władz Solidarności wraz z tzw. konstruktywną, różową opozycją i jednocześnie eliminując z kierownictwa związku jednostki naprawdę patriotyczne.

Takie rocznice skłaniają do refleksji, tym bardziej, iż dzisiaj - podobnie jak przez niemal 30 lat - próbuje się w dalszym ciągu wybielać i zmieniać historię. Ze zdrajców, sowieckich agentów i morderców pogrobowcy PRL oraz III RP starają się zrobić ludzi honoru a z ludzi walczących wówczas i dziś o Polskę oraz prawdę niemal ówczesnych oprawców. Jest tak tylko z jednego powodu: III RP po 1989 roku była kontynuacją PRL a jej elity stanowili postkomuniści oraz ludzie będący ich zwolennikami, agentami, antypolakami i nie-Polakami a także szumowinami, które za komfort finansowy byli w stanie zrobić wszystko, ze zdradą włącznie. Brak lustracji i dekomunizacji był i jest największą zbrodnią dzisiejszych, opozycyjnych teraz elit PRL-bis i za to winniśmy ich rozliczyć. Już nie mówię o zdradzie i antypolskim Okrągłym Stole i Magdalence.

Najbardziej dziwne i oburzające jest to, że do dzisiaj ci ciemiężyciele Polaków wyprowadzający czołgi na ulice i zmuszający do opuszczenia kraju przez polskich patriotów, ci mordercy... unikają odpowiedzialności więziennej lub skazania za zdradę Polski a dodatkowo wielu z nich przez te niemal 30 lat było gloryfikowanych, choćby poprzez zbyt wysokie świadczenia społeczne i nazywanie ich ludźmi "honoru". Ich miejsce, czyli np. W. Jaruzelskiego czy Cz. Kiszczaka oraz dodatkowo miejsce zdrajców z tzw. "konstruktywnej opozycji" spod znaku Bolka, Michnika, Geremka, Mazowieckiego, Balcerowicza i wielu innych jest na śmietniku polskiej historii i za naszego życia powinni odpowiedzieć za zdradę Ojczyzny, zdradę Polski. Niestety tak się nie stało i chyba się nie stanie. Powoli odchodzą na wieczny spoczynek w poczuciu bezkarności. Dobrze, że chociaż obecne władze zmniejszyły im świadczenia emerytalne, ale to zbyt mało niestety.

Mnie Stan Wojenny zastał, gdy miałem niespełna 14 lat i całe życie przed sobą..., ale dzięki rodzinie byłem już uświadomionym patriotycznie młodym Polakiem. Podjąłem wtedy walkę tak jak umiałem. Pisałem przepełnione uniesieniem i polskością wiersze, chodziłem na comiesięczne demonstracje, które kończyłem z gazowymi łzami w oczach, czytałem prasę i literaturę patriotyczno-historyczną wydawaną w drugim obiegu, uczestniczyłem w mszach świętych w intencji Ojczyzny, po których ZOMO-wcy wyskakiwali z jakichś pomieszczeniem i pałowali jak popadło, odśpiewałem w szkole podstawowej Rotę na lekcji języka rosyjskiego... przez co o mój ojciec miał wiele kłopotów, wybiłem z kolegami szybę w komendzie miejskiej MO, nosiłem "oporniki" w swetrze, kolportowałem ulotki drukowane przez moich starszych kolegów i... wierzyłem w Lecha Wałęsę...

Później, po śmierci bł. Jerzego Popiełuszki nadzieja na zwycięstwo Solidarności umarła. Byłem na jego wspaniałym pogrzebie w Warszawie, ale tak naprawdę pozostało mi tylko zdobywanie wykształcenia i wielogodzinne domowe oraz towarzyskie dyskusje. Ale nie był to czas nadziei a raczej czas poczucia, że została zmiażdżona polskość, czas smutku i marazmu...

W Stanie Wojennym coś umarło, umarła nadzieja na wolność czego skutki odczuwamy do dzisiaj...

Najgorsze - powtórzę - jest to, że ci wszyscy koncesjonowani opozycjoniści z Wałęsą, Geremkiem, Kuroniem, Michnikiem i innymi okazali się zdrajcami naszej walki o wolność Ojczyzny. Zdradzili nas przy OS i w Magdalence czego też skutki odczuwamy do dzisiaj...

Pamiętam początek strajków w 1980 roku i powstanie Solidarności. Wróciłem wtedy z kolonii (jako niemal 13 latek) i zobaczyłem radość w oczach mojego śp. Ojca (zresztą ideowego wtedy socjalisty). Cieszył się, że wreszcie nastąpi wolność i zwiększenie demokratycznych swobód, ale oczywiście w ramach tamtego ustroju. Nie pamiętam już czy "złożył" wtedy legitymację partyjną, czy też czekał na wewnętrzne reformy PZPR, ale od tego czasu – słuchając Radia Wolna Europa i Głosu Ameryki – codziennie prowadziliśmy kilkugodzinne dyskusje: ja (mając kontakt poprzez ciocię z zarządem jednego z Regionów Solidarności i czytając prasę podziemną) z pozycji chyba "radykała" opowiadającego się za koniecznością porzucenia idei komunistycznych w całości, ojciec zaś był zwolennikiem reform i wierzył w "błędy i wypaczenia"...

Pamiętam - o czym wspomniałem - Stan Wojenny, który całkowicie już pozbawił mojego ojca złudzeń, co do rzeczywistości i uznał, że tylko najgorsze "szuje" i karykatury emocjonalne oraz  pospolici tchórze i kryminaliści walczą z własnym narodem. Byłem wtedy dumny, że ojciec przyznał mi - w sumie "gówniarzowi" - rację...

Pamiętam jak w siódmej klasie szkoły podstawowej, w najmroczniejszych czasach wprowadzonego przez agenta sowieckiego Wolskiego Stanu Wojennego zaintonowałem na lekcji języka rosyjskiego Rotę... Cała klasa wstała i zaczęliśmy śpiewać zainspirowani pewnie bohaterem "Syzyfowych prac" S. Żeromskiego...

Pamiętam kiedyś jak w Stanie Wojennym jako kilkunastolatek byłem dumny, że z grupą przyjaciół wybiliśmy szybę w Komisariacie Oprawców zwanych milicjantami a w czasie pochodów pierwszomajowych nosiliśmy oporniki wpięte w koszulki...

Pamiętam comiesięczne pochody każdego 13-tego grudnia i szalonych ZOMO-wców biegających (w cywilu i w opakowaniu państwowego terrorysty) za nami z pałami na wierzchu... Jakże wtedy oni byli wściekli, gdy nawet nas pałując patrzyliśmy im drwiąco prosto w oczy... jakże też byli wściekli oprawcy i nieludzcy komunistyczni barbarzyńcy w świńskich (od: Folwarku Zwierzęcego G. Orwella) przestępczych komisariatach (ups... komisariaty były w II RP, za Komuny wtedy były to raczej chlewy) milicyjnych... przesłuchiwali, straszyli, ślinili się i chuchali przetrawionym alkoholem pieniąc się ze złości... a my im o prawach człowieka, o parszywym Stalinie i takimże Hitlerze, do których są podobni... i znów patrząc im drwiąco w oczy z politowaniem i lekkim pobłażliwym uśmiechem... Jakże wtedy można było być dumnym z wewnętrznego człowieczeństwa patrząc na tchórzy, którym została już tylko siła, pała, gaz łzawiący, armatki wodne, brutalność i świńskie zezwierzęcenie (przepraszam nawet dziś prawdziwe zwierzęce świnie... oni nie byli godni miana świni... raczej Karaluchów i Prusaków, których niszczy się prusakolepami i innymi owadobójczymi środkami... ciekawe skojarzenie... Pruski Prusak).

Pamiętam moment, gdy nakryto nas na kolportażu i drukowaniu... kajdanki, pałowanie, podrzucanie dowodów, prowokowanie, udowadnianie, że "prowadzimy działalność antypaństwową", "znieważamy organy państwowe", "jesteśmy groźnymi bandytami", itd... Jakże wtedy byliśmy już "twardzi"... Mieliśmy trzy lokale (dziś chyba trzy komputery lub kopie dysków w innych miejscach), gazetki rozprowadzaliśmy ukrywając matryce po każdych kilkuset sztukach (dziś chyba powiedzielibyśmy: kopiując na pendriwach zawartość twardych dysków i alokując je w rożnych miejscach), dla niepoznaki w szafach mieliśmy książki i gazetki komunistyczne (dziś chyba należałoby na twardzielach gromadzić też teksty-peany na cześć zarządczych myśliwych i matołów), mieliśmy ukształtowaną "sieć" znajomych, którzy w razie "kotła" mieli informować nawet ludzi dobrej woli za granicą (dziś powiedzielibyśmy zapewne... mieli informować wszelkie organizacje na całym świecie zajmujące się ochroną praw człowieka i przestrzeganiem zasad demokracji), robiliśmy zdjęcia oprawcom (dziś można nawet i filmować telefonem komórkowym ich twarze oraz nagrywać nawet z innego mieszkania i przekazywać w świat...).

Byłem w tej całej hierarchii opozycyjnego środowiska chyba najmłodszym, więc za dużo nie miałem do powiedzenia i wykonywałem polecenia starszych kolegów, ale te wszystkie opowiedziane rzeczy doskonale pamiętam i chyba to one mnie ukształtowały i też sprawiły, że do dziś jestem gorącym polskim patriotą. .

Więcej o Stanie Wojennym: 

P.S. Jakoś tak zawsze myśląc o Stanie Wojennym przypomina mi się piosenka z tekstem:

Trzynastego grudnia roku pamiętnego
Wylęgła się WRON-a z jaja czerwonego.
Rozpostarła skrzydła od Gdańska po Kraków
Wtrąciła za kraty najlepszych Polaków.
Rozpostarła skrzydła i klepie slogany,
Aż otworzył oczy naród oszukany.
Prawdziwi Polacy w więzieniach siedzieli
Bo się o swój honor wreszcie upomnieli.
Że strzelać nie będzie, WRON-a obiecała
Tymczasem na Śląsku, znów się krew polała.
Rodacy, Polacy, nie dajcie się męczyć
Trzeba wreszcie WRON-ie podły łeb ukręcić
Śpiewa cała Polska, śpiewa naród cały,
Aż się z dupy WRON-ie pióra posypały.
Jak wiecie Rodacy, prawda nie upadła
Bo czerwoną WRON-ę „SOLIDARNOŚĆ” zjadła

-------------------------------------------------

I na koniec "epitafium" dla generała Wojciecha Jaruzelskiego...

<iframe width="560" height="315" src="https://www.youtube.com/embed/ZKNcv2EE67s" frameborder="0" allow="accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture" allowfullscreen></iframe>



Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com


środa, 7 grudnia 2016

O co chodzi? Czyli rzecz o sygnatariuszach chcących rozlewu polskiej krwi

Nie będę się powtarzał, bo już wielokrotnie wskazywałem, że dzisiejsza opozycja dąży do siłowego obalenia obecnych władz polskich, poszukuje męczenników i jest gotowa na wszystko, nawet na śmierć i rozlew polskiej krwi na ulicach.

Od samego początku było to wiadome. Bolek, Kijowski, Schetyna, Kopacz, Siemoniak, Petru, Niesiołowski, Lis, Żakowski, Olejnik, Michnik, Smolar, Janda, Pieczyński, Stuhrowie, Frasyniuk, Balcerowicz, Lityński, Celiński, Dukaczewski, Broniarz, Środa, Holland, Marcinkiewicz, Lewandowski, Budka, Kierwiński, Komorowski, Kwaśniewski, Tusk i wielu innych to przedstawiciele elit III RP (PRL-bis), dla których (wraz z lewicą i demoliberałami europejskimi) demokratyczna zmiana władzy w Polsce była szokiem i do dzisiaj nie potrafią przyjąć do wiadomości, iż Polacy ich po prostu nie chcą.

Poza tym oni wszyscy cynicznie i haniebnie wykorzystują swoich zwolenników. Ile oni muszą mieć w sobie pogardy dla zwykłych Polaków, jakże oni uważają swoich zwolenników za idiotów. I jak muszą się między sobą szyderczo śmiać, że tak prymitywnymi metodami są w stanie pobudzić  u części Polaków nienawiść i absurdalne myślenie. Jest to dla mnie smutne, że wielu moich rodaków tak daje się manipulować. Czy są w stanie - moi rodacy - oprzytomnieć? Mam nadzieję, że tak...

Oczywiście wszystkie w/w osoby i te nie wymienione z nazwiska reprezentują nieraz całkowicie odmienne intencje i mają inne cele swojego gremialnego protestu.

Wielu z nich po prostu walczy o powrót do świńskiego koryta (wszystkie zwierzęta są równe, ale świnie równiejsze - G, Orwell), czyli życia na koszt Polaków. Inni chcą egoistycznie utrzymać i powrócić do władzy, która też daje odpowiednie profity. Jeszcze inni realizują plan lewackich i syjonistycznych elit mających na celu zniewolenie ludzi, nie tylko w Polsce. Są też wśród nich ludzie realizujący zdradliwie politykę kondominium niemiecko-rosyjskiego lub plany antypolskich amerykańskich, światowych i izraelskich Żydów (raczej Chazarów). Wielu z nich po prostu walczy o przeżycie i boi się swoich zdradliwych uczynków noszących znamiona zdrady narodowej. Wśród nich jest wielu maluczkich łaszczących się nawet na drobne łapówki i gratyfikacje, dzięki którym łatwo i spokojnie jest (było) żyć. Także należy zwrócić uwagę na tych, którzy mają jakieś wyimaginowane cele lucyferiańskie, kosmiczne i reinkaracyjne świadczące o jakiejś chyba chorobie psychicznej lub opętaniu, a którzy są inspirowani przez ideologię New Age, żydowską kabałę i talmudyzm, satanistów, Iluminatów, Masonów i organizacje a'la satanistyczne, czyli lewackie. Jest też wśród tzw. opozycjonistów część postkomuchów walczących  o dominację, czyli o to która ze służb specjalnych Polski jest ważniejsza i decydująca - czy tzw. "niebiescy" (UB, SB, MSW czyli spadkobiercy sowieckich i rosyjskich KGB/FSB) czy tzw. "zieloni" (WSI i następcy, spadkobiercy W. Jaruzelskiego i sowieckiego GRU).

Chyba w sumie dość trafnie ocenił całość tej żenującej odezwy bloger Yagon 12 z niepoprawnych [1] oraz częściowo Karnowski wpolityce [2]. Yagon 12 napisał m.in. (dość obszerny, ale wedle mnie trafny cytat):

"Podobnie do wczorajszych głosów Broniarza i Frasyniuka, Swetru - wezwał brodatego alimenciarza do korekty listy sygnatariuszy. Sęk w tym, że brodacza prowadzą inni oficerowie i oni realizują sorosowy scenariusz, odmienny od tego co proponują oficerowie prowadzący dawne "legendy opozycji". No i jest problem...Dlatego brodaty alimenciarz nazwał brutalną pacyfikację w kopalni "Wujek"- "śmiertelnymi zamieszkami". Rozumiem, że w tamtych dniach brodacz spokojnie siedział w swoim komunistycznym domu i czytając "Trybunę Ludu" wiedział wszystko najlepiej. Ten człowiek - kreowany niepotrzebnie na lidera "anty-pisowskiego oporu" to tylko siermiężny aparatczyk, ograniczony głupek, uczony każdego dnia swej roli na pamięć. Ciekawe kiedy oficerowie prowadzący Gregora podpowiedzą mu jak bardzo już śmierdzi ta "odezwa"? Pan aktor Pieczyński porozumiewa się z "wyższą siłą" za pomocą kosmicznych nici - no i dobrze. Nawet przeciętny psychiatra potrafi zagadkę jego umysłu rozwiązać, to dość standardowa przypadłość.Dziś głos dał noblysta - zdaje się też "dotknięty wyższą siłą". Po serii zwykłych bredni TW Bolek oświadczył, że "epoka ziemi, epoka kraje, państwa - to upada. Pojawia się epoka intelektu, informacji i globalizacji i większych zorganizowań (...) tę epokę nazywam epoką słowa. Najpierw było słowo między nami, a potem to słowo zmieni się w ciało". Konia z rzędem temu kto, poza kosmiczną "wyższą siłą" i psychiatrami, zrozumie noblystę. Wydaje mi się, że sednem gorączkowych poszukiwań KOD-fidentów jest zagrożenie ich oficerów prowadzących. Sitwa "budowniczych" PRL-bis czyli III RP coraz częściej rozumieć zaczyna, że żarty się skończyły. Poważne zarzuty dla b. szefów SKW, dotyczące "współpracy" z rosyjską służbą specjalną nie pozostawiają wątpliwości, że jeszcze rok rządów PiS i w więzieniach znajdą się sami swoi z WSI i innych służb PRL i III RP. Proszę zwrócić uwagę, że gdzieś w norach pochowali się stali "eksperci" me(n)diów - Dukaczewski, Olechowski, Czempiński, Jacek Merkel czyli "wajchowi" od ponad ćwierć wieku. PO-mafia gra teraz na jedno - na sprowokowanie ulicznego zamieszania, na awanturę, najlepiej krwawą".

Chciałbym jednak wypowiedź Yagona 12 uzupełnić. Ten zestaw ludzi podpisujących ów list odnosi się do różnych antypolskich i antypaństwowych środowisk:

- Bolek jawnie nawiązuje do i liczy na akceptację niebieskiej ubecji oraz także pragnie dać swoją akceptację dla wieloletniego jego nadzorcy Mieczysława Wachowskiego,

- niejaki Mazguła pragnie zyskać poparcie dawnych zdrajców spod znaku WSI i części wojskowych,

- Petru ze Schetyną wiadomo - walczą li tylko o władzę i jej przejęcie dla własnych i znajomych korzyści,

- Kijowski i Smolar to wykonawcy poleceń G. Sorosa j jego nadzorców - ludzie bez zasad i ograniczeni w swojej absurdalności i dążności do lewackich idei i do złotego cielca.,

- Frasyniuk podpisze wszystko, bo nie jest przypadkiem, że nagle miał pieniądze na założenie jednej z największych firm transportowych w Polsce. Poza tym ma za zadanie zyskać poparcie kretyńskiego pospólstwa zwolenników III RP,

- Pieczyński - o nim pisałem i w komentarzach uzupełniłem swoje racje. Nic nie mam więcej do powiedzenia [3].

Pozostali sygnatariusze to pogrobowcy najczarniejszych dni naszej Rzeczpospolitej w końcówce XX wieku i w pierwszych latach XXI wieku...

Czy - my Polacy - pozwolimy na traktowanie nas jako kretynów? Powtarzam - Mam nadzieję, że nie.

Musimy jednak zwrócić uwagę, że cała ta lista nie jest przypadkowa i została zapewne uzgodniona. Podobnie jest z treścią odezwy. Ona została napisana bardzo przemyślanie. Każde słowo i osoby są ważne a niby oburzenie niektórych w postaci Schetyny czy Petru odcinających się od wojskowego komucha jest jedną wielką grą i omamianiem swoich idiotycznych zwolenników. Przepraszam tych ostatnich, ale nie mogę nazwać ich inaczej i z góry przepraszam.

Pozdrawiam

[1] http://niepoprawni.pl/blog/yagon-12/wojna-sluzb-czyli-klotnie-sygnatariuszy
[2] http://wpolityce.pl/polityka/318339-dlaczego-kijowski-dopisujac-mazgule-do-odezwy-zdecydowal-sie-na-kompromitacje-bo-rachunki-wojskowki-trzeba-placic
[3] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2016/12/k-pieczynski-mroczne-obszary-jego-umysu.html

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

niedziela, 4 grudnia 2016

13 grudnia 1981 jak 4 czerwca 1989?

Ironią losu i historii jest chęć antyrządowego manifestowania dzisiejszej opozycji broniącej dawnych komuchów (też spec-komuchów z SB czy UB) i uważającej Cz. Kiszczaka za człowieka honoru a Wolskiego (W. Jaruzelskiego) za patriotę... w dniu 13 grudnia czyli w rocznicę wprowadzenia przez haniebnego W. Jaruzelskiego Stanu Wojennego w Polsce!

To jest jakieś kuriozum i doprawdy po raz pierwszy słysząc o tym wezwaniu do manifestacji w tym dniu faktycznie pomyślałem, że to jakieś aberracyjne szaleństwo opozycji.

Ale czy aby na pewno? Po głębszym zastanowieniu w sumie nie można się dziwić, iż w swojej ogromnej większości elity III RP (PRL-bis) chcą demonstrować przeciw Polsce i Polakom w tym właśnie dniu. Przecież dla większości tych elit Stan Wojenny był wybawieniem, dzięki któremu pozbyto się patriotycznych Polaków, którzy mogli stanowić naprawdę propolskie elity w momencie odzyskania przez Polskę wolności.

W ogólnym kontekście materiałów źródłowych dotyczących ówczesnej sytuacji politycznej (lata 80-te) symptomatycznie muszą brzmieć słowa A. Golicyna, który w 1985 roku (sic!) ujawnił, że - wedle sowieckich planów -  uformowanie nowego, przyszłego rządu w Polsce reprezentującego członków reaktywowanej po Stanie Wojennym "Solidarności" i Kościoła  będzie... trzecim etapem przemian. Jeżeliby uznać, że wspomniane przez A. Golicyna etapy przemian dotyczą właśnie Polski (co wydaje się słusznym założeniem), to rodzi się zatem zasadnicze i oczywiste pytanie: Jakie więc były dwa poprzednie etapy przemian, kreowane i kontrolowane przez Sowietów i ich podwładnych (w tym agentów i współpracowników) w Polsce? Czyżby chodziło o powstanie i liderowe wykreowanie Solidarności oraz Stan Wojenny, który miał na celu m.in. oczyszczenie Solidarności właśnie z elementów antykomunistycznych, pozostawienie w jej strukturach jedynie "usadowionych wcześniej własnych  ludzi" oraz utrzymanie dotychczasowej władzy połączone ze zniewoleniem społeczeństwa i  zmuszeniem do emigracji około 1 miliona już "rozpoznanych i aktywnych w związku" autentycznych polskich, antykomunistycznych patriotów, którzy mogli stanowić trzon prawdziwych polskich elit budujących na powrót wolną ojczyznę?



Wydaje się, że być może takie rozumowanie nosi znamiona pewności, bowiem - w kontekście uznania Stanu Wojennego za zbrodnię - innym obszarem wnikliwej analizy winno być też może zastanowienie się nad prawnym określeniem osób podżegających i nakłaniających do powstania "związku przestępczego o charakterze zbrojnym" i określających niejako cele tego związku.  Bo jak można nazwać człowieka - B. Geremka (doradcę Solidarności i Bolka vel. L. Wałęsy), który na początku grudnia 1981 roku zwraca się do pewnej grupy, komunistycznie władających Polską, osób z niejako propozycją inicjującą zawiązanie tegoż związku artykułując m.in. mniej więcej takie oto antypolskie słowa: "...dalsza pokojowa koegzystencja pomiędzy Solidarnością w obecnej formie a socjalizmem realnym już niemożliwa. Konfrontacja siłowa nieuchronna .. Aparat Solidarności musi zostać zlikwidowany przez państwowe organy władzy. Po siłowej konfrontacji Solidarność mogłaby na nowo powstać , ale jako rzeczywisty związek zawodowy bez Matki Boskiej w klapie,bez programu gdańskiego,bez politycznego oblicza i bez ambicji sięgnięcia po władzę . Być może tak umiarkowane siły, jak Wałęsa, mogły by zostać zachowane"? (cytat z niemieckich archiwów komunistycznych służb specjalnych opublikowany w filmie G. Brauna: "Towarzysz Generał idzie na wojnę")


I tak też się stało. Wprowadzono Stan Wojenny i oczyszczono Solidarność z elementów antykomunistycznych i patriotycznych, zmuszając do emigracji właśnie około 1 mln. patriotycznych Polaków.  Zostały w większości różowe "szumowiny" spod znaku tzw. "konstruktywnej opozycji", które w dużej liczbie w Magdalence i przy Okrągłym stole wspólnie zasiadły do przyjacielskich rozmów, przez niektórych złośliwie określanych jako rozmowy komuchów z ich KO czy TW. Ponadto około 70% uczestników obrad OS (po obu stronach łącznie) stanowili Polacy żydowskiego pochodzenia, z których duża część to spadkobiercy żydo-komuny, liderowo wprowadzającej u nas stalinowski totalitaryzm w latach 1944-1956.

W przypadku tegoż OS czy Magdalenki, nawet nie można mówić o zdradzie większości "różowej opozycji", bowiem czy zdrajcą Polski i Polaków można nazwać zdrajcę lub kogoś, kto nigdy nie "miał polskich obowiązków" w sercu?

Tak więc nie dziwmy się przegranym elitom tzw. III RP, iż w dużej części chcą demonstrować przeciw Polsce i Polakom właśnie 13 grudnia. Ten dzień bowiem jest dla nich świętem, podobnie jak 4 czerwca 1989 roku. Obydwie te daty są haniebne w historii Polski i obie są dziś gloryfikowane przez te same środowiska, budujące tzw. III RP a raczej niszczące Polskę i przejmujące oraz sprzedające na zewnątrz jej bogactwa i czyniące z naszej Ojczyzny miejsce zniewolenia.

Czyż bowiem właśnie te dwie daty nie dały dzisiejszym elitom (jej większości) możności rządzenia i bogacenia się w PRL-bis, kosztem Polaków i Polski?

Pozdrawiam

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

wtorek, 13 grudnia 2011

Szczytowanie hipokryzji, obłudy i manipulacji w TVP1...

Witam

Obrzydliwość... Skończył się właśnie film dokumentalny w TVP1 zatytułowany "Obława"... Dawno nie widziałem aż takiego propagandowego przekazu. Powtórzę... obrzydliwość!!!

Swoje internowanie i okres Stanu Wojennego wspominali m.in.: B. Komorowski,  Anna Komorowska, S. Niesiołowski, W. Bartoszewski, W. Kuczyński, T. Mazowiecki... i inni...

1) B. Komorowski – Prezydent RP, fałszywy hrabia, mąż swojej żony, myśliwy... który w głębi Rosji bardzo lubił polować na głuszce... zresztą wspólnie z J. Palikotem a po polowaniu KGB-iści donosili im wódeczkę...,
2) Anna Komorowska – Rodzice prezydentowej: Hana Rojer, która podczas okupacji zmieniła nazwisko na Józefa Deptuła oraz Jan Dziadzia byli funkcjonariuszami Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, a później MSW. W końcu lat 60-tych w czasie czystek antysemickich zwolnieni z komunistycznego ministerstwa odpowiedzialnego za masowe krwawe represje na Polakach, ale pozostali aktywnymi działaczami PZPR.
3) S. Niesiołowski vel. Myszkiewicz – ociekający nienawiścią działacz PO, który wspaniale umiał informować spec-służby PRL o poczynaniach swoich kolegów, opozycjonistów,
4) W. Bartoszewski - magister (może?), zwolniony z Oświęcimia (sic!), fałszywy profesor, z ustami ociekającymi jadem...

Nie chce mi się pisać więcej...

Film kończył się fragmentem utworu Jacka Kaczmarskiego pt.: "Obława"...

Żenujące...


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com