Pokazywanie postów oznaczonych etykietą afera. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą afera. Pokaż wszystkie posty

piątek, 13 października 2023

M. Banaś. Szkoda, że tak kończy człowiek o pięknym życiorysie antykomunistycznym

"TVP Info ujawnia nagranie zarejestrowane przez urzędników pracujących w Najwyższej Izbie Kontroli. Na taśmach zarejestrowano rozmowę szefa NIK Mariana Banasia z prawnikiem Markiem Chmajem. Banaś poinformował prawnika o tym, że jego syn wszedł do Konfederacji, aby partia nie zawiązała koalicji z Prawem i Sprawiedliwością (...) Marek Chmaj to prawnik kojarzony z buntem sędziów. Był też pełnomocnikiem Jana Rostowskiego przed komisją śledczą ds. Amber Gold. Latem 2023 roku - jak informuje TVP Info, spotkał się z Marianem Banasiem. Mężczyźni rozmawiali o Konfederacji, koalicji z PiS i synu szefa NIK" [1].

Poniżej jedynie fragmenty rozmowy, bo jutro ma być opublikowana reszta.

Marian Banaś: Żebyś tam przekazał informacje. Ja się zgodziłem, żeby [syn] Kuba [Banaś] tam [w Konfederacji] był z jednego powodu, że my musimy pilnować, żeby oni nie weszli w koalicję z PiS-em.

Marek Chmaj: No i bardzo dobrze, ja to samo tłumaczę.

Banaś: Ja tam mam trochę swoich ludzi, przecież ja tam idę po…

Chmaj: Zgodziłeś się? Czyli Kuba nie że sam chciał? Uzgadniał wcześniej z tobą?

Banaś: Oczywiście, no przecież ja bym go nie puścił. Rozumiesz. Mówię chłopie, bo my musimy. Wiesz bo tam były takie tendencje, że może być koalicja [z PiS]. A ja do tego nie dopuszczę.

Banaś: Na wszelki wypadek, gdyby się okazało, że oni potrzebują koalicjanta, a tu by mieli jakieś przełożenie, no to kurczę mamy znowu z parę miesięcy…

Chmaj: Każdy na wagę złota.

Banaś: Na wagę złota.

Chmaj: A on ma miejsce biorące. Dobre

Banaś: A ja mu mówię słuchaj, jeżeli jest taka sytuacja, bo wiesz oni też chcą się umocnić, bo wiedzą, że jak Kuba będzie, to oni też będą mieć. Ale to daje jednoznaczny sygnał, że je jednak w tym momencie. (…) nie ma miękkiej gry (…), żeby tam zaczęli przechodzić posłowie i mam tam przełożenie na tą Siarkowską, ona stamtąd wyszła. (…) To jest moja robota (…) W ten sposób ich osłabiamy cały czas, bo ten elektorat może tylko i wyłącznie zgarnąć Konfederacja. Nikt więcej, a każda część elektoratu… Ona ma za sobą niemałe środowisko tych katolików i tych innych.

Banaś: Idzie dobrze. Szefowi powiedz, że będziemy mieć bardzo dużą kontrolę i wpływ nad Konfederacją, w związku z tym, że Kuba tam wszedł. (…) i nie ma obawy, że…

Chmaj: i że na październik szykujesz kosz prezentów

Banaś: … i rozumiesz koniec września, początek października i wtedy będzie tutaj z waszej strony, żeby to nagłaśniać.

--------------------------

No i cóż ta rozmowa nam mówi? 

Po pierwsze. Okazuje się, że najważniejszą instytucją kontroli w Polsce kieruje człowiek totalnie upolityczniony a przecież NIK winien być instytucją totalnie odpolitycznioną. 

Po drugie. Trudno nie zastanawiać się czy kontrole NIK i jej raporty nie były czy nie są jedynie polityczną nagonką na politycznych przeciwników M. Banasia, czyli atakiem na PiS (ZP).

Po trzecie. Dowiedzieliśmy się, że M. Banaś jest osobą groźną, ale jednocześnie totalnie infantylną i wulgarną a nawet prymitywną, która nigdy nie powinna zajmować żadnych funkcji publicznych.

Po czwarte. Okazuje się, że prezes NIK rości sobie prawo do ingerencji w życie polityczne w Polsce i nawet próbuje wpływać na przyszły ewentualny i powyborczy układ koalicyjny.

Po piąte. M. Banaś za swojego szefa uważa D. Tuska, co jest i śmieszne, i straszne.

Po szóste. Został ujawniony "Pakt Tusk-Banaś-Konfederacja", czyli tak naprawdę głos oddany na Konfederację jest głosem oddanym na D. Tuska. Prysł zatem mit niezależności Konfederacji, bo jest ona tylko trybikiem w grze D. Tuska i jego zewnętrznych nadzorców.

Po siódme. Okazuje się, że to M. Banaś stał za zmianami barw politycznych przez Panią Annę Siarkowską, która była w ZP a później przeszła do RN i Konferencji. Warto w tym miejscu przypomnieć, że głos "przeciw" Pani A. Siarkowskiej spowodował, że de facto jeszcze nie powstała Komisja do spraw rosyjskich wpływów w Polsce. Jest to bardzo zastanawiające.

Po ósme. Prezes M. Banaś stawia się ponad obowiązujące prawo i stwierdza, że jego cisza wyborcza nie obowiązuje i do ostatniej chwili będzie robił wszystko, aby pomóc PO (KO) i Konfederacji.

Podobno dzisiaj M. Banaś o godzinie 15.00 ma złożyć oświadczenie. Nie wyobrażam sobie sytuacji, aby M. Banaś nie podał się do dymisji. 

I tak na koniec. M. Banaś ma piękną kartę działalności antykomunistycznej i szkoda, że w taki sposób marnuje swoje całe życie.


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

piątek, 29 listopada 2019

M. Banaś. Czy PiS tego nie widzi?

W. Gadowski w swoim tygodniowym komentarzu na YouTube [1] mniej więcej stwierdził, że cała sprawa M. Banasia ma jedynie moralny a nie prawny charakter. Wedle niego M. Banaś nie popełnił żadnego przestępstwa (ani karnego ani cywilnego) i ponosi właśnie winę tylko w sferze etycznej a ponadto winien być bardziej wyczulony w doborze swoich pracowników oraz w swoich kontaktach  zewnętrznych, też dotyczących gospodarowania własnym majątkiem, w tym własną kamienicą. Podał też przykład Gawłowskiego jako polityka z zarzutami prokuratorskimi, który dziś zasiada w senacie.  Dodał też, że M. Banaś jest niszczony przede wszystkim dlatego, iż będąc szefem Krajowej Administracji Skarbowej uderzył w miejsca, gdzie przewijały się setki milionów nielegalnych pieniędzy (m.in. z wyłudzeń VAT-u i warszawskiego "światka" finansowego), których nikt do tej pory nie ważył  się "ruszyć" a do tego wystąpił u tych ludzi strach, że będąc szefem NIK-u będzie całkowicie niezależny, i to niezależnie od tego, czy będzie chodziło o rządzących, jak i opozycję. Dorzucił jeszcze inne fakty dotyczące otoczenia M. Banasia, w którym przewijały się tajemnicze osoby powiązane z dawnymi służbami specjalnymi i światem przestępczym.



Z kolei dziś w artykule na łamach portalu wpolityce.pl zatytułowanym: "Władza, która się ze wszystkiego pokornie tłumaczy i przeprasza, że cokolwiek robi, sama kopie sobie grób" [2] S. Janecki napisał, że np. sprawa M. Banasia jest nieproporcjonalnie wykorzystywana przez opozycję, skoro sama posiada osoby, które mają zarzuty nawet kryminalne jak i cywilne,  "czym przekonuje to, że poprzedni prezes NIK, Krzysztof Kwiatkowski, przez 3 lata funkcjonował na stanowisku z zarzutami, i to prokuratorskimi, a wciąż je mając został w październiku 2019 r. senatorem. Owszem, sprawa Banasia jest kłopotliwa wizerunkowo i moralnie, ale rządzący robią wszystko, co są w stanie zrobić, żeby Marian Banaś podał się do dymisji. Jeszcze na etapie domniemań, hipotez i sprawdzania zarzutów. I (rządzący) nie unikają odpowiedzialności za wybór Banasia, choć zgodnie z prawem nie mogą go unieważnić. Ale stanowisko rządzących jest jasne i jednoznaczne – niech sprawa będzie wyjaśniania bez Mariana Banasia na stanowisku szefa NIK. Nikt tu niczego nie mataczy, a wszystkie możliwe procedury zostały uruchomione" (...) Rządzący i ich zaplecze nie mogą oczywiście przejawiać pychy i buty, a tym bardziej bagatelizować zagrożeń oraz patologii. Ale władza, która się ze wszystkiego pokornie tłumaczy i przeprasza, że cokolwiek robi, sama kopie sobie grób. Nie można iść w zaparte czy udawać, że jeśli się o czymś nie mówi, to tego nie ma, ale nie można też bać się własnego cienia i reagować na każde głupstwo czy każdą zaczepkę. Po to są takie zaczepki, a nawet prowokacje, żeby trafić do najsłabszych w atakowanym obozie, skłonić ich do trzęsienia portkami, skonformizować i zmusić do mniej lub bardziej sensownych jęków, moralnych uniesień czy tylko potulności. A potem to się przekłada na działania i obraz całego politycznego obozu. Powtarzam: zero pychy, buty i odklejania się od rzeczywistości, ale też bez przesady z reagowaniem na wszelkie wrzutki, zaczepki i robienie z igły wideł (...) Ale władza, która się ze wszystkiego pokornie tłumaczy i przeprasza, że cokolwiek robi, sama kopie sobie grób.

Zgadzam się z opinią powyższych redaktorów, ale pragnę dodać, że niestety prezes NIK już został osądzony i to przez własne zaplecze polityczne. Zarówno J. Kaczyński, jak i premier M. Morawiecki (i inne osoby) zażądały od niego natychmiastowej dymisji z urzędującego stanowiska a jeżeli tego nie zrobi, to postarają się tak zmienić Konstytucję, aby możliwe stało się odwołanie szefa NIK-u.

Nie jest to dobrym rozwiązaniem, bowiem o winie lub niewinie powinny decydować sądy na podstawie zrzutów prokuratorskich wynikających m.in. ze śledztw CBA czy innych do tego uprawnionych służb.

Idąc za rozumowaniem obydwu redaktorów nie można przepraszać w nieskończoność za niepopełnione winy a tym bardziej jeśli jeszcze nie ma jeszcze żadnych dowodów winy M. Banasia.

Czy PiS tego nie widzi, że totalna opozycja ima się wszystkiego, aby tylko "rozmontować" obóz rządzący, uderzyć w jego spójność i pozbywać się niewygodnych dla niej osób pełniących wysokie funkcje państwowe?

Czy PiS tego nie widzi, że cała rozdmuchana "afera M. Banasia" ma posłużyć jako "użyźniona" gleba do dalszych ataków na kolejnych polityków Zjednoczonej Prawicy?

Dziś totalniakom już nie wystarcza, aby M. Banaś podał się do dymisji (o co walczyli wcześniej), ale oczekują też, aby M.Morawiecki podjął decyzję o zwolnieniu M. Kamińskiego z funkcji ministra i koordynatora służb specjalnych. Argumentują to faktem, iż służby nieodpowiednio i niewystarczająco sprawdziły M. Banasia.

Kto będzie następny? Z. Ziobro a może M. Błaszczak? Na nich też można coś znaleźć, choćby to, że w dobie ekoterroyzmu jedzą zabijane zwierzęta albo ścięli żyjące drzewo na swojej posesji. A skoro ministrowie są źle dobrani, to kogo wina będzie? Ano M. Morawieckiego, którego opozycja wprost nie może zdzierżyć. A jak M. Morawieckiego to też J. Kaczyńskiego, który odpowiada za wszystkie decyzje PiS. A konsekwencją może być na przykład wniosek o wotum nieufności dla rządu i wcześniejsze wybory parlamentarne.

Czy takiego scenariusza totalnej opozycji nie zauważa PiS?

I na koniec to dobrze - o czym mówi sam zainteresowany - że jego działania sprawdzi na wniosek CBA prokuratura. Jeżeli zarzuty się potwierdzą to wtedy należałoby żądać od M. Banasia dymisji i sądzę, że gdyby coś, to honorowo złoży broń.

[1] https://www.youtube.com/watch?reload=9&v=nWr5WEmBA88
[2] https://wpolityce.pl/polityka/475280-wladza-przepraszajac-ze-cokolwiek-robi-kopie-sobie-grob
[3] https://wpolityce.pl/polityka/475290-opozycja-chce-dymisji-mariusza-kaminskiego

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

czwartek, 8 sierpnia 2019

Marszałek Marek Kuchciński story...

Dziś Marszałek Marek Kuchciński zapowiedział, że jutro poda się do dymisji. J. Kaczyński zapewnił też, że nie popełnił on żadnego czynu zabronionego prawnie oraz miał prawo do tych lotów, a jego rzecznik podkreślił, że lotów było zdecydowanie więcej za czasów Donalda Tuska i m.in. jego "wyjazdów rodzinnych w Dolomity" lub do Gdańska, czy też za premierowania Ewy Kopacz lub marszałkowania B. Borusewicza. J. Kaczyński podkreślił też to, że obecne władze prawnie uregulują ten obszar funkcjonowania państwa.

Na konferencji J. Kaczyńskiego pokazano też jego wypowiedź z czasów rządów PO-PSL, gdzie też była mała afera dotycząca przelotów premiera D. Tuska. Wtedy J. Kaczyński stwierdził, że premier ma prawo do takich lotów i nie ma w tym nic szczególnego. Nie wykorzystywał tego faktu w jakiejkolwiek działalności politycznej, którą można by nazwać normalną walką w tym obszarze.

Dziś opozycja robi zgoła inaczej. Temat rozdmuchano do niebotycznych rozmiarów, bowiem PO-KO nie ma żadnego pozytywnego pomysłu dla Polski i Polaków i żerują tylko na emocjach.I trzeba sobie jasno powiedzieć: cała kampania wyborcza z ich strony będzie podobna, dlatego też PiS winien się skupić na robieniu swojego, jak było dotychczas. Zero dawania się totalnym na wciągnięcie w te emocjonalne dyskusje i pyskówki. Ale też  - co zawsze podkreślał J. Kaczyński - władza PiS-u musi być skromna i nie może ulegać pysze rządzenia a niestety Marszałek M. Kuchciński postąpił nieostrożnie a nawet naiwnie, bowiem wiadomo jest, że nawet jakieś trywialne potknięcia obecnej władzy będzie starała się wykorzystywać totalna opozycja a przecież afer PO-PSL było setki jak nie tysiące - większość z nich zamiatano "pod dywan".

Jestem jednak pełen podziwu dla Marszałka, który przeprosił i zapłacił za loty, a to cechuje tylko wybitnych polityków i wybitnych ludzi, bowiem przyznawanie się do własnych błędów jest po ludzku najtrudniejsze.

Ale też uważam, że - wbrew opinii niektórych dziennikarzy prawicowych - ta decyzja była podjęta w odpowiednim czasie, a trzeba ją było podjąć po głębokim namyśle z uwzględnieniem ewentualnych konsekwencji.

Oczywiście tak rozgrzany temat z TVN-u czy GW i środowisk PO-KO szybko nie zniknie, bo nie mają nic, co mogłoby im napędzać kampanię wyborczą. W sumie to dobrze, że opozycja "wylała" ten temat teraz, jeszcze długo przed wyborami. Dla niej lepiej by było, aby go "wyciągnąć" pod koniec kampanii wyborczej, ale widocznie ktoś z nich po prostu nie wytrzymał.

Zdaję sobie sprawę, że decyzja była bardzo trudna, bo M. Kuchciński był bardzo aktywnym marszałkiem i dużo robił dla zwykłych ludzi, np. na Podkarpaciu, Bieszczadach, co na dzisiejszej konferencji podkreślili samorządowcy z tych regionów, nawet Ci, co do PiS-u mają bardzo daleko.

Na konferencji rzecznik podkreślił też to, że naprawdę - powtórzę - kontrowersyjne loty D. Tuska, czy E. Kopacz były zdecydowanie liczniejsze. Dziennikarze dostali listę tych przelotów. Ciekawe, którzy z nich zajmą się nimi? A dla równowagi powinny... ale raczej na to nie liczę, bo GW już mówi, że to nie koniec problemu.

Dla mnie "Marszałek Marek Kuchciński story" się zakończyła i winniśmy zająć się teraz najważniejszymi tematami dotyczącymi Polski i Polaków oraz ich przyszłości.


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com Post jest chroniony prawem autorskim. Może być kopiowany w całości lub w części jedynie z podaniem źródła tekstu na bloggerze lub innym forum, gdzie autorsko publikuję. Dotyczy to również gazet i czasopism oraz wypowiedzi medialnych, w których konieczne jest podanie moich personaliów: Krzysztof Jaworucki, bloger "krzysztofjaw".

czwartek, 13 kwietnia 2017

Antoni Macierewicz - najlepszy minister w rządzie B. Szydło!

Tytułowa konstatacja jest tylko moim subiektywnym zdaniem i mam nadzieję, że nie jestem w nim odosobniony. Również żywię ową nadzieję, że całe zamieszanie wokół Bartłomieja Misiewicza ostatecznie nie zakończy się dymisją szefa MON.

Osobiście nie rozumiem tej całej hucpy wokół młodego człowieka zaangażowanego w dobre zmiany.

Młodość i jej prawa, nawet do zabawy czy korzystania z owej młodości? Brak wykształcenia, które może uzupełnić? Lojalność wobec swojego szefa i jego decyzji? Wiedza o tajnikach WSI i III RP, w tym treści Aneksu do Raportu z Likwidacji WSI? Atak na niego mediów i całego zdradliwego oraz odrażającego  towarzystwa III RP?

Czy to mają być argumenty go przekreślające? Uważam, że powinny być raczej nobilitujące. I tego ataku - kierowanego też przez prawicowe media - nie jestem w stanie zrozumieć bez odniesienia do chęci odstawienia na boczny tor samego Antoniego Macierewicza. Z tym się nie zgadzam!

Jeżeli jednak tak by się stało, iż Antoni Macierewicz ostatecznie zostanie odwołany  to drastycznie oddaliłoby mnie to od partii, na którą głosowałem, czyli PiS. Podobnie - jako zwierzchnik sił zbrojnych RP - oddaliłby się ode mnie prezydent Andrzej Duda. 

Nie mam zamiaru tłumaczyć szczegółowo swojego stanowiska, ale poniżej przedstawiam mój i innych komentarz do dobrego tekstu długoletniej prawicowej i patriotycznej blogerki "eski" pt. "Czym się różni moher od astrofizyka" [1].

Lekko uzupełniony mój komentarz: 

"Na razie wstrzymałbym się z dyskusją nad decyzją J. Kaczyńskiego w "sprawie" B. Misiewicza. Piszę w cudzysłowu, bo dla mnie sprawy nie ma, ale została rozdmuchana do niebotycznych rozmiarów. Oczywiście Misiewicz jest tylko pretekstem ataku na A. Macierewicza i jego reformy w MON oraz rozwój polskiej obronności. 

Musimy pamiętać, że przecież gdzieś poszły ogromne pieniądze na "zaklepanie" kontraktu na Caracale a są to zapewne gigantyczne sumy i teraz co mają zrobić beneficjenci? Oddać kasę? Przecież już dawno się rozeszła lub została zainwestowana i "uprana". A to tylko ułamek tego, co robi minister ON dla Polski, dla wojska. 

Sprawa jest bardzo delikatna. To wojsko a do tego wojskowe służby specjalne a wiemy kto do niedawna brylował na szczytach wojska i wojskowych służb specjalnych - panowie z WSI lub postkomunistycznych okolic i tacy Mazgułowie. 

Musimy też pamiętać, że wymordowano cały propolski i natowski szczyt polskiej wojskowości w czasie katastrofy CASY pod Mirosławcem czy podczas tragedii smoleńskiej. Potem właśnie panowie z WSI i okolic ponownie przejęli kontrolę nad tym obszarem Polski, przy parasolu ochronnym ich człowieka i przez nich wystawionego, czyli B. Komorowskiego. 

Teraz A. Macierewicz powoli "czyści" a jest to zadanie arcytrudne i wymaga różnych działań, też osłonowych (A. Duda, J. Kaczyński, gry operacyjne). 

Zapominamy też o roli M. Kamińskiego jako koordynatora służb specjalnych. On też wie, co robi a robi dużo i dobrze, że w cieniu. 

Także lepiej się wstrzymać z ocenami, bo chyba tak naprawdę nie zdajemy sobie sprawy jaka to jest gra, o jakiej wadze i o co. Przypomnę jeszcze dla uzupełnienia niedawnego "seryjnego samobójcę" i "nieszczęśliwy wypadek". 

Wydaje mi się, że jest dobra i efektywna współpraca na linii: Duda-Szydło-Macierewicz-Kamiński-Kaczyński. Naprawdę to nie jest zabawa...".

To taki mój optymistyczny komentarz  i wierzę, że tak jest, choć mogę się mylić, co byłoby dla mnie nie do przyjęcia.

Komentarz dobrego blogera "Tymczasowy":

"Obserwuję starannie sprawy polskiego wojska, MON i min. A Macierewicza. W mediach wałkują  tylko parę spraw, a tymczasem On wykonuje ciągle jakieś mniejsze, fantastyczne ruchy, które się sumują na budującą całość. Choćby wczoraj IU MON podpisał zamówienie na 1 500 karabinów maszynowych kal. 7.62. Nie tak dawno złożyl zamówienie na 500 bardzo poręcznych (sam mógłbym takiego przenosić) moździerzy kalibru 60 mm. Onacy zmarnowali półtora miliarda złotych na Gawrona. Choćby z tego powodu powinni zapaść sie pod ziemię, a nie pyszczyć. Zdolności obronne Polski rosną w szybkim tempie. Komuś to bardzo przeszkadza".

Komentarz równie dobrego blogera "michael":

"Pan Antoni jest bardzo inteligentnym człowiekiem, pan Jarosław również, nic nie ujmując panu Misiewiczowi. 

Panu Brudzińskiemu i Kamińskiemu także nic nie brakuje, Każdy z nich doskonale wie, że w tej dętej sprawie Misiewicza sam pan Misiewicz jest bez znaczenia. Jest to tylko jeden z wielu ataków, których cel jest jasny. Tym razem jest to atak wizerunkowy, ale celem nie jest pan Misiewicz.

Celem przeciwników i wrogów Polski są następujące fakty: - wykorzystane 2% ubiegłorocznego budżetu na modernizację i rozwój wojsk, złożenie wniosku o przeznaczanie nie 2% budżetu rocznego, ale 2% budżetu bieżącego, kroczące powiększenie liczebności polskiej armii (140 tys, 150 tys, 200 tys żołnierzy, itd), celem jest także utworzenie nowego rodzaju wojsk Obrony Terytorialnej, celem jest racjonalne rozwiązanie problemy zakupu helikopterów transportowych i specjalnych, celem jest podpisany kontrakt na zakup trzech okrętów podwodnych, systemów systemów obrony przeciwlotniczej krótkiego i dalekiego zasięgu, celem jest także to co napisał przed chwilą Tymczasowy. Jednym słowem celem jest wszystko co dobrze służy krzepnięciu polskiej zdolności obronnej. 

To właśnie Oni chcą zniszczyć, to jest nie w smak Sorosom i Rockefellerom, tak jak to zauważył Tymczasowy. Nie mamy chyba wątpliwości, że to "SSS" twardym murem, a nawet odłamkami cegieł, próbuje zgnoić ostoję mocy i trwałości Rzeczypospolitej, ponieważ według całego lewactwa za bardzo owa ostoja i trwałość z pisem im się kojarzy.

Pan Misiewicz i jego całkowicie fałszywie fabrykowana afera, zbudowana z pomówień, insynuacji i kretyńsko interpretowanych zdarzeń, do których dorabiane są podłe skojarzenia.

Jest w tym łajdactwie jeszcze jedna fatalna sprawa. To że afera jest dęta przez obce choć polskojęzyczne media, to pół biedy. Ale antymisiewiczowe bluzgi z pietyzmem i godzinami pielęgnowane są przez rzekomo nasze media. Konkretnie i na przykład: TVN zajęta była szczegółowym relacjonowaniem zdarzeniu na trasie siekierkowskiej, auto się przewróciło, butla z acetylenem rozszczelniła. TVN godzinami wałkuje historyjkę o przewróconym autku. 

A TWP nic tylko przepytuje kolejnych ekspertów o Misiewicza, płaczą, że Duda i Macierewicz gadali o polskiej obronności zamiast o Misiewiczu. 

Co bym zrobił na miejscu samego Misiewicza? 

Poprosiłbym grzecznie wszystkich wymienionych wyżej panów, aby powołali komisję, która zaorze ten parszywy hejt, skierowany przeciwko Polskiej Obronie Narodowej, przeciwko panu Ministrowi ON.
No i panowie, oczywiście za wstawiennictwem pana Ministra i MON, przychylili się do tej prośby. Prawdopodobnie pan Jarosław zdecydował się, gdy dotarło do Jego wiedzy, że informacja o 50 tysiącach pensji jest kłamstwem".

Nie chciałbym się rozczarować obecnymi moimi rządami, choć dalej nie rozumiem dlaczego prezydent A. Duda nie ujawnia Aneksu do Raportu z Likwidacji WSI ani do do tej pory nikt z PO-PSL nie poniósł karnej odpowiedzialności za swoje antypolskie i perfidne afery i przestępstwa z lat 2007-2015. Takiej ich odpowiedzialności oczekuję i powoli moja cierpliwość się kończy. A skończy się na pewno, gdyby A. Macierewicz stracił swoje publiczne stanowisko.

Pozdrawiam


[1] http://www.blogmedia24.pl/node/77411

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com