Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pandemia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pandemia. Pokaż wszystkie posty

środa, 9 marca 2022

Ozon, Freon, CO2, Zielony Ład, pandemia - lewackie tłumienie wolnych ludzi!

Trwa wojna na Ukrainie a chorzy czerwono-zieloni lewacy dalej swoje. 

Jestem w stanie sobie wyobrazić jak wewnętrznie "krew ich zalewa" z powodu tak długiej i heroicznej walki Ukraińców. Nie dość, że oni patriotycznie walczą o swoje ziemie, o swoje państwo, co już jest niezgodne z przesłaniem i dążeniem unijnych elit do likwidacji państw i patriotyzmu narodowego to jeszcze muszą wbrew sobie podejmować decyzje o jakiś tam sankcjach wobec Rosji (a tak im się błogo żyło współpracując i finansując W. Putina) a do tego ich chory ekologizm schodzi na dyskusyjny plan dalszy. 

Ale jeżeli sobie wyobrażamy, że elity unijne wyciągają jakieś racjonalne wnioski z tej wojny to niestety się mylimy. 

Frans Timmermans niemal ogłasza, że wojna wybuchła, bo jest to wina mitycznego Globalnego Ocieplenia i wzywa do jeszcze większego zintensyfikowania prac nad swoim Zielonym Ładem, ETS UE (handel emisjami CO2) i Fit For 55. A do tego dalej walczy o zrealizowanie swoich naprawdę chorych mrzonek: 

"Komisja Europejska nie będzie reformowała ETS, co oznacza, że spekulacje dalej będą miały miejsce prowadząc do wzrostu cen za energię elektryczną i gaz – wynika z komunikatu wydanego przez Fransa Timmermansa 8 marca 2022 roku. „Pokazuje się cele, dalej mówi się o dekarbonizacji, dalej nie mówi się o wychwytywaniu i pochłanianiu. Nie mówi się też o ETS - bardziej pokazuje się, że ETS jest zyskiem i w ogóle że trzeba nieoczekiwane zyski opodatkować po to, żeby zapłacić ludziom, którzy żyją w ubóstwie energetycznym” – ostrzega eurodeputowana PiS Anna Zalewska (...) Z tego komunikatu tak wynika. Pokazuje się cele, dalej mówi się o dekarbonizacji, dalej nie mówi się o wychwytywaniu i pochłanianiu. Nie mówi się też o ETS - bardziej pokazuje się, że ETS jest zyskiem i w ogóle że trzeba nieoczekiwane zyski opodatkować po to, żeby zapłacić ludziom, którzy żyją w ubóstwie energetycznym. To jest po prostu absurdalny komunikat. Nie zastąpi to stałej, stabilnej energii. Takie przyspieszenia jak do 2025 czy do 2030 roku bez stałych źródeł, czyli bez gazu, bez węgla i bez elektrowni jądrowych są niemożliwe" [1]. 

Tego człowieka już dawno trzeba było zamknąć choć w polskich Tworkach dla rozpoznania czy jest chory czy zdrowy, ale i w Europie znalazłoby się równie przestronne dla tego typu diagnozy miejsce, choć nawet on ostatnio powiedział, że węgiel jest w miarę stabilnym źródłem pozyskiwania energii. No tak... nieraz potencjalni wariaci mają przebłyski normalności, tyle tylko, że trzeba to autorytatywnie sprawdzić przez lekarzy - fachowców. 

Pani Dorota Łosiewicz (która jawi mi się ostatnio jako mówiąca niemal moim głosem - szacunek) stwierdziła w swoim tekście, że:

"Niby Unia Europejska przejrzała na oczy, niby już wie, że Władymir Putin, to prawdziwy zbrodniarz i najrealniejsze, z możliwych, zagrożenie dla wolnego świata i tak często i chętnie wspominanych wartości europejskich. Niby Europa zrozumiała do czego jest zdolny, ale na wszelki wypadek, jakby Putin się jednak uspokoił, trzeba się jeszcze trochę pozajmować Polską. 

Na przykład taki lider grupy liberalnej RENEW w Parlamencie Europejskim Steph Sejourne uważa, że 
Ukraina to nie powód żeby odpuścić Polsce ws. tzw praworządności.

W tym tygodniu Parlament Europejski ma głosować nad projektem rezolucji parlamentarnej wzywającej Komisję Europejską do nowych sankcji przeciwko Polsce. Projekt przygotowała frakcja EPL, podpisali socjaldemokraci, liberałowi, Zieloni i Lewica w Parlamencie Europejskim. W projekcie europosłowie domagają się od Komisji Europejskiej pilnego działania i zastosowania mechanizmu warunkowości natychmiast oraz wstecz bez żadnej dalszej zwłoki.

Powtórzmy: polscy eurodeputowani chcą, mimo całej dramatycznej sytuacji, by Parlament Europejski i Komisja Europejska zajmowały się problemem Polski. Unia Europejska będzie więc nadal blokować Polsce wypłatę środków z Funduszu Odbudowy.

TVP-Info informuje, że zdaniem ekspertki Instytutu Staszica ds. Niemiec Olgi Doleśniak-Harczuk w Berlinie i Brukseli jest „niesamowita chęć, żeby dowalić Polsce”.

Oni w ten sposób starają się nas chronić jako Europejczyków przed rozwojem kolejnego autorytaryzmu. Tak to widzą, choć nie wiem, czy w to wierzą — ocenia ekspertka, którą cytuje TVP Info.

Na razie UE nie chce też odejść od katastrofalnej polityki klimatycznej, choć przedstawiciele Prawa i Sprawiedliwości o to apelują. Na szczęście twórca obłąkanego pakietu klimatycznego, Frans Timmermans, otrzeźwiał na tyle, by stwierdzić, że kraje planujące spalanie węgla jako alternatywy dla rosyjskiego gazu, mogą to robić zgodnie z celami klimatycznymi UE. Jednak nie należy spowalniać naszego przejścia na odnawialne źródła energii. Jego zdaniem trzeba zapobiec innemu śmiertelnemu niebezpieczeństwu, przed którym stoimy - czyli kryzysowi klimatycznemu.

Rzecznik rządu, Piotr Muller, w Kwadransie Politycznym tę strategię skomentował dziś w ten sposób: 
Niektórzy nie zauważają, że żeby w przyszłości mierzyć się z kryzysem klimatycznym to państwa UE muszą być bezpieczne i stabilne. Najważniejsze jest obronienie teraz suwerenności Europy.

Wygląda na to, że niektórzy będą w stanie zrozumieć gdzie jest prawdziwe zagrożenie, dopiero jak bomby zaczną im lecieć na głowę. Choć może i wtedy jeden z drugim stwierdzą, że to efekt zmian klimatycznych, którym nie dało się zapobiec" [2].

Ileż to już  razy lewicowe elity światowe straszyły i de facto zniewalały nas końcem świata z powodu działalności człowieka a tak naprawdę ich celem była po prostu kasa i podporządkowanie sobie ludzi.

Czy jeszcze pamiętamy o sławnej dziurze ozonowej, która miała ocieplić nasz klimat i zniszczyć ziemię promieniowaniem słonecznym pozbawionym osłony? Wtedy hurmem wycofywaliśmy freon podobno odpowiedzialny za tą ozonową dziurę. I była to złota żyła dla np. producentów lodówek, bo je masowo wymienialiśmy. 

Podobnie jest z Globalnym Ociepleniem, czyli Globalnym Ocipieniem i emisją CO2 podobno będącej źródłem tego ocieplenia. Ileż to kasy zarobił A. Gore na handlu powietrzem, czyli niczym (emisjami CO2) a do tego dostał za to Pokojową Nagrodę Nobla. Stworzono cały mechanizm i propagandę dotyczącą tego niby ocieplenia, choć jest to po prostu naturalny sinusoidalny cykl temperatury występujący na Ziemi od jej powstania. działalność człowieka nie ma tu nic do rzeczy!

I na tej podstawie wymyślono jakiś system handlu uprawnieniami do emisji CO2, co staje się podstawą do redukcji naturalnych i wykorzystywanych od wieków nośników energetycznych, jak np. węgiel brunatny i kamienny. W UE chorzy ludzie wprowadzają jakieś Zielone Łady i mają na ich punkcie jakiegoś fioła, choć tak naprawdę kończy się to wszystko na zarabianiu przez nich pieniędzy i zniewalaniu ludzi. 

Teraz też jakoś zniknęła pandemia. Na granicy z Ukrainą nie ma żadnych sanitarnych obostrzeń dla uchodźców wojennych. Czy te dwa lata propagandy covidowej to też było niemal tożsame z ozonem, freonem i CO2? Osobiście uważam, że tak...



Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog

czwartek, 4 lutego 2021

Czy poparcie dla PiS zanika w sercach prawicowców?

Tego do końca nie wiem, ale co rusz słyszę, że niedawni zwolennicy partii J. Kaczyńskiego mają coraz więcej wątpliwości związanych z funkcjonowaniem obecnego polskiego rządu. Zresztą ja też. 

Gdy przejmowali władzę w 2015 roku wszyscy po naszej stronie mieli nadzieję, że teraz wreszcie nastąpi powrót do korzeni tradycjonalizmu, chrześcijaństwa, rodziny, patriotyzmu, wolności, umiłowania własności czy narodowego odrodzenia Polski i Polaków. I chyba mieliśmy nadzieję na powrót do silnego państwa, które nie będzie się zniżało do poddańczych gestów wobec naszych bliższych i dalszych sąsiadów. 

Tymczasem minęło już ponad 5 lat rządów ZP a w wielu sprawach tak naprawdę nic się nie zmieniło i nie wszystkie zapowiedzi zostały zrealizowane. 

Owszem wiele się udało, szczególnie w sprawach socjalno-bytowych obywateli. Program 500+ i inne z plusem działają, choć jednym z efektów miało być zwiększenie przyrostu naturalnego Polaków, co raczej się nie spełniło. 

Gorzej z reformami polityczno-ustrojowo-systemowymi. Reforma sądów ledwie została zapoczątkowana a już napotkała na szeroki opór środowiska prawniczego, którego efektem było już sławetne veto prezydenta A. Dudy, co w dużej mierze skomplikowało cały proces reform. System ochrony zdrowia dalej kuleje, nie zniknęły kolejki do specjalistów i nie mówię tego w kontekście obecnej pandemii, ale właśnie przed nią niewiele się w tym obszarze zmieniło. Edukacja a szczególnie szkolnictwo wyższe dalej jest oblepione lewactwem i ciągle się słyszy o dyskryminacji naukowców o prawicowych poglądach. Na uczelniach i wydziałach humanistycznych królują zwolennicy gender, new age i innych tego typu ideologicznych bzdur.  Rządy PO-PSL pozostawiły za sobą mnóstwo nierozliczonych do dzisiaj mniejszych i większych afer i niemal nikt - oprócz "pionków w grze" w stylu szefa AmberGold i jego małżonki - nie poniósł za nie żadnej odpowiedzialności. Nie zadziałał - na co liczyliśmy - program CELA+. 

Czego jeszcze się nie doczekaliśmy? Ano np. publikacji słynnego Aneksu z Raportu o Likwidacji WSI,  wycofania ustawy o bratniej pomocy 1066, wyjaśnienia okoliczności śmierci bł. J. Popiełuszki czy też prawdy o tragedii smoleńskiej. Nie mówię już o np. degradacji stopni generalskich W. Jaruzelskiego czy  Cz. Kiszczaka. Wszystkiego tego oczekiwaliśmy od nowych, naszych władz. 

Jakby tego było mało to de facto rezygnując z przysługującego nam veta zgodziliśmy się na powiązanie funduszy unijnych z mityczną praworządnością. Co prawda jest to obarczone jakimiś warunkami, ale tak naprawdę w UE nikt sobie z nich nie robi kłopotów. Prezydencja niemiecka postawiła na swoim a my posłusznie się pod tym podpisaliśmy tracąc resztki naszej suwerenności. Oczywiście w imię możliwości uzyskania z UE ogromnych funduszy pomocowych, w tym funduszu covidowego, o których obecnie nam w TV przypomina premier M. Morawiecki. 

W międzyczasie J. Kaczyński wystrzelił z "ustawą futerkową", czym wielu zaskoczył a przedsiębiorców zupełnie. ZP tym samym straciła chyba najlepszego ministra rolnictwa J.K. Ardanowskiego a wielu z nas zaczęło się zastanawiać czy przypadkiem "zrównoważony rozwój" i "zielony ład" nie zaczął wygrywać z racjonalnością. Tym bardziej, że Polska zgodziła się pod pewnymi warunkami na nowy pakiet klimatyczny do roku 2030, który zakłada zwiększenie docelowego poziomu redukcji emisji gazów cieplarnianych, z uwzględnieniem emisji i pochłaniania emisji, do co najmniej 55 proc. do 2030 r. w stosunku do poziomu z 1990 r. Na pewno to nie jest korzystne dla polskich kopalni węgla kamiennego i brunatnego ani też dla całej polskiej gospodarki. Co prawda mamy z tego tytułu uzyskać największą pomoc rzędu ok. 6 mld Euro do końca roku 2030, ale jest to "kropla w morzu potrzeb". 

Trwają protesty Strajku Kobiet. Lewica uruchomiła swoje uliczne działa. Wulgarność i nienawiść sączy się na naszych ulicach. A tymczasem służby porządkowe niemal nie reagują. Wielu z nas zastanawia się jak długo polskie służby będą bierne i będą pozwalały na agresję, niszczenie naszych świętości choćby w postaci świątyń katolickich, profanowanie naszych symboli religijnych i patriotycznych. Oczywiście można się tłumaczyć, że protestanci na ulicach chcą zostać cierpiętnikami i tylko czekają, ba nawet proszą się o zdecydowaną reakcję władz, by potem rozesłać fotki z ataku znienawidzonej władzy PiS na bezbronnych obrońców demokracji, ale jak długo można im pobłażać? Zwykły szeregowy obywatel za znieważenie czy atak na policjanta bywa od razu zatrzymany a lewactwu uchodzi to na sucho. Aż prosi się o więcej zdecydowania. 

Na tym tle trochę lepiej wygląda nasza gospodarka - i znów odnoszę to do czasów sprzed pandemii. Uszczelniono system podatkowy, wprowadzono zerowy PIT dla młodych ludzi, wprowadzono JPK czy tzw. estoński CIT, który zacznie obowiązywać już w tym roku. Jak na razie mamy polską walutę i gotówkowy pieniądz. Gospodarka rosła w tempie 4,5% rocznie w roku 2019, co na tle krajów UE  było bardzo dobrym wynikiem. Zbliżaliśmy się do zrównoważonego budżetu państwa. Rosły konsumpcja i inwestycje, choć te ostatnie poprzez inwestycje rządowe i samorządowe. Delikatnie spadało bezrobocie (5,2% na koniec 2019 roku) i było utrzymywane na strukturalnym poziomie a inflacja utrzymywana była w założonej wysokości (3,4% na koniec 2019 roku). Dług publiczny (general government wg. metody unijnej) na koniec 2019 r. wyniósł 46% PKB, czyli poniżej bariery 60%. Zadłużenie zagraniczne Polski spadło w 2019 roku o 8 230 mln USD (z 362 192 mln USD na 353 962 mln USD).  Te wszystkie dane makroekonomiczne mogły napawać nas optymizmem, co do przyszłości rozwoju gospodarczego Polski. 

Oczywiście te dobre tendencje w gospodarce zahamowała pandemia koronawirusa. Dług publiczny ma wynieść w 2021 r. 64,7%. PKB, a na koniec 2020 r. - 62,2%, co i tak jest niezłym wynikiem wobec średniej unijnej wynoszącej w roku 2019 79,3% (a na pewno w 2020 i 2021 będzie jeszcze wyższa). Nie wiemy jeszcze jakie było bezrobocie w Polsce w 2020 roku, ale na pewno przekroczyło 6%. Deficyt budżetowy w roku 2020 wyniósł chyba około 5%  PKB, czyli blisko 110 mld zł, co jest dalekie od zakładanego jego zrównoważenia i przekracza próg ostrożnościowy wynoszący 3% PKB. Natomiast wedle szacunkowych danych GUS samo PKB w roku 2020 spadło o 2,8% w porównaniu do roku 2019, czyli w ubiegłym roku mieliśmy recesję gospodarczą, która i tak jest niższa niż w większości bogatych krajów UE. Eksperci szacują jednak, że PKB znów w Polsce wzrośnie w 2021 roku o 2,7% - zobaczymy, bo jak na razie pandemia trwa nadal.  

I w tym miejscu dochodzimy do analizy reakcji naszych władz na pandemię koronawirusa. O ile jeszcze w marcu czy kwietniu 2020 roku zostaliśmy całą tą pandemią zaskoczeni i zszokowani, o tyle teraz już po czasie możemy pokusić się o kilka wniosków. 

Po pierwsze. Wczesne tarcze antykryzysowe przyniosły oczekiwane efekty. Większość Polaków, którzy posiadają własne biznesy z nich skorzystała licząc na rychłe odchodzenie od obostrzeń. Tak się jednak nie staje, bo pandemia wciąż niby trwa a nasz rząd "dmucha niby na zimne". Czy słusznie? Wielu uważa, że nie i wielu ma już dość życia w społecznym zamknięciu. Podejmowane są różne inicjatywy, które - wbrew obowiązującym przepisom - angażują prywatny biznes do aktywności: hotele, restauracje, siłownie, stoki. itp.

Po drugie. Narodowy Program Szczepień. Mamy do dyspozycji szczepionki genetyczne mRNA z firm: Pfizer/BioNTech, Moderna oraz  CureVac i tzw. tradycyjne wektorowe od firm: AstraZeneca i Johnson&Johnson. Żadna z nich nie przeszła całościowych badań klinicznych, na które potrzeba minimum 5 lat a pandemia trwa od roku. Nie znaczy to oczywiście, że nie są skuteczne i bezpieczne, ale pewności nie mamy a tak naprawdę przeprowadza się wspomniane badania już w trakcie masowych na nas szczepień. Do tego doszło jeszcze zagadkowe wstrzymanie przez koncerny farmaceutyczne dostaw szczepionek na unijny rynek. 

Po trzecie. Wszechobecna propaganda przypominająca niektórym czasy PRL-u. W mediach rządowych nachalnie sączy się nam przekaz o konieczności restrykcji covidowych i o tym, że rząd nie popełnił żadnych błędów. One jednak przecież były i wiemy o tym bardzo dobrze. Choćby w obszarze dostaw na respiratory o czym niedawno pisałem. 

Zdaję sobie sprawę, że my wszyscy, także rząd stanęliśmy wobec całkowicie nowej sytuacji. Pandemia przemeblowała nam całe życie. Po prostu cierpimy jako ludzie. Ze względu na strach, samotność, niepewność jutra. Na cmentarzach coraz więcej chowa się starszych ludzi, pogrzeby są niemal każdego dnia i to niejedne. Powoli wymiera na naszych oczach starsze pokolenie. Czy o to chodziło twórcom koronawirusa? Wiem, zaraz zostanę okrzyknięty spiskowcem, ale fakty są jakie są i to z reguły starsi umierają na covid czy też powikłania z nim związane. A jak szczepionki będą wpływać na płodność? Tego też nie wiemy i wielu postrzega je jako element spiskowej depopulacji ludzi organizowanej przez nawiedzonych, bogatych ludzi w stylu B. Gatesa. 

Wiem, że w poście podjąłem wiele tematów, które - każdy z nich - zasługują chyba na oddzielną analizę, ale tak to wszystko widzę. Nie straciłem zupełnie jeszcze wiary w PiS. Gdybym miał dzisiaj głosować to pewnie znów bym na tę partię zagłosował, bo nie ma na dzisiaj żadnej innej alternatywy. 

Ale jak długo jeszcze we mnie i w innych wyborcach PiS-u ta wiara będzie iskrzyła na tyle, żeby nie zostać w domu podczas wyborów? 

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com

czwartek, 28 stycznia 2021

Obecny czas to początek przyszłej naszej walki o wolność!?

Moje kilka ostatnich styczniowych postów wzbudziło szereg komentarzy. Pisałem o końcu demokracji, o konieczności utrzymania gotówki w obiegu i niezbędności posiadania własnej waluty by w końcu wspomnieć o żalu po D. Trumpie i o tym, że mam szereg wątpliwości dotyczących obecnej pandemii i jestem nieufny wobec szczepionek i ogólnie tego wszystkiego, co w związku z tą pandemią się dzieje. Nawet pokusiłem się dotknąć spraw metafizycznych związanych z wiarą i opętaniem przez zło dzisiejszego świata. 

Opinie i komentarze były bardzo różne: od pochwały za odwagę do posądzenia mnie o sprzyjanie totalnej opozycji w walce z obecnym rządem. Ten ostatni argument traktuję jako bardzo chybiony, bo ktokolwiek i kiedykolwiek mnie czytał to wie, że z totalną opozycją łączy mnie tyle co słonia z żabą. Ale też nigdy nie określałem się jako fanatyk PiS-u i zawsze pisałem, że jeżeli będzie trzeba to będę pierwszy w krytyce niewłaściwych posunięć obecnej władzy. I nie dlatego, że zmieniłem swoje poglądy, ale ze względu na chęć wskazywania uchybień, które należałoby naprawić dla dobra Polski i przyszłych pokoleń Polaków. 

Nigdy nie było moim celem atakowanie w czambuł rządu a jedynie wskazanie, że tak naprawdę gra idzie o większą stawkę, która jest obszarem decyzyjnym poza naszym krajem. My się poddajemy ogólnej panice i postępujemy tak naprawdę jak wszystkie rządy, których kraje dotknęła pandemia. Czy słusznie? Nie wiem. Dowiemy się tego dopiero po czasie. Obecna sytuacja już wymyka się z naszej rodzimej walki politycznej. Teraz mamy do czynienia z wojną cywilizacyjną i atakiem korporacji i ograniczania przez nie naszej globalnej wolności. Proponowałbym więc na chwilę zapomnieć o naszym grajdole i spojrzeć na obecną sytuację globalnie. To z czym mamy do czynienia dzisiaj to wojna z nami, zwykłymi ludźmi na szeroką skalę.  

Rewolucja neobolszewicka przyspiesza w zawrotnym tempie. I to niestety w skali światowej, bo jedynej i ostatniej ostoi wolnego świata w postaci D. Trumpa już nie ma. A na nim jeszcze można było opierać jakieś pokłady nadziei na utrzymanie - nawet w ograniczonym zakresie - naszej wolności. Teraz pozostaje nam jedynie opór. J. Biden i K. Harris ochoczo i szybko przystąpili do owej rewolucji. I jestem pewien, że ten wojenny bolszewicki terror jaki zapowiada się w USA będzie przez nie eksportowany na cały świat. A Polska będzie pod ciągłym obstrzałem. 

Zgadzam się w ocenie sytuacji jaką przedstawił w ostatnim cotygodniowym komentarzu W. Gadowski, który stwierdził, że największą zasługą D. Trumpa jest to, że odchodząc uwidocznił faktyczne plany globalistów, które zmierzają do całkowitego naszego zniewolenia [1]. Tak jest w istocie: wielkie koncerny wspólnie z uzależnionymi od nich władzami konkretnych państw szykują nam G. Orwella do n-tej potęgi. I naprawdę tak na to winniśmy patrzeć a nie skupiać się na naszym politycznym podwórku. 

Owszem nasza różnej maści totalna opozycja chce wykorzystać powstałą sytuację międzynarodową dla własnych celów, ale te cele są zbieżne z celami neobolszewickiej światowej rewolucji, gdzie władza będzie skupiona - jak w Chinach - na nielicznych, którzy będą zarządzali miliardami ludzi. Czy jesteśmy się w stanie obronić? Tego nie wiem, ale wierzę, że ostatecznie tak. Zależy to od naszej postawy w sytuacji "noża na gardle", która zbliża się do nas wielkimi krokami.  

Cały czas bowiem wspomina się o paszportach immunologicznych (zaszczepieni - ok, nie zaszczepieni - be), chipach RIF, punktacjach przydatności społecznej ludzi (funkcjonują już w Chinach), liberalno-lewackiej wolności do wszystkiego, w tym swobodnej aborcji i eutanazji oraz wyboru własnej płci i tożsamości płciowej.  Do tego dochodzi też tworzenie restrykcyjnych praw wobec ludzi, którzy w czasie obecnej pandemii mają wątpliwości: np. na Słowacji bez świadectwa badań na obecność koronoawirusa już niemal nie można wychodzić z domu, w Niemczech straszą obozami dla opornych. W Chinach już zapewne są. W USA zapowiedziano czystki i parytety płciowo-kolorystyczne w armii oraz legalizację meksykańskich imigrantów. 

Globalne zaś firmy chciałyby mieć władzę nad nami, co pokazują cały czas, m.in. w sferze mediów społecznościowych, gdzie można było zablokować prezydenta D. Trumpa czy w obszarze farmaceutycznym, gdzie firmy mogły tak sobie ograniczyć dostawy szczepionek. No i firmy finansowe zadłużające i ubezwłasnowolniające tym samym rządy i zwykłych ludzi. A na dokładkę mitomańskie dążenia właścicieli tych globalnych firm oraz też spekulantów finansowych np. w postaci G. Sorosa, któremu towarzyszą inni, wielcy właściciele w stylu  M. Zuckerberga. 

Moim zdaniem właśnie tak globalnie trzeba patrzeć na to, co się dzisiaj dzieje na świecie. Nasze wewnętrzne animozje przy tym nic nie znaczą i nie można traktować ludzi, którzy tak myślą jako o tych, którzy chcieliby upadku obecnego rządu. Ja bym nie chciał, ale warto byłoby, aby w kręgach władzy znaleźli się ludzie rozumiejący szerzej dzisiejszy świat i to, co się dzisiaj w nim dokonuje, bo inaczej przyjdzie nam w przyszłości walczyć o naszą indywidualną wolność. I to masowo!


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com

niedziela, 29 listopada 2020

Kilka refleksji na temat pandemii koronawirusa

Nie ulega wątpliwości, że wirus SARS-CoV-2 jest i się rozprzestrzenia. Podobnie wiadomo też, że wyprodukowała go ludzka ręka i należy dziś oczekiwać znalezienia winnych i pociągnięcia ich do odpowiedzialności. Niestety jakoś nic na temat poszukiwania winnych nie słyszymy i chyba już nigdy nie dowiemy się prawdy. A warto byłoby się np. dowiedzieć czy "uwolnienie" wirusa było celowe czy tylko przypadkowe. 

Koronawirus wywołuje chorobę COVID-19 i to też jest niezaprzeczalnym faktem. Nie każdy jednak zakażony koronawirusem choruje. Wielu przechodzi owe zakażenie bezobjawowo, ale część populacji (z nastawieniem na seniorów) może zachorować na tyle poważnie, że choroba może zakończyć się śmiercią. Większe prawdopodobieństwo zgonu występuje u osób mających inne poważne choroby współistniejące. Umierających tylko na COVID-19 jest zdecydowana mniejszość. 

Ogólnie zakresy i ilości zakażeń, zachorowań oraz śmiertelności  są niższe niż przypuszczano, choć i tak są duże i wymagają od nas odpowiednich zachowań, ze szczególnym naciskiem na zachowanie dystansu społecznego i częstej dezynfekcji rąk.

I to wszystko, co tak naprawdę wiemy o tym wirusie i chorobie a pytań jest wiele. Czy maseczki pomagają uniknąć zainfekowania? Kiedy zostaną wynalezione: skuteczna szczepionka przeciwwirusowa oraz lek na chorobę i czy będą one bezpieczne? Czy obecna fala pandemii jest drugą i ostatnią, czy też czekają nas lata walki z nią? Czy potrzebne są aż takie obostrzenia i budowanie przez to całkowicie "nowej normalności", gdzie człowiek powoli zostaje sprowadzany do roli ubezwłasnowolnionej i kontrolowanej masy jednostek? Jaki będzie tak naprawdę nasz świat po pandemii?

Maseczki. Wokół nich narosło wiele mitów. Jedni uważają, że w ogóle nie są nam obecnie potrzebne i nas wcale nie chronią przed zakażeniem, inni zaś, że są nieodzowne i radykalnie zmniejszają możliwość zainfekowania. Nie ma co się spierać a skoro istnieje szansa, że się nie zarazimy i sami nie będziemy zarażać to profilaktycznie winniśmy je nosić, przy czym nie w taki sposób, że jedną maseczkę używamy aż do zniszczenia a w międzyczasie zakładamy po prostu brudną.

Jak na razie jedynym lekiem na COVID-19 o w miarę potwierdzonej skuteczności jest lek na bazie osocza ozdrowieńców. Dużo mówiło się o Remdesivirze, który jest lekiem bardzo drogim, ale jego skuteczność w leczeniu okazała się minimalna. Zdaje się, że o wiele skuteczniejsze są leki oparte na chlorochininie czyli syntetycznej pochodnej chininy, która kiedyś była jedyną metodą leczenia malarii. Są one bardzo tanie i chyba właśnie dlatego preparaty te mają bardzo zło opinię w odniesieniu do leczenia COCID-19. Niemniej na dziś nie stworzono niezawodnego leku na tę chorobę a sądzę, że takie prace winny być dzisiaj na pierwszym miejscu - przed pracami nad szczepionką. Tyle tylko, że na szczepionkach można zarobić wielokrotnie więcej. 

Jeszcze gorzej jest właśnie w przypadku szczepionek, gdzie kilka koncernów farmaceutycznych ściga się o pierwszeństwo i poziom skuteczności swoich preparatów. Trzeba sobie jednak zdawać sprawę, że tak naprawdę firmy te zaczęły swoje prace dopiero z początkiem obecnej pandemii, czyli gdzieś tak od marca 2020 roku. Wedle tego, co czytałem okres prac nad taką szczepionką winien wynieść co najmniej 5 lat wraz z badaniami klinicznymi. Więc jak można dziś wierzyć, że te oferowane już wkrótce (miesiąc-dwa) szczepionki będą skuteczne i bezpieczne? Minęło przecież niespełna dziewięć miesięcy pracy nad nimi i już mamy być ich pewni? Nie jestem wirusologiem ani biologiem i nie wnikam czym te szczepionki w rzeczywistości są i co zawierają. Niemniej jednak wiem wystarczająco dużo, aby być wobec nich nieufnym. Nie mam zamiaru dać sobie wstrzyknąć jakiegoś preparatu (podobno nawet z obcym fragmentem łańcucha genetycznego), dla którego nawet naukowcy nie są w stanie określić ani jego skuteczności, ani skutków ubocznych jego zastosowania. Poza tym nie wierzę, że wirus SARS-CoV-2 nie mutuje i w czasie kolejnych jego fal szczepionka na jedną wcześniejszą mutację będzie skuteczna na kolejną. Zresztą z tego też powodu nie szczepię się na grypę i nie wyobrażam sobie sytuacji, że szczepionka na kronawirusa mogłaby być obowiązkowa. 

Mamy teraz tzw. drugą falę pandemii, mówi się już o trzeciej. Czy ten cykl się zakończy i kiedy, tego nikt nie wie. Być może czekają nas lata obecności tego wirusa wśród nas i jeżeli tak - oby nie - się stanie to zmieni to nasze dotychczasowe życie, co zresztą już się dzieje. Dotkliwych i długotrwałych obostrzeń jest coraz więcej, jesteśmy izolowani od innych, pracujemy i komunikujemy się zdalnie, nie chodzimy m.in. do pubów i restauracji czy teatrów, doświadczamy powszechnej atomizacji społeczeństwa a przecież człowiek to "zwierzę stadne". Ponadto cały czas żyjemy pod presją strachu, co tylko wywołuje i potęguje różne skutki: od indywidualnych depresji do agresywnych zachowań ulicznych. Czy jako ludzie będziemy w stanie to wszystko długo wytrzymać? 

W takich sytuacjach pojawiają się różne tzw. "teorie spiskowe" i nie ma czemu się dziwić, skoro w niektórych decyzyjnych "chorych neomarksistowskich głowach" rodzą się pomysły np. wprowadzenia "indywidualnego indeksu społecznego", czyli czegoś na kształt oceny naszej przydatności do życia. W tym kontekście wymienia się dziś konieczność obowiązkowych szczepień na koronawirusa, co ma być przepustką m.in. do swobodnego poruszania się pomiędzy krajami. Ale czy czasem taki krok w zamyśle w/w "chorych głów" nie jest wstępem do całkowitego ubezwłasnowolnienia i zniewolenia nas? Może następne będą chipy, w których zapisane zostanie wszystko o nas wraz z ową naszą oceną przydatności do życia? Co jeszcze? Wbrew pozorom to już nie są bajania, ale być może realna post-orwellowska rzeczywistość przyszłości i faktycznie dla jej budowy taki koronawirus był niezbędny. 

Powiało pesymizmem, ale miejmy nadzieję, że już niedługo pandemię będziemy mieli za sobą. Oby!

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com