Pokazywanie postów oznaczonych etykietą plan balcerowicza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą plan balcerowicza. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 3 stycznia 2023

Balcerowicz wreszcie powinien wstać i odejść w polityczną i niechlubną siną dal...

... o on dalej siedzi i zatruwa polskie życie gospodarczo-polityczne. 

W swoim lekko sarkastycznym tekście pt. "Doktor Leszek straszy zagładą. I tak… co tydzień" [1] Pan Rafał Woś trafnie stwierdził, że "od lat Leszek Balcerowicz i jego ludzie wieszczą Polsce gospodarczy koniec świata. Żaden oczywiście nie nastąpił. Nie przeszkadza im to jednak straszyć dalej".  Dalej autor dość kpiarsko porównuje L. Balcerowicza do wymyślonego doktora Leszka – znachora, który cały czas wieszczy katastrofę zdrowotną delikwenta a ten nie stosując się do jego rad dalej sobie żyje w pełnym zdrowiu. R. Woś też - opierając się na twitterowiczu @FiatMoney - stwierdza, że "diagnozy Leszka Balcerowicza i jego ludzi z Forum Odpowiedzialnego Rozwoju pokazały, że w ciągu ostatnich paru lat straszyli oni kolejno: scenariuszem włoskim, scenariuszem greckim, scenariuszem tureckim, scenariuszem wenezuelskim i scenariuszem rumuńskim...  i Ż-A-D-N-A - z przepowiedni Balcerowicza i FORowców się w minionych latach nie sprawdziła. Co nie przeszkadza im brylować w mediach antyPiSowskich i mówić to, co twórcy i odbiorcy tych mediów chcą usłyszeć. To znaczy, że PiS doprowadził polską gospodarkę do ruiny. A, że rzeczywistość nie chce potwierdzić tej radykalnie dętej tezy? No cóż, tym gorzej dla rzeczywistości. W końcu media - zwłaszcza tak skrajnie ideologizowane jak TVN czy TOK FM - same tworzą znajomą i bezpieczną rzeczywistość dla swoich odbiorców. Wielu do szczęścia nie potrzebuje niczego więcej".

Całkowicie zgadzam się z tezami Pana R. Wosia i chciałbym je jeszcze trochę uszczegółowić.

Jeszcze przed wojną na Ukrainie "były wicepremier Leszek Balcerowicz porównał TVP do Russia Today. Pisząc o zablokowaniu rosyjskiego propagandowego kanału przez władze Niemiec, zapytał, kiedy Polacy, „odsuwając PiS”, zablokują „PiS Today i całe to goebbelsowskie PiS TVP. 

Porównanie, oprócz tego, że jest częścią najnowszej „mądrości etapu” opozycji i jej sympatyków oraz autorytetów pt. „PiS sprzyja Putinowi/PiS rządzi jak Putin” etc. (mimo że to PiS jako pierwszy, a także- wybrany z ramienia tej partii prezydent, ostrzegali przed zakusami Putina jeszcze w czasach, gdy - dziś niesamowicie antyputinowski - ówczesny premier Donald Tusk był nazywany przez kremlowską prasę „naszym człowiekiem w Warszawie”), wydaje się również bezsensowne. A obecna wojna znów potwierdza, że L. Balcerowicz już w niczym nie ma racji!

Wtedy to chodziło o to, że władze Niemiec  zablokowały emisję „Russia Today”- propagandową tubę Putina, ze względu na skrajne, agresywne kłamstwo. Było to w grudniu 2021 i spowodowało, że Niemiecki regulator mediów usunął wówczas niemieckojęzyczny kanał telewizyjny RT DE z transmisji w Europie. Ta decyzja była efektem postępowania, które niemiecki organ wszczął przeciwko stacji Russia Today, będącej tubą propagandową Kremla, w związku z… uruchomieniem niemieckojęzycznego programu na żywo bez wymaganej niemieckiej licencji nadawczej. 

Abstrahując już od różnic między sytuacją w Polsce a sytuacją w Rosji, porównanie wówczas również wadliwe również z wyżej wymienionego powodu. TVP nadaje w kraju, Russia Today próbuje siać swoją propagandę na całym świecie, w dodatku - co typowe dla Kremla - nie spełniając stosownych warunków" [2].

Wojna na Ukrainie więc znów zweryfikowała i pokazała jak ułomnym "wieszczem" jest L. Balcerowicz.

W tamtym czasie też poseł M. Szczerba z PO powiedział między słowami życzeń z okazji urodzin L. Balcerowicza, iż: "Pan Profesor trzy dekady temu miał Plan i potrafił go zrealizować. I nieustannie inspiruje! [3]. Natomiast został wyśmiany i stłamszony podczas konferencji zorganizowanej dla młodych ludzi przez R. Trzaskowskiego pod nazwą "Campus Polska", gdzie nawet się obraził, że młode pokolenie nie spija "z jego słów śmietanki" jak młode pokolenia w latach 90-tych XX wieku [4].

Ale... "Nóż się w kieszeni otwiera", gdy można dziś zauważać, że ten pożal się Boże ekonomista znów chce wkroczyć na polską scenę polityczną i do publicznej dysputy. Tyle ile on narobił Polsce szkód (wraz z J. Lewandowskim) to trudno zliczyć: wyprzedaż za grosze polskiego majątku narodowego (tzw. "dzika" prywatyzacja a tak naprawdę umożliwienie firmom zagranicznym konkurencyjnego wrogiego przejęcia polskich firm), zezwolenie na wyprowadzenie z Polski miliardów dolarów (poprzez sztywny kurs dolara przy jednoczesnym niebotycznie wysokim oprocentowaniu lokat w polskiej walucie), pauperyzacja Polaków, bieda i ogromne bezrobocie, doprowadzenie Polaków do ubóstwa poniżej tego ubóstwa granicom... Ten człowiek już na zawsze w historii Polski winien być uważany za przykład bezwolnego albo cynicznego zdrajcę naszego kraju i uznany za persona non grata  a nawet odpowiadać przed Trybunałem Stanu. 

Mało mamy w Polsce współczesnej geniuszy, czyli (za Wikipedią) osób posiadających bardzo wysoki poziom ogólnych zdolności poznawczych, zdolnych do tworzenia oryginalnych koncepcji naukowych, nowych form organizacji społecznej, nowych dzieł artystycznych, rewolucyjnych wynalazków technicznych.

Należy więc hołubić każdego z nich nadając im oczywiście (niczym w mitologii rzymskiej) cechy niemal półboskie. Tacy ludzie przecież zawsze maja rację i nigdy się nie mylą a dla Polski są Darem Bożym.

Nikt też się nie zastanawia niestety, że geniusze mogą być "biali" czyli dobrzy (genius albus) i "czarni", czyli źli (genius ater). Z reguły raczej geniuszy oceniamy pozytywnie i z uwielbieniem.

Wśród polityków i zwolenników reprezentujących obecną opozycyjną scenę polityczną występuje wyraźny deficyt geniuszy. Można powiedzieć, że chyba w ogóle ich nie ma.

Taka sytuacja u niektórych rodzi smutek, żal i tęsknotę za "boskimi" i nieomylnymi geniuszami-autorytetami. Zmusza też do poszukiwań owych "guru".

Takim "guru" dla wielu jest właśnie L. Balcerowicz, który tak naprawdę jako ekonomista od 1989 roku forsuje jedno tylko zdanie:  prywatyzacja i jeszcze raz prywatyzacja. Zresztą w swojej dziedzinie co rusz i średnio raz na kwartał wypowiada się krytycznie na temat obecnej władzy, nie widząc, że jego niechlubny dla Polski czas przeminął. 

Sam jestem ekonomistą i mogę o nim pisać, także na temat jego wiedzy ekonomicznej a ta jest u niego - mimo profesorstwa - naprawdę jednopłaszczyznowa i odnosząca się tylko do jednej doktryny (myśli) ekonomicznej...

L. Balcerowicz - jak już wspomniałem  – to dla wielu Geniusz i postać dla Polski XX wieku najważniejsza, najcnotliwsza, najgenialniejsza, która zmieniła nasz kraj w oazę bogactwa i szczęśliwości oraz dobrobytu wszelakiego. Półbogu L. Balcerowiczu - jak co niektórzy z KO-PO wołają - wróć i poprowadź nas do zwycięstwa!

Sam Półbóg, jak na Geniusza przystało uwielbia sam siebie stając się w powszechnym odbiorze coraz bardziej śmieszny... ale geniusze mają pierwotny ciąg do władzy oraz cechują się megalomanią/samouwielbieniem i egocentryzmem połączonym egoizmem. Sądzę, że on w to swoje posłannictwo wierzy cały czas..., bo w niektórych chorobach chory nawet nie wie, że jest chory. 

Jak wspomniałem u niego występuje fetyszyzacja prywatyzacji: "trzeba prywatyzować wszystko i to szybko". Swego czasu powiedział m.in.: "Wyjście Skarbu Państwa z sektora energetycznego i sprzedaż części udziałów państwa w kilku największych firmach zmniejszyłyby potrzeby pożyczkowe Polski o ok. 70 mld zł, co odpowiada ok. 5 proc. PKB - oceniają eksperci z Fundacji FOR. - Mamy nadmierną, czyli szkodliwą obecność państwa w gospodarce, z punktu widzenia naszego rozwoju - powiedział przewodniczący FOR prof. Leszek Balcerowicz w środę podczas konferencji prasowej. Wyjaśnił, że udział państwa polskiego w gospodarce jest wyższy niż średnio na Zachodzie. - Odpolitycznienie gospodarki przez prywatyzację jest zasadniczą reformą. To reforma ustrojowa - dodał. Według niego prywatne firmy działają lepiej, poza tym politykom trzeba odebrać możliwość rozdawania stanowisk w firmach. Balcerowicz zaznaczył, że przyspieszenie prywatyzacji byłoby buforem, który wzmocniłby gospodarkę oraz zmniejszył przyrost długu publicznego, zanim zostaną przeprowadzone zasadnicze reformy m.in. finansów publicznych. - Jeżeli ktoś myśli o rozwoju naszej gospodarki, to musi myśleć o prywatyzacji jako o fundamentalnej reformie". 

Tak mówił na początku 2010 roku i sądzę, że swojej opinii nie zmienił do dzisiaj. Jakżeż więc musi go boleć obecna repolonizacja polskich firm i rozwój państwowych spółek oraz planowane przez rząd duże inwestycje. To zupełnie inna wizja Polski niż on prezentuje od samego początku, czyli od 1989 roku. Musi go to wszystko bardzo frustrować stąd - w swoim przebłysku geniuszu - dalej jak mantrę mówi o tej prywatyzacji.  W tym prywatyzacyjnym zaklęciu mieści się cała jego genialna wiedza ekonomiczna... Takich ludzi - mówiąc sarkastycznie - nam potrzeba!

Tylko ja patrząc na efekty jego "geniuszu" - wykreowanego przez G. Sorosa, J. Sachsa, Lipmana i Williamsona  - zastanawiam się poważnie, czy ten jego geniusz oraz "oddawanie mu czci" nie są przypadkiem pogardą i kpiną z nas Polaków? 

Ale nawet jeżeli nie i L. Balcerowicz faktycznie jest dla niektórych geniuszem to może warto skonstatować, że jest to dla Polski i Polaków genius ater (zły geniusz). I jako taki winien już się publicznie zamknąć i cieszyć się, że bez prawnych konsekwencji może cieszyć się niezasłużoną w Polsce emeryturą!!!

Na koniec trochę wiedzy dla młodych ludzi. A'propos L. Balcerowicza (w momencie wprowadzania swojego planu jedynie od piętnastu lat doktora nauk ekonomicznych!)

Plan L. Balcerowicza był niemal wierną kopią tzw. Konsensusu Waszyngtońskiego [5], który początkowo miał mieć zastosowanie w krajach Ameryki Łacińskiej. Od 1987 roku (po deklaracji Gorbaczowa iż zgodzi się w przyszłości na Zjednoczenie Niemiec... a więc de facto na padek komunizmu) plan ów (którego głównymi współtwórcami byli G. Soros i J. Sachs oraz po trosze  Lipman i J. Wiliamson) postanowiono zastosować go w krajach postkomunistycznych. Wybrano jako cel eksperymentu Polskę (sic!) posiadającą największy majątek do oddania ze wszystkim krajów "postkomunistycznych".  Kąsek więc był duży (tym bardziej, że Polska faktycznie za czasów E. Gierka zbudowała dość duży potencjał przemysłowy... fakt, że na kredyt i trochę nieraz alogicznie, niemniej potencjał konkurencyjności dla firm zachodnich był ogromny)... Więc sobie postanowiono przejąć ten potencjał rękoma L. Balcerowicza (nota bene był on chyba trzecim lub czwartym ekonomistą, któremu zaproponowano przeprowadzenie tej reformy... inni odmówili a doktorek L. Balcerowicz poczuł szansę na zrobienie po 15 latach doktorowania habilitacji).  Oczywiście doradcą L. Balcerowicza był J. Sachs...

Tak o rozwiązaniach Konsensusu Waszyngtońskiego mówi Joseph Stiglitz [5]- noblista w dziedzinie ekonomii z 2001 roku -"Efekty polityki wymuszanej przez porozumienie waszyngtońskie nie były zachęcające. W większości krajów, które oparły się na jego zasadach. rozwój był powolny, a tam, gdzie występował wzrost, korzyści nie były równo dzielone (...) Reformy oparte na porozumieniu waszyngtońskim wystawiły kraje na zwiększone ryzyko, przy czym ryzyko to w nieproporcjonalnie dużym stopniu ponosili ci, którzy byli najmniej zdolni do poradzenia sobie z nim".

Sam J. Sachs po negatywnych doświadczeniach z Polską i innymi byłymi krajami socjalistycznymi (postkomunistycznymi) i po kryzysie finansowym w południowo-wschodniej Azji przyznał, że swoją wiarę w "terapię" szokową musi jeszcze raz przemyśleć, w szczególności, że tzw. deregulacja finansowa powinna być dokonywana powoli w przeciwieństwie do liberalizacji polityki handlowej.

A teraz kilka wypowiedzi J. Wiliamsona, który był "referentem" Konsensusu Waszyngtońskiego z artykułu w Gazecie Wyborczej pt.: "Konsensus waszyngtoński po 20 latach. Spowiedź liberała":
"...Kolejna propozycja dotyczyła otwarcia rynków finansowych. Dziś żałuję, że nie sformułowałem tego w bardziej ogólny sposób. Skoncentrowałem się na stopach procentowych, które były wtedy wielkim problemem w Ameryce Łacińskiej (...)  Gdybym to pisał dzisiaj, uzupełniłbym otwarcie rynków finansowych o postulat większego nadzoru i regulacji. Wielki kryzys, jaki mieliśmy właśnie w Ameryce, wynikał przede wszystkim z braku nadzoru i regulacji rynków finansowych..."
"...Przy prywatyzacji nie myślałem o elektrowniach, wodociągach czy służbach miejskich - chociaż tego nie wykluczałem. Myślę, że są argumenty za tym, żeby takie firmy były publiczne. Ale nie było sensu, żeby państwo było właścicielem przemysłu..." [6].

Ale...

"...Moim zdaniem Balcerowicz zrobił to, co należało. W takiej gospodarce jak polska potrzebna była gwałtowna zmiana. Są oczywiście rzeczy, które można robić powoli - np. prywatyzacja. Nie ma najmniejszego powodu, żeby natychmiast prywatyzować wszystko. To po prostu nie jest potrzebne. Ale nie można mieć gospodarki na pół państwowej, pół rynkowej. Musiał zrobić tę zmianę za jednym zamachem..."

"...- Myślę, że jeśli chce się przeprowadzić szybkie zmiany, trzeba się pogodzić z tym, że po drodze będą jakieś błędy. Zasadniczo Balcerowicz miał rację...."

W czasie wywiadu Pan J.Wiliamson wielokrotnie się śmiał (niestety nie wiem czy był to śmiech szyderczy, nerwowy, czy hipokrytyczny przykrywający "palący wstyd i hipokryzję jego wypowiedzi", ale jak widać ekonomiści, którzy byli tylko sami wykonawcami lub "referentami" planu stworzonego przez kogoś innego "idą w zaparte" natomiast sami twórcy (przynajmniej J. Sachs) ma wile wątpliwości a wobec krytyki takich ekonomistów jak J. Stiglitz są chyba bezradni (krytykiem planu L. Balcerowicza w Polsce od początku był G. Kołodko. Jest on również krytykiem rozwiązań Kosnsensusu Waszyngtońskiego - polecam: MOJA GLOBALIZACJA, CZYLI DOOKOŁA ŚWIATA I Z POWROTEM) [7]. (Nie jestem bezkrytycznym zwolennikiem całości poglądów G. W. Kołodki, ale z polskich ekoomistów darzę go ekonomicznym i naukowym szacunkiem. Zresztą chyba własnie on jest najbardziej cenionym obecnie za granicą polskim ekonomistą (jest współautorem między innymi krzywej Kołodki-McMahona w: Kołodko G. W., McMahon W., Stagflation and Shortageflation: A Comparative Approach, „Kyklos” 1987, Vol. 40, No. 2.).

A jak to tak naprawdę było z tym Planem Balcerowicza doskonale wyjaśniał ś.p. prof. W. Kieżun:




Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. 
Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog

niedziela, 6 lutego 2022

Na kanwie filmu "Gierek" - V Rozbiór Polski trwa (trwał?) od 1976 roku...

Powstał film o Edwardzie Gierku. Przyznam, że go nie oglądałem, ale przeczytałem mnóstwo recenzji i opinii. Nie mam zamiaru teraz zgłębiać się w te oceny, bo o erze E. Gierka mam już od dawna ukształtowaną opinię: politycznie nie różni się ona od mojej całkowicie negatywnej oceny okresu komunizmu w Polsce, natomiast doceniam to, co - w ówczesnych uwarunkowaniach i naszej całkowitej zależności od ZSRR - dokonał pod względem gospodarczym w latach 1970-1976...

Mieliśmy III oficjalne rozbiory Polski, gdzie nas podzielono terytorialnie i pozbawiono państwa. Przetrwaliśmy. Powstała II RP i gdyby nie IV rozbiór istniałaby do dzisiaj (zakończony II WŚ rozbiór niemiecko/nazistowski-rosyjsko/sowiecko/komunistyczny w 1939 roku).

Później było oddanie przez naszych wrogów Ojczyzny we władanie Sowietom/komunistom, przy czym J. Stalin - zdając sobie sprawę z antypolonizmu Żydów i nie wierząc komunistom Polakom - powierzył krwawe wprowadzanie komunizmu tzw. żydo-komunie, której spadkobiercy do dzisiaj sobie uzurpują prawo do Polski.

Mimo tego Polska trwała w sercach i w działaniach zwykłych ludzi, nawet w PRL-u. Byliśmy narodem, który nigdy nie pogodził się ze sfałszowanymi przez żydo-komunistów wyborami w 1947 roku i wielokrotnie dawaliśmy temu wyraz a zakończyliśmy I Solidarnością, która niestety została ostatecznie zabita w Magdalence i OS zarówno przez komunistów jak i żydo-komunistów, też po stronie niby opozycji w stylu KOR, ROPCIO czy KPN oraz nowej II Solidarności pozbawionej polskich patriotów (efekty Stanu Wojennego i zmuszeniem do emigracji przeszło 1 mln polskich patriotów).

Ale... do niedawna mieliśmy (mamy?) "V rozbiór Polski", który rozpoczął się w 1976 roku w momencie przejęcia KOR przez spadkobierców żydo-komuny: Michnika,  Smolara, Lityńskiego, Kuronia, Geremka, Mazowieckiego i innych. Piszę o tym rozbiorze w cudzysłowu ponieważ można się zastanawiać, czy Polska faktycznie była Polskę w okresie komuny. Ale przyjmijmy, że pomiędzy rokiem 1956 a 1976 takową była... posiadała swój język, miejsce na mapie świata, itd.

O co chodziło? Ano o to, że gospodarczo Polska zyskała niesamowicie w latach 1970-1976, zbyt mocno jak dla etnicznie nam obcych. I wtedy postanowiono przejąć naszą gospodarkę, tą powstałą za tak krytykowanego E. Gierka. Właśnie ta spuścizna E. Gierka była obiektem złodziejskiej prywatyzacji od 1988 roku, bowiem tak naprawdę za czasów W. Jaruzelskiego nie wybudowano praktycznie nic i bazowano na wcześniejszym dorobku. Z demoludów mieliśmy najwartościowszą gospodarkę, największe aktywa, też jeżeli chodzi nie tylko o firmy, marki, ale też o zasoby naturalne. Przypominam, że E. Gierek też marzył o broni atomowej dla Polski. W czasie jego rządów oszacowano zasoby naturalne i te analizy do dzisiaj są aktualne.

Wedle mnie gospodarczo był to najlepszy czas dla Polski w okresie PRL, nie biorąc pod uwagę oczywiście ograniczeń wolnościowych, politycznych, komunistycznych. Oczywiście, że ten okres gierkowski można różnie oceniać, niemniej ja nie oceniam go gospodarczo negatywnie, jak na kraj uzależniony od ZSRR. Żeby być dobrze zrozumianym: politycznie cały okres komunistyczny uważam za zło, natomiast jako ekonomista oceniam też ten okres poprzez twarde dane i statystyki ekonomiczne.

Faktycznie rozwój polskiego przemysłu odbywał się w większości na kredyt, ale w sumie wydawany był on na inwestycje a nie na konsumpcję. Owszem, nieraz te środki były inwestowane nietrafnie, nieraz je złodziejsko zmarnowano, ale fakt jest taki, że powstało jednak tysiące firm dających ludziom zatrudnienie i bezpieczeństwo. 

Sławetne już zadłużenie zagraniczne jakie zostawił nam po sobie E. Gierek w 1980 roku wynosiło w walutach wymienialnych 24,1 mld USD a wymagalne płatności z tytułu obsługi zadłużenia zagranicznego na rok 1981 wynosiły 10,9 mld USD. Dług ten - mimo umorzenia jego części - spłaciliśmy dopiero w grudniu 2012 roku (po 32 latach!).

Tak więc w dużym przybliżeniu: dług E. Gierka na koniec 80-tego roku wraz z obsługą w roku 1981 (24,1+10,9+2)= ok. 37 mld USD i z tych pieniędzy powstało tysiące firm (nie wszystkie pod koniec lat 80-tych były aż tak mocno przestarzałe, żeby nie stanowiły konkurencji dla korporacji zachodnich, vide: przemysły: stoczniowy, wydobywczy, cukrowniczy, cementowy, chemiczny-Azoty, Anwil, farb i lakierów - Cieszyn czy Włocławek, spożywczy i wiele innych),  mieszkania, w których do dzisiaj mieszka ogromna ilość Polaków...

Według danych NBP zadłużenie zagraniczne Polski na koniec 2020 roku wyniosło 375, 35 mld USD. Oczywiście nie można tego gierkowskiego zadłużenia porównywać bezpośrednio z obecnym zadłużeniem, bowiem należałoby uwzględnić m.in. inflację, niemniej dziś mamy o wiele większy dług niż zostawiał nam E. Gierek.

Natomiast trzeba też doliczyć aspekt tzw. długu publicznego w III RP: Rząd PiS (licząc dla uproszczenia lata 2006, 2007) zwiększył dług publiczny (wg. metody ESA95) z poziomu 463,02 mld zł na koniec roku 2005 do poziomu 529,83 mld zł na koniec roku 2007, czyli o 66, 81 mld zł. Za rządów PO-PSL (licząc dla uproszczenia lata 2008-2014) dług publiczny wzrósł z poziomu 529,83 na koniec roku 2007 do poziomu ok. 1032,3 mld zł na koniec roku 2014, czyli o 502,47 mld zł. W roku 2015 dług ten spadł o jakieś grubo ponad 153 mld zł a wynikało to z efektów kreatywnej księgowości V. Rostowskiego i z kradzieży naszych - Polaków - pieniędzy z OFE i Funduszu Rezerwy Demograficznej. Na koniec 2015 roku (po kradzieży m.in. z OFE) oficjalnie było to około 877,3 mld. zł a na koniec 2019 roku 990,93 mld zł. Na trzeci kwartał 2021 wyniósł już 1,42 bln zł, czyli 56,6% PKB (próg ostrożnościowy wynosi 60% PKB), przy średniej unijnej wynoszącej aż 97,7% [1].

Ten dług nie zawiera kwot, jakie państwo będzie musiało w przyszłości wydać na świadczenia dla przyszłych emerytów. Uwzględniając te wydatki dług publiczny (ukryty) sięga 3 a może i więcej niż 5 bln. zł, co w przypadku pierwszej kwoty oznacza, że na jednego mieszkańca wypada grubo ponad 85 tys. zł.

Tej kategorii (tzw. długu publicznego, wewnętrznego/krajowego) praktycznie nie było w latach 1970-1976. Można ewentualnie oszacować tzw. wewnętrzny dług dewizowy, który można by zaliczyć do długu publicznego. Pod koniec lat 70-tych był bardzo mały (rzędu szacunkowo ok. 1-2 mld USD), pod koniec lat 80-tych było to ok. 5,5 - 6.0 mld USD. Natomiast od 1976 roku aż do 1989 roku mieliśmy tzw. nawis inflacyjny, czyli dług publiczny powstały w wyniku niedostarczenia towarów i usług po oficjalnych cenach, czyli inaczej jest to wartość popytu odłożonego w skali całego społeczeństwa wskutek niedostatecznej podaży w stosunku do wartości podaży (m.in. oszczędności przymusowe lub też np. przedpłaty na mieszkania czy samochody). Ale zauważmy, że ten nawis dopiero zaczął powstawać po 1976 roku a nie w latach 1970-1976. Trudno mi w tej chwili znaleźć ile jego było między 1976-1980, ale nie były to wartości duże.

Warto zauważyć, iż przez cały czas trwania III RP zarówno zadłużenie zagraniczne jak i dług publiczny systematycznie i mocno rosły i to przy jednoczesnym wyprzedaniu polskiej gospodarki i zniszczeniu nieraz całych gałęzi przemysłu (stoczniowy, elektroniczny)  i inwestycjach z reguły nieprodukcyjnych (nie przynoszących dochodu).

Podaję tylko przybliżone szacunki, ale one oddają mój punkt widzenia: rozbiór Polski zaczął się od 1976 roku a już z całym impetem przygotowawczym w latach 80-tych. Właśnie od początku lat 80-tych powstała nowa kategoria długu publicznego związana z finansowaniem deficytów budżetowych (np. w latach 1982-1986 państwo zaciągnęło w NBP kredyty na sfinansowanie deficytu w wysokości 639 mld złotych przy PKB w roku 1982 w wysokości 4580 mld zł - 14% PKB. W roku 1989 (ze względu na ogromną inflację było to 4,5% PKB).

I powstaje pytanie: dlaczego wszystko zaczęło się walić od 1976 roku, dlaczego nagle klub londyński (powstały - sic! w 1976 roku! i zrzeszający prywatne banki) zaczął nam podkładać kłody pod nogi? A wtedy Radom, KOR, opozycja KOR-owska (później już żydowska) a później katastrofa lat 80-tych i znów przypominam spotkanie Jaruzelskiego z Rockefellerem w 1985 i powstanie Fundacji S. Batorego G. Sorosa w 1988 roku, która de facto była stworzona do nadzoru nad polską prywatyzacją... później były strajki 1988 rok, zdradliwe: OS i Magdalenka i plan L. Balcerowicza, czyli Sachsa-Sorosa-Lipmana i wyprzedaż Polski, wrogie gospodarcze przejęcie.

I jeszcze dygresyjnie.

Nasze myślenie ogólnie jest spaczone propagandą lat 80-tych, później 90-tych a nawet do dzisiaj. Ja akurat studiowałem ekonomię w latach 1988/1993, czyli na przełomie dziejów w Polsce. I wtedy nam wmawiano, że "kapitał nie ma narodowości", "to, co państwowe jest złe", "Polska jest zacofana i wymaga importu kapitału oraz konw-how", "tylko rynek i jego niewidzialna ręka reguluje wolną gospodarkę",  "liberalizm gospodarczy jest (ekonomia klasyczna, neoklasyczna czy monetaryzm) najlepszą formą funkcjonowania gospodarki - nawet mocno krytykowano keynesizm", "jedyną szansą i jedyną drogą jest prywatyzacja, nawet firmę nieraz należy sprzedać za złotówkę", "najlepszym planem jest plan L. Balcerowicza", itd.

Oczywiście wtedy byłem zafascynowany L. Balcerowiczem i tym zalewem towarów z Zachodu. Pierwsze czerwone światełko zaświeciło po dyskusji (chyba w 1992) L. Balcerowicza z G.W. Kołodko. Kołodko niemal "zmiażdżył" merytorycznie L. Balcerowicza a wtedy jego ocena planu transformacji była strasznie negatywna i w sumie tamte jego argumenty i przewidywania się sprawdziły. Drugie czerwone światełko zaświeciło dla mnie po Nocnej Zmianie roku 1992 i od tej pory już mam ugruntowaną negatywną swoją opinię na temat całej III RP.

I właśnie od tych momentów zacząłem jeszcze mocniej wgłębić się w historię gospodarczą kapitalizmu i okazało się, że plan Balcerowicza (Sorosa-Sachsa-Lipmana) był po prostu planem wrogiego, konkurencyjnego przejęcia naszej gospodarki. A takie wrogie przejęcie polega albo na zniszczeniu danej firmy lub jej zakupie i przejęciu jej marek. Zniszczenie powoduje pozbycie się konkurenta i otwiera nowe rynki na własne produkty (często przejęte firmy zaprzestawały produkcji a stawały się magazynami dla zagranicznych produktów). Zakup i przejęcie marek zwiększa aktywa firmy przejmującej i pozwala na transfer zysków za granicę. Dzisiaj niemal wszystkie onegdaj znane i silne marki polskie są już dawno nie naszą własnością.

Co oni z taką determinacją chcieli przejąć lub zniszczyć? No właśnie - naszą cenną gospodarkę (firmy, marki, ziemię, zasoby), która powstała przede wszystkim w latach 1970-1976. To był łakomy kąsek, na który mieli (i do dzisiaj mają) koncerny międzynarodowe.

Zwróćmy uwagę, że po naszej stronie często mówimy, że plan Balcerowicza (S-S-L) był złodziejską prywatyzacją, która zniszczyła nasz przemysł i doprowadziła do jego upadku oraz bezrobocia i pauperyzacji Polaków. Krzyczymy o tym głośno, że III RP pozbawiła nas aktyw. Ale jakoś nie mówimy, co tak zostało zniszczone, bo trudno nam wykrztusić  z siebie, że III RP zniszczyła i sprzedała... przede wszystkim gospodarczy dorobek E. Gierka.

Bo przecież w latach 1980-1989 prawie - na co już wskazywałem - w ogóle nie budowano fabryk a wprost przeciwnie - właśnie lata 80-te były wstępem do przejęcia i zniszczenia dorobku E. Gierka, t.j. w tych latach Jaruzel i spółka działali na rzecz obniżenia wartości naszej gospodarki, nawet sztucznie tak, aby po przyjściu kapitału zachodniego wszyscy Polacy byli przekonani, że nasza gospodarka jest beznadziejna a te działania spowodowały też obniżenie wartości (ceny) naszych firm i marek przy sprzedaży (prywatyzacji). Do tego propaganda ekonomiczna syjonistycznych ekonomistów i polityka wstydu oraz kompleksu niższości prowadzona przez liberalno-lewackie elity, w tym media.

Jeszcze raz zwrócę uwagę na waszyngtońskie spotkanie w 1985 roku D. Rockefellera z W. Jaruzelskim. Dawidek - czego nie robił - nawet zjechał ze swojego najwyższego piętra i osobiście przywitał Jaruzela przed swoim budynkiem. Później powstała Fundacja Batorego G. Sorosa (1988), która miała nadzorować i pilnować skuteczności złodziejskiej transformacji ustrojowej. I czy teraz dziwimy się "grubej kresce"? Ustalono po prostu, że część majątku zostanie zawłaszczona przez dawnych aparatczyków (uwłaszczenie nomenklatury), część damy "konstruktywnej opozycji", część oddamy obcym, przy czym i tak ostatecznie nawet te spółki nomenklaturowe oraz "konstruktywne opozycyjnie" i tak ostatecznie przeszły we władanie korporacji zagranicznych (władanie lub zostały zniszczone) - vide banki.

I już na koniec.

Polacy w swojej masie byli przez cały czas PRL-u antykomunistyczni, ale to też zostało wykorzystane przeciwko nam. Otóż żydo-komuniści i komuniści (aparatczycy) wewnątrz cały czas tworzyli niejawne frakcje walczące o władzę. I niestety te wewnątrzpartyjna walka o władzę była czynnikiem inicjującym nasze "powstania" antykomunistyczne: w 1956, 1968, 1970, 1980, 1988-1989. Przykre, ale wykorzystano do własnych celów naszą naiwność i genetyczny antykomunizm. Sam kiedyś słyszałem, jak jeden ważny członek KC gdzieś na początku chyba 1991 roku ze śmiechem powiedział, że te wszystkie zrywy to była "ich robota". Wtedy uważałem go za idiotę i nawet się oburzyłem, ale dziś uważam, że miał poniekąd rację i mówił prawdę. W 1980 roku "rewolucja Solidarności" wymknęła im się spod kontroli (też z powodu duchowego wsparcia Polaków przez św. JPII)... więc wprowadzili Stan Wojenny, zmusili do emigracji ponad 1 mln najlepszych patriotów, resztę spauperyzowano i odsunięto i znów było tak jak być powinno: Bolek i spółka Geremka była jedyną opozycją, która się dogadała po prostu ze swoimi z drugiej strony (Magdalenka, OS). A wcześniej - powtórzę Jaruzel w Waszyngotnie a Soros w Polsce.


------------------------

Informacja

Serdecznie dziękuję moim dotychczasowym darczyńcom. Naprawdę nawet Państwo nie wiedzą, ile to dla mnie znaczy, bo daje mi jakąś szansę i motywację do dalszego blogowania a przede wszystkim to wsparcie świadczy, że jednak warto poświęcić swój - coraz mniej dla mnie dostępny - czas na tą moją "pisaninę". Jestem zobowiązany nawet za wsparcie małą kwotą, bo dla mnie jest to i tak indywidualne wydarzenie obrazujące wielkość Państwa Serc.  

Postanowiłem zatem na moim macierzystym blogu: https://krzysztofjaw.blogspot.com/ stworzyć odrębną zakładkę pod nazwą "Podziękowania za wsparcie", w której będę prezentował inicjały darczyńców i kwoty jakie otrzymałem. Oczywiście jeżeli Państwo wyrażą taką zgodę. Taką informację będę prezentował w cyklach miesięcznych. 

Zwracam się wobec tego do Szanownych Państwa, aby w tytule przelewu lub w wiadomości na PayPal napisali mi czy wyrażają Państwo zgodę na opublikowanie takiej informacji. Wystarczy mi zwrot: "Zgadzam się na ujawnienie moich (do wyboru: inicjałów, nicków lub personaliów) i kwoty wpłaconej". Może też być tylko np. zgoda na inicjały, nicki czy personalia z zastrzeżeniem nie podawania kwoty wsparcia. Można też wysłać do mnie e-maila: kjahog@gmail.com.

Jeżeli takiej zgody nie uzyskam to oczywiście pomoc będzie całkowicie anonimowa, bez żadnej internetowej publikacji a moja wdzięczność zostanie tylko w moim i Państwa sercu. 

---------------------------

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog

poniedziałek, 4 maja 2020

"V rozbiór Polski" rozpoczął się w 1976 roku...

Mieliśmy III oficjalne rozbiory Polski, gdzie nas podzielono terytorialnie i pozbawiono państwa. Przetrwaliśmy. Powstała II RP i gdyby nie IV rozbiór istniałaby do dzisiaj (zakończony II WŚ rozbiór niemiecko/nazistowski-rosyjsko/sowiecko/komunistyczny w 1939 roku).

Później było oddanie przez naszych wrogów Ojczyzny we władanie Sowietom/komunistom, przy czym J. Stalin - zdając sobie sprawę z antypolonizmu Żydów i nie wierząc komunistom Polakom - powierzył krwawe wprowadzanie komunizmu tzw. żydo-komunie, której spadkobiercy do dzisiaj sobie uzurpują prawo do Polski.

Mimo tego Polska trwała w sercach i w działaniach zwykłych ludzi, nawet w PRL-u. Byliśmy narodem, który nigdy nie pogodził się ze sfałszowanymi przez żydo-komunistów wyborami w 1947 roku i wielokrotnie dawaliśmy temu wyraz a zakończyliśmy I Solidarnością, która niestety została ostatecznie zabita w Magdalence i OS zarówno przez komunistów jak i żydo-komunistów, też po stronie niby opozycji w stylu KOR, ROPCIO czy KPN oraz nowej II Solidarności pozbawionej polskich patriotów (efekty Stanu Wojennego i zmuszeniem do emigracji przeszło 1 mln polskich patriotów).

Ale... do niedawna mieliśmy "V rozbiór Polski", który rozpoczął się w 1976 roku w momencie przejęcia KOR przez spadkobierców żydo-komuny: Michnika,  Smolara, Lityńskiego, Kuronia, Geremka, Mazowieckiego i innych. Piszę o tym rozbiorze w cudzysłowu ponieważ można się zastanawiać, czy Polska faktycznie była Polskę w okresie komuny. Ale przyjmijmy, że pomiędzy rokiem 1956 a 1976 takową była... posiadała swój język, miejsce na mapie świata, itd.

O co chodziło? Ano o to, że gospodarczo Polska zyskała niesamowicie w latach 1970-1976, zbyt mocno jak dla etnicznie nam obcych. I wtedy postanowiono przejąć naszą gospodarkę, tą powstałą za tak krytykowanego E. Gierka. Właśnie ta spuścizna E. Gierka była obiektem złodziejskiej prywatyzacji od 1988 roku, bowiem tak naprawdę za czasów W. Jaruzelskiego nie wybudowano praktycznie nic i bazowano na wcześniejszym dorobku. Z demoludów mieliśmy najwartościowszą gospodarkę, największe aktywa, też jeżeli chodzi nie tylko o firmy, marki, ale też o zasoby naturalne. Przypominam, że E. Gierek też marzył o broni atomowej dla Polski. W czasie jego rządów oszacowano zasoby naturalne i te analizy do dzisiaj są aktualne.

Wedle mnie gospodarczo był to najlepszy czas dla Polski w okresie PRL, nie biorąc pod uwagę oczywiście ograniczeń wolnościowych, politycznych, komunistycznych. Oczywiście, że ten okres gierkowski można różnie oceniać, niemniej ja nie oceniam go gospodarczo negatywnie, jak na kraj uzależniony od ZSRR. Żeby być dobrze zrozumianym: politycznie cały okres komunistyczny uważam za zło, natomiast jako ekonomista oceniam też ten okres poprzez twarde dane i statystyki ekonomiczne.

Faktycznie rozwój polskiego przemysłu odbywał się to w większości na kredyt, ale w sumie wydawany był on na inwestycje a nie na konsumpcję.

Sławetne już zadłużenie zagraniczne jakie zostawił nam po sobie E. Gierek w 1980 roku wynosiło w walutach wymienialnych 24,1 mld USD a wymagalne płatności z tytułu obsługi zadłużenia zagranicznego na rok 1981 wynosiły 10,9 mld USD. Dług ten - mimo umorzenia jego części - spłaciliśmy dopiero w grudniu 2012 roku (po 32 latach!).

Tak więc w dużym przybliżeniu: dług E. Gierka na koniec 80-tego roku wraz z obsługą w roku 1981 (24,1+10,9+2)= ok. 37 mld USD i z tych pieniędzy powstało tysiące firm (nie wszystkie pod koniec lat 80-tych były aż tak mocno przestarzałe, żeby nie stanowiły konkurencji dla korporacji zachodnich, vide: przemysły: stoczniowy, wydobywczy, cukrowniczy, cementowy, chemiczny-Azoty, Anwil, farb i lakierów - Cieszyn czy Włocławek, spożywczy i wiele innych),  mieszkania, w których do dzisiaj mieszka ogromna ilość Polaków...

Według danych NBP zadłużenie zagraniczne Polski na koniec 2019 roku wyniosło 349,83 mld USD. Oczywiście nie można tego zadłużenia porównywać bezpośrednio z obecnym zadłużeniem, bowiem należałoby uwzględnić m.in. inflację, niemniej dziś mamy o wiele większy dług niż zostawiał nam E. Gierek.

Natomiast trzeba też doliczyć aspekt tzw. długu publicznego w III RP: Rząd PiS (licząc dla uproszczenia lata 2006, 2007) zwiększył dług publiczny (wg. metody ESA95) z poziomu 463,02 mld zł na koniec roku 2005 do poziomu 529,83 mld zł na koniec roku 2007, czyli o 66, 81 mld zł. Za rządów PO-PSL (licząc dla uproszczenia lata 2008-2014) dług publiczny wzrósł z poziomu 529,83 na koniec roku 2007 do poziomu ok. 1032,3 mld zł na koniec roku 2014, czyli o 502,47 mld zł. W roku 2015 dług ten spadł o jakieś grubo ponad 153 mld zł a wynikało to z efektów kreatywnej księgowości V. Rostowskiego i z kradzieży naszych - Polaków - pieniędzy z OFE i Funduszu Rezerwy Demograficznej. Na koniec 2015 roku (po kradzieży m.in. z OFE) oficjalnie było to około 877,3 mld. zł a na koniec 2019 roku 990,93 mld zł. Ten dług nie zawiera kwot, jakie państwo będzie musiało w przyszłości wydać na świadczenia dla przyszłych emerytów. Uwzględniając te wydatki dług publiczny (ukryty) sięga 3 a może i 5 bln. zł, co w przypadku pierwszej kwoty oznacza, że na jednego mieszkańca wypada grubo ponad 85 tys. zł.

Tej kategorii (tzw. długu publicznego, wewnętrznego/krajowego) praktycznie nie było w latach 1970-1976. Można ewentualnie oszacować tzw. wewnętrzny dług dewizowy, który można by zaliczyć do długu publicznego. Pod koniec lat 70-tych był bardzo mały (rzędu szacunkowo ok. 1-2 mld USD), pod koniec lat 80-tych było to ok. 5,5 - 6.0 mld USD. Natomiast od 1976 roku aż do 1989 roku mieliśmy tzw. nawis inflacyjny, czyli dług publiczny powstały w wyniku niedostarczenia towarów i usług po oficjalnych cenach, czyli inaczej jest to wartość popytu odłożonego w skali całego społeczeństwa wskutek niedostatecznej podaży w stosunku do wartości podaży (m.in. oszczędności przymusowe lub też np. przedpłaty na mieszkania czy samochody). Ale zauważmy, że ten nawis dopiero zaczął powstawać po 1976 roku a nie w latach 1970-1976. Trudno mi w tej chwili znaleźć ile jego było między 1976-1980, ale nie były to wartości duże.

Warto zauważyć, iż przez cały czas trwania III RP zarówno zadłużenie zagraniczne jak i dług publiczny systematycznie i mocno rosły i to przy jednoczesnym wyprzedaniu polskiej gospodarki i zniszczeniu nieraz całych gałęzi przemysłu (stoczniowy, elektroniczny)  i inwestycjach z reguły nieprodukcyjnych (nie przynoszących dochodu).

Podaję tylko przybliżone szacunki, ale one oddają mój punkt widzenia: rozbiór Polski zaczął się od 1976 roku a już z całym impetem przygotowawczym w latach 80-tych. Właśnie od początku lat 80-tych powstała nowa kategoria długu publicznego związana z finansowaniem deficytów budżetowych (np. w latach 1982-1986 państwo zaciągnęło w NBP kredyty na sfinansowanie deficytu w wysokości 639 mld złotych przy PKB w roku 1982 w wysokości 4580 mld zł - 14% PKB. W roku 1989 (ze względu na ogromną inflację było to 4,5% PKB).

I powstaje pytanie: dlaczego wszystko zaczęło się walić od 1976 roku, dlaczego nagle klub londyński (powstały - sic! w 1976 roku! i zrzeszający prywatne banki) zaczął nam podkładać kłody pod nogi? A wtedy Radom, KOR, opozycja KOR-owska (później już żydowska) a później katastrofa lat 80-tych i znów przypominam spotkanie Jaruzelskiego z Rockefellerem w 1985 i powstanie Fundacji S. Batorego G. Sorosa w 1988 roku, która de facto była stworzona do nadzoru nad polską prywatyzacją... później były strajki 1988 rok, zdradliwe: OS i Magdalenka i plan L. Balcerowicza, czyli Sachsa-Sorosa-Lipmana i wyprzedaż Polski, wrogie gospodarcze przejęcie.

I jeszcze dygresyjnie.

Nasze myślenie ogólnie jest spaczone propagandą lat 80-tych, później 90-tych a nawet do dzisiaj. Ja akurat studiowałem ekonomię w latach 1988/1993, czyli na przełomie dziejów w Polsce. I wtedy nam wmawiano, że "kapitał nie ma narodowości", "to, co państwowe jest złe", "Polska jest zacofana i wymaga importu kapitału oraz konw-how", "tylko rynek i jego niewidzialna ręka reguluje wolną gospodarkę",  "liberalizm gospodarczy jest (ekonomia klasyczna, neoklasyczna czy monetaryzm) najlepszą formą funkcjonowania gospodarki - nawet mocno krytykowano keynesizm", "jedyną szansą i jedyną drogą jest prywatyzacja, nawet firmę nieraz należy sprzedać za złotówkę", "najlepszym planem jest plan L. Balcerowicza", itd.

Oczywiście wtedy byłem zafascynowany L. Balcerowiczem i tym zalewem towarów z Zachodu. Pierwsze czerwone światełko zaświeciło po dyskusji (chyba w 1992) L. Balcerowicza z G.W. Kołodko. Kołodko niemal "zmiażdżył" merytorycznie L. Balcerowicza a wtedy jego ocena planu transformacji była strasznie negatywna i w sumie tamte jego argumenty i przewidywania się sprawdziły. Drugie czerwone światełko zaświeciło dla mnie po Nocnej Zmianie roku 1992 i od tej pory już mam ugruntowaną negatywną swoją opinię na temat całej III RP.

I właśnie od tych momentów zacząłem jeszcze mocniej wgłębić się w historię gospodarczą kapitalizmu i okazało się, że plan Balcerowicza (Sorosa-Sachsa-Lipmana) był po prostu planem wrogiego, konkurencyjnego przejęcia naszej gospodarki. A takie wrogie przejęcie polega albo na zniszczeniu danej firmy lub jej zakupie i przejęciu jej marek. Zniszczenie powoduje pozbycie się konkurenta i otwiera nowe rynki na własne produkty (często przejęte firmy zaprzestawały produkcji a stawały się magazynami dla zagranicznych produktów). Zakup i przejęcie marek zwiększa aktywa firmy przejmującej i pozwala na transfer zysków za granicę. Dzisiaj niemal wszystkie onegdaj znane i silne marki polskie są już dawno nie naszą własnością.

Co oni z taką determinacją chcieli przejąć lub zniszczyć? No właśnie - naszą cenną gospodarkę (firmy, marki, ziemię, zasoby), która powstała przede wszystkim w latach 1970-1976. To był łakomy kąsek, na który mieli (i do dzisiaj mają) koncerny międzynarodowe.

Zwróćmy uwagę, że po naszej stronie często mówimy, że plan Balcerowicza (S-S-L) był złodziejską prywatyzacją, która zniszczyła nasz przemysł i doprowadziła do jego upadku oraz bezrobocia i pauperyzacji Polaków. Krzyczymy o tym głośno, że III RP pozbawiła nas aktyw. Ale jakoś nie mówimy, co tak zostało zniszczone, bo trudno nam wykrztusić  z siebie, że III RP zniszczyła i sprzedała... przede wszystkim gospodarczy dorobek E. Gierka.

Bo przecież w latach 1980-1989 prawie - na co już wskazywałem - w ogóle nie budowano fabryk a wprost przeciwnie - właśnie lata 80-te były wstępem do przejęcia i zniszczenia dorobku E. Gierka, t.j. w tych latach Jaruzel i spółka działali na rzecz obniżenia wartości naszej gospodarki, nawet sztucznie tak, aby po przyjściu kapitału zachodniego wszyscy Polacy byli przekonani, że nasza gospodarka jest beznadziejna a te działania spowodowały też obniżenie wartości (ceny) naszych firm i marek przy sprzedaży (prywatyzacji). Do tego propaganda ekonomiczna syjonistycznych ekonomistów i polityka wstydu oraz kompleksu niższości prowadzona przez liberalno-lewackie elity, w tym media.

Jeszcze raz zwrócę uwagę na waszyngtońskie spotkanie w 1985 roku D. Rockefellera z W. Jaruzelskim. Dawidek - czego nie robił - nawet zjechał ze swojego najwyższego piętra i osobiście przywitał Jaruzela przed swoim budynkiem. Później powstała Fundacja Batorego G. Sorosa (1988), która miała nadzorować i pilnować skuteczności złodziejskiej transformacji ustrojowej. I czy teraz dziwimy się "grubej kresce"? Ustalono po prostu, że część majątku zostanie zawłaszczona przez dawnych aparatczyków (uwłaszczenie nomenklatury), część damy "konstruktywnej opozycji", część oddamy obcym, przy czym i tak ostatecznie nawet te spółki nomenklaturowe oraz "konstruktywne opozycyjnie" i tak ostatecznie przeszły we władanie korporacji zagranicznych (władanie lub zostały zniszczone) - vide banki.

I już na koniec.

Polacy w swojej masie byli przez cały czas PRL-u antykomunistyczni, ale to też zostało wykorzystane przeciwko nam. Otóż żydo-komuniści i komuniści (aparatczycy) wewnątrz cały czas tworzyli niejawne frakcje walczące o władzę. I niestety te wewnątrzpartyjna walka o władzę była czynnikiem inicjującym nasze "powstania" antykomunistyczne: w 1956, 1968, 1970, 1980, 1988-1989. Przykre, ale wykorzystano do własnych celów naszą naiwność i genetyczny antykomunizm. Sam kiedyś słyszałem, jak jeden ważny członek KC gdzieś na początku chyba 1991 roku ze śmiechem powiedział, że te wszystkie zrywy to była "ich robota". Wtedy uważałem go za idiotę i nawet się oburzyłem, ale dziś uważam, że miał poniekąd rację i mówił prawdę. W 1980 roku "rewolucja Solidarności" wymknęła im się spod kontroli (też z powodu duchowego wsparcia Polaków przez św. JPII)... więc wprowadzili Stan Wojenny, zmusili do emigracji ponad 1 mln najlepszych patriotów, resztę spauperyzowano i odsunięto i znów było tak jak być powinno: Bolek i spółka Geremka była jedyną opozycją, która się dogadała po prostu ze swoimi z drugiej strony (Magdalenka, OS). A wcześniej - powtórzę Jaruzel w Waszyngotnie a Soros w Polsce.

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/(link is external)
kjahog@gmail.com

czwartek, 24 sierpnia 2017

"Ojczyzna utracona. Dzieje gospodarcze Polski w latach 1976-2015" (1)

Polska staje się powoli największym problemem elit unijnych, elit demoliberalno-lewicowych, które przyjęły sobie za cel upadek naszej Ojczyzny. Jesteśmy narodem i krajem jednym z największych w Europie a spośród tzw. demoludów największym i najbardziej znaczącym. A do tego krajem myślącym logicznie i zgodnie z chrześcijańskimi podwalinami istnienia współczesnego cywilizacyjnego świata Europy. 

Nie jest to żadna nowość. 

Od wieków stanowimy bowiem ostoję tolerancji, chrześcijaństwa, demokracji i logicznego oraz naturalnego myślenia. I z takim podejściem do naszego życia byliśmy bardzo podobni do elit europejskich w przeszłych wiekach... aż do momentu, kiedy Europa Zachodnia w XX wieku stała się spuścizną masońskiego komunizmu reprezentowanego przez wielu myślicieli - od Żydów Karola Marksa i W.I. Lenina oraz wcześniejszych filozofów w stylu Jean-Paula Sartr'a czy Friedricha Wilhelma Nietzsche'go aż do Anatonio Gramsciego, twórcę obowiązującego dzisiaj w Europie i nie tylko komunizmu kulturowego. Te ich idee są anaturalne i wrogie człowiekowi jako podmiotowi a nie przedmiotowi istnienia. Elity demoliberalno-lewicowe chcą zniszczyć narody europejskie, ale chyba i wszystkie narody świata aby zapanował jeden ład, jeden rząd, który będzie kierował śniadymi i ogłupionymi masami gojów jako niewolnikami mitomańskiej i chorej "chazarskiej elity światowej". 

Ten powyższy wstęp jest niejako pretekstem do usprawiedliwienia mojej nieobecności w sieci przez przeszło 3 miesiące. Oczywiście obserwowałem to, co się działo. Było mi przykro, że prezydent A. Duda dał się zwieść pogrobowcom elit III RP i zawetował ustawy dotyczące sądownictwa, które powinny być przyjęte. Z niechęcią obserwuję też konflikt pomiędzy Pałacem Prezydenckim a MON. Uważam, że w Polsce dziś nasz tzw. "obóz" nie może mówić różnym głosem. Tylko jedność może nam pozwolić na odzyskanie suwerenności Naszej Ojczyzny. A suwerenność da nam niepodległość i podmiotowość nas wszystkich, dumnych z tego, że jesteśmy Polakami.

Ale... rząd Premier Beaty Szydło robi swoje i chwała mu za to! To ona zapewniła Andrzejowi Dudzie zwycięstwo w wyborach prezydenckich i nie wyobrażam sobie sytuacji, żeby Prezydent dziś - kierowany zdradliwymi podszeptami - zaczął z nią rywalizować o przywództwo po "prawej scenie politycznej w Polsce". 

Bowiem chyba każdy zdaje sobie sprawę, że czas kapitalnego Jarosława Kaczyńskiego powoli - z racji wieku się kończy - i teraz następuje czas przejęcia władzy po polskiej a nie obcej i targowickiej stronie w postaci dzisiejszej opozycji różnej maści. 

A ja bardziej ufam osobie, której syn jest polskim katolickim księdzem niż osobie, której żona przy małżeństwie zachowała swoje ojcowsko żydowskie nazwisko.   

Pomijając jednak to wszystko postanowiłem poświęcić mój wakacyjny czas na przygotowanie dwóch książek, z których chyba najważniejsza jest pozycja, którą zatytułowałem:

"Ojczyzna utracona. Dzieje gospodarcze Polski w latach 1976-2015".

Jestem w połowie drogi i teraz jedynie chcę przedstawić kilka akapitów ze wstępu do tej publikacji, która naprawdę wymaga ogromnego wysiłku. 
Książka - być może w  trzytomowej postaci - opisywać  będzie gospodarczą sytuację Polski w schyłkowych latach PRL-u i w tzw. III RP. Materiały do niej zbierałem od dość dawna i będzie to książka  naukowa spełniające wszystkie metodologiczne i naukowe postulaty.  

Materiałów do niej zebrałem dużo i współpracowałem sieciowo w tej materii z innymi ekonomistami, historykami i socjologami, więc - mam nadzieję, że szybko – książka ta zostanie skończona i wydana.

Największym problemem jest dalej pozyskanie środków. Do ukończenia książki muszę skorzystać z miejscowych archiwów gospodarczych i statystycznych znajdujących się w zbiorach m.in.: w Rosji, Niemczech, Francji, UK, USA i Izraelu, co wymaga dość dużego nakładu finansowego. 
 
W swoim wprowadzeniu do książki piszę m.in.: 

"Syjonistyczny korporacjonizm pozwolił na niesamowity rozwój Polski i powstanie w latach 1970-1976 tysięcy firm, tysięcy mieszkań i staniu się przez Polskę jedną z najdynamiczniej rozwijających się gospodarek światowych. 

I tą naszą polską przedsiębiorczość i słowiańską kreatywność celowo i z chazarskim amoralnym opętaniem wykorzystano, po to, aby konkurencyjnie i wrogo przejąć polskie aktywa, które były największe – obok ZSRR – w krajach „demoludów”, dodatkowo zaś otwarto polski rynek (ponad 38 milionowy) na towary zagraniczne. 

To wrogie przejęcie Polski dokonało się zaś poprzez realizację katastrofalnego dla Polski i Polaków planu Sachsa-Sorosa-Lipmana-Wiliamsona (Konsensus Waszyngtoński), zwanego planem ówczesnego od piętnastu lat (!) doktora nauk ekonomicznych L. Balcerowicza. 

Zresztą L. Balcerowicz czy prywatyzacyjny J. Lewandowski i wielu innych „złoczyńców” w większości z antypolskich kręgów dawnej UD/UW a dziś PO, powinno odpowiadać za zniszczenie Polski przed Trybunałem Stanu. 
 
Od 1989 do 2015 roku systematycznie dokonywano V rozbioru Polski, który rozpoczął się w 1976 roku a został prawnie potwierdzony przy Okrągłym Stole, w Magdalence i różnych willach aparatczyków komunistycznych.   

W 1976 roku to się zaczęło. To wtedy rozpoczęło się przejęcie polskiej gospodarki, dorobku Edwarda Gierka. 

Chciałbym jednak zwrócić uwagę (jestem ekonomistą i pod tym względem chcę skomentować), że mieliśmy III rozbiory Polski faktyczne, gdzie nas podzielono terytorialnie i pozbawiono państwa. Przetrwaliśmy. Powstała II RP i gdyby nie IV rozbiór istniałaby do dzisiaj (zakończony II WŚ rozbiór niemiecko/nazistowski-rosyjsko/sowiecko/komunistyczny w 1939). Później było oddanie przez naszych wrogów Ojczyzny we władanie Sowietom/komunistom, przy czym J. Stalin - zdając sobie sprawę z antypolonizmu Żydów i nie wierząc komunistom Polakom - powierzył krwawe wprowadzanie komunizmu tzw. żydo-komunie, której spadkobiercy do dzisiaj sobie uzurpują prawo do Polski. 
 
Mimo tego Polska trwała w sercach i w działaniach zwykłych ludzi, nawet w PRL-u. Byliśmy narodem, który nigdy nie pogodził się ze sfałszowanymi przez żydo-komunistów wyborami w 1947 roku i wielokrotnie dawaliśmy temu wyraz a zakończyliśmy I Solidarnością, która niestety została ostatecznie zabita w Magdalence i OS zarówno przez komunistów jak i żydo-komunistów, też po stronie niby opozycji w stylu KOR, ROPCIO czy KPN oraz nowej II Solidarności pozbawionej polskich patriotów (efekty Stanu Wojennego – zmuszenie w latach 1981-1983 do emigracji od 0,8 do 1,5 miliona prawdziwych młodych i kreatywnych polskich patriotów). 
 
Ale... tak naprawdę - muszę to powtórzyć - V rozbiór Polski rozpoczął się w 1976 roku w momencie powstania - a tak dokładniej - ostatecznego przejęcia KOR-u przez spadkobierców żydo-komuny: Michnika, Smolarów, Lityńskiego, Kuronia, Geremka, Mazowieckiego i innych. 

O co chodziło? Ano o to, że gospodarczo Polska zyskała niesamowicie w latach 1970-1976, zbyt mocno jak dla etnicznie nam obcych. I wtedy postanowiono przejąć naszą gospodarkę, tą powstałą za tak krytykowanego E. Gierka. Właśnie ta spuścizna E. Gierka była obiektem złodziejskiej prywatyzacji od 1988 roku. 

Z demoludów mieliśmy najwartościowszą gospodarkę, największe aktywa, też jeżeli chodzi nie tylko o firmy, marki, ale też o zasoby naturalne. 

Przypominam, że E. Gierek też marzył o broni atomowej dla Polski. W czasie jego rządów oszacowano zasoby naturalne i te analizy do dzisiaj są aktualne. 
 
Wedle mnie gospodarczo był to najlepszy czas dla Polski w okresie PRL, biorąc pod uwagę oczywiście ograniczenia polityczne, komunistyczne. 
 
Przypomnę, że już w 1985 roku generał W. Jaruzelski spotkał się z Dawidem Rockefellerem a w 1988 roku powstała Fundacja S. Batorego G. Sorosa a później był plan L. Balcerowicza, czyli Sorosa-Sachsa-Lipmana-Wiliamsona (wszyscy Żydzi). 
 
Przez cały okres trwania III RP nasze myślenie ogólnie zostało spaczone jednak propagandą lat 80-tych, później 90-tych a nawet do dzisiaj. 

Ja akurat studiowałem ekonomię w latach 1988/1993, czyli na przełomie dziejów w Polsce. I wtedy nam wmawiano, że "kapitał nie ma narodowości", "to, co państwowe jest złe", "Polska jest zacofana i wymaga importu kapitału oraz konw-how", "tylko rynek i jego niewidzialna ręka reguluje wolną gospodarkę", "liberalizm gospodarczy jest (ekonomia klasyczna, neoklasyczna czy monetaryzm) najlepszą formą funkcjonowania gospodarki - nawet mocno krytykowano keynesizm", "jedyną szansą i jedyną drogą jest prywatyzacja, nawet firmę nieraz należy sprzedać za złotówkę", "najlepszym planem jest plan L. Balcerowicza", itp. 

Oczywiście wtedy byłem zafascynowany L. Balcerowiczem i tym zalewem towarów z Zachodu.

Pierwsze czerwone światełko zaświeciło w 1992 roku (nocna Zmiana).  
 
I właśnie od tamtego momentu zacząłem jeszcze mocniej wgłębiać się w historię gospodarczą kapitalizmu i okazało się, że plan L. Balcerowicza (Sorosa-Sachsa-Lipmana-Wiliamsona) był po prostu planem wrogiego, konkurencyjnego przejęcia naszej gospodarki. 

A takie wrogie przejęcie polega albo na zniszczeniu danej firmy lub jej zakupie i przejęciu jej marek. Zniszczenie powoduje pozbycie się konkurenta i otwiera nowe rynki na własne produkty (często przejęte firmy zaprzestawały produkcji a stawały się magazynami dla zagranicznych produktów). 
 
Zakup i przejęcie marek zwiększa aktywa firmy przejmującej i pozwala na transfer zysków za granicę. 

Dzisiaj niemal wszystkie onegdaj znane i silne marki polskie są już dawno nie naszą własnością. 

Ale co oni z taką determinacją chcieli przejąć lub zniszczyć? No właśnie - naszą cenną gospodarkę (firmy, marki, ziemię, zasoby), która powstała przede wszystkim w latach 1970-1976. To był łakomy kąsek, na który mieli (i do dzisiaj mają) ochotę koncerny międzynarodowe. 

Pragnę zauważyć, że w 1989 roku krytykowano tylko E. Gierka i jego niby zadłużenie a przecież przez cały okres lat 80-tych rządził W. Jaruzelski i to on powinien być krytykowany a nie E. Gierek. To właśnie ten fatalny generał nie miał pojęcia o gospodarce, nie miał pojęcia o ekonomii i - być może  skłoniony przez żydowskich oligarchów - robił wszystko co mu kazali w zakresie osłabienia wartości polskiej gospodarki. 
 
Często słyszy się opinie, że plan Balcerowicza (S-S-L-W-B) był złodziejską prywatyzacją, która zniszczyła nasz przemysł i doprowadziła do jego upadku oraz bezrobocia i pauperyzacji Polaków.

Wielu krzyczy o tym głośno, że III RP pozbawiła nas aktyw. 

Ale jakoś nie słychać głosów, co tak naprawdę zostało zniszczone, bo trudno nam wykrztusić z siebie, że III RP zniszczyła i sprzedała... przede wszystkim gospodarczy dorobek E. Gierka. 

Bo przecież w latach 1980-1989 prawie w ogóle nie budowano fabryk a wprost przeciwnie - właśnie lata 80-te były wstępem do przejęcia i zniszczenia dorobku E. Gierka, t.j. w tych latach W. Jaruzelski (muszę to powtórzyć) i spółka działali na rzecz obniżenia wartości naszej gospodarki, nawet sztucznie tak, aby po przyjściu kapitału zachodniego wszyscy Polacy byli przekonani, że nasza gospodarka jest beznadziejna a te działania spowodowały też obniżenie wartości (ceny) naszych firm i marek przy sprzedaży (prywatyzacji). Do tego propaganda ekonomiczna syjonistycznych ekonomistów i polityka wstydu oraz kompleksu niższości prowadzona przez liberalno-lewackie elity, w tym media. 
 
Jeszcze raz zwrócę uwagę na waszyngtońskie spotkanie w 1985 roku Rockefellera z Jaruzelskim. Dawidek - czego nie robił - nawet zjechał ze swojego najwyższego piętra i osobiście przywitał Wolskiego przed swoim budynkiem. Później powstał Fundacja S. Batorego G. Sorosa (1988), która miała nadzorować i pilnować skuteczności złodziejskiej transformacji ustrojowej. 

I czy teraz dziwimy się "grubej kresce"? 

Ustalono po prostu, że część majątku zostanie zawłaszczona przez dawnych aparatczyków (uwłaszczenie nomenklatury), część damy "konstruktywnej opozycji", część oddamy obcym, przy czym i tak ostatecznie nawet te spółki nomenklaturowe oraz "konstruktywne opozycyjnie" i tak ostatecznie przeszły we władanie korporacji zagranicznych (władanie lub zostały zniszczone) - vide banki. Tego aspektu historii jakoś się nie opisuje”.

Powyższe to oczywiście szkic wstępu książki, ale oddaje to, co chcę m.in oczywiście w niej udowodnić i jestem pewny, że udowodnię poprzez fakty jeszcze wiele niezrozumiałych przez wielu zdarzeń dziejących się od 1976 roku.

Pozdrawiam 

P.S. 
Na komentarze odpowiem po godzinie 15.00

poniedziałek, 12 października 2015

"Demony przeszłości"?... i co z tą NowoczesnąPL?

czyli... cała prawda o Unii Wolności... ups... "nowoczesnej"?

Motto...

"Ten układ, który nam się szykuje, to połączenie Frasyniuka. Tak, to odważny chłop. (...)A nad wszystkim czuwa guru ekonomii polskiej Balcerowicz. Śmiano się ze mnie, kiedy Lepper mówił, że jaka by władza w Polsce nie była, zawsze popiera pomysły Balcerowicza (...) Nie chcemy ich liberalnych, antyludzkich pomysłów...". "Przyjdzie Balcerowicz z Petru, naobiecuje złotych gór i zrobi wam Polskę..." - ś.p. A. Lepper w wypowiedziach sprzed lat na mównicy sejmowej (zob: youtube).

W ostatnim tekście [1] zaprezentowałem moje hipotetyczne przypuszczenia dotyczące domniemanego negatywnego wpływu pewnych, "słusznych politycznie, etnicznie i korporacyjnie" zewnętrznych środowisk międzynarodowych i wewnętrznych quasi-polskich w kreowaniu oraz kształtowaniu polskiej sceny politycznej i tzw.: "transformacji ustrojowej". Wskazałem także, że owe siły były być może elementem sprawczym takiego a nie innego kształtu III RP i cały czas pełnią one wobec niej domniemaną nadzorczo-ochronną funkcję ("gwaranta" trwania III RP), polegającą m.in na podejmowaniu odpowiednich działań zapobiegających długotrwałemu objęciu władzy w Polsce przez środowiska kontestujące i krytykujące III RP i dążące do obrania przez Polskę całkowicie innej drogi rozwoju. W tym kontekście przedstawiłem być może prawdziwy mechanizm kreowania określonych organizacji politycznych, których celem jest - z jednej strony - bieżące kontrolowanie i utrzymanie dotychczasowego, odpowiedniego dla "nadzorców" kierunku rozwoju Polski a - z drugiej strony - mających zablokować możliwość wspomnianego przejęcia władzy przez przeciwne im, propolskie siły polityczne. Innym celem może też być ponowne przejęcie władzy w Polsce. Jako tylko hipotetyczny i teraźniejszy przejaw takich działań wskazałem - oprócz m.in. partii Twój Ruch J. Palikota - na wykreowaną ostatnio organizację polityczną pod nazwą "nowoczesna" R. Petru, której tak kibicuje i ją wspiera A. Olechowski. Ogólnie zaś pewnego rodzaju przyczynowo-skutkowym tłem oraz inspiracją  moich całych rozważań były wybrane wypowiedzi z ostatnich trzech lat "polskiego Bilderberga" A. Olechowskiego.

Jako, że omawiany tekst był tylko zbiorem pewnych hipotetycznych zjawisk i prezentacją tylko domniemanych moich przypuszczeń i wniosków to być może dla wielu te rozważania były tylko nierzeczywistą abstrakcją a być może wielu nie przeczytało tekstu zrażonych jego obszernością (polecam jednak przeczytanie chociaż podsumowania :). 

Z tego też powodu (podtrzymując wcześniejsze konkluzje) postaram się w dalszej części tekstu spróbować ograniczyć go do domniemanych "polskich" ojców-założycieli "nowoczesnej" i operować tylko w tym obszarze a także wskazać, że partia "nowoczesna" (nowoczesna.pl) jest niejako kolejnym chyba, po nieudanym, antypolskim i żenującym projekcie "Partia Demokratyczna - demokraci.pl", osobowym i światopoglądowym twórczym rozwinięciem i jednocześnie próbą reaktywacji "demonów przeszłości", czyli całego, słusznie etnicznego,  środowiska odpowiedzialnego za powstanie i trwanie - według mnie antypolskiej i wyniszczającej Polskę - III RP, czyli tak naprawdę osób ze skompromitowanego historycznie kręgu dawnej, w większości liderowo słusznej etnicznie UD/UW, w tym m.in. z osobą "opętanego prywatyzacją wszystkiego i wszystkich", niszczyciela polskiej gospodarki, realizatora koszmarnego dla naszej Ojczyzny Planu Sachsa-Sorosa - L. Balcerowicza (zresztą też przewodniczącego Unii Wolności w latach 1995-2000).

Na pewno - co wynika z mojego poprzedniego tekstu - nie ulega wątpliwości, że "polski Bilderberg" A. Olechowski mocno kibicuje i trzyma kciuki za nowoczesną.pl, więc z dużym prawdopodobieństwem można stwierdzić, że duża część środowisk reprezentowanych przez A. Olechowskiego i z nim związanych lub tych, które akceptują i promują jego osobę zapewne również prezentują pośrednio lub bezpośrednio, jawnie lub niejawnie taką postawę... a te środowiska to z dużą dozą prawdopodobieństwa: szeroko rozumiany międzynarodowy i polski establishment bankowo-finansowo-korporacyjno-polityczny oraz określone zagraniczne i polskie organizacje i struktury polityczno-gospodarcze.  Można tu hipotetycznie wskazać m.in.: Bank Światowy, Grupę Bilderberg, Komisję Trójstronną, założoną przez G. Sorosa Fundację Stefana Batorego, Instytut Spraw Publicznych, założony przez L. Balcerowicza FOR, CASE, dawną Unię Demokratyczną/Unię Wolności i inne. Warto też w tym miejscu dodać, że A. Olechowski od kilkudziesięciu lat jest ściśle związany z Bankiem Handlowym, którego obecnie jest Przewodniczącym Rady Nadzorczej oraz był współzałożycielem Platformy Obywatelskiej (do założenia/wykreowania której niejako przyznał się G. Czempiński - komunistyczny oficer prowadzący wywiadowczego kontaktu operacyjnego (KO): A. Olechowskiego, który zresztą - jako nieliczny - oficjalnie przyznał się do bycia agentem).

Prześledźmy teraz oficjalną drogę zawodowo - polityczną założyciela Nowoczesnej, Ryszarda Petru, co pozwoli nam na poznanie zarówno jego przekonań politycznych, jak i osób oraz środowisk w przeszłości i obecnie z nim związanych, które to oczywiście muszą mieć znaczący wpływ na obecną jego działalność polityczną - większą i być może nawet bardziej potencjalnie destrukcyjną dla Polski niż może osoba A. Olechowskigo (pomijając jego środowisko).

Ryszard Petru ukończył Politechnikę Warszawską i SGH. W czasie studiów został asystentem posła Unii Demokratycznej Władysława Frasyniuka. Z rekomendacji swojego wykładowcy, Leszka Balcerowicza, rozpoczął pracę w fundacji CASE. Od 1995 był asystentem L. Balcerowicza. W latach 1997–2000, gdy L. Balcerowicz pełnił funkcję wicepremiera i ministra finansów, pełnił funkcję jego doradcy, pracując jako konsultant w biurze pełnomocnika rządu ds. reformy emerytalnej. W 1998 rozpoczął pracę jako asystent na SGH. Należał w tym czasie do Unii Wolności, z listy tego ugrupowania bez powodzenia kandydował w wyborach parlamentarnych w 2001. W latach 2001–2004 pracował jako ekonomista ds. Polski i Węgier w Banku Światowym, gdzie zajmował się reformą finansów publicznych, polityką regionalną i klimatem inwestycyjnym. Później do 2008 zajmował stanowisko głównego ekonomisty w Banku BPH, a następnie pracował na stanowisku dyrektora banku ds. strategii i głównego ekonomisty w BRE Banku i w PKO BP. W latach 2011–2014 był partnerem w firmie PwC, odpowiedzialnym za polskie firmy prywatne. Od 13 maja 2011 pełni funkcję przewodniczącego Towarzystwa Ekonomistów Polskich. Współpracował z Forum Obywatelskiego Rozwoju, założonym przez Leszka Balcerowicza. W 2013 był ekspertem i współprowadzącym – wraz z ks. Kazimierzem Sową i Maciejem Ziębą OP – program Moralność i etyka czasów kryzysu w stacji religia.tv. W 2013 roku objął funkcję doradcy marszałka województwa dolnośląskiego ds. gospodarczych. W 2014 krótko był przewodniczącym rady nadzorczej Polskich Kolei Państwowych. W tym samym roku został przewodniczącym rady nadzorczej przedsiębiorstwa Solaris Bus & Coach [2].


(Unia Wolności - z lewej nasz Ryszardek a na pierwszym planie nie kto inny jak B. Geremek)

A teraz przypomnijmy sobie niektóre wypowiedzi R. Petru i innych odnoszące się do okoliczności powstania nowoczesnej, jak i osób z nią związanych a także przedstawiających charakter jego partii.

"Chciałbym, żeby Ryszard Petru stworzył partię nowoczesną, odwołującą się do wiedzy i praktyki. Pomogę mu z całą przyjemnością" - Władysław Frasyniuk, jeden z byłych przewodniczących Unii Wolności w programie "Fakty po Faktach

"Założyliśmy stowarzyszenie i mam olbrzymi odzew w kraju. Jest w Polsce przestrzeń na ugrupowanie wolnorynkowe (...) To musi być grupa ludzi, którzy naprawdę szczerze uważają, że sprawy idą zbyt wolno w pewnym kierunku. Generalnie chodzi o grupę ludzi, która nie akceptuje polityki ciepłej wody w kranie... (...) Rozmawiam z Balcerowiczem i Frasyniukiem (...) " - R. Petru w wywiadzie radiowym RFM FM [3] [4].

"Taki projekt mnie interesuje. Projekt, który byłby europejski i liberalny. Chciałbym, żeby w Polsce była partia na wskroś europejska, nowoczesna w sprawach światopoglądowych, a także z doświadczeniem i pragmatyczna w sprawach gospodarczych (...) Ja bym chciał, żeby taka partia sięgnęła po głosy tych osób, które już dawno odwróciły się plecami do polityków (...) Ja namawiam Ryszarda Petru do tego, żeby wykonał ten ryzykowny skok, żeby stał się przywódcą. Przychodzi taki czas, że trzeba stać się przywódcą i zaryzykować wszystkim. Przywódca to niewątpliwie osoba, która ponosi największe ryzyko, bardzo często samotna. Jak Petru ze mną rozmawia, to ode mnie słyszy wyłącznie oczekiwanie: "Bądź przywódcą. Zbuduj formację. Daj nadzieję tej części polskiego społeczeństwa, która ma ambicje bycia Europejczykami (...) Mnóstwo osób, nie chcę używać tego słowa, ale starej gwardii, ma ze sobą kontakty i marzy o tym, żeby pojawiła się taka formacja. Ale żeby było jasne, działa tu stara amerykańska zasada - stare głowy, młode ręce. Marzymy, żeby przyszli nasi następcy, którzy mają odwagę, pewne doświadczenie, wiedzę, są lepiej wykształceni, nie mają kompleksów w przemieszczaniu się po świecie i kompleksów obywatela drugiej kategorii w UE, posługują się językami i są w stanie dobrze reprezentować nasze interesy. Stare głowy, które mają służyć doświadczeniem i młode ręce, które mają zasuwać (...) Sądzę, że większość osób, które pani wymieniła (L. Balczerowicz, A. Olechowski - dop.: kj), a ja mógłbym dodać jeszcze wiele nazwisk, to są osoby, które nie chcą bezpośredniego udziału w polityce, to są raczej osoby, które uważają, że warto by było skorzystać z ich doświadczeń (...) Myślę, że społeczeństwo chciałoby nie zaskoczenia, że pojawi się Balcerowicz, Frasyniuk, czy nawet Steinhoff, tylko chciałoby, żeby u Ryszarda Petru pojawili się czterdziestolatkowie, którzy pokażą - to zrobiłem, byłem skuteczny, tu odniosłem sukces, na tym się znam, zawodowo to potwierdziłem. I chciałbym takich osób. To jest ważniejsze niż to, czy Balcerowicz stanie z tyłu i powie: "Ryszard Petru, go!" (...) Jak się popatrzy na Unię Wolności, Unię Demokratyczną, to to jest kawał reformatorskiej roboty. Można powiedzieć, że fundamenty tego państwa są trwałymi fundamentami stworzonymi przez to stare pokolenie (...) Przyjdą młodzi, nowi ludzie. To nie przyjdą ludzie z Unii Wolności. Oni sięgną po nasze pewne doświadczenie i wiedzę, ale zrobią to co uznają za słuszne. Porównanie tych młodych do Unii Wolności jest dużym naciągnięciem, chociaż niewątpliwie Ryszard Petru uczył się polityki od dobrych i zacnych nauczycieli, takich jak Mazowiecki, Geremek, czy Balcerowicz (...) Wokół Ryszarda Petru muszą pojawić się fighterzy, ludzie głodni, ludzie wkurzeni, którzy chcą zmian i gotowi są być opozycją wobec tego, co dziś nazywa się polityką, a z całą pewnością polityką nie jest (...) - Władysław Frasyniuk w wywiadzie dla Wprost [5].

"Balcerowicza, Frasyniuka i Olechowskiego nie będzie na kongresie założycielskim ruchu Nowoczesna Polska. To inicjatywa oddolna" - R. Petru przed Kongresem Założycielskim nowego ruchu powstałego z przekształcenia wcześniejszego stowarzyszenia [6].

"...Ryszard należał do moich najlepszych studentów, a w latach 1997-2000 był moim bardzo kompetentnym współpracownikiem, gdy byłem wicepremierem i ministrem finansów w rządzie AWS-UW. Potem samodzielnie osiągał kolejne profesjonalne sukcesy i wyrobił sobie bardzo dobrą pozycję jako analityk i menedżer. Jestem przekonany, że zdecydował się na start w polityce, kierując się dobrem Polski, która stoi przed poważnymi problemami gospodarczymi. Spośród wszystkich przywódców partii Ryszard Petru jest zdecydowanie najlepiej przygotowany, aby stawić im czoło (...) W sytuacji, w jakiej powstała Nowoczesna, jest bardzo ważne, aby odniosła sukces" - L. Balcerowicz w wywiadzie dla Gazety Wyborczej [7].

Z tych wszystkich wypowiedzi, a w szczególności W. Frasyniuka, dokładnie można wywnioskować tylko jedno: R. Petru i jego partia to najprawdopodobniej wytwór starych, uważanych przez wielu za antypolskich i słusznych etnicznie, towarzyszy skupionych niegdyś wokół Unii Demokratycznej i Unii Wolności a dziś - wobec spodziewanej klęski PO - zapewne pragnących zarówno nie dopuścić do władzy przeciwników ich koszmarnej III RP, ale też i w przyszłości objąć być może władzę w Polsce. To partia wskazana przez L. Balcerowicza jako ta, której sukces jest "bardzo ważny".

Innymi słowy "nowoczesna" to taka domniemana partia-córka założycieli III RP. Tej III RP, której fundamenty położył G. Soros (i jego środowisko grabieżczych, międzynarodowych polityczno-korporacyjno-finansowych globalnych budowniczych Nowego Porządku Światowego),  kiedy to 8 maja 1988 r. przyjechał do Polski i spotkał się z kierownictwem PZPR ( w tym z W. Jaruzelskim ps."Wolski") i przedstawił im program przejścia na gospodarkę kapitalistyczną przy jednoczesnych zyskach, bo przy takim przejściu są możliwości zawłaszczenia dużej części przedsiębiorstw przez nomenklaturę. Wynikiem tych rozmów była m.in. zgoda władz komunistycznych na założenie przez G. Sorosa i przez niego finansowanej Fundacji Stefana Batorego, której celem najprawdopodobniej było i jest "zarządzanie" polską transformacją.  To spotkanie zaowocowało też jednogłośną zgodą Biura Politycznego PZPR na wprowadzenie ustroju kapitalistycznego w Polsce, która miała miejsce 23.12.1988 roku. I właśnie tą datę należy uznawać za moment upadku komunizmu w Polsce. Dalej wtedy już się potoczyło: zdradliwa Magdalenka, "okrągłostołowy cyrk" dla ludu i przyjęcie pakietu reform pod nazwą "planu Balcerowicza". Plan ten był de facto planem Sachsa-Sorosa, któremu to ostateczny szlif nadał właśnie - przysłany przez G. Sorosa - J. Sachs. Plan ten ówcześnie został zaakceptowany przez "różowych i słusznych etnicznie opozycjonistów": Geremka, Kuronia, Michnika i z wahaniem przez Mazowieckiegoa a także całą tę "ferajnę". Wykonawcą tego planu (opartego na Konsensusie Waszyngtońskim) został dr L. Balcerowicz, który hipotetycznie do dzisiaj jest niechybnie jego strażnikiem [zob.: szerzej 8).

Warto jeszcze raz powtórzyć: A. Olechowski, L. Balcerowicz, W. Frasyniuk i ich środowiska (szczególnie te z okolic UD/UW) to ideowe i bezpośrednie zaplecze, niejako "ojcowie-założyciele" partii R. Petru. Wynika to z wypowiedzi zarówno R. Petru jak i pozostałych wymienionych... chociaż symptomatyczne jest, że o ile w czasie powstawania stowarzyszenia "nowoczesna.pl" (kwiecień, maj 2015 roku) ich rola była powszechnie wymieniana, to już w momencie rejestracji ruchu (partii) R. Petru (po wyborach prezydenckich, w których wygrał A. Duda) on sam zaczął się odcinać od swoich mentorów stwierdzając, iż "nowoczesna" to inicjatywa oddolna (sic!).

Nie wiem na co liczy R. Petru. Na krótką pamięć Polaków, którzy gremialnie przecież odrzucili zarówno całą niemal formację UD/UW (poza niestety jej KLD/PO-wską częścią), jak i późniejszą, żenującą próbę jej reaktywacji w postaci "Partii Demokratycznej - demokraci.pl"? A może też na niepamięć dotyczącą postaci L. Balcerowicza, bezwolnego wykonawcy niszczącego Polskę i pauperyzującego Polaków, planu Sachsa - Sorosa, planu zabijającego polski przemysł, handel i bankowość i oddającego je w ręce zagranicznych korporacji i bangsterów? Tego L. Balcerowicza, który dla bardzo dużej liczby Polaków jest symbolem ich ubóstwa i biedy, symbolem bezsensownej i grabieżczej prywatyzacji za bezcen polskich przedsiębiorstw, symbolem przemysłowego upadku małych i średnich miast a także wsi, symbolem bezrobocia i w sumie symbolem najbardziej absurdalnej transformacji ustrojowej z jaką mamy cały czas do czynienia? Na to liczy  R. Petru i jego mentorzy-kreatorzy?

Odpowiadając na te pytania to sądzę, że przygotowywany zapewne od lat do dzisiejszej roli (vide: wypowiedź ś.p. A. Leppera) R. Petru i jego pryncypałowie jednak zdają sobie sprawę, że zdecydowana większość Polaków, pamiętających niechlubne czasy powstawania III RP, nie da się po raz kolejny omamić i oszukać a tym samym z przekonaniem nie zagłosuje na "nowoczesną" omijając ją i jej kandydatów szerokim łukiem.

Stąd też chyba usunięcie się w cień "starych głów" i próba kreacji "nowoczesnej" jako nowej, ożywczej, racjonalnej ekonomicznie i pozasystemowej siły na polskiej scenie politycznej. Stąd też próba wmówienia Polakom, że to partia ludzi młodych i też dla młodych (z aspiracjaami i "na dorobku"), dynamicznych, światowych, wykształconych, z wielkich i małych miast, partia Europejczyków i postępowców. Partia ludzi takich jakich zaplanowali sobie   W. Frasyniuk, L. Balcerowicz i cała jego ferajna.

Taka właśnie narracja dominuje obecnie w kampanii wyborczej "nowoczesnej" i będzie tak zapewne do końca. Petru liczy na młodzieńczy zapał i ludzi, którzy nie pamiętają początków transformacji, ale też na tych, którzy zawiedli się na PO ale nie mogą się pozbyć "medialnie wtłoczonej w ich umysły" nienawiści do PiS. Dla nich też właśnie, w celu pozbycia się przez nich politycznego dysonansu poznawczego, "nowoczesna" ma być najlepszą i najwłaściwszą alternatywą polityczną i ideologiczną wobec PO.  Tako niejako rzeczą i Olechowski, i Balcerowicz i Frasyniuk, być może nie dowierzając w doniesienia Wikileaks o prawdopodobnym nieformalnym doradzaniu przez R. Petru byłemu premierowi z PO - D. Tuskowi [9].

Wierzę i jestem pewny, że jednak młodzi Polacy (tu w kraju i na niejako przymusowej, ekonomicznej emigracji) są rozsądni, inteligentni oraz mądrzy i nie dadzą się zmanipulować i oszukać tak jak moje pokolenie w dużej mierze dało się otumanić przez L. Balcerowicza i towarzystwo Unii Demokratycznej oraz Unii Wolności.  Głęboko też wierzę, że rozczarowani wyborcy PO też udowodnią, że już dawno przestali być podatni na manipulacje i propagandę a wszyscy też nie zapomną o np. promowaniu przez R. Petru - jak się okazało - toksycznych kredytów "frankowych", których (którego) sam był biorcą i stosunkowo szybko sam się ich (jego) pozbył.

Oczywiście każdy ma prawo próbować jeszcze raz i jeszcze raz... Jestem jednak pewny, że "demony przeszłości" nie powrócą w Polsce w postaci twórczej ich, prawdopodobnej reinkarnacji, zarządzanej niechybnie "z cienia" przez nich samych! Jestem pewny, że środowisko "okrągłostołowych" twórców III RP i ich kontynuatorów, środowisko odstawionego w niebyt B. Komorowskiego i cała ferajna tych "chłopców" (wraz ze spec-chłopcami) poniesie klęskę w konfrontacji z mądrością Polaków! Mam też nadzieję, że my wszyscy nie pozwolimy na ewentualne - jeżeli takowe by były - próby "cudowania nad urną".

A tak na koniec i w sumie na potwierdzenie moich słów:

Pozdrawiam

[1] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2015/10/co-z-tym-polskim-bilderbergem.html
[2] https://pl.wikipedia.org/wiki/Ryszard_Petru
[3] http://www.polskatimes.pl/artykul/3840593,powstanie-partia-leszka-balcerowicza-ryszard-petru-zalozyl-stowarzyszenie-nowoczesnapl,id,t.html
[4] http://www.wprost.pl/ar/504290/Petru-Frasyniuk-i-Balcerowicz-razem-w-stowarzyszeniu-Nowa-sila-polityczna/
[5] http://www.wprost.pl/ar/504311/Petru-Balcerowicz-i-Frasyniuk-w-stowarzyszeniu-Frasyniuk-Interesuje-mnie-stworzenie-partii/?pg=0
[6] http://www.gazetaprawna.pl/artykuly/874176,petru-o-nowoczesnej-polsce-balcerowicza-frasyniuka-i-olechowskiego-nie-bedzie-na-kongresie.html
[7] http://wyborcza.pl/magazyn/1,148434,18999441,balcerowicz-pis-musi-odejsc.html
[8] http://wpolityce.pl/gospodarka/199530-prof-kiezun-odslania-kulisy-poczatkow-polskiej-transformacji-sachs-byl-niezwykle-sprawnym-lobbysta-i-marketingowcem-on-wszystkich-oszolomil-nasz-wywiad
[9] http://wpolityce.pl/lifestyle/254645-wikileaks-ryszard-petru-byl-nieformalnym-doradca-premiera-tuska-buntuje-sie-przeciwko-wlasnemu-dorobkowi-u-wladzy

Polecam też m.in:
- drugą część - tą dotyczącą L. Balcerowicza - tekstu: http://krzysztofjaw.blogspot.com/2010/08/troche-o-podwyzce-stawki-vat-i.html
- trochę też o planie Szachsa-Sorosa: http://niezalezna.pl/68174-nowoczesna-pl-platforma-antyspoleczna
- i na ten sam temat: http://blogmedia24.pl/node/71181

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com