Witam
Może kogoś obruszy tytuł mojego króciutkiego tekstu, ale naprawdę mam już dosyć tego wszechobecnego kultu kobiety w religii katolickiej. Jestem chyba męskim szowinistą i uważam, że miejsce kobiety zawsze powinno być jeno z "tyłu mężczyzny" a rolą kobiety winno być tylko dawanie mężczyźnie rozkoszy, rodzenie dzieci i dbanie o ognisko domowe... No i jeszcze kobieta musi być seksualnie piękna dla mężczyzny i przecudnie opakowana! Dodatkowo na tyle "głupiutka", aby mądrością nie przerastała nas-mężczyzn i na tyle bezbronna abyśmy z litości oraz dla spełnienia potrzeby męskiej "ważności" musieli i chcieli łaskawie tworzyć dla nich specjalne parytety...
Niestety... urodziłem się w Polsce i w ogóle w europejskiej części świata, gdzie katolicyzm i jego pochodne królują i królują poglądy o równoważności kobiet i mężczyzn. Jakaś totalna bzdura to przecież jest!
W tej Polsce co roku do jakiejś Częstochowy lub innych miejscowości wędrują (często pieszo?!) dziesiątki a nawet setki tysięcy pielgrzymów do... kobiety, Matki Boskiej... Cóż to jest? Czyżby była ważniejsza niż męski Bóg?
Zresztą na całym świecie religia katolicka zrównuje lub nawet wywyższa kobietę nad mężczyzną... Jest tyle tych kobiecych Sanktuariów. Wszędzie tylko Matka, Niepokalana, Dobra, Opiekunka Ogniska Domowego, Boża Matka, Pocieszycielka, Miłująca i Miłowana, itp, itd... W Nowym Testamencie niemal tylko kobiety litują się nad Jezusem a mężczyźni w większości potrafią tylko walczyć o Jego szaty!
A gdzie w tym wszystkim jest - wspomniana już - kobieta jako przedmiot pożądania, seksu i spełniania zachcianek oraz żądań mężczyzny? No gdzie się pytam? Gdzie jest kobieta jako służąca i spędzająca długie godziny na upiększaniu się dla mężczyzny... aby mu się przypodobać i go wszechstronnie zadowolić?
Oj jaka szkoda, że nie urodziłem się gdzie indziej... choć patrząc na piękną ulotność i kobiecość prawdziwych kobiet w sumie nie żałuję...
Tylko tak się zastanawiam... Wobec tego o co chodzi tym wszystkim feministkom w krajach chrześcijańskiej cywilizacji a szczególnie tam, gdzie przeważa religia rzymsko-katolicka? Nie rozumiem... albo rozumiem... Chodzi im chyba o to, aby kobieta przestała istnieć i stała się czymś na wzór mężczyzny... takim czymś nienaturalnym, wynaturzonym, jakimś dziwolągiem... Bo przecież jeżeliby chodziło o faktyczne dobro i gloryfikację kobiety to takie feministki winny raczej uaktywniać się wszędzie tam, gdzie uważają, iż być może kobieta jest według nich dyskryminowana, gdzie np. nie może z mężczyzną oficjalnie "po europejsku" tańczyć na weselu... Oj... hipokryzja "odmienności" nie zna granic śmieszności i strachu...
Każdy jakoś chciałby mieć wokół siebie ludzi podobnych do siebie... więc kim lub czym są feministki?
Pozdrawiam
P.S.
Po ponownym przeczytaniu tej mojej dygresji doznałem niejako olśnienia: Ja nie jestem wcale kimś w rodzaju męskiego szowinisty a przynajmniej nie w powszechnym tego słowa znaczeniu! Uwielbiam kobiety, szanuję ich kobiecość i odmienność, ich piękno i wewnętrzne dobro, ich inteligencję i intuicję a także poczucie i dążność do harmonii duszy, ciała oraz umysłu. Szanuję je i darzę miłością. Jestem im wdzięczny za cud macierzyństwa i dawania nowego życia...
Tak... tylko dzięki kobietom może istnieć dalej świat, mogą istnieć również mężczyźni...
Nie ma chyba innej religii, która tak otwarcie i tak jednoznacznie wskazywałaby na ważność kobiety, która tak by je darzyła dużym szacunkiem...
Mój natomiast "szowinizm" uaktywnia się tylko wobec czegoś nienaturalnego jak np. feministki... czyli w sumie prawidłowo reaguję na antynaturalną normalność narzucaną obecnie przez nienormalność nowooświeceniowej ludzkiej nienaturalności...
Ulżyło mi, bowiem chyba dalej jestem człowiekiem...
Pozdrawiam
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/; kjahog@gmail.com
Prośba: "Jeżeli korzystasz z wikipedii to sprawdź, czy treść informacji nie została ocenzurowana przez administratorów/cenzorów polskiej jej wersji - porównaj treść hasła z jego brzmieniem na obcojęzycznych stronach wikipedii, szczególnie tej anglojęzycznej!"
Szczęście to codzienne odczuwanie własnej wolności od wszystkiego... Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
czwartek, 15 września 2011
Bogdanie Klichu! WRACAJ SZYBKO! albo egzorcysta potrzebny od zaraz!
Witam,
być może dla niektórych trochę kuriozalnie i humorystycznie...
Idea poniższego tekstu oraz jego zarys powstały ponad dwa i pół tygodnia temu. W nawale różnorodnych zajęć wakacyjno-prywatnych temat jakoś mi umknął i wydawało się iż zwyczajnie się czasowo zdezaktualizował. Raczej nie zamierzałem do niego powracać w formie osobnego wpisu zachowując sam pomysł oraz ewentualnie rozbudowując go szerzej w treści przygotowywanej przeze mnie publikacji książkowej moich felietonów, ale... jednak (z zachowaniem pierwotnego tytułu) trochę rozszerzony poniżej prezentuję... Czy słusznie zestawiam natomiast pewne "tuskowe fakty"? Nie wiem...
Przedstawię sekwencję zdarzeń:
1. Podczas kampanii wyborczej w 2007 roku przyszły Premier Donald Tusk oficjalnie wierzy w "cuda" i obiecuje Polakom różne "cuda" stając się niejako Cudotwórcą... ale jak się okazało Cudacznym Cudotwórcą Cudów Przywidzeniowych... (CCCP - ZSRR?), czyli takich, które możemy zaliczyć do kategorii: chimer, fantasmagorii, fantomów, fatamorgan, halucynacji, miraży, omamów, ułud, urojeń, zwid, wyobrażeń, złudzeń lub autowiary w swoje ponadludzkie możliwości,
2. 09.10.2009 roku w wywiadzie dla pisma "Polska" niejaki Sławomir Nowak o Donaldzie Tusku powiedział słowa następujące: "On nie jest żadnym nawiedzonym mistykiem, który ma olśnienia, ale na pewno jest dotknięty przez Pana Boga geniuszem i nieprawdopodobną intuicją. Premier zawsze szuka niestandardowych rozstrzygnięć i na tym też polega jego siła. Obrady klubu zakończył ostatnio sformułowaniem: "nie traćcie ducha". Biblijnie, powiało świeżą bryzą",
3. 11.06.2011 roku podczas partyjnej konwencji w Gdańsku Premier RP Donald Tusk grzmiał "z PO-wej ambony": "Nasz rząd nie będzie się kłaniał bankierom, ani związkowcom, nie będzie klękał przed księdzem..."
4. W numerze 26 Tygodnika Katolickiego "Niedziela" z 26.06.2011 roku w reakcji na powyżej przedstawione słowa Premiera przytoczono wypowiedź Arcybiskupa Sławoja Leszka Głodzia, który odpowiadając panu Premierowi stwierdził: "Przed duchownymi nikt nie musi klękać, nie jesteśmy Najświętszym Sakramentem. Nie chcemy być używani jako straszak (...) Znamy przeszłość i część z nas, biskupów (...) pamięta jeszcze te hasła i slogany. One niczemu nie służą, tylko burzą harmonię społeczną, a wszyscy chcemy spokoju (...) Mamy katastrofy biedy, po co mamy się biczować?...". W tej wypowiedzi - oprócz pewnych oczywistości społecznych i propagandowych - ważne jest to, iż przed księdzem nie klękamy dla jego osoby, ale dla Najświętszego Sakramentu, Boga, Jezusa Chrystusa poprzez którego niejako "przemawia" ksiądz i tylko tyle! Poza tym samo klęczenie wierzących przed Bogiem jest wyrazem pokory a nie pychy cechującej często ludzi szerzących zło i uważających się za lepszych od innych, niemal żyjacych ułuda i mania własnej boskości...,
5. 29.07.2011 roku w opublikowanym raporcie J. Millera padły jasno sformułowane konkluzje o wykluczeniu winy pilotów oraz jakichkolwiek ich błędów podczas lotu do Smoleńska,
6. 02.08.2011 roku psychiatra i Minister Obrony B. Klich traci swoje stanowisko w rządzie Cudacznego Cudaka Cudów Przywidzeniowych (CCCP),
7. Po wielodniowym studiowaniu treści raportu J. Millera i wyczytaniu w nim, iż tragedii smoleńskiej nie byli w żadnym razie winni piloci... nasz CCCP (bez wsparcia i rady psychiatry / Ministra Obrony) podejmuje 4 sierpnia 2011 roku decyzję o rozformowaniu 36 Specjalnego Pułku Piechoty, bo ów pułk spowodował takie wyszkolenie pilotów, że nie popełnili oni błędów podczas lotu...
8. W swojej niedawno opublikowanej książce J. Palikot opowiada o D. Tusku jako o człowieku, który kopie piłkę w swoim gabinecie z wściekłością celując do kwiatka L. Millera... "Uderzał w coś, co należało do Millera, którym był autentycznie zafascynowany". W innym miejscu książki podobno opisuje Donalda Tuska czyli naszego CCCP jako człowieka bawiącego się głową Kaczyńskiego, czyli zabawką w postaci figurki Kaczyńskiego na sprężynce przytwierdzonej do rządowego biurka (sic!) a w wywiadzie dla pisma "POLSKA THE TIMES" powiedział m.in. o swoim byłym szefie: "- Jest bardzo impulsywny. Ale też bardzo chwiejny. Kiedy ma atak, jego twarz staje się zawzięta, rzuca wulgaryzmami, obraża i wyrzuca wszystkich. - Absolutnie was wszystkich wypierdolę. Nie nadajecie się do niczego. Mam już dość!". Można oczywiście oceniać z wielkim dystansem i nieufnością rewelacje Pana "Palącego Koty", ale jakoś Donald Tusk nie zareagował krytycznie i nie zaprzeczył prawdziwości tych faktów i zdarzeń...
9. We wrześniu 2011 roku oficjalnie jako juror występuje w TVP Adam Darski, który zapewne też nigdy nie klęka i nie "będzie klękał przed księdzem" a przedwczoraj raczył obwieścić, że wybacza biskupom, nie wiedzą co czynią. Zapewne Sławomir Nowak zauważył, że też powiało od A. Darskiego "biblijnością"...
Czy ktoś coś z Was z tego rozumie?
Ja się już po prostu gubię w tej rzeczywistości stworzonej przez ostatnie 20 lat a już zupełnie nie jestem w sanie pojąć degrengolady ostatnich 4 lat... Staram się więc szukać jakiś przyczyn, co jest trudne i prowadzić może do zaskakujących i raczej chyba mało prawdopodobnych konstatacji...
Może przyczyną tej degrengolady jest jakieś "wewnętrzne paskudztwo" nie pozwalające D. Tuskowi na logiczne postrzeganie rzeczywistości, wyciąganie właściwych wniosków z treści wyczytywanych i dziejących się wokoło zdarzeń realnych? A może -czym się naprawdę martwię - coś "złego siedzi" w naszym Premierze, co nakazuje mu niszczenie biednych roślinek, dziwną zabawę z "głową Kaczyńskiego" na biurku i wywołuje zmienność nastrojów oraz strach przed klęczącym oddawaniem czci Bogu... przed którym przecież składał przysięgę małżeńską! (a więc nie może powiedzieć, że jest ateistą lub agnostykiem)? Może też dlatego nie reaguje na promowanie satanistów w publicznej telewizji?
Już sam nie wiem... Jeżeli tak rzeczywiście jest lub było to teraz rozumiem dlaczego tak długo CCCP nie dymisjonował psychiatry B. Klicha... Może warto byłoby zwrócić się jednak do tego ostatniego: "Bogdanie Klichu Wracaj!... bo boimy się o skutki kolejnych nielogicznych i "trącących czymś" decyzji i cudotwórczych konstatacji premiera dokonywanych oraz czynionych bez stałej Pana ministerialnej i zawodowej opieki!".
A może wcale B. Klich jest w ogóle niepotrzebny a raczej jakiś prokurator, sędzia, później "klawisz" albo... od razu egzorcysta...?
Pozdrawiam
P.S.
Nie ukrywam, że ta nienawiść ziejąca od naszego Donalda Tuska vel. CCCP do wszystkiego naokoło a szczególnie do rzeczy pośrednio, bezpośrednio lub też wyimaginowanie związanych z PiS-em, Kaczyńskimi, Smoleńskiem, Polską, patriotyzmem, chrześcijaństwem, historią, tradycją, polskością... po prostu mnie przeraża i jakoś tak nie mogę przestać myśleć o tym, czym dla Polski był CCCP i IV Rzesza...
P.S.2 (dopisane około 9-tej rano)
Chyba faktycznie syndrom nienawiści dotyczy całości PO, bo przecież zawsze ryba "psuje się od łowy" a później już cała cuchnie...
Genialne...
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/; kjahog@gmail.com
Prośba: "Jeżeli korzystasz z wikipedii to sprawdź, czy treść informacji nie została ocenzurowana przez administratorów/cenzorów polskiej jej wersji - porównaj treść hasła z jego brzmieniem na obcojęzycznych stronach wikipedii, szczególnie tej anglojęzycznej!"
być może dla niektórych trochę kuriozalnie i humorystycznie...
Idea poniższego tekstu oraz jego zarys powstały ponad dwa i pół tygodnia temu. W nawale różnorodnych zajęć wakacyjno-prywatnych temat jakoś mi umknął i wydawało się iż zwyczajnie się czasowo zdezaktualizował. Raczej nie zamierzałem do niego powracać w formie osobnego wpisu zachowując sam pomysł oraz ewentualnie rozbudowując go szerzej w treści przygotowywanej przeze mnie publikacji książkowej moich felietonów, ale... jednak (z zachowaniem pierwotnego tytułu) trochę rozszerzony poniżej prezentuję... Czy słusznie zestawiam natomiast pewne "tuskowe fakty"? Nie wiem...
--------------------------------------------------------------------------
Przedstawię sekwencję zdarzeń:
1. Podczas kampanii wyborczej w 2007 roku przyszły Premier Donald Tusk oficjalnie wierzy w "cuda" i obiecuje Polakom różne "cuda" stając się niejako Cudotwórcą... ale jak się okazało Cudacznym Cudotwórcą Cudów Przywidzeniowych... (CCCP - ZSRR?), czyli takich, które możemy zaliczyć do kategorii: chimer, fantasmagorii, fantomów, fatamorgan, halucynacji, miraży, omamów, ułud, urojeń, zwid, wyobrażeń, złudzeń lub autowiary w swoje ponadludzkie możliwości,
2. 09.10.2009 roku w wywiadzie dla pisma "Polska" niejaki Sławomir Nowak o Donaldzie Tusku powiedział słowa następujące: "On nie jest żadnym nawiedzonym mistykiem, który ma olśnienia, ale na pewno jest dotknięty przez Pana Boga geniuszem i nieprawdopodobną intuicją. Premier zawsze szuka niestandardowych rozstrzygnięć i na tym też polega jego siła. Obrady klubu zakończył ostatnio sformułowaniem: "nie traćcie ducha". Biblijnie, powiało świeżą bryzą",
3. 11.06.2011 roku podczas partyjnej konwencji w Gdańsku Premier RP Donald Tusk grzmiał "z PO-wej ambony": "Nasz rząd nie będzie się kłaniał bankierom, ani związkowcom, nie będzie klękał przed księdzem..."
4. W numerze 26 Tygodnika Katolickiego "Niedziela" z 26.06.2011 roku w reakcji na powyżej przedstawione słowa Premiera przytoczono wypowiedź Arcybiskupa Sławoja Leszka Głodzia, który odpowiadając panu Premierowi stwierdził: "Przed duchownymi nikt nie musi klękać, nie jesteśmy Najświętszym Sakramentem. Nie chcemy być używani jako straszak (...) Znamy przeszłość i część z nas, biskupów (...) pamięta jeszcze te hasła i slogany. One niczemu nie służą, tylko burzą harmonię społeczną, a wszyscy chcemy spokoju (...) Mamy katastrofy biedy, po co mamy się biczować?...". W tej wypowiedzi - oprócz pewnych oczywistości społecznych i propagandowych - ważne jest to, iż przed księdzem nie klękamy dla jego osoby, ale dla Najświętszego Sakramentu, Boga, Jezusa Chrystusa poprzez którego niejako "przemawia" ksiądz i tylko tyle! Poza tym samo klęczenie wierzących przed Bogiem jest wyrazem pokory a nie pychy cechującej często ludzi szerzących zło i uważających się za lepszych od innych, niemal żyjacych ułuda i mania własnej boskości...,
5. 29.07.2011 roku w opublikowanym raporcie J. Millera padły jasno sformułowane konkluzje o wykluczeniu winy pilotów oraz jakichkolwiek ich błędów podczas lotu do Smoleńska,
6. 02.08.2011 roku psychiatra i Minister Obrony B. Klich traci swoje stanowisko w rządzie Cudacznego Cudaka Cudów Przywidzeniowych (CCCP),
7. Po wielodniowym studiowaniu treści raportu J. Millera i wyczytaniu w nim, iż tragedii smoleńskiej nie byli w żadnym razie winni piloci... nasz CCCP (bez wsparcia i rady psychiatry / Ministra Obrony) podejmuje 4 sierpnia 2011 roku decyzję o rozformowaniu 36 Specjalnego Pułku Piechoty, bo ów pułk spowodował takie wyszkolenie pilotów, że nie popełnili oni błędów podczas lotu...
8. W swojej niedawno opublikowanej książce J. Palikot opowiada o D. Tusku jako o człowieku, który kopie piłkę w swoim gabinecie z wściekłością celując do kwiatka L. Millera... "Uderzał w coś, co należało do Millera, którym był autentycznie zafascynowany". W innym miejscu książki podobno opisuje Donalda Tuska czyli naszego CCCP jako człowieka bawiącego się głową Kaczyńskiego, czyli zabawką w postaci figurki Kaczyńskiego na sprężynce przytwierdzonej do rządowego biurka (sic!) a w wywiadzie dla pisma "POLSKA THE TIMES" powiedział m.in. o swoim byłym szefie: "- Jest bardzo impulsywny. Ale też bardzo chwiejny. Kiedy ma atak, jego twarz staje się zawzięta, rzuca wulgaryzmami, obraża i wyrzuca wszystkich. - Absolutnie was wszystkich wypierdolę. Nie nadajecie się do niczego. Mam już dość!". Można oczywiście oceniać z wielkim dystansem i nieufnością rewelacje Pana "Palącego Koty", ale jakoś Donald Tusk nie zareagował krytycznie i nie zaprzeczył prawdziwości tych faktów i zdarzeń...
9. We wrześniu 2011 roku oficjalnie jako juror występuje w TVP Adam Darski, który zapewne też nigdy nie klęka i nie "będzie klękał przed księdzem" a przedwczoraj raczył obwieścić, że wybacza biskupom, nie wiedzą co czynią. Zapewne Sławomir Nowak zauważył, że też powiało od A. Darskiego "biblijnością"...
Czy ktoś coś z Was z tego rozumie?
Ja się już po prostu gubię w tej rzeczywistości stworzonej przez ostatnie 20 lat a już zupełnie nie jestem w sanie pojąć degrengolady ostatnich 4 lat... Staram się więc szukać jakiś przyczyn, co jest trudne i prowadzić może do zaskakujących i raczej chyba mało prawdopodobnych konstatacji...
Może przyczyną tej degrengolady jest jakieś "wewnętrzne paskudztwo" nie pozwalające D. Tuskowi na logiczne postrzeganie rzeczywistości, wyciąganie właściwych wniosków z treści wyczytywanych i dziejących się wokoło zdarzeń realnych? A może -czym się naprawdę martwię - coś "złego siedzi" w naszym Premierze, co nakazuje mu niszczenie biednych roślinek, dziwną zabawę z "głową Kaczyńskiego" na biurku i wywołuje zmienność nastrojów oraz strach przed klęczącym oddawaniem czci Bogu... przed którym przecież składał przysięgę małżeńską! (a więc nie może powiedzieć, że jest ateistą lub agnostykiem)? Może też dlatego nie reaguje na promowanie satanistów w publicznej telewizji?
Już sam nie wiem... Jeżeli tak rzeczywiście jest lub było to teraz rozumiem dlaczego tak długo CCCP nie dymisjonował psychiatry B. Klicha... Może warto byłoby zwrócić się jednak do tego ostatniego: "Bogdanie Klichu Wracaj!... bo boimy się o skutki kolejnych nielogicznych i "trącących czymś" decyzji i cudotwórczych konstatacji premiera dokonywanych oraz czynionych bez stałej Pana ministerialnej i zawodowej opieki!".
A może wcale B. Klich jest w ogóle niepotrzebny a raczej jakiś prokurator, sędzia, później "klawisz" albo... od razu egzorcysta...?
Pozdrawiam
P.S.
Nie ukrywam, że ta nienawiść ziejąca od naszego Donalda Tuska vel. CCCP do wszystkiego naokoło a szczególnie do rzeczy pośrednio, bezpośrednio lub też wyimaginowanie związanych z PiS-em, Kaczyńskimi, Smoleńskiem, Polską, patriotyzmem, chrześcijaństwem, historią, tradycją, polskością... po prostu mnie przeraża i jakoś tak nie mogę przestać myśleć o tym, czym dla Polski był CCCP i IV Rzesza...
P.S.2 (dopisane około 9-tej rano)
Chyba faktycznie syndrom nienawiści dotyczy całości PO, bo przecież zawsze ryba "psuje się od łowy" a później już cała cuchnie...
Genialne...
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/; kjahog@gmail.com
Prośba: "Jeżeli korzystasz z wikipedii to sprawdź, czy treść informacji nie została ocenzurowana przez administratorów/cenzorów polskiej jej wersji - porównaj treść hasła z jego brzmieniem na obcojęzycznych stronach wikipedii, szczególnie tej anglojęzycznej!"
poniedziałek, 12 września 2011
Porządne męskie i kobiece.. już legendarne "Legendy"...
Witam
Tak sobie przeglądam onetową nową szatę graficzną... aż tu nagle czerwona "zajawka" woła do mnie, że ""TYLKO U NAS Legenda "S" wsparła Tuska. "To porządny mężczyzna"".
A wyglądało to tak...
Zaciekawiony kliknąłem i zobaczyłem to...
I... wszystko jasne...
Uhm... a co na taką deklarację powie (powiedział) "mąż owej żony" albo "żona owego porządnego męża, który przecież już niedawno posiadłby podobno jakąś Tolę"?
Aaa i jeszcze jedno... Bardzo trafne określenie w tytule: ""legenda "S""... Jest wiele możliwości rozwinięcia... od "samokreacji" aż do "samochwalstwa"... Może ktoś ma inny pomysł?
Pozdrawiam z uśmiechem...
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/; kjahog@gmail.com
Prośba: "Jeżeli korzystasz z wikipedii to sprawdź, czy treść informacji nie została ocenzurowana przez administratorów/cenzorów polskiej jej wersji - porównaj treść hasła z jego brzmieniem na obcojęzycznych stronach wikipedii, szczególnie tej anglojęzycznej!"
Tak sobie przeglądam onetową nową szatę graficzną... aż tu nagle czerwona "zajawka" woła do mnie, że ""TYLKO U NAS Legenda "S" wsparła Tuska. "To porządny mężczyzna"".
A wyglądało to tak...
Zaciekawiony kliknąłem i zobaczyłem to...
I... wszystko jasne...
Uhm... a co na taką deklarację powie (powiedział) "mąż owej żony" albo "żona owego porządnego męża, który przecież już niedawno posiadłby podobno jakąś Tolę"?
Aaa i jeszcze jedno... Bardzo trafne określenie w tytule: ""legenda "S""... Jest wiele możliwości rozwinięcia... od "samokreacji" aż do "samochwalstwa"... Może ktoś ma inny pomysł?
Pozdrawiam z uśmiechem...
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/; kjahog@gmail.com
Prośba: "Jeżeli korzystasz z wikipedii to sprawdź, czy treść informacji nie została ocenzurowana przez administratorów/cenzorów polskiej jej wersji - porównaj treść hasła z jego brzmieniem na obcojęzycznych stronach wikipedii, szczególnie tej anglojęzycznej!"
Subskrybuj:
Posty (Atom)

