Pokazywanie postów oznaczonych etykietą J. Gowin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą J. Gowin. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 7 grudnia 2021

Jarosław Gowin - smutny życiowy dramat

Nie mam zamiaru znów - jak przez lata - krytykować Jarosława Gowina. Powiem tylko, że od zawsze wskazywałem u niego brak kośćca etyczno-moralnego, co było aż nadto widoczne: zawsze chciał być u władzy, obojętnie kto by naszym krajem rządził. Jak była to PO to był  blisko niej, jak PiS to znów się do tej partii przytulił. I zawsze osiągał naprawdę szczyt swoich możliwości, czyli bycie wicepremierem polskiego rządu, choć ani wiedza, ani umiejętności nigdy nie predestynowały go do objęcia aż tak ważnej funkcji państwowej. 

Ale... widać, że to dla niego było za mało. Sądzę, że marzył zostać premierem a nawet prezydentem Polski. Został wewnętrznie psychicznie uwikłany przez własne dążenia, które w miarę ich postępu oderwały go od rzeczywistości. 

Popadł w depresję, bardzo ciężką chorobę, która może w wielu przypadkach zakończyć się śmiercią i często poprzez samobójstwo. I tak jest w przypadku J. Gowina, który po nieudanej próbie samobójczej znalazł się na szpitalnym oddziale psychiatrycznym.

To jest tragedia człowieka, który nie potrafił przyjąć do wiadomości, że są jakieś uwarunkowania aby być ważną osobą w Polsce. Osiągnął w swoim życiu naprawdę dużo: był wicepremierem, miał swoją partię, decydował o wielu sprawach w naszej Ojczyźnie. 

Czego jeszcze chciał? Czy naprawdę jego  megalomaństwo i mitomaństwo doprowadziły go do choroby psychicznej?

Sądzę, że niestety tak. Stał się niewolnikiem własnych wydumanych ponad miarę osobistych aspiracji. Żył cały czas w bańce własnego samouwielbienia a odstawienie go na boczny tor stało się dla niego nie do zniesienia. Stąd ta - prawdopodobnie egzogenna - depresja, która mogła się zakończyć wielką tragedią, czyli jego śmiercią. 

Na szczęście próba samobójcza się nie powidła, ale przed J. Gowinem długa psychiczna rekonwalescencja i mam nadzieję, że zakończona sukcesem. Nikomu bowiem, nawet wrogowi, nie życzę nigdy czegoś niedobrego w obszarze jego zdrowia.  

Życzę mu szybkiego powrotu do stabilności psychiczno-emocjonalnej i zrozumienia, że trzeba się cieszyć z życia i tego, co to życie nam daje. Nie ma sensu oczekiwać od tego życia cudów, bo cudem jest tak naprawdę to, że ono trwa.    

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com

niedziela, 6 grudnia 2020

Po co w rządzie "szkodnik" J. Gowin?

Wiele negatywnych komentarzy napisałem o Jarosławie Gowinie. W jednym z nich zatytułowanym "J. Gowin - skórka od banana na której poślizgnie się PiS" stwierdziłem m.in."

""Przede wszystkim chyba największym błędem i chyba ową tytułową najbardziej śliską skórką od banana jest Jarosław Gowin (...) U większości zwolenników PiS ten człowiek jest nieporozumieniem. On naprawdę się na niczym nie zna i oddanie mu gospodarki, technologii oraz pracy jest katastrofą. Jako minister sprawiedliwości w rządzie PO-PSL utrwalał stary układ, albo inaczej: nic nie zrobił, aby tą "stajnię Augiasza" zreformować. Jako szef nauki i szkolnictwa wyższego w rządzie PiS narobił tylko same szkody. Ale nie tylko o jego merytorykę chodzi, ale o tzw. kościec moralno-etyczny. To człowiek, który takowego nie posiada i dziwię się, że J. Kaczyński po raz kolejny obdarzył go zaufaniem i to mimo tego, że już wielokrotnie pokazał, iż na takie zaufanie nie zasługuje. Ponadto oddanie mu obszaru pracy jest policzkiem dla Solidarności, o czym mówi sam jej szef P. Duda: "Jestem zszokowany, że PiS przygotowało nam, Solidarności, polskim pracownikom taki, można powiedzieć w cudzysłowie, wspaniały prezent na czterdziestolecie związku, czyli oddano pracę skrajnemu liberałowi, panu Gowinowi, który głosował za podwyższeniem wieku emerytalnego, którego działania, jak był w Platformie Obywatelskiej, szły w tym kierunku, żeby jeszcze bardziej uelastycznić pracę".  Nic dodać, nic ująć. Oczywiście. Można powiedzieć, że minister po to ma swój merytoryczny sztab, by to on przygotowywał mu konkretne rozwiązania, ale i ten sztab się rozsypuje: ""Krzysztof Mazur poinformował, że złożył rezygnację ze stanowiska wiceministra rozwoju. Podkreślił, że przyszedł do resortu „by pracować z Jadwigą Emilewicz” i dodał: „wraz z nią postanowiłem odejść”". I sądzę, że nie będzie to jedyna dymisja. J. Emilewicz jeszcze będziemy z rozrzewnieniem wspominać""

Ten człowiek o wybujałym mitomańskim ego niemal doprowadził do przegranej w wyborach prezydenckich obecnego prezydenta a swoimi działaniami dał paliwo dla działań targowickiej opozycji. A teraz, gdy ważą się losy naszej suwerenności i niepodległości jedzie do Brukseli z propozycją możliwego kompromisu w sprawie budżetu UE i mechanizmu warunkowości mówiąc, że:  „nawet jeżeli nie w formie otwarcia na nowo dyskusji nad kształtem tego rozporządzenia, to w postaci wiążących deklaracji interpretacyjnych”. Według niego „deklaracja interpretująca” mogłaby być przygotowana przez służby prawne w Komisji Europejskiej, ale musiałaby być potwierdzona przez Radę Europejską.

Taka propozycja jest sprzeczna ze stanowiskiem polskiego rządu reprezentowanym przez premiera M. Morawieckiego a ponadto gdyby doszło do jej realizacji byłaby sprzeczna z traktatami unijnymi. Jasno na temat działań wicepremiera J. Gowina wypowiedział się szef gabinetu prezydenta K. Szczerski, który powiedział: 

"W sytuacji napięcia negocjacyjnego, w której jesteśmy dzisiaj, komunikaty negocjacyjne muszą pochodzić z jednego źródła. Tym źródłem jest premier Mateusz Morawiecki. Żadna inna propozycja kierowana przez kogokolwiek innego nie powinna mieć obecnie miejsca (...) Mogę tylko powtórzyć, że jedyną ścieżką, która może doprowadzić do konsensusu w tych negocjacjach, musi być ścieżka traktatowa. Nie jest możliwy konsensus poza Traktami. Wszystko, co się w Traktatach zawiera, co zostało już przez Polskę przyjęte, gdy akceptowaliśmy unijne Traktaty w tym Traktat Lizboński, jest polem konsensu (...) To oznacza, że tylko opinie, które wypowiada polski premier, odzwierciedlają polskie stanowisko i tylko on jest upoważniony, by dokonywać korekt w tym stanowisku"

Całkowicie podzielam słowa K. Szczerskiego. J. Gowin po raz kolejny potwierdził, że jest nielojalny wobec polskiego rządu, więc po co go w nim trzymać i to w randze wicepremiera? Chyba nadszedł już czas na jego dymisję. Czyż można znaleźć jeszcze bardziej wymowne uzasadnienie? Przecież naprawdę Polska dziś staje przed wyborem istnienia lub utraty własnego państwa a J. Gowin staje znów przeciw Polsce. Chyba tego już za wiele. 

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com

sobota, 25 kwietnia 2020

J. Gowin - czy to ostatnia droga do kompletnego upadku?

Nie tylko ostatnio, ale dużo wcześniej uważałem, że dokooptowanie J. Gowina do Zjednoczonej Prawicy było i chyba jasnym się staje, że jest dużym błędem.

O nim samym często pisałem, również w kontekście obecnej jego wolty politycznej [1]. W tymże tekście zatytułowanym "Cz J. Gowin wbija nóż w plecy obozowi ZP?" pisałem m.in.:

"...należy się zastanowić nad motywacją J. Gowina do  występowania przeciwko pomysłom PiS-, tym bardziej, że jesteśmy w środku walki z koronawirusem i dodatkowe spory polityczne winny być odłożone na bok a tok demokracji w Polsce powinien trwać mimo walki z epidemią przy zachowaniu wszelkich środków bezpieczeństwa obywateli, co spełniałoby powszechne głosowanie korespondencyjne". 

W powyższym kontekście napisałem o powodach takiej a nie innej postawy J. Gowina:

"Pierwszym jest jego długotrwale "ukąszenie" przez UD-UW a później przez PO. Ktoś kiedyś powiedział, że z takich partii można było i można wystąpić, ale z wnętrza nie można ich się pozbyć: "że jak długotrwale wlezą do wnętrza człowieka, to nie chcą już wyleźć". J. Gowin niestety jest tym wszystkim skażony, bo już dawno temu związał się z UW-UD (choć nie należał do tych partii) a później długotrwale z PO a to nie wróżyło i nie wróży nic dobrego. 

Jeżeli mamy do czynienia z tymże powodem, to jest łatwo wytłumaczalny. J. Gowin bowiem od dawna próbuje czegoś nowego i jest "sztandarem" bezwolnie owiewanym przez podmuchy wiatru, ale jego wartościami pozostały te, które sobie wpoił jeszcze za czasów UD-UW a później PO i trudno mu zawrócić z tamtej drogi.

Drugim powodem jest wydumane ego J. Gowina, które sprawia, że chce być za wszelką cenę mężem stanu a na to "nie pozwalają" mu dotychczasowe funkcje wicepremiera i ministra. Takie ego być może skłania go do chęci bycia np. z ramienia PO-KO premierem lub nawet w przyszłości prezydentem Polski. "Pozytywnie" na to ego wpłynęło też to, że jego ugrupowanie zdobyło w ramach Zjednoczonej Prawicy aż 18 posłów, co dodało J. Gowinowi pole do stawiania ultimatum PiS-owi, bo bez J. Gowina i jego posłów PiS mógłby stracić większość sejmową, pod warunkiem wszakże, że wszyscy posłowie Porozumienia poszliby za J. Gowinem w co osobiście wątpię.

I ten powód jest łatwo wytłumaczalny. J. Gowin po prostu lubi władzę i chce być kimś w tej władzy a dziś czuje się jak ptak w klatce PiS-u, bowiem tak naprawdę nie ma żadnego lub prawie żadnego wpływu na decyzje PiS-u i rządy M. Morawieckiego. Wicepremierem oraz ministrem został tylko dlatego, że jest niezbędnym ogniwem dla PiS-u a jeżeli nie byłoby to konieczne to nie zajmowałby tych stanowisk. Został odesłany do obszaru szkolnictwa wyższego, co chyba niezbyt mu się podoba. I stąd chce pokazać się jako polityk samodzielny, mąż stanu, który chce pokazać, że on też jest w tej ZP i ma coś w niej do powiedzenia".

Przytaczam te cytaty, bowiem chyba już powoli opada zasłona, która przysłaniała faktyczne przyczyny odejścia J. Gowina z obecnego rządu, bowiem wielu - w tym też ja - wysuwało mniej lub bardziej prawdopodobne hipotezy jego zachowania.

I prawdopodobnie cele jego działań są dwojakiej natury.

Po pierwsze być może - na co wskazują niektórzy publicyści - chce stworzyć nową koalicję lub ugrupowanie polityczne powstałe na bazie PSL z P. Kukizem i częścią upadającej PO-KO lub nawet z częścią PiS-u... co dziś może się wydawać nieprawdopodobne, ale polska scena polityczna już wiele widziała.

O wiele bardziej negatywna dla Polski może być jednak chęć doprowadzenia w niej do przesilenia politycznego, którego schemat można opisać tak:
– wystawienie przez opozycję J. Gowina na nowego Marszałka Sejmu, o czym już krążą plotki, że może to nastąpić już na początku przyszłego tygodnia,
– "wyciągnięcie" przez J. Gowina przynajmniej sześciu polityków jego Porozumienia z koalicji ZP, co doprowadziłoby do PiS-owskiej mniejszości w Sejmie,
– gromadne głosowanie tej szóstki wraz z całą opozycją (PO-KO+PSL+Lewica+Konfederacja) na nowego Marszałka Sejmu,
– w konsekwencji powyższego rządy mniejszościowe PiS-u z Solidarną Polską i częścią Porozumienia,
– upadek rządu i rozpisanie przedterminowych wyborów parlamentarnych.

Niezależnie, która z tych opcji implikuje polityczne posunięcia J. Gowina to jedno jest pewne. Są one pochodną jego charakterystyki przedstawionej przeze mnie na początku niniejszego tekstu i stają się synergią jego ukąszenia przez UD/UW i PO oraz jego niemalże takiej samej jak u Grodzkiego megalomanii, wybujałego ego i nawet mitomanii wraz z pychą. Myślę, że to właśnie te jego wybujałe ego chce wykorzystać totalna opozycja i dlatego być może zaoferuje mu owe stanowisko Marszałka Sejmu, co sprawi, że będzie "drugą osobą w państwie" (sic! - casusu Grodzkiego).

Osobiście nigdy nie ufałem J. Gowinowi, ale - jeżeli jego motywacją była i jest ta druga wymieniona przeze mnie opcja - to nawet po nim nie spodziewałem się takiej parszywnej i antypolskiej postawy, i to w czasie obecnej walki z koronawirusem. Tym bardziej, że tak naprawdę może on funkcjonować w przestrzeni politycznej tylko dzięki PiS-owi.

A tłem są oczywiście majowe wybory prezydenckie, którym jawnie przeciwstawia się J. Gowin, co rusz prezentując różne pomysły: za dwa lata a może latem tego roku. Uważam jednak, że wobec niechęci do zmiany Konstytucji wyrażanej przez PO-KO jego pomysły są li tylko jakąś "zasłoną  dymną" jego prawdziwych intencji.

A jakie mu przyświecają dowiemy się bardzo szybko i mam nadzieję, że jednak ja się myliłem i J. Gowin zachowa się z klasą i honorem godnym męża stanu... Może... Jeżeli będzie inaczej to dla J. Gowina jego postawa i działania okażą się ostatnią drogą prowadzącą go do politycznego upadku.

https://krzysztofjaw.blogspot.com/2020/04/cz-j-gowin-wbija-noz-w-plecy-obozowi-zp.html

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

poniedziałek, 6 kwietnia 2020

Zapętlony J. Gowin wychodzi z "zachowaniem twarzy"

Jarosław Gowin podał się dziś do dymisji i opuścił fotel wicepremiera i ministra. Wcześniej wypowiadał się bardzo często  i negatywnie na temat możliwości przeprowadzenia wyborów w dniu 10 maja a równocześnie był też przeciwny głosowaniu korespondencyjnemu w tych wyborach. Zapowiedział jednocześnie, że chciałby zmian w Konstytucji RP polegających na siedmioletnią kadencję prezydenta bez możliwości reelekcji i proponował, aby obecna kadencja prezydenta A. Dudy została wobec tego przedłużona o dwa lata.  Jednocześnie J. Gowin oświadczył, że dalej jego ugrupowanie będzie w koalicji ze Zjednoczoną prawicą a on sam zostaje dalej jej szefem.

Szczerze powiedziawszy to chyba nikt się nie spodziewał takiego rozwoju sytuacji (przynajmniej ja).

Sądzę, że została przez niego podjęta (bez uśmiechu) z pięciu powodów.

Po pierwsze. Sama jego frakcja polityczna w sejmie była w większości przeciwna propozycjom J. Gowina i jest za głosowaniem korespondencyjnym i głosowaniem w dniu 10 maja 2020 roku. Potwierdza to m.in. głosowanie w sprawie wprowadzenia do obecnych obrad sejmu punktu dotyczącego głosowania korespondencyjnego. Za było 228 posłów ZP, przeciwko zaś również 228, przy czym możliwa jest reasumpcją głosowania, bowiem dwóch posłów PiS nie zdążyło - z powodu spraw technicznych związanych z systemem komputerowym - poprawnie zagłosować a przypominam, że Porozumienie J. Gowina ma 18 sejmowych szabel. Tak więc wynika, że zdecydowana większość Porozumienia zagłosowała za wprowadzeniem tego punktu do dzisiejszych obrad sejmu.

Po drugie i pośrednio związane z poprzednim. Większość posłów Porozumienia nie wyobraża sobie jakichkolwiek rozmów ze zdrajcami z PO-KO ani z innymi ugrupowaniami totalnej opozycji. Startowali do sejmu z list PiS i taką linię polityczną popierali od 2015 roku. I pośrednio uważali, że postawa J. Gowina jest poniekąd zdradą ich ugrupowania i umowy koalicyjnej między nimi a PiS.

Po trzecie zaś J. Gowin prowadził nieformalne negocjacje z PSL-em na temat aprobaty "ludowców" do jego pomysłów. I się po prostu przeliczył... bo przecież chyba powinien się domyślić, że PSL i tak nie zmieni antypolskiej retoryki, albo w skrócie ze strategii totalnego "antypisu". PSL po prostu chyba go po prostu politycznie okłamało.

Po czwarte. Być może J. Gowin został przez premiera M. Morawickiego dogłębnie poinformowany, co by znaczyło gospodarczo wprowadzenie stanu nadzwyczajnego. Jak sam J. Gowin stwierdził, taki stan wymagałby ogromnych odszkodowań dla dużych i międzynarodowych korporacji, których nasza Ojczyzna po prostu nie byłaby w stanie spełnić.

I wreszcie po piąte. J. Kaczyński postawił mu stanowcze ultimatum: albo coś ze sobą zrobi albo przedwczesne wybory parlamentarne, gdzie J. Gowin nawet nie wszedłby do sejmu a ewentualna koalicja z PO-KO spowodowałaby, że zdecydowanie większość jego ugrupowania odeszłoby z tej formacji i J. Gowin "zostałby na lodzie".

Tym niemniej ta decyzja była jedyna, która pozwoliła mu wyjść z twarzą z tego patu wśród Zjednoczonej Prawicy.

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

piątek, 3 kwietnia 2020

Totalni: są za a nawet przeciw

PO-KO jest niesamowita w swojej hipokryzji, i to na arenie międzynarodowej jak i polskiej.

Na arenie międzynarodowej szef EPL D. Tusk chce z tej partii wywalić partię V. Orbana za to, że wprowadził na Węgrzech stan wyjątkowy. Tak myślą i prawdopodobnie głosują europosłowie rekomendowani przez PO-KO.  Jednocześnie posłowie z PO-KO na arenie wewnętrznej i przy wsparciu D. Tuska usilnie chcą stanu nadzwyczajnego w Polsce, aby przełożyć wybory prezydenckie. Hipokryzja?... a i owszem, jakieś rozdwojenie osobowości.

Totalna opozycja nie chce prezydenckich wyborów korespondencyjnych, chociaż pięć lat temu wtedy gdy rządziła w Polsce usilnie o to zabiegała. Do takich zmian stanowiska totalnych już chyba każdy się przyzwyczaił i nie ma do niech żadnego zaufania. To partia, która dla zdobycia władzy zrobi wszystko...

Dziś Jarosław Gowin przedstawił propozycję przedłużenia kadencji prezydenta do 7 lat, przy czym prezydenci wybierani byliby tylko na jedną kadencję. Taka propozycja wymaga jednak zmian w Konstytucji RP a już PO-KO, Lewica i inni zaczęli oponować i stwierdzają, że nie poprą noweli naszej Konstytucji. Wcześniej J. Gowin mówił, żeby przedłużyć obecną kadencję Prezydenta A. Dudy o jeden rok co spotkało się nawet z przychylnymi słowami PO-KO. Ale przecież to też wymagałoby zmiany Konstytucji, bowiem kadencja prezydenta kończyłaby się w stanie nadzwyczajnym lub bezpośrednio po nim i co wtedy? Czy opozycja traktowałaby A. Dudę jako prawnie prezydenta?

Jak widać i parafrazując "naszego wieszcza" cała ta totalna opozycja sama do końca nie wie czego chce i co mówi, ale chyba jedno jest pewne... władza, władza i jeszcze raz władza...

Jest jeszcze jedno... prawdopodobnie Polska będzie się przez najbliższy rok borykała się z kryzysem gospodarczym. Ten kryzys będzie trwał minimum rok i opozycja chce go wykorzystać na odbudowę swojego poparcia wśród wyborców będących w środku tego kryzysu. Natomiast za dwa lata znów powrócimy do w miarę stabilnej gospodarki i byłaby to zasługa PiS a tym samym jej notowania by wzrosły kosztem totalnych.

I nie wiem, czy to właśnie nie jest głównym powodem nie zgadzania się na propozycję J. Gowina, którą to propozycję popiera - mimo różnych zastrzeżeń - PiS.

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com