Pokazywanie postów oznaczonych etykietą A. Duda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą A. Duda. Pokaż wszystkie posty

sobota, 20 stycznia 2024

Brudna gra reżimu D. Tuska. Celem jest Prezydent A. Duda!

Obecna reżimowa "Koalicja 13 grudnia" dąży do jak najszybszego wyeliminowania z życia publicznego obecnego Prezydenta Polski A. Dudy! Stanowi on dla nich najważniejszą przeszkodę w całkowitym i bezprawnym oraz błyskawicznym przejęciu wszystkich instytucji państwa polskiego. A dodatkowo marzą też o tym, aby ostatecznie postawić prezydenta przed Trybunałem Stanu, co byłoby już ich największą prymitywną radością. 

Wybory prezydenckie w Polsce odbędą się najpewniej na przełomie czerwca i lipca 2025 roku, czyli prezydentowi zostało jeszcze 18 miesięcy urzędowania. I w każdym z tych miesięcy możemy się spodziewać ciągłego ataku na prezydenta... aż do... w ich mniemaniu pożądanego skutku. 

Jeszcze przed wyborami D. Tusk stwierdził, że dla niego prezydentem jest przegrany w wyborach R. Trzaskowski. Później pojawiały się pomysły o jakimś referendum, które mogłoby przerwać kadencję obecnego prezydenta. 

A już od 13 grudnia reżim robi wszystko, aby omijać moc decyzyjną  prezydenta, szczególnie w zakresie jego prerogatywy do postawienia weta wobec przyjmowanych przez Polski Parlament ustaw. Stąd pojawiło się zapowiadane i bezprawne "rządzenie poprzez uchwały" a nie ustawy, choć tylko ustawy mają moc stanowienia polskiego prawa. A "koalicja 13 grudnia" nie ma wystarczającej liczby posłów, aby odrzucić weto obecnego prezydenta. 

Ale to tylko jedna z wielu dróg ataku na prezydenta. 

Jednocześnie próbuje się go ośmieszyć i żenująco zdeprecjonować oraz poniżyć a nawet zastraszyć. Było to widoczne podczas słynnego ataku policji przy współpracy Służby Ochrony Państwa (SOP) na Pałac Prezydenta i aresztowaniu na jego terenie prezydenckich gości: posłów M. Kamińskiego i M. Wąsika. A w tym samym czasie nawet zablokowano możliwość powrotu prezydenta z Belwederu do Pałacu. 

Warto zauważyć, że taki atak własnych służb na jakąkolwiek siedzibę prezydencką jest swoistym kuriozum niespotykanym w demokratycznych krajach. Ale jest też pokazaniem prezydentowi, że tak naprawdę nie może liczyć na funkcjonariuszy SOP jako swoją ochronę, bo ona podlega Ministrowi Spraw Wewnętrznych i Administracji (MSWiA) peowskiemu Marcinowi Kierwińskiemu, który pała  polityczną nienawiścią do PiS i obecnego prezydenta. 

Prezydenta też próbuje się niby satyrycznie ośmieszyć i strywializować, czego przykładem jest ostatnio parodiowanie prezydenta przez aktora-celebrytę M. Żebrowskiego [1].  

No i teraz przejdźmy do piętrowej intrygi obecnego reżimu wokół osadzenia w więzieniu nieprawnie skazanych wspomnianych posłów M. Kamińskiego i M. Wąsika. 

Otóż sytuacja jest następująca. 

Prezydent A. Duda dokonał aktu łaski wobec tych posłów w 2015 roku i od tego czasu są w świetle prawa ludźmi z czystą kartoteką prokuratorsko-policyjno-sądową. Nieprawnie więc sąd 20 grudnia 2023 roku orzekł o ich winie, choć akt łaski obowiązuje i sąd nie mógł podjąć czynności prawnych w tej samej sprawie, bo jej przedmiotu nie ma. 

Spór prawny polega na tym, że A. Duda w 2015 roku dokonał aktu łaski przed uprawomocnieniem się wyroku na obydwu posłach, natomiast dzisiejsza koalicja a wcześniej opozycja uważa, że prezydent nie mógł na tym etapie podjąć takiej decyzji i winien ją podjąć dopiero po uprawomocnieniu się wyroku. Prezydent zaś słusznie uważa, że nie jest prawnie ograniczony w swojej prerogatywie dotyczącej aktu łaski i może ją podjąć w każdej chwili i na każdym etapie procesu, bowiem w Konstytucji nie ma żadnych takich ograniczeń w tym zakresie. Potwierdził to też TK a argumenty prezydenta są też powszechnie przyjęte i potwierdzone przez wielu konstytucjonalistów i jest zawarte nawet w prawniczych lekturach dla studentów prawa

Ponadto wskazać trzeba, że obaj panowie posłowie zostali skazani za tzw. aferę gruntową, która zaczęła się od biznesmenów rozpowiadających, że są w stanie odrolnić każdą działkę w Polsce. Centralne Biuro Antykorupcyjne,  któremu szefowali osadzeni posłowie podjęło się prowokacji, a część przekazanej łapówki miała trafić do ówczesnego ministra rolnictwa i wicepremiera z Samoobrony nieżyjącego już Andrzeja Leppera. W marcu 2015 roku Sąd Rejonowy w Warszawie nieprawomocnie skazał Mariusza Kamińskiego i Macieja Wąsika na 3 lata więzienia. Była to kara za przekroczenie uprawnień oraz nielegalne działania operacyjne związane z aferą gruntową, czyli za to, że oni walczyli z korupcją na szczytach władzy. Mówi się też, że osadzenie tych posłów w więzieniu jest swoistą zemstą D, Tuska za wspomnianą aferę gruntową, ale też i aferę hazardową [2]. 

I jeszcze tylko ciekawostka. Pierwotnie wyrok na zatrzymanych i więzionych posłach wydał antypisowski oraz upolityczniony sędzia Wojciech Łączewski ze Stowarzyszenia Sędziów Polskich Iustitia. Sam fakt członkostwa w tego typu upolitycznionym stowarzyszeniu jest wątpliwy prawnie, bowiem "sędzia nie może należeć do partii politycznej, związku zawodowego ani prowadzić działalności publicznej nie dającej się pogodzić z zasadami niezależności sądów i niezawisłości sędziów" [3]. 

Wracając do sedna. Niestety - jak wspomniałem - sąd jednak ich powtórnie skazał i na tej nieprawnej podstawie obaj panowie zostali osadzeni w więzieniu. Po tym akcie prezydent postanowił skorzystać z innej ścieżki prawnej a mianowicie uruchomił proces ułaskawieniowy według Kodeksu Postępowania Karnego (KPK) oraz zgodnie z tą ścieżką  zwrócił się do Prokuratora Generalnego A. Bodnara o wypuszczenie z więzienia posłów na czas trwania owego procesu ułaskawieniowego. 

Oczywiście A. Bodnar pozostał głuchy na prośbę prezydenta i posłowie nadal przebywają w zakładzie karnym a sam A. Bodnar przekonuje, że cały czas analizuje akta sprawy i nie widać, żeby miał jakikolwiek zamiar wypuszczenia posłów.

O co tu chodzi?

Ano sprawa jest prosta. Reżim po prostu chce zmusić prezydenta do zastosowania powtórnego aktu łaski, co niejako wiązałoby się z przyznaniem przez Głowę Państwa, że poprzednie ułaskawienie z roku 2015 nie obowiązuje i było.. prawnie wadliwe, czyli można by twierdzić, że A. Duda popełnił przestępstwo i za to powinien być postawiony przed Trybunałem Stanu. 

I właśnie o to chodzi!

Ponadto jeżeliby się tak tak stało to reżim mógłby podważyć niemal wszystkie wcześniejsze decyzje prezydenta a ostatecznie nawet zakwestionować bycie przez A. Dudę prezydentem Polski! 

I dlatego twierdzę, że A. Bodnar będzie w nieskończoność badał akta sprawy i nie wypuści posłów z więzienia, co jest po ludzku nienormalne i straszne oraz cynicznie i obleśnie perfidne.  

Nie wiem co teraz zrobi A. Duda. Sądzę, że może jednak tak się stać, że ze względu na zdrowie - prowadzących głodówkę - osadzonych i dobro ich rodzin ostatecznie podejmie decyzję o ponownym akcie łaski. Byłoby to bardzo mocno ryzykowne dla A. Dudy, ale gdyby tak się stało, to jako normalny człowiek bym to zrozumiał. 

Nam, polskim patriotom pozostaje tylko wspierać Prezydenta A. Dudę, bo jest ostatnią przeszkodą w zniszczeniu Polski przez totalitarną ekipę D. Tuska i oddaniu jej w łapska niemieckie. Osobiście sam wiele razy krytykowałem jego decyzje, ale na dziś tylko on nam się ostał...


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. 
Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog

sobota, 13 stycznia 2024

U D. Tuska to nie tylko strach przed Polakami! I coś o policji oraz SOP

I. Strach D. Tuska

Wczoraj napisałem tekst [1] z konstatacją, iż D. Tusk przestraszył się Polaków manifestujących w Warszawie i stąd jego nagły, i miałki wywiad w sumie - z małymi wyjątkami -  bez charakterystycznej dla niego agresji, którą reprezentował w czasie kampanii wyborczej i podczas miesięcznego premierowania Polską. 

Ale nie wiem, czy to jest jego jedyny strach. 

Bo może jest w strachu, że nie będzie miał gdzie uciec po roku rządzenia. Okazać się bowiem może, że już UE i KE znajdą się poza jego zasięgiem, bo manifestacje w Niemczech zmiotą rząd O. Scholza a w wyborach do Europarlamentu dotychczasową i dominującą w PE jego EPL. A wtedy wszystkie niemieckie i złożone mu obietnice objęcia np. fotela przewodniczącego KE okażą się nierealne i D. Tusk będzie musiał zostać w Polsce i tu będzie musiał karnie odpowiadać na bezprawie swoich rządów. 

A sprawa jest tym bardziej niekorzystna dla D. Tuska, że nagle niektóre instytucje unijne podjęły decyzje, które są bardzo negatywnie uderzające w jego totalitarne rządy w Polsce i w jego zapowiedzi.  

Na początku grudnia 2023 roku szefowa Europejskiego Banku Centralnego (EBC) Christine Lagarde wypowiedziała się w obronie szefa Narodowego Banku Centralnego (NBP) prof. Adama Glapińskiego i uznała, że praktycznie jest nieusuwalny ze swojej funkcji do końca kadencji: 

""Gdyby członkowie partii byłej opozycji rzeczywiście mieli zgłosić w Sejmie wstępny wniosek [o pociągnięcie Adama Glapińskiego do odpowiedzialności konstytucyjnej - red.], jakiekolwiek działanie wpływające na możliwość wykonywania przez Pana obowiązków jako prezesa NBP mogłoby, gdyby nie było legalne, wpływać na niezależność Pana i w konsekwencji Rady Ogólnej [EBC - red.] - napisała Lagarde do Adama Glapińskiego (...) Statut ESBC i EBC, w celu zagwarantowania niezależności prezesów krajowych banków centralnych, zapewnia ochronę na wypadek, gdyby Sejm następnie przyjął uchwałę o postawieniu Pana w stan oskarżenia, biorąc pod uwagę, że uchwała taka prowadziłaby do automatycznego zawieszenia Pana jako prezesa NBP i członka Rady Ogólnej" (...) I po radziła mu, by w razie przyjęcia przez Sejm takiej uchwały skierował sprawę do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z prośbą o ocenę jej zgodności z prawem"" [2].

A całkiem niedawno Trybunał Sprawiedliwości UE (TSUE) w Luksemburgu uznał za niedopuszczalne pytania prejudycjalne dotyczące procedury powoływania sędziów sądów powszechnych w Polsce, co oznacza, że w Polsce wszyscy sędziowie powołani przez prezydenta A. Dudę są sędziami i nie ma żadnych neo-sędziów. Taka decyzja TSUE powoduje, że wali się narracja kwestionowania przez część sędziów i polityków rządowych mówiąca, że niektórzy sędziowie nie są sędziami. 

O tej decyzji tak mówi poseł PiS Marek Ast, były przewodniczący sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka:

"Cały czas to podkreślaliśmy. Procedura wyłaniania sędziów jest określana w każdym państwie członkowskim w różny sposób; to wyłączna kompetencja państwa członkowskiego. Jeśli chodzi o polski ustrój, powoływanie sędziów leży w wyłącznej kompetencji pana prezydenta. Na tym stanowisku stanął Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej (...) Wali się cała narracja ówczesnej totalnej opozycji, dziś większości rządzącej, kwestionująca status polskich sędziów, którzy zostali powołani przez Andrzeja Dudę w oparciu o nominację Krajowej Rady Sądownictwa (...) To sygnał, który otrzeźwi gorące głowy sędziów Iustitii, tych, którzy czynnie bronili przywilejów kasty. Koniec. Status sędziów jest niepodważalny. Wszyscy sędziowie w Polsce są równi (...) Ddla wszystkich racjonalnie myślących prawników, dla większości sędziów i polityków ta sprawa była oczywista. Instrumentalnie chciano wykorzystać TSUE i inne organy unijne do politycznych interesów. Taka polityka ma zawsze krótkie nogi, zawsze prowadzi do osłabienia państwa" [3].

II. Atak na Pałac Prezydencki

Prokuratura wszczęła śledztwa w sprawie bezprawnego wtargnięcia policji na teren Pałacu Prezydenckiego. Po tej decyzji prokuratury minister sprawiedliwości i prokurator generalny A. Bodnar bezprawnie i bez wymaganej pisemnej zgody prezydenta odwołał z funkcji prokuratora krajowego Dariusza Barskiego. 

Odwołanie D. Barskiego było też związane z faktem, iż Prokuratura Okręgowa w Warszawie zadecydowała o przeszukania biura i mieszkania znanej warszawskiej notariusz, uczestniczącej w skoku Sienkiewicza na media publiczne.

Oznacza to, iż A. Bodnar dalej pogrąża się w bezprawiu i doszedł już do takiego stanu, że dla niego nie ma odwrotu i pogrążał się będzie jeszcze dalej. 

Prokuratura mając wątpliwości co do działań policji w Pałacu Prezydenckim wszczęła chociaż śledztwo, które i tak zaraz zostanie umorzone, ale co ze Służbą Ochrony Państwa (SOP), która przecież jest odpowiedzialna za ochronę Prezydenta RP a jednak umożliwiła policji na wejście do Pałacu Prezydenckiego i to nawet wtedy, gdy prezydenta nie było na jego terenie?

Wedle mnie wobec faktu, iż funkcjonariusze Służby Ochrony Państwa (SOP) podlegli ministrowi spraw wewnętrznych i administracji Marcinowi Kierwińskiemu z PO nie potrafią skutecznie chronić Głowy Państwa Polskiego, czyli prezydenta A. Dudy narażając go na utratę zdrowia i życia wnoszę aby prezydent oficjalnie zrezygnował z usług tej służby i powołał w to miejsce Prezydenckie Służby Ochrony!

Taka powinna być logika i sekwencja działań prezydenta A. Dudy. Ale tak się zapewne nie stanie, bo taki proces byłby bardzo skomplikowany i w dzisiejszej sytuacji chyba awykonalny. 

Więc jak winien być chroniony prezydent, który już nie powinien mieć zaufania do SOP-u? 

Odpowiedź jest bardzo trudna a mi przychodzą do głowy tylko dwie możliwości: albo wojsko, którego zwierzchnikiem jest prezydent, albo prywatna firma ochroniarska. 

Czy jest to możliwe? 

Sądzę, że w przypadku wojska raczej tak, choć byłoby to skomplikowane. W przypadku prywatnej firmy ochroniarskiej raczej wątpię. 

Jedno jest pewne. Trzeba po prostu jakoś zadbać o prezydenta A. Dudę i "dmuchać na zimne". Pamiętamy przecież tę walkę premiera D. Tuska ze śp. Prezydentem Lechem Kaczyńskim zakończoną zamachem nad Smoleńskiem...


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog

sobota, 11 lutego 2023

A co jeżeli TK uzna nowelę ustawy o SN za konstytucyjną?

Przydługi wstęp

"Przyjmuję do wiadomości przyjęcie przez Sejm nowej ustawy o sądownictwie. Będziemy teraz kontynuować śledzenie kolejnych etapów procesu legislacyjnego - napisał na Twitterze komisarz UE ds. sprawiedliwości Didier Reynders" [1]. 

"Rzecznik Komisji Europejskiej Christian Wigand określił przyjęty przez Sejm projekt nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym ważnym krokiem w kierunku wypełnienia zobowiązań wynikających z polskiego Krajowego Planu Odbudowy (...) Będziemy nadal uważnie śledzić kolejne etapy trwającego procesu przyjmowania, a następnie przeanalizujemy ostatecznie przyjęte prawo (...) Pozostajemy w kontakcie z polskimi władzami, aby zapewnić pełną zgodność polskiego ustawodawstwa ze zobowiązaniami podjętymi w ramach KPO w zakresie niezawisłości sądów. Ważne będzie, aby przyjęta ostateczna ustawa podniosła standardy ochrony sądowej i niezawisłości sędziowskiej " [2].

"Środki z KPO nie przyjdą do Polski do momentu, kiedy opozycja nie przejmie władzy; dlatego że w tej chwili obóz Zjednoczonej Prawicy jest tak ze sobą skłócony, że nie ma na to realnych szans - mówił w sobotę współprzewodniczący Nowej Lewicy Włodzimierz Czarzasty podczas konferencji zorganizowanej przed Pałacem Prezydenckim" [3]. 

Ta wypowiedź W. Czarzastego padła po deklaracji Prezydenta RP A. Dudy o skierowaniu  – wedle mnie napisanej pod dyktando UE – nowelizacji ustawy o Sądzie Najwyższym do polskiego Trybunału Konstytucyjnego.

Wczoraj napisałem krótki tekst na ten temat, który odnosił się do naszych, polskich możliwych posunięć, gdyby SN słusznie orzekł, że ta nowelizacja jest antykonstytucyjna [4]. 

Krótkie rozwinięcie

Ale jakie mamy możliwości, gdyby jednak TK orzekł, że nowela ta jest zgodna z naszą Konstytucją? Częściowo można od razu się domyślić czytając wskazane we wstępie cytaty... ale po kolei...

Po pierwsze, może się zdarzyć, że KE i ogólnie UE stwierdzą, że przyjęta i wdrożona w życie nowela ustawy o SN jest już wystarczająca do całkowitego odblokowania przez urzędników unijnych pomocy dla Polski wynikającej z Funduszu Odbudowy a tym samym z naszego KPO. Wtedy rząd ogłosiłby swój sukces, chociaż wedle mnie byłoby to pyrrusowe zwycięstwo, bo zbyt dużo przez to stracimy suwerenności a całość tych środków jest jedynie pożyczką, którą prędzej czy później i tak musimy oddać. 

Uważam jednak, że ten wariant jest bardzo mało prawdopodobny. Nie po to przecież UE z "naszymi" europosłami-targowicznami i totalną opozycją robią wszystko, aby nam zaszkodzić i doprowadzić do zmiany rządów w Polsce, by teraz zdecydować się na wypłatę środków z naszego KPO a tym samym wzmocnić przedwyborczo obecne rządy ZP (PiS i SP).

Po drugie, możliwy też jest taki scenariusz, iż UE "przyjmie to do wiadomości" i wyrazi swoje zadowolenie z przyjętej przez nasz kraj noweli ustawy o SN, ale oznajmi, że musi upłynąć trochę czasu, żeby w pełni ocenić realną działalność tej ustawy, bo ważne jest "aby przyjęta ostateczna ustawa podniosła standardy ochrony sądowej i niezawisłości sędziowskiej ". A ten potrzebny UE czas może przecież trwać i trwać, nawet w nieskończoność i unijne elity zawsze mogą się do czegoś doczepić, do tego co tam im w głowach bzdurnego zakołata. 

Ten wariant jest o wiele bardziej prawdopodobny niż pierwszy, bo oznacza dalszą pełną kontrolę nad wypłatą tych środków uzależnioną od "widzi mi się" unijnych urzędasów. 

Po trzecie. KE i UE mogą stwierdzić, że nowelizacja ustawy o Sądzie Najwyższym jest "ważnym krokiem w kierunku wypełnienia zobowiązań wynikających z polskiego Krajowego Planu Odbudowy", ale jest to krok niewystarczający, bowiem muszą być spełnione przez nasz kraj jeszcze kolejne mniejsze lub ważniejsze "kamienie milowe".... i tu... można wstawić niemal wszystko, co tam UE czy KE sobie wymyśli, jak np. zgodę Polski na zmianę traktatów polegającą na rezygnacji w nich z konieczności jednomyślności przy przyjmowaniu konkretnych unijnych rozwiązań prawnych na rzecz głosowania większościowego. Albo też na zgodę Polski, aby to UE decydowała o naszych lasach, wodach, gruntach czy polityce przestrzennej. 

Taką możliwość uważam za jeszcze bardziej prawdopodobną niż dwie poprzednie i z mojego punktu widzenia byłaby ona wbrew pozorom najbardziej korzystna dla Polski. A to dlatego, iż świadczyłaby ona o złej woli KE i UE, które tak naprawdę nie chcą nam tych pieniędzy dać aż do momentu, gdy "opozycja nie przejmie władzy w Polsce" a także potwierdzałaby, że UE jest nam nieprzychylna i okłamuje rządzących, choć oni wykazują daleko idącą dobrą wolę nawet w postaci ryzyka utraty części naszej suwerenności. 

Pośrednie zakończenie.

Propagandowo dla rządu pierwsze rozwiązanie byłoby najlepsze, ale i dwa inne rozwiązania też można by w ostateczności przekuć na jego stronę. Wtedy rząd za porażkę w sprawie KPO mógłby obarczyć UE oraz naszą totalną opozycję w Polsce i europarlamencie, gdzie postawę opozycyjnych europarlamentarzystów można nazwać "targowicką".  

Moim zdaniem jednak dla przyszłości suwerennej Polski i Polaków najlepszym rozwiązaniem byłby trzeci wariant. Nie tylko dlatego, że wtedy można by obwiniać za wszystko "złą" UE i totalną opozycję, ale też ze względu na to, iż Polska mogłaby się zdecydować na odrzucenie fatalnych dla nas pieniędzy z KPO i rozpocząć ogólnonarodową debatę na temat szkodliwości dla Polski drogi jaką UE przyjęła w swoim rozwoju. 

I jeżeli taka debata by się odbyła i Polacy wreszcie by zrozumieli dokąd zmierza UE, to Polska mogłaby – razem z pozyskanymi sojusznikami a może też w ramach Trójmorza – przejść do ofensywy w UE polegającej na jej powrocie do pierwotnej idei, która zakładała, iż integracja Europy winna być porozumieniem niepodległych i suwerennych państw - Europą Ojczyzn a nie próbą stworzenia Jednego Sfederalizowanego Państwa Europa (niczym nowej wersji ZSRR czyli Związkiem Socjalistycznych Republik Europejskich), gdzie poszczególne kraje musiałyby zrezygnować ze swojej suwerenności i niepodległości. 

Może to jest i chciejstwo, ale kiedy jak nie teraz Polska ma możliwość do takiej ofensywy, choćby tylko dlatego, że wojna na Ukrainie zdecydowanie zmniejszyła rolę Niemiec i Francji w UE. Powinniśmy to wykorzystać.



Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. 
Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog

piątek, 10 lutego 2023

Prezydent skierował ustawę o SN do TK - jakie mamy wyjścia?

Dziś Prezydent RP w swoim orędziu do Polaków stwierdził, iż podjął decyzję o skierowaniu nowelizacji ustawy o SN do Trybunału Konstytucyjnego, w trybie kontroli prewencyjnej. To oznacza, że ustawa nie będzie obowiązywała, dopóki Trybunał Konstytucyjny nie wypowie się na temat jej zgodności z Konstytucją Rzeczypospolitej Polskiej. 

Pisałem o KPO wielokrotnie i dalej uważam, że Polska w ogóle nie powinna walczyć o te środki i postawić weto w lipcu i sierpniu 2020 roku. Niestety wtedy premier M. Morawiecki został oszukany przez Ursulę von der Leyen i podpisał porozumienie z UE i od tego się zaczęło. Później dostawaliśmy coraz to nowe "kamienie milowe", których spełnienie oznaczałoby uruchomienie środków z FO (KPO). Tych kamieni uzbierało się chyba już ze 200.

M. Morawiecki w końcu się poddał UE i zgodził się na wszystko, co ona chciała. Powstała ustawa spełniająca wymagania KE i UE, która ostatecznie bez zmian została przyjęta i skierowana do podpisu prezydenta. Ustawa ta wprowadza zapisy, które być może (wedle mnie na pewno) są niekonstytucyjne i tak sądzi też prezydent. Aby rozwiać te wątpliwości skierował ją do polskiego TK, który ocenia zgodność polskich aktów prawnych z Konstytucją RP.  

Co zrobi TK? Według mnie nie może postąpić inaczej jak orzec, że omawiana nowelizacja jest niezgodna z Konstytucją RP. 

Co wtedy? Jakie mamy możliwości?

Po pierwsze możemy UE postraszyć Polexitem. Tyle tylko, że rząd tego przed wyborami nie zrobi, bo Polacy nie są w ogóle świadomi w co się przerodziła UE od momentu, kiedy do nie wstępowaliśmy. Polacy dalej - wbrew faktom  i zdrowemu rozsądkowi – popierają UE jakby ona była czymś oczywistym. A tak przecież nie jest, bo jeżeli UE dalej będzie zmierzała w tym kierunku co teraz to skończy się na utracie przez Polskę niepodległości i zostaniemy landem niemieckim w Jednej Sfederalizowanej Europie. Aby oswoić Polaków z myślą o możliwości Polexitu potrzeba ogólnopolskiej debaty wzorem takich jakie odbywały się w Norwegii, gdy dyskutowano możliwość przyjęcia Norwegii do UE. Dyskusje te spowodowały, że dwukrotnie Norwegowie powiedzieli UE "Nie" i są dzisiaj poza UE, co wcale nie wpływa negatywnie na jej wspaniały rozwój. Także można sobie radzić w Europie poza UE? Można!

Po drugie można zagrozić wstrzymaniem płatności naszych składek do UE. Skoro bowiem UE wstrzymuje już tyle czasu należne  nam  pieniądze z FO (KPO) i stawia nam co rusz nowe "kamienie milowe" oraz cyklicznie nas okłamuje to mamy prawo zareagować wstrzymaniem całości lub części naszej obowiązującej składki do UE. Jest to oczywiście pójście na otwartą wojnę z UE i trudno nawet określić jakie byłyby tego konsekwencje. 

No i jest też możliwość "opcji zerowej", czyli szybkiego odejścia premiera M. Morawickiego i powołanie nowego premiera. Jaka byłaby forma odejścia MM jest teraz nieważne. Mógłby sam podać się do dymisji, zostać odwołanym lub powołanym na inne ważne stanowisko w Polsce lub poza nią. To wydaje się najlepszym rozwiązaniem, ale taka decyzja musiałaby zapaść jeszcze w lutym lub na początku marca. Nowy premier mógłby zacząć negocjacje z UE niejako od nowa pozbywając się balastu w postaci dającego oszukiwać się przez UE M. Morawieckiego. Musiałby być to mocny kandydat. Na teraz przychodzi mi do głowy B. Szydło. 

To tak na gorąco po decyzji prezudenta

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 

© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. 

Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog

czwartek, 3 marca 2022

Jeszcze raz o zdradzie polskości przez prezydenta A. Dudę

Nie chciałbym, aby w tym wojennym czasie umknęła nam jednak haniebna dla narodu polskiego decyzja naszego Prezydenta. Trudno o tym pisać w kontekście agresji W. Putina na Ukrainę, ale też nie może być tak, żeby tę wojnę cynicznie wykorzystywać jako okazję do podejmowania decyzji sprzecznych z polską rację stanu i licząc na jej przemilczenie przez opinię publiczną, przemilczenie przez Polaków, którzy teraz są empatycznie i emocjonalnie zajęci współczuciem i pomocą dla Ukraińców. Gdyby zresztą nie ta wojna to decyzja Prezydenta RP byłaby bardzo szeroko dyskutowana...

Wiem, że tytuł jest bardzo mocny i kontrowersyjny, ale uważam, że tak należy traktować weto Prezydenta RP Andrzeja Dudy wobec ustawy oświatowej zwanej "Lex Czarnek". Z godziny na godzinę coraz bardziej utwierdzam się w takim przekonaniu. Także patrząc na Ukraińców, którzy przecież heroicznie walczą o swoje państwo, swój naród, o swoją niepodległość i suwerenność. 

Czy obecnie polska szkoła wychowuje młode pokolenie w poczuciu naszej narodowej tożsamości i do miłości naszej Ojczyny? Czy dziś młodzi Polacy byliby zdolni do obrony naszego kraju tak jak robią to Ukraińcy: zarówno żołnierze, jak i osoby cywilne? Może część tak, ale jestem pewny, że ta część będzie coraz mniejsza, bo Prezydent RP dał zielone światło dla wychowywania naszej młodzieży w duchu lewackich, ideologicznych nemarksistowskich antywartości, gdzie patriotyzm, niepodległość, suwerenność, honor, państwo, Ojczyzna, Polska, naród, tradycja, wiara, rodzina, ojczysty język będą dla niej abstrakcyjnymi pojęciami. A w szkołach tę ideologię będą wtłaczali genderowi lewacy i  dewianci spod znaku LGBTQ+ z kolorowymi piórami w dupie. 

I tak oceniam to weto i dlatego uważam, że szczególnie teraz takie weto jest zdradą naszego, polskiego narodu i zdradą naszego państwa, Polski. 

I beznadziejne, i absurdalne tłumaczenie się Prezydenta wojną jest właśnie cyniczne i kuriozalne, bo przecież miał on cały miesiąc na podpisanie tej ustawy a wojna trwała w momencie jego weta ledwo tydzień. Sądzę, że i tak miał ją zawetować a ta wojna dała mu tylko idealny pretekst do takiej decyzji. Szkoda.

Nie ma więc najmniejszego sensu bronić dziś prezydenta A. Dudy. Właśnie teraz tę ustawę winien podpisać, bo trudno byłoby sobie wyobrazić, aby dziś lewica i jej protesty znalazły oczekiwany przez nią oddźwięk społeczny lub totalna opozycja była przeciw ustawie o obronie Ojczyzny. To był ten czas, kiedy swobodnie taką ustawę można by było wprowadzić w życie. Niestety tę szansę Prezydent zmarnował, zresztą już nie pierwszy raz wetując ważne dla zmiany systemowej w Polsce ustawy. Dla mnie jego weto jest przekreśleniem jego prezydentury jako propolskiej, pronarodowej. Jeszcze raz szkoda i żadne obronne ekwilibrystyki słowne tego nie zmienią.

Całkowicie się też zgadzam z konkluzjami redaktora Jacka Karnowskiego, choć w jakiś zawoalowany sposób jest próbą obrony decyzji Prezydenta, ale też jest jednocześnie wyrazem mojego zdania na ten temat: 

"Armia działająca w próżni społecznej nas nie obroni. Wojsko musi mieć wysokie morale, a może ono wyrastać jedynie z morale całego społeczeństwa; z jego wartości, przekonań, postaw, odruchów. Te wartości mogą z kolei wyrastać jedynie z tego, co stanowi polskie dziedzictwo. Rzecz jasna, jest to dziedzictwo, które każde pokolenia odczytują i interpretują na nowo, odwołując się jednak do tych samych źródeł. 

Propozycja neomarksistów, którzy zdominowali współczesną lewicę, a na zachodzie zawładnęli także agendą partii dawniej chadeckich, z tym dziedzictwem zrywa. To coś, co wyrasta nie z dziedzictwa, ale z anty-dziedzictwa, nie z wartości, ale z anty-wartości. Co jednak najważniejsze, jest to model, który przynosi spadek zdolności obronnych społeczeństw. Drastyczny spadek. Nie jest to już żadna teoria, ale po prostu empiria, skumulowane doświadczenie. To jest fakt. Polska, w której zwycięży rewolucja neomarksistowska, nie będzie w stanie się obronić. Jeśli więc chce się obronić, musi tę rewolucję zatrzymać. Przy tej presji, która płynie z zewnątrz, to bardzo trudne - ale próbować trzeba. Działając elastycznie, roztropnie, rozważnie. Koncepcja zmian w prawie oświatowym, przygotowana przez ministra edukacji prof. Przemysława Czarnka, była właśnie taką propozycją: wyważoną, precyzyjnie mierzoną, wyważającą różne racje, opartą na doświadczeniu. Spotkała się jednak z wetem prezydenta. Co ważne - uzasadnionym raczej kontekstowo, a nie merytorycznie. 

Prezydent tłumaczył więc swój sprzeciw troską o jedność polityczną kraju w tym szczególnym momencie, gdy Ukraina krwawi, giną żołnierze i cywile, i nie można wykluczyć bezpośredniego zagrożenia dla Polski. To argument, który trudno zlekceważyć, choć w mojej ocenie skierowanie ustawy do Trybunału Konstytucyjnego byłoby lepszym rozwiązaniem. Co jednak ważne, to fakt, że w średniej i długiej perspektywie istnieje oczywisty i bezpośredni związek między troską o wychowanie młodzieży a naszym bezpieczeństwem, siłą naszej armii, jej morale. I na to właśnie zwrócił dziś uwagę premier Kaczyński.

Prezydent powiedział: „odłóżmy to na później”. Cóż, raz zawetowane ustawy i pomysły zazwyczaj umierają, nie wracają. Miejmy jednak nadzieję, że minister Czarnek nie zrezygnuje z walki o szkołę wychowującą dzielnych, odważnych Polaków, a prezydent Duda - zgodnie z obietnicą - przy następnej okazji, może już nie tak dramatycznej, stanie po stronie wartości swoich wyborców. Stawka jest wysoka: bezpieczeństwo Polski" [1].

Niestety ja nie mam złudzeń. Miną lata albo też w ogóle ta reforma już nigdy nie zostanie ponownie podjęta, podobnie jak w przypadku innych ustaw, które zawetował Prezydent RP Andrzej Duda.

Chciałbym oczywiście się mylić i bardzo bym się cieszył, gdybym się mylił, ale wydaje się, że ta moja nadzieja jest płonna, bo chyba - jak wiele osób to mówi - ta kadencja Prezydenta jest po prostu jego przygotowaniem do objęcia jakiejś międzynarodowej funkcji a tam przecież króluje neomarksizm. Wielu też wskazuje, że jednak ukąszenie przez UW jakiego doznał w tej partii nigdy z polityka nie wychodzi. 

Naprawdę. Żałuję, że musiałem taki tekst napisać, bo na Andrzeja Dudę głosowałem w obydwu wyborach. Szkoda, że zawiódł moje zaufanie. 



Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog

sobota, 11 grudnia 2021

Dlaczego skrytykowałem Prezydenta RP?

Mój ostatnie posty pt.: "Tu jest Polska a nie Polin Panie Prezydencie RP - stracił Pan moje zaufanie!" [1] oraz "Polska to "polin"? Nigdy!" [2] były zapewne przez wielu z Was, moi szanowni czytelnicy, odebrane z mieszanymi uczuciami. I ja dobrze o tym wiem i jestem nawet w stanie Was zrozumieć. Wszak od bardzo wielu już lat spod mojego pióra wyszło setki notek, które w większości były bardzo przychylne PiS i w nich moim wrogiem tak naprawdę była dzisiejsza opozycja czyli w różnych konfiguracjach PO, UD/UW, KLD, SLD, Nowoczesna, PSL, Obywatele RP i inne tego typu antypolskie organizacyjnie skonfigurowane partie polityczne bądź jakieś stowarzyszenia czy fundacje, począwszy od PZPR, SD, ZSL czy Fundacji Stefana Batorego założonej w 1988 roku (sic!) przez G. Sorosa w celu pilnowania i nadzorowania polskich przemian i złodziejskiej prywatyzacji majątku polskiego zwanego Planem L. Balcerowicza, czyli tak naprawdę Planem Żydów: J. Sachsa, G. Sorosa i Lipmana opartym na tzw. Konsensusie Waszyngtońskim.    

Nie będę teraz epatował tym, że już nawet w roku 1980 i mając zaledwie 12 lat byłem aktywnym, ale i trochę dziecięco naiwnym politycznie antykomunistą. Wraz z ojcem słuchałem "Radia Wolna Europa" czy "Głosu Ameryki". Przegadałem z nim wiele nocnych godzin. Miałem dostęp do prasy podziemnej. Wtedy poznałem historię Katynia, "Folwark Zwierzęcy" i "1984" G. Orwella czy np. "Rewolucję bez rewolucji" L. Moczulskiego, który po latach okazał się ubeckim konfidentem. 

Do dzisiaj z rozrzewnieniem i nawet mile wspominam jak bodajże w siódmej klasie szkoły podstawowej na lekcji języka rosyjskiego wstałem i zaintonowałem "Rotę". Prawie cała klasa też wstała i ze mną śpiewała. Co to się wtedy działo: wezwanie rodziców "na dywanik", ale też sprawiłem kłopoty mojemu ojcu, który ze względu na mnie miał kłopoty w pracy. 

Po 1981 roku (Stan Wojenny) co każdy miesiąc uczestniczyłem w demonstracjach antykomunistycznych z "opornikiem" w swetrze czy koszuli  i bardzo często byłem pałowany przez ZOMO czy ORMO. Zorganizowałem też mini grupę dywersyjną, która wybijała okna koszarów wojskowych czy komisariatów milicji. Ujawniłem się jako jeden z kolporterów pism niezależnych i przez to ledwo skończyłem technikum, ale na szczęście nie można mnie było wyrzucić za brak wiedzy i jakoś udało mi się zdać maturę nawet ze średnią oceną 4.8 i studia ekonomiczne (1988-1993) z oceną 5.0 na dyplomie. Piszę to tylko dlatego, żeby wskazać, że moje poglądy są ugruntowane od bardzo dawna i dziś - może tylko subiektywnie - mam jakieś tam prawo do swojej oceny obecnie rządzących.

Tak, wstydzę się okresu 1988-1991, kiedy uległem fascynacji zarówno L. Wałęsą, L. Balcerowiczem jak i A. Michnikiem, ale kto wtedy tak naprawdę wiedział kim rzeczywiście oni są i jaką tak naprawdę Polskę chcą zbudować? Natomiast od Nocnej Zmiany (1992), kiedy to usunięto z funkcji premiera J. Olszewskiego, mam już stałe poglądy, które niemal zawsze ujawniały się poparciem PC a później PiS-u. 

No, ale zabrnąłem we wspomnienia, które może kiedyś opiszę jako czynny świadek przepoczwarzenia się komunizmu (realnego socjalizmu) w tak naprawdę jego kontynuację zwaną III RP, czyli PRL-bis. 

Więc wracam do meritum. 

Rzeczywiście poczułem się jako Polak niemal upokorzony, kiedy mój Prezydent Andrzej Duda wypowiedział podczas żydowskiego Święta Chanuki w Pałacu Prezydenckim słowa - zwracając się do rabinów żydowskich -  że tutaj (w mojej Ojczyźnie) jest "polin", jak podobno Polskę nazywają Żydzi, choć de facto określenie to znaczy "tutaj spocznij (odpocznij)".

I tutaj wobec mnie posypała się krytyka, że nie rozumiem znaczenia tegoż słowa i jako argumentu moi adwersarze przytaczali informacje m.in. z Wikipedii, że "polin" dla Żydów oznacza li tylko Polskę i jest to żydowskie tłumaczenie nazwy naszego kraju. 

Jak wypowiadał się ksiądz profesor W. Chrostowski "Słowo „Polin” ma związek z żydowską opowieścią. (…) Jej początki sięgają końca XV w. i początków XVI w., kiedy to Żydzi zostali wypędzeni z Półwyspu Iberyjskiego, z Hiszpanii i Portugalii. Udali się wtedy na Wschód w dwóch zasadniczych kierunkach: jedna fala udała się w kierunku Konstantynopola, bo chciała być bliżej Ziemi Świętej, a druga fala udała się na Wschód. Kiedy Żydzi wędrowali na Wschód, prosili Pana Boga, żeby wskazał im kraj, w którym mogliby odpocząć. W ten sposób dotarli do kraju, gdzie są puszcze. Samo słowo: puszcza ma w sobie wydźwięk, który oddaje ten onomatopeiczny charakter tego, co się w puszczy dzieje. Właśnie w tej puszczy usłyszeli najpiękniejszą hebrajską spółgłoskę – ( z pol. Sz). (…) Ta spółgłoska jest jednocześnie spółgłoską, którą Żydzi umieszczają w tzw. mezuzie, czyli jest to szczególne oznaczenie żydowskiego domu. (…). Usłyszeli więc ten dźwięk i pomyśleli, że znaleźli się wreszcie u siebie. Podnieśli głowy i zobaczyli napisane dwa słowa: „Po” i „Lin”. Zatem „Polin” – "tutaj pozostań jest to zarazem hebrajska nazwa Polski" [3].

Ale zwróćmy uwagę dokładnie na to, co powiedział ksiądz profesor. Słowo "polin", które używają Żydzi niby tłumacząc na ichni język nazwę naszego kraju historycznie powstało w końcu XV i początkach XVI wieku a nazwa Polska (w różnych konfiguracjach semantycznych) jest o 500 lat starsza a pierwsze wzmianki o Polsce sięgają lat 997–1003 n.e. [4]. Także Żydzi dopiero po setkach lat tak zaczęli określać nasz kraj i tylko dlatego, że fonetycznie niemal brzmiał jak ich "tutaj odpocznij" i mogli w ten sposób nadać mu dwuznaczne skojarzenie: dla Gojów (czyli nie-Żydów) jako tłumaczenie nazwy Polska a dla siebie jako miejsce ich spoczynku (odpoczynku). 

Dla mnie jednak ważniejsze od samego tłumaczenia tego słowa jest fakt, jak odczuwają i myślą Żydzi, gdy słyszą Polin i to jeszcze wypowiedziane w taki sposób przez prezydenta RP. Pisałem, że Oni są bardzo czuli na słowa i jeżeli nazwali tak swoje muzeum to znaczy, że "tutaj ma być miejsce ich spoczynku (odpoczynku)" a nazwa wcale nie odnosi się etymologicznie do Polski. To jest i była tylko zbieżność fonetycznego brzmienia żydowskiego "Po" znaczące po hebrajsku – "tutaj" i "Lin" oznaczające po hebrajsku  – "odpocznij". 

Swego czasu poświęciłem wiele dni na zrozumienie mentalności żydowskiej. 

Przeczytałem i obejrzałem chyba wszystko, co w polskim języku było dostępne, bo niestety nie znam hebrajskiego ani jidysz. Szczególnie zaś starałem się poznać wersety Talmudu, ideologii większości obecnych Żydów, która nie ma już nic wspólnego z Torą, czyli Pięcioksięgiem Starego Testamentu.  Po siedmiu notkach z serii "Nie można poznać Żydów bez znajomości ich Talmudu" postanowiłem trochę przerwać ich pisanie, bo natłok myśli i wiedzy mnie negatywnie przytłoczył. 

Cywilizacja żydowska jest diametralnie różna od cywilizacji chrześcijańskiej, łacińskiej. To dwa odrębne światy. Polecam wykłady i książki wspomnianego księdza profesora W. Chrostowskiego czy doktor E. Kurek. 

My Chrześcijanie robimy ogromny błąd, bo oceniamy Żydów wedle naszej hierarchii wartości a tak po prostu nie można. Kluczem do zrozumienia ich postępowania faktycznie jest poznanie ich Talmudu, bo inaczej - z naszej łacińskiej perspektywy - nie jesteśmy w stanie ich zrozumieć. Oni traktują Gojów (czyli nas) jako podludzi i niczym bydło. Uważają, że jest dobre okłamywanie Gojów a ich majątek można po prostu zagarnąć bez konsekwencji. Żaden talmudyczno-rabiniczny Żyd nigdy nie odda swojego życia za najbliższych lub obcych, bo najważniejsze jest tylko jego życie. Odnoszą się do Dziesięciu Przykazań, ale dla nich te Boże Przykazania dotyczą tylko ich pobratymców a nie Gojów, bo tylko Oni są "narodem wybranym" i tylko Oni posiadają duszę. 

I co zrobił Prezydent RP? Ano wielokrotnie powiedział, że Żydzi to naród wybrany, chociaż z chrześcijańskiego punktu widzenia przestał nim być w momencie ukrzyżowania Jezusa Chrystusa.

Powtórzę jeszcze raz: "polin" to nie jest dla Żydów ich hebrajskie tłumaczenie Polski jako kraju. To jest pewna ich idea, którą już od dawna lansują opierając się właśnie na zmyślonej legendzie o tym, że Polska może być dla nich drugą "ziemią obiecaną". Prawda jest natomiast taka, że po prostu wykorzystali nasze chrześcijańskie miłosierdzie i nie są nam w ogóle za to wdzięczni a wprost przeciwnie - atakują nas cały czas. Tak, dla nas to nie jest zrozumiałe, ale dla nich tak. Użycie przez Prezydenta A. Dudę sformułowania, że "tu jest polin" jest karygodne. O ile lepiej by brzmiała np. taka fraza: "Polska od wieków jest gościnna i otwarta na współpracę z Wami i tak pozostanie". Poza tym też  Pałac Prezydencki nie jest od obchodzenia świąt żydowskich. Od tego jest Synagoga i to Żydzi winni zaprosić do niej A. Dudę a nie odwrotnie.

Chociaż jest jeden aspekt całej tej sytuacji, który w jakimś sensie może bronić naszego prezydenta. Jeżeli faktycznie przyjmiemy założenie, że Żydzi rządzą światem, to jakaś forma usłużności wobec części środowiska żydowskiego może i jest konieczna do tego, abyśmy mogli realizować - choćby w małym stopniu - cele propolskie. 

Czy rzeczywiście tak jest? Pytanie zostawiam otwarte...




Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com


wtorek, 7 grudnia 2021

Tu jest Polska a nie Polin Panie Prezydencie RP - stracił Pan moje zaufanie!

Niezwykle jest mi smutno, że muszę napisać dziś to, co napiszę. Głosowałem bowiem na Pana w dwukrotnych wyborach prezydenckich, w których Pan z sukcesem startował. 

Ale też zawsze pisałem, że będę oceniał nawet mojego prezydenta i mój rząd krytycznie, jeżeli będę przekonany, że dzieje się źle w mojej Ojczyźnie i źle dla mojej Ojczyzny, czyli Polski. 

Tak Panie Prezydencie RP! Tutaj jest Polska a nie żadne żydowskie "polin" jak powiedział Pan podczas uroczystego zapalenia świec żydowskiej Chanuki w Pałacu Prezydenckim. Pisałem zresztą na ten temat w jednej z ostatnich moich notek pt. "Polska to "polin"? Nigdy!" [1], wyrażając smutek i wściekłość Pana przemową. 

Musiał jednak upłynąć tydzień zanim dotarło do mnie, co tak naprawdę dla talmudyczno-rabinicznych Żydów oraz Polaków znaczą słowa wypowiedziane przez Pana podczas tej uroczystości. I niestety są to konstatacje bardzo smutne dla Polski i Polaków a przecież Pan jest polskim a nie żydowskim prezydentem!

Musimy bowiem zdawać sobie sprawę, że Żydzi bardzo poważnie traktują wypowiadane przez innych słowa na swój temat i chyba Pan, Panie Prezydencie też to wie, bowiem nie jestem w stanie uwierzyć, że nazwanie Polski "polinem" nie było przemyślane. Było i jest to porażające.

Talmudyczno-rabiniczni Żydzi usłyszeli słowa, które nigdy nie powinny paść z ust polskiej "głowy państwa". Tym przemówieniem Pan, Panie Prezydencie złożył hołd lenny Żydom, oddając Polskę w ich posiadanie. Powiem nawet ostrzej - takie słowa i usłużne poddaństwo są atrybutami zdrady stanu wobec Polski!

Zresztą całe Pana przemówienie było skonstruowane wedle żydowskiej a nie chrześcijańskiej wrażliwości a dla mnie jest zastanawiająca Pana dobra znajomość historii Żydów. 

Wielokrotnie gaworzył Pan o "nardzie wybranym", który to naród odrzucił Syna Bożego Jezusa Chrystusa i tym samym przestał być tym "narodem wybranym". Sami Żydzi bowiem w odniesieniu do Jezusa Chrystusa krzyczeli: "Krew Jego na nas i na dzieci nasze". Ponadto mówił Pan o tysiącletniej historii Żydów na naszych ziemiach, co jest historyczną nieprawdą. 

Podobnie mówił Pan o pokojowym współistnieniu Żydów i Polaków na polskiej ziemi. Już Pan zapomniał o niechlubnej roli Żydów podczas Powstania Styczniowego czy Powstania Listopadowego? Czy zapomniał Pan jak bardzo Żydzi byli przeciwni powstaniu Polski po rozbiorach? A może też zapomniał Pan rok 1920 oraz jak to Żydzi witali sowieckiego agresora po 17 września 1939 roku, kiedy denuncjowali Polaków Sowietom skazując ich na śmierć? A powojenna żydo-komuna, która mordowała polskich patriotów, żołnierzy wyklętych? Tego też Pan nie pamięta? 

A teraz. Czy naprawdę Pan nie widzi tej nagonki Żydów na Polaków, którzy odrażająco kłamliwie oskarżają nas o współwinę (a może i winę?) za ich Holocaust? Albo czy nie zauważa Pan, że roszczą sobie od nas prawa do jakichś tam pozaprawnych odszkodowań, które Polska ma im zapłacić za bezspadkowe wojenne i powojenne mienie utracone przez nich na terenie okupowanej przez Niemców a później Sowietów Polski, co zostało wyrażone w amerykańskiej ustawie Just 447 Act?

I Pan śmiał im powiedzieć, że mój kraj - Polska jest żydowskim "polinem"? Polska, o którą walczyli nasi polscy przodkowie! To jest naprawdę odrażające. Po czymś takim Pan, Panie Prezydencie RP winien być odsunięty od sprawowania swojej funkcji. 

Oczywiście wiem, że moje słowa są bardzo ostre, ale - jako ten, który głosował na Pana - mam prawo do takich wypowiedzi, bowiem zawiódł Pan moje zaufanie, choć już wcześniej zdarzały się sytuacje, gdzie coraz bardziej te moje zaufanie topniało. 

Nie został bowiem przez Pana opublikowany słynny Aneks do Raportu z Likwidacji WSI, nie została wycofana ustawa o bratniej pomocy 1066, nie został ujawniony zbiór zastrzeżony IPN, nie wyjaśniono  okoliczności śmierci bł. J. Popiełuszki czy też prawdy o tragedii smoleńskiej. Nie mówię już o np. braku wprowadzenia programu CELA+, który miałby doprowadzić do uwięzienia aferałów z PO-PSL. A oczekiwana przez nas degradacja stopni generalskich dla W. Jaruzelskiego czy  Cz. Kiszczaka? To nie nastąpiło. Wszystkiego tego oczekiwaliśmy od nowych, naszych władz, w tym Pana, Panie Prezydencie, który nie wiem dlaczego zawetował też ustawy reformujące polskie sądownictwo - i to po rozmowie z M. Gersdorf! 

Szkoda, Panie Prezydencie, że swoimi działaniami i słowami zasiał Pan u mnie nieufność do Pana. Trudno będzie je odzyskać, bo ja czuję się Polakiem w mojej Polsce a nie w żydowskim "polin"!



(WSI, Aneks do Raportu, ustawa 1066, , ujanienie zbioru  zastrzżonego IPN)

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com

sobota, 4 grudnia 2021

Polska to "polin"? Nigdy!

Określenie "polin" jest żydowskim oznaczeniem miejsca, gdzie można spocząć. Dokładnie zaś w języku hebrajskim słowo to można odczytywać jako „tutaj spocznij". I pomimo, że fonetycznie jest zbliżone do nazwy naszego kraju, to etymologicznie nie ma z Polską niczego wspólnego i jest tylko oderwanym od rzeczywistości chciejstwem Żydów dotyczącym Polski, jako ewentualnej zamienniczki ich ziemi obiecanej - nazywanej przez nich tzw. Judeopolonią. "Polin" to nie jest żadne hebrajskie tłumaczenie nazwy naszego kraju! I o tym musimy pamiętać, bo Żydzi robią wszystko, aby takie odniesienie stało się niejako prawdą. 

A Judeopolonia? No cóż...  to ma być miejsce, gdzie Żydzi chcieliby "spocząć", gdy zabraknie dla nich miejsca w Izraelu. Chcieliby utworzyć z części Polski (nowej unijnej Germanii, czyli IV Rzeszy) nowe autonomiczne państwo żydowskie, o co zresztą zabiegali Żydzi w pierwotnym planie germańskiej Mitteleuropy. Różne wydarzenia mogą o tym świadczyć: od obchodów Święta Chanuki w polskim Pałacu Prezydenckim (czy w Knesecie lub gdziekolwiek w sferach rządzących Izraela obchodzi się np. Święta Bożego Narodzenia lub zapala się Świece Adwentowe?) poprzez jakieś posiedzenia wyjazdowe rządów polskich w Izraelu (np. w 2011 i 2019 roku) czy też ogromne finansowanie przez Polskę Muzeum Historii Żydów Polskich (a jakże - nazwanego "Polin") aż poprzez obrady Knesetu w Krakowie a także jakieś wizje artystyczne nowej polsko-żydowskiej flagi, gdzie jest Gwiazda Dawida nad polskim Orłem.


Ponadto cały czas gdzieś tam tkwi zadra między nami, czyli żądanie Żydów od Polski jakichś pozaprawnych i wyimaginowanych przez nich odszkodowań wojennych i powojennych za bezspadkowe mienie żydowskie. Tak, jest to bezczelność ze strony niektórych żydowskich środowisk, ale to właśnie one od wielu już lat prowadzą skrajnie antypolską politykę na wszystkich możliwych płaszczyznach. 

Swego czasu napisałem serię notek, które miały przybliżyć rabiniczno-talmudyczne postrzeganie świata, z których wynika przerażający obraz talmudycznych Żydów i ich Izraela jako bodajże największych rasistów na świecie zamieszkujących takież samo rasistowskie państwo [1]. 

Dlaczego o tym wspominam? Ano dlatego, że kilka dni temu (1 grudnia),  po raz 15-sty w Polskim Pałacu Prezydenckim odbyło się uroczyste zapalenie Świec Chanukowych w obecności naszej pary prezydenckiej i m.in. naczelnego rabina Polski Michaela Schudricha. 

Przez wiele lat pisałem, że tego polscy prezydenci nie powinni robić, bo tu jest Polska a nie żydowskie państwo. 

Może i byłoby to celowe, gdyby odbywało się z wzajemnością, czyli gdyby Żydzi w swoim kraju tak samo traktowali nasze radosne Święta Bożego Narodzenia i np. zapalenie Świec Adwentowych czy połamanie się Opłatkiem odbywałyby się w ich odpowiedniku naszej siedziby prezydenta. Tego - jestem pewien - nigdy się nie doczekamy.  

Może też byłoby to usprawiedliwione tym, że jako Polska jesteśmy otwarci na różne religie, ale wtedy nasz prezydent powinien zapraszać przedstawicieli wszystkich religii występujących w Polsce i to w okresach ich największych świąt. Tego nie ma a jest tylko wobec religii żydowskiej. 

Tym niemniej chyba już się przyzwyczailiśmy do tego żydowskiego obrzędu obchodzonego przez naszych prezydentów, ale to, co dziś usłyszałem z ust prezydenta Andrzeja Dudy napełniło mnie z jednej strony smutkiem, a z drugiej strony wściekłością. 

Jak można było powiedzieć przy tej okazji, że teren Polski, naszej Ojczyzny "to jest Polin, to jest miejsce dla nas wszystkich - ukształtowane historycznie, umocowane kulturowo - w którym chcemy nadal razem żyć w tolerancji, we wzajemnym zrozumieniu i szacunku. Jako prezydent RP chcę to z całą mocą podkreślić"? [2]. Tego nie jestem w stanie zrozumieć, ale niech moi czytelnicy posłuchają całość tej mowy prezydenta A. Dudy: 

Widzimy więc na tym filmiku prezydenta Polski, który nie tylko, że mija się z prawdą o 1000 letniej pokojowej obecności Żydów na naszych ziemiach, to jeszcze jego postawa jest nadzwyczaj wobec nich usłużna. Już zapomniał o niechlubnej roli Żydów podczas Powstania Styczniowego czy Powstania Listopadowego? Czy zapomniał jak bardzo Żydzi byli przeciwni powstaniu Polski po rozbiorach? A może też zapomniał jak Żydzi witali sowieckiego agresora po 17 września 1939 roku, kiedy denuncjowali Polaków skazując ich na śmierć? A powojenna żydo-komuna, która mordowała polskich patriotów, żołnierzy wyklętych? Tego też nie pamięta? 

I jak wobec tego można  było nazwać Polskę "polinem"? Zostawiam to do oceny czytelników i mogę powiedzieć, że jeżelibym teraz miał głosować, to bym się kilka razy zastanowił czy A. Duda jest tego warty. 


[1] Pierwsza z serii to "Nie da się zrozumieć dużej części Żydów bez znajomości ich Talmudu! (cz.1)"https://krzysztofjaw.blogspot.com/2018/03/nie-da-sie-zrozumiec-duzej-czesci-zydow.html

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com

środa, 15 lipca 2020

Po wyborach... chapeau bas - moi rodacy!

Głosowałem w tych wyborach na obecnego prezydenta dr. Andrzeja Dudę. Na szczęście je wygrał.

Taki mój polityczny wybór nie był pierwszym. Od 1992 roku, czyli od Nocnej Zmiany noszącej znamiona antypolskiego zamachu stanu, głosowanie na "prawą" stronę naszej sceny politycznej było i jest naturalnym moim propolskim zachowaniem.

Był wcześniej niestety okres trzech lat, kiedy - jak wielu Polaków - dałem się omamić zdrajcom spod znaku Okrągłego Stołu. Na szczęście szybko zrozumiałem, że ci ludzie nie mają nic wspólnego z Polską, Polakami i polskością oraz nie zależy im na dobru naszej Ojczyzny.

Nie zawsze oczywiście zgadzałem i zgadzam się ze wszystkim, co reprezentowała i reprezentuje obecnie rządząca tzw. "prawica". Piszę "prawica" w cudzysłowu, bo dzisiaj historyczne ideologiczne podziały nie przystają do obecnych realiów. Tym bardziej, że raczej historycznie bliżej mi do endecji a nawet do monarchii, choć dawni polscy tzw.socjaliści też mieli w sercu Polskę.

Wiele wątpliwości też onegdaj budził we mnie udział obecnych i przeszłych przywódców PiS w tych antypolskich okrągłostołowych obradach, również w Magdalence. Ale właśnie Ci przywódcy mniej więcej od tego samego okresu - czyli od 1992 roku - przez wszystkie następne lata do dzisiaj prezentują te same poglądy i to pomimo lewacko-demoliberalnej antypolskiej i niepolskiej wynaturzonej i aberracyjnej totalnej krytyce.

Niestety te lata III RP zmanipulowały wielu moich rodaków. Większość z nich - nad czym boleję -  już nie jest w stanie myśleć po polsku. To stracone pokolenie - pokolenie, które na polskich kartach historii przyszłe pokolenia będą opisywać ze wstydem i zażenowaniem i to pomimo tego, że wielu z nich naprawdę zostało li tylko kompletnie otumanionych "michnikowszczyzną" i do tej pory nie zdają sobie z tego sprawy - choć czują się Polakami. Może jednak choć niektórzy z nich - widząc upadek neokomunistycznej lewackiej i demoliberalnej Europy Zachodniej - nawrócą się na polskość? Mam taką malutką nadzieję.

Przed wyborami pisałem, że jeżeli teraz nie wygra Polska to może przepaść na wieki i nie odrodzić się już nigdy, może zaprzepaścić szansę na długookresowy rozwój. Bałem się tych wyborów, bałem się o naszą Ojczyznę, o Polaków i o Polskę oraz przyszłe pokolenia.

Może to dla wielu będzie trywialne, śmieszne, zbyt egzaltowane, zaściankowe, moherowe, ale modliłem się o zwycięstwo polskości i jedną z moich dawnych pieszych pielgrzymek do Królowej Polski - Matki Boskiej w Częstochowie odbyłem m.in. w tej intencji - zwycięstwa Polski i Polaków. Udało się to dopiero w 2015 roku, po podwójnym zwycięstwie "prawej" strony: PiS-u i A. Dudy. A później były szczęśliwe dla mnie wybory parlamentarne w 2019 roku a teraz prezydenckie.

Cieszę się ze zwycięstwa A. Dudy. 

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że popełniał sporo błędów i nie zawsze jego decyzje były zrozumiałe dla jego elektoratu. Byłem zdziwiony jego vetem do ustawy o reformie wymiaru sprawiedliwości, co i tak nic mu nie dało a kasta sędziowska tylko została rozochocona i spotęgowała swoje destrukcyjne działania. Podobnie prezydent (ale też cała ZP) zachował się w przypadku ustawy penalizującej oszczerstwa wobec Polski o współudział z nazistami w mordowaniu Żydów a nawet współudział w wybuchu II WŚ. Wtedy też byłem zadziwiony, że jednego dnia i nocy wycofano się z tego pomysłu i stało się to zapewne pod naciskiem niektórych środowisk żydowskich. W dalszym ciągu czekam też na ujawnienie w końcu Aneksu do Raportu z likwidacji WSI oraz wycofania się ze słynnej już ustawy 1066 o tzw. bratniej pomocy. Czekam też jasnej deklaracji prezydenta co do amerykańskiej ustawy 447 JUST. Ponadto oczekuję programu dla młodych ludzi i studentów; programu adaptacyjnego dla ludzi powracających z imigracji zarobkowej; zamiany Kart Polaka na obywatelstwo polskie i udogodnienia dla powracających i ich rodzin z dalekiej wschodniej tułaczki; jasnej i przewidywalnej strategii rozwoju publicznego sektora ochrony zdrowia i wreszcie opracowanie Koszyka Świadczeń Podstawowych; ustawy o państwowym statusie naszych dóbr naturalnych, lasów i jezior, która będzie uniemożliwiała ich zakup przez podmioty inne niż państwowe. Powyższe nie obejmuje tylko prerogatyw prezydenta, ale inicjatywę ustawodawczą jednak prezydent posiada i winien z tego korzystać częściej.

Niemniej przecież prezydent podpisywał niemalże wszystkie ustawy, których wprowadzenie zapowiadał PiS w swoich programach wyborczych i to zarówno w poprzedniej jak i w obecnej kadencji. Zaś tak naprawdę o ocenie jego postępowania i postępowania rządzących możemy dywagować teraz, w czasie kryzysu pandemicznego, bowiem w tak skrajnych i negatywnych sytuacjach możemy poznać kto jest prawdziwym mężem stanu a kto tylko wydmuszką polityczną nie radzącą sobie w sytuacjach naprawdę trudnych dla Polski. A w mojej ocenie obecny prezydent jak i rząd radzą sobie dobrze i sprawnie, co jest też argumentem na plus dla Andrzeja Dudy.

Cieszę się z jego zwycięstwa, bo Polska będzie się dalej rozwijała w przyjętym przez PiS kierunku, czyli powolnego acz systematycznego upodmiotowienia Polaków i całej naszej Ojczyzny, zarówno na arenie międzynarodowej, jak i krajowej.  To upodmiotowienie jest realizowane we wszystkich obszarach życia społeczno-gospodarczego. Wzrost zamożności Polaków dzięki programom społecznym a także gospodarczym, obniżanie podatków (przede wszystkim CIT), tworzenie warunków do powstawania w Polsce klasy średniej to zasługa też prezydenta. Na arenie międzynarodowej też zyskujemy choćby w postaci bardzo dobrej współpracy z USA, która też jest możliwa ze względu na życzliwe kontakty A. Dudy z prezydentem D. Trumpem, a to też jest ważne, tak samo jak znajomość języków obcych.

Sądzę, że Polskę czekają trudne czasy, ale będą dla nas szczęśliwe. Prezydent wygrał wybory i będzie to jego ostatnia możliwa ustrojowo kadencja. Jest to dla niego szansa stania się prawdziwym mężem stanu, bo teraz żadne jego decyzje nie będą np. uwarunkowane chęcią zdobycia reelekcji. Może stać się zupełnie niezależny bowiem teraz odpowiada on już jedynie przez Bogiem, narodem i historią. Wierzę, że te pierwsze pięć lat wiele nauczyło prezydenta A. Dudę i te doświadczenia z korzyścią dla Polski będą procentować w czasie jego ostatniej kadencji. 

Ale jak wspomniałem my patriotyczni wyborcy musimy teraz "patrzeć na ręce" prezydentowi. I wymagać od niego realizacji polskich interesów i polskich spraw. Nasze głosy zadecydowały o jego zwycięstwie, choć niektórzy zagłosowali z "zaciśniętymi zębami" tylko po to, żeby nie wygrał R. Trzaskowski, bo w ich poczuciu byłaby to klęska naszej Ojczyzny. Prezydent musi sobie zdawać z tego sprawę i cieszę się, że powstała jego inicjatywa "Koalicji Polskich Spraw". Wierzę, że nie są i nie będą to tylko słowa...

W dniu wyborów J. Kaczyński był na Jasnej Górze. Po wyborach wybrał się tam też prezydent A. Duda. Opatrzność w postaci Królowej Polski nad nami czuwa i nie dziwię sie tym wizytom, choć nawet ledwo kto je zauważył i dobrze, bo modlitwa o Polskę winna być w zaciszu spotkania duchowego a nie medialnej wrzawy.

Nie chcę poprzez to powiedzieć, że prawdziwi Polacy myślący po polsku, polscy patrioci to tylko katolicy. Tak nie jest. Jest wielu wspaniałych Polaków będących z dala od Boga, tak jak wielu jest wspaniałych Polaków mających niepolskie etniczne pochodzenie. Ważne jest to, że ich duch jest polski i ich myślenie jest polskie. Nad nimi też czuwa boża opatrzność.

Nie jestem dziś w stanie sobie wyobrazić sytuacji naszej Ojczyzny, gdyby jakiekolwiek ostatnie wybory wygrali dzisiejsi opozycjoniści. Zarówno w wyborach prezydenckich, jak i parlamentarnych.

Taką lewacką i politpoprawną Polskę odrzucili Polacy, odrzucili utratę swojej wolności, suwerenności, demokracji i wolności.

I za to im dziękuję. Wielkie chapeau bas moi rodacy! Czapki z głów!

P.S.
Sztab wyborczy A. Dudy popełnił jednak sporo błędów. Nie czas rozliczać zwycięzców, ale doradcy PiS i A. Dudy winni bardzo dokładnie zanalizować wyniki wyborów i znaleźć te wąskie gardła, które sprawiły, iż np. młodzi ludzie bardziej popierali R. Trzaskowskiego niż obecnego prezydenta. Powinna też być przyjęta strategia odzyskiwania elektoratu miejskiego i wielkomiejskiego, bo przecież nie można go omijać i nie mieć dla niego konkretnych propozycji. Mamy teraz trzy lata względnego spokoju, więc mam nadzieję, że sprawdzą się przychylne prognozy dotyczące rozwoju naszego państwa. 

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

poniedziałek, 6 lipca 2020

Dlaczego należy iść na wybory i zagłosować na A. Dudę?

Do wyborów zostało kilka dni. Będą one znów najważniejsze i kształtujące naszą Ojczyznę i nas samych na najbliższe 5 lat a może nawet na dziesięciolecia.

Mamy więc mało czasu aby zastanowić się nad racjonalnym wyborem, który będzie dla nas jako Polaków najlepszy. Niedziela będzie tym dniem, w którym dokonamy wyboru pomiędzy szansą na trwanie i przetrwanie Polski a jej powolnym upadkiem.

Niektórzy powiadają, że PiS i PO to jedno zło a tym samym, że A.Duda i R. Trzaskowski są jednako źli dla Polski.

Uważam, że tak nie jest, ale nawet tak myśląc należy jednak wybrać pomiędzy „lepszym” dla Polski „złem” a „złem” katastrofalnym a tą katastrofę gwarantuje nam R. Trzaskowski. Katastrofę w obszarach:

- tęczowej ideologizacji polskiej przestrzeni publicznej (LGBTQ+),
- realnym poprzez możliwe kolejne rozbicie dzielnicowe Polski a tym samym jej powolnym zanikaniu i stawaniu się landem unijno-niemieckim,
- ustrojowym państwa przejawiającym się w paraliżu decyzyjnym kończącym się być może nowymi przedterminowymi wyborami parlamentarnymi,
- zwijania gospodarczego i społecznego Polski.

I tak naprawdę wystarczy wskazać tylko te cztery kwestie, aby zagłosować na A. Dudę, bo każda z nich w swoim zakresie zawiera chyba całość planu R. Trzaskowskiego, złego dla Polski planu. Każdy ze wskazanych obszarów wydaje się mieć część wspólną: odzyskanie władzy przez totalnych i doprowadzenie do tego, co już było a tym samym powolną likwidację Polski.

Ideologia LGBTQ+ to nic innego jak radykalny plan przemeblowania społeczno-politycznego w Polsce w kierunku neomarksistowskim (politpoprawność, multi-kulti, gender, laicyzacja, antychrześcijanizm, właśnie nachalna propaganda samych podmiotowo osób LQBTQ+, tolerancja wyzwalająca polegająca na braku tolerancji dla wartości prawicowych, nihilizm i hedonizm, rozbijanie rodziny, atomizacja i pauperyzacja społeczeństwa, negacja tradycjonalizmu i myśli prawicowej, dopuszczanie do adopcji dzieci przez pary jednopłciowe) z jakim mamy do czynienia w krajach Starej Europy a nawet za Atlantykiem.

Inaczej możemy to nazwać ciągle rozwijającym się do granic absurdu marksizmem kulturowym opartym na ideach: A. Gramsciego, A. Spinellego, Manifestu z Ventotene, Szkoły Frankfurckiej. 

Taka rewolucja  kulturowa jest jawną agresją wobec naszego, polskiego społeczeństwa.

Tolerancję wyzwalającą i całość rewolucji kulturowej mocno promuje G. Soros i jego fundacje otwartego społeczeństwa a przecież R. Trzaskowski był (jest?) stypendystą G. Sorosa a sam brał udział w spotkaniu tajemniczej Grupy Bilderberg. A przecież wiemy, że jak ktoś płaci to wymaga.

Druga kwestia związana jest z dotychczasowym kierunkiem rozwoju niemieckiej Unii Europejskiej, który dąży do powstania Jednego Państwa Europa w kontrze do tzw. Europy Ojczyzn, która była podstawą powstania tejże Unii zgodnie z postulatami jednego z jej założycieli, R. Schumanna. W takim jednym państwie nie ma miejsca na niepodległą Polskę, ale jest miejsce na rozbicie dzielnicowe związane ze wzrostem znaczenia samorządowych województw kosztem jednorodnej władzy państwowej.

A właśnie PO i R. Trzaskowski postulują np. likwidację wojewodów jako przedstawicieli władzy polskiej w strukturach lokalnych naszego państwa. Mocno też R. Trzaskowski podkreśla wzrastające znaczenie owych samorządów i ich niezależności. Cóż to oznacza? Ano – co widać np. w Gdańsku i Warszawie -  jednorodną i niezależną od państwa władzę samorządową, co w konsekwencji oznacza, że Polska stanie się na wzór niemiecki republiką federacyjną. Nietrudno sobie wyobrazić, co to w praktyce mogłoby oznaczać…, ostateczną utratę przez nas naszego państwa na rzecz niemieckiej Mitteleuropy, której idee są u Niemców zakorzenione do dzisiaj.

Musimy też zdawać sobie sprawę, że nastąpiłaby powolna zmiana wektorów naszej polityki zagranicznej z nacisku na współpracę z USA na nacisk na współpracę z Niemcami i w ramach Trójkątna Weimarskiego, czyli dokładnie stalibyśmy się wykonawcą poleceń płynących z Brukseli, również w zakresie np. relokacji uchodźców – zresztą o tej relokacji R. Trzaskowski wypowiadał się nader przychylnie.  Jestem niemal pewien, że pierwszą wizytą zagraniczną R. Trzaskowskiego byłyby Niemcy a później Francja.

Trzecim obszarem jest paraliż decyzyjny państwa mogący doprowadzić do przedterminowych wyborów parlamentarnych. Proszę zważyć, iż R. Trzaskowski zapowiedział wypalanie gorącym żelazem tego, co dotychczas zrobił PiS i prezydent A. Duda. Oznacza to – z jednej strony – gremialne inicjatywy ustawodawcze cofające Polskę do czasów PO-PSL a – z drugiej strony – wetowanie przez prezydenta wszystkiego, co rząd wymyśli i co będzie chciał dla Polski zrobić.

Nie wiadomo co też zrobi J. Gowin, który jako koń trojański w ZP może doprowadzić do rządów mniejszości a to już na pewno byłoby początkiem końca obecnych – moim zdaniem dobrych – rządów PiS. I co wtedy? Ano moglibyśmy obudzić się pięknego dnia widząc rząd, parlament i prezydenta z opcji totalnej dziś opozycji i właśnie powrót do tego, aby „było tak jak było”.

Czy tedy można głosować na R. Trzaskowskiego? Przepraszam, ale jeżeli ktoś po tzw. dziś patriotycznej stronie tak zrobi to będzie działał na niekorzyść Polski. A zasiedzenie na barykadzie i nie pójście do wyborów też działa na jej niekorzyść. Zostaje – niech będzie – mniejsze zło A. Duda.

Czwartą kwestią jest zwijanie gospodarcze Polski wraz z możliwą likwidacją zdobyczy socjalnych PiS-u i prezydenta A. Dudy. Pomijając jednak zdobycze socjalne w postaci 500+, 300+, mieszkanie+, zerowy podatek PIT dla młodych, darmowych leków dla seniorów, obniżenia wieku emerytalnego, itd. to bardzo niepokojącym jest możliwy powrót do państwa z kartonu, gdzie jest tylko „ch...j, dupa i kamieni kupa”. Już teraz R. Trzaskowski chce zastopowania kluczowych inwestycji centralnych np. w postaci CPK, bo „taki port komunikacyjny powstaje w Berlinie”. Takie to minimalistyczne jest podejście kandydata PO-KO na prezydenta.

Zresztą możliwy jest też powrót do złodziejstwa polskich finansów tak jak było to za czasów rządów PO-PSL i z pewnością znów byśmy mieli wiele aferalnych zdarzeń korupcyjnych. 

Reasumując. 

Można mieć  dużo pretensji do A. Dudy, ale dziś stoimy przed wyborem, o którym wspomniałem w w tekście: albo lewacka indoktrynacja i rewolucja kulturowa w naszym kraju oraz jego rozbicie dzielnicowe i niemiecka landyzacja albo kontynuacja i trwanie Polski przy jej wartościach i tradycji, trwanie jako jedna nierozerwalna całość.  Ja wolę to drugie).


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

czwartek, 2 lipca 2020

"New Deal" w UK - jakbym słyszał A. Dudę i M. Morawieckiego

Prezydent A. Duda i premier M. Morawiecki od dawna mówią o konieczności równego rozwoju gospodarczego w naszym kraju. Równego dla wszystkich i we wszystkich regionach. Oprócz tego tłumaczą, że Polsce potrzebne są - oprócz lokalnych - także centralne inwestycje, które mają podnieść ekonomicznie nasz kraj do poziomu krajów wysokorozwiniętych. Mają one być kołem zamachowym dla gospodarki w czasie wychodzenia z kryzysu spowodowanego pandemią koronawirusa.

Chodzi o centralne inwestycje w postaci potężnego Centralnego Portu Komunikacyjnego (CPK), Przekopu Mierzei Wiślanej, budowy Baltic Pipe i Via Baltica, nowego pływającego terminalu do odbioru gazu LNG w Gdańsku czy rozbudowy już istniejącego w Świnoujściu.

Takie podejście do tych centralnych inwestycji jawnie nazywa gigantomanią kandydat na prezydenta Polski R. Trzaskowski wskazując, że niektóre z nich są już w Berlinie więc nam nie są już potrzebne. No cóż można i tak minimalistycznie i zwijająco patrzeć na rozwój Polski, ale warto też wskazywać co chcą robić inne o wiele od nas bogatsze kraje jak np. Wielka Brytania. 

""Premier Boris Johnson zapowiedział przyspieszenie realizacji projektów infrastrukturalnych, dzięki którym Wielka Brytania wyjdzie z kryzysu spowodowanego epidemią koronawirusa. Jak przekonywał, to jest moment, w którym trzeba być ambitnym. "Nie możemy nadal być po prostu więźniami kryzysu. Musimy działać szybko (...) "To jest moment, aby być ambitnym i wierzyć w Wielką Brytanię" - powiedział, ogłaszając "rewolucję infrastrukturalną". Tłumaczył, że Wielka Brytania musi wykorzystać obecny moment, aby rozwiązać problemy, które zostały uwypuklone przez epidemię, przede wszystkim nierówność szans, i dlatego plany inwestycyjne muszą zostać przyspieszone. Hasłem przewodnim rządu ma być "budować, budować, budować". Inwestycje, które w szczegółach ma w przyszłym tygodniu przedstawić minister finansów Rishi Sunak, opiewają na kwotę 5 mld funtów.  Premier po raz kolejny zapewnił, że odpowiedzią na kryzys nie mogą być oszczędności, lecz większa aktywność państwa w gospodarce. Porównał swój plan do tego, który w latach 30. ubiegłego wieku realizował ówczesny prezydent USA Franklin D. Roosevelt. "New Deal", który obejmował projekty robót publicznych, pomógł Stanom Zjednoczonym wyjść z wielkiego kryzysu. "Brzmi jak olbrzymia ilość interwencji rządowej, brzmi jak New Deal. I tak to ma brzmieć, bo tego wymagają czasy" - przekonywał Johnson. Podkreślił, że rewolucja infrastrukturalna ma na celu wyrównywanie szans między poszczególnymi częściami kraju, ponieważ zbyt wiele z nich zostało "pozostawionych w tyle, zaniedbanych, niekochanych". Wskazał, że przez to wiele talentów w kraju marnuje się. Zwrócił też uwagę, że chociaż Wielka Brytania ma jedne z najlepszych uniwersytetów na świecie i jest jednym z liderów innowacji, problemem jest wcielanie tych pomysłów w życie w kraju. "Choć nie jesteśmy już militarnym supermocarstwem, możemy być naukowym supermocarstwem, ale musimy położyć kres przepaści między wynalazkiem a jego zastosowaniem. Co obecnie oznacza, że genialne brytyjskie odkrycie znika w Kalifornii i staje się amerykańską firmą wartą miliard dolarów - lub chińską. Potrzebujemy teraz nowego, dynamicznego ducha komercyjnego, aby jak najlepiej wykorzystać brytyjskie odkrycia, aby brytyjskie pomysły rozwijały nowe brytyjskie gałęzie przemysłu i tworzyły brytyjskie miejsca pracy" - mówił''' [1].

Czy słowa premiera Borisa Johnsona nie brzmią znajomo, także w zakresie zwiększania innowacyjności brytyjskiej gospodarki? Przecież niemal identycznie od dawna mówią PAD i PMM. Zresztą od jakiegoś czasu takim językiem mówią też elity unijne, które chcą przeznaczyć miliardy Euro na inwestycyjne ratowanie europejskich krajów po kryzysie pandemicznym.

Przytaczam te słowa nie bez przyczyny, bo należy wyjaśnić, że tak naprawdę w gospodarce wszystko już było, tyle tylko, że trzeba umiejętnie korzystać z dobrodziejstwa historii gospodarczej oraz umieć to robić. I myśleć ambitnie i strategicznie.

Polska jest krajem na dorobku. Ostatnie pięć lat jednak udowodniły, że fundamenty gospodarki naszego kraju są bardzo silne i należy na nich budować naszą świetność i rozwój tak, abyśmy bardzo szybko osiągnęli poziom takich gospodarek jak Niemcy czy UK.

Jest to oczywiście proces powolny, ale nie możemy sobie dziś pozwolić na bierność, musimy ambitnie rozwijać Polskę a w kryzysie popandemicznym naprawdę duże inwestycje centralne i lokalne to najlepsza droga do wzrostu i rozwoju naszego kraju. Musimy wykorzystać ten czas a nie defensywnie skazywać się na stagnację gospodarczą.

Bo przecież budowa takiego CPK to setki firm budowlanych i tysiące miejsc pracy a później znajdzie tam zatrudnienie setki tysięcy osób. Infrastrukturalne inwestycje lokalne to też setki firm i tysiące miejsc pracy.

Ponadto wymogiem współczesnych gospodarek jest postawienie na innowacyjność, co też robi obecny rząd a podkreśla prezydent A. Duda.

Taką wizję naszego kraju chce realizować prezydent A. Duda. A jaką wizję ma R. Trzaskowski?

[1] https://forsal.pl/swiat/aktualnosci/artykuly/7760861,rewolucja-infrastrukturalna-na-wyspach-premier-johnson-trzeba-byc-ambitnym-i-dzialac-szybko.html

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

wtorek, 30 czerwca 2020

Dlaczego znów zagłosuję na A. Dudę?

Przed nami druga tura wyborów prezydenckich. Jak przewidywano zmierzą się w niej: urzędujący prezydent A. Duda i przedstawiciel PO-KO R. Trzaskowski.

Przed wyborami parlamentarnymi i prezydenckimi w 2015 roku napisałem teksty [1] [2], w których wyszczególniłem dlaczego nie zagłosuję na B. Komorowskiego i PO. Spotkały się wówczas z dużym odzewem czytelników za co kiedyś serdecznie dziękowałem. Przypomnę, że gdy jeszcze istniała interia360 przeczytało te teksty ponad 50 tysięcy osób i skomentowało przeszło 2000.

Na szczęście ówcześnie B. Komorowski przegrał z A. Dudą a PO przegrało z PiS-em na tyle, żeby PiS mógł utworzyć samodzielny rząd. Takie wyniki tamtych wyborów pozwoliły wreszcie PiS-owi przeprowadzać reformy, które przez lata przygotowywali. Przez osiem lat w opozycji nie próżnowali. A realizując zapowiedzi przedwyborcze okazali się pierwszą partią po 1989 roku, która spełniała w większości dane Polsce i Polakom obietnice.

Dzięki swojej wiarygodności PiS (ZP) ponownie wygrało wybory w 2019 roku i znów mogło utworzyć rząd większościowy. I wtedy również głosowałem na PiS jako na jedyną partię, która jest w stanie zablokować powrót do władzy antypolskiego i w dużej części proniemieckiego ugrupowania pod dzisiejszą nazwą PO-KO.

Podobnie w najbliższych wyborach prezydenckich znów zagłosuję na obecnego prezydenta A. Dudę.

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że popełniał sporo błędów i nie zawsze jego decyzje były zrozumiałe dla jego elektoratu, tym niemniej nie były dla niego dyskwalifikujące. W następnej kadencji oczekuję  zaś od prezydenta programu dla młodych ludzi i studentów; programu adaptacyjnego dla ludzi powracających z imigracji zarobkowej; zamiany Kart Polaka na obywatelstwo polskie i udogodnienia dla powracających i ich rodzin z dalekiej wschodniej tułaczki; jasnej i przewidywalnej strategii rozwoju publicznego sektora ochrony zdrowia i wreszcie opracowanie Koszyka Świadczeń Podstawowych; ustawy o państwowym statusie naszych dóbr naturalnych, lasów i jezior, która będzie uniemożliwiała ich zakup przez podmioty inne niż państwowe. Powyższe nie obejmuje tylko prerogatyw prezydenta, ale inicjatywę ustawodawczą jednak prezydent posiada i winien z tego korzystać częściej.

Na szczęście prezydent podpisywał niemalże wszystkie ważne ustawy, których wprowadzenie zapowiadał on sam jak i PiS w swoich programach wyborczych i to zarówno w poprzedniej jak i w obecnej kadencji. Zaś tak naprawdę o ocenie jego postępowania i postępowania rządzących możemy dywagować teraz, w czasie kryzysu pandemicznego, bowiem w tak skrajnych i negatywnych sytuacjach możemy poznać kto jest prawdziwym mężem stanu a kto tylko wydmuszką polityczną nie radzącą sobie w sytuacjach naprawdę trudnych dla Polski. A w mojej ocenie obecny prezydent jak i rząd radzą sobie dobrze i sprawnie, co jest też argumentem na plus dla Andrzeja Dudy.

Ponadto jedynie on gwarantuje to, że Polska będzie się dalej rozwijała w przyjętym przez PiS kierunku, czyli powolnego acz systematycznego upodmiotowienia Polaków i całej naszej Ojczyzny, zarówno na arenie międzynarodowej, jak i krajowej. 

To upodmiotowienie jest realizowane we wszystkich obszarach życia społeczno-gospodarczego.

Wzrost zamożności Polaków dzięki programom społecznym (500+, 300+, mieszkanie+, 13 emerytura, darmowe leki dla seniorów, zerowy PIT dla młodych i obniżony PIT dla pierwszej grupy podatkowej, bon turystyczny w wysokości 500 zł), a także gospodarczym (małe i duże inwestycje infrastrukturalne - mosty, drogi, linie kolejowe, przystanki autobusowe i kolejowe oraz prorozwojowe inwestycje centralne w postaci CPK, przekopu Mierzei Wiślanej, Balitic Pipe, Via Baltica, obniżanie podatków CIT, VAT, tworzenie warunków do powstawania w Polsce klasy średniej) to zasługa też prezydenta. Na arenie międzynarodowej też zyskujemy choćby w postaci bardzo dobrej współpracy z USA, która też jest możliwa ze względu na życzliwe kontakty A. Dudy z prezydentem D. Trumpem, a to też jest ważne, tak samo jak znajomość języków obcych. Mogliśmy to zobaczyć w czasie niedawnej wizyty prezydenta A. Dudy w USA.

Powtarzam. Będę głosował na A. Dudę bo nie wyobrażam sobie, aby lewak z przekonania i propagator ideologii LGBTQ+ mógłby zostać prezydentem Polski. To byłoby jej uwstecznienie i degrengolada podobne do tych, które były za rządów PO-PSL i za prezydentury B. Komorowskiego. To najgorszy scenariusz, bowiem to już nie tylko chodzi o wybór pomiędzy kandydatami, ale o wybór cywilizacyjny: pomiędzy cywilizacją politpoprawności, multikulturowości, gender, LGBTQ+ a cywilizacją łacińską opartą na wartościach chrześcijańskich.

Tak więc moje zdanie jest cały czas takie same. Tylko A. Duda współpracujący z rządem jest w stanie przeprowadzić Polskę przez kręte drogi do bezpiecznej i bogatej Polsce. I to też jest niebagatelnym powodem, który sprawia, iż oddam na niego swój głos.

A. Duda jest jedynym kandydatem, który może uchronić Polskę przed antynarodowym R. Trzaskowskim oraz  powrotem do władzy ludzi już wcześniej skompromitowanych w postaci PO-KO. Wybór R. Trzaskowskiego bowiem gwarantuje nam bowiem apiać znów degradację Polski i Polaków we własnym państwie, odejście od programów społecznych i centralnych inwestycji.  Warto sobie przypomnieć, co takiego może się stać i co już było. Mieliśmy i możemy mieć znów u władzy ludzi (wespół z R. Trzaskowskim), którzy są:

– kłamcami i aferzystami (afery PO - hazardowa, stoczniowa, podsłuchowa, górnicza i inne) nie mającymi nic wspólnego z patriotyczną, narodową polskością i tą polskość często zwalczającymi,
– usłużnymi wobec Niemiec i UE chłystkami w "krótkich spodenkach" (dosłownie: vide Budka), którzy doprowadzili Polskę niemal do kolejnego landu niemieckiego,
- zwolennikami kondominium niemiecko-rosyjskiego,
– usłużnymi realizatorami myśli wykluwających się na spotkaniach Grupy Bildrberg,
– chcącymi sprowadzać do Polski imigrantów islamskich (R. Trzaskowski był swego czasu zwolennikiem ich przyjmowania do Polski),
– propagatorami ideologii LGBTQ+ i innych neomarksistowskich idei,
– zabierającymi Polsce możliwości rozwoju i zapowiadającymi mgliście o tym, czy zostaną utrzymane przywileje uzyskane dla Polaków przez PiS (moim zdaniem niestety te przywileje zostaną drastycznie ograniczone),
– doprowadzającymi Polskę do skraju ubóstwa,
– podnoszącymi wiek emerytalny i grabiącymi nasze oszczędności (vide: OFE),
– podnoszącymi podatki i tworzących nowe (VAT, paliwo),
– uważającymi nasze państwo za takie, w którym jest "ch.j, dupa i kamieni kupa",
– takimi, których rządzenie polegało na mafijnych układach i lekceważeniu Polaków (vide: taśmy Neumanna),
– złodziejami naszej narodowej własności w postaci chęci sprzedaży naszych firm podmiotom zagranicznym (LOT, Orlen, PKP i innych),
– sprawcami ogromnej emigracji zarobkowej Polaków,
– zadłużającymi Polskę niemiłosiernie: w 2007 roku dług publiczny Polski wynosił około 530 mld zł., teraz ponad 1000 mld zł (odpowiednio 45% i 57% jako % PKB.), przy czym są szacunki (FOR) mówiące, że dług ten wraz z długiem ukrytym wynosi już przeszło 3000 mld zł. Natomiast według danych NBP zadłużenie zagraniczne Polski na koniec roku 2013 wyniosło około 276,8 mld Euro t.j. 381,1 mld USD. Warto wspomnieć, że sławne już zadłużenie zagraniczne jakie zostawił nam po sobie E. Gierek w 1980 roku wynosiło w walutach wymienialnych 24,1 mld USD a wymagalne płatności z tytułu obsługi zadłużenia zagranicznego na rok 1981 wynosiły 10,9 mld USD,
–  pozwalającymi na wprowadzenie w Polsce żywności GMO oraz przejmowanie firm sektora nasiennictwa przez międzynarodowe koncerny,
– zwolennikami uzależnienia się gazowego od Rosji.

Te wszystkie argumenty też przemawiają za głosowaniem na prezydenta A. Dudę, bo to on jest wystawiany na tą funkcję z ramienia ZP (PiS-u) a współpraca na linii rząd-prezydent jest dziś jak nigdy konieczna. Będzie uspokojeniem polskiej sceny politycznej i da nam czas niezbędny na wychodzenie z po-pandemicznego kryzysu gospodarczego.

Nietrudno bowiem sobie wyobrazić, że R. Trzaskowski będzie robił wszystko, aby zaszkodzić rządowi w imię tego, aby jak najszybciej doprowadzić do przedterminowych wyborów parlamentarnych, nawet kosztem Polski i Polaków. Tu upatruję dużego niebezpieczeństwa dla naszej Ojczyzny - nawet nie wiem, czy nie najważniejszego, choć przez większość niezauważalnego. 

Za kilkanaście dni będziemy po raz kolejny wybierali naszą i kolejnych pokoleń przyszłość, wybierali pomiędzy powolnym zanikaniem Polski z mapy świata a szansą na jej przetrwanie i rozwój.



[1] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2015/02/dlaczego-nie-zagosuje-na-b.html
[2] https://www.salon24.pl/u/krzystofjaw/674991,dlaczego-nie-zaglosuje-na-po
[3] https://krzysztofjaw.blogspot.com/2020/03/ii-tura-wyborow-w-dobie-koronawirusa.html

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com


poniedziałek, 29 czerwca 2020

Co się stanie w II turze wyborów prezydenckich?

No i napięcie przed wynikami w pierwszej turze wyborów prezydenckich opadło, ale znów będzie podniesione w czasie kampanii prezydenckiej przed drugą turą wyborów, w której - jak przewidywano - zmierzą się A. Duda i R. Trzaskowski.

Według sondaży różnica między kandydatami będzie minimalna i na dzisiaj nie gwarantuje zwycięstwa żadnemu z kandydatów. Wszystko będzie zależało od najbliższych dwóch tygodni, czyli który kandydat zmobilizuje więcej swoich zwolenników oraz porwie swoimi propozycjami nowych, też wyborców innych kandydatów.

Oczywiście nie można zakładać, że przepływ elektoratów przegranych kandydatów w II turze wyborów będzie równał się sumie zdobytego poparcia w I turze tychże wyborów. Na pewno rozłoży się na poparcie i A. Dudy i R. Trzaskowskiego. Istotnym jest natomiast w jakiej wielkości na poszczególnych kandydatów to rozłożenie będzie miało miejsce.

Gra idzie o wielką stawkę. Ja osobiście nie wyobrażam sobie sytuacji aby Polak w duszy zagłosował na R. Trzaskowskiego. To po pierwsze. Po drugie zaś również nie wyobrażam sobie sytuacji, żeby ów Polak pozostał w domu, gdy ważą się losy przyszłości Polski.

Już to pisałem, ale powtórzę: mamy dziś wybór cywilizacyjny. Albo wybieramy cywilizację lewacką i demoliberalną (postmarksistowską) albo chrześcijańską, na której zbudowana została potęga Europy. Taki mamy wybór i naprawdę nie jest ważne w tym wyborze konkretne nazwisko, ale zastanowienie się, który z kandydatów reprezentuje choć po części jedną z tych cywilizacji. Tak się złożyło, że R. Trzaskowski ma się nijak do cywilizacji łacińskiej a A. Duda ma z nią wiele wspólnego. Więc jaki mamy wybór? Tylko jeden.

Ja rozumiem wszystkie zastrzeżenia do A. Dudy, które są zauważane przez naszą patriotyczną stronę sceny politycznej. Sam w dużej części je podzielam. Wiem o wszystkich błędnych decyzjach prezydenta i zdaję sobie sprawę, że niektórzy wyborcy np. K. Bosaka mogą mieć już go dość. Ale co w zamian? R. Trzaskowski? Jeżeli tak to długookresowo takie myślenie jest całkowicie błędne, bo narodowcy będą pierwszą grupą, z którą R. Trzaskowski będzie najbardziej walczył i walczył wespół z nim cały establishment lewacko-demoliberalny, zarówno krajowy, jak i zagraniczny. W takiej sytuacji czarno widzę przyszłość Konfederacji, bo założenie, że upadek rządu PiS-u i prezydentowanie przez R. Trzaskowskiego pomoże w rozwoju Konfederacji jest nieuprawnionym "chciejstwem".

W imię więc przyszłości naszej Ojczyzny mogę tylko wezwać, aby wyborcy K. Bosaka głosowali na A. Dudę. Później przyjdzie czas na spokojne budowanie Konfederacji, zbudowanie przez nią struktur lokalnych i jej okrzepnięcie na polskiej scenie politycznej, by może za pięć lat to właśnie jej kandydat wygrał wybory prezydenckie. To jest całkiem możliwie, ale warunek jest jeden: teraźniejsza wygrana A. Dudy.

Podobnie ma się rzecz z wyborcami Sz. Hołowni. Jestem pewien, że wielu z nich również myśli o Polsce jako spadkobierczyni swoich przodków walczących o naszą niepodległość i suwerenność i nie wyobrażają sobie sytuacji, że ta nasza niepodległość mogłaby być zachwiana. A tak może się stać, jeśli wybory wygrałby R. Trzaskowski.

Tradycyjne wartości przeważają za to na pewno u wyborców W. Kosiniaka-Kamysza i sądzę, że również oni głęboko zastanowią się na kogo zagłosować w II turze wyborów.

Wyborcy R. Biedronia gremialnie zagłosują na R. Trzaskowskiego, choć się temu dziwię, bo polityka socjalna PiS-u wspierana przez prezydenta A. Dudę jest niemal tożsama z propozycjami lewicy. Podobnie zachowają się wyborcy W. Witkowskiego.

Za A. Dudą na pewno zaś zagłosują wyborcy M. Jakubiaka, prof. M. Piotrowskiego i S. Żółtka, natomiast kompletnie nie mam zdania o wyborcach P. Tanajno.

Co może stać się w II turze? Wszystko. Każdy z kandydatów ma jednakowe szanse na zwycięstwo, choć ze wskazaniem na A. Dudę. Czy tak będzie? Zobaczymy, ale na pewno czeka nas bardzo ciekawa, wyczerpująca i być może też dość agresywna kampania wyborcza.

Tym niemniej hasło polskich patriotów winno brzmieć: "Każdy, byle nie R. Trzaskowski" - antypolak, antypatriota, lewak, propagator LGBTQ+, bilderbergowiec, sorosowiec, kandydat proniemiecki, itd.

Czy naprawdę tedy warto polskim patriotom zostawać w domu a w skrajnym przypadku głosować na  R. Trzaskowskiego? Po prostu tak nie można i tak będę uważał zawsze i przed taką postawą przestrzegał.

P.S.
Wczoraj za plecami R. Trzaskowskiego stał Marszałek Senatu T. Grodzki. Jest to dla mnie zupełnie niezrozumiałe, bowiem reprezentuje on Senat jako całość i część władz Rzeczpospolitej Polskiej, i nie powinien popierać żadnego z kandydatów. Pani Marszałek Sejmu przed taką - delikatnie mówiąc - niezręcznością się ustrzegła.


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

niedziela, 26 kwietnia 2020

Dlaczego zagłosuję na A. Dudę

Przed wyborami parlamentarnymi i prezydenckimi w 2015 roku napisałem teksty [1] [2], w których wyszczególniłem dlaczego nie zagłosuję na B. Komorowskiego i PO. Spotkały się wówczas z dużym odzewem czytelników za co kiedyś serdecznie dziękowałem. Przypomnę, że gdy jeszcze istniała interia360 przeczytało te teksty kilkadziesiąt tysięcy osób i skomentowało przeszło 2000.

Na szczęście ówcześnie B. Komorowski przegrał z A. Dudą a PO przegrało z PiS-em na tyle, żeby PiS mógł utworzyć samodzielny rząd. Takie wyniki tamtych wyborów pozwoliły wreszcie PiS-owi przeprowadzać reformy, które przez lata przygotowywali. Przez osiem lat w opozycji nie próżnowali. A realizując zapowiedzi przedwyborcze okazali się pierwszą partią po 1989 roku, która spełniała w większości dane Polsce i Polakom obietnice.

Dzięki swojej wiarygodności PiS (ZP) ponownie wygrało wybory w 2019 roku i znów mogło utworzyć rząd większościowy. I wtedy również głosowałem na PiS jako na jedyną partię, która jest w stanie zablokować powrót do władzy antypolskiego i w dużej części proniemieckiego ugrupowania pod dzisiejszą nazwą PO-KO.

Podobnie w najbliższych wyborach prezydenckich znów zagłosuję na obecnego prezydenta A. Dudę.

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że popełniał sporo błędów i nie zawsze jego decyzje były zrozumiałe dla jego elektoratu. Byłem zdziwiony jego vetem do ustawy o reformie wymiaru sprawiedliwości, co i tak nic mu nie dało a kasta sędziowska tylko została rozochocona i spotęgowała swoje destrukcyjne działania. Podobnie prezydent (ale też cała ZP) zachował się w przypadku ustawy penalizującej oszczerstwa wobec Polski o współudział z nazistami w mordowaniu Żydów a nawet współudział w wybuchu II WŚ. Wtedy też byłem zadziwiony, że jednego dnia i nocy wycofano się z tego pomysłu i stało się to zapewne pod naciskiem niektórych środowisk żydowskich. W dalszym ciągu czekam też na ujawnienie w końcu Aneksu do Raportu z likwidacji WSI oraz wycofania się ze słynnej już ustawy 1066 o tzw. bratniej pomocy. Czekam też jasnej deklaracji prezydenta co do amerykańskiej ustawy 447 JUST. Ponadto oczekuję programu dla młodych ludzi i studentów; programu adaptacyjnego dla ludzi powracających z imigracji zarobkowej; zamiany Kart Polaka na obywatelstwo polskie i udogodnienia dla powracających i ich rodzin z dalekiej wschodniej tułaczki; jasnej i przewidywalnej strategii rozwoju publicznego sektora ochrony zdrowia i wreszcie opracowanie Koszyka Świadczeń Podstawowych; ustawy o państwowym statusie naszych dóbr naturalnych, lasów i jezior, która będzie uniemożliwiała ich zakup przez podmioty inne niż państwowe. Powyższe nie obejmuje tylko prerogatyw prezydenta, ale inicjatywę ustawodawczą jednak prezydent posiada i winien z tego korzystać częściej.

Niemniej prezydent podpisywał niemalże wszystkie ustawy, których wprowadzenie zapowiadał PiS w swoich programach wyborczych i to zarówno w poprzedniej jak i w obecnej kadencji. Zaś tak naprawdę o ocenie jego postępowania i postępowania rządzących możemy dywagować teraz, w czasie kryzysu pandemicznego, bowiem w tak skrajnych i negatywnych sytuacjach możemy poznać kto jest prawdziwym mężem stanu a kto tylko wydmuszką polityczną nie radzącą sobie w sytuacjach naprawdę trudnych dla Polski. A w mojej ocenie obecny prezydent jak i rząd radzą sobie dobrze i sprawnie, co jest też argumentem na plus dla Andrzeja Dudy.

Ponadto jedynie on gwarantuje to, że Polska będzie się dalej rozwijała w przyjętym przez PiS kierunku, czyli powolnego acz systematycznego upodmiotowienia Polaków i całej naszej Ojczyzny, zarówno na arenie międzynarodowej, jak i krajowej.  To upodmiotowienie jest realizowane we wszystkich obszarach życia społeczno-gospodarczego. Wzrost zamożności Polaków dzięki programom społecznym a także gospodarczym, obniżanie podatków (przede wszystkim CIT), tworzenie warunków do powstawania w Polsce klasy średniej to zasługa też prezydenta. Na arenie międzynarodowej też zyskujemy choćby w postaci bardzo dobrej współpracy z USA, która też jest możliwa ze względu na życzliwe kontakty A. Dudy z prezydentem D. Trumpem, a to też jest ważne, tak samo jak znajomość języków obcych.

Będę też głosował na A. Dudę bo nie wyobrażam sobie, aby ktokolwiek z dzisiejszej opozycji mógłby zostać prezydentem Polski. To byłoby jej uwstecznienie i degrengolada podobne do tych, które były za rządów PO-PSL i za prezydentury B. Komorowskiego.  To najgorszy scenariusz.

Swego czasu napisałem cykl notek, które dotyczyły starć w drugiej turze A. Dudy z poszczególnymi kandydatami na prezydenta. W poście dotyczącym M. Kidawy-Błońskiej [3] pisałem, że

"Jak na razie przebieg kampanii wyborczej został przez kandydatów zupełnie zmieniony w stosunku do planów a winien temu jest koronawirus. W najgorszym scenariuszu wirus może doprowadzić do przełożenia daty wyborów prezydenckich.

W dobie tej ewentualnej epidemii bardzo dobrze zdaje egzamin polski rząd razem z prezydentem A. Dudą. Ich działania "wytrącają" zasadność krytyki obecnych władz przez totalnych. Tym samym zyskuje w oczach wyborców obecny prezydent A. Duda. Z reguły jest tak, że w przypadku jakichś klęsk i zachwiania tym samym bezpieczeństwa Polaków i w przypadku gdy rządzący sprawdzają się w tak kryzysowym czasie, to właśnie oni zyskują wzrost poparcia społeczeństwa i jak sądzę będzie tak i teraz".

Tak więc moje zdanie jest cały czas takie same. Tylko A. Duda współpracujący z rządem jest w stanie przeprowadzić Polskę przez trudny czas zarazy. I to też jest niebagatelnym powodem, który sprawia, iż oddam na niego swój głos. 

A. Duda jest jedynym kandydatem, który może uchronić Polskę przed powrotem do władzy tych których możemy nazwać:

– kłamcami i aferzystami nie mającymi nic wspólnego z patriotyczną, narodową polskością i tą polskość często zwalczającymi,
– usłużnymi wobec Niemiec i UE chłystkami w "krótkich spodenkach" (dosłownie: vide Budka), którzy doprowadzili Polskę niemal do kolejnego landu niemieckiego,
– chcącymi sprowadzać do Polski imigrantów islamskich, 
– zabierającymi Polsce możliwości rozwoju i zapowiadającymi mgliście o tym, czy zostaną utrzymane przywileje uzyskane dla Polaków przez PiS (moim zdaniem niestety te przywileje zostaną drastycznie ograniczone),
– doprowadzającymi Polskę do skraju ubóstwa,
– podnoszącymi wiek emerytalny i grabiącymi nasze oszczędności (vide: OFE),
– podnoszącymi podatki i tworzących nowe (VAT, paliwo),
– uważającymi nasze państwo za takie, w którym jest "ch.j, dupa i kamieni kupa", 
– takimi, których rządzenie polegało na mafijnych układach i lekceważeniu Polaków (vide: taśmy Neumanna),
– złodziejami naszej narodowej własności w postaci chęci sprzedaży naszych firm podmiotom zagranicznym (LOT, Orlen, PKP i innych)

Te wszystkie argumenty też przemawiają za głosowaniem na prezydenta A. Dudę, bo to on jest wystawiany na tą funkcję z ramienia ZP (PiS-u) a współpraca na linii rząd-prezydent jest dziś jak nigdy konieczna.

Za kilkanaście dni (oby) będziemy po raz kolejny wybierali naszą i kolejnych pokoleń przyszłość, wybierali pomiędzy powolnym zanikaniem Polski z mapy świata a szansą na jej przetrwanie i rozwój.

Wzywam więc wszystkich Polaków do otrzeźwienia społeczno-politycznego i pójścia na wybory i będę zachęcał do ostatniego dnia przed nimi.

[1] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2015/02/dlaczego-nie-zagosuje-na-b.html
[2] https://www.salon24.pl/u/krzystofjaw/674991,dlaczego-nie-zaglosuje-na-po
[3] https://krzysztofjaw.blogspot.com/2020/03/ii-tura-wyborow-w-dobie-koronawirusa.html

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com