Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Parlament Europejski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Parlament Europejski. Pokaż wszystkie posty

środa, 14 grudnia 2016

Balonik współczesnej, nie tylko polskiej, Targowicy pękł!

Wszystko było uzgodnione.

G. Soros, czyli zapewne Rothschildowie oraz zewnętrzni być może podwładni Rockefellerów i ich fundacje oraz organizacje od niech zależne utworzyli z dużą dozą prawdopodobieństwa zarówno Nowoczesną, jak i KOD.

Te dwie organizacje od samego początku utraty władzy przez polskich postkomunistyczno-lewako-demoliberałów spod znaku PO-PSL miały szybko doprowadzić do obalenia nowych władz polskich, czyli prezydenta A. Dudę i rząd prawicowy pod wodzą PiS.

Pomimo wielkich pieniędzy sponsorów, mobilizacji syjo-lewacko odmóżdżonych przez 27 lat Polaków i całego spektrum pogrobowców SB-eków i WSI-oków nie udało się przez nich osiągnąć zamierzonego celu.

Nawet usilne targowickie prośby naszych zdrajców o pomoc za granicą na nic się zdały, co dziś było widać w czasie kolejnej i zainicjowanej przez rodzimych szubrawców debacie o Polsce w Parlamencie Europejskim.

Ta debata pokazała jeszcze raz jak nikczemni potrafią być mieniący się niby Polakami współcześni Targowiczanie tacy jak J. Lewandowski. Ten osobnik, obok J.K. Bieleckiego, L. Balcerowicza, B. Geremka, T. Mazowieckiego, A. Michnika, J. Kuronia, D. Tuska, L. Wałęsy, E. Kopacz, A. Kwaśniewskiego, B. Komorowskiego, R. Petru, M. Kijowowskiego i wielu innych winni już dawno być osądzeni za działanie na szkodę naszej Ojczyzny. A tacy ludzie jak F. Timmermans , J. C. Juncker czy G. Verhofstadt już dawno powinni odpowiadać za szkalowanie Polski przed międzynarodowymi trybunałami karnymi.

Polacy są jednak mądrzejsi od nich wszystkich. Przez tyle miesięcy nie dali się zmanipulować i już nie dadzą. Polska jest Polaków, tak jak inne narody mają swoje państwa i będą o nie walczyć.

Lewacko-demoliberalna ideologia przegrała, tak jak przegrali jej wielcy od setek lat finansowi kreatorzy. Oni zdają sobie z tego sprawę, stąd taki ich kwik, nie tylko w Polsce. A ich sterowane i łase na przywileje marionetki dziś się po prostu boją o wszystko... Dlatego ich kwik jest jeszcze większy.

Nam pozostaje tylko uśmiech politowania i współczucie. Człowiek jest nie do zabicia. I dobrze...

A nadmuchiwany kuriozalny balonik polskich zdrajców pękł 13 grudnia 2016 roku... :), o czym chyba nikogo nie trzeba przekonywać. 

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

sobota, 27 września 2014

Co dalej Unio Europejska?

Może warto trochę zastanowić się nad bieżącymi wydarzeniami międzynarodowymi a w konsekwencji nad tym, co nas czeka w przyszłości. A konkretniej - dokąd tak naprawdę kieruje się Unia Europejska i zadać jej po raz kolejny pytanie: Unio, Unio! Dokąd zmierzasz?

Jest wiele osób, dla których zbyt mało mówi się w Polsce o Unii Europejskiej sprowadzając dyskusję do wewnętrznych sporów politycznych.

A przecież de facto, nad czym boleję nieustannie, przeszło 70% nowych praw obowiązujących w Polsce powstaje w zaciszu rządu europejskiego, czyli w Komisji Europejskiej.

Pomijam tu bezsporny  - ku pewnie zasmuceniu niektórych fanów wyboru D. Tuska na Przewodniczącego Rady Europejskiej - fakt, że tak naprawdę Rada Europejska z jej przewodniczącym jest instytucją fasadową, nie mającą prawie żadnego realnego wpływu na kształt i działanie UE jako całości. Ciałem, które realnie wpływa na Unię Europejską jest li tylko Komisja Europejska, czyli rząd UE!

I niestety, po przyjęciu Traktatu Lizbońskiego, odsetek praw powstających w Unii a nie w macierzystych krajach będzie się zwiększał. Dodam praw często tak bzdurnych i zawiłych, że aż śmiesznych.

Czy taka tendencja jest zgodna z tym, czego chcieliby mieszkańcy Europy?. Czy twór hybrydowy zwany Unią Europejską faktycznie jest tą wymarzoną strukturą jej funkcjonowania? Czy politycy unijni tworzą coś, co raczej jest oderwane od rzeczywistości i pragnień poszczególnych narodów a Unia Europejska jest raczej biurokratycznym molochem, który potrzebny jest tylko i wyłącznie politykom, biurokratom i syjo-socjalistycznym elitom?

Chyba warto stawiać takie pytania, bo dotyczą one nas wszystkich, naszej przyszłości.

Trudno jednoznacznie jednak dać na nie odpowiedź. Ja przychylam się raczej do stwierdzenia, że Unia zmierza w kierunku oderwanym od rzeczywistości i rzeczywistych pragnień Europejczyków. Szczególnie widać to było w czasie ostatniego kryzysu finansowego, gdzie poszczególne państwa powracały do idei obrony własnych obywateli nawet kosztem narażania się na restrykcje wewnątrzunijne. Widać to obecnie także po trudnościach ustalenia wspólnej reakcji UE na wydarzenia na Ukrainie.

Podobnie myślą chyba mieszkańcy Europy, czemu w tym roku kolejny raz dali wyraz jedną z najniższych frekwencji (w wyborach do PE) w historii - 43,11%.

Proszę zwrócić uwagę. Ponad połowa uprawnionych Europejczyków nie poszła do urn! I to w tak długoletnich i zakorzenionych demokracjach!.

Zgodnie z przewidywaniami wygrali chadecy przed socjalistami. Duże relatywnie poparcie dostały też partie tzw. "eurosceptyczne" a we Francji - ku przerażeniu eurobiurokratów - eurosceptycy wygrali wyborczą batalię!

Dlaczego więc Europejczycy nie poszli do wyborów? A jeżeli poszli to zdecydowanie zagłosowali na prawą, ostatnio "zamykającą " się na innych stronę europejskiej sceny politycznej a także na ugrupowania a'priori antyunijne?

Oczywiście pierwszymi powodami, jakie przychodzą na myśl to: niedawny kryzys gospodarczy (zresztą jeszcze nie pokonany), recesja w krajach "Starej Unii", dominacja Niemiec w UE i kryzys na Ukrainie obnażający miałkość UE jako spójnej całości. W dobie recesji ludzie na ogół albo odchodzą od polityki zajmując się swoim bytem, albo wychodzą na ulicę i gremialnie głosują na opozycję. Biorąc pod uwagę wyniki wyborów dla europejskiej lewicy, Europejczycy wybrali to pierwsze rozwiązanie. Świadczyć to może o postępujacym braku zainteresowania mieszkańców krajów europejskich "harcami unijnych" elit.

Inną przyczyną, dla mnie istotniejszą i niejako wynikającą z poprzednich, może być po prostu zniechęcenie do Unii Europejskiej jako sztucznie utworzonego tworu, nie mającego nic wspólnego z ideą, która przyświecała założycielom EWG! Korupcja, nadęta biurokracja, Euro (które nie pomogło w kryzysie) i kosmopolityzm elit europejskich sprawiły może, że Europejczycy - nie idąc do wyborów - powiedzieli NIE obecnej Europie w takim kształcie?

Piszę dużo o wyborach do PE teraz... kiedy wielu upatruje (niestety to tylko ułuda) nadziei na lepszy rozwój UE pod patronatem D. Tuska. Niestety D. Tusk jako Przewodniczący Rady Europejskiej będzie dalej brnął w ten ślepy i z góry nakreślony przez globalistów scenariusz niby "rozwoju" UE...

Może to, że przez tysiące lat Europa rozwijała sie narodowo i terytorialnie tworząc narodowe kultury sprawia, że dla Europejczyków powoli jakaś wizja bycia "formą europejskiego bezpaństwowca" staje sie obca i odległa?

Może właśnie dzięki wielowiekowej różnorodności kulturowo-narodowej Europa zawdzięczała bycie awangardą rozwoju cywilizacyjnego? A bezpaństwowa Europa raczej ją uwstecznia nie generując oczekiwanych zysków dla jej mieszkańców?

W każdym razie Europejczycy dali i dają wyraz niezadowoleniu dla obecnych elit europejskich i niezależnie od jego przyczyn Europa i Unia Europejska musi sie zastanowić, czy obecny kierunek jej rozwoju jest społecznie akceptowalny!

A może należy jednak powrócić do pierwotnej idei i rozwiązań, które były podstawą utworzenia EWG? Może jednak ze względu na narodowe i państwowe tradycje historyczne państw Europy a także tkwiącą głęboko tożsamość narodową poszczególnych narodów, lepszym rozwiązaniem jest idea Europy Ojczyzn niż tworu, jakim ma być Państwo Europa?

Jakoś tak historia chyba przynosi odpowiedź na to pytanie. Wszystko to, co było tworzone sztucznie i mające na celu połączenie poszczególnych narodów w jeden organizm umierało śmiercią naturalną lub po niepokojach społecznych. Padło Cesarstwo Rzymskie, rozpadł się ZSRR, po Jugosławii nie ma śladu…


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
 http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

środa, 15 lipca 2009

JAKA PRZYSZŁOŚĆ UNII EUROPEJSKIEJ?

Ma rację na swoim blogu Krzysztof Leski (notka: July evening), że wartych analizy politycznej wydarzeń jakby mało. Swoim spostrzeżeniem jakoby…”o Buzku powiedziano już wszystko - aż za dużo. Nowela budżetu też nie nadaje się do dyskusji, bo dla jednej ze stron s24 stała się symbolem klęski rządu i nic już tego nie zmieni… Lepiej więc pogadać z kotami, które wciąż walczą” daje wyraz, że okres wakacyjny zaczyna się na dobre w polityce.

Może więc warto trochę zastanowić się nie nad bieżącymi wydarzeniami, ale nad tym, co nas czeka w przyszłości. A konkretniej: dokąd tak naprawdę zmierza Unia Europejska i zadać jej pytanie: UNIO, UNIO! DOKĄD ZMIERZASZ?

Jest wiele osób, dla których zbyt mało się mówi w Polsce o Unii sprowadzając dyskusję do wewnętrznych sporów politycznych.

A przecież de facto, nad czym boleję nieustannie, przeszło 70% nowych praw obowiązujących w Polsce powstaje w zaciszu rządu europejskiego, czyli w Komisji Europejskiej. 

Pomijam tu bezsporny (ku pewnie zasmuceniu niektórych fanów wyboru J. Buzka na Przewodniczącego PE) fakt, że tak naprawdę Parlament Europejski jest instytucją fasadową, nie mającą prawie już nic wspólnego z demokracją, ba staje się nawet kpiną z demokracji (vide. wybory na przewodniczącego, dla którego faktycznie nie było żadnej konkurencji jak to drzewiej w demokracjach bywało). Ciałem, które realnie wpływa na Unię Europejską jest li tylko Komisja Europejska, czyli rząd UE!

I niestety, po przyjęciu Traktatu Lizbońskiego, odsetek praw powstających w Unii a nie w macierzystych krajach będzie się zwiększał. Dodam praw często tak bzdurnych i zawiłych, że aż śmiesznych (vide: niedawne normy dotyczące „krzywizny banana”…) 

Czy taka tendencja jest zgodna z tym, czego chcieliby mieszkańcy Europy?. Czy twór hybrydowy zwany Unią Europejską faktycznie jest tą wymarzoną strukturą jej funkcjonowania? Czy politycy unijni tworzą coś, co raczej jest oderwane od rzeczywistości i pragnień poszczególnych narodów a Unia Europejska jest raczej biurokratycznym molochem, który potrzebny jest tylko i wyłącznie politykom, biurokratom i elitom?

Chyba warto stawiać takie pytania, bo dotyczą one nas wszystkich, naszej przyszłości.

Trudno jednoznacznie jednak dać na nie odpowiedź. Ja przychylam się raczej do stwierdzenia, że Unia zmierza w kierunku oderwanym od rzeczywistości i rzeczywistych pragnień Europejczyków. Szczególnie widać to w czasie kryzysu, gdzie poszczególne państwa powracają do idei obrony własnych obywateli nawet kosztem narażania się na restrykcje wewnątrzunijne.

Podobnie myślą chyba mieszkańcy Europy, czemu dali wyraz najniższą od pierwszych wyborów powszechnych do PE w 1979 roku frekwencją w tegorocznych wyborach do tego gremium (poniżej 45%!).

Proszę zwrócić uwagę. Ponad połowa uprawnionych Europejczyków nie poszła do urn! I to w tak długoletnich i zakorzenionych demokracjach!.

Zgodnie z przewidywaniami wygrali chadecy przed socjalistami. Duże relatywnie poparcie dostały też partie tzw. "eurosceptyczne wobec obecnemu kształtowi Unii", które utworzyły nową frakcję pod wodzą Michała Kamińskiego! Z punktu widzenia globalnego największą chyba porażkę odniosła lewica europejska, która zdecydowanie przegrała z prawica chadecką i to w dobie kryzysu!

Ale chyba właśnie dzięki temu kryzysowi wygrała właśnie prawica, która ostatnio głosi poglądy bardziej konserwatywne i promujące bardziej zamknięta Unię, przeciwna rozszerzeniu o kolejne kraje, bardziej gospodarczo protekcjonistycznej i nawet socjalistycznej (o ironio: prawice w idei, socjalizm w gospodarce). 

Dlaczego więc Europejczycy nie poszli do wyborów? A jeżeli poszli to zdecydowanie zagłosowali na prawą, ostatnio "zamykającą " sie na innych stronę europejskiej sceny politycznej? 

Oczywiście pierwszym powodem, jaki przychodzi na myśl to obecny kryzys i recesja w krajach "Starej Unii". W dobie recesji ludzie na ogół albo odchodzą od polityki zajmując się swoim bytem, albo wychodzą na ulicę i gremialnie głosują na opozycję. Biorąc pod uwagę wyniki wyborów dla europejskiej lewicy, Europejczycy wybrali to pierwsze rozwiązanie. Świadczyć to może o postępujacym braku zainteresowania mieszkańców krajów europejskich "harcami unijnych" elit.

Inną przyczyną, dla mnie istotniejszą i niejako wynikajacą z poprzedniej, może być po prostu zniechęcenie do Unii Europejskiej jako sztucznie utworzonego tworu, nie mającego nic wspólnego z ideą, która przyświecała założycielom EWG!. W sumie dobrze to wyraził J. Buzek mówiąc w przemówieniu inauguracyjnym "...o konieczności włączenia w projekt europejski obywateli naszych krajów, coraz bardziej obojętnych. Postaram się abyśmy razem zrobili wszystko, by to zmienić". Sadzę, że jest to "głos wołającego w puszczy"... skończy się na słowach, tym bardziej, że Jerzy Buzek afirmuje dotychczasowy kierunek rozwoju Unii Europejskiej.

Korupcja, nadęta biurokracja, Euro (które nie pomogło w kryzysie) i kosmopolityzm elit europejskich sprawiły może, że Europejczycy - nie idąc do wyborów - powiedzieli NIE obecnej Europie w takim kształcie? 

Może to, że przez tysiące lat Europa rozwijała sie narodowo i terytorialnie tworząc narodowe kultury sprawia, że dla Europejczyków powoli jakaś wizja bycia "formą europejskiego bezpaństwowca" staje sie obca i odległa?

Może właśnie dzięki wielowiekowej różnorodności kulturowo-narodowej Europa zawdzięczała bycie awangardą rozwoju cywilizacyjnego? A bezpaństwowa Europa raczej ją uwstecznia nie generując oczekiwanych zysków dla jej mieszkańców?

W każdym razie Europejczycy dali i dają wyraz niezadowoleniu dla obecnych elit europejskich i niezależnie od jego przyczyn Europa i Unia Europejska musi sie zastanowić, czy obecny kierunek jej rozwoju jest społecznie akceptowalny!

A może należy jednak powrócić do pierwotnej idei i rozwiązań, które były podstawą utworzenia EWG? Może jednak ze względu na narodowe i państwowe tradycje historyczne państw Europy a także tkwiącą głęboko tożsamość narodową poszczególnych narodów, lepszym rozwiązaniem jest idea Europy Ojczyzn niż tworu, jakim ma być Państwo Europa?

Jakoś tak historia chyba przynosi odpowiedź na to pytanie. Wszystko to, co było tworzone sztucznie i mające na celu połączenie poszczególnych narodów w jeden organizm umierało śmiercią naturalną lub po niepokojach społecznych. Padło Cesarstwo Rzymskie, rozpadł się ZSRR, po Jugosławii nie ma śladu…

Pozdrawiam