Pokazywanie postów oznaczonych etykietą R. Dmowski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą R. Dmowski. Pokaż wszystkie posty

sobota, 12 listopada 2022

Roman Dmowski - jeden z ojców założycieli II RP!

Wczoraj odbył się kolejny Marsz Niepodległości, którego współorganizatorami były środowiska odwołujące się do narodowej myśli i idei Romana Dmowskiego. Moje polskie serce radowało się z atmosfery tego marszu i liczebności na nim polskich patriotów. 

Jakże jednak - mimo wszechogarniającej antynarodowej propagandy – zostało w nas wielkie poczucie własnej tożsamości, która pozwoliła nam przetrwać jako naród przez nasze burzliwe dzieje. Nawet 123 lata zaborów nie potrafiły nas narodowo złamać. W 1918 roku zaczęliśmy odbudowywać nasze państwo i to bez wewnętrznej politycznej walki - po prostu wszyscy ojcowie założyciele mimo odrębnych poglądów i wyznawanych idei połączyli się i razem to nasze państwo budowali. I tak je zbudowali, że było w stanie odeprzeć atak wstrętnych sowieckich bolszewików w 1920 roku. I to dopiero po dwóch latach istnienia suwerennej II Rzeczpospolitej!

Powszechnie uważa się, że to J. Piłsudski był tym najważniejszym budowniczym odzyskanej Polski, ale sądzę, że warto przeczytać  - na początek - choćby dwa najważniejsze dzieła R. Dmowskiego, bez którego nie byłoby możliwości zbudowania naszej Ojczyzny po zaborach: "Myśli nowoczesnego Polaka" oraz  "Kościół, Naród i Państwo".  

"Myśli Nowoczesnego Polaka" ukazały się po raz pierwszy - najpierw w „Przeglądzie Wszechpolskim" - w roku 1902. Ostatni raz przed wojną wydane zostały (jako wydanie czwarte) w roku 1933. Opracowanie "Kościół, Naród i Państwo" opublikowane zostało w 1927 roku. Roman Dmowski zmarł 2 stycznia 1939 roku.

Zaskakujące jest to, że i dzisiaj wiele z jego przemyśleń jest jakże aktualnych... Dla zachęty poniżej przytaczam kilka cytatów z obydwu dzieł. 

Myślę, że nieraz warto je znać, bo doskonale mówią o polskości i jej wadach oraz zaletach, przy czym nawet o wadach R. Dmowski mówi tylko poprzez pryzmat umiłowania tejże polskości i Polski jako swojej Ojczyny. 

1. Fragmenty ze wstępu i treści "Myśli nowoczesnego Polaka"... 

"Jestem Polakiem – to słowo w głębszym rozumieniu wiele znaczy. Jestem nim nie dlatego tylko, że mówię po polsku, że inni mówiący tym samym językiem są mi duchowo bliżsi i bardziej dla mnie zrozumiali, że pewne moje osobiste sprawy łączą mnie bliżej z nimi, niż z obcymi, ale także dlatego, że obok sfery życia osobistego, indywidualnego znam zbiorowe życie narodu, którego jestem cząstką, że obok swoich spraw i interesów osobistych znam sprawy narodowe, interesy Polski, jako całość, interesy najwyższe, dla których należy poświęcić to, czego dla osobistych spraw poświęcić me wolno.

Jestem Polakiem – to znaczy, że należę do narodu polskiego na całym Jego obszarze i przez cały czas jego istnienia zarówno dziś, jak w wiekach ubiegłych i w przyszłości; to znaczy, że czuję swą ścisłą łączność z całą Polską: z dzisiejszą, która bądź cierpi prześladowanie, bądź cieszy się strzępami swobód narodowych, bądź pracuje i walczy, bądź gnuśnieje w bezczynności bądź w ciemności swej nie ma nawet poczucia narodowego istnienia; z przeszłą – z tą, która przed tysiącleciem dźwigała się dopiero, skupiając koło siebie pierwotne pozbawione indywidualności politycznej szczepy, i z tą, która w połowie przebytej drogi dziejowej rozpościerała się szeroko, groziła sąsiadom swą potęgą i kroczyła szybko po drodze cywilizacyjnego postępu, i z tą, która później staczała się ku upadkowi, grzęzła w cywilizacyjnym zastoju, gotując sobie rozkład sił narodowych i zagładę państwa, i z tą, która później walczyła bezskutecznie o wolność i niezawisły byt państwowy; z przyszłą wreszcie, bez względu na to, czy zmarnuje ona pracę poprzednich pokoleń, czy wywalczy sobie własne państwo, czy zdobędzie stanowisko w pierwszym szeregu narodów. Wszystko co polskie jest moje: niczego się wyrzec nie mogę. Wolno mi być dumnym z tego, co w Polsce jest wielkie, ale muszę przyjąć i upokorzenie, które spada na naród za to co jest w nim marne.

Jestem Polakiem – więc całą rozległą stroną swego ducha żyję życiem Polski, jej uczuciami i myślami, jej potrzebami, dążeniami i aspiracjami. Im więcej nim jestem, tym mniej z jej życia jest mi obce i tym silniej chcę, żeby to, co w mym przekonaniu uważam za najwyższy wyraz życia stało się własnością całego narodu.

Jestem Polakiem – więc mam obowiązki polskie: są one tym większe i tym silniej się do nich poczuwam, im wyższy przedstawiam typ człowieka. Bo im szerszą stroną mego ducha żyję życiem zbiorowym narodu, tym jest mi ono droższe, tym większą ma ono dla mnie cenę i tym silniejszą czuję potrzebę dbania o jego całość i rozwój...".

(...)

"Czyż szlachetna duma narodowa nie nakazuje nam dążyć do wyniesienia swego narodu na tak wysoki szczebel cywilizacji i twórczości wszechstronnej, ażeby od nas brano w przyszłości tak, jak myśmy brali od innych i jak dziś bierzemy. I czyż to nie jest najlepiej pojęty obowiązek względem ludzkości?...

Są ludzie, dla których te uczucia, pojęcia, obowiązki nie istnieją. Ale patriotyzm – to nie system filozoficzny, który ludzie równego poziomu umysłowego i moralnego przyjmują lub odrzucają: to stosunek moralny jednostki do społeczeństwa: uznanie go jest koniecznością na pewnym stopniu rozwoju moralnego, a odrzucenie świadczy o moralnej niedojrzałości lub upadku".

(...)

"Głębokie poczucie wspólności z narodem, z jego interesami i dążeniami, nie zależy od tego, czy ojczyzna w danej swej fazie rozwojowej i w danym położeniu podoba nam się, czyśmy z niej zadowoleni, ale zdolne jest ono objawiać się z równą siłą we wszelkich warunkach, zarówno względem wolnej ojczyzny, jak względem będącej w niewoli, czy gdy trzeba, żeby jej bronić, czy w jej imieniu napadać. Na takim tylko patriotyzmie można budować narodową przyszłość. I jeżeli mamy wyraźne poczucie tego, że za mało w nas czynnej miłości ojczyzny na to, ażebyśmy mogli wolność dla niej wywalczyć, to kto wie czy braku tego silniej nie uczulibyśmy, gdyby nam dziś przyszło żyć i rządzić we własnym państwie. Polska niepodległa więcej, niż dzisiejsza, będzie potrzebowała projektów szerokiej miary, ludzi poważnie i głęboko pojmujących swój stosunek do narodu, do jego potrzeb, interesów, dążeń i większe by może dla niej z ich braku wypływało niebezpieczeństwo".

(...)

"Do wad, uważanych przez nas za nadzwyczajne zalety, należy ... nasza tradycyjna bierność, którą się w ostatnich właśnie czasach przy każdej sposobności szczycimy. Nie nazywamy jej po imieniu, bo to brzmi brzydko, ale produkujemy ją publicznie pod gładkimi imionami wspaniałomyślności, bezinteresowności, tolerancji, humanitaryzmu itd. Wbiliśmy sobie w głowę fikcję, że te właśnie piękne przymioty były najdodatniejszymi czynnikami naszej historii, i to nam przede wszystkim przeszkadza historię własną zrozumieć. To, co świadczyło o naszej słabości, najczęściej podajemy za główną naszą siłę, tak dziś, jak dawniej."

(...)

"Bezczynność polityczna nigdy nie uwalnia od odpowiedzialności za klęski spadające na naród z powodu czynów niedojrzałych i lekkomyślnych, bo wtedy jest się odpowiedzialnym za to, że się w ważnej chwili dziejowej nic nie robiło."

(...)

"Dla ... kosmopolitów rozmaitego typu, rozmaicie nazywanych, nacjonalizm jest kierunkiem wstrętnym. Ich instynkt samozachowawczy, nie mający nic wspólnego z instynktem samozachowawczym narodu, buntuje się przeciwko kierunkowi, który nakazuje obowiązki względem żywego organizmu nie zaś abstrakcji. Istota żywa, mówiąc trywialnie, potrzebuje jeść, podczas gdy abstrakcji etyczny kult wystarczy, ostatnia więc taniej kosztuje."

 2. Z treści "Kościół, Naród i Państwo"

"Katolicyzm nie jest dodatkiem do polskości, zabarwieniem jej na pewien sposób, ale tkwi w jej istocie, w znacznej mierze, stanowi jej istotę. Usiłowanie oddzielenia u nas katolicyzmu od polskości, oderwanie narodu od religii i Kościoła, jest niszczeniem samej istoty narodu."

(...)

"Państwo polskie jest państwem katolickim. Nie jest nim tylko dlatego, że ogromna większość jego ludności jest katolicką, i nie jest katolickim w takim czy innym procencie. Z naszego stanowiska jest ono katolickim w pełni znaczenia tego wyrazu, bo państwo nasze jest państwem narodowym, a naród nasz jest narodem katolickim."

(...)

"Jednym z najbardziej uderzających wyrazów ogłupienia myśli europejskiej, a jeszcze bardziej amerykańskiej, przez doktrynerstwo wolnomularskie jest wcale rozpowszechnione dziś przekonanie, że najpewniejszą podstawą moralności człowieka są takie czy inne zasady oderwane, które mu się tym czy innym sposobem narzuci. Zarazili się tym przekonaniem od masonów nawet niektórzy, i to myślący katolicy.

Tymczasem, tylko wyjątkowe charaktery zdolne są kierować się w swym postępowaniu nabytymi w swym indywidualnym życiu zasadami, czy to religijnymi, czy jakimikolwiek innymi. O postępowaniu przeciętnego człowieka decyduje jego natura, jego instynkty moralne, nabyte przez pokolenia, pod wpływem, pod przymusem, powiedzmy, instytucji, w których te pokolenia żyły, to wreszcie, do czego go od przyjścia na świat przez wychowanie wdrożono. Na tej prawdzie opierali się zawsze twórcy w dziedzinie politycznej i cywilizacyjnej; z nią się też liczył Kościół w swym wielkim dziele wychowania ludów.

Niema też niebezpieczniejszego niszczycielstwa, jak rozkładanie wytworzonych przez pokolenia instynktów moralnych, czyniących człowieka lepszym, zdolniejszym do współżycia z bliźnimi, i stanowiących podstawę bytu społecznego.

Wielkim wychowawcą tych instynktów moralnych w ludach europejskich był Kościół Rzymski, kształtujący przez pokolenia duszę dzisiejszego człowieka: oderwanie tej duszy od gruntu, który on w niej położył, czyni ją liściem, zerwanym z drzewa, oddaje ją na łaskę przychodzących to z tej, to z innej strony powiewów, które ją w końcu wpędzają w jakąś kałużę. Synowie społeczeństw katolickich, oderwani przez wychowanie od katolickiego gruntu, to są "les deracines", skazani na uschnięcie, a w końcu końców na zgnicie".

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. 
Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
 Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog

piątek, 20 grudnia 2019

Polecam - O masowej zdradzie i dywersji Żydów wobec odradzającego się Państwa Polskiego...

Źródło całego tekstu, do którego się odnoszę i go polecam: https://wprawo.pl/2019/11/09/polska-w-cieniu-zydostwa-o-masowej-zdradzie-i-dywersji-wobec-odradzajacego-sie-panstwa-polskiego-czyli-skrywana-prawda-na-stulecie-odzyskania-niepodleglosci/

Moi czytelnicy zapewne wiedzą, że co jakiś czas piszę o stosunkach żydowsko-polskich. Staram się być w nich obiektywny i opierać się na różnych źródłach: zarówno żydowskich jak i polskich. Nasze wzajemne relacje są skomplikowane i obarczone wszelkiego rodzaju niedopowiedzeniami. Niektórzy Żydzi mają swoją historię i niektórzy Polacy swoją. Ważne jest poznanie argumentacji każdej strony z osobna i to bez jakiejś fałszywej autocenzury. Liczą się bowiem fakty historyczne a nie ich interpretacja lub zafałszowywanie.

Można przecież dyskutować merytorycznie i przedstawiać swoje argumenty a wtedy polemika staje się twórcza i być może zakopująca nasze wzajemne animozje. No chyba, że adwersarze nie mają żadnych kontrargumentów ani nic w swojej obronie. Prawda może boleć, ale od prawdy nie uciekniemy, nawet wtedy, gdy niektóre środowiska próbują o niej zapomnieć. Bowiem tylko na prawdzie można budować wzajemne relacje.

Nie może być zatem represjonowania publicystów, którzy reprezentują którąś ze stron tegoż w sumie wyimaginowanego konfliktu. A może ten konflikt faktycznie istnieje i nie jest wyimaginowany? Jeżeli tak, to tym bardziej potrzebujemy rozmowy i wymiany zdań. W cywilizowanym świecie tak rozwiązuje się wzajemne problemy... w cywilizowanym świecie...

Dlatego też nie jestem w stanie zrozumieć dlaczego polska ABW zatrzymała (na krótki czas) Pana Jacka Międlara za publikację, która może być przyczynkiem do wzajemnej dyskusji Polaków z Żydami. To po prostu jest pogwałceniem praw obywateli a dziennikarzy szczególnie. Tym bardziej, że był to tekst odredakcyjny i mniemam, że po prostu został opublikowany na łamach portalu wprawo.pl jako tekst wnoszący "źdźbło trawy do trawnika politpoprawności" i miał skłaniać do dyskusji... a zamiast dyskusji było zatrzymanie przez ABW redaktora naczelnego portalu.

Z tegoż powodu postanowiłem wskazać ten tekst zwracając uwagę, że jest złożony w 95% z cytatów innych autorów, którzy przez żadne służby wolnej Polski nigdy nie zostali potraktowani w ten sposób od 1918 roku, choć jednak i są wyjątki, szczególnie po 1989 roku, gdzie grasuje nadal lub grasował "nieszczęśliwy wypadek" lub "seryjny samobójca".

Dziwne? to poczytajcie. Tekst jest długi, ale warty przeczytania.  I jeszcze raz podkreślę, że środowiska żydowskie mogą spokojnie i merytorycznie odnieść się do tekstu, nawet podważając go w każdym akapicie i wcale nie jest potrzebna interwencja służb specjalnych. Na tym polega dyskusja i nawet bym się cieszył, gdyby środowiska żydowskie chociaż w części podważyły treść tegoż tekstu a nie posiłkowały się służbami specjalnym Najjaśniejszej Rzeczypospolitej.

Z góry też pragnę poinformować, że nie ze wszystkimi cytatami się zgadzam, tym bardziej, że powstały one jeszcze przed II WŚ. Ale warto je poznać, bo to jest historia i myślenie naszych wcześniejszych pokoleń. Warto je poznać i zrozumieć, aby rozumieć naszą historię. A historię należy rozpatrywać w kontekście czasów, kiedy historyczne wydarzenia miały faktycznie miejsce. Niemniej też w swoim czasie (niedługim) opublikuję tekst lekko polemiczny.

Dokonywanie współczesnych ocen wydarzeń przeszłych na podstawie zdarzeń i ich skutków późniejszych od ocenianych  przy jednoczesnym braku wskazywania konkretnych odniesień do sytuacji i warunków danego okresu historycznego obydwu faktów jest przejawem najbardziej haniebnie szpetnie manipulacyjnego barbarzyństwa metodologicznego nauk (badań) historycznych i wyrazem ogromnego prymitywizmu oraz wtórnego  infantylizmu intelektualnego bądź też zamierzonego cynizmu, egocentroizmu, obłudy i hipokryzji intelektualnej autora lub autorów dokonujących takiego wnioskowania ocennego.

Właśnie chyba takiego zaś typu i zawsze jednoznacznie niemal identycznych i podobnych do siebie ocen oraz opinii dokonuje się dziś na świecie chyba tylko w przypadku jednego typu zachowań i wydarzeń, a mianowicie dotyczących wszystkiego, co współcześnie można nazwać działaniami lub wydarzeniami tzw. "podmiotowo antyżydowskimi". Zauważmy, że cokolwiek i gdziekolwiek antyżydowskiego zdarzyło się realnie lub też chyba częściej tylko mitycznie przed okresem tragedii tzw. Holocaustu to automatycznie oceniane jest negatywnie i jednocześnie  - w sposób nawet tylko pośredni lub też podświadomy - porównawczo wiąże się to zjawisko z samą istotą tragedii tzw. Holocaustu i jej późniejszych skutków, oczywiście przy braku jakichkolwiek odniesień do uwarunkowań społeczno-politycznych konkretnego okresu każdego z tych zdarzeń. Rodzi to olbrzymie pole do manipulacji i np. egzekwowania wyrażania określonych emocji lub zadośćuczynienia za nawet mityczne krzywdy.

Zjawiskiem skutkowo identycznym są oczywiście próby dokonywania ocen lub wydawania opinii w stosunku do przeszłych wydarzeń historycznych w sposób wybiórczy pomijając kontekst historyczny wydarzenia oraz uwarunkowania współczesności. Przecież akt wyzywania Żyda dziś nie ma już nic wspólnego ze skalą i skutkami oraz przyczynami wyzywania tegoż Żyda w czasie eksterminacji wojennej. Dziś jest to zupełnie coś innego i nie można oceniać dzisiejszego występku poprzez pryzmat wydarzeń historycznych okresu innego, w tym wypadku okresu eksterminacji Żydów (w dużej mierze chyba biedniejszej aszkenazyjskiej i być może chazarskiej części Żydów). Tym bardziej, że dzisiaj Żydzi dzięki niestety swemu specyficznemu "przedsiębiorstwu"  znaleźli się na "kryształowym piedestale nienaruszalności hierarchicznej ich pozycji" wśród wszystkich narodów świata i sami stają się często dziś prześladowcami za realną lub ewentualną i wyimaginowaną współczesną antyżydowskość...

Mam nadzieję, że do mnie o 6 rano nie zawita ABW w ilości kilkunastu funkcjonariuszy.... Naprawdę mają inne ważne zadania niż proponowanie przeze mnie tekstu publikacji, która dla wielu jest być może kontrowersyjna, ale warta uwagi polemicznych tekstów. I jeszcze jedno. Być może mi się uda przed 6 rano: opublikuję ten kontrowersyjny tekst w całości. 

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com