Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żydostwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą żydostwo. Pokaż wszystkie posty

piątek, 20 grudnia 2019

Polecam - O masowej zdradzie i dywersji Żydów wobec odradzającego się Państwa Polskiego...

Źródło całego tekstu, do którego się odnoszę i go polecam: https://wprawo.pl/2019/11/09/polska-w-cieniu-zydostwa-o-masowej-zdradzie-i-dywersji-wobec-odradzajacego-sie-panstwa-polskiego-czyli-skrywana-prawda-na-stulecie-odzyskania-niepodleglosci/

Moi czytelnicy zapewne wiedzą, że co jakiś czas piszę o stosunkach żydowsko-polskich. Staram się być w nich obiektywny i opierać się na różnych źródłach: zarówno żydowskich jak i polskich. Nasze wzajemne relacje są skomplikowane i obarczone wszelkiego rodzaju niedopowiedzeniami. Niektórzy Żydzi mają swoją historię i niektórzy Polacy swoją. Ważne jest poznanie argumentacji każdej strony z osobna i to bez jakiejś fałszywej autocenzury. Liczą się bowiem fakty historyczne a nie ich interpretacja lub zafałszowywanie.

Można przecież dyskutować merytorycznie i przedstawiać swoje argumenty a wtedy polemika staje się twórcza i być może zakopująca nasze wzajemne animozje. No chyba, że adwersarze nie mają żadnych kontrargumentów ani nic w swojej obronie. Prawda może boleć, ale od prawdy nie uciekniemy, nawet wtedy, gdy niektóre środowiska próbują o niej zapomnieć. Bowiem tylko na prawdzie można budować wzajemne relacje.

Nie może być zatem represjonowania publicystów, którzy reprezentują którąś ze stron tegoż w sumie wyimaginowanego konfliktu. A może ten konflikt faktycznie istnieje i nie jest wyimaginowany? Jeżeli tak, to tym bardziej potrzebujemy rozmowy i wymiany zdań. W cywilizowanym świecie tak rozwiązuje się wzajemne problemy... w cywilizowanym świecie...

Dlatego też nie jestem w stanie zrozumieć dlaczego polska ABW zatrzymała (na krótki czas) Pana Jacka Międlara za publikację, która może być przyczynkiem do wzajemnej dyskusji Polaków z Żydami. To po prostu jest pogwałceniem praw obywateli a dziennikarzy szczególnie. Tym bardziej, że był to tekst odredakcyjny i mniemam, że po prostu został opublikowany na łamach portalu wprawo.pl jako tekst wnoszący "źdźbło trawy do trawnika politpoprawności" i miał skłaniać do dyskusji... a zamiast dyskusji było zatrzymanie przez ABW redaktora naczelnego portalu.

Z tegoż powodu postanowiłem wskazać ten tekst zwracając uwagę, że jest złożony w 95% z cytatów innych autorów, którzy przez żadne służby wolnej Polski nigdy nie zostali potraktowani w ten sposób od 1918 roku, choć jednak i są wyjątki, szczególnie po 1989 roku, gdzie grasuje nadal lub grasował "nieszczęśliwy wypadek" lub "seryjny samobójca".

Dziwne? to poczytajcie. Tekst jest długi, ale warty przeczytania.  I jeszcze raz podkreślę, że środowiska żydowskie mogą spokojnie i merytorycznie odnieść się do tekstu, nawet podważając go w każdym akapicie i wcale nie jest potrzebna interwencja służb specjalnych. Na tym polega dyskusja i nawet bym się cieszył, gdyby środowiska żydowskie chociaż w części podważyły treść tegoż tekstu a nie posiłkowały się służbami specjalnym Najjaśniejszej Rzeczypospolitej.

Z góry też pragnę poinformować, że nie ze wszystkimi cytatami się zgadzam, tym bardziej, że powstały one jeszcze przed II WŚ. Ale warto je poznać, bo to jest historia i myślenie naszych wcześniejszych pokoleń. Warto je poznać i zrozumieć, aby rozumieć naszą historię. A historię należy rozpatrywać w kontekście czasów, kiedy historyczne wydarzenia miały faktycznie miejsce. Niemniej też w swoim czasie (niedługim) opublikuję tekst lekko polemiczny.

Dokonywanie współczesnych ocen wydarzeń przeszłych na podstawie zdarzeń i ich skutków późniejszych od ocenianych  przy jednoczesnym braku wskazywania konkretnych odniesień do sytuacji i warunków danego okresu historycznego obydwu faktów jest przejawem najbardziej haniebnie szpetnie manipulacyjnego barbarzyństwa metodologicznego nauk (badań) historycznych i wyrazem ogromnego prymitywizmu oraz wtórnego  infantylizmu intelektualnego bądź też zamierzonego cynizmu, egocentroizmu, obłudy i hipokryzji intelektualnej autora lub autorów dokonujących takiego wnioskowania ocennego.

Właśnie chyba takiego zaś typu i zawsze jednoznacznie niemal identycznych i podobnych do siebie ocen oraz opinii dokonuje się dziś na świecie chyba tylko w przypadku jednego typu zachowań i wydarzeń, a mianowicie dotyczących wszystkiego, co współcześnie można nazwać działaniami lub wydarzeniami tzw. "podmiotowo antyżydowskimi". Zauważmy, że cokolwiek i gdziekolwiek antyżydowskiego zdarzyło się realnie lub też chyba częściej tylko mitycznie przed okresem tragedii tzw. Holocaustu to automatycznie oceniane jest negatywnie i jednocześnie  - w sposób nawet tylko pośredni lub też podświadomy - porównawczo wiąże się to zjawisko z samą istotą tragedii tzw. Holocaustu i jej późniejszych skutków, oczywiście przy braku jakichkolwiek odniesień do uwarunkowań społeczno-politycznych konkretnego okresu każdego z tych zdarzeń. Rodzi to olbrzymie pole do manipulacji i np. egzekwowania wyrażania określonych emocji lub zadośćuczynienia za nawet mityczne krzywdy.

Zjawiskiem skutkowo identycznym są oczywiście próby dokonywania ocen lub wydawania opinii w stosunku do przeszłych wydarzeń historycznych w sposób wybiórczy pomijając kontekst historyczny wydarzenia oraz uwarunkowania współczesności. Przecież akt wyzywania Żyda dziś nie ma już nic wspólnego ze skalą i skutkami oraz przyczynami wyzywania tegoż Żyda w czasie eksterminacji wojennej. Dziś jest to zupełnie coś innego i nie można oceniać dzisiejszego występku poprzez pryzmat wydarzeń historycznych okresu innego, w tym wypadku okresu eksterminacji Żydów (w dużej mierze chyba biedniejszej aszkenazyjskiej i być może chazarskiej części Żydów). Tym bardziej, że dzisiaj Żydzi dzięki niestety swemu specyficznemu "przedsiębiorstwu"  znaleźli się na "kryształowym piedestale nienaruszalności hierarchicznej ich pozycji" wśród wszystkich narodów świata i sami stają się często dziś prześladowcami za realną lub ewentualną i wyimaginowaną współczesną antyżydowskość...

Mam nadzieję, że do mnie o 6 rano nie zawita ABW w ilości kilkunastu funkcjonariuszy.... Naprawdę mają inne ważne zadania niż proponowanie przeze mnie tekstu publikacji, która dla wielu jest być może kontrowersyjna, ale warta uwagi polemicznych tekstów. I jeszcze jedno. Być może mi się uda przed 6 rano: opublikuję ten kontrowersyjny tekst w całości. 

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com


piątek, 5 maja 2017

Ukąszenie demoliberalnymi, żydowskimi UD/UW/demokraci.pl

Każdy, kto jest wrażliwym alergikiem lub uczulonym np. na użądlenie jakichś owadów wie, że najważniejsza jest szybka pomoc.

Wstrząs anafilaktyczny, potem opuchlizna a nawet w ostateczności  śmierć są konsekwencją braku owej pomocy.

Warto tedy nosić przy sobie zastrzyk adrenaliny, choć jest to nader uciążliwe i większość takich ludzi raczej liczy na pomoc Pogotowia Ratunkowego niż nosi przy sobie antidotum, które najlepiej wstrzyknąć w udo.

A w polityce?

Chyba jest tak samo, czyli prawi politycy nie mają przy sobie antidotum, które zniwelowałoby katastrofalny wpływ na Polskę ludzi, którzy od początków niby wolnej Polski opanowali scenę polityczną i czerpią profity z rozkradania nas wszystkich.

Czy trzeba im podać lekarstwo, adrenalinę lub leki przeciwhistaminowe lub steroidy?

Nie sądzę, bo jeżeli ktoś decyduje się  na ich odrzucenie to tak naprawdę nie jesteśmy w stanie nic zrobić, bowiem ukąszenie żydowskiej UW lub ich pogrobowców pozostaje niestety na zawsze i zatruwa cały organizm... do dzisiaj. Także - co mi jest przykrym - być może też obecnego prezydenta.

Pozdrawiam tedy Szanowne Małżonki Prezydentów: B. Komorowskiego i A. Dudy. Oby pomyślały o Polsce i Polakach a nie tylko o swoich rodakach...

I tylko tyle i aż tyle...

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

sobota, 1 czerwca 2013

Chazarowie - historyczni przodkowie większości współczesnych Żydów?

Przeglądając sieć natknąłem się na bardzo ciekawy artykuł autorstwa Zbyszka Koreywo. Przybliża on historię Chazarów i wskazuje, że większość współczesnych Żydów to nie potomkowie Judejczyków a właśnie plemion chazarskich. Dla mnie osobiście wiele faktów zawartych w artykule było nowych a część tylko poszerzała moją wiedzę na ten temat.

Myślę, że warto przytoczyć ten artykuł w całości, choćby tylko w celach archiwalnych... Jeżeli historyczne fakty w nim podane są prawdziwe (co wydaje się niemal pewne) to wyjaśniają wiele przyczyn wydarzeń ostatnich stuleci oraz obecnych zachowań współczesnych Żydów.

--------------------------------
Kilka dni temu, a więc w połowie miesiąca lutego, zadzwonił do mnie mój dobry znajomy. Po grzecznościowych powitaniach, w których jak zwykle trzeba koniecznie zapytać o zdrowie i samopoczucie piękniejszej połowy, mój przyjaciel z ledwie hamowanym entuzjazmem oznajmił, że właśnie dowiedział się z jakiejś internetowej publikacji o istnieniu Chazarów. Entuzjazm brał się głównie z nowo nabytej wiedzy, że dzisiejsi Żydzi dzielą się na Sefardyjczykow oraz Aszkenazyjczyków  i że tylko ci pierwsi pochodzą z Judei. Aszkenazyczycy bowiem nie mają nic wspólnego z Semitami choć również podają się za Żydów.


Mówiąc szczerze wcale mnie rozgorączkowanie kolegi nie zdziwiło bowiem doskonale pamiętam, jak coś ze dwa lata temu omal nie spadłem z krzesła, kiedy sam odkryłem tę prawdę o dzisiejszej społeczności żydowskiej. I, jak się nad tym dobrze zastanowić to faktycznie, wiedza o Chazarach nie jest specjalnie eksponowana, choć swego czasu stworzyli całkiem silne państwo i, w związku z tym, odcisnęli swe piętno na przyszłych pokoleniach. Rzecz w tym, że to piętno odczuwamy do dziś i to, niestety, w coraz straszniejszej formie. Dlatego też nauczyciele nie uczą dzieci w szkołach historii Chazarów, bowiem, jak sądzę, sami mało lub nic nie wiedzą o tym temacie. Co prawda w Nowej Encyklopedii Powszechnej PWN z 1995 roku jest krótka wzmianka o Chazarach ale już Internatowa encyklopedia „WIEM” jest znacznie bardziej ogólnikowa. Poza tym to ostatnie źródło wiedzy świadomie lub nie kłamie na temat pochodzenia Aszkenazyjczyków ale o tym to za chwilę. Problem oczywiście w tym, że na przestrzeni wieków wiedza ta musiała być świadomie ukrywana, tak, że dziś nawet nauczyciele jej nie znają. I, jak zawsze w takich wypadkach, musi być powód, dla którego tak się dzieje. Ale, zacznijmy od początku.

Skąd Chazarowie biorą swe korzenie, dziś już nie bardzo wiadomo, choć większość znawców tematu zgadza się, że przybyli gdzieś ze środkowej Azji. Ogólnie określa się ich jako ludy Ugrofińskie lub Mongolsko – Tureckie. Byli ponoć wyjątkowo znienawidzeni w swym pierwotnym miejscu zamieszkania i w związku z tym, w wyniku nieustannych wojen z sąsiadami, zostali zepchnięci na zachód, w kierunku budzącej się do życia Europy. Na swej drodze do nowej ojczyzny nie szczędzili nikogo, utrzymując się z rozboju oraz haraczów, co, zdaje się, było ich nie tyle drugą co pierwszą naturą. Kiedy dotarli do brzegów Morza Czarnego zorientowali się, że okoliczne plemiona nie są zorganizowane w jakąś państwową jedność i w związku z tym, stanowiące łatwą zdobycz. I tak też się stało, w stosunkowo krótkim czasie Chazarowie podbili  dwadzieścia pięć lokalnych plemion, zajmujących się głównie uprawą roli i łowiectwem a nie wojaczką i dlatego nietrudnych do ujarzmienia.
Około roku 1000 A.D. Chazarowie tworzyli już silne państwo pomiędzy Morzem Czarnym i Kaspijskim, w rzeczy samej największe oraz najbogatsze we wschodniej Europie. Ich wpływy sięgały daleko wzdłuż rzek Wołgi oraz Donu, innymi słowy, ściągali haracz nawet od tak daleko położonych ludów.
 
W sprawach religijnych, Chazarowie byli przykładowymi poganami, choć wyróżniała ich wyjątkowa gorliwość w czczeniu fallusa. Doszło nawet do tego, że choć było to plemię wyjątkowo agresywne, to kult siusiaka zaczął stopniowo podkopywać jego zdolności bojowe jak i rozkładać moralnie warstwy przywódcze. W tej sytuacji, aby zapobiec dalszej degeneracji swego narodu, w roku 730 A.D. chan Bulan zdecydował, że konieczne są głębokie zmiany. I tak, w ramach odbudowy plemiennego morale, Bulan zaprosił do Itil, stolicy Chazarii położonej przy ujściu Wołgi, przedstawicieli religii chrześcijańskiej (przybyłych z niedalekiego Bizancjum), islamskiej oraz talmudycznej. Każdy reprezentant wyznaniowy przedstawiał swe wierzenia a potem nastąpiła ponoć długa dysputa, mająca na celu przekonanie chana Chazarii, że to właśnie ta a nie inna religia jest słuszna czy też prawdziwa. Jedne źródła mówią, że w rezultacie polemiki chan Bulan zdecydował, że jego ludzie powinni przyjąć wiarę Talmudyczną. Inne twierdzą, że kuty na cztery nogi władca Chazarów, zorientował się, iż, z jednej strony, Talmudyzm był tolerowany tak w krajach islamskich jak i w Bizancjum a z drugiej, dawał religijną niezależność od sąsiadów, co znaczyłoby, krótko mówiąc, że u podłoża wyboru religii talmudycznej leżały względy polityczne. Są też znawcy tematu, którzy twierdzą, że najbardziej chanowi Chazarów spodobało się w wierzeniach Hebrajczyków to, iż ich Bóg, Jahwe, obiecał im panowanie nad światem, czyniąc z nich tzw. „naród wybrany.” Tak czy inaczej przyjął religię Hebrajczyków jako swoją własną a z nim, chcąc czy też nie, zmuszeni byli zrobić to samo wszyscy notable chazarscy, których było wtedy około 4 tysięcy. Swoją drogą musiało to wyglądać nieco zabawnie, kiedy tak wielka liczba chłopów chodziła kilka dni okrakiem po przymusowym obrzezaniu. 
 
Sam fakt masowej zmiany obowiązującej religii nie jest czymś nowym wszak Polanie za panowania Mieszka I przyjęli od Czechów chrześcijanizm. Niemniej pozostali Polanami a nie zaczęli udawać, że od teraz są Czechami albo, na przykład, Germanami. Natomiast w wypadku Chazarów, wraz ze zmianą wierzeń nastąpiło coś wręcz zdumiewającego: otóż chan Bulan postanowił, że Chazarowie są tzw. 13 zaginionym plemieniem hebrajskim czy też od tego czasu powinni za takowy uchodzić. Taki rozwój wypadków zdawałby się jednoznacznie wskazywać na to, że u podłoża zmiany religii leżało jednak przeświadczenie, że kiedyś Hebrajczycy będą panować nad światem. 
 
I tu dochodzimy do sedna sprawy, która to tak bardzo wstrząsnęła mym znajomym.
Otóż do dziś społeczność żydowska, jak świat długi i szeroki, dzieli się na dwie główne grupy: Aszkenazyjczyków oraz Sefardyjczyków. Ci pierwsi nie mają nic wspólnego z narodem semickim, jakimi są Sefardyjczycy, bowiem, jak to już wyjaśniłem, są potomkami Chazarów. 
 
Zaś co do samych Sefardyjczyków to są to potomkowie Izraelitów, z Judei, których to tak surowo potraktował Hadrian, cesarz rzymski (76 – 138). Otóż w roku 132 A.D. Szymon Bar Kosiba stanął na czele ostatniego powstania Hebrajczyków (Bar Kochba) przeciwko rzymskim okupantom. Po początkowych sukcesach przyszedł czas porażki, zburzenia Jerozolimy (na jej miejsce Hadrian kazał wybudować nowe miasto Aelia Capitolina) oraz ostatniej walki w twierdzy Betar, w 135 roku, gdzie wraz z Szymonem Bar Kosibą zginęli niemal wszyscy obrońcy. Ostateczną represją rzymską był finalny rozdział Diaspory (z hebrajskiego Galut) czyli przymusowe wygnanie, które zaczęło się w roku 70 n.e. Stąd właśnie brały swój początek kolonie hebrajskie w rejonie basenu morza Śródziemnego. Jedna z nich została założona w Hiszpanii, gdzie doczekała się okresu rozkwitu aż do czasu kolejnego wypędzenia w roku 1492. I to właśni tych potomków Izraelitów, posługujących się językiem ladino, który był mieszaniną dialektu kastylijskiego oraz zapożyczeniach z hebrajskiego, nazywamy dziś Sefardyjczykami. 
 
Natomiast Aszkenazyjczycy pochodzą w prostej linii od Chazarów i ich językiem był i jest Jidysz (żargon), czyli mieszanina języka germańskiego, słowiańskiego, tu i tam przetykana hebrajskim. I bodajże największym nieporozumieniem w historii Polski jako kraju jest przekaz, że większość polskich Żydów przybyła z zachodniej Europy, gdzie byli systematycznie prześladowani. To znaczy fakt prześladowania Izraelitów nie podlega najmniejszej dyskusji, byli wypędzani bodajże ze wszystkich krajów Europy z wyjątkiem Polski, niemniej Sefardyjczyków było w naszej ojczyźnie akurat niewielu. Tak się bowiem składa, wbrew popularnym wierzeniom, że wypędzeni z Hiszpanii Sefardyjczycy osiedlili się we Włoszech, Portugalii, Anglii oraz Holandii. Natomiast, żeby zrozumieć masowy napływ Chazarów na tereny polskie, trzeba znowu cofnąć się do historii. 
 
Otóż na początku VI wieku n.e. dzisiejsze tereny Rosji europejskiej, były w posiadaniu szczepów Germańskich, przybyłych tu z dalekiej Danii oraz południowej Skandynawii. Po ciężkich walkach z Mongołami (Madziarami) doszli oni aż do Donu, który to obszar wtedy nazywali „Wielką Szwecją” i który na południu opierał się o państwo Chazarów. Wtedy też po raz pierwszy pojawiło się słowo „Rus”, pochodzące ze szczepu Alansów, od wiodącego rodu zwanego, Ruhs – As. Wysocy, germańscy blondyni nazywali siebie Waregami a w reszcie Europy znani byli pod nazwą Wikingów. Po kilku spokojnych latach, nagle i bez ostrzeżenia, Chazarowie uderzyli na Waregów, spychając ich na Północ. W odpowiedzi na atak, wkrótce przybyły ze Skandynawii drużyny Wikingów, niosąc pomoc oblężonym braciom. W roku 964 A.D. władcą Rusi został Świętosław, który pomimo młodego wieku był już znanym powszechnie jarlem, nieustraszonym w boju a jednocześnie przebiegłym i mądrym. Jako pierwszy cel swego panowania wyznaczył sobie pokonanie Chazarów, płacąc im w ten sposób pięknym za nadobne. I tak, w roku 965, wojownicy Ruscy wraz z Wikingami, pod dowództwem Świętosława runęli na południe jak grom z jasnego nieba i wkrótce doszczętnie rozgromili armię Chazarską. Zwycięstwo było tak totalne, że od tego czasu Chazaria przestała istnieć a niedobitki rozproszyły się po wschodniej i centralnej Europie i odtąd znani byli tam jako Aszkenazyjczycy a w Polsce Żydzi. Duża grupa Chazarów, która upodobała sobie dzisiejsze tereny Niemieckie, wkrótce zyskała sobie opinię najlepiej zorganizowanych oraz najzamożniejszych i to właśnie od nich pochodzi nazwa Aszkanaz – z hebrajskiego Germanie.  
 
Tak więc masy polskiego Żydostwa, szczególnie te na wschodzie kraju, w prostej linii pochodzą ze szczepów Ugrofińskich, które kiedyś zamieszkiwały tereny Azji. Natomiast jest prawdą, że z Izraelitami łączy ich wspólna religia a mianowicie Judaizm ale oprócz tego nic więcej. I co ciekawe, syjonizm czyli ideologia narodowego odrodzenia Hebrajczyków, powstał właśnie w kręgach Aszkenazyjczyków, choć mają oni takie prawo do Palestyny jak Warszawiacy do Kalifornii. 
 
Nie od rzeczy będzie także przypomnienie, że obecnie społeczność żydowska składa się z 85% do 92% Aszkenazyjczyków i tylko 15% do 8% Sefardyjczyków (zależnie od źródła informacji).
 
Natomiast co do samych Chazarów, to choć niewiele po nich zostało w sensie cywilizacyjnym, niemniej w jednej dziedzinie okazali się prawdziwymi mistrzami. Otóż opanowali trudną sztukę handlu niewolnikami niemalże do perfekcji, w związku z czym jeszcze do niedawna zarzut, że obrót żywym towarem był domeną żydowską, ma, jak się wydaje, pewne pokrycie w historii. 
 
Podobnie zresztą dzieje się z legendarną już orgiastycznością hollywoodzką – jak się zdaje kult fallusa, pomimo zmiany religii na judaistyczną, jednak nie poszedł w zapomnienie.
 
Zbyszek Koreywo

------------------------------------------------

Źródła:
http://www.koreywo.com/chazarowie.htm
http://palestyna.wordpress.com/2010/03/15/chazarowie-korzenie-wspolczesnego-zydostwa/

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com