Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rozczarowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rozczarowanie. Pokaż wszystkie posty

sobota, 16 listopada 2019

Czy jestem rozczarowany?

Chyba wszyscy moi czytelnicy dokładnie wiedzą jakie mam poglądy i kogo od niepamiętnych czasów zawsze popierałem. Przez wielu nawet zostałem okrzyczany fanatycznym "pisiorem", choć osobiście zawsze podkreślałem, że realnie na dziś nie ma żadnej innej alternatywy dla Polski i Polaków, i to mimo tego, iż można mieć do tej partii lub koalicji Zjednoczonej Prawicy wiele zastrzeżeń. Wielokrotnie o tym pisałem...

Najgorszym dla Polski scenariuszem byłoby przejęcie władzy przez totalną opozycję, bowiem groziłoby to utratą suwerenności i niepodległości Polski jako jednolitego państwa oraz pozwoliłoby na powrót do władzy aferzystów i ludzi skupionych na własnych korzyściach i zdradzie targowickiej.

Podobnie tragiczną byłaby przegrana prezydenta A. Dudy w przyszłorocznych wyborach prezydenckich. Taka przegrana doprowadziłaby do marazmu decyzyjnego władz wykonawczych, gdzie totalny, większościowy senat wsparty totalnym prezydentem zahamowałby wszelkie reformy w Polsce a nawet doprowadziłby do wcześniejszych wyborów do parlamentu. Wtedy zaś już wcale nie jest pewne, że PiS (ZP) uzyskałoby wynik dający mu możliwość samodzielnych rządów.

Właśnie takie podejście do polskiej polityki predestynuje mnie do wypowiedzi, które są namiastką krytyki obecnie rządzących, choć nie ukrywam, że są to na razie emocjonalne i być może w wielu aspektach przedwczesne konkluzje, ale nie mam zamiaru milczeć, gdy coś mi się nie podoba.

A takich wątpliwości mam wiele i teraz chciałbym się skupić na nich a nie na pozytywach rządzenia przez ostatnie cztery lata, które moim zdaniem przewyższają negatywy, ale w takiej sytuacji krytyka może tylko dać jakiś mały przyczynek do korekty przez PiS dotychczasowego modelu rządzenia. 

Po pierwsze.

Przez cztery lata nie dokonano gruntownych przedsięwzięć w obszarze zdekomunizowania i zlustrowania osób publicznych w Polsce. Efektem tego jest ponowne wkroczenie na salony parlamentarne lewicy z SLD połączone ze skrajną lewicą. Ci ludzie nigdy nie powinny dostąpić takich zaszczytów i gdyby był wprowadzony w Polsce program PiS-u pod nazwą CELA+ najprawdopodobniej taki powrót lewicy byłby niemożliwy.

Niepokoję się też o bieżące decyzje PiSu, które dotyczą wyborów składu poszczególnych nowych komisji sejmowych, gdzie lewica zyskuje niewspółmiernie dużo w porównaniu do wyniku wyborów. Niepokoję się tym, że za posłami lewicy głosują też członkowie PiS (ZP) jak to było m.in. w przypadku komisji ds. rodziny i polityki społecznej, gdzie przewodniczącą została właśnie przedstawicielka lewicy. Boję się stwierdzenia, że PiS wchodzi w koalicję z SLD, ale realnie tak to wygląda, przynajmniej w tym obszarze. Podobno też może zdarzyć się sytuacja, że SLD poprze ustawę PiS-u o likwidacji 30-krotności składek ZUS dla najbogatszych a sprzeciw wobec niej już zapowiedzieli koalicjanci PiS-u w postaci Porozumienia J. Gowina. Czy już możemy mówić o rozpadzie ZP? Może nie a może jednak tak... Nie wiemy, ale mam nadzieję, że nie.

Podobnie zabrakło programu CELA+ dla ludzi odpowiedzialnych za afery PO-PSL i wcześniejszych ekip. Czy ktoś z nich ogląda dziś świat zza krat? A afer tych było tysiące: od hazardowej, Amber Gold aż po aferę stoczniową. Dlaczego nie pociągnięto ich do odpowiedzialności karnej a dziś Ci ludzie "śmieją się nam w głos"? Można mieć wrażanie, że jednak w jakiś sposób dalej obowiązuje zasada Okrągłego Stołu: "my nie ruszamy waszych a wy nie ruszacie naszych". Również mam nadzieję, że to nie jest prawda.

Po drugie (trochę związane z pierwszym).

Nie zrealizowano przez ten czas wielu zapowiedzi przedwyborczych deklarowanych przez PiS. Owszem, większość wprowadzono w życie, ale dotyczyły one przede wszystkim wsparcia socjalnego dla Polaków w postaci: 500+, wyprawka+, mieszkanie+, darmowe leki dla seniorów, obniżka składek ZUS dla małych przedsiębiorców i likwidacja składek dla młodych ludzi do 26 roku życia, obniżka CIT, pomoc dla niepełnosprawnych, wzrost płacy minimalnej i stawki godzinowej, obniżenie wieku emerytalnego, emerytura+ i wiele innych. Za pozytyw poza socjalny można też uznać większą ściągalność podatków, w tym VAT oraz prowadzenie działań zmierzających do wyrównanego deficytu budżetowego a także zwiększenie poziomu centralnych inwestycji infrastrukturalnych i rentowności przedsiębiorstw państwowych wraz z promocją nowych technologii na uczelniach i w biznesie.

Natomiast nie dokonano gruntownych zmian strukturalnych i wizerunkowych. Gruntowna reforma sądownictwa "dzięki" wetom prezydenta stanęła w miejscu. Nie powrócono też do pomysłu uwolnienia zawodów prawniczych. Nie ujawniono Aneksu do Raportu z Likwidacji WSI, nie uchylono sławetnej ustawy 1066 dotyczącej tzw. "bratniej pomocy", podpisano CETA, nie wprowadzono jednak podatku obrotowego dla sieci handlowych, pomoc dla frankowiczów skończyła się na werbalnych zapowiedziach, nie zmniejszono liczebności biurokracji, niby powołano PFN (Polski Fundusz Narodowy), ale jego działanie jest nijakie, nie dokonano - o czym wspomniałem - dekomunizacji i lustracji,  na arenie międzynarodowej - po interwencji Izraela - wycofano się z zakazu propagowania i ścigania za treści antypolskie i wiele innych.

Moje zaniepokojenie budzi też brak ostatecznego wyjaśnienia tragedii smoleńskiej. Minęło cztery lata prac komisji d.s. jej wyjaśnienia i dalej nic oficjalnie nie wiemy a temat tej tragedii jakby gdzieś uleciał z pierwszych celów rządów PiS. Podobnie wygląda sytuacja rozwiązania zagadki śmierci bł. J. Popiełuszki ("mordu założycielskiego" III RP) i wynika to też z ponownego niepowołania prokuratora Witkowskiego, który najwięcej wie o tej sprawie. Sądzę zresztą, że ich wyjaśnienie byłoby politycznym "trzęsieniem ziemi" a to utwierdza mnie w przeświadczeniu, że już nigdy nie dowiemy się o nich prawy.

Po trzecie.

Zauważam zbytnią uległość wobec środowisk żydowskich i zamilczanie znaczenia amerykańskiej ustawy 447 JUST, która może być podstawą nieprawnych reparacji wojennych, które Polska miałaby zwrócić tym środowiskom za tzw. utracone bezspadkowe mienie żydowskie. Takie reparacje się nie należą i to wedle prawa międzynarodowego, jak i polskiego. Poza tym znów powstaje dziwna ustawa H.R. 943 (ustawa "oświatowa"), która ma najprawdopodobniej utwierdzać Amerykanów w dzisiejszej ich postawie wobec Polski i Polaków a przynajmniej zintensyfikować tragiczne znaczenie Holocaustu (polityka największych "cierpiętników", którym należy się wszystko). 

(o tej ustawie 447 niedawno i obszernie pisałem też [1].[2] - polecam)

Kiedyś bardzo krytycznie odnosiłem się do wizyty rządu D. Tuska w Izraelu (2011) i wspólnego tam posiedzenia z rządem tego państwa. Tak samo krytycznie odnoszę się do identycznego spotkania w Izraelu części naszego rządu kierowanego przez B. Szydło (2016). Zarówno o jednym jak i o drugim wiemy bardzo mało a informacja o tym ostatnim zniknęła już ze stron rządowych. O czym tak dyskutowano? Tego nie wiemy... a szkoda...

Podobnie odnoszę się do niewiadomej roli J. Danielsa, który pojawił się nagle i bryluje wśród władz państwowych naszego kraju. Czyżby był emisariuszem nadzorującym z ramienia Izraela Polskę? Tego też nie wiemy.

Zawsze też bulwersującym dla mnie jest fakt zapalania chanukowych świec w polskim Pałacu Prezydenckim. Czy coś podobnego jest możliwe w izraelskim Knesecie, gdzie można by tam się podzielić z katolickim Ciałem Bożym, czyli świątecznym opłatkiem? Szczerze wątpię.

Pisałem też tak: "(...) trzeba z Żydami negocjować ostro. I trzeba bardzo ostro. Wtedy Żydzi faktycznie zechcą z nami rozmawiać, bo dopóki państwo jest słabe to po prostu Żydzi je wykorzystują (...) ale trzeba dyskutować z poziomu dwóch niezależnych podmiotów państwowych a nie na kolanach, trzeba dyskutować konkretnie - raczej nie politycznie, ale w zakresie przede wszystkim wzajemnych interesów opartych o obustronne korzyści". Podtrzymuję tą wypowiedź, z tym, że naprawdę Polacy muszą naciskać na Izrael i wszelkie poza-izraelskie środowiska żydowskie (USA) na mówienie prawdy o Holocauście Żydów i roli Polaków w tym Holocauście. Na razie uważam, że w tym zakresie - kształtowania polityki historycznej, nie robi się zbyt wiele i ulega się narracji żydowskiej.

Po czwarte.

Nie podoba mi się kształt personalny nowego rządu. Co prawda tylko do niektórych postaci, ale i tak jest to ważne, bowiem mogą oni rzutować na działania całego rządu.

Najbardziej jestem zaskoczony ponownym powołaniem na ministra zdrowia Ł. Szumowskiego, który w sektorze ochrony zdrowia nie potrafił przeprowadzić reform strukturalnych a ograniczył się tylko do wpompowywania dodatkowych pieniędzy do chorego sektora. Oczywiście ja wiem, że jest to ministerstwo bardzo trudne, ale od niego powinno się wymagać przedstawienia jakiegoś wieloletniego programu ochrony zdrowia w Polsce i to przekraczającego jedną czy dwie kadencje rządów. Tego zabrakło.

Kolejną osobą jest nowy minister finansów T. Kościński. Jest to osoba, której poza wąskim gronem bankowców nikt w Polsce nie zna a tylko wiemy, że był współpracownikiem M. Morawieckiego jak on był prezesem BZWBK. Poza tym to kolejny minister po V. Rostowskim, który jest angielskim imigrantem w Polsce i nawet dobrze nie mówi po polsku. Poza tym - również jak Vincent R. - nie ma wykształcenia wyższego a jego zażyłe znajomości ze środowiskiem banksterów mogą źle służyć naszemu krajowi. Może też okazać się odwrotnie i będzie dobrym ministrem, ale na dziś ta nominacja mi się nie podoba.

No i już największym dla mnie "ciosem" jest ponowne powołanie na ministra spraw zagranicznych J. Czaputowicza. Onegdaj krytykowałem W. Waszczykowskiego, ale to i tak był lepszy minister niż obecny. Niestety jest on ze "stajni" B. Geremka a nasza dyplomacja po prostu stoi w miejscu i nie widać żadnej poprawy. J. Czaputowicz jest bardzo "miękkim" ministrem a na dzisiejsze czasy jest potrzebny ktoś młodszy, bez układów i energiczny, który mógłby przewietrzyć naszą dyplomację ze "złogów" postkomunistycznych i geremkowskich a w dużej części nawet dziś antypolskich w znaczeniu niemalże obstrukcji wobec poczynań i decyzji "pisowskich". Naprawdę mamy przecież wielu w miarę młodych ludzi, nie uwikłanych zależnościami, zdolnych i o dużej wiedzy, którzy mogliby objąć stanowiska ambasadorów i innych w polskiej dyplomacji a tak ta dyplomacja jak w wielu obszarach staje się niemal dziedziczna, podobnie jak w przypadku zawodów prawniczych.

Wielu też niezależnych publicystów ma zastrzeżenia do A. Adamczyka jako ministra infrastruktury. Nie znam tegoż obszaru, więc trudno mi skomentować tą osobę.

To tyle moich wątpliwości. Piszę o nich nie z pozycji opozycyjnej, ale jako zwolennik PiS, który ma wątpliwości i wierzy, że szybko to wszystko zostanie pomyślnie załatwione przez nowy rząd.

Czy jestem wobec tego rozczarowany? Na razie trochę tak...
  

[1] https://krzysztofjaw.blogspot.com/2019/08/ustawa-447-just-i-zroda-antypolskosci.html
[2] https://krzysztofjaw.blogspot.com/2019/09/zydzi-i-antypolska-ustawa-447.html

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

wtorek, 16 października 2012

Rady dla oszukanych wyborców PO...

Ostatnie dni przynoszą niemal całkowitą zmianę nastawienia mediów i części klasy politycznej wobec PO i premiera Donalda T. Podobnie rzecz się dzieje z kształtującymi opinię społeczną i pisanymi niechybnie na określone zamówienie sondażami, które jakoś "przestały lubić" Słonecznego Donalda.

Jeszcze niedawno świecił on nawet w nocy niczym gwiazda północna wskazując prawie wszystkim (wyborcom, mediom, pobratymcom z lewej i centrowej sceny politycznej oraz po części niezdecydowanym) właściwą drogę i kierunek oraz przestrzeń dokonywanych wyborów politycznych: JA, PO… i później nic.

Donald Tusk niewątpliwie tonie. Nawet na arenie międzynarodowej przestaje być lubiany i popierany, czego przykładem jest np. zwyczajne zlekceważenie i oszukanie go przez A. Merkel w sprawie głębokości ułożenia rurociągu w Bałtyku. Zdaje on sobie sprawę, że podobnie może być w przypadku wymarzonej przez niego przyszłej posady w Komisji Europejskiej a wtedy... być może w Polsce czekać go będzie jedynie proces sądowy...

Donald T. jeszcze się broni, jeszcze próbuje jakoś ratować siebie i swoich popleczników, ale wypada blado i jest jakiś przestraszony, co chyba było widać we wczorajszym programie T. Lisa. Dawno nie widziałem tak dziwnych i przygaszonych oczu Donalda T...

Coraz częściej pojawiają się także głosy, że w końcu zaczęło docierać do wyborców PO to, jacy powoli robią się śmieszni  popierając dalej tę partię, ale jeszcze nie mają na tyle siły, by tę świadomość zamienić na rzeczywistą jej negację.

I właśnie troszcząc się kolejny raz o kondycję psychiczną zawiedzionych wyborców PO, ku pokrzepieniu ich młodych z reguły serc i dla lepszej przyszłości ich i naszej Polski, kieruję przesłanie niniejszego tekstu.

Wielu z nich, wykształconych młodych ludzi, uwierzyło Tuskowi i teraz czuje się nieswojo.

Występuje u nich tzw. dysonans poznawczy (co jest zrozumiałe i normalne), czyli sytuacja, w której jednostka uświadamia sobie sprzeczność pomiędzy posiadanymi informacjami (przekonaniami) a informacjami, które odbiera z zewnątrz.

Szczególnym przypadkiem dysonansu poznawczego jest dysonans pozakupowy a w naszym wypadku dysonans powyborczy dla wyborców PO. Taki dysonans występuje wówczas, gdy konsument (w naszym przypadku wyborca PO) stwierdza, że dany produkt nie zaspokaja w pełni jego potrzeb (w naszym przypadku obietnice PO nie zostały spełnione). Stanem odwrotnym do dysonansu pozakupowego jest satysfakcja z zakupu (w naszym przypadku z wyboru PO), ale trudno tutaj mówić o satysfakcji wobec tego, co wokół premiera i jego partii widzimy i słyszymy dziś.

Cóż więc robi konsument lub wyborca, aby pozbyć się owego dysonansu? Otóż najprościej i automatycznie odrzuca wszystko, co mogłoby negatywnie wpływać na wybrany przez niego produkt lub jego wybór i podważać jego decyzję, (co wiązałoby się z przyznaniem do błędu a tego nikt nie lubi!). Błędów (lub też wad przedmiotu) się nie zauważa lub po prostu zamienia w zaletę.

Szanowni Wyborcy PO! Odradzam taki sposób działania, postępowania i rozumowania. Prowadzi ono do błędnego koła, z którego trudno się wyrwać. To jak kłamstwo, w które brniemy i aby to ukryć kłamiemy dalej i głębiej.

Jesteście wykształceni, więc właśnie dla Was mam kilka rad jak pokonać dysonans powyborczy. Przekazuję jak wyjść z twarzą z patowej sytuacji dokonania nietrafionego wyboru PO i zmiany preferencji wyborczych.

Oto kilka rad dla byłych (mam nadzieję) wyborców PO:

1. Utwierdzać siebie i innych zwolenników PO, że w momencie dokonywania wyborów, PO była tylko jedyną partią postępu cywilizacyjnego. A więc w tamtym okresie zrobiliśmy dobrze,

2. PO w 20007 roku dawała nadzieje na zmiany ku lepszemu w przeciwieństwie do zaściankowego PiS a ponowny jej wybór w 2011 roku wynikał tylko z chęci dania jej jeszcze raz szansy a także z powodu wykreowanego przez III RP strachu przed PiS,

3. Donald T. jest być może idealistą. Chciał zawsze dla Polski dobrze, ale został wciągnięty do niejasnej gry elit, spec-służb i biznesu, jak np. w sprawie AmberGold. Często jest tak, że idealiści są tak naiwni, że mogą skończyć jako kryminaliści,

4. W momencie wyborów posłuchaliśmy i uwierzyliśmy - jak wiele milionów Polaków - w hasła PO i obietnice Donalda T. Wtedy wydawały się wiarygodne. Okazało się, że tak nie było i nie jest. Ale przecież nie tylko Ja (my), ale i miliony wykształconych dały się zwieźć. Teraz jestem (jesteśmy) mądrzejszy i inni też. Nie byliśmy sami, inni też kupili PO i Donalda T.!,

5. Kierowaliśmy się zasadą impulsywnego zakupu, naturalną przecież dla wielu ludzi nawet najbardziej inteligentnych. Kierowaliśmy się opakowaniem i tekstem na nim a nie środkiem. Bowiem środek mogliśmy obejrzeć dopiero po zakupie. Chcieliśmy spróbować fajnego, nowoczesnego jak się zdawało, produktu. Daliśmy mu szansę. Niestety po zakupie go otworzyliśmy i okazał się cokolwiek zjełczały. Ale nie mogliśmy tego wiedzieć przed zakupem (przed oddaniem głosu),

6. PO to tylko ludzie, natomiast dalej wierzymy w idee liberalne lub quasi liberalne. PO okazała się nie tak liberalną, na jaką liczyliśmy (brak podatku liniowego i wzrost zamiast obniżek podatków itd.),

7. Ok. PO jest do niczego, ale i cała elita jest do niczego: PIS, SLD, PSL, RPP. Chyba nie będziemy głosować więcej lub na nowe elity... które ami zaczniemy tworzyć!,

8. Jesteśmy Europejczykami, więc głosowaliśmy za Europą a nie PO. Teraz wiemy, że za Europą jest wiele partii i że wspólna Europa może wyglądać różnie i wcale nie jest taka idealna. Ale przecież to, że głosowaliśmy na PO to i tak wina PiS-u bo eksponował eurosceptycyzm!,

9. Tylko krowa zawsze tak samo ryczy i nie zmienia poglądów. Właśnie dlatego, iż jesteśmy wykształconymi, inteligentnymi ludźmi możemy zmienić swoją opinię o PO. Świadczy to o naszej dojrzałości politycznej i społecznej,

10. Wszyscy kradną! PO nie jest wyjątkiem. A poza tym chyba każdy człowiek starałby się wykorzystać swoją władzę dla polepszenia swojej sytuacji. Może i niemoralne, ale powszechne. Czas to zmienić!,

11. Popełniliśmy błąd głosując dwukrotnie na PO i Donalda T., ale ten błąd (upadek) jest dla nas nauką i nas wzmocnił. Teraz jesteśmy rozważniejsi, mądrzejsi i dojrzalsi. Już nigdy nie damy się zwieść socjo-propagandzie, nie damy się więcej zmanipulować!

12, 13, 14... (to już niech będą wasze indywidualne refleksje)

Tylko błagam nie odrzucajcie negatywnych informacji o PO (co miałoby potwierdzać trafność waszej decyzji), nie zmieniajcie faktów (co by były zgodne z waszą decyzją), nie relatywizujcie zdarzeń (palenie szkodzi, ale mnie uspokaja - PO szkodzi, ale jest mi do nich najbliżej) itd.

PO naprawdę okazała się lekko nieświeża i teraz tylko należy znaleźć sposób na redukcję negatywnych emocji związanych z dysonansem poznawczym, pozakupowym (po zakupie-wyborze PO).

Wybierzcie  innych a PO i Donaldowi T. powiedzcie: żegnajcie! - to najlepszy sposób, aby pozbyć się tego dysonansu, zapewniam!

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

piątek, 10 lipca 2009

JAK WYJŚĆ Z TEGO Z TWARZĄ? - RADY DLA NIEDAWNYCH ZWOLENNIKÓW PO.

Ostatnie dni przynoszą całkowitą zmianę nastawienia mediów i części klasy politycznej wobec PO i Premiera Donalda Tuska. 
Jeszcze niedawno świecił On nawet w nocy niczym gwiazda północna wskazując prawie wszystkim (wyborcom, mediom, pobratymcom z lewej sceny politycznej i niezdecydowanym) właściwą drogę i kierunek oraz przestrzeń dokonywanych wyborów politycznych: JA, PO… i później nic.
Chyba wszyscy zauważyli zdecydowaną zmianę nastawienia do Premiera niemalże wszystkich jego dotychczasowych sprzymierzeńców. Afera z Naczelnym Cieciem Rzeczpospolitej, miotanie się wokół łatania dziury budżetowej, Lepperowski zamach na niezależność NBP, drenaż zysków PKO BP i KGHM, odkładanie decyzji o korekcie budżetowej, miotanie się od „ściany do ściany”, zniżenie się do „pójścia po prośbie” do Prezydenta aż po ofensywę SD wraz z Olechowskim i Piskorskim.


Donald Tusk niewątpliwie tonie. Nawet na arenie międzynarodowej przestaje być lubiany i to ze względu na nieprzychylność elit europejskich do sztandarowej ustawy rządu likwidującej abonament radiowo-telewizyjny (sic!).

Coraz częściej pojawiają się głosy, które można streścić cytatem „gościa” z Salonu24, który stwierdza: „Ze smutkiem i zażenowaniem czytam w s24 komentarze ostatnich już chyba obrońców rządu Tuska. Być może dociera już do nich to, jakich robią z siebie idiotów, ale jeszcze nie mają na tyle siły, by tę świadomość wypierać” (w komentarzach do artykułu Foxxa: http://foxx.salon24.pl/114535,plan-tuska-to-popluczyny-po-moim).

I właśnie troszcząc się o kondycję psychiczną zawiedzionych wyborców PO. Ku pokrzepieniu ich młodych z reguły serc i dla lepszej przyszłości ich i naszej Polski kieruję przesłanie niniejszej publikacji.

Wielu z nich, wykształconych młodych ludzi, uwierzyło Tuskowi i teraz czuje się nieswojo.

Występuje u nich tzw. DYSONANS POZNAWCZY (co jest zrozumiałe i normalne), czyli sytuacja, w której jednostka uświadamia sobie sprzeczność pomiędzy informacjami (przekonaniami) posiadanymi a informacjami, które odbiera z zewnątrz.

Szczególnym przypadkiem dysonansu poznawczego jest dysonans pozakupowy a w naszym wypadku dysonans powyborczy dla wyborców PO. Taki dysonans występuje wówczas, gdy konsument (w naszym przypadku wyborca PO) stwierdza, że dany produkt nie zaspokaja w pełni jego potrzeb (w naszym przypadku obietnice PO nie zostały spełnione). Stanem odwrotnym do dysonansu pozakupowego jest satysfakcja z zakupu (w naszym przypadku z wyboru PO), ale trudno tutaj mówić o satysfakcji wobec tego, co wokół Premiera i jego partii widzimy i słyszymy dziś.

Cóż więc robi konsument lub wyborca, aby pozbyć się owego dysonansu? Otóż najprościej i automatycznie odrzuca wszystko, co mogłoby negatywnie wpływać na wybrany przez niego produkt lub jego wybór i podważać jego decyzję, (co wiązałoby się z przyznaniem do błędu a tego nikt nie lubi!). Błędów (lub też wad przedmiotu) się nie zauważa lub po prostu zamienia w zaletę (np. brak szybkiej reakcji na kursy walut i spekulacje opcyjne to nic innego jak rozwaga Tuska i jego rządu; podobnie z kryzysem, którego miało nie być, ale dotknął on wszystkich czego PO nie mogło przewidzieć, itd.).

Szanowni Wyborcy PO! Odradzam taki sposób działania, postępowania i rozumowania. Prowadzi ono do błędnego koła, z którego trudno się wyrwać. To jak kłamstwo, w które brniemy i aby to ukryć kłamiemy dalej i głębiej w końcu może wybuchnąć i naprawdę NAS-WAS ośmieszyć!

Jesteście wykształceni, więc właśnie dla Was mam kilka rad jak pokonać dysonans powyborczy. Przekazuję jak wyjść z twarzą z patowej sytuacji dokonania nietrafionego wyboru PO i zmiany preferencji wyborczych.

Oto kilka rad dla byłych wyborców PO:

1. Utwierdzać siebie i innych zwolenników PO, że w momencie wyborów PO była tylko jedyną alternatywą. A więc w tamtym okresie zrobiliśmy dobrze,

2. PO w 20007 roku dawała nadzieje na zmiany ku lepszemu w przeciwieństwie do zaściankowego PiS,

3. Donald Tusk jest idealistą. Chciał zawsze dla Polski dobrze, ale został wciągnięty do niejasnej gry elit i biznesu (np. ten dziwny Misiak czy "humorystyczny" Palikot),

4. PO i Tusk poradzili sobie z kryzysem dotychczas najlepiej, a że kryzys dopiero nadejdzie? No cóż... kryzysu nikt nie przewidział i cały świat był nim zaskoczony,

5. W momencie wyborów posłuchaliśmy i uwierzyliśmy - jak wiele milionów Polaków - w hasła PO. Wtedy wydawały się wiarygodne. Okazało się, że tak nie było i nie jest. Ale przecież nie tylko Ja (my), ale i miliony wykształconych dały się zwieźć. Teraz jestem mądrzejszy i inni też. NIE JESTEM SAM! INNI TEZ TO KUPILI!,

6. Kierowaliśmy się zasadą impulsywnego zakupu, naturalną przecież dla wielu ludzi nawet najbardziej inteligentnych. Kierowaliśmy się opakowaniem i tekstem na nim a nie środkiem. Bowiem środek mogliśmy obejrzeć dopiero po zakupie. Chcieliśmy spróbować fajnego produktu. Dalismy mu szansę. Niestety po zakupie go otworzyliśmy i okazał się niestety zjęłczały. Ale nie mogliśmy tego wiedzieć przed zakupem (przed oddaniem głosu),

7. PO to tylko ludzie, natomiast dalej wierzymy w idee liberalne lub quasi liberalne. PO okazała się nie tak liberalną, na jaką liczyliśmy (brak podatku liniowego i prawdopodobny wzrost miast obniżek podatków itd.),

8. Ok. PO jest do niczego, ale i cała elita jest do niczego: PIS, SLD, PSL. Chyba nie będziemy głosować więcej lub na nowe elity, np. SD,

9. Jesteśmy Europejczykami, więc głosowaliśmy za Europą a nie PO. Teraz wiemy, że za Europą jest wiele partii i że wspólna Europa może wyglądać różnie. Nie tylko tak jak widzi to PO. Ale przecież i tak to wina PiS-u bo eksponował eurosceptycyzm!,

10. Tylko krowa zawsze tak samo ryczy i nie zmienia poglądów. Właśnie, że dlatego, iż jesteśmy wykształciuchami, inteligentnymi ludźmi możemy zmienić swoja opinię o PO. Świadczy to o naszej dojrzałości politycznej i społecznej. Nie można tego powiedzieć o tych zajadłych, bezmózgowych zwolennikach PiS-u i Ojca Rydzyka. Oni zawsze będą mieli ich poglądy, choćby PiS okazał się wielkim złodziejem a Rydzyk diabłem!,

11. Wszyscy kradną! PO nie jest wyjątkiem. A poza tym chyba każdy człowiek starałby się wykorzystać swoją władzę dla polepszenia swojej sytuacji. Może i niemoralne, ale powszechne,

Tylko błagam nie odrzucajcie negatywnych informacji o PO (co miałoby potwierdzać trafność waszej decyzji), nie zmieniajcie faktów (co by były zgodne z waszą decyzją), nie relatywizujcie zdarzeń (palenie szkodzi, ale mnie uspokaja PO szkodzi, ale jest mi do nich najbliżej) itd. PO naprawdę okazało się lekko nieświeże i teraz tylko należy znaleźć sposób na redukcję negatywnych emocji związanych z dysonansem poznawczym, pozakupowym (po zakupie-wyborze PO).

Wybierzcie innych!

Pozdrawiam