Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Strajk Kobiet. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Strajk Kobiet. Pokaż wszystkie posty

piątek, 29 stycznia 2021

"Je...ać PO", "Je...ać lewaków" - (***** **), (***** *******).

Tak, to nie jest żaden przypadek. W przeciwieństwie do ośmiu gwiazdek symbolizujących hasło "Je...ać PiS" proponuję nowe hasła siedmiu lub dwunastu gwiazdek oddające wyrażenia wskazane w tytule.  

A dlaczegóż by nie? Skoro im wolno i niemal całe "elyty" III RP uznają je za stosowne, to dlaczego my konserwatyści nie możemy choć na chwilę zniżyć się do tego samego poziomu, aby uzmysłowić wszystkim jak hipokrytyczne i parszywe są owe "elyty" i ludzie wprowadzający w nasze życie rynsztokowy poziom debaty publicznej. 

Dlaczego - za przykładem niejakiej M. Lempart - nie mamy używać tej samej broni chociażby w postaci okrzyku "wypierd...laj" skierowanego do wszystkich, którzy atakują naszą tradycję, patriotyzm, wiarę, rodzinę, Ojczyznę? 

Przecież najlepszą metodą osiągnięcia zwycięstwa jest pokonanie przeciwnika jego własną bronią a obecni na ulicach wrogowie rządu właśnie taką, prymitywną broń są jedynie w stanie zrozumieć. Jakiekolwiek argumenty, które wymagają myślenia i wyciągania logicznych wniosków już do nich nie docierają. Tak więc może prymitywizm należy zwalczać tożsamym prymitywizmem, podobnie jak jedynie argument siły dociera do ułomnych intelektualnie, ale bardzo silnych osiłków?

Oczywiście prowokuję, ale owa prowokacja jest zamierzona. Chcę wskazać, że gdybyśmy my - prawicowcy zachowywali się tak jak np. Strajk Kobiet, to byśmy byli okrzyknięci przez te same "elyty", co popierają M. Lempart jako zubożałe umysłowo, wulgarne, chamowate i zaściankowe grupy ludzi, którzy nie powinni mieć prawa do publicznego funkcjonowania w Polsce. 

Tym samym pragnę więc przekazać, że tak jakby reagowali lewacy na to, gdybyśmy się zniżyli do ich poziomu to tak samo my ich traktujemy dzisiaj. Obniżenie jakości poprzez wszelkiego rodzaju wulgaryzmy i sprowadzenie poziomu debaty publicznej do emocjonalnego prymitywizmu jest przez nas - prawicowców traktowane tak, jakby oni traktowali odwrotne pod względem idei nasze tożsame zachowania. 

Apeluję więc o minimum kultury i normalnej tolerancji. Ta kultura i tolerancja od wieków charakteryzowała nasze społeczeństwo i naprawdę zapożyczone z zewnątrz lewackie sposoby walki publiczno-politycznej u nas się nie sprawdzą. Po prostu Polacy w swojej ogromnej większości nie znoszą prymitywnych zachowań ocierających się o idiotyzm. Ponadto znamy to, czym jest komunizm i zawsze przeciw wszelkim totalitaryzmom (komunizm, nazizm) się buntowaliśmy a nawet walczyliśmy o naszą wolność.  

Współczuję jedynie tym, którzy obecnie dają się zmanipulować lewakom wszelkiej maści. Zacznijcie myśleć!

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com

sobota, 7 listopada 2020

Wybory w USA, koronawirus a nasze "podwórko"

Oj dzieje się dużo na świecie i w Polsce. 

Na świecie najważniejsze jest ostateczne rozstrzygnięcie wyników wyborów w USA a będzie to chyba proces długotrwały bo wszystko wskazuje na to, że cała opcja demokratyczna w sposób pozaprawny cały czas wpływa na ich wyniki. Liczenie głosów trwa i sztab D. Trumpa jak i sam prezydent USA zapowiadają walkę do końca i zapewne jej rozstrzygnięcie ostatecznie zapadnie w Sądzie Najwyższym, gdzie sześcioro na dziewięcioro sędziów to konserwatyści. 

Dla Polski najlepszym rozwiązaniem byłaby reelekcja D. Trumpa i nie ma co zaklinać rzeczywistości jak to robi szef gabinetu Prezydenta RP Krzysztof Szczerski mówiąc: "Filary relacji polsko-amerykańskich są ponadpartyjne". Otóż tak nie jest. Zwycięstwo J. Bidena będzie dla Polski i krajów V4 oraz Trójmorza długookresowym nieszczęściem. Do tej pory właśnie USA pod wodzą D. Trumpa nam sprzyjały i zdecydowanie wzmacniały kraje naszej części Europy. Przyszła ewentualna administracja J. Bidena przyjmie inne wektory (agendy) w polityce zagranicznej i niestety będą one ideologicznie tożsame z tym, co jest charakterystyczne dla lewackich elit europejskich. A to będzie prowadziło w prostej linii do zacieśnienia współpracy z Niemcami a w konsekwencji doprowadzi do kolejnego "resetu" w stosunkach USA-Rosja. Jak bardzo taki "reset" jest dla nas szkodliwy to przekonaliśmy się za czasów B.H. Obamy, kiedy to Polska była podnóżkiem Niemiec i przeżyła jedną z największych tragedii w Smoleńsku. 

Oczywiście zwycięstwo J. Bidena znacznie osłabi też nasz rząd i samą partię PiS. Jakoś tak mam nieodparte przekonanie, że obecna ta lewacka hucpa i demonstracje w Polsce "rozwścieczonych kobiet" nie są przypadkowe a są ściśle powiązane również z wyborami w USA i spodziewaną wygraną w nich kandydata Demokratów. Wyrok TK jest jedynie pretekstem i gdyby nie on to zapewne znaleziono by inny powód do demonstracji. A "sorosowych" pieniążków ten "Strajk Kobiet" ma bardzo dużo i płyną one obfitym strumieniem...

Zresztą lewacki, neomarksistowski atak obecnie właśnie został zapoczątkowany i zdynamizowany w USA, gdzie już od dawna mamy "uliczną wojnę", która - mimo zdecydowanych działań administracji D. Trumpa - nadal trwa i nie widać jej końca. Sądzę, że gdyby nie ona to obecny prezydent wygrałby wybory w cuglach. Jest jeszcze na to szansa, choć - nie miejmy złudzeń - jest ona minimalna. 

Ale nawet jakby ostatecznie wygrał wybory D. Trump to USA czekają ciężkie czasy niemal wojny domowej. Większość burmistrzów mają Demokraci, przeważają też w Izbie Reprezentantów i to się nie zmieni po wyborach. Poza tym niemal całe media są przeciwko D. Trumpowi. Jest on atakowany ze wszystkich stron a do tego wszystkiego dochodzi jeszcze pandemia koronawirusa, która USA dotknęła bardzo mocno. Czy w takiej sytuacji, gdy D. Trump będzie miał przeciwko sobie niemal wszystkich to będzie miał wystarczającą kontrolę nad USA i ich polityką zagraniczną? Pytanie zostawiam otwarte. 

Obecna władza w Polsce traci w sondażach  poparcie.  Jest ono do nadrobienia, ale sytuacja - wobec ewentualnego złego scenariusza w USA- wydaje się coraz bardziej dla Polski niekorzystna. Tym bardziej ZP i tym samym PiS winny robić wszystko, aby komunikować społeczeństwu jasny propolski przekaz i działać dla dobra Ojczyzny. Czy np. bezrozumne upieranie się w zrealizowanie postulatów "piątki dla zwierząt" kosztem ewentualnej utraty większości sejmowej jest obecnie zasadne? Śmiem w to wątpić, tym bardziej, że już ukształtowała się grupa posłów pod wodzą J. K. Ardanowskiego, która zamierza utworzyć nowe koło poselskie. Czy bezsensowne cały czas promowanie J. Gowina z punktu widzenia zwykłego wyborcy jest dla Polski korzystne? Też śmiem wątpić. Nagrodzono "piątą kolumnę" w ZP a pozbyto się najlepszego ministra rolnictwa od 1989 roku. Właśnie te działania spowodowały nagły odpływ prawicowego elektoratu a nie lewackie i wulgarne marsze pod wodzą M. Lempart czy nawet obostrzenia covidowe. 

I ten koronawirus. 

Nikt nie zaprzecza, że ten wirus jest i powoduje chorobę, która może - aczkolwiek nie musi - prowadzić do śmierci.  Cały świat walczy obecnie z drugą jego falą i jakże przykrym jest fakt, że ów wirus został "wyprodukowany" ludzką ręką. W wielu krajach obostrzenia są bardziej dotkliwe niż w Polsce, chociaż może się zdarzyć, że tzw. "narodowa kwarantanna" dotknie i nas. Zwykli ludzie mają tego zwyczajnie dość. Rodzi się frustracja, która również może prowadzić do agresji, w tym też na ulicach, agresji nawet nieuświadomionej. 

Jakiekolwiek dotychczasowe poczucie bezpieczeństwa legło w gruzach. Nasze życie się zmieniło i nawet nie wiemy czy i w ogóle powrócimy do naszej wolności, naszych przyzwyczajeń. Na naszych oczach zmienia się wszystko co nas dotąd otaczało. Jesteśmy istotami stadnymi, izolacja bardzo źle na nas wpływa a do tego dochodzi jeszcze strach przed utratą pracy i ogólnoświatowym kryzysem gospodarczym. 

Rodzą się też pytania, na które nie znajduję dziś odpowiedzi: Czy faktycznie mamy do czynienia z tak powszechną pandemią, czy jest to tylko kolejny element procesu naszego ubezwłasnowalniania? Czy ten wirus i wywołana przez niego choroba są faktycznie aż tak śmiertelne jak to próbuje się nam wmówić? Czy potrzebne są aż tak wielkie obostrzenia? Czy mamy do czynienia ze spiskiem wielkich koncernów farmaceutycznych i wątpliwej proweniencji  organizacji pozarządowych? Czy jesteśmy leczeni odpowiednimi medykamentami? Czy - jeżeli pojawi się szczepionka - to będzie ona skuteczna?

Takich pytań jest w obecnej sytuacji stawianych zapewne więcej, ale sądzę, że jednak warto "dmuchać na zimne" i przestrzegać zaleceń sanitarnych, choćby do czasu, kiedy naprawdę poznamy naturę owego koronawirusa. Tylko znów pytanie: Kiedy to i czy w ogóle nastąpi?

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com