Pokazywanie postów oznaczonych etykietą termin wyborów. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą termin wyborów. Pokaż wszystkie posty

środa, 27 maja 2020

Jak opozycja śmiała mnie oszukać?!

Króciutko...

Szlag mnie trafił jak usłyszałem, że Marszałek Senatu oszukał Marszałek  Sejmu w sprawie procedowania ustawy dotyczącej wyborów prezydenckich. I to powiedziała Pani E. Witek!

Ludzie z obozu rządzącego! Puknijcie się wreszcie mocno w głowę i to ze dwa lub trzy razy. Czy Wy nie widzicie, że z totalną opozycją nie ma sensu w ogóle dyskutować a już ustalać jakieś wspólne stanowisko w różnych sprawach dotyczących państwa polskiego to naiwność do potęgi n-tej?

Mało Wam przykładów? A próba zamachu stanu w 2016 roku i późniejsze zabiegi rozhuśtania ulicznego Polaków? Mało Wam zdrady totalnych na arenie międzynarodowej a w szczególność na forum Parlamentu Europejskiego?

Miały być wybory prezydenckie 10 maja. Opozycja i jej Marszałek Senatu zrobili wszystko, żeby do tych wyborów nie dopuścić. I co? Jak już w końcu do nich nie dopuścili to zaczęli Was oskarżać, że nie potrafiliście tych wyborów przeprowadzić! Hipokryzja? A i owszem a mimo to zasiedliście do jakiegoś Okrągłego Stołu Wyborczego wespół zespół z tymi totalniakami. I co? Ustalenia funta kłaków warte o czym powinniście wiedzieć zanim do tych rozmów zasiadaliście.

I Wy się dziwicie? Czy naprawdę trudno zauważyć, że totalni robią i będą robić wszystko, żeby przejąć władzę, niezależnie jakim kosztem, każdym kosztem... warto popuścić wodze fantazji i wejść w ich antypolskie mózgi, żeby zobaczyć przerażający obraz ich myślenia.

Przecież powinniście wiedzieć, że opozycji totalnej chodzi o wywołanie chaosu a prawo czy nawet Konstytucja dla niej się nie liczą. Czy Wy tego przez te 5 lat nie zauważyliście? W sumie dzięki Waszej niechlujności wyborczej doprowadziliście do przejęcia Senatu przez opozycję a teraz się dziwicie, że taki T. Grodzki może swoimi obstrukcyjnymi działaniami "zatrzymać prawnie Polskę" i doprowadzić ją do chaosu konstytucyjnego.

Z tymi ludźmi nie jest możliwy żaden kompromis! Warto abyście to sobie w końcu uzmysłowili i przestali ich traktować jak prawdziwą opozycję. To puste jak bęben antypolskie i antypaństwowe osobniki, które dla władzy zrobią wszystko i ich też szlag trafia, że tej władzy nie mają. A im bardziej ten szlag ich trafia to ich chęć władzy i odwetu rośnie geometrycznie.

To tyle...

No może jeszcze... Cieszę się, że dziś dziś wspólnie wystąpili liderzy ZP i zapowiedzieli, że zrobią wszystko, aby nie dopuścić do chaosu w naszym kraju. Czyżby w obliczu obstrukcji Senatu i niemożności przeprowadzenia wyborów w terminie konstytucyjnym jedynym wyjściem będzie wprowadzenie Stanu Wyjątkowego?

P.S.

Jest jeszcze inna opcja żeby przerwać tę zabawę z wyborami... przeprowadzić je według "starej" ordynacji wyborczej i - wobec zmniejszenia obostrzeń dotyczących pandemii koronawirusa - odrzucić w sejmie całą procedowaną w senacie ustawę. Co? Że to kuriozum żeby odrzucić własną przyjętą już wcześniej w sejmie ustawę... A kto to zabroni większości sejmowej? A wtedy odbyłyby się wyłącznie wybory korespondencyjne, bo przecież koperty (jak i długopisy) nie są już "zabójcze". 

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

sobota, 4 kwietnia 2020

Cz J. Gowin wbija nóż w plecy obozowi ZP?

Cz  J. Gowin wbija nóż w plecy obozowi ZP?

Pytanie wydaje się zasadne zważywszy na ostatnie wyczyny lidera partii Porozumienie wchodzącego w skład koalicji PiS-Porozumienie-Solidarna Polska.

Najpierw stwierdził - wbrew największemu koalicjantowi, czyli PiS - że wybory prezydenckie są niemożliwe do przeprowadzenia w dniu 10 maja i zaproponował ich przesunięcie na przyszły rok.

Koalicja PO-KO zwietrzyła swoją szansę na rozbicie obozu rządzącego i niemal natychmiast wyraziła umiarkowaną aprobatę tegoż pomysłu, przy czym dalej optowała i optuje za wprowadzeniem jednego ze stanów nadzwyczajnych: wyjątkowego lub klęski żywiołowej, które umożliwiają przesunięcie wyborów prezydenckich.

PiS natomiast chciałby przeprowadzenia wyborów w dniu 10 maja słusznie wyrażając opinię, iż obecnemu prezydentowi kończyłaby się konstytucyjna kadencja w czasie obowiązującego stanu nadzwyczajnego i 90 dniowego okresu, po którym można by ogłosić nowy termin wyborów.

Ale powyższe wymagałoby zmiany Konstytucji w zakresie możliwości przesunięcia kadencji prezydenta RP ze względu na stan nadzwyczajny, w którym to konstytucyjna kadencja przypadałaby na okres trwania tegoż stanu i 90 dniowego okresu, po którym można by przeprowadzić nowe wybory. Inaczej prawnie powstałby okres, w którym nie ma prezydenta a sam obecny A. Duda mógłby być przez opozycję traktowany jako nieprawomocnie urzędujący na tym państwowym stanowisku.

W związku z koronawirusem PiS chciałoby przeprowadzenia wyborów w formie głosowania korespondencyjnego, które miałoby się odbyć oczywiście w dniu 10 maja, na co nie zgadza się właśnie J. Gowin mówiąc, że w tym terminie niemożliwe jest przeprowadzenie tych wyborów. I w tym punkcie zgadza się z propozycjami KO-PO, co wydaje się bardzo dziwne.

PiS więc przeprowadził szereg spotkań z J. Gowinem, po których J. Gowin zaproponował inne rozwiązanie: przedłużenie kadencji prezydenta o dwa lata, przy czym prezydent obecny i następni też by mieli jednorazową kadencję siedmioletnią. Oznaczałoby to, że prezydentem można byłoby zostać na jedną kadencję bez możliwości reelekcji.

Takie rozwiązanie również wymagałoby zmiany Konstytucji na co teraz bardzo nieprzychylnie wypowiada się PO-KO. I tylko dziwnym  jest, że chcą wprowadzenia wyborów w późniejszym czasie po wprowadzeniu stanu nadzwyczajnego a już przedłużenie kadencji o 2 lata im jakoś nie pasuje. Brak aprobaty ze strony PO-KO wobec nowych pomysłów J. Gowina  wynika z trzech rzeczy: z akceptacji PiS-u dla tego pomysłu (totalni a'priori zawsze są anty wobec działań PiS-u), z chęci przejęcia władzy w czasie spodziewanego kryzysu gospodarczego, który za dwa lata mógłby powoli się kończyć oraz wystawieniu nowego kandydata na prezydenta, bowiem wybory 10 maja byłyby z kretesem przegrane przez PO-KO, bowiem M. Kidawa-Błońska już udowodniła, że w żadnym wypadku nie nadaje się na urząd prezydenta RP.

Na tle sytuacji przedstawionej powyżej należy się zastanowić nad motywacją J. Gowina do  występowania przeciwko pomysłom PiS-, tym bardziej, że jesteśmy w środku walki z koronawirusem i dodatkowe spory polityczne winny być odłożone na bok a tok demokracji w Polsce powinien trwać mimo walki z epidemią przy zachowaniu wszelkich środków bezpieczeństwa obywateli, co spełniałoby powszechne głosowanie korespondencyjne.

Wedle mnie są trzy powody takich działań przez J. Gowina.

Pierwszym jest jego długotrwale "ukąszenie" przez UD-UW a później przez PO. Ktoś kiedyś powiedział, że z takich partii można było i można wystąpić, ale z wnętrza nie można ich się pozbyć: "że jak długotrwale wlezą do wnętrza człowieka, to nie chcą już wyleźć". J. Gowin niestety jest tym wszystkim skażony, bo już dawno temu związał się z UW-UD (choć nie należał do tych partii) a później długotrwale z PO a to nie wróżyło i nie wróży nic dobrego.

Drugim powodem jest wydumane ego J. Gowina, które sprawia, że chce być za wszelką cenę mężem stanu a na to "nie pozwalają" mu dotychczasowe funkcje wicepremiera i ministra. Takie ego być może skłania go do chęci bycia np. z ramienia PO-KO premierem lub nawet w przyszłości prezydentem Polski. "Pozytywnie" na to ego wpłynęło też to, że jego ugrupowanie zdobyło w ramach Zjednoczonej Prawicy aż 18 posłów, co dodało J. Gowinowi pole do stawiania ultimatum PiS-owi, bo bez J. Gowina i jego posłów PiS mógłby stracić większość sejmową, pod warunkiem wszakże, że wszyscy posłowie Porozumienia poszliby za J. Gowinem w co osobiście wątpię.

Trzecim powodem może być porozumienie J. Gowina i J. Kaczyńskiego, którzy wspólnie utkali misterny plan przeprowadzenia wyborów jednak w dniu 10 maja a całe te ich przepychanki są tylko pewną grą wobec totalnej opozycji. No bo jak to jest. Opozycja zgadza się na wybory za rok a już za dwa lata nie. Opozycja chce wprowadzenia stanu nadzwyczajnego co wymaga - jak wyżej wspomniałem - technicznej zmiany Konstytucji pozwalającej na dłuższą prawnie kadencję obecnego prezydenta a nie chce żadnej zmiany w przypadku wyborów za dwa lata. Opozycja nie chce wyborów korespondencyjnych a przed wyborami w 2015 roku bardzo tego chciała.

Te dwa powody można uznać za faktyczny przejaw pewnego rodzaju wbijania noża w plecy obozowi ZP i trudno jest nie oprzeć się wnioskowi, że nastąpiło jakieś gabinetowe porozumienie J. Gowina z totalna opozycją. A to by było nieszczęście dla Polski i Polaków. I chociaż J. Gowin dalej deklaruje, że będzie w obecnej koalicji to raczej jest skłonny rozmawiać z totalsami, ale o czym? Tego nie wiem.

Jeżeli mamy do czynienia z pierwszym powodem, to jest łatwo wytłumaczalny. J. Gowin bowiem od dawna próbuje czegoś nowego i jest "sztandarem" bezwolnie owiewanym przez podmuchy wiatru, ale jego wartościami pozostały te, które sobie wpoił jeszcze za czasów UD-UW a później PO i trudno mu zawrócić z tamtej drogi.

Drugi powód też jest łatwo wytłumaczalny. J. Gowin po prostu lubi władzę i chce być kimś w tej władzy a dziś czuje się jak ptak w klatce PiS-u, bowiem tak naprawdę nie ma żadnego lub prawie żadnego wpływu na decyzje PiS-u i rządy M. Morawieckiego. Wicepremierem oraz ministrem został tylko dlatego, że jest niezbędnym ogniwem dla PiS-u a jeżeli nie byłoby to konieczne to nie zajmowałby tych stanowisk. Został odesłany do obszaru szkolnictwa wyższego, co chyba niezbyt mu się podoba. I stąd chce pokazać się jako polityk samodzielny, mąż stanu, który chce pokazać, że on też jest w tej ZP i ma coś w niej do powiedzenia.

Jeżeli zaś mieli  byśmy do czynienia z trzecim aspektem, czyli misternie utkanego planu dwóch Jarosławów, to jest to swoisty majstersztyk długookresowej polityki obozu ZP. Taki plan bowiem wytrąca całą argumentację PO-KO ukazując jej hipokryzję i jednie dążność do władzy... władzy za wszelka cenę i nie obchodzi ich dobro Polski w okresie epidemii. J. Gowin i J. Kaczyński postawili w tej sytuacji opozycję pod ścianą: albo chcą zmiany Konstytucji i są zainteresowani wyborami prezydenckimi po zakończeniu stanu nadzwyczajnego, który mógłby - w razie konieczności - prezydent przedłużać w nieskończoność (np. do wiosny 2020 roku bez obawy podważania jego prawnego statusu prezydenta RP). Albo zatem chcą zmiany Konstytucji albo są kategorycznie przeciw tym zmianom a jak domniemam zmiana tej Konstytucji nie byłaby wcale techniczną a obejmowałaby znacznie szerszy zakres.

Nietrudno sobie też wyobrazić, że gdyby wybory zostały przesunięte ze względu na stan nadzwyczajny to PO-KO od razu by wołała na cały świat, że w Polsce - podobnie jak na Węgrzech - jest wprowadzana dyktatura i kontestowałaby każde decyzje prezydenta A. Dudy. A na pewno - bez zmiany Konstytucji - udowadniałaby światu, że prezydent A. Duda nie jest prawnie prezydentem i nie ma mandatu prawnego do pełnienia tej funkcji.

I na zakończenie taka refleksja... opozycji chodzi o wywołanie chaosu w naszym państwie a w chaosie państwa upatrują swoją szansę na przejęcie władzy.

Mam nadzieję, że J. Gowinowi w swoim działaniu nie przyświecają podobne cele.


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

środa, 1 kwietnia 2020

Kiedy termin wyborów?

Argumenty za przeprowadzeniem wyborów w dniu 10 maja, pod warunkiem, że będzie możliwość korespondencyjnego głosowania dla wszystkich a takie głosowanie na świecie jest coraz popularniejsze*:

- demokratyczny legalizm konstytucyjny, który tak często jest podkreślany przez opozycję,
- stabilizacja i synchronizacja władzy w trudnym okresie pandemii koronawirusa, czyli spokojne funkcjonowanie państwa w symbiozie władz: prezydenckiej i większości sejmowej - w przypadku zwycięstwa A. Dudy. Chodzi też o możliwość swobodnego w czasie pandemii podejmowania nawet niepopularnych społecznie decyzji,
- bezpieczne głosowanie korespondencyjne, które tak często wcześniej dzisiejsza opozycja pragnęła wprowadzić,
- antydemokratyczne obostrzenia w przypadku wprowadzenia jednego ze stanów nadzwyczajnych: stan klęski żywiołowej, stan wyjątkowy, stan wojenny,
- doświadczenia innych krajów, np. korespondencyjne głosowanie w Bawarii, które okazało się frekwencyjnym sukcesem a  w USA czy w Korei Południowej wybory też odbędą się w wyznaczonym terminie,
- jak na razie średnie - na tle Europy - występowanie zakażeń koronawirusem i możliwość wygładzenia krzywej zachorowań,
- brak przewidywalności i prognoz dotyczących czasu występowania koronawirusa. Czy to będzie tylko obecna wiosna, czy może jesień albo wiosna 2021 roku? Tego nikt nie wie nikt a może się zdarzyć, że kadencja obecnego prezydenta może faktycznie trwać dłużej nawet o rok czy dwa , a to prawdopodobnie wymagałoby zmiany Konstytucji,
- zapobieżenie chaosowi i działań destrukcyjnych opozycji,
- pięciotygodniowy okres do wyborów, który może być choć w części wygraną z koronawirusem.

Argumenty przeciw przeprowadzeniu wyborów w dniu 10 maja, pod warunkiem, że będzie możliwość korespondencyjnego głosowania dla wszystkich a takie głosowanie na świecie jest coraz popularniejsze*:

- ustabilizowanie państwa i opanowanie pandemii, np. poprzez szybkie wynalezienie leku lub szczepionki na koronawirus. Wtedy głosowanie jesienne lub nawet wiosenne za rok, byłoby prowadzone w normalnych warunkach i pozwoliłoby na przeprowadzenie normalnej kampanii wyborczej,
- nieprzewidywalność czasu trwania pandemii i już wprowadzone obostrzenia, które są de facto same w sobie stanem nadzwyczajnym a jego wprowadzenie w okresie pandemii jest konieczne oraz tylko sankcjonuje rzeczywistość,
- możliwość zarażenia się koronawirusem w czasie głosowania 10 maja a tym samym narażenie polskich obywateli na utratę zdrowia i życia,
- złe doświadczenia z Francji, gdzie w czasie wyborów zarazili się nawet członkowie komisji wyborczych,
- obecna wyjątkowa sytuacja z którą nie mieliśmy wcześniej do czynienia a to winno być uznane stanem nadzwyczajnym i doprowadzić do przełożenia wyborów,
- podobne decyzje wprowadzające stany wyjątkowe w różnych krajach, m.in. na Węgrzech,
- skrócenie czasu podejmowania szybkich i trudnych decyzji na mocy dekretów prezydenta, które w czasie nadzwyczajnym są prawem obowiązującym.

Na pewno nie wymieniłem wszystkich argumentów za i przeciw, więc liczę na uzupełnienie przez komentatorów...

Abstrahując jednak od pandemii, to wybory 10 maja lub ich przełożenie ma też polityczne aspekty.

PiS obawia się kryzysu gospodarczego, który może nastąpić i już następuje a tym samym może negatywnie wpłynąć na poparcie społeczne prezydenta A. Dudy. Wtedy opozycja mogłaby wykorzystywać pandemię i kryzys gospodarczy do swoich celów związanych z przejęciem władzy w Polsce a tak naprawdę to jest jedyny cel opozycji żądającej przesunięcia wyborów prezydenckich.

PO-KO natomiast właśnie liczy na to, że będzie kryzys i w czasie jego trwania  jej notowania społeczne wzrosną. Poza tym prawdopodobnie opozycja chce też wymienić kandydata na prezydenta, bowiem M. Kidawa-Błońska jest nieporozumieniem i dostrzegają to również sami liderzy totalnej opozycji. Poza tym opozycja mogłaby w stanie nadzwyczajnym cały czas podważać decyzje rządu i prezydenta i wprowadzić dodatkowy chaos, na który im bardzo zależy w perspektywie ich marzeń o przejęciu władzy...

Osobiście zaś uważam, że decyzję o ewentualnym przełożeniu wyborów będzie można podjąć w drugiej połowie kwietnia, kiedy już będziemy wiedzieli jak pandemia koronawirusa rozprzestrzenia się (bądź nie) w Polsce. Sądzę też, że obecnie rządzący w zależności od sytuacji również rozważają taką możliwość, co potwierdził m.in. prezydent i premier.

Także opozycjo.... Trochę cierpliwości. PiS naprawdę nie będzie narażał ludzi  na utratę zdrowia i życia. Jeżeli zaś okoliczności związane z pandemią będą takim zagrożeniem to uważam, że wybory winny być przesunięte o co najmniej rok, minimalnie do wiosny 2021 roku.

* Jeżeliby jednak utrzymano nowe przepisy o korespondencyjnym głosowaniu, które zakładają takową możliwość dla seniorów i ludzi znajdujących się w kwarantannie, to z całości mojej argumentacji można wybiórczo wskazać lub lekko zmodyfikować argumenty "za" i "przeciw".

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com