Krótko...
Wielokrotnie zastanawiałem się czy PiS jest lub był częścią haniebnego układu okrągłostołowego.
Wszystko pasowało jak ulał. Zawłaszczono "michnikoidalnie" przecież całą scenę polityczną w Polsce i wyeliminowano narodową endecję a dla PiS-u przeznaczono być może rolę kanalizatora negatywnych nastrojów społecznych i wiecznego "narodowego" opozycjonisty.
I wszystko byłoby całkiem logicznym ciągiem wydarzeń, gdyby nie Smoleńsk i dokonany tam zamach na polskie elity.
I jeżeli PiS był być może częścią układanki okrągłostołowej to tylko do momentu, kiedy J. Kaczyński został premierem i zaczął budować IV RP a ś.p. L. Kaczyński został prezydentem i później zaczął prowadzić propolską politykę międzynarodową, której m.in. konsekwencją było utworzenie grupy ściśle współpracujących ze sobą nowych państw w UE, uratowanie niepodległości Gruzji i walka o niezależność energetyczną Polski. To zabolało wszelkiej maści postkomunistycznych polskich i sowieckich "chłopców" a przede wszystkim Moskwę. Zabolało też niemiecką UE... Zabolało cały postokrągłostołowy układ dotychczas rządzący Polską... Efektem tego wszechogarniającego ich bólu był zamach smoleński...
Oczywiście mogę się mylić, ale niezależnie od tego dziś nie pozostaje nam nic innego jak wspierać PiS...
I tak jeszcze dygresyjnie...
Dziś - przy wzroście społecznego poparcia dla PiS-u - musimy obawiać się o życie J. Kaczyńskiego. Mówię całkiem poważnie. On wie bardzo dużo i przygotowany jest do odbudowy Polski. Dla przeciwników jest tykającą bombą, która może w każdej chwili wybuchnąć m.in. zalewem istotnych informacji o zamachu smoleńskim i całym układzie III RP. Sądzę, że "chłopcy" są gotowi na wszystko, aby tylko nie dopuścić PiS i J. Kaczyńskiego powtórnie do władzy...
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
Szczęście to codzienne odczuwanie własnej wolności od wszystkiego... Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tragedia smleńska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą tragedia smleńska. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 3 czerwca 2013
poniedziałek, 6 maja 2013
Och, ten nasz Donek i jego dylematy...
"Popełniłem" swego czasu post (niemal cztery lata temu!) opisujący
pewne, makiaweliczne zachowania naszego Premierka. Ostatnie lata rządzenia przez D. Tuska potwierdzają tylko moje zawarte w nim spostrzeżenia. Postanowiłem więc lekko zmodyfikować tamten tekst oraz dostosować do dnia dzisiejszego... ku zastanowieniu...
Obserwując poczynania D. Tuska często zastanawiam się co sobie myśli nasz premier kładąc się do snu... kiedy poparcie społeczne jego rządu i jego samego jest coraz mniejsze a on sam powoli ma już dość premierowania, co widać aż nadto podczas jego publicznych wystąpień...
Pewnie do tej pory ma ogromny żal do rzeczywistych WSI-owych włodarzy Polski, że nie został prezydentem... Ale co jeszcze kołacze się w jego umyśle?
Może w zaciszu swoich przemyśleń rozważa... Co robić lub co najlepiej nie robić, aby przetrwać?
Oj tak, najlepiej nic nie robić... i czekać
Bo co zrobię (tak sobie być może myśli) to żałuję, że to zrobiłem i zamiast podziękowań tylko krytyka, a teraz to już krytykuje mnie nawet Andrzejek Olechowski, Grzesiu Schetyna i Jarek Gowin - oj perfidni się robią ci moi dawni i obecni przyjaciele...
.
Więc co mam robić? (zadaje sobie Donek pytanie). Najlepiej nic (sam sobie odpowiada).
Ale jak nic nie zrobię... (i olśnienie!) to jednak coś robię (czyli nic nie robię)
... a najważniejsze, że po prostu jestem (bo co miałem zrobić to już zrobiłem)
... a teraz czekam aż coś zrobię jako Komisarz w UE... więc (zaczyna w to wierzyć) coś jednak robię... czekam, aż będę Naczelnym Komisarzem UE... a wtedy udowodnię, że coś zrobię...
Oj tak, najlepiej czekać... Tylko czy doczekam? Czy moja krajanka, Angela mnie poprze? Czy obchodzenie u niej moich urodzin wystarczy? (tak może sobie dywagować nasz premierek)
Bo co mam tak naprawdę robić? (znów sobie może zadaje nieszczęśnik to pytanie). Przecież wszyscy przywódcy teraz nic nie robią, bo albo nie wiedzą co zrobić (vide. USA, Unia Europejska), albo udają, że coś robią, albo jak już coś zrobią to spada im poparcie lub przegrywają wybory...
I... (tutaj pojawia się strach i niepewność)... ale jak nie zostanę Komisarzem to czy czasem nie postawią mnie przed TS za Smoleńsk i inne przewinienia wobec Polski? Muszę pokonać ten strach, te obawy... (dochodzi - być może - do takich olśniewjących wniosków nasz Donek)
Oj tak, najlepiej pokonać strach... ale jak?
Może najlepiej będzie jeszcze coś sprzedać i oddać za bezcen... To chyba najlepsze co mogę dla siebie zrobić... Wtedy na pewno Angela mnie doceni... (tak być może sobie myśli nasz Donek)
Oj tak, najlepiej wyprzedać Polskę już całkowicie...
No, ale jednak trzeba coś jeszcze zrobić, cokolwiek dla gawiedzi... ale co? Może lepiej milczeć i zdać się na magię PR-u?
Oj tak, najlepiej niech PR-owcy zajmą się wszystkim... (tak od zawsze myśli sobie zapewne nasz Donek)
No, ale muszę jeszcze Polakom się przypomnieć. Jeszcze mam ich poparcie! Ale co tu znowu obiecać, skoro obiecałem, że już nie będę obiecywał... bo co obiecałem, to nie zrealizowałem.... hmmm... już nie mogę, chyba zwariowałem... trzeba chyba uciekać... uciekać od tej nienormalnej Polski*
Oj tak, najlepiej uciekać od tej Polski.. do Brukseli... (myśli może sobie nasz Donek)
Takie oto dylematy być może rozstrzyga w swym makiawelicznym umyśle nasz premierek**.
I na koniec: Przeczytajcie jednym tchem wytłuszczone powyżej wersy... Tak można scharakteryzować sposób i ostateczny cel rządzenia J.E. Donalda Tuska.
Dla ułatwienia:
Oj tak, najlepiej nic nie robić...
Oj tak, najlepiej czekać...
Oj tak, najlepiej pokonać strach... ale jak?
Oj tak, najlepiej wyprzedać Polskę już całkowicie...
Oj tak, najlepiej niech PR-owcy zajmą się wszystkim...
Oj tak, najlepiej uciekać od Polski... do Brukseli...
Wyłaniający się z powyższego zestawienia charakter i cel rządów D. Tuska wynika niestety - wedle mnie - przede wszystkim z traktowania przez niego Polski jako ŁUPU a nie OBOWIĄZKU!
Jak długo będziemy jeszcze tolerować jego rządy nad nami i naszą Polską?
Pozdrawiam
* Gwoli przypomnienia... W ankiecie na temat polskości opublikowanej w miesięczniku " ZNAK "/ nr 11-12 z 1987 roku - str. 190 / Donald Tusk tak mówi o sobie: " Jak wyzwolić się od tych stereotypów, które towarzyszą nam niemal od urodzenia, wzmacniane literaturą, historią, powszechnymi resentymentami? Co pozostanie z polskości, gdy odejmiemy od niej cały ten wzniosło - ponuro - śmieszny teatr niespełnionych marzeń i nieuzasadnionych urojeń? Polskość to nienormalność - takie skojarzenie nasuwa mi się z bolesną uporczywością, kiedy tylko dotykam tego niechcianego tematu. Polskość wywołuje u mnie odruch buntu: historia, geografia, pech dziejowy i Bóg wie co jeszcze, wrzuciły na moje barki brzemię, którego nie mam specjalnie ochoty dźwigać. Piękniejsza od Polski jest ucieczka od Polski - tej ziemi konkretnej, przegranej, brudnej i biednej. I dlatego tak często nas ogłupia, zaślepia, prowadzi w krainę mitu. Sama jest mitem (...) Bo choć polskość wywołuje skojarzenia kreślone przez historię, jest ona także przecież dzianiem się, jest niepewnym spojrzeniem w przyszłość. I szarpię się między goryczą i wzruszeniem, dumą i zażenowaniem. Wtedy sądzę - tak po polsku, patetycznie - że polskość, niezależnie od uciążliwego dziedzictwa i tragicznych skojarzeń, pozostaje naszym wspólnym świadomym wyborem".
Obserwując Donalda Tuska śmiem jednak wątpić, aby dla niego polskość była świadomym wyborem... Raczej chyba należy mu przypisać uciekanie od Polski... od polskości, która dla niego jest nienormalnością... Smutne
** Makiawelizm (od nazwiska włoskiego filozofa Machiavellego), wg. Wikipedii "w psychopatii cecha osobowości, polegająca m.in. na braku uczuć wyższych, instrumentalnym traktowaniu innych i chłodnych relacjach interpersonalnych. Osoby z tą cechą osobowości często manipulują innymi, chcąc osiągnąć zyski tylko dla siebie. Nie liczą się z potrzebami partnerów interakcji. Są nieufni i lekceważący".
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
Obserwując poczynania D. Tuska często zastanawiam się co sobie myśli nasz premier kładąc się do snu... kiedy poparcie społeczne jego rządu i jego samego jest coraz mniejsze a on sam powoli ma już dość premierowania, co widać aż nadto podczas jego publicznych wystąpień...
Pewnie do tej pory ma ogromny żal do rzeczywistych WSI-owych włodarzy Polski, że nie został prezydentem... Ale co jeszcze kołacze się w jego umyśle?
Może w zaciszu swoich przemyśleń rozważa... Co robić lub co najlepiej nie robić, aby przetrwać?
Oj tak, najlepiej nic nie robić... i czekać
Bo co zrobię (tak sobie być może myśli) to żałuję, że to zrobiłem i zamiast podziękowań tylko krytyka, a teraz to już krytykuje mnie nawet Andrzejek Olechowski, Grzesiu Schetyna i Jarek Gowin - oj perfidni się robią ci moi dawni i obecni przyjaciele...
.
Więc co mam robić? (zadaje sobie Donek pytanie). Najlepiej nic (sam sobie odpowiada).
Ale jak nic nie zrobię... (i olśnienie!) to jednak coś robię (czyli nic nie robię)
... a najważniejsze, że po prostu jestem (bo co miałem zrobić to już zrobiłem)
... a teraz czekam aż coś zrobię jako Komisarz w UE... więc (zaczyna w to wierzyć) coś jednak robię... czekam, aż będę Naczelnym Komisarzem UE... a wtedy udowodnię, że coś zrobię...
Oj tak, najlepiej czekać... Tylko czy doczekam? Czy moja krajanka, Angela mnie poprze? Czy obchodzenie u niej moich urodzin wystarczy? (tak może sobie dywagować nasz premierek)
Bo co mam tak naprawdę robić? (znów sobie może zadaje nieszczęśnik to pytanie). Przecież wszyscy przywódcy teraz nic nie robią, bo albo nie wiedzą co zrobić (vide. USA, Unia Europejska), albo udają, że coś robią, albo jak już coś zrobią to spada im poparcie lub przegrywają wybory...
I... (tutaj pojawia się strach i niepewność)... ale jak nie zostanę Komisarzem to czy czasem nie postawią mnie przed TS za Smoleńsk i inne przewinienia wobec Polski? Muszę pokonać ten strach, te obawy... (dochodzi - być może - do takich olśniewjących wniosków nasz Donek)
Oj tak, najlepiej pokonać strach... ale jak?
Może najlepiej będzie jeszcze coś sprzedać i oddać za bezcen... To chyba najlepsze co mogę dla siebie zrobić... Wtedy na pewno Angela mnie doceni... (tak być może sobie myśli nasz Donek)
Oj tak, najlepiej wyprzedać Polskę już całkowicie...
No, ale jednak trzeba coś jeszcze zrobić, cokolwiek dla gawiedzi... ale co? Może lepiej milczeć i zdać się na magię PR-u?
Oj tak, najlepiej niech PR-owcy zajmą się wszystkim... (tak od zawsze myśli sobie zapewne nasz Donek)
No, ale muszę jeszcze Polakom się przypomnieć. Jeszcze mam ich poparcie! Ale co tu znowu obiecać, skoro obiecałem, że już nie będę obiecywał... bo co obiecałem, to nie zrealizowałem.... hmmm... już nie mogę, chyba zwariowałem... trzeba chyba uciekać... uciekać od tej nienormalnej Polski*
Oj tak, najlepiej uciekać od tej Polski.. do Brukseli... (myśli może sobie nasz Donek)
Takie oto dylematy być może rozstrzyga w swym makiawelicznym umyśle nasz premierek**.
I na koniec: Przeczytajcie jednym tchem wytłuszczone powyżej wersy... Tak można scharakteryzować sposób i ostateczny cel rządzenia J.E. Donalda Tuska.
Dla ułatwienia:
Oj tak, najlepiej nic nie robić...
Oj tak, najlepiej czekać...
Oj tak, najlepiej pokonać strach... ale jak?
Oj tak, najlepiej wyprzedać Polskę już całkowicie...
Oj tak, najlepiej niech PR-owcy zajmą się wszystkim...
Oj tak, najlepiej uciekać od Polski... do Brukseli...
Wyłaniający się z powyższego zestawienia charakter i cel rządów D. Tuska wynika niestety - wedle mnie - przede wszystkim z traktowania przez niego Polski jako ŁUPU a nie OBOWIĄZKU!
Jak długo będziemy jeszcze tolerować jego rządy nad nami i naszą Polską?
Pozdrawiam
* Gwoli przypomnienia... W ankiecie na temat polskości opublikowanej w miesięczniku " ZNAK "/ nr 11-12 z 1987 roku - str. 190 / Donald Tusk tak mówi o sobie: " Jak wyzwolić się od tych stereotypów, które towarzyszą nam niemal od urodzenia, wzmacniane literaturą, historią, powszechnymi resentymentami? Co pozostanie z polskości, gdy odejmiemy od niej cały ten wzniosło - ponuro - śmieszny teatr niespełnionych marzeń i nieuzasadnionych urojeń? Polskość to nienormalność - takie skojarzenie nasuwa mi się z bolesną uporczywością, kiedy tylko dotykam tego niechcianego tematu. Polskość wywołuje u mnie odruch buntu: historia, geografia, pech dziejowy i Bóg wie co jeszcze, wrzuciły na moje barki brzemię, którego nie mam specjalnie ochoty dźwigać. Piękniejsza od Polski jest ucieczka od Polski - tej ziemi konkretnej, przegranej, brudnej i biednej. I dlatego tak często nas ogłupia, zaślepia, prowadzi w krainę mitu. Sama jest mitem (...) Bo choć polskość wywołuje skojarzenia kreślone przez historię, jest ona także przecież dzianiem się, jest niepewnym spojrzeniem w przyszłość. I szarpię się między goryczą i wzruszeniem, dumą i zażenowaniem. Wtedy sądzę - tak po polsku, patetycznie - że polskość, niezależnie od uciążliwego dziedzictwa i tragicznych skojarzeń, pozostaje naszym wspólnym świadomym wyborem".
Obserwując Donalda Tuska śmiem jednak wątpić, aby dla niego polskość była świadomym wyborem... Raczej chyba należy mu przypisać uciekanie od Polski... od polskości, która dla niego jest nienormalnością... Smutne
** Makiawelizm (od nazwiska włoskiego filozofa Machiavellego), wg. Wikipedii "w psychopatii cecha osobowości, polegająca m.in. na braku uczuć wyższych, instrumentalnym traktowaniu innych i chłodnych relacjach interpersonalnych. Osoby z tą cechą osobowości często manipulują innymi, chcąc osiągnąć zyski tylko dla siebie. Nie liczą się z potrzebami partnerów interakcji. Są nieufni i lekceważący".
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
środa, 10 kwietnia 2013
Pamiętajmy o dwóch zbrodniach!
Dzisiaj mijają trzy lata od tragicznego w skutkach, niemal pewnego już
zamachu na życie 96 znamienitych Polaków, z parą prezydencką Lechem i
Marią Kaczyńskimi na czele...
O tej zbrodni pisałem wielokrotnie i osobiście mój zasób słów na wyrażenie mojego bólu po stracie tylu wielkich Polaków już się wyczerpał, podobnie jak wyczerpał się ów zasób słów, którymi opisałem haniebne, rządzące nami elity tzw. III RP lub lepiej chyba PRL-bis. Pozostaje mi tylko dziś wołanie o jak najszybsze znalezienie winnych zamachu i odpowiednie ich ukaranie oraz poszukiwanie odpowiedzi na pytanie: Dlaczego?
Warto jednak zastanowić się nad pewną cienką granicą pomiędzy opisywaniem i demonstrowaniem przeciwko znanym nam realnie faktom i wydarzeniom, które wedle nas są tragiczne dla Polski a faktami lub wydarzeniami, które relatywnie i w odniesieniu do przeszłości, teraźniejszości oraz przyszłości wydawały się równie negatywnie wpływać na losy Polski i Polaków.
Apeluję tedy, aby w ogólnej dyskusji nad zamachem / zbrodnią smoleńską nie zapominać o ludobójczej zbrodni katyńskiej z roku 1940 ani innych zbrodniach dokonanych na narodzie polskim. Przy całej tragicznej wymowie i konsekwencjach zamachu smoleńskiego nie możemy przestać mówić i pamiętać w tych dniach o okrutnym, sowieckim mordzie z roku 1940!
Zbrodnia smoleńska mogła bowiem wydarzyć się niejako tylko w wyniku ludobójstwa i mordu katyńskiego, dokonanego na Polakach w kwietniu 1940 roku i to w okrutny przecież sposób przez komunistycznych, marksistowskich Sowietów... Dokładnie 70 lat po tej zbrodni ludobójstwa zginęło w tym samym niemal dniu i miejscu znów wielu Polaków, z których większość stanowiła prawdziwe elity mogące w przyszłości zrobić wiele dobrego dla naszej Ojczyzny. W tym kontekście te dwie zbrodnie niejako są tym samym, czyli "ścięciem głowy" Polsce i należy o obydwóch należycie pamiętać!
Te dwie zbrodnie skłaniać też winny do zastanowienia się nad ich konsekwencjami, podobnie jak i w przypadku innych zbrodni i działań, które mają na celu zniszczenie Polski.
Prezydent Lech Kaczyński z pozostałymi pasażerami feralnego samolotu leciał uczcić śmierć 22 tysięcy najznamienitszych Polakóww, którzy mogliby stanowić "trzon" powojennych elit budujących ponownie wolną Polskę. Tych ludzi po II WŚ zabrakło a później również zabrakło też relatywnego przywódcy im podobnych - generała W. Sikorskiego, który też w przedziwny sposób zginął w katastrofie lotniczej...
Wielu naszych rodaków zabrakło po II WŚ. Też tych, których mordowali marksistowscy, nizistowscy Niemcy... Zabili wielu naukowców, ale też zwykłych ludzi... Zabrakło też tych, którzy zginęli w Powstaniu Warszawskim. Jakże nasza Ojczyzna musiała też zubożeć tracąc żołnierzy wyklętych i ich sprzymierzeńców... Ilu też Polaków wymordowało polskie i sowieckie tzw. "bezpieczeństwo" po wojnie a ilu zmuszono do emigracji po ogłoszeniu Stanu Woejennego (1,5 mln osób?)... Jakże wszystkich ich zabrało i brakuje nam do dzisiaj...
Pamiętajmy zawsze o nich wszystkich tak, aby nowe zbrodnie nie zacierały wagi zbrodni przeszłych.
Na koniec jeszcze tak refleksyjnie...
Wymordowanie w kwietniu 1940 roku około 22 tysięcy, elitarnych pod względem wiedzy, wykształcenia i wielu innych cech, Polaków przez sowieckie - w większości składające się na tym obszarze z ludzi pochodzenia żydowskiego - hordy NKWD nie pozwoliło nam odbudować prawdziwie wolnej Polski aż do dziś! Obawiam się, że zbrodnia smoleńska może niestety okazać się dla Polski równie negatywna i długookresowo zaprzepaścić nasz wysiłek w odbudowę naszej, wolnej Ojczyzny...
Obym się mylił...
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
O tej zbrodni pisałem wielokrotnie i osobiście mój zasób słów na wyrażenie mojego bólu po stracie tylu wielkich Polaków już się wyczerpał, podobnie jak wyczerpał się ów zasób słów, którymi opisałem haniebne, rządzące nami elity tzw. III RP lub lepiej chyba PRL-bis. Pozostaje mi tylko dziś wołanie o jak najszybsze znalezienie winnych zamachu i odpowiednie ich ukaranie oraz poszukiwanie odpowiedzi na pytanie: Dlaczego?
Warto jednak zastanowić się nad pewną cienką granicą pomiędzy opisywaniem i demonstrowaniem przeciwko znanym nam realnie faktom i wydarzeniom, które wedle nas są tragiczne dla Polski a faktami lub wydarzeniami, które relatywnie i w odniesieniu do przeszłości, teraźniejszości oraz przyszłości wydawały się równie negatywnie wpływać na losy Polski i Polaków.
Apeluję tedy, aby w ogólnej dyskusji nad zamachem / zbrodnią smoleńską nie zapominać o ludobójczej zbrodni katyńskiej z roku 1940 ani innych zbrodniach dokonanych na narodzie polskim. Przy całej tragicznej wymowie i konsekwencjach zamachu smoleńskiego nie możemy przestać mówić i pamiętać w tych dniach o okrutnym, sowieckim mordzie z roku 1940!
Zbrodnia smoleńska mogła bowiem wydarzyć się niejako tylko w wyniku ludobójstwa i mordu katyńskiego, dokonanego na Polakach w kwietniu 1940 roku i to w okrutny przecież sposób przez komunistycznych, marksistowskich Sowietów... Dokładnie 70 lat po tej zbrodni ludobójstwa zginęło w tym samym niemal dniu i miejscu znów wielu Polaków, z których większość stanowiła prawdziwe elity mogące w przyszłości zrobić wiele dobrego dla naszej Ojczyzny. W tym kontekście te dwie zbrodnie niejako są tym samym, czyli "ścięciem głowy" Polsce i należy o obydwóch należycie pamiętać!
Te dwie zbrodnie skłaniać też winny do zastanowienia się nad ich konsekwencjami, podobnie jak i w przypadku innych zbrodni i działań, które mają na celu zniszczenie Polski.
Prezydent Lech Kaczyński z pozostałymi pasażerami feralnego samolotu leciał uczcić śmierć 22 tysięcy najznamienitszych Polakóww, którzy mogliby stanowić "trzon" powojennych elit budujących ponownie wolną Polskę. Tych ludzi po II WŚ zabrakło a później również zabrakło też relatywnego przywódcy im podobnych - generała W. Sikorskiego, który też w przedziwny sposób zginął w katastrofie lotniczej...
Wielu naszych rodaków zabrakło po II WŚ. Też tych, których mordowali marksistowscy, nizistowscy Niemcy... Zabili wielu naukowców, ale też zwykłych ludzi... Zabrakło też tych, którzy zginęli w Powstaniu Warszawskim. Jakże nasza Ojczyzna musiała też zubożeć tracąc żołnierzy wyklętych i ich sprzymierzeńców... Ilu też Polaków wymordowało polskie i sowieckie tzw. "bezpieczeństwo" po wojnie a ilu zmuszono do emigracji po ogłoszeniu Stanu Woejennego (1,5 mln osób?)... Jakże wszystkich ich zabrało i brakuje nam do dzisiaj...
Pamiętajmy zawsze o nich wszystkich tak, aby nowe zbrodnie nie zacierały wagi zbrodni przeszłych.
Na koniec jeszcze tak refleksyjnie...
Wymordowanie w kwietniu 1940 roku około 22 tysięcy, elitarnych pod względem wiedzy, wykształcenia i wielu innych cech, Polaków przez sowieckie - w większości składające się na tym obszarze z ludzi pochodzenia żydowskiego - hordy NKWD nie pozwoliło nam odbudować prawdziwie wolnej Polski aż do dziś! Obawiam się, że zbrodnia smoleńska może niestety okazać się dla Polski równie negatywna i długookresowo zaprzepaścić nasz wysiłek w odbudowę naszej, wolnej Ojczyzny...
Obym się mylił...
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
Subskrybuj:
Posty (Atom)