Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ubezwłasnowolnienie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ubezwłasnowolnienie. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 9 maja 2021

Dalsze ubezwłasnowolnianie Chińczyków - teraz zakaz nadmiernego spożywania potraw!

Chiny stały się w ostatnich dziesięcioleciach prekursorem zniewalania swoich obywateli i sprowadzania ich niemalże do poziomu "psów Pawłowa", gdzie podczas eksperymentu Iwan Pietrowicz Pawłow ustalił, iż czworonogi mogą reagować warunkowo na określone i wcześniej wtłoczone im bodźce zewnętrzne [1]. 

Tak też tresuje się dziś Chińczyków i co gorsza: dla wielu lewackich elit w Unii Europejskiej Chiny stały się pewnego rodzaju wzorem rozwiązań, które chcieliby wprowadzić w tejże Unii jako obowiązujące. 

Tak jest np. ze słynnym już systemem oceniania przydatności społecznej chińskich obywateli. 

"System ten przyznaje każdemu obywatelowi ustaloną odgórnie liczbę punktów, w przypadku programu pilotażowego było to 1000 punktów. W budowanym od 2015 roku systemie Sezam przyznaje się do 350 do 950 punktów. Obywatel może stracić lub zyskać punkty w zależności od podejmowanych przez niego aktywności.

Zgodnie z założeniami programu punkty przyznaje się między innymi za segregowanie śmieci, płacenie rachunków w terminie, działalność charytatywną. Odejmuje za: wykroczenia, przestępstwa, mandaty, nadmierne używanie gier komputerowych i posiadanie znajomych z niskim rankingiem. Algorytmy systemu SCS decydują o przyznaniu lub odebraniu punktów oraz umożliwieniu obywatelowi korzystania (lub nie) z kredytów, pożyczek, zakupu nieruchomości, wynajmu mieszkań i samochodów, latania samolotem, rezerwacji pokoi w prestiżowych hotelach lub kształcenia w prestiżowych szkołach.

System podzielił obywateli na cztery główne grupy (A, B, C, D). Niektóre aktywności, np. uzyskanie tytułu naukowego lub otrzymanie kredytu, nie są możliwe dla obywateli niższej grupy. Obywatele posiadający najwyższą punktację otrzymują profity, np. zniżki na energię elektryczną oraz pierwszeństwo w przyjęciu do szpitala. Należący do niższych grup nie mogą uzyskać paszportu ani zajmować kierowniczych stanowisk.

Wszystkie dane obywateli, zebrane w ramach projektu, są zgromadzone na rządowych serwerach. Do oceny obywateli używa się również treści opublikowane przez nich w internecie, w tym w serwisach społecznościowych oraz analizy historii ich aktywności w sieci i dokonywanych przez internet zakupów. Istotnym źródłem danych zasilających system SCS są również kamery przemysłowe, rozpoznające twarze obywateli. Zdaniem portalu Comparitech w 2020 roku w Chinach będzie zamontowanych 2,29 mld kamer przemysłowych (prawie dwie kamery na jednego mieszkańca). W ramach projektu gromadzone są ponadto odciski palców i inne dane biometryczne" [2].

Czyż więc np. wprowadzany w UE tzw. "paszport covidowy" to nie jest początek drogi w kierunku tegoż samego co w Chinach ubezwłasnowolniania obywateli unijnych? Takie paszporty są wprowadzane lub zapowiadane już we Włoszech, Francji, w Holandii, Grecji, na Litwie. A w Polsce też się co jakiś czas pojawiają takie sondujące wzmianki o tych "paszportach". Tyle tylko, że prawdopodobnie nie będziemy mieli wyjścia, bo na nieformalnym szczycie w Porto szefowa KE Ursula von der Leyen zapowiedziała, że "Możemy realistycznie przyjmować, że porozumienie polityczne (dotyczące paszportów szczepień - red.) będzie osiągnięte do końca tego miesiąca (maja - red.). Pozwoli to na uruchomienie systemu, tak by ludzie mogli dysponować niepodrabialnym dowodem zaszczepienia lub negatywnego wyniku testu (...) lub obecności przeciwciał" [3]. Najpewniej i Polska wprowadzi takie dokumenty. 

Wracając jednak do Chin. 

"Rząd Chin wprowadził nowe prawo - od teraz obywatele Państwa Środka muszą zamawiać "odpowiednią ilość jedzenia" w restauracjach. Ma to chronić przed obżarstwem oraz marnowaniem pokarmu. Co ciekawe jednym z modnych zachowań wśród chińskiej młodzieży było ostatnio nagrywanie filmików, na których się obżerają.

Wprowadzone w minionym tygodniu prawo zabrania zamawiania w restauracji ilości posiłku większej, niż klient może zjeść, chociaż nie tłumaczy jak wyliczyć, ile komu potrzeba. 

Nowa legislacja powstała po zakrojonej na szeroką skalę kampanii, którą rozpoczęło wystąpienie prezydenta Xi Jinpinga około rok temu. Zaznaczył on, że marnowanie jedzenia jest poważnym problemem w Chinach, który ma wpływ na bezpieczeństwo państwa. 

W ostatnich miesiącach i latach popularne stało się tam nagrywanie i udostępnianie filmów zwanych mukbangami, na których prowadzący relację obżera się, rozmawiając z publicznością. Trend pojawił się w 2010 roku w Korei Południowej, ale przyjął się szybko także wśród młodych Chińczyków. Teraz za nagrywanie takich filmów grozić będzie kara.

Karane mogą być także restauracje, które wprowadzać będą w błąd klientów, prowadząc do zamówienia zbyt dużej porcji. Kara taka wynieść ma w przeliczeniu około 6 tysięcy złotych. Bardziej dotkliwe sankcje czekają na stacje telewizyjne i platformy medialne - publikacja materiału zawierającego obżarstwo to już około 60 tysięcy złotych kary.

Co roku około 35 milionów ton jedzenia marnuje się w Chinach. Jak porównuje Departament Rolnictwa USA - w Stanach ilość zmarnowanego pokarmu jest jeszcze większa i wynosi rocznie minimum 66 milionów ton. 

Pierwsza ukarana osoba zgodnie z nowym prawem, to właściciel piekarni z Nankinu, który we wtorek został przyłapany na wyrzucaniu źle uformowanych ciastek. Piekarz obiecał przekazać resztki klientom, bądź wystawić je jako darmowe próbki" [4].

Doprawdy już większego absurdu nie można było wymyśleć. To już jest całkowite zniewolenie ludzi i pełna ich indoktrynacja. Za nim pójdą i następne. A jakie? W głowach komunistycznych władców Chin może tych absurdów powstać więcej. Powoli mówią już o terminie ważności pieniędzy gotówkowych. Może i przyjdzie czas na określenie np. długości trwania stosunku seksualnego, bo przecież energię winni spożytkować w pracy a nie w domowej alkowie. 

Warto natomiast obserwować rozwiązania chińskie, bo komunistyczni liderzy UE też o takich rozwiązaniach po prostu marzą i najpewniej też chcieliby je wprowadzać w życie.  


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com

piątek, 25 października 2019

Złapani w sieci niewolnicy sieci


Wczoraj spotkałem kogoś, kto uświadomił mi jak dalece w obecnych czasach jednostka, czyli każdy z nas z osobna, staje się coraz mniej spersonifikowana.

Znamy siebie i naszych najbliższych. Potrafimy wracać pamięcią do czasów wczesnej młodości: rodziców, znajomych, przyjaciół czy też pierwszych miłości naszego życia... Codziennie dokonujemy zrutynizowanych porannych czynności w postaci golenia, makijażu, mycia i innych. Patrzymy często w pośpiechu nie tylko na krzątające się postaci w naszym mieszkaniu, ale i przed lustrem na samych siebie... Nie zauważmy przybywających nam zmarszczek, uśmiechu, radości, złości czy żalu. Za chwilę tramwaj, autobus... Tylko 5 minut do garażu i już borykamy się z codziennością dnia powszedniego: praca, popołudniowy pilot i coś na zapełnienie żołądka, tv, pozorne i płytkie rozmowy o niczym, poobiadowa drzemka a przede wszystkim SIEĆ!

Właśnie SIEĆ!

Ileż to już powstało prac naukowych, których przedmiotem była i jest analiza wpływu na nas powszechnej informatyzacji czy ściślej inernetoizolacji, której efektem jest autoizolacja w samotności świata wirtualnego. I nie jest jedynie tak, że to młodzi ludzie wypełniają swój czas siecią, ale to też dotyczy ludzi dorosłych a to uzależnienie będzie rosło wraz z wchodzeniem w dorosłość pokolenia wychowanego na internecie i mediach społecznościowych.

Jest przerażającym faktem, iż w Polsce przeszło 20% młodzieży wykazuje objawy uzależnienia od internetu (ZUI - zespół uzależnienia od internetu, siecioholizm) a przeszło 10% faktycznie jest już uzależnionych i wymagających leczenia [1]. Tak naprawdę to widząc młodych ludzi z komórkami w każdym miejscu sądzę, że odsetek ten rośnie w zastraszającym tempie a, że jest to a'la "młoda choroba" to nieraz trudno ją zdiagnozować, ale mechanizm uzależnienia jest identyczny jak w przypadku alkoholizmu czy uzależnienia od narkotyków. Ta młodzież wkrótce będzie pokoleniem dorosłych...

Zamiast opowiedzieć coś o swoich znajomych, wysyła e-mail z fotkami zrobionymi podczas ostatniego wypadu na miasto. To charakterystyczne dla Kasi, Roberta i ich rówieśników: rzadziej decydują się na nazwanie tego, czego doświadczają. Wewnętrzne przeżycia, emocje trudno im nazwać a jeszcze trudniej uzewnętrznić: brakuje słów, jest wewnętrzny niepokój przed pokazaniem swojego prawdziwego wnętrza. Są skrótowo wyrażone uczucia w postaci jakichś tam znaczków w stylu: ;) (dla niezorientowanych: z przymrużeniem oka, zawadiacko, dowcipnie, humorystycznie, lekko śmiesznie, ironicznie, jako żart lub pewna drwina - w zależności od kontekstu i sensu wysyłanego smsa, czy e-maila...)

Reasumując: nie trzeba być specjalnie błyskotliwym, by stwierdzić, że właśnie wyrasta nam nowe pokolenie emocjonalnych analfabetów, ukształtowanych na ciągłym stosowaniu internetowych narzędzi, które w sposób oczywisty spłaszczają relacje z innymi ludźmi. Powstaje rzesza powierzchownych, mijających się w pośpiechu i z czułością wyrażających się o sobie małych a'la człekokształtnych robocików.... coś na kształt masy, którą łatwo ulepić, kierować, sterować i w sumie w demokratyczny sposób ubezwłasnowolniać.... własna wola staje się tylko wyrazem woli większości. Indywidualność myślenia jest alienacją jednostki... a jednostka nie posiadająca umiejętności wyrażania swojego zdania na każdy temat bezwiednie powtarza opinię tłumu. Opinia ta jakże często jest dziś kształtowana tylko przez media, sieć i oficjalny przekaz. Socjologia tłumu... socjotechnika manipulacji i sterowania zachowaniem innych...  Zdałoby się powiedzieć za Cz. Niemenem... "Dziwny jest ten świat"... tylko teraz już człowiek nie rządzi człowiekiem... tylko wirtualny świat steruje masą i ta masa została już ubezwłasnowolniona i zniewolona tym światem.

[1] https://www.medicover.pl/o-zdrowiu/uzaleznienie-od-internetu-objawy-i-leczenie-siecioholizmu,6339,n,192


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...

© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

środa, 16 marca 2011

Ubezwłasnowolnieni...

Witam

Dzisiaj - po znowuż dłuższej przerwie - bardzo krótko acz być może dla niektórych - treściwie...

Dzisiaj spotkałem kogoś, kto uświadomił mi jak dalece w obecnych czasach jednostka, czyli każdy z nas z osobna, staje się coraz mniej spersonifikowana. Znamy siebie i naszych najbliższych. Potrafimy wracać pamięcią do czasów wczesnej młodości: rodziców, znajomych, przyjaciół czy też pierwszych miłości naszego życia... Codziennie dokonujemy zrutynizowanych porannych czynności w postaci golenia, makijażu, mycia i innych. Patrzymy często w pośpiechu nie tylko na krzątające się postaci w naszym mieszkaniu, ale i przed lustrem na samych siebie... Nie zauważmy przybywających nam zmarszczek, uśmiechu, radości, złości czy żalu. Za chwilę tramwaj, autobus... Tylko 5 minut do garażu i już borykamy się z codziennością dnia powszedniego: praca, popołudniowy pilot i coś na zapełnienie żołądka, tv, pozorne i płytkie rozmowy o niczym, sen i ... SIEĆ!

Właśnie SIEĆ!

Ileż to już powstało prac naukowych, których przedmiotem była i jest analiza wpływu na nas powszechnej informatyzacji czy ściślej inernetoizolacji, której efektem jest autoizolacja w samotności świata wirtualnego.

Zamiast opowiedzieć coś o swoich znajomych, wysyła e-mail z fotkami zrobionymi podczas ostatniego wypadu na miasto. To charakterystyczne dla Kasi, Roberta i ich rówieśników: rzadziej decydują się na nazwanie tego, czego doświadczają. Wewnętrzne przeżycia, emocje trudno im nazwać a jeszcze trudniej uzewnętrznić: brakuje słów, jest wewnętrzny niepokój przed pokazaniem swojego prawdziwego wnętrza. Są skrótowo wyrażone uczucia w postaci jakichś tam znaczków w stylu: ;) (dla niezorientowanych: z przymrużeniem oka, dowcipnie, humorystycznie, lekko śmiesznie ironicznie, jako żart lub pewna drwina - w zależności od kontekstu i sensu wysyłanego smsa, czy e-maila...)

Reasumując: nie trzeba być specjalnie błyskotliwym, by stwierdzić, że właśnie wyrasta nam nowe pokolenie emocjonalnych analfabetów, ukształtowanych na ciągłym stosowaniu internetowych narzędzi, które w sposób oczywisty spłaszczają relacje z innymi ludźmi. Powstaje rzesza powierzchownych, mijających się w pośpiechu i z czułością wyrażających się o sobie małych a'la człekokształtnych robocików.... coś na kształt masy, którą łatwo ulepić, kierować, sterować i w sumie w demokratyczny sposób ubezwłasnowolniać.... własna wola staje się tylko wyrazem woli większości. Indywidualność myślenia jest alienacją jednostki... a jednostka nie posiadająca umiejętności wyrażania swojego zdania na każdy temat bezwiednie powtarza opinię tłumu. Opinia ta jakże często jest dziś kształtowana tylko przez media, sieć i oficjalny przekaz. Socjologia tłumu... socjotechnika manipulacji i sterowania zachowaniem innych...  Zdałoby się powiedzieć za Cz. Niemenem... "Dziwny jest ten świat"... tylko teraz już człowiek nie rządzi człowiekiem... tylko wirtualny świat steruje masą.

Na dzisiaj to tyle... odezwę się za jakieś dwa tygodnie z innymi ciekawymi (być może oczywiście dla choć małej garstki trochę myślących)...

Pozdrawiam

ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com

poniedziałek, 15 marca 2010

SOBIES-SOWA-BOND... galopująca integracja !

Witam

Cóż byśmy zrobili jako państwo i jego obywatele bez bezcennej pracy tzw. służb specjalnych. Ich celem jest przecież prowadzenie działań operacyjno-rozpoznawczych, które skutkują pozyskiwaniem i ochroną informacji oraz osób kluczowych dla zapewnienia wewnętrznego bezpieczeństwa państwa.

Dzięki naszym specsłużbom nasz kraj a tym samym My sami możemy czuć się właśnie bezpiecznie. Dzięki nim w porę są likwidowane zagrożenia dla istotnych, fundamentalnych interesów Polski. To przecież dzięki tym ludziom i ich pracy w spokoju możemy codziennie wstawać w pokoju/bez wojen, jechać do pracy, śmiać się, wychowywać dzieci, z ufnością myśleć o przyszłości.

Jakże wobec tego nikczemne są pojawiające się gdzieniegdzie perfidne i oszczercze wypowiedzi krytykujące nasze służby specjalne i jej obecnych a przede wszystkich byłych funkcjonariuszy. Ile trzeba mieć w sobie nienawiści do Polski i Polaków żeby nawet pomyśleć źle o specsłużbach a co dopiero jeszcze te niecne myśli przelewać na papier, monitor komputera czy spisywać lub wypowiadać w różnorodnych mediach.

Dal tych "małych" ludzi krytykujących nasze specsłużby zapewne takie pojęcia jak: patriotyzm, honor, Ojczyzna, służba państwowa, bezinteresowność, dobro oraz dobrobyt Polski i jej długookresowe bezpieczeństwo... to pojęcia zupełnie obce, anachroniczne, niemal ocierające się o zdradę naszego państwa!

O polskich specsłużbach należałoby mówić jedynie dobrze albo w ogóle a nieprawomyślne i krzywdzące oraz niesprawiedliwe słowa krytyki winny być prewencyjnie cenzurowane. Jeżeli zaś ocenzurowanie się nie uda to winny być surowo karane, nawet bez sądów.

Chociaż mam nadzieję, że nieprzypadkowo przejęliście największego i pierwszego w Polsce operatora internetu NASK (ma już 1,7 mln unikalnych domen, nazw internetowych!) czy też usilnie lobbujecie za wprowadzeniem cenzury w internecie! W tym nadzieja!

Ale jestem pełny podziwu dla Waszej troski o Polskę.

Wasi starsi wojskowi koledzy, już byli funkcjonariusze WSI, będą zapewne Bardzo Pomocni w Nowej, wyśnionej przez Was i przez Was zarządzanej Polsce. Postanowili w końcu WYJŚĆ całkowicie z ukrycia i bronić swojego honoru oraz prawdy historycznej otwarcie. Brawo!

Kochani byli funkcjonariusze! Wreszcie dojrzeliście do ważnych decyzji. Polska potrzebuje Waszego doświadczenia, kontaktów, znajomości i wiedzy, którą zdobywaliście jeszcze za Komuny... więc wiecie jak mogą działać wrogowie Naszej Ojczyzny. Kiedyś też takimi wrogami byliście... ale teraz Wasz patriotyzm po prostu zawstydza tych wszystkich prawicowców, oszołomów, Kaczystów i innych Rydzykowatych.

Pełny szacunek, że postanowiliście stanąć w pierwszym szeregu. Niedawno, już w 2010 roku pod wodzą generała M. Dukaczewskiego założyliście Stowarzyszenie SOWA mające skupiać przede wszystkim funkcjonariuszy haniebnie rozwiązanych WSI (Wojskowych Służb Informacyjnych). Teraz dacie popalić w końcu Macierewiczopodobnym. No i jeszcze będziecie mieć kasę: z pewnością zostaniecie organizacją pożytku publicznego (1% podatku!) i możecie prowadzić działalność gospodarczą, w tym nawet telewizję... że też Wam się chce... zamiast odpoczywać jak przystało na zasłużonych (szczególnie ze sfer spec-służb).

Koledzy wojskowi dołączyli w ten sposób do funkcjonującego już od jakiegoś czasu Związku Byłych Funkcjonariuszy Służb Ochrony Państwa skupiającego niedawnych jeszcze funkcjonariuszy cywilnych ABW, AW, UOP czy SB i UB.

Spec-Towarzysze! Macie też zapewne pełne wsparcie służb a'la specjalnych znajdujących się w strukturach Policji Państwowej. Co prawda CBŚ czy niektóre Biura policji nie są z reguły zaliczane do specsłużb sensu stricto, ale wydaje mi się że sensu largo spełniają wiele cech tajnych, specjalnego znaczenia działań przynależnych pierwotnie spec-służbom wojskowym i cywilnym.

Mam dla Was jeszcze jedną wspaniała wiadomość! 9 marca 2010 odbył się I Kongres (Założycielski) Federacji Stowarzyszeń Służb Mundurowych zrzeszającej najważniejsze stowarzyszenia zwykłych pracowników mundurowych wszystkich służb (wojska, policji, straży pożarnej, służby więziennej). Sądzę, że nie umknęło Wam to wydarzenie i wysłaliście listy poparcia, gratulacyjne na Kongres z zaznaczeniem woli przyszłej współpracy. Nieprawdaż?

No, No, No i jeszcze zapewne możecie liczyć na dotacyjne i biznesowe wsparcie  zaprzyjaźnionych biznesmenów, którzy przecież swoje fortuny też w niemałej części "zbudowali" dzięki Wam (FOZZ) a szczególnie nigdy niezweryfikowanym specsłużbom wojskowym.

Dodatkowym elementem, który też przyczyni się do Waszego sukcesu jest obecny rząd uwikłany w szemrane interesy i znajomości z "Sobiesiakowem".

Kochani! Gratulacje! Pełna integracja... i już wcale nie wirtualnie, ale realnie panować będzie w końcu najwspanialsza partia rządząca: SOBIES-SOWA-BOND!, co na razie w zarysach przedstawiam na poniższym rysunku.


A tak na marginesie. Może tak byście trochę jednak lekko przestali się tak ujawniać. Bo... nie możemy przecież stracić czujności i zrezygnować z istoty naszej służby: tajności. Rodzi to we mnie pewien niepokój... nasi WROGOWIE mogą nas zbyt łatwo zidentyfikować, nazywać sitwą, wrogami Polski, zdrajcami... ze wskazywaniem nazwisk! A to jest niedopuszczalne!

Pozdrawiam

P.S.
1. Uważajcie tylko żeby czasem nie doprowadzić do odnowienia animozji między specsłużbami wojskowymi i cywilnymi oraz policyjnymi!. Jest to tym bardziej ważne w okresie wyborczym. Chodzi mi przede wszystkim o udobruchanie "cywilniaków" przez "wojskówkę". Co prawda został wystawiony przez tych pierwszych na kandydata TW Must (jakiś taki niemrawy jest), ale SOWA wystawiła Jamajkę, który zmusił do rezygnacji D. Tuska i pewnie może wygrać wybory... więc jakoś tam podzielcie ten tort,
2. Prośba do byłych cywilnych: nadajcie jakąś nazwę własną swojemu stowarzyszeniu (to wizerunkowo korzystne), np. SĘP lub KRUK... to tak słusznie "po linii": Była WRONA jest SOWA no i będzie jakiś kolejny ptaszek

UWAGA: Wiele artykułów na te tematy napisał (i pisze dalej) A. Ścios: http://cogito.salon24.pl/http://iskry.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=5135&Itemid=3

ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD...

czwartek, 16 lipca 2009

GDY NIE MYŚLISZ JESTEŚ NIKIM!

Czas mija bardzo szybko. Są wakacje, urlopy. Dla wielu jest to zasłużony odpoczynek po kilkunastogodzinnej dziennie pracy. 

Często pracy stresującej, wysysającej całe "jestestwo" ku osiągnięciu sukcesu wielkiej korporacji. 

Wielu Polaków jest gotowych do katorżniczej pracy w imię osiągnięcia zadowalającego ich statusu materialnego. 

Bombardowani są zewsząd ideą niezależności materialnej, jako gwaranta wolności osobistej. Nie są w tej sytuacji ważne poglądy osobiste, własne życiowe marzenia, rodzina i jej dobro, własny rozwój osobisty. Najważniejszy jest fakt posiadania: domu na kredyt hipoteczny (maksymalne ubezwłasnowolnienie wolności jednostki), samochodu również na kredyt i innych dóbr materialnych... Ważny jest prestiż stanowiska i związanego z nim obszaru władzy nad innymi.

Podkreślę władzy pozornej, kreowanej i udostępnianej tylko do takiego zakresu, który nie zagraża funkcjonowaniu oraz egzystencji i "możnowładztwa" elit polityczno-biznesowych.

Złudne wrażenie, że na coś sie wpływa, o czymś sie decyduje, coś sie kreuje jest "socjotechnicznym" zabiegiem mającym za celu zniewolenie jednostki, nawet wybitnej. 

Potęgowanie, kreacja takich potrzeb jest też wszechobecna w "quasi niezależnych mediach". Śmiem twierdzić, że tak naprawdę w ogromnej większości - w obecnym świecie - nie ma niezależnych mediów. Dziennikarze - podobnie jak pracownicy, nawet wybitni - są li tylko bezwolnymi wykonawcami założeń i celów ustalanych przez "królów" posiadających ten współczesny "bożek": pieniądz! i oczywiście wpływy oraz układy.

Stąd, dla usprawiedliwienia własnych działań, dziennikarze promują takie prokonsumpcyjne postawy: nie ważne, kim jesteś, ale ważne ile masz i jaki tak naprawdę masz wpływ na innych. 

Mało tego! Kształcone na coraz niższym poziomie młode pokolenie przejmuje bezwiednie te idee, nie zastanawiając się nad ich logiką ani konsekwencjami. Dla nich nich prosty przekaz: PADŁEŚ- POWSTAŃ... POWERRED20 jest tak oczywisty jak fakt ich narodzin.

Zastanawianie się nad przyczynami zjawisk (politycznych, gospodarczych, cywilizacyjnych) jest juz ponad możliwości intelektualne współczesnych "cyborgów" medialnych. 

Przerażająca jest prosta zależność: właściciel biznesowo lub/i polityczny - dziennikarz (przekazujący w sposób uwłaczający człowieczeństwu idee owego właściciela) - odbiorca, zwykły mieszkaniec Europy, odbierający te informacje w sposób bezrefleksyjny a w konsekwencji postępujący tak, jak chce owy właściciel biznesowo-polityczny.

Aby zaś nie pozwolić na myślenie i zastanawianie sie nad własnym bytem i losem przez 'zwykłego" obywatela, wcześniej to wykreowawszy, zalewa się rynek produktami-ideami postępowej współczesności: nie chcesz być bezwolnym, Europejczykiem? - jesteś zacofanym głupcem; myślisz indywidualnie? - nie jesteś postępowy i cywilizowany, bo liczy sie dobro wspólne: Europa (jak w socjalizmie ZSRRR); zadajesz niewygodne pytania? - będziesz zepchnięty na margines i pozbawiony "konfitur" w postaci jakże pożądanej "kasy"; dziwisz się, po co tak ogromne profity dla Europosłów? - to proste: żeby zajęli się "sobą' a nie zadawali zbędnych pytań jak Ty!

Stąd, w nagrodę za niemyślenie i zastanawianie sie nad jestestwem, pracownik określonej firmy dostaje bonusy, są cykliczne spotkania (połączone z alkoholową libacją) najważniejszych pracowników, są Quasi nagrody (łącznie z uściśnięciem jakiegoś zagranicznego, Wielkiego Prezesa), są wycieczki i premie... jest dużo kasy... byleby pracownik nie miał swojego zdania i był bezwolnym wykonawcą wcześniej określonych celów a jednocześnie czuł, ze osiągnął sukces (model kreowany przez media).

Z wolnością nie ma to nic wspólnego. Jest to z tej wolności kpiarstwo i szyderstwo.

Gdy człowiek - jednostka, jest "pozbawiona mozliwości myślenia", zastanawiania sie nad własnym sobą, losem świata i narodów... staje się bezwolnym, pustym komunikatorem racji innych. Przestaje być w ogóle Kimś, przestaje być dosłownie wart określenia: Homo Sapiens!.

Pozdrawiam