Pokazywanie postów oznaczonych etykietą JPII. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą JPII. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 15 października 2023

XXIII Dzień Papieski. Trochę refleksji

Dziś nie tylko wybory parlamentarne i referendum, ale też XXIII Dzień Papieski, obchodzony w Kościele Katolickim w niedzielę bezpośrednio poprzedzającą rocznicę wyboru Karola Wojtyły na papieża, który został dokonany w dniu 16 października 1978 roku.

I jakoś tak zawsze w rocznicach dotyczących  Papieża myślę właśnie o latach, które przeżyłem i o tym jak mało jest dziś w Polakach realizacji Jego słów kierowanych do nas... Myślę o swoim dzieciństwie, młodości i powolnym dorastaniu do obecnej, choć jeszcze zbyt małej ludzkiej dojrzałości...

Miałem dokładnie 10 lat, gdy zapłakała wzruszeniem ze szczęścia cała Polska... gdy te łzy zamieniały się niepostrzeżenie w uśmiech, radość, nadzieję i wiarę w lepsze jutro.

Stała się rzecz ówcześnie wprost nieprawdopodobna: nowym papieżem nie został Włoch a został nim nasz rodak Karol Wojtyła... kardynał zza "żelaznej kurtyny". Wpierw było niedowierzanie, szok... by ta radosna wieść tzw.: "pocztą pantoflową" rozeszła się błyskawicznie i dotarła do wszystkich Polaków.

W tamtejszej, komunistycznej prasie (np. w Trybunie Ludu) następnego dnia ukazały się tylko lakonicznie krótkie informacje, które niemalże ze wstydem i z zażenowaniem raczyły przekazywać fakt wyboru Polaka na Stolicę Piotrową.

Przez następne 27 lat Jan Paweł II był zawsze dla mnie - niezależnie jak mocno trwałem lub oddalałem się od wiary – postacią wyjątkową a dla Polski okazał się być największym obrońcą i ostoją jej tożsamości narodowej.

Dziś jednak zadaję sobie wciąż pytanie: Co się z nami stało, co stało się z naszym narodem?

Odpowiedzi należy szukać chyba daleko wstecz. Zostaliśmy niestety chyba skutecznie "przetrąceni" Stanem Wojennym i marazmem lat 80-tych. W latach 1981-1983 zmuszono do emigracji przeszło 1 mln autentycznych patriotów. Została KOR-owska, koncesjonowana przez komunistów opozycja i wiele milionów ludzi bez prawdziwych elit. 

Zryw solidarnościowy zakończył się zamordowaniem narodu, zamordowaniem jego ducha i tej naszej dumy, honoru i wartości nadrzędnych. Lata 90-te i dziki program Sachsa-Sorosa-Lipmana (dr. Leszka Balcerowicza) kompletnie spauperyzowały większość Polaków. Prywatyzacja za bezcen pozbawiła nas własności... a trockistwski oraz wyartykułowany przez A. Gramsciego oraz Szkołę Frankfurcką marksizm kulturowy wdarł się też do naszych umysłów stając się ponownym komunistycznym czynnikiem naszego zniewolenia. Tym razem bez udziału siły, ale perfidnie zmieniający nasze myślenie wedle rewolucyjnego francuskiego hasła: "Wolność, równość, braterstwo albo śmierć", przy czym ta "śmierć" niejako została zamieniona w marksistowskie hasło: "władzy raz zdobytej nie oddamy już nigdy". I dostaliśmy się  - wychodząc spod wpływów ZSRR - pod kuratelę współczesnych komunistów w postaci elit UE.

Ale mimo wszystko jeszcze trwaliśmy i to dzięki naszemu papieżowi. Jak jeszcze żył JPII mieliśmy jakieś odniesienie, jakiś autorytet, fundament. Mogliśmy zawsze liczyć na jego słowa i obronę naszej Polski... Przekonywał, że Polska może odnowić UE, aby powróciła do swoich chrześcijańskich wartości i fundamentów. 

Po 2005 roku zupełnie - jako naród - pogubiliśmy się... Ale też śmierć naszego Papieża pozostawiła zagubioną całą Europę i zapoczątkowała triumfalny do dzisiaj pochód lewacko-demoliberalnych elit odcinających się od chrześcijaństwa i powoli tworzących Związek Socjalistycznych Republik Europejskich - ZSRR-bis (IV Rzeszę Niemiecką).

Dziś ze smutkiem mogę tylko stwierdzić, że My, Naród Polski, obecnie mamy tylko jedną szansę na przetrwanie... W tych czasach odradzającej się ekspansji sowiecko-germańskiej, w czasach pauperyzacji i promowania kosmopolitycznej bezpaństwowej (quasi znów komunistycznej) europejskości przesiąkniętej tęczowymi flagami LGBTQ+... musimy przypomnieć sobie nauczanie Ojca Świętego, jego postawę, jego patriotyzm i jego duchową WIELKOŚĆ!

Dla mnie osobiście zawsze był i pozostał autorytetem moralno-etycznym. Na różnych forach internetowych opisując swoją osobę przytaczam cztery cytaty Jana Pawła II, które wyznaczają mi drogę i jakość mego życia:

"Jeśli ktoś lub coś każe Ci sądzić, że jesteś już u kresu, nie wierz w to! Jeśli znasz odwieczną Miłość, która Cię stworzyła"; 

"Człowiek jest wielki nie przez to, co posiada, ale kim jest, nie przez to, co ma, lecz przez to czym dzieli się z innymi"; 

"Nie sposób inaczej zrozumieć Człowieka, jak w tej wspólnocie jaką jest Naród"; 

"Musicie być mocni mocą wiary i nadziei".

Jakże wiele można z nich wyczytać a przecież jest jeszcze wiele setek podobnych, tyle słów już zapomnianych... powróćmy do nich i czerpmy z nich wiarę i nadzieję w moc dobra, przyzwoitości i międzyludzkiej miłości. Bądźmy mocni mocą wiary i nadziei na lepsze jutro nas samych i naszej Ojczyzny...

Za życia śp. papież Jan Paweł II był już świętym.  Niech ta Jego świętości pozwoli nam uwierzyć, że warto trwać, walczyć hartem i niezłomnością ducha, że miejsce zhańbionych zawsze w końcu znajdzie się na "zgniłych i wstydliwych kartach historii" a wydobywający się z nich "fetor" zostanie zneutralizowany zapomnieniem...

Módlmy się codziennie, aby Jego święte wstawiennictwo w Domu Pana pozwoliło ostatecznie odrodzić się naszej Ojczyźnie i pozwoliło odrodzić się nam samym...


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

niedziela, 30 kwietnia 2023

Wyraz oczu i mimika twarzy często są zwierciadłami duszy!

Podobno człowiek starzeje się tak jak wyglądało jego życie. Można być u końcu życia i mieć twarz oraz oczy pełne spełnienia i radości, ale też upływające lata mogą wyryć na gębusi i w oczach wszystko to, co może być najgorszymi cechami osobowości: złość, zawiść, nienawiść, frustrację, zło, zazdrość... 

Często na starość wykrzywienie ust do dołu to oznaka nienawiści do świata i ludzi a jakby zajrzeć w głębię wyrazu oczu to widzimy te same oznaki, cechy...

Oczywiście nie zawsze tak musi być, szczególnie w przypadku ust, bo nieraz jest to po prostu kwestia genetyczna lub np. wynik jakiejś choroby a dodatkowo możemy nauczyć się "wyrazu twarzy", ale już oczy mówią o nas najwięcej, niczego nie ukryją. Wzrok bowiem to jedyna część ciała człowieka, nad którą mamy jedynie minimalną kontrolę. Trudno jest nam kontrolować wyraz oczu i zmieniać je wtedy, gdy tego chcemy [1]. 

Analizując wyraz oczu i mimikę twarzy określonej osoby warto jednak znać to, w jakim kontekście (sytuacji) się one pojawiły... Z tym, że tak już jest, że jeżeli ktoś pała nienawiścią przez większość swojego życia to jednak częściej mu się te nienawistne oczy i twarz objawiają...

Plakat kampanii "Nazizm jest niemiecki" / Prof. Barbara Engelking / autor: Fratria https://wpolityce.pl/historia/643597-nawet-gdy-mowia-o-zbrodniach-niemcow-szkaluja-polakow

Barbara Engelking zabrała głos z okazji 80. rocznicy wybuchu powstania w getcie warszawskim
                                            /Adam Chełstowski /Agencja FORUM https://wydarzenia.interia.pl/kraj/news-barbara-engelking-polacy-zawiedli-zydow-szmalcownictwo-bylo-,nId,6729083


Donald Tusk (fot. PAP/Radek Pietruszka). - po publikacji „Newsweeka” na temat afery podsłuchowej. 

Janina Ochojska Źródło: Newspix.pl / Krzysztof Burski https://img.wprost.pl/img/janina-ochojska/bc/8b/a05b13bc1830df91b0d051cc57cb.jpeg



Jerzy Urban miał kontakty zarówno ze swoimi dawnymi pracodawcami z czasów PRL, jak i z nowymi „elitami” - doskonale to obrazuje scena z programu Jacka Kurskiego i Piotra Semki „Refleks” z 13 grudnia 1991 r., gdy do samochodu Jerzego Urbana wsiada Adam Michnik, a wcześniej miejsce w aucie zajęła Monika Olejnik. fot. Tomasz Czachorowski / Paweł Supernak/PAP / Sylwia Dąbrowa https://i.pl/urban-michnik-olejnik-od-prl-do-elit-iii-rp/ar/c1-16940329

Papież Jan Paweł II. Żywiec 22.05.1995. Fot. PAP/P. Kopczyński

https://www.rp.pl/opinie-polityczno-spoleczne/art8784191-jan-pawel-ii-papiez-ktory-zadziwil-kosciol-i-swiat

https://v.wpimg.pl/QUJDREVGfjQrJiR2eTxzIWh-cCw_ZX13P2ZoZ3lxY2EyazQsOiIjMDorfCIkMiE0PTR8NTpoMCUjayR0eSM4JjooMzx5Ijw3LyB9I2AmZDQpfGZoYSVkbGdwYHA1amhkeHd_JDV0ZWF5cWJ8biUydzc




Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...

© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. 
Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog


piątek, 24 lutego 2017

"Klątwa", pedofilia, kobiety, katolicyzm, islam, judaizm...

Zacznę przekornie...

Tak... W Kościele Katolickim zdarzają się przypadki odejścia od nakazów wiary. Jezus Chrystus nakazywał w obszarze małżeństwa i seksualności wierność sakramentowi małżeństwa kobiety i mężczyzny oraz nakaz ich prokreacji, czyli posiadania dzieci. Doktryna katolicka zabrania małżeństw pomiędzy krewnymi, co wynika bezpośrednio z Pisma Świętego Nowego Testamentu. Małżeństwo w katolicyzmie rozumiane jest jako wzajemna i publiczna zgoda mężczyzny i kobiety ukierunkowana na wzajemne dobro małżonków oraz na prokreację i wychowanie dzieci. Jest to związek nierozerwalny, monogamiczny. Taka jest odwieczna interpretacja nauczania Jezusa Chrystusa, jedynego Syna Bożego, który przekazuje naturalny nakaz Boga Ojca. 

Homoseksualizm (lesbijstwo czy co to tam jeszcze w ramach LBTQ) w nauczaniu Jezusa Chrystusa jest grzechem sodomii, który staje się czynem odwrócenia od niego i Boga Samego. Jest potępiony, podobnie jak kontakty seksualne z nieletnimi i wielożeństwo. W Kościele Katolickim małżeństwo jest związkiem do śmierci dwojga ludzi i nic nie może tego zmienić.

Każdy kto będąc wiernym Jezusowi Chrystusowi - niezależnie czy jest księdzem czy zwykłym wiernym - musi przestrzegać praw Bożych. Jeżeli tego nie czyni jest potępionym i może żałować za swoje grzechy w każdym momencie, poprzez Sakrament Pokuty.

Są jednak odszczepieńcy od wiary, nawet księża katoliccy wysoko postawieni, którzy do końca tkwią w grzechu, ale Jezus Chrystus nie przyjmie ich do Królestwa Bożego. Pedofilia, wielożeństwo, zdrada seksualna i etyczna, homoseksualizm, sodomia i gomora, transseksualizm, gender, feminizm, aborcja, in vitro czy eutanazja są grzechami śmiertelnymi i każdy - nawet wierzący - musi sobie z tego zdawać sprawę. Kościół Syna Bożego to wszystko potępia i wymaga Nawrócenia Każdego Dnia.

Ale to, że zdarzają się grzesznicy nie niweczy praw ustanowionych przez Boga i te prawa zabraniają grzechu, choćby przez Dekalog. Wszystko co czynią grzesznicy jest potępione i jeżeli grzesznik nie pojedna się z Bogiem jest stracony i czekają go ognie piekielne. Tak... Jeżeli istnieje Niebo to istnieje też Piekło. Jeżeli istnieje Dobro, istnieje też Zło. Jeżeli istnieje Bóg, istnieje też zwodzący i kłamiący Szatan.

Powtarzam. Grzech w katolicyzmie jest grzechem i nie jest gloryfikowany. Natomiast Matka Boża jest kobietą, która potrafi pokonać Szatana. Ta kobieta, Matka Jezusa Chrystusa jest w Kościele Katolickim wynoszona na Piedestał Świętości. Porodziła niepokalanie Syna Bożego, dlatego w krajach katolickich kobieta jest szanowana, czczona i zawsze była opiekunką Rodziny. To się nie zmieniło przez wieki i się nie zmieni.

Katolicyzm wyklucza przemoc do momentu, kiedy inni chcą nas zgładzić. Mało tego nawet w takim momencie: za wroga trzeba się modlić, bo to nasz brat - człowiek błądzący, który wymaga modlitwy i nawrócenia. Ale nawet Jezus Chrystus przepędził faryzejskich lichwiarzy i handlarzy ze Świątyni Bożej, Synagogi... więc nieraz trzeba walczyć o wiarę, jeżeli ta wiara jest zaatakowana, zaatakowana szatańsko i nikczemnie.  A naród wybrany, czyli Żydzi zerwali z Bogiem Ojcem i są prawie przeklęci na wieki, bowiem nie uznali Syna Bożego za Mesjasza, nie rozpoznali w nim Króla Żydowskiego i Króla Wszechświata... i dalej tkwią w tym śmiertelnym grzechu. Ale jest dla nich - podobnie jak dla prawosławnych i protestantów - szansa - Nawrócenie na wiarę w Jezusa Chrystusa jako Mesjasza i Jedynego Syna Bożego, który powtórnie przyjdzie na Końcu Czasów!

Katolicyzm, czyli Jezus Chrystus daje wolną wolę bez przemocy: albo będziesz na mojej drodze, albo nie. Jest miłosierny a Jego miłosierdzie jest nieskończone...

Katolicyzm gloryfikuje więc kobietę, jest przeciwny wielożeństwu i pedofilii a to są jedne z haseł liberalnych eunuchów spod znaku feminizmu, gender czy LBGTQ. Oczywiście wielu rzeczom jest przeciwny, jak morderstwo dzieci w łonie matki, eutanazji czy dewiacjom seksualnym, ale podstawowe prawa kobiet i dzieci są na pierwszym miejscu.

A jak jest w innych ogólnoświatowych religiach, np. w islamie i judaizmie?

Islam - idea albo wiara. Chyba tylko Idea i to barbarzyńska idea.  Preferuje przemoc i morderstwo w imię Allacha i Mahometa. Obiecuje męczennikom za wiarę i dla tych, którzy mordują innowierców i niewierców (w tym szczególnie chrześcijan) nie świętość - jak to jest w Kościele Katolickim - ale wynagrodzenie w Raju i spełnienie wszystkich doczesnych pragnień, też seksualnych. Dla islamistów jedynym światem, jest świat islamski. Wszystko inne jest bluźnierstwem i wszystkich innych należy zniszczyć. Zero tolerancji i "wielokulturowości" (sic!~). Tylko islam i tylko on. Daje on też możliwość wielożeństwa i propaguje pedofilię, bo Mahomet sam poślubił sześciolatkę a skonsumował ją seksualnie w wieku 9 lat. Miał wiele żon a kobieta według islamu jest niższą kategorią człowieka niż mężczyzna. Nie może wystąpić o rozwód, musi chodzić zakryta niemal w całości, nie ma niemal żadnych praw i musi być sługą dla mężczyzny. Jej zdrada i odejście od męża karana jest śmiercią lub oszpeceniem. Małe dziewczynki są narzędziami i przedmiotami seksualnymi dla wynaturzonych islamskich mężczyzn. Przerwanie ciąży, czyli aborcja jest też karana okrutnie w sytuacji dziecka męża.

I gdzie są feministki i obrończyni dzieci? Gdzie jest gniew za pedofilię i traktowanie kobiet jako gorszej kategorii? No gdzie są lewacko-demoliberalne elity? Czy taka barbarzyńska cywilizacja gloryfikująca legalnie pedofilię i dyskryminację kobiet jest dla Was normalna? Czy ten totalitaryzm i semicki szowinizm jest dla Was normalny? Dlaczego nie walczycie z tą dyskryminacją, a walczycie z tym, co jest zakazane w katolicyzmie? Obłuda, strach, hipokryzja, głupota, idiotyzm, infantylizm, ograniczenie umysłowe, cynizm, egocentryzm, debilizm? Tak... wszystko w jednym.

No dobrze... A judaizm oraz syjonizm talmudyczno-rabiniczny? Żydowska dziewczynka jest uznawana za dorosłą w wieku 12 lat! Za dorosłą, czyli kobietę zdolną do poślubienia mężczyzny i czy to nie jest pedofilia w rozumieniu światłych i liberalnych lewackich elit? A kobieta? Też nie ma takich praw jak mężczyzna i musi np. modlić się oddzielnie. Czyż to nie dyskryminacja? A żydowsko-syjonistyczny szowinizm wynikający z Talmudu, wedle którego tylko Żyd jest człowiekiem a goj-nie-Żyd jest czymś gorszym a szczególnie chrześcijanin? To nie rasizm i faszyzm w czystej postaci? Czyż Izrael preferuje równouprawnienie mężczyzn i kobiet, równouprawnienie wszystkich nacji? Nie! Także wśród Żydów zdarzają się związki poligamiczne (wielożeństwo), choć nie jest to przez wielu rabinów dopuszczalne. Dlaczego więc światłe liberalne elity nie protestują przeciw dyskryminacji kobiet, pedofilii i nazizmowi niektórych taludyczno-rabinicznych i syjonistycznych Żydów?  Obłuda, strach, hipokryzja, głupota, idiotyzm, infantylizm, ograniczenie umysłowe, cynizm, egocentryzm, debilizm? Tak... wszystko w jednym.

Na tym tle - jeżeli miała to być sztuka z prawdziwego zdarzenia - spektakl "Klątwa" mógłby krytykować np. pedofilię wśród księży katolickich, ale z zastrzeżeniem, że jest to sprzeczne z nauczaniem Jezusa Chrystusa i jest potępiane jako grzech śmiertelny. Ale... w w/w religiach (ideach) islamu i judaizmu pedofilia jest legalna i dopuszczalna w rozumieniu pedofilii według praw współczesnej demokracji i współczesnego prawa. Więc jeżeli wieszano JPII to tym bardziej powinno się powiesić Mahometa lub jakiegoś wynaturzonego rabina. Jeżeli pieprzono się z Krzyżem to należało pieprzyć się z Menorą lub Koran wsadzać sobie między nogi i przeżyć z nim orgazm. Jeżeli brano do ust członka katolickiego papieża, to obok powinna być identyczna scena z Mahometem lub jakimś ważnym semickim, czyli żydowskim zwolennikiem Talmudu. Jeżeli piłą mechaniczną ścinano Krzyż to o wiele bardziej racjonalne i normalne byłoby ścięcie Menory i spalenie Koranu.

To wtedy można by się zastanowić nad przesłaniem sztuki jako negacji wiary.

A tak to jest tylko prowokacja i bluźnierstwo wobec katolicyzmu. To dno a dno i szambo nie zasługuje nawet na krytykę, bo tylko jakaś wartość jest warta krytyki, pustka jest warta jedynie pogardy i splunięcia. Wszyscy, którzy brali w tym udział są dla mnie karaluchami, których najchętniej bym zdeptał i jeżeli kiedykolwiek ich zobaczę na żywo to... dam w mordę!

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

środa, 2 kwietnia 2014

Mój papież Jan Paweł II niedługo świętym...

Dziś mija rocznica śmierci Jana Pawła II. Pamiętam te chwile smutku i rozpaczy, kiedy zostaliśmy niemal osieroceni. Pamiętam te łzy, wzruszenie, smutek i żal...

Odszedł wtedy ktoś, kto ukształtował całe pokolenie Polaków i również ja dojrzewałem z nim i czerpałem od niego siłę do pokonywania kolejnych moich dni życia. Moja droga istnienia na tym świecie była drogą jaką on mi wskazywał i choć nie zawsze go słuchałem... to w końcu dał mi jednak łaskę wiary, której tak pragnąłem. 

I jakoś tak zawsze w rocznicę Jego śmierci myślę właśnie o latach, które przeżyłem i o tym jak mało jest dziś w Polakach realizacji Jego słów kierowanych do nas... Myślę o swoim dzieciństwie, młodości i powolnym dorastaniu do obecnej, choć jeszcze zbyt małej ludzkiej dojrzałości...

Miałem dokładnie 10 lat, gdy zapłakała wzruszeniem ze szczęścia cała Polska... gdy te łzy zamieniały się niepostrzeżenie w uśmiech, radość, nadzieję i wiarę w lepsze jutro.

Stała się rzecz ówcześnie wprost nieprawdopodobna: nowym papieżem nie został Włoch a został nim nasz rodak Karol Wojtyła... kardynał zza "żelaznej kurtyny". Wpierw było niedowierzanie, szok... by ta radosna wieść tzw.: "pocztą pantoflową" rozeszła się błyskawicznie i dotarła do wszystkich Polaków.

W tamtejszej, komunistycznej prasie (np. w Trybunie Ludu) następnego dnia ukazały się tylko lakonicznie krótkie informacje, które niemalże ze wstydem i z zażenowaniem raczyły przekazywać fakt wyboru Polaka na Stolicę Piotrową.

Przez następne 27 lat Jan Paweł II był zawsze dla mnie - niezależnie jak mocno trwałem lub oddalałem się od wiary – postacią wyjątkową a dla Polski okazał się być największym obrońcą i ostoją jej tożsamości narodowej.

Dziś jednak zadaję sobie wciąż pytanie: Co się z nami stało, co stało się z naszym narodem?

Odpowiedzi należy szukać chyba daleko wstecz. Zostaliśmy niestety chyba skutecznie "przetrąceni" Stanem Wojennym i marazmem lat 80-tych. W latach 1981-1983 zmuszono do emigracji przeszło 1,5 mln autentycznych patriotów. Została KOR-owska, koncesjonowana opozycja i wiele milionów ludzi bez prawdziwych elit. Zryw solidarnościowy zakończył się zamordowaniem narodu, zamordowaniem jego ducha i tej naszej dumy, honoru i wartości nadrzędnych. Lata 90-te i dziki program Sachsa-Sorosa (dr. Leszka Balcerowicza) kompletnie spauperyzował większość Polaków. Prywatyzacja za bezcen pozbawiła nas własności...

Ale mimo wszystko jeszcze trwaliśmy i to dzięki naszemu papieżowi. Jak jeszcze żył JPII mieliśmy jakieś odniesienie, jakiś autorytet, fundament. Mogliśmy zawsze liczyć na jego słowa i obronę naszej Polski... Po 2005 roku zupełnie - jako naród - pogubiliśmy się...

Dziś ze smutkiem mogę tylko stwierdzić, że w 9 lat po jego śmierci My, Naród Polski, obecnie mamy tylko jedną szansę na przetrwanie... W tych czasach odradzającej się ekspansji sowiecko-germańskiej, w czasach pauperyzacji i promowania kosmopolitycznej bezpaństwowej (quasi znów komunistycznej) europejskości... musimy przypomnieć sobie nauczanie Ojca Świętego, jego postawę, jego patriotyzm i jego duchową WIELKOŚĆ!

Dla mnie osobiście zawsze był i pozostał autorytetem moralno-etycznym. Na różnych forach internetowych opisując swoją osobę przytaczam cztery cytaty Jana Pawła II, które wyznaczają mi drogę i jakość mego życia:

"Jeśli ktoś lub coś każe Ci sądzić, że jesteś już u kresu, nie wierz w to! Jeśli znasz odwieczną Miłość, która Cię stworzyła"; 

"Człowiek jest wielki nie przez to, co posiada, ale kim jest, nie przez to, co ma, lecz przez to czym dzieli się z innymi"; 

"Nie sposób inaczej zrozumieć Człowieka, jak w tej wspólnocie jaką jest Naród"; 

"Musicie być mocni mocą wiary i nadziei".

Jakże wiele można z nich wyczytać a przecież jest jeszcze wiele setek podobnych, tyle słów już zapomnianych... powróćmy do nich i czerpmy z nich wiarę i nadzieję w moc dobra, przyzwoitości i międzyludzkiej miłości. Bądźmy mocni mocą wiary i nadziei na lepsze jutro nas samych i naszej Ojczyzny...

Za 8 dni 10 kwietnia, czwarta rocznica zamachu smoleńskiego... dzień smutku i łez oraz chyba bezsilności wobec ogromu ZŁA otaczającego nas ze wschodu, zachodu i ze "środka".

Pamiętajmy jednak, że Jan Paweł II podtrzymał w Nas-Polakach narodową dumę z polskości, chrześcijaństwa oraz dał Nam duchową moc przetrwania...

Za życia był już świętym a już za kilka tygodni zostanie ogłoszony nim oficjalnie. Niech ta świadomość, świadomość Jego świętości pozwoli nam uwierzyć, że warto trwać, walczyć hartem i niezłomnością ducha, że miejsce zhańbionych zawsze w końcu znajdzie się na "zgniłych i wstydliwych kartach historii" a wydobywający się z nich "fetor" zostanie zneutralizowany zapomnieniem...

Módlmy się codziennie od dzisiaj, aby Jego święte wstawiennictwo w Domu Pana pozwoliło odrodzić się naszej Ojczyźnie, pozwoliło odrodzić się nam samym...


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

czwartek, 23 stycznia 2014

Nad-święty Dziwisz...

Tak tylko kilka moich zdań z cytatami...

Decyzja kardynała Stanisława Dziwisza o publikacji odręcznych zapisków bł. Jana Pawła II jest sprzeniewierzeniem się ostatniej woli naszego Papieża nakazującej ich spalenie.

Jest to wprost niebywałe. Dawny osobisty sekretarz błogosławionego dziś a już niedługo świętego Jana Pawła II uzurpując sobie prawo - wbrew testamentowi Jana Pawła II - dysponowania jego niezniszczonymi,  prywatnymi zapiskami wykorzystuje je komercyjnie dokonując ich publikacji tuż przed kanonizacją naszego Papieża.

Doprawdy nie rozumiem zachowania kardynała Dziwisza. Nie dosyć, że nie wykonał woli Piotrowego, Ziemskiego Namiestnika, który mu zaufał to jeszcze śmiał je wydać drukiem... Dlaczego?

Być może - jak zastanawia się w swoim poście Tomasz Nowicki - "Czy nie stoi za tym próba dyskredytacji polskiego świętego? Przecież były sekretarz, w mniejszej co prawda skali, próby takie już podejmował, że wspomnę żenującą historię przekazania relikwii błogosławionego rannemu w wypadku kierowcy sportowemu. A może w grę wchodzą jedynie względy merkantylne: wydawnictwo ukazuje się w marketingowo najwłaściwszej chwili, kiedy z pewnością przyniesie największe dochody. Czy to przypadek?" (1).

Jeżeli faktycznie - w co wątpię - tylko chęć zysku kierowała osobami podejmującymi decyzję o publikacji teraz tych zapisków to pozostaje mi jedynie za nich modlitwa o nawrócenie.

Pozostaje jeszcze pytanie dlaczego nie opublikowano tych zapisków wcześniej?...

Tutaj znów przytoczę cytat ze wspomnianego postu... "Czy mogło być tak, że  to zupełnie inna niż Watykan instytucja udzieliła im cichego imprimatur, gdy okazało się, że wszelkie wysiłki zmierzające do zablokowania wielce niewygodnej kanonizacji spaliły na panewce i że monopol na treści zawarte w tych notatkach stał się zbędny, że można już to rynkowo zdyskontować?  Jak to jest, do ciężkiej cholery, że jeden z najważniejszych polskich hierarchów co rusz postępuje w sposób budzący grozę i złość wśród owczarni, bez wahania narażając polski Kościół na niepotrzebne wstrząsy i napięcia, na wstyd i inwektywy? Nie chcę słuchać głodnych kawałków o "wyjątkowym historycznym znaczeniu", "bezcennej duchowej wartości dla wiernych" itp. wyssanych z palca bzdetów, bo nikt jeszcze nie wie, co tak naprawdę notatki te zawierają. Jeśli nie zostały spalone, jak żądał Papież, to może powinny spoczywać w archiwum i być dostępne dla poważnych badaczy, a nie cwaniaków szukających tanich sensacji i łatwego grosza? Albo w muzeum, gdzie każdy mógłby je obejrzeć jako eksponat, ale niekoniecznie żywić nimi machinę walki z Kościołem. A nie mam wątpliwości, że gdy wezmą je pod lupę gorliwi funkcjonariusze TegoKtóryNiePrzepuszczaŻadnychOkazji, prędko zrobią Papieżowi taki rachunek sumienia, że się nie pozbieramy! Może właśnie o to chodziło, by dać kolejny żer hienom antyklerykalizmu? I na koniec jedno, zupełnie już świeckie pytanie -- jakie przepisy prawa upoważniają kard. Dziwisza do dysponowania tymi zapiskami jak swoją własnością -- bo przecież nie testament Papieża, prawda?" (1).

Jan Paweł II jest dla mnie wyjątkowy. Przyjąłem go do swojego serca jako Autorytet Moralno-Etyczny. Jego oficjalnie wypowiadane przemyślenia (kazania, encykliki)  stały się dla mnie drogowskazem dojścia do Królestwa Bożego. Nigdy bym sobie nie pozwolił, aby Jego Słowo było przeze mnie przekreślone. Był i jest dla mnie Papieżem Świętymi i wobec tej świętości nic nie powinno być nic ważniejsze. Także dla jego duchownych sług.

Czyżby kardynał Stanisław Dziwisz uważał się bałwochwalczo za nad-świętego?

(1) http://naszeblogi.pl/43721-ksieze-stanislawie-ty-nas-zadziwiasz


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com

wtorek, 2 kwietnia 2013

Refleksje w rocznicę śmierci bł. Jana Pawła II

Dziś wieczorem zapalę lampkę w oknie i pomyślę o naszym papieżu, którego pontyfikat tak naprawdę ukształtował mnie jako dorosłego człowieka.

Jakoś tak zawsze w rocznicę Jego śmierci myślę o latach, które przeżyłem i o tym jak mało jest dziś w Polakach realizacji jego słów kierowanych do nas... Myślę o swoim dzieciństwie, młodości i powolnym dorastaniu do obecnej, choć jeszcze zbyt małej ludzkiej dojrzałości...

Miałem dokładnie 10 lat, gdy zapłakała wzruszeniem ze szczęścia cała Polska... gdy te łzy zamieniały się niepostrzeżenie w uśmiech, radość, nadzieję i wiarę w lepsze jutro.

Stała się rzecz ówcześnie wprost nieprawdopodobna: nowym papieżem nie został Włoch a został nim nasz rodak Karol Wojtyła... kardynał zza "żelaznej kurtyny". Wpierw było niedowierzanie, szok... by ta radosna wieść tzw.: "pocztą pantoflową" rozeszła się błyskawicznie i dotarła do wszystkich Polaków.

W tamtejszej, komunistycznej prasie (np. w Trybunie Ludu) następnego dnia ukazały się tylko lakonicznie krótkie informacje, które niemalże ze wstydem i z zażenowaniem raczyły przekazywać fakt wyboru Polaka na Stolicę Piotrową.

Przez następne 27 lat Jan Paweł II był zawsze dla mnie - niezależnie jak mocno trwałem lub oddalałem się od wiary – postacią wyjątkową a dla Polski okazał sie być największym obrońcą i ostoją jej tożsamości narodowej.

Dziś jednak zadaję sobie wciąż pytanie: Co się z nami stało, co stało się z naszym narodem?

Odpowiedzi należy szukać chyba daleko wstecz. Zostaliśmy niestety chyba skutecznie "przetrąceni" Stanem Wojennym i marazmem lat 80-tych. W latach 1981-1983 zmuszono do emigracji przeszło 1,5 mln autentycznych patriotów. Została KOR-owska, koncesjonowana opozycja i wiele milionów ludzi bez prawdziwych elit. Zryw solidarnościowy zakończył się zamordowaniem narodu, zamordowaniem jego ducha i tej naszej dumy, honoru i wartości nadrzędnych. Lata 90-te i dziki program Sachsa-Sorosa (dr. Leszka Balcerowicza) kompletnie spauperyzował większość Polaków. Prywatyzacja za bezcen pozbawiła nas własności...

Ale mimo wszystko jeszcze trwaliśmy i to dzięki naszemu papieżowi. Jak jeszcze żył JPII mieliśmy jakieś odniesienie, jakiś autorytet, fundament. Mogliśmy zawsze liczyć na jego słowa i obronę naszej Polski... Po 2005 roku zupełnie - jako naród - pogubiliśmy się...

Dziś ze smutkiem mogę tylko stwierdzić, że w 8 lat po jego śmierci My, Naród Polski, obecnie mamy tylko jedną szansę na przetrwanie... W tych czasach odradzającej się ekspansji sowiecko-germańskiej, w czasach pauperyzacji i promowania kosmopolitycznej bezpaństwowej (quasi znów komunistycznej) europejskości... musimy przypomnieć sobie nauczanie Ojca Świętego, jego postawę, jego patriotyzm i jego duchową WIELKOŚĆ!

Dla mnie osobiście zawsze był i pozostał autorytetem moralno-etycznym. Na różnych forach internetowych opisując swoją osobę przytaczam cztery cytaty Jana Pawła II, które wyznaczają mi drogę i jakość mego życia:

"Jeśli ktoś lub coś każe Ci sądzić, że jesteś już u kresu, nie wierz w to! Jeśli znasz odwieczną Miłość, która Cię stworzyła"; 

"Człowiek jest wielki nie przez to, co posiada, ale kim jest, nie przez to, co ma, lecz przez to czym dzieli się z innymi"; 

"Nie sposób inaczej zrozumieć Człowieka, jak w tej wspólnocie jaką jest Naród"; 

"Musicie być mocni mocą wiary i nadziei".

Jakże wiele można z nich wyczytać a przecież jest jeszcze wiele setek podobnych, tyle słów już zapomnianych... powróćmy do nich i czerpmy z nich wiarę i nadzieję w moc dobra, przyzwoitości i międzyludzkiej miłości. Bądźmy mocni mocą wiary i nadziei na lepsze jutro nas samych i naszej Ojczyzny...

Za 8 dni 10 kwietnia, trzecia rocznica zamachu smoleńkiego... dzień smutku i łez oraz chyba bezsilności wobec ogromu ZŁA otaczającego nas ze wschodu, zachodu i ze "środka".

Pamiętajmy jednak, że Jan Paweł II podtrzymał w Nas-Polakach narodową dumę z polskości, chrześcijaństwa oraz dał Nam duchową moc przetrwania... Za życia był już świętym a zapewne niedługo ogłoszony nim będzie oficjalnie. Niech ta świadomość pozwoli nam uwierzyć, że warto trwać, walczyć hartem i niezłomnością ducha, że miejsce zhańbionych zawsze w końcu znajdzie się na "zgniłych i wstydliwych kartach historii" a wydobywający się z nich "fetor" zostanie zneutralizowany zapomnieniem...

Na koniec fragment kazania JPII podczas Mszy dla Młodzieży w Częstochowie (pierwszy fragment) w roku 1983 roku (moja osobista tam obecność była dla mnie największym przeżyciem duchowym, dającym nadzieję na Wolność).



http://youtu.be/WCEm6gMXd1Q


Pozdrawiam

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com