Jutro kolejna rocznica – już 73 – najbardziej tchórzliwego, barbarzyńskiego i chamskiego ataku na Polskę w całej jej historii. 17 września 1939 r., łamiąc traktaty międzynarodowe, w tym: obowiązujący polsko-sowiecki pakt o nieagresji, Armia Sowiecka wkroczyła na teren Rzeczypospolitej Polskiej, realizując tym samym nazistowsko-komunistyczne ustalenia zawarte w tajnym protokole zawartego 23.08.1939 roku paktu Ribbentrop-Mołotow a właściwie Stalin-Hitler. Ta zbrodnicza i barbarzyńska napaść na broniącą się cały czas Polskę była niczym innym właśnie jak realizacją IV Rozbioru Polski dokonanego przez socjalistycznych, marksistowskich oraz nizistowskich, niemieckich nieprzyjaciół, od zawsze nienawidzących Polski i Polaków.
Nie był to atak przypadkowy a jego przygotowania Sowieci rozpoczęli zaraz po swojej klęsce w wojnie z Polską w 1920 roku a nawet wcześniej. Był po prostu realizacją zapowiedzi - wcale nie uważającego się za człowieka rosyjskiego a nawet gardzącego rodowitymi Rosjanami i dowiezionego na rewolucję ze Szwajcarii - W.I. Lenina: "Im silniejszą Polska będzie, tym bardziej nienawidzić jej będą Niemcy, a my potrafimy posługiwać się tą ich niezniszczalną nienawiścią. Przeciwko Polsce możemy zawsze zjednoczyć cały naród rosyjski i nawet sprzymierzyć się z Niemcami".
Po wojnie polsko - bolszewickiej z 1920 roku w Moskwie stało się jasne, że sami sowieccy bolszewicy nie są w stanie pokonać Polski i rozszerzyć swojego panowania na całą Europę. Potrzebna im zatem była nowa wielka wojna, której sojusznikiem mogły być jedynie upokorzone - w swoim mniemaniu - Traktatem Wersalskim Niemcy - tak samo nienawidzący Polski i niezgadzający się na jej istnienie jak Sowieci. Oba kraje łączyła wspólna historia i dokonanie rozbiorów Polski, oba kraje w latach 20-tych XX wieku były geopolitycznie alienowane...
16 kwietnia 1922 roku komisarz spraw zagranicznych Rosji Gieorgij Cziczerin i minister spraw zagranicznych Niemiec Walther Rathenau podpisali we włoskim Rapallo układ militarno - handlowy. Zmieniał on diametralnie sytuację zarówno Niemiec jak i Rosji. Inicjatorami podpisania owego układu byli Sowieci. Niemniej zarówno dla nich, jak dla Niemców był to układ idealny. Niemcom pozwalał ominąć obostrzenia Traktatu Wersalskiego i swobodnie szkolić oraz zbroić się militarnie na terenach sowieckich, dla Rosjan był niezbędny dla budowy swojego przemysłu zbrojeniowego i swojej gospodarki.
Punktem zwrotnym współpracy sowiecko-niemieckiej było objęcie w Niemczech władzy przez socjalistę i szefa Narodowosocjalistycznej Niemieckiej Partii Robotników (NSDAP), Adolfa Hitlera. Program jego partii oparty był - podobnie jak komunistów w Rosji Sowieckiej - na ideach K. Marksa i nie miał nic wspólnego z ówczesnym ruchem faszystowskim. Wielu nazistów wywodziło się z szeregów niemieckich komunistów. Sam Hitler uważał się za ucznia Stalina, choć obaj myśleli o sobie jako o wrogach konkurujących między sobą w dążeniu do identycznego celu, jakim było wojenne opanowanie jak największej ilości narodów Europy a nawet swiata.
Kulminacyjnym aktem owej współpracy było podpisanie wspomnianego paktu Ribbentrop-Mołotow. Warto zwrócić uwagę, że inicjatorem jego tajnego protokołu - m.in. likwidującego ostatecznie Polskę - był sam J. Stalin. W. I. Lenin to właśnie jego obwiniał za klęskę z 1920 roku. J. Stalin z tej nienawiści nie chciał nawet, aby Polska istniała jako jedna z republik sowieckich. Dlatego też już w 1938 roku zlikwidował polską sekcję kominternu (jako przyszłego zalążka komunistycznego rządu w Polsce) a jej członków wymordował. Już wtedy chyba zdecydował, że Polska w żadnej formie nie będzie istniała, nawet jako kolejna republika ZSRR.
Zgodnie z zapisami owego paktu CCCP miała graniczyć z Rzeszą na Wiśle. Ten IV Rozbiór Polski dawał Sowietom ponad połowę naszego kraju, razem z prawobrzeżną częścią Warszawy. Ponadto zapisy paktu dawały Stalinowi: Łotwę, Estonię, Finlandię i część Rumunii. Oczywiście też Niemcy zyskali: Sowieci przekazali im olbrzymią ilość surowców, w tym stali, paliw i zboża, niezbędnymi dla rozwoju niemieckiej armii. Niemcy ponadto przekazali Rosjanom plany swych najlepszych pancerników i czołgów. W myśl postanowień umowy niemieccy doradcy pomagali w sowieckich fabrykach wprowadzać nowe technologie a sami uczyli się od Sowietów, jak wykorzystywać więźniów obozów do pracy. Uzgodniono też ścisłą współpracę NKWD z niemieckim gestapo, zwłaszcza w zwalczaniu polskiego ruchu oporu.
Jedną z tragiczniejszych kart naszej historii jest fakt, że treść paktu Ribbentrop-Mołotow i jego tajnego załącznika znana była aliantom tuż po jego podpisaniu. Nie przekazano go jednak Polsce! Można to oceniać jedynie w kategoriach zdrady Polski dokonanej przez jej sojuszników: Anglię i Francję. Gdyby Polacy znali zapisy tajnego protokołu inaczej wyglądałaby cała kampania wrześniowa i inaczej musielibyśmy zareagować na sowiecką agresję! Inaczej też musieliby zachować się alianci w obliczu żądania przez Polskę pomocy w czasie agresji przez dwa ludobójcze totalitaryzmy. A my czekaliśmy naiwnie na pomoc aliantów w dniu 3 września i później...
Mimo tego - po agresji Niemiec - Polska broniła się. 16 września 1939 sytuacja Niemiec była bardziej niż beznadziejna. Brakowało paliwa i pojawiały się problemy logistyczne. Luftwaffe musiała odwołać szereg lotów. Straty w sprzęcie zmotoryzowanym wynosiły połowę stanu. Polskie wojska postępowały według planu defensywnego przygotowanego przed wojną, trwała bitwa nad Bzurą, którą - gdyby nie sowiecka agresja - mogliśmy nawet wygrać i zmienić losy kampanii wrześniowej. A. Hitler wielokrotnie wzywał J. Stalina do wypełnienia ich umowy i ataku na Polskę. Nastąpiła ona 17 września, po zakończeniu w dniu 16 września na wschodzie japońsko-sowieckiej bitwy nad Chałchin – Goł. J. Stalin musiał - zanim zaatakuje Polskę - mieć pewność, że nie będzie walczył na "dwóch frontach".
Należy też wskazać, że Francja i Anglia zdecydowały 12 września 1939 roku (podczas konferencji w Abbeville) o nie udzieleniu przez nich zbrojnej pomocy Polsce w walce z Niemcami. Była to ich ostateczna zdrada, o której też wiedział J. Stalin i jego wówczas przyjaciel w walce A. Hitler. Ci zdrajcy jeszcze okłamali Polskę, że uderzą właśnie 17 września.
Pod koniec dnia 16 września do oddziałów sowieckich zgromadzonych w strefie przygranicznej dotarł tajny rozkaz K. Woroszyłowa nr 16634 o treści: "Uderzać o świcie siedemnastego", czyli od samego początku wojny Sowieci byli gotowi do uderzenia...
Jakże wtedy pomiędzy 3 a 6 rano Józef Stalin musiał być zadowolony. Czekał tyle dni, bo aż 17 od momentu kiedy jego serdeczny, socjalistyczny przyjaciel Adolf Hitler napadł równie barbarzyńsko na Polskę - tego "koszmarnego bękarta Traktatu Wersalskiego" jak określał to jego przecież ukochany minister Wiaczesław Mołotow (często można tez spotkać łagodniejsze tłumaczenie tegoż cytatu - moim zdaniem łagodzone "na siłę": "poroniony płód traktatu wersalskiego").
Łącznie Sowieci skierowali do walki z "Polskimi Panami" prawie - według różnych źródeł - od 0,6 do 1,5 miliona żołnierzy, ponad 6 tys. czołgów i ok. 1800 samolotów. W sumie w starciach z Armią Czerwoną zginęło ok. 2,5 - 3 tys. polskich żołnierzy, a ok. 20 tys. było rannych i zaginionych. Do niewoli sowieckiej dostało się ok. 200 - 250 tys. żołnierzy, w tym ponad 10 - 18 tys. oficerów (dane zróżnicowane: zależnie od źródła i sposobu kwalifikacji). Wielu z tych oficerów i i innych znamienitych Polaków zostało później - w roku 1940 - bestialsko zamordowanych na terenie Rosji Sowieckiej w jednej z największych zbrodni ludobójstwa, tzw: Zbrodni Katyńskiej. Na obchody jej 70 rocznicy leciał w kwietniu 2010 roku do Katynia śp. Lech Kaczyński i wielu patriotów, którzy w dzisiejszych czasach walczyli o polskość i naszą niepodległość. Trudno oprzeć się wrażeniu podobnego celu jaki przyświecał śmierci tych elit... z roku 1940 i 2010...
W czasie wojny z sowietami i po niej, w wyniku, agresji, deportacji, przesiedleń zginęło około 2 miliony Polaków...
Warto o tej dacie przypominać, bo znów stała się niewygodna... choć stanowi jedną z najważniejszych i najbardziej haniebnych dat w historii stosunków sowiecko-polskich.
Jakże teraz możemy żałować, iż nie usłyszymy więcej takich słów:
http://www.youtube.com/watch?v=TZ7_FR-SPBU
Pozdrawiam
P.S.
Źródła informacji, które wykorzystałem i które były inspiracją niniejszego:
- http://krzysztofjaw.blogspot.com/2011/09/najgorszy-wrog-cham-i-tchorz-zadaje.html,
- http://pl.wikipedia.org/wiki/Agresja_ZSRR_na_Polskę,
- http://www.polskiedzieje.pl/pozostale-artykuly/agresja-zsrr-na-polske-17-wrzesnia-1939-roku.html,
- http://www.1939.pl/bitwy/sowieci/agresja-zsrr-na-polske/index.html,
- http://lju.nowyekran.pl/post/27006,17-wrzesnia-1939,
- http://blogmedia24.pl/node/51913
- http://krzysztofjaw.blogspot.com/2010/09/tak-to-juz-koniec-zyjemy-w-polszy-i.html,
- http://www.kresy.pl/kresopedia,historia,ii-wojna-swiatowa?zobacz/agresja-sowiecka-na-polske-17-ix-1939
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com
Szczęście to codzienne odczuwanie własnej wolności od wszystkiego... Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kondominium. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kondominium. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 16 września 2012
piątek, 25 listopada 2011
Polska nie chce Euro i czy czekają nas przyspieszone wybory?
Witam
W tym ogólnym zamieszaniu związanym z aresztowaniem Gromosława Cz. jakoś prawie nikt nie zauważył sensacyjnej wprost deklaracji Ministra Finansów Vincentego Rostowskiego, który również we środę - odpowiadając w programie "Na pierwszym planie" - Panu "redaktorowi" P. Kraśko na zadane przez niego pytania dotyczące wejścia Polski do strefy Euro powiedział mniej więcej, że.... cztery lata temu chcieliśmy wejść do tej strefy, ale "później się okazało, że jednak instytucje strefy Euro są na tyle niedomknięte, że nie ma tam mechanizmu, który zapewniałby bezpieczeństwo krajów tej strefy w tak trudnych warunkach (w warunkach kryzysu - dop. -kj) (...) Obecnie do strefy Euro (takiej jak obecnie, choć jest w trakcie przebudowy) przystąpić nie możemy. Nie możemy o tym myśleć (...) Już 6 miesięcy temu inwestorzy z USA i Japonii z niepokojem pytali czy czasem nie mamy zamiary zbyt pochopnie przystępować do Euro. Kiedyś będziemy chcieli, ale możemy to zrobić wtedy, kiedy... państwa strefy Euro ja naprawią (...) Oni (Niemcy) muszą zdać sobie sprawę, ze (kryzys) nie jest problemem leniwych Greków, ale słabości waluty Euro i kryzys ten może uderzyć i w Niemców i Holendrów... ".
Ja słuchałem tego wywiadu z coraz większym zaskoczeniem. Od zawsze bowiem twierdziłem, że wspólna waluta jest niebezpiecznym ekonomicznie eksperymentem (a'la komunistyczny rubel transferowy), który zakończy się katastrofą gospodarczą całej Europy. Uważałem, że w odpowiednich warunkach może stać się instrumentem jej zniszczenia. Po traumie wejścia Polski do UE cieszyłem się, że choć tak propagowana przez D. Tuska idea przystąpienia do wspólnej waluty "legła w gruzach". Wielokrotnie wręcz drwiłem z naszego ministra finansów a oglądając ów wywiad w dużej części podzielałem jego opinie na temat Euro! (?).
Przecież ustami polskiego ministra finansów Polska jawnie zadeklarowała niechęć do waluty Euro i brak - w najbliższym czasie - zamiaru do niej przystąpienia!!! Toż to powinna być najważniejsza informacja dnia a nawet miesiąca. Tytuły gazet winny wielkimi literami bombardować nas np. tekstem: "Nie wchodzimy do Euro" i wielopłaszczyznowymi analizami przyczyn i skutków tej decyzji... A w mediach jakaś była i jest zupełna cisza...
Ciekawa była zresztą cała wymowa tej rozmowy (polecam szczerze). Rozpoczęto ją od przypomnienia niedawnych i szokujących słów naszego ministra o możliwej wojnie w Europie, wynikającej z kryzysu i upadku strefy Euro. Później Pan P. Kraśko wspomniał słowa jednego z analityków w USA, który stwierdził, że Polska będzie "rosła w siłę" pod przywództwem Premiera R. Sikorskiego (sic!). Vincent Rostowski bezpośrednio też zaatakował strefę Euro (system niedomknięty, w przebudowie, itd) i jej flagową gospodarkę - Niemcy. Później mówił dziwnym dychotomicznym językiem My-Oni ("Oni muszą zdecydować, co chcą z tą Grecją zrobić"). Opowiadał o rozmowach w USA...
Odniosłem wprost wrażenie jakby Vincent Rostowski mówił zupełnie co innego niż A. Merkel i nasz proniemiecki D. Tusk... A było to przedwczoraj... Wczoraj zaś Niemcy nie sprzedały swoich obligacji, co wywołało w tym kraju szok a w samym wywiadzie - z lekka pobłażliwością - Vincent wskazywał na fakt, że "ileż Oni (kraje Euro) muszą się natrudzić, żeby sprzedać swoje obligacje (dług)".
Oj... coś ten nasz minister bardzo dużo wie, ale ja mu wierzę... Ma przecież zapewne bezpośrednie przekazy z samego centrum, czyli od swojego pryncypała G. Sorosa. Nie zdementował też możliwości hipotetycznego premierowania przez Radosława Sikorskiego... Widać nasz minister spraw zagranicznych ma dość silną "pozycję startową" w kręgach znajomych swojej żony Anne Applebaum, która poprzez swoich "'pociotków" bardzo dobrze zna obszar nowojorskiej finansjery. A ta finansjera to też niemal towarzysze naszego Vincenta Rostowskiego...
Z pewnością jesteśmy świadkami wielkich przetasowań i budowania nowego światowego układu geopolitycznego i w tym kontekście też winniśmy patrzeć na sprawy polskie, w tym także na rozgrywającą się na naszych oczach "wojnę na górze".
Aresztowanie Gromosława Cz. jest tylko małym elementem tej walki, która tak naprawdę rozgrywa się na linii: USA (światowa finansjera) - Niemcy - Rosja a Polska ze swoim potencjałem energetycznym (gaz łupkowy) stała się od 2005 roku "oczkiem u wagi".
Aby zrozumieć sens zatrzymania G.Cz. należy cofnąć się do Afery Rywina, która była najprawdopodobniej rozgrywką pomiędzy służbami cywilnymi i biznesem dawnego PZPR (skupionymi wokół L. Millera) a całkowicie prorosyjskimi służbami wojskowymi WSI reprezentowanymi prawdopodobnie przez "michnikowszczyznę" (i nie tylko).
Sądzę, że tak naprawdę samo zatrzymanie G.Cz. było li tylko zasłoną dymną a ważniejsi są pozostali zatrzymani, w tym doradca Leszka Balcerowicza... który dla przypomnienia ostatnio był jawnym krytykiem D. Tuska. Trzeba też zważyć, że L. Balcerowicz i Vincent Rostowski to tama sama drużyna, które - wedle mojego toku rozumowania - powoli przestaje sprzyjać prounijnemu (proniemieckiemu) D. Tuskowi.
Ciekaw jestem jakie będzie (i czy będzie, i czy zdąży, i czy Tusk tego w ogóle chce?) kolejne uprzedzające uderzenie D. Tuska, tym razem neutralizujące układ prorosyjski, który przecież już dawno - uniemożliwiając mu startowanie w wyborach prezydenckich - dokonał jego "politycznego skreślenia".
(Na marginesie: cały czas nie mogę wyjść z podziwu jak Chłopcy musieli być pewni zwycięstwa w wyborach prezydenckich B. Komorowskiego skoro zdecydowali się na usuniecie z nich D. Tuska, który wówczas był jedynym pewnym kandydatem do zwycięstwa z oczernianym śp. Lechem Kaczyńskim. Wtedy B. Komorowski miał 3% poparcia. Jakoś mam niejasne przeczucie w sferze moich fantazji politycznych, że byli pewni, ze B. Komorowski nie będzie musiał walczyć z żadnym z braci Kaczyńskich...)
Kontynuując... Prawdopodobnie, aczkolwiek nie na pewno a być może w ogóle nie i snuję tylko pytające domysły z obszaru political fiction: przecież G. Schetyna, A. Michnik, B. Komorowski, R. Kalisz, M. Dukaczewski i J. Palikot czekają?... Jeżeli tak to sądzę, że wiedzą na co...
W polskim modelu sądowym weryfikacji wyborów dokonuje pierwsza izba Sądu Najwyższego. Jak na razie wybory parlamentarne przez ten sąd nie zostały uznane za ważne. Rozpatrywane są podobno jeszcze dwie skargi wyborcze. Sądzę, że jest to skarga NE i JKM oraz... J. Palikota... Ten ostatni zaś energicznie buduje nową, prosowiecką lewicę, w której dla frakcji millerowsko-napieralskiej raczej już miejsca nie będzie...
Możliwe jest więc unieważnienie przez sąd wyborów i rozpisanie nowych. Inna opcją jest też przekroczenie ustawowej granicy stosunku długu do PKB (postępująca deprecjacja złotego) i odsunięcie przez prezydenta obecnego rządu, w tym D. Tuska oczywiście. No wtedy bylibyśmy (będziemy?) świadkami dantejskich scen na linii: Schetyna/Palikot vs Sikorski...
W tym kontekście powstają też i inne pytania. Czy dodatkowym argumentem za wprowadzeniem władzy prezydenckiej miała być nieudolność rządu w pacyfikacji wielkich burd ulicznych 11 listopada? Czy swoje exposé D. Tusk pisał sam, czy mu kazano, aby wywołać uliczne demonstracje (P. Kraśko pytająco wspomniał w przytaczanym wywiadzie "Przecież, gdyby takie exposé wygłosił premier Włoch - chyba o Włochy chodziło - to mielibyśmy 100 tysięcy ludzi na demonstracjach"... P. Kraśko - dziwiąc się i czytając z kartki - mówił to na zachętę?). Czy tak merytorycznie słabi ministrowie zostali dobrani ze względu na krótki czas ich przewidywanego ministrowania?
(Dygresyjnie: jaki prezes dopiera sobie słabych i niedoświadczonych wiceprezesów lub członków zarządu, o których wie, że sobie nie poradzą?. To przecież nieracjonalna decyzja mogąca negatywnie wpłynąć na jego samego pozycję kierowniczą i doprowadzić w bardzo szybkim tempie do jego wymiany... A może o to właśnie chodzi? A może D. Tusk faktycznie zostanie Szefem Komisji Europejskiej? )
I znów jakoś podświadomie czuję, że wszystkim stronom konfliktu "na górze" zależy na tym, aby w Polsce był chaos? Przecież cały czas wieszczy się nadejście w Polsce - nie będącej w strefie Euro - kryzysu, próbuje się zantagonizować Polaków, konstruuje się prowokacje takie jak na Marszu Niepodległości...
Dziwię się też dlaczego po zapowiedzi V. Rostowskiego o nie wchodzeniu przez Polskę do strefy Euro tak nagle kurs naszej waluty zamiast - choć krótkookresowo - rosnąć spada... Czyżby Polska ma dla finansjery swiatowej za dużo jeszcze rezerw finansowych i rozpoczeły się już spekulacje na naszej walucie... Wszak wiadomo, że musimy interweniować na rynku walutowym, szczególnie w grudniu...
Pytania, pytania.... Czy Polska stała się obecnie areną walki pomiędzy - chyba nieuchronnym - kondominium niemiecko-rosyjskim a światową finansjerą, która już zarządza m.in. we Francji, Włoszech, Grecji a dla Polski ma stanowić europejski przyczółek ziem przeznaczonych...? Nie mamy wyjścia...?
Pozdrawiam
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com
W tym ogólnym zamieszaniu związanym z aresztowaniem Gromosława Cz. jakoś prawie nikt nie zauważył sensacyjnej wprost deklaracji Ministra Finansów Vincentego Rostowskiego, który również we środę - odpowiadając w programie "Na pierwszym planie" - Panu "redaktorowi" P. Kraśko na zadane przez niego pytania dotyczące wejścia Polski do strefy Euro powiedział mniej więcej, że.... cztery lata temu chcieliśmy wejść do tej strefy, ale "później się okazało, że jednak instytucje strefy Euro są na tyle niedomknięte, że nie ma tam mechanizmu, który zapewniałby bezpieczeństwo krajów tej strefy w tak trudnych warunkach (w warunkach kryzysu - dop. -kj) (...) Obecnie do strefy Euro (takiej jak obecnie, choć jest w trakcie przebudowy) przystąpić nie możemy. Nie możemy o tym myśleć (...) Już 6 miesięcy temu inwestorzy z USA i Japonii z niepokojem pytali czy czasem nie mamy zamiary zbyt pochopnie przystępować do Euro. Kiedyś będziemy chcieli, ale możemy to zrobić wtedy, kiedy... państwa strefy Euro ja naprawią (...) Oni (Niemcy) muszą zdać sobie sprawę, ze (kryzys) nie jest problemem leniwych Greków, ale słabości waluty Euro i kryzys ten może uderzyć i w Niemców i Holendrów... ".
Ja słuchałem tego wywiadu z coraz większym zaskoczeniem. Od zawsze bowiem twierdziłem, że wspólna waluta jest niebezpiecznym ekonomicznie eksperymentem (a'la komunistyczny rubel transferowy), który zakończy się katastrofą gospodarczą całej Europy. Uważałem, że w odpowiednich warunkach może stać się instrumentem jej zniszczenia. Po traumie wejścia Polski do UE cieszyłem się, że choć tak propagowana przez D. Tuska idea przystąpienia do wspólnej waluty "legła w gruzach". Wielokrotnie wręcz drwiłem z naszego ministra finansów a oglądając ów wywiad w dużej części podzielałem jego opinie na temat Euro! (?).
Przecież ustami polskiego ministra finansów Polska jawnie zadeklarowała niechęć do waluty Euro i brak - w najbliższym czasie - zamiaru do niej przystąpienia!!! Toż to powinna być najważniejsza informacja dnia a nawet miesiąca. Tytuły gazet winny wielkimi literami bombardować nas np. tekstem: "Nie wchodzimy do Euro" i wielopłaszczyznowymi analizami przyczyn i skutków tej decyzji... A w mediach jakaś była i jest zupełna cisza...
Ciekawa była zresztą cała wymowa tej rozmowy (polecam szczerze). Rozpoczęto ją od przypomnienia niedawnych i szokujących słów naszego ministra o możliwej wojnie w Europie, wynikającej z kryzysu i upadku strefy Euro. Później Pan P. Kraśko wspomniał słowa jednego z analityków w USA, który stwierdził, że Polska będzie "rosła w siłę" pod przywództwem Premiera R. Sikorskiego (sic!). Vincent Rostowski bezpośrednio też zaatakował strefę Euro (system niedomknięty, w przebudowie, itd) i jej flagową gospodarkę - Niemcy. Później mówił dziwnym dychotomicznym językiem My-Oni ("Oni muszą zdecydować, co chcą z tą Grecją zrobić"). Opowiadał o rozmowach w USA...
Odniosłem wprost wrażenie jakby Vincent Rostowski mówił zupełnie co innego niż A. Merkel i nasz proniemiecki D. Tusk... A było to przedwczoraj... Wczoraj zaś Niemcy nie sprzedały swoich obligacji, co wywołało w tym kraju szok a w samym wywiadzie - z lekka pobłażliwością - Vincent wskazywał na fakt, że "ileż Oni (kraje Euro) muszą się natrudzić, żeby sprzedać swoje obligacje (dług)".
Oj... coś ten nasz minister bardzo dużo wie, ale ja mu wierzę... Ma przecież zapewne bezpośrednie przekazy z samego centrum, czyli od swojego pryncypała G. Sorosa. Nie zdementował też możliwości hipotetycznego premierowania przez Radosława Sikorskiego... Widać nasz minister spraw zagranicznych ma dość silną "pozycję startową" w kręgach znajomych swojej żony Anne Applebaum, która poprzez swoich "'pociotków" bardzo dobrze zna obszar nowojorskiej finansjery. A ta finansjera to też niemal towarzysze naszego Vincenta Rostowskiego...
Z pewnością jesteśmy świadkami wielkich przetasowań i budowania nowego światowego układu geopolitycznego i w tym kontekście też winniśmy patrzeć na sprawy polskie, w tym także na rozgrywającą się na naszych oczach "wojnę na górze".
Aresztowanie Gromosława Cz. jest tylko małym elementem tej walki, która tak naprawdę rozgrywa się na linii: USA (światowa finansjera) - Niemcy - Rosja a Polska ze swoim potencjałem energetycznym (gaz łupkowy) stała się od 2005 roku "oczkiem u wagi".
Aby zrozumieć sens zatrzymania G.Cz. należy cofnąć się do Afery Rywina, która była najprawdopodobniej rozgrywką pomiędzy służbami cywilnymi i biznesem dawnego PZPR (skupionymi wokół L. Millera) a całkowicie prorosyjskimi służbami wojskowymi WSI reprezentowanymi prawdopodobnie przez "michnikowszczyznę" (i nie tylko).
Sądzę, że tak naprawdę samo zatrzymanie G.Cz. było li tylko zasłoną dymną a ważniejsi są pozostali zatrzymani, w tym doradca Leszka Balcerowicza... który dla przypomnienia ostatnio był jawnym krytykiem D. Tuska. Trzeba też zważyć, że L. Balcerowicz i Vincent Rostowski to tama sama drużyna, które - wedle mojego toku rozumowania - powoli przestaje sprzyjać prounijnemu (proniemieckiemu) D. Tuskowi.
Ciekaw jestem jakie będzie (i czy będzie, i czy zdąży, i czy Tusk tego w ogóle chce?) kolejne uprzedzające uderzenie D. Tuska, tym razem neutralizujące układ prorosyjski, który przecież już dawno - uniemożliwiając mu startowanie w wyborach prezydenckich - dokonał jego "politycznego skreślenia".
(Na marginesie: cały czas nie mogę wyjść z podziwu jak Chłopcy musieli być pewni zwycięstwa w wyborach prezydenckich B. Komorowskiego skoro zdecydowali się na usuniecie z nich D. Tuska, który wówczas był jedynym pewnym kandydatem do zwycięstwa z oczernianym śp. Lechem Kaczyńskim. Wtedy B. Komorowski miał 3% poparcia. Jakoś mam niejasne przeczucie w sferze moich fantazji politycznych, że byli pewni, ze B. Komorowski nie będzie musiał walczyć z żadnym z braci Kaczyńskich...)
Kontynuując... Prawdopodobnie, aczkolwiek nie na pewno a być może w ogóle nie i snuję tylko pytające domysły z obszaru political fiction: przecież G. Schetyna, A. Michnik, B. Komorowski, R. Kalisz, M. Dukaczewski i J. Palikot czekają?... Jeżeli tak to sądzę, że wiedzą na co...
W polskim modelu sądowym weryfikacji wyborów dokonuje pierwsza izba Sądu Najwyższego. Jak na razie wybory parlamentarne przez ten sąd nie zostały uznane za ważne. Rozpatrywane są podobno jeszcze dwie skargi wyborcze. Sądzę, że jest to skarga NE i JKM oraz... J. Palikota... Ten ostatni zaś energicznie buduje nową, prosowiecką lewicę, w której dla frakcji millerowsko-napieralskiej raczej już miejsca nie będzie...
Możliwe jest więc unieważnienie przez sąd wyborów i rozpisanie nowych. Inna opcją jest też przekroczenie ustawowej granicy stosunku długu do PKB (postępująca deprecjacja złotego) i odsunięcie przez prezydenta obecnego rządu, w tym D. Tuska oczywiście. No wtedy bylibyśmy (będziemy?) świadkami dantejskich scen na linii: Schetyna/Palikot vs Sikorski...
W tym kontekście powstają też i inne pytania. Czy dodatkowym argumentem za wprowadzeniem władzy prezydenckiej miała być nieudolność rządu w pacyfikacji wielkich burd ulicznych 11 listopada? Czy swoje exposé D. Tusk pisał sam, czy mu kazano, aby wywołać uliczne demonstracje (P. Kraśko pytająco wspomniał w przytaczanym wywiadzie "Przecież, gdyby takie exposé wygłosił premier Włoch - chyba o Włochy chodziło - to mielibyśmy 100 tysięcy ludzi na demonstracjach"... P. Kraśko - dziwiąc się i czytając z kartki - mówił to na zachętę?). Czy tak merytorycznie słabi ministrowie zostali dobrani ze względu na krótki czas ich przewidywanego ministrowania?
(Dygresyjnie: jaki prezes dopiera sobie słabych i niedoświadczonych wiceprezesów lub członków zarządu, o których wie, że sobie nie poradzą?. To przecież nieracjonalna decyzja mogąca negatywnie wpłynąć na jego samego pozycję kierowniczą i doprowadzić w bardzo szybkim tempie do jego wymiany... A może o to właśnie chodzi? A może D. Tusk faktycznie zostanie Szefem Komisji Europejskiej? )
I znów jakoś podświadomie czuję, że wszystkim stronom konfliktu "na górze" zależy na tym, aby w Polsce był chaos? Przecież cały czas wieszczy się nadejście w Polsce - nie będącej w strefie Euro - kryzysu, próbuje się zantagonizować Polaków, konstruuje się prowokacje takie jak na Marszu Niepodległości...
Dziwię się też dlaczego po zapowiedzi V. Rostowskiego o nie wchodzeniu przez Polskę do strefy Euro tak nagle kurs naszej waluty zamiast - choć krótkookresowo - rosnąć spada... Czyżby Polska ma dla finansjery swiatowej za dużo jeszcze rezerw finansowych i rozpoczeły się już spekulacje na naszej walucie... Wszak wiadomo, że musimy interweniować na rynku walutowym, szczególnie w grudniu...
Pytania, pytania.... Czy Polska stała się obecnie areną walki pomiędzy - chyba nieuchronnym - kondominium niemiecko-rosyjskim a światową finansjerą, która już zarządza m.in. we Francji, Włoszech, Grecji a dla Polski ma stanowić europejski przyczółek ziem przeznaczonych...? Nie mamy wyjścia...?
Pozdrawiam
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com
sobota, 17 września 2011
Najgorszy wróg, cham i tchórz zadaje śmiertelny cios w plecy!
Witam
Dziś kolejna rocznica – już 72 – najbardziej tchórzliwego, barbarzyńskiego i chamskiego ataku na Polskę w całej jej historii. 17 września 1939 r., łamiąc traktaty międzynarodowe, w tym: obowiązujący polsko-sowiecki pakt o nieagresji, Armia Sowiecka wkroczyła na teren Rzeczypospolitej Polskiej, realizując tym samym nazistowsko-komunistyczne ustalenia zawarte w tajnym protokole paktu Ribbentrop-Mołotow. Ta zbrodnicza i barbarzyńska napaść na broniącą się cały czas Polskę była niczym innym właśnie jak realizacją IV Rozbioru Polski dokonanego przez socjalistycznych, marksistowskich przyjaciół, od zawsze nienawidzących Polski i Polaków.
Jakże wtedy pomiędzy 3 a 6 rano Józef Stalin musiał być zadowolony. Czekał tyle dni, bo aż 17 od momentu kiedy jego serdeczny, socjalistyczny przyjaciel Adolf Hitler napadł równie barbarzyńsko na Polskę - tego "koszmarnego bękarta Traktatu Wersalskiego" jak określał to jego przecież ukochany minister Wiaczesław Mołotow (często można tez spotkać łagodniejsze tłumaczenie tegoż cytatu - moim zdaniem łagodzone "na siłę": "poroniony płód traktatu wersalskiego"). Ten psychopatyczny tyran totalitarny czekał pomimo, że jego serdeczny właśnie przyjaciel Adolf Hitler ciągle prosił go, aby szybciej przekroczył granice Polski. Zagadką pozostaje dlaczego socjalistyczno-komunistyczny serdeczny przyjaciel Adolfa Hitlera i chyba od niego samego bardziej nienawidzący Polski i Polaków tak dług zwlekał z zadaniem Polkom ostatecznego ciosu "nożem w plecy". Osobiście skłaniam się do stwierdzenia, iż ten socjalistyczno-komunistyczny psychopata był przekonany, że przedwojenna pomoc wojskowa udzielona przez niego Niemcom pozwoli im na szybkie opanowanie Polski i jej kapitulację. Stalin w tej swojej chorej psychicznie głowie chciał po prostu dokonać zemsty na Polakach za przegraną roku 1920 rękoma swojego - równie psychopatycznie chorego - przyjaciela Adolfa Hitlera. Gdy zaś Polacy zaskakująco długo bronili się przed nazistami a sytuacja międzynarodowa stawał się "napięta" i mogła jednak "zmusić" Anglię i Francję do podjęcia działań wojennych... ten oprawca narodu polskiego zdecydował się zadać ostateczny cios Polsce - jak największy tchórz zaczął "kopać leżącego" i zadawać śmiertelne ciosy w plecy.
Łącznie Sowieci skierowali do walki z "Polskimi Panami" prawie 1,5 miliona żołnierzy, ponad 6 tys. czołgów i ok. 1800 samolotów. W sumie w starciach z Armią Czerwoną zginęło ok. 2,5 - 3 tys. polskich żołnierzy, a ok. 20 tys. było rannych i zaginionych. Do niewoli sowieckiej dostało się ok. 200 - 250 tys. żołnierzy, w tym ponad 10 - 18 tys. oficerów (dane zróżnicowane: zależnie od źródła i sposobu kwalifikacji). Wielu z tych oficerów i i innych znamienitych Polaków zostało później - w roku 1940 - bestialsko zamordowanych na terenie Rosji Sowieckiej w jednej z największych zbrodni ludobójstwa, tzw: Zbrodni Katyńskiej. Na obchody jej 70 rocznicy leciał w kwietniu 2010 roku do Katynia śp. Lech Kaczyński i wielu patriotów, którzy w dzisiejszych czasach walczyli o polskość i naszą niepodległość. Trudno oprzeć się wrażeniu podobnego celu jaki przyświecał śmierci tych elit... z roku 1940 i 2010...
W czasie wojny z sowietami i po niej, w wyniku, agresji, deportacji, przesiedleń zginęło około 2 miliony Polaków...
Ciężko mi pisać o tej napaści, tym bardziej, że takiego szczęścia na twarzach naszych agresorów nie mogło "znieść" wielu Polaków, w tym i część mojej rodziny... wystarczy zobaczyć tylko te trzy zdjęcia, aby zrozumieć czym była dla polski ta agresja...
Na górze od lewej: 1 zdjęcie: 23.09.1939, Brześć Litewski (obecnie Białoruś), wspólna defilada Niemców i Sowietów, na trybunie gen. Heinz Guderian i gen. Siemion Kriwoszein; 2 zdjęcie: Niemcy i Sowieci po zajęciu odwiecznego i znienawidzonego wspólnego wroga obdarowywali się kwiatami.
Na dole: Niemiecko-sowieckie tablice powitalne, których autorami byli jakże często polscy komuniści... nie tylko pochodzenia syjonistycznego niestety... Źródło zdjęć: Wbili nam w plecy nóż - Sowiecka agresja na Polskę
Warto o tej dacie przypominać, bo znów stała się niewygodna... choć stanowi jedną z najważniejszych i najbardziej haniebnych dat w historii stosunków sowiecko-polskich. Rok temu pisałem o skandalu jaki dokonał się w czasie trwania Wiadomości w TVP, gdzie "zrobiono wszystko", aby umniejszyć i zminimalizowac rolę tej wrześniowej napasci Sowietów na Polskę. W swoim poście zatytułowanym: Tak to już koniec! Żyjemy w Polszy! I skandal w Wiadomościach? pisałem m.in.: "Najważniejszą w Polsce dzisiaj informacją dnia jest (powinna być) oczywiście rocznica zbrodniczej i ostatecznie niszczącej II RP napaści na Polskę sowieckich i rozwścieczonych hord w 1939 roku. Było to pogwałcenie ze strony rozwydrzonej hołoty sowieckiej umów o nieagresji zawartych przed wojną z Polską, które dla niej zakończyło się ostatecznie klęską wrześniową, zbrodnią katyńską, stalinizmem i wszystkim, co najgorszego może zdarzyć się jakiemukolwiek narodowi i państwu"... Wtedy w ostatniej chwili zmieniono skandalicznie scenariusz Wiadomości i informację o tchórzliwej, barbarzyńskiej napaści komunistycznych Sowietów podano jako jedną z ostatnich... Ciekawe jak dziś wyglądać będą Wiadomości, skoro prawie nigdzie na portalach (za wyjątkiem interii) informacja o agresji sowieckiej nie występuje w ogóle, albo znajduje się gdzieś w miejscach nieistotnych a polscy, proniemieccy i prosowieccy włodarze nie przewidzieli w ogóle żadnych uroczystości... (zob.: 17 września w kancelariach). No, ale czego oczekiwać po namiestnikach w Priwislanskim już Kraju.
Jakże teraz możemy żałować, iż nie usłyszymy więcej takich słów:
Jakże trudno znów ze smutkiem skonstatować : Władza sobie, Polacy sobie, taka nowa świecka tradycja i warto w tym miejscu przypomnieć - przytoczone przez Marylę w BM24 - jakże prawdziwe słowa wiersza Zbigniewa Herberta:
"Ale synowie ziemi nocą się zgromadzą
śmieszni karbonariusze spiskowcy wolności
będą czyścili swoje muzealne bronie
przysięgali na ptaka i na dwa kolory
A potem tak jak zawsze - łuny i wybuchy
malowani chłopcy bezsenni dowódcy
plecaki pełne klęski rude pola chwały
krzepiąca wiedza że jesteśmy - sami "
Jednak z wiarą i nadzieją w ostateczne zwycięstwo Polski i Polaków,
Pozdrawiam
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/; kjahog@gmail.com
"Jeżeli korzystasz z wikipedii to sprawdź, czy treść informacji nie została ocenzurowana przez administratorów/cenzorów polskiej jej wersji - porównaj treść hasła z jego brzmieniem na obcojęzycznych stronach wikipedii, szczególnie tej anglojęzycznej!"
Dziś kolejna rocznica – już 72 – najbardziej tchórzliwego, barbarzyńskiego i chamskiego ataku na Polskę w całej jej historii. 17 września 1939 r., łamiąc traktaty międzynarodowe, w tym: obowiązujący polsko-sowiecki pakt o nieagresji, Armia Sowiecka wkroczyła na teren Rzeczypospolitej Polskiej, realizując tym samym nazistowsko-komunistyczne ustalenia zawarte w tajnym protokole paktu Ribbentrop-Mołotow. Ta zbrodnicza i barbarzyńska napaść na broniącą się cały czas Polskę była niczym innym właśnie jak realizacją IV Rozbioru Polski dokonanego przez socjalistycznych, marksistowskich przyjaciół, od zawsze nienawidzących Polski i Polaków.
Jakże wtedy pomiędzy 3 a 6 rano Józef Stalin musiał być zadowolony. Czekał tyle dni, bo aż 17 od momentu kiedy jego serdeczny, socjalistyczny przyjaciel Adolf Hitler napadł równie barbarzyńsko na Polskę - tego "koszmarnego bękarta Traktatu Wersalskiego" jak określał to jego przecież ukochany minister Wiaczesław Mołotow (często można tez spotkać łagodniejsze tłumaczenie tegoż cytatu - moim zdaniem łagodzone "na siłę": "poroniony płód traktatu wersalskiego"). Ten psychopatyczny tyran totalitarny czekał pomimo, że jego serdeczny właśnie przyjaciel Adolf Hitler ciągle prosił go, aby szybciej przekroczył granice Polski. Zagadką pozostaje dlaczego socjalistyczno-komunistyczny serdeczny przyjaciel Adolfa Hitlera i chyba od niego samego bardziej nienawidzący Polski i Polaków tak dług zwlekał z zadaniem Polkom ostatecznego ciosu "nożem w plecy". Osobiście skłaniam się do stwierdzenia, iż ten socjalistyczno-komunistyczny psychopata był przekonany, że przedwojenna pomoc wojskowa udzielona przez niego Niemcom pozwoli im na szybkie opanowanie Polski i jej kapitulację. Stalin w tej swojej chorej psychicznie głowie chciał po prostu dokonać zemsty na Polakach za przegraną roku 1920 rękoma swojego - równie psychopatycznie chorego - przyjaciela Adolfa Hitlera. Gdy zaś Polacy zaskakująco długo bronili się przed nazistami a sytuacja międzynarodowa stawał się "napięta" i mogła jednak "zmusić" Anglię i Francję do podjęcia działań wojennych... ten oprawca narodu polskiego zdecydował się zadać ostateczny cios Polsce - jak największy tchórz zaczął "kopać leżącego" i zadawać śmiertelne ciosy w plecy.
Łącznie Sowieci skierowali do walki z "Polskimi Panami" prawie 1,5 miliona żołnierzy, ponad 6 tys. czołgów i ok. 1800 samolotów. W sumie w starciach z Armią Czerwoną zginęło ok. 2,5 - 3 tys. polskich żołnierzy, a ok. 20 tys. było rannych i zaginionych. Do niewoli sowieckiej dostało się ok. 200 - 250 tys. żołnierzy, w tym ponad 10 - 18 tys. oficerów (dane zróżnicowane: zależnie od źródła i sposobu kwalifikacji). Wielu z tych oficerów i i innych znamienitych Polaków zostało później - w roku 1940 - bestialsko zamordowanych na terenie Rosji Sowieckiej w jednej z największych zbrodni ludobójstwa, tzw: Zbrodni Katyńskiej. Na obchody jej 70 rocznicy leciał w kwietniu 2010 roku do Katynia śp. Lech Kaczyński i wielu patriotów, którzy w dzisiejszych czasach walczyli o polskość i naszą niepodległość. Trudno oprzeć się wrażeniu podobnego celu jaki przyświecał śmierci tych elit... z roku 1940 i 2010...
W czasie wojny z sowietami i po niej, w wyniku, agresji, deportacji, przesiedleń zginęło około 2 miliony Polaków...
Ciężko mi pisać o tej napaści, tym bardziej, że takiego szczęścia na twarzach naszych agresorów nie mogło "znieść" wielu Polaków, w tym i część mojej rodziny... wystarczy zobaczyć tylko te trzy zdjęcia, aby zrozumieć czym była dla polski ta agresja...
Na górze od lewej: 1 zdjęcie: 23.09.1939, Brześć Litewski (obecnie Białoruś), wspólna defilada Niemców i Sowietów, na trybunie gen. Heinz Guderian i gen. Siemion Kriwoszein; 2 zdjęcie: Niemcy i Sowieci po zajęciu odwiecznego i znienawidzonego wspólnego wroga obdarowywali się kwiatami.
Na dole: Niemiecko-sowieckie tablice powitalne, których autorami byli jakże często polscy komuniści... nie tylko pochodzenia syjonistycznego niestety... Źródło zdjęć: Wbili nam w plecy nóż - Sowiecka agresja na Polskę
Warto o tej dacie przypominać, bo znów stała się niewygodna... choć stanowi jedną z najważniejszych i najbardziej haniebnych dat w historii stosunków sowiecko-polskich. Rok temu pisałem o skandalu jaki dokonał się w czasie trwania Wiadomości w TVP, gdzie "zrobiono wszystko", aby umniejszyć i zminimalizowac rolę tej wrześniowej napasci Sowietów na Polskę. W swoim poście zatytułowanym: Tak to już koniec! Żyjemy w Polszy! I skandal w Wiadomościach? pisałem m.in.: "Najważniejszą w Polsce dzisiaj informacją dnia jest (powinna być) oczywiście rocznica zbrodniczej i ostatecznie niszczącej II RP napaści na Polskę sowieckich i rozwścieczonych hord w 1939 roku. Było to pogwałcenie ze strony rozwydrzonej hołoty sowieckiej umów o nieagresji zawartych przed wojną z Polską, które dla niej zakończyło się ostatecznie klęską wrześniową, zbrodnią katyńską, stalinizmem i wszystkim, co najgorszego może zdarzyć się jakiemukolwiek narodowi i państwu"... Wtedy w ostatniej chwili zmieniono skandalicznie scenariusz Wiadomości i informację o tchórzliwej, barbarzyńskiej napaści komunistycznych Sowietów podano jako jedną z ostatnich... Ciekawe jak dziś wyglądać będą Wiadomości, skoro prawie nigdzie na portalach (za wyjątkiem interii) informacja o agresji sowieckiej nie występuje w ogóle, albo znajduje się gdzieś w miejscach nieistotnych a polscy, proniemieccy i prosowieccy włodarze nie przewidzieli w ogóle żadnych uroczystości... (zob.: 17 września w kancelariach). No, ale czego oczekiwać po namiestnikach w Priwislanskim już Kraju.
Jakże teraz możemy żałować, iż nie usłyszymy więcej takich słów:
Jakże trudno znów ze smutkiem skonstatować : Władza sobie, Polacy sobie, taka nowa świecka tradycja i warto w tym miejscu przypomnieć - przytoczone przez Marylę w BM24 - jakże prawdziwe słowa wiersza Zbigniewa Herberta:
"Ale synowie ziemi nocą się zgromadzą
śmieszni karbonariusze spiskowcy wolności
będą czyścili swoje muzealne bronie
przysięgali na ptaka i na dwa kolory
A potem tak jak zawsze - łuny i wybuchy
malowani chłopcy bezsenni dowódcy
plecaki pełne klęski rude pola chwały
krzepiąca wiedza że jesteśmy - sami "
Jednak z wiarą i nadzieją w ostateczne zwycięstwo Polski i Polaków,
Pozdrawiam
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/; kjahog@gmail.com
"Jeżeli korzystasz z wikipedii to sprawdź, czy treść informacji nie została ocenzurowana przez administratorów/cenzorów polskiej jej wersji - porównaj treść hasła z jego brzmieniem na obcojęzycznych stronach wikipedii, szczególnie tej anglojęzycznej!"
Etykiety:
17 września,
agresja Sowietów na Polskę,
barbarzyństwo,
Hitler,
katyń,
komorowski,
Kondominium,
namiestnik,
Stalin,
tchórzostwo,
Tusk,
zdrada Anglii i Francji
Subskrybuj:
Posty (Atom)

