Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rostowski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rostowski. Pokaż wszystkie posty

środa, 8 października 2014

Vincent Rostowski szefem doradców premier E. Kopacz...

Tego można się było spodziewać! Po prostu "nasz" Vincent Rostowski nie mógł nie mieć wpływu na bieżące zarządzanie Polską. Jak podaje portal wp.pl "Jacek Rostowski będzie szefem doradców Ewy Kopacz. - To już jest fakt - decyzja zapadła - powiedział Paweł Graś. Jak dodał były rzecznik rządu, kiedy to się stanie oficjalnie, zależy od szefowej rządu"Zostanie "szarą eminencją" jest jak najbardziej dla niego kluczową rolą w dalszej degradacji naszej Ojczyzny. Jest po prostu wysłannikiem międzynarodowej syjo-finansjery na Polskę...

O V. Rostowskim pisałem wiele razy. Dziś mogę tylko przytoczyć zmodyfikowany i uzupełniony tekst z roku 2011: "Kim jesteś V. Rostowski? I czy po Grecji będzie Polska?"

------------------------------------------------------

Jan Antony Vincent-Rostowski, znany też jako Jacek Rostowski był polskim ministrem finansów.  Teraz zostaje szefem doradców premiera w RP. W momencie otrzymania teki ministra finansów nawet nie miał obywatelstwa polskiego a tylko brytyjskie. To był pierwszy taki przypadek braku polskiego obywatelstwa w szeregach rządzących Polską od czasu powołania obywatela ZSRR, towarzysza Konstantego Ksawerowicza Rokossowskiego na Marszałka Polski.

Szef doradców premiera każdego rządu jest bardzo ważną postacią. Doradza niemal w każdej sprawie i decyzjach rządowych. Pozwolę sobie na stwierdzenie, że pełni kluczową rolę w zarządzaniu krajem.

Nasz Jacek czy Vincent Rostowski jest przedstawiany w sposób nad wyraz różnorodny, przy czym jest mu stawiany zawsze jeden podstawowy zarzut: niewystarczającej wiedzy i dorobku zawodowo-naukowego w zakresie ekonomii oraz  finansów. Wskazuje mu się brak posiadania kierunkowego tytułu naukowego oraz stopnia naukowego doktora lub doktora habilitowanego (Bakałarz, magister czy profesor Jacek Rostowski?). Wielu też podważa posiadanie przez niego tytułu magistra ekonomii zgodnego z polskim systemem szkolnictwa wyższego, który kończy się napisaniem pracy dyplomowej (magisterskiej). Posiadany przez niego brytyjski tytuł zawodowy  Master of Science uzyskany w 1975 roku (sic!) nie kończy się napisaniem takowej i podobnej zakresowo oraz tematycznie pracy dyplomowej jak w Polsce. Często też o Jacku Rostowskim opowiada się w sposób humorystyczny (bezPESEL), lekko kpiarski lub nawet lekceważący.

Ja też wielokrotnie odnosiłem się w swoich tekstach do tejże - moim zdaniem - niechlubnej postaci polskich finansów. W grudniu 2009 roku w poście zatytułowanym: Panie Vincencie! Bądź mężczyzną! pisałem m.in.: "Często (...) wskazuję, że znajduje się Pan w "konflikcie interesów", bowiem jest Pan po "uszy zadłużony" w niepolskich instytucjach finansowych! Zastanawiam się też od dawna, czy Polskim Ministrem może być osoba posiadająca również inne obywatelstwo. I jeżeli tak, to czyje w tym wypadku interesy Pan reprezentuje: Polski czy swojej drugiej Ojczyzny? Podważam Pańskie kompetencje wskazując, że wszystkie Pana szacunki makroekonomiczne okazały się nietrafione (np. sławetny 4% wzrost PKB!). Wyśmiewam się z Pana jako ekonomisty, który tymże ekonomistą został jedynie dzięki G. Sorosowi, który raczył Pana zatrudnić na Węgrzech w szkole założonej przez swoją fundację (niech Pan spyta Brytyjczyków co sądzą o G, Sorosu!).  Kpię z Pana, jak wielka rzesza innych ekonomistów, analizując skonstruowany przez Pana Budżet RP na 2010 rok! Zastanawiam się, czy Pan posiada PESEL i NIP, bo jeżeli nie! To jak Pan się rozlicza z polskim Fiskusem... Jako Minister Finansów!!! No JAK? I boję się ostatecznie, że doprowadzi Pan do Bankructwa Moją Ojczyznę!... A Pan nic! 
Proszę powiedzieć co Pan, jako ekonomista/finansista, osiągnął zawodowo? Proszę przedstawić tytuły i treść Pańskich prac licencjackich i magisterskich!
Proszę przedstawić jakiekolwiek Pana publikacje w dziedzinie ekonomii i finansów!
Proszę przedstawić wysokość swojego długu w UK!
Proszę powiedzieć, czy prawdą jest Pana "poddaństwo" wobec G. Sorosa i zdementować fakt świadczenia dla niego pracy jako pracownik najemny?
Proszę powiedzieć czy kiedykolwiek wspomniał Pan, że jest patriotą, Polakiem... I kiedy?
Prosiłbym jeszcze o wiele rzeczy, ale jakoś tak Pan nie ma z reguły pojęcia o czym Pan mówi....
Jest mi po prostu, jako Polakowi, smutno, ze mam takiego Ministra Finansów..."

Niestety sądzę, że dzisiaj - niemalże już po pięciu latach - mógłbym napisać bardzo podobnie, ale obecnie jest chyba jeszcze więcej negatywnych dla polski wątpliwości związanych z Vincentem Rostowskim...

Jest wiele zaskakujących wypowiedzi przeszłego ministra, które zasługują na uwagę. Jedną z nich jest - odnotowana zarówno w polskiej jak i zagranicznej prasie - i to z wielką konsternacją i nawet trochę żartobliwie wypowiedź "naszego" ministra, który podczas debaty w Parlamencie Europejskim - wskazując na ogromne niebezpieczeństwo kryzysu greckiego i strefy euro dla UE - powiedział: "Za wszelką cenę musimy ratować Europę. Nie łudźmy się, gdyby euro miało się rozpaść, to Europa długo tego szoku nie przetrwa". Szokującym było też pośrednie wskazanie przez V. Rostowskiego na możliwość wybuchu wojny w Europie jako konsekwencji upadku Unii i waluty euro...

Moim subiektywnym zdaniem uważam, że słowa wypowiedziane przez V. Rostowskiego nie były prawdopodobnie żadnym przypadkiem ani nie wynikały z jakiejś megalomanii lub nawet mitomanii naszego byłego ministra...  Niestety dla Europy były niemalże groźbą skierowaną wobec niej przez... - być może tylko przypuszczalnie w ramach jedynie oczywiście narracji z kategorii "political fiction" - międzynarodowy establishment skupiony wokół największych finansistów świata (i nie tylko finansistów) a reprezentowany niechybnie albo chybnie albo być może... m.in. przez obywatela USA, węgierskiego Żyda  - Georga Sorosa.

Czyżby więc upadek Unii Europejskiej (i oczywiście waluty Euro) zastopowałby misternie budowany plan utworzenia jednej wielkiej globalnej gospodarki zarządzanej centralnie przez jeden rząd światowy? Czyżby więc ponadto naprawdę Unia Europejska i euro były aż w tak fatalnej kondycji, że grozi im realny upadek a tym samym musiały być "przywołane do porządku"? Czyżby tak naprawdę rządy europejskie w swoich krajach kompletnie były już ubezwłasnowolnione od siejących groźby i ostrzeżenia światowych globalistów?

Trudno będzie zapewne udzielić na w/w nielogiczne i bezsensowne pytania jakiejś logicznej i sensownej odpowiedzi, więc pozostaje mi jedynie wytłumaczenie mojego jakiegoś nieokreślonego przeczucia o rzekomym oczywiście posłannictwie Jana Vincenta Rostowskiego...

Z oczywistych względów opierał się będę w większości na polskich aspektach owego posłannictwa. Dla przejrzystości dowodu ewentualnego posłannictwa posłużę się wypunktowaniem ważnych kwestii:

1. W roku 1986 lub 1987 M. Gorbaczow złożył  deklarację o możliwym w przyszłości zjednoczeniu NRD i NRF,

2. W roku 1988 powstała Polsce Fundacja im. Stefana Batorego, "założona w 1988 roku przez George'a Sorosa, amerykańskiego finansistę i filantropa, oraz grupę przywódców polskiej opozycji demokratycznej lat 80-tych". Zastanawiający jest udział "opozycji" w roku 1988, kiedy jeszcze przecież PRL istniał w pełni, tropiąc i niszcząc wszelaką opozycję. Dzisiaj w Radzie Fundacji zasiadają: Jan Krzysztof Bielecki  (ekonomista i przyjaciel oraz mentor D. Tuska); Bogdan Borusewicz  (historyk, ); Agnieszka Holland  (reżyserka i scenarzystka, Prezydent Polskiej Akademii Filmowej); Olga Krzyżanowska  (lekarz); Helena Łuczywo  (redaktorka, współzałożycielka Gazety Wyborczej); Krzysztof Michalski  (filozof, dyrektor Instytutu Nauk o Człowieku w Wiedniu - sic!); Andrzej Olechowski  (ekonomista, Wiceprzewodniczący Rady Nadzorczej Banku Handlowego S.A., jedyny stały członek Grupy Bilderberg uważanej za już prawie tzw: "rząd światowy NWO"); Zbigniew Pełczyński  (politolog, Uniwersytet Oksfordzki); Andrzej Rapaczyński, (prawnik, Uniwersytet Columbia, mąż Wandy Rapaczyńskiej z domu Gruber - obywatelki USA i  współzałożycielki AGORY - Gazety Wyborczej); Henryk Woźniakowski  (wydawca, Prezes Zarządu Społecznego Instytutu Wydawniczego Znak). Zarząd Fundacji obecnie stanowią: Aleksander Smolar (... w latach 1989-1990 - doradca ds. politycznych premiera Tadeusza Mazowieckiego, w latach 1992-1993 - doradca ds. polityki zagranicznej premier Hanny Suchockiej. Prezes Fundacji Batorego od 1990 roku); Klaus Bachmann; Nathalie Bolgert; Szymon Gutkowski (m.in.  współwłaściciel i dyrektor generalny agencji reklamowej DDB oraz asystent Jacka Kuronia w Sztabie Wyborczym Unii Demokratycznej podczas wyborów parlamentarnych w 1991 roku); Irena Herbst  (m.in. doradca Zarządu Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan, w latach 1992-1996 - wiceminister w resorcie planowania przestrzennego i budownictwa, w latach 2003-2005 - podsekretarz stanu w Ministerstwie Gospodarki, w latach 1996-2002 i 2005-2006 - wiceprezes Zarządu Banku Gospodarstwa Krajowego); i inni...

3. W maju/kwietniu 1988 roku  rozpoczęły się strajki, które były preludium do wydarzeń "okragłostowłowych", czyli stopniowego wkomponowywania Polski w system globalnej Europy (świata) z nagrodzeniem oczywiście za "dobrą robotę" komunistycznych zarządców Polski lat 1944-1989,

4. W latach 1989-1991 wprowadzano w Polsce tzw. Plan L. Balcerowicza (w momencie wprowadzania swojego planu jedynie doktora nauk ekonomicznych!). Plan L. Balcerowicza był wierną kopią tzw. Konsensusu Waszyngtońskiego, który początkowo miał mieć zastosowanie w krajach Ameryki Łacińskiej. Od 1986 (1987) roku (po deklaracji Gorbaczowa iż zgodzi się w przyszłości na Zjednoczenie Niemiec... a więc de facto na upadek komunizmu) plan ów (którego głównymi współtwórcami byli G. Soros i J. Sachs oraz po trosze J. Wiliamson) postanowiono zastosować go w krajach postkomunistycznych. Wybrano jako cel eksperymentu Polskę (sic!) posiadającą największy majątek do oddania ze wszystkim krajów "postkomunistycznych", będącą największym i najbardziej znienawidzonym oraz "krnąbrnym" krajem postsocjalistycznym oraz mającą służyć jako przetarcie drogi włączenia tychże krajów do planu globalizacji światowej.   Doradcami L. Balcerowicza we wdrażaniu owego planu byli m.in.: J. Sachs i... "nasz" Jan Jacek Antony Vincent-Rostowski. W tym czasie też Vincent Rostowski był też wykładowcą w UCL School of Slavonic and East European Studies, University of London,

5.  W roku 1995 został Vincent Rostowski został profesorem mianowanym prywatnej uczelni (nie posiada tytułu naukowego ani stopnia naukowego doktora) i kierownikiem Katedry Ekonomii na Central European University w Budapeszcie. Uniwersytet ten założony został w 1991 roku  przez obywatela USA, węgierskiego Żyda - Georga Sorosa,

6. (żeby nie przeciągać - wyciąg z wikipedii) Vincent Rostowski "w latach 1989–1991 pełnił funkcję doradcy ekonomicznego wicepremiera i ministra finansów Leszka Balcerowicza, a w latach 1997–2001 kierował Radą Makroekonomiczną w Ministerstwie Finansów. Od 2002 do 2004 był doradcą prezesa NBP. Doradzał również (chyba na początku lat 90-tych - dop.k.j.) rządowi Federacji Rosyjskiej w sprawach polityki makroekonomicznej (sic!!!). Od 2004 zajmował stanowisko doradcy zarządu Banku PEKAO S.A. (zawiesił tę działalność, obejmując urząd ministra). Należy do współzałożycieli Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych (CASE), zasiadał w radzie tej fundacji (członkostwo zawieszone wraz z objęciem funkcji ministra)".

7. Za czasów ministra V. Rostowskiego:

–  dwukrotnie wyprowadzono z Polski nawet setki miliardów złotych poprzez spekulacyjna grę na polskim złotym prowadzona m.in. przez Goldman Sachs oraz dodatkowo "wyssano" polskie finanse za pomoca tzw.: asymetrycznych opcji walutowych (zob.: UWAGA - Powtórka z rozrywki... znów spekulacje na polskim złotym! Spekulacja na złotym! - CORAZ OSTRZEJ!EUR/PLN - przekroczona granica 4 zł!,
– dług publiczny Polski wzrósł do 800 mld zł (3 bilionów?), deficyt do 100 mld zł a zadłużenie zagraniczne do 250 mld USD (zobacz: Trochę o podwyżce stawki VAT i antypotrzebie L. Balcerowicza ) - obecny stan finansów Polski jest stanem "przedzawałowym", "przedupadłościowym"... a minister finansów zyskuje miano "mistrza kreatywnej księgowości"
– finalizuje się być może się ostateczna destabilizacja i grabież prywatyzacyjna Polski....

Pozostaje mi zadać ponownie pytanie: Uhmm... Kim jesteś Vincencie Rostowski?

-------------------------------------------------------------------

Warto też zastanowić się nad przyczynami śmierci w tragedii smoleńskiej m.in. S. Skrzypka  - Prezesa NBP, który przeciwstawiał się m.in. walucie Euro, sprywatyzowaniu NBP i PKO BP oraz otwarciu elastycznej linii kredytowej MFW (zobacz schemat na końcu tekstu: Coś chyba nie tak z moimi snami i konfabulacjami? To Oni mieli zginąć?).

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/; kjahog@gmail.com

środa, 2 maja 2012

Czy grozi nam zadłużeniowe bankructwo?


Witam serdecznie

Zawsze rozśmieszają mnie prorządowe media, które nagle zaczynają dostrzegać negatywne zjawiska zarządzania krajem przez prześmiewczą i według mnie skrajnie niekompetentną ferajnę D. Tuska. Jeszcze bardziej też śmieszy mnie jak te „dziennikarzyny” – oby nie być posądzonym o zbytni krytycyzm wobec Donalda Słonecznego – do ewentualnej negatywnej oceny poczynań rządowych wykorzystują informacje zaczerpnięte z prasy zagranicznej.

Wczoraj właśnie, budząc się chyba z kilkuletniego letargu, portal onet.pl począł ze zgrozą ostrzegać, że nasz dług publiczny jest naprawdę duży i wzrastają koszty jego obsługi a gorzej jest już chyba tylko wArgentynie (1).

Niemniej uważam, że - cytując obszernie artykuł panów Andrasa Gergely'ego i Jason Webb'a (Bloomberg News) – przedstawione przez onet.pl informacje są na tyle cenne, iż ja również postaram się wobec nich odnieść i wybiórczo przedstawić w sposób jasny w miarę mojej wiedzy merytorycznie. Poza tym uważam, że artykuł ten wymaga szczegółowego omówienia oraz przytoczenia danych o skali polskiego zadłużenia, których niestety zabrakło w treści przedruku opublikowanego przez portal onet.pl...

Wpierw jednak przypomnę kilka moich uwag na temat znaczenia pieniądza w gospodarce i negatywnego wpływu zbyt dużego zadłużania państwa.

Pieniądze dla firm, instytucji i państwa jako całości są oczywiście niezbędne do prawidłowego ich funkcjonaowania, stanowią "krwiobieg" gospodarki. Bez nich żadna firma nie jest w stanie egzystować. Brak finansowego kapitału krótkoterminowego powoduje zachwianie płynności finansowej i często bankructwo. Brak finansowego kapitału długoterminowego nie pozwala na inwestycje, planowanie działań i rozwój firm. Podobnie dzieje się z państwem jako całością, co widać na przykładzie Grecji, Włoch czy Hiszpanii i innych krajów, tego sztucznego, marksistowskiego tworu jakim jest Unia Europejska i jej waluta Euro (wyższa forma tzw. rubli transferowych za czasów marksistowskiego komunizmu i RWPG).

W Europie i na świecie temat finansów państwa jest najważniejszym obszarem, którym interesują się zwykli wyborcy. Przecież od stanu finansów państwowych zależy wysokość podatków, pomocy socjalnej, wysokość świadczeń społecznych, poziom i dostępność usług medycznych czy oświaty, wysokość cen i naszych zarobków... Stan kasy państwowej dotyczy niemal każdej dziedziny naszego życia...

Aż dziwne, że w Polsce tak mało się mówi i pisze o tej stronie, najważniejszej naszego życia społeczno-gospodarczo-politycznego zastępując je tematami pobocznymi. W kampanii wyborczej ten wstydliwy aspekt rządów D. Tuska nie został niestety pokazany też przez PiS. Nie padły ważne pytania o przyszłość finansową naszego kraju, o przyszłość naszych dzieci i wnuków... Oczywiście przyczyn jest wiele... od strachu rządzących przed gniewem gawiedzi, chęć zachowania władzy aż po zupełnie już zrezygnowane i "otumanione propagandą" polskie społeczeństwo. Dziś zaś widzimy tego skutki, gdy nawet nie potrafimy skutecznie przeciwstawić się planowanemu wydłużeniu naszego wieku emerytalnego! (zresztą sprawa emerytur wymaga chyba szerokiej debaty politycznej - ja osobiscie jestem zdania, że winny być zachowane dotychczasowe ramy wiekowe z możliwością zdecydowania przez samego pracownika o ewentualnej dłuższej wiekowo pracy)

Niezależnie jednak od wszystkich przeciwności i oporów niektórych warto podejmować się opisywania oraz analizowania faktycznego stanu naszej gospodarki i jej finansów. Jest to tym bardziej konieczne, że powszechnie sprawy te są mało rozumiane a sam przekaz informacji bywa często zafałszowany oraz celowo podnosi się jego "skomplikowalność". Widać to szczególnie w swoistej nowomowie i nieraz bełkocie "specjalistów: ekonomistów/finansistów" a także w oficjalnych przekazach instytucji do tego powołanych. Łatwo wtedy o manipulację lub niewłaściwe zrozumienie istoty tychże informacji finansowych.

W mim poście "O pieniądzach, o finansach Polski raz jeszcze i z wyjaśnieniem..." (z którego pochodzi część moich powyższych refleksji) przedstawiłem też symptomatyczne dwie tabelki:






(Wykresy powyższe tworzyłem w październiku 2011 roku. Dziś nie mam do nich dostępu więc niniejszym dokonuję pewnego uściślenia danych dotyczących roku 2010 - deficyt budżetu państwa: 44,6 mld zł; dług publiczny MF: 747,89 mld zł; dług sektora finansów publicznych ESA'95: 778,20 mld zł;  deficyt budżetowy MF - 44,46. Źródło: (2)

Według szacunkowych jeszcze danych polski wzrost PKB w 2011 roku wyniósł 4,3% co winno dać PKB w wysokosci około 1.476 mld zł. Szacowany dług publiczny to 815-840 mld zł, co stanowi 55,2 - 56,9 szacowanego PKB. Niezależnie jednak na ostateczne i ewentualnie pewne już "cuda Rostowskiego" mające na celu krajowe zmniejszenie procentowej relacji wartości długu do wartości PKB do poziomu poniżej 55%, nasze zadłużenie jest ogromne i wzrosło za czasów rządów D. Tuska o około 290 mld zł (o ponad 55% w stosunku do roku 2007!). Według FOR państwowy dług publiczny per capita (na 1 mieszkańca) wyniósł w roku 2011 aż 21.891 zł i był o 1.810 wyższe niż w roku 2010. Deficyt budżetowy Polski wyniósł prawdopodobnie około 25 mld zł i był zbliżony do tego z lat 2008, 2009 więc wielkie peany, że deficyt został radykalnie zmniejszony są jak zwykle PR-ową grą rządu D. Tuska, który pomija horrendalny wzrost deficytu w roku wyborczym 2010...

W rzeczonym zaś artykule opublikowanym na onet.pl pierwszą informacją (leadem) jest taka oto: "W ubiegłym miesiącu koszt ubezpieczenia polskiego długu rósł szybciej niż w jakimkolwiek rynku wschodzącym z wyjątkiem Argentyny, ponieważ najszybciej rozwijająca się gospodarka Unii Europejskiej straciła tempo z powodu kryzysu zadłużeniowego".

Faktycznie średnie zadłużenie krajów UE wynosiło w roku 2011 około 82-83% (Grecji 165%, Włoch 120%: zobacz TU). Otóż jest gorzej oczywiście niż w Polsce, co może wskazywać, że naprawdę ta UE to zsocjalizowany, nieefektywny moloch a nasza sytuacja gospodarcza jest jak na razie względnie dobra tylko dlatego, że nie posiadamy waluty Euro a nasz rząd jest relatywnie bezczynny w porównaniu z kreatywnością i przedsiębiorczością zwykłych i niezwykłych Polaków.

W artykule podano też, że właśnie „polskie swapy* na zwłokę w spłacie kredytu w kwietniu wzrosły o 25 punktów bazowych do 205, jak wynika z danych zebranych przez Bloomberg. Gorszy wynik uzyskała jedynie Argentyna z 15-procentowym wzrostem do 945 i jest to największy wzrost wśród 20 krajów o rynkach wschodzących obserwowanych przez Bloomberg” oraz, że „Donald Tusk stara się zwiększyć zaufanie do kraju podnosząc podatki i wiek emerytalny, a także zmniejszając świadczenia emerytalne, żeby poprawić stan finansów państwa. Jednak spadek zamówień ze strefy euro (kryzys zadłużeniowy - dop-kj), największego eksportowego odbiorcy Polski, spowodował zmniejszenie produkcji przemysłowej do najniższego tempa od 2009 roku”.

Dalej w artykule podaje się informacje, że „eksport stanowi 43 procent polskiego produktu krajowego brutto, z czego ponad połowa trafia do strefy euro, która zgodnie z prognozami Międzynarodowego Funduszu Walutowego odnotuje w tym roku skurczenie o 0,3 procent. Zdaniem polskiego rządu tempo wzrostu, choć miało być najszybsze w Unii Europejskiej, zwolni w tym roku do 2,5 procent. Bank centralny prognozuje w tym roku 3-procentowy wzrost i 2,3-procentowy w 2013 roku – jak wynika z raportu banku z 12 marca. Spowolnienie gospodarcze utrudni rządowi osiągnięcie celu, jakim było zmniejszenie w tym roku deficytu budżetowego do 2,9 procent produkcji gospodarczej z 5,1 procent w 2011 roku”.

Warte jeszcze do odnotowania są opinie ekspertów: „”Kwietniowy spadek swapów był zbyt duży dla Polski, ponieważ jej system bankowy, w 59 procentach należący do zachodnich europejskich pożyczkodawców, jest podatny na pogarszające się nastroje dotyczące strefy euro, jak powiedział Martin Blum, współkierujący działem zarządzania aktywami Ithuba Capital w Wiedniu. „W pierwszym kwartale polskie spready walutowe były zbyt ograniczone w stosunku do zasadniczych parametrów – napisał Blum w e-mailu z 27 kwietnia. – Rozszerzenie, jakie nastąpiło w kwietniu spowodowało, że wróciły do bardziej uzasadnionych poziomów”. „Polskie swapy na zwłokę w spłacie kredytu częściej są w obrocie niż te z innych krajów w regionie, tak więc bardziej ulegają wpływom zmian nastrojów rynkowych, jak powiedział Arko Sen, strateg do spraw zadłużenia i walut rynków wschodzących w Europie, na Bliskim Wschodzi i w Afryce pracujący dla Bank of America Corp. w Londynie. „To system zasadniczych powiązań z Europą Zachodnią poprzez banki i kanały handlowe, ale też polskie swapy odgrywają rolę instrumentu zabezpieczającego przed większą ekspozycją w regionie – powiedział 27 kwietnia Arko w rozmowie telefonicznej”.

Przepraszam za może zbyt rozległe w treści przytoczenie fragmentów omawianego artykułu, ale wydaje się, że tak przedstawiona jego treść jest wymowniejsza i oznaczać może tylko jedno: w najbliższym czasie możemy się spodziewać, że ogólny kryzys występujący w strefie Euro dotrze do nas i może być zaskakująco duży i nie pomoże nam już nasza polska przedsiębiorczość. Ponadto wskazuje się, na znów zbyt optymistyczne prognozy wzrostu PKB w Polsce na lata 2012-2013, które z takim samouwielbieniem często głosi nasz Vincent Rostowski. Ważnym jest też zauważenie, że strefa Euro - tak jak sądziłem od dawna i sądzę też w stosunku do całej UE – jest od podstaw skazana na niepowodzenie i jest generatorem stałego i permanentnego kryzysu. Warto o tym pamiętać przy próbach wprowadzania u nas waluty Euro lub „dokładania złotówek” do reanimacji trupa jakim staje się powolnie ZSRE (Związek Socjalistycznych Republik Europejskich).

Poza tym mam nadzieję, że wielkie światowe instytucje finansowe wspierane przez naszą "rządową, nieferasobliwą ferajnę" nie wprowadzą Polski do europejskiego "Klubu Bankrutów".

Pozdrawiam

*swap – ogólnie to umowa pomiędzy dwoma podmiotami na wymianę przyszłych przepływów pieniężnych. Umowa ta określa jak ma wyglądać rozliczenie oraz kiedy przepływy mają nastąpić. W tym szczegółowym przypadku mamy do czynienia z tzw. swap'em na zwłokę w spłacie kredytu (ang. credit default swap), dające kupującemu wartość nominalną w zamian za bazowe papiery wartościowe lub ekwiwalent w gotówce, jeśli rząd lub firma nie wywiąże się ze spłaty zadłużenia. Ruchy ich wycen określają dla inwestorów m.in. stopień ryzyka zakupu emitowanych przez określone państwa papierów wartościowych jak np. obligacje czy bony skarbowe, co z kolei przenosi się na skłonność do inwestowania w te papiery lub też na stopień zaufania (w tym: „zaufania inwestycyjnego”) do całej gospodarki danego państwa.

(1) Wzrósł koszt ubezpieczenia polskiego długu, Andras Gergely i Jason Webb, http://gielda.onet.pl/wzrosl-koszt-ubezpieczenia-polskiego-dlugu,18726,5119809,1,news-detal
(2) http://www.dlugpubliczny.org.pl/pl; http://www.google.pl/publicdata/explore?ds=ds22a34krhq5p_&met_y=gd_pc_gdp&idim=country:pl&dl=pl&hl=pl&q=d%C5%82ug+publiczny )
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...

piątek, 25 listopada 2011

Polska nie chce Euro i czy czekają nas przyspieszone wybory?

Witam

W tym ogólnym zamieszaniu związanym z aresztowaniem Gromosława Cz. jakoś prawie nikt nie zauważył sensacyjnej wprost deklaracji Ministra Finansów Vincentego Rostowskiego, który również we środę - odpowiadając w programie "Na pierwszym planie" - Panu "redaktorowi" P. Kraśko na zadane przez niego pytania dotyczące wejścia Polski do strefy Euro powiedział mniej więcej, że.... cztery lata temu chcieliśmy wejść do tej strefy, ale  "później się okazało, że jednak instytucje strefy Euro są na tyle niedomknięte, że nie ma tam mechanizmu, który zapewniałby bezpieczeństwo krajów tej strefy w tak trudnych warunkach (w warunkach kryzysu - dop. -kj) (...) Obecnie do strefy Euro (takiej jak obecnie, choć jest w trakcie przebudowy) przystąpić nie możemy. Nie możemy o tym myśleć (...) Już 6 miesięcy temu inwestorzy z USA i Japonii z niepokojem pytali czy czasem nie mamy zamiary zbyt pochopnie przystępować do Euro. Kiedyś będziemy chcieli, ale możemy to zrobić wtedy, kiedy... państwa strefy Euro ja naprawią (...) Oni (Niemcy) muszą zdać sobie sprawę, ze (kryzys) nie jest problemem leniwych Greków, ale słabości waluty Euro i kryzys ten może uderzyć i w Niemców i Holendrów... ".

Ja słuchałem tego wywiadu z coraz większym zaskoczeniem. Od zawsze bowiem twierdziłem, że wspólna waluta jest niebezpiecznym ekonomicznie eksperymentem (a'la komunistyczny rubel transferowy), który zakończy się katastrofą gospodarczą całej Europy. Uważałem, że w odpowiednich warunkach może stać się instrumentem  jej zniszczenia. Po traumie wejścia Polski do UE cieszyłem się, że choć tak propagowana przez D. Tuska idea przystąpienia do wspólnej waluty "legła w gruzach".  Wielokrotnie wręcz drwiłem z naszego ministra finansów a oglądając ów wywiad w dużej części podzielałem jego opinie na temat Euro! (?).

Przecież ustami polskiego ministra finansów Polska jawnie zadeklarowała niechęć do waluty Euro i brak - w najbliższym czasie - zamiaru do niej przystąpienia!!! Toż to powinna być najważniejsza informacja dnia a nawet miesiąca. Tytuły gazet winny wielkimi literami bombardować nas np. tekstem: "Nie wchodzimy do Euro" i wielopłaszczyznowymi analizami przyczyn i skutków tej decyzji... A w mediach jakaś była i jest zupełna cisza...

Ciekawa była  zresztą cała wymowa tej rozmowy (polecam szczerze). Rozpoczęto ją od przypomnienia niedawnych i szokujących słów naszego ministra o możliwej wojnie w Europie, wynikającej z kryzysu i upadku strefy Euro. Później Pan P. Kraśko wspomniał słowa jednego z analityków w USA, który stwierdził, że Polska będzie "rosła w siłę" pod przywództwem Premiera R. Sikorskiego (sic!). Vincent Rostowski bezpośrednio też  zaatakował strefę Euro (system niedomknięty, w przebudowie, itd) i jej flagową gospodarkę - Niemcy. Później mówił dziwnym dychotomicznym językiem My-Oni ("Oni muszą zdecydować, co chcą z tą Grecją zrobić"). Opowiadał o rozmowach w USA...

Odniosłem wprost wrażenie jakby Vincent Rostowski mówił zupełnie co innego niż A. Merkel i nasz proniemiecki D. Tusk... A było to przedwczoraj... Wczoraj zaś Niemcy nie sprzedały swoich obligacji, co wywołało w tym kraju szok a w samym wywiadzie - z lekka pobłażliwością - Vincent wskazywał na fakt, że "ileż Oni (kraje Euro) muszą się natrudzić, żeby sprzedać swoje obligacje (dług)".

Oj... coś ten nasz minister bardzo dużo wie, ale ja mu wierzę... Ma przecież zapewne bezpośrednie  przekazy z samego centrum, czyli od swojego pryncypała G. Sorosa. Nie zdementował też możliwości hipotetycznego premierowania przez Radosława Sikorskiego... Widać nasz minister spraw zagranicznych ma dość silną "pozycję startową"  w kręgach znajomych swojej żony Anne Applebaum, która poprzez swoich "'pociotków" bardzo dobrze zna obszar nowojorskiej finansjery.  A ta finansjera to też niemal towarzysze naszego Vincenta Rostowskiego...

Z pewnością jesteśmy świadkami wielkich przetasowań i budowania nowego światowego układu geopolitycznego i w tym kontekście też winniśmy patrzeć na sprawy polskie, w tym także na rozgrywającą się na naszych oczach "wojnę na górze".

Aresztowanie Gromosława Cz. jest tylko małym elementem tej walki, która tak naprawdę rozgrywa się na linii: USA (światowa finansjera) - Niemcy - Rosja a Polska ze swoim potencjałem energetycznym (gaz łupkowy) stała się od 2005 roku "oczkiem u wagi".

Aby zrozumieć sens zatrzymania G.Cz. należy cofnąć się do Afery Rywina, która była najprawdopodobniej rozgrywką pomiędzy  służbami cywilnymi i biznesem dawnego PZPR (skupionymi wokół L. Millera) a całkowicie prorosyjskimi służbami wojskowymi WSI reprezentowanymi prawdopodobnie przez  "michnikowszczyznę" (i nie tylko).

Sądzę, że tak naprawdę samo zatrzymanie G.Cz. było li tylko zasłoną dymną a ważniejsi są pozostali zatrzymani, w tym doradca Leszka Balcerowicza... który dla przypomnienia ostatnio był jawnym krytykiem D. Tuska.   Trzeba też zważyć, że L. Balcerowicz i Vincent Rostowski to tama sama drużyna, które - wedle mojego toku rozumowania - powoli przestaje sprzyjać prounijnemu (proniemieckiemu) D. Tuskowi.

Ciekaw jestem jakie będzie (i czy będzie, i czy zdąży, i czy Tusk tego w ogóle chce?) kolejne uprzedzające uderzenie D. Tuska, tym razem neutralizujące układ prorosyjski, który przecież już dawno -   uniemożliwiając mu startowanie w wyborach prezydenckich  - dokonał jego "politycznego skreślenia".

(Na marginesie: cały czas nie mogę wyjść z podziwu jak Chłopcy musieli być pewni zwycięstwa w wyborach prezydenckich B. Komorowskiego skoro zdecydowali się na usuniecie z nich D. Tuska, który wówczas był jedynym pewnym kandydatem do zwycięstwa z oczernianym śp. Lechem Kaczyńskim. Wtedy B. Komorowski miał 3% poparcia. Jakoś mam niejasne przeczucie w sferze moich fantazji politycznych, że byli pewni, ze B. Komorowski nie będzie musiał walczyć z żadnym z braci Kaczyńskich...)

Kontynuując... Prawdopodobnie, aczkolwiek nie na pewno a być może w ogóle nie i snuję tylko pytające domysły z obszaru political fiction:  przecież G. Schetyna, A. Michnik, B. Komorowski, R. Kalisz, M. Dukaczewski i J. Palikot czekają?... Jeżeli tak to sądzę, że wiedzą na co...

W polskim modelu sądowym weryfikacji wyborów dokonuje pierwsza izba Sądu Najwyższego. Jak na razie wybory parlamentarne przez ten sąd nie zostały uznane za ważne. Rozpatrywane są podobno jeszcze dwie skargi wyborcze. Sądzę, że jest to skarga NE i JKM oraz... J. Palikota... Ten ostatni zaś energicznie buduje nową, prosowiecką lewicę, w której dla frakcji millerowsko-napieralskiej raczej już miejsca nie będzie...

Możliwe jest więc unieważnienie przez sąd wyborów i rozpisanie nowych. Inna opcją jest też przekroczenie ustawowej granicy stosunku długu do PKB (postępująca deprecjacja złotego) i odsunięcie przez prezydenta obecnego rządu, w tym D. Tuska oczywiście. No wtedy bylibyśmy (będziemy?) świadkami dantejskich scen na linii: Schetyna/Palikot vs Sikorski...

W tym kontekście powstają też i inne pytania. Czy dodatkowym argumentem za wprowadzeniem władzy prezydenckiej miała być nieudolność rządu w pacyfikacji wielkich burd ulicznych 11 listopada? Czy swoje exposé  D. Tusk pisał sam, czy mu kazano, aby wywołać uliczne demonstracje (P. Kraśko pytająco wspomniał w przytaczanym wywiadzie "Przecież, gdyby takie exposé wygłosił premier Włoch - chyba o Włochy chodziło - to mielibyśmy 100 tysięcy ludzi na demonstracjach"... P. Kraśko - dziwiąc się i czytając z kartki - mówił to na zachętę?). Czy tak merytorycznie słabi ministrowie zostali dobrani ze względu na krótki czas ich przewidywanego ministrowania?

(Dygresyjnie: jaki prezes dopiera sobie słabych i niedoświadczonych wiceprezesów lub członków zarządu, o których wie, że sobie nie poradzą?. To przecież nieracjonalna decyzja mogąca negatywnie wpłynąć na jego samego pozycję kierowniczą i doprowadzić w bardzo szybkim tempie do jego wymiany... A może o to właśnie chodzi? A może D. Tusk faktycznie zostanie Szefem Komisji Europejskiej? )

I znów jakoś podświadomie czuję, że wszystkim stronom konfliktu "na górze" zależy na tym, aby w Polsce był chaos? Przecież cały czas wieszczy się nadejście w Polsce - nie będącej w strefie Euro - kryzysu, próbuje się zantagonizować Polaków, konstruuje się prowokacje takie jak na Marszu Niepodległości...

Dziwię się też dlaczego po zapowiedzi V. Rostowskiego o nie wchodzeniu przez Polskę do strefy Euro tak nagle kurs naszej waluty zamiast - choć krótkookresowo - rosnąć spada... Czyżby Polska ma dla finansjery swiatowej za dużo jeszcze rezerw finansowych i rozpoczeły się już spekulacje na naszej walucie... Wszak wiadomo, że musimy interweniować na rynku walutowym, szczególnie w grudniu...

Pytania, pytania.... Czy Polska stała się obecnie areną walki pomiędzy - chyba nieuchronnym - kondominium niemiecko-rosyjskim a światową finansjerą, która już zarządza m.in. we Francji, Włoszech, Grecji a dla Polski ma stanowić europejski przyczółek ziem przeznaczonych...? Nie mamy wyjścia...?

Pozdrawiam

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com

niedziela, 25 września 2011

Kim jesteś Vincencie Rostowski? I czy po Grecji będzie Polska?

Witam

Jan Antony Vincent-Rostowski, znany też jako Jacek Rostowski jest obecnie polskim ministrem finansów.  W momencie otrzymania teki ministra nawet nie miał obywatelstwa polskiego a tylko brytyjskie. To pierwszy taki przypadek braku polskiego obywatelstwa w szeregach rządzących Polską od czasu powołania obywatela ZSRR, towarzysza Konstantego Ksawerowicza Rokossowskiego na Marszałka Polski.

Minister Finansów każdego rządu jest newralgiczną i centralną jego postacią. Spełnia on identyczną rolę jak Dyrektor Finansowy w każdej firmie, od którego zależy bieżąca i przyszła płynność finansowa oraz długookresowe generowanie i kumulowanie zysku pozwalające na trwanie (czyli brak bankructwa) i rozwój każdej firmy. Decyzje podejmowane przez takiego osobnika mają nieraz długookresowe skutki, które uwidaczniać się mogą po wielu latach... gdy już dawno nie pełni on takiej funkcji...

Nasz Jacek czy Vincent Rostowski jest przedstawiany w sposób nad wyraz różnorodny, przy czym jest mu stawiany zawsze jeden podstawowy zarzut: niewystarczającej wiedzy i dorobku zawodowo-naukowego w zakresie ekonomii oraz  finansów. Wskazuje mu się brak posiadania kierunkowego tytułu naukowego oraz stopnia naukowego doktora lub doktora habilitowanego (Bakałarz, magister czy profesor Jacek Rostowski?). Wielu też podważa posiadanie przez niego tytułu magistra ekonomii zgodnego z polskim systemem szkolnictwa wyższego, który kończy się napisaniem pracy dyplomowej (magisterskiej). Posiadany przez niego brytyjski tytuł zawodowy  Master of Science uzyskany w 1975 roku (sic!) nie kończy się napisaniem takowej i podobnej zakresowo oraz tematycznie pracy dyplomowej jak w Polsce. Często też o Jacku Rostowskim opowiada się w sposób humorystyczny (bezPESEL), lekko kpiarski lub nawet lekceważący.

Ja też wielokrotnie odnosiłem się w swoich tekstach do tejże - moim zdaniem - niechlubnej postaci polskich finansów. W grudniu 2009 roku w poście zatytułowanym: Panie Vincencie! Bądź mężczyzną! pisałem m.in.: "Często (...) wskazuję, że znajduje się Pan w "konflikcie interesów", bowiem jest Pan po "uszy zadłużony" w niepolskich instytucjach finansowych! Zastanawiam się też od dawna, czy Polskim Ministrem może być osoba posiadająca również inne obywatelstwo. I jeżeli tak, to czyje w tym wypadku interesy Pan reprezentuje: Polski czy swojej drugiej Ojczyzny? Podważam Pańskie kompetencje wskazując, że wszystkie Pana szacunki makroekonomiczne okazały się nietrafione (np. sławetny 4% wzrost PKB!). Wyśmiewam się z Pana jako ekonomisty, który tymże ekonomistą został jedynie dzięki G. Sorosowi, który raczył Pana zatrudnić na Węgrzech w szkole założonej przez swoją fundację (niech Pan spyta Brytyjczyków co sądzą o G, Sorosu!).  Kpię z Pana, jak wielka rzesza innych ekonomistów, analizując skonstruowany przez Pana Budżet RP na 2010 rok! Zastanawiam się, czy Pan posiada PESEL i NIP, bo jeżeli nie! To jak Pan się rozlicza z polskim Fiskusem... Jako Minister Finansów!!! No JAK? I boję się ostatecznie, że doprowadzi Pan do Bankructwa Moją Ojczyznę!... A Pan nic! 
Proszę powiedzieć co Pan, jako ekonomista/finansista, osiągnął zawodowo? Proszę przedstawić tytuły i treść Pańskich prac licencjackich i magisterskich!
Proszę przedstawić jakiekolwiek Pana publikacje w dziedzinie ekonomii i finansów!
Proszę przedstawić wysokość swojego długu w UK!
Proszę powiedzieć, czy prawdą jest Pana "poddaństwo" wobec G. Sorosa i zdementować fakt świadczenia dla niego pracy jako pracownik najemny?
Proszę powiedzieć czy kiedykolwiek wspomniał Pan, że jest patriotą, Polakiem... I kiedy?
Prosiłbym jeszcze o wiele rzeczy, ale jakoś tak Pan nie ma z reguły pojęcia o czym Pan mówi....
Jest mi po prostu, jako Polakowi, smutno, ze mam takiego Ministra Finansów..."

Niestety sądzę, że dzisiaj - niemalże już po dwóch latach - mógłbym napisać bardzo podobnie, ale obecnie jest chyba jeszcze więcej negatywnych dla polski wątpliwości związanych z Vincentem Rostowskim...

Ostatni w polskiej i zagranicznej prasie z wielka konsternacją i nawet trochę żartobliwie mówiło się o zaskakującej wypowiedzi "naszego" ministra, który podczas debaty w Parlamencie Europejskim - wskazując na ogromne niebezpieczeństwo kryzysu greckiego i strefy euro dla UE - powiedział: "Za wszelką cenę musimy ratować Europę. Nie łudźmy się, gdyby euro miało się rozpaść, to Europa długo tego szoku nie przetrwa". Szokującym było też pośrednie wskazanie przez V. Rostowskiego na możliwość wybuchu wojny w Europie jako konsekwencji upadku Unii i waluty euro...

Moim subiektywnym zdaniem uważam, że słowa wypowiedziane przez V. Rostowskiego nie były prawdopodobnie żadnym przypadkiem ani nie wynikały z jakiejś megalomanii lub nawet mitomanii naszego ministra...  Niestety dla Europy były niemalże groźbą skierowaną wobec niej przez... - być może tylko przypuszczalnie w ramach jedynie oczywiście narracji z kategorii "political fiction" - międzynarodowy establishment skupiony wokół największych finansistów świata (i nie tylko finansistów) a reprezentowany niechybnie albo chybnie albo być może... m.in. przez obywatela USA, węgierskiego Żyda  - Georga Sorosa.

Czyżby więc upadek upadek Unii Europejskiej (i oczywiście waluty Euro) zastopowałby misternie budowany plan utworzenia jednej wielkiej globalnej gospodarki zarządzanej centralnie przez jeden rząd światowy? Czyżby więc ponadto naprawdę Unia Europejska i euro były aż w tak fatalnej kondycji, że grozi im realny upadek a tym samym musiały być "przywołane do porządku"? Czyżby tak naprawdę rządy europejskie w swoich krajach kompletnie były już ubezwłasnowolnione od siejących groźby i ostrzeżenia światowych globalistów?

Trudno będzie zapewne udzielić na w/w nielogiczne i bezsensowne pytania jakiejś logicznej i sensownej odpowiedzi, więc pozostaje mi jedynie wytłumaczenie mojego jakiegoś nieokreślonego przeczucia o rzekomym oczywiście posłannictwie Jana Vincenta Rostowskiego... 

Z oczywistych względów opierał się będę w większości na polskich aspektach owego posłannictwa, które czasowo wynika też z obecnej prezydencji Polski w UE. Dla przejrzystości dowodu ewentualnego posłannictwa posłużę się wypunktowaniem ważnych kwestii:

1. W roku 1986 lub 1987 M. Gorbaczow złożył  deklarację o możliwym w przyszłości zjednoczeniu NRD i NRF,

2. W roku 1988 powstała Polsce Fundacja Fundacja im. Stefana Batorego, "założona w 1988 roku przez George'a Sorosa, amerykańskiego finansistę i filantropa, oraz grupę przywódców polskiej opozycji demokratycznej lat 80-tych". Zastanawiający jest udział "opozycji" w roku 1988, kiedy jeszcze przecież PRL istniał w pełni, tropiąc i niszcząc wszelaką opozycję. Dzisiaj w Radzie Fundacji zasiadają: Jan Krzysztof Bielecki  (ekonomista, Przewodniczący Rady Gospodarczej przy Premierze RP, uważany przez wielu za faktycznego "cichego" obecnego premiera RP, przyjaciel od zawsze i mentor Donalda Tuska); Bogdan Borusewicz  (historyk, Marszałek Senatu RP); Agnieszka Holland  (reżyserka i scenarzystka, Prezydent Polskiej Akademii Filmowej); Olga Krzyżanowska  (lekarz); Helena Łuczywo  (redaktorka, współzałożycielka Gazety Wyborczej); Krzysztof Michalski  (filozof, dyrektor Instytutu Nauk o Człowieku w Wiedniu - sic!); Andrzej Olechowski  (ekonomista, Wiceprzewodniczący Rady Nadzorczej Banku Handlowego S.A., jedyny stały członek Grupy Bilderberg uważanej za już prawie tzw: "rząd światowy NWO"); Zbigniew Pełczyński  (politolog, Uniwersytet Oksfordzki); Andrzej Rapaczyński
 (prawnik, Uniwersytet Columbia, mąż Wandy Rapaczyńskiej z domu Gruber - obywatelki USA i  współzałożycielki AGORY - Gazety Wyborczej); Hanna Suchocka (prawnik, Ambasador RP przy Stolicy Apostolskiej - członkostwo zawieszone na czas pełnienia misji dyplomatycznej); Henryk Woźniakowski  (wydawca, Prezes Zarządu Społecznego Instytutu Wydawniczego Znak). Zarząd Fundacji obecnie stanowią: Aleksander Smolar (... w latach 1989-1990 - doradca ds. politycznych premiera Tadeusza Mazowieckiego, w latach 1992-1993 - doradca ds. polityki zagranicznej premier Hanny Suchockiej. Prezes Fundacji Batorego od 1990 roku); Klaus Bachmann; Nathalie Bolgert; Szymon Gutkowski (m.in.  współwłaściciel i dyrektor generalny agencji reklamowej DDB oraz asystent Jacka Kuronia w Sztabie Wyborczym Unii Demokratycznej podczas wyborów parlamentarnych w 1991 roku); Irena Herbst  (m.in. doradca Zarządu Polskiej Konfederacji Pracodawców Prywatnych Lewiatan, w latach 1992-1996 - wiceminister w resorcie planowania przestrzennego i budownictwa, w latach 2003-2005 - podsekretarz stanu w Ministerstwie Gospodarki, w latach 1996-2002 i 2005-2006 - wiceprezes Zarządu Banku Gospodarstwa Krajowego); Jacek Kochanowicz  (profesor ekonomii,   m.in.:  kierownik Katedry Historii Gospodarczej na Wydziale Nauk Ekonomicznych Uniwersytetu Warszawskiego);  Radosław Markowski (profesor socjologii,  m.in.:  dyrektor Zakładu Badań Porównawczych nad Polityką w Instytucie Studiów Politycznych PAN); Andrzej Ziabicki  (profesor chemii, m.in.: długoletni kierownik Pracowni Fizyki Polimerów w Instytucie Podstawowych Problemów Techniki PAN, w latach 1990-1991 członek Komitetu Nauki i Techniki w rządzie Tadeusza Mazowieckiego, doradca podkomisji Nauki i Edukacji w rozmowach Okrągłego Stołu w 1989 roku),

3. W maju/kwietniu 1988 roku  rozpoczęły się strajki, które były preludium do wydarzeń "okragłostowłowych", czyli stopniowego wkomponowywania Polski w system globalnej Europy (świata) z nagrodzeniem oczywiście za "dobrą robotę" komunistycznych zarządców Polski lat 1944-1989,

4. W latach 1989-1991 wprowadzano w Polsce tzw. Plan L. Balcerowicza (w momencie wprowadzania swojego planu jedynie doktora nauk ekonomicznych!). Plan L. Balcerowicza był wierną kopią tzw. Konsensusu Waszyngtońskiego, który początkowo miał mieć zastosowanie w krajach Ameryki Łacińskiej. Od 1986 (1987) roku (po deklaracji Gorbaczowa iż zgodzi się w przyszłości na Zjednoczenie Niemiec... a więc de facto na upadek komunizmu) plan ów (którego głównymi współtwórcami byli G. Soros i J. Sachs oraz po trosze J. Wiliamson) postanowiono zastosować go w krajach postkomunistycznych. Wybrano jako cel eksperymentu Polskę (sic!) posiadającą największy majątek do oddania ze wszystkim krajów "postkomunistycznych", będącą największym i najbardziej znienawidzonym oraz "krnąbrnym" krajem postsocjalistycznym oraz mającą służyć jako przetarcie drogi włączenia tychże krajów do planu globalizacji światowej.   Doradcami L. Balcerowicza we wdrażaniu owego planu byli m.in.: J. Sachs i... "nasz" Jan Jacek Antony Vincent-Rostowski. W tym czasie też Vincent Rostowski był też wykładowcą w UCL School of Slavonic and East European Studies, University of London,

5.  W roku 1995 został Vincent Rostowski został profesorem mianowanym prywatnej uczelni (nie posiada tytułu naukowego ani stopnia naukowego doktora) i kierownikiem Katedry Ekonomii na Central European University w Budapeszcie. Uniwersytet ten założony został w 1991 roku  przez obywatela USA, węgierskiego Żyda - Georga Sorosa,

6. (żeby nie przeciągać - wyciąg z wikipedii) Vincent Rostowski "w latach 1989–1991 pełnił funkcję doradcy ekonomicznego wicepremiera i ministra finansów Leszka Balcerowicza, a w latach 1997–2001 kierował Radą Makroekonomiczną w Ministerstwie Finansów. Od 2002 do 2004 był doradcą prezesa NBP. Doradzał również (chyba na początku lat 90-tych - dop.k.j.) rządowi Federacji Rosyjskiej w sprawach polityki makroekonomicznej (sic!!!). Od 2004 zajmował stanowisko doradcy zarządu Banku PEKAO S.A. (zawiesił tę działalność, obejmując urząd ministra). Należy do współzałożycieli Centrum Analiz Społeczno-Ekonomicznych (CASE), zasiadał w radzie tej fundacji (członkostwo zawieszone wraz z objęciem funkcji ministra)". W radach fundacji są też sami znajomi, m.in. Leszek Balcerowicz i J. Sachs. Ciekawy jest "epizod" doradzania rządowi W. Putina... (sic!),

7. Za czasów ministra V. Rostowskiego:

–  dwukrotnie wyprowadzono z Polski nawet setki miliardów złotych poprzez spekulacyjna grę na polskim złotym prowadzona m.in. przez Goldman Sachs oraz dodatkowo "wyssano" polskie finanse za pomoca tzw.: asymetrycznych opcji walutowych (zob.: UWAGA - Powtórka z rozrywki... znów spekulacje na polskim złotym! , Spekulacja na złotym! - CORAZ OSTRZEJ!, EUR/PLN - przekroczona granica 4 zł!,
– dług publiczny Polski wzrósł do 800 mld zł (3 bilionów?), deficyt do 100 mld zł a zadłużenie zagraniczne do 250 mld USD (zobacz: Trochę o podwyżce stawki VAT i antypotrzebie L. Balcerowicza ) - obecny stan finansów Polski jest stanem "przedzawałowym", "przedupadłościowym"... a minister finansów zyskuje miano "mistrza kreatywnej księgowości"
– finalizuje się być może się ostateczna destabilizacja i grabież prywatyzacyjna Polski....

Uhmm... Kim jesteś Vincencie Rostowski?

Pozdrawiam

P.S. Warto też zastanowić się nad przyczynami śmierci w tragedii smoleńskiej m.in. S. Skrzypka  - Prezesa NBP, który przeciwstawiał się m.in. walucie Euro, sprywatyzowaniu NBP i PKO BP oraz otwarciu elastycznej linii kredytowej MFW (zobacz schemat na końcu tekstu: Coś chyba nie tak z moimi snami i konfabulacjami? To Oni mieli zginąć?).

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/; kjahog@gmail.com

Prośba: "Jeżeli korzystasz z wikipedii to sprawdź, czy treść informacji nie została ocenzurowana przez administratorów/cenzorów polskiej jej wersji - porównaj treść hasła z jego brzmieniem na obcojęzycznych stronach wikipedii, szczególnie tej anglojęzycznej!"

czwartek, 21 lipca 2011

Ratujmy!... ale co mamy ratować?...że tak pytam "szechterowej gazetki"...

Witam

Prawie w ogóle nie zaglądam na bieżąco do papierowego wydania "szechterowej gazetki".

I nawet niekoniecznie dlatego, że jest typową - dla mnie - gazetką propagandową reprezentującą skrajnie antypolskie, antynarodowe interesy nieprzychylnej naszej Ojczyźnie dość dużej grupy osób i organizacji. Sądzę, że powyższy powód "omijania przeze mnie szerokim ługiem owej gazetki" byłby zresztą oczywisty i zrozumiały dla każdego, kto myśli o Polsce naszymi (moimi) historycznymi kategoriami: Bóg, Honor i Ojczyzna...

Niemniej uważam, że aby kogoś krytykować lub wskazywać mu niecne intencje trzeba wiedzieć kim jest i co myśli. Więc staram się na bieżąco - nieraz faktycznie z niechęcią i targany niemalże torsjami - monitorować te nieraz genialne socjotechniczne teksty autorstwa "piśmiennych gazetki"... tych najbardziej biegłych  w pojmowaniu michnikowego świata jego skomplikowanych przemyśleń. Czynię to z reguły śledząc wydania internetowe lub z opóźnieniem przejmując przeszłe egzemplarze papierowe, zanim sąsiedzi nie wykorzystają je jako źródło ognia kominkowego lub też nie spowodują nimi zapełnienia koszy w pobliskim śmietniku... Mógłbym też polować na jeden z niezliczonej rzeszy codziennych zwrotów, ale raczej nie uważam, żeby ta gazetka stanowiła aż taką wartość, która skłaniałaby mnie do podejmowania owych działań...

Moja awersja do tej gazetki niestety ma źródła czysto osobiste i sięgające początków jej powstania. Po kilku latach codziennych jej zakupów przyszedł bowiem moment refleksji i zrozumienia, że zostałem perfidnie i bezczelnie przez nią oszukany, okłamany, poniżony jako Polak i młody, pełny zapału człowiek chcący budować nową Polskę, pozbawioną naleciałości komunizmu i w pełni suwerenną oraz niepodległą. Poznawszy zaś historię, poglądy oraz działania Szanownego Adama o – przyjętym po matce – nazwisku Michnik... moja pogarda i żal owego czasu były ogromne. Chciałem nawet żądać zwrotu wszystkich pieniędzy wydanych na jej zakup, alem nie miał niestety zachowanych dowodów zakupu...

Po latach pozostało tylko moje wobec niej politowanie wyrażane pobłażliwą ironią i delikatnymi złośliwościami, ale bez żadnej oczywiście nienawiści. Toleruję ją jak ów śmietnik/niezbędnik blisko mojego miejsca zamieszkania... gdzieś przecież muszą być i są gromadzone wszelkie niepotrzebne odpady... I lepiej jak znajdują się w jednym miejscu a nie "walają" po całej ulicy, czyniąc z niej możliwe źródło wystąpienia parcha*. A tak podjedzie sobie śmieciara, zabierze to wszystko na wysypisko śmieci... Mniemam, że też - w jej - przypadku na wysypisko niechlubnych śmieci naszej, polskiej historii...

Pozdrawiam

*parch – wet. dawna nazwa grzybicy skórnej zwierząt i człowieka, ew. parch (jabłoni) – choroba grzybowa większości gatunków drzew z rodzaju jabłoń (Malus Mill.) powodowana przez grzyb Venturia inaequalis (Cooke) Aderh., należący do typu workowców i rodziny Venturiaceae. Parch jest najpospolitszą i najgroźniejszą chorobą jabłoni. 

P.S. 1.
No i tak właśnie traktuję te "dziwności tekstowe" drukowane w "szechterowej gazetce". Do napisania o niej zainspirował mnie dzisiejszy tytuł na pierwszej jej stronie (przeczytałem stojąc przed kioskiem...): "Ratujmy Europę". Strasznie pokręcony i oczywiście zmanipulowany a'priori tytuł, bowiem artykuł dotyczy ratowania Grecji i waluty EURO, czyli ratowania tak naprawdę sztucznego tworu jakim jest Unia Europejska, czyli - moim zdaniem - lustrzanego niemalże odbicia ZSRR... nazywanego przeze mnie Związkiem Socjalistycznych Republik Europejskich... Odnoszący się do prawdziwej rzeczywistości tytuł winien  brzmieć wobec tego np. tak: "Ratujmy Unię Europejską"...

Nie chcę zaś odnosić się  do sytuacji samej Grecji i powodów jej obecnych kłopotów. Zapewne, gdyby nie mieli waluty Euro sytuacja byłaby dla nich o wiele korzystniejsza a jak jeszcze byliby poza socjalistyczną UE to może nie miałaby w ogóle aż takich kłopotów...  

Zwróciłem wszakże za to jeszcze uwagę na jeden wskaźnik podany jako przyczyna/efekt problemów w Grecji: dług publiczny stanowiący 160% PKB oraz na występujące wewnętrzne konflikty wśród krajów UE, decydujących o formie i wielkości ewentualnej pomocy dla Grecji. Sądzę i chyba już nawet tak się stało, że i tak w imię ratowania tego "tworu" zawsze Ci możni jakoś się dogadają (vide: Francja i Niemcy). Tylko, że sądzę, iż – podobnie jak Cesarstwo Rzymskie, ZSRR, IV Rzesza – taki sztuczny i totalitarny "dziwoląg" jak Unia Europejska musi prędzej, czy później upaść. Im nastąpi to wcześniej tym upadek będzie lżejszy dla wszystkich... Ciekawostką było też dla mnie poznanie stanowiska kilku krajów UE (np. Finlandia), które chcą aby w pomocy partycypowały banki komercyjne, które.... tak przecież ochoczo pożyczały Grecji pieniądze wiedząc, że jej sytuacja jest trudna (niektórzy nawet uważają, że taki np. Goldman Sachs celowo doprowadzał do powolnej ruiny ten sympatyczny kraj  o wielowiekowej kulturze i tradycji... może i tak było, choć nie przesądzam i nie mnie się wypowiadać...  powtarzam tylko zasłyszane opinie, które mogą aczkolwiek nie muszą być zgodne z prawdą, co w tej chwili jest niemalże nie do udowodnienia, więc można uznać moje hipotezy za błędne lub - jeżeli - ktoś ma odpowiednio wiarygodne informacje - za prawdziwe).

Dodam tylko jeszcze, że w Polsce oficjalnie w roku 2010 udało się nie przykurczyć 55% wartości długu publicznego w stosunku do PKB (około 53%), przy czym wartość owego długu publicznego   liczonego metodą MF rzędu około 751 mld zł (liczony metodą unijną: około 785 mld) jest przez przez wielu fachowców poddawana w wątpliwość. Słynny był np. niepodważony w sumie w ubiegłym roku szacunek naszego, polskiego długu publicznego  na poziomie około 3 bilionów złotych, czyli  około 200-220% PKB! (zobacz przypis 2 w poście.: Kilka słów o podwyżce podstawowej stawki VAT i bankrutującej Polsce!).

Zwróćmy też uwagę na to, że Polska ma obecnie około 205 mld EUR/250 mld USD zadłużenia zagranicznego (Gierek był zadłużony ogółem - kapitał + odsetki - na około 25 mld zł i jakież to wtedy mieliśmy już problemy!) oraz prawdopodobnie około 100 mld zł deficytu budżetowego (oficjalnie: 52,21 mld zł po odpowiednich zabiegach kreacyjnych w zakresie księgowości)...

Mam tylko nadzieje, że Tuskuś nie będzie chciał PR-owo zabłysnąć przed możnymi Unii Europejskiej i nie krzyknie hipotetycznie np. tak oto: "Ja też, ja też pomogę... choć sam doprowadziłem swój kraj do katastrofy finansowej... ale teraz miliard więcej, które pożyczę od Was by pomóc i tak nic nie zmieni... jesteśmy przecież wreszcie w - przez tyle lat oczekiwanej z utęsknieniem - bezpaństwowej niedługo, europejskiej rodzinie.... nieprawdaż towarzysze?".

Sądzę, że nie... ale któż go tam wie... albo... któż wie, co możni UE mu rozkazująco być może zasugerują...

PS.2
Więcej o długu, sytuacji w Polsce i UE:
1. Dług publiczny w Polsce w ciągu 4 lat wzrósł o 270 mld zł (Beata Tomaszkiewicz)

2.  Prawda o polskim długu publicznym (Krzysztof Rybiński)
3.  Nadciąga finansowe tsunami (Krzysztof Rybiński)

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com