Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zasoby naturalne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zasoby naturalne. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 23 czerwca 2019

Polskie zasoby naturalne, polskie bogactwa narodowe!

Już kiedyś o tym pisałem, ale dziś są nowe okoliczności, które skłaniają mnie do ponownego zajęcia się tym tematem. Jest to związane z tzw. amerykańską (żydowską?) ustawą 447 Just.

Od razu zastrzegam, że jestem bardzo przeciwny tej ustawie i podzielam poglądy Pana S. Michalkiewicza, który proponuje, aby polskie państwo też wprowadziło odpowiednią ustawę, zakazującą wypłaty jakichkolwiek żądań środowisk żydowskich za bezspadkowe mienie utracone przez Żydów w wyniku okupacji Polski przez Niemcy i Sowietów (też po II WŚ). Z niecierpliwością czekam na raport posła (bodajże) Mularczyka, który z zespołem szacuje nasze straty wojenne i ile nam się należy od Niemiec.

Jeżeli już to Żydzi winny się zwracać o takie reparacje do Niemiec i częściowo do Rosji. Polska była ofiarą wojny a nie agresorem i to nam się należą reparacje od Niemiec, ale także po części od Sowietów (m.in za kradzież naszych dóbr narodowych i zsyłanie naszych rodaków na Syberię).

Nie można o tym mówić tylko werbalnie, ale trzeba działać prawnie!

Ta ustawa może w prostej linii doprowadzić do utraty przez Polskę jej dóbr i zasobów naturalnych a naprawdę mamy ich bardzo dużo.

Kilkukrotnie już apelowałem o podjęcie walki Polaków w obronie polskich lasów, wód, gór i polskiej ziemi. Są to - wobec całkowitego niemal zniszczenia w ostatnich 30 latach polskiego przemysłu - ostatnie skarby narodowe, których nie możemy stracić, aby Polska jeszcze Polską była...

Ratując polskie lasy i polską ziemię oraz jeziora i rzeki, których wartość jest trudna do oszacowania,  jednocześnie ratujemy też polskie zasoby naturalne.

Nasze zasoby... Mamy ich - jak wspomniałem - naprawdę dużo i są one w sferze zainteresowania wielu państw, nieprzychylnych nam grup etnicznych, międzynarodowych banksterów oraz korporacji.

Niedawno mówiło się  najwięcej o gazie i ropie łupkowej. Temat przycichł i sam nie wiem dlaczego  a przecież polskie złoża gazu łupkowego szacowane są obecnie na 350 - 1000 mld metrów sześciennych, co wystarczyłoby nam na 20-60 lat. Należy jednak pamiętać, że wcześniej szacowane były na 5,3 bln metrów sześciennych, co wystarczyłoby nam na 300 lat. Jaka jest prawda, jeszcze nie wiemy. Prawdopodobnie tyleż samo posiadamy też ropy łupkowej, o której w ogóle się nie wspomina, co jest dziwne w dobie dywersyfikacji naszych źródeł dostaw gazu i ropy naftowej.

Ale mamy też inne, cenne zasoby, które mogą być w części łupem środowisk żydowskich, gdzie pojawia się kwota roszczeń wobec Polaków w wysokości już 300 mld USD (około 1 biliona złotych). Jeszcze niedawno była to kwota 65 mld USD, ale widać, że apetyt "rośnie w miarę jedzenia" a lobby żydowskie jest bardzo silne w USA.  Jestem pewny, że gdybyśmy zapłacili im chociaż złotówkę to by nastąpiła eskalacja tych roszczeń do kwoty, której sobie trudno wyobrazić. "Przedsiębiorstwo Holocaust" musi przecież z czegoś i dla czegoś żyć.

Swego czasu starałem się oszacować wartość naszych zasobów naturalnych, co było dość żmudnym zajęciem a jego efekty przedstawiam w poniższej tabeli. Powtarzam, że są to tylko szacunki, ale w przybliżeniu oddają ich rzeczywistą wartość, co jest równocześnie z wartością Polski (za ewentualne błędy przepraszam i proszę o ewentualną korektę). W tabeli przyjąłem wysokość złóż gazu łupkowego na poziomie 5,3 bln metrów sześciennych. Nie uwzględniłem złóż ropy łupkowej, które mogą ilościowo i wartościowo być tożsame z gazem łukowym.


Posiadamy jeszcze złoto (nie wiem ile) oraz oczywiście źródła wód geotermalnych, które w przyszłości mogą skutecznie stanowić tani zasób energetyczny w Polsce, co udowodnił m.in. o. T. Rydzyk w Toruniu. Nie zapominajmy też o głębinowych wodach pitnych, które też niestety przejmowały zagraniczne koncerny za czasów rządów PO-PSL, ale i wcześniej.

Reasumując. Mamy jeszcze wiele zasobów, o które musimy walczyć. Przegraliśmy już wiele i nie możemy sobie pozwolić na ostateczną grabież Polski! Polska pozostaje jeszcze bardzo bogatym krajem (i tym samym dużym "kąskiem" dla obcych)  w postaci ziemi, lasów i bogactw naturalnych... i mimo, że już dużo straciliśmy to nie możemy stracić więcej! Musimy sobie też zdawać sprawę, że ewentualna grabież lasów i naszej ziemi jest też bezpośrednio i pośrednio grabieżą naszych zasobów naturalnych!

Stąd uważam, że naprawdę konieczna jest odpowiednia ustawa, która stwierdzałaby, że oddanie jakiegokolwiek zasobu a nawet gotówki uznać za tzw. kradzież zuchwałą, o czym wspomina wymieniony już S. Michalkiewicz.

Pozdrawiam


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

Post jest chroniony prawem autorskim. Może być kopiowany w całości lub w części jedynie z podaniem źródła na bloggerze: https://krzysztofjaw.blogspot.com/ i e-mailową informacją o tym fakcie. Dotyczy to również gazet i czasopism oraz wypowiedzi medialnych.

piątek, 17 października 2014

Polskie państwo musi zginąć?

Nieraz warto oderwać się od codziennej rzeczywistości społeczno-politycznej i z dystansu spojrzeć na przeszłe i obecne problemy Polski oraz oddać się refleksji nad naturą dziejących się zjawisk.

Pierwsze co nasunęło mi się z takiego oddalenia to wielokrotne i wcale nie infantylne pytania: Dlaczego...?

Dlaczego w Polsce nie możemy  żyć na takim poziomie, jak w innych krajach o ustabilizowanej gospodarce rynkowej? Od 1989 roku minęło przecież już 25 lat względnego spokoju... I co? Komu  zależy na tym żeby Polacy byli narodem biednych, chorych i spauperyzowanych oraz zatomizowanych niewolniczych robotników najemnych a nie społeczeństwem świadomych swojej wartości i bezpiecznych - dzięki własności - obywateli? Przecież dziś ogólnie średnia płaca w Polsce jest o 70% niższa niż w krajach starej UE, ceny zaś oficjalnie niższe o 40%, czyli realnie -  wedle siły nabywczej naszych wynagrodzeń - zarabiamy o 30% mniej. Zarabiamy mniej niż np. Węgrzy czy Estończycy i zajmujemy ostatnie miejsce pod tym względem wśród 34 krajów badanych przez OECD. Na tym nie koniec... Rocznie przepracowujemy legalnie 2015 godzin a np. Niemcy - 1309, Japończycy - 1733, Holendrzy -1288. W stosunku do Niemiec pracujemy dłużej o 54%...

Dlaczego przez ten okres nie zbudowano Polski o zrównoważonym rozwoju, w której wielkie aglomeracje nie "niszczyłyby" jednocześnie małych i średnich miast oraz wsi? Dlaczego nie stworzono społeczeństwa  samorządowego z silnymi oddolnymi więzami międzyludzkimi? Obecnie degradacji podlegają szczególnie miasta średniej wielkości i małe. Czy po nich przyjdzie czas na wyniszczenie polskiego rolnictwa, jako ostatniej ostoi dawnej polskiej religii, kultury i tradycji?

Dlaczego w Polsce nie stworzono warunków dla rozwoju polskiej przedsiębiorczości i rozwoju klasy średniej a młodych ludzi zmuszono do emigracji zarobkowej? Wyemigrowało już grubo ponad 2 mln najbardziej kreatywnych młodych Polaków, których miejsce i szanse na rozwój winny znajdować się w Ojczyźnie. Oni to winni budować polską siłę społeczną i ekonomiczno-gospodarczą i tworzyć rodziny tutaj w kraju co mogłoby powstrzymać depopulację narodu polskiego.

Dlaczego niemal całkowicie pozbyto się polskiego przemysłu a resztę doprowadzono do upadku? Dlaczego poza SKOK-ami nie ma już polskich instytucji finansowych a te które są często ubezwłasnowolniają swoich klientów lichwiarsko oprocentowanymi kredytami? Ogólnie to czego nie oddaliśmy za bezcen to zlikwidowaliśmy (np. stocznie) a dziś coraz głośniej słychać o oddawaniu naszych surowców naturalnych, ziemi i lasów.

Dlaczego polski system ochrony zdrowia i system emerytalny może niebawem spowodować drastyczne obniżenie populacji ludności Polski? Dlaczego rodzina stała się niemodnym anachronizmem a ludzi w podeszłym wieku zaczyna traktować się jak "zło konieczne"? Gdzie humanitaryzm i nowoczesność polskiego państwa?

Dlaczego zniszczono poprzez obniżanie poziomu nauczania i zmniejszenie wymagań polski system szkolnictwa? Przecież już Kazimierz III Wielki zakładając jeden z pierwszych uniwersytetów na świecie (dziś: Uniwersytet Jagielloński) dobrze wiedział, że wykształcenie społeczeństwa jest warunkiem niezbędnym jego efektywnego rozwoju. Później jeszcze bardziej doceniano wagę dobrego wykształcenia na najwyższym poziomie. Dziś następuje powolny proces całkowitej elitarności dostępu do najlepszych szkół a spadek wymagań na większości uczelniach wyższych (ale też na poziomach niższych) prowadzi do naturalnego procesu  uśredniania wiedzy "w dół". Każdy z nas przecież (a młody człowiek szczególnie) stara się postępować racjonalnie i chciałby być w sumie niemalże utylitarystą (uważającym mniej więcej, że miarą słuszności postępowania winna być indywidualna użyteczność i racjonalność jego skutków),  więc jeżeli "nie trzeba", to czymś nielogicznym dla młodzieży jest podejmować nieracjonalny z ich punktu widzenia wysiłek. Podobnie postępuje kadra naukowa...

Dlaczego w zastraszającym tempie zadłuża się nasze państwo? Na dziś dług publiczny jawny wynosi już przeszło 1 bln zł a zadłużenie zagraniczne to ok. 275 mld zł.  E. Gierek zostawił nas z zadłużeniem rzędu około 24-25 mld USD i dopiero niedawno go spłaciliśmy. Obecnego zadłużenia Polski nie spłacą przyszłe pokolenia a Polska będzie cały czas ubezwłasnowolniona tymi długami! Podobny los czeka niestety Ukrainę, bowiem MFW proponuje jej podobną do Polski terapię szokową...

Dlaczego rezygnuje się z resztek polskiej suwerenności na rzecz UE i podpisuje się negatywne w skutkach dla Polski porozumienia energetyczne (pakt klimatyczny czy też na dostawę najdroższego gazu z Rosji)?Dodatkowo deklaruje się uczestnictwo Polski w spłacie długów innych państw strefy Euro (nie będąc w niej) oraz w dofinansowaniu banków.

Zadawać można jeszcze wiele pytań, ale bez własności żadnych czynników produkcji (ziemi, kapitału, pracy), wykształconych i zdrowych ludzi, własnych produktów spożywczych (casus GMO), bez dostępu do morza i zasobów naturalnych, bez przemysłu i godnego życia... Polskę czeka w bardzo krótkim czasie likwidacja...

Czy o to właśnie chodzi? Taki jest cel?

Bo przecież  nie jest możliwe, że po tylu wiekach dalej w niektórych kręgach może obowiązywać raczej nieprzychylne nie tylko Polakom stwierdzenie żydowskiego podróżnika z XIII wieku Beniamina z Tudeli, że... łacińska nazwa "Slavi" (Słowianie) wywodzi się od słowa "sclavi" (niewolnicy) i to mimo, że Ci właśnie "niewolnicy" okazywali się zawsze wielkodusznymi dla przedstawicieli owego podróżnika dobrodziejami - udzielając im gościny?

A może po prostu chodzi o kolejny rozbiór Polski pomiędzy wschodnim (Rosja) i zachodnim (zniemczona UE) sąsiadem z dodatkową domieszką interesów izraelskich? A może już rozdzielono polskie zasoby naturalne pomiędzy światowymi mocarstwami? Może zostaliśmy już wykluczeni z rodziny krajów o chrześcijańskiej, europejskiej cywilizacji?

Na dziś starczy!

Pozdrawiam

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
 http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

niedziela, 18 marca 2012

W towarzystwie ogromych złóż zasobów naturalnych polskie państwo jednak musi zginąć? I... dlaczego?

Ostatni okres wskazał mi dobitnie, że jeszcze nikt nie wymyślił eliksiru wiecznej młodości i charakterystycznego dla niej z reguły dobrego zdrowia. Często nie doceniamy, że możemy przeżywać kolejne dni bez żadnych dolegliwości i nawet nieraz sami  przyczyniamy się do własnej zdrowotnej niemocy. Jeszcze gorzej jest, gdy sam system ochrony zdrowia staje się coraz bardziej niewydolny. A przecież zdrowie winno być najważniejsze i cieszę się, że jak na razie już u mnie wszystko wraca do normy. Jeszcze kilka dni rekonwalescencji i powinno być już wszystko w jako  takiej "normie"...

Powyższe to gwoli wytłumaczenia kilkutygodniowego braku mojego  blogowego i dociekliwie wyczerpującego gaworzenia...

Oderwanie od codziennej rzeczywistości społeczno-politycznej ma jednakże też swoje dobre strony: pozwala z dystansu spojrzeć na przeszłe i obecne problemy Polski oraz oddać się refleksji nad naturą dziejących się zjawisk.

Pierwsze co nasunęło mi się z takiego oddalenia to wielokrotne i wcale nie infantylne pytania: Dlaczego...?

Dlaczego w Polsce nie możemy  żyć na takim poziomie, jak w innych krajach o ustabilizowanej gospodarce rynkowej? Od 1989 roku minęło przecież już 23 lata względnego spokoju... I co? Komu  zależy na tym żeby Polacy byli narodem biednych, chorych i spauperyzowanych oraz zatomizowanych robotników najemnych a nie społeczeństwem świadomych swojej wartości i bezpiecznych dzięki własności obywateli?

Dlaczego przez ten okres nie zbudowano Polski o zrównoważonym rozwoju, w której wielkie aglomeracje nie "niszczyłyby" jednocześnie małych i średnich miast oraz wsi? Dlaczego nie stworzono społeczeństwa  samorządowego z silnymi oddolnymi więzami międzyludzkimi? Obecnie degradacji podlegają szczególnie miasta średniej wielkości i małe. Czy po nich przyjdzie czas na wyniszczenie polskiego rolnictwa, jako ostatniej ostoi dawnej polskiej religii, kultury i tradycji?

Dlaczego niemal całkowicie pozbyto się polskiego przemysłu a resztę doprowadzono do upadku? Dlaczego poza SKOK-ami nie ma już polskich instytucji finansowych a te które są często ubezwłasnowolniają swoich klientów lichwiarsko oprocentowanymi kredytami?

Dlaczego polski system ochrony zdrowia i system emerytalny może niebawem spowodować drastyczne obniżenie populacji ludności Polski? Dlaczego rodzina stała się niemodnym anachronizmem a ludzi w podeszłym wieku zaczyna traktować się jak "zło konieczne"? Gdzie humanitaryzm i nowoczesność polskiego państwa?

Dlaczego zniszczono poprzez obniżanie poziomu nauczania i zmniejszenie wymagań polski system szkolnictwa? Przecież już Kazimierz III Wielki zakładając jeden z pierwszych uniwersytetów na świecie (dziś: Uniwersytet Jagielloński) dobrze wiedział, że wykształcenie społeczeństwa jest warunkiem niezbędnym jego efektywnego rozwoju. Później jeszcze bardziej doceniano wagę dobrego wykształcenia na najwyższym poziomie. Dziś następuje powolny proces całkowitej elitarności dostępu do najlepszych szkół a spadek wymagań na większości uczelniach wyższych (ale też na poziomach niższych) prowadzi do naturalnego procesu  uśredniania wiedzy "w dół". Każdy z nas przecież (a młody człowiek szczególnie) stara się postępować racjonalnie i chciałby być w sumie niemalże utylitarystą (uważającym mniej więcej, że miarą słuszności po stępowania wina być indywidualna użyteczność jego skutków),  więc jeżeli "nie trzeba", to czymś nielogicznym dla młodzieży jest podejmować nieracjonalny z i ich punktu widzenia wysiłek. Podobnie postępuje kadra naukowa... Proces degradacji polskiego systemu szkolnictwa zauważalny jest od wielu lat, ale jego apogeum nastąpiło za rządów pań raczej anty-minister: K. Hall i B. Kudryckiej. Przerażające jest, że i dziś anty-minister K. Hall ma chyba decydujący wpływ na swoje dawne ministerstwo... bowiem funkcję ministra dziś pełni jej dawna podwładna.

Zadawać można jeszcze wiele pytań, ale bez własności żadnych czynników produkcji (ziemi, kapitału, pracy), wykształconych i zdrowych ludzi, własnych produktów spożywczych (casus GMO), bez dostępu do morza i zasobów naturalnych, bez przemysłu i godnego życia... Polskę czeka w bardzo krótkim czasie likwidacja...

Czy o to właśnie chodzi? Taki jest cel?

Bo przecież  nie jest możliwe, że po tylu wiekach dalej w niektórych kręgach może obowiązywać raczej nieprzychylne nie tylko Polakom stwierdzenie żydowskiego podróżnika z XIII wieku Beniamina z Tudeli, że... łacińska nazwa "Slavi" (Słowianie) wywodzi się od słowa "sclavi" (niewolnicy) i to mimo, że Ci właśnie "niewolnicy" okazywali się zawsze wielkodusznymi dla przedstawicieli owego podróżnika dobrodziejami - udzielając im gościny?

A może po prostu chodzi o kolejny rozbiór Polski pomiędzy wschodnim i zachodnim sąsiadem? A może już rozdzielono polskie zasoby naturalne pomiędzy światowymi mocarstwami? Może zostaliśmy już wykluczeni z rodziny krajów o chrześcijańskiej, europejskiej cywilizacji?

Na dziś starczy!

Pozdrawiam

P.S.

Zbieram wszelkie dane i informacje o obecnie szacowanych (też niedawno odkrytych) wielkościach złóż podstawowych i wartościowych polskich  zasobów naturalnych. Byłbym wdzięczny o dane na temat wielkości m.in.: cynku, gazu ziemnego i łupkowego, miedzi, molibdenu/wolframu (m.in. okolice Myszkowa), niklu,ołowiu, ropy naftowej ziemnej i łupkowej, siarki, soli kamiennej i potasowej, złota, srebra, tytanu, uranu węgla kamiennego i brunatnego oraz innych... Posiadam już wiele  danych, ale chciałbym poddać  je procesowi wielokierunkowej weryfikacji z wielu źródeł...

P.S.2
Moje wstępne szacunki wartości polskich najważniejszych przyszłościowych złóż zasobów naturalnych (bez wód geotermalnych czy ropy łupkowej i pokładów uranu, które zwiększyłyby wartość  o przeszło 100%) opiewają w bieżących cenach realnych na kwotę około 15  tysięcy miliardów USD, co jest równe około 25 rocznym PKB Polski! Należy zwrócić uwagę, że np. gazu łupkowego może nam wystarczyć na co najmniej 300 lat (nie wierzę w korekty zmniejszające szacowane zasoby a przecież jeszcze nie szacowano w ogóle złóż ropy łupkowej!) a wielkości zasobów uranu okryte są szczelną tajemnicą. Mamy też dużo złota i rzadkich molibdenu/wolframu/tytanu). Niebawem przedstawię szczegółowe wyliczenia z podaniem lat tzw. samowystarczalności zasobowej Polski w zakresie różnych zasobów...

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com