piątek, 10 listopada 2017

Szanowny Panie PAD! Niech Pan się opamięta zanim będzie za późno!

 
Trwa niemal codzienna medialna kampania naszego prezydenta. Udziela wywiadów wszędzie, gdzie go zechcą. 7 listopada w TV Trwam [1], 9 listopada w Radio Plus [2] a dziś z kolei w rozgłośniach katolickich w programie „Siódma – 9” [3,4,5], gdzie kolejny raz bronił swoich vet w sprawie sądownictwa przerzucając z siebie na PiS odpowiedzialność za przedłużający się proces legislacyjny w tej sprawie oraz ostatecznie poinformował, że nie ujawni Aneksu do Raportu z Likwidacji WSI (sic!). I jeszcze skandaliczne to... "Prezydent Andrzej Duda zaprosił na obchody Święta Niepodległości przewodniczącego Rady Europejskiej Donalda Tuska oraz wszystkich innych byłych prezydentów i premierów na obchody Święta Niepodległości" [6].

Każdy z tych wywiadów – dla mnie subiektywnie – oddala mnie od Głowy Państwa Polskiego a w których prezydent stara się za wszelką cenę usprawiedliwić swoje veta wobec ustaw zmieniających i likwidujących patologie naszego sądownictwa. Sądownictwa, które jest najważniejszą - obok może jeszcze części specsłużb i szkolnictwa wyższego - ostoją III RP, czyli PRL-bis. Dzisiaj też znów padła smutna zapowiedź szefa BBN: znów „nie będzie nominacji generalskich” w dniu rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości…

Doprawdy, żenujące są te próby. Nasz prezydent próbuje pogodzić ogień z wodą a to jest niemożliwe. I w ten sposób te być może dobre jego chęci brukują „drogi piekła III RP” a pat sądowy trwa już przeszło 4 miesiące i porozumienie pomiędzy Pałacem Prezydenckim a koalicją rządzącą dalej stoi pod znakiem zapytania. Veta prezydenta dały też dodatkowe paliwo do antypolskich działań „totalnej opozycji” oraz tylko scementowały chorą kastę sędziowską. 

Ale… czy to są naprawdę te dobre chęci prezydenta? Niestety, w miarę upływu czasu ogarniają mnie coraz większe wątpliwości… 

Od samego początku kibicowałem A. Dudzie i zachęcałem do głosowania na niego. Sam taki głos wyborczy oddałem. I cieszyłem się, gdy prezydent ułaskawił zgodnie z prawem M. Kamińskiego i zablokował postkomuszy Trybunał Konstytucyjny, który miał za zadanie zablokować dobre reformy rządu ZP i Pani premier Beaty Szydło. Skok na TK dokonany przez PO w ostatnich miesiącach ich przewagi w Sejmie był obrzydliwie zdradziecki. I za to klaskałem mojemu prezydentowi A. Dudzie. 

Przez wiele miesięcy był po naszej stronie. Byłem wiernym jego wyborcą i piewcą w czasie realnych rozmów z innymi. 

Pierwsze czerwone światełko zapaliło mi się, gdy prezydent podpisał ustawę o obowiązkowych szczepieniach. Drugie takiego samego koloru światełko zapaliło mi się przy jego propozycjach dotyczących „frankowiczów” a trzecie, gdy A. Duda nie publikował i milczał w sprawie Aneksu do Raportu z Likwidacji WSI, by dziś zapowiedzieć, iż go nie opublikuje. 

Tych światełek zapalało się  z czasem więcej: konfliktogenne kontakty Pałacu Prezydenckiego z MON (m.in. brak nominacji generalskich dla oficerów przedstawionych przez A. Macierewicza) czy MS, dziwne i WSI-owo oraz UW-owo szemrane towarzystwo w BBN, bezpośrednie rozmowy prezydenta z antypolskim szefem sorosowej Fundacji im. Stefana Batorego (z jakimi to innymi prezesami organizacji pozarządowych spotkał się jeszcze nasz prezydent?) i oczywiście te sławetne veta… 

One już zapaliły dla mnie intensywne czerwone światło i już mi ono chyba pozostanie, i na pewno będzie miało decydujący wpływ na moje przyszłe decyzje wyborcze. Wolę w ogóle nie głosować niż głosować na obecnego prezydenta… o ile nie zawróci ze złej drogi. A jest to możliwe, bo politycznie jest jeszcze młokosem bez dokonań i jest w stanie nabrać odpowiedniego doświadczenia w działaniach publicznych korzystnych dla Polski i Polaków.

Proszę przeto zwrócić uwagę na kilka faktów. 

Ten młody człowiek A. Duda przed prezydenturą nie dał się poznać poprzez jakiekolwiek dokonania polityczne. Jest niedojrzałym politykiem i ta niedojrzałość jest jego przekleństwem. Objął funkcję prezydenta z „czystą białą kartą”, którą dopiero zapisuje i tylko od niego zależy co tam „będzie napisane”. 

Wypłynął w kancelarii ś.p. prezydenta Lecha Kaczyńskiego dzięki protekcji Krakusa jak on Zbigniewa Ziobry. Później tylko dzięki owej protekcji był promowany przez Lecha Kaczyńskiego. Wygrał wybory dzięki Jarosławowi Kaczyńskiemu i obecnej premier Beacie Szydło. 

PiS na niego postawił i my wszyscy też postawiliśmy na niego. Katorżnicza praca Beaty Szydło pozwoliła mu wygrać wybory prezydenckie, choć na początku kampanii wyborczej cały nasz obóz polityczny (i nie tylko nasz) sądził, że nie ma żadnych szans w walce z Bronisławem Komorowskim. I co? Zamiast wdzięczności , miałkie ego i prawdopodobnie „haki” WSI-owych specsłużb doprowadziły do jego zdrady nas wszystkich. Szkoda? To mało powiedziane, to szkoda, którą trudno będzie odwrócić… ale jest to możliwe. 

Możliwe bo A. Duda jest – mimo wszystko – i tak (obok ś.p. Lecha Kaczyńskiego) najlepszym prezydentem od roku 1989. Mieliśmy wcześniej: zdrajcę „Wolskiego” vel. Wojciecha Jaruzelskiego, który za życia powinien siedzieć za kratami; zdrajcę i agenta „Bolka” Lecha Wałęsę; zdrajcę i agenta „Alka” Aleksandra Kwaśniewskiego i – po tragicznie poległym Lechu Kaczyńskim – WSI-owego zdrajcę i szubrawca Bronisława Komorowskiego. 

Wobec nich A. Duda jawi się jako „gwiazda”. Nie dość, że zna języki, co jest bardzo ważne w międzynarodowych kontaktach osobistych z przywódcami innych państw, to prezentuje werbalną patriotycznie polską retorykę. To muszę mu oddać jako polski patriota i cieszę się, że Bronisław Komorowski – choć dzięki śmierci Lecha Kaczyńskiego – uzyskał prezydenturę, to przegrał z Andrzejem Dudą. Nie byłoby już Polski, gdyby ten jak to określa go W. Sumliński „łotr nad łotry” Bronisław Komorowski dostał od wyborców reelekcję. Chwała za to Andrzejowi Dudzie, Jarosławowi Kaczyńskiemu i Beacie Szydło. 

Ale apeluję do prezydenta. Niech Pan naprawdę przestanie ulegać antypolakom! Może i coś na Pana mają, ale warto to ujawnić i wyprostować i znów iść z nami. W przeciwnym razie okaże się Pan największym rozczarowaniem patriotycznych Polaków. A historia tego nie zapomni. 

Niech Pan słucha mądrzejszych od siebie, bo jeszcze Pan musi się dużo nauczyć a splendory władzy mogą minąć i nie ma sensu uważać się za najlepszego. Trochę pokory proszę!

Ta pokora jest Panu potrzebna i to mocno. Ma Pan szansę zapisać się złotymi zgłoskami dla Polski i Polaków. Niech Pan tego nie zmarnuje! 

A jeżeli potencjalne i nie fałszywie wydumane „haki” są li tylko np. natury obyczajowej to z pewną dozą niemal pewności gwarantuję Panu, że część etnicznego środowiska Pana teścia być może „przymknie na to oko”, bo tam podobno i w znacznej części od „obyczajówki” aż kipi…

Proszę już drugi raz. W poprzednim tekście prosiłem Jarosława Kaczyńskiego o gloryfikowanie Beaty Szydło, bo na to zasługuje. Teraz proszę Pana Panie prezydencie o opamiętanie. Jeszcze nie jest za późno! No chyba, że młodzieńcze „ukąszenie UW” jest na tyle silne, iż już nieodwracalnie i w całości zainfekowało Pana śmiertelnym dla Polski wirusem „Trzeciej RP”.

Pozdrawiam

P.S.
Znów kolejny apel do Jarosława Kaczyńskiego! Za dużo ich… ale po przerwie zbyt dużo rzeczy przyswajam jednocześnie i chciałbym choć trochę oddać moje poglądy z perspektywy zapoznawania się z rzeczywistością polską ex post.

Proszę więc.

Jeżeli PAD nie zawróci ze „złej drogi” to można by rozważyć następując y wariant: PBS premierem do końca kadencji i przez rok drugiej a późnie PBS na prezydenta z ramienia PiS-u a premierem MM – oczywiście po „ociepleniu” jego wizerunku, bo teraz nie zyskałby sympatii wyborców.
Krzysztof Jaworucki (bloger: krzysztofjaw)

[1] http://www.tv-trwam.pl/film/wywiad-z-prezydentem-rzeczypospolitej-polskiej-andrzejem-duda
[2] http://www.radioplus.pl/wiadomosci-ogolne-czytaj/113761/prezydent_rp_andrzej_duda_gosciem_sedna_sprawy
[3] http://siodma9.pl/wiadomosci/item/242-andrzej-duda-tylko-na-tym-mi-zalezy-zeby-wzmacniac-polskie-panstwo
[4] https://wpolityce.pl/m/polityka/366360-prezydent-panstwo-trzeba-budowac-tak-by-mogli-to-akceptowac-obywatele-nie-moze-to-byc-panstwo-w-ktorym-jest-tak-ogromna-sila-prokuratora-generalnego
[5] http://m.niezalezna.pl/208233-prezydent-znowu-swoje-quotwladza-prokuratora-generalnego-nie-moze-byc-wieksza-niz-za-komunyquot
[6] https://wpolityce.pl/polityka/366393-totalne-zaskoczenie-prezydent-andrzej-duda-zaprosil-na-obchody-swieta-niepodleglosci-donalda-tuska

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

poniedziałek, 6 listopada 2017

Apel! Panie J. Kaczyński! Tylko B. Szydło!

Tak wiem… Miałem pisać zupełnie o czym innym i swoje zobowiązanie złożone w ostatnim poście spełnię w kolejnych tekstach. 

Ale teraz muszę na coś wskazać, co mnie nurtuje już od dawna.

Życie płynie, czas płynie i nie można tego odwrócić. Jeszcze „niedawno” kończyłem studia i sam nie wiem kiedy stuknęła mi prawie 50-tka. W okresie „radości życia” – czyli do 40 lat – wydawało mi się, iż jeszcze wszystko przede mną. Teraz tylko chciałbym po sobie coś zostawić. Stąd wziąłem się za pisanie książek i m.in. zdałem sobie sprawę, że każdy powinien zostawić za sobą jakiś ślad, który młode pokolenia kiedyś zauważą. Jestem patriotą i we wnętrzu czuję polskość, więc chcę zostawić tą polskość dla przyszłych pokoleń Polaków. Może choć w części mi się uda… w części, bo „czas uczy pokory” i już dawno wyleczyłem się z jej braku.

Ale każdy ma swój czas. Jesteśmy aktywni tylko przez nikłe dziesiątki lat, co w skali historycznej jest okresem bardzo krótkim. I przez ten czas możemy dać tyle, ile potrafimy. Dla Polski, jeżeli choć trochę czujemy ją w sercu i chcemy jej dobra teraz i w przyszłości.

Tak naprawdę każdy ma jakieś powołanie od Boga, ma jakieś dane mu przez Niego talenty, które należy już samodzielnie rozwijać… bo jednym z największych „grzechów” jest „marnotrawienie danych przez Niego talentów” lub wykorzystywanie ich dla szeroko pojętego zła.

Talenty mają też politycy, choć jest to zawód, który powinien być zwieńczeniem własnej wcześniejszej pracy i dokonań życiowo-zawodowych a nie jej jedynym celem i programem „pierwsza i ostatnia praca”.

Dlatego też jestem zwolennikiem tego, aby posłem/ministrem/radnym można byłoby zostać dopiero w wieku 35 lat a senatorem czy prezydentem/burmistrzem/wójtem miasta/powiatu/gminy lub kraju dopiero w wieku 45 lat. Bo taka cezura wiekowa pozwalałaby ocenić naprawdę jakim człowiekiem jest pretendent do polityki i jakie ma talenty i osiągnięcia oraz faktyczne poglądy społeczno-polityczne i czy jest predestynowany do miana „męża stanu” i np. może mieć skłonność do „chapania kasy” i tylko osobistego wykorzystywania własnej pozycji i statusu publicznego. Można się z tego poziomu też zastanowić nad cezurą majątkową, choć może to być kontrowersyjne. Ale to tylko na marginesie. Może kiedyś powiem dlaczego uważam, że wiek powinien być jedną z najważniejszych kategorii warunkujących wejście do polityki…

Ale wracając do głównego tematu.

Szanowny Pan Prezes PiS-u, dr nauk prawnych Jarosław Kaczyński ma już swoje lata. Podziwiam go za to, co w swoim życiu publicznym zrobił i osiągnął. Jest i pewnie długo pozostanie najważniejszym i najlepszym dla Polski politykiem. Swoich poglądów nie zmienił przez dziesięciolecia. Potrafił być przez bardzo długi czas w opozycji i nigdy nie splamił się tałatajstwem i targowicką zdradą jaką dziś prezentuje tzw. „totalna opozycja”. Potrafił być premierem i rządzić dobrze, choć nie obca była mu – moim zdaniem - nieraz pycha, czego konsekwencją był upadek własnego rządu i przegrane wybory w 2007 roku… co było najtragiczniejszym dla Polski wydarzeniem ostatnich 30 lat (no może oprócz rządów i współrządów UD/UW).

Wierzę, że te 10 lat od upadku Jego rządów czegoś go nauczyły a przede wszystkim pokory i nie powieli swoich działań z tamtego okresu. 

Dziś bowiem jest na idealnej pozycji: swoistego naczelnika państwa. Ta rola – biorąc Jego doświadczenie, poglądy i dokonania – jest dla Niego wymarzona i chyba taką rolę już powinien spełniać do końca. Tego mu życzę a tym samym życzę PiS-owi i ZP wielu lat i kadencji rządzenia naszym krajem, choć oczywiście nie wszystko mi się podoba i piszę oraz będę o tym pisać. Nie na zasadzie „krytyki totalnej”, ale jako wskazanie do poprawy, jeżeli mój głos w ogóle coś znaczy.

Z wielkim więc zaniepokojeniem przyjmuję pogłoski polityczno-medialne o dymisji wiceprezesa PiS-u Pani premier Beaty Szydło z funkcji szefa rządu RP i podobno chęci J. Kaczyńskiego jej zastąpienia.

BYŁBY TO OGROMNY BŁĄD i sądzę, że w takim przypadku Prawo i Sprawiedliwość i Zjednoczona Prawica mogłyby pożegnać się z rządzeniem za dwa lata, o ile nie wcześniej. Dla Polski byłby to chyba ostateczny cios a przegrana PiS i ZP w kolejnych wyborach samorządowych, a szczególnie parlamentarnych ostatecznie pogrzebałyby polską państwowość, bo propozycje PO i jej „totalnej opozycji” zmierzają w prostej linii do „landyzacji” naszej Ojczyzny i ostatecznemu pozbawieniu jej suwerenności, wolności i niepodległości, czego wyrazem jest np. zapowiedź likwidacji urzędu wojewodów. Taka zapowiedź już powinna wzbudzić reakcję naszych służb kontrwywiadowczych, o ile one naprawdę są i działają jak polskie służby specjalne – dla dobra Polski… a mam tutaj wiele wątpliwości.

Apeluję więc do Szanownego Pana Prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego i mam nadzieję, że nie zaszkodzę tym apelem pani premier B. Szydło!

Zrobił Pan dla naszej Ojczyzny najwięcej po 1989 roku i żal byłoby, aby taki życiorys na kartach polskiej historii został zakwestionowany poprzez jakieś zupełnie bezmyślne posunięcia Pana już w wieku, kiedy winien Pan być „naczelnikiem i doradcą” a nie pełnić funkcji rządowych. Swoje doświadczenie mógłby też Pan wykorzystać w roli prezydenta Polski, ale z powodów oczywistych jest to już raczej niemożliwe.

Jeżeli jacyś pseudodoradcy proponują Panu przejęcie obowiązków premiera niech Pan sobie przypomni rok 2007 i kto tak naprawdę spowodował rozwiązanie Sejmu i upadek Pana rządów i czy aby to hipotetycznie nie były osoby i ich „działania operacyjne” z kręgu dawnej WSI i innych postkomunistycznych służb specjalnych oraz „uśpionych” dywersantów w szeregach Pana partii? I czy czasem ci doradcy dziś też Pana namawiają do braku decyzji o ujawnieniu aneksu z likwidacji WSI?

Szanowny Panie Prezesie!

Jest Pan bardzo dobrym politykiem, ale chyba sam Pan przyzna, że nieraz popełniał Pan błędy przede wszystkim w jednym: doborze ludzi. Nie pora teraz wymieniać nazwisk, choć cisną się na usta nazwiska Kaczmarka, Sikorskiego, Marcinkiewicza, „miśka” Kamińskiego, Migalskiego, Poncyliusza, Jakubiakowej, Kluzik-Rostkowskiej, Dorna, Ujazdowskiego, Zalewskiego, i wielu innych. Warto też cały czas mieć w pamięci, kto doradzał w roku 2010 Pana bratu ś.p. prezydentowi RP prof. Lechowi Kaczyńskiemu rezygnację z podróży do Katynia pociągiem na rzecz samolotu i kto ostatecznie i dlaczego – mimo zapowiedzi – nie wsiadł wówczas do feralnej „tutki”.

Przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi wybrał i „postawił” Pan na Panią premier B. Szydło i śmiem twierdzić, że była to jedna z tych dobrych decyzji personalnych, którą Pan podjął a która okazała się chyba najlepszą w Pana karierze politycznej. 

Było jeszcze więcej wybranych przez Pana dobrych i prawych ludzi jak np. minister obrony narodowej Pan Antoni Macierewicz, minister koordynator służb specjalnych Pan Mariusz Kamiński czy polityczne ukształtowanie Pana Zbigniewa Ziobry, ministra sprawiedliwości. Mam nadzieję, że takim dobrym wyborem okaże się też wicepremier i minister rozwoju oraz finansów Pan Mateusz Morawiecki, bo już Szanowny Pan prezydent RP, dr nauk prawnych Andrzej Duda czy też minister spraw zagranicznych i doktor nauk humanistycznych Pan Witold Waszczykowski lub wicepremier oraz minister kultury i dziedzictwa narodowego Pan profesor nauk humanistycznych Piotr Gliński to osoby, które „wydają owoce” swojej pracy charakteryzujące się zaskakująco szybkim tempem „gnicia”. O ile – z racji wieku i braku politycznego doświadczenia – Pan prezydent A. Duda może jeszcze ponownie wejść na „dobrą drogę dobrej zmiany”, to już w przypadku pozostałych dwóch panów wydaje się to niemożliwe. Po prostu są osoby, które charakterologicznie nie nadają się na liderów, choć mogą być bardzo wartościowymi ludźmi posiadającymi ogromną wiedzę czy też inne unikalne przymioty. Chyba też takim człowiekiem jest Pan minister zdrowia i doktor nauk medycznych Konstanty Radziwiłł. To tyle takich drobnych i rekonstrukcyjnych moich subiektywnych podpowiedzi.

A’propos jednak Pani premier Beaty Szydło.

Uważam, że w ogromnej mierze – o ile nie decydującej – dzięki niej PiS i cała ZP wygrała wybory parlamentarne w 2015 roku i to ona była czynnikiem sprawczym wyboru Pana A. Dudy na stanowisko prezydenta. I to właśnie w dużej mierze dzięki Pani premier B. Szydło dziś – po dwóch latach – PiS ma niespotykane w historii wysokie notowania sondażowe.

Nie może Pan tego zmarnować i wierzę, że te pogłoski o Jej dymisji są tylko „chciejstwem” i wydumaną „fantasmagorią” tzw. „totalnej opozycji”. Ona naprawdę chciałaby, aby Pan został premierem, bo przez dziesiątki lat pracowała nad Pana negatywnym PR-em i obecnie łatwo mogłaby powrócić do starej pieśni „o złym Kaczyńskim”.

Nie może Pan – apeluję jeszcze raz – dać zdrajcom takiej broni… Apeluję i proszę. Bo przecież Pan niczego już nie musi udowadniać a pani premier jako wiceprezes PiS-u i okresowo jego skarbnik okazała się być bardzo lojalnym wobec Pana i partii politykiem a jej cechy osobiste predestynują ją idealnie do roli premiera Polski w obecnych, trudnych czasach dla naszej Ojczyzny, jak i całej Europy.

Przez te dwa lata Pani premier okazała się konsekwentnym politykiem, który poważnie traktuje swoich wyborców, ale i wszystkich Polaków i także samo poważnie traktuje swoje słowa i złożone obietnice w kampanii wyborczej. Jest polską patriotką i osobą jednoczącą ludzi a nie ich skłócającą. Prowadzi swój rząd w poczuciu odpowiedzialności za Polskę i polski naród oraz pracuje ciężko nie zaważając na ujadanie niemal całej unijnej „wierchuszki” i polskich zdrajców z „totalnej opozycji”. Nie daje też wciągnąć się w jałowe spory, które mogłyby pochłaniać cenny czas, który Pani premier i jej rząd poświęca na pracę merytoryczną.

Szefowa polskiego rządu doskonale też radzi sobie na arenie międzynarodowej skutecznie broniąc Polski przed atakami i mocno przyczynia się do odzyskania przez Polskę międzynarodowej podmiotowości. Zostało to też zauważone na świecie, czego skutkiem jest 10 miejsce w rankingu najbardziej wpływowych kobiet w polityce oraz 31 miejsce wśród 100 najbardziej wpływowych kobiet świata. Jest jedyną Polką w tych rankingach opracowywanych przez magazyn „Forbes”. Wyprzedziła m.in. Hillary Clinton czy piosenkarkę Beyonce. Oczywiście to tylko subiektywny ranking magazynu i pewna zabawa, ale jednak jest on szeroko komentowany i przedstawiany w mediach jako miarodajny i opiniotwórczy, mający pokrycie w rzeczywistości.

„Ten, kto nic nie robi, nie popełnia błędów” i takich błędów też nie uniknęła Pani premier, ale bilans jej działań jest dla niej korzystny i z każdym tygodniem ta wspaniała Polka staje się prawdziwym „mężem stanu”. Mam wrażenie, że ostatnie dwa lata Pani premier wykorzystała zarówno dla dobra Polski i rodaków, jak i własnego politycznego rozwoju. Przykrym byłoby przerwanie jej misji.

Mało tego!

Aby dać odpór wszystkim zdrajcom i fałszywym przyjaciołom oraz ich podszeptom namawiam, aby Pan prezes jednoznacznie „namaścił” Panią premier Beatę Szydło na przyszłego szefa PiS-u. Byłoby to mistrzowskie posunięcie, o ile oczywiście Pani premier na to by się zgodziła a wierzę, że w poczuciu obowiązku za Polskę i polski naród jej decyzja byłaby zdecydowanie pozytywna.

Moim zdaniem warto to zrobić szybko, aby Pan miał czas na wdrożenie Pani premier B. Szydło w obowiązki szefa partii i aby nie dopuścić do jej rozpadu w razie walki o sukcesję po Panu, wtedy kiedy – oby jak najpóźniej – już Pana nie będzie. Wydaje mi się też, że Pana doświadczenie mogłoby być ogromnie przydatne np. gdyby objął Pan funkcję honorowego prezesa Prawa i Sprawiedliwości i z tej perspektywy "pilnował" "dobrej zmiany.

Apeluję i proszę. Tylko to mi pozostało.

Krzysztof Jaworucki (bloger: krzysztofjaw)

P.S.
Przepraszam za powtórzenie w moim ostatnim poście dużej części tekstu. Stało się tak ze względu na nowy sposób, w jaki kopiuję teksty z programu tekstowego. Nie poprawiam, aby mieć świadomość tego, iż z szacunku do czytelników takich błędów nie mogę powielać.


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

piątek, 3 listopada 2017

Co się zdarzyło ostatnio? "Dobra zmiana?", WSI i śledztwo ws.bł. J. Popiełuszki!


Okresowy odpoczynek od ekscytowania się „bieżączką polityczną” ma jednak swoje ogromne zalety. 

Z perspektywy czasu i analizując najważniejsze wydarzenia minionego – w tym wypadku - pół roku można bowiem spojrzeć na scenę wydarzeń politycznych niejako całościowo i subiektywnie, wychwycić te fakty, które są z pewnych względów najistotniejsze dla Polski i dalszego jej powolnego zdobywania prawdziwej wolności, suwerenności i niepodległości. 

Innym pozytywem jest również możliwość przeprowadzenia pewnej analizy ex post, która możliwa jest jedynie do przeprowadzenia po bliższych lub dalszych czasowo skutkach określonych działań, słów czy decyzji, których nie da się do końca zrozumieć w momencie ich zaistnienia. 

Z tej perspektywy niestety muszę stwierdzić, że losy tzw. „dobrej zmiany” powoli stają się dla mnie drogą prowadzącą do „wielu zmian, które prowadzą do tego, aby było tak jak było” w formie tylko lekko zmodyfikowanej i poddanej etapowej modernizacji… ku zadowoleniu, ale też i wymanewrowaniu wielu Polaków, którzy zaufali w to, iż nowy rząd i nowy prezydent staną się początkiem drogi ku normalnej i wolnej Polsce. 

Oczywiście dalej wierzę, że moje odczucia jednak w ostatecznym rozrachunku będą mylne, ale o moich wątpliwościach już pisałem w październiku 2016 roku w poście „Czy to jeszcze mój prezydent, mój rząd?”. Wtedy napisałem m.in.:

„Po rządach (nierządach) PO-PSL nie ma nikogo (żadnej organizacji), kto - oprócz PiS czy Kukiza - byłby w stanie myśleć i rządzić po polsku i dla Polski. Nie oznacza to jednak, iż ów kredyt zaufania jest dany raz na zawsze a my będziemy zachowywać się jak lemingi PO-wskie i chwalić oraz "oddawać życie" za każdą decyzję i każde podjęte przez "naszych" działania. Tak nie jest i to też świadczy o większej niż u dzisiejszych zwolenników opozycji świadomości politycznej i wiedzy ogólnej wyborców obecnie rządzących, popierających zarówno prezydenta A. Dudę, jak i PiS (ZP). Zwolennicy Ruchu P. Kukiza również są pod tym względem podobni do "naszych"" (umownie - "prawicowych oszołomów"). Zresztą tak naprawdę w ogromnej większości demo-liberałowie oraz lewactwo było i zawsze pozostanie (poza liderami) pewną "spaczoną" i jednokierunkowo ograniczoną poznawaczo grupą społeczną.

Osobiście zawsze mówiłem i pisałem, iż będę przychylnie, ale krytycznie obserwował nasze rządy i gdybym subiektywnie zauważył błędy decyzyjne to będę je wskazywał... Nie po to, aby dyskredytować, ale po to żeby zawczasu dać czas na refleksję i "naprawienie szkód" dla dobra Polski i Polaków, dla dobra naszej Ojczyzny"
[1].

I cóż? Żadna z tych wątpliwości – oprócz najmniej ważnej, personalnej i dotyczącej obywatela USA w polskim MSZ, który został zdymisjonowany – nie została rozwiana. Albo inaczej – utwierdziła we mnie poczucie zawodu. Poniżej tylko dwie z nich. O dalszych i nowych napiszę w kolejnych tekstach. 

Ujawnienie aneksu ds. likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych.

Niestety aneks do raportu z likwidacji WSI nie ujrzy za panowania prezydenta A. Dudy, ale i prezesa PiS J. Kaczyńskiego światła dziennego, nie zostanie upubliczniony. Nie będzie też reaktywacji Komisji Likwidacyjnej WSI, której prace zostały przerwane i wstrzymane w 2007 roku a miała ona stworzyć kolejne aneksy: oprócz tego pierwszego dotyczącego przede wszystkim wpływom WSI w gospodarce także kolejne, m.in. dotyczące mediów a może i środowiska akademickiego czy prawniczego lub duchownego. 

Bardzo tego żałuję i uważam, że mnie – jako wyborcę – oszukano, choć nie dokonał tego obecny prezydent A. Duda, który faktycznie (jak mówi Cezary Gmyz) nigdy nie obiecywał na 100% upublicznienia aneksu a jedynie deklarował, że dopiero po jego przeczytaniu rozważy taką decyzję. 

Oszukał mnie w tym wypadku Pan prezes J. Kaczyński, który zapowiadał ujawnienie aneksu a słowami A. Macierewicza przed wyborami parlamentarnymi było powiedziane, że Pan prezydent A. Duda ujawni aneks za kilka tygodni, bo nie chce kontrasygnaty Pani premier E. Kopacz a już nowej premier Pani B. Szydło. Niemniej takie deklaracje szefa i znaczącego członka PiS-u – wobec faktu, iż kandydat i później prezydent A. Duda został wystawiony przez PiS i J. Kaczyńskiego – chyba u wszystkich wyborców zarówno prezydenta, jak i PiS-u jednoznacznie zostały odebrane jako pewna zapowiedź ujawnienia owego aneksu. Przykre to i smutne w kontekście np. walki o prawdę – nawet tą najgorszą – o jaką walczył zawsze bł. ksiądz Jerzy Popiełuszko, o czym i w odniesieniu do wznowienia śledztwa na temat Jego śmierci w dalszej części tekstu. 

I w tym miejscu muszę się zatrzymać a budzi się we mnie skłonność do poszukiwania teorii spiskowych, o których pisałem kiedyś, iż cała historia jest jednym wielkim spiskiem, bo tylko spiski tworzą fakty historyczne. 

Niemal od zawsze, t.j. od 1992 roku, czyli od „Nocnej Zmiany” zastanawiałem się, dlaczego w Polsce nie przeprowadzono (wzorem NRD/RFN i Czechosłowacji) pełnej lustracji i dekomunizacji.
Poszukiwałem przyczyn w tym, iż tak naprawdę tzw. „konstruktywna opozycja” w postaci różnych Michników, Mazowieckich, Kuroniów, Lityńskich, Geremków i innych to była „różowa antypolska opozycja”, która albo była bardzo bliska ideom socjalistyczno-trockistowskim, albo też sama była zwykłą agenturą PRL-owskich komunistów, albo też reprezentowała interesy etnicznie nam obce wywodzące się jeszcze z czasów tzw. „żydo-komuny” a „Magdalenka” i „Okrągły Stół” to tylko potwierdziły i potwierdził to premier T. Mazowiecki oddzielając przeszłość „grubą linią”, czyli „my nie ruszamy waszych, wy nie ruszacie naszych” i nikt nie poniesie kary za przeszłość. 

To oczywiście jest jedna z głównych przyczyn patologii III RP, czyli PRL-bis. Tyle tylko, że nie tłumaczy to wszystkiego. 

Należy bowiem zdawać sobie sprawę, że od 1980 roku w Polsce rządziła „wojskówka” i wojskowe służby specjalne, reprezentowane zarówno przez szuję Wolskiego, czyli W. Jaruzelskiego, jak i drugiego szuję Cz. Kiszczaka. Oni to tworzyli i zarządzali państwem PRL i oni decydowali o wszystkim, też o śmierci bł. księdza J. Popiełuszki (zbrodnia założycielska III RP) i o wielogodzinnych rozmowach 30 października 1984 z T. Mazowieckim, B. Geremkiem i… M. Rakowskim… Co wtedy ustalono? Któż to wie? Prokurator Witkowski, którego dwukrotnie odsunięto od śledztwa w sprawie śmierci bł. księdza, mojego skądinąd duchowego patrona od momentu Jego pogrzebu, na którym ówcześnie byłem. 

I owa „wojskówka” była gwarantem umów w Magdalence i OS oraz gdzieś tam jeszcze i dlatego nigdy tej służby nie zweryfikowano aż do momentu jej likwidacji, którą przerwano drastycznie w 2007 roku: upadek rządu i nowe wybory – druga „dziwna zmiana”? Przypomnę jednak, że decyzję o samorozwiązaniu Sejmu podjął… J. Kaczyński. 

Czasy rządów PO i PSL oraz prezydentury B. Komorowskiego to reaktywacja wpływów dawnych WSI i do dzisiaj oni rządzą w Polsce oraz posiadają wpływy, pieniądze i… wszelkiego rodzaju „haki” niemal na wszystkich. Oni też – wedle mnie – są źródłem różnych „seryjnych samobójców” i „nieszczęśliwych wypadków”, które również wpływają na osoby starające im się przeciwstawić. I przypomnę też, że śp. Prezydent L. Kaczyński jednak zamierzał pod koniec swojej kadencji ów aneks – po poprawkach i anonimizacji niektórych danych imiennych – jednak opublikować… zginął w zamachu smoleńskim…

Dlatego nigdy nie było lustracji i dekomunizacji a III RP dalej funkcjonuje, bo jakby było inaczej to aneks do raportu z likwidacji WSI byłby ujawniony… a my – jako Polacy – nie bylibyśmy małpim cyrkiem w rękach rozgrywających nas na zasadzie: „dziel i rządź”. A tak – moim zdaniem – jesteśmy manipulowania zarówno przez ważną część PIS, jak i „totalnej opozycji”.
To tylko szkic problemu, ale go jeszcze rozwinę.

Odpowiedzialność karna i zawodowa osób rządzących Polską w latach 2007-2015, ale i wcześniej.

Rząd i prezydent sprawują władzę już dwa lata. Pytam się więc: kto, kiedy i za c o poniósł karną, zawodową czy inną odpowiedzialność za tysiące afer noszących znamiona przestępstwa karnego, administracyjnego czy cywilnego spośród osób sprawujących funkcje publiczne i gospodarcze za rządów PO-PSL, ale i w całym okresie tzw. PRL-bis? Czy poniósł taka odpowiedzialność za „aferę marszałkową” i inne wybryki (choćby kradzież wyposażenia Pałacu Prezydenckiego) były prezydent B. Komorowski? Czy ktoś poniósł odpowiedzialność albo czy chociaż wszczęto śledztwo w sprawie afer za czasów D. Tuska i E. Kopacz? Czy za kratami siedzą bohaterowie „afery misiakowej” albo „afery hazardowej”? A czy ktoś oprócz rzeczonego poniósł odpowiedzialność za „aferę L. Rywina”? Czy likwidacja polskich stoczni przez D. Tuska i jego kłamstwo na temat „katarskich inwestorów” znalazły się w prokuraturze? Czy „afera gazowa” postawiła D. Tuska i W. Pawlaka przed Trybunałem Stanu? Czy ktoś poniósł karną lub inną odpowiedzialność za wypowiedzi u „Sowy i Przyjaciół”? Czy zostały rozwikłane tajemnice „seryjnego samobójcy” i „nieszczęśliwego wypadku” lub chociażby wznowiono śledztwa w przypadku tych WSZYSTKICH dziwnych śmierci, o których pisałem w np. w poście: „Seryjny samobójca" i "nieszczęśliwy wypadek" [2] - efekty degrengolady państwa polskiego!
”? Czy E. Kopacz otrzymała zarzuty (choćby dyplomatyczne) za zgodę na przyjęcie do Polski agresorów islamskich i zdradę Grupy Wyszehradzkiej? A co z aferami: „FOZZ”, „Żelazo”, „Pro Civili” i innych. Co w końcu wyniknęło z szumnego „bilansu otwarcia” rządu Pani premier B. Szydło i audytu w poszczególnych ministerstwach? Była cała debata sejmowa i co: kto „siedzi” i kto usłyszał zarzuty?

A tak w ogóle… tych „czy, czy, czy?” mogłoby tu być naprawdę tysiące. Są komisje ws. reprywatyzacji w Warszawie czy Amber Gold, które i tak nic nie dadzą, bo nikt nic nie pamięta a w ostateczności zacznie leczyć się psychiatrycznie. Przecież proceder wyłudzania nieruchomości był i jest po dziś dzień w każdym mieście a nawet wsi polskiej a dziś mówi się tylko o Warszawie. Amber Gold? Fajnie a gdzie inne afery tego typu lub te związane z tzw. firmami pożyczkowymi?
Dlaczego tak jest jest? 

Otóż jedyną odpowiedzią – też poniekąd z gatunku „teorii spiskowych” – jest jedna: „zbrodnia założycielska III RP”, czyli rozwikłanie okoliczności śmierci bł. księdza Jerzego Popiełuszki. Dopóki ta śmierć nie zostanie poznana a winni – nawet w niektórych przypadkach osądzeni pośmiertnie – nie poniosą odpowiedzialności, tak nic się nie zmieni. 

Jedyną osobą, która może to rozwiązać jest prokurator Witkowski, który już dwukrotnie został odsunięty od prowadzenia owego śledztwa. Dotarł on do wielu dokumentów, które przeczą oficjalnej wersji śmierci księdza i był już tuż, tuż od postawienia aktu oskarżenia faktycznych sprawców. Nie dane mu było i za każdym razem zostało odebrane mu śledztwo. 

I jestem w stanie powiedzieć na koniec jedno: ujawnienie okoliczności, osób, sprawców i konsekwencji na kolejne kilkadziesiąt lat współuczestników (też nie bezpośrednich, ale pośrednich) zabójstwa bł. ks. Jerzego jest kluczem i fundamentem drogi Polski ku wolności, godności, prawdzie, suwerenności i niepodległości. 

Pozdrawiam
(cdn)


I cóż? Żadna z tych wątpliwości – oprócz najmniej ważnej, personalnej i dotyczącej obywatela USA w polskim MSZ, który został zdymisjonowany – nie została rozwiana. Albo inaczej – utwierdziła we mnie poczucie zawodu. Poniżej tylko dwie z nich. O dalszych i nowych napiszę w kolejnych tekstach. 

Ujawnienie aneksu ds. likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych.

Niestety aneks do raportu z likwidacji WSI nie ujrzy za panowania prezydenta A. Dudy, ale i prezesa PiS J. Kaczyńskiego światła dziennego, nie zostanie upubliczniony. Nie będzie też reaktywacji Komisji Likwidacyjnej WSI, której prace zostały przerwane i wstrzymane w 2007 roku a miała ona stworzyć kolejne aneksy: oprócz tego pierwszego dotyczącego przede wszystkim wpływom WSI w gospodarce także kolejne, m.in. dotyczące mediów a może i środowiska akademickiego czy prawniczego lub duchownego. 

Bardzo tego żałuję i uważam, że mnie – jako wyborcę – oszukano, choć nie dokonał tego obecny prezydent A. Duda, który faktycznie (jak mówi Cezary Gmyz) nigdy nie obiecywał na 100% upublicznienia aneksu a jedynie deklarował, że dopiero po jego przeczytaniu rozważy taką decyzję. Oszukał mnie w tym wypadku Pan prezes J. Kaczyński, który zapowiadał ujawnienie aneksu a słowami A. Macierewicza przed wyborami parlamentarnymi było powiedziane, że Pan prezydent A. Duda ujawni aneks za kilka tygodni, bo nie chce kontrasygnaty Pani premier E. Kopacz a już nowej premier Pani B. Szydło. Niemniej takie deklaracje szefa i znaczącego członka PiS-u – wobec faktu, iż kandydat i później prezydent A. Duda został wystawiony przez PiS i J. Kaczyńskiego – chyba u wszystkich wyborców zarówno prezydenta, jak i PiS-u jednoznacznie zostały odebrane jako pewna zapowiedź ujawnienia owego aneksu. Przykre to i smutne w kontekście np. walki o prawdę – nawet tą najgorszą – o jaką walczył zawsze bł. ksiądz Jerzy Popiełuszko, o czym i w odniesieniu do wznowienia śledztwa na temat Jego śmierci w dalszej części tekstu. 

I w tym miejscu muszę się zatrzymać a budzi się we mnie skłonność do poszukiwania teorii spiskowych, o których pisałem kiedyś, iż cała historia jest jednym wielkim spiskiem, bo tylko spiski tworzą fakty historyczne. 

Niemal od zawsze, t.j. od 1992 roku, czyli od „Nocnej Zmiany” zastanawiałem się, dlaczego w Polsce nie przeprowadzono (wzorem NRD/RFN i Czechosłowacji) pełnej lustracji i dekomunizacji.
Poszukiwałem przyczyn w tym, iż tak naprawdę tzw. „konstruktywna opozycja” w postaci różnych Michników, Mazowieckich, Kuroniów, Lityńskich, Geremków i innych to była „różowa antypolska opozycja”, która albo była bardzo bliska ideom socjalistyczno-trockistowskim, albo też sama była zwykłą agenturą PRL-owskich komunistów, albo też reprezentowała interesy etnicznie nam obce wywodzące się jeszcze z czasów tzw. „żydo-komuny” a „Magdalenka” i „Okrągły Stół” to tylko potwierdziły i potwierdził to premier T. Mazowiecki oddzielając przeszłość „grubą linią”, czyli „my nie ruszamy waszych, wy nie ruszacie naszych” i nikt nie poniesie kary za przeszłość.
To oczywiście jest jedna z głównych przyczyn patologii III RP, czyli PRL-bis. Tyle tylko, że nie tłumaczy to wszystkiego. 

Należy bowiem zdawać sobie sprawę, że od 1980 roku w Polsce rządziła „wojskówka” i wojskowe służby specjalne, reprezentowane zarówno przez szuję Wolskiego, czyli W. Jaruzelskiego, jak i drugiego szuję Cz. Kiszczaka. Oni to tworzyli i zarządzali państwem PRL i oni decydowali o wszystkim, też o śmierci bł. księdza J. Popiełuszki (zbrodnia założycielska III RP) i o wielogodzinnych rozmowach 30 października 1984 z T. Mazowieckim, B. Geremkiem i… M. Rakowskim… Co wtedy ustalono? Któż to wie? Prokurator Witkowski, którego dwukrotnie odsunięto od śledztwa w sprawie śmierci bł. księdza, mojego skądinąd duchowego patrona od momentu Jego pogrzebu, na którym ówcześnie byłem. 

I owa „wojskówka” była gwarantem umów w Magdalence i OS oraz gdzieś tam jeszcze i dlatego nigdy tej służby nie zweryfikowano aż do momentu jej likwidacji, którą przerwano drastycznie w 2007 roku: upadek rządu i nowe wybory – druga „dziwna zmiana”? Przypomnę jednak, że decyzję o samorozwiązaniu Sejmu podjął… J. Kaczyński. 

Czasy rządów PO i PSL oraz prezydentury B. Komorowskiego to reaktywacja wpływów dawnych WSI i do dzisiaj oni rządzą w Polsce oraz posiadają wpływy, pieniądze i… wszelkiego rodzaju „haki” niemal na wszystkich. Oni też – wedle mnie – są źródłem różnych „seryjnych samobójców” i „nieszczęśliwych wypadków”, które również wpływają na osoby starające im się przeciwstawić. I przypomnę też, że śp. Prezydent L. Kaczyński jednak zamierzał pod koniec swojej kadencji ów aneks – po poprawkach i anonimizacji niektórych danych imiennych – jednak opublikować… zginął w zamachu smoleńskim…

Dlatego nigdy nie było lustracji i dekomunizacji a III RP dalej funkcjonuje, bo jakby było inaczej to aneks do raportu z likwidacji WSI byłby ujawniony… a my – jako Polacy – nie bylibyśmy małpim cyrkiem w rękach rozgrywających nas na zasadzie: „dziel i rządź”. A tak – moim zdaniem – jesteśmy manipulowania zarówno przez ważną część PIS, jak i „totalnej opozycji”.
To tylko szkic problemu, ale go jeszcze rozwinę.

Odpowiedzialność karna i zawodowa osób rządzących Polską w latach 2007-2015, ale i wcześniej.

Rząd i prezydent sprawują władzę już dwa lata. Pytam się więc: kto, kiedy i za c o poniósł karną, zawodową czy inną odpowiedzialność za tysiące afer noszących znamiona przestępstwa karnego, administracyjnego czy cywilnego spośród osób sprawujących funkcje publiczne i gospodarcze za rządów PO-PSL, ale i w całym okresie tzw. PRL-bis? Czy poniósł taka odpowiedzialność za „aferę marszałkową” i inne wybryki (choćby kradzież wyposażenia Pałacu Prezydenckiego) były prezydent B. Komorowski? Czy ktoś poniósł odpowiedzialność albo czy chociaż wszczęto śledztwo w sprawie afer za czasów D. Tuska i E. Kopacz? Czy za kratami siedzą bohaterowie „afery misiakowej” albo „afery hazardowej”? A czy ktoś oprócz rzeczonego poniósł odpowiedzialność za „aferę L. Rywina”? Czy likwidacja polskich stoczni przez D. Tuska i jego kłamstwo na temat „katarskich inwestorów” znalazły się w prokuraturze? Czy „afera gazowa” postawiła D. Tuska i W. Pawlaka przed Trybunałem Stanu? Czy ktoś poniósł karną lub inną odpowiedzialność za wypowiedzi u „Sowy i Przyjaciół”? Czy zostały rozwikłane tajemnice „seryjnego samobójcy” i „nieszczęśliwego wypadku” lub chociażby wznowiono śledztwa w przypadku tych WSZYSTKICH dziwnych śmierci, o których pisałem w np. w poście: „….”? Czy E. Kopacz otrzymała zarzuty (choćby dyplomatyczne) za zgodę na przyjęcie do Polski agresorów islamskich i zdradę Grupy Wyszehradzkiej? A co z aferami: „FOZZ”, „Żelazo”, „Pro Civili” i innych. Co w końcu wyniknęło z szumnego „bilansu otwarcia” rządu Pani premier B. Szydło i audytu w poszczególnych ministerstwach? Była cała debata sejmowa i co: kto „siedzi” i kto usłyszał zarzuty?

A tak w ogóle… tych „czy, czy, czy?” mogłoby tu być naprawdę tysiące. Są komisje ws. reprywatyzacji w Warszawie czy Amber Gold, które i tak nic nie dadzą, bo nikt nic nie pamięta a w ostateczności zacznie leczyć się psychiatrycznie. Przecież proceder wyłudzania nieruchomości był i jest po dziś dzień w każdym mieście a nawet wsi polskiej a dziś mówi się tylko o Warszawie. Amber Gold? Fajnie a gdzie inne afery tego typu lub te związane z tzw. firmami pożyczkowymi?
Dlaczego tak jest jest? 

Otóż jedyną odpowiedzią – też poniekąd z gatunku „teorii spiskowych” – jest jedna: „zbrodnia założycielska III RP”, czyli rozwikłanie okoliczności śmierci bł. księdza Jerzego Popiełuszki. Dopóki ta śmierć nie zostanie poznana a winni – nawet w niektórych przypadkach osądzeni pośmiertnie – nie poniosą odpowiedzialności, tak nic się nie zmieni. 

Jedyną osobą, która może to rozwiązać jest prokurator Witkowski, który już dwukrotnie został odsunięty od prowadzenia owego śledztwa. Dotarł on do wielu dokumentów, które przeczą oficjalnej wersji śmierci księdza i był już tuż, tuż od postawienia aktu oskarżenia faktycznych sprawców. Nie dane mu było i za każdym razem zostało odebrane mu śledztwo. 

I jestem w stanie powiedzieć na koniec jedno: ujawnienie okoliczności, osób, sprawców i konsekwencji na kolejne kilkadziesiąt lat współuczestników (też nie bezpośrednich, ale pośrednich) zabójstwa bł. ks. Jerzego jest kluczem i fundamentem drogi Polski ku wolności, godności, prawdzie, suwerenności i niepodległości. 

Pozdrawiam

P.S. Ciąg dalszy nastąpi. M.in. o znaczeniu śmierci Davida Rockefellera, o tym kto stoi za jednymi i drugimi w rozgrywce "władców finansowych świata", o tym dlaczego naprawdę nie można ujawnić aneksu z likwidacji WSI i o tym dlaczego żony przywódców są bardzo ważne. I dalszy ciąg niespełnionych obietnic... przede wszystkim prezydenta i  w mniejszej skali rządu, choć dla mnie premier B. Szydło jest tą, która ma szansę na osiągnięcie przez Polskę celu odwiecznego: niepodległości i w dalszym ciągu będzie i jest "moją premier".

[1] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2016/10/czy-to-jeszcze-moj-prezydent-moj-rzad.html
[2]  http://krzysztofjaw.blogspot.com/2012/11/seryjny-samobojca-i-nieszczesliwy.html

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
 http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com