Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szydło. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą szydło. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 13 listopada 2017

„Partia polska” i „partia antypolska” i… kilka uzupełnionych refleksji wokół prezydenta…

W ciągu całego mego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych, którzy pragnęli ojczyzny wolnej i niepodległej i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie” – niekoronowany król Polski, książę Adam Jerzy Czartoryski (†14.01.1770 – †15.07.1861).

Musimy ten rok wykorzystać dobrze, musimy pokazać, że Ci, którzy sto lat temu potrafili połączyć myśli i czyny nie są ostatnim pokoleniem, które to potrafiło. My też musimy być takim pokoleniem! Stoimy (…) przed wielką szansą budowy nowej Polski, dobrej zmiany, szansy Rzeczypospolitej, która będzie rzeczywiście Rzeczypospolitą, która będzie dla wszystkich, która będzie silna (…) niepodległa, godna i dumna! (…) Być Polakiem to znaczy być kimś ważnym, to znaczy być kimś (…) kto wyznacza dzisiejszej chorej Europie drogę do uzdrowienia, drogę do powrotu do fundamentalnych wartości, drogę do powrotu prawdziwej wolności, drogę do zwycięstwa i umocnienia naszej – opartej o chrześcijaństwo – cywilizacji. Polska ma taką szansę. Wykorzystajmy ją!” – prezes PiS, premier Pan Jarosław Kaczyński w dniu 10 listopada 2017 roku podczas uroczystości „miesięcznicy smoleńskiej” na warszawskim Placu Piłsudskiego. 

To rzeczywiście jest coś wielkiego – być Polakiem” – premier Rzeczypospolitej Polskiej, Pani Beata Szydło w dniu 11 listopada 2017 roku.
-----------------------------------
Nie ma dziś większego zagrożenia jak ucieczka od podziału My-Oni i kłamstwo o korzeniach III RP. Z nich czerpia siły Obcy i wywodzą swoje prawa do aneksji polskości. Dzieląca nas linia musi być nazwana – bo jest konsekwencją okupacji sowieckiej, efektem mafdalenkowej zdrady i budowania nieistniejącej wspólnoty narodu. Jest winą tych, którzy od trzech dekad sankcjonują komunistyczne łgarstwo i po raz kolejny chcą łączyć Polaków z apatrydami. Bez odzyskania takiej świadomości i wyznaczenia granic naszego dziedzictwa, nie uratujemy wspólnoty narodu. Nie można jej odbudować łącząc zdrajców z bohaterami na fundamencie nierozliczonej przeszłości, zamazanej teraźniejszości i jutra, które wiedzie donikąd” –Aleksander Ścios w dniu 14 listopada 2016 roku [1]
-----------------------------------
Niemal dokładnie 11 miesięcy temu, w dniu 9 grudnia 2016 roku opublikowałem na swoim blogu tekst pt.: „Polacy! Nie dajmy się sprowokować, nie przelewajmy polskiej krwi” [2], w którym po raz pierwszy w moim pisaniu opatrzyłem go w/w wypowiedzią księcia Adama Jerzego Czartoryskiego. Ów tekst był niejako odpowiedzią na działania „totalnej” i antypolskiej opozycji spod znaku PO, .N, KOD, części PSL, ORz i wszystkich środowisk polityczno-społeczno-medialnych, które chciały doprowadzić do bratobójczych zamieszek i – co się dopiero później okazało – miało zakończyć się krwawym puczem antypolaków i ponownym przejęciem władzy przez – odnosząc się do motta – „partię antypolską”. 

W 99 rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości po 123 latach dzisiejszy tekst uzupełniłem wypowiedzią obecnej premier naszej Polski, Pani Beaty Szydło, prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego oraz refleksją Pana Aleksandra Ściosa, która z powodzeniem mogłaby być podsumowaniem niniejszego tekstu. 

Pisząc przed rokiem tamten tekst tylko intuicyjnie przeczuwałem, że „partia antypolska” planuje coś zrobić, coś złego dla Polski i Polaków przygotowuje. Czułem swoisty niepokój i okazało się, że miałem rację. Na szczęście planowany krwawy, grudniowy pucz się nie udał, co nie znaczy, że antypolscy zdrajcy nie knują przeciw nam dalej i nie przygotowują koncepcyjnie kolejnych scenariuszy, w czym na pewno pomagają im (inspirują?) zagraniczni nienawistnicy Polski, w tym szczególnie: demoliberalno-lewackie elity brukselsko-niemieckie; być może różne konkretne i bardzo istotne środowiska na bliskim i dalekim dla Polski wschodzie; syjo-szemrani uzurpatorzy władzy nad światem dążący do likwidacji państw narodowych a także zwykli i cyniczni szubrawcy pragnący wykorzystać nasz kraj dla własnej władzy i pieniędzy.

(jeżeli mogę w taki sposób, to dobrze byłoby, aby czytelnik dalszej części niniejszej notki wpierw zapoznał się z treścią wskazanego, mojego tekstu z grudnia 2016 roku, choć oczywiście można tą zachętę pominąć – niemniej gros poniższych refleksji traktować należy jako kontynuacje grudniowych oraz pewną odpowiedź na dyskusję jaka wywiązała się pod ostatnim moim tekstem o prezydencie Andrzeju Dudzie)

Ostatni mój tekst [3] będący poniekąd krytyką poczynań prezydenta Andrzej Dudy wzbudził na forach dużą dyskusję, w której większość czytelników i komentatorów podzieliła moje krytyczne wobec prezydenta refleksje. Jednakże też znalazło się wiele zdań krytycznych zarzucających mi albo naiwność połączoną ze skutecznym uleganiem antypolskim prowokatorom liczącym na rozbicie obecnej władzy i jej elektoratu, albo „krecią i agenturalną robotę” nastawioną na podobny efekt, albo nawet oskarżających mnie o niegodne insynuacje i kłamstwa czy też o brak wystarczającej wiedzy o zakulisowych meandrach władzy, które mogły niejako zmusić prezydenta do takich a nie innych działań i wypowiedzi. Padło też stwierdzenie, że być może prezydent działa tak – pomny działań „seryjnego samobójcy” i „nieszczęśliwego wypadku” – ze względu na bezpieczeństwo swoich najbliższych: córki i żony. I tu od razu odpowiadam: jeżeli tak, to najlepszą ich ochroną byłoby nie podejmowanie się przez A. Dudy funkcji publicznych z funkcją prezydenta Polski na czele.
Przeczytałem wszystkie komentarze. 

W miarę możliwości starałem się na nie odpowiadać, mniej lub bardziej przekonywująco. Wobec niektórych odniosłem się ze zrozumieniem, z innymi dalej się nie zgadzam i pozostaję przy własnej negatywnej ocenie co najmniej ostatniego pół roku urzędowania prezydenta A. Dudy. 

Jednakże po głębszym zastanowieniu i w celu bardziej szczegółowego przedstawienia całego tła problemu, które stało się implikacją mojego obecnego stanowiska postanowiłem napisać coś więcej. Mam jednocześnie nadzieję, że w tym tekście moi adwersarze znajdą odpowiedzi na swoje wobec mnie zarzuty a aprobujący moje opinie jeszcze bardziej poznają ich przyczyny i utwierdzą się w owej aprobacie. 

Nie jest przypadkiem, że mottem tego tekstu uczyniłem słowa księcia A. J. Czartoryskiego i jednocześnie odniosłem się do mojego tekstu sprzed roku. 

Pan prezydent A. Duda w jednym z ostatnich wywiadów stwierdzić raczył m.in.: „W KRS powinni być ludzie wskazani przez różne ugrupowania – po to, żeby była tam multipartyjność i nie było wrażenia, że jeżeli dokonuje się wyboru sędziów do KRS w Sejmie, to jest to wybór jednopartyjny”.
 
I chyba tak naprawdę w tym stwierdzeniu należy doszukiwać się sedna moich (ale chyba nie tylko) rozbieżności z Panem prezydentem, bo rozumiem, że pragnie on, aby szukać szeroko pojętego porozumienia tradycyjnie i oficjalnie pojmowanego międzypartyjnego dla Polski oraz szanować również polityków innych zarejestrowanych w Polsce opcji i formacji społeczno-politycznych. 

Mając jednak w pamięci słowa księcia A. J. Czartoryskiego, całkowicie nie zgadzam się z punktem widzenia pana prezydenta. 

Wybór sędziów do KRS powinien być właśnie jednopartyjny w taki m rozumieniu, że wyboru winna dokonywać „partia polska”, partia ludzi „godnych, którzy pragną ojczyzny wolnej i niepodległej”. Druga zaś w Polsce istniejąca partia – „partia antypolska”, partia ludzi z polskim obywatelstwem, ale „ludzi bez sumienia, którzy wolą upadlające obce panowanie”… w optymalnie korzystnej wersji nie powinna na terenie Polski mieć prawa istnieć ani wypowiadać się na temat Polski i Polaków i w ogóle uczestniczyć w jakikolwiek sposób w polskim życiu politycznym i poprzez to reprezentować antypolskie interesy. I nie dotyczy to tylko wyboru sędziów, ale całości spraw społeczno-politycznych. Jeżeli jeszcze dodatkowo taka „partia antypolska” zgodnie z regułami normalnej (nie liberalnej czy socjalistycznej lub innej) demokracji zostaje wyborczo odrzucona przez Polaków to tym bardziej nie ma żadnych przesłanek, aby w jakikolwiek sposób szukać z nią porozumienia. 

Nie jestem demokratą, ale jestem realistą i wiem, że w ustroju demokratycznym formalnie jednak „partia antypolska” może oficjalnie istnieć i zdobywać w różny sposób głosy wyborcze nieświadomych lub zmanipulowanych rodaków. Jest to wynikiem permanentnych wieloletnich działań z zakresu inżynierii społecznej, których efektem jest powstanie w Polsce grupy moich rodaków przeświadczonych, że „partia antypolska” tak naprawdę to „partia polska”. Tak nie jest i nigdy nie było, co na szczęście zauważa też coraz liczniejsza część zmanipulowanych dotychczas piewców dzisiejszej „totalnej opozycji”. To jeszcze bardziej powinno implikować pana prezydenta i przedstawicieli „partii polskiej” do zachowań alienujących „partię antypolską” a nie dających jej więcej niż niezbędne i wynikające z reguł demokracji minimum. 

Oczywiście w ramach „partii polskiej” możemy się spierać i kłócić, mając jednak w sercu polskość i dobro Polski i Polaków a nie uważając „że polskość to nienormalność” a naszą stolicą (naszym domem) nie jest Warszawa (Polska) a Bruksela, Berlin, Moskwa, Waszyngton, Jerozolima czy jakiś inny ośrodek decyzyjno-władczy. 

„Partia polska” może mieć różne frakcje ideowo-polityczne: wolnościowe, narodowe, konserwatywne czy ogólnie prawicowe, liberalne, lewicowe, republikańskie bądź jakiekolwiek inne, bo obecnie w świecie tak naprawdę zatarły się tradycyjne podziały na określone grupy jednoznacznie i historycznie posiadające przynależne jej cechy i światopogląd. Może też mieć różne wizje drogi i kierunku rozwoju Polski.

W takim ujęciu możemy więc mówić o ewentualnej „multipartyjności” – czyli działaniu w różnych partiach (frakcjach), ale tylko w ramach „partii polskiej”, dla których największym dobrem jest polski naród i nasza Ojczyzna i których wszelkie działania są podporządkowane i determinowane polskością. 

Obecnie w świecie tzw. postmarksistowskie demoliberalne lewactwo jest a’priori antynarodowe i to wszędzie na świecie, w każdym kraju czy innych formacjach organizacyjno-formalno-prawnych. To jest grupa ludzi beznarodowa, dla której takie pojęcia jak: naród, ojczyzna, patriotyzm, tradycja, wiara, język narodowy, państwo narodowe, narodowa historia, honor i inne podobne są już li tylko przeszłością i z nimi się nie identyfikują a wprost przeciwnie – je zwalczają i to nieraz w sposób bezwzględny. Kiedyś był to komunizm wojenny, dziś postkomunizm kulturowy. 

Ludzie reprezentujący taką postawę i takie poglądy nie mogą być polskimi patriotami, dla nich polskość nigdy nie będzie najważniejsza. Być może nieraz werbalnie starają się pozyskać i otumanić część polskiego społeczeństwa głosząc hasła niby propolskie, ale to tylko manipulacja i wielkie oszustwo. To nie są tak naprawdę Polacy, choć mają polskie obywatelstwo. Oni nie myślą po polsku i nie działają dla Polski, ale dla „czegoś innego” lub jedynie dla własnej władzy i pieniędzy. Z nimi się nie dyskutuje o Polsce ani nie szuka się porozumienia, bo stanowią „partię antypolską” i trudno znaleźć coś wspólnego między Polakami i ludźmi czującymi się Polakami (nawet o innym etnicznie pochodzeniu) a antypolskimi ich wrogami. 

Wielokrotnie pisałem, że w sumie takich ludzi nie można nazywać nawet polskimi zdrajcami, bo czyż oni cokolwiek zdradzili? Zdradzić można coś, co do tej pory się wyznawało, zdradzić można Polskę – w ujęciu ideowym a nie prawnym – jeżeli do tej pory uważało się za Polaka i porzuciło się polskość na rzecz innych wartości czy państw lub zbioru państw lub jakichś dziwnych organizacji ponadnarodowych albo cynicznie i egoistycznie dla własnych osobistych celów. 

Działanie na szkodę Polski tak pojmowanej „partii antypolskiej” wyklucza ją z naszej Ojczyzny. Taka partia musi być uważana za niegodną nawet splunięcia i tyle, nie mówiąc już o jakimkolwiek dopuszczeniu jej do wpływania na losy Polski i Polaków. 

Oceniając historycznie, bo w takiej przeszłej perspektywie można ocenić i zidentyfikować frakcje „partii antypolskiej”, szczególnie po roku 1989, roku koszmarnego zagarnięcia niby już wolnej Polski przez właśnie ową partię. 

Przed II WŚ frakcjami „partii antypolskiej” były na pewno wszystkie odłamy partii komunistycznej, gdzie np. podczas plenów KC Komunistycznej Partii Polski czy Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy rozmowy plenarne prowadzono m.in. w chazarsko-żydowskim języku jidysz i które tak naprawdę chciały pozbawić Polskę niedawno co odzyskanej niepodległości. W czasach komuny oficjalnie na pewno były to: PPR, PZPR, ZSL a nieoficjalnie to np. zręby przyszłej „partii antypolskiej” powstałej z części KOR-u. Po 1989 roku, po „Magdalence” i „Okrągłym stole” frakcjami „partii antypolskiej” były i są: ROAD, KLD, UW, PD-demokraci.pl, Unia Europejskich Demokratów (spadkobierca UD/UW/demokraci.pl), SdRP, SLD, Ruch J. Palikota, .N (też w dużym stopniu pomiot UD/UW/demokraci.pl), część PSL i oczywiście PO. Z grup nie będących partiami politycznymi dziś najbardziej znani przedstawiciele „partii antypolskiej” to: Komitet Obrony Demokracji i lewacka, przestępcza bojówka Obywatele Rzeczpospolitej bezzębnego idioty mieniącego się jej liderem. Są też i inni przedstawiciele „partii antypolskiej” wśród różnych innych organizacji polityczno-społeczno-zawodowych, czego dobitnym przykładem jest obecna „kasta sędziowska” i jej KRS czy też w dużej mierze „kasta naukowców” lub „kasta artystów”. Może kogoś lub jakąś frakcję pominąłem, za co oczywiście przepraszam

Jasnym też winno być, że wskazując na różne grupy dawniej i obecnie wchodzące w skład „partii antypolskiej” myślę przede wszystkim o ich liderach oraz w dużej mierze świadomych ich członkach i sympatykach, bo przecież nieraz mogą wśród nich być ludzie przyzwoici, którzy zdają sobie sprawę z charakteru ich grupy i starają się jednak propolsko zmieniać jej polityczne lub inne oblicze i są też ludzie oszukani i zmanipulowani. 

Z tak pojmowaną „partią antypolską” nie można dyskutować i szukać porozumienia. Dzisiaj nazywa siebie „totalną opozycją” , której antypolski program polega na obaleniu władzy legalnie wybranych frakcji „partii polskiej” poprzez ulicę (zamieszki i rozlew polskiej krwi) i zagranicę (działanie o charakterze umownie mówiąc „zdrady targowickiej”). Przykłady takiej antypolskiej działalności można mnożyć i chyba wszyscy wiedzą jakie to były i są działania: skarżenie się na Polskę za granicą, szukanie pomocy za granicą, inspirowanie wrogich Polsce ośrodków zewnętrznych do międzynarodowej krytyki Polski, prowokacje uliczne, mowa nienawiści oraz próba dzielenia i atomizacji Polaków, próby puczu i przewrotu, oddawanie Polski obcym, knucie i oczernianie Polski wszędzie, gdzie się da i wiele, wiele innych. 

Powtórzę. Z „partią antypolską” ludzi z polskim obywatelstwem, ale „ludzi bez sumienia, którzy wolą upadlające obce panowanie” nie ma co w ogóle podejmować dyskusji a tym bardziej dopuszczać ich do władzy ustawodawczej, wykonawczej lub sądowniczej. Tym bardziej, że w procesie demokratycznym formalna „partia antypolska” została odrzucona przez Polaków!

Odnosząc się jeszcze raz do mojego tekstu o prezydencie A. Dudzie [3]. 

Pisałem go w wielkim smutku, bo nigdy nie myślałem, że tak mógłbym kiedykolwiek oceniać Pana Andrzeja Dudę. 

Bardzo trudno mi było pokonać „dysonans poznawczy”, czyli „dysonans powyborczy”, o którym wielokrotnie pisałem w odniesieniu do wyborców PO [4], ale właśnie znając jego mechanizm łatwiej mi było go pokonać. 

Czekałem przeszło cztery miesiące licząc, że jednak cała ta „gra polityczna” jest wewnętrzną grą nowej władzy, czyli jakąś „rozgrywką” uzgodnionej pomiędzy prezydentem a J. Kaczyńskim i rządem B. Szydło. Miałem ogromną nadzieję, że tak jest. 

Z biegiem czasu i przy jednoczesnym narastaniu konfliktu na linii prezydent, w tym BBN - J. Kaczyński/rząd, w tym MS i MON owa nadzieja powoli „umierała”. Pragnę też zaznaczyć, że pisałem ów tekst przed faktem powzięcia wiedzy na temat zaproszenia D. Tuska na obchody odzyskania przez Polskę niepodległości oraz przyjęciu przez tego pana takiego zaproszenia.

Niektórzy komentatorzy wskazywali jednak, że mimo wszystko odbywa się jakaś gra zakulisowa albo też „partia antypolska” (będę konsekwentnie używał w większości tego określenia a nie „opozycja totalna”) szykuje jakiś kolejny atak na Polskę i prezydent w porozumieniu z rządem i J. Kaczyńskim podejmuje działania „wyprzedzające i neutralizujące”. Dobrze było, oj dobrze by było, żeby tak było, choć uważam to za wariant prawdopodobny to odnoszę się do niego z rezerwą. 

Jednakże oceniając tylko to co funkcjonuje oficjalnie nie zmieniam swojego krytycznego zdania na temat ostatnich działań prezydenta, w szczególności w obszarze sądownictwa i nominacji generalskich oraz oczywiście w sprawie braku publikacji Aneksu do Raportu z Likwidacji WSI. 

W tej ostatniej kwestii spotkałem się też z ciekawym poglądem S. Michalkiewicza, który stwierdził, że też by go nie opublikował, bo teraz obecna władza ma cały czas odpowiednie „haki”, z których może korzystać dla „dobra sprawy” a w momencie publikacji aneksu byłyby w tym zakresie nieprzydatne. 

Stwierdzam jednoznacznie, że akurat z tą opinią S. Michalkiewicza się nie zgadzam, choć wiele jego ocen podzielam w pełni. 

Czy Polska nadal ma być III RP, w której decydują służby specjalne i zdobyte przez nie przez lata „haki”, z których można cały czas korzystać i neutralizować osoby publiczne? Czy nie lepiej budować Polskę wolną od tego brudu, opartą na prawdzie i jawności życia publicznego? Czy nadal WSI i dysponenci „teczek” mają decydować o naszej rzeczywistości? 

Moim zdaniem Polskę stać na prawdę o III RP i na tym fundamencie można dopiero budować nową Ojczyznę. Prawda jest najważniejsza i choć być może być bolesna należy ją ujawnić w całości (nie tylko ujawniając aneks, ale przeprowadzając pełną lustrację wszędzie, gdzie tylko można, też wśród prawników, naukowców, księży, itd.), bo w przeciwnym razie dalej powstawać będą niestworzone teorie, które np. insynuują prezydentowi jakieś obyczajowe „wpadki”. Nadal będzie „gra teczkami” i nadal będziemy żyli w III RP, czyli PRL-bis!

W sprawie ostatniego konfliktu prezydenta z rządem i prezesem PiS ciekawą interpretację przedstawił bloger 35stan. Ogólnie uważa on, że Pan Andrzej Duda został J. Kaczyńskiemu narzucony i to przez stronę amerykańsko-izraelską jako swoisty „bezpiecznik”, gdyby prezes J. Kaczyński okazał się jak jego ś.p. brat „niesterowalny”. Wskazuje, że po zakończeniu resetu B. Obamy pomiędzy USA i Rosją (2013 rok) oraz w celu powstrzymania dominacji i ekspansji Niemiec (UE) postanowiono w Polsce zmienić ekipę rządzącą na antyrosyjską i delikatnie zachowawczą wobec UE. Stąd wybuchła afera podsłuchowa wykreowana – według blogera – przez CIA, która zmiotła z rządzącej sceny politycznej PO i pozwoliła wygrać wybory PiS-owi oraz Zjednoczonej Prawicy. Jako też dodatkowy element podaje to, że pan Andrzej Duda uczestniczył w krakowskich (sic!) obradach izraelskiego Knesetu w Polsce w roku 2014 i być może został przez „wybrańców” namaszczony na nowego prezydenta Polski oraz właśnie narzucony J. Kaczyńskiemu. Bloger ponadto zwraca uwagę na fakt, że wszystko to było przed wyborem D. Trumpa na prezydenta i powszechnej pewności, że wybory wygra H. Clinton, więc nic w amerykańskiej polityce by się nie zmieniło a mimo tego podjęto działania zmierzające do zmiany władzy w Polsce. 35stan w tym kontekście wskazuje na wypowiedź J. Kaczyńskiego, który po wyborze D. Trumpa stwierdził, że być może w końcu skończą się na niego ogromne naciski ze strony amerykańskiej w sprawach, co do których nie powinna ona mieć żadnych żądań wobec Polski i 35stan sugeruje, że jednym z takich nacisków mogło być narzucenie kandydata na prezydenta, A. Dudę. Z tego wszystkiego bloger wyciągnął wniosek, że w sprawie sądów został uruchomiony ów „prezydencki bezpiecznik”, bo te reformy zagrażały interesom m.in. „wybrańców” oraz innych „namaścicieli” prezydenta. 

W tej kwestii dodam od siebie, że w takim rozumowaniu logicznym staje się spotkanie w cztery oczy prezydenta A. Dudy z chazarsko-żydowskim A. Smolarem, szefem chazarsko- żydowskiej, sorosowej (G. Sorosa) Fundacji im. S. Batorego założonej w 1988 roku za zgodą zdrajcy W. Jaruzelskiego i po jego waszyngtońskich rozmowach w 1985 roku ze zmarłym w tym, 2017 roku Dawidem Rockefellerem – właścicielem za życia chyba siedmiu przeszczepionych serc i podobno szefem tzw. Rządu Światowego (wierchuszki tzw. NWO). 

Sądzę, że warto głębiej zastanowić się nad taką teorią i pozdrawiam blogera 35stan. 

I jeszcze dwa smutne aczkolwiek wiele dające do myślenia fakty z działalności prezydenta A. Dudy, które muszą niepokoić a o których do tej pory się nie wypowiadałem: dziwne i antypolskie oraz skrajnie prożydowskie i ahistoryczne przemówienie prezydenta w Kielcach w dniu bodajże 4 lipca 2016 roku z okazji tzw. Pogromu Kieleckiego [wpolityce.pl] oraz zdecydowaną niechęć prezydenta do zaproszenia do grona prezydenckiego komitetu organizacyjnego przyszłorocznych obchodów 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości jakiegokolwiek przedstawiciela ruchów narodowych, choćby organizatorów wspaniałego cyklicznego i pozytywnie skrajnie patriotycznego Marszu Niepodległości. „Nie ma przypadków – są tylko znaki”… chciałoby się w tym miejscu powiedzieć…

I dodam jeszcze kontynuowanie w Pałacu Prezydenckim obchodów żydowskiego Święta Chanuki podczas, gdy próżno szukać obchodów katolickiej Wigilii Bożego Narodzenia w jakimkolwiek rządowym budynku Izraela, państwa stworzonego przecież przede wszystkim przez Żydów polskiego pochodzenia. 

Czyżby te fakty miały być potwierdzeniem teorii namaszczenia A. Dudy przez „wybrańców” blisko spokrewnionych z jego teściem?

To tyle i wiem, że jak zwykle nieprzyzwoicie zbyt obszerny tekst, ale już na to nic nie poradzę .

Pozdrawiam

Krzysztof Jaworucki (bloger: krzysztofjaw) 


P.S.1.
Tekst pierwotnie zamierzałem opublikować 11 listopada, ale w takim dniu można tylko się cieszyć z Polski i być z niej dumnym, dumnym też, że jest się Polakiem. „To rzeczywiście jest coś wielkiego – być Polakiem” – powiedziała 11 listopada 2017 roku Pani premier Beata Szydło i ja jestem od zawsze z tego dumny, jak zapewne gros moich rodaków. 

P.S.2.
Przedstawiciel „partii antypolskiej”, „łotr nad łotry”, były prezydent Polski Pan Bronisław Komorowski raczył powiedzieć w tym samym listopadowym dniu 2017 roku: „… musimy pokazać wymiar aktualny (…) że niepodległość (chyba Polski – dop: kj) równa się europejskość”. Pełna zgoda, tyle tylko, że europejskość nie równa się w dzisiejszym wymiarze lewacko-demoliberalnej UE niepodległości narodów Europy a ją niwelujący, niwelujący też niepodległość Polski!.. panie antypolski i WSI-owy „łotrze nad łotry”! 

A tak zupełnie szczerze: jedynym godnym Pana i nie tylko Pana, ale i też „łotra” oraz byłego premiera Pana D. Tuska i wielu innych, polskim miejscem przebywania jest polska cela więzienna a nie tyrady na antypolskich wiecach albo – jak w przypadku D. Tuska – składanie wieńców na Grobie Nieznanego Żołnierza podczas uroczystości Dnia Odzyskania Niepodległości! I najlepiej – subiektywnie wedle mnie - by się stało, gdyby jakimś cudem i hipotetycznie znalazłby się Pan oraz D. Tusk w jednej celi ze „Staruchem” . Nie miałbym nic przeciwko temu aby też dalej żyjący przedstawiciele „partii antypolskiej”, w tym: L. Balcerowicz, J. Lewandowski, J.K. Bielecki, J. Buzek, W. Frasyniuk, Z. Bujak, B. Borusewicz, J. Buzek, A. Olechowski, R. Petru, M. Kijowski, G. Schetyna, E. Kopacz, M. Środa, J. Hartmann, S. Niesiołowski, J. Palikot, J. Urban, A. Kwaśniewski, L. Wałęsa, S. Niesiołowski, bracia Smolarowie, A. Michnik, P. Pacewicz, A. Hall, M. Dukaczewski, Hanna Gronkiewicz-Waltz, K. Bondaryk, W. Pawlak, A. Holland i wielu, wielu innych również swoimi osobami zasilili taką polską celę więzienną… Niewymienionych przedstawicieli „partii antypolskiej” oczywiście znów serdecznie przepraszam , ale oni sami wiedzą, że reprezentują taką partię oraz wiedzą też gdzie jest ich miejsce i mi to wystarczy

P.S.3.
Odnośnie obchodzenia przez prezydenta Święta Chanuki z pewnością zaraz będzie próba skontrowania mojego argumentu, tym, że to ś.p. prezydent Lech Kaczyński zainicjował obchody tego święta. I co z tego, skoro to a nawet reaktywowanie przez niego masońsko-chazarsko-żydowskiej i zdelegalizowanej w Polsce w roku 1938 roku loży B’ni B’ nie uchroniło go przed nagłą śmiercią z rąk…?

P.S.4.
W kontekście powyższego zarzut, iż książę A. J. Czartoryski był masonem to też pragnę powiedzieć, że ówczesna masoneria była zupełnie czymś innym niż obecna o czym świetnie opowiada i pisze chyba największy w Polsce znawca masonerii dr S. Krajski.

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

piątek, 3 listopada 2017

Co się zdarzyło ostatnio? "Dobra zmiana?", WSI i śledztwo ws.bł. J. Popiełuszki!


Okresowy odpoczynek od ekscytowania się „bieżączką polityczną” ma jednak swoje ogromne zalety. 

Z perspektywy czasu i analizując najważniejsze wydarzenia minionego – w tym wypadku - pół roku można bowiem spojrzeć na scenę wydarzeń politycznych niejako całościowo i subiektywnie, wychwycić te fakty, które są z pewnych względów najistotniejsze dla Polski i dalszego jej powolnego zdobywania prawdziwej wolności, suwerenności i niepodległości. 

Innym pozytywem jest również możliwość przeprowadzenia pewnej analizy ex post, która możliwa jest jedynie do przeprowadzenia po bliższych lub dalszych czasowo skutkach określonych działań, słów czy decyzji, których nie da się do końca zrozumieć w momencie ich zaistnienia. 

Z tej perspektywy niestety muszę stwierdzić, że losy tzw. „dobrej zmiany” powoli stają się dla mnie drogą prowadzącą do „wielu zmian, które prowadzą do tego, aby było tak jak było” w formie tylko lekko zmodyfikowanej i poddanej etapowej modernizacji… ku zadowoleniu, ale też i wymanewrowaniu wielu Polaków, którzy zaufali w to, iż nowy rząd i nowy prezydent staną się początkiem drogi ku normalnej i wolnej Polsce. 

Oczywiście dalej wierzę, że moje odczucia jednak w ostatecznym rozrachunku będą mylne, ale o moich wątpliwościach już pisałem w październiku 2016 roku w poście „Czy to jeszcze mój prezydent, mój rząd?”. Wtedy napisałem m.in.:

„Po rządach (nierządach) PO-PSL nie ma nikogo (żadnej organizacji), kto - oprócz PiS czy Kukiza - byłby w stanie myśleć i rządzić po polsku i dla Polski. Nie oznacza to jednak, iż ów kredyt zaufania jest dany raz na zawsze a my będziemy zachowywać się jak lemingi PO-wskie i chwalić oraz "oddawać życie" za każdą decyzję i każde podjęte przez "naszych" działania. Tak nie jest i to też świadczy o większej niż u dzisiejszych zwolenników opozycji świadomości politycznej i wiedzy ogólnej wyborców obecnie rządzących, popierających zarówno prezydenta A. Dudę, jak i PiS (ZP). Zwolennicy Ruchu P. Kukiza również są pod tym względem podobni do "naszych"" (umownie - "prawicowych oszołomów"). Zresztą tak naprawdę w ogromnej większości demo-liberałowie oraz lewactwo było i zawsze pozostanie (poza liderami) pewną "spaczoną" i jednokierunkowo ograniczoną poznawaczo grupą społeczną.

Osobiście zawsze mówiłem i pisałem, iż będę przychylnie, ale krytycznie obserwował nasze rządy i gdybym subiektywnie zauważył błędy decyzyjne to będę je wskazywał... Nie po to, aby dyskredytować, ale po to żeby zawczasu dać czas na refleksję i "naprawienie szkód" dla dobra Polski i Polaków, dla dobra naszej Ojczyzny"
[1].

I cóż? Żadna z tych wątpliwości – oprócz najmniej ważnej, personalnej i dotyczącej obywatela USA w polskim MSZ, który został zdymisjonowany – nie została rozwiana. Albo inaczej – utwierdziła we mnie poczucie zawodu. Poniżej tylko dwie z nich. O dalszych i nowych napiszę w kolejnych tekstach. 

Ujawnienie aneksu ds. likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych.

Niestety aneks do raportu z likwidacji WSI nie ujrzy za panowania prezydenta A. Dudy, ale i prezesa PiS J. Kaczyńskiego światła dziennego, nie zostanie upubliczniony. Nie będzie też reaktywacji Komisji Likwidacyjnej WSI, której prace zostały przerwane i wstrzymane w 2007 roku a miała ona stworzyć kolejne aneksy: oprócz tego pierwszego dotyczącego przede wszystkim wpływom WSI w gospodarce także kolejne, m.in. dotyczące mediów a może i środowiska akademickiego czy prawniczego lub duchownego. 

Bardzo tego żałuję i uważam, że mnie – jako wyborcę – oszukano, choć nie dokonał tego obecny prezydent A. Duda, który faktycznie (jak mówi Cezary Gmyz) nigdy nie obiecywał na 100% upublicznienia aneksu a jedynie deklarował, że dopiero po jego przeczytaniu rozważy taką decyzję. 

Oszukał mnie w tym wypadku Pan prezes J. Kaczyński, który zapowiadał ujawnienie aneksu a słowami A. Macierewicza przed wyborami parlamentarnymi było powiedziane, że Pan prezydent A. Duda ujawni aneks za kilka tygodni, bo nie chce kontrasygnaty Pani premier E. Kopacz a już nowej premier Pani B. Szydło. Niemniej takie deklaracje szefa i znaczącego członka PiS-u – wobec faktu, iż kandydat i później prezydent A. Duda został wystawiony przez PiS i J. Kaczyńskiego – chyba u wszystkich wyborców zarówno prezydenta, jak i PiS-u jednoznacznie zostały odebrane jako pewna zapowiedź ujawnienia owego aneksu. Przykre to i smutne w kontekście np. walki o prawdę – nawet tą najgorszą – o jaką walczył zawsze bł. ksiądz Jerzy Popiełuszko, o czym i w odniesieniu do wznowienia śledztwa na temat Jego śmierci w dalszej części tekstu. 

I w tym miejscu muszę się zatrzymać a budzi się we mnie skłonność do poszukiwania teorii spiskowych, o których pisałem kiedyś, iż cała historia jest jednym wielkim spiskiem, bo tylko spiski tworzą fakty historyczne. 

Niemal od zawsze, t.j. od 1992 roku, czyli od „Nocnej Zmiany” zastanawiałem się, dlaczego w Polsce nie przeprowadzono (wzorem NRD/RFN i Czechosłowacji) pełnej lustracji i dekomunizacji.
Poszukiwałem przyczyn w tym, iż tak naprawdę tzw. „konstruktywna opozycja” w postaci różnych Michników, Mazowieckich, Kuroniów, Lityńskich, Geremków i innych to była „różowa antypolska opozycja”, która albo była bardzo bliska ideom socjalistyczno-trockistowskim, albo też sama była zwykłą agenturą PRL-owskich komunistów, albo też reprezentowała interesy etnicznie nam obce wywodzące się jeszcze z czasów tzw. „żydo-komuny” a „Magdalenka” i „Okrągły Stół” to tylko potwierdziły i potwierdził to premier T. Mazowiecki oddzielając przeszłość „grubą linią”, czyli „my nie ruszamy waszych, wy nie ruszacie naszych” i nikt nie poniesie kary za przeszłość. 

To oczywiście jest jedna z głównych przyczyn patologii III RP, czyli PRL-bis. Tyle tylko, że nie tłumaczy to wszystkiego. 

Należy bowiem zdawać sobie sprawę, że od 1980 roku w Polsce rządziła „wojskówka” i wojskowe służby specjalne, reprezentowane zarówno przez szuję Wolskiego, czyli W. Jaruzelskiego, jak i drugiego szuję Cz. Kiszczaka. Oni to tworzyli i zarządzali państwem PRL i oni decydowali o wszystkim, też o śmierci bł. księdza J. Popiełuszki (zbrodnia założycielska III RP) i o wielogodzinnych rozmowach 30 października 1984 z T. Mazowieckim, B. Geremkiem i… M. Rakowskim… Co wtedy ustalono? Któż to wie? Prokurator Witkowski, którego dwukrotnie odsunięto od śledztwa w sprawie śmierci bł. księdza, mojego skądinąd duchowego patrona od momentu Jego pogrzebu, na którym ówcześnie byłem. 

I owa „wojskówka” była gwarantem umów w Magdalence i OS oraz gdzieś tam jeszcze i dlatego nigdy tej służby nie zweryfikowano aż do momentu jej likwidacji, którą przerwano drastycznie w 2007 roku: upadek rządu i nowe wybory – druga „dziwna zmiana”? Przypomnę jednak, że decyzję o samorozwiązaniu Sejmu podjął… J. Kaczyński. 

Czasy rządów PO i PSL oraz prezydentury B. Komorowskiego to reaktywacja wpływów dawnych WSI i do dzisiaj oni rządzą w Polsce oraz posiadają wpływy, pieniądze i… wszelkiego rodzaju „haki” niemal na wszystkich. Oni też – wedle mnie – są źródłem różnych „seryjnych samobójców” i „nieszczęśliwych wypadków”, które również wpływają na osoby starające im się przeciwstawić. I przypomnę też, że śp. Prezydent L. Kaczyński jednak zamierzał pod koniec swojej kadencji ów aneks – po poprawkach i anonimizacji niektórych danych imiennych – jednak opublikować… zginął w zamachu smoleńskim…

Dlatego nigdy nie było lustracji i dekomunizacji a III RP dalej funkcjonuje, bo jakby było inaczej to aneks do raportu z likwidacji WSI byłby ujawniony… a my – jako Polacy – nie bylibyśmy małpim cyrkiem w rękach rozgrywających nas na zasadzie: „dziel i rządź”. A tak – moim zdaniem – jesteśmy manipulowania zarówno przez ważną część PIS, jak i „totalnej opozycji”.
To tylko szkic problemu, ale go jeszcze rozwinę.

Odpowiedzialność karna i zawodowa osób rządzących Polską w latach 2007-2015, ale i wcześniej.

Rząd i prezydent sprawują władzę już dwa lata. Pytam się więc: kto, kiedy i za c o poniósł karną, zawodową czy inną odpowiedzialność za tysiące afer noszących znamiona przestępstwa karnego, administracyjnego czy cywilnego spośród osób sprawujących funkcje publiczne i gospodarcze za rządów PO-PSL, ale i w całym okresie tzw. PRL-bis? Czy poniósł taka odpowiedzialność za „aferę marszałkową” i inne wybryki (choćby kradzież wyposażenia Pałacu Prezydenckiego) były prezydent B. Komorowski? Czy ktoś poniósł odpowiedzialność albo czy chociaż wszczęto śledztwo w sprawie afer za czasów D. Tuska i E. Kopacz? Czy za kratami siedzą bohaterowie „afery misiakowej” albo „afery hazardowej”? A czy ktoś oprócz rzeczonego poniósł odpowiedzialność za „aferę L. Rywina”? Czy likwidacja polskich stoczni przez D. Tuska i jego kłamstwo na temat „katarskich inwestorów” znalazły się w prokuraturze? Czy „afera gazowa” postawiła D. Tuska i W. Pawlaka przed Trybunałem Stanu? Czy ktoś poniósł karną lub inną odpowiedzialność za wypowiedzi u „Sowy i Przyjaciół”? Czy zostały rozwikłane tajemnice „seryjnego samobójcy” i „nieszczęśliwego wypadku” lub chociażby wznowiono śledztwa w przypadku tych WSZYSTKICH dziwnych śmierci, o których pisałem w np. w poście: „Seryjny samobójca" i "nieszczęśliwy wypadek" [2] - efekty degrengolady państwa polskiego!
”? Czy E. Kopacz otrzymała zarzuty (choćby dyplomatyczne) za zgodę na przyjęcie do Polski agresorów islamskich i zdradę Grupy Wyszehradzkiej? A co z aferami: „FOZZ”, „Żelazo”, „Pro Civili” i innych. Co w końcu wyniknęło z szumnego „bilansu otwarcia” rządu Pani premier B. Szydło i audytu w poszczególnych ministerstwach? Była cała debata sejmowa i co: kto „siedzi” i kto usłyszał zarzuty?

A tak w ogóle… tych „czy, czy, czy?” mogłoby tu być naprawdę tysiące. Są komisje ws. reprywatyzacji w Warszawie czy Amber Gold, które i tak nic nie dadzą, bo nikt nic nie pamięta a w ostateczności zacznie leczyć się psychiatrycznie. Przecież proceder wyłudzania nieruchomości był i jest po dziś dzień w każdym mieście a nawet wsi polskiej a dziś mówi się tylko o Warszawie. Amber Gold? Fajnie a gdzie inne afery tego typu lub te związane z tzw. firmami pożyczkowymi?
Dlaczego tak jest jest? 

Otóż jedyną odpowiedzią – też poniekąd z gatunku „teorii spiskowych” – jest jedna: „zbrodnia założycielska III RP”, czyli rozwikłanie okoliczności śmierci bł. księdza Jerzego Popiełuszki. Dopóki ta śmierć nie zostanie poznana a winni – nawet w niektórych przypadkach osądzeni pośmiertnie – nie poniosą odpowiedzialności, tak nic się nie zmieni. 

Jedyną osobą, która może to rozwiązać jest prokurator Witkowski, który już dwukrotnie został odsunięty od prowadzenia owego śledztwa. Dotarł on do wielu dokumentów, które przeczą oficjalnej wersji śmierci księdza i był już tuż, tuż od postawienia aktu oskarżenia faktycznych sprawców. Nie dane mu było i za każdym razem zostało odebrane mu śledztwo. 

I jestem w stanie powiedzieć na koniec jedno: ujawnienie okoliczności, osób, sprawców i konsekwencji na kolejne kilkadziesiąt lat współuczestników (też nie bezpośrednich, ale pośrednich) zabójstwa bł. ks. Jerzego jest kluczem i fundamentem drogi Polski ku wolności, godności, prawdzie, suwerenności i niepodległości. 

Pozdrawiam
(cdn)


I cóż? Żadna z tych wątpliwości – oprócz najmniej ważnej, personalnej i dotyczącej obywatela USA w polskim MSZ, który został zdymisjonowany – nie została rozwiana. Albo inaczej – utwierdziła we mnie poczucie zawodu. Poniżej tylko dwie z nich. O dalszych i nowych napiszę w kolejnych tekstach. 

Ujawnienie aneksu ds. likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych.

Niestety aneks do raportu z likwidacji WSI nie ujrzy za panowania prezydenta A. Dudy, ale i prezesa PiS J. Kaczyńskiego światła dziennego, nie zostanie upubliczniony. Nie będzie też reaktywacji Komisji Likwidacyjnej WSI, której prace zostały przerwane i wstrzymane w 2007 roku a miała ona stworzyć kolejne aneksy: oprócz tego pierwszego dotyczącego przede wszystkim wpływom WSI w gospodarce także kolejne, m.in. dotyczące mediów a może i środowiska akademickiego czy prawniczego lub duchownego. 

Bardzo tego żałuję i uważam, że mnie – jako wyborcę – oszukano, choć nie dokonał tego obecny prezydent A. Duda, który faktycznie (jak mówi Cezary Gmyz) nigdy nie obiecywał na 100% upublicznienia aneksu a jedynie deklarował, że dopiero po jego przeczytaniu rozważy taką decyzję. Oszukał mnie w tym wypadku Pan prezes J. Kaczyński, który zapowiadał ujawnienie aneksu a słowami A. Macierewicza przed wyborami parlamentarnymi było powiedziane, że Pan prezydent A. Duda ujawni aneks za kilka tygodni, bo nie chce kontrasygnaty Pani premier E. Kopacz a już nowej premier Pani B. Szydło. Niemniej takie deklaracje szefa i znaczącego członka PiS-u – wobec faktu, iż kandydat i później prezydent A. Duda został wystawiony przez PiS i J. Kaczyńskiego – chyba u wszystkich wyborców zarówno prezydenta, jak i PiS-u jednoznacznie zostały odebrane jako pewna zapowiedź ujawnienia owego aneksu. Przykre to i smutne w kontekście np. walki o prawdę – nawet tą najgorszą – o jaką walczył zawsze bł. ksiądz Jerzy Popiełuszko, o czym i w odniesieniu do wznowienia śledztwa na temat Jego śmierci w dalszej części tekstu. 

I w tym miejscu muszę się zatrzymać a budzi się we mnie skłonność do poszukiwania teorii spiskowych, o których pisałem kiedyś, iż cała historia jest jednym wielkim spiskiem, bo tylko spiski tworzą fakty historyczne. 

Niemal od zawsze, t.j. od 1992 roku, czyli od „Nocnej Zmiany” zastanawiałem się, dlaczego w Polsce nie przeprowadzono (wzorem NRD/RFN i Czechosłowacji) pełnej lustracji i dekomunizacji.
Poszukiwałem przyczyn w tym, iż tak naprawdę tzw. „konstruktywna opozycja” w postaci różnych Michników, Mazowieckich, Kuroniów, Lityńskich, Geremków i innych to była „różowa antypolska opozycja”, która albo była bardzo bliska ideom socjalistyczno-trockistowskim, albo też sama była zwykłą agenturą PRL-owskich komunistów, albo też reprezentowała interesy etnicznie nam obce wywodzące się jeszcze z czasów tzw. „żydo-komuny” a „Magdalenka” i „Okrągły Stół” to tylko potwierdziły i potwierdził to premier T. Mazowiecki oddzielając przeszłość „grubą linią”, czyli „my nie ruszamy waszych, wy nie ruszacie naszych” i nikt nie poniesie kary za przeszłość.
To oczywiście jest jedna z głównych przyczyn patologii III RP, czyli PRL-bis. Tyle tylko, że nie tłumaczy to wszystkiego. 

Należy bowiem zdawać sobie sprawę, że od 1980 roku w Polsce rządziła „wojskówka” i wojskowe służby specjalne, reprezentowane zarówno przez szuję Wolskiego, czyli W. Jaruzelskiego, jak i drugiego szuję Cz. Kiszczaka. Oni to tworzyli i zarządzali państwem PRL i oni decydowali o wszystkim, też o śmierci bł. księdza J. Popiełuszki (zbrodnia założycielska III RP) i o wielogodzinnych rozmowach 30 października 1984 z T. Mazowieckim, B. Geremkiem i… M. Rakowskim… Co wtedy ustalono? Któż to wie? Prokurator Witkowski, którego dwukrotnie odsunięto od śledztwa w sprawie śmierci bł. księdza, mojego skądinąd duchowego patrona od momentu Jego pogrzebu, na którym ówcześnie byłem. 

I owa „wojskówka” była gwarantem umów w Magdalence i OS oraz gdzieś tam jeszcze i dlatego nigdy tej służby nie zweryfikowano aż do momentu jej likwidacji, którą przerwano drastycznie w 2007 roku: upadek rządu i nowe wybory – druga „dziwna zmiana”? Przypomnę jednak, że decyzję o samorozwiązaniu Sejmu podjął… J. Kaczyński. 

Czasy rządów PO i PSL oraz prezydentury B. Komorowskiego to reaktywacja wpływów dawnych WSI i do dzisiaj oni rządzą w Polsce oraz posiadają wpływy, pieniądze i… wszelkiego rodzaju „haki” niemal na wszystkich. Oni też – wedle mnie – są źródłem różnych „seryjnych samobójców” i „nieszczęśliwych wypadków”, które również wpływają na osoby starające im się przeciwstawić. I przypomnę też, że śp. Prezydent L. Kaczyński jednak zamierzał pod koniec swojej kadencji ów aneks – po poprawkach i anonimizacji niektórych danych imiennych – jednak opublikować… zginął w zamachu smoleńskim…

Dlatego nigdy nie było lustracji i dekomunizacji a III RP dalej funkcjonuje, bo jakby było inaczej to aneks do raportu z likwidacji WSI byłby ujawniony… a my – jako Polacy – nie bylibyśmy małpim cyrkiem w rękach rozgrywających nas na zasadzie: „dziel i rządź”. A tak – moim zdaniem – jesteśmy manipulowania zarówno przez ważną część PIS, jak i „totalnej opozycji”.
To tylko szkic problemu, ale go jeszcze rozwinę.

Odpowiedzialność karna i zawodowa osób rządzących Polską w latach 2007-2015, ale i wcześniej.

Rząd i prezydent sprawują władzę już dwa lata. Pytam się więc: kto, kiedy i za c o poniósł karną, zawodową czy inną odpowiedzialność za tysiące afer noszących znamiona przestępstwa karnego, administracyjnego czy cywilnego spośród osób sprawujących funkcje publiczne i gospodarcze za rządów PO-PSL, ale i w całym okresie tzw. PRL-bis? Czy poniósł taka odpowiedzialność za „aferę marszałkową” i inne wybryki (choćby kradzież wyposażenia Pałacu Prezydenckiego) były prezydent B. Komorowski? Czy ktoś poniósł odpowiedzialność albo czy chociaż wszczęto śledztwo w sprawie afer za czasów D. Tuska i E. Kopacz? Czy za kratami siedzą bohaterowie „afery misiakowej” albo „afery hazardowej”? A czy ktoś oprócz rzeczonego poniósł odpowiedzialność za „aferę L. Rywina”? Czy likwidacja polskich stoczni przez D. Tuska i jego kłamstwo na temat „katarskich inwestorów” znalazły się w prokuraturze? Czy „afera gazowa” postawiła D. Tuska i W. Pawlaka przed Trybunałem Stanu? Czy ktoś poniósł karną lub inną odpowiedzialność za wypowiedzi u „Sowy i Przyjaciół”? Czy zostały rozwikłane tajemnice „seryjnego samobójcy” i „nieszczęśliwego wypadku” lub chociażby wznowiono śledztwa w przypadku tych WSZYSTKICH dziwnych śmierci, o których pisałem w np. w poście: „….”? Czy E. Kopacz otrzymała zarzuty (choćby dyplomatyczne) za zgodę na przyjęcie do Polski agresorów islamskich i zdradę Grupy Wyszehradzkiej? A co z aferami: „FOZZ”, „Żelazo”, „Pro Civili” i innych. Co w końcu wyniknęło z szumnego „bilansu otwarcia” rządu Pani premier B. Szydło i audytu w poszczególnych ministerstwach? Była cała debata sejmowa i co: kto „siedzi” i kto usłyszał zarzuty?

A tak w ogóle… tych „czy, czy, czy?” mogłoby tu być naprawdę tysiące. Są komisje ws. reprywatyzacji w Warszawie czy Amber Gold, które i tak nic nie dadzą, bo nikt nic nie pamięta a w ostateczności zacznie leczyć się psychiatrycznie. Przecież proceder wyłudzania nieruchomości był i jest po dziś dzień w każdym mieście a nawet wsi polskiej a dziś mówi się tylko o Warszawie. Amber Gold? Fajnie a gdzie inne afery tego typu lub te związane z tzw. firmami pożyczkowymi?
Dlaczego tak jest jest? 

Otóż jedyną odpowiedzią – też poniekąd z gatunku „teorii spiskowych” – jest jedna: „zbrodnia założycielska III RP”, czyli rozwikłanie okoliczności śmierci bł. księdza Jerzego Popiełuszki. Dopóki ta śmierć nie zostanie poznana a winni – nawet w niektórych przypadkach osądzeni pośmiertnie – nie poniosą odpowiedzialności, tak nic się nie zmieni. 

Jedyną osobą, która może to rozwiązać jest prokurator Witkowski, który już dwukrotnie został odsunięty od prowadzenia owego śledztwa. Dotarł on do wielu dokumentów, które przeczą oficjalnej wersji śmierci księdza i był już tuż, tuż od postawienia aktu oskarżenia faktycznych sprawców. Nie dane mu było i za każdym razem zostało odebrane mu śledztwo. 

I jestem w stanie powiedzieć na koniec jedno: ujawnienie okoliczności, osób, sprawców i konsekwencji na kolejne kilkadziesiąt lat współuczestników (też nie bezpośrednich, ale pośrednich) zabójstwa bł. ks. Jerzego jest kluczem i fundamentem drogi Polski ku wolności, godności, prawdzie, suwerenności i niepodległości. 

Pozdrawiam

P.S. Ciąg dalszy nastąpi. M.in. o znaczeniu śmierci Davida Rockefellera, o tym kto stoi za jednymi i drugimi w rozgrywce "władców finansowych świata", o tym dlaczego naprawdę nie można ujawnić aneksu z likwidacji WSI i o tym dlaczego żony przywódców są bardzo ważne. I dalszy ciąg niespełnionych obietnic... przede wszystkim prezydenta i  w mniejszej skali rządu, choć dla mnie premier B. Szydło jest tą, która ma szansę na osiągnięcie przez Polskę celu odwiecznego: niepodległości i w dalszym ciągu będzie i jest "moją premier".

[1] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2016/10/czy-to-jeszcze-moj-prezydent-moj-rzad.html
[2]  http://krzysztofjaw.blogspot.com/2012/11/seryjny-samobojca-i-nieszczesliwy.html

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
 http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

sobota, 18 lutego 2017

Współczuję kierowcy Seicento, ale i przestrzegam

Na tym etapie wiedzy to już mój ostatni i krótki tekst na temat wypadku Pani Premier B. Szydło.

Zastanawiałem się, czy w ogóle go umieszczać, ale chcę mieć przeświadczenie, że napisałem wszystko to, co w jakimś stopniu zatliło się we mnie  jako pewna przestroga, która - mam nadzieję - pozostanie w sferze li tylko teorii. I to błędnej od samego początku, ale...

Młody kierowca fiata Seicento, który spowodował wypadek kolumny rządowej od samego początku stał się ofiarą antypolskiej polityki tzw. "totalnej opozycji". W perfidny sposób owa opozycja zaczęła go wykorzystywać oraz kreować niemal na "męczennika" walki z "państwem PiS". Przedstawiciele PO i .N cały czas starają się zrobić z tego młodziana ofiarę a nie sprawcę wypadku. Zaoferowali mu drogiego adwokata, wpłynęli na zmianę jego zeznań i niby oddolnie powstała inicjatywa zbiórki pieniędzy na nowy samochód dla tego młodego kierowcy. W całe to aberracyjne i haniebne zamieszanie wciągnięta też została jego rodzina, najbliżsi.

Pragnę tedy przestrzec zarówno owego kierowcę jak i jego rodzinę.

Sądzę, że niejako wbrew sobie stali się Państwo  przedmiotem, elementem antypisowskiej polityki tzw. "totalnej opozycji". Zostali Państwo wciągnięci w bardzo niebezpieczną polityczną grę i wydaje mi się, iż nie bardzo sobie Państwo zdają sprawę, jakie mogą być owej gry skutki.

Polityka w wykonaniu antypolskich totalniaków jest nastawiona na obalenie obecnych władz wszelkimi metodami. Do tego celu ma służyć i zagranica, i ulica. Ale też od samego początku totalniacy poszukują jakiegoś swojego męczennika walki z PiS-em. Próbują go wykreować w najróżniejszy sposób, czego kuriozalnym przykładem był przypadek niejakiego Diduszki, który położył się udając rannego podczas grudniowej demonstracji pod Sejmem. Do tego też niemal jednoznacznie opozycja chce wykreować jakiegoś drugiego Cybę, który być może zaatakuje jakiegoś przedstawiciela obecnych władz a najlepiej J. Kaczyńskiego.

Osobiście wielokrotnie pisałem, że takie totalne metody walki politycznej mogą też prowadzić do działań, które stanowić mogą jakąś prowokację i że oni są zdolni do wszystkiego - od przelania polskiej krwi na ulicach, aż nawet po poświęcenie jakiegoś swojego zwolennika i obarczenie winą za jego obrażenia lub śmierć władze pisowskie.

Szanowny Pan stał się teraz pretekstem opozycji do walki z rządem. Ta opozycja próbuje więc z Pana zrobić takiego męczennika i niestety dał się Pan w tą grę wciągnąć, choć jeszcze raz powtarzam: to jest bardzo niebezpieczna gra.

Być może teraz Pan poczuł się kimś ważnym. Może też uznał Pan i Pana najbliżsi, iż jest okazja do uzyskania jakiś dodatkowych środków finansowych.

Tyle tylko, że musi Pan sobie zdawać sprawę z faktu, że dla opozycji jest Pan tylko instrumentem ich walki i dla niej nie stanowi Pan długookresowo kogoś ważnego. Gdy zaś już Pan zostanie wykorzystany i przestanie być Pan potrzebny, to stanie się Pan po prostu dla nich zbędny lub - co gorsza - stanie się Pan zbyt dużo wiedzącą przeszkodą. 

W takiej sytuacji więc opozycja może Pana po prostu zostawić i o Panu zapomnieć, ale też może próbować uczynić z Pana naprawdę prawdziwego męczennika, choćby poświęcając Pana zdrowie lub życie i obarczając za to winą nie "seryjnego samobójcę" czy "nieszczęśliwy wypadek", ale obecne władze.

Dlatego jeszcze raz przestrzegam póki czas: naprawdę nie warto stać się politycznym instrumentem walki opozycji z nowymi władzami w Polsce. Naprawdę nie warto i mam nadzieję, że jednak moje ostrzeżenie jest li tylko teorią z zakresu political fiction, ale musiałem o tym napisać.

Pozdrawiam

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

sobota, 22 października 2016

Czy to jeszcze mój prezydent, mój rząd?

Po każdej stronie sceny politycznej w Polsce jest elektorat, który umownie można nazywać "lemingami", choć pierwotnie terminu tego użyto i stosowano w odniesieniu do bezrozumnej, bezwolnej, ograniczonej poznawczo i zaślepionej masy wyborców popierających przede wszystkim PO (w mniejszym stopniu PSL). Dziś też pejoratywnie o "lemingach" można też mówić jako o pewnej części wyborców Nowoczesnej czy też sympatyków tzw. KOD.

Ale też - rozszerzając obszar polityczny - również po naszej, prawej stronie jest wielu wyborców PiS czy też ogólnie Zjednoczonej Prawicy, których można nazwać podobnie, czyli są "lemingami" prawej (umownie) strony politycznej w Polsce.

Może i subiektywnie, ale uważam, iż odsetek "wyborców-lemingów" po stronie dzisiejszej opozycji  jest zdecydowanie większy niż wśród elektoratu partii dziś rządzących oraz np. ruchu P. Kukiza. Już nie wspomnę o organizacjach pozaparlamentarnych. KOD to niemal same "lemingi".

Bardzo duża część głosujących w wyborach na D. Dudę czy też PiS oddawała swój głos dając kredyt zaufania i wierząc, że jest to jedyna alternatywa dla Polski. Bo naprawdę tak było i jest w istocie. Po rządach (nierządach) PO-PSL nie ma nikogo (żadnej organizacji), kto - oprócz PiS czy Kukiza - byłby w stanie myśleć i rządzić po polsku i dla Polski.

Nie oznacza to jednak, iż ów kredyt zaufania jest dany raz na zawsze a my będziemy zachowywać się jak lemingi PO-wskie i chwalić oraz "oddawać życie" za każdą decyzję i każde podjęte przez "naszych" działania. Tak nie jest i to też świadczy o większej niż u dzisiejszych zwolenników opozycji świadomości politycznej i wiedzy ogólnej wyborców obecnie rządzących, popierających zarówno prezydenta A. Dudę, jak i PiS (ZP). Zwolennicy Ruchu P. Kukiza również są pod tym względem podobni do "naszych"" (umownie - "prawicowych oszołomów"). Zresztą tak naprawdę w ogromnej większości demo-liberałowie oraz lewactwo było i zawsze pozostanie (poza liderami) pewną "spaczoną" i jednokierunkowo ograniczoną poznawaczo grupą społeczną.

Osobiście zawsze mówiłem i pisałem, iż będę przychylnie, ale krytycznie obserwował nasze rządy i gdybym subiektywnie zauważył błędy decyzyjne to będę je wskazywał... Nie po to, aby dyskredytować, ale po to żeby zawczasu dać czas na refleksję i "naprawienie szkód" dla dobra Polski i Polaków, dla dobra naszej Ojczyzny.

Z powyższym zastrzeżeniem wskazuję dziś obszary i decyzje (lub ich brak), które - wedle mnie - są niewłaściwe i błędne. Mam nadzieję, iż  wkrótce nastąpi coś w rodzaju autorefleksji prezydenta i rządu. Wymieniam tylko hasłowo, natomiast być może w komentarzach rozwinę słownie nieco moje zastrzeżenia.

Ogólnie mogę powiedzieć, iż jestem zaniepokojony (chronologia nie ma znaczenia):

- brakiem ujawnienia aneksu do raportu z likwidacji WSI,
- ukrywaniem w dalszym ciągu zbioru zastrzeżonego IPN,
- dalszym funkcjonowaniem prawnym tzw. ustawy o bratniej pomocy, umownie zwanej ustawą 1066,
- wrześniowym powołaniem na stanowisko wiceministra w MSZ obywatela amerykańskiego, pana Roberta Grey'a, który ma być odpowiedzialny w ministerstwie za dyplomację ekonomiczną oraz politykę amerykańską i azjatycką,
- ukrywaniem przed opinią publiczną niektórych ustaleń Polski i polskiej dyplomacji w zakresie stosunków Polski z USA i Izraelem,
- brakiem zdecydowanego sprzeciwu rządu wobec umowy TTIP i veta (choćby odkładającego decyzję jako pomoc Walonom) przede wszystkim wobec umowy z Kanadą zwanej CETA,
- obchodzeniem w dalszym ciągu w Pałacu Prezydenckim żydowskiego Święta Chanuki,
- brakiem rządowych i prezydenckich propozycji  w zakresie tzw. "umów we frankach szwajcarskich" polegających na przewalutowaniu kredytu po kursie z dnia jego zaciągnięcia (projekt prezydencki jest gorszy dla "frankowiczów"),
- brakiem prób bezpośredniego porozumienia z Rosją, choć dobrze, że są za pośrednictwem krajów BRICS i Białorus,
- zbyt małą determinacją w zakresie oceny poprzednich rządów i  brakiem zastosowaniu wobec poszczególnych osób z tej ekipy odpowiedzialności karnej lub zawodowej.

Sądzę oczywiście, że wielu "naszych" wyborców ma jeszcze więcej zastrzeżeń. Mam nadzieję, że pojawią się w komentarzach i będziemy poszukiwać odpowiedzi na nurtujące nas pytania, szargane nami wątpliwości. Wiem także, że prezydenckich i rządowych (a także "naszych" parlamentarzystów) rzeczy, decyzji i działań pozytywnych jest znacznie więcej niż negatywów, ale o nich następnym razem.


Oczywiście to nadal mój prezydent i mój rząd!

Z życzliwością dla prezydenta i rządu, pozdrawiam...

P.S.
Trolom i opozycyjnym lemingom nie będę odpowiadał, ale też nie będę blokował ich aktywności.

P.S.2 (dopisek wyjaśniający z dnia 24.10.2016, godz.: 07:15)

Muszę - ze względu na poznanie moich intencji - wskazać. co następuje:

Na tego Amerykanina Roberta Grey'a (obywatela USA) zwrócił mi uwagę jeden z komentatorów do mojego tekstu o polityce polsko-chińskiej czy też chińsko-polskiej. Sprawdziłem i wpadłem w konsternację. Nie chodzi mi w ogóle o prawo zasiadania w polskim rządzie (msz w szczególności) obywatelom obcych państw (Rostowski też był bez PESEL, ale tutaj to jest polityka zagraniczna!, więc chyba obowiązują ostrzejsze przepisy). Nie wiem jakie to są przepisy natomiast wiem, że ta decyzja jest raczej bardzo niedobra dla Polski, bo ten Pan ma odpowiadać za kontakty z Azjatami a USA nie za bardzo lubią Chiny i mogę się spodziewać, że ten Pan może nie reprezentować w tym względzie interesów Polski a interesy USA, które w tymże przypadku (Chiny) są rozbieżne z interesami Polski. Dlatego w tekście tak to
wyszczególniłem. Mam nadzieję, że tak nie jest, ale obawy mam.

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

sobota, 12 marca 2016

Polski i Polaków nie stać na bratobójczą wojnę!

Nie wiem do końca jak dzisiaj zakończą się demonstracje zjednoczonej opozycji skupionej wokół postkomunistycznych PO, Nowoczesnej, PSL-u i KOD-u wraz z komunistyczną partią Razem. Niezbyt mnie to interesuje, choć obserwuję wydarzenia uważnie i zauważam, iż negatywne emocje są cały czas podgrzewane przez media III RP, z GW i TVN-em na czele. Nie wiem też jak zakończą się kolejne z nich . Wiem jednak, że eskalacja tych emocji, które mogą zakończyć się ulicznym rozlewem krwi jest tym, co byłoby najgorszym rozwiązaniem dla naszego kraju, dla wszystkich Polaków.

Chyba nietrudno zauważyć, że z demokratyczną w powszechnych wyborach przegraną dawna władza nie może się pogodzić i robi wszystko, aby doprowadzić do ulicznego przesilenia dającego jej możliwość ponownego objęcia rządów.

Przykre i smutne jest to, że dla dzisiejszej opozycji nie jest ważna Polska ani Polacy a jedynie jej własny partykularny interes i jest zdolna do każdej nikczemności: od zdrady targowickiej aż do doprowadzenia do bratobójczej wojny domowej. Nasza wolność, suwerenność i niepodległość nie mają dla niej żadnego znaczenia a dobro Polaków jest dla niej pojęciem obcym. Ale nietrudno jej w sumie za to winić, bo dla nich Polska nie jest po prostu ich ojczyzną, nie jest ich domem, a jej interesy i priorytety są im obce, co wyraźnie zresztą powiedział G. Schetyna: "Jesteśmy częścią wspólnoty europejskiej, w Brukseli czujemy się jak u siebie, to jest też nasz dom i tam będziemy informować o tym, co dzieje się w Polsce. To jest też kwestia rezolucji, którą będziemy chcieli, żeby przyjął Parlament Europejski" [1]. Czyż można mieć większy dowód, że dla opozycji stolicą nie jest Warszawa a Bruksela i że nie reprezentuje interesów polskich a brukselskie? To ludzie nam obcy i nam wrodzy.

Warto nieraz znaczeniowo odwrócić istotę i oddźwięk pewnego toku myślenia i działania. Wyobraźmy sobie, że w czasie rządów PO-PSL to PiS ogłosiłby "opozycję totalną" i zwracał się do zagranicy o ich pomoc w zwalczeniu rządów a ponadto J. Kaczyński np. powiedział, że w Moskwie, Waszyngtonie czy też w Jerozolimie czuje się jak u siebie i tam jest jego dom oraz z pozycji tych domów chciałby obalić demokratyczne rządy. Wyobraźmy sobie sytuację, że prawicowy Cyba morduje asystenta D. Tuska. Wyobraźmy sobie, że PiS i J. Kaczyński zostali stworzeni przez rosyjskie (i nie tylko) służby specjalne. Wyobraźmy sobie, że J. Kaczyński zwracałby się o bratnią pomoc do Rosji, USA czy Izraela. Wyobraźmy sobie, że dodatkowo nie jest zdolny do pomocy swoim dzieciom a ponadto jest sponsorowany przez putinowskie lub chińskie banki.  Jaka byłaby reakcja dzisiejszej opozycji? Chyba nietrudno się domyśleć... a byłaby jednoznaczna: cała prawica to antypolscy zdrajcy chcący odzyskać za wszelka cenę władzę. I taka byłaby narracja międzynarodowa i wewnętrzna.

Widać wyraźnie, że obecnie w naszym kraju od wielu miesięcy realizowany jest napisany przez kogoś scenariusz maksymalnego skłócenia Polaków i eskalacji politycznego napięcia do granic psychicznej wytrzymałości, która ma prowadzić do wzajemnej nienawiści zakończonej przelaniem polskiej krwi. I ten scenariusz jest cynicznie i metodycznie realizowany przez wrogów Polski. A wtedy, gdy rządzą emocje nie ma miejsca na dialog i logiczne argumenty.

Jak onegdaj pisałem: z premedytacją ktoś nas próbuje zantagonizować i skrajnie podzielić wedle starej formuły rządzenia zwanej "dziel i rządź". W skrócie polega ona na kreowaniu konfliktów, po to by samemu je rozwiązywać dla utrzymania lub zdobycia władzy. Wykorzystywana była i jest cały czas zarówno przez międzynarodowe elity uzurpujące sobie sprawowanie rządów nad światem, jak i przez konkretne państwa czy też organizacje polityczno-społeczne.

W obecnej Polsce chodzi o ponowne przejęcie władzy. I taki imperatyw przyświeca dzisiaj opozycji, opozycji, która liderowo (ważne!) nie ma nic wspólnego z Polską i Polakami, nie ma nic wspólnego z naszą Ojczyzną. Mówią oczywiście, że działają dla nas a tak naprawdę po prostu wykorzystują i manipulują dużą liczbą naszych rodaków dla osiągnięcia swoich własnych celów lub celów im wyznaczonych przez inne państwa lub międzynarodowe organizacje.

Jak już pisałem: chcą nas podzielić i skonfliktować,  chcą doprowadzić do rozlewu polskiej krwi i przejąć ponownie naszą Ojczyznę na własność dla dobra tych, którym od zarania oddają lenne poddaństwo (czerpiąc z tego korzyści) i są ich namiestnikami. Na pewno nie dla dobra większości Polaków!

Mam pewność, że ten scenariusz został napisany przez lub dla dzisiejszej opozycji zaraz po przegraniu wyborów prezydenckich. Zamach na TK, powstanie Nowoczesnej a później KOD-u, zajadły atak i demonstracje od pierwszych dni rządów B. Szydło (a wcześniej takiż atak na prezydenta), prowokacyjne wypowiedzi o wojnie domowej i przelewaniu polskiej krwi, ogłoszenie przez PO "totalnej opozycji" i zapowiedź wyprowadzenia ludzi na ulicę, zdradliwe poszukiwanie pomocy za granicą, eskalacja negatywnych emocji... to wszystko jest tylko - modyfikowaną na bieżąco - realizacją owego szczegółowego planu/scenariusza.

I naprawdę. Nie chodzi o TK, czy jakąś obronę zagrożonej niby demokracji. Gdyby nie było wojny o TK to znalazłyby się inne jej powody. Każde działania rządu i prezydenta byłyby takim powodem i takimi też są. A tak naprawdę cel opozycji i jedyna przesłanka implikująca jej działanie to: PiS i prezydent oraz odsunięcie ich za wszelką cenę od władzy.

Gdy zaczniemy walczyć między sobą oni z łatwością nas przejmą, oddadzą całą naszą wolność, suwerenność i niepodległość Polski i nas wszystkich pod władanie zniemczonej UE. A dla Polski będzie to kolejny i ostateczny jej rozbiór.

Nie możemy na to pozwolić...

Naród polski to my wszyscy i nie dajmy się otumanić ludziom, którzy jak wstrętni, obleśni i antypolscy targowiczanie chcą obcej interwencji w naszej Ojczyźnie... To są zdrajcy, którym AK i polscy patrioci golili głowy, to są kolaboranci, których polscy patrioci w okresach wojen skazywali na śmierć. Nie ma większego działania na szkodę Polski  niż profanacja naszego narodu, polskiej godności i niepodległości. Nie ma większej profanacji naszej polskości niż sprzedanie jej w ręce jej nienawistników!

Im właśnie chodzi cały czas o zantagonizowanie Polaków, przeciwstawienie nas przeciw sobie... aby jedność wspólnotowa, polska jedność nigdy nie powstała...

Możemy i powinniśmy się wewnętrznie demokratycznie spierać i kłócić. Takie są prawidła demokracji, tolerancji i wolności słowa, za które nasze przeszłe polskie pokolenia oddawały swoje życie. Jest potrzebna wolność mediów i wypowiedzi publicznych, wolność jaka teraz jest chyba największa od 72 lat! Nikt dziś nie zamyka siłowo, nie inwigiluje fizycznie i psychicznie przeciwników obecnego rządu, nikt ich nie wsadza do więzień i nie zabija. Ale róbmy to we własnym gronie, w gronie Polaków a nie ludzi, którzy chcą nas zniszczyć. Spierajmy się mając w sercu naszą Ojczyznę, Polskę i dobro naszego narodu! Jesteśmy Polakami i mamy obowiązki polskie... nie niemieckie, rosyjskie, brukselskie, amerykańskie, żydowskie! Tylko nasze! Polskie! W Polsce jest potrzebna opozycja, ale nie totalna i nie przedkładająca interesów brukselskich nad polskie. Nie jest nam potrzebna opozycja, która chce abyśmy walczyli ze sobą, nawet kosztem przelanej polskiej krwi, naszego życia, kosztem upadku Rzeczpospolitej!

Nie pozwólmy, jako Polacy, żeby w Polsce znów zwyciężała antypolska i poddańcza innym miałkość i małość siejące antypatriotyczną i antypolską nienawiść i fałsz... Bądźmy gospodarzami swojego domu - Polski. Odrzućmy przestępców, donosicieli, kolaborantów, nie-Polaków, kłamców i oszczerców, hipokrytów i fałszywych patriotów!

Drzemie w nas potrzeba wspólnoty narodowej i spokojnego dążenia do zasobnej Polski. Bądźmy więc dumni z Polski, tolerancyjni dla innych i niech nasze biało-czerwone serca pozostaną takimi każdego dnia... dla nas samych, naszych dzieci, naszych rodaków w kraju i na politycznej i ekonomicznej obczyźnie. Nie dajmy się  podzielić! Bądźmy razem dziś, jutro, zawsze! Niech nikt nigdy nie będzie w stanie nas sprowokować do bratobójczej walki! Nigdy!

Jesteśmy Polakami, każdy z nas jest, kto czuje się Polakiem i jest wierny polskości! Tylko razem w narodowej wspólnocie jesteśmy skałą, której nie zdobędą nawet najwięksi wewnętrzni i zewnętrzni wrogowie. Polska jest zasobna, bogata. Polska ma ogrom inteligentnych i kreatywnych młodych ludzi, którzy nie zasługują na wygnanie i pracowanie niewolniczo na "zmywakach". Ich miejsce jest u nas, w Ojczyźnie, w Polsce. Dyskutujmy o naszym rozwoju gospodarczym, o stworzeniu warunków, aby Polakom chciało się żyć we własnym kraju a nie na obczyźnie, gdzie zawsze będą ludźmi drugiej kategorii. To jest najważniejsze a nie jakieś wyimaginowane antypolskie problemy zagrożeń, których nie ma i nigdy - przez ostatnie miesiące - nie było. Dyskutujmy o realiach a nie o abstrakcji, walczmy o naszą przyszłość... też wolną od agresji islamskiej niosącej gwałt, przestępstwa i śmierć naszych najbliższych. Wygrana opozycji jest też właśnie naszą zgodą na islamski terroryzm niszczący wszystkich niewierców a Polaków w szczególności. Tego chcemy? Chcemy, aby nasze dzieci i kobiety były gwałcone i mordowane, abyśmy musieli nosić brody, aby nie zostać fizycznie zlikwidowani? Chyba nie!

Oczywiście. Obecna władza popełnia błędy, ale czy nie realizuje obietnic lub chce je zrealizować? Chce nam stworzyć propolskie państwo, dla nas i naszych dzieci oraz przyszłych pokoleń! Po niespełna 27 latach jest jedyną, której zależy na Polakach, na nas wszystkich. Dla mnie też nie jest moim marzeniem, ale od czegoś trzeba zacząć. Alternatywą jest nasz - Polaków - koniec!

Czy tego chcemy?

Odpowiedź chyba jest oczywista. Tak chcemy, aby Polska i Polacy, my wszyscy nie musieli emigrować za chlebem, nie musieli się płaszczyć przed zniemczoną Brukselą, putinowską Rosją, amerykańskim mesjanizmem i izraelską wyższością. Mamy 1050 lat swojego państwa i narodu. Jesteśmy Polakami, których nie był w stanie zniszczyć żaden nasz największy wróg. Czyż teraz pozwolimy aby nas wrogowie ostatecznie zniszczyli? Mam nadzieję, że nie...

Mamy - jako Naród - swoje wady i przywary, bywamy nieraz śmieszni, łatwowierni, spolegliwi i groteskowi. Ale w sytuacji zagrożenia naszej tożsamości narodowej i państwowej zawsze okazywaliśmy się bohaterami. Dzięki temu nawet po 123 latach rusyfikacji i germanizacji, po latach II wojny światowej i reżimu komunistycznego, po wymordowaniu przez hitlerowców i komunistów najznamienitszych dzieci naszego narodu... nigdy nie staliśmy się pokorni i bezwolni wobec obcych i nienawidzących nas wrogów wewnętrznych i zewnętrznych. A dziś takimi wrogami są lewacko-demoliberalni liderzy UE, PO, Nowoczesnej i KOD a także PSL. To liderowo nie są  Polacy i nigdy nie byli... To są nasi wrogowie a wrogów trzeba obnażać i napiętnować. Trzeba z nimi walczyć w imię naszej wolności i niepodległości!

Dlatego w milczeniu i z naszą, polską biało-czerwoną flagą - unikając prowokacji - wzywam, abyśmy jako Polacy przeciwstawili się liderowym zdrajcom, którzy chcą nas zniszczyć, zniszczyć fizycznie i duchowo.

Czekają nas miesiące totalnej wojny z Polską, z naszym narodem. Czy wygramy? Nie wiem... Wiem natomiast, że jeżeli przegramy to na lata stracimy Polskę, może nawet na zawsze...

Trzeba w milczącym i nieagresywnym marszu pokazać naszą, polską siłę. Wiem, że będzie to trudne, bowiem kreowanie przez obcą nam mowę antypolskiej nienawiści jest trudne do zniesienia i wywołuje chęć odwetu. Polacy, polscy patrioci, polscy kibice, polskie rodziny i my wszyscy aż "gotujemy się" wewnętrznie i chcielibyśmy pokazać, iż jesteśmy u siebie, w naszej Polsce. Nie możemy jednak dać się sprowokować przez zdrajców. Oni chcą rozlewu krwi a my pokażmy, że jesteśmy pokojowi, tolerancyjni, demokratyczni i świadomi własnej polskości!

Sądzę, że 10 kwietnia (niedziela) musimy pokazać wszystkim naszym wrogom pokojową a nawet milczącą, ale niewzruszalną od pokoleń siłę Polaków. Mam nadzieję, że do takiej demonstracji dojdzie i PiS z prezydentem do niej zachęcą. To musi być wiec poparcia dla prezydenta i rządu. W imię zamordowanych naszych rodaków ze wszystkich opcji politycznych w obydwu Katyniach, w imię zamordowanego generała W. Sikorskiego, w imię pamięci AK i Żołnierzy Wyklętych i w imię pomordowanych przez niemieckich nazistów i sowieckich żydo-komunistyczno- ubeków naszych najznamienitszych rodaków... w imię naszej wolności, niepodległości i suwerenności. To powinien być marsz Polaków, ludzi którzy wierzą, że Polska jest ważna i jest dla nich jest Ojczyzną... teraz i zawsze, niezależnie od poglądów politycznych i innych postaw życiowych.

Tylko w Polsce mógł powstać ruch I Solidarności, tylko Polska mogła dać światu Jana Pawła II, tylko Polska jako społeczeństwo mogła de facto obalić po 40 latach komunizm! Nasze umiłowanie wolności, tolerancji i chrześcijańskiej oraz tej zwykłej ludzkiej przyzwoitości towarzyszy nam od wieków. Dzięki  tym wartościom nasze państwo, nasza Polska istnieje i funkcjonuje, dzięki temu jesteśmy wśród narodów posiadających własny język, wiarę, własne państwo, własną historię, kulturę, sztukę, tradycję!

W imię tych wszystkich wartości podstawowych, determinujących nasze wielowiekowe trwanie... zwracam się do wszystkich Polaków: stwórzmy wspólny, nasz polski dom i przeciwstawmy się próbom jego zniszczenia! Dom jest tu a nie w Brukskeli, Moskwie, Waszyngtonie czy Jerozolimie!

Tylko czy kwiecień to nie będzie za późno? Może nie, ale zmuśmy się do racjonalnego myślenia o Polsce, o nas samych, o naszych dzieciach, wnukach i o tym dlaczego dla dzisiejszej opozycji Bruksela jest ważniejsza niż Warszawa czy Kraków...

[1] http://wpolityce.pl/polityka/284878-platforma-wraca-do-pomyslu-donoszenia-na-wlasny-kraj-schetyna-w-brukseli-czujemy-sie-jak-u-siebie-to-jest-tez-nasz-dom-i-tam-bedziemy-informowac-o-tym-co-dzieje-sie-w-polsce

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

piątek, 27 listopada 2015

Ochłońmy - rząd rządzi dopiero niecałe dwa tygodnie!

W swoim poście "Opozycja zszokowana, że rząd rządzi a Prezydent jest aktywny" [1] napisałem:

"Obserwując histerię i lament polityków opozycji oraz wspierających ją mediów podnoszone każdorazowo i przy każdej decyzji nowego rządu czy prezydenta można odnieść wrażenie, że cały mainstream medialno-polityczny jest zdziwiony i zszokowany faktem, iż rząd rządzi a prezydent jest aktywny.

Dla nich zapewne najlepiej by było, żeby rząd B. Szydło nic nie robił, pobierał pieniądze i kontynuował ich politykę a prezydent A. Duda strzegł żyrandola i ośmieszał się na arenie międzynarodowej jak czynił to B. Komorowski.

Taka sytuacja jest przezabawna i śmieszna. Polacy wybrali swoją władzę, aby dokonała dobrej zmiany dla Polski. A przecież nie można tej zmiany dokonać bez podejmowania decyzji, decyzji szybkich i odważnych. A podejmowanie decyzji jest jednym z najważniejszych elementów rządzenia.

Można się dziwić i uśmiechać, ale jest to bardzo niebezpieczny proceder, który może dezintegrować państwo polskie i utrudnić a nawet uniemożliwić przeprowadzanie naprawy naszej Ojczyzny.

PO, Nowoczesna a także PSL przyjęły strategię opozycji totalnej, która negować będzie wszystko to co zrobią rządzący niezależnie od merytorycznej oceny określonych ich działań. Będą z pianą na ustach krytykować każde posunięcie prezydenta i rządu a wykorzystując przychylne im media będą próbowali podobnie jak to czynili od lat manipulować polskim społeczeństwem. Ich celem będzie wykreowanie atmosfery apokalipsy jaka spotkała Polskę po przejęciu władzy przez patriotyczną prawicę i ostateczne jej zniszczenie.

Oczywiście w szeregach PO czy PSL występuje ogromna frustracja po utracie rządów. Myśleli, że będą u władzy zawsze i dalej będą systematycznie doprowadzać Polskę do stanu "ch..d.. i kamieni kupy", przy jednoczesnym jej okradaniu i jej niszczeniu. Zachowuję się tak jakby decyzja Polaków odsuwających ich na boczny tor nic dla nich nie znaczyła, tak jak nie znaczyła w czasie całych ich rządów. Są zszokowani, że dziś są w opozycji i kompletnie nie umieją się w nowej sytuacji znaleźć. Jedynym sposobem działania opozycji jest li tylko frontalny, kłamliwy i brutalny atak na prezydenta i rząd. Wykreowana przez "mędrców-budowniczych" III RP "banksterska" Nowoczesna jest naturalnym ich sojusznikiem".

Rząd rządzi niecałe dwa tygodnie i już okazuje się jednak, że również zszokowanymi faktem, iż demokratycznie wybrany przez naród rząd rządzi a prezydent jest aktywny jest część środowiska prawicowego wraz z niektórymi dziennikarzami i autorytetami. Pani prof. J. Staniszkis, pani J. Jankowska, A. Dudek czy niektórzy dziennikarze portalu wpolityce.pl i inni rozdzierają już szaty na rządzie premier B. Szydło i proponują, aby zmienił styl i formę.

Rodzi się pytanie na jaką formę, na jaki styl i w jaki sposób rząd i prezydent mają zmienić swoje działanie? Czy na takie jak chce mainstream III RP i karmieni ich tekstami dziennikarze zagraniczni czy też przywódcy UE?

Otóż nie, bowiem jeżeliby poddał się oczekiwaniom mainstreamu III RP i wziął pod uwagę "dobre rady" części prawicowego środowiska to nie dokonałby w żaden sposób naprawy Polski.

Kiedyś była zgubna dla Polski i Polaków "gruba krecha" T. Mazowieckiego, w wyniku której komunistyczni mordercy, zaprzańcy, zdrajcy i złodzieje mogli spokojnie i dostatnio funkcjonować oraz nawet kreować III RP i nigdy tak naprawdę nie ponieśli kary za swoje czyny. Nie dokonano nigdy prawdziwej lustracji i dekomunizacji a środowiska prawnicze, naukowe, dziennikarskie czy w obszarze kultury praktycznie w żaden sposób  nie zostały zweryfikowane. Stąd cała III RP, począwszy od zdrady w Magdalence i jej zatwierdzeniu poprzez cyrk dla ludu w postaci Okrągłego Stołu, poprzez prezydenturę W. Jaruzelskiego i rządy UD/UW/AWS czy lewicy komunistycznej, aż po prezydentów A. Kwaśniewskiego i B. Komorowskiego i rządów PO-PSL, jest li tylko kreaturą i ułudą wolności i narodowej suwerenności. Krótkie rządy J. Olszewskiego i J. Kaczyńskiego dające nadzieję na budowę oraz odbudowę Polski i oderwanie się od zdradliwych umów początkujących III RP zostały zniszczone przez uczestników i beneficjentów owych zdrad oraz polityczno-mentalnych i rodzinnych ich spadkobierców.

Dzisiaj obecny rząd musi naprawdę rządzić i nie godzić się na jakąś drugą "grubą krechę", musi dokonać naprawy Rzeczpospolitej. I zaczął rządzić, rządzić naprawdę zgodnie z wolą wyborczą Polaków. Po to został przez nich wybrany i wygrał wybory. Ich wynik dał Zjednoczonej Prawicy możliwość samodzielnych rządów. Tak więc rządzi samodzielnie i normalnym jest, że musi rządzić z ludźmi, którzy gwarantują realizację programu a ci ludzie muszą być ludźmi patriotycznej prawicy. Czyż to nie jest normalne? Jak najbardziej normalne i naturalne w każdym demokratycznym kraju.

Oczywiście, że jest ta demokratyczna normalność podważana przez odchodzących i tracących władzę, ale jeżeli czyni się zarzut, że Zjednoczona Prawica z woli wyborców rządzi samodzielnie i w związku z tym w Polsce nastały rządy niemal jednopartyjne (PiS) jest właśnie czymś antydemokratycznym, podważających wolę suwerena i wynik demokratycznych wyborów. To jakaś hipokryzja i to perfidna manipulacyjna hipokryzja całego mainstreamu III RP. Zawsze przecież jest tak, że rządzący z woli narodu obsadzają swoimi ludźmi wszystkie możliwe stanowiska rządowe, administracyjne czy gospodarcze. Wszak to rząd będzie odpowiadał przed społeczeństwem za realizację swoich obietnic oraz za samo rządzenie i jego efekty. Czyż wobec tego ma odpowiadać za decyzje ludzi im nieprzychylnych i obsadzonych np. przez były rząd PO-PSL? To byłyby jakieś bzdury do nieskończonej potęgi a obecny rząd tym samym okazałby się nieodpowiedzialny i nie przygotowany do rządzenia.

Pomijając zatem lamentujące antydemokratyczne kreatury polityczno-medialne III RP to krytyka poczynań rządu i samego faktu przejmowania przez ZP (w tym PiS) pełni władzy w Polsce dokonywana przez środowiska prawicowe jest zupełnym nieporozumieniem i to nieporozumieniem zastanawiającym. Niektórzy nasi dziennikarze i autorytety sprawiają bowiem wrażenie jakby ulegli lewackiej i antypolskiej propagandzie elit III RP i jakiejś ich politpoprawności.

Powtórzę jeszcze raz. Nie może być tak, żeby demokratycznie wybrany przez naród rząd podejmował określone decyzje ze względu na to jaka będzie reakcja opozycji, czy polityczno-medialnego mainstreamu III RP albo też unijnych ośrodków zagranicznych.

Zresztą trzeba sobie zdawać sprawę, że każda decyzja rządu czy prezydenta - niezależnie od jakiegoś np. wyrafinowanego i spolegliwego stylu jej podejmowania - i tak będzie zawsze histerycznie krytykowana jako niemal nosząca znamiona "zamachu na demokrację, jako "faszystowska", "antyunijna", czy "bezprawna i łamiąca ład konstytucyjny". Tego możemy być pewni i to już się dzieje. Lewaccy, polipoprawni kreatorzy i beneficjenci III RP dotychczas niepodzielnie panujący w Polsce i mający w niej władzę absolutną nie mogą się pogodzić z tym, że dziś samodzielnie faktycznie i realnie rządzi demokratycznie wybrana i patriotyczna prawica. Zdają sobie sprawę, że sukces tych rządów oznaczać będzie dla nich klęskę. Klęskę całych 26 lat lewackiej propagandy i ogłupiania Polaków, prawdę o 26 latach rozkradania, zawłaszczania i niszczenia Polski oraz systematycznego sprowadzenia jej do roli "podnóżka" Niemiec (UE) i Rosji a z Polaków czyniących jedynie tanią siłę roboczą, bez godności i tożsamości narodowej, bez wykształcenia, bez własności i ubezwłasnowolnionej kredytem. Stąd rząd musi być przygotowany na każdy sabotaż jego decyzji, każdą podłość, do której elity III RP są zdolni...

Rząd więc - zresztą mając w pamięci destrukcyjne i antypolskie działania elit III RP podczas rządów prawicy w latach 2005-2007 - wie co robi. Musi na początek szybko i radykalnie oczyścić "przedpole" ze zdrajców i sabotażystów, którzy mogliby w przyszłości neutralizować i np. prawnie stopować wszystkie reformy patriotycznego rządu. Służby specjalne oraz TK zagrażały Polsce i przyszłym polskim reformom. Należało więc podjąć szybkie decyzje a'priori i "jednym cięciem" uniemożliwiające lub w znacznym stopniu ograniczające przyszłe możliwości destrukcji poczynań rządu. Były one niezbędne, aby przywrócić w Polsce ład demokratyczny i ład konstytucyjny i aby dać sobie (rządowi) szansę na realną, dobrą zmianę w naszej Ojczyźnie. Następnym krokiem winna być radykalna reforma mediów publicznych a kolejnym reforma szkolnictwa i przywrócenie propolskiego znaczenia polskiej kultury i sztuki... Tak naprawdę zaś kolejnymi krokami będzie naprawa we wszystkich obszarach funkcjonowania naszego państwa.  

Warto sobie z tego wszystkiego zdawać sprawę i przez pierwsze cztery czy osiem tygodni rządzenia pozwolić naszemu rządowi podejmować niezbędne decyzje tworzące fundament do zmian i naprawy oraz odbudowy naszej Polski. Naprawdę są one konieczne. Elity III RP będą lamentować i krzyczeć o pisowskich faszystach i jeszcze gaworzyć co tam im przyjdzie do głowy, ale ten lament należy przetrzymać i tak naprawdę nie potęgować go krytyką z naszej, prawej strony. Pamiętajmy, że nie wyciąga się "gołej ręki zgody i spolegliwości" wprost do paszczy nienawistnych i niemal wściekłych "krokodyli czy "wygłodniałych hien", którym zabrano smaczne pożywienie upichcone z naszej Polski.

Polacy dali mandat zaufania dla patriotycznej prawicy. Nie można od razu po kilkunastu dniach oceniać z naszej strony negatywnie rząd, który ma rządzić 4 a nawet 8 czy 12 lat. Pierwsze decyzje rządu i lament mainstreamu III RP był spodziewany i będzie on towarzyszył przez wszystkie dni władzy Zjednoczonej Prawicy. Obecny zaś skowyt tracących władzę należy - mówiąc kolokwialnie - "olać", bo Polacy widzą jaki on jest fałszywy i hipokrytyczny. Przyjdzie czas na spokojne rządy. PiS z koalicjantami mają lata na udowodnienie swoich racji, ale żeby miały te lata to muszą na początku zneutralizować targowiczan. I tyle i aż tyle. I brawo, że rząd i prezydent to rozumieją.

Z naszej, prawej strony głosy zaniepokojenia stylem czy formą podejmowanych przez nasz rząd decyzji wydaje się chyba jakimś pokłosiem lewackiej propagandy, pedagogiki wstydu i strachu przed tym co inni powiedzą, czyli np. mainstreamowe, dotychczas reżimowe i wszechwładne media lub elity UE. Warto w tym kontekście spojrzeć np. na decyzje i sposób rządzenia  na Węgrzech przez V. Orbana. Wszystkie lewackie środowiska wewnętrzne i unijno-zewnętrzne wyzywały go od antydemokratycznego totalitarysty, faszysty i nacjonalisty a on - nie zważając na łajania i groźby unijnych lewaków - robił swoje, dla dobra Węgier i Węgrów. Dzisiaj UE np. przyjmuje do realizacji wszystkie niemal jego propozycje dotyczące rozwiązania kryzysu imigracyjnego a sam V. Orban stał się jednym z najważniejszych polityków całej UE.

Ochłońmy więc. Nie ma co rozdzierać szat i samemu rozbrajać naszych żołnierzy już na początku bitwy. Oni mają wygrać wojnę o Polskę -  o jej rozwój i zasobność, o jej honor i godność, o jej narodową tożsamość, demokratyczny ład i demokratyczną normalność.

[1] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2015/11/opozycja-zdziwiona-i-zszokowana-ze-rzad.html


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

wtorek, 23 lutego 2010

Gargas i kolejna smutna prawda o Jaruzelskim...

Witam

Nie przebrzmiewają echa i skutki emisji filmu "Towarzysz Generał".

Ostatnio "ręka sprawiedliwości" dosięgnęła Panią Anitę Gargas z TVP. Podobno straciła stanowisko kierownicze właśnie za emisję tego dokumentu.  Są różne spekulacje wokół tego wydarzenia. Mówi się nawet, że była to rozgrywka osobista kojarzonego z PiS-em  szefa Jedynki Pana Hoflika. Tak twierdzi Rzeczpospolita, która  przypisuje Wojciechowi Hoflikowi podjęcie decyzji o nagłej zmianie ramówki i emisji filmu. Według Rzeczpospolitej było to działanie zaskakujące, bowiem Szef TVP blokował wcześniej emisję filmu o Jaruzelskim a wcześniej osobiście był przeciwny zatrudnieniu Gargas. Tako oto w makiaweliczny sposób - spodziewając się reakcji Lewicy - miał (wg. Rzepy) podać czerwonym jej głowę na tacy.

Nie znam "kuchni TVP" i nie wiem jakie tak naprawdę przyczyny były pierwotnym źródłem dymisji Anity Gargas. Dalej ją bardzo cenię, a jej program Misja Specjalna był jednym z najlepszych programów a'la śledczych (inerwencyjnych). Oczywiście miał swoje wady, ale wypełniał posłannictwo czwartej władzy, a więc (kolokwialnie) "patrzył władzy na ręce".

Bo cóż takiego się w Polsce obecnie dzieje? Większość dziennikarskiej swołoczy stało się częścią władzy... już nie są reprezentantami wolnego, niezależnego zawodu kontrolującego poczynania aktualnie rządzących, ale są ich bezwolną tubą propagandową. W większości polskich mediów wszystko właśnie odwróciło się do góry nogami. Zamiast patrzeć na ręce rządowi mającemu realny wpływ na sytuację wewnętrzną i zewnętrzną Polski, media skupiają się na śledzeniu poczynań i krytykowaniu opozycji oraz obecnego prezydenta. A przecież powinno być odwrotnie. Demokracja tym przecież różni się od totalitaryzmu, że społeczeństwo ma prawo a nawet powinność kontroli władzy, w przypadku opozycji i dziennikarzy jest to niemal konieczność.

Oczywiście trzeba również oceniać dziennikarsko opozycję i obecnego Prezydenta (to też skądinąd władza przecież) i  rolę jaką odgrywają ich działania, ale na dzień dzisiejszy to PO podejmuje (albo nie podejmuje w ogóle) najważniejsze decyzje dla Polaków (przecież tak naprawdę rola prezydenta jest li tylko - pomimo jego pohukiwań - w większości reprezentacyjna).

Właśnie Pani Anita Gargas i jej program Misja Specjalna spełniali (a program jeszcze spełnia) tą podstawową, niejako kontrolną, rolę w państwach o wolnej demokracji. Jej dymisja i karanie jest kolejnym etapem totalitaryzacji Polski.

Wracając teraz do Pana Generała Wojciecha Jaruzelskiego.

Po emisji filmu posypały się głosy krytyki będące de facto obroną Generała. Napisano o tym już bardzo dużo. Ja osobiście uważałem i dalej uważam Generała za zdrajcę Narodu Polskiego i Polski oraz za karierowicza "czystej wody".

Oczywiście każdy może mieć inne zdanie. Moje wynika z określonych poglądów politycznych i wartości, którymi kieruję się w życiu.

Tym bardziej więc słucham też wszelakich głosów ludzi związanych z Generałem przynależnością partyjną i wizją socjalistycznej Polski. Bowiem zawsze istnieje prawdopodobieństwo, że faktycznie Generał mógł jednak być polskim patriotą, który działał w określonych warunkach geopolitycznych determinujących niektóre jego działania (nawet chwilami wydające się niekorzystne, ale w konsekwencji pro polskie).

Niestety okazuje się jednak, że nawet z perspektyw części działaczy komunistycznych Generał też jest oceniany jako zwykły i podły karierowicz, który dla utrzymania władzy gotów był nawet poświęcić najbliższych przyjaciół. Człowieka można oceniać różnie. Gd walczy z własnym wrogiem można nawet zrozumieć jego działania, gdy jednak niszczy przyjaciół w imię swoich egoistycznych dążeń do wszechwładzy uważając ich za zagrożenie dla jego dominacji to... ocena może być tylko jedna: pusty prymityw, megaloman, mitoman i żałosny karierowiczek (to i tak oceny bardzo łagodne).

Towarzysz Generał jest filmem oceniającym i przedstawiającym życie Generała z punktu widzenia interesu Polski i Narodu Polskiego. Dużo wcześniej powstał też program Misja Specjalna zatytułowany "Jaruzelski jakiego nie znacie". Przedstawia on opinie i oceny Generała z punktu widzenia jego Towarzyszy partyjnych, m.in. E. Gierka, jego syna i innych.

Poniżej prezentuję ten program w trzech częściach. Jego wymowa jest jednoznaczna: Generał nie zasługuje na żaden szacunek a część bohaterów programu zastanawia się, jak Generał może przy goleniu spokojnie patrzeć na swoje odbicie w lustrze.

Polecam obejrzenie całości, tym bardziej, że niektórzy Towarzysze Generała wypowiadają się po raz pierwszy przed kamerą! Przypominam również, że program powstał na długo przed emisja Towarzysza Generała...

1)


2)


3)


Zostawiam Was bez komentarza....

Pozdrawiam

ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD...