piątek, 23 marca 2018

Nie da się zrozumieć dużej części Żydów bez znajomości ich Talmudu! (cz.1)

I o tym jak winniśmy z nimi budować nowe poprawne relacje.

I.                   Konieczne wprowadzenie

Pierwotnie – niemal trzy tygodnie temu – tekst artykułu stanowił niecałe pięć stron zwykłego formatu tekstowego, ale w miarę poznawania literatury lub kolejnego jej studiowania oraz konieczności umieszczenia dodatkowych refleksji a także ze względu na potrzebę zachowania źródłowej poprawności merytorycznej, rozrósł się do przeszło 35 stron. Z tegoż powodu został on podzielony na pięć części, które razem stanowią integralną całość składającą się z siedmiu rozdziałów (międzytytułów). Części 1 i 2 przedstawione zostaną jednego dnia, natomiast części 3, 4 i 5 będą codziennie automatycznie publikowane począwszy od dnia kolejnego po zaprezentowaniu dwóch pierwszych.

Taka obszerność tekstu nie wyczerpuje jednak podjętej przeze mnie tematyki i z natury rzeczy stanowi częściową, skrótową i subiektywną analizę niektórych fragmentów żydowskiego Talmudu, tylko szkic moich przemyśleń oraz jedynie przedstawia kilka – wedle mnie niezbędnych - polskich działań zmierzających do teraźniejszego budowania poprawnych relacji żydowsko-polskich.

Mimo wszystko, po jego napisaniu zastanawiałem się, czy akurat teraz powinienem go publikować i w ogóle czy powinien być w takiej formie opublikowany. Nasze żydowsko-polskie stosunki są obecnie bardzo napięte i z racji polskiej racji stanu nie chciałem tej części antypolskim Żydom [1] dawać  pretekstu do udowadniania przez nich rzekomego polskiego i katolickiego tzw. „antysemityzmu” [2], choć jego tak naprawdę nie ma lub zdarza się – jako antyżydowskość – w marginalnej i nieistotnej skali a antypolonizm Żydów jest całkiem powszechny i to zarówno w zakresie społecznym (oddolnym), jak i państwowo-instytucjonalnym (odgórnym), jest zjawiskiem rzeczywistym, zaskakująco rzeczywistym i to występującym od bardzo dawna.

I co jest bardzo ciekawe: choć w czasie wojny niemal wszystkie kraje podbite przez Niemcy - prócz Polski – w jakiejś sformalizowanej formie współpracowało z nimi i współuczestniczyło w Holocauście, to w stosunku do tych krajów Żydzi jakoś nie wyrażają wielkiego oburzenia i nie wysuwają oskarżeń o ten ich tzw. „antysemityzm”. Podobnie jest dzisiaj. Wśród krajów UE incydenty tzw. „antysemickie” najmniejsze są obecnie w Polsce (i często są to tylko prowokacje) a o wiele gorsze, oddolne i częstsze są np. we Francji, Niemczech czy UK, gdzie np. ataki na synagogi czy sklepy żydowskie zdarzają się niemal każdego dnia… Ale już tak jest, że w cywilizacji turańskiej i po części żydowskiej tolerancja oraz życzliwość postrzegane są jako słabości, liczą się one tylko z silnymi.

Wspomniałem, iż tekst powstawał bardzo długo, chyba najdłużej ze wszystkich moich dotychczasowych ponad 1250 artykułów opublikowanych na forach blogowych. Ponadto powoli stawał się czymś ponad zwykły i powstający ad hoc tekst odnoszący się do bieżących wydarzeń społeczno-politycznych. Praca nad nim spowodowała też, iż w niektórych miejscach znajdą się powtórzenia części moich refleksji, co – mam nadzieję – nie zostanie przez Szanownych Czytelników odebrane negatywnie. Jednocześnie chciałbym zastrzec, iż nie stanowi on sensu stricte artykułu naukowego i nie winien być tak traktowany.

Wahałem się przed jego „puszczeniem” kilka dni, które też przeznaczyłem na lekturę tekstów autorów żydowskich lub bezkrytycznych filosemitów. I niestety dane mi było natrafić na pretendujący do naukowego i naukowo dyskusyjnego artykuł z 2004 roku zamieszczony przez Pana Sławomira Buryłę w Studia Judaica 7: 2004 nr 1(13) s. 95-110 [3].

Nie był to artykuł najbardziej przeze mnie wzbudzający sprzeciw, ale dla mnie stał się kwintesencją długookresowej historycznej hipokryzji i zafałszowywania prawdziwej historii oraz myślenia żydowskiego oraz dało obraz lekceważącego stosunku liderowych Żydów lub ich podwładnych do wiedzy i zdolności intelektualnych nie-Żydów (Gojów).  Poza tym potwierdzał, iż obecnie prezentowana antypolskość dużej części Żydów nie jest zjawiskiem nagłym a kreowanym i pielęgnowanym od wielu, wielu lat.

Tekst tego artykułu zatytułowanego: „Antyjudaizm czy Antysemityzm? Kilka znaków zapytania” jest reprezentatywnym przykładem hipokryzji, złej woli, metod stosowanych w celu fałszowania historii i do ugruntowywania antykatolicyzmu i antypolonizmu oraz sugerujących niedopowiedzeń i przypisywania negatywnego o innych myślenia żydowskiego ich adresatom. To ostatnie jest typowe w całej ideologii talmudycznej.

Autor napisał m.in., że Chrześcijanie niemal od zarania dziejów traktują Żydów jakby nie byli ludźmi. To taki tylko przykład przypisywania żydowskiego myślenia talmudycznego nie-Żydom, Chrześcijanom. Nigdy i niegdzie u Chrześcijan nie ma takiego obrazu Żydów, nigdy to nie było powiedziane ani zapisane, ale to, iż Żydzi traktują innych jako podludzi jest zawarte w ustnym przekazie Talmudu od początku a po jego spisaniu od setek lat.

Chrześcijanie uważają za to judaistycznych, rabiniczno-talmudycznych a nawet syjonistycznych Żydów za wiarołomnych, którzy odrzucili Mesjasza i modlą się o ich nawrócenie i powrót na łono prawdziwego Królestwa Bożego – nie ma to nic wspólnego z rasistowską czy nacjonalistyczno-szowinistyczną antyżydowskością, bo w Chrześcijaństwie każdy człowiek ma przypisaną ludzką godność i szacunek od samego poczęcia aż do śmierci. W Talmudzie natomiast tylko etniczny naród żydowski jest wybrany przez Boga i godny boskiego oraz ziemskiego szacunku i godności, i tylko oni mogą być zbawieni, reszta jest natomiast nawet niegodna nazywania ich ludźmi – a to już jest postawa co najmniej skrajnie nacjonalistyczna.

Ponadto autor musiał skrytykować katolickich księży piszących o Talmudzie (m.in. tych, na których ja się powołuję), ale co ciekawe nie przytoczył w przypisach żadnej ich książki, w której tytule pojawiło się słowo „talmud” a właśnie te książki były w ich dorobku najważniejsze!

Oczywiście nie zabrakło kłamliwego oszczerstwa o bierności Polaków wobec tragicznego  Holocaustu Żydów dokonanego przez nazistowskie Niemcy, ale nie padło żadne zdanie o tym jak wielu Żydów zdradziło Polaków po agresji Sowietów na Polskę w 1920 i 1939 roku. Musiał też przytoczyć sławetną „karuzelę” Polaków w czasie powstania w Getcie Warszawskim, choć w tym kontekście o wiele wymowniejsze byłoby opisanie jak duża część Żydów z okien wylewała pomyje na Polaków po wspomnianej agresji komunistów i wydawała ich w ręce Sowietów, tym samym wielu naszych rodaków skazując na śmierć lub zesłanie w głąb Rosji.  Nic też nie było wspomniane o negatywnie antypolskiej roli Żydów (żydo-komuny) w krwawym wprowadzaniu u nas komunizmu po 1944 roku…

Ten artykuł spowodował, iż jednak zdecydowałem się na publikację mojego tekstu. Dodatkowym przyczynkiem stała się kolejna wypowiedź ambasador Izraela w Polsce oskarżającego nas o powrót do niemal genetycznego tzw. „antysemityzmu”. No i oczywiście ostatecznym argumentem jego przedstawienia stał się fakt, iż w całej tej obecnej żydowsko-polskiej „wojence” chyba nikt publicznie nawet nie wspomniał o istnieniu „Talmudu”…

Napisanie przeze mnie tego postu nie ma nic wspólnego z jakimkolwiek moim tzw. „antysemityzmem” (a raczej z antyżydowskością) czy jakąś wydumaną ksenofobią lub wyrażaniem przeze mnie tzw. rasistowsko-faszystowskiej „mowy nienawiści”. Nie podważa też w żaden sposób tragizmu i nieludzkiej gehenny dużej części Żydów w czasie II Wojny Światowej.

Wielokrotnie natomiast pisałem, iż jestem antysyjonistą, antyjudaistą czy antytalmudystą w rozumieniu rabiniczno-talmudycznego religijno-ideologiczno-szowinistycznego pojmowania świata i gloryfikującego nakazy rabinów kosztem odchodzenia od Słowa Bożego zawartego w Biblii.
Również wielokrotnie dawałem wyraz mojemu jednakowemu poczuciu szacunku do wszystkich ludzi, wszystkich narodów… wszakże jednak pod jednym fundamentalnym warunkiem, warunkiem wzajemności od innych owego szacunku i zrozumienia faktu, iż każdy człowiek, każdy naród  ma prawo do swojej podmiotowości i istnienia.  Można ten warunek rozszerzyć jeszcze o chrześcijańskie (łacińskie), ale przecież i zwykłe ludzkie kryterium prawdy jako podstawy każdej międzyludzkiej relacji, także tej w obszarze międzynarodowym czy ogólnie społeczno-politycznym. Prawda bowiem jest obiektywna i jednoznaczna oraz nie podlegająca relatywizacji. 

Ale nawet, gdy owe warunki nie są spełniane to moja katolicka tożsamość nie skłania mnie do nienawiści wobec ludzi czy narodów a tylko do miłosiernej modlitwy za ich powrót na drogę ku Chrystusowemu Zbawieniu, do modlitwy o ich nawrócenie. I wydaje mi się też, że gdybym onegdaj stanął w obliczu cierpienia, prześladowania i mordowania Żydów to mój katolicyzm i łacińska tożsamość cywilizacyjna oraz szacunek do życia każdego człowieka naturalnie uruchomiłby u mnie współczucie i chęć niesienia pomocy. Choć tak naprawdę trudno mi jest wyobrazić sobie heroizm rzeszy Polaków pomagających Żydom, w sytuacji, w której ryzykowali oni nie tylko własne życie, ale też życie całych swoich rodzin wraz z dziećmi…

Chrześcijańskie, katolickie podejście poprzez miłość i szacunek do wszystkich bliźnich oraz modlitwę za błądzących nie zwalniają mnie jednak od głoszenia prawdy a poprzez nią do walki ze złem.

Ujawnianie bowiem prawdy nie może być nigdy po ludzku uznawane jako zło, chyba, że w taki sposób określają to ludzie lub ich kręgi, którzy po prostu sami kłamią oraz na kłamstwie i zafałszowanym obrazie własnym i takowym rzeczywistości budują swoją egzystencjalną tożsamość.  Tedy tym bardziej prawda jest potrzebna, też ku ich wyzwoleniu z kłamstwa, ze zła… bo prawda wyzwala i pozwala na bycie sensu largo dobrym człowiekiem akceptującym i tolerującym człowieczeństwo innych ludzi.

Pisząc ten artykuł i opierając się na maksymalnie wiarygodnych źródłach, chciałem tedy pokazać po prostu prawdę, która jest niezbędna dla zrozumienia żydowskiej duszy, a – jak wspomniałem  – tylko na prawdzie można budować poprawne międzyludzkie relacje i odnosi się to również do Żydów a może nawet szczególnie do nich. A ową prawdę o Żydach można poznać – wedle mnie – jedynie poprzez poznanie treści i wymowy ich świętej religijno-ideologicznej księgi zwanej Talmudem, która odnosi się zarówno do ich wiary, jak i sposobu myślenia, działania, postępowania w stosunku do siebie i innych.

Starałem się w nim przedstawić nie tylko niektóre wersety Talmudu, ale też przedstawić je poprzez sposób ich rozumienia przez samych niektórych Żydów a szczególnie przez większość tzw. „uczonych w piśmie”, czyli żydowskich rabinów. Stąd nieraz występujące w tekście moje refleksje pisane niejako z domniemanej pozycji głosicieli i zwolenników Talmudu.

Oczywiście jako katolicki Chrześcijanin i po przeczytaniu wielu książek opisujących i cytujących Talmud moja jego ocena nie może być inna niż negatywna. Uważam też, że Talmud nie tylko jest księgą nieprzychylną dla ludzi niewierzących i wyznających inne religie niż talmudyczna (szczególnie Chrześcijan), ale też jest księgą ogólnie antyżydowską i pośrednio antyjudaistyczną w rozumieniu wierzących w Torę (Pięcioksiąg Nowego Testamentu) religijnych Żydów. Kształtuje on niestety wielu Żydów w taki sposób, który sprzyja – wierzę, iż wbrew ich woli – budowaniu u nich własnej i antyhumanitarnej tożsamości nieakceptowalnej przez innych ludzi, tworzy negatywny i mam nadzieję fałszywy obraz wielu Żydów.

Wyrażam też wiarę, iż radykalne zalecenia Talmudu nie obejmują całej żydowskiej populacji, ale jedynie jej mniejszą część, bowiem znam wielu Żydów, którzy – pomimo zachowania swojej narodowej tożsamości – są wspaniałymi ludźmi traktującymi innych ludzi równymi sobie a do tego, w Polsce, okazują się być polskimi patriotami. Mam też nadzieję, iż powoli Talmud sam będzie odrzucany przez współczesnych Żydów jako wartościowa księga historyczna ale nie przystająca do dzisiejszej rzeczywistości.

Tymczasem powtórzę, iż uważam, że to właśnie Talmud stał się w wielu przypadkach źródłem odrzucania Żydów przez innych i tworzenia zjawiska tzw. „antysemityzmu”. Gdziekolwiek po okresie rozproszenia Żydzi się pojawiali to w dużej części starali się za wszelką cenę udowodnić, iż zgodnie z Talmudem są ważni i ponad innymi narodami. Takie też zachowania często bywają wynikiem ukrywanego kompleksu niższości i czytając dzieje Żydów zawsze się zastanawiam czy czasem  w jakiejś części Żydzi nie są owym kompleksem przesiąknięci.

Spotykali się zawsze – po biblijnym wygnaniu –  z cywilizacjami, które przewyższały ich pod każdym względem. Wobec tego skupili się na gloryfikacji bezproduktywnych: lichwy i handlu, które były traktowane przez ówczesnych światłych ludzi jako zajęcia niegodne a sama lichwa jest nawet apriorycznie niedopuszczalna zarówno w chrześcijaństwie, judaizmie jak i w islamie, przy czym Żydzi ten zakaz traktują jak zwykle w sposób specyficzny i talmudycznie dla siebie korzystny na co wskazał kiedyś Henry Ford opisując ich „prawo obcego”: „obcemu (nie-Żydowi – dop.:kj) możesz pożyczać na lichwę, ale twojemu bratu (Żydowi – dop.kj) nie będziesz pożyczał na lichwę” [4]. Z wieloma konkluzjami H. Forda zawartymi w jego publikacji się nie zgadzam, ale akurat to jest zgodne z duchem Talmudu.

Przykre, że duża ilość Żydów na taką swoją rolę się zgodziła, bowiem w nich samych nie ma żadnej pozytywnej wyjątkowości – tak jak u innych narodów są ludzie światli i ciemni, są jednostki dobre i złe… tyle tylko, że każdą narodową populację można oceniać po wewnętrznych proporcjach liczebności jednostek będących tymi „złymi” i „dobrymi”… A u znacznej części narodu żydowskiego – z punktu widzenia ich Talmudu – te proporcje nie wyglądają najlepiej…

Te ich starania nakierowane nad wywyższanie samych siebie i kreację własnej „boskości” często były i są śmieszne, ale też czasem niebezpieczne, bowiem prowadzą duże grupy Żydów do chęci realnego przejęcia władzy nad innymi ludźmi, do czego idealnie nadają się np.: działania zmierzające do dezintegracji narodowej i religijnej państw i społeczeństw (m.in. „unionizm”, likwidacja państw i granic narodowych, mieszanie ras i narodów, wojny kulturowo-religijne, multikulturalizm, terroryzm), tworzenie i kreacja ideologii niszczących naturalny porządek świata i wyjaławiających ludzi z przyrodzonej moralno-etycznej godności i wolności (m.in. marksizm/komunizm wojenny i kulturowy, „rewolucjonizm”, „humanitaryzm”, „zrównoważony rozwój”, „ekologizm”, ateizm/laicyzm, socjalizm, lewacki demoliberalizm, gender, New Age, itd.), tworzenie przez nich tajemnych kręgów dowodzenia w postaci iluminatów i masonerii wyższych stopni [5] czy tworzenia jakiegoś Nowego Porządku Światowego z Jednym Światowym Rządem (NWO)  lub innych takich quasi organizacji, prowokowanie Gojów (nie-Żydów) do wzajemnych konfliktów i wojen oraz pozbawianie ich własności, ubezwłasnowolnianie i pauperyzowanie ich długiem/kredytem poprzez „banksterską” lichwę oraz zmniejszaniem wartości pracy, majątku i pieniądza (m.in. manipulacja podażą pieniądza, kreowanie inflacji czy kryzysów ekonomiczno-finansowych, „ekonomiczno-gospodarcze cykle koniunkturalne”).

Mam nadzieję, iż mój artykuł nie zostanie odebrany inaczej, niż tylko jako próba przedstawienia prawdy wynikającej z żydowskiego Talmudu i cały czas żywię przekonanie, iż z czasem będzie on miał coraz mniejszy wpływ na życie i postępowanie Żydów, też dla dobra samych Żydów.
Pragnę też mocno zaznaczyć, że ilekroć piszę o Żydach to mam na myśli jedynie tych, dla których Talmud jest dogmatycznym wyznacznikiem ich myślenia oraz działania (szczególnie liderowo) i nie odnoszę tego do całej społeczności żydowskiej, która – w co wierzę – w swojej ogromnej większości jest lub chociaż chce być normalnym i tolerancyjnym narodem, tym bardziej teraz, gdy posiadają swoje państwo… choć chyba nie zawsze liderzy tego państwa dbają o nie w dobry dla większości Żydów sposób.

Przepraszam jednocześnie, że w dyskusji mogę brać udział jedynie w godzinach 14-18.

II.                Źródła antypolskości u dużej części Żydów

Antypolskość części przeszłych i obecnych Żydów w sposób drastycznie zaskakujący obecnie „wypełzła” na geopolityczną powierzchnię i niestety „pełza” sobie swobodnie nadal.

Obecny charakter tego żydowsko-polskiego konfliktu jest specyficzny w wielu obszarach, ale najważniejszymi z nich są: jego umiędzynarodowienie oraz również międzynarodowe  i antypolskie kreowanie przez Żydów kłamliwego obrazu Polski i Polaków.

 Przyznać bowiem musimy, że np. konflikt historyczny pomiędzy Polską i Ukrainą nie ma charakteru globalnego a tylko dwustronny, lokalny. Podobnie jest też z relacjami (też nieraz trudnymi) Polski z innymi krajami. Ale relacja Polska - Izrael/Żydzi  ma polityczno-społecznie globalny charakter wynikający przede wszystkim z faktu narzuconego i talmudycznie egoistycznego oraz w różnoraki sposób wymuszonego przez samych Żydów ich wyjątkowego statusu na świecie.

Tak się bowiem złożyło, że Żydzi – nie mając swojego państwa – przez wieki zamieszkiwali u innych. W wielu krajach stanowili mniejszość etniczną a wewnętrznym integratorem owej mniejszości nie było państwo, ale kultywowanie przez Żydów - na obcej ziemi gospodarzy - ich własnej historii, kultury, religii, języka, zachowań, obrzędów, zwyczajów, etc., które pozwalały Żydom zachować swoją tożsamość narodową. Szczególnym i chyba najważniejszym elementem zacieśniającym przez wieki poczucie wspólnoty Żydów od zawsze była religia i ich wiara, bowiem jest to chyba jedyna religia, która przez wyznawców została niejako zawłaszczona jedynie do jednego etnicznie narodu, który może i ma prawo ją wyznawać.

Zachowywanie własnej tożsamości narodowej na obcej ziemi jest zjawiskiem pozytywnym, ale musi polegać na zrozumieniu faktu, iż jest się tylko gościem a prawa i zwyczaje gospodarza, jego kultura i tradycja są nadrzędne i należy je przestrzegać lub się do nich dostosowywać z jednoczesnym przejawianiem postawy wdzięczności za gościnę.

Tymczasem Żydzi tworzyli swoje zamknięte dla innych społeczności (swoiste i akceptowalne przez nich getta), całkowicie różniące się pod każdym względem od charakteru narodów, u których korzystali z gościnności. Stawali się niczym sublokatorzy  w wielopokojowym mieszkaniu, gdzie posiadając tylko jedno pomieszczenie,  zawsze zamykali je na klucz broniąc do niego dostępu innym współlokatorom, ale również i właścicielom, którzy wynajęli im ten pokój... a to już jest czymś anormalnym i alogicznym.  A jeżeli do tego jeszcze dodamy fakt, iż taki lokator po pewnym czasie zaczynał odnosić się  wobec właściciela z jakąś realną wrogością i nawet rościć sobie prawo do własności owego pokoju a nawet do całego mieszkania oraz – obrastając w tłuszcz - żywić się produktami zawartymi w lodówce gospodarza i notorycznie go oszukiwać to sytuacja stawała się na tyle niebezpieczna dla gospodarzy, iż naturalną konsekwencją było po prostu anulowanie lokatorowi umowy najmu.

I tak było przez wieki. Żydowscy lokatorzy niemal wszędzie i po pewnym czasie zostawali wypędzani z krajów, w których żyli. W miarę upływu czasu zaczynali być traktowani jakoby całkowicie wyalienowane obce „narośle” pasożytujące na zdrowej tkance innych narodów, które należy wyciąć poprzez ich wygnanie. Było tak w całej Europie a jednym z nielicznych krajów (jedynym?), gdzie Żydzi takiego wypędzenia nie doznali była Polska. Mało tego! To Polska przygarniała część wypędzanych Żydów do swojego mieszkania a ogólnie dawała Żydom takie swobody i przywileje, których nie mieli nigdy gdzie indziej. Osobiście uważam to za polski błąd, bowiem – wedle Talmudu – jako katoliccy Goje nie zasługujemy nawet na nikłą wdzięczność Żydów a wprost przeciwnie… okazaliśmy wobec nich katolickie miłosierdzie, okazaliśmy wobec nich tolerancję i miłosierną słabość, które oni dawniej i dziś wykorzystują – paradoksalnie, ale zgodnie z duchem Talmudu – przeciw nam, Polakom. Takie zachowanie nie mieści się w naszej proczłowieczej cywilizacji łacińskiej i chyba nigdy go nie będziemy w stanie zrozumieć. Występuje tu tradycyjny konflikt – opisany przez prof. F. Konecznego - skrajnie odrębnych od siebie cywilizacji, w tym przypadku łacińskiej i żydowskiej. 

Jeżeli uznamy tą zupełnie niewłaściwą (nawet ze względu na ich liczebność) wyjątkowość pozycji Żydów na świecie  i naszych wzajemnych z nimi relacji oraz uświadomimy sobie fakt, że dotyczą one nie tylko naszych stosunków z Izraelem, ale i wszystkimi licznymi społecznościami żydowskimi na świecie, a tym samym z innymi państwami, i gdy weźmiemy pod uwagę umiędzynarodawianie – w dużej mierze poprzez kłamstwo, fałsz i oszczerstwo - przez Żydów obecnego konfliktu z Polską, to jasną staje się konieczność poznania przyczyn przejawiania przez dużą część Żydów tak wrogiej i antypolskiej postawy wobec naszego państwa i narodu. Jasną staje się też konieczność poznania przyczyn, które powodują , iż sam Izrael oraz wiele środowisk żydowskich czyni wiele, by międzynarodowa pozycja Polski zamiast rosnąć w siłę słabła a sami Polacy postrzegani byli pejoratywnie, negatywnie i z przypiętą fałszywą łatką tzw. ”antysemitów” .

O przyczynach tej antypolskiej postawy żydowskiej pisałem m.in. w artykule pt. „O co chodzi Izraelowi i niektórym Żydom?” [6], gdzie przedstawiłem je w 12 punktach, z których - po uzupełnieniu - 11 skrótowo brzmi:
  1. konflikt krańcowo odmiennych cywilizacji: łacińskiej, reprezentowanej przez Polskę i żydowskiej (po części też z wpływami turańskimi), reprezentowanej przez dużą część Żydów i samo państwo Izrael. Pod tym względem – paradoksalnie – o wiele bliższa cywilizacji żydowskiej jest cywilizacja reprezentowana przez islam, co też widać w żydowskim Talmudzie, gdzie islamiści traktowani są lepiej niż chrześcijanie,
  2. polski katolicyzm gloryfikujący też nadzwyczajne  znaczenie Matki Bożej, który jest talmudycznie sprzeczny i znienawidzony przez znaczną część narodu żydowskiego odrzucającego Mesjasza Jezusa Chrystusa i w dalszym ciągu na niego czekającego, przy czym istotnym wydaje się tu odejście Żydów od religii starotestamentowej (mojżeszowej) na rzecz religijno-ideologicznego przekazu rabinów zebranego w księdze rabinicznie objaśniającej Słowo Boże, czyli w owym Talmudzie, który stał się źródłem niemal nowej religii/ideologii: judaistyczno-rabiniczno-talmudycznej powiązanej ze skrajnie nacjonalistycznym syjonizmem, 
  3. przekonanie o narodzie wybranym przez Boga, którym mają być Żydzi, co implikuje w nich często – nawet skrywaną i podświadomą - pogardę do innych nacji i narodów oraz już nawet nie nacjonalizm, ale szowinizm żydowski,
  4. 2000 letni brak przez nich swojego państwa, co musiało kształtować u nich swoisty „kompleks niższości”, ale też tworzyć przeświadczenie, że gdziekolwiek się osiedlają muszą tworzyć własne społeczności i nie asymilować się z rdzenną ludnością,
  5. polska gościnność i tolerancja, przejawiające się m.in. w przyjmowaniu u nas Żydów wyganianych onegdaj przez inne narody oraz nadanie Żydom szczególnych przywilejów, co u ich części zrodziło przekonanie, iż Polska może stać się ich drugą „ziemią obiecaną” – Judeopolonią i z tegoż powodu wielu Żydów było na arenie międzynarodowej przeciwne powstaniu państwa polskiego po I Wojnie Światowej,
  6. zwycięstwo Polski nad bolszewikami w roku 1920, co uchroniło nie tylko naszą dopiero co odzyskaną niepodległość, ale też cały świat przed zalewem totalitarnego komunizmu a komunizm ma korzenie żydowskie (począwszy od K. Marksa) i w dużym stopniu realizował idee żydowskie zarówno – paradoksalnie – i religijne (m.in. chasydzkie), jak i syjonistyczne (nacjonalistyczne): „Oto żydzi w dziejach swego rozproszenia ile razy uzyskali jakąkolwiek przewagę czy to na tle życia ekonomicznego, czy pod względem wpływów politycznych, umiejąc się np. wkraść w łaski osób możnych, wyzyskiwali w niesamowity sposób tę władzę na korzyść własną, a dla uciemiężenia innych. Klasycznym przykładem pod tym względem może służyć epoka panowania bolszewizmu w Rosji. Wszak wiadomo, że bolszewizm jest tworem żydowskim, bolszewicy to żydzi, a rządy bolszewickie — to rządy żydowskie. Historia nie zna takich okrucieństw, jakich dopuszczają się rządy bolszewickie nad ludnością chrześcijańską” [7 – wydanie przedwojenne]. Powyższa opinia być może jest zbyt radykalna i odnosi się do sytuacji przedwojennej, gdzie faktycznie Rewolucja Francuska a szczególnie Bolszewicka i wszystko, co po niej nastąpiło ówcześnie było największym w dziejach ludobójstwem – sami bolszewicy wymordowali około 30 mln osób, w większości Chrześcijan i to oni byli prekursorami budowy obozów koncentracyjnych i gazowania więźniów… Ale prawdą jest, że kierownictwo bolszewików w większości stanowili Żydzi a np. plena KC przedwojennej Komunistycznej Partii Polski prowadzone były nader często w języku jidysz. Ponadto warto zdawać sobie sprawę, że wśród najwyższego kierownictwa marksistowskich, nazistowskich Niemiec zaskakująco wiele Niemców było żydowskiego pochodzenia, z wykonawcą „kwestii żydowskiej” Eichmannem na czele,
  7. powojenna żydowska (izraelska) polityka historyczna, która miała kreować międzynarodowe przeświadczenie, iż tak naprawdę jedynymi ofiarami II Wojny Światowej byli Żydzi a z tragicznego i ludobójczego, dokonanego przez Niemców Holocaustu Żydów oni sami uczynili coś na kształt „Przedsiębiorstwa Holocaust” [8],
  8. świadomość, że sam Holocaust Żydów niestety nie byłby możliwy do przeprowadzenia, gdyby nie pomoc Niemcom udzielana przez część samej społeczności żydowskiej, w tym prohitlerowskich sformalizowanych organizacji żydowskich w połączeniu z obojętnością wielu bogatych Żydów na innych kontynentach, w tym w USA,
  9. wieloletnia – po uzyskaniu od Niemiec reparacji wojennych  – międzynarodowa polityka żydowsko-niemiecka kłamliwie i odrażająco przypisująca Polakom winę lub współwinę za Holocaust,
  10. nadmierna zachłanność wynikająca z umiłowania przez nich „złotego cielca”, czyli pieniądza i dążność syjonistów – zarządzających „Przedsiębiorstwem Holocaust” – do ciągłej realizacji procesu wyłudzania od innych nienależnych odszkodowań lub innych „darowizn”: od kilku dziesiątek lat takich reparacji żądają też bezprawnie od Polski, kłamliwie przypisując nam nawet współsprawstwo Holocaustu, nie mówiąc już o sloganie: „polskie obozy koncentracyjne”,
  11. obecna izraelska kampania wyborcza, w której wiele partii politycznych w Izraelu chce wykorzystać dla własnych interesów wykreowany przez lata żydowski antypolonizm. Ową przyczynę podaję jedynie dla porządku, bowiem co prawda przykrym jest to, że na antypolonizmie można budować poparcie społeczne w Izraelu (co to by się działo, gdyby w Polsce jakaś partia budowała swoje poparcie na „antyżydowskości”?), ale „wypełznięcie” na powierzchnię owego antypolonizmu i tak musiałoby kiedyś nastąpić a nastąpiło teraz m.in. z powodu odbudowywania w Polsce narodowej tożsamości i podmiotowej pozycji międzynarodowej.
Zdaję sobie sprawę, iż z pewnością tych przyczyn antypolskości jest o wiele więcej. Zapewne w niejawnych „gabinetach cieni” są jeszcze bardziej skomplikowane, choć paradoksalnie może być całkiem odwrotnie i wystarczy tylko pokazać i ujawnić prawdę. Tylko tyle i aż tyle.

Koniec części pierwszej. Przypisy do kolejnych części będą miały numery kolejne. Całość (cz. 1, 2, 3, 4 i 5) stanowi jeden integralny tekst.

Przypisy:
[1] Określenie Żyd jest znaczeniowo skomplikowane. Co prawda występuje ono w Piśmie Świętym, ale należy zwrócić uwagę, że dotyczy ono ówczesnych Żydów, Izraelitów, Judejczyków. Współcześnie jest to bardziej skomplikowane, bo około 90% dzisiejszej populacji zwanej Żydami, to Żydzi aszkenazyjscy uważani przez wielu za pośrednich lub bezpośrednich potomków turańskiego (lub też jeszcze: sałtowo-majackiego)  ludu Chazarów. Pogańska i barbarzyńska Chazaria czcząca m.in. kult fallusa (Khazaria) przyjęła podobno judaizm około 850-900 (są też informacje, iż mogło to być nawet 100 lat wcześniej) roku naszej ery a ich lud określił się jako trzynaste  zagubione plemię (szczep) Izraela. Po upadku Chazarii ich ludność rozproszyła się po świecie tworząc z dużą dozą prawdopodobieństwa dzisiejszych Żydów aszkenazyjskich. I właśnie oni są przeważającą grupą a ich językiem jest jidysz i to oni w Polsce są tą grupą żydowską. 10% obecnych Żydów to Sefardyjczycy, rzeczywiści potomkowie Judejczyków, prawowitych Izraelitów. Natomiast zdecydowaną większość wśród Żydów aszkenazyjskich (tworzących i zarządzających od początku Izraelem) to nacjonalistyczni syjoniści, dla których Talmud jest mimo wszystko najważniejszą dla nich księgą.  [Zobacz szerzej: http://krzysztofjaw.blogspot.com/2013/06/chazarowie-historyczni-przodkowie.html, https://wiaraprzyrodzona.wordpress.com/2015/03/26/dzieje-chazarow-nakreslone-piorem-profesora-jerzego-strzelczyka/ ),
[2] Wielokrotnie tłumaczyłem, iż termin „antysemityzm” został zawłaszczony przez Żydów, bowiem Semitami są też Arabowie i kilka innych jeszcze ludów. Poza tym z dużą dozą prawdopodobieństwa można powiedzieć, iż przeważający dziś wśród Żydów – Żydzi aszkenazyjscy już kompletnie nie mają nic wspólnego z Semitami. Ale   można być np. w odniesieniu do religii lub też idei: antyjudaistą, antysyjonistą a nawet antytalmudystą  a gdybyśmy chcieli używać określonego terminu w znaczeniu antynarodowym/rasistowskim to celowym byłoby mówić: jestem antyżydem, antyizraelitą. Z tymi dwoma ostatnimi określeniami osobiście nie mam nic wspólnego,
[3] Buryła Sławomir, Antyjudaizm  czy antysemityzm? Kilka znaków zapytania, Uniwersytet Warmińsko-Mazurski w Olsztynie, w: Studia Judaica 7: 2004 nr 1 (13), s. 95-110 –  jako artykuł dyskusyjny,
[4] Ford Henry, Biologiczny Żyd, Tom 1, USA 1920-1921, s. 6,
[5] O masonerii, Żydach w niej oraz o ich wpływie na polską historię zobacz szerzej m.in. w: Pająk Henryk, Dwa wieki polskiej Golgoty, Wydawnictwo „Retro”, Lublin 1999;  ks. Kiersztyn Tadeusz, Zatrute źródło masoneria, http://www.atopolskawlasnie.com/Opracowania/zatrute_zrodlo_masoneria.pdf ; dr Krajski Stanisław, Św. Maksymilian Maria Kolbe o masonerii i Żydach. Pisma wybrane, Dom Wydawniczy „Ostoja”, Krzeszowice 1998 oraz wiele innych książek dra S. Krajskiego traktujących o masonerii.  Temat wpływu wielu Żydów i ich organizacji na historię Polski oraz opis tajnych stowarzyszeń, w których liderowo Żydzi stanowią większość lub były lub są zakładane przez Żydów nie są przedmiotem analizy niniejszego opracowania. Wspomnę tylko, że ks. Tadeusz Kiersztyn zginął tragicznie pod kołami TIR-a w 2012 roku, w dwa lata po drugim i uzupełnionym wydaniu wspomnianej książki i to, iż był gorącym orędownikiem Intronizacji Jezusa Chrystusa na Króla Polski,
[7] ks. prof. Kruszyński Józef, Talmud. Co zawiera i czego naucza, Dom wydawniczy „Ostoja”, Krzeszowice 2001, s. 44-46, reprint wydania z roku 1925. Autor ks. prof. Józef Kruszyński (1877-1953) był  profesorem i rektorem Katolickiego Uniwersytetu  Lubelskiego w latach 1925-1933. Był biblistą i jednym z największych znawców problematyki żydowskiej w międzywojennej Polsce, ale też i po wojnie.
[8] Zob.: Finkelstein Norman G., Przedsiębiorstwo Holocaust, https://ruchbiblijny.pl/ebook/holokaust.pdf


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com

poniedziałek, 5 marca 2018

I znów ten ING, i znów ten M. Kondrat… z powietrzem w tle...


Onegdaj sporo czasu poświęciłem na ocenę konsorcjum finansowego ING i związanego z nim od lat Marka Kondrata.

Ogólnie chodziło o sposób i treść przekazu reklamowego ING oraz wypowiedzi samego M. Kondrata na Przystanku Woodstock , dotyczącego Polski i Polaków, stwierdzającego, iż „Polska nie jest najważniejsza....”). Wystosowałem też do Polaków i klientów ING o rozważenie możliwości zakończenia współsprawcy z tą instytucją [1]. Nawet powstała na Facebooku zainicjowana przeze mnie grupa kpiarsko odnosząca się do bankowej/bankomatowej kariery M. Kondrata.

I teraz jakoś znów odczułem potrzebę zabrania głosu na temat ostatniej reklamy ING z M. Kondratem na czele. Zmilczę już ocenę zachowania aktora, bo on i tak powie wszystko, co mu napiszą w scenariuszu reklamowym i chyba nigdy nie zareaguje lub po prostu nie będzie chciał - z sobie tylko znanych przyczyn – zareagować na nawet jakieś pośrednie i wyrafinowane antypolskie przekazy.

Poza tym mierzi mnie używanie przez tegoż Pana jakichkolwiek treści odnoszących się do Polski i Polaków i identyfikujących go z nami jako Polakami, bowiem jest bardzo daleki od naszej, narodowej polskości i naszego patriotyzmu, czemu dawał wielokrotnie wyraz stwierdzając np.: „– Patriotyzm nam się leje z lewa i z prawa. Ojczyzną, Polską – wycieramy sobie buty w tę i z powrotem. A dla mnie to jest tak jak zdjąć majtki w sypialni”, „Ostatnio naraziłem się, gdy zacytowałem Oskara Wilde’a, że patriotyzm jest cechą ludzi chorych na nienawiść, „Powstania Warszawskiego też nienawidzę z roku na rok coraz bardziej, bo za dużo mnie ono kosztuje. A właśnie mamy rocznicę, głośno odtrąbioną, i nie da się od tego uciec” [2] czy też „ „Michnik będzie dla mnie zawsze postacią naczelną”. A to tylko mały wycinek jego antypolskich tekstów i takowej działalności, choćby na Marszach KOD-u :))))

Merytorycznie znam proces przygotowywania i realizacji strategii marketingowej dla określonej grupy produktów, poszczególnych marek czy całej firmy . Znam etapy, które ostatecznie kończą się np. emisją telewizyjnego spotu reklamowego i wiem, że zanim ów plan i spot realizujący cele planu powstaną i zostaną realnie wdrożone, to przygotowaniem , ocenianiem i zatwierdzaniem ich zajmuje się bardzo wiele osób.

Stąd dzisiaj kieruję swoje zastrzeżenia tak naprawdę do osób decyzyjnych w konsorcjum ING a odnoszą się one do warstwy werbalnej (słownej) ostatniej reklamy dotyczącej ogólnie tzw. kredytów związanych z ekologią i czystym powietrzem.

Padają w niej takie słowa wypowiedziane przez M. Kondrata:

Czy my Polacy mamy ze sobą coś wspólnego? Nie widać?! Bo to powietrze!”

Być może jestem przewrażliwiony, ale my Polacy od przeszło 1000 lat mamy ze sobą wspólnego bardzo wiele, ale powietrze postawiłbym na ostatnim miejscu.

Mamy jako Polacy: wspólną i własną, narodową historię; tradycję; kulturę; zwyczaje; wartości etyczne i moralne; ziemię; ojczysty i piękny polski język; naszą wiarę katolicką; więzi społeczne; Ojczyznę; polskość; tożsamość narodową; miliony naszych przodków oddających swe życie za Polskę i naszą pamięć o nich; polskie cmentarze usiane Krzyżami, gdzie leżą nasi bliscy; nasze polskie rodziny, naszych poetów i artystów, góry, lasy, jeziora, łany zbóż, Morze Bałtyckie, itd., itp.
To nas łączy, to tworzy naszą wspólnotę narodową a nie jakieś powietrze a do tego tylko one!

Jeżeli jednak ING uważa, iż jesteśmy beznarodowymi i pozbawionymi poczucia tożsamości narodowej oraz bezwolnymi i bezmyślnymi konsumentami, których cechą wspólną jest niewidoczne, ulotne i „globalnie kosmopolityczne” powietrze, czyli tak naprawdę nic… to proponuję, aby podobną reklamę ING przygotowało w Izraelu z następującą treścią:

Czy my Żydzi mamy ze sobą coś wspólnego? Nie widać?! Bo to powietrze”.

Życzę powodzenia i pozdrawiam a jeżeli w Waszym planie promocji owych kredytów nie określono ewentualnej negatywnej reakcji patriotycznych Polaków na ten przekaz, nie przeprowadzono odpowiednich badań marketingowych konsumenckiego odbioru spotu i nie zmodyfikowano na nowo profilu polskich konsumentów, to macie mało profesjonalny zespół marketingowy… w co jednak raczej nie wierzę zwarzywszy na przeszłe Wasze, często mocno perswazyjne i podprogowo antypolskie przekazy reklamowe…

No chyba, że segmentem docelowym (tzw. targetem) tej promocji nie mają być wszyscy Polacy a jedynie zamieszkująca w Polsce grupa, dla której spoiwem nie jest polskość a np. faktycznie powietrze… mające identyczny podstawowy skład na całym świecie. Tyle tylko, że w takim razie po co w tej promocji odniesienie do Polski i Polaków? Nie lepiej byłoby w tej sytuacji użyć hasła: „Czy my, wszyscy ludzie mamy ze sobą coś wspólnego? Nie widać?! Bo to powietrze!”.

Takie hasło oddawałoby sens ewentualnego zamierzonego przekazu spotu dotyczącego konieczności dbania o czyste powietrze, niezbędności walki ze smogiem czy też ogólnie dbania o środowisko.

P.S.
Takie cokolwiek infantylne pytanie mam jeszcze do Szanownego Pana Byłego i Dobrego Aktora jako Polaka: Czy kojarzy Pan takie nazwiska, osoby czy okreslenia jak: Pinkus Bregner lub Joska Bregner?


[2] https://wirtualnapolonia.com/2015/12/23/kondrat-nienawidze-powstania-warszawskiego/

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com

czwartek, 1 marca 2018

Żołnierze Niezłomni i jedni z ich wrogów!


W ostatnim swoim tekście [1] wskazałem, że obecny stan stosunków żydowsko-polskich i negatywny wpływ części obecnych Żydów na zdecydowane pogorszenie się tych relacji… może stać się swoistym historycznym katharsis, które po wielu, wielu latach pozwoli mówić i pisać prawdę o specyficznej roli dużych grup Żydów w dwóch najkrwawszych totalitaryzmach: narodowo-socjalistycznym nazizmie oraz klasowo-socjalistycznym komunizmie.

Pisałem m.in.: „Naturalną np. koleją rzeczy i po choć częściowym poznaniu prawdy o relacjach niemiecko-żydowsko-polskich oraz jednoznacznym określeniu nazistowskich Niemców jako katów a Żydów i Polaków jako ofiary a w przypadku Polaków też bohaterów… przyjdzie czas na powszechne poznanie niechlubnej roli niektórych Żydów w drugim największym ludobójczym totalitaryzmie a mianowicie w komunizmie. Wielu też zacznie się zaznajamiać z „żydowską duszą” zawartą w ich Talmudzie – choć będzie to trudne, bo jest on w swej treści zawiły oraz nadzwyczaj pilnie strzeżony przez Żydów. Przyjdzie też czas na zastanawianie się, kim byli lub przez kogo byli inspirowani francuscy i bolszewiccy krwawi rewolucjoniści, czym są tajne stowarzyszenia (np. masoneria) i kim są ich członkowie, kto faktycznie rządzi pieniądzem czy informacją, kto chce zniszczyć chrześcijaństwo i dlaczego lewacki demoliberalizm niszczy państwa i narody, itd., itp.”.

Dziś przypada Narodowy Dzień Pamięci „Żołnierzy Wyklętych”, polskich żołnierzy i partyzantów, którzy walczyli o naszą niepodległość z komunistycznym obcym tworem narzuconym nam przez decyzje zwycięzców w II WŚ: Anglię, USA i Sowiecką Rosję.

Komunizm (zwany też m.in. realnym socjalizmem) był krwawo wprowadzany w Polsce, szczególnie w okresie tzw.: „stalinizmu” w latach 1944-1956. Bolszewickie bojówki i NKWD wespół ze „SMIERSZEM”, posiadający polskie obywatelstwo komuniści i członkowie cywilnych oraz wojskowych zbrodniczych służb specjalnych (MBP/UB, Informacja Wojskowa), stalinowscy sędziowie i prokuratorzy oraz inni o podobnej ideologicznej proweniencji lub po prostu kosmopolityczni cynicy masowo eksterminowali polskich patriotów, członków AK, NSZ, WiN i ogólnie wszystkich Polaków nie zgadzających się na ponowną utratę niepodległości, tym razem na rzecz komunistycznych Sowietów.

Zginęło w owym okresie i w okrutny sposób dziesiątki tysięcy Polaków. Jedni ginęli w walce, innych aresztowano i po wielokroć traktowano ich gorzej niż w czasie okupacji czynili to Niemcy (1939-1945), Sowieci (1939-1941) lub Ukraińcy na Wołyniu (1943-1945). Było to ludobójstwo, o którym przez wiele lat milczano i starano się wymazać Żołnierzy Wyklętych z historii Polski lub też nadać im status „bandytów”, „polskiego bydła” i „oprawców”.

Cieszę się, że teraz o naszych, walczących z barbarzyństwem komunistycznym, bohaterach narodowych mówi i pisze się wiele i wiele dobrego. Honorowani są przez obecną Polskę, przypomina się ich heroiczną walkę, ich patriotyzm i oddanie za Ojczyznę.

Ale…

Odnoszę wrażenie, że w całym tym „świętowaniu” Żołnierzy Niezłomnych nie mówi się lub przemilcza to, z kim oni naprawdę walczyli. Owszem mówi się, że z komunistami, ale kim byli owi komuniści, szczególnie w komunistycznym aparacie przywódczym, który wydawał polecenia i rozkazy walki z polskim patriotyzmem. Kim byli owi liderowi decydenci wprowadzający komunistyczny totalitaryzm w Polsce?

Może warto w tym miejscu przypomnieć, kto – pod względem przywództwa – zbudował komunizm a później komunistyczny internacjonalizm, kto zainicjował rewolucje w latach 1905-1907 oraz Rewolucję Bolszewicką a później rozlał jej idee na powojenne kraje Europy Środkowo-Wschodniej, kto w Polsce i etnicznie w ogromnej części tworzył przedwojenny i powojenny „polski” ruch komunistyczny.

Wielokrotnie pisałem, że dwa socjalistyczne taotalitaryzmy: nazizm i komunizm posiadały jeden wspólny ideologiczny a nawet a’la etniczny fundament, t.j. marksizm. To ideologowie marksizmu byli autorytetami przywódców tworzących i realnie wprowadzających te systemy społeczno-polityczne.

Symptomatyczne jest, że większość najważniejszych marksistów a później ludobójczych komunistów było akurat pochodzenia żydowskiego: Karol Marks (Karl Heinrich Marx - Hirschel Marx), Władimir Iljicz Lenin (po matce żydówce - Blank), Lew Trocki (Lew Dawidowicz Bronstein ), Róża Luksemburg ( Rozalia Luxenburg - córka Eliasza Luxenburga i Liny z domu Loewenstein), Julij Martow (Cederbaum), Fedor Iljicz Dan (Gurwicz), Maksim Maksimowicz Litwinow (Meir Henoch Mojszewicz Wallach-Finkelstein), Łazar Moisiejewicz Kaganowicz i wielu, wielu innych... Żydzi ówcześnie stanowili też decyzyjną większość kierownictwa komunistycznego aparatu przymusu - zarówno u siebie (ZSRS) jak i w krajach podbijanych (m.in. w Polsce, tzw.: żydo-komuna), stanowili też w nadmiernej mierze trzon oraganizacyjno-wykonawczy tegoż aparatu [1].

Przedwojenne ruchy socjalistyczno-komunistyczne a później powojenne komunistyczne liderowo w dużej części były opanowane przez Żydów. Było to widoczne szczególnie w Polsce, gdzie ich procentowy udział w kierownictwie partii komunistycznych (KPP, KPZU, KPZB, komunistyczne organizacje młodzieżowe) był nieproporcjonalnie wysoki w stosunku do ogólnej liczebności Żydów w Polsce. Wedle badań L. Żebrowskiego wielu z nich nawet nie znało języka polskiego a niektóre obrady centralnych organów komunistycznych w Polsce prowadzone były w języku jidysz. Jak to było po wojnie (szczególnie w MBP/UB) też wiemy: Jakub Berman, Józef Różański, Adam Humer, Stefan Michnik, Anatol Fejgin, Zygmunt Wizelberg, Salomon Morel, Helena Wolińska, Józef Światło, Julia Brystygier, Mieczysław Widaj, Stanisław Supruniuk czy Jan Hryckowian… to tylko niektóre haniebne i żydowskie postaci antypolskich, wojennych i powojennych komunistów. Onegdaj – w 1994 roku - żydowski współprzewodniczący Rady Chrześcijan i Żydów stwierdził „Czuję się zawstydzony z powodu przestępstw popełnionych przez żydowskich komunistów”[1].

Niestety - jak wspomniałem - podobnie było w latach 1944-1956 a może nawet do i po 1989 (jako już liderzy III RP). To w dużej mierze Żydzi stanowili w powojennej Polsce trzon komunistycznego aparatu terroru i to często oni – jako szefowie - inicjowali i częstokroć osobiście – jako wykonawcy - prowadzili totalną wojnę z polskim, narodowym patriotyzmem reprezentowanym przez Żołnierzy Niezłomnych (Wyklętych) i to oni nazwani zostali tzw. „żydo-komuną”, co do której przyznaje się m.in. A. Michnik.

Oczywiście terror komunistyczny miał w obszarze wykonawczym i rdzennie polskich oprawców, którzy zapewne stanowili ich szubrawą większość, ale wśród jego liderów i przywódców odsetek Polaków był nieproporcjonalnie do ogółu polskiej ludności niewielki. Oprawcami byli też komunistyczni rdzenni Rosjanie. Mało tego! Nawet wśród Żołnierzy Niezłomnych zdarzali się też i wybitni Żydzi, polscy patrioci. Były to chlubne, ale niestety tylko wyjątki potwierdzające antypolski charakter komunistycznych Żydów, ale i antypolskość części całej społeczności żydowskiej związanej z niemal szowinistycznym ruchem - żydowskim ruchem syjonistycznym.

Pisząc w ogóle o historycznie ciemnej stronie części społeczności żydowskiej, zawsze staram się opierać swoje sądy na odpowiednio poznanych i zweryfikowanych źródłach. Czynię to zarówno poprzez przypisy, jak i cytowanie – nieraz obszernych – fragmentów publikacji autorów, co do których mam merytoryczne zaufanie.

Nie będąc historykiem i tym razem odwołam się do opinii naukowca, tym razem do prof. J. R. Nowaka. Napisał on wiele szczegółowo udokumentowanych książek na temat roli Żydów w Polsce i naszych wzajemnych relacjach. Często pisał i pisze o niewygodnych faktach historycznych, faktach obciążających też Żydów, faktach przemilczanych lub „zdeformowanych” kłamstwem i oszustwem.
O roli zbolszewizowanych Żydów w stalinizacji Polski prof. J.R. Nowak też pisał wielokrotnie. Przypomnę tu fragmenty jego publikacji na ten temat [2].
-------------------------------------------------------------
„… Znany ze skrajnego filosemityzmu i równocześnie bardzo mocnych fobii wobec Polski i Polaków, Czesław Miłosz stwierdził w wywiadzie dla żydowskiego czasopisma „Tikkun” w USA (nr 2 z 1987 r.) na temat roli żydowskich komunistów: „Oni zajęli wszystkie czołowe pozycje w Polsce, również w bardzo okrutnej policji bezpieczeństwa (podkr. - J.R.N), ponieważ byli po prostu bardziej godni zaufania niż miejscowa ludność”. (They occupied All the top positisons in Poland and also in the very cruel security police, because they were more2 reliable, simply, than the local population).

W tym stwierdzeniu Miłosz nieco przesadził, bo były jednak i nieżydowskie postacie na szczycie zarówno partii komunistycznej jak i bezpieki (choćby B. Bierut i S. Radkiewicz). Generalnie biorąc jednak Miłosz trafnie ocenił wyjątkową, dominującą rolę komunistów żydowskich w stalinizacji Polski.

– Związany z Jerzym Giedroyciem i paryską „Kulturą” Instytut Literacki w Paryżu był jak najdalszy od ąntyżydowskości. Tym wymowniejszą w tej sytuacji była nader szokująca informacja zawarta w wydanej przez ten Instytut w 1967 r. książce Georga Fleminga (ewidentny pseudonim) „Polska mało znana”: „W okresie stalinowskim na przeszło sto dzienników, tygodników i miesięczników, wychodzących w samej tylko Warszawie było tylko dwóch nie Żydów”.

Warto przypomnieć, co pisał o zbrodniach ubeków żydowskiego pochodzenia na Śląsku znakomity dziennikarz żydowskiego pochodzenia z USA John Sack w dawno wyczerpanej i świadomie przemilczanej książce „Oko za oko”. Przez siedem lat Sack badał zbrodnie Salomona Morela i pomagających mu w tych zbrodniach żydowskich ubeków i ubeczek w obozie w Świętochłowicach,. Wymordowali tam w niecały rok – w 1945 r. ponad 1600 niewinnych Polaków i Niemców. Jak pisał John Sack: „W miejscach takich jak Gliwice Polacy stawali przy więziennych ścianach, a ludzie z Wydziału Wykonawczego przywiązywali ich do wielkich żelaznych pierścieni, mówili: „Gotów1 Cel! Pal! „zabijali ich i ostrzegali polskich strażników: „Trzymajcie język za zębami!”. Strażnicy jako Polacy nie byli tym zachwyceni, ale Jakubowie, Jozefowie i Pinkowie z wyższych szczebli Urzędu pozostali wierni Stalinowi, ponieważ uważali się za Żydów, nie zaś za polskich patriotów. Oto, dlaczego Dobra Wróżka Stalin (…) zatrudnił wszystkich Żydów i umieścił ich w Urzędzie Bezpieczeńs6twa Publicznego, swojej instytucji w Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej”. (Podkr.- J.R.N) (Cyt. za: J. Sack: „Oko za oko”, Gliwice 1995, ss.228-229).

Wcześniej w tej samej, znakomicie napisanej i bardzo znaczącej intelektualnie książce „Oko za oko” John Sack pisał (s.96): „ Dlaczego więc Stalin był stronniczy wobec Żydów (…) Z jego rozkazu pewien Żyd, którego ojciec zginął w Treblince, miał zostać szefem Urzędu Bezpieczeństwa, a szefami wszystkich jego departamentów mieli także zostać Żydzi, aczkolwiek od tego momentu ich nazwiska nie miały być żydowskie, tylko takie jak „generał Romkowski”, albo „pułkownik Różański”. Z czasem ci ludzie wyznaczyli wszystkich dowódców bezpieczeństwa w Polsce”.

Sack powoływał się na informacje Pinka Mąki, byłego sekretarza Urzędu Bezpieczeństwa publicznego na terenie Śląska, że w podległym mu regionie liczba żydowskich oficerów bezpieczeństwa wynosiła od 150 do 225. Według Sacka, od 70 do 75 procent oficerów bezpieczeństwa na tym terenie było Żydami. (Por. J. Sack: op.cit.,s.174).

P. Zychowicz cytuje w swej książce pt.: „Żydzi” (s.115) bez odpowiedniego krytycznego komentarza
wypowiedź żydowskiego naukowca – prof. Anthony Polonskego, pomniejszającą rolę Żydów w kierowaniu komunistyczna bezpieka w Polsce. Polonsky stwierdził (tamże,s.115): „Andrzej Paczkowski zbadał ten problem i okazało się, że Żydzi zajmowali 29 procent stanowisk kadry kierowniczej UB. To spory odsetek, ale większość funkcjonariuszy komunistycznej policji politycznej była Polakami”. Polonsky tłumaczył też ukształtowany w Polsce „stereotyp Żyda ubeka” tylko tym: „Bo na wysokich szczeblach zasiadali tacy ludzie jak Berman czy Fejgin, którzy byli bardzo widoczni”. A jaka była prawda? Zgodnie z tym, co powiedział Polonszky „większość funkcjonariuszy komunistycznej policji politycznej była Polakami”, tylko, że byli usadowieni na niskich szczeblach bezpieki i nie mieli dosłownie nic do powiedzenia, gdyż w bezpiece całkowicie dominowali wysocy funkcjonariusze żydowskiego pochodzenia. Całą komunistyczną bezpieką dyrygował Jakub Berman, przez cały okres stalinowski pełniący najważniejszą funkcję członka Biura Politycznego KC PZPR, odpowiedzialnego za bezpiekę. To Berman (mający równocześnie ogromny wpływ w sferze życia ideologicznego i kultury) nadzorował nieubłaganą walkę z wieloma sferami polskiego dziedzictwa narodowego. Robił to zgodnie z głoszoną przez siebie zasadą, że „wszelki flirt z polskim uczuciem narodowym” doprowadzi do „wypuszczenia złych duchów Polski”, z antysemityzmem włącznie. (Por. książkę filozofa A. Walickiego: „Zniewolony umysł po latach”, Warszawa 1993,s.329). To Berman już w 1944 roku jako pierwszy zaczął oskarżać AK o rzekomą współpracę z gestapo i nazywał akowców bandytami. Znany był ze szczególnej bezwzględności i okrucieństwa wobec więźniów politycznych. Zapamiętano powiedzenie Bermana w odniesieniu do ułaskawionych więźniów, którzy później rzekomo ginęli śmiercią „samobójczą”: „Towarzysz Bierut was ułaskawił, ale ja was nie ułaskawię”. (Cyt. za: Pamięć ofiar, „Tygodnik Solidarność” z 14 marca 2003 r.) P. Zychowicz całkowicie, a niechlubnie milczy o niebywałych rozmiarach walki z polskim patriotyzmem ,którą prowadzili obok Bermana także inni czołowi żydowscy komuniści. Dość przypomnieć powiedzenie osławionego dyrektora X Departamentu stalinowskiego Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego w Polsce Anatola Fejgina: „Trzeba zabić polską dumę, rozstrzelać patriotyzm”.


(Źródło: strony WWW – umieszczone przeze mnie a nie autora prof. J.R.Nowaka)

Komunistyczna bezpieka była całkowicie zdominowana przez Żydów, poza jednym wyjątkiem – ministrem bezpieczeństwa Stanisławem Radkiewiczem. Tyle, że był on faktycznie ubezwłasnowolnionym. Nici wszystkich spraw w bezpiece znajdowały się wyłącznie w rękach żydowskich podwładnych Radkiewicza. Wiedzieli oni bowiem, podobnie jak na górze J. Berman o bardzo kompromitującej tajemnicy Radkiewicza, która ułatwiała całkowite trzymanie go w ręku. Chodziło o to, że Radkiewicz po aresztowaniu przed wojną jako sekretarz KZMP podpisał na policji tzw. lojalkę. (Wg. notatek R. Romkowskiego (właśc. Nasieka (Natana) Grinszpan-Kikiela – w książce S. Marata i J. Snopkiewicza; „Ludzie bezpieki”, Warszawa 1990,s.141). W mojej książce „Nowe kłamstwa Grossa” (Warszawa 2006, ss. 171-172) całą stronę wypełnia przytoczony przez mnie wykaz szefów polskiej bezpieki żydowskiego pochodzenia. Przypomnijmy tu, że sowiecki ambasador w Warszawie Wiktor Lebiediew, który „nieźle znał Polskę” (w ocenie historyka prof. A. Paczkowskiego) w raporcie wysłanym do Moskwy 10 lipca 1949 r. zwrócił uwagę, że „w MBP (Ministerstwie Bezpieczeństwa Publicznego- J.R.N.), poczynając od wiceministrów, poprzez dyrektorów departamentów, nie ma ani jednego Polaka. Wszyscy są Żydami”. (Podkr.- J.R.N.). (Cyt. za: A. Paczkowski: Żydzi w UB: próba weryfikacji stereotypu, w: „Komunizm, ideologia, system, ludzie”, red. T. Szarota, Warszawa 2001, s. 2020.

Wybielaczom roli Żydów w UB i w stalinizacji Polski warto przypomnieć również jakże uczciwe świadectwo Polaka żydowskiego pochodzenia Andrzeja Wróblewskiego (do roku 1940 noszącego rodowe nazwisko Fejgin). Andrzej Wróblewski, wybitny krytyk teatralny, ojciec redaktora „Polityki” Andrzeja Krzysztofa Wróblewskiego i dziadek obecnego naczelnego redaktora ‘Wprost” Tomasza Wróblewskiego, stanowczo protestował przeciwko relatywizowaniu spraw żydowskiej odpowiedzialności za UB. Jednoznacznie akcentował: „Proporcjonalnie więcej było Żydów wśród katów niż wśród ofiar. I chociaż nie wszyscy Żydzi byli równie gorliwi, to jednak powszechnym odbiorze postrzegana była ich aktywność. Przeważnie przedwojenni komuniści, często ze stażem więziennym, byli zaślepieni wiarą, że rzeczywiście biorą udział w walce o nowy wspaniały świat. Nie zdawali sobie sprawy, że swoim postępowaniem wywołują zjawisko antysemityzmu”. (Por. A. Wróblewski: „Być Żydem”, Warszawa 1993,s.181). W innym miejscu swej książki Wróblewski ubolewał, że w 1968 roku „pod płaszczykiem dotkniętej godności wyjeżdżali z kraju Żydzi, którzy służyli w UB, byli sędziami czy prokuratorami z rękami umaczanymi po łokcie w krwi”. (Podkr.- J.R.N.).

Najwybitniejszy chyba polski twórca pochodzenia żydowskiego w okresie po 1945 r., zawsze niezależny i „niepoprawny politycznie” Leopold Tyrmand tak pisał w 1972 r. w niegodnie przemilczanej dotąd w Polsce „Cywilizacji komunizmu”: „Amerykańskie uniwersytety przygarniają dziś Żydów, którzy przez ponad 25 lat swych służb w policjach politycznych Europy Wschodniej ciężko prześladowali ludzi – w tym także innych Żydów – walczących o prawo do niezawisłości i sumienia,. Dziś Żydzi ci chronią się za swe niegdyś tak łatwo zapomniane żydostwo (Podkr.- J,R.N.) (…) ludzie ci nie mają moralnego prawa do obrony przede wszystkim jako niestrudzeni architekci tej rzeczywistości, w której po 25 latach dojść mogło do tak karykaturalnych zwyrodnień myśli i pojęć, jako inżynierowie tej struktury, w której monstrualne kłamstwo tak łatwo jest uczynić prawem życia. Trudno jest zapomnieć ich fanatyczną wiarę w zło, jaką głosili w komunistycznych wgazetach, książkach, artykułach, filmach”.

Żydowska badaczka sytuacji Żydów we współczesnej Polsce Irena Irwin Zarecka pisała w wydanej w 1989 r. książce o sytuacji w Polsce w pierwszych klatach po wojnie m.in.:„Nowy reżim był przynajmniej początkowo reżimem obcym, z minimalnym tylko poparciem wewnątrz polskiego społeczeństwa. Był to reżim okrutny, szczególnie w swej fazie stalinowskiej, choć nie tak okrutny jak jego sowiecki autor. A Żydzi znaleźli się w szeregach jego najokrutniejszych sił (podkr.- J.R.N.), przy o wielu więcej Żydach wspierających go w bardziej pasywny sposób”. (Według: I. I Zarecka: „The Jew in Contemporary Poland”, New Brunswick 1989, s.58). Słynny znawca historii Polski prof. Norman Davies napisał w 1986 r. wręcz o „tysiącach polskich Żydów, którzy utracili twarz poprzez związanie się z okrutnym powojennym reżimem stalinowskim” (Por. tekst N. Daviesa w „”The New York Review of Books” z 20 listopada 1985).

Przypomnijmy tu też, co pisała przed laty znana publicystka żydowskiego pochodzenia Alina
Grabowska, po 1989 r. „wsławiona” jako tropicielka rzekomego polskiego „antysemityzmu”. Otóż jeszcze w 1969 roku napisała ona w paryskiej „Kulturze”: „W pierwszych latach powojennych (a nawet później) znakomitą, niestety, większość pracowników UB stanowili Żydzi”. (Por. A. Grabowska: Raj utracony – raj odzyskany, paryska „Kultura” 1969, nr 12,
s.127).

Można by długo wyliczać podobne oceny roli Żydów w UB i polskim życiu publicznym. Oto na przykład świadectwo najwybitniejszej polskiej pisarki po 1945 roku Marii Dąbrowskiej, zapisane w jej słynnym dziennikach pod data 17 czerwca 1947 roku: „UB, sadownictwo są całkowicie w ręku Żydów. W ciągu tych przeszło dwu lat ani jeden Żyd nie miał procesu politycznego. Żydzi osądzają i na kaźń wydają Polaków”. (Por. M. Dąbrowska: „Dzienniki powojenne 1945-1965”, Warszawa 1996, t.1,s.146).
(…)
Yuri Slezkinow, naukowiec żydowski, przybyły do Stanów Zjednoczonych w 1982 r. z Rosji Sowieckiej napisał podstawowe wręcz dzieło o udziale Żydów w komunizmie „Wiek Żydów” (Warszawa 2006 ), niestety w Polsce już od dawna niedostępne, bo wykupione. O dziwo, książkę tę chwalił nawet J. T. Gross, choć odpowiednio przekręcił przy cytowaniu. Otóż Slezkine stwierdza jednoznacznie (op.cit.,s.106 ), że: „W Polsce „etniczni” Żydzi stanowili większość w pierwszym kierownictwie (przedwojennym – dop.kj) partii komunistycznej (7 z około 10). (Podkr.- J,.R.N.). W latach trzydziestych stanowili 22- 26 procent wszystkich członków partii, 51 procent członków młodzieżówki komunistycznej (1930), około 65 procent ogółu komunistów warszawskich (1937), 75 procent aktywistów Międzynarodowej Organizacji Pomocy Rewolucjonistom i większość członków Komitetu Centralnego KPP”. Faktycznie ze środowiska żydowskiego wywodził się trzon kierownictwa Komunistycznej Partii Polski, w tym sam jej przywódca Adolf Warszawski (Warski).

Tylko niewielu Żydów lub Polaków żydowskiego pochodzenia przeprosiło za zbrodnie popełnione przez Żydów w UB na Polakach. Tym bardziej warto przypomnieć dziś już zupełnie zapomnianą wypowiedź Stanisława Krajewskiego, żydowskiego współprzewodniczącego Rady Chrześcijan i Żydówz 1994 r. Krajewski zdobył się wówczas na publiczne przyznanie: „Czuję się zawstydzony z powodu przestępstw popełnionych przez żydowskich komunistów”. (Por. „Gazeta Wyborcza” z 10 lipca 1998 r.). P{przypomnijmy tu również wystąpienie w 2001 r. odważnego Polaka żydowskiego pochodzenia Anatola Lawiny, niegdyś więzionego za udział w anty-PRL-owskiej opozycji, a po 1989 r. zdecydowanego tropiciela afer gospodarczych III RP. W nawiązującym do sprawy zbrodni S. Morela tekście publikowanym na łamach „Rzeczpospolitej” z 5 czerwca 2001 r. Lawina zdecydowanie wystąpił przeciwko tym, którzy próbują zanegować konieczność przeproszenia przez Żydów za popełnione przez ich ziomków zbrodnie na Polakach. Pisał m.in.: ‘Jestem gotów przeprosić za tych Żydów, którzy jak Lila Potok, Szlomo Morel, Pinka Mąka, przeżyli obozy hitlerowskie i przyznając sobie prawo odwetu, sami stali się okrutnymi oprawcami, wręcz zbrodniarzami, będąc, komendantami w obozach przez siebie zorganizowanych, w Gliwicach, w Świętochłowicach i innych miejscowościach na Śląsku „. (Por. „Rzeczpospolita” z 5 czerwca 2001). Przypomnijmy tez, co mówił w wywiadzie w 2001 r. architekt i działacz polityczny żydowskiego pochodzenia Czesław Bielecki, wówczas przewodniczący sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych. W wywiadzie udzielonym „Najwyższemu Czasowi” Bielecki powiedział m.in.: „Są sprawy, za które też Żydzi musza przepraszać. Nie może być tak, że jeżeli prokurator Helena Wolińska zabiła sądowo naszego bohatera, gen. Emila Fieldorfa, to społeczność żydowska nie jest za to odpowiedzialna’. (Por. „Najwyższy Czas” z 7lipca 2001 ).

Na koniec przypomnę tu jakże niesłusznie zapomniany i niestety, nigdy nie wysłuchany jakże mądry „List Żydów z Izraela do Żydów w Polsce” z listopada 1946 r. Podpisany przez 120 Żydów izraelskich list znajdujący się w Arch. Deleg. Win, Dział II A. zawierał m.in. oceny: (…) Nie możemy jednak oprzeć się stwierdzeniu, że rządzące dziś w Polsce komunistyczne sfery żydowskie nie nauczyły się niczego (…) Nie nauczyły się wielkiej i praktycznej prawdy, że do szczęścia i niepodległości własnego narodu nie można zdążać przez nieszczęście i niewolę drugiego narodu (Podkr.- J.R.N.). Żydzi rządzący w Polsce, a należący do partii komunistycznej, myślą o sobie, a nie o ludności żydowskiej w Polsce i
dlatego powiązali się z tymi obcymi czynnikami, którym zależy na tym, aby Polska pozostała krajem małym, słabym i bezwolnym narzędziem w ich ręku. Niech nad tym postępowaniem komunistycznej żydowskiej góry w Polsce zastanowią się prawdziwi żydowscy patrioci (…) Może przyjść zawierucha i zamieszanie w Europie i Żydzi będą tak przyparci do muru, że nie znajdą innego wyjścia, jak szukać schronienia w Polsce i u Polaków. Wtedy może być za późno”. (Podkr.- J.R.N.) (Cyt. za „Myśl Polska” z 17 czerwca 2001 r.)


Można uznać, że powyższa publikacja prof. J.R. Nowaka jest „antyżydowsko” tendencyjna. Jednak, jeżeli ktokolwiek tak sądzi, to warto zważyć na zakres przedmiotowy publikacji, który odnosi się właśnie do roli zbolszewizowanych Żydów w stalinizacji Polski a jeżeli ktokolwiek uważa, iż autor napisał nieprawdę to warto wskazać konkretnie: gdzie i w jakim zakresie.

I jeszcze powtórzę. Tylko na prawdzie można budować teraźniejsze i przyszłe dobre relacje społeczne, narodowe i polityczne. Jej fałszowanie czy zamilczanie jest jedynie przyczyną nawarstwiania się wzajemnych animozji a w tym obszarze kreowaniem negatywnych zjawisk: antypolonizmu i postaw antyżydowskich, antyizraelskich.