poniedziałek, 6 listopada 2017

Apel! Panie J. Kaczyński! Tylko B. Szydło!

Tak wiem… Miałem pisać zupełnie o czym innym i swoje zobowiązanie złożone w ostatnim poście spełnię w kolejnych tekstach. 

Ale teraz muszę na coś wskazać, co mnie nurtuje już od dawna.

Życie płynie, czas płynie i nie można tego odwrócić. Jeszcze „niedawno” kończyłem studia i sam nie wiem kiedy stuknęła mi prawie 50-tka. W okresie „radości życia” – czyli do 40 lat – wydawało mi się, iż jeszcze wszystko przede mną. Teraz tylko chciałbym po sobie coś zostawić. Stąd wziąłem się za pisanie książek i m.in. zdałem sobie sprawę, że każdy powinien zostawić za sobą jakiś ślad, który młode pokolenia kiedyś zauważą. Jestem patriotą i we wnętrzu czuję polskość, więc chcę zostawić tą polskość dla przyszłych pokoleń Polaków. Może choć w części mi się uda… w części, bo „czas uczy pokory” i już dawno wyleczyłem się z jej braku.

Ale każdy ma swój czas. Jesteśmy aktywni tylko przez nikłe dziesiątki lat, co w skali historycznej jest okresem bardzo krótkim. I przez ten czas możemy dać tyle, ile potrafimy. Dla Polski, jeżeli choć trochę czujemy ją w sercu i chcemy jej dobra teraz i w przyszłości.

Tak naprawdę każdy ma jakieś powołanie od Boga, ma jakieś dane mu przez Niego talenty, które należy już samodzielnie rozwijać… bo jednym z największych „grzechów” jest „marnotrawienie danych przez Niego talentów” lub wykorzystywanie ich dla szeroko pojętego zła.

Talenty mają też politycy, choć jest to zawód, który powinien być zwieńczeniem własnej wcześniejszej pracy i dokonań życiowo-zawodowych a nie jej jedynym celem i programem „pierwsza i ostatnia praca”.

Dlatego też jestem zwolennikiem tego, aby posłem/ministrem/radnym można byłoby zostać dopiero w wieku 35 lat a senatorem czy prezydentem/burmistrzem/wójtem miasta/powiatu/gminy lub kraju dopiero w wieku 45 lat. Bo taka cezura wiekowa pozwalałaby ocenić naprawdę jakim człowiekiem jest pretendent do polityki i jakie ma talenty i osiągnięcia oraz faktyczne poglądy społeczno-polityczne i czy jest predestynowany do miana „męża stanu” i np. może mieć skłonność do „chapania kasy” i tylko osobistego wykorzystywania własnej pozycji i statusu publicznego. Można się z tego poziomu też zastanowić nad cezurą majątkową, choć może to być kontrowersyjne. Ale to tylko na marginesie. Może kiedyś powiem dlaczego uważam, że wiek powinien być jedną z najważniejszych kategorii warunkujących wejście do polityki…

Ale wracając do głównego tematu.

Szanowny Pan Prezes PiS-u, dr nauk prawnych Jarosław Kaczyński ma już swoje lata. Podziwiam go za to, co w swoim życiu publicznym zrobił i osiągnął. Jest i pewnie długo pozostanie najważniejszym i najlepszym dla Polski politykiem. Swoich poglądów nie zmienił przez dziesięciolecia. Potrafił być przez bardzo długi czas w opozycji i nigdy nie splamił się tałatajstwem i targowicką zdradą jaką dziś prezentuje tzw. „totalna opozycja”. Potrafił być premierem i rządzić dobrze, choć nie obca była mu – moim zdaniem - nieraz pycha, czego konsekwencją był upadek własnego rządu i przegrane wybory w 2007 roku… co było najtragiczniejszym dla Polski wydarzeniem ostatnich 30 lat (no może oprócz rządów i współrządów UD/UW).

Wierzę, że te 10 lat od upadku Jego rządów czegoś go nauczyły a przede wszystkim pokory i nie powieli swoich działań z tamtego okresu. 

Dziś bowiem jest na idealnej pozycji: swoistego naczelnika państwa. Ta rola – biorąc Jego doświadczenie, poglądy i dokonania – jest dla Niego wymarzona i chyba taką rolę już powinien spełniać do końca. Tego mu życzę a tym samym życzę PiS-owi i ZP wielu lat i kadencji rządzenia naszym krajem, choć oczywiście nie wszystko mi się podoba i piszę oraz będę o tym pisać. Nie na zasadzie „krytyki totalnej”, ale jako wskazanie do poprawy, jeżeli mój głos w ogóle coś znaczy.

Z wielkim więc zaniepokojeniem przyjmuję pogłoski polityczno-medialne o dymisji wiceprezesa PiS-u Pani premier Beaty Szydło z funkcji szefa rządu RP i podobno chęci J. Kaczyńskiego jej zastąpienia.

BYŁBY TO OGROMNY BŁĄD i sądzę, że w takim przypadku Prawo i Sprawiedliwość i Zjednoczona Prawica mogłyby pożegnać się z rządzeniem za dwa lata, o ile nie wcześniej. Dla Polski byłby to chyba ostateczny cios a przegrana PiS i ZP w kolejnych wyborach samorządowych, a szczególnie parlamentarnych ostatecznie pogrzebałyby polską państwowość, bo propozycje PO i jej „totalnej opozycji” zmierzają w prostej linii do „landyzacji” naszej Ojczyzny i ostatecznemu pozbawieniu jej suwerenności, wolności i niepodległości, czego wyrazem jest np. zapowiedź likwidacji urzędu wojewodów. Taka zapowiedź już powinna wzbudzić reakcję naszych służb kontrwywiadowczych, o ile one naprawdę są i działają jak polskie służby specjalne – dla dobra Polski… a mam tutaj wiele wątpliwości.

Apeluję więc do Szanownego Pana Prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego i mam nadzieję, że nie zaszkodzę tym apelem pani premier B. Szydło!

Zrobił Pan dla naszej Ojczyzny najwięcej po 1989 roku i żal byłoby, aby taki życiorys na kartach polskiej historii został zakwestionowany poprzez jakieś zupełnie bezmyślne posunięcia Pana już w wieku, kiedy winien Pan być „naczelnikiem i doradcą” a nie pełnić funkcji rządowych. Swoje doświadczenie mógłby też Pan wykorzystać w roli prezydenta Polski, ale z powodów oczywistych jest to już raczej niemożliwe.

Jeżeli jacyś pseudodoradcy proponują Panu przejęcie obowiązków premiera niech Pan sobie przypomni rok 2007 i kto tak naprawdę spowodował rozwiązanie Sejmu i upadek Pana rządów i czy aby to hipotetycznie nie były osoby i ich „działania operacyjne” z kręgu dawnej WSI i innych postkomunistycznych służb specjalnych oraz „uśpionych” dywersantów w szeregach Pana partii? I czy czasem ci doradcy dziś też Pana namawiają do braku decyzji o ujawnieniu aneksu z likwidacji WSI?

Szanowny Panie Prezesie!

Jest Pan bardzo dobrym politykiem, ale chyba sam Pan przyzna, że nieraz popełniał Pan błędy przede wszystkim w jednym: doborze ludzi. Nie pora teraz wymieniać nazwisk, choć cisną się na usta nazwiska Kaczmarka, Sikorskiego, Marcinkiewicza, „miśka” Kamińskiego, Migalskiego, Poncyliusza, Jakubiakowej, Kluzik-Rostkowskiej, Dorna, Ujazdowskiego, Zalewskiego, i wielu innych. Warto też cały czas mieć w pamięci, kto doradzał w roku 2010 Pana bratu ś.p. prezydentowi RP prof. Lechowi Kaczyńskiemu rezygnację z podróży do Katynia pociągiem na rzecz samolotu i kto ostatecznie i dlaczego – mimo zapowiedzi – nie wsiadł wówczas do feralnej „tutki”.

Przed ostatnimi wyborami parlamentarnymi wybrał i „postawił” Pan na Panią premier B. Szydło i śmiem twierdzić, że była to jedna z tych dobrych decyzji personalnych, którą Pan podjął a która okazała się chyba najlepszą w Pana karierze politycznej. 

Było jeszcze więcej wybranych przez Pana dobrych i prawych ludzi jak np. minister obrony narodowej Pan Antoni Macierewicz, minister koordynator służb specjalnych Pan Mariusz Kamiński czy polityczne ukształtowanie Pana Zbigniewa Ziobry, ministra sprawiedliwości. Mam nadzieję, że takim dobrym wyborem okaże się też wicepremier i minister rozwoju oraz finansów Pan Mateusz Morawiecki, bo już Szanowny Pan prezydent RP, dr nauk prawnych Andrzej Duda czy też minister spraw zagranicznych i doktor nauk humanistycznych Pan Witold Waszczykowski lub wicepremier oraz minister kultury i dziedzictwa narodowego Pan profesor nauk humanistycznych Piotr Gliński to osoby, które „wydają owoce” swojej pracy charakteryzujące się zaskakująco szybkim tempem „gnicia”. O ile – z racji wieku i braku politycznego doświadczenia – Pan prezydent A. Duda może jeszcze ponownie wejść na „dobrą drogę dobrej zmiany”, to już w przypadku pozostałych dwóch panów wydaje się to niemożliwe. Po prostu są osoby, które charakterologicznie nie nadają się na liderów, choć mogą być bardzo wartościowymi ludźmi posiadającymi ogromną wiedzę czy też inne unikalne przymioty. Chyba też takim człowiekiem jest Pan minister zdrowia i doktor nauk medycznych Konstanty Radziwiłł. To tyle takich drobnych i rekonstrukcyjnych moich subiektywnych podpowiedzi.

A’propos jednak Pani premier Beaty Szydło.

Uważam, że w ogromnej mierze – o ile nie decydującej – dzięki niej PiS i cała ZP wygrała wybory parlamentarne w 2015 roku i to ona była czynnikiem sprawczym wyboru Pana A. Dudy na stanowisko prezydenta. I to właśnie w dużej mierze dzięki Pani premier B. Szydło dziś – po dwóch latach – PiS ma niespotykane w historii wysokie notowania sondażowe.

Nie może Pan tego zmarnować i wierzę, że te pogłoski o Jej dymisji są tylko „chciejstwem” i wydumaną „fantasmagorią” tzw. „totalnej opozycji”. Ona naprawdę chciałaby, aby Pan został premierem, bo przez dziesiątki lat pracowała nad Pana negatywnym PR-em i obecnie łatwo mogłaby powrócić do starej pieśni „o złym Kaczyńskim”.

Nie może Pan – apeluję jeszcze raz – dać zdrajcom takiej broni… Apeluję i proszę. Bo przecież Pan niczego już nie musi udowadniać a pani premier jako wiceprezes PiS-u i okresowo jego skarbnik okazała się być bardzo lojalnym wobec Pana i partii politykiem a jej cechy osobiste predestynują ją idealnie do roli premiera Polski w obecnych, trudnych czasach dla naszej Ojczyzny, jak i całej Europy.

Przez te dwa lata Pani premier okazała się konsekwentnym politykiem, który poważnie traktuje swoich wyborców, ale i wszystkich Polaków i także samo poważnie traktuje swoje słowa i złożone obietnice w kampanii wyborczej. Jest polską patriotką i osobą jednoczącą ludzi a nie ich skłócającą. Prowadzi swój rząd w poczuciu odpowiedzialności za Polskę i polski naród oraz pracuje ciężko nie zaważając na ujadanie niemal całej unijnej „wierchuszki” i polskich zdrajców z „totalnej opozycji”. Nie daje też wciągnąć się w jałowe spory, które mogłyby pochłaniać cenny czas, który Pani premier i jej rząd poświęca na pracę merytoryczną.

Szefowa polskiego rządu doskonale też radzi sobie na arenie międzynarodowej skutecznie broniąc Polski przed atakami i mocno przyczynia się do odzyskania przez Polskę międzynarodowej podmiotowości. Zostało to też zauważone na świecie, czego skutkiem jest 10 miejsce w rankingu najbardziej wpływowych kobiet w polityce oraz 31 miejsce wśród 100 najbardziej wpływowych kobiet świata. Jest jedyną Polką w tych rankingach opracowywanych przez magazyn „Forbes”. Wyprzedziła m.in. Hillary Clinton czy piosenkarkę Beyonce. Oczywiście to tylko subiektywny ranking magazynu i pewna zabawa, ale jednak jest on szeroko komentowany i przedstawiany w mediach jako miarodajny i opiniotwórczy, mający pokrycie w rzeczywistości.

„Ten, kto nic nie robi, nie popełnia błędów” i takich błędów też nie uniknęła Pani premier, ale bilans jej działań jest dla niej korzystny i z każdym tygodniem ta wspaniała Polka staje się prawdziwym „mężem stanu”. Mam wrażenie, że ostatnie dwa lata Pani premier wykorzystała zarówno dla dobra Polski i rodaków, jak i własnego politycznego rozwoju. Przykrym byłoby przerwanie jej misji.

Mało tego!

Aby dać odpór wszystkim zdrajcom i fałszywym przyjaciołom oraz ich podszeptom namawiam, aby Pan prezes jednoznacznie „namaścił” Panią premier Beatę Szydło na przyszłego szefa PiS-u. Byłoby to mistrzowskie posunięcie, o ile oczywiście Pani premier na to by się zgodziła a wierzę, że w poczuciu obowiązku za Polskę i polski naród jej decyzja byłaby zdecydowanie pozytywna.

Moim zdaniem warto to zrobić szybko, aby Pan miał czas na wdrożenie Pani premier B. Szydło w obowiązki szefa partii i aby nie dopuścić do jej rozpadu w razie walki o sukcesję po Panu, wtedy kiedy – oby jak najpóźniej – już Pana nie będzie. Wydaje mi się też, że Pana doświadczenie mogłoby być ogromnie przydatne np. gdyby objął Pan funkcję honorowego prezesa Prawa i Sprawiedliwości i z tej perspektywy "pilnował" "dobrej zmiany.

Apeluję i proszę. Tylko to mi pozostało.

Krzysztof Jaworucki (bloger: krzysztofjaw)

P.S.
Przepraszam za powtórzenie w moim ostatnim poście dużej części tekstu. Stało się tak ze względu na nowy sposób, w jaki kopiuję teksty z programu tekstowego. Nie poprawiam, aby mieć świadomość tego, iż z szacunku do czytelników takich błędów nie mogę powielać.


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

piątek, 3 listopada 2017

Co się zdarzyło ostatnio? "Dobra zmiana?", WSI i śledztwo ws.bł. J. Popiełuszki!


Okresowy odpoczynek od ekscytowania się „bieżączką polityczną” ma jednak swoje ogromne zalety. 

Z perspektywy czasu i analizując najważniejsze wydarzenia minionego – w tym wypadku - pół roku można bowiem spojrzeć na scenę wydarzeń politycznych niejako całościowo i subiektywnie, wychwycić te fakty, które są z pewnych względów najistotniejsze dla Polski i dalszego jej powolnego zdobywania prawdziwej wolności, suwerenności i niepodległości. 

Innym pozytywem jest również możliwość przeprowadzenia pewnej analizy ex post, która możliwa jest jedynie do przeprowadzenia po bliższych lub dalszych czasowo skutkach określonych działań, słów czy decyzji, których nie da się do końca zrozumieć w momencie ich zaistnienia. 

Z tej perspektywy niestety muszę stwierdzić, że losy tzw. „dobrej zmiany” powoli stają się dla mnie drogą prowadzącą do „wielu zmian, które prowadzą do tego, aby było tak jak było” w formie tylko lekko zmodyfikowanej i poddanej etapowej modernizacji… ku zadowoleniu, ale też i wymanewrowaniu wielu Polaków, którzy zaufali w to, iż nowy rząd i nowy prezydent staną się początkiem drogi ku normalnej i wolnej Polsce. 

Oczywiście dalej wierzę, że moje odczucia jednak w ostatecznym rozrachunku będą mylne, ale o moich wątpliwościach już pisałem w październiku 2016 roku w poście „Czy to jeszcze mój prezydent, mój rząd?”. Wtedy napisałem m.in.:

„Po rządach (nierządach) PO-PSL nie ma nikogo (żadnej organizacji), kto - oprócz PiS czy Kukiza - byłby w stanie myśleć i rządzić po polsku i dla Polski. Nie oznacza to jednak, iż ów kredyt zaufania jest dany raz na zawsze a my będziemy zachowywać się jak lemingi PO-wskie i chwalić oraz "oddawać życie" za każdą decyzję i każde podjęte przez "naszych" działania. Tak nie jest i to też świadczy o większej niż u dzisiejszych zwolenników opozycji świadomości politycznej i wiedzy ogólnej wyborców obecnie rządzących, popierających zarówno prezydenta A. Dudę, jak i PiS (ZP). Zwolennicy Ruchu P. Kukiza również są pod tym względem podobni do "naszych"" (umownie - "prawicowych oszołomów"). Zresztą tak naprawdę w ogromnej większości demo-liberałowie oraz lewactwo było i zawsze pozostanie (poza liderami) pewną "spaczoną" i jednokierunkowo ograniczoną poznawaczo grupą społeczną.

Osobiście zawsze mówiłem i pisałem, iż będę przychylnie, ale krytycznie obserwował nasze rządy i gdybym subiektywnie zauważył błędy decyzyjne to będę je wskazywał... Nie po to, aby dyskredytować, ale po to żeby zawczasu dać czas na refleksję i "naprawienie szkód" dla dobra Polski i Polaków, dla dobra naszej Ojczyzny"
[1].

I cóż? Żadna z tych wątpliwości – oprócz najmniej ważnej, personalnej i dotyczącej obywatela USA w polskim MSZ, który został zdymisjonowany – nie została rozwiana. Albo inaczej – utwierdziła we mnie poczucie zawodu. Poniżej tylko dwie z nich. O dalszych i nowych napiszę w kolejnych tekstach. 

Ujawnienie aneksu ds. likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych.

Niestety aneks do raportu z likwidacji WSI nie ujrzy za panowania prezydenta A. Dudy, ale i prezesa PiS J. Kaczyńskiego światła dziennego, nie zostanie upubliczniony. Nie będzie też reaktywacji Komisji Likwidacyjnej WSI, której prace zostały przerwane i wstrzymane w 2007 roku a miała ona stworzyć kolejne aneksy: oprócz tego pierwszego dotyczącego przede wszystkim wpływom WSI w gospodarce także kolejne, m.in. dotyczące mediów a może i środowiska akademickiego czy prawniczego lub duchownego. 

Bardzo tego żałuję i uważam, że mnie – jako wyborcę – oszukano, choć nie dokonał tego obecny prezydent A. Duda, który faktycznie (jak mówi Cezary Gmyz) nigdy nie obiecywał na 100% upublicznienia aneksu a jedynie deklarował, że dopiero po jego przeczytaniu rozważy taką decyzję. 

Oszukał mnie w tym wypadku Pan prezes J. Kaczyński, który zapowiadał ujawnienie aneksu a słowami A. Macierewicza przed wyborami parlamentarnymi było powiedziane, że Pan prezydent A. Duda ujawni aneks za kilka tygodni, bo nie chce kontrasygnaty Pani premier E. Kopacz a już nowej premier Pani B. Szydło. Niemniej takie deklaracje szefa i znaczącego członka PiS-u – wobec faktu, iż kandydat i później prezydent A. Duda został wystawiony przez PiS i J. Kaczyńskiego – chyba u wszystkich wyborców zarówno prezydenta, jak i PiS-u jednoznacznie zostały odebrane jako pewna zapowiedź ujawnienia owego aneksu. Przykre to i smutne w kontekście np. walki o prawdę – nawet tą najgorszą – o jaką walczył zawsze bł. ksiądz Jerzy Popiełuszko, o czym i w odniesieniu do wznowienia śledztwa na temat Jego śmierci w dalszej części tekstu. 

I w tym miejscu muszę się zatrzymać a budzi się we mnie skłonność do poszukiwania teorii spiskowych, o których pisałem kiedyś, iż cała historia jest jednym wielkim spiskiem, bo tylko spiski tworzą fakty historyczne. 

Niemal od zawsze, t.j. od 1992 roku, czyli od „Nocnej Zmiany” zastanawiałem się, dlaczego w Polsce nie przeprowadzono (wzorem NRD/RFN i Czechosłowacji) pełnej lustracji i dekomunizacji.
Poszukiwałem przyczyn w tym, iż tak naprawdę tzw. „konstruktywna opozycja” w postaci różnych Michników, Mazowieckich, Kuroniów, Lityńskich, Geremków i innych to była „różowa antypolska opozycja”, która albo była bardzo bliska ideom socjalistyczno-trockistowskim, albo też sama była zwykłą agenturą PRL-owskich komunistów, albo też reprezentowała interesy etnicznie nam obce wywodzące się jeszcze z czasów tzw. „żydo-komuny” a „Magdalenka” i „Okrągły Stół” to tylko potwierdziły i potwierdził to premier T. Mazowiecki oddzielając przeszłość „grubą linią”, czyli „my nie ruszamy waszych, wy nie ruszacie naszych” i nikt nie poniesie kary za przeszłość. 

To oczywiście jest jedna z głównych przyczyn patologii III RP, czyli PRL-bis. Tyle tylko, że nie tłumaczy to wszystkiego. 

Należy bowiem zdawać sobie sprawę, że od 1980 roku w Polsce rządziła „wojskówka” i wojskowe służby specjalne, reprezentowane zarówno przez szuję Wolskiego, czyli W. Jaruzelskiego, jak i drugiego szuję Cz. Kiszczaka. Oni to tworzyli i zarządzali państwem PRL i oni decydowali o wszystkim, też o śmierci bł. księdza J. Popiełuszki (zbrodnia założycielska III RP) i o wielogodzinnych rozmowach 30 października 1984 z T. Mazowieckim, B. Geremkiem i… M. Rakowskim… Co wtedy ustalono? Któż to wie? Prokurator Witkowski, którego dwukrotnie odsunięto od śledztwa w sprawie śmierci bł. księdza, mojego skądinąd duchowego patrona od momentu Jego pogrzebu, na którym ówcześnie byłem. 

I owa „wojskówka” była gwarantem umów w Magdalence i OS oraz gdzieś tam jeszcze i dlatego nigdy tej służby nie zweryfikowano aż do momentu jej likwidacji, którą przerwano drastycznie w 2007 roku: upadek rządu i nowe wybory – druga „dziwna zmiana”? Przypomnę jednak, że decyzję o samorozwiązaniu Sejmu podjął… J. Kaczyński. 

Czasy rządów PO i PSL oraz prezydentury B. Komorowskiego to reaktywacja wpływów dawnych WSI i do dzisiaj oni rządzą w Polsce oraz posiadają wpływy, pieniądze i… wszelkiego rodzaju „haki” niemal na wszystkich. Oni też – wedle mnie – są źródłem różnych „seryjnych samobójców” i „nieszczęśliwych wypadków”, które również wpływają na osoby starające im się przeciwstawić. I przypomnę też, że śp. Prezydent L. Kaczyński jednak zamierzał pod koniec swojej kadencji ów aneks – po poprawkach i anonimizacji niektórych danych imiennych – jednak opublikować… zginął w zamachu smoleńskim…

Dlatego nigdy nie było lustracji i dekomunizacji a III RP dalej funkcjonuje, bo jakby było inaczej to aneks do raportu z likwidacji WSI byłby ujawniony… a my – jako Polacy – nie bylibyśmy małpim cyrkiem w rękach rozgrywających nas na zasadzie: „dziel i rządź”. A tak – moim zdaniem – jesteśmy manipulowania zarówno przez ważną część PIS, jak i „totalnej opozycji”.
To tylko szkic problemu, ale go jeszcze rozwinę.

Odpowiedzialność karna i zawodowa osób rządzących Polską w latach 2007-2015, ale i wcześniej.

Rząd i prezydent sprawują władzę już dwa lata. Pytam się więc: kto, kiedy i za c o poniósł karną, zawodową czy inną odpowiedzialność za tysiące afer noszących znamiona przestępstwa karnego, administracyjnego czy cywilnego spośród osób sprawujących funkcje publiczne i gospodarcze za rządów PO-PSL, ale i w całym okresie tzw. PRL-bis? Czy poniósł taka odpowiedzialność za „aferę marszałkową” i inne wybryki (choćby kradzież wyposażenia Pałacu Prezydenckiego) były prezydent B. Komorowski? Czy ktoś poniósł odpowiedzialność albo czy chociaż wszczęto śledztwo w sprawie afer za czasów D. Tuska i E. Kopacz? Czy za kratami siedzą bohaterowie „afery misiakowej” albo „afery hazardowej”? A czy ktoś oprócz rzeczonego poniósł odpowiedzialność za „aferę L. Rywina”? Czy likwidacja polskich stoczni przez D. Tuska i jego kłamstwo na temat „katarskich inwestorów” znalazły się w prokuraturze? Czy „afera gazowa” postawiła D. Tuska i W. Pawlaka przed Trybunałem Stanu? Czy ktoś poniósł karną lub inną odpowiedzialność za wypowiedzi u „Sowy i Przyjaciół”? Czy zostały rozwikłane tajemnice „seryjnego samobójcy” i „nieszczęśliwego wypadku” lub chociażby wznowiono śledztwa w przypadku tych WSZYSTKICH dziwnych śmierci, o których pisałem w np. w poście: „Seryjny samobójca" i "nieszczęśliwy wypadek" [2] - efekty degrengolady państwa polskiego!
”? Czy E. Kopacz otrzymała zarzuty (choćby dyplomatyczne) za zgodę na przyjęcie do Polski agresorów islamskich i zdradę Grupy Wyszehradzkiej? A co z aferami: „FOZZ”, „Żelazo”, „Pro Civili” i innych. Co w końcu wyniknęło z szumnego „bilansu otwarcia” rządu Pani premier B. Szydło i audytu w poszczególnych ministerstwach? Była cała debata sejmowa i co: kto „siedzi” i kto usłyszał zarzuty?

A tak w ogóle… tych „czy, czy, czy?” mogłoby tu być naprawdę tysiące. Są komisje ws. reprywatyzacji w Warszawie czy Amber Gold, które i tak nic nie dadzą, bo nikt nic nie pamięta a w ostateczności zacznie leczyć się psychiatrycznie. Przecież proceder wyłudzania nieruchomości był i jest po dziś dzień w każdym mieście a nawet wsi polskiej a dziś mówi się tylko o Warszawie. Amber Gold? Fajnie a gdzie inne afery tego typu lub te związane z tzw. firmami pożyczkowymi?
Dlaczego tak jest jest? 

Otóż jedyną odpowiedzią – też poniekąd z gatunku „teorii spiskowych” – jest jedna: „zbrodnia założycielska III RP”, czyli rozwikłanie okoliczności śmierci bł. księdza Jerzego Popiełuszki. Dopóki ta śmierć nie zostanie poznana a winni – nawet w niektórych przypadkach osądzeni pośmiertnie – nie poniosą odpowiedzialności, tak nic się nie zmieni. 

Jedyną osobą, która może to rozwiązać jest prokurator Witkowski, który już dwukrotnie został odsunięty od prowadzenia owego śledztwa. Dotarł on do wielu dokumentów, które przeczą oficjalnej wersji śmierci księdza i był już tuż, tuż od postawienia aktu oskarżenia faktycznych sprawców. Nie dane mu było i za każdym razem zostało odebrane mu śledztwo. 

I jestem w stanie powiedzieć na koniec jedno: ujawnienie okoliczności, osób, sprawców i konsekwencji na kolejne kilkadziesiąt lat współuczestników (też nie bezpośrednich, ale pośrednich) zabójstwa bł. ks. Jerzego jest kluczem i fundamentem drogi Polski ku wolności, godności, prawdzie, suwerenności i niepodległości. 

Pozdrawiam
(cdn)


I cóż? Żadna z tych wątpliwości – oprócz najmniej ważnej, personalnej i dotyczącej obywatela USA w polskim MSZ, który został zdymisjonowany – nie została rozwiana. Albo inaczej – utwierdziła we mnie poczucie zawodu. Poniżej tylko dwie z nich. O dalszych i nowych napiszę w kolejnych tekstach. 

Ujawnienie aneksu ds. likwidacji Wojskowych Służb Informacyjnych.

Niestety aneks do raportu z likwidacji WSI nie ujrzy za panowania prezydenta A. Dudy, ale i prezesa PiS J. Kaczyńskiego światła dziennego, nie zostanie upubliczniony. Nie będzie też reaktywacji Komisji Likwidacyjnej WSI, której prace zostały przerwane i wstrzymane w 2007 roku a miała ona stworzyć kolejne aneksy: oprócz tego pierwszego dotyczącego przede wszystkim wpływom WSI w gospodarce także kolejne, m.in. dotyczące mediów a może i środowiska akademickiego czy prawniczego lub duchownego. 

Bardzo tego żałuję i uważam, że mnie – jako wyborcę – oszukano, choć nie dokonał tego obecny prezydent A. Duda, który faktycznie (jak mówi Cezary Gmyz) nigdy nie obiecywał na 100% upublicznienia aneksu a jedynie deklarował, że dopiero po jego przeczytaniu rozważy taką decyzję. Oszukał mnie w tym wypadku Pan prezes J. Kaczyński, który zapowiadał ujawnienie aneksu a słowami A. Macierewicza przed wyborami parlamentarnymi było powiedziane, że Pan prezydent A. Duda ujawni aneks za kilka tygodni, bo nie chce kontrasygnaty Pani premier E. Kopacz a już nowej premier Pani B. Szydło. Niemniej takie deklaracje szefa i znaczącego członka PiS-u – wobec faktu, iż kandydat i później prezydent A. Duda został wystawiony przez PiS i J. Kaczyńskiego – chyba u wszystkich wyborców zarówno prezydenta, jak i PiS-u jednoznacznie zostały odebrane jako pewna zapowiedź ujawnienia owego aneksu. Przykre to i smutne w kontekście np. walki o prawdę – nawet tą najgorszą – o jaką walczył zawsze bł. ksiądz Jerzy Popiełuszko, o czym i w odniesieniu do wznowienia śledztwa na temat Jego śmierci w dalszej części tekstu. 

I w tym miejscu muszę się zatrzymać a budzi się we mnie skłonność do poszukiwania teorii spiskowych, o których pisałem kiedyś, iż cała historia jest jednym wielkim spiskiem, bo tylko spiski tworzą fakty historyczne. 

Niemal od zawsze, t.j. od 1992 roku, czyli od „Nocnej Zmiany” zastanawiałem się, dlaczego w Polsce nie przeprowadzono (wzorem NRD/RFN i Czechosłowacji) pełnej lustracji i dekomunizacji.
Poszukiwałem przyczyn w tym, iż tak naprawdę tzw. „konstruktywna opozycja” w postaci różnych Michników, Mazowieckich, Kuroniów, Lityńskich, Geremków i innych to była „różowa antypolska opozycja”, która albo była bardzo bliska ideom socjalistyczno-trockistowskim, albo też sama była zwykłą agenturą PRL-owskich komunistów, albo też reprezentowała interesy etnicznie nam obce wywodzące się jeszcze z czasów tzw. „żydo-komuny” a „Magdalenka” i „Okrągły Stół” to tylko potwierdziły i potwierdził to premier T. Mazowiecki oddzielając przeszłość „grubą linią”, czyli „my nie ruszamy waszych, wy nie ruszacie naszych” i nikt nie poniesie kary za przeszłość.
To oczywiście jest jedna z głównych przyczyn patologii III RP, czyli PRL-bis. Tyle tylko, że nie tłumaczy to wszystkiego. 

Należy bowiem zdawać sobie sprawę, że od 1980 roku w Polsce rządziła „wojskówka” i wojskowe służby specjalne, reprezentowane zarówno przez szuję Wolskiego, czyli W. Jaruzelskiego, jak i drugiego szuję Cz. Kiszczaka. Oni to tworzyli i zarządzali państwem PRL i oni decydowali o wszystkim, też o śmierci bł. księdza J. Popiełuszki (zbrodnia założycielska III RP) i o wielogodzinnych rozmowach 30 października 1984 z T. Mazowieckim, B. Geremkiem i… M. Rakowskim… Co wtedy ustalono? Któż to wie? Prokurator Witkowski, którego dwukrotnie odsunięto od śledztwa w sprawie śmierci bł. księdza, mojego skądinąd duchowego patrona od momentu Jego pogrzebu, na którym ówcześnie byłem. 

I owa „wojskówka” była gwarantem umów w Magdalence i OS oraz gdzieś tam jeszcze i dlatego nigdy tej służby nie zweryfikowano aż do momentu jej likwidacji, którą przerwano drastycznie w 2007 roku: upadek rządu i nowe wybory – druga „dziwna zmiana”? Przypomnę jednak, że decyzję o samorozwiązaniu Sejmu podjął… J. Kaczyński. 

Czasy rządów PO i PSL oraz prezydentury B. Komorowskiego to reaktywacja wpływów dawnych WSI i do dzisiaj oni rządzą w Polsce oraz posiadają wpływy, pieniądze i… wszelkiego rodzaju „haki” niemal na wszystkich. Oni też – wedle mnie – są źródłem różnych „seryjnych samobójców” i „nieszczęśliwych wypadków”, które również wpływają na osoby starające im się przeciwstawić. I przypomnę też, że śp. Prezydent L. Kaczyński jednak zamierzał pod koniec swojej kadencji ów aneks – po poprawkach i anonimizacji niektórych danych imiennych – jednak opublikować… zginął w zamachu smoleńskim…

Dlatego nigdy nie było lustracji i dekomunizacji a III RP dalej funkcjonuje, bo jakby było inaczej to aneks do raportu z likwidacji WSI byłby ujawniony… a my – jako Polacy – nie bylibyśmy małpim cyrkiem w rękach rozgrywających nas na zasadzie: „dziel i rządź”. A tak – moim zdaniem – jesteśmy manipulowania zarówno przez ważną część PIS, jak i „totalnej opozycji”.
To tylko szkic problemu, ale go jeszcze rozwinę.

Odpowiedzialność karna i zawodowa osób rządzących Polską w latach 2007-2015, ale i wcześniej.

Rząd i prezydent sprawują władzę już dwa lata. Pytam się więc: kto, kiedy i za c o poniósł karną, zawodową czy inną odpowiedzialność za tysiące afer noszących znamiona przestępstwa karnego, administracyjnego czy cywilnego spośród osób sprawujących funkcje publiczne i gospodarcze za rządów PO-PSL, ale i w całym okresie tzw. PRL-bis? Czy poniósł taka odpowiedzialność za „aferę marszałkową” i inne wybryki (choćby kradzież wyposażenia Pałacu Prezydenckiego) były prezydent B. Komorowski? Czy ktoś poniósł odpowiedzialność albo czy chociaż wszczęto śledztwo w sprawie afer za czasów D. Tuska i E. Kopacz? Czy za kratami siedzą bohaterowie „afery misiakowej” albo „afery hazardowej”? A czy ktoś oprócz rzeczonego poniósł odpowiedzialność za „aferę L. Rywina”? Czy likwidacja polskich stoczni przez D. Tuska i jego kłamstwo na temat „katarskich inwestorów” znalazły się w prokuraturze? Czy „afera gazowa” postawiła D. Tuska i W. Pawlaka przed Trybunałem Stanu? Czy ktoś poniósł karną lub inną odpowiedzialność za wypowiedzi u „Sowy i Przyjaciół”? Czy zostały rozwikłane tajemnice „seryjnego samobójcy” i „nieszczęśliwego wypadku” lub chociażby wznowiono śledztwa w przypadku tych WSZYSTKICH dziwnych śmierci, o których pisałem w np. w poście: „….”? Czy E. Kopacz otrzymała zarzuty (choćby dyplomatyczne) za zgodę na przyjęcie do Polski agresorów islamskich i zdradę Grupy Wyszehradzkiej? A co z aferami: „FOZZ”, „Żelazo”, „Pro Civili” i innych. Co w końcu wyniknęło z szumnego „bilansu otwarcia” rządu Pani premier B. Szydło i audytu w poszczególnych ministerstwach? Była cała debata sejmowa i co: kto „siedzi” i kto usłyszał zarzuty?

A tak w ogóle… tych „czy, czy, czy?” mogłoby tu być naprawdę tysiące. Są komisje ws. reprywatyzacji w Warszawie czy Amber Gold, które i tak nic nie dadzą, bo nikt nic nie pamięta a w ostateczności zacznie leczyć się psychiatrycznie. Przecież proceder wyłudzania nieruchomości był i jest po dziś dzień w każdym mieście a nawet wsi polskiej a dziś mówi się tylko o Warszawie. Amber Gold? Fajnie a gdzie inne afery tego typu lub te związane z tzw. firmami pożyczkowymi?
Dlaczego tak jest jest? 

Otóż jedyną odpowiedzią – też poniekąd z gatunku „teorii spiskowych” – jest jedna: „zbrodnia założycielska III RP”, czyli rozwikłanie okoliczności śmierci bł. księdza Jerzego Popiełuszki. Dopóki ta śmierć nie zostanie poznana a winni – nawet w niektórych przypadkach osądzeni pośmiertnie – nie poniosą odpowiedzialności, tak nic się nie zmieni. 

Jedyną osobą, która może to rozwiązać jest prokurator Witkowski, który już dwukrotnie został odsunięty od prowadzenia owego śledztwa. Dotarł on do wielu dokumentów, które przeczą oficjalnej wersji śmierci księdza i był już tuż, tuż od postawienia aktu oskarżenia faktycznych sprawców. Nie dane mu było i za każdym razem zostało odebrane mu śledztwo. 

I jestem w stanie powiedzieć na koniec jedno: ujawnienie okoliczności, osób, sprawców i konsekwencji na kolejne kilkadziesiąt lat współuczestników (też nie bezpośrednich, ale pośrednich) zabójstwa bł. ks. Jerzego jest kluczem i fundamentem drogi Polski ku wolności, godności, prawdzie, suwerenności i niepodległości. 

Pozdrawiam

P.S. Ciąg dalszy nastąpi. M.in. o znaczeniu śmierci Davida Rockefellera, o tym kto stoi za jednymi i drugimi w rozgrywce "władców finansowych świata", o tym dlaczego naprawdę nie można ujawnić aneksu z likwidacji WSI i o tym dlaczego żony przywódców są bardzo ważne. I dalszy ciąg niespełnionych obietnic... przede wszystkim prezydenta i  w mniejszej skali rządu, choć dla mnie premier B. Szydło jest tą, która ma szansę na osiągnięcie przez Polskę celu odwiecznego: niepodległości i w dalszym ciągu będzie i jest "moją premier".

[1] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2016/10/czy-to-jeszcze-moj-prezydent-moj-rzad.html
[2]  http://krzysztofjaw.blogspot.com/2012/11/seryjny-samobojca-i-nieszczesliwy.html

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
 http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

czwartek, 31 sierpnia 2017

"Dorosnąć do lidera".

 
W ostatnim swoim poście wspomniałem, iż pracuję jednocześnie nad dwiema książkami i wskazałem na jedną z nich zatytułowaną: „Ojczyzna utracona. Dzieje gospodarcze Polski w latach 1976-2015”.
 
Drugą jest natomiast książka o roboczym tytule: „Dorosnąć do lidera”. Zawierać ona będzie przede wszystkim moje refleksje z dotychczasowych moich doświadczeń w życiu zawodowym, w tym doświadczeń z bycia liderem i zarządzającym działem, pionem czy w końcu całą firmą. 
 
Chciałbym w niej zawrzeć swoje przemyślenia i porady dla młodych i wybitnych ludzi, którzy aspirują do lub już są liderami w swoim środowisku zawodowym. I do takiej grupy chcę ją zaadresować.

Nie jest to pozycja naukowa a cała treść jest przelaniem moich subiektywnych i osobistych refleksji wynikających z mojej wiedzy i doświadczeń. Oczywiście nieraz może się zdarzyć, iż będą one tożsame lub podobne do przemyśleń i refleksji innych autorów, w tym naukowców i praktyków zarządzania. Niemniej w żaden sposób nie kopiowałem ani nie wykorzystywałem świadomie treści innych i nie korzystałem w czasie pisania z innych źródeł niż mój mózg. Jednak tam, gdzie to będzie konieczne to w przypisach odwołam się do innych autorskich inspiracji moich refleksji. 
 
Ale zanim przedstawię cytaty z mojej książki krótka refleksja. W ostatnich miesiącach spoglądałem na nasze, polskie życie polityczne z dystansu. Zero telewizora, tylko internet i to w ograniczonej czasowo formie. To naprawdę pozwoliło mi spojrzeć na to wszystko niejako „z lotu ptaka”.
I co zobaczyłem? 
 
Ano jedno tylko i zgodne z tym, co kiedyś powiedział jeden z wielkich Polaków, książę Adam Czartoryski: „W ciągu całego mojego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych, którzy pragnęli ojczyzny wolnej i niepodległej, i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie”. 
 
Uzupełniając powyższe przypomniałem sobie też słowa Mikołaja I Romanowa: „Znam tylko dwa typy (rodzaje) Polaków: tych, którzy się zbuntowali przeciwko mnie i tych, którzy pozostali mi wierni – jednych nienawidzę, drugimi gardzę” i sądzę, że pogarda elit unijnych dla PO czy Nowoczesnej jest tożsama z pogardą Cara dla polskich zdrajców. Już wolę nienawiść tych elit, bo nienawiść można wyrażać wobec jakiejś niezgodnej z naszą wartości a pogarda jest najgorszą rzeczą jaką można sobie wyobrazić, bo odczuwać ją można wobec moralnej i etycznej pustki oraz moralnego i etycznego spodlenia.
 
Teraz kilka wybranych cytatów z tej mojej książki, które oddają jej zawartość i zakres przedmiotowy. Kolejność cytatów nie jest chronologiczna z ostateczną treścią książki.

------------------------------

Kim jest – jako osoba fizyczna – lider, przywódca? 
 
Najbardziej skrótowo można określić go jako osobę, która potrafi skupić wokół siebie innych ludzi i skłonić ich do realizacji jego celów, które przez nich przyjęte zostają jako ich własne a on sam staje się dla nich autorytetem oraz postacią opiniotwórczą i opinionośną godną naśladowania. 
 
W takim ujęciu liderów można spotkać w każdej sferze życia społecznego: od kultury i sztuki poprzez grupy subkulturowe aż do polityki i biznesu, przy czym prawdziwy lider jest nim zarówno w obszarze formalnym pełniąc określoną funkcję, jak i nieformalnym uważanym oddolnie przez innych jako przywódca.
Moje refleksje zawarte w książce skupiają się na liderach biznesu, ale sądzę, że treści w niej zawarte mogą być przydatne także w innych sferach życia społecznego. 
 
------------------------------

Lider prawie zawsze jest samotny w swoim środowisku zawodowym, bo normalnym i ludzkim jest, że podobieństwa się przyciągają i „każdy ciągnie do swojego” a liderów jest mało i króluje nieraz zawistna przeciętność, mierność. A już wybitnych liderów jest też również bardzo nieliczne grono wśród samych liderów. Dlatego tak ważne jest znalezienie sobie znajomych piastujących podobne funkcje i obracających się w podobnych kręgach, bo choć z reguły nie są to tzw. „przyjaciele”, ale zawsze jest to namiastka realizacji „stadnej potrzeby człowieka” i zawsze można w końcu znaleźć jakąś grupę osób, która może stać się bardzo bliskimi znajomymi a może nawet nieraz i w końcu przyjaciółmi. 
 
------------------------------

W pracy zawodowej i dążeniu do jak najlepszych stanowisk i stania się liderem nie można nigdy zapomina
o życiu prywatnym, o rodzinie, o odpoczynku i szanowaniu każdego człowieka, niezależnie kim jest i co robi.
Zapominając o życiu prywatnym grozi liderom często pracoholizm i nieraz w bardzo młodym wieku tzw. „syndrom wypalenia zawodowego” (jednostka chorobowa m.in. w USA). Poza tym będąc samotnym zawodowo to życie prywatne, rodzina, przyjaciele, odpoczynek, hobby mogą rekompensować i z reguły rekompensują ową „pustkę samotności”. Od samego początku kariery zawodowej potencjalny lider a później już lider powinien dążyć do realizowania tzw. „reguły 3x8”, czyli: 8 godzin na pracę, 8 godzin na sen i 8 godzin dla rodziny, przyjaciół, swoich zainteresowań i odpoczynek. Z wiekiem można urwać te 2 godziny snu i przeznaczyć je bynajmniej nie na pracę zawodową. Jest to trudne, szczególnie na początku kariery, ale zapewniam, że jej stosowanie implikuje też – oprócz emocjonalnej i psychicznej równowagi - zwiększenie wydajności i kreatywności zawodowej.

Natomiast ów szacunek do każdego człowieka jest bardzo istotny, bo nieraz władza i pozycja może powodować poczucie wyższości i pychy a przecież każdy z nas jest warty – jako człowiek – najwyższego szacunku i choć zdarzają się „kanalie” to przecież większość ludzi jest naprawdę wartościowa niezależnie od wykształcenia, pozycji społeczno-zawodowej czy posiadanych pieniędzy. 
 
------------------------------

Nigdy nie można się poddawać i należy „robić swoje”, nieraz pomimo krytyki i zawiści innych a gdy pojawi się jakaś szansa życiowa czy zawodowa to powinno się – niezależnie od wszystkiego - zaryzykować i ją „chwytać” – nigdy z niej nie rezygnować, bo później, nawet po latach często się żałuje niewykorzystanych szans więc lepiej zaryzykować i spróbować, i nawet ponieść porażkę, niż później żałować, że się nie spróbowało, bo to rodzi frustrację i zgorzknienie oraz ciągłe stawianie pytania: „Co by było, gdyby było?”.

------------------------------

W swoim życiu warto otaczać się zawsze ludźmi równymi sobie lub lepszymi, szczególnie w obszarze wiedzy, umiejętności, doświadczenia, dojrzałości, prawości, dobroci, miłości, elitarności w pozytywnym tego sensie. Gdy tak się dzieje to: „wyrównujemy siebie „w górę” i stajemy się coraz lepsi w określonych obszarach lub nawet w całości jako ludzie. Gdy zaś otaczamy się w różnych aspektach ludźmi o niższym od nas poziomie, to też równamy do nich „w dół” i stajemy się tacy jak oni, równamy do ich poziomu i się uwsteczniamy. Jest to zresztą rzecz oczywista od wieków, która została zawarta w takich powiedzeniach ludowych /przysłowiach jak: „Kto z kim przystaje, takim się staje” lub „Wszedłeś między wrony, musisz krakać tak jak one”.
 
------------------------------

Chciałbym też wskazać, szczególnie młodym ludziom, aby pielęgnowali swoje znajomości obecne, ale też te z lat szkolnych a już ze studiów w szczególności, bowiem tak naprawdę sukces życiowy a szczególnie zawodowy tak naprawdę zależy: w 35% właśnie od znajomości, w 25% od szczęścia, 25% od umiejętności interpersonalnych (budowa pozytywnych relacji z innymi ludźmi) a tylko w 15% od wiedzy merytorycznej, inteligencji czy umiejętności. Oczywiście te procenty mogą być różne w zależności od charakteru i szczebla zawodowego określonego stanowiska, ale znajomości stare i nowe są coraz ważniejsze wraz z zajmowaniem coraz wyższych stanowisk, w tym zarządczych a nie specjalistycznych. Warto sobie stworzyć własną bazę danych znajomych, np. korzystając z otrzymywanych w czasie swojej kariery zawodowej wizytówek. 
 
Ostatecznie – wedle mnie – najwyższe funkcje zarządcze można osiągnąć niemal tylko na zasadzie „polecenia” przez innych pełniących podobne funkcje, co w sumie jest naturalne, bo w takiej sytuacji „polecać” można tylko kogoś, co do którego mamy pewność, iż sobie poradzi na określonym stanowisku i mamy do niego pełne zaufanie. I nie jest to nic złego a wprost przeciwnie… na dobrą opinie pracuje się latami i jeżeli są ludzie, którzy decydują się na polecenie nas to możemy być tylko z tego dumni, dumni, że zapracowaliśmy na tak pozytywną opinię, iż ktoś ryzykuje własną osobą aby zaręczyć za nas. Oczywiście jest jeszcze model awansu zawodowego w jednej określonej firmie, gdzie pracuje się np. przez 15-20 lat żeby w końcu zostać członkiem zarządu czy prezesem. To też jest droga do sukcesu zawodowego. 
 
W tym kontekście należy powtórzyć znaną chyba wszystkim i już przeze mnie przytaczaną refleksję: „Na opinię o sobie pracuje się latami a można ją stracić bardzo szybko”. Więc trzeba o nią dbać cały czas i unikać „wpadek” i „upadków”, ale jednak jak już się zdarzą to należy jak najszybciej się otrząsnąć i nie rozpaczać „nad rozlanym mlekiem”, tylko spróbować się podnieść i znów „napełnić mlekiem” puste już naczynie – im szybciej, tym lepiej, bo naprawdę „upadek” czy „wpadka” mogą się zdarzyć każdemu i każdy zasługuje na drugą a nawet trzecią szansę. 
 
------------------------------

Ważne dla potencjalnych liderów jest to, żeby od wczesnych lat młodzieńczych i później przez całe życie angażować się też w działania społeczne na zasadzie wolontariatu lub finansowania organizacji pożytku publicznego, w czasie swojej kariery zawodowej należy postarać się o uczestnictwo w różnych organizacjach zawodowych czy związanych z określoną dziedziną wiedzy, bo to daje i zwiększenie ilości znajomych, i poszerzanie wiedzy oraz zbieranie doświadczeń od innych a ponadto zawsze możemy poprosić o konsultacje i radę od tych znajomych, fachowych znajomych. 
 
------------------------------

Dobrze jest znać ludowe powiedzenia, porzekadła, przysłowia, bo one są mądrością wielu pokoleń i z reguły są idealną wskazówką jak postępować w określonych sytuacjach w życiu osobistym, zawodowym czy społecznym. Podobnie należy wczytywać się w biografie czy też w autobiografie znanych ludzi oraz refleksyjnie zastanawiać się nad ich sentencjami czy opiniami. Te biografie to kapitalny fundament naszego własnego rozwoju i mogą pomóc w wyborze określonej ścieżki życia czy w podjęciu jakiejś decyzji. Czytanie biografii to tak jakby „rozmowa z przyjacielem” a do tego będącym wybitną osobą, od której możemy się czegoś nauczyć, czegoś dowiedzieć, dzięki której nie popełnimy tych samych błędów lub nie będziemy „wyważać dawno otwartych już drzwi”. 
 
------------------------------

Niezależnie jednak od wszystkiego, zawsze trzeba starać się zostawiać za sobą uśmiech i miłe wspomnienia u jak największej ilości ludzi. Największym błędem jest „trzaskanie drzwiami” i rozejście się w atmosferze wzajemnych animozji. Jest to ważne, bo różne są koleje losu i może się zdarzyć, że kiedyś znów znajdziemy się wśród grona dawno zostawionych w tyle ludzi i od których będziemy potrzebowali pomocy i wsparcia.

------------------------------

Nie można w ciągu swojego życia ograniczać się li tylko do poszerzania swojej wiedzy w zakresie wykonywanego przez siebie zawodu. To oczywiście jest ważne, ale też należy poszerzać swoje zainteresowania o inne dziedziny a już na pewno o takie, które będą wpływały na nasz rozwój - rozwój naszej osobowości, ducha, psychiki, intelektu. Wtedy będziemy stawali się coraz wartościowszymi ludźmi w sensie ogólnym, bardziej dojrzali. Poza tym poznawanie różnych obszarów wiedzy czy doświadczeń powoduje najczęściej powstanie tzw. „efektu synergii”, czyli sytuacji, gdy zsumowana wartość dodana jest większa niż prosta suma poszczególnych obszarów wiedzy czy umiejętności – „2+2=5.

Bardziej naukowo i ogólnie można zdefiniować „efekt synergii” jako sumę wartości poszczególnych elementów, obszarów, zjawisk czy procesów, wzajemnie ze sobą powiązanych na zasadzie sprzężeń zwrotnych i wzajemnych zależności powiększona o wartość dodaną wynikającą z wzajemnego pozytywnego oddziaływania na siebie tychże: elementów, obszarów, zjawisk czy procesów. 
 
------------------------------

Rozwój człowieka w zakresie kariery zawodowej, dojrzałości intelektualnej, emocjonalnej, psychicznej, społecznej winien być czasowo skorelowany z wiekiem oraz doświadczeniem. Innymi słowy chodzi o to, aby w odpowiednim wieku awansować, tak aby nie było to za wcześnie ani za późno a za idealny wiek na rozpoczęcia pełnienia najwyższych funkcji to najczęściej (są wyjątki) wiek mniej więcej 45-55 lat w zależności od cech osobowościowych konkretnego człowieka. Ten wiek osiągnięcia wyżyn przynosi – wedle mnie - największe „efekty synergii” a w pełnieniu funkcji można już wykorzystywać własne doświadczenia życiowo-zawodowe. Wtedy też człowiek gotowy jest na rozpoczęcie zaspakajania swojej potrzeby samorealizacji i twórczego rozwoju osobistego, która jest najwyższą potrzebą w strukturze „hierarchii potrzeb” A. Maslowa. 
 
W tym kontekście i opierając się na własnym doświadczeniu zauważyłem, że mężczyzna kształtuje się całościowo mniej więcej do 30-35 roku życia a później raczej niemożliwym jest kształtowanie go ponownie i jego myślenie, działanie, postawy życiowe czy poglądy zostają takie same już do końca życia. Stąd trzeba zrobić jak najwięcej dla siebie do tego wieku, bo później jest już w większości przypadków za późno. Natomiast nie wiem czy podobnie jest u kobiet, bo to ta piękniejsza część ludzkości, ale jednocześnie o wiele bardziej skomplikowana psychicznie od mężczyzn i trudno nieraz prostolinijnie opisać i przewidzieć jej reakcje czy decyzje, choć bardzo często kobiety są sprawniejsze i efektywniejsze w swoich działaniach niż często prostolinijna „płeć brzydka”.

------------------------------

Popełnianie błędów jest immanentną cechą ludzi, którzy cokolwiek robią. Ten nie popełnia błędów, kto nic nie robi. Ważne jest natomiast uczenie się na własnych błędach i nie popełnianie ich już w przyszłości. Oczywiście nieraz dla zrozumienia można jakiś błąd powtórzyć, ale maksymalny limit na popełnianie tych samych błędów to 3 razy, później już nic nie usprawiedliwia ich ponownego popełniania w tym samym obszarze. Jednak najlepiej – i to jest już kunsztem – uczyć się na błędach innych, choć jest to bardzo trudne, bo wymaga niesamowitej spostrzegawczości, zrozumienia sytuacji innych oraz przede wszystkim wysoko rozwiniętej empatii, na którą stać naprawdę bardzo niewielu”. Więc uczmy się przede wszystkim na błędach własnych i w miarę możliwości też na błędach innych!.

------------------------------

Każdy musi i powinien szanować siebie i mieć realne poczucie własnej wartości. W tym kontekście ważna jest uwaga, że trzeba w swojej karierze zawodowej z reguły „iść cały czas do przodu”, czyli cały czas obejmować podobne lub wyższe funkcje za każdą zmianą pracy czy też awansem w obecnej pracy. Jeżeli już decydujemy się np. na zmianę miejsca pracy, to nigdy na niższe stanowisko, choć byłoby lepiej płatne. Oczywiście w sytuacji, gdy ta zmiana miejsca pracy lub degradacja stanowiskowa nie wynika z braku przygotowania zawodowego, merytorycznego czy braku odpowiednich umiejętności i predyspozycji do zajmowania określonych stanowisk. 
 
Innymi słowy (chodzi w zarysie o pokazanie awansu pionowego o jeden lub dwa szczeble wyżej): gdy ktoś jest już kierownikiem to powinien zmienić pracę na taką ze stanowiskiem co najmniej kierownika a najlepiej z-cy dyrektora czy dyrektora; gdy ktoś już osiągnął np. pułap dyrektora to powinien zmienić pracę na taka ze stanowiskiem co najmniej dyrektora a najlepiej już członka zarządu lub nawet prezesa zarządu.
Jest to wymóg konkretny i nawet jeżeli – szczególnie w przypadku wyższych stanowisk – musimy trochę poczekać na znalezienie odpowiedniej pracy, to lepiej poczekać niż przyjmować taką z niższym stanowiskiem. 
 
Poza tym – przy założeniu dalszej merytorycznej przydatności do pełnienia określonego stanowiska – aplikowanie o pracę na stanowiska niższe od dotychczas zajmowanych z reguły kończy się niepowodzeniem z jednej prostej przyczyny: nowy przełożony prawie nigdy nie zatrudni kogoś, kto już pełnił takie stanowisko jak on a teraz ma być jego podwładnym. Dzieje się tak z wielu powodów, z których dwa są najistotniejsze: po pierwsze - przełożony będzie się obawiał o utrzymanie swojego stanowiska, które może przejąć jego doświadczony nowy podwładny a po drugie - ze względu na zawodową mentalność nowego podwładnego, którym – ze względu na pełnienie wcześniej tożsamego z przełożonym stanowiska – będzie trudno kierować.
Jest jeszcze coś takiego jak wspomniana mentalność: są mentalni liderzy czy kierownicy i są mentalni podwładni, pracownicy. Nie ma to nic wspólnego z oceną wartości danego człowieka, ale z jego zbiorem cech określających jego predyspozycje do pełnienia określonych funkcji. Są po prostu ludzie, którzy nie nadają się do kierowania a którzy mogą być idealnymi i świetnymi podwładnymi (np. specjalistami w określonej dziedzinie, też samodzielnymi) i szczęśliwie spełniać się w swojej pracy, ale i są ludzi, którzy nie nadają się na bycie podwładnymi a potrafią być świetnymi liderami, kreatorami, szefami, strategami. I jeżeli zdarzy się np. taka sytuacja, że ktoś o mentalności podwładnego nagle zostanie szefem, to oczywiście nie poradzi sobie na tym stanowisku i poniesie porażkę i odwrotnie – jeżeli ktoś o mentalności przełożonego zostaje nagle podwładnym, to musi się to zakończyć porażką: albo jego połączoną z frustracją, albo przełożonego - konflikt zawodowy jest w takiej sytuacji nieunikniony, stąd też przełożeni nie zatrudniają mentalnych równych sobie podwładnych i to chyba jest słuszne. 
 
------------------------------

Ważne jest, aby – w zależności od swojego charakteru pracy - gromadzić dla siebie wszystko, co w określonej firmie i na określonym stanowisku zostało przez nas dokonane, wykreowane, stworzone, napisane oraz tak naprawdę wszystko, co dotyczy naszej pracy: pisma, strategie, analizy, prezentacje, materiały ze szkoleń, materiały wewnętrzne firmy i inne, bo to zawsze może się przydać w kolejnej pracy i można będzie z tego korzystać bez konieczności ponownego nakładu pracy na coś, co już kiedyś zostało przez nas lub innych zrobione. Trzeba np. wszystko, co możliwe kserować lub/i kopiowa
materiały na własne nośniki elektroniczne jak: DVD, CD, pamięć SD, pendrive. Oczywiście należy zawsze zachować lojalność wobec swojej firmy a materiały te wykorzystywa
jedynie jako wzory i szablony a nie jako element walki konkurencyjnej i „zdrady” swojej byłej firmy. 
 
------------------------------

Ścisły nadzór i kontrola podwładnych wraz ze zwracaniem im uwagi na rzeczy, które robią źle jest najwyższym aktem szacunku dla podwładnych… bo pozwala im się rozwijać i nie popełniać błędów. Przełożony, który nie karci i nie kontroluje podwładnych nie nadaje się do funkcji przełożonego. Z drugiej zaś jednak strony wtedy, gdy podwładny dobrze wykonuje swoją pracę to trzeba go pochwalić i wyrazić uznanie, nie zawsze w postaci premii finansowej, ale nieraz zwykłej pochwały w gronie wielu innych. Taki przełożony, który tego nie potrafi bądź boi się o swoją reputację nie nadaje się również na przełożonego. 
 
------------------------------

Każdy ma swoje powołanie dane od Boga i każdy może być szczęśliwym realizując to powołanie, niezależnie jakie i do czego ono jest. Tak jest w życiu osobistym jak i zawodowym, gdzie są kierujący i są wykonawcy. Niezależnie jednak kto do jakiej grupy należy to posiada zawsze niezbywalne prawo uznawania go jako indywidualną osobę ludzką, posiadającą nie tylko te same co inni przyrodzone właściwości, ale też takie same jak inni prawa oraz osobistą godność.

------------------------------

Firma (ale i każda organizacja i wspólnota ludzka) to ludzie a nie budynki czy budowle, bo gdyby przenieść pracowników w zupełnie inne miejsce, to i tak byłaby to ta sama firma. 
 
Firmę można porównać do organizmu człowieka i samego człowieka, któremu potrzebne do prawidłowego funkcjonowania są wszystkie organy zewnętrzne i wewnętrzne: od małego palca u nogi, poprzez ręce, aż do serca i mózgu, czyli każdy pracownik na każdym stanowisku pracy jest potrzebny i ważne, żeby swoją pracę wykonywał najlepiej jak potrafi i najlepiej jeszcze odczuwając jednocześnie z niej satysfakcję a jak trzeba to niech się cały czas doszkala i zwiększa swoje kompetencje. Ale każdy organ ma swoje zadania do wykonania i musi to robić perfekcyjnie a całością firmy zawiaduje mózg, czyli zarząd (dyrektorzy). Jeżeli zaś jakiś organ szwankuje to należy dołożyć wszelkich starań, aby go wyleczyć a jak już nic nie pomoże to należy dokonać transplantacji, czyli zatrudnienia kogoś innego na miejsce nieefektywnego lub nielojalnego pracownika. 
 
Uniwersalne przesłanie dla załogi każdej firmy czy organizacji może brzmieć następująco: „Wszyscy wiosłujemy razem w jednym kierunku… znamy cel podróży – rozwój firmy teraz i w przyszłości. Każdy z nas, proporcjonalnie do miejsca w hierarchii firmy, jest niezbędny w tej podróży i jest częścią osiągnięcia sukcesu, jakim jest dotarcie do jej celu”. 
 
------------------------------

Jednymi z najważniejszych cech każdego pracownika są lojalność i prawość charakteru bowiem każdego można niemal wszystkiego, co merytoryczne nauczyć, ale charakter i postawa życiowa u dorosłego człowieka jest prawie, że niemożliwa do zmiany. 
 
Niemniej jednak – opierając się na wielu źródłach oraz własnych i innych doświadczeniach zawodowych – można wskazać jeszcze wiele innych cech idealnego pracownika, z których zbioru opracowałem „POLSKI WZORZEC SUPER PRACOWNIKA”, który zawiera 28 pożądanych cech, do których maksymalizacji w różnym nasileniu powinien dążyć pracownik, aby był w swojej pracy najlepszy jak tylko to jest możliwe. Każda z tych cech zaczyna się od poszczególnych liter wchodzących w skład nazwy owego modelu. Nie należy go oczywiście traktować ze „śmiertelną powagą”, ale jako tylko pewien drogowskaz dla siebie i swoich podwładnych, bo gdyby w ogóle ktokolwiek miał te wszystkie cechy jednocześnie i to w maksymalnym natężeniu, to mielibyśmy do czynienia z jakąś formą genialnego nadczłowieka, niemal jakiejś hybrydy człowieka ze sztucznym robotem i na szczęście jest to niemożliwe… i mam nadzieję, że – pomimo różnych prób pseudonaukowców - nigdy nie będzie możliwe. 


 (ewentualnie można zastanowić się nad zamianą w kategorii „SUPER”: „stresoodpornoś
na” szczerość”, bowiem stresoodporność nieraz wiąże się z cynizmem i egocentryzmem a cynizm i bezduszność jest jak najgorszym wyznacznikiem charakteru człowieka – choć odporność na stres może się z tymi cechami w ogóle nie wiązać i poza nimi nieraz można go uznać za wielce pożądany. W książce opisuję subiektywne znaczenie tych cech oraz ich charakterystykę i przydatność pracowniczą) 

Osiągnięcie określonego poziomu natężenia tych cech winno być uwarunkowane koniecznością synergicznej ich współzależności implikującej (indukującej) coraz wyższą wartość pracownika z uwzględnieniem: uwarunkowań funkcjonowania i charakteru firmy oraz jej celów strategicznych; rodzaju, charakteru i specyfiki stanowiska piastowanego przez pracownika. Oznacza to, iż nie jest wskazane a nawet możliwe, aby każda z tych cech mogła osiągnąć najwyższą wartość nasilenia i aby można było osiągnąć teoretyczną najwyższą sumę teoretycznych maksymalnych wartości nasilenia wszystkich tych cech a trzeba raczej dążyć do tego, aby każda z tych cech miała taką wartość nasilenia, że ich suma tworzyć będzie w określonych powyżej warunkach optymalną wartość, dzięki której nastąpi taki efekt synergii, który daje najwyższą wartość pracownika, ze wszystkich innych możliwych współzależnych konfiguracji wartości stopnia nasilenia tych cech.

Niektóre z tych cech winny być tym bardziej nasilone, im wyższe stanowisko zajmuje pracownik a już dla „top managamentu” część z nich musi osiągnąć niemalże maksymalną w danych warunkach wartość nasilenia i w obszarze zarządczym można jeszcze dodać dwie cechy: systemowość i praktyczność, choć ta druga związana jest nierozerwalnie z racjonalizmem i racjonalnością. 
 
------------------------------

W zarządzaniu należy hołdować tzw. „złotej zasadzie zarządzania”: Z = O = U, czyli „zakres obowiązków zawodowych” winien się równać „zakresowi odpowiedzialności” oraz „zakresowi określonych uprawnień, w tym finansowych”.
------------------------------
Od pewnego szczebla, rangi stanowiska pełnionego przez określonego pracownika, spełnia on rolę reprezentanta firmy na zewnątrz. Tacy pracownicy (od zastępcy kierownika działu, wydziału wzwyż) powinny być szkoleni nie tylko z zakresu spraw obejmujących ich zakres obowiązków, ale też w wielu różnych dziedzinach, począwszy od savoir-vivru poprzez sztukę mówienia i przemawiania aż do znajomości psychologii oraz dziedzin pozwalających zaspokoić potrzebę samorozwoju (najwyższa kategoria potrzeb A. Maslowa). Dla tej kategorii pracowników należy refundować im koszty reprezentacyjne, czyli np. zakup garniturów czy garsonek oraz wiele innych wraz z a’la niefinansowymi instrumentami motywacyjnymi (telefon, laptop, gabinet, karta kredytowa, samochód służbowy, mieszkanie, wakacje, prywatna opieka medyczna, siłownia, basen i inne). To wszystko wydaje się normalne, ale nie zawsze jest realizowane przez firmy, szczególnie w zakresie podnoszenia wartości osobowości pracowników, niezwiązanej w żaden sposób z gratyfikacjami namacalnymi materialnie ani podwyższającymi umiejętności merytoryczne związane ze stanowiskiem ich pracy.

------------------------------

Najwyższe kierownictwo firmy powinno zarabiać odpowiednio dużo, żeby mogło zajmować się długookresowym rozwojem i trwaniem firmy (jej strategią ogólną i w każdym obszarze funkcjonalnym przedsiębiorstwa), ale wysokość owych zarobków winna mieć jakieś granice i być powiązana z kondycją firmy i zarobkami w danej firmie. 
 
Można pokusić się o wskazanie pewnego modelu w zakresie wysokości zarobków pracowników opartego na tzw. mnożniku związanym albo ze średnią zarobków w firmie, płacą minimalną w firmie i innymi miernikami (mediana). W odniesieniu np. do płacy minimalnej w określonej firmie moja propozycja jest następująca: „Prezes Zarządu powinien zarabiać maksymalnie 21 x płaca minimalna w firmie, Wiceprezes Zarządu maksymalnie 19x, Członek Zarządu 18x, Prokurent Zarządu 15x, Dyrektor Pionu 12x, Z-ca Dyrektora Pionu i Główna Księgowa 9x, Kierownik Działu 6x, Z-ca Kierownika Działu i Kierownik Sekcji 5x, starszy specjalista 3,5x, specjalista 2,5x, starszy referent 2x, referent 1,5x”. Tworząc „Regulamin Wynagradzania” warto też określać przedział płacowy na określonych stanowiskach (stawkach zaszeregowania), aby w ten sposób można też było „awansować w poziomie” a podane nazwy stanowisk można też odnieść do równorzędnej - w zakresie miejsca w strukturze organizacyjnej - terminologii angielskojęzycznej (np. Kierownik Działu – Product Manager). Takie określenie wysokości zarobków powiązane z zarobkami w firmie powoduje zwiększenie motywacji do osiągania dobrych wyników firmy i dobrej pracy na każdym stanowisku a także do dbałości zarządu o zadawalający status materialny pracowników, co też wymaga najpierw dbałości o kondycję (w tym finansową) firmy. Ponadto niweluje wybujałe nieraz i oderwane od rzeczywistości i sytuacji firmy płace zarządu, z czym dzisiaj mamy powszechnie do czynienia, np. w bankowości i różnych korporacjach. 
 
------------------------------
Pełniąc funkcje kierownicze, w tym zarządcze koniecznie należy określić w strukturze organizacyjnej najważniejsze strategiczne stanowiska, od których zależy trwanie i rozwój firmy. Te stanowiska winny być obsadzane ludźmi sprawdzonymi i odpowiednimi z punktu widzenia realizacji celów taktycznych i strategicznych firmy. O nich trzeba szczególnie dbać, ale też dużo wymagać, bowiem są „lokomotywą” firmowego „pociągu”. 
 
Tym niemniej należy też zawsze mieć zabezpieczoną tzw. rezerwę kadrową na owe stanowiska. Realnie wygląda to tak, że w strukturze organizacyjnej (w jej poufnej wersji) obok każdego strategicznego i zatrudnionego obecnie na określonym stanowisku pracownika firmy widnieją przypisane osoby (najczęściej dwie), które w razie konieczności lub zdarzeń losowych mogą swobodnie i płynnie go zastąpić. Mogą to być osoby, które już są pracownikami firmy na innych stanowiskach lub też osoby z zewnątrz wyłonione podczas procesu rekrutacji. 
 
Powyższe zabezpiecza ciągłość funkcjonowania firmy w razie: np. nagłych wypadków losowych (np. długookresowa choroba czy śmierć pracownika), awansu lub odejścia pracownika z firmy albo też konieczności jego zwolnienia. Ponadto wpływa motywująco na pracowników zajmujących już wybrane strategiczne stanowiska i funkcje w firmie. 
 
------------------------------

Prawie każda firma w swoim działaniu powinna opierać się o następujące zasady: etyka, transparentność i odpowiedzialność społeczna; niekonwencjonalność, innowacyjność, skuteczność i efektywność; empatia w zarządzaniu i konkurowaniu; rzetelność, lojalność oraz zaufanie we wzajemnych relacjach z interesariuszami wewnętrznymi i zewnętrznymi; profesjonalizm i wysoka jakość produktów oraz usług.

------------------------------

Każdy lider w swoim życiu osobistym i zawodowym musi sobie stawiać ambitne cele, bo jak nawet, gdy osiągnie się choć jakąś cząstkę tych ambitnych celów, to i tak to będzie więcej niż osiągnięcie celów miałkich, małych czy łatwych do osiągnięcia.
 
Jesteś – jako lider – tyle wart, ile ostatnio przez ciebie wykonane zadanie”. Oznacza to tyle, żeby nie opierać się na przeszłych sukcesach, ale cały czas być jak najlepszym w teraźniejszości i podchodzić do każdego nowego zadania z jak największym zaangażowaniem i profesjonalizmem. Jest to trudne, ale po to się jest liderem, żeby tego wciąż próbować. 
 
------------------------------
------------------------------

To tyle wybranych cytatów z przygotowywanej przeze mnie książki. Mam nadzieję, że wzbudziłem nimi choć malutkie zainteresowanie. Cały czas ją piszę i jeszcze nie dokonałem ostatecznego jej „szlifu”, który nastąpi w momencie jej zakończenia.


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com