Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wolna Polska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wolna Polska. Pokaż wszystkie posty

środa, 22 marca 2023

Istnienie Polski - o to toczy się wyborcza gra!

Zupełnie nie rozumiem, że w de facto trwającej już kampanii wyborczej nie ma dyskusji o rzeczy najważniejszej, czyli o tym czy Polacy chcą zachować swoje państwo - Polskę.

I właśnie od zadania pytania: "Czy jest Pan (Pani) za zachowaniem swojego niepodległego i suwerennego państwa, czyli swojej Ojczyny - Polski?" winno się zaczynać każde wyborcze spotkanie, niezależnie z kim!

Na tak postawione pytanie może paść tylko zero-jedynkowa odpowiedź: "TAK" lub "NIE". 

Można by jeszcze maksymalnie rozszerzyć to pytania i skonstruować go np. następująco: "Czy jest Pan (Pani) za zachowaniem swojego państwa-Polski, czy też chce Pan (Pani), aby Polska zniknęła z mapy Europy i stała się częścią Republiki Federalnej Europy, czyli landem niemieckim w Jednym Sfederalizownym Państwie Europa - czyli czy chce Pan (Pani), aby Polska stałą się częścią IV Rzeszy Niemieckiej, nowego Związku Socjalistycznych Republik Europejskich?"

Więc zwracam się do Państwa z pytaniem: "Czy chcą Państwo nadal posiadać własną Ojczyznę - niepodległą i suwerenną Polskę, własne państwa z określonymi granicami na mapie Europy?"

Jeżeli "TAK" to już więcej nie potrzeba żadnej kampanii wyborczej, bo wszystko inne jest wtórne wobec najważniejszej kwestii - istnienia Polski! Przy tej odpowiedzi możemy głosować na partie z szeroko rozumianej strony konserwatywnej: PiS i/lub Solidarną Polskę (ZP), Konfederację, okołokukizowców czy na środowiska republikańskie... a nawet na PSL, gdyby startował samodzielnie bez Polski 2050 Sz. Hołowni. Pozostaje też nam decyzja o absencji wyborczej. 

Jeżeli zaś odpowiemy, że "NIE" chcemy, aby Polska dalej trwała jako suwerenne i niepodległe państwo to możemy zagłosować na każdą partię totalnej opozycji: KO (PO), całą lewicę, zielonych, Polskę 2050 i jakieś inne totalniackie efemerydy. I tutaj też pozostaje nam decyzja o absencji wyborczej. 

Pomyślmy zatem o naszej Ojczyźnie, gdy będziemy oddawać głos w wyborach...

P.S.

Rok 2016

"Niemiecki minister spraw zagranicznych przedstawił szefom dyplomacji państw Grupy Wyszehradzkiej 9-stronicowy dokument, w którym Berlin i Paryż postulują stworzenie europejskiego superpaństwa. Do zapisów propozycji dotarł portal tvp.info oraz dziennikarze programu „Minęła 20”. Pomysł został określony jako „ultimatum”.


Berlin i Paryż chcą, by Unia Europejska zmieniła się w jedno superpaństwo, w którym dotychczasowi członkowie straciliby prawo do posiadania własnej armii, służb specjalnych, kodeksu karnego i systemu podatkowego, w tym waluty i banku centralnego. Zastąpione miałyby one zostać przez wspólny system. Także granice miałyby stać się domeną „superpaństwa”.

„Francja i Niemcy dzielą wspólną wizję Europy jako unii bezpieczeństwa, bazującej na solidarności i wzajemnej pomocy pomiędzy państwami członkowskimi, wspierającymi wspólną politykę bezpieczeństwa i obrony. Zapewnienie Europie bezpieczeństwa, jak również udział w budowaniu pokoju i stabilizacji globalnej, leżą w samym sercu projektu europejskiego” – napisano w dokumencie i dodano, że powołany powinien zostać „European Security Compact”, co może sugerować chęć ograniczenia roli NATO na kontynencie. „W ramach współpracy europejskiej państwa członkowskie zamierzają ustanowić stałą strukturę kooperacji w dziedzinie obrony, wraz ze zdolnością do uruchomienia operacji obronnych w sposób elastyczny. W sytuacjach, w których jest to potrzebne, państwa UE powinny rozważyć powołanie morskich sił zbrojnych lub pozyskanie innych rodzaju zdolności z zasobów należących do UE” – wskazano.

W dokumencie wskazano także w jaki sposób powinny zostać zorganizowane nowe wspólne służby specjalne oraz ujednolicone prawo karne.

Dokument nie pozostawia wątpliwości co do problemu kryzysu migracyjnego. Berlin i Paryż chcą, by stworzony został system przymusowego rozdzielania migrantów, którzy zdołają dotrzeć do granic Europy.

Francuzi i Niemcy przekonują również, że konieczne jest pogłębienie integracji ekonomicznej poprzez stworzenie pełnej unii monetarnej oraz zmuszenie państw członkowskich do przyjęcia euro, choć z pozostawieniem prawa do decyzji „kiedy”.


----------------------------------------------

Rok 2021

Nowy rząd Niemiec chce przekształcić UE w "federalne państwo europejskie"

Poświęcony Europie rozdział zawartej w środę umowy koalicyjnej SPD, Zielonych i FDP "brzmi zaskakująco ambitnie" - zauważa tygodnik "Spiegel". Partnerzy koalicyjni chcą nadać UE konstytucję i rozwinąć ją w "federalne państwo europejskie".

"Przyszły rząd federalny wzywa zatem do stworzenia Stanów Zjednoczonych Europy" - pisze "Spiegel". "Po drodze chce zmienić traktaty UE - co w Brukseli jest powszechnie uważane za niemożliwe - i wprowadzić europejską ordynację wyborczą z ponadnarodowymi listami i wiążącym systemem najlepszych kandydatów".

Ponadto ma zostać zniesiony wymóg jednomyślności w polityce zagranicznej i bezpieczeństwa, co jest możliwe tylko w przypadku jednomyślnej decyzji wszystkich państw UE, oraz ma zostać powołany "prawdziwy minister spraw zagranicznych UE". Ostateczny cel to "bardziej sprawna i strategicznie suwerenna Unia Europejska".

"Sueddeutsche Zeitung" zwraca uwagę, że w umowie koalicyjnej, "nie wspominając o Węgrzech i Polsce, wzywa się Komisję Europejską do bardziej konsekwentnego i szybszego korzystania z istniejących instrumentów praworządności".

Socjaldemokratyczna SPD, Zieloni i liberalna FDP doszły do porozumienia w sprawie utworzenia nowego rządu Niemiec. Partyjni liderzy koalicji przedstawili w środę w Berlinie, liczącą ponad 170 stron umowę koalicyjną, w której sporo miejsca poświęcono polityce zagranicznej.


-----------------------------

Rok 2022

PE chce superpaństwa UE, chce pozmieniać traktaty.

Parlament Europejski przyjął w czwartek rezolucję wzywającą Radę Europejską do rozpoczęcia procesu rewizji traktatów unijnych i przyznania PE m.in. prawa inicjatywy ustawodawczej, a także do wprowadzenia głosowania większościowego w Radzie UE

Czytaj też: Polska powinna utrzymać swoje weto i zastosować jeszcze cztery inne

Czytaj też: PE przeciw KE ws. polskiego KPO. Kto działa na rzecz Putina

Eurodeputowani głosujący za przyjęciem rezolucji chcą zmian w kilku obszarach funkcjonowania Unii. Postulują m.in. zreformowanie procedur głosowania w Radzie UE w celu zwiększenia zdolności Unii Europejskiej do działania, w tym przejścia z jednomyślności na głosowanie większością kwalifikowaną, w obszarach takich jak sankcje, tzw. klauzule pomostowe oraz w sytuacjach nadzwyczajnych.

Domagają się także rozszerzenia uprawnień Unii na takie sfery jak ochrona zdrowia, energetyka, obronność oraz polityka społeczna i gospodarcza.

Chcą też, by Parlament Europejski miał prawo do inicjowania, zmieniania lub cofania przepisów oraz by otrzymał pełnię praw jako współprawodawca w zakresie budżetu UE.

Rezolucja została przyjęta 355 głosami za, przy 154 głosach przeciw i 48 wstrzymujących się.

Podczas debaty, która odbyła się tego samego dnia, niektórzy eurodeputowani apelowali, by już na szczycie Rady Europejskiej 23-24 czerwca unijni przywódcy zdecydowali o utworzeniu „Konwentu”, który miałby zająć się ewentualnymi zmianami traktatowymi. Grono to składałoby się z eurodeputowanych, komisarzy, posłów z państw członkowskich oraz przywódców UE.

Pretekstem do uchwalenia rezolucji było zakończenie 9 maja Konferencji w sprawie przyszłości Europy - serii debat i dyskusji prowadzonych ze społeczeństwem obywatelskim na temat wyzwań i priorytetów stojących przed UE.

Zabierając głos w debacie, europosłanka PiS Beata Kempa wyraziła sprzeciw wobec ewentualnych zmian w traktatach.

Żeby usprawnić proces decyzyjny w Unii Europejskiej, nie trzeba zawracać kijem Renu. Wystarczy Unię odbiurokratyzować i wystarczy, żebyśmy się po prostu wzajemnie szanowali. Bo Unia powstała jako wspólnota silnych, suwerennych i niezależnych państw - oświadczyła, wskazując, że właśnie „różnorodność, poszanowanie dla krajowych tradycji, legislacji, obyczajów oraz wspólny fundament oparty na prawie rzymskim, prawie do życia, na etyce chrześcijańskiej” był przez lata siłą Wspólnoty.

Eurodeputowana oceniła, że w ostatnich latach UE stała się „bezdusznym, biurokratycznym lewiatanem, który jest skupiony na nagonce na te kraje członkowskie, które myślą inaczej niż liberałowie, Zieloni i Lewica, i w którym panuje duch braku szacunku dla wewnętrznych decyzji przez tworzące Wspólnotę państwa”.


-----------------------------------------

Rok 2022

Niemcy nie kryją mocarstwowych zapędów. Scholz już jawnie snuje wizję unijnego superpaństwa pod przywództwem Berlina.

Coraz śmielej! Nie ma już nawet udawanej dyplomacji. Jest twardy szantaż finansowy i bezdyskusyjne wskazanie przywództwa. Wczorajsze wystąpienie kanclerza Niemiec w Pradze jasno wskazuje kierunek działań. Olaf Scholz mówi o rozszerzeniu UE, liczącej 30 lub 36 członków, ale ma to być unia, która będzie bardzo różnić się od obecnej. Na czym miałaby polegać zmiana zasad? Na podporządkowaniu krajów członkowskich koncepcji lidera, tak by rozbieżne interesy państw członkowskich nie zablokowały kierunku wyznaczanego konsekwentnie przez Niemcy. Idea superpaństwa ma się – jak widać – świetnie.

Nie jest to pierwsze wystąpienie Olafa Scholza, w którym ogłaszając przywództwo Niemiec, zapowiada osłabienie decyzyjności poszczególnych państw. Ponad miesiąc temu apelował, że należy wyzbyć się „narodowych egoizmów” na rzecz całej wspólnoty UE. Teraz idzie jeszcze dalej. Podczas wczorajszego wykładu na Uniwersytecie Karola w Pradze opowiedział się za rozszerzaniem Unii Europejskiej m.in. o Ukrainę, ale z zastrzeżeniem, że konieczna jest zmiana zasad funkcjonowania wspólnoty. Według kanclerza Niemiec, wraz z przyjęciem każdego nowego państwa członkowskiego, będzie rosło ryzyko, że jeden kraj uniemożliwi innym „posunięcie się naprzód”. Co zatem zrobić? Zakneblować. Stara, niemiecka – dobrze nam znana - szkoła.

Dlatego zaproponowałem stopniowe przejście do większościowego podejmowania decyzji we wspólnej polityce zagranicznej, ale także w innych dziedzinach, np. w polityce fiskalnej

— oświadczył Scholz.

Apetyty są – jak widać – potężne. Narzucanie woli unijnych liderów państwom członkowskim miałoby wykraczać dalece poza traktatowe kompetencje. Ma dotyczyć prowadzenia polityki zagranicznej, polityki fiskalnej, ale także polityki wewnętrznej i stanowienia prawa. Olaf Scholz stwierdził bowiem, że nie można zaakceptować sytuacji, w której w państwach członkowskich UE naruszane są rządy prawa.

Nie powinniśmy się obawiać wykorzystania wszystkich dostępnych opcji w celu wyeliminowania braków

— stwierdził, dodając że do środków tych należy procedura praworządności działająca na podstawie art. 7. Po raz kolejny zaznaczył, że rzeczą sensowną jest konsekwentne powiązanie unijnych świadczeń z przestrzeganiem standardów praworządności, a Komisja Europejska powinna mieć nowe możliwości wszczynania postępowań w sprawie uchybienia zobowiązaniom państwa członkowskiego.

Idea superpaństwa ma się doskonale. O Ile jeszcze kilka lat temu próbowano kamuflować mocarstwowe zapędy Niemiec, teraz działania są jawne. Polska stoi pod unijnym pręgieżem, należne nam fundusze są wstrzymywane, co rusz jakiś unijny „dyplomata” ciska w stronę Warszawy kolejne plugawe groźby, a całej tej butnej postawie przyklaskuje polska opozycja. Najwyższa pora, by rzucić wszystkie siły na ratowanie polskiej suwerenności. Na tym poziomie rozgrywek nawet drobny błąd może okazać się błędem śmiertelnym.


--------------------------------

Rok 2023

"W Parlamencie Europejskim trwają prace nad nowym kształtem Unii Europejskiej. Zmiany mają dotyczyć przekazania wielu kompetencji dotychczas należących do państw członkowskich na rzecz Brukseli. O sprawie mówił w programie #Jedziemy Jacek Saryusz-Wolski, europoseł PiS (...) "Żeby uruchomić zmiany traktatu, potrzebne jest uruchomienie artykułu 48. Do tego potrzebny jest raport PE, który zostanie przedstawiony Radzie. I nad tym pracuje zespól 6 sprawozdawców reprezentujących 6 grup politycznych komisji konstytucyjnej. Wczoraj żeśmy zakończyli po kilku miesiącach pierwsze czytanie. Te zmiany w traktatach mieszczą się na 219 stronach. One dotyczą głównego traktatu UE, drugiego traktatu o funkcjonowaniu UE i protokołów. Prace mają w założeniu zostać zakończone do lata i wtedy nastąpi przekazanie Radzie. Ta Rada czeka z uruchomieniem dalszych kroków. To jest ogromny materiał"

- oznajmił polityk. 

Europoseł wskazał, że w projektowanych zmianach chodzi o dwie sprawy: "obalenie zasady głosowania jednomyślnego, czyli weta we wszystkich obszarach, w tym zastrzeżonych, jak polityka zagraniczna, bezpieczeństwa, podatki, polityka społeczna, polityka energetyczna". Druga ze zmian ma polegać na tym, "by przekazać na szczebel UE kompetencje, które dotąd były wyłączną kompetencją państw członkowskich do grupy kompetencji dzielonych, tu jest 10 obszarów, trudno byłoby wymienić co pozostaje – polityka zagraniczna, bezpieczeństwa, obrona, granice, lasy, edukacja, zdrowie, ochrona środowiska, energia". Dodał, że jest to "wielki transfer kompetencji z poziomu państw członkowskich na poziom Unii Europejskiej".

"Te zmiany to przewrót kopernikański. To jest odejście od Unii Europejskiej takiej, jaką znamy. Pójście w kierunku superpaństwa o przemożnych kompetencjach i resztkowych kompetencjach państw członkowskich"

- ocenił. 

Dodał, że obecnie jest "napór ze strony państw członkowskich, na horyzoncie jest ich wielki szantaż, w którym Niemcy i Francja mówią, ze albo się zgodzicie na taką zmianę polegającą na przekształceniu Unii w superpaństwo, albo zablokujemy przyjęcie do Unii Ukrainy".

"Ten szantaż jest wielką pułapką dla kraju takiego jak Polska. Wtedy znajdziemy się w potrzasku. Ci federaliści nas będą atakowali, że nie chcemy się zgodzić, a Ukraina będzie miała pretensje, że blokujemy jej wejście do Unii Europejskiej w kontrze do tego, co robimy"

- powiedział Saryusz-Wolski. 

środa, 15 marca 2023

O co toczy się wyborcza gra oraz głupiutka PO, która Polaków uważa za debili...

Nie wiem czy jeszcze Państwo pamiętają próbę puczu, rokoszu, zamachu stanu dokonaną przez PO i jej wewnętrznych i zewnętrznych akolitów pod koniec 2016 roku, czyli mniej więcej rok po wygraniu przez PiS wyborów? 

Próba, dzięki trzeźwości PiS nie udała się, bowiem koniec końców PiS przyjął konieczną ustawę budżetową poza okupowaną przez opozycję Salą Plenarną (w Sali Kolumnowej) a ludzie wystawili do PO "środkowy palec" i nie stawili się gremialnie na demonstrację przed gmachem Sejmu.  

Ale warto przypomnieć jak to było...

- KOD zgłosił piątkowe (16 grudnia 2016 roku) i późniejsze demonstracje kilka dni wcześniej, gdy nie było jeszcze w ogóle wiadomo o hucpie w sejmie; 

- totalna opozycja parlamentarna na piątek (16 grudnia) zamówiła do sejmu 1000 kanapek;

- we Wrocławiu (16 grudnia) pojawił się (jako obrońca i przywódca opozycji?) D. Tusk a do Polski przyleciał R. Sikorski. D. Tusk we wrocławskim przemówieniu stwierdził, że te polskie grudnie bywały już tragiczne dla Polski; 

- opozycja (16 grudnia wieczorem) zablokowała mównicę sejmową i fotel Marszałka Sejmu, by w ten sposób opanować sejm i nie dopuścić PIS-u do obrad, a tym samym do uchwalenia ustawy budżetowej i ustawy dezubekizacyjnej (sic!). Pomimo, że Sejm jednak obradował w Sali Kolumnowej i uchwalił obie ustawy oraz większość sejmowa zrezygnowała ze zmian organizacji pracy dziennikarzy, totalniacy zapowiedzieli okupacje sejmu do 11 stycznia. W momencie rozpoczęcia okupacji sali sejmowej totalniacy mieli już przygotowane banery, hasła i inne medialnie użyteczne gadżety,
 
- na ulicy (16 grudnia) wybuchły demonstracje i miały też zablokować sejm oraz doprowadzić do rozlewu krwi a cynicznie rozgrzana redaktor K. Kolenda-Zaleska w TVN już informowała, że tego "tłumu" demonstrujących już nic nie zatrzyma; 

- jakiś osobnik o nazwisku  bodajże Diduszko (16 grudnia) położył się na ulicy udając rannego i nieprzytomnego i na miejscu od razu znalazły się media, w tym niemieckie oraz od razu powstał spot PO z tym niby rannym; 

- nastąpiło (16, 17,18 grudnia) zatrzymanie przez firmę Emitel przesyłu w znacznej części Polski sygnału TVP (sic!) i to akurat m.in. w momencie, kiedy miało być emitowane orędzie Premier Beaty Szydło;

- w piątek (16 grudnia) doszło też do poważnej awarii systemu "Źródło", czyli zintegrowanego systemu rejestrów państwowych, gdzie znaleźć można takie informacje jak numery PESEL, dane z dowodów osobistych czy akty stanu cywilnego;

- na krótko (16 grudnia) padły systemy informatyczne Polskiej Agencji Prasowej (PAP), 

- w nocy z piątku na sobotę (16/17 grudnia) wprowadzono czasowe ograniczenia w ruchu powietrznym nad Polską a powodem była usterka awaryjnego systemu zasilania wykorzystywanego przez Polską Agencję Żeglugi Powietrznej;

-  19 grudnia wieczorem polski TiR wjechał w grupy Niemców robiących świąteczne zakupy zabijając 12 osób i raniąc około 56 osób. Pierwsze przekazy niemieckiej prasy podkreślały wyraźnie fakt, iż był to polski TiR z polskim kierowcą. Później okazało się, że zamachu terrorystycznego dokonał islamista a Polak próbował do końca zapobiec atakowi. Jednakże czy pierwsze informacje i sam zamach nie mogły być następstwem jakiegoś planu, gdzie Polak-faszysta-terrorysta w zemście za zamach stanu wjeżdża w Niemców w Berlinie lub zostaje zastrzelony przy próbie zamachu?;

- w poniedziałek (19 grudnia) wyznaczona została dyskusja w Komisji Europejskiej na temat Polski, która odbyła się 21 grudnia. Oczywiście jej efektem było ponowne dyscyplinowanie Polski i polskiego rządu oraz wyrażenie chęci nawet nałożenia na Polskę sankcji finansowych. Warto zauważyć, że 14 grudnia odbyła się debata na temat polski w parlamencie Europejskim, czyli dzień po tym jak totalna opozycja zapowiedziała swoje demonstracje 13 grudnia...;

- Pojawienie się w amerykańskim - oraz w wersjach na inne języki - NYT odredakcyjnego artykułu pod znamiennym tytule: "Tragiczny zwrot Polski", gdzie wskazywało się, iż w Polsce trwa totalny kryzys, opozycja okupuje sejm a na ulicach są setki tysięcy ludzi na antyrządowych demonstracjach. Oczywiście całą winą NYT obarczył partię PiS i wprowadzaną przez nią dyktaturę (więcej tu: http://klopotowski.salon24.pl/741361,troska-ny-times-a)

- we wtorek (22 grudnia) wybuchła potężna awaria T-Mobile, czego skutkiem były problemy z wykonywaniem telefonów i wysyłaniem wiadomości tekstowych na terenie całego kraju; 

- bodajże S. Niesiołowski ogłosił w rosyjskiej gazecie lub forum czy telewizji, że obalą PiS.

Całość zakończyła się 12 stycznia 2017 roku kompletną porażką antypolskiej PO oraz jej wewnętrznych i zewnętrznych akolitów lub mocodawców! 

Przyznają Państwo, że intryga była utkana misternie i mogła zakończyć się  bardzo niebezpiecznie dla Polski i Polaków. Mogła, ale tak się nie stało, dzięki mądrości Polaków, której nie docenili lub zlekceważyli jej biedni twórcy. 

A teraz? 

Mamy już 2023 rok, rok wyborczy, ale o tym przecież było wiadomo od dawna i wiadomo też od dawna, że niemiecka UE nie znosi obecnych władz w Polsce i robi od wielu lat wszystko, żeby ta władza nie została przedłużona na kolejną kadencję. Jaskrawymi przykładami są tu: blokada w nieskończoność należących się Polsce środków z unijnego Funduszu Odbudowy a zapisanych w naszym KPO (Krajowym Planie Odbudowy) oraz różne antypolskie unijne rezolucje mocno wspierane a często też po części inspirowane przez polskich zdradzieckich opozycyjnych Eurotargowiczan. 

Ale zmianę władzy w Polsce postanowiono też misternie przygotować. 

W połowie 2020 roku Niemcy zmieniły w Polsce swojego ambasadora, którym został Arndt Freytag von Loringhoven. Polskie władze przez długie miesiące zwlekały z przyjęciem tegoż ambasadora w naszym kraju - w dyplomacji tzw. agrément. Jego ojciec był bowiem oficerem Wehrmachtu, a pod koniec II wojny światowej służył w bunkrze Adolfa Hitlera a sam Arndt Freytag von Loringhoven w latach 2007-2010 był wiceszefem niemieckiego wywiadu zagranicznego (BND), w latach 2014-2016 ambasadorem Niemiec w Republice Czeskiej a od 2016 r. pierwszym w historii szefem/koordynatorem wywiadu NATO. 

Czyż były wysokiego szczebla funkcjonariusz BND nie był najlepszy, aby tak sprawczo koordynować polską sceną polityczną aby ZP (PiS i SP) ostatecznie przegrała wybory a do władzy wrócił pupilek Niemców D. Tusk ze swoją PO? Jeżeli ówcześnie taki był plan, to faktycznie taka osoba gwarantowała sukces.

Tyle tylko, żeby tak się stało potrzebny był D. Tusk na miejscu, czyli w Polsce.  I tak to w połowie 2021 roku D. Tusk został zmuszony do powrotu do Polski przez A. Merkel. I zapewne miał już gotowy i spisany scenariusz przejęcia władzy, który musiał być naprawdę realny...

Tym razem jednak pomogła nam... wojna na Ukrainie a bardziej szczegółowo to bohaterska obrona Ukraińców przed hordami swołoczy rosyjskiej rządzonej przez W. Putina. 

Atak Rosji na Ukrainę i jej długie trwanie w czasie, zmieniły niemal wszystko a najwięcej zaburzyła  przyjacielski układ Moskwa-Berlin. Obie te stolice były pewne, że Ukraina podda się po kilku dniach, no może po tygodniu i znów nie będzie żadnej międzynarodowej reakcji, tak jak w przypadku zajęcia przez Rosję Krymu. 

Polska od razu zaczęła wspierać Ukrainę i Ukraińców. Przyjęliśmy miliony uchodźców ukraińskich, nawet w prywatnych domach i bez konieczności budowy dla nich obozów emigracyjnych.  Do tego od razu też zaczęliśmy wspierać naszych wschodnich sąsiadów militarnie i politycznie na całym świecie. W sumie to Polska doprowadziła do nałożenia międzynarodowych sankcji na Rosję i była inicjatorką szerokiego militarnego wsparcia dla walczącej Ukrainy. 

A Niemcy z O. Scholtzem czekały... aż w końcu W. Putin opanuje Ukrainę i wszystko wróci do tego jak było... Podobnie zachowywała się Francja z E. Macronem na czele. A... tu "zonk". Wojna dalej trwała... Więc Niemcy zdecydowały się na pomoc Ukrainie w postaci... kilku tysięcy hełmów, które okazały się nieskutecznym złomem. 

O 180 stopni zmieniła się też geopolityka J. Bidena i USA. Zaraz po objęciu swojego urzędowania prezydent J. Biden zaczął spełniać nadzieje lewaków, Niemic, Francji i Rosji. Jego działania zmierzały bowiem do politycznego wycofania się z Europy i przekazania jej sterów Niemcom, a jak Niemcom to też Rosji. Zresztą - wedle mnie - ta początkowa polityka J. Bidena też bardzo mocno przyczyniła się do tego, że W. Putin zdecydowała się na zaatakowanie całej Ukrainy. Tyle tylko, że, gdy administracja (też wojskowa) J. Bidena i on sam zobaczyli, iż Ukraina się zaskakująco i bohatersko broni, to postanowili wkroczyć do wojny jako sojusznicy Ukrainy a jak niej to też Polski, co oznaczało powrót USA do Europy i powstrzymanie mocarstwowych ambicji Niemiec i Francji oraz Rosji. 

A to zupełnie zachwiało niemieckimi planami budowy z UE jednego państwa ze stolicą w Berlinie i stworzenia sobie m.in. z Polski i wielu innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej (choć chyba też z wielu krajów Starej Unii) poddańczych landów niemieckich.  

Kosztem więc Niemiec, Francji i też po trosze Niderlandów to Polska z sojusznikami stawała się i dalej staje geopolitycznie najważniejsza w UE. Jeszcze tak do końca nie jest, ale w końcu do do nas przyleciał J. Biden a kompletnie pominął np. Niemcy. 

W takiej sytuacji Niemcy postanowiły bronić swojej dawnej pozycji a do tego potrzebowali już innego ambasadora i takowy w postaci Thomasa Baggera pojawił się w połowie roku 2022. Sądzę, że przyjechał do Polski, aby namówić Polaków do zbliżenia z Berlinem i przekonać nas i międzynarodową publikę do rzekomo wielkiej roli Niemiec we wspieraniu broniącej się Ukrainy. 

No tak... ale Polska przestała już być pokornym realizatorem polityki niemieckiej, zyskała za swój udział w obronie Ukrainy duże i podmiotowe znaczenie geopolityczne, zażądała w międzyczasie od Niemiec reparacji wojennych, stała się największym sojusznikiem USA w Europie  a stosunek Polaków do Niemiec stał się wielce nieufny. 

Nowy ambasador, ale i same Niemcy jednak tego nie zrozumieli i nie rozumieją, bo dalej ze swoją chorą butą chcą Polaków traktować z wyższością i rasową pogardą. Nie tylko ambasador Niemiec zaczął niedyplomatycznie atakować wypowiedzi naszego ministra obrony M. Mariusza Błaszczaka o nieładnej kolaboracji energetycznej Niemiec z Kremlem i kłamać, że to Polska a nie Niemcy przez lata wspierała politykę energetyczną W. Putina (kupując w Rosji surowce), to jeszcze zupełnie przemilczał fakt, że to tylko dzięki Niemcom cała niemal Europa uzależniła się od rosyjskich surowców energetycznych i gdyby nie wojna to Rosja wraz z Niemcami stałyby się hegemonem sprzedaży tych surowców płynących m.in. przez dwa Nord Streamy. No i jeszcze próbował się krytycznie i oczywiście znów dyplomatycznie niedopuszczalnie odnosić się do słów prezesa NBP na temat niechcianej przez Polaków nowej niemieckiej waluty w postaci Euro.  

A dodatkowo Niemcy fałszują statystyki i próbują pokazać światu, że to one najwięcej pomogły i pomagają Ukrainie (sic!). Wliczają w to zarówno same zapowiedzi wszelkiej, nawet absurdalnej wojennie pomocy jak i już zrealizowaną pomoc np. w postaci żarówek LED czy wspomnianych trefnych hełmów. 

Wojna na Ukrainie pokazała też jak wielkim niewypałem dla Polski były rządy PO-PSL i jak beznadziejna dla naszej przyszłości była ultra prorosysjko-proniemiecka polityka D. Tuska. Gdyby nie to, że PiS wygrał wybory w 2015 i dzięki temu mógł realizować inwestycje uniezależniające nas energetycznie od Rosji (np. gazociąg Baltic-Pipe) to dzisiaj mielibyśmy chyba najwyższe ceny surowców na świecie - o ile w ogóle byśmy je mieli. Mało tego, gdyby PiS znów nie zaczął budować silnej polskiej armii oraz prowadzić polityki antyimigracyjnej, to kto wie czy to my dziś nie przelewalibyśmy ponownie polskiej krwi w obronie naszej Ojczyny. 

To wszystko pokazuje, że dla Polski i Polaków najgorszym z możliwych rozwiązań jest powrót D. Tuska i jego akolitów do władzy. I D. Tusk i PO zdają sobie z tego sprawę, podobnie jak ich niemiecko-unijni pryncypałowie. 

W takiej wojennej i wyborczej sytuacji, PO a już sam jej guru D. Tusk boją się więc przeszłości i chcieliby, aby ona w kampanii wyborczej została zapomniana i by znów można było okłamywać do woli, szczególnie niepamiętających czasów rządów PO-PSL, młodych wyborców. 

Niestety dla nich, Telewizja Publiczna tą platformianą przeszłość przypomina a już szczególnie TVP Info. Stąd nienawiść totalnej opozycji wobec tej stacji informatycznej. Zresztą od dawna PO postuluje jej likwidację i jestem pewien, że jeszcze wiele razy podczas kampanii wyborczej będą wykorzystywali wszelkie sposoby albo sami prowokowali sytuacje, które mogą zakończyć się likwidacją TVP Info.

Ostatnio brutalnie wykorzystali taką sytuację w postaci samobójstwa syna posłanki PO, który był molestowany seksualnie przez jej kolegę, też członka PO. Wpierw kłamliwie zainsynuowali, że winą za jego śmieć nie jest molestowanie seksualne (sic!), ale ujawnienie jego personaliów, którego znów kłamliwie miała dokonać stacja TVP Info. Na tej fali próbowali - na szczęście bez powodzenia - przeforsować w sejmie ustawę o likwidacji tej stacji. 

Tak to platformersi "kochają" demokrację i wolność słowa, pluralizm medialno-informacyjny - najlepiej żeby było tak jak było, czyli cała medialna sfera byłaby im przyporządkowana. Zresztą mają swoje wzorce: głęboka komuna, swoje czasy rządzenia i obecny medialny rynek niemiecki, gdzie okazało się, iż rząd A. Merkel opłacał rzesze dziennikarzy ze wszystkich mediów niemieckich. 

Doszło nawet do tego, że D. Tusk kuriozalnie wystąpił do sądu o prewencyjną roczną cenzurę na medialne przypominanie jego własnych, przeszłych słów i czynów a bratnia stacja TVN o zakaz używania takich zwrotów jak np.: "TVN kłamie", choćby była to udowodniona  prawda. Takiej decyzji nie mógłby podjąć żaden sąd w demokratycznym państwie, ale w Polsce... któż to wie, bo niemal cała kasta sądownicza w Polsce już nie sądzi, ale wydaje polityczne wyroki na obecnie rządzących. 

Ale atak na Polskę i polskość jest kierowana ze strony wszystkich obszarów. Tego w mikro-politycznej wewnętrznej skali, tego w średniej skali unijnej, ale też w skali globalnej realizowanej przez lewactwo globalistyczne. Tak jakoś się bowiem złożyło, że Polska stała się dziś niewygodna dla wszystkich. Jest w miarę duża i liczebna a ze swoim chrześcijańskim (katolickim) konserwatywnym paradygmatem stoi na przeszkodzie lewackim ideom "Zielonego Ładu" i skutecznej realizacji celów Agendy 2030. Więcej o Agendzie 2030 i 2050 w moim tekście tutaj: https://krzysztofjaw.blogspot.com/2023/02/co-2050-oznacza-w-nazwie-partii-sz.html


I stąd też potężny i skoordynowany atak środowisk GW i TVN na nasze jestestwo, na chrześcijańską bazę naszego narodu, którą reprezentował m.in. nasz św. Jan Paweł II. Zniszczenie tej bazy byłoby zniszczeniem polskiego narodu i stalibyśmy się kolejnym trybikiem w lewackim szaleństwie Agendy 2030. A że tego samego chce polska opozycja, Moskwa i elity unijne to tym lepiej dla tych, którzy tej obecnej Polski nie chcą. 

Musimy sobie zdawać sprawę, że globalne liberalne lewactwo po prostu się nas boi. Oni wiedzą, że w całej historii byliśmy w stanie pokonać islamską (turecką) i komunistyczną nawałę. Tylko my wygraliśmy z sowiecką swołoczą. Tylko my realnie przeciwstawiliśmy się czynnie nazistowskim Germanom spod znaku swastyki. Tylko my stworzyliśmy antykomunistyczną "Solidarność" i to nasz święty papież Jan Paweł II zniszczył wraz z nami wojenny komunizm. Nie potrafił też nas złamać 123 letni brak własnej Ojczyzny. 

Oni już kulturowo-komunistycznie przemielili niemal wszystkie największe kraje i narody unijne. W Europie tak naprawdę do zdobycia pozostała im właśnie nieobliczalna i konserwatywna Polska. Tak naprawdę podobna do nas - mimo historycznych zaszłości - jest Ukraina i w przypadku zwycięskiej wojny może stać się częścią polsko-ukraińskiej unii energetycznej, która może zbudować nowy energetyczny ład europejski. Myśląc m.in. z tej strony, to można zrozumieć niemiecko-francuską awersję do pomocy militarnej dla Ukrainy. 

O naprawdę wzmożonym ataku na nasz kraj świadczyć też mogą takie minimalistyczne działania jak np. wybudzanie głęboko uśpionych  śpiochów jak - moim subiektywnym i jedynie przypuszczającym  zdaniem - potencjalne wybudzenie katolickiego redaktora T. Terlikowskiego, który obecnie negatywnie zadziwia wszystkich, nawet jego dawnych przyjaciół.   

Czeka nas brutalna kampania wyborcza i trzeba wiedzieć o co tak naprawdę toczy się gra, też w sensie globalnym. A celami są: upadek wolnej Polski i całkowite zniewolenie Polaków. Wygrana PO i opozycyjnych akolitów to gwarancja realizacji tych celów. Wygrana obecnie rządzących przynajmniej daje nam czas na przygotowanie się na silny odpór ataków na naszą Ojczyznę.  

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 

© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. 
Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję!
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog

poniedziałek, 16 listopada 2015

Dzień Wolnej Polski - zaprzysiężenie nowego polskiego rządu!

I stało się to w co trudno było uwierzyć, co wielu Polaków uważało za niemożliwe i pozostające jedynie w sferze marzeń o wolnej, niepodległej i suwerennej Polsce.

W dniu dzisiejszym Prezydent Najjaśniejszej Rzeczpospolitej Polskiej dr Andrzej Duda dokonał zaprzysiężenia nowego, propolskiego i niepodległościowe rządu. Pani Premier Beata Szydło, wicepremierzy i ministrowie złożyli rotę przysięgi:

"Obejmując urząd Prezes Rady Ministrów (wiceprezesa RM, ministra), uroczyście przysięgam, że dochowam wierności postanowieniom konstytucji, a dobro ojczyzny i pomyślność obywateli będą dla mnie najwyższym nakazem. Tak mi dopomóż Bóg".

Prezydent Polski A. Duda po zaprzysiężeniu powiedział:

"To niezwykle ważna chwila, ale przede wszystkim dziękuję i gratuluję. Dziękuję za to, że rząd jest tak szybko, że zaledwie po weekendzie od czasu, gdy wręczyłem nominację pani premier, jest nowy, polski rząd. To niezwykle ważne.

W piątek, gdy mieliśmy uroczystość wręczenia nominacji, nikt się nie spodziewał dramatycznych wydarzeń, które nastąpiły we Francji w piątek wieczorem. To ważne dla państwa polskiego i Europy, by szybko był stabilny, dobrze działający rząd. Dlatego dziękuję, gratuluję objęcia urzędów przez państwa, gratuluję, ale chcę powiedzieć, że to także, a może przede wszystkim nie tylko służba, ale i wielkie zobowiązanie.

Słyszeliśmy, jak składaliście przysięgę. Niech się do tych Waszych słów dołączą moje z 6 sierpnia tego roku, gdy ja składałem moją przysięgę przed Sejmem. Mam pełne poczucie współodpowiedzialności wraz z panią premier i państwem za sprawy Ojczyzny. Wierzę, że tę współodpowiedzialność poniesiemy i wykonamy nasze zobowiązania. One zawierają się w słowach, które były mottem obu kampanii (…). Słowach pana prezydenta prof. Lecha Kaczyńskiego, że chcemy, by Polska była państwem silnym, które będzie pomagać słabszym, a silnych nie będzie musiało się bać. Te słowa zawierają wszystko, do czego się zobowiązaliśmy w kampaniach. Że będziemy dbali o rodzinę, że będziemy pamiętali o tych, którym trudno się żyje. (…) O młodych ludziach i ich rodzicach płaczących, że ich dzieci wyjechały za granicę. O wszystkich niesprawiedliwościach, przedsiębiorcach. (…) To wszystko trzeba naprawić i zmienić. Trzeba odbudować potencjał polskiego państwa, wzmocnić polską armię i poczucie bezpieczeństwa obywateli. Trzeba współdziałać z naszymi sojusznikami w NATO i UE. Trzeba w sposób twardy i dyplomatyczny dbać o własne interesy. Dobrego Rzeczypospolitej i obywateli jest największym nakazem. Wierzę głęboko, że właśnie o tym będziemy pamiętać.

Szanowna Pani Premier i państwo ministrowie, oczekiwania społeczne są ogromne. To ta fala spowodowała zwycięstwo wyborcze - fala wiary, że Polska może być zmieniana na lepsze. Sam ze swojej strony zobowiązując się do współdziałania, wierzę, że to zobowiązanie zrealizujemy. Spokojnie, konsekwentnie - do celu. Do silnej Polski, która będzie miała wzmocnioną niepodległość. (…) Można to zrealizować, może to zrealizować uczciwa władza, która wreszcie doprowadzi do tego, by pieniądze publiczne były wydawane w sposób uczciwy. (…) Jeszcze raz gratuluję i życzę powodzenia pani premier i całemu rządowi".

Premier Polski B. Szydło w tej wzniosłej chwili powiedziała:

"W imieniu polskiego rządu, pań i panów ministrów, chcę podziękować i złożyć zapewnienie, że zrobimy wszystko, a żeby słowa przysięgi, którą wypowiedzieliśmy przed momentem były przez nas dochowane. I by nasi rodacy wiedzieli, że polski rząd będzie pochylał się nad sprawą każdego obywatela i każda sprawa, nawet ta najmniejsza, będzie dla nas równie ważna. 

Rozpoczęliśmy dzień od złożenia kwiatów pod tablicą upamiętniającą śp. pana prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Muzeum Powstania Warszawskiego. Tak jak prezydent powiedział, słowa prezydenta Lecha Kaczyńskiego były, są i będą myślą przewodnią naszych rządów. Wierzę w to głęboko, że bardzo mądre słowa, które usłyszeliśmy w Muzeum Powstania Warszawskiego w czasie podczas Mszy, że należy widzieć i przejrzeć na oczy, zapadną nam w pamięci. 

Panie prezydencie, szanowni państwo. Stajemy jako jedni z Was. Sprawy Polski i Polaków będą dla nas zawsze najważniejsze".

Nadzieje Polaków na dobrą zmianę są ogromne. Wierzę, że nowy rząd wspólnie z prezydentem nie zawiodą i spełnią swoje obietnice, dokonają odbudowy Polski, zapewnią jej niepodległość i suwerenność. Polski naród na to zasługuje, zasługuje na godne i podmiotowe jego traktowanie, zasługuje w końcu na Wolną Rzeczpospolitą.

Bo tak naprawdę dzisiejszy dzień jest Dniem Wolnej Polski, realnie wolnej od 1939 roku. Cały zaś rok 2015 można ze spokojem nazwać Rokiem Wolności. Rokiem odzyskania przez nasz naród naszej Ojczyzny. Od czasów napaści niemieckiej i sowieckiej, lat zniewolenia komunistycznego i postkomunistyczno-lewacko-unijnej ułudy polskiej państwowości, to od dziś możemy mieć nadzieję, że wreszcie "Polska będzie Polską" - jak śpiewał J. Pietrzak.

Mamy polskiego prezydenta realizującego wreszcie polskie interesy, mamy nowy również propolski rząd, który został stworzony przez praktycznie jedną, patriotyczną opcje polityczną, mamy tak oczekiwaną pronarodową i propolską władzę... bez żadnych antypolskich elementów.

Wierzę, że z dniem dzisiejszym nasza ponad tysiącletnia Ojczyzna, nasz naród, my wszyscy mający w sercu polskość rozpoczynamy kolejny wspaniały okres rozwoju Polski.

Tej - być może ostatniej - szansy na ponowną budowę wolnej, suwerennej i niepodległej Polski nie możemy zmarnować. Nie mogą zmarnować rządzący, ale też my zwykli Polacy. Budujmy Ojczyznę od podstaw poprzez codzienną pracę, naukę, postawę, godność, honor, język, wiarę, miłość, dobro, mądrość, tolerancję, kulturę, historię, Dekalog, tożsamość narodową. Wspierajmy wysiłki naszego narodowego, polskiego rządu, ale też merytorycznie go krytykujmy i wskazujmy na błędy, gdy zajdzie taka potrzeba, gdy władza w swych działaniach być może zacznie rozmijać się z podstawowym celem jej funkcjonowania, czyli dobrem naszego narodu, dobrem Polski.

Polska jest dla wszystkich, którzy czują w duszy polskość i traktują ją z najwyższym szacunkiem, czują się Polakami i przestrzegają naszych praw i zwyczajów. Polacy zawsze ponad wszystko miłowali wolność - nie tylko egoistycznie własną, walczyliśmy i oddawaliśmy życie "za naszą i waszą wolność". Zawsze byliśmy gościnni i tolerancyjni, tak jest również teraz i będzie w przyszłości. Ale tu, na naszej ziemi jest niepodległa Polska i to nasz naród jest jej suwerenem i tym suwerenem pozostanie.

Nie wiem jak historia nazwie ten dzień, nie wiem czy faktycznie będzie on przełomem, choć w to mocno wierzę i mam ku temu solidne podstawy. Jeżeli jednak spełnią się nasze marzenia o wolnej, niepodległej, suwerennej i godnej Ojczyźnie to być może faktycznie zostanie on uznany za Dzień Wolnej Polski!

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com