Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kampania wyborcza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kampania wyborcza. Pokaż wszystkie posty

środa, 15 marca 2023

O co toczy się wyborcza gra oraz głupiutka PO, która Polaków uważa za debili...

Nie wiem czy jeszcze Państwo pamiętają próbę puczu, rokoszu, zamachu stanu dokonaną przez PO i jej wewnętrznych i zewnętrznych akolitów pod koniec 2016 roku, czyli mniej więcej rok po wygraniu przez PiS wyborów? 

Próba, dzięki trzeźwości PiS nie udała się, bowiem koniec końców PiS przyjął konieczną ustawę budżetową poza okupowaną przez opozycję Salą Plenarną (w Sali Kolumnowej) a ludzie wystawili do PO "środkowy palec" i nie stawili się gremialnie na demonstrację przed gmachem Sejmu.  

Ale warto przypomnieć jak to było...

- KOD zgłosił piątkowe (16 grudnia 2016 roku) i późniejsze demonstracje kilka dni wcześniej, gdy nie było jeszcze w ogóle wiadomo o hucpie w sejmie; 

- totalna opozycja parlamentarna na piątek (16 grudnia) zamówiła do sejmu 1000 kanapek;

- we Wrocławiu (16 grudnia) pojawił się (jako obrońca i przywódca opozycji?) D. Tusk a do Polski przyleciał R. Sikorski. D. Tusk we wrocławskim przemówieniu stwierdził, że te polskie grudnie bywały już tragiczne dla Polski; 

- opozycja (16 grudnia wieczorem) zablokowała mównicę sejmową i fotel Marszałka Sejmu, by w ten sposób opanować sejm i nie dopuścić PIS-u do obrad, a tym samym do uchwalenia ustawy budżetowej i ustawy dezubekizacyjnej (sic!). Pomimo, że Sejm jednak obradował w Sali Kolumnowej i uchwalił obie ustawy oraz większość sejmowa zrezygnowała ze zmian organizacji pracy dziennikarzy, totalniacy zapowiedzieli okupacje sejmu do 11 stycznia. W momencie rozpoczęcia okupacji sali sejmowej totalniacy mieli już przygotowane banery, hasła i inne medialnie użyteczne gadżety,
 
- na ulicy (16 grudnia) wybuchły demonstracje i miały też zablokować sejm oraz doprowadzić do rozlewu krwi a cynicznie rozgrzana redaktor K. Kolenda-Zaleska w TVN już informowała, że tego "tłumu" demonstrujących już nic nie zatrzyma; 

- jakiś osobnik o nazwisku  bodajże Diduszko (16 grudnia) położył się na ulicy udając rannego i nieprzytomnego i na miejscu od razu znalazły się media, w tym niemieckie oraz od razu powstał spot PO z tym niby rannym; 

- nastąpiło (16, 17,18 grudnia) zatrzymanie przez firmę Emitel przesyłu w znacznej części Polski sygnału TVP (sic!) i to akurat m.in. w momencie, kiedy miało być emitowane orędzie Premier Beaty Szydło;

- w piątek (16 grudnia) doszło też do poważnej awarii systemu "Źródło", czyli zintegrowanego systemu rejestrów państwowych, gdzie znaleźć można takie informacje jak numery PESEL, dane z dowodów osobistych czy akty stanu cywilnego;

- na krótko (16 grudnia) padły systemy informatyczne Polskiej Agencji Prasowej (PAP), 

- w nocy z piątku na sobotę (16/17 grudnia) wprowadzono czasowe ograniczenia w ruchu powietrznym nad Polską a powodem była usterka awaryjnego systemu zasilania wykorzystywanego przez Polską Agencję Żeglugi Powietrznej;

-  19 grudnia wieczorem polski TiR wjechał w grupy Niemców robiących świąteczne zakupy zabijając 12 osób i raniąc około 56 osób. Pierwsze przekazy niemieckiej prasy podkreślały wyraźnie fakt, iż był to polski TiR z polskim kierowcą. Później okazało się, że zamachu terrorystycznego dokonał islamista a Polak próbował do końca zapobiec atakowi. Jednakże czy pierwsze informacje i sam zamach nie mogły być następstwem jakiegoś planu, gdzie Polak-faszysta-terrorysta w zemście za zamach stanu wjeżdża w Niemców w Berlinie lub zostaje zastrzelony przy próbie zamachu?;

- w poniedziałek (19 grudnia) wyznaczona została dyskusja w Komisji Europejskiej na temat Polski, która odbyła się 21 grudnia. Oczywiście jej efektem było ponowne dyscyplinowanie Polski i polskiego rządu oraz wyrażenie chęci nawet nałożenia na Polskę sankcji finansowych. Warto zauważyć, że 14 grudnia odbyła się debata na temat polski w parlamencie Europejskim, czyli dzień po tym jak totalna opozycja zapowiedziała swoje demonstracje 13 grudnia...;

- Pojawienie się w amerykańskim - oraz w wersjach na inne języki - NYT odredakcyjnego artykułu pod znamiennym tytule: "Tragiczny zwrot Polski", gdzie wskazywało się, iż w Polsce trwa totalny kryzys, opozycja okupuje sejm a na ulicach są setki tysięcy ludzi na antyrządowych demonstracjach. Oczywiście całą winą NYT obarczył partię PiS i wprowadzaną przez nią dyktaturę (więcej tu: http://klopotowski.salon24.pl/741361,troska-ny-times-a)

- we wtorek (22 grudnia) wybuchła potężna awaria T-Mobile, czego skutkiem były problemy z wykonywaniem telefonów i wysyłaniem wiadomości tekstowych na terenie całego kraju; 

- bodajże S. Niesiołowski ogłosił w rosyjskiej gazecie lub forum czy telewizji, że obalą PiS.

Całość zakończyła się 12 stycznia 2017 roku kompletną porażką antypolskiej PO oraz jej wewnętrznych i zewnętrznych akolitów lub mocodawców! 

Przyznają Państwo, że intryga była utkana misternie i mogła zakończyć się  bardzo niebezpiecznie dla Polski i Polaków. Mogła, ale tak się nie stało, dzięki mądrości Polaków, której nie docenili lub zlekceważyli jej biedni twórcy. 

A teraz? 

Mamy już 2023 rok, rok wyborczy, ale o tym przecież było wiadomo od dawna i wiadomo też od dawna, że niemiecka UE nie znosi obecnych władz w Polsce i robi od wielu lat wszystko, żeby ta władza nie została przedłużona na kolejną kadencję. Jaskrawymi przykładami są tu: blokada w nieskończoność należących się Polsce środków z unijnego Funduszu Odbudowy a zapisanych w naszym KPO (Krajowym Planie Odbudowy) oraz różne antypolskie unijne rezolucje mocno wspierane a często też po części inspirowane przez polskich zdradzieckich opozycyjnych Eurotargowiczan. 

Ale zmianę władzy w Polsce postanowiono też misternie przygotować. 

W połowie 2020 roku Niemcy zmieniły w Polsce swojego ambasadora, którym został Arndt Freytag von Loringhoven. Polskie władze przez długie miesiące zwlekały z przyjęciem tegoż ambasadora w naszym kraju - w dyplomacji tzw. agrément. Jego ojciec był bowiem oficerem Wehrmachtu, a pod koniec II wojny światowej służył w bunkrze Adolfa Hitlera a sam Arndt Freytag von Loringhoven w latach 2007-2010 był wiceszefem niemieckiego wywiadu zagranicznego (BND), w latach 2014-2016 ambasadorem Niemiec w Republice Czeskiej a od 2016 r. pierwszym w historii szefem/koordynatorem wywiadu NATO. 

Czyż były wysokiego szczebla funkcjonariusz BND nie był najlepszy, aby tak sprawczo koordynować polską sceną polityczną aby ZP (PiS i SP) ostatecznie przegrała wybory a do władzy wrócił pupilek Niemców D. Tusk ze swoją PO? Jeżeli ówcześnie taki był plan, to faktycznie taka osoba gwarantowała sukces.

Tyle tylko, żeby tak się stało potrzebny był D. Tusk na miejscu, czyli w Polsce.  I tak to w połowie 2021 roku D. Tusk został zmuszony do powrotu do Polski przez A. Merkel. I zapewne miał już gotowy i spisany scenariusz przejęcia władzy, który musiał być naprawdę realny...

Tym razem jednak pomogła nam... wojna na Ukrainie a bardziej szczegółowo to bohaterska obrona Ukraińców przed hordami swołoczy rosyjskiej rządzonej przez W. Putina. 

Atak Rosji na Ukrainę i jej długie trwanie w czasie, zmieniły niemal wszystko a najwięcej zaburzyła  przyjacielski układ Moskwa-Berlin. Obie te stolice były pewne, że Ukraina podda się po kilku dniach, no może po tygodniu i znów nie będzie żadnej międzynarodowej reakcji, tak jak w przypadku zajęcia przez Rosję Krymu. 

Polska od razu zaczęła wspierać Ukrainę i Ukraińców. Przyjęliśmy miliony uchodźców ukraińskich, nawet w prywatnych domach i bez konieczności budowy dla nich obozów emigracyjnych.  Do tego od razu też zaczęliśmy wspierać naszych wschodnich sąsiadów militarnie i politycznie na całym świecie. W sumie to Polska doprowadziła do nałożenia międzynarodowych sankcji na Rosję i była inicjatorką szerokiego militarnego wsparcia dla walczącej Ukrainy. 

A Niemcy z O. Scholtzem czekały... aż w końcu W. Putin opanuje Ukrainę i wszystko wróci do tego jak było... Podobnie zachowywała się Francja z E. Macronem na czele. A... tu "zonk". Wojna dalej trwała... Więc Niemcy zdecydowały się na pomoc Ukrainie w postaci... kilku tysięcy hełmów, które okazały się nieskutecznym złomem. 

O 180 stopni zmieniła się też geopolityka J. Bidena i USA. Zaraz po objęciu swojego urzędowania prezydent J. Biden zaczął spełniać nadzieje lewaków, Niemic, Francji i Rosji. Jego działania zmierzały bowiem do politycznego wycofania się z Europy i przekazania jej sterów Niemcom, a jak Niemcom to też Rosji. Zresztą - wedle mnie - ta początkowa polityka J. Bidena też bardzo mocno przyczyniła się do tego, że W. Putin zdecydowała się na zaatakowanie całej Ukrainy. Tyle tylko, że, gdy administracja (też wojskowa) J. Bidena i on sam zobaczyli, iż Ukraina się zaskakująco i bohatersko broni, to postanowili wkroczyć do wojny jako sojusznicy Ukrainy a jak niej to też Polski, co oznaczało powrót USA do Europy i powstrzymanie mocarstwowych ambicji Niemiec i Francji oraz Rosji. 

A to zupełnie zachwiało niemieckimi planami budowy z UE jednego państwa ze stolicą w Berlinie i stworzenia sobie m.in. z Polski i wielu innych krajów Europy Środkowo-Wschodniej (choć chyba też z wielu krajów Starej Unii) poddańczych landów niemieckich.  

Kosztem więc Niemiec, Francji i też po trosze Niderlandów to Polska z sojusznikami stawała się i dalej staje geopolitycznie najważniejsza w UE. Jeszcze tak do końca nie jest, ale w końcu do do nas przyleciał J. Biden a kompletnie pominął np. Niemcy. 

W takiej sytuacji Niemcy postanowiły bronić swojej dawnej pozycji a do tego potrzebowali już innego ambasadora i takowy w postaci Thomasa Baggera pojawił się w połowie roku 2022. Sądzę, że przyjechał do Polski, aby namówić Polaków do zbliżenia z Berlinem i przekonać nas i międzynarodową publikę do rzekomo wielkiej roli Niemiec we wspieraniu broniącej się Ukrainy. 

No tak... ale Polska przestała już być pokornym realizatorem polityki niemieckiej, zyskała za swój udział w obronie Ukrainy duże i podmiotowe znaczenie geopolityczne, zażądała w międzyczasie od Niemiec reparacji wojennych, stała się największym sojusznikiem USA w Europie  a stosunek Polaków do Niemiec stał się wielce nieufny. 

Nowy ambasador, ale i same Niemcy jednak tego nie zrozumieli i nie rozumieją, bo dalej ze swoją chorą butą chcą Polaków traktować z wyższością i rasową pogardą. Nie tylko ambasador Niemiec zaczął niedyplomatycznie atakować wypowiedzi naszego ministra obrony M. Mariusza Błaszczaka o nieładnej kolaboracji energetycznej Niemiec z Kremlem i kłamać, że to Polska a nie Niemcy przez lata wspierała politykę energetyczną W. Putina (kupując w Rosji surowce), to jeszcze zupełnie przemilczał fakt, że to tylko dzięki Niemcom cała niemal Europa uzależniła się od rosyjskich surowców energetycznych i gdyby nie wojna to Rosja wraz z Niemcami stałyby się hegemonem sprzedaży tych surowców płynących m.in. przez dwa Nord Streamy. No i jeszcze próbował się krytycznie i oczywiście znów dyplomatycznie niedopuszczalnie odnosić się do słów prezesa NBP na temat niechcianej przez Polaków nowej niemieckiej waluty w postaci Euro.  

A dodatkowo Niemcy fałszują statystyki i próbują pokazać światu, że to one najwięcej pomogły i pomagają Ukrainie (sic!). Wliczają w to zarówno same zapowiedzi wszelkiej, nawet absurdalnej wojennie pomocy jak i już zrealizowaną pomoc np. w postaci żarówek LED czy wspomnianych trefnych hełmów. 

Wojna na Ukrainie pokazała też jak wielkim niewypałem dla Polski były rządy PO-PSL i jak beznadziejna dla naszej przyszłości była ultra prorosysjko-proniemiecka polityka D. Tuska. Gdyby nie to, że PiS wygrał wybory w 2015 i dzięki temu mógł realizować inwestycje uniezależniające nas energetycznie od Rosji (np. gazociąg Baltic-Pipe) to dzisiaj mielibyśmy chyba najwyższe ceny surowców na świecie - o ile w ogóle byśmy je mieli. Mało tego, gdyby PiS znów nie zaczął budować silnej polskiej armii oraz prowadzić polityki antyimigracyjnej, to kto wie czy to my dziś nie przelewalibyśmy ponownie polskiej krwi w obronie naszej Ojczyny. 

To wszystko pokazuje, że dla Polski i Polaków najgorszym z możliwych rozwiązań jest powrót D. Tuska i jego akolitów do władzy. I D. Tusk i PO zdają sobie z tego sprawę, podobnie jak ich niemiecko-unijni pryncypałowie. 

W takiej wojennej i wyborczej sytuacji, PO a już sam jej guru D. Tusk boją się więc przeszłości i chcieliby, aby ona w kampanii wyborczej została zapomniana i by znów można było okłamywać do woli, szczególnie niepamiętających czasów rządów PO-PSL, młodych wyborców. 

Niestety dla nich, Telewizja Publiczna tą platformianą przeszłość przypomina a już szczególnie TVP Info. Stąd nienawiść totalnej opozycji wobec tej stacji informatycznej. Zresztą od dawna PO postuluje jej likwidację i jestem pewien, że jeszcze wiele razy podczas kampanii wyborczej będą wykorzystywali wszelkie sposoby albo sami prowokowali sytuacje, które mogą zakończyć się likwidacją TVP Info.

Ostatnio brutalnie wykorzystali taką sytuację w postaci samobójstwa syna posłanki PO, który był molestowany seksualnie przez jej kolegę, też członka PO. Wpierw kłamliwie zainsynuowali, że winą za jego śmieć nie jest molestowanie seksualne (sic!), ale ujawnienie jego personaliów, którego znów kłamliwie miała dokonać stacja TVP Info. Na tej fali próbowali - na szczęście bez powodzenia - przeforsować w sejmie ustawę o likwidacji tej stacji. 

Tak to platformersi "kochają" demokrację i wolność słowa, pluralizm medialno-informacyjny - najlepiej żeby było tak jak było, czyli cała medialna sfera byłaby im przyporządkowana. Zresztą mają swoje wzorce: głęboka komuna, swoje czasy rządzenia i obecny medialny rynek niemiecki, gdzie okazało się, iż rząd A. Merkel opłacał rzesze dziennikarzy ze wszystkich mediów niemieckich. 

Doszło nawet do tego, że D. Tusk kuriozalnie wystąpił do sądu o prewencyjną roczną cenzurę na medialne przypominanie jego własnych, przeszłych słów i czynów a bratnia stacja TVN o zakaz używania takich zwrotów jak np.: "TVN kłamie", choćby była to udowodniona  prawda. Takiej decyzji nie mógłby podjąć żaden sąd w demokratycznym państwie, ale w Polsce... któż to wie, bo niemal cała kasta sądownicza w Polsce już nie sądzi, ale wydaje polityczne wyroki na obecnie rządzących. 

Ale atak na Polskę i polskość jest kierowana ze strony wszystkich obszarów. Tego w mikro-politycznej wewnętrznej skali, tego w średniej skali unijnej, ale też w skali globalnej realizowanej przez lewactwo globalistyczne. Tak jakoś się bowiem złożyło, że Polska stała się dziś niewygodna dla wszystkich. Jest w miarę duża i liczebna a ze swoim chrześcijańskim (katolickim) konserwatywnym paradygmatem stoi na przeszkodzie lewackim ideom "Zielonego Ładu" i skutecznej realizacji celów Agendy 2030. Więcej o Agendzie 2030 i 2050 w moim tekście tutaj: https://krzysztofjaw.blogspot.com/2023/02/co-2050-oznacza-w-nazwie-partii-sz.html


I stąd też potężny i skoordynowany atak środowisk GW i TVN na nasze jestestwo, na chrześcijańską bazę naszego narodu, którą reprezentował m.in. nasz św. Jan Paweł II. Zniszczenie tej bazy byłoby zniszczeniem polskiego narodu i stalibyśmy się kolejnym trybikiem w lewackim szaleństwie Agendy 2030. A że tego samego chce polska opozycja, Moskwa i elity unijne to tym lepiej dla tych, którzy tej obecnej Polski nie chcą. 

Musimy sobie zdawać sprawę, że globalne liberalne lewactwo po prostu się nas boi. Oni wiedzą, że w całej historii byliśmy w stanie pokonać islamską (turecką) i komunistyczną nawałę. Tylko my wygraliśmy z sowiecką swołoczą. Tylko my realnie przeciwstawiliśmy się czynnie nazistowskim Germanom spod znaku swastyki. Tylko my stworzyliśmy antykomunistyczną "Solidarność" i to nasz święty papież Jan Paweł II zniszczył wraz z nami wojenny komunizm. Nie potrafił też nas złamać 123 letni brak własnej Ojczyzny. 

Oni już kulturowo-komunistycznie przemielili niemal wszystkie największe kraje i narody unijne. W Europie tak naprawdę do zdobycia pozostała im właśnie nieobliczalna i konserwatywna Polska. Tak naprawdę podobna do nas - mimo historycznych zaszłości - jest Ukraina i w przypadku zwycięskiej wojny może stać się częścią polsko-ukraińskiej unii energetycznej, która może zbudować nowy energetyczny ład europejski. Myśląc m.in. z tej strony, to można zrozumieć niemiecko-francuską awersję do pomocy militarnej dla Ukrainy. 

O naprawdę wzmożonym ataku na nasz kraj świadczyć też mogą takie minimalistyczne działania jak np. wybudzanie głęboko uśpionych  śpiochów jak - moim subiektywnym i jedynie przypuszczającym  zdaniem - potencjalne wybudzenie katolickiego redaktora T. Terlikowskiego, który obecnie negatywnie zadziwia wszystkich, nawet jego dawnych przyjaciół.   

Czeka nas brutalna kampania wyborcza i trzeba wiedzieć o co tak naprawdę toczy się gra, też w sensie globalnym. A celami są: upadek wolnej Polski i całkowite zniewolenie Polaków. Wygrana PO i opozycyjnych akolitów to gwarancja realizacji tych celów. Wygrana obecnie rządzących przynajmniej daje nam czas na przygotowanie się na silny odpór ataków na naszą Ojczyznę.  

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 

© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. 
Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję!
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog

piątek, 6 marca 2020

Program PO-KO, czyli co wyłania się z kampanii wyborczej M. Kidawy-Błońskiej?

Większość z nas nie jest w stanie wyłowić jakiegoś sensownego programu kandydatki na prezydenta z ramienia PO-KO pani M. Kidawy-Błońskiej. Nie ma jednoznacznego przekazu oraz całościowego programu. Jedno wiemy, że "ma być tak, jak było i aby to powróciło".

A jednak można coś zauważyć a mianowicie ponowne postawienie na część akcentów, które przed wyborami parlamentarnymi zapowiadał G. Schetyna: likwidacja TVP S.A. i Polskiego Radia , zaniechanie opłat abonamentowych za te media, likwidacja CBA i IPN.

Tak więc z tych szczątków urywanych informacji w czasie trwania kampanii wyborczej M. Kidawy-Błońskiej widać, że przewidziany ma być do realizacji programik, który przedstawiam w punktach i w formie pytającej, bowiem często wypowiedzi jej i przedstawicieli jej sztabu wyborczego są sprzeczne i wzajemnie się wykluczające:

1 - likwidacja TVP i przekształcenie jej na inną, niby misyjną?

"Natomiast w tej formie jaka jest (TVP), moim zdaniem (M.Kidawy-Błońskiej), jest już nie do uratowania. Trzeba na nowo usiąść, na nowo nazwać rzeczy po imieniu i stworzyć taką telewizję, która będzie realizowała misję. Taka instytucja w naszym kraju jest potrzebna, żeby Polacy mogli mieć zaufanie, że informacja podana w mediach publicznych jest prawdziwa"[1].

Oczywiście możemy przypuszczać, że istnieje także opcja, która zakładałaby prywatyzację TVP i przekształcenie jej w telewizję komercyjną (takie głosy były przed wyborami parlamentarnymi), na co wskazują też przeszłe plany PO związane np. ze zniesieniem abonamentu. Jednak mogą to być jedynie sprawy, które odnoszą się do obecnej telewizji a w przypadku rządzenia, PO-KO może od nich odstąpić i postępować tak jak postępowali przez osiem lat, gdy TVP była tubą propagandową rządów PO-PSL.

2 - przyjmowanie islamskich uchodźców?

Tutaj już mamy wysyp sprzecznych informacji. M.Kidawa-Błońska mówi coś o uszczelnianiu granic a np. poseł Szczerba gaworzy o tym, że "kraje powinny być zobowiązane do pomocy uchodźcom"[2]. W tej kwestii przedstawiciele PO-KO unikają jednoznacznej odpowiedzi i stąd zapewne ten chaos i wielość sprzecznych ze sobą deklaracji. I należy pamiętać, że E. Kopacz chciała jednak przyjmować uchodźców a winniśmy się kierować nie tym, co PO-KO zamierza, ale tym, co faktycznie robiło przez 8 lat swoich rządów wraz z PSL-em.

3 - wycofanie z programu 500+ i prawdopodobnie innych społecznych reform obecnego rządu?

I w stosunku do tego konkretnego projektu (500+) też mamy sprzeczne informacje. Z jednej strony M.Kidawa-Błońska mówi, iż to PiS jest zagrożeniem dla tego programu (sic!) a już dalej raczy gaworzyć, iż "ludzie, którzy pracują, czują się w jakiś sposób upokorzeni, że ktoś jest wspierany, a nie pracuje” [3]. I również w tej kwestii winniśmy odnosić się do przeszłych rządów PO-PSL, które niemalże nic nie zrobiły dla przeciętnych Polaków.

4 - ponowne podwyższenie wieku emerytalnego?

M.K. Błońska w stosunku do tegoż elementu programowego odniosła się w następujących słowach: "To była dobra i mądra decyzja (rządów PO-PSL)" [4]. Takie wypowiedzi sugerują, że program może zostać zlikwidowany albo zmodyfikowany na niekorzyść obywateli, bo przecież w razie ich ponownych rządów powrócą mafie takie jak mafia wyłudzania podatku VAT.

5 - przywrócenie wysokości emerytur i rent dla ub-eków lub sb-eków komunistycznych?

To nie wymaga komentarza, bo wielokrotnie całe PO-KO i Lewica ciągle o tym przypominają. Zresztą w tej kwestii wszyscy dawni funkcjonariusze komunistycznych służb oraz w przeważającej liczbie ich rodziny wyrażają jasną deklarację: "nie dla A. Dudy".

6 - zaniechanie budowy mierzei wiślanej?

Kandydatka PO-KO raczyła też odnieść się do planów budowy mierzei wiślanej i w swoim "gafowym" stylu powiedziała: "Gdyby natura chciała, żeby tam był przekop Mierzei, to by był".

To tyle ile udało mi się wyłowić z tego bełkotu informacyjnego kandydatki na prezydenta Polski pani M. Kidawy-Błońskiej i jej sztabu. Nie ma tego za wiele i nie ma to nic wspólnego z jakimś zarysem konkretnego programu dla Polski. Są to tylko jakieś niedbale porozrzucane punkciki na całkowicie pustej już wyspie jałowego platformiarskiego myślenia, że należy robić wszystko, aby powrócić po prostu do władzy.

Jak na razie kandydatka też nie mówi nic o likwidacji IPN czy CBA, ale sądzę, że już wkrótce odniesie się do tych zagadnień, osobiście lub poprzez  swoich przedstawicieli w sztabie wyborczym. I jak sądzę będzie taka jak zapowiadał G. Schetyna, czyli będzie optowała za likwidacją tych instytucji.

Ich kandydatka - moim skromnym zdaniem - niestety okazała się osobą infantylną, bez ugruntowanej wiedzy i odpowiedniego - do chęci zajmowania prezydentury Polski - poziomu synergii wynikającej z połączenia dojrzałości intelektualnej, emocjonalnej czy społecznej. Nie ma nic do powiedzenia na temat polityki zagranicznej Polski za wyjątkiem wasalizmu wobec zniemczonej UE, nie wie nic na temat ekonomii i finansów. Klepie z kartki to, co jej napiszą a gdy przychodzi jej "gadać na żywo" to ma trudności z wyartykułowaniem swoich myśli, albo w ogóle tych myśli nie ma i "na lewo i prawo" "strzela" lapsusami językowymi oraz pojęciowymi. Nie mówiąc już o braku przez nią znajomości języków obcych, co dziś już z oczywistych względów jest niezbędne do zajmowania kluczowych stanowisk w naszym państwie a nikt nie jest w stanie powiedzieć jakie to języki obce zna ta pani.

Oczywiście można się ze mną nie zgodzić, ale w takim razie trzeba by było wskazać jej plusy a z tym jak sądzę nawet trochę mądrzejsi po jej stronie mieliby duże kłopoty. Zresztą uważam, że już marszałkowanie  w Sejmie było dla niej zbyt ważną funkcją, ale pozwalało ukrywać się choć trochę przed opinią publiczną i spontanicznymi politycznymi wypowiedziami dla mediów. Nie trzeba było spotykać się z Polakami a w zaciszu gabinetu czuła się chyba najlepiej.

Czekam również niecierpliwie na pierwsze debaty kandydatów na prezydenta Polski, czego też - jak się wydaje - pani kandydatka będzie raczej unikała, żeby dostać się do II tury wyborczej a ona rządzi się trochę innymi prawami, bardziej emocjonalnymi niż realistycznymi. I na to wydaje się, iż liczy M. Kidawa-Błońska, mówiąc, że nie chce debaty z W. Kosiniakiem Kamyszem bo rywalem opozycji jako całości powinien być A. Duda i że on jest dla totalnych prawdziwym kontrkandydatem [6].

[1] https://wpolityce.pl/polityka/489903-kidawa-blonska-tvp-w-obecnej-formie-jest-nie-do-uratowania
[2]  https://wpolityce.pl/polityka/489857-szczerba-kraje-powinny-byc-zobowiazane-do-pomocy-uchodzcom
[3] htps://www.dorzeczy.pl/kraj/130671/kidawa-blonska-powiedziala-co-mysli-o-500-plus-nagranie-trafilo-do-sieci.html
[4] https://polskieradio24.pl/5/1222/Artykul/2466598,To-byla-dobra-i-madra-decyzja-KidawaBlonska-o-podniesieniu-wieku-emerytalnego-przez-rzad-POPSL
[5] https://www.salon24.pl/newsroom/945272,wpadka-kidawy-blonskiej-gdyby-natura-chciala-zeby-tam-byl-przekop-mierzei-to-by-byl
[6] https://wiadomosci.dziennik.pl/polityka/artykuly/6452366,kidawa-blonska-debata-kosiniak-kamysz.html


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

poniedziałek, 2 marca 2020

Bezradność i bezsilność antypolaków oraz coś dla młodych!


Bezradność wewnętrznych i zewnętrznych lewaków, demoliberałów, UBeko-WSIoków (postkomunistyczno-sowiecko-prlowskich służb specjalnych: cywilnych i wojskowych stanowiących  prawdopodobnie kreujące też rzeczywistość "elity z cienia" III RP), totalnej opozycji oderwanej "od koryta", etnicznych wrogów Polski i Polaków. I przenikający ich strach.

Takie mam refleksje obserwując działania tej całej prymitywnej i cynicznej antypolskiej zgrai.

Od samego początku rządów PiS i prezydenta A. Dudy robili i robią wszystko, żeby odwrócić bieg historii i sprowokować Polaków do aberracyjnego i gremialnego ulicznego oporu przeciw własnym i polskim władzom. Niestety dla nich nie porwali społeczeństwa do demonstrowania więc została im jedynie zagranica.

Niestety dla tych szui koszmarem jest, że jednak rządzący nie dają się "wkręcić" w jakieś bezsensowne dyskusje a konsekwentnie pracują i realizują dobry dla Polaków program wyborczy. Ludzie to widzą i doceniają, bo jeszcze żaden rząd i żaden - obok ś.p. prezydenta L. Kaczyńskiego - prezydent aż tak dobitnie nie traktuje swoich rodaków podmiotowo. Może jeszcze nie wszyscy chcą w to uwierzyć, ale to jest faktem. Po 1989 roku mamy prezydenta i rząd, z których możemy być dumni i dzięki którym poprawia się finansowy i w zakresie bezpieczeństwa los zwykłych Polaków, także przyszłych pokoleń.

Oczywiście można mieć wiele zastrzeżeń zarówno do pana premiera M. Morawieckiego, poszczególnych ministrów czy też do prezydenta A. Dudy. Jednak nie można im wszystkim odmówić jednego: chcą dla nas jak najlepiej a błędy zawsze się pojawiają, gdy podejmuje się określonych działań. Ważny jest natomiast cel, który przyświeca tym działaniom. Celem rządzących jest dobro naszej Ojczyzny i wszystkich Polaków, celem totalnej opozycji jest powrót do władzy i dalsze oddawanie naszej Polski we władanie przestępcom, antypolakom, obcym państwom (Niemcom i Rosji) i międzynarodowej żydowskiej finansjerze oraz zagranicznym korporacjom.

Od 1988 roku magdalenkowi i okrągłostołowi oraz postkomunistyczni włodarze Polski sprzedali ją totalnie, jednocześnie pauperyzując i atomizując Polaków. Sprzedali realnie "prywatyzując" nasze firmy i oddając bogactwa narodowe, ale też sprzedali moralnie infekując wielu Polaków antychrześcijańskim lewackim totalitarnym kretynizmem w postaci idei Nowej Lewicy spod znaku komunisty A. Gramsciego i tzw. lewackiej Szkoły Frankfurckiej.

Polacy są jednak narodem, który w swojej większości nigdy nie poddał się wynarodowieniu i to w każdej dziedzinie. Nasza historia jest ciągłą walką o polskość i wolną Polskę. Nigdy się nie poddaliśmy i nigdy nikt nie potrafił nas złamać. Tak jest i dzisiaj, gdzie wśród totalsów można dostrzec frustrację, bezradność i bezsilność.

I tak jest teraz mimo, że całe demoliberalne-lewactwo i cyniczni oraz antypolscy przestępcy  starali się przez 30 lat nas zdławić i wykreować z nas społeczeństwo podobne do dzisiejszej odmóżdżonej społeczności wielu zachodnich państw... choć i one zaczynają się budzić i walczyć o swoją tożsamość.

Od wielu lat wśród młodych Polaków zauważyć można powrót do naszych korzeni, do patriotyzmu.  Żołnierze Wyklęci stali się dla nich bohaterami a nasza Polska powodem ich dumy. Lata zaszczepianej w nas pedagogiki wstydu poniosły porażkę. I chwała nam, chwała tym młodym ludziom.

Lewactwo, totalna opozycja i antypolacy niestety nic nie zrozumieli. Dalej opierają się na jakichś socjologicznych modelach zachowań mas ludzkich, nie zwracając uwagi, że Polacy zachowują się inaczej, bowiem najważniejsza jest dla nas wolność rozumiana indywidualnie i grupowo.

Trwająca przez całe pięciolecie próba obalenia obecnych władz nic nie dała. KOD czy Nowoczesna zostały wykreowane na zasadzie manipulacji stosowanej przez szeroko pojętą michnikowszczyznę. A. Michnik, G. Soros, Smolarowie, Hartman i inni dalej myślą, że mogą sterować Polakami i robić z nich bezwolny motłoch. Niestety na ich marszach są tylko oni lub im podobni oraz zaczadzeni Polacy wraz z dawną ubecją i wsiokami oraz strachliwi ludzie oderwani "od koryta", których na szczęście jest coraz mniej. W tych demonstracjach uczestniczyli i uczestniczą z reguły ludzie 50+. Pozostały im jedynie jakieś bojówki, które zakłócają spotkania prezydenta RP z wyborcami. na nic innego ich nie stać, więc cali totalsi postawili na zagranicę, choć jakakolwiek jej ingerencja w sprawy Polski byłaby poza traktatowa, jak jest m.in. z reformą sądownictwa.

Jedyną jeszcze grupą na którą postawili totalsi są młodzi ludzie: uczniowie i studenci. Ale i to im nie wychodzi, bowiem młodzi polscy studenci są inną kategorią i są myślącymi młodymi ludźmi a nie ubezwłasnowolnioną i łatwą do manipulowania masą. Oni są tacy sami jak ich patriotyczni rówieśnicy a wiadomości czerpią z wielu źródeł, gdzie internet jest jeszcze wolny i stanowi źródło informacji. Już michnikowszczyzna nie jest w stanie sterować młodymi ludźmi, a szczególnie Polakami. Zresztą sami młodzi ludzie odczuwają na własnej skórze pozytywne aspekty obecnego rozwoju Polski. 500+ czy zerowy CIT dla młodych do 26 roku życia to rozwiązania, które przez młodych Polaków są realnie zauważalne. Podobnie jest z małym ZUS-em dla rozpoczynających działalność gospodarczą.

Oczywiście w obecnej prezydenckiej kampanii wyborczej próbuje się naobiecywać młodym Polakom wszystko, ale jak będzie z realizacją? Werbalnie można przecież wygadywać horrendalne bzdury, by jak już się przejmie władzę, to z tych obietnic nic nie pozostaje. Tak było w przypadku rządów PO-PSL natomiast PiS jest partią, która przekłada obietnice w działania realne. Ta wiarygodność jest jej niesamowitym atutem. Oczywiście niektóre zamierzenia są dopiero w planach, ale nawet tylko plany są nadzwyczaj realne i systematycznie realizowane.

Niemniej jednak uważam, że dla ludzi młodych warto jednak przygotować odrębny pakiet pomocowy. Już same 500+ czy zerowy CIT nie wystarczą by zaspokoić potrzeby kreatywnych młodych Polaków. Musimy stworzyć dla nich Polskę, która pozwoli im na pozostawanie w kraju a nie emigrowanie zarobkowe. Skutki społeczne takiej emigracji są katastrofalne, szczególnie w zakresie rodzinnych relacji. Często dochodzi do rozpadu małżeństw i degeneracji rodziny jako instytucji wzajemnych relacji społecznych. Musimy też stworzyć im korzystne dla nich warunki powrotu do Ojczyzny. Nie można dalej pozwalać, żeby Polacy na emigracji zarobkowej finansowały wzrost gospodarczy innych niż Polska krajów. Tym bardziej, że Polacy są naprawdę kreatywni i bardzo cenieni za granicą. Czyż takie docenienie ich nie jest możliwe w Polsce, gdzie sytuacja gospodarcza jest dobra a budżet zbilansowany?

Mam tedy nadzieję, że kandydat na prezydenta RP Andrzej Duda jeszcze w tej kampanii wyborczej zaoferuje młodym ludziom pakiet nazwany np. Młodzi+ i nad tym też powinien pomyśleć rząd, bo pieniądze na taki pakiet by się znalazły a np. zerowy CIT mógłby być nie do 26 a do 30 roku życia. Jest to ważne, bo np. studenci zasilają ludzi zdolnych do pracy właśnie po 26 roku życia, więc zerowa stawka dla trzydziestolatków byłaby umożliwieniem im dobrego startu zawodowego.

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

piątek, 28 lutego 2020

Koronawirus w służbie totalsów


Nigdy nie przypuszczałem, że totalna opozycja posunie się do wykorzystywania koronawirusa w kampanii wyborczej. Owszem spodziewałem się wielu rzeczy po totalsach o czym już pisałem, ale cyniczne i hipokratyczne granie na emocjach związanych z tym wirusem przeszło moje najśmielsze oczekiwania. To jest polityczny rynsztok i wydaje się, że opozycja tylko czeka na prawdziwe doniesienia o zachorowaniach w Polsce.

Post mój nie będzie długi albowiem krytyce można poddawać jakąkolwiek wartość, pustka zasługuje na zapomnienie i brak reakcji. Dziwię się Panu ministrowi zdrowia, że zdecydował się na rozmowę z taką Kidawą-Błońską, ale być może takie działanie jednak powstrzyma totalsów, choć wątpię.

Opozycja nic nie mówi wprost, ale tylko insynuuje, że rząd ukrywa koronawirusa a on niby już jest w Polsce. Te insynuacje są obrzydliwe i nakierowanie na wywołanie paniki, by później atakować rząd za niechybne przypadki tego wirusa w Polsce. To przekracza wszelkie granice przyzwoitości, choć dla totalsów przyzwoitość jest obcym terminem.

Nie mam ochoty więcej pisać na ten temat. Uważam polską opozycję za coś plugawego, na co nawet nie warto splunąć nie mówiąc o dyskusji.

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

czwartek, 27 lutego 2020

Brudna kampania wyborcza po stronie PO-KO


Tak jak przypuszczałem i napisałem obecna kampania wyborcza po stronie PO-KO jest brutalna i brudna a do tego pełna hipokryzji.

Te wszystkie fale hejtu i krążenie KOD-u po spotkaniach wyborczych A. Dudy, wydumane oskarżenia kierowane do własnych wyborców, ale też do wyborców PS-u i niezdecydowanych. To donoszenie na Polskę w UE, te wszechogarniające  niszczenie polskiej debaty merytorycznej i nakierowanie jej na emocje a jak wiemy emocje są najgorszym doradcą. I te emocje chcą wzbudzić w naszym narodzie politycy PO-KO, ale nie tylko oni, bo to wpisuje się w kampanię wyborczą pozostałych - oprócz PiS-u - partii będących totalną opozycją.

Opozycja robi wszystko, aby właśnie dzielić Polaków emocjonalnie, żeby Polacy zapomnieli, co to były rządy PO-KO i jak zniszczyły Polskę doprowadzając ją do "kartonu", gdzie pozostały tylko:"ch...j, dupa i kamieni kupa". I czy naprawdę chcemy, aby ta ekipa powróciła do rządów w Polsce? Odpowiedź na to pytanie jest jedna: w 100% NIE!

A trzeba sobie zdawać sprawę, że gdyby wygrała np. M. Kidawa-Błońska czy też innych kandydat totalnych, sprawa rządzenia byłaby utrudniona a może nawet doprowadziłaby do wcześniejszych wyborów parlamentarnych, bo obstrukcja totalnych też byłaby totalna.

PiS ma wszystkie argumenty merytoryczna po swojej stronie. Zrobił dla Polski i Polaków więcej od 30 lat, od początku tzw. "transformacji". I na tym Polacy winni się skupić a nie poddawać się działaniom kampanijnym totalnej opozycji. A to jest dopiero początek kampanii wyborczej i można się spodziewać coraz bardziej jej brutalizacji. Każdy błąd PiS-u będzie rozdmuchany do granic śmieszności (gest Lichockiej) a do tego też będzie kreacja tych błędów (np. atak na szefową kampania wyborczej A. Dudy, czy też atak na żonę ministra sprawiedliwości).  Do tego dołożona zostanie kampania bazująca na chorych onkologiczne czy też też oparta na fałszywej trosce o osoby niepełnosprawne. Przecież to wszystko jest obłudą, bo PO-KO miała 8 lat na przeprowadzenie reform, też w ochronie zdrowia. I co? Ano nic! A teraz szermują hipokryzją jakoby oni przeprowadzali takie reformy. A z luką VAT-owską też walczyli? A gdzież tam... na tych pieniądzach dorabiali się oszuści podatkowi. Stąd na pomoc Polakom - parafrazując słowa V. Rostowskiego - "piniędzy nie było i miało nie być". Okazało się, że się znalazły a do tego uchwalono po raz pierwszy od 30 lat budżet bez deficytu.

PO-KO i pozostali totalni nie mają żadnych merytorycznych argumentów po swojej stronie. Pozostaje tylko emocjonalny przekaz, który - jak pisałem - ma dzielić Polaków. Stąd gloryfikacja przez M. Kidawę-Błońską zwykłych hejterów, ale też kreowanie wydumanej rzeczywistości, jakoby PiS niszczyło Polskę a przecież - mam nadzieję, że Polacy pamiętają - jest całkiem odwrotnie. Ale czy pamiętają? Do brudnej kampanii wyborczej zaprzęgnięto też koronowirusa, a to już jest szczyt chamstwa i bezczelności.

Do dobrego łatwo się przyzwyczaić, stąd Polacy nie wyobrażają sobie dziś zaniechania prospołecznych inicjatyw, zaniechania prorozwojowych inwestycji, zwiększenia wieku emerytalnego. Polacy wiedzą, że bez PiS niemożliwe byłyby reformy, takie jak: Plan Morawieckiego, obniżenie CIT do 9%, deficyt budżetowy na zero, ogromne programy społeczne (500+, 300+, 75), emerytura-trzynastka i większa waloryzacja kwotowa, 500+ dla niepełnosprawnych),  Państwowy Fundusz Rozwoju i proinwestycyjna pomoc dla małych firm (mniejszy ZUS oraz do 26 lat podatek CIT zero procent), wzrost wydatków na ochronę zdrowia, likwidacja mafii VAT-owskich oraz zwiększona wykrywalność przestępstw gospodarczych, podwyższenie kar za kradzież zuchwałą, w tym właśnie VAT, skuteczna polityka zagraniczna i obronna (zniesienie wiz do USA, zakup nowego sprzętu, wojska terytorialne, Trójmorze, Baltic Pipe, dywersyfikacja źródeł energii i powolne uniezależnianie się od Rosji w tym obszarze), program stu obwodnic, najmniejszy od 30 lat wskaźnik bezrobocia, przekraczający inflację, realny wzrost wynagrodzeń (stawka minimalna rosnąca w czasie), bardzo wysoki wzrost PKB, handel zagraniczny in plus (eksport - import), utrzymanie polskiego i silnego złotego (PO zapowiadała przejście na koszmarne EURO), reforma sądownictwa.

To chyba wszystkie reformy PiS-u i prezydencka kampania wyborcza winna być prowadzona na zasadzie merytorycznej promocji owych reform, ale też nie należy zapominać, że nieraz też trzeba atakować merytorycznie totalnych, na każdym kroku pytać ich, co zrobili przez 8 lat dla Polski i Polaków. Warto też, aby również wyborcy PiS-u pytali o to totalnych np. na spotkaniach M. Kidawy-Błońskiej

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

poniedziałek, 24 lutego 2020

Cztery akapity do rządzących

Trzeba sobie jasno powiedzieć: opozycja będzie wszystko robiła, żeby obrzydzić obecnego prezydenta. Już jest fala zwykłego tzw. hejtu. Każdy ruch PiS-u jest na na cenzurowanym, każdy jej błąd jest wykorzystywany do ataku na A. Dudę.  Nie ważne są żadne merytoryczne dyskusje, nie ważne są twarde dane pokazujące, ile obecny rząd zrobił dla Polski. Totalna opozycja będzie atakować a kampania wyborcza będzie (już jest) brutalna. Na to sztabowcy A. Dudy winny być przygotowani, ale też przygotowani winni być ludzie z PiS-u, bowiem to, co robi partia rządząca przekłada się na poparcie lub nie obecnego prezydenta a ludzie mają krótką pamięć i nie są do końca w stanie ogarnąć tego co się dziej, a dzieje się źle.

Gest Lichockiej był maglowany przez kilkanaście dni. Czy ona nie potrafiła się powstrzymać, czy jej emocje sięgnęły zenitu a najgorsze są przecież działania oparte na emocjach.  Z tym, że to opozycja chce wzbudzić emocje wśród Polaków, bo dla niej jest to wygodne. Wtedy ludzie zapominają o kornetach i kierują się jedynie najświeższymi informacjami. Opozycja to wie i mimo, że przez 8 lat nie zrobili nic i doprowadzili do stanu, gdzie nasz kraj był przez nich określony jako "ch...uj, dupa i kamieni kupa". To było dawno a teraz jest już inna rzeczywistość, rzeczywistość dnia dzisiejszego.

Podobnie jest z tymi miliardami dla TVP. Wybrano najgorszy moment na przeforsowanie tej ustawy. Po co teraz? No chyba, że PiS boi się przegranej, ale tak nie można myśleć. Uważam, że prezydent A. Duda winien skierować tą ustawę do Trybunału Konstytucyjnego i czekać na jego wyrok i opinię. To by wytrąciło opozycji argument sprowadzający się do chorych na raka. I nic to nie daje, że rząd przeznacza na ochronę zdrowia ogromne kwoty i te kwoty rosną Do ludzi jednak przemawia  w wyobraźni ta kwota, którą - jak próbuje to robić skutecznie opozycja - można było przeznaczyć na onkologię.To bzdurny zarzut, ale opozycja wykorzysta wszystko, co niedobrego stanie się po stronie PiS-u.

Zwracam się więc do rządzących. Wstrzymajcie się z kontrowersyjnymi projektami ustaw. Rzućcie wszystko, aby tylko pomoc A. Dudzie w wygraniu wyborów. Nie można być łagodnym przy takiej opozycji. Merytoryka jest ważna, ale nieraz warto odpowiadać skutecznie na ataki zdrajców targowickich w taki sposób jak oni atakuję. 


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

czwartek, 26 września 2019

Kampania wyborcza bez kampanii wyborczej

Obecna kampania wyborcza jest nudna jak "flaki z olejem". Stanowiska wszystkich stron znamy i znamy też jaki partie polityczne lub koalicje mają przekaz i jak prowadzą ową kampanię. Praktycznie wybory mogłyby odbyć się w najbliższą niedzielę a ich wynik byłby zbliżony do tego jaki będzie 13 października.

Nie wiem czy jest to dobrze czy nie, ale w ogóle mam obojętny stosunek do przeprowadzania takich kampanii wyborczych, które przecież nie dają tak naprawdę żadnych wartości poznawczych. Dla mnie osobiście najważniejsze jest to w jaki sposób określona partia czy koalicja postępowała przed okresem kampanijnym i wiele lat wcześniej, bo to jest odniesieniem do prawdziwości wypowiadanych w kampanii słów, deklaracji i obietnic.

Niestety dla wielu wyborców liczą się przede wszystkim emocje a nie merytoryka i na tych właśnie emocjach próbuje się do nich dotrzeć. A emocje są najczęściej alogiczne. I na tych emocjach mogą bazować jedynie ci, którzy nie mają nic do zaoferowania oprócz tych emocji właśnie.

Z oczywistych powodów to jest złe. Trzeba w sposób bezpośredni logicznie rozumować i takież argumenty stosować, przy czym żaden człowiek nie jest tych emocji pozbawiony.

Stąd cała dziedzina wiedzy zwanej marketingiem a w szczegółowej kategorii promocją. Promocja niemal całkowicie odwołuje się do emocji, do psychologii zachowań konsumenckich klientów. W polityce zaś najważniejszą emocjonalną rolę pełnią: tzw. Public Relations ** i Publicity *, które już całkowicie opierają się na tychże emocjach. Tworzona jest pewna logiczna forma przekazu, która a'priori jest nakierowana na sferę przede wszystkim emocjonalną, czyli z gruntu alogiczną. Jest tu pewien pozorny absurd, ale właśnie PR jest heurystycznie najbardziej twórczym obszarem działalności człowieka w ostatnim 60-leciu, przy czym oczywiście można PR rozpatrywać pejoratywnie lub też pozytywnie i tak samo go niejako stosować.

Odbiór przekazu PR zależy od stanu świadomości, emocjonalności, wiedzy oraz logiczności rozumowania odbiorców. Najbardziej podatne na PR (w sensie pejoratywnym, "czarnym") są jednostki pozbawione umiejętności logicznych... wtedy pozostaje czysta faza emocjonalna. I niestety przez 30 lat III RP zbudowano stado "młodych wykształconych", którzy pozbawieni celowo m.in. matematyki (gdzie logika jest niemal obowiązkowa) de facto odbierają przekaz "bezrozumnie", tylko w sferze emocjonalnej. I do tych ludzi zwraca się zarówno PO-KO, jak i po części koalicja Lewicy. To elektorat faktycznie bezrozumny, dla którego wyczyny pani Jachiry są nawet śmieszne i oni tak naprawdę to odczuwają, co jest przykre, ale tak już jest. Kiedyś napisałem, że "idiota nie wie, że jest idiotą" i podtrzymuję to swoje spostrzeżenie.

Jestem niemal pewien, że tuż przed wyborami dzisiejsza opozycja wykorzysta wszystkie możliwe działania dla wzbudzenia emocji wśród elektoratu. Zastosuje najbardziej nawet "czarne" elementy PR-u oraz Publicity. Będzie się starała jak zwykle zatomizować Polaków i ich wewnętrznie skłócić, ale czy ma szanse na wygraną? Wątpię, bo elektorat szeroko rozumianej prawicy lub jej ukrytych zwolenników jest raczej logiczny i zauważa, co obecny rząd ZP zrobił i jak to robi dla dobra Polski i Polaków.

Polacy zauważają, że żyje im się lepiej a cztery lata rządów ZP (PIS) dało im też przeświadczenie o ich podmiotowości. Przestali być "rzeczą", ale pełnoprawnymi obywatelami Rzeczpospolitej, o których się myśli i o których się dba. Mało tego: dla wielu krajów, a przede wszystkim mieszkańców  Starej Unii zaczęliśmy być wzorem i to zarówno w sferze gospodarczej, jak i ideologiczno-demokratycznej. Zobaczyliśmy w końcu, że nasza demokracja jest bezprzymiotnikowa a w takich Niemczech czy Francji oraz w wielu innych krajach tej demokracji po prostu nie ma a jeżeli jest to doczepia się do niej różne frazy: tolerancyjna, liberalna, demoliberalna czy oparta na jakichś bliżej nieokreślonych "wartościach europejskich".

I chyba właśnie ta odzyskana podmiotowość gdzieś podświadomie jest podstawowym czynnikiem poparcia dla PiS-u, nawet nie do końca jego socjalne przedsięwzięcia. Owszem liczą się programy socjalne, ale tak naprawdę Polacy poczuli wreszcie, że coś znaczą i nie są żadną "biedną panną na wydaniu". Przez 30 lat wmawiano nam inaczej...

Naprawdę nie wiem, co jeszcze "odpali" przed wyborami opozycja, oprócz zdradzieckiego i pełnego zafałszowań donoszenia na Polskę w UE (vide: ostatni pobyt Kidawy-Błońskiej ze Schetyną w PE). Zostało jej mało czasu i wydaje mi się, że żadnej rewelacji nie winniśmy się spodziewać: standardowo będzie to oczywiście "antypis" i "antykaczyzm", tyle tylko, że ogólnie wyborcy już są tym zmęczeni i już nie reagują na tego typu przekaz. Chcą wreszcie spokoju i pewności jutra a to gwarantuje im jedynie PiS, który jest konsekwentny i prowadzi naprawdę merytoryczną kampanię wyborczą i udowodnił, że jest wiarygodny. A z tą wiarygodnością partii politycznych w Polsce było dotąd bardzo krucho.

Z drugiej zaś strony widzimy miotanie się i żadnej konsekwencji w działaniu a do tego dochodzi bagaż ośmiu lat jałowego, aferalnego i złodziejskiego rządzenia przeciwko Polakom.  To też Polacy pamiętają mimo, iż onegdaj taki sobie Tomasz Lis raczył był powiedzieć, że "Polacy nie są tak głupi jak nam się wydaje. Są jeszcze głupsi". I sądzę, że duża część totalnej opozycji myśli tak samo jak ten redaktor, co ich po prostu gubi, bo nie rozumieją zwykłych ludzi.

Co wybiorą Polacy, czy przekaz merytoryczny czy emocjonalny? Widać to po sondażach, choć i one bywają złudne, ale trend jest podobny: zdecydowana większość Polaków zagłosuje na PiS i mnie to w ogóle nie dziwi.

* Publicity (skrótowo) - propaganda nie wymagająca ponoszenia kosztów (albo minimalnych) a polegająca przede wszystkim na korzystnych kontaktach z mediami: prasą, radiem, telewizją, forami i portalami internetowymi, itp. W tej kategorii można też zawrzeć współczesny internetowy hejt i trolling, fake newsy czy też wywiady medialne polityków.
** Public Relations (skrótowo) - propaganda wymagająca ponoszenia kosztów a polegająca na wywołaniu wewnątrz i na zewnątrz określonej organizacji wrażenia, że cele organizacji są zgodne z interesem otoczenia i grupy docelowej, do której kierujemy owe działania PR. Do tej kategorii możemy np. zaliczyć konwencje wyborcze określonych organizacji politycznych czy też w dużej mierze plakaty i ulotki wyborcze.


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

Post jest chroniony prawem autorskim. Może być kopiowany w całości lub w części jedynie z podaniem źródła tekstu na bloggerze lub innym forum, gdzie autorsko publikuję. Dotyczy to również gazet i czasopism oraz wypowiedzi medialnych, w których konieczne jest podanie moich personaliów: Krzysztof Jaworucki, bloger "krzysztofjaw".

wtorek, 2 lipca 2019

Czy J. Grabiec jest tajną wtyką PiS w PO? ;)

Oj.

Naprawdę jestem coraz bardziej ukontentowany możliwościami partii obecnie rządzącej, która już jest na tyle silna, że pozyskuje dla swoich działań nawet dotychczas najzagorzalszych jej przeciwników z totalnej opozycji. 

Jak tak dalej pójdzie, to nawet samo PiS nie będzie zmuszone do wydawania nadmiernych środków na jesienną kampanię wyborczą. Załatwią jej cele sami członkowie totalnej opozycji i sądzę, że jednak wcale nie trzeba ich pozyskiwać: są na tyle mało inteligentni (delikatnie mówiąc) i infantylni, że sami  są w stanie swoimi wypowiedziami zaszkodzić równie totalnie własnej formacji i tym samym przekreślić jej szanse wyborcze.

Jaskrawym tego przykładem jest ostatnia wypowiedź Jana Grabca z PO w stacji TVN24: "Będziemy mówili głośno i dobitnie Polakom prawdę, że przelewy związane z 500+ nie są z konta PiS. To są pieniądze wszystkich Polaków. Te pieniądze Polacy będą musieli zwrócić, bo są one w dużej mierze na kredyt" [1].


Co prawda Jan Grabiec twierdzi, że słowa te są wyrwane z kontekstu, ale naprawdę one padły i nie ma na ten temat nic do dyskusji. Nawet tak samo te słowa interpretowane są przez stację TVN.

Brawo Panie J. Grabcu. Świetnie rozpocząłeś Pan kampanię wyborczą PiS do jesiennych wyborów parlamentarnych. Jeszcze kilka takich Pana lub Pana kolegów wypowiedzi a tak naprawdę już PiS nie będzie musiał nic robić, żeby wygrać te wybory, chociaż zdajecie sobie sprawę, że je wygra? Prawda? I to zdecydowanie większą ilością procent niż w 2015 roku. I nie zdziwiłbym się, gdyby Pana wypowiedź PiS zacytował w jakimś swoim spocie wyborczym... ;). Jeszcze raz brawo!

Może zaczniecie się w końcu zastanawiać dlaczego tak jest i dlaczego z tego powodu, że PiS jest wiarygodną propolską partią realizowanych konkretów, obietnic i zapowiedzi? Wy mieliście swoją szansę przez 8 lat. Zmarnowaliście ją i Polacy to pamiętają i nie dadzą wam szansy na powrót do władzy. Zresztą w porównaniu z obecnymi władzami wasze byłyby nawet na arenie międzynarodowej po prostu śmieszne. Nie macie żadnych profesjonalnych kadr na żadne ministerstwo a już na stanowisko premiera żadnej. To smutne. Jesteście kompetencyjnie "miałcy", i merytorycznie, i intelektualnie, i psychologicznie. Po prostu żenada. 

[1] https://wpolityce.pl/polityka/453292-pokretne-slowa-grabca-polacy-beda-musieli-zwrocic-500


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

Post jest chroniony prawem autorskim. Może być kopiowany w całości lub w części jedynie z podaniem źródła na bloggerze: https://krzysztofjaw.blogspot.com/ lub innym forum, gdzie autorsko publikuję. Dotyczy to również gazet i czasopism oraz wypowiedzi medialnych, w których konieczne jest podanie moich personaliów: Krzysztof Jaworucki, bloger "krzysztofjaw".

wtorek, 6 stycznia 2015

A. Michnik nakazuje: "Wszystkie ręce na pokład"!

Wczoraj u T. Lisa gościł był niejaki A. Michnik a jako, że ów program bywa nieraz przecież manipulacyjnym politycznym przesłaniem dla mainstreamu i elit III RP to warto przeto dowiedzieć się co takiego naczelny nadredaktor miał do powiedzenia na początku roku 2015.

Otóż - co było do przewidzenia - przez całą rozmowę gość nie mógł wyjść z podziwu dla B. Komorowskiego a nawet E. Kopacz i z wielkim strachem oraz przerażeniem przestrzegał przed PiS-em i J. Kaczyńskim.

Odnosząc się do wyborów prezydenckich i jednocześnie z właściwym sobie szyderstwem wobec katolicyzmu oraz z niezachwianym przekonaniem stwierdził m.in.: "Jeśli Komorowski przejedzie po pijaku, na pasach niepełnosprawną zakonnicę w ciąży, to może nie wygrać… To bardzo dobry prezydent! (...) Mamy szczęście do prezydentów. Wszyscy nasi prezydenci mieli poczucie odpowiedzialności za państwo i społeczeństwo. Komorowski ma wyczucie historyczności polskiego losu - on potrafi wiązać te sprzeczne polskie losy… Powinniśmy robić wszystko, by w Polsce nie było dziś piekła, jeśli chodzi o pamięć, personalne nienawiści…".

Natomiast wybór między PiS a Platformą A. Michnik porównał do wyboru między denaturatem a herbatą. Stwierdził też, że obecny podział w Polsce to "podział na Polskę autorytarną, ze skłonnością do budowy państwa policyjnego i Polskę demokratyczną, ze skłonnością do rozmaitych chorób właściwym państwom demokratycznym. (…) Bądźmy poważni - nie wiem, ile w Madrycie przepuścili politycy z PiS, ale nie jestem tego ciekaw. To szkodliwi dla Polscy politycy, źli! Oni chcą nam zafundować państwo strachu i podejrzliwości! (...) I PiS, i Korwin-Mikke - oni coś takiego wiedzą o tej części społeczeństwa, która na nich głosuje, czego druga strona nie wie. Podejrzewam, co to jest - to jest coś takiego, co się nazywa sprawiedliwy podział szacunku, uznania, prestiżu… Moim zdaniem, gdybym ja mógł doradzić pani premier Kopacz, to ja bym jej to doradzał: jak zdobyć tych ludzi, oddając to, czego im najbardziej brakuje… (…) Jest część polskiego społeczeństwa, która się czuje niedowartościowana, poniżona i mentalnie wykluczona…".

Wybory w 2015 roku przyrównał do referendum nad tym jakiego państwa chcemy: "Czy chcemy państwa, w którym będzie się opowiadało o zamachu smoleńskim, o kondominium rosyjsko-niemieckim, w której będzie się urządzało prowokacje polityczne wobec premiera - jak w przypadku Leppera?! Czy może chcemy państwa niedoskonałego, które ma potknięcia, ale o 6:00 rano dzwoni tylko mleczarz…". 

Wyrażany przez niego werbalnie i pozawerbalnie (m.in. nerwowe zaciąganie się elektronicznym papierosem) strach przed powrotem PiS-u do władzy w sposób jaskrawy było widać w jego wypowiedzi: "Były hasła Budapesztu w Warszawie… Mam nadzieję, że to marzenie ściętej głowy. Ale to może się stać. Ja wiem, że jeżeli blisko 30% głosuje na PiS, w eurowyborach 8 procent z czymś głosowało na partię Korwin-Mikkego..." oraz w stawianiu w jednym szeregu takich przywódców jak: Janukowycz, Putin, Orban i... (tutaj A. Michnik zawiesił głos zapewne dając odbiorcom czas na uzupełnienie jego wypowiedzi J. Kaczyńskim).

A. Michnik wypowiadał się też na temat kościoła z żalem stwierdzając, że obecny KK jest inny niż kiedyś: "Tamten Kościół dla takich ludzi z zewnątrz spoglądał być może nieufnie, ale z przyjaźnią (...) Skąd (dziś - dop.kj) tyle złości, niechęci, agresji?! Zastanawiam się nad tym i nie mam odwagi wprost formułować diagnozy, ale w moim przekonaniu szczęściem naszego Kościoła był Jan Paweł II. Ale i nieszczęściem…".

Poruszył też temat Rosji i Putina stwierdzając, że tak naprawdę W. Putin już jest przegrany i swoim postępowaniem "strzela sobie w stopę" a odnosząc się do poparcia Rosjan dla swojego prezydenta z charakterystycznym dla siebie jadem wobec II RP oraz manipulacyjnie kreowanej negatywnej konotoacji nacjonalizmu powiedział: "W 1938 roku polskie wojsko wkroczyło do Czechosłowacji wspólnie z hitlerowską armią. Niech pan spojrzy na ówczesne gazety, jaka euforia była wtedy. Ten naród dostał takiej samej euforii jak Rosjanie po Krymie. Nacjonalizm to jest ten rodzaj narkotyku, który wyjątkowo łatwo wchodzi w umysły ludzkie i dlatego jest tak niebezpieczny…"

Nadredaktor odniósł się także do osoby R. Sikorskiego wychwalając go stwierdzeniem, że "Sikorski to herbata z dobrym koniakiem" a maglowanie tematu jego kilometrówek to "warcholstwo". Ponadto dodał -jednocześnie promując swoje zdradliwe magdalenkowo-okrągłostołowe środowisko, że "był bardzo dobrym ministrem spraw zagranicznych, wytworzył bardzo dobry wizerunek Polski! A dawanie sygnału całemu światu, że my, Polacy jesteśmy jak Czesi i będziemy niszczyć nasze autorytety… Jak Havla w Czechach, gdzie był niszczony, opluwany… W Polsce tego nie mieliśmy? Wałęsa, Mazowiecki, Kuroń, Geremek? Teraz Sikorski…".

W odniesieniu do służby zdrowia raczył był chwalić fachowość polskich lekarzy stwierdzając jednak, że trzeba dać kredyt zaufania E. Kopacz a "ogromnym błędem ze strony pani premier Kopacz byłaby dymisja Arłukowicza". Ponadto uznał, że niemal 100% winy za dzisiejszą sytuację ponoszą lekarze a nie politycy. Zapomniał przy tym chyba, że zarówno E. Kopacz jak i B. Arłukowicz są też lekarzami (sic!)

Ale chyba najważniejszym przesłaniem A. Michnika na 2015 rok było jego kilkukrotnie wypowiadane stwierdzenie, iż Polska ostatnich 25 lat to najwspanialszy okres w ciągu jej ostatnich czterystu lat i że nie można tego "spieprzyć"... w domyśle oczywiście oddaniem władzy PiS-owi . Mówił m.in. : "W tym roku przede wszystkim życzyłbym sobie, po pierwsze, jakiegoś wyprostowania spraw za naszą wschodnią granicą. A po drugie – życzyłbym sobie, by Polska utrzymała status kraju stabilnego, który ma wzrost gospodarczy, gdzie funkcjonują instytucje demokratyczne, który ma bardzo dobry wizerunek na świecie. Nigdy Polska nie miała tak pozytywnego wizerunku na świecie, jak ma dzisiaj. To ogromny wspólny sukces Polaków". Nadredaktor uznał, że 2015 roku to "moment niesłychanej odpowiedzialności za Polskę" wymagający ogromnego wysiłku. W sposób niemal rozkazujący stwierdził był na koniec rozmowy: "Wszystkie ręce na pokład! Jeżeli my tę Polskę spieprzymy, to będzie to wina nie tylko pani premier Ewy Kopacz, ale nasza wspólna wina. To moment, gdy trzeba wielkiego wysiłku intelektualnego i mentalnościowego. Musimy pomyśleć na serio - to, co pisał Norwid - że ojczyzna to wielki zbiorowy obowiązek…".

Reasumując.

A. Michnik vel. Szechter goszcząc na początku roku u T. Lisa dał odpowiedni rozkaz swoim "podwładnym" by w nadchodzącym roku zrobili wszystko, aby nie dopuścić w Polsce do zmiany władzy. Rozkaz ten jest podszyty ogromnym strachem przed "polskim Budapesztem" i PiS-em, który może do niego doprowadzić a który to owy "polski Budapeszt" byłby końcem III RP i zdradliwego układu magdalenkowo-okrągłostołowego. Musiałby też odsłonić pełną prawdę o całym PRL-bis i jego elitach, czego tak boi się ogromnie A. Michnik i cały obecnie rządzący układ polityczny.

Ten porażający strach przed prawdą i konsekwencjami jej ujawnienia było widać i słychać w całym wywiadzie T. Lisa z A. Michnikiem. Obaj panowie zresztą wyrażali ów strach całą swoją postawą i wypowiedziami.

Jednym z czynników sprawczych tego - aż nadto widocznego  - strachu przed Polską i Polakami jest zapewne zwycięstwo PiS w wyborach do sejmików wojewódzkich w skali, jakiej - poprzez fałszerstwa - nie znamy. Ale na pewno A. Michnik, mainstream i cały układ rządzący ją zna... Innym faktem budzącym przerażenie środowiska "michnikowszczyzny" i PRL -bis jest z pewnością budząca się świadomość narodowa, szczególnie wśród młodych Polaków a także coraz mniejsza skuteczność społeczna medialnych manipulacji dotyczących sposobu i jakości rządzenia obecnej koalicji.

Ale ten strach ma też jeszcze głębsze podstawy dotyczące ewentualnej odpowiedzialności obecnych elit okrągłostołowo-magdalenkowych za zdradę Ojczyzny i dopuszczenie do jej upadku. Stąd te zaklęcia o najlepszym dla Polski 25-leciu mimo, iż był to i jest dalszy okres zniewalania Polski i Polaków. Stąd ta awersja do II RP, która była przecież na przestrzeni ostatnich wieków jedynym okresem prawdziwej wolności i niepodległości państwa polskiego. Stąd wreszcie ten rozpaczliwy rozkaz wydobywający się z gardła A. Michnika: "wszystkie ręce na pokład"...

I to ostatnie stwierdzenie musi budzić nas niepokój... Możemy spodziewać się frontalnego ataku obecnych elit rządzących i wspierających je mediów na opozycję i środowiska niepodległościowe a w konsekwencji kolejnego sfałszowania wyborów. Możemy spodziewać się ataku PR-owo dorównującego a może nawet przekraczającego czarną kampanię manipulacyjnych oszczerstw i pomówień wobec śp. L. Kaczyńskiego i pierwszych rządów PiS-u. Możemy spodziewać się naprawdę wszystkiego, co najgorsze...

"Tonący brzytwy się chwyta" nie bacząc na odnoszone rany... Bo tak naprawdę cała antypolska"michnikowszczyzna" i równie antypolski układ magdalenkowo-okragłostołowy chwieje się w posadach, tonie... tym bardziej należy się spodziewać, że nie będą baczyli na rany broniąc samych siebie...


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

czwartek, 1 lipca 2010

Stokrotko... nie więdnij! Pomóż nam!

Witam

B. K (...) wczoraj pękł... i uszło z niego powietrze... nie da się tego "sflaczałego balonu" skleić i ponownie nadmuchać... Miny sztabu PO po wczorajszej debacie mówiły wszystko... Jeszcze niejaki, pięknie spalony promieniami solarianych UV, "Nowaczek" starał się pięknie uśmiechać i być może skupił się jedynie na tym uśmiechu a nie na tym, co miał powiedzieć i ... palną jakąś mowę, że w dwumeczu B. K (...) zwyciężył. Ciekawe jaki mecz miał na myśli... ale sądzę, że chyba właśnie "piłki kopanej", która jest tak popularna wśród "wierchuszki" PO (mówię o "piłce kopanej", co by nie obrażać zawodników i trenerów piłki nożnej). Niestety piękny uśmiech "Nowaczka" nie przesłonił kompletnej nieznajomości przez niego elementarnych zasad gry... bo chyba każdy zauważył, że jeżeli jakieś bramki B. K (...) strzelił (zarówno w niedzielę a już wczoraj zdecydowanie) to jedynie ze spalonego lub też do... własnej bramki. Oj jak pocieszny był On sam i jego sztabowcy, kiedy cieszyli się, że ich napastnik strzelił bramkę... samobójczą! Biedacy... Oni naprawdę nie dostrzegają rzeczywistości...

Ale dla mnie w tym wszystkim, na tym finiszu kampanii wyborczej chyba najgłośniejszym jednak hukiem pękającego balonu okazała się się niejaka "Stokrotka", czyli "Moniczka Olejniczka". Kompletnie się się pogubiła w tej, przecież w bardzo dużej mierze współkreowanej przez nią samą, sztucznej wyimaginowanej rzeczywistości PO i całego mainstreamu.

W środę poniosła ją dziennikarska fantazja i niestety zmieniała szyk zdania zadawanych pytań (chociaż ich sens profesjonalnie zachowała), czym wprawiła B. K (...) w zakłopotanie i dobierał nie te z wyuczonych na pamięć fraz/odpowiedzi, które akurat miał wyrecytować... Było śmiesznie: B. K (...) odpowiadając nie na temat (zwiedziony lekką zmianą kolejności wyrazów dokonana przez Moniczkę) brnął w tej recytacji do samego końca, ostatniego wyuczonego wcześniej na pamięć tekstu... czym nawet wzburzył M.O. Oj... Stokrotka myślała chyba, że ma do czynienia z kimś, kto tylko tak żartował z tymi "krótkimi mowami" a tu faktycznie okazało się, że jest w stanie zrozumieć jedynie zdania proste... bo przy złożonych po prostu gubi ich sens... a przy wielokrotnie złożonych szuka... kropek lub fonetycznie pauz... No i "Moniczce  Olejniczce" pewnie dostało się nieźle, że nie wyrecytowała z pamięci dokładnie wcześniej przygotowanych pytań... czym doprowadziła B. K (...) do dezorientacji poznawczej... Efektem tego "opr" zapewne była jej nieobecność we wczorajszej debacie.

Strasznie chyba to przeżyła i widząc, że dla mainstreamu powoli już zaczyna wiednąć, chciała w dzisiejszej "Kropce nad i" zabłysnąć i odzyskać łaski o możnych "michnikoidów". Przygotowała się solennie i zaczęła strzelać od pytania czy J. Kaczyński przeprosi za IV RP, miała w zanadrzu i Gazetę Polskką, która pisze o nieudolnym śledztwie w sprawie katastrofy smoleńskiej... miała jeszcze tyle pytań do znienawidzonego przez nią Kaczora... tak chciała znów być najważniejszą dla III RP, kwitnącą "Stokrotką", dalej największym i najpiękniejszym złotoustym balonem...

I się rypło, zwiędło i pękło z takim hukiem, że nawet mi się jej żal zrobiło....

Ale co ja Wam tam będę opowiadał... zobaczcie sami (kto nie widział):



"Moniczko Olejniczko" może faktycznie Pani by pomogła Nam wszystkim? Ale tylko się zastanawiam: jest tyle świeżo zakwitłych stokrotek... więc po co nam już zwiędła i niechciana nigdzie? Ale, inaczej niż dawni i obecni Pani mocodawcy, mamy dobre serce i jeżeli poprosisz i przeprosisz to nie pozwolimy Ci zwiędnąć...

Pozdrawiam

P.S.
1. Bardzo cenię wybitną aktorkę Maję Komorowską i dlatego też trudno mi pisać całe nazwisko fałszywego hrabiego B. (K...) .
2. Oglądam sobie tą kropkę już kolejny raz... widok bezradnej, zszokowanej i bezsilnej Moniczki jest bezcenny... grzeszę... bo odczuwam jakąś niezdrową z tego powodu satysfakcję. Jutro mi przejdzie... pozostanie tylko współczucie...

ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD... http://krzysztofjaw.blogspot.com
kjahog@gmail.com

wtorek, 29 czerwca 2010

Nekrofil polityczny!?... a fe!

Witam

Dziś w Wiadomościach (niedługo będą zapewne do obejrzenia na stronach internetowych TVP) przytoczone zostały słowa Donalda Tuska, który  w 2007 roku uważał, że wykorzystywanie śmierci Barbary Blidy w kampanii wyborczej jest obrzydliwe i nazwał je "nekrofilią polityczną".

Był to komentarz do dzisiejszego, "prywatnego" spotkania B. Komorowskiego z rodziną Barbary Blidy w ich domu... tym, w którym popełniła samobójstwo...

Szanowny Panie Donaldzie Tusku... dzisiaj usłyszawszy, że Bronisław Komorowski spotkał się z rodziną tragicznie zmarłej Barbary Blidy przyszło mi na myśl takie właśnie skojarzenie. I od razu  (mimochodem i w wyniku oczywiście trwającej kampanii wyborczej) jakoś tak z ludzkim podziwem i nawet zazdrością prześledziłem w myślach zachowanie Jarosława Kaczyńskiego wobec tragizmu śmierci swojego brata i Marii Kaczyńskiej oraz wielu jego przyjaciół... Jego milczenie i opłakiwanie brata w sposób wskazujący na ogromną wewnętrznie przeżywaną ową śmierć i boleść, cechuje ludzi tracących w sposób nagły najbliższych, których autentycznie kochali miłością największą... Przypomniałem sobie jak Jarosława Kaczyńskiego próbowała w debacie sprowokować Monika Olejnik i z jaką klasą zachował się J. Kaczyński twierdząc, że w kampanii nie chce "grać" tragedią smoleńską...

Zapewne Sztabowi i mainstreamowi III RP to zachowanie J. Kaczyńskiego nie mieści się po prostu w głowie... przecież taki Bronek Komorowski... śmiał się (miał ubaw "po pachy") w momencie przylotu do Polski ciał zmarłych tragicznie w Smoleńsku...



Mało tego... lecąc teraz do Afganistanu.... grał śmiercią polskich tam żołnierzy... a teraz "politycznie nekrofilsko" wykorzystuje śmierć Barbary Blidy....

Pisałem niedawno:
"Jak mają się wobec tego czuć polscy żołnierze, którzy codziennie narażają swoje życie w niebezpiecznym Afganistanie a wielu z nich już niestety zginęło? Czy perfidne i małostkowe wykorzystywanie polskich żołnierzy i tragizmu naszej misji w Afganistanie (...) nie jest potraktowaniem tych żołnierzy jako "zwykłych pionków na szachownicy wyborczej PO"? Czyż B. Komorowski takim postępowaniem nie udowadnia swojej pogardy wobec tych żołnierzy i nie pokazuje swojego wyrafinowanego cynizmu (jak wtedy, gdy niespełna dwie godziny po tragedii smoleńskiej, nawet jeszcze nie wiedząc czy Lech Kaczyński naprawdę nie żyje... już ogłosił się - być może nawet niekonstytucyjnie - Pełniącym Obowiązki!). Na miejscu żołnierzy w Afganistanie odwróciłbym się plecami do stojącego przed nimi B. Komorowskiego, ściągną spodnie... (...) I teraz nie dziwmy się, że D. Tusk, B. Komorowski i cała ta "ferajna" od Niesiołowskiego po Wajdę i Bartoszewskiego myślała, że Jarosław Kaczyński będzie opierał swoją kampanię na tragicznej śmierci swojego brata śp. Prezydenta Profesora Lecha Kaczyńskiego! Każdy innych ocenia swoją miarą... Jeżeli teraz sztab Myśliwego posunął się do wykorzystywania misji w Afganistanie oraz tragizmu żołnierzy tam przebywających lub już nieżyjących... to wyobraźmy sobie, gdyby np. taki D. Tusk (albo jeszcze bardziej B. Komorowski - dop. dzisiejszy) miał brata bliźniaka i ten brat jako prezydent zginąłby w podobnych okolicznościach jak Lech Kaczyński... Toż przecież zapewne ta śmierć byłaby główną osią i podstawą jego ewentualnej kampanii prezydenckiej... (mam nadzieję, że się mylę... i jak ja bym chciał się mylić w ocenie PO i samego D. Tuska, ale jakoś nie potrafię znaleźć argumentów pozytywnych na ich rzecz)...". 

Dzisiejsze zachowanie B. Komorowskiego było dla mnie niczym ostatnie "maźnięcie pędzlem remontowanej ściany"... mój do niej stosunek jest po dzisiejszym dniu tylko jeden... z podziwem i spokojem patrzę na tę nową jej fakturę i odświeżony kolor... jest piękna! Tak jak piękny, godny, szlachetny i po prostu ludzki jest mój stosunek do B. Komorowskiego. Wyrazić go mogę jedynie słowami: POGARDA i POLITOWANIE...

Kończąc chciałbym jednocześnie podziękować D. Tuskowi za jego wypowiedź sprzed trzech lat... Faktycznie bycie NEKROFILEM POLITYCZNYM jest zapewne czymś obrzydliwym i dyskwalifikującym polityka nie tylko właśnie jako polityka, ale i człowieka....

Pozdrawiam

P.S. (za wikipedią)
"Nekrofilia (gr. νεκρός – martwy, φιλία – miłość; ang. necrophilia; inne nazwy: tanatofilia, nekrolagnia) – zaburzenie preferencji seksualnych; stan, w którym bodźcem stymulującym seksualnie mogą być jedynie ludzkie zwłoki. Skłonność ta może być jednak wygeneralizowana do wszystkich obiektów, które danej jednostce kojarzą się ze śmiercią bądź zwłokami (np. śpiące osoby) (...) 
(Nekrofilia - dop. kj)
– Jest szczególnym rodzajem fetyszyzmu, w którym rolę fetysza odgrywają zwłoki ludzkie. 
– Zaburzenie to może być skojarzone ze skłonnościami sadystycznymi.
– Trzecią grupę osób, u których można diagnozować nekrofilię są osoby zawodowo kontaktujące się ze zwłokami, dla których profanacja zwłok może być wynikiem głodu seksualnego lub zastępczym działaniem seksualnym. Rysy nekrofilne mogą przejawiać się w skłonności do praktyk ze śpiącymi lub nieprzytomnymi (cechy tanatofilii). Profanacja zwłok w celach seksualnych może wiązać się także z: alkoholizmem, deficytem intelektualnym oraz zaburzeniami psychicznymi (jak schizofrenia czy nerwica natręctw)".

Definicji: "nekrofilia polityczna" chyba jeszcze oficjalnie nie ma, ale każdy może ją sobie zbudować sam na podstawie powyższego oficjalnego znaczenia sensu stricto...  Ja dla swoich potrzeb sprowadzam go do zwrotu: "po trupach do celu"...

ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD... http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

czwartek, 24 czerwca 2010

Trzej przyjaciele... PROROCY i CZARODZIEJE?

Witam

W niniejszym poście nie padnie żadne słowo mojego komentarza tylko... zadam jedno pytanie, wkleję tekst e-maila m.in. do mnie oraz opiszę i przedstawię fakty oraz dokonam ich ekstrapolacji na możliwe - jedynie w kategoriach "political fiction" - wystąpienia przyszłych zdarzeń.

Moim natomiast autorskim niejako "wkładem" będzie tylko  zebranie ich w jednym miejscu i chronologiczne zestawienie a także owa ekstrapolacja.  Nie ponoszę natomiast żadnej odpowiedzialności za ewentualne wyciąganie fałszywych i ocierających się o granice insynuacji wniosków wyciąganych - na podstawie tych faktów i opisów - przez innych. Szczególnie takich, które różnią się od mojej oceny a jest nią ni mniej ni więcej jedynie to, że uważam, iż D. Tusk, B. Komorowski i J. Palikot powinni nieraz "ugryźć się w język" zanim coś bezmyślnie powiedzą.

Nieraz jest tak, że człowiek "wylewając" z siebie potok słów po prostu nie zastanawia się nad tym, co mówi i jak mogą być odebrane jego słowa. Najzwyczajniej w świecie nie zdaje sobie sprawy z tego, co tak naprawdę wypowiada i jaki może być kontekst tych wypowiedzi. W większości przypadków są to długie lub krótkie "słowotoki" wypowiadane bez udziału procesów myślenia i przewidywania ewentualnych zależności przyczynowo-skutkowych pomiędzy znaczeniem owych słów a ich realnym sensem i możliwym prawdopodobieństwem wystąpienia różnych alternatyw zrozumienia ich treści i kontekstu przez innych... którzy w takich albo innych okolicznościach owe słowa usłyszeli i je zinterpretowali na swój sposób.

Bardzo często takie wypowiedzi słyszymy od ludzi będących pod wpływem alkoholu, narkotyków czy też środków psychotropowych...  zresztą nawet, gdy w takim stanie określony człowiek coś powie lub zrobi to - udowadniając ewentualnie w sądzie swoją czasową nieświadomość bądź niepoczytalność - z reguły i tak nie poniesie żadnych konsekwencji a Sąd uzna, że owe wypowiedzi lub czyny były dokonywane w sposób nieumyślny.

Dla zobrazowania powyższego przytoczę skróconą treść artykułu 28 Kodeksu Karnego wraz z jego interpretacją prawną opracowana przez D. Skowrona w artykule pt.: Błąd co do okoliczności stanowiącej znamię czynu (art. 28):

"Nie popełnia umyślnie czynu zabronionego, kto pozostaje w błędzie co do okoliczności stanowiącej jego znamię. Odpowiada na podstawie przepisu przewidującego łagodniejszą odpowiedzialność sprawca, który dopuszcza się czynu w usprawiedliwionym błędnym przekonaniu, że zachodzi okoliczność stanowiąca znamię czynu zabronionego, od której taka łagodniejsza odpowiedzialność zależy. Podstawą tego przepisu jest niezgodność pomiędzy procesami zachodzącymi w świadomości człowieka a stanem rzeczywistym. Owa niezgodność może przybierać dwie formy: jako nieświadomość, charakteryzujące się nie dostrzeganiem elementu obiektywnie funkcjonującego w rzeczywistości lub jako urojenie, charakteryzującą się dostrzeganiem elementu obiektywnie nie funkcjonującego w rzeczywistości. Prawo karne nie docieka jaka była przyczyna powstania błędu co do okoliczności (np. alkohol, narkotyki, psychotropy, emocjonalne i nagłe afektacyjne wzburzenie, stan manii lub depresji - dopisek: krzysztofjaw). Sprawca pozostający w błędzie co do okoliczności nie może odpowiadać za przestępstwo, gdy jego karalność ogranicza się do umyślnego popełnienia czynu zabronionego. Najczęściej błąd co do okoliczności jest popełniany w stanie nieświadomości jak i urojenia. Wynika to z faktu, że w głowie sprawcy czynu w miejsce elementów funkcjonujących w rzeczywistości wytwarzają się elementy które w rzeczywistości nie funkcjonują. 

/Przykład: Myśliwy strzela do zarośli, błędnie zakładając, że jest tam dzik. Tymczasem w zaroślach znajdował się człowiek – inny myśliwy, który uczestniczył w innym polowaniu odbywającym się w tym samym lesie.
Wyjaśnienie (wyraz dopisany do tekstu D. Skowrona: krzysztofjaw): Myśliwy popełniając czyn pozostawał w błędzie co do okoliczności stanowiących jego znamię. Był zarówno nieświadomy, a także w jego głowie zachodziło urojenie, że w tych krzakach czai się zwierzyna łowna./

Pozostawanie w błędzie co do okoliczności stanowiących znamię czynu zabronionego nie zwalnia od możliwości odpowiadania za popełnienie przestępstwa nieumyślnego, o ile ustawa przewiduje konstrukcję takiego czynu. W sytuacji, gdy sprawca nie dochował należytej ostrożności – tzn. przewidywał lub z łatwością mógł przewidzieć sprawca będzie odpowiadał za popełnienie czynu nieumyślnego. Ponadto działając w ramach błędu sprawca nie ponoszący odpowiedzialności za czyn umyślny może narazić się na odpowiedzialność karną za inne przestępstwo umyślne, które pozostaje z nim w zbiegu.

/Przykład:Funkcjonariusz publiczny przekazuje dokumenty zawierające tajemnicę państwową agentowi obcego wywiadu podającego się za dziennikarza.
Wyjaśnienie: W związku z błędem co do okoliczności stanowiących znamię czynu zabronionego funkcjonariusz publiczny nie będzie odpowiadał za szpiegostwo, tylko za ujawnienie tajemnicy państwowej./ 
(...) Opracował: Damian Skowron (...)"

To tyle jeżeli chodzi o odpowiedzialność za potencjalnie karalne nieumyślnie popełniane czyny lub wypowiadane słowa określonych osób działających jednak w stanie nieświadomości lub urojenia.

Powracając teraz do mojej pierwotnej myśli i kontynuując mój tok rozumowania. Otóż, gdy określone bezmyślne słowa lub czyny popełniają jednak ludzie będący świadomi i nie będący w stanie urojenia to możemy z dużą dozą pewności powiedzieć, że ludzi tych cechuje z reguły: niski poziom wiedzy ogólnej oraz wąski jej zakres; brak doświadczenia życiowego lub nieumiejętność korzystania z niego (przecież mówi się nieraz: doszedł taki to a taki do 60-tki, ale pozostał wiecznym infantylnym dzieckiem - nigdy nie wydoroślał); niski poziom inteligencji (niskie IQ - zobacz: przypis 1) oraz brak tzw. inteligencji emocjonalnej oraz/lub dojrzałości społecznej.

Przyszedł w ty momencie właśnie czas realizacji mojej wstępnej zapowiedzi, którą niniejszym "popełniam":

I. PROLOG:

E-mail, który otrzymałem dziś w nocy od "Czaronowidza - byłego Jasnowidza":
"Czarnowidz Były Jasnowidz wysłał wiadomość do członków grupy koniec-zniewag.
Czarnowidz Były Jasnowidz: June 24, 2010 at 1:15am
Temat: Alarm! Palikot powiedział w wywiadzie: "Zastrzelimy Jarosława Kaczyńskiego"
Drodzy Państwo,
Poniżej link do filmu na Youtube, gdzie podczas wieczoru wyborczego w sztabie PO Palikot wypowiada groźby pod adresem Jarosława Kaczyńskiego.
Proszę zwrócić na to, co mówi wspomniany człowiek w 2 minucie 35 sekundzie filmu.
Cokolwiek by nie powiedzieć o tym filmie pod linkiem, to pamiętajmy, że po "katastrofie" też analizujemy wypowiedzi rozmaitych osób, i te wypowiedzi, w świetle późniejszych wydarzeń, nabierają znaczenia.
http://www.facebook.com/l/a8020qmGbzAHncCdHAbCHf4jO4g;
www.youtube.com/watch?v=PLbHFSnCHiY 
Podaj dalej tę informację, żeby świadomość tego co MOŻE SIĘ WYDARZYĆ rosła i żebysmy mogli jakoś przeciwdziałać.
Proszę też o przysyłanie do mnie bezpośrednio pomysłów w jaki sposób możemy przeciwdziałać. Bezpośrednio poczta wewnętrzną na FB a nie Tablicy, żeby przeciwnik nie miał wglądu w to co piszemy. Sprawy zaczynają się robić coraz poważniejsze.
Pozdrawiam
Czarnowidz Były Jasnowidz
http://www.facebook.com/l/a80203ZTfLBC6Zz-CXcrqwRJydw;czarnowidz.salon24.pl"

II. AKCJA/TREŚĆ/FABUŁA:

1a. Działanie, czyli zapowiedź/obietnice cudów powyborczych: W roku 2007 w kampanii wyborczej Donald Tusk (i tym samym PO w obecności kamer telewizyjnych i publiczności) złożył oficjalnie swój podpis pod 10-cioma obietnicami wyborczymi, które On - wygrywając wybory - solennie przyrzeka spełnić. Po wygraniu wyborów, w swoim exposé w polskim parlamencie obiecał, ze jego rząd dokona aż 73 niezbędnych reform i działań a jeszcze wcześniej obiecał, że zbuduje w Polsce drugą Irlandię...
1b. Efekt: Żadna z tych obietnic nie została po trzech latach zrealizowana (ewentualnie skończyło się na zapowiedziach lub projektach oraz ich ledwo "nadgryzienia") a przepowiadane/zapowiadane CUDA nie nastąpiły!

2a. Wypowiedź B. Komorowskiego z końca kwietnia 2009 roku dla radia RMF roku, w której "bezmyślnie", słowotokowo (oczywiście znów proszę o nie wyciąganie jakichkolwiek zależności przyczynowo-skutkowych, ale zwrócenie uwagi li tylko na owa bezmyślną "słowtokowość" wypowiadanych przez niego słów!) wypowiedział m.in. następujące kwestie: "... nie, no nie pretenduję do roli wieszcza, czy roli proroka" (0:10-0:15) oraz "...no wie Pan, przyjdą wybory prezydenckie, albo prezydent będzie gdzieś leciał i to wszystko się zmieni..." (1:44 - 1:49).



2b. Efekt (raczej chyba NIE przyczynowo-skutkowy): Tragedia Smoleńska, w której ginie m.in. Profesor Lech Kaczyński, Prezydent Rzeczpospolitej Polskiej!

3a.  Działanie, czyli wypowiedź J.Palikota: Poseł znów chyba "bezmyślnie" i słowotokowo wypowiada się dla programu Szymona Majewskiego i odpowiada na pytanie zadane do niego przez dziennikarza telewizji pod nazwą: "U1 BATOR":  "... Wilki jedzą moje owce i chciałbym się spytać, czy Bronisław Komorowski mi pomoże i pójdzie ze mną na polowanie na wilki?" (2:14- 2:23). J. Palikot odpowiada dziennikarzowi słowami, których treść może być zinterpretowana jako groźba pod adresem Kandydata na Prezydenta, dra Jarosława Kaczyńskiego!: "... Największym wilkiem polskiej polityki jest Jarosław Kaczyński... W związku z tym moja odpowiedź na pańskie pytanie jest takie: TAK! Bronisław Komorowski pójdzie na polowanie, zastrzelimy Jarosława Kaczyńskiego, wypatroszymy i skórę wystawimy na sprzedaż..." (2:37-2:41)



3b. Efekt: nieznany..... ?

III. EPILOG (w kategoriach "political fiction" - zobacz przypis 2):

1a. Działanie: Obecna kampania wyborcza i II tura wyborów prezydenckich 4 lipca oraz niewielką różnica głosów wygrana dra Jarosława Kaczyńskiego oraz jego zaprzysiężenie na kolejnego Prezydenta Rzeczpospolitej Polskiej.
1b. Efekt, mniej więcej po roku sprawowania prezydentury, czyli takiego samego okresu jaki upłynął od wypowiedzi B. Komorowskiego w 2009 roku do daty Tragedii Smoleńskiej (okres ten wskazuję najzupełniej przypadkowo i nie jest w żadnym przypadku moją intencją wskazywanie występujących pomiędzy tymi zdarzeniami jakichkolwiek zależności przyczynowo-skutkowych - wszystko to tylko "fikcja polityczna", czyli w/w "political fiction") - komunikat PAP: "Samolot Prezydenta  Polski "przypadkowo" zostaje zestrzelony podczas lotu do zaprzyjaźnionych Chin. Sprawcy są na razie nieznani. Na szczęście Prezydent, piloci i pasażerowie przeżyli i nie doznali większych obrażeń (...) bowiem samolot spadł jedynie z 40 metrów, przy relatywnie niskiej prędkości lotu i uderzając w ziemię doprowadził jedynie do niewielkich w sumie uszkodzeń (...). Prezydent Polski, Jarosław Kaczyński,  leciał do Chin w celu kontynuacji rozmów na temat wydobycia na ich terenie gazu łupkowego. Przypominamy, że Polska i polskie firmy finalizują właśnie rozmowy z Chinami na temat otrzymania od Chin przez Polskę i polskie firmy licencji na wydobywanie znajdujących się na terenie Chin pokładów gazu łupkowego. Chiny zwróciły się o taką pomoc właśnie do Polski, która w ostatnim roku stała się dzięki swoim pokładom gazu łupkowego samowystarczalna energetycznie i dołączyła do światowych potęg/exporterów tego surowca energetycznego do krajów UE a także poza jej granice (...). PAP".

IV. MOJE ZAPOWIADANE (na początku tekstu) PYTANIE (z objaśniającym wstępem): Bezmyślne i jedynie postulatywne  czarodziejskie cuda, które - wedle zapowiedzi D. Tuska - miały nastąpić... nie wystąpiły ani nie nastąpiły.  Jak wobec tego mamy ocenić - wobec zaistniałych już faktów - proroctwa i zapowiedzi proroków – B. Komorowskiego i J. Palikota?

Pozdrawiam

Przypis 1.
ScreenUp miniaturka
Źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Iloraz_inteligencji#Skala_ilorazu_inteligencji_i_interpretacja_warto.C5.9Bci_IQ

Przypis 2.
"Political fiction – jest rodzajem fikcji, która zajmuje się polityką. Fikcja polityczna często stosuje opowiadania, by dostarczyć komentarza o politycznych wydarzeniach, systemach i teoriach. Często bezpośrednio ocenia istniejące społeczeństwo albo... przedstawia alternatywę, na czasami fantastyczną, rzeczywistość"
Źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Fikcja_polityczna

ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/; kjahog@gmail.com

poniedziałek, 21 czerwca 2010

Strach, prymitywizm i prostacka perfidia kampanii wyborczej Myśliwego...

Witam

Portal gazeta.pl podał prawdziwe i zaskakujące przyczyny tak szybkiego wczoraj opuszczenia siedziby swojego sztabu wyborczego przez kandydata PO, zapalonego myśliwego, Bronisława Komorowskiego! Otóż potral ten w artykule zatytułowanym: Powyborczy poniedziałek: Komorowski w Afganistanie, Kaczyński w Szczecinie podaje m.in. takie oto rewelacje:

"Do drugiej tury wyborów zostały dwa tygodnie. Kandydaci walczą o każdy głos (...) Tymczasem Bronisław Komorowski niespodziewanie udał się z wizytą do Afganistanu - dowiedziało się Radio TOK FM. Marszałek Sejmu pełniący obowiązki prezydenta wyleciał z Polski już wczoraj po godz. 22.00 (...) Komorowski powiedział w Afganistanie, że "żadne przyspieszone decyzje o losach misji nie będą podejmowane". - Jest wyraźna cezura czasowa, w której będzie można sprawdzić, czy zwiększony wysiłek państwa polskiego, jeśli chodzi o liczbę żołnierzy w Afganistanie, przyniesie efekt. Tą cezurą są niewątpliwie wybory parlamentarne, które odbędą się w Afganistanie we wrześniu tego roku - powiedział Komorowski. Jak ocenił, mogą one stworzyć szansę na stworzenie nowych rozwiązań. - Natomiast po wyborach parlamentarnych w Afganistanie czeka nas rzetelna dyskusja o tym, jaki cel sobie stawia Polska w ramach NATO; co chcemy proponować jako rozwiązania całego Sojuszu i jak będziemy budowali własny kalendarz zaangażowania w Afganistanie - dodał. Komorowski przypomniał, że na listopad planowany jest szczyt NATO poświecony m.in. operacji ISAF. - To będzie dobry moment na dyskusję w ramach całego Sojuszu Północnoatlantyckiego, ale także do formułowania polskiego poglądu na sprawy obecności NATO jako całości, a także obecności Polski w misji afgańskiej - ocenił".

Przyznam szczerze, że jestem coraz bardziej zniesmaczony a nawet zażenowany postawą Sztabu Wyborczego B. Komorowskiego i jego samego.

Zauważcie! Owa wizyta wyszła na jaw dopiero dzisiaj, ale przecież musiała być przygotowana o wiele wcześniej! Dlaczego o tym nie informowano wyborców? Dlaczego tę wizytę trzymano w tajemnicy? I teraz fundamentalne pytanie (dla mnie będące już raczej odpowiedzią): Czy gdyby Bronisław Komorowski wygrał wczoraj wybory w I turze (czego niemal byli pewni Tusk i z koleżankami oraz koleżkami od hazardu i od "deali" na prywatyzacji szpitali), to poleciałby do Afganistanu? Odpowiadam: szczerze wątpię!

Jeżeli mam rację to myślenie propaństwowe i traktowanie swojej publicznej służby na rzecz Polski i Polaków  jest wręcz w Platformie Obywatelskiej sprowadzone do miernej i powierzchownej a nawet prymitywnej oraz prostacko perfidnej li tylko "wyborczej gry PR-owej".  Oni po prostu mieli przygotowaną tę wizytę właśnie na wypadek, gdyby jednak Myśliwy nie wygrał już w I turze!

Jak mają się wobec tego czuć polscy żołnierze, którzy codziennie narażają swoje życie w niebezpiecznym Afganistanie a wielu z nich już niestety zginęło? Czy perfidne i małostkowe wykorzystywanie polskich żołnierzy i tragizmu naszej misji w Afganistanie (przypominam, że jeszcze nikomu nie udało się podbić tego kraju... wiele o tym wiedzieć powinien przecież Myśliwy... bowiem ma sporą gromadkę przyjaciół wśród dawnego WSI a ten ostatni z kolei od zawsze był w Polsce usłużny wobec KGB... i Moskwie przecież też nie udała się wyprawa podbojowa do Afganistanu) nie jest potraktowaniem tych żołnierzy jako "zwykłych pionków na szachownicy wyborczej PO"? Czyż B. Komorowski takim postępowaniem nie udowadnia swojej pogardy wobec tych żołnierzy i nie pokazuje swojego wyrafinowanego cynizmu (jak wtedy, gdy niespełna dwie godziny po tragedii smoleńskiej, nawet jeszcze nie wiedząc czy Lech Kaczyński naprawdę nie żyje... już ogłosił się - być może nawet niekonstytucyjnie - Pełniącym Obowiązki!). Na miejscu żołnierzy w Afganistanie odwróciłbym się plecami do stojącego przed nimi B. Komorowskiego, ściągną spodnie, pochylił się i pokazał mu swoje cztery litery... Tylko na taki gest zasługuje jego postawa i rozgrywanie Afganistanem swojej kampanii wyborczej. A fe... dla mnie to obrzydliwość...

I teraz nie dziwmy się, że D. Tusk, B. Komorowski i cała ta "ferajna" od Niesiołowskiego po Wajdę i Bartoszewskiego myślała, że Jarosław Kaczyński będzie opierał swoją kampanię na tragicznej śmierci swojego brata śp. Prezydenta Profesora Lecha Kaczyńskiego!

Każdy innych ocenia swoją miarą... Jeżeli teraz sztab Myśliwego posunął się do wykorzystywania misji w Afganistanie oraz tragizmu żołnierzy tam przebywających lub już nieżyjących... to wyobraźmy sobie, gdyby np. taki D. Tusk miał brata bliźniaka i ten brat jako prezydent zginąłby w podobnych okolicznościach jak Lech Kaczyński... Toż przecież zapewne ta śmierć byłaby główną osią i podstawą jego ewentualnej kampanii prezydenckiej...  (mam nadzieję, że się mylę... i jak ja bym chciał się mylić w ocenie PO i samego D. Tuska, ale jakoś nie potrafię znaleźć argumentów pozytywnych na ich rzecz)..

Stąd chyba wynikała bezradność sztabu Myśliwego. Był kompletnie zaskoczony postawą w kampanii wyborczej Jarosława Kaczyńskiego i nie potrafił zbudować skutecznej strategii swojego kandydata... po prostu Chłopcy byli zdezorientowani i bezsilni wobec klasy i osobowości Jarosława Kaczyńskiego, który przerasta już ich nawet nie o głowę, ale o cały tułów (nawet tak duży jak tego przecież wysokiego Myśliwego)...

Oj, boją się Chłopcy, boją naszego Jarosława...

Pozdrawiam

P.S.
Użyłem w tekście nazwy "myśliwy" w znaczeniu pejoratywnym, bowiem - jak wiele razy dawałem temu wyraz - nie rozumiem traktowania zabijania jako pasji samej w sobie i hobbystycznej rozrywki, której ucieleśnieniem jest chociażby wieszanie na ścianach "trofeów" myśliwskich!




ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD... http://krzysztofjaw.blogspot.com/; kjahog@gmail.com

czwartek, 17 czerwca 2010

Uff... wreszcie koniec cyrku igrzysk dla mas...

Witam

Przez ostatnie kilka dni byłem mocno zajęty własną pracą zawodową.  Pozwoliło mi się to trochę oderwać od bieżącej polityki i cudacznej kampanii wyborczej...

Właśnie cudacznej... bo w jakim normalnym kraju startowaliby kandydaci, którzy mogą liczyć może maksymalnie na 2%? Przecież tak naprawdę to kpina z nas, kpina z demokracji a chyba na największą kpinę zasługują same te pajacykowate kandydatury jak jakiś Ziętek czy JKM.

A już dla mnie jest paranoicznym startowanie w każdych wyborach prezydenckich, by za każdym razem razem otrzymywać poparcie rzędu 1-2%... Rozumiałbym, gdyby to był rządny władzy (którą dane mu było posmakować) taki Lepper ale dlaczego robi to bardzo inteligentny i przenikliwie błyskotliwy JKM? Czyżby chodziło o ośmieszenie i zdezawuowanie konserwatywno-liberalnej myśli politycznej? Bo tak naprawdę w tych wyborach nie startuje nikt (za wyjątkiem może Marka Jurka), kto tak naprawdę jest ukształtowany poprzez ideowy konserwatywny-liberalizm czy też w szerszym ujęciu "ideową prawicę" zarówno w sensie gospodarczo-ekonomicznym, jak i polityczno-ideologicznym.

Bogusław Ziętek to taki sobie Don Kichot... ślamazarny i niezdarny, ale wierzący naiwnie w dobro człowieka i możliwość budowy sprawiedliwego świata. Zazdroszczę mu tej wiary... szczególnie jezli dotyczy "polskiego grajdoła politycznego".

Podobnego kalibru jest też Kornel Morawiecki.  Może i faktycznie był zawsze "solidarnie walczący"... Tylko co z tego? Wyobrażacie go sobie reprezentującego Polskę poza jej granicami. Niestety nie każdy może byc Prezydentem. Taki człowiek musi mieć cechy lidera, cechy przywódcze... i może to płytkie, ale chociaż winien wyraźnie i składnie mówić oraz jasno wyrażać swoje myśli oraz poglądy. Nieraz można być mądrym i inteligentnym, ale nie zawsze ma się predyspozycje  do pełnienia określonych funkcji społecznych. Może dobrze by było, gdyby Kornel Morawiecki spisał wspomnienia. Zapewne byłaby to ciekawa i pasjonująca lektura...

 Marek Jurek to ewenement w polskiej polityce. Zawsze wierny swoim przekonaniom, o bardzo mocnym tzw/: "kręgosłupie etyczno-moralnym". Podziwiam go za taką postawę życiową, za takie podejście do samego siebie i innych ludzi. Jest dla mnie autorytetem... Tylko, ze współczesna polityka jest sztuką kompromisu i nie każdy nadaje się na polityka. Ja również jestem bezkompromisowy w obszarze swoich idei, poglądów i oglądu rzeczywistości... dlatego nie jestem politykiem... I chyba polityka to również dla Marka Jurka jest niewłasciwym wyborem...

Andrzej Olechowski... no cóż... wielokrotnie o nim pisałem.  Ten  "Bilderberg" (jedyny  polski stały członek grupy)  to tylko kandydatura "trzymana w odwodzie", gdyby B. Komorowski nagle stracił poparcie i zaczął wyraźnie przegrywać z J. Kaczyńskim. Zobaczylibyśmy wtedy zupełnie innego Andrzeja Olechowskiego... nie przypominałby wtedy pospolitego leniwca, ale raczej drapieżnego tygrysa....

Zostało trzech... o których wszystko wiemy i wiemy jak będziemy głosować. Będzie prawie ze 100% prawdopodobieństwem druga tura wyborów. I wtedy rozegra się prawdziwa wojna... a ja będę ostro w niej uczestniczył... bo dla Polski nie ma innego wyjścia jak wygrana Jarosława Kaczyńskiego...

Pozdrawiam

P.S.
A jeszcze W. Pawlak... ale On zawsze był, zawsze jest i zawsze będzie ze swym kilkuprocentowym poparciem gwarantującym PSL zasiadanie w Sejmie i bycie "języczkiem u wagi"...






ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD...