Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomoc unijna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomoc unijna. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 17 maja 2022

Ewentualne pułapki przyjęcia przez Polskę pieniędzy z FO...

I. Na co jako Polska zgodziliśmy się w lipcu i grudniu 2020 roku [1]

1. "Uwspólnotowienie długów unijnych".  Rozwiązanie przyjęte w UE po raz pierwszy w historii oznaczające, iż każde państwo unijne staje się żyrantem długów (ramach FO) innych państw UE. Dla nas oznacza to, iż gdyby jakiś kraj miał kłopoty ze spłatą długów wynikających z zaciągniętych pożyczek w ramach otrzymanych środków z Funduszu Odbudowy lub po prostu by ich nie spłacał,  to każdy inny kraj UE - w tym Polska - będzie wedle jakiegoś tam współczynnika proporcjonalności zobowiązany do spłaty długu tego kraju. I do takiego żyrowania jesteśmy zobowiązani nawet już dziś, gdy KE wstrzymuje nam owe środki.

2. "Podatki unijne". Znów po raz pierwszy w historii mamy do czynienia z faktem, że Komisja Europejska otrzymuje prawo ustanawiania podatków dla wszystkich krajów UE. Dotąd takie prerogatywy miały tylko poszczególne państwa a teraz to KE ma takie prawo, co jest jawną ingerencją w dotychczasowe i traktatowe uprawnienia zarówno państw-członków UE, jak i KE. Teraz możemy spodziewać się, że nigdy demokratycznie nie wybrany rząd europejski w postaci KE może swobodnie nakładać nam podatki z pominięciem rządów danego kraju europejskiego. 

3. "Mechanizm warunkowości". Zgodzono się na warunkowość przyznawanych środków unijnej pomocy, które będą udostępniane tylko wtedy, kiedy np. UE uzna, iż kraj jest praworządny. Od teraz, gdy "widzimisię" lewackich elit unijnych uzna, że np. w Polsce nie są spełniane warunki praworządności, to będzie mogła wstrzymać dla tego kraju pomoc unijną. Jednym słowem dobito targu: "mityczna praworządność za pieniądze". Co prawda niby określono jakieś ograniczenia w interpretowaniu tej praworządności, ale nikt w UE nic sobie z tego nie robi i nie będzie tych ograniczeń brał pod uwagę. W lipcu i grudniu 2020 roku niestety polski rząd - mimo werbalnego zaklinania rzeczywistości - de facto zgodził się na taki mechanizm, za co długookresowo przyjdzie nam zapłacić ubezwłasnowolnieniem decyzji polskich władz wobec UE a "pieniądze za praworządność" będą dla unijnych biurokratów idealnym instrumentem szantażu i nacisku na niepokorne kraje jak Polska czy Węgry lub inne, które chciałyby zachować swoją suwerenność. Jednym słowem nasz brak veta w lipcu czy grudniu utorował drogę do budowy sfederalizowanego Państwa Europa, europejskiego Związku Socjalistycznych Republik Europejskich pod zarządem niemieckim i jeszcze nadrządem NWO. Przecież gdybyśmy postawili veto to i tak mielibyśmy europejskie pieniądze w ramach dotychczasowych funduszy pomocowych, które nam się po prostu należą, gdy wpłacamy unijne składki".

II. Wysokość budżetu unijnego na lata 2021-2027

W lipcu 2020 roku UE przyjęła swój budżet na lata 2021-2027 obejmujący tradycyjne Wieloletnie Ramy Finansowe (WRF) oraz novum w postaci popandemicznego Funduszu Odbudowy (FO) w łącznej wysokości 1,8 bln Euro. Z tej puli dla Polski przyznano 159 mld Euro, z czego:
– 101 mld Euro w ramach WRF,
– 58,1 mld Euro w ramach FO.

W ramach FO 23,9 mld euro otrzymamy w formie bezzwrotnych grantów oraz 34,2 mld euro w formie pożyczek (razem: 58,1 mld Euro). Z ogólnej puli środków, 20 proc. pieniędzy musi trafić na cyfryzację, a 37 proc. na inwestycje związane ze środowiskiem oraz ochroną zdrowia. Wydatkowanie reszty środków ma też być w jakimś stopniu skorelowane z powyższymi, co zostało zawarte w polskim KPO [2 - uwaga: dokument ma 498 stron]. Pełna nazwa tego dokumentu to: "Krajowy Plan Odbudowy i Zwiększania Odporności". 

III.  Mechanizm warunkowości jako pozatraktatowy szantaż wobec Polski i Węgier

Pomimo kłamliwych zapewnień KE tzw. "mechanizm warunkowości" / "pieniądze za praworządność" od razu został zastosowany wobec Polski i Węgier. To jedyne kraje UE, którym dotychczas nie zaakceptowano krajowych planów odbudowy, co oznacza, że żadne z tej puli środki nie zostały im jeszcze wypłacone. 

Pretekstem wstrzymania środków dla Węgier jest według unijnych elit blokada dokonana przez rząd węgierski dla promocji ideologii gender i LGBTQ+ w węgierskich szkołach, co podobno jest "niepraworządne" i niezgodne z mitycznymi i nigdy nieokreślonymi "wartościami europejskimi". Wobec Polski określono, że "niepraworządna" jest Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego a także w ogóle przyjęty w Polsce system dyscyplinowania sędziów oraz fakt "niepraworządnego" zwolnienia przez IZ SN części sędziów.  

Podobno rząd polski zobowiązał się jak na razie do likwidacji ID SN a "porozumienie z Komisją Europejską polega na tym, że jeżeli zostanie przyjęta prezydencka ustawa, zakładająca likwidację Izby Dyscyplinarnej, oznaczać to będzie wypłatę środków z KPO - powiedział we wtorek w TVP Info rzecznik rządu Piotr Müller" [3].

Także tylko hipotetycznie (nic nie jest jeszcze pewne) zostanie przez UE zaakceptowany nasz polski KPO pod warunkiem likwidacji przez Polskę ID SN, czyli ulegliśmy bezprawnemu szantażowi elit unijnych. Warto też dodać, że w takiej sytuacji pierwsza transza tych środków zostanie nam wypłacona dopiero w sierpniu lub wrześniu tego roku. 

IV. Ewentualne konsekwencje przyjęcia przez Polskę środków z unijnego FO

1. Pieniądze z unijnego FO mamy otrzymywać w transzach. Także istnieje możliwość, że przed każdą transzą UE będzie od nas wymagała spełnienia kolejnych – jakichś wyimaginowanych i zabierających nam kolejne części suwerenności – warunków. 

Przykładem może być sytuacja Węgier, gdzie UE przeszkadza ich "niepraworządne" ograniczenie dostępu ideologii gender i LGBTQ+ w szkołach a przecież warto sobie przypomnieć, że niemal identyczne ograniczenia chciał wprowadzić minister Czarnek w ustawie, która została zablokowana przez naszego prezydenta. Podobno ta ustawa ma być trochę zmodyfikowania i powtórnie poddana głosowaniu w Sejmie. Czy tak się stanie, skoro mogłoby to znów stać się kolejnym "niepraworządnym" działaniem polskiego rządu? Pytanie wydaje się retoryczne, bo skoro raz ulegliśmy bezprawnym warunkom UE to sukcesywnie tak będzie dalej a nasza suwerenność i niepodległość będzie krok po kroku oddawana instytucjom unijnym. 

Kto wie, czy następnym "warunkiem" uzyskania przez nas kolejnej transzy nie będzie np. mur na granicy z Białorusią? O nim już gaworzą nasze zdradzieckie elity, które wraz z unijnymi coś tam już przebąkują, iż jest on "murem niepraworządności". Może się to skończyć tym, że tak naprawdę polski rząd zostanie kompletnie ubezwłasnowolniony przez kolejne żądania KE, co oznacza oczywiście utratę naszej suwerennej i niepodległej państwowości. 

2. Finansowe środki w ramach FO mogą być przez nas przeznaczone tylko na to, co zostało nam wyznaczone przez UE i co zostało zaakceptowane w KPO. Także nie mogą być one przeznaczone na pokrycie wydatków związanych z pomocą ukraińskim uchodźcom wojennym. Może się zdarzyć, że znów łaskawie KE pozwoli nam na przesunięcie części tych środków na pomoc Ukraińcom, ale to oznacza tylko tyle, że część przyjętych zadań inwestycyjnych nie zostanie sfinansowana, bo jak na razie UE twierdzi, że nie jest nam w stanie finansowo pomóc w tym zakresie, bo dodatkowych środków na pomoc dla uchodźców nie ma i nie będzie miała. Ot... to taka unijna solidarność wobec np. darowania pozaunijnej Turcji 6 mld Euro na wstrzymanie napływu islamskich nachodźców na Europę. 

3. Należy pamiętać, że KE dalej nakłada nam kary finansowe i odsetki karne za funkcjonowanie kompleksu Turów i mają one być od nas wyegzekwowane poprzez analogiczne do wysokości tych kar zmniejszenie pomocy unijnej dla naszego kraju. Kuriozum jednoosobowej decyzji TSUE dalej trwa i tak naprawdę dziś Polska winna o te zabrane nam bezprawnie pieniądze zmniejszyć swoją składkę do budżetu unijnego. 

V. Podsumowanie

Kompletnie nie ufam dzisiejszym elitom unijnym. Dlatego uważam, że tą kasę, którą ewentualnie uzyskamy z unijnego FO moglibyśmy sami pożyczyć i to na lepszych warunkach a do tego moglibyśmy ją wykorzystać na to, na co byśmy my chcieli a nie na to, co zażądają od nas owe elity, np. na niemieckie wiatraki... lub jakieś inne wymysły klimatyczne. Więc po co nam taka kasa, z której nie możemy swobodnie korzystać? A poza tym. Nasza gospodarka radzi sobie całkiem dobrze i może się okazać, że będziemy spłacali pożyczki innych, mniej radzących sobie z obecnym kryzysem państw. Także możemy ponieść dodatkowe koszty, które już w ogóle zneutralizują te niby otrzymane od UE środki. Kołomyja... 

Dlatego w sumie jestem zły, że Polska nie wycofała się z tych umów z roku 2020. Mieliśmy idealny pretekst w postaci przeszło rocznego blokowania dla nas środków z FO przez KE. Zostałoby nam te 101 mld Euro tradycyjnej pomocy unijnej i sądzę, że to dla nas by wystarczyło a dzięki temu uniknęlibyśmy uwspólnotowienia długów, podatków unijnych i "mechanizmu warunkowości", czyli tego wszystkiego, co diametralnie ogranicza naszą suwerenność i niepodległość oraz staje się podwaliną budowy Jednego Sfederalizowanego Państwa Europa ze stolicą w Berlinie.  




Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog

sobota, 12 lutego 2022

Po co nam Unia Europejska i "jej pieniądze"?

W tytule "jej pieniądze" ująłem w cudzysłowu, bowiem cała ta UE i jej urzędnicy żyją tylko bezproduktywnie dzięki naszym pieniądzom i dysponują tylko naszymi pieniędzmi.  To jest tak naprawdę klasa próżniacza, która stworzyła idealny mechanizm samofinansowania i zarabiania na narodach Europy i tymi nie swoimi pieniędzmi szantażująca tych, którzy wpłacają do ich wspólnego pieniężnego kotła a nie są ideologicznie tolerowani przez tych próżniaków. Tak naprawdę pomoc unijna polega na przelewaniu nie swoich środków do krajów UE, ale na pośrednictwie pasożytuje cała elita i biurokracja unijna. Więc po co dawać im pieniądze, skoro można zaoszczędzić i finansować własne gospodarki samodzielnie? 

Mój przedwczorajszy post [1] wywołał na różnych forach duży odzew, co na szczęście można uznać za bardzo dobry objaw, bo widać, że tak naprawdę Polakom jeszcze zależy na naszej Ojczyźnie... lub Ona jest im obojętna. Po tej reakcji czytelników bardzo łatwo oddzielić zdrowe ziarna od plew. Stąd też postanowiłem uzupełnić wczorajszy tekst o refleksje, które pojawiły się po przeczytaniu komentarzy.

Oczywiście były głosy (za które dziękuję) wspierające moje tezy, które ogólnie poddawały w wątpliwość dobre intencje lewackich elit UE wobec Polski, ale też wielu mnie krytykowało i wskazywało, że dla Polski jedynym wyjściem jest utrata niepodległości i suwerenności na rzecz Jednego Sfederalizowanego Państwa Europa, którym będą zarządzać Niemcy budując z Unii Europejskiej (wedle strategii nowych władz Niemiec) nową Rzeszę, tym razem już IV. 

Takie postrzeganie rzeczywistości politycznej przez moich rodaków sytuuje ich po skrajnie przeciwnych stronach. Z jednej mamy patriotów polskich, dla których Polska ma być suwerenna i niepodległa, z własnymi: państwem i granicami, językiem, własnością, wiarą i rodziną a polskie prawo ma być nadrzędne wobec prawa unijnego, a z drugiej mamy kosmopolitycznych, w dowodzie osobistym polskich Europejczyków, dla których niepodległość i suwerenność nie ma żadnego znaczenia, podobnie zresztą jak polska tradycja, historia, język, wiara, własność, granice państwa, i uznają, że prawo unijne jest nadrzędne wobec prawa polskiego. 

Tak naprawdę ten podział to jest clou sporu między rodowitymi Polakami a ich namiastką i tak naprawdę niezależnie od sympatii politycznych, choć chyba każdy może zauważyć, która z obecnie funkcjonujących partii choć po części reprezentuje jednych i drugich. 

Nie chcę wskazywać konkretnie, bo daje się zauważyć, iż niestety wielu moich rodaków nie jest w stanie myśleć racjonalnie i po polsku. Bywają zmanipulowani i albo przemawiają językiem TVP, albo językiem GW i TVN. Ja, co jest oczywiste, wolę tych, którzy akceptują, ale z krytycznym zrozumieniem narrację TVP, ale szkoda mi nieraz wartościowych ludzi, którzy od lat są w zasięgu antypolskiej propagandy reprezentowanej przez żydowską gazetę dla Polaków A. Michnika i antynarodowej stacji telewizyjnej TVN. 

W odniesieniu do tych konstatacji warto przytoczyć słowa, które nie straciły na aktualności: "W ciągu całego mego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych, którzy pragnęli ojczyzny wolnej i niepodległej i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie" – niekoronowany król Polski, książę Adam Jerzy Czartoryski (†14.01.1770 – †15.07.1861). Czyż te słowa nie są aktualne do dziś?

I tak refleksyjnie: jak łatwo nas-Polaków skłócić i rozgrywać dla egoistycznie własnych i obcych nam interesów... Smutne...

Ale odnośnie do tytułu. Czy faktycznie przez te lata bytności w UE cokolwiek zyskaliśmy? 

Owszem, wedle oficjalnych danych Ministerstwa Finansów wpłaciliśmy w latach 2004-2021 (do listopada 2021) do budżetu UE ponad 68,6 mld EUR (uwzględniając zwroty oraz składkę). W tym samym okresie Polska pozyskała z unijnego budżetu prawie 210,4 mld EUR, czyli pomoc dla naszego kraju wyniosła netto 141,8 mld EUR. 

Tylko czy jest to faktyczna prawdziwie prawda? Otóż prawdopodobnie nie!

"Z każdego euro wydanego przez kraje "starej Unii" na politykę spójności w krajach Grupy Wyszehradzkiej, w tym w Polsce, wraca do nich 61 centów - wyliczył resort rozwoju regionalnego. Według MRR to dowód, że ta polityka ma dobry wpływ na gospodarkę całej UE. 61 centów, które według tych wyliczeń wraca do krajów piętnastki z każdego euro wydanego na politykę spójności w Polsce, Czechach, na Słowacji i Węgrzech, to dodatkowy eksport krajów "starej Unii". W sumie korzyści piętnastki z realizacji polityki spójności w krajach Grupy Wyszehradzkiej w latach 2004-2015 resort szacował na 74,69 mld euro. Największe korzyści wynikające ze wzrostu popytu na dobra i usługi importowane z krajów "starej Unii" uzyskają Niemcy, które są największym partnerem handlowym wszystkich czterech krajów Grupy. Na ten jeden kraj przypada 43 proc. dodatkowego eksportu wynikającego z potrzeb dotyczących realizacji polityki spójności. Zyskują też Holandia, Włochy i Francja - licząc razem z Niemcami przypadnie na nie 68 proc. dodatkowego eksportu. MRR wyliczył także, że w przypadku Niemiec, Irlandii i Luksemburga korzyści wynikające z realizacji polityki spójności w krajach Grupy Wyszehradzkiej przewyższają ponoszone przez te kraje koszty" [2].

Ale i tego jest mało! "89 eurocentów wraca do Niemiec z każdego 1 euro wydanego przez ten kraj w ramach polityki strukturalnej w Polsce. Środki te wracają do naszych sąsiadów w postacie zamówień dla niemieckich firm" [3],  transferu zysków uzyskiwanych przez niemieckie firmy-córki do niemieckich spółek-matek oraz transferu środków na wewnętrzne operacje kosztowo-twórcze, jak np. tzw. pomoc właścicielska. 

Także licząc, że Polska uzyskała w latach 2004-2021 (do listopada) 210,4 mld EUR i przyjmując bardzo ostrożnie, że 70 eurocentów na jedno Euro jest retransferem powrotnym tych środków do krajów zachodniej - starej Europy to faktyczna pomoc dla Polski wyniosła w tych latach tylko 30% oficjalnych danych a to jest 63,12 mld Euro. My w tym czasie wpłaciliśmy do UE składkę w wysokości ponad 68,6 mld EUR. Tak więc już straciliśmy na bytności w UE kwotę 5,48 mld Euro. 

Tyle tylko, że są to moje ułomne wyliczenia, które przedstawiam na podstawie tylko oficjalnych danych a nie szczegółowych badań naukowców z dziedziny ekonomii.  

Warto jednak powołać się w tym miejscu na te naukowe wyliczenia.

"Całkowite straty finansowe dla Polski, wynikające z transferów finansowych pomiędzy naszym krajem a Unią Europejską, wynoszą (za lata 2004-2020) około 535 mld złotych – wynika z raportu przygotowanego przez zespół pod przewodnictwem prof. Zbigniewa Krysiaka (SGH) i prof. Tomasza Grosse (UW). Pomysłodawca raportu europoseł Patryk Jaki podkreślał, jak ważne jest, byśmy mieli „uczciwą dyskusję i uczciwe liczby” na temat tego, ile Polska zyskała w sensie finansowym, ile straciła i jaki jest bilans uczestnictwa w UE" [4].

Warto zwrócić uwagę, że w tym raporcie chodzi jedynie o przepływy finansowe a nie inne korzyści lub straty w pozostałych obszarach naszego członkostwa w UE, jak np. know-how, transfer nowoczesnych technologii, poziom inwestycji zagranicznych, poziom bezrobocia, wysokość PKB, itd. Wskazana jest w nim po prostu tylko i wyłącznie finansowa strona strat jakie Polska poniosła w żywej gotówce, czyli ile pieniędzy netto otrzymaliśmy z UE a ile UE uzyskała pieniędzy netto dzięki otwarciu naszego rynku, który pozwolił na transfer zysków z Polski do krajów UE. 

Najważniejsze konkluzje tegoż raportu to: 

• w latach 2004-2020 z budżetu UE do Polski trafiło w latach 2004-2020 netto 593 mld zł;
• bilans finansowy spółek UE transferujących zyski z Polski to 981 mld zł. – To ten przepływ pieniądza w tamtym kierunku. To kwota netto, uwzględniająca zyski polskich spółek generujących zyski za granicą, na terenie UE – wyjaśniał prof. Krysiak.
• Minus 388 mld złotych to różnica w bilansie (między dwoma pierwszymi punktami), wskazująca, że średnioroczny ujemny przepływ wynosi około 23 mld zł;
• całkowite straty dla Polski w okresie od 2004 roku wynoszą około 535 mld złotych (wraz z bilansem eksportu do UE uwzględniającym wartość wsadu z importu – kolejne minus 148 mld złotych).

Środki, które Polska otrzymuje z UE, nie rekompensują otwarcia polskiego rynku wewnętrznego dla państw Europy Zachodniej – mówił podczas prezentacji raportu prof. Tomasz Grosse z UW".

Ogólnie Polska straciła finansowo na bytności w UE (do końca 2020 roku) grubo ponad 30 mld zł rocznie [4].

Oczywiście wyliczenia w/w profesorów spotkały się też z krytyką wielu ekonomistów, którzy wskazują, że popełnili oni błędy metodologiczne i ich raport nie uwzględnia reinwestowania zysków przez firmy zagraniczne (wskutek czego o 40% zawyżają odpływ kapitału z tytułu dywidend w okresie 2004-2020) czy też pomija saldo w wymianie usług (+376 mld zł łącznie w analogicznym okresie). Wskazują też, że profesorowie zastosowali błędną metodę obliczenia wkładu krajowego w eksporcie. Ekonomiści Forum Obywatelskiego Rozwoju (FOR) Leszka Balcerowicza po skorygowaniu błędów popełnionych przez autorów pokazali, że bilans przepływów finansowych wyniósł +929 mld zł a nie –535 mld zł [5].

Są zatem dwa skrajne obliczenia finansowych skutków naszej obecności w UE. Jedno mówi o tym, że straciliśmy 535 mld zł natomiast w kontrze do tych wyliczeń  L. Balcerowicz i jego FOR mówią, że zyskaliśmy 929 mld zł. Komu ufać bardziej? Pytanie wydaje się chyba retoryczne, ale niezależnie od tego nawet moje i dość ułomne wyliczenia wskazują, że na bytności w UE finansowo wcale nie zyskujemy a raczej tracimy. 

I właśnie przy moim założeniu retransferu w wysokości 70 eurocentów można też odnieść się do środków na lata 2021-2027. 

Łącznie w latach 2021–2027 składka członkowska Polski ma wynieść ok. 45,5 mld euro, t.j. średnio każdego roku ma sięgać ok. 6,5 mld euro [6]. My zaś mamy uzyskać 159 mld Euro wliczając w to Fundusz Odbudowy (granty + ewentualne pożyczki). Jak łatwo policzyć przy retransferze na poziomie 70% faktyczna pomoc wyniesie 47,7 mld euro a my wpłacimy ok. 45,5 mld euro, czyli netto uzyskamy szacunkowo tylko 2,2 mld euro. 

Ale przy tego typu obliczeniach winno się też uwzględnić właśnie strukturę  Funduszu Odbudowy, gdzie z puli 58,1 mld Euro Polska ma otrzymać do dyspozycji 23,9 mld euro w formie bezzwrotnych grantów oraz 34,2 mld euro w formie pożyczek. Z ogólnej puli środków, 20 proc. pieniędzy musi trafić na cyfryzację, a 37 proc. na inwestycje związane ze środowiskiem oraz ochroną zdrowia. Jeżeli więc chcemy wskazać, ile otrzymamy z UE bezzwrotnych pieniędzy to należałoby od ogólnej sumy 159 mld euro odjąć 34,2 mld euro pomocy w formie pożyczek a otrzymany wynik 124,8 mld euro jest tą faktyczną darmową pomocą unijną. Przy retransferze rzędu 70% okazuje się, że ta pomoc wynosi realnie 37,44 mld euro a nasze wpłaty wyniosą 45,5 mld euro, więc jednak stracimy na tej pomocy ok. 8,06 mld euro. 

Tak więc należałoby się głęboko zastanowić, czy w ogóle nasza bytność w UE jest nam potrzebna. Zarówno politycznie jak i gospodarczo. Może warto byłoby inwestować w polską gospodarkę własne pieniądze a nie unijne, które są tylko pozorowaną pomocą: my dajemy pieniądze a oni je w minimalnej i dla nich korzystnej wielkości transferują do Polski, jednocześnie opanowując polski rynek konsumencki. 

[1] https://krzysztofjaw.blogspot.com/2022/02/komisja-europejska-nie-damy-waszych.html i ten sam tekst m.in. opublikowany na: salon24.pl, blogmedia.24.pl, niepoprawni.pl, neon.pl

---------------------------------------------------

Informacja

Przez prawie 14 lat pisałem pro bono, bo miałem na to czas a na życie zarabiałem w innych miejscach.

Napisałem przeszło 1400 tekstów, które mają przeszło 4 mln odsłon i niezliczoną ilość komentarzy. Nigdy nie dałem się uwieść żadnej redakcji, bo chciałem pisać jako wolny człowiek, bez autocenzury wynikającej z 'linii programowej" określonej redakcji. Poza tym pisanie jest moją pasją. 

Ale dziś subiektywno-obiektywna moja realna sytuacja się zmieniła i mam coraz mniej czasu na przygotowywanie i publikowanie tekstów. Mam do wyboru: albo skończyć zajmujące mój czas darmowe pisanie i zająć się innymi rzeczami, albo uzyskiwać z tego jakieś gratyfikacje, choćby w formie niewielkiej darowizny. 

Napisanie w miarę dobrego tekstu wymaga dużego nakładu pracy i czasu. Dziś ten czas mi się kończy a nie lubię robić rzeczy tylko powierzchownie i pisać jakiś jednoakapitowych bzdur a ponadto uważam, że tak naprawdę nas - blogerów - wysiłek winien być doceniany jak wysiłek i praca dziennikarzy w mediach tradycyjnych. Ja przez 14 lat nie chciałem nigdy nikogo prosić o wsparcie, bo tego nie potrzebowałem. Lubię pisać i dzielić się moimi spostrzeżeniami z innymi. 

Serdecznie dziękuję moim dotychczasowym darczyńcom. Naprawdę nawet Państwo nie wiedzą, ile to dla mnie znaczy, bo daje mi jakąś szansę i motywację do dalszego blogowania a przede wszystkim to wsparcie świadczy, że jednak warto poświęcić swój - coraz mniej dla mnie dostępny - czas na tą moją "pisaninę". Jestem zobowiązany nawet za wsparcie małą kwotą, bo dla mnie jest to i tak indywidualne wydarzenie obrazujące wielkość Państwa Serc.  

Postanowiłem zatem na moim macierzystym blogu: https://krzysztofjaw.blogspot.com/ stworzyć odrębną zakładkę pod nazwą "Podziękowania za wsparcie", w której będę prezentował inicjały darczyńców i kwoty jakie otrzymałem. Oczywiście jeżeli Państwo wyrażą taką zgodę. Taką informację będę prezentował w cyklach miesięcznych. 

Zwracam się wobec tego do Szanownych Państwa, aby w tytule przelewu lub w wiadomości na PayPal napisali mi czy wyrażają Państwo zgodę na opublikowanie takiej informacji. Wystarczy mi zwrot: "Zgadzam się na ujawnienie moich (do wyboru: inicjałów, nicków lub personaliów) i kwoty wpłaconej". Może też być tylko np. zgoda na inicjały, nicki czy personalia z zastrzeżeniem nie podawania kwoty wsparcia. Można też wysłać do mnie e-maila: kjahog@gmail.com.

Jeżeli takiej zgody nie uzyskam to oczywiście pomoc będzie całkowicie anonimowa, bez żadnej internetowej publikacji a moja wdzięczność zostanie tylko w moim i Państwa sercu. 

---------------------------

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog

sobota, 8 maja 2021

KFO - Z. Ziobro upokorzony a jak zachowa się premier?

No i zakończyła się sejmowa batalia o Krajowy Fundusz Odbudowy a tym samym o zasoby własne UE. 290 posłów głosowało za jego przyjęciem, politycy Koalicji Obywatelskiej się wstrzymali z wyjątkiem jednego posła natomiast Solidarna Polska, Konfederacja i trzej posłów PiS zagłosowali przeciw. Ci posłowie to: Małgorzata Janowska, Anna Siarkowska, Sławomir Zawiślak. Teraz wszyscy czekają na to, co zrobi Senat RP. Ale, niezależnie co zrobi, to będzie oceniane przez lata. 

Z jednej strony pomoc unijna w wysokości 770 mld złotych jest nam niezbędna dla rozwoju Polski, ale z drugiej strony przyjęcie tego pakietu pomocowego długookresowo jest ograniczeniem naszej suwerenności. I dlatego Solidarna Polska zagłosowała przeciw a np. Lewica za, co dla mnie jest symptomatyczne. Dziwny sojusz powstał: PiS + Lewica. Można mówić w tej sytuacji o dbaniu o interesy Polski, ale ja osobiście uważam ten sojusz za zadziwiający. 

Ja wiem, że polityka musi być skuteczna i dla ważnych ustaw można się nawet pogodzić z diabłem, tyle tylko, że naprawdę nie rozumiem  postawy PiS. Zbigniew Ziobro, którego szanuję za niezależność próbował w czasie sejmowej debaty o funduszu zabrać głos. Dwukrotnie mu odmówiono, chociaż miał do tego zabrania głosu prawo. Dla mnie jest to swego rodzaju zamordyzm partii rządzącej i publiczne upokorzenie Ministra Sprawiedliwości i Prokuratora Generalnego. I powstaje pytanie: Czy faktycznie PiS jest propolski? Coraz bardziej skłaniam się do powiedzenia, że być niestety nie!  

Jestem niemal sympatykiem Solidarnej Polski, ale i PiS-u, co wielokrotnie i od lat potwierdzałem w swoich tekstach, chociaż nie należę do żadnej z tych partii. Popieram negatywną ocenę tzw. pakietu pomocowego, którą posłowie Solidarnej Polski ocenili negatywnie. Tym bardziej więc nie rozumiem dlaczego odmówiono zabrania głosu przez Z. Ziobrę. Aż tak się bano tego, co prawdopodobnie by powiedział? Dlaczego, skoro i tak PiS razem z Lewicą i partią J. Gowina miało zapewnioną większość? A tak pozostał niesmak kojarzący się z cenzurą komunistyczną, gdzie prawie zawsze należało pozytywnie mówić o PZPR. Nie stawiam znaku równości między onegdaj komunistyczną partią a PiS-em, ale stosowanie takich metod uciszania koalicjanta takie porównanie niemalże wymusza, przynajmniej na mnie.

Niestety w lipcu i grudniu 2020 roku na arenie unijnej de facto rezygnując z przysługującego nam veta zgodziliśmy się na powiązanie funduszy unijnych z mityczną praworządnością. Co prawda jest to obarczone jakimiś warunkami, ale tak naprawdę w UE nikt sobie z nich nie robi kłopotów. Prezydencja niemiecka postawiła na swoim a my posłusznie się pod tym podpisaliśmy tracąc kolejny kawałek  naszej suwerenności. Oczywiście w imię możliwości uzyskania z UE ogromnych funduszy pomocowych, w tym funduszu covidowego, o których obecnie nam w TV przypomina PiS. 

Co teraz? Gdybym był Z. Ziobrą lub M. Morawieckim, to bym podał się do dymisji na zasadzie, "albo on albo ja".  Ćwierkają przecież wróbelki o konflikcie między tymi panami, bo każdy z nich myśli już o schedzie po J. Kaczyńskim, który zapowiedział swoje odejście z polityki w 2023 roku. I paradoksalnie każdy z nich zawdzięcza swoją karierę polityczną szefowi PiS, i każdy może się przeliczyć. W zanadrzu jest przecież była premier B. Szydło i być może to ona kiedyś pokieruje partią. Czy któregokolwiek z tych panów będzie stać na taką decyzję? Osobiście wątpię, choć w polityce nie takie rzeczy się zdarzały, choć dziś większe poparcie u prezesa J. Kaczyńskiego ma Premier  M. Morawiecki. 

Skupiłem się na konflikcie w ramach koalicji ZP, ale faktycznie widać zgrzyty, które mogą doprowadzić do wcześniejszych wyborów, których bym nie chciał. Mimo wszystkich "przeciw" jestem jednak "za" trwaniem tej koalicji. To zdecydowanie lepsze niż powrót do władzy targowickich zdrajców Polski w postaci KO i PSL. Nie wiem jak potoczą się losy tego konfliktu, ale mam nadzieję, że dla dobra Polski będzie trwała do końca. Bo co nam pozostaje? Powrót rządów PO? To byłby koszmar. I jeżeli dla trwania tej koalicji będzie konieczność zmiany premiera, to uważam, że J. Kaczyński taką decyzję powinien podjąć a obecny premier ją zaakceptować.   

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com

sobota, 28 marca 2020

Czy jest nam potrzebna UE?

Premier M. Morawicki powiedział wczoraj, że tak naprawdę UE jeszcze nie udzieliła żadnej pomocy w walce z koronawirusem jej poszczególnym członkom a wszystkie działania antykryzysowe podejmują państwa narodowe.

Powiedział dokładnie tak: "Niestety dzisiaj Unia Europejska nie dała jeszcze żadnego eurocenta na walkę z koronawirusem. Widać, że w takich bardzo trudnych czasach, najważniejsze są państwa, państwa narodowe, Polacy to doceniają, doceniają to wszyscy obywatele Unii Europejskiej, no bo niestety reakcje Unii Europejskiej są, może powiem - są jakie są, każdy może je zaobserwować, bo o tym, że to nie są nowe pieniądze wypowiedzieli się również członkowie Komisji Europejskiej, więc to pozostaje poza jakąkolwiek wątpliwością. 

Jednak wierzę, że w sposób spóźniony, po odpowiedniej stymulacji, ona była również wczoraj, mówili o tym premier Hiszpanii, premier Włoch, premierzy Grupy Wyszehradzkiej wraz ze mną i kilku innych krajów, bardzo mocno podnosząc, że jeżeli Unia Europejska ma utrzymać zaufanie obywateli musi odpowiedzieć w sposób adekwatny (...) Poczekamy. Mam nadzieję, że (ta pomoc) będzie. Na razie odpowiedź jest po stronie państw narodowych i to warto, żeby wszyscy wiedzieli, warto żeby każdy to sobie też uświadomił, że walka z tymi przeciwnościami losu, zarówno od strony mechanizmów podażowych, popytowych, jak i fiskalnych odbywa się poprzez budżety poszczególnych państw członkowskich i tak samo działamy my" [1].

Oczywiście zaraz posypały się na niego głosy krytyki mówiące, że przecież UE już dała takie środki, ale zapomnieli dodać, że to są pieniądze już dane wcześniej beneficjentom a teraz tylko pozwolono wykorzystać je w czasie tego epidemicznego kryzysu a nie później. Z punktu widzenia UE jest to żadna pomoc wymagająca od niej wysiłku i przygotowania jakichś specjalnych funduszy na walkę z koronawirusem.

Chodzi tutaj o sławetne 37,3 mld euro, które niby UE wysupłała ze swojego budżetu a jest to po prostu kłamstwo.  Oczywiście - jako kraj uzyskujący dotychczas dość dużą pomoc unijną - Polska w ramach przesunięcia własnych, już przyznanych przez UE środków ma otrzymać w dwóch transzach ponad 7,4 mld euro, najwięcej w Europie [2]. Tym niemniej dystrybucją tych środków zajmować się będą państwa narodowe a nie jakieś niepotrzebne biurokratyczne molochy unijne. Czyli jednak potrzebne są konkretne państwa, które są zdolne do natychmiastowej reakcji a nie unijnej inercji decyzyjnej.

O tzw. "solidarności unijnej" można teraz mówić raczej sarkastycznie. "Niemcy, Holandia i kilka innych państw nie zgadzają się na szerokie wykorzystanie Europejskiego Mechanizmu Stabilności (ESM) czy wypuszczenie tzw. koronaobligacji jako panaceum na kryzys wywołany przez koronawirusa" [3].

W odpowiedzi m.in. na takie stanowisko i brak porozumienia unijnych liderów w sprawie niezbędnych w tej sytuacji działań antykryzysowych UE wypowiedział się lider opozycyjnej włoskiej Ligi Matteo Salvini, który stwierdził: "To nie Unia, ale nora żmij i szakali (...) Najpierw pokonamy wirusa, potem zastanowimy się nad Unią. I jeśli będzie trzeba, pożegnamy ją, nawet nie dziękując" (...) To szaleństwo. Unia potrzebuje następnych piętnastu dni, by zdecydować co robić, komu i jak pomóc. W stanie pełnego kryzysu, gdy ludzie umierają, teraz na zapalenie płuc, potem może z biedy" (...) "W Berlinie i Brukseli nie zrozumieli, że ludzie umierają" (...) "Jeśli taka jest Unia, to jest to obrzydliwość. A dajcie sobie siana" [4].

Lepiej jak M. Salvini bym tego nie ujął.

Ale również prezydent Włoch Sergio Mattarella podczas orędzia do narodu wezwał Unię Europejską do podjęcia zdecydowanych działań w walce z koronawirusem. Sergio Mattarella wyraził nadzieję, że Wspólnota "zda sobie sprawę z zagrożenia jakim pandemia jest dla Europy, zanim będzie za późno (...) Niezbędne są nowe wspólne inicjatywy, które zastąpią przestarzałe mechanizmy, niezdolne stawić czoła dramatycznej sytuacji, w jakiej znalazła się Europa" [5].

Również tydzień temu premier Hiszpanii Pedro Sanchez wezwał Unię Europejską, aby w związku z pandemią koronawirusa opracowała „nowy plan Marshalla”. Miałby on pomóc odbudować europejską gospodarkę i usprawnić walkę z ekspansją SARS-CoV-2. Nie spotkało się to z żadną reakcją UE, więc Hiszpania "poprosiła w końcu NATO o pomoc w uzyskaniu masek zdrowotnych – obecnie najbardziej poszukiwanego produktu na świecie – ale także respiratorów i szybkich testów, co potwierdził szef hiszpańskiej obrony narodowej, gen. Miguel Villarroya. I chociaż NATO nie dysponuje dużymi zapasami wymienionych materiałów, to jednak pakt wojskowy w wyjątkowych sytuacjach upoważnia uzyskanie ich od innych państw członkowskich" [6].

Ogólnie UE nie sprostała wyjątkowej sytuacji związanej z epidemią koronawirusa. Inercja, brak solidarności unijnej, biurokracja, brak empatii, ignorancja i arogancja UE wskazuje, że po epidemii musi nastąpić głęboka reforma UE i zmiana jej kierunku rozwoju. UE w dzisiejszej walce jest zupełnie niepotrzebna a do tego niemrawo nieskuteczna: wracają granice międzypaństwowe, pomoc obywatelom finansowana jest przez budżety narodowe, od poszczególnych narodowych systemów ochrony zdrowia zależy ich efektywność, wszelkie decyzje podejmują lokalne rządy nie oglądając się na jakąś sztuczną formę abstrakcyjnej sztuki jaką jest współczesna UE.

Zauważmy, że piewcy obecnej UE pochowali się w zaciszu gabinetów, nie widać ich nigdzie... gdzie
Frans Timmermans , gdzie Guy Verhofstadt i inne tego typu persony? Nie ma ich i wypłyną po epidemii przekonując nas, że teraz to już nadszedł czas "na więcej Unii w Unii". To - wedle mnie - będzie kompletnie niewiarygodne i absurdalne stwierdzenie, bowiem po epidemii winniśmy wrócić do państw narodowych, do Europy Ojczyzn, jaką była m.in. EWG.

Te wszystkie instytucje obecnej unii w stylu PE, KE i inne są zupełnie niepotrzebne i tyle. To tylko balast, który powoduje stopniowe zatapianie naszego europejskiego kontynentu, naszej łacińskiej cywilizacji.



[1] https://wpolityce.pl/polityka/493208-premierue-musi-wlaczyc-sie-w-walke-ze-skutkami-koronawirusa
[2] Zobacz szerzej: https://wpolityce.pl/polityka/491256-kuzmiuk-po-decyzji-ke-opozycja-musiala-przezyc-cios
[3] https://forsal.pl/artykuly/1463824,nie-bedzie-unijnej-bazooki-przeciw-kryzysowi-niemcy-i-spolka-zglaszaja-weto.html
[4] https://niezalezna.pl/319206-salvini-nie-przebiera-w-slowach-ue-to-nora-zmij-i-szakali-pozegnamy-ja-nawet-nie-dziekujac
[5] https://www.tvp.info/47309709/koronawirus-prezydent-wloch-wzywa-ue-do-podjecia-zdecydowanych-dzialan-w-walce-z-pandemia-wieszwiecej
[6] http://fpg24.pl/artykuly/czytaj/rosja-pomaga-wlochom-hiszpania-prosi-o-wsparcie-nato-czy-unia-europejska-slabnie

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

wtorek, 17 sierpnia 2010

Unio, Unio! Czemu Nas opuszczasz?

Witam

Pamiętacie słowa wypowiedziane 17 lutego 2003 roku przez prezydenta Francji Chiraca na nadzwyczajnym szczycie UE, które obraziły Polskę i inne kraje Europy Środkowo-Wschodniej? Dla przypomnienia:  stwierdził on, że Polska i inne kraje „przegapiły okazję, żeby siedzieć cicho”. Chodziło wtedy o kilka spraw a przede wszystkim o fakt, iż nowe kraje pretendujące do unii żądają zbyt dużo (odnosiło się to też do naciskania Polski na umieszczenie w konstytucji europejskiej odniesień do chrześcijańskich korzeni cywilizacji europejskiej)  a dodatkowo prowadzą samodzielną politykę transatlantycką.

Źródłem tej wypowiedzi były natomiast tak naprawdę dążenia krajów Starej Unii  do utworzenia w ramach całej, nowej wspólnoty obszarów, które stanowiłyby dwie kategorie nazwijmy je "rozwojowe". Pierwszą miały stanowić właśnie kraje starej unii stanowiące ekonomiczny establishment unijny, drugą zaś kraje wchodzące do unii, które byłyby obszarem drugiej kategorii, "drugiej prędkości rozwojowej, ekonomicznej".

Sądzę, że pomimo werbalnych deklaracji odejścia od takiego postrzegania nowych członków przez kraje starej unii, idea Europy "dwóch prędkości" nigdy przez najważniejsze kraje unijne na kontynencie (Francja i Niemcy) nie została zaniechana. Przykładów można by podawać wiele: od okresów przejściowych w zakresie otwarcia rynków pracy dla mieszkańców nowych krajów, poprzez jednak odejście w Traktacie Lizbońskim od nicejskiej zasady głosowania (czyli de facto ograniczenia wpływu na podejmowane decyzje dla nowych krajów, w tym Polski) i obsadzanie ważnych stanowisk przede wszystkim kandydatami ze "starych" unijnych państw aż po powrotną realokację unijnych środków pomocowych przekazywanych dla nowych członków (w tym Polski) wraz z rekompensatą przez Polskę tej pomocy w postaci dokonywania przez nią wpłat do unijnego budżetu.

/Ostatnia część zdania wymaga pewnego wyjaśnienia. Otóż pomoc unijna winna być wykorzystywana na przyspieszenie rozwoju Polski i osiągnięciu przez nią poziomu rozwoju społeczno-ekonomicznego odpowiadającego co najmniej średniej unijnej. Winna też przyczyniać się powstawania nowych (nowych miejsc pracy) polskich firm oraz poszerzania rynku przez już istniejące. Nie powinniśmy więc oceniać tylko wartości inwestycji dokonywanych w Polsce dzięki pomocy unijnej, ale też wskazywać na wykonawców tych inwestycji i jej faktycznych beneficjentów. Czyż nie jest tak, że inwestycji tych dokonują w większości firmy zagraniczne mieszczące się na terenie starej unii? (a więc - pomijając sam przedmiot inwestycji - unia w większości de facto pomaga swoim przedsiębiorstwom a nie firmom polskim). Innym kuriozalnym elementem naszej obecności w UE są polskie wpłaty do tejże Unii. Według wielu ekonomistów jesteśmy "płatnikiem netto" a więc Polska więcej daje Unii Europejskiej niż od niej realnie otrzymuje (a nie deklaratywnie, bowiem za rządów PO i tak wykorzystujemy tej pomocy procentowo bardzo niewiele w stosunku do formalnie nam przysługującej). Wielokrotnie starałem się znaleźć wiarygodne dane będące zestawieniem wydatków (daniny) Polski do Unii Europejskiej z rzeczywistą (a nie proponowaną) uzyskaną gotówkowo pomocą finansową tejże unii dla Polski. Idealne byłoby uzyskanie takich danych za lata 2004-2009, ale z wyodrębnieniem kwot pomocy unijnej dla firm zagranicznych mających siedziby w Polsce i to tylko takich sum, które rzeczywiście zainwestowano na terenie Polski! Niezbędnym byłoby też skorygowanie wielkości tej pomocy poprzez nie zaliczanie do niej kwot finansujących polskie partie polityczne! Niestety... albo nie potrafiłem do takich danych dotrzeć, albo ich nie ma, albo są znane nielicznym (może ktoś ma takowe zestawienia?)/

Kontynuując poprzedni wątek.  Obecny kryzys w krajach unijnych oraz konieczność ponoszenia nieefektywnych ekonomicznie kosztów na utrzymanie samej Unii oraz jej sztucznej i bezsensownej waluty EURO... oczywiście jest idealnym wytłumaczeniem przez biurokratów i polityków unijnych, ich powrotu do idei "Europy dwóch prędkości. Dzisiaj przeczytałem taką oto krótką informację: "Unia chce Europy dwóch prędkości! Cięcia nie ominą budżetu Unii Europejskiej. Najwięcej na ograniczaniu wydatków straci... Polska, alarmuje Dziennik Gazeta Prawna. Cięcia zaczną się już w przyszłym roku, projekt wspólnych finansów na 2011 rok zakłada redukcję wydatków o 3,6 mld euro w porównaniu z poprzednimi planami komisji. Oszczędności obejmą m.in. takie dziedziny jak rolnictwo i politykę spójności. To uderzy najmocniej w najbiedniejsze regiony Polski czy Rumunii. Na czele koalicji optującej za cięciami są Wielka Brytania, Niemcy i Francja, czyli kraje które w niewielkim stopniu korzystają ze wspólnej polityki rolnej i spójności".

Oznacza to ni mniej ni więcej tylko chęć wycofania się starej unii od realizacji budżetu zaplanowanego do 2013 roku! Chodzi oczywiście przede wszystkim o zmniejszenie wysokości wynegocjowanych przez Polskę i inne nowe kraje unijnych dla nich środków pomocowych.

NATO już wcześniej zapowiedziało redukcję o 40% swoich wydatków na terenie Polski... teraz robi o Unia Europejska. Polska ma 700 mld zł długu publicznego, 250 mld. USD zadłużenia zagranicznego (E. Gierek miał 25 mld + około 10-12 odsetek), deficyt budżetowy rośnie niebezpiecznie oraz nie dokonano w ostatnich 3 latach żadnej znaczącej reformy gospodarczej (oprócz podnoszenia podatków i zwiększania wydatków)....

Jest bardzo wiele polskich powiedzeń i przysłów, które sprowadzają się do jednego: "umiesz liczyć?, licz na siebie!" /chcesz na kogoś liczyć, licz na siebie/ albo inaczej "jak sobie pościelesz tak się wyśpisz". Wiedzą o tym takie kraje jak Francja, Niemcy, UK, Hiszpania, Włochy, USA... muszą mieć niezłych agentów, skoro w tak umiejętny sposób wykorzystują w praktyce polskie powiedzenia i przysłowia...

Polska obecnie nie może liczyć na siebie, bowiem ostatnie lata rządów PO zdegradowało ją politycznie i gospodarczo do roli unijnego "petenta", którego jeszcze perfidnie się wykorzystuje, oszukuje i wręcz okrada. Rząd Donalda Tuska pościelił nam polskie łóżko tak, że za rok, dwa obudzimy się kompletnie nie wyspani z ropiejącymi odleżynami i złością na "cały boży świat", który sprzysiągł się przeciwko nam... Chyba, że zaczniemy sobie ścielić te nasze łóżko w końcu samemu lub powierzymy je nareszcie polskim (a nie antypolskim reprezentantom III RP), patriotycznym fachowcom!

A Unia Europejska i Euro? Zostawmy ją... upadnie jak wcześniejszy każdy europejski sztuczny wytwór mitomańskich i globalistycznych oraz w sumie zsocjalizowanych umysłów: Cesarstwo Rzymskie, ZSRR czy III Rzesza...

Pozdrawiam

P.S.
Polecam:
http://www.bibula.com/?p=9127

ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD... http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com