poniedziałek, 12 września 2011

Spektakularna rzeź "Rzezi" R. Polańskiego...

Witam serdecznie

Sądzę, że nie ma co się za dużo rozpisywać na temat niejakiego R. Polańskiego, który w Polsce bywa kreowany na jakiegoś wielkiego reżysera i "seksualnego męczennika wszechczasów".

Powiem tylko tyle, że 10 września zakończył się Międzynarodowy Festiwal w Wenecji, na którym Roman Polański za film "Carnage" ( Rzeź) miał otrzymać Złotego Lwa...

A oto tylko krótki pokaz polskiej i nie tylko kreacji sukcesu tegoż filmu:

– 04.09.2011, portal wp.pl: "Filmowa uczta dla miłośników Polańskiego. Wrzesień będzie prawdziwym świętem dla nowojorskich miłośników twórczości Romana Polańskiego. Museum of Modern Art (MoMA) prezentuje retrospektywę jego filmów. Najnowszą produkcją reżysera "Rzeź" rozpoczyna się New York Film Festival.  Choć w amerykańskich mediach o Polańskim było ostatnio głośno przede wszystkim z okazji jego aresztowania w Szwajcarii, to także ze względów artystycznych budzi on ogromne zainteresowanie. Pisząc o przeglądzie filmów reżysera w MoMA, "Wall Street Journal" podkreśla, że pozostaje on prominentnym filmowcem również wówczas, gdy ścigają go najciemniejsze upiory z przeszłości. Gazeta nawiązuje do seksualnych kontaktów Polańskiego z nieletnią Amerykanką, jego aresztowania i ucieczki z USA, a także nieudanej próby ekstradycji ze Szwajcarii na wniosek wymiaru sprawiedliwości".

– 08.09.2011, portal wp.pl.: ""Rzeź" Polańskiego faworytem do Złotego Lwa. Na dwa dni przed zakończeniem festiwalu w Wenecji film Romana Polańskiego "Carnage" ( Rzeź) wskazywany jest często przez media i krytyków jako główny faworyt do nagrody Złotego Lwa. Po festiwalowej projekcji włoska prasa nazwała film "arcydziełem" i "klejnotem".  Zaprezentowane 1 września w Wenecji najnowsze dzieło reżysera to kameralna ekranizacja bardzo popularnej sztuki "Bóg mordu" Yasminy Rezy, opowiadającej o spotkaniu dwóch małżeństw, których synowie wdali się w bójkę. Konfrontacja przeradza się w otwarty konflikt dorosłych. W filmie występują: Jodie Foster, Kate Winslet, Christoph Waltz i John C.Reilly. Autorem zdjęć jest wybitny polski operator Paweł Edelman. Entuzjastycznie o filmie pisały w minionych dniach między innymi włoskie dzienniki "La Stampa" i "La Repubblica", a krytyk "Corriere della Sera" wyraził ogromne uznanie dla mistrzostwa reżysera. Pełna zachwytu recenzja ukazała się też na stronie włoskiej edycji pisma "Vogue", w której pojawiła się ocena:" to genialne, absolutnie genialne"".

– 09.09.2011, portal onet.pl: "Film Polańskiego "Carnage" otrzymał Złote Lwiątko. Film "Carnage" (Rzeź) Romana Polańskiego, uważany za jednego z faworytów do nagrody Złotego Lwa na festiwalu w Wenecji, otrzymał w piątek, w przeddzień jego zamknięcia pierwsze wyróżnienie - Złote Lwiątko. Przyznaje je włoskie stowarzyszenie Agiscuola.   Leoncino d’Oro, czyli Złote Lwiątko to jedna z pobocznych nagród wręczanych na weneckim festiwalu.  Fundatorem nagrody jest organizacja, której celem jest współpraca szkolnictwa ze światem kultury i rozrywki. W jej imieniu nagrodę przyznało jury złożone z 26 młodych widzów. "To dzieło, które nie pozostawia nas obojętnymi" - podkreślili młodzi jurorzy w uzasadnieniu. Położyli nacisk na przedstawioną w filmie Polańskiego złożoność relacji międzypokoleniowych, małżeńskich i społecznych.  Film "Carnage" to kameralna ekranizacja bardzo popularnej sztuki "Bóg mordu" Yasminy Rezy, opowiadającej o spotkaniu dwóch małżeństw, których synowie wdali się w bójkę. Konfrontacja przeradza się w otwarty konflikt dorosłych. W filmie występują: Jodie Foster, Kate Winslet, Christoph Waltz i John C. Reilly. Autorem zdjęć jest Paweł Edelman".

11.09.2011, portal wp.pl: "Złoty Lew dla rosyjskiego filmu, Polański przegranym. W sobotni wieczór ogłoszono laureatów 68. Międzynarodowego Festiwalu Filmowego w Wenecji. Złotego Lwa zdobył film "Faust" w reżyserii Aleksandra Sokurowa. Dramat "Carnage" Romana Polańskiego, choć był w gronie faworytów, nie otrzymał żadnej nagrody".

11.09.2011, portal one.pl: "Wenecja 2011: Złoty Lew dla "Fausta" Aleksandra Sokurowa . Film "Faust" w reżyserii Aleksandra Sokurowa z Rosji wygrał 68. festiwal w Wenecji. Żadnej nagrody nie otrzymał wskazywany jako jeden z faworytów obraz "Carnage" (Rzeź) Romana Polańskiego".

Nie mogę jakoś oprzeć się wrażeniu, iż tyle się napracowano nad kolejnym medialnym wykreowaniem  artystycznej genialności tego "najbardziej znanego polskiego pedofila"  a cała praca okazała się taką "syzyfową"... o czym w sumie ze wstydem i relatywnie (w porównaniu do zapowiedzi sukcesu) lakonicznie informują sami kreatorzy...

Druga refleksja jest raczej smutna... Jakże często istotki najgorszego ludzkiego sortu pozostają nimi nawet w obliczu zbliżającej się śmierci... i raczej nie ma tu z pewnością znaczenia syjonistyczny rodowód R. Polańskiego... jak próbują to łączyć niektórzy...

I ponadto wydaje mi się również, iż ten brak pokory u R. Polańskiego wynika li tylko z tego, że udało mu się (m.in. dzięki jego tchórzliwej ucieczce z USA) uniknąć kary a brak kary rodzi pychę i "odczłowiecza"...

A poza tym "tchórz" jak bydlę... zawsze pozostaje tchórzem...

Pozdrawiam

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... http://krzysztofjaw.blogspot.com/; kjahog@gmail.com Prośba: "Jeżeli korzystasz z wikipedii to sprawdź, czy treść informacji nie została ocenzurowana przez administratorów/cenzorów polskiej jej wersji - porównaj treść hasła z jego brzmieniem na obcojęzycznych stronach wikipedii, szczególnie tej anglojęzycznej!"

niedziela, 11 września 2011

Wybory, dysonans poznawczy i dlaczego w TVP promuje się okultyzm...

Witam

Ostatnie dni mijają mi na szeroko rozumianym odpoczynku od bieżącej polityki. Zaskakującym jest poznanie innego świata, świata realnej codzienności i spraw zwykłych, drobnych, którymi na co dzień żyje każdy z nas: poranne zakupy, konflikty w pracy, początek roku szkolnego dziecka i dobór tornistra, zastanawianie się na codziennym domowym menu czy też nad zmuszeniem się - jeśli ktoś nie lubi - do sprzątania własnego "gniazda" ... Takich zwykłych rzeczy, które nas otaczają i które wykonujemy każdego dnia jest setki ... jak nie więcej...

Wtedy polityka staje się jakby czymś nierealnym, wybory jakimś spektaklem a cały ten zewnętrzny świat zaczynamy traktować jako nie swój, obcy i nas nie dotyczący. Mało tego... Jakże często słyszymy i utwierdzamy się też wewnętrznie w przekonaniu, że i tak indywidualnie nie mamy na nic wpływu, nic nie zmienimy... więc lepiej zająć się "tylko" sobą i walczyć tylko o siebie oraz swoich najbliższych. Często też te ogólnie występujące konformistyczne zachowania stają się dla nas niejako usprawiedliwieniem naszych własnych, jakże często małostkowych i prymitywnie powierzchownych postaw.

Pogrążając się w tym własnym świecie jakże łatwo wpaść w taką katastroficzną bezsilność i bezradność oraz brak wiary w moc sprawczą własnych decyzji... Wtedy zaczyna nam być już "wszystko jedno" kto np. będzie rządził... bo i tak nic się nie zmieni a nasz głos wyborczy jest de facto nieistotny...

Tak nie jest...

Otóż na wszystkie nasze codzienne sprawy, nasze zachowania i problemy pośredni lub bezpośredni wpływ mają jednak politycy i ludzie sprawujący władzę. To oni tworzą ramy prawne i podejmują decyzje, które dotyczą nas w najdrobniejszych szczegółach. Zdaje się, że o tym zapomnieliśmy i nie znajdujemy w sobie tyle chęci, wiary i zapału co jeszcze cechowało naszych ojców lub starsze o 10 lat pokolenie.

Często zastanawiam się czy luzie tej pierwszej Solidarności i te wcześniejsze polskie powojenne pokolenia, które protestowały w latach 70 - tych czy w drugiej połowie lat 50-tych XX wieku pozwoliłyby na takie lekceważenie siebie przez rządzących - wtedy komunistów a teraz "z natury" kłamliwych i hipokrytycznych socjal-globalistów. Odpowiedź wydaje się jednoznacznie prosta... taki antypolski oraz antyludzki zarazem i kłamliwy rząd jak Donalda Tuska oraz on sam już dawno przestałby funkcjonować w realnym świecie politycznym. Podobnie namiestnikowy Rezydent zapewne musiałby złożyć swoją rezygnację lub został poddany (jeżeliby takowe coś istniało) procedurze przyspieszonego impeachmentu.

No cóż... a my patrzymy i pozwalamy dziś sobą pomiatać... Jakie to smutne...

Czyżby globalny świat ze swoją bezceremonialną walką z naszą indywidualnością pozbawił nas już zupełnie wiary w naszą ludzką i właśnie indywidualną moc sprawczą dotyczącą nas samych?

Czy naprawdę tak łatwo kłamliwym i hipokrytycznym "niektórym rządzącym" całkowicie nas sobie podporządkować i nami skutecznie manipulować, z nasz szydzić i nas okłamywać oraz lekceważyć?

Czyżby kolejna próba stworzenia "prymitywnej, bezpaństwowej, bezwolnej i pozbawionej indywidualności oraz narodowości ludzkiej gawiedzi" w postaci Unii Europejskiej (po nieudanym ZSRR) miałaby się teraz i to w stosunku do nas obecnych... udać? Ten komunistyczny, marksistowski totalitaryzm oraz wcześniejszy niemiecki nazizm upadły i poniosły totalną klęskę a ich kreatorzy stanowią dziś niechlubny zapis historii ludzkości. Czyżby wystarczyła rezygnacja z siły fizycznej na rzecz zniewolenia psychicznego... żebyśmy jako ludzie, jako człowieczeństwo ponieśli klęskę?

Sądzę, że nie. Przykładem są nasi od wieków bratankowie: Węgrzy! Tam wygrała opcja narodowa, prawicowa. Powrócono do korzeni i dbałości o własne państwo, własnych obywateli... i... pomimo unijnych krzyków i tupania nóżką świat nie przestał istnieć. Unia się "sypie" a Węgrzy są przykładem ludzi, którzy wykazali się mądrością i dbałością o własnych siebie i przyszłe pokolenia. Może warto wziąć z nich przykład?

Platforma Obywatelska zrujnowała Polskę. Nie mamy przemysłu stoczniowego (jedno z największych kłamstw rządu Donalda Tuska – za "katarskich inwestorów" winien stanąć przed Trybunałem Stanu!) a port w Szczecinie niedługo "umrze śmiercią naturalną. Zostaliśmy też praktycznie uzależnieni energetycznie od Moskwy i Berlina (gaz tradycyjny i gazociąg północny) oraz Waszyngtonu (gaz łupkowy). Rząd D. Tuska pośrednio lub bezpośrednio chce sprzedać również LOTOS, którego nabywcą mogą zostać Sowieci. Tylko za te działania na szkodę naszego kraju a w szczególności utratę bezpieczeństwa energetycznego oraz dodatkowo za osłabienie obronności Polski, cała PO-wa ferajna winna być sądzona a wyrok powinien być nie mniej surowy niż wydano by go za podobne przewinienia w okresie II RP.

Doprawdy... Ile trzeba mieć w sobie bezczelności i jak bardzo trzeba gardzić Polakami aby po czterech latach antypolskiego rządzenia mieć czelność ponownie startować - jako formacja - do wyborów! Tego nie jestem w stanie pojąć. Podobnie nie jestem w stanie pojąć, że jeszcze wielu z nas chce na tych hipokrytów i kłamców pospolitych głosować!

Pozostaje tylko nadzieja, że prawidłowe wnioski skonstatował ze słów D. Tuska "seawolf" informując nas, iż "Tusk wycofuje PO z wyborów!!!!". Jeżeli okaże się to zbawienną dla Polski prawdą to jestem gotów zrezygnować przy osądzaniu ekipy D. Tuska z metod i środków przedwojennych. Każdy ma prawo w końcu przyznać się do błędów oraz z pokorą przeprosić wszystkich, którym wyrządziło się krzywdę.

Dygresyjnie więc. Donaldzie! Jakże chciałbym wierzyć, że "wilk" dobrze rozumuje... choć mam pewne wątpliwości a'la historyczne (po co ja się tej historii uczyłem!): w politycznej historii świata do błędów i samozawinionych porażek potrafili przyznać się tylko nieliczni - prawdziwi Mężowie Stanu i "z krwi i kości mężczyźni" posiadający zdolność honorową... Może jednak do teraz nasz Premier ukrywał przed nami te cechy lub nie potrafił ich dostatecznie wyeksponować? Oby!

Pozostają jednak wyborcy... Wielokrotnie zastanawiałem się nad tym fenomenem kolejnego , w kolejnych wyborach głosowania na PO, czyli - mówiąc językiem marketingowej manipulacji - powtarzaniem zakupu cuchnącego i zepsutego wewnętrznie, ale opakowaniowo kolorowego produktu zwanego PO. Przyczyna kolejnych zwycięstw PO (oprócz ewentualnych "cudów nad urną") wydaje się tylko jedna: dysonans poznawczy, powyborczy jej wyborców.

Kiedyś już o tym pisałem, ale pragnę przed nadchodzącymi wyborami to powtórzyć: zmiana preferencji wyborczych nie jest czymś a'priori negatywnym a jeżeli wynika z rozczarowania i jest bezpośrednim następstwem fatalnych rządów "naszej" formacji to jest decyzją bardzo pozytywną i świadczącą o naszym indywidualizmie intelektualnym oraz naszej umiejętności wyciągania logicznych wniosków z dziejących się wokół nas ciągów zdarzeń i wydarzeń.

Więc pragnę kolejny raz zwrócić się do moich Szanownych Rodaków, którzy jeszcze niedawno w pełni i z przekonaniem uważaliście, że największym złem dla Polski i Was była Prezydentura L. Kaczyńskiego a najgorszym okresem dla Naszej Ojczyzny były rządy PiS!

Zmieńcie swoje preferencje wyborcze! Zobaczcie na bilans dokonań PO i spróbujcie dokonać rzetelnej, bezemocjonalnej ich analizy!.

Ja osobiście rządów PO nie mogę inaczej nazwać jak tylko katastrofą dla nas, dla Polski... i to przy tak ogromnej pomocy płynącej do naszego kraju z racji organizacji Euro 2012 i przyznanych za rządów PiS środków pomocowych na lata 2007-2013! Relatywnie przy takiej pomocy Polska winna być tygrysem Europy a nie mieć 800 mld zł długu publicznego, 100 mld zł deficytu budżetowego i 250 mld USD zadłużenia zagranicznego! Realnie przekroczyliśmy wszystkie konstytucyjne i międzynarodowe wskaźniki bezpieczeństwa finansowego! Grozi nam tąpnięcie podobne do greckiego...

Polacy! Rozliczcie Donalda Tuska z 10 obietnic, które uroczyście podpisał! Zapytajcie o realizację przeszło 70-ciu twardych obietnic (o ile szczegółowo nie więcej), które padły podczas sławetnego exposé Słonecznego Donalda, który też nieświadomie chyba notorycznie kradnie też nazwisko jednemu sławnemu Koziołkowi...

Kochani... i zadajcie sobie też brutalne pytanie: Czy jeżeli nagle zginąłby w obcym i wielokrotnie złowrogim dla Was domu ktoś dla Was bliski to... pozwolilibyście, aby śledztwo w sprawie tejże śmierci prowadził gospodarz, właściciel owego domu?

Wiem, że bardzo trudno jest pokonać ten jakże zwykły i normalny dla nas mechanizm dysonansu poznawczego... Przypomnijcie sobie jednak jak wielu Polaków, jak niemalże cała Polska zareagowała na śmierć Prezydenta Lecha Kaczyńskiego! Ta śmierć obudziła w Polakach uśpioną naszą, narodową tożsamość i dumę z polskości. Poczuliśmy, że nie jest tak, że "polskość to nienormalność". Zobaczyliśmy, że tak naprawdę jest odwrotnie: polskość to właśnie normalność, to duma, to nasza tradycja i tożsamość. Inne kraje są dumne ze swojej narodowości. My też możemy być dumni z tego, że jesteśmy Polakami. I ta tragiczna śmierć, paradoksalnie, pozwoliła wielu z Nas poczuć się po raz pierwszy w życiu ludźmi naprawdę wartościowymi, nie pustymi w środku.

Oczywiście mamy - jako Naród - swoje wady i przywary, bywamy nieraz śmieszni, groteskowi. Ale w sytuacji zagrożenia naszej tożsamości narodowej i państwowej zawsze okazywaliśmy się bohaterami. Dzięki temu nawet po 100 latach rusyfikacji i germanizacji, po latach II wojny światowej i reżimu komunistycznego, po wymordowaniu przez faszystów i komunistów najznamienitszych dzieci naszego narodu... nigdy nie poddaliśmy się niewoli OBCYCH.

W tych dniach po śmierci Prezydenta zobaczyliśmy jakże inną postać L. Kaczyńskiego od tej, która była bezczelnie i fałszywie kreowana przez pseudoelity III RP! Przypomnijmy to sobie! Było to tylko trochę ponad rok temu! Całkiem niedawno przecież jak na powagę owej śmierci: o jednych osobach takich jak JFK czy Sikorski zastanawia się publicznie już kilkadziesiąt lat a pod Smoleńskiem zginęło 96 znamienitych Polaków z Prezydentem na czele!

Pewnie wielu z Was było wtedy w szoku i zastanawiało się jak mogło tak się dać oszukać i zmanipulować. Część z Was czuła pewnie złość i gniew, że te pseudoelity po prostu traktowały Was cały czas jak bezmyślnych idiotów i li tylko jako rączki do głosowania...

Naprawdę jest mi smutno, że w jakiś sposób zostaliście wykorzystani wtedy przez tych zwykłych karierowiczów, dla których "Polska to nienormalność i dziki kraj". Jest mi smutno, że te pseudoelity sprowadziły działalność dla dobra Polski do poziomu wibratora i świńskiej głowy. Współczuję Wam, że wtedy i być może teraz za to wszystko niektórzy z Was czują się nieswojo i wewnętrznie pusto a być może nawet byliście i jesteście źli na Siebie. Jest mi smutno, że część z Was dała się wciągnąć do miażdżącej krytyki wszelkich oznak narodowego, polskiego patriotyzmu. Jest mi przykro, że przez swoje działania staraliście się przekonać Polaków, że patriotyzm (reprezentowany m.in. przez większość PiS-u) jest anachronizmem i śmiesznym absurdem. Przez ostatnie cztery lata tak naprawdę byliście tylko pionkami wykorzystywanymi dla zniszczenia naszej polskości i państwowości.

Czy ponownie dacie się "nabrać" pustym kreaturom politycznym spod znaku PO? Czy tego typu gesty jak np. ślub kościelny Donalda Tuska... po kilkunastu latach małżeństwa i na miesiąc przed wyborami prezydenckimi... są dla Was przejawem prawości i uczciwości? Czy kłamstwa i niespełniane obietnice oraz "cudaczne cuda nigdy nie spełnione ani nie wyczarowane" to dla Was mało żeby krytycznie spojrzeć na PO?

Rozumiem Wasz ból i Waszą złość, Wasze zdezorientowanie a nawet może właśnie ów nieokreślony wstyd, pustkę i złość na siebie. Rozumiem tez mechanizm obronny własnego JA... Ale każdy z Nas popełnia błędy. Wszystkie one mogą wszakże być zapomniane. Każdy z nas może je naprawić, co będzie tym łatwiejsze, że często te błędy były niezawinione przez Was. Zostaliście perfidnie przecież oszukani. Zadrwiono z Was i potraktowano jak niemal bydło, które można dowolnie gnać w dowolnym kierunku... Sprzedano Wam śmierdzący kłamstwem produkt w kolorowym i pięknym opakowaniu.

Trudno, raz można się dać oszukać, może też z rozpędu i dla dania szansy na poprawę - drugi raz, ale trzeci albo czwarty raz chyba już nigdy? Daliście szansę PO na rządzenie przez cztery lata, zaufaliście jej w wyborach samorządowych... i chyba wystarczy... Nieprawdaż?

Naprawdę! Dysonans poznawczy, powyborczy jest zjawiskiem naturalnym i zrozumiałym. Można go pokonać w zgodzie z własnym sumieniem i bez utraty własnej tożsamości o czym obszernie piszę m.in. w postach (szczerze zachęcam do lektury): JAK WYJŚĆ Z TEGO Z TWARZĄ? - RADY DLA NIEDAWNYCH ZWOLENNIKÓW PO oraz Dysonans poznawczy po tragedii smoleńskiej. Jak go pokonać i uwierzyć w Nową już Polskę?

Powtórzę też moje błaganie! Nie odrzucajcie negatywnych informacji o PO, B. Komorowskim (co miałoby potwierdzać trafność waszej decyzji), nie zmieniajcie faktów (co by były zgodne z waszą decyzją), nie relatywizujcie zdarzeń (palenie szkodzi, ale mnie uspokaja PO i B. Komorowski czynnie szkodzą szkodzą Polsce, ale jest mi do nich najbliżej) itd. PO i mainstream naprawdę okazało się lekko nieświeże, okłamało Was i teraz tylko należy znaleźć sposób na redukcję negatywnych emocji związanych z dysonansem poznawczym, pozakupowym. Uporać się z tą drążącą myślą/pytaniem: Jak ja mogłem tak dać się IM otumanić i dawać się traktować przez Nich jak bezmyślny, jak idiota? Przecież to tylko garstka ludzi tym wszystkim sterujących... wobec tych milionów Polaków, Nas!

Wybierzcie już innych, Polaków, Patriotów, którzy kontynuować będą wewnętrzne i zewnętrzne dzieło Prezydenta Lecha Kaczyńskiego i podobnie jak Węgrzy walczyć będą o swój Naród, o swój kraj!

Pozdrawiam

P.S. W poprzednim poście opisałem zjawisko promowania ZŁA i szpetnego NERGLA w polskiej telewizji publicznej. W dalszym ciągu zbierane są są podpisy pod Listą poparcia oświadczenia Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy ws. przeciwko promocji satanizmu w TVP. Zebrano już ponad 24 tysiące podpisów!

Nie oglądałem wczoraj tego programu. Po kłamstwie Nergala w poprzednim odcinku, gdzie oświadczył iż jeden z uczestników wybrał go na swojego trenera (co było nieprawdą bowiem niejako Nergal został mu przydzielony: tegoż Nergala "własną" - a raczej scenarzysty programu - decyzją) oraz po cukierkowatej kreacji jego postaci przez TVP... dostałem jakichś nieokreślonych torsji i mdłości skutkujących wybuchem sarkastycznego spazmu śmiechu oraz politowania nad tą osóbką i nad władzami publicznej TVP.

Niemniej w dalszym ciągu czuję się lekko zakłopotany i zaniepokojony obecnością tej postaci w TVP a też i innymi działaniami, które być może układają się w pewien ciąg decyzji promującej ogólnie jakieś formy okultyzmu i satanizmu w polskiej telewizji publicznej. Nie chcę oczywiście przesadzać i "chorobliwie tropić" przejawów tego typu działań, ale poczułem się nieswojo, gdy we wczorajszym programie "Kocham Cię Polsko" nadawanym przez TVP2 usłyszałem w formie żartobliwej plotki do powtórzenia (jest to jedna z tzw. "zabaw" wypełniających ów program) fakt, iż (cytuję z pamięci): "... jeden z twórców zaczął wierzyć w energię słoneczną i dzięki tej wierze oraz jakiejś tam deklaracji pod egipskimi piramidami osiągnął artystyczny sukces i szczęśliwie powrócił na szczyty list przebojów... a udowodnił wszystkim sceptycznym dziennikarzom, że ta wiara w energie słoneczną i piramidy jednak pozwoliła mu wrócić na artystyczne szczyty"... Oczywiście było to podane w sposób żartobliwy i niemalże właśnie wyłącznie jako plotka, ale ten socjotechniczny zabieg jest zgodny z profesjonalnymi celami manipulacji: w mniej "wyrobionym" i "młodszym oraz niedojrzałym" widzu może zostać "po czasie" jedynie np. to, że ""..ów artysta zadziwił dziennikarzy, którzy musieli z niesmakiem "odszczekać " swoją niewiarę w ponowny sukces artysty osiągnięty dzięki... wierze w energię słoneczną, kosmiczną, jakieś bzdurne piramidy czy jakiś satanistyczny czy kabalistyczny bezsens i okultystyczną "paranoję""... Może się mylę i niepotrzebnie "czepiam", ale - po dopuszczeniu szpetnego Nergala do TVP - chciałbym wiedzieć kto napisał tą "plotkę" lub kto ją kazał napisać w TVP... i kto stara się promować tego typu treści w naszej, polskiej telewizji...

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/; kjahog@gmail.com

Prośba: "Jeżeli korzystasz z polskiej wersji wikipedii to sprawdź, czy treść informacji nie została ocenzurowana przez jej administratorów/cenzorów - porównaj treść hasła z jego brzmieniem na obcojęzycznych stronach wikipedii, szczególnie tej anglojęzycznej!

niedziela, 4 września 2011

Gardząc szpetnym Nergalem przepraszam go, że nim gardzę...

Witam po dość długiej przerwie...

Te kilkanaście dni mojego rozbratu z realnym światem zwykłego życia i wirtualnym bytem blogowym pozwoliło mi na poznanie zupełnie innej i jakże odmiennej formy ziemskiego funkcjonowania człowieka...

Po raz pierwszy w życiu byłem bowiem na Pieszej Pielgrzymce na Jasną Górę. Było to pielgrzymowanie w obie strony: z Łodzi do Częstochowy i z powrotem do Łodzi... Udało mi się (z wielkimi kłopotami) pokonać siebie i czerpiąc nawet radość z własnego zmęczenia oraz cierpienia... dojść przed Jasnogórski Szczyt, przeżyć wzruszenie jakiego nie doznałem jeszcze nigdy w moim cokolwiek długim życiu, czuwając w Kaplicy porozmawiać sobie z Matką Boską Częstochowską - Królową Polski, wypłakać się i przeprosić za nieraz ułomną moją przeszłość i prosić o godne przeżycie mojej przyszłości... Wiele podczas Pielgrzymki się wydarzyło, wiele było zwątpienia, złości, płaczu, modlitwy... Były znaki, modlitwy, rozmowy, radości...

Poznałem świat o jakim można tylko dziś niestety marzyć, ale do którego trzeba chyba zmierzać... ŚWIAT BEZ STRACHU, KŁAMSTWA, GRY I UDAWANIA... ŚWIAT WZAJEMNEGO SZACUNKU, DOBRA, MIŁOŚCI I WIARY... ŚWIAT SPOKOJU I POGODY DUCHA... ŚWIAT RADOŚCI I SZCZĘŚCIA... choć oczywiście nie pozbawiony wad i pewnych ułomności... ale jakże nawet poprzez te ludzkie przywary tak bliski naturalnej istocie człowieczeństwa...

Nie wiedziałem, że można być - w tym obecnym zwariowanym świecie -  tak naprawdę sobą... nie zakładać "masek" i być wolnym od strachu... być naprawdę dobrym i życzliwym człowiekiem widzących u innych też takiego samego człowieka, z natury pełnego dobra oraz miłości wobec siebie i innych...

Żałuję, że te 10 dni nie może swojej duchowej pełni rozlać na każdą chwilę  reszty roku... Szkoda...

Skrótową relację oraz osobiste wrażenia z Pielgrzymki przedstawię w oddzielnym poście za kilka dni.

Dzisiaj (też tylko sygnalizacyjnie) pragnę odnieść się do tekstu i opinii wyrażonej o niejakim Nergalu (Adamie Darskim)  przez Biskupa Włocławskiego  ks. Wiesława Meringa.

Jak podaje wp.pl: ""Biskup włocławski Wiesław Mering wystosował odezwę, w której napisał, że ten "bluźnierca, satanista i miłośnik wcielonego zła dostanie do dyspozycji ekran publicznej telewizji, by łatwiej mógł głosić swoje trucicielskie nauki" (...) Adam "Nergal" Darski zasiada w jury programu TVP2 "The voice of Poland", który zajmuje się odnalezieniem wśród rzesz Polaków prawdziwego muzycznego talentu. Pierwszy odcinek show TVP2 wyemitowała w sobotę.   Udział Darskiego w programie oprotestowało już Katolickie Stowarzyszenie Dziennikarzy, które w swoim oświadczeniu napisało, że nie zgadza się na udział w programie TVP2 Nergala, który "jest zadeklarowanym satanistą i wrogiem chrześcijańskich wartości"".

Dalej cytowane są jeszcze inne wypowiedzi biskupa: "Oniemiałem ze zdumienia: publiczna telewizja, utrzymywana z pieniędzy podatników, mająca respektować to, co się nazywa wartościami uniwersalnymi, a więc: prawdę, dobro, sprawiedliwość; która powinna służyć wszechstronnemu rozwojowi człowieka, budowaniu społecznego pokoju, obiektywizmowi i ładowi moralnemu – planuje udział 'Nergala' (Adama Darskiego) – nie kryjącego swojego zaangażowania w satanizm oraz pogardy dla chrześcijaństwa – w programie The Voice of Poland od jesieni 2011 roku, w Programie Drugim Telewizji Polskiej!", "Nie wolno udawać, że nic się nie stało, nawet jeśli okrzyczą nas wstecznikami, nietolerancyjnymi katolikami, czy jakimiś tam 'beretami'! Nie! Jako obywatele mamy prawo ujawniać i głosić swoje zdanie". "Nie możemy milczeć, kiedy w drastyczny sposób narusza się przywiązanie wiernych do chrześcijaństwa". Portal wp.pl informuje również, że "Biskup zachęca też do podjęcia działań, takich jak m.in. wysyłanie protestów do TVP2, składania podpisów na stronie internetowej Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy, wykorzystywania prasy i radia do akcji protestacyjnej oraz, gdyby to nie przyniosło rezultatu - obywatelskiego protestu niepłacenia za abonament".

Nie ukrywam, że już wielokrotnie chciałem napisać jak bardzo gardzę szpetnym i nikczemnym Adamem Darskim vel. Nergalem. Moja pogarda nie powoduje jednak wobec niego mojej nienawiści... a wprost przeciwnie... jest mi przykro, że wywołuje on we mnie te uczucia i – mając nadzieję, że kiedyś zwycięży w nim dobro – od razu chciałbym prosić go o wybaczenie tych moich negatywnych wobec niego emocji...

Mam nadzieję, że swoją postawą, powrotem do człowieczeństwa oraz poprzez wyrażenie skruchy i pokory pozwoli mi na zmianę mojego do niego nastawienia... Każdy ma prawo zawsze i w każdym momencie powiedzieć złu: STOP, wypiąć się na niego i powiedzieć mu nawet: SPIEPRZAJ (lub może i ostrzej)!  Liczę, że kiedyś ten "przesympatyczny" Nergal przesympatycznie tego aktu powrotu do natury ludzkiej dokona i będzie może nawet sympatyczny...

Oceniając jednak postać tego pana oraz zgodę TVP na jego udział w publicznym show należy odnieść się do dwóch aspektów: pierwszy dotyczy ogólnie wiary, katolicyzmu i ludzi wierzących a drugi etycznych aspektów działalności artystycznej Nergala.

Niestety... oceniając go poprzez pryzmat tych dwóch obszarów należy jednoznacznie stwierdzić, że ten człowiek winien być a'priori pozbawiony jakiejkolwiek możliwości pojawiania się w publicznej telewizji... (moim zdaniem jego alienacja medialna i środowiskowa winna przybrać jeszcze ostrzejsze formy). Jakżeż trzeba być pełnym pogardy i nienawiści wobec ogromnej rzeszy ludzi wierzących w Jezusa Chrystusa, ale też przecież wobec wszystkich... aby publicznie palić i profanować ich Świętą Księgę - Biblię!. Jakże trzeba być pełnym pogardy wobec innych, aby ranić ich uczucia i wprost łamać polskie prawo konstytucyjne...

Jeżeli mój post czytają ludzie niewierzący, dla których Pismo Święte to tylko zwykła książka to chciałbym abyście wyobrazili sobie takiego Nergala palącego  Waszą ulubioną zabawkę, czy rzecz, na której Wam zależy "najbardziej na świecie"... Nergala palącego Wasz dom... Publiczne znieważenie i sprofanowanie Biblii dotyczy przecież nie tylko pojedynczego człowieka, ale wielu milionów (miliardów) katolików w Polsce i na świecie a dla ludzi wierzących Biblia to rzecz, na której Im zależy "najbardziej na świecie"...

Nie mogę też oprzeć się wrażeniu, że ten człowiek jest wielkim TCHÓRZEM i HIPOKRYTĄ.  Skoro bowiem uważa, że chrześcijańska Bibilia jest "stekiem bzdur" to zapewne uważa też, ze wszelka wiara w jakiegokolwiek Boga jest również "stekiem bzdur"... Pragnę więc aby wykazał się odwagą i publicznie w Polsce, ale przede wszystkim na świecie spalił podczas koncertu inną świętą księgę: KORAN! Do dzieła Nergalku, TY TCHÓRZU! Hipokrytą zaś jest też bardzo śmiesznym: nie wierzy w Boga a odwołuje się do Szatana... Skoro więc uważa, że Szatan jest to musi przecież wierzyć również w Boga... bowiem istnienie Szatana bez istnienia Boga nie ma sensu... A może ten Tchórz i Hipokryta w nic nie wierzy, tylko w materię, karierę i "robienie szmalu" na naiwności małolatów i psychopatów? Skoro tak to Nergalku!... powiedz publicznie, że nie wierzysz w nic, w Szatana też nie wierzysz a to wszystko, co robisz to tylko kreacja artystyczna tworzona dla zysku i sławy...



Ale nawet jakbyśmy (co wydaje się niedopuszczalne*) pominęli  ponadmaterialny aspekt oceny Nergala i powrócili do materialistycznej racjonalności to gloryfikowanie Nergala w publicznej, polskiej telewizji jest jawnym lekceważeniem oraz wyrazem pogardy dla wszystkich wierzących Polaków, większości naszego narodu... Jest jawnym aktem wojny z Polakami, kolejnym ośmieszaniem jej wiary, historii oraz przekroczeniem kolejnej granicy etyczno-moralnej.

Zasadnym więc wydaje się postawienie pytania: Kto podjął ową decyzję lub kto wymógł jej podjęcie... Uważam, że winniśmy poznać te nazwiska i żądać wyjaśnień...

Możemy więc także dokonać pewnego "zabiegu" i pominąć w ocenie Nergala zupełnie kwestie duchowe, narodowe, etyczne i moralne... i stwierdzić, że w sumie jego pojawienie się jest naturalne w demokratycznym kraju... Jeżeli tak to obowiązkowo zalecam wszystkim, aby - chwilę przed rozpoczęciem oglądania show z Nergalem - sami obejrzeli i pokazali swoim "demokratycznym i europejskim" dzieciom  takie sobie filmiki:

1. Nergal pali Bibilię poza Polską


2. Nergal pali Biblię w Polsce


Pzdr

P.S.
* Oglądałem dzisiaj to show z Nergalem. Program został starannie "wyreżyserowany". Nie był emitowany na żywo. Nergala próbowano przedstawić jako sympatycznego, młodego człowieka. Starano się ustami "Piaska" strywializować jego "diabelstwo" i sprowadzić je do żartu i zwykłej popkultury. Żaden z uczestników programu nie wybrał tego Pana jako swojego trenera - specyficznym "zabiegiem" spowodowano jednak, że został opiekunem jednego z występujących, co pod koniec programu Nergal skomentował naturalnie kłamstwem, iż został wybrany i świat staje do "góry nogami" (albo na głowie...). Jeżeli zaś ktoś chciałby - oceniając Nergala - usilnie dalej eliminować aspekt Szatana i walki Dobra ze Złem to pragnę zwrócić uwagę, że właśnie Nergal sam odwołuje się do okultyzmu i Zła... Powtórzę: uznaje Szatana... Skoro więc uznaje istnienie Szatana to chyba też musi wierzyć w Boga... bo inaczej nie wierzyłby w Szatana...

No chyba, że po prostu "robi kasę"... Tylko szkoda, że kosztem młodych ludzi... Naprawdę nawet jako niewierzący nie chciałbym, aby moje dzieci fascynowały się kimś, kto nawet potencjalnie wywoływać może  u nich agresję a jego teledyski wyglądają tak przerażająco... Zresztą również szpetnie i koszmarnie wygląda na koncertach sam Nergal (jakże inny jest na nich od cukierkowatej jego kreacji w TVP!).





Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...  
http://krzysztofjaw.blogspot.com/; kjahog@gmail.com 

Prośba: "Jeżeli korzystasz z polskiej wersji Wikipedii to sprawdź, czy treść informacji nie została ocenzurowana przez jej administratorów/cenzorów - porównaj treść hasła z jego brzmieniem na obcojęzycznych stronach Wolnej Encyklopedii, szczególnie tej anglojęzycznej!"