Pokazywanie postów oznaczonych etykietą etyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą etyka. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 10 kwietnia 2012

Największą wartością człowieka jest on sam a szczęściem Stworzenie go przez Boga Ojca na Jego podobieństwo.

Witam bardzo serdecznie

Niniejszy post jest pewną parafrazą mojego postu z dnia 12 lipca 2011 zatytyłowanego: "Największą wartością człowieka jest on sam". Ze względu na ważność treści właśnie teraz postanowiłem go w części przypomnieć i uzupełnić.

Obecna jego wersja opublikowana została pierwotnie podczas zaplanowanej przeze mnie przerwy w dostępie do mojego autorskiego bloga. Przepraszając za zamieszanie umieszczam go ze względów przede wszystkich archiwalnych oraz dla tych, którzy czytają mooje posty tylko na moim blogu.

Opublikowany został na forach w dniu: 28 marca w godzinach popołudniowych.
--------------------------------------------------------
Kupujemy, wciąż kupujemy te nasze wprost uwielbiane dobra trwałego użytku, przedmioty, bez których nie moglibyśmy już funkcjonować.

Kupujemy ciągle, mimo woli i przy naszej woli, coraz więcej i coraz więcej. Kupimy jednego dnia a drugiego już pojawia się lepszy model tego czegoś, więc dążmy, żeby go kupić, ale zanim go kupimy już jest inny model.

Więc żałujemy, że tamtego nie kopiliśmy, ale już chcemy następny, bo właśnie już się pojawił. Kupiliśmy, udało się, mamy kolejną zabawkę.... I nazajutrz okazuje się, że jest jeszcze lepszy model. Złościmy się, że kupiliśmy wczoraj tamten model a nie poczekaliśmy na model dzisiejszy, złorzeczymy na wszystkich, ale i tak więc w złości czekamy na lepszy model, ten wyśniony, ten najwspanialszy. Niestety... okazało się, że kupił go sąsiad więc szukamy jeszcze lepszego modelu od tegoż posiadanego przez sąsiada, ale jeszcze musimy go wyśnić, więc włączamy kolorowy świat okienek, w którym sen trwa cała dobę. O! tam nasi najmądrzejsi mówią, że ten jest najlepszy z najlepszych a nawet jest naleszpejszy z najlepszejszych! No nareszcie mamy mega najlepszejszy. Ufff....

Siadamy zmęczeni ta ciągłą pogonią za rzeczami, przedmiotami. Zdobyliśmy najlepszejszy ze wszystkich możliwych  modeli. Ileż to było bieganiny, drgawek serca, złości, zawiści, zazdrości... a wszystko dla tego przedmiotu. Co prawda w domu jest do wymiany jeszcze wiele, ale to za moment... Siedzimy więc i słyszymy, że.... pojawił się najnajnajlepszejszy z najlepszeszych! Serce staje, nogi drżą... wstajemy. I znów... ta kołomyja... pogoni lub kultywowania przedmiotów, które już posiadamy. Bo ileż to mamy w domu zgromadzonych przedmiotów, które dla nas posiadają wartość szczególną, rzeczy nipotrzebnych, ale z niezrozumiałych względów wprost wielbionych a które wyzwalają w nas mnóstwo negatywnych emocji i zatruwają niepotrzebnie nasz codzienne funkcjonowanie. 

Czyż dziś pogoń za przedmiotami, pogoń za luksusowym życiem, pogoń za lepszym statusem materialnym, lepszym samochodem, mieszkaniem nie staje się dla nas chorobliwą obsesją dążania za pustką, czymś bezwartościowym jak papier-banknot np. 50 ł, który można spalić i tylko tyle z niego zostaje wartości, ile tegi popiołu po spaleniu... Zapominamy o człowieku, o nas samych. Stajemy się niewolnikami otaczających nas przedmiotów, niewolnikami pieniądza w każdej formie.

W tej pogoni możemy zatracić siebie. Pracujemy coraz więcej żeby mieć na te coraz lepsze dobra a jak je juz mamy, to musimy pracować na te lepsze jeszcze ciężej... Kołomyja...

I w tej pogoni możemy stracić coś najcenniejszego, nas samych. W różny sposób, ale najczęściej są to różnego rodzaju  uzależnienia: narkomania, alkoholizm, pracoholizm, seksoholizm, lekomania i inne.  Pogoń za pieniądzem, pogoń za przedmiotami może nieraz mieć tragiczne dla nas samych skutki.

Ja też biegnąc za marzeniem, za przedmiotami zatraciłem w pewnym momencie na ługie lata samego siebie... alkohol stawał się chwilami dla mnie najważniejszy.

Za wszystkim tym jednak stoją i stały pieniądze. Pieniądz stał się niejako bożkiem współczesnego, konsumpcyjnego świata: stanowi wyznacznik wszystkiego co ma być ludzkie. Nie rozumiałem tego nigdy. Wiedza, wykorzystywanie talentów, pomaganie innym lub nawet zarabianie, ale w firmie, gdzie ludzie za swoją pracę mogliby godnie żyć a nie wegetować... to było moje marzenie.

Przecież, gdy pracownik zarabia głodowe pensje to po prostu wegetuje, jest niewolnikiem... a jak jeszcze swoje posiadane dobra nabył na kredyt, np.: samochód, mieszkanie, pralkę, lodówkę, etc. to... jest już nawet nie niewolnikiem,  jesteś niczym 'pies na smyczy' u swojego pracodawcy: firmy, banku czy jakiejś innej organizacji gospodarczej lub instytucji go zatrudniającej.

Taki człowiek jest ubezwłasnowolniony i tak naprawdę tak dalece zniewolony, że przestaje myśleć, zachowywać się i czuć jak człowiek. Każą Mu pójść jako baranowi na rzeź to pójdzie, bo jak nie to... starci pracę, a więc: mieszkanie, samochód, pralkę, lodówkę, i zostanie - wedle dzisiejszych konsumpcjonistycznych kanonów - nikim....

Bo przecież człowieka już w Nim dawno zabito. Stał się li tylko przedmiotem a nie podmiotem. Wartość przedmiotu zależy też właśnie od jego koloru, wagi, ciężaru, ozdóbek, itd. Przedmiot łatwo wycenić: ma tyle a tyle części, tyle i tyle wartych. I tak teraz wyceniany jest człowiek – jako suma wartości dóbr, które posiadł (samochodu, pralki, mieszkania, garniturów, itd, itp).

A gdzie jest sam człowiek i jego wartość? Gdzie jest człowiek jako ten, który winien byc w centrum zainteresowania. Czyż to nie on winien być najwartościowszym z tych "przedmiotów", które nabył? Czyż to nie on powinien decydować o ich wartości a nie one o jego wartości?

Z człowieka dziś próbuje się zrobić wyjałowioną z wszelkich wartości "rzecz" niezdolną do bycia człowiekiem!

A może o to właśnie chodzi, żeby była tylko nieliczna grupa ludzi a resztę ma tworzyć bezkształtna, bezmyślna, kolorowa, wiecznie głupawo zadowolona masa, której wartość maja określać jedynie przedmioty, które ta masa posiada? Bo w tej masie może ma już nie być człowieka jeno łatwo sterowalny, zhomogenizowany w zakresie potrzeb zlepek "istot cokolwiek oddychających jeszcze"? Czy o to chodzi obecnym elitom rządzącym w skonsumpcjonizowanym do granic absurdu świecie?

Jeżeli tak, to pragnę przypomnieć, że nie da się z człowieka wyplenić z człowieka. Choćby i jedno ziarnko z człowieczeństwa w nim zostało to wzrośnie w nim, wypełniając znów jego całe wnętrze. Jesteśmy różnorodni i tacy zostaniemy. Mamy różną osobowość, ducha, poglądy, idee, narodowości, kolor skóry, ale i każdy z nas inaczej myśli, zachowuje się, ma inny system wartości, odczuwa, myśli, podejmuje sam decyzje... jest Człowiekiem, czyli istotą wiedzącą, umiejącą, myślącą i czującą. A wnętrza, ducha nie da się kupić ani sprzedać ani wymodelować!

I wnętrze człowieka, czyli sam człowiek jest największą własną wartością Człowieka a nie dobra, które może posiadać jednego dnia a drugiego już nie.

Największą wartością człowieka jest on sam a jego szczęściem, że został stworzony przez Boga Ojca, Stwórcę na Jego podobieństwo! Każdy z nas jest a'priori dobry, każdy z nas jest człowiekiem dobra a nie zła. Dbajmy o to dobro w nas i pilęgnujmy je. Czyńmy dobro lub powstrzymujmy się od czynienia złą - to też jest dobry uczynek! Bądźmy dalej ludźmi i starajmy się każdego dnia uszlachetniać i zwiękaszać naszą wartość i rozwijać talenty dane nam przez Boga Ojca Jedynego!

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

środa, 21 września 2011

Pustka Pustaków, czyli... idiota wie, że jest idiotą?

Witam

Przeczytałem w poście niejakiego "222 Legionisty" zatytułowanym: "...seks zbiorowy..czyli WSZYSCY DAMY , ale skorzystają tylko ONI !... " następujące słowa: : "Czego się boją władcy długów , deficytu i nieuchronnej gigantycznej klapy gospodarczej NASZEJ pospolitej ? ( jeśli w ogóle czegoś się boją ..) Myślę , że jednego !!! Odkrycia kart pod tytułem : Kto ile podpierdolił , kto sprzeniewierzył , kto wyprowadził , kto dał i komu , kto szantażowany - zaniechał , kto ile przywłaszczył i jak podzielił , kto i z kim w zmowie zmienił prawo by wziąć na lewo".

Mądre słowa i to wymowa ich treści oraz płynące z nich wnioski były zapewne motorem uchwalonej - w pośpiechu i podczas dramatycznego finiszu parlamentarnego - poprawki o ograniczeniu (czyt. zakazie) udzielania informacji publicznej.

Przy okazji po raz kolejny "odegrano" przed Polakami cudaczne przedstawienie... Wszystkie niemalże pozarządowe partie polityczne (de facto też przyszli beneficjenci tej poprawki) gremialnie zwrócili się do namiestnikowego Prezydenta o niepodpisywanie tej ustawy lub skierowanie jej do Trybunału Konstytucyjnego! Prezydent łaskawie zapowiedział, że... podpisze tą ustawę, ale skieruje ją mimo tego do Trybunału Konstytucyjnego, bowiem ma wątpliwości... co do trybu uchwalania poprawki (sic!)... Czyli - na co Premierek już z trumfem zwrócił uwagę - Prezydent nie ma zastrzeżeń merytorycznych, a więc treść poprawki zabraniająca Polakom przekazywanie im informacji o sposobie nimi rządzenia i władania jest dla Prezydenta (i premiera) jak najbardziej oczywista i zgodna z Konstytucją... Tylko... Jaką Konstytucją: Rzeczpospolitej Polskiej czy nadrzędnego wobec niej Traktatu Lizbońskiego?

Niestety, sądzę jednak, że owa poprawka ostanie się w naszym ustawodawstwie i będzie obowiązywała długo, bardzo długo a podobne zapisy zostaną niebawem wprowadzone w całej UE.

Można jedynie dygresyjnie w tym miejscu zapytać: Kto komu będzie zakazywał udzielania informacji publicznej?

Przecież w przypadku wygranej PiS ta poprawka powinna niechybnie przepaść, ale czy przepadnie?

Na pewno zaś obowiązywać będzie w przypadku wygranej PO, a więc kto wtedy będzie domagał się jakiejś informacji publicznej?

Przeciwnicy będą po zwycięstwie PO już ostatecznie spacyfikowani i unieszkodliwieni, bowiem unijny ustrój totalitarny nie znosi krnąbrnej polskości i jakowejś polskiej (zresztą nigdy nie powstałej) opozycji...

Nieskoordynowane "resztki wolnych i myślących Polaków" nijak już nie będą więc w stanie czegokolwiek żądać od władzy a jeżeli nawet zażądają, to władza (niczym komunistyczni, nazistowscy czy inni władcy totalitarni) odpowiedzieć może zawsze: "informacji nie możemy udzielić ze względu na ważny interes... a jak się nie podoba to... ze względu na ważny interes możemy żądających osądzić i skazać prawomocnie, bowiem już samo żądanie lub jego treść zawsze może okazać się przestępstwem... ze względu na ważny interes...". 

Zwolennicy zaś totalitaryzmu i antydemokracji, którzy będą głosować obecnie na PO, SLD, PSL, PJN, RPP i częściowo też - być może - na PiS są w większości (oprócz funkcjonariuszy partyjnych i ich pajęczyn rodzinno-politycznych) przecież już tak - nie z własnej co prawda winy- ogłupieni, omamieni i niemalże infantylni, że nawet już nie wiedzą, że można żądać coś od "swojej władzy" (jeżeli sama tego nie raczy powiedzieć) lub - z tej niewiedzy, strachu przed władzą i zmianą lub pragnienia utrzymania status quo - nie będą chcieć wnosić o udzielenie jakiejkolwiek informacji publicznej, czyli czegoś, co jest zakazaną dla ich władzy wiedzą ...

Oj... "chłopcy" traktują nas - wszystkich zwykłych i uczciwych Polaków, ale i wszystkich zwykłych oraz uczciwych obywateli zamieszkujących na terenie naszej Ojczyzny - już naprawdę jak "infantylnych idiotów, bezwolnie głupich, ale europejsko uśmiechniętych i wiecznie zadowolonych" lub... już ostatecznie zniewolonych". A może "chłopcy" mają częściowo rację? Może faktycznie jest tak, że przecież nigdy "idiota nie wie, że jest idiotą", bo w przeciwnym razie próbowałby to zmienić? Może wielu z nas naprawdę już nie jest w stanie choć spróbować przestać być idiotami, bo o tym fakcie po prostu nie ma pojęcia i dalej  głosuje na wcześniejsze źródło swojego ogłupienia?

Może jednak jest inaczej a "chłopcy" tak nas lekceważąco i poniżająco traktują, bo po prostu pozwalamy im na to? Może nam to nawet odpowiada i zwalnia z trudów posiadania "własnej zdolności oglądu rzeczywistości"? Może faktycznie udało się w końcu "chłopcom" stworzyć globalną masę ludzkich "podludzi"?

Ja wierzę jednak w człowieka. Wierzę w jego mądrość, miłość, wiarę oraz nadzieję. Mocno też ufam w to, że każda próba jego zniewolenia przez totalitarystów i uzurpatorów przypisujących sobie "nadludzkie" uprawnienia... skończy się ich upadkiem... tak jak upadkiem zakończył się globalny twór zwany Cesarstwem Rzymskim albo takie sztuczne i odgórnie tworzone w chorych psychicznie umysłach "nadludzi", globalno-socjalistyczno-nazistowsko-komunistyczne twory jak: ZSRR  czy IV Rzesza.


Mam też nadzieję, że powoli powracać będziemy do źródeł siły naszego państwa i nie będziemy pozwalali sobie i elitom rządzącym na przekraczanie kolejnych etyczno-moralnych granic godzących w nas samych jak i Najjaśniejszą Rzeczpospolitą.

Warto w tym kontekście przypomnieć sobie treść i wymowę książki pt. "Granica" autorstwa Zofii Nałkowskiej? Jeżeli ominęła Was przyjemność jej przeczytania lub w miarę upływu kolejnych lat od skończenia szkoły gdzieś ona "uciekła, to polecam ponowną jej lekturę. Treść powieści jest bowiem dla nas współczesnych bardzo pouczająca i można ją skrócić stwierdzeniem: "Przekroczenie jednej granicy, która wydawała się nam już tą jedyną i ostateczną, ostatnim kompromisem, i niejako malutkim tylko "odejściem" od naszego kośćca "etyczno-moralnego"... prowadzi to przekroczenia kolejnych granic, które wcześniej wydawały nam niemożliwe przez nas do realnego urzeczywistnienia! Mało tego... kolejne - i o większym negatywnym ciężarze etyczno-moralnym - granice przekraczamy z realatywnie mniejszymi wyrzutami sumienia, tworząc wzajemnie sprzężony z nami system usprawiedliwień swojego zachowania... który prowadzi do przekraczania a nawet kreowania kolejnych granic, które już przekraczamy bezwiednie... stając się zaprzeczeniem własnego JA z czasów zanim przekroczyliśmy tą pierwszą "nieprzekraczalna granicę"".


Czy z nas - Polaków już zrobiono bezwolnych idiotów? Czy wszyscy juz jesteśmy na tyle puści, by przyjmowac obecną rzeczywistość w sposób, który przekazywany jest nam przez okragłostołowych polityków i media polskojęzyczne... a kreowany daleko lub blisko poza naszymi granicami? Czy przekroczyliśmy już wszelkie granice i nie mamy w sobie już nic tylko podłość i nikczemność?

Sądzę i wierzę i ufam, że nie... !

Pozdrawiam (przepraszam za ewentualnie mogące się pojawić wrażenie chaosu w tekście, "zczytam" go dopiero późnym wieczorem...)

P.S
Tak naprawdę, po 20 latach ogłupiania nas przez globalno-unijno-komunistycznych zwolenników światowego totalitaryzmu, winniśmy chyba odświeżać samym sobie a naszym dzieciom wskazywać naprawdę wartościowe lektury, których prawdziwą mądrość można poznać jedynie po całościowym a nie skrótowym ich przeczytaniu...


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 

http://krzysztofjaw.blogspot.com/; kjahog@gmail.com Prośba:

"Jeżeli korzystasz z wikipedii to sprawdź, czy treść informacji nie została ocenzurowana przez administratorów/cenzorów polskiej jej wersji - porównaj treść hasła z jego brzmieniem na obcojęzycznych stronach wikipedii, szczególnie tej anglojęzycznej!"

niedziela, 4 września 2011

Gardząc szpetnym Nergalem przepraszam go, że nim gardzę...

Witam po dość długiej przerwie...

Te kilkanaście dni mojego rozbratu z realnym światem zwykłego życia i wirtualnym bytem blogowym pozwoliło mi na poznanie zupełnie innej i jakże odmiennej formy ziemskiego funkcjonowania człowieka...

Po raz pierwszy w życiu byłem bowiem na Pieszej Pielgrzymce na Jasną Górę. Było to pielgrzymowanie w obie strony: z Łodzi do Częstochowy i z powrotem do Łodzi... Udało mi się (z wielkimi kłopotami) pokonać siebie i czerpiąc nawet radość z własnego zmęczenia oraz cierpienia... dojść przed Jasnogórski Szczyt, przeżyć wzruszenie jakiego nie doznałem jeszcze nigdy w moim cokolwiek długim życiu, czuwając w Kaplicy porozmawiać sobie z Matką Boską Częstochowską - Królową Polski, wypłakać się i przeprosić za nieraz ułomną moją przeszłość i prosić o godne przeżycie mojej przyszłości... Wiele podczas Pielgrzymki się wydarzyło, wiele było zwątpienia, złości, płaczu, modlitwy... Były znaki, modlitwy, rozmowy, radości...

Poznałem świat o jakim można tylko dziś niestety marzyć, ale do którego trzeba chyba zmierzać... ŚWIAT BEZ STRACHU, KŁAMSTWA, GRY I UDAWANIA... ŚWIAT WZAJEMNEGO SZACUNKU, DOBRA, MIŁOŚCI I WIARY... ŚWIAT SPOKOJU I POGODY DUCHA... ŚWIAT RADOŚCI I SZCZĘŚCIA... choć oczywiście nie pozbawiony wad i pewnych ułomności... ale jakże nawet poprzez te ludzkie przywary tak bliski naturalnej istocie człowieczeństwa...

Nie wiedziałem, że można być - w tym obecnym zwariowanym świecie -  tak naprawdę sobą... nie zakładać "masek" i być wolnym od strachu... być naprawdę dobrym i życzliwym człowiekiem widzących u innych też takiego samego człowieka, z natury pełnego dobra oraz miłości wobec siebie i innych...

Żałuję, że te 10 dni nie może swojej duchowej pełni rozlać na każdą chwilę  reszty roku... Szkoda...

Skrótową relację oraz osobiste wrażenia z Pielgrzymki przedstawię w oddzielnym poście za kilka dni.

Dzisiaj (też tylko sygnalizacyjnie) pragnę odnieść się do tekstu i opinii wyrażonej o niejakim Nergalu (Adamie Darskim)  przez Biskupa Włocławskiego  ks. Wiesława Meringa.

Jak podaje wp.pl: ""Biskup włocławski Wiesław Mering wystosował odezwę, w której napisał, że ten "bluźnierca, satanista i miłośnik wcielonego zła dostanie do dyspozycji ekran publicznej telewizji, by łatwiej mógł głosić swoje trucicielskie nauki" (...) Adam "Nergal" Darski zasiada w jury programu TVP2 "The voice of Poland", który zajmuje się odnalezieniem wśród rzesz Polaków prawdziwego muzycznego talentu. Pierwszy odcinek show TVP2 wyemitowała w sobotę.   Udział Darskiego w programie oprotestowało już Katolickie Stowarzyszenie Dziennikarzy, które w swoim oświadczeniu napisało, że nie zgadza się na udział w programie TVP2 Nergala, który "jest zadeklarowanym satanistą i wrogiem chrześcijańskich wartości"".

Dalej cytowane są jeszcze inne wypowiedzi biskupa: "Oniemiałem ze zdumienia: publiczna telewizja, utrzymywana z pieniędzy podatników, mająca respektować to, co się nazywa wartościami uniwersalnymi, a więc: prawdę, dobro, sprawiedliwość; która powinna służyć wszechstronnemu rozwojowi człowieka, budowaniu społecznego pokoju, obiektywizmowi i ładowi moralnemu – planuje udział 'Nergala' (Adama Darskiego) – nie kryjącego swojego zaangażowania w satanizm oraz pogardy dla chrześcijaństwa – w programie The Voice of Poland od jesieni 2011 roku, w Programie Drugim Telewizji Polskiej!", "Nie wolno udawać, że nic się nie stało, nawet jeśli okrzyczą nas wstecznikami, nietolerancyjnymi katolikami, czy jakimiś tam 'beretami'! Nie! Jako obywatele mamy prawo ujawniać i głosić swoje zdanie". "Nie możemy milczeć, kiedy w drastyczny sposób narusza się przywiązanie wiernych do chrześcijaństwa". Portal wp.pl informuje również, że "Biskup zachęca też do podjęcia działań, takich jak m.in. wysyłanie protestów do TVP2, składania podpisów na stronie internetowej Katolickiego Stowarzyszenia Dziennikarzy, wykorzystywania prasy i radia do akcji protestacyjnej oraz, gdyby to nie przyniosło rezultatu - obywatelskiego protestu niepłacenia za abonament".

Nie ukrywam, że już wielokrotnie chciałem napisać jak bardzo gardzę szpetnym i nikczemnym Adamem Darskim vel. Nergalem. Moja pogarda nie powoduje jednak wobec niego mojej nienawiści... a wprost przeciwnie... jest mi przykro, że wywołuje on we mnie te uczucia i – mając nadzieję, że kiedyś zwycięży w nim dobro – od razu chciałbym prosić go o wybaczenie tych moich negatywnych wobec niego emocji...

Mam nadzieję, że swoją postawą, powrotem do człowieczeństwa oraz poprzez wyrażenie skruchy i pokory pozwoli mi na zmianę mojego do niego nastawienia... Każdy ma prawo zawsze i w każdym momencie powiedzieć złu: STOP, wypiąć się na niego i powiedzieć mu nawet: SPIEPRZAJ (lub może i ostrzej)!  Liczę, że kiedyś ten "przesympatyczny" Nergal przesympatycznie tego aktu powrotu do natury ludzkiej dokona i będzie może nawet sympatyczny...

Oceniając jednak postać tego pana oraz zgodę TVP na jego udział w publicznym show należy odnieść się do dwóch aspektów: pierwszy dotyczy ogólnie wiary, katolicyzmu i ludzi wierzących a drugi etycznych aspektów działalności artystycznej Nergala.

Niestety... oceniając go poprzez pryzmat tych dwóch obszarów należy jednoznacznie stwierdzić, że ten człowiek winien być a'priori pozbawiony jakiejkolwiek możliwości pojawiania się w publicznej telewizji... (moim zdaniem jego alienacja medialna i środowiskowa winna przybrać jeszcze ostrzejsze formy). Jakżeż trzeba być pełnym pogardy i nienawiści wobec ogromnej rzeszy ludzi wierzących w Jezusa Chrystusa, ale też przecież wobec wszystkich... aby publicznie palić i profanować ich Świętą Księgę - Biblię!. Jakże trzeba być pełnym pogardy wobec innych, aby ranić ich uczucia i wprost łamać polskie prawo konstytucyjne...

Jeżeli mój post czytają ludzie niewierzący, dla których Pismo Święte to tylko zwykła książka to chciałbym abyście wyobrazili sobie takiego Nergala palącego  Waszą ulubioną zabawkę, czy rzecz, na której Wam zależy "najbardziej na świecie"... Nergala palącego Wasz dom... Publiczne znieważenie i sprofanowanie Biblii dotyczy przecież nie tylko pojedynczego człowieka, ale wielu milionów (miliardów) katolików w Polsce i na świecie a dla ludzi wierzących Biblia to rzecz, na której Im zależy "najbardziej na świecie"...

Nie mogę też oprzeć się wrażeniu, że ten człowiek jest wielkim TCHÓRZEM i HIPOKRYTĄ.  Skoro bowiem uważa, że chrześcijańska Bibilia jest "stekiem bzdur" to zapewne uważa też, ze wszelka wiara w jakiegokolwiek Boga jest również "stekiem bzdur"... Pragnę więc aby wykazał się odwagą i publicznie w Polsce, ale przede wszystkim na świecie spalił podczas koncertu inną świętą księgę: KORAN! Do dzieła Nergalku, TY TCHÓRZU! Hipokrytą zaś jest też bardzo śmiesznym: nie wierzy w Boga a odwołuje się do Szatana... Skoro więc uważa, że Szatan jest to musi przecież wierzyć również w Boga... bowiem istnienie Szatana bez istnienia Boga nie ma sensu... A może ten Tchórz i Hipokryta w nic nie wierzy, tylko w materię, karierę i "robienie szmalu" na naiwności małolatów i psychopatów? Skoro tak to Nergalku!... powiedz publicznie, że nie wierzysz w nic, w Szatana też nie wierzysz a to wszystko, co robisz to tylko kreacja artystyczna tworzona dla zysku i sławy...



Ale nawet jakbyśmy (co wydaje się niedopuszczalne*) pominęli  ponadmaterialny aspekt oceny Nergala i powrócili do materialistycznej racjonalności to gloryfikowanie Nergala w publicznej, polskiej telewizji jest jawnym lekceważeniem oraz wyrazem pogardy dla wszystkich wierzących Polaków, większości naszego narodu... Jest jawnym aktem wojny z Polakami, kolejnym ośmieszaniem jej wiary, historii oraz przekroczeniem kolejnej granicy etyczno-moralnej.

Zasadnym więc wydaje się postawienie pytania: Kto podjął ową decyzję lub kto wymógł jej podjęcie... Uważam, że winniśmy poznać te nazwiska i żądać wyjaśnień...

Możemy więc także dokonać pewnego "zabiegu" i pominąć w ocenie Nergala zupełnie kwestie duchowe, narodowe, etyczne i moralne... i stwierdzić, że w sumie jego pojawienie się jest naturalne w demokratycznym kraju... Jeżeli tak to obowiązkowo zalecam wszystkim, aby - chwilę przed rozpoczęciem oglądania show z Nergalem - sami obejrzeli i pokazali swoim "demokratycznym i europejskim" dzieciom  takie sobie filmiki:

1. Nergal pali Bibilię poza Polską


2. Nergal pali Biblię w Polsce


Pzdr

P.S.
* Oglądałem dzisiaj to show z Nergalem. Program został starannie "wyreżyserowany". Nie był emitowany na żywo. Nergala próbowano przedstawić jako sympatycznego, młodego człowieka. Starano się ustami "Piaska" strywializować jego "diabelstwo" i sprowadzić je do żartu i zwykłej popkultury. Żaden z uczestników programu nie wybrał tego Pana jako swojego trenera - specyficznym "zabiegiem" spowodowano jednak, że został opiekunem jednego z występujących, co pod koniec programu Nergal skomentował naturalnie kłamstwem, iż został wybrany i świat staje do "góry nogami" (albo na głowie...). Jeżeli zaś ktoś chciałby - oceniając Nergala - usilnie dalej eliminować aspekt Szatana i walki Dobra ze Złem to pragnę zwrócić uwagę, że właśnie Nergal sam odwołuje się do okultyzmu i Zła... Powtórzę: uznaje Szatana... Skoro więc uznaje istnienie Szatana to chyba też musi wierzyć w Boga... bo inaczej nie wierzyłby w Szatana...

No chyba, że po prostu "robi kasę"... Tylko szkoda, że kosztem młodych ludzi... Naprawdę nawet jako niewierzący nie chciałbym, aby moje dzieci fascynowały się kimś, kto nawet potencjalnie wywoływać może  u nich agresję a jego teledyski wyglądają tak przerażająco... Zresztą również szpetnie i koszmarnie wygląda na koncertach sam Nergal (jakże inny jest na nich od cukierkowatej jego kreacji w TVP!).





Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...  
http://krzysztofjaw.blogspot.com/; kjahog@gmail.com 

Prośba: "Jeżeli korzystasz z polskiej wersji Wikipedii to sprawdź, czy treść informacji nie została ocenzurowana przez jej administratorów/cenzorów - porównaj treść hasła z jego brzmieniem na obcojęzycznych stronach Wolnej Encyklopedii, szczególnie tej anglojęzycznej!"

środa, 20 lipca 2011

Upadek III RP Niesiołowskim Stefanem ukazany...

Witam

Postaram się bardzo krótko i mam nadzieję... po raz ostatni z Panem Stefanem Myszkiewiczem Niesiołowskim w tle...

Przeczytałem trafnie podsumowujący Stefana Myszkiewicza Niesiołowskiego  post budynia78 pt. Mądrość etapu Stefana N. i kilka komentarzy do niego... Napisałem też swój, którego rozszerzenie przedstawiam jako odrębne moje i chyba (oby!) ostatnie wzmiankowanie o tej personie...

Zdaje się najważniejsza przyczyna napisania tekstu przez budynia78  jawi się po lekturze tego oto fragmentu jego postu: ""Dotychczasowy przeciwnik aborcji, były polityk ZChN Stefan Niesiołowski, członek Klubu Inteligencji Katolickiej i Stowarzyszenia Dziennikarzy Katolickich (w co akurat trudno uwierzyć, jednak i taką informację znalazłem w Wikipedii), mówi oto z oburzeniem: "PiS chce kazać kobietom rodzić dzieci, o których wiadomo, że są kalekie? To coś nieprawdopodobnego! Miałem wujka inwalidę, wiem, jak wyglądają takie sytuacje w życiu"".

Doprawdy! Słowa Pana S.M.N. i ich wymowa są zatrważająco bulwersujące. Nawet przerażające. Toż to Eugenika w czystej postaci a nawet pokusiłbym się o stwierdzenie bardziej dosadne i raczej karnie karalne:   niemal podżeganie do morderstwa. Nie wiem na ile to zdanie zostało przez tego Pana świadomie powiedziane ze zrozumieniem jego sensu  a na ile raczej wynikało z braku owej jakiejkolwiek już świadomości i zrozumienia przez tego Pana własnych słów tu i ówdzie wypowiadanych. Nie mnie to oceniać...

Chciałbym natomiast podzielić się z Wami smutną raczej konstatacją...

Niestety, nie oburzają mnie już słowa z jego ust płynące. Żadne! Powyższe również.

Patrzę jeno na tego człowieka jako na kwintesencję upadku, którego fundamentem jest kłamstwo... Jedno niemalże kłamstwo, które z tego człowieka zrobiło moralne, etyczne, ludzkie DNO.

I patrzę ze smutkiem na ten upadek... Na dosłowne nurzanie się w coraz większych odmętach zatrutej i chorej z nienawiści oraz złej duszy ludzkiej... i mam pytania do wszystkich tych, którzy tak przeciwni byli i są dalej lustracji...

Przez jej brak, przez to kłamstwo założycielskie III RP ileż takich Niesiołowskich przestaje być dosłownie już godnych nazywania człowiekiem?

Ileż takich Niesiołowskich ze strachu przed odkryciem tego kłamstwa, które zrodziło później gąszcz innych kłamstw jest gotowych nawet zabijać lub odmawiać godności życia innym... byleby taka postawa była akceptowana przez tych, którzy znają o nich prawdę, mają kopie ich teczek, wiedzą, że skłamali, itd...?

Czyż taki właśnie był cel nadrzędny przeciwników lustracji: posiadać "haki" i wiedzę na temat nieujawnionego kłamstwa innych... do końca ich dni... aż do ich upodlenia?

Czyż dlatego namówiono Wałęsę, aby wycofał po 5 minutach swoje oświadczenie z PAP-u w 1992 roku, w którym stwierdzał, że faktycznie podpisywał pewne dokumenty i rozmawiał często z UB. I Wałęsa wcale dziś mową nienawiści nie odbiega od Pana S.M.N.

Czy dlatego też taka władzę ma przez 20 lat Agora, GW i jej szef, który jako jedyny z tzw. "opozycji" miał wzgląd jako jeden z pierwszych do całości archiwum MSW w okresie zmiany rządów i transformacji ustrojowej?

Ludzie, którzy skłamali, których de facto nie zmuszono do ujawnienia prawdy a tym samym perfidnie upodlono... bywają gorsi niż kiedyś ich a dzisiaj nasi wrogowie posiadający wiedzę o ich kłamstwie... To taki syndrom np. kapo w obozie koncentracyjnym: z reguły bywał bardziej nikczemny niż jego Pan – niemiecki Hitlerowiec, bowiem musiał udowodnić swoje przywiązanie i przydatność oraz zasłużyć na jego łaskę.... a coraz większe okrucieństwo często też miało na celu wyzbywanie się własnego głosu sumienia.

Nie będę poszukiwał więcej porównań...

Dla mnie historia upadku i degrengolady Pana Stefana Myszkiewicz Niesiołowskiego jest historią upadku III Rzeczpospolitej... powstałej na fundamencie kłamstwa...

Pozdrawiam


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com