Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Baltic Pipe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Baltic Pipe. Pokaż wszystkie posty

sobota, 1 października 2022

Baltic Pipe - wreszcie spełniły się marzenia

Właśnie dziś spełniły się marzenia wielu patriotycznych Polaków, w tym też moje. Popłynął wreszcie rurociągiem Baltic Pipe gaz z Norwegii do Polski. To jedno z tych wydarzeń, które zapiszą się złotymi zgłoskami w najnowszej historii Polski. Wielkie podziękowania należą się wszystkim, którzy w jakikolwiek sposób przyczynili się do powstania tego rurociągu a przede wszystkim Piotrowi Naimskiemu, dla którego - tak chyba można powiedzieć - było to życiową misja pracy dla naszej Ojczyny. 

Źródło: https://www.gaz-system.pl/fileadmin/pliki/inwestycje/ulotki/mapa_baltic-pipe_PL.jpg

Warto jednak przypomnieć historię budowy tego gazociągu, który mogliśmy mieć już dawno [1].

Polska już w 2005 roku mogła uniezależnić się od dostaw gazu z Rosji. Byłoby to możliwe, gdyby w 2003 roku rząd Leszka Millera (SLD) nie zerwał zawartej dwa lata wcześniej przez rząd Buzka (AWS) umowy w sprawie budowy położonego na dnie Bałtyku gazociągu z Norwegii. Warto podkreślić, że wkrótce po tym koncerny z Rosji i Niemiec ogłaszają plan budowy własnego gazociągu na dnie Bałtyku omijającego łukiem nasz kraj i utrudniającego w przyszłości powrót do koncepcji budowy gazociągu Norwegia-Polska…

Przypomnijmy, że rząd Jerzego Buzka (AWS), próbując zdywersyfikować źródła gazu ziemnego i uniezależnić się od Rosji, podpisuje z Norwegią umowę o budowie gazociągu położonego na dnie Bałtyku, którym miałby być dostarczany do naszego kraju gaz wydobywany w Norwegii. Umowa przewidywała, że ten pionierski projekt zostanie ukończony w ciągu 5 lat i w 2005 roku Polska będzie mogła uniezależnić się od dostaw błękitnego surowca zza wschodniej granicy. Niestety pod koniec 2001 roku do władzy dochodzi SLD. Premierem zostaje były członek PZPR – Leszek Miller. Od samego początku deklarował on niechęć do planu dywersyfikacji. Od słów szybko przeszedł do czynów. W grudniu 2003 roku Leszek Miller zerwał zawartą przez Buzka umowę. Projekt gazociągu na dnie Bałtyku, łączącego Norwegię z Polską, legł w gruzach. Co ciekawe – wkrótce po tym jak Miller uwalił projekt polsko-norweskiego gazociągu, koncerny z Rosji i Niemiec ogłaszają plan budowy własnego gazociągu na dnie Bałtyku, który jest znany z nazwy Nord Stream 1 i Nord Stream 2. Jak widać Niemcy z Rosją dogadywali się jak zawsze wprost wzorcowo.

Należy też wspomnieć, że  L. Miller uległ oczywiście przede wszystkim Rosji, ale też Niemcom a do tego miał wielkie zobowiązania wobec Rosji, która uratowała (swoimi pieniędzmi) komunistyczną nomenklaturę w momencie likwidacji PZPR i przepoczwarzenia jej w końcu na SLD. Spłacał po prostu dług wdzięczności.

Warto zauważyć też, że od momentu "uwalenia" tego projektu przez rząd L. Millera nie podejmowano niemal żadnych kroków mających na celu jego wznowienie. A dla dzisiejszej antypolskiej i działającej na pograniczu zdrady stanu opozycji, projekt ten ówcześnie był zawsze uważany za niepotrzebny. Udało się go zrealizować dopiero za rządów PiS-u, po 2015 roku. A teraz już płynie tym rurociągiem gaz do Polski i to w momencie historycznego kryzysu energetycznego wywołanego przez Rosję. Nietrudno się domyślić, gdzie Polska byłaby teraz, gdyby nie te dostawy uniezależniające nas od gazu z Rosji... 

Jakże - wobec historii dotyczącej powstaniu Baltic Pipe - brzmią hipokrytyczne i bezczelnie kłamliwe słowa  L. Millera, który po zadaniu pytania przez redaktora B. Rymanowskiego w Radiu ZET "Pański rząd jest ojcem Baltic Pipe?" odpowiedział: "Tak, dlatego że myśmy zredukowali liczbę otrzymywanego gazu od Rosji. Nie mam sobie nic do zarzucenia. Moje sumienie jest czyste całkowicie". Takie stwierdzenie jest oburzające, ale może L. Miller już przechodzi w stadium demencji starczej? 

Pomijając takie werbalne bzdury, to faktem jest tylko jedno. Budowę i jej plany wznowił i doprowadził ją do końca obecny rząd ZP (PiS) i naprawdę jest to nawet większy sukces niż Przekop Mierzei Wiślanej. A przecież już te same obydwie inwestycje wystarczyłyby do bardzo pozytywnej oceny obecnie rządzących. Dla nich pozostaje jeszcze budowa CPK i nawet dlatego warto pozostawić ich w przyszłych wyborach u władzy!


[1] https://krzysztofjaw.blogspot.com/2020/04/baltic-pipe-nareszcie-rusza-budowa.html

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog

czwartek, 18 listopada 2021

Budowa Baltic Pipe szczęśliwie trwa w najlepsze!

Tylko informacyjnie, bo to jest bardzo, ale to bardzo ważna dla Polski wiadomość a w natłoku informacyjnego szumu związanego z koronawirusem i kryzysem granicznym może być łatwo przeoczona.

Otóż - jak podaje portal FilaryBiznesu.pl powołując się na komunikat inwestorów - ""dziś ukończono układanie podmorskiej części gazociągu Baltic Pipe (...) Piotr Naimski, Pełnomocnik Rządu ds. Strategicznej Infrastruktury Energetycznej ocenił, że "ten dzień znacząco zbliża nas do osiągnięcia pożądanego bezpiecznego zróżnicowania źródeł dostaw do Polski w 2022 roku" i dodał: "Przepustowość Baltic Pipe wyniesie 10 mld m sześc. rocznie, co jest porównywalne z ilością gazu odbieranego przez Polskę w ramach wieloletniego kontraktu z rosyjskim Gazpromem, który wygaśnie w grudniu 2022 r."" [1]. W tymże artykule dowiadujemy się też, że: "Gaz-System poinformował, że podczas układania gazociągu wykonano wszystkie niezbędne skrzyżowania z infrastrukturą podmorską stron trzecich, a każde z nich zostało odpowiednio zabezpieczone. W ramach prac morskich wydrążono też dwa tunele w miejscach wyjścia gazociągu podmorskiego na ląd. W Polsce tunel ma długość ok. 600 metrów, a w Danii ok. 1000 m [1] - podano.

Baltic Pipe to strategiczny projekt, który ma utworzyć nową drogę dostaw gazu ziemnego z Norwegii na rynki duński i polski oraz do użytkowników końcowych w krajach sąsiednich. Gazociąg będzie mógł przesyłać 10 mld m sześc. gazu ziemnego rocznie do Polski oraz 3 mld m sześc. z Polski do Danii. Trasa ma być gotowa do przesyłania pierwszych ilości gazu 1 października 2022 r. Inwestorami są operatorzy przesyłowi: duński Energinet i polski Gaz-System.

Baltic Pipe to strategiczny projekt mający na celu utworzenie nowej drogi dostaw gazu ziemnego z Norwegii na rynki: duński i polski oraz do użytkowników końcowych w krajach sąsiednich. Inwestorami są operatorzy systemów przesyłowych gazu: Gaz-System i duński Energinet". 

Dodatkowo Wikipedia podaje, że:

"Baltic Pipe jest określany jako element projektu Bramy Północnej, czyli koncepcji pełnej dywersyfikacji dostaw do Polski z wykorzystaniem także Terminalu LNG im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Świnoujściu (...) Projekt Baltic Pipe został uznany przez Komisję Europejską za „Projekt o znaczeniu wspólnotowym” (PCI)[16]. Status ten jest przyznawany projektom infrastrukturalnym, mającym na celu wzmocnienie europejskiego wewnętrznego rynku energii i realizującym cele polityki energetycznej Unii Europejskiej, w tym zapewnienie dostępu do niedrogiej, bezpiecznej i odnawialnej energii. W 2013 projekt Baltic Pipe znalazł się na pierwszej liście projektów PCI, w 2015 na następnej a 24 listopada 2017 ogłoszono trzecią listę projektów PCI, na której po raz kolejny Komisja Europejska uwzględniła projekt Baltic Pipe[2]".

Gazociąg będzie wyglądał jak poniżej:



Źródło: https://www.gaz-system.pl/fileadmin/pliki/inwestycje/ulotki/mapa_baltic-pipe_PL.jpg

Warto jednak przypomnieć historię budowy tego gazociągu, który mogliśmy mieć już dawno.

"Polska już w 2005 roku mogła uniezależnić się od dostaw gazu z Rosji. Byłoby to możliwe, gdyby w 2003 roku rząd Leszka Millera (SLD) nie zerwał zawartej dwa lata wcześniej przez rząd Buzka (AWS) umowy w sprawie budowy położonego na dnie Bałtyku gazociągu z Norwegii. Warto podkreślić, że wkrótce po tym koncerny z Rosji i Niemiec ogłaszają plan budowy własnego gazociągu na dnie Bałtyku omijającego łukiem nasz kraj i utrudniającego w przyszłości powrót do koncepcji budowy gazociągu Norwegia-Polska…

Przypomnijmy, że rząd Jerzego Buzka (AWS), próbując zdywersyfikować źródła gazu ziemnego i uniezależnić się od Rosji, podpisuje z Norwegią umowę o budowie gazociągu położonego na dnie Bałtyku, którym miałby być dostarczany do naszego kraju gaz wydobywany w Norwegii. Umowa przewidywała, że ten pionierski projekt zostanie ukończony w ciągu 5 lat i w 2005 roku Polska będzie mogła uniezależnić się od dostaw błękitnego surowca zza wschodniej granicy. Niestety pod koniec 2001 roku do władzy dochodzi SLD. Premierem zostaje były członek PZPR – Leszek Miller. Od samego początku deklarował on niechęć do planu dywersyfikacji. Od słów szybko przeszedł do czynów. W grudniu 2003 roku Leszek Miller zerwał zawartą przez Buzka umowę. Projekt gazociągu na dnie Bałtyku, łączącego Norwegię z Polską, legł w gruzach. Co ciekawe – wkrótce po tym jak Miller uwalił projekt polsko-norweskiego gazociągu, koncerny z Rosji i Niemiec ogłaszają plan budowy własnego gazociągu na dnie Bałtyku… [3]", który jest znany z nazwy Nord Stream 1 i Nord Stream 2. Jak widać Niemcy z Rosją dogadują się jak zawsze wprost wzorcowo.

Należy też wspomnieć, że  L. Miller uległ oczywiście przede wszystkim Rosji, ale też Niemcom a do tego miał wielkie zobowiązania wobec Rosji, która uratowała (swoimi pieniędzmi) komunistyczną nomenklaturę w momencie likwidacji PZPR i przepoczwarzenia jej w końcu na SLD. Spłacał po prostu dług wdzięczności.

Warto zauważyć też, że od momentu "uwalenia" tego projektu przez rząd L. Millera nie podejmowano niemal żadnych kroków mających na celu go wznowić. Udało się to dopiero za rządów PiS-u, po 2015 roku.

Ale też i całkiem niedawno, bo na początku czerwca tego roku, znów mogło dojść do klęski w postaci wstrzymania budowy Balitic Pipe. Nie wiem za czyim nakazem (mogę się tylko domyślać), ale po  decyzji J. Bidena o cofnięciu sankcji na budowę Nord Stream 2, Duńczycy zablokowali budowę strategicznego z polskiego punktu widzenia rurociągu Baltic Pipe. Cofnięto po prostu decyzję środowiskową (wydaną w 2019 roku) na budowę tegoż w duńskiej części lądowej. Wtedy - jakżeby inaczej - decyzję motywowano ochroną dobrostanu drobnych zwierząt, ale chyba nikt w to wówczas nie wierzył [4]. 

Na szczęście Dania wycofała się z blokady budowy naszego rurociągu i sądzę, że po dzisiejszym ukończeniu części podmorskiej nie będzie już więcej prób zatrzymania jego budowy. I wreszcie Polska będzie się mogła uniezależnić od rosyjskiego gazu lub też kupować go nie po zawyżonych, ale po faktycznych cenach rynkowych.

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com

sobota, 5 czerwca 2021

Baltic Pipe. Co następne?

No i zaczęło się to przed czym wielokrotnie przestrzegałem, gdy prezydentem USA został J. Biden (K. Harris?). 

Po jego decyzji o cofnięciu sankcji na budowę Nord Stream 2 teraz Duńczycy zablokowali budowę strategicznego z polskiego punktu widzenia rurociągu Baltic Pipe. Cofnięto po prostu decyzję środowiskową (wydaną w 2019) na budowę tegoż w duńskiej części lądowej. Podobno podjęto tę decyzję ze względu na ochronę dobrostanu drobnych zwierząt, ale chyba nikt w to nie wierzy. 

Zostaliśmy pozostawieni bez "parasola ochronnego" USA, które teraz stawiają na dobre relacje z Niemcami a tym samym będą dążyć do kolejnego resetu w stosunkach USA-Rosja. Nord Stream 2 dla Rosji i Niemiec był i jest jednym z najważniejszych przedsięwzięć inwestycyjnych mających uzależnić pozostałe kraje Europy od dostaw rosyjskiego gazu do Niemiec, z których ma on być reeksportowany do całej UE. Baltic Pipe pozwalałby na to, że Polska i część innych krajów europejskich mogłaby się uniezależnić od dostaw rosyjskiego (niemieckiego?) gazu i tym samym byłby on konkurencją dla NS2.  

J. Biden uważa, że dobre stosunki z UE to dobre stosunki z Niemcami. Tym samym oddał Niemcom naszą część Europy i jest bardzo prawdopodobne, że w czasie najbliższego spotkania z W. Putinem zostaną ustalone też rosyjskie strefy wpływu i będziemy mieli znów do czynienia z kondominium rosyjsko-niemieckim. W takim przypadku silna Polska - też w zakresie surowców energetycznych - jest nie do zaakceptowania przez Rosję i Niemcy a teraz też przez USA. 

W tytule zawarłem pytanie "Co następne?". 

Na pewno zacznie się teraz walka o wstrzymanie budowy Mierzei Wiślanej, która jest "solą w oku" dla Rosjan. Największą aktywnością w tym obszarze wykazuje się Róża Gräfin von Thun und Hohenstein, która co rusz spotyka się z przedstawicielami PE i KE, i nagabuje do wydania decyzji o wstrzymaniu tego przekopu. Oczywiście jak zawsze pod pretekstem ochrony środowiska. 

Pozostają jeszcze do ataku trzy polskie przedsięwzięcia: Centralny Port Komunikacyjny, Via Baltica i Via Carpatia. Dla Niemiec najgorszym rozwiązaniem byłoby powstanie CPK, ale też i innych wymienionych przedsięwzięć. Ale też i dla Rosji, bowiem - wedle mnie - uważam, że w obecnej sytuacji to Moskwa w porozumieniu z Berlinem zaczyna robić wszystko, aby osłabić Polskę. 

J. Biden nas sprzedał i ustalił kierunki swych działań, które teraz nakierowane są na wojnę gospodarczą z Chinami. Dla niego Europa Środkowo-Wschodnia jest jakimś mało znaczącym gremium w tej jego wojnie. Liczą się interesy. 

A my? Cóż mamy robić? 

Znaleźliśmy się w bardzo złej sytuacji. Uważam jednak, że teraz winniśmy jednak odnowić stosunki z Chinami i doprowadzić jednak do budowy Nowego Jedwabnego Szlaku, o którym po wizycie prezydenta A. Dudy w Chinach i rewizycie prezydenta Chin w Polsce było bardzo głośno. Skoro bowiem USA z nas zrezygnowały to mamy wolną drogę do zawierania własnych sojuszy. A, że być może będą uderzeniem w obecne cele USA to tym lepiej. Może J. Biden się otrząśnie i zacznie dostrzegać naszą część Europy. 

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com

piątek, 24 kwietnia 2020

Baltic Pipe - nareszcie rusza budowa

Tylko informacyjnie, bo to jest bardzo, ale to bardzo ważna dla Polski decyzja a w natłoku informacyjnego szumu związanego z koronawirusem może być łatwo przeoczona.

Jak podaje – za stronami internetowymi GAZ-SYSTEM.pl i biznes.interia.pl – portal w salon24.pl, wreszcie może ruszać budowa polskiej części rurociągu Baltic Pipe [1]:

"Spółka Gaz-System otrzymała pozwolenie na budowę podmorskiej części gazociągu Baltic Pipe w Polsce. Tym samym projekt ma już wszystkie formalne zgody. 

Ostatnie wydane pozwolenie obejmuje 56-kilometrowy gazociąg podmorski wraz z jego wyjściem z morza. Gazociąg kończyć się będzie na pierwszym suchym spawie. To punkt stanowiący połączenie gazociągu podmorskiego z infrastrukturą lądową. 

Część budowanego gazociągu będzie wykonana metodą mikrotunelingu. Około sześćset metrów rury zostanie poprowadzonych pod linią brzegową. Dzięki Zarówno brzeg morski, jak i pas wydm i klif przybrzeżny pozostaną nienaruszone.

- GAZ-SYSTEM może rozpocząć budowę wszystkich gazociągów i obiektów Baltic Pipe w Polsce, zarówno na morzu, jak i na lądzie. Wkrótce też podpiszemy umowę na wykonanie prac budowlano-montażowych dla gazociągu podmorskiego - powiedział Tomasz Stępień Prezes Zarządu GAZ-SYSTEM. 

W listopadzie 2019 roku GAZ-SYSTEM uzyskał decyzję środowiskową, a na początku stycznia 2020 r. wojewoda zachodniopomorski podpisał decyzję lokalizacyjną dla tego gazociągu.  

Spółka ma też pozwolenie na budowę dla tzw. odcinka lądowego gazociągu podmorskiego. Wcześniej uzyskane zostały też wszystkie pozwolenia na budowę dla części lądowej projektu Baltic Pipe w Polsce.

Baltic Pipe to strategiczny projekt mający na celu utworzenie nowej drogi dostaw gazu ziemnego z Norwegii na rynki: duński i polski oraz do użytkowników końcowych w krajach sąsiednich. Inwestorami są operatorzy systemów przesyłowych gazu: Gaz-System i duński Energinet". 

Dodatkowo Wikipedia podaje, że:

"Baltic Pipe jest określany jako element projektu Bramy Północnej, czyli koncepcji pełnej dywersyfikacji dostaw do Polski z wykorzystaniem także Terminalu LNG im. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Świnoujściu (...) Projekt Baltic Pipe został uznany przez Komisję Europejską za „Projekt o znaczeniu wspólnotowym” (PCI)[16]. Status ten jest przyznawany projektom infrastrukturalnym, mającym na celu wzmocnienie europejskiego wewnętrznego rynku energii i realizującym cele polityki energetycznej Unii Europejskiej, w tym zapewnienie dostępu do niedrogiej, bezpiecznej i odnawialnej energii.

W 2013 projekt Baltic Pipe znalazł się na pierwszej liście projektów PCI, w 2015 na następnej a 24 listopada 2017 ogłoszono trzecią listę projektów PCI, na której po raz kolejny Komisja Europejska uwzględniła projekt Baltic Pipe[2]".

Gazociąg będzie wyglądał jak poniżej:


Źródło: https://www.gaz-system.pl/fileadmin/pliki/inwestycje/ulotki/mapa_baltic-pipe_PL.jpg

Warto jednak przypomnieć historię budowy tego gazociągu, który mogliśmy mieć już dawno.

"Polska już w 2005 roku mogła uniezależnić się od dostaw gazu z Rosji. Byłoby to możliwe, gdyby w 2003 roku rząd Leszka Millera (SLD) nie zerwał zawartej dwa lata wcześniej przez rząd Buzka (AWS) umowy w sprawie budowy położonego na dnie Bałtyku gazociągu z Norwegii. Warto podkreślić, że wkrótce po tym koncerny z Rosji i Niemiec ogłaszają plan budowy własnego gazociągu na dnie Bałtyku omijającego łukiem nasz kraj i utrudniającego w przyszłości powrót do koncepcji budowy gazociągu Norwegia-Polska…

Przypomnijmy, że rząd Jerzego Buzka (AWS), próbując zdywersyfikować źródła gazu ziemnego i uniezależnić się od Rosji, podpisuje z Norwegią umowę o budowie gazociągu położonego na dnie Bałtyku, którym miałby być dostarczany do naszego kraju gaz wydobywany w Norwegii. Umowa przewidywała, że ten pionierski projekt zostanie ukończony w ciągu 5 lat i w 2005 roku Polska będzie mogła uniezależnić się od dostaw błękitnego surowca zza wschodniej granicy. Niestety pod koniec 2001 roku do władzy dochodzi SLD. Premierem zostaje były członek PZPR – Leszek Miller. Od samego początku deklarował on niechęć do planu dywersyfikacji. Od słów szybko przeszedł do czynów. W grudniu 2003 roku Leszek Miller zerwał zawartą przez Buzka umowę. Projekt gazociągu na dnie Bałtyku, łączącego Norwegię z Polską, legł w gruzach. Co ciekawe – wkrótce po tym jak Miller uwalił projekt polsko-norweskiego gazociągu, koncerny z Rosji i Niemiec ogłaszają plan budowy własnego gazociągu na dnie Bałtyku… [3]", który jest znany z nazwy Nord Stream 1 i Nord Stream 2. Jak widać Niemcy z Rosją dogadują się jak zawsze wprost wzorcowo.

Należy też wspomnieć, że  L. Miller uległ oczywiście przede wszystkim Rosji, ale też Niemcom a do tego miał wielkie zobowiązania wobec Rosji, która uratowała (swoimi pieniędzmi) komunistyczną nomenklaturę w momencie likwidacji PZPR i przepoczwarzenia jej w końcu na SLD. Spłacał po prostu dług wdzięczności.

Warto zauważyć też, że od momentu "uwalenia" tego projektu przez rząd L. Millera nie podejmowano niemal żadnych kroków mających na celu go wznowić. Udało się to dopiero za rządów PiS-u, po 2015 roku.


[1] https://www.salon24.pl/u/energetyka/1040297,baltic-pipe-z-kompletem-pozwolen-rozpoczyna-sie-budowa
[2] https://pl.wikipedia.org/wiki/Baltic_Pipe
[3] http://blogpublika.com/2014/05/05/historia-iii-rp-jak-rzad-sld-gazociag-z-norwegii-uwalil/

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com

piątek, 2 sierpnia 2019

Dlaczego D. Trump odwiedzi Danię?

Chyba dla wszystkich zaskoczeniem jest, że Donald Trump przy okazji wizyty w Polsce na przełomie sierpnia i września tegoż roku, oprócz wzięcia udziału w uroczystościach 80 rocznicy wybuchu w Polsce II Wojny światowej odwiedzi też małą Danię.

Oczywiście cały proces dojścia do owej wizyty przeprowadzono zgodnie z procedurami dyplomatycznymi: wpierw Królowa Danii Małgorzata II wystosowała zaproszenie do D. Trumpa, później były rozmowy urzędników amerykańskich i duńskich, by w ostateczności ustalić plan tej wizyty i poruszane w niej tematy.

Ogólnikowo podano, że na agendzie tego spotkania będą takie kwestie jak: gotowość do zmierzenia się ze wspólnymi wyzwaniami w dziedzinie bezpieczeństwa czy też czy dwustronne spotkania z liderami biznesu. Premier Danii Mette Frederiksen uściśliła w oświadczeniu, że Trump będzie z małżonką w Danii w dniach od 2 do 3 września. „USA są najważniejszym i najsilniejszym sojusznikiem Danii w NATO. Nasi żołnierze stoją ramię w ramię w punktach zapalnych całego świata i w obronie bezpieczeństwa Europy” – napisała premier.

W jednym z oświadczeń wskazano też, że "wizyty Prezydenta i Pierwszej Damy w obydwu krajach mają też podkreślić historyczne związki pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Polską i Danią oraz, że kwestie bezpieczeństwa" są najpilniejsze.

Warto zauważyć, że mówi się w oświadczeniach o tym, że tak naprawdę Polska i Dania są największymi w Europie sojusznikami NATO i USA, co ma też bardzo istotne znaczenie w odniesieniu do faktu, że D. Trump postanowił odwiedzić własnie - oprócz Polski - Danię.

Tyle tylko, że o czym w dziedzinie bezpieczeństwa rozmawiać będzie D. Trump w Polsce a szczególnie w Danii.

Odpowiedź na to pytanie przynosi portal wpolityce.pl.

W jednym z artykułów na owym portalu zatytułowanym "Putin będzie wściekły! Nord Stream 2 może nie powstać w planowanym terminie. Wszystko zależy od władz Danii" czytamy:

"Budzący kontrowersje gazociąg Nord Stream 2 może nie powstać w planowanym terminie, tj. do końca 2019 r., jeśli władze Danii w ciągu najbliższych kilku tygodni nie wydadzą zgody na poprowadzenie rur przez swoje terytorium 

(...) 

Powstająca magistrala gazowa, której koszt szacowany jest na ok. 9,5 mld euro, otrzymała już podobne zgody od kilka krajów bałtyckich, ale nie od Danii. Odpowiednie wnioski z proponowanymi trasami rurociągu, złożone przez inwestorów w Duńskiej Agencji Energii, od miesięcy czekają na rozpatrzenie, pod znakiem zapytania stawiając wyznaczony na koniec roku termin zakończenia prac 

(...)  

Jednak sprzeciw wobec nowego gazociągu zgłosiły Polska i kraje bałtyckie, wskazujące, że zwiększy on zależność Europy od Rosji, a administracja USA zagroziła objęciem przedsięwzięcia sankcjami. Rosja utrzymuje, że Nord Stream 2 to przedsięwzięcie czysto komercyjne".

Warto też zauważyć, że Dania blokując Nord Stream 2 jednocześnie wyraziła zgodę na budowę gazociągu Baltic Pipe Project, który niejako ma stanowić alternatywę dla rurociągów Gazpromu a Dania ma być jednym z najważniejszych partnerów tegoż przedsięwzięcia. I może to też przyczynia się do blokady przez Danię budowy Nord Stream 2. A ta blokada jest nadzwyczaj korzystna dla Polski.

Źródło: https://www.baltic-pipe.eu/pl/o-projekcie/ - Gazociąg po dnie Bałtyku jako fragment Baltic Pipe

Oczywiście Rosjanie przedstawili już w 2018 roku alternatywny plan jego położenia z ominięciem Danii, które ma przebiegać przez wąski pas w obszarze wyłącznej strefy ekonomicznej Szwecji na północ od wyspy Bornholm, aż do granicy z wodami Niemiec. Jak na razie jest to tylko scenariusz, który miał już w 2018 roku zmusić jednak Danię do wyrażenia zgody na budowę Nord Stream 2 przez wody terytorialne tego kraju. 

Jak widać Dania nie uległa Gazpromowi i dalej blokuje ową budowę i sądzę, że chyba rozmowy na ten temat D. Trumpa z Duńczykami będą clou tychże rozmów. I oczywiście należy się spodziewać, że D. Trump będzie naciskał na dalszą jego blokadę przez Danię, co oczywiście znacznie przedłuży budowę owego gazociągu, co pozwolić może na skonkretyzowanie planów budowy Baltic Pipe a może nawet rozpoczęcie tej budowy.  

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

Post jest chroniony prawem autorskim. Może być kopiowany w całości lub w części jedynie z podaniem źródła tekstu na bloggerze lub innym forum, gdzie autorsko publikuję. Dotyczy to również gazet i czasopism oraz wypowiedzi medialnych, w których konieczne jest podanie moich personaliów: Krzysztof Jaworucki, bloger "krzysztofjaw".