Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jedwabny Szlak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Jedwabny Szlak. Pokaż wszystkie posty

piątek, 12 maja 2017

Chiny-Polska-Indie. Refleksje wokół wizyty B. Szydło w Pekinie

Dzisiaj premier B. Szydło od spotkania z prezydentem Chin Xi Jinpingiem rozpoczęła wizytę w Pekinie. Spotkała się też z premierem Li Keqiangiem. Wizyta polskiej premier związana jest z jej uczestnictwem w I edycji Forum Pasa i Szlaku (Jedwabnego Szlaku), które odbędzie się w Pekinie w dniach 14 i 15 maja. W tym międzynarodowym spotkaniu będzie uczestniczyć około 30 państw z 60, które położone są wzdłuż planowanego przez Chiny Jedwabnego Szlaku. Polska już kilkakrotnie wcześniej rozmawiała o tym projekcie, zarówno podczas wizyty prezydenta A. Dudy w Pekinie, jak i prezydenta Chin w Warszawie oraz podczas szczytu Europa Środkowo-Wschodnia - Chiny - m.in. kraje byłej Jugosławii (16+1) w Rydze, w listopadzie 2016 roku.

W czasie owych spotkań uzgodniono, iż Polska - ze względu na swoje położenie i uwarunkowania gospodarcze - może stać się centralnym punktem (bazą) Jedwabnego Szlaku w Europie (Łódź), z którego będą transportowane towary do innych europejskich krajów.

O polskiej polityce wobec Chin w październiku 2016 roku napisałem w tekście: "Polsko-chiński lub chińsko-polski majstersztyk!" [1], gdzie wskazałem m.in., iż:

"Partnerstwo strategiczne zawarte przez Polskę z Chinami jest naprawdę dużym sukcesem. Polska po raz pierwszy od 1989 roku ma alternatywę zarówno polityczną jak i finansową. Powtórzę - mamy być europejskim centrum dystrybucyjnym Jedwabnego Szlaku i tym samym potencjalnie zyskujemy ogromne znaczenie, wreszcie podmiotowe a nie przedmiotowe a udział w AIIB daje nam dostęp do bardzo dużych środków finansowych.
Zaryzykuję stwierdzenie, że gdyby nie strategiczna umowa Polski z Chinami to Szczyt NATO w Warszawie mógłby się skończyć fiaskiem, zarówno frekwencyjnym jak i w obszarze decyzyjnym. Jestem pewny, że - mimo artykułowanym od dawna przez Chiny ich planom wobec Polski - zaskoczyliśmy USA, zarówno wizytą A. Dudy w Chinach jak i - może jeszcze bardziej - wizytą prezydenta Chin w Polsce tuż przed szczytem NATO w Warszawie i głosowaniem ws. Brexitu w UK. Jestem pewny, że ten termin był wyznaczony celowo. USA stanęły przed dylematem: ulec lewactwu i zignorować Szczyt NATO a tym samym stracić Polskę na rzecz Chin czy jednak zatrzymać Polskę i dać jej to, co chce. Wygrał pragmatyzm i interesy amerykańskie.

Tym niemniej dalej mamy alternatywę i to jest coś, co uważam za jedno z największych osiągnięć prezydenta. A. Dudy. Przestaliśmy po prostu być zależni i być zdani tylko na USA i UE. Tym też tłumaczę - ja na razie - brak jakiegokolwiek ataku finansowo-gospodarczego na Polskę w stylu G. Sorosa i jego pracodawców z kręgu Rothschildów i im podobnych. Mamy bowiem od kogo otrzymać wsparcie finansowe w razie takiego ataku... od Chin... Poza tym Polska rzeczywiście może teraz niejako stawiać warunki i w krótkim czasie (historycznie) znacznie się wzbogacić w szerokim tego słowa znaczeniu ilościowym i jakościowym  (PKB per capita, PNN per capita, sam PKB i jego wzrost, wzrost zamożności społeczeństwa, niższe bezrobocie, rozwój gospodarczy, wzrost akumulacji i też wydatków - wzrost efektywnego popytu konsumpcyjnego i inwestycyjnego, know-how, wzrost innowacyjności gospodarczej, itd)".


Obecna wizyta w Chinach premier B. Szydło jest bardzo ważna i wydaje się, iż dla wielu nawet zaskakująca,  bo przecież jeszcze niedawno wydawało się, iż rozpoczęta przez A. Dudę "chińska ofensywa" zaczyna przygasać i analitycy już obwieścili, że żadnego Jedwabnego Szlaku przez Polskę nie będzie... bo USA sobie tego nie życzą. A jednak dziś po spotkaniu z prezydentem Chin premier B. Szydło oznajmiła: "Polska przyjęła projekt Pasa i Szlaku z otwartością i wiąże z nim duże oczekiwania" [2].

W przeciwieństwie do rozmów prezydenckich w Chinach, które mogły być samodzielnym ruchem politycznym nowego prezydenta Polski, to już wątpliwym jest, aby obecna wizyta i wypowiedzi premier B. Szydło nie były choć pośrednio uzgodnione z USA. Takie są po prostu realia geopolityczne a Polska nie jest jednym z "wielkich graczy" i obecne władze postawiły na sojusz z USA. Widać teraz jak ważna była - wyśmiewana przez "totalną opozycję" -  wizyta prezydenta A. Dudy w Chinach oraz wizyta prezydenta Chin w Warszawie. Teraz to przynosi efekty, bo bez tych wizyt i rozmów nie byłoby żadnej możliwości ostatecznego uczestnictwa naszego kraju w projekcie Nowego Jedwabnego Szlaku ani nie podpisano by umowy o strategicznej współpracy gospodarczej.

Dzisiaj też na swoim blogu Ryszard Czarnecki umieścił artykuł zatytułowany "Jedwabna nadzieja", który ukazał się 7 maja 2017 roku w Rzeczpospolitej [3]. Europoseł jest - obok ekonomisty i finansisty Jerzego Bielewicza - współautorem owego tekstu, który jest jednym z sensowniejszych - choć ze zrozumiałych względów tylko zarysowującym zagadnienia - artykułów na temat geostrategicznej współpracy Polski z Chinami a nawet też z Indiami, gdzie na razie był wicepremier P. Gliński (styczeń 2017) oraz wiceminister rolnictwa Ewa Lech (marzec 2017) i sądzę, że niedługo dojdzie do spotkań na szczycie. W tymże artykule można przeczytać m.in., iż:

"...nieprzerwane wsparcie kilku krajów Unii dla budowy rosyjskiego gazociągu Nord Stream II po dnie Bałtyku omijającego kraje naszego regionu wskazuje, że ten w dużej mierze niemiecki „master plan” pozostaje niezmiennie ten sam: porozumienie z Rosją wbrew woli krajów Europy Środkowo-Wschodniej. Paradoksalnie, Niemcy prowadzą swą politykę nie bacząc na fakty, idąc niejako w zaparte, bowiem sytuacja geopolityczna wraz z rozmieszczeniem wojsk USA i NATO w Polsce, krajach bałtyckich i Rumunii zmieniła się diametralnie na niekorzyść Rosji.

(...) 

W naszym interesie narodowym leży rozwój gospodarczy płynący ze stabilności politycznej krajów Europy Środkowej, Europy Wschodniej i Azji Środkowej. Dokładnie tak, jak miało to miejsce przed czterema wiekami za czasów Jagiellonów, kiedy prym w Azji tak jak i dziś wiodły Chiny handlując z Europą na prastarym „Jedwabnym Szlaku”. Tak jak wtedy nasze polskie niziny mogą stanowić i teraz najdogodniejszy obszar wymiany dóbr i usług między Wschodem a Zachodem, między Skandynawią a Azją Mniejszą, Europą a subkontynentem indyjskim. I nie ma w tym wizji nawet odrobiny megalomanii, a jedynie powrót do strategicznego myślenia, by czerpać ‒ tak jak przed czterystu laty ‒ jak największe korzyści wynikające z położenia geograficznego oraz własnych zasobów ludzkich i ekonomicznych. Odbudowa prastarych „korytarzy transportowych” (jakbyśmy dziś powiedzieli) drogą lądową między Azją a Europą leży w interesie – co oczywiste – Chin, lecz także Stanów Zjednoczonych. Chiny, jeśli projekt „Jedwabnego Szlaku” ma się powieść, muszą wziąć na siebie odpowiedzialność za zachowanie i działania Rosji. W zamian mogą starać się uzyskać od USA i UE korzystniejsze warunki w handlu zagranicznym, wymianie gospodarczej i wzajemnych inwestycjach.

(...)

Budowę towarowego portu lotniczego mogą współfinansować Chiny ‒ lub równie dobrze Indie ‒ zainteresowane rozwojem handlu na „Jedwabnym Szlaku” (w przypadku Indii „Bawełnianym”), ale też przykładowo firmy e-commerce i transportowe, linie lotnicze, czy konkretne spółki, jak na Polskie Porty Lotnicze. Z kolei rozwój infrastruktury drogowej i kolejowej, przemysłowej i energetycznej leży w zainteresowaniu europejskich i unijnych instytucji jak: Europejski Bank Inwestycyjny w Luksemburgu, Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju w Londynie czy unijne fundusze, wreszcie, last but not least, Fundusz Junckera, dotąd wyraźnie sprzyjający firmom ze „starej Unii”, choć przecież ta sytuacja nie może trwać w nieskończoność i już zresztą powoli się zmienia. Tak zakrojony projekt będzie rodził szereg konfliktów interesów zarówno wewnętrznych, jak i zewnętrznych. Choćby szybkie połączenie kolejowe między Warszawą a Łodzią pozostaje ciągle w planach, choć wydaje się oczywiste z punktu widzenia ożywienia gospodarczego w Polsce Centralnej. Ceny nieruchomości w Warszawie mogłyby w pewnym stopniu spaść, w Łodzi – zupełnie przeciwnie ‒ poszłyby w górę. Płace w obu aglomeracjach również w jakiejś mierze wyrównałyby się. Jednak ograniczony zostałby problem bezrobocia w Łodzi i niedoboru rąk do pracy w Warszawie. Zyskałyby też województwa Polski Wschodniej. Jeśli nałożyć na mapę inwestycje w Polsce z wykorzystaniem środków pochodzących z Unii, to okaże się, że układają się one koncentrycznie wokół centrum, które wypada gdzieś w Bawarii... Centralny Port Lotniczy wraz z innymi towarzyszącymi projektami zmieniałby tę sytuację. Byłby zapowiedzią ekspansji gospodarczej Polski na Wschód" [3].

Sytuacja jest naprawdę wielce skomplikowana. Teraz rozgrywa się wielka gra, powstaje na naszych oczach nowy układ geopolityczny świata. I ta sytuacja wymaga od Polski niesamowitego kunsztu strategicznego, zarówno politycznego, jak i gospodarczego. Musi być jasno określona strategia naszego działania a ośrodek prezydencki i rząd muszą prowadzić skoordynowane ze sobą działania. Ponadto cały czas trzeba śledzić posunięcia "wielkich graczy" i być skłonnym do dostosowywania naszej strategii do zmieniających się realiów.

Oczywiście wielcy gracze to: USA/UK/Izrael, Rosja, Chiny i być może zniemczona UE (czyli tak naprawdę Niemcy). Tyle tylko, że UE nie jest jednolita i wewnętrznie sprzeczna, bo tak naprawdę realizowane są w niej interesy poszczególnych krajów a Niemcy chcą żeby była ich, ewentualnie z zależnymi od nich: Francją, Włochami, Hiszpanią i innym krajami tzw. "Starej Europy" bez UK.

Jeżeli USA będą chciały pozostać najważniejszym państwem świata, to nie mogą pozwolić sobie na utratę kontroli nad Europą, czyli na hegemonię w niej Niemiec. Tu rysuje się szansa dla Polski i pozostałych krajów Europy Środkowo-Wschodniej. W takiej sytuacji USA też będą musiały powstrzymać rozwój kondominium niemiecko - rosyjskiego, a więc w takiej perspektywie nowy "reset USA-Rosja" jest raczej niemożliwy.

Natomiast może być tak, że USA uznają, że ważniejsze strategicznie jest powstrzymanie Chin a wtedy bardzo trudno nam będzie utrzymać swoje w miarę duże geopolityczne znaczenie, bo tak naprawdę takie mamy jako właśnie centralny kraj tranzytowy oraz posiadający duże zasoby bogactw naturalnych, w tym metali rzadkich, łupkowych: gazu i ropy a nawet złota.

W świecie liczą się tylko państwa prowadzące podmiotową politykę a Polska zaczęła taką prowadzić, co wyraźnie widać właśnie na przykładzie Chin czy Indii. Na pewno nie jest to za bardzo mile widziane przez zniemczoną UE, ale też i przez USA, przy czym nie jest powiedziane, że nasza współpraca z Chinami zostanie oceniona przez Amerykanów jako przejaw naszej wobec nich nielojalności. Wynika to z tego, że wzajemne zależności obu państw są bardzo duże i paradoksalnie to USA są niejako zależne od Chin, bowiem Chiny przez lata sprytnie zadłużali u siebie USA i dziś są bodajże ich największym zewnętrznym wierzycielem (na około 4,5 - 5,0 biliona USD długu zagranicznego USA zadłużenie wobec Chin wynosi około 1,1 - 1,4 biliona USD - średnio około 30% całości długu zagranicznego USA - sic!).  Chiny więc  mogą doprowadzić nawet do kryzysu wewnętrznego w tym kraju, który może być spotęgowany np. rezygnacją z dolara jako międzynarodowej waluty transakcyjnej.

Powyższe powoduje, że USA mają dwa wyjścia: makro-konflikt z Chinami lub pragmatyczna współpraca.

Wydaje się, że D. Trump nie zdecyduje się na konflikt, bo USA mogłyby go przegrać a negatywne skutki dla świata są trudne do oszacowania. Jeżeli tedy USA pójdą na pragmatyczną współpracę z Chinami to Polska naprawdę w Europie może zyskać dużą podmiotowość, kosztem zniemczonej UE (Niemiec i też Francji). W tym kontekście warto też zwrócić uwagę na współpracę USA z Chinami w sprawie Korei Północnej i konflikt interesów pomiędzy USA i Rosją w sprawie Syrii (bardzo ważnego strategicznie kraju w tej części świata).

Pozostaje jeszcze tzw. "umowa", którą nazwano współpracą krajów BRICS, czyli: Brazylii, Rosji, Indii, Chin i Południowej Afryki.

Dla USA unormowanie oraz ewentualne ścisłe i strategiczne umocowanie umowami międzynarodowymi  tej współpracy stanowi śmiertelne zagrożenie, ale dla nas współpraca z Chinami i Indiami może być korzystna z punktu widzenia ucywilizowania stosunków z Rosją, co tak naprawdę jest konieczne.

Współpraca polsko-chińska i polsko-indyjska wydają się więc na teraz korzystne zarówno dla USA, jak i Polski oraz Chin i Indii (gospodarczo) - Chiny i Indie związują się z krajem amerykańskiego NATO, co w jakiś sposób też osłabia BRICS i Rosję oraz - poprzez wzmocnienie Europy Środkowo-Wschodniej - Niemców (UE, kondominium rosyjsko-niemieckie) a dla Polski też jest to korzystne w relacjach z USA, bowiem strategiczna współpraca z Chinami po części zabezpiecza nas przed atakiem finansowym takiego G. Sorosa i spółki, bo... mamy skąd pożyczyć: od Azjatyckiego Banku Inwestycji Infrastrukturalnych, którego jesteśmy udziałowcem, czyli tak naprawdę właśnie od Chin.

Żyjemy w ciekawych czasach. Sytuacja międzynarodowa jest naprawdę skomplikowana i dynamiczna. Obyśmy to umieli wykorzystać a nie znów pozwolić sobie na traktowanie nas jako pionka, który jest rozgrywany przez innych. Jedno jest pewne. Ewentualne rządy PO, .N, PSL, SLD, Razem gwarantują to, że takim pionkiem znów i dalej będziemy, co PO udowodniło aż nazbyt w czasie 8 lat swojego władania Polską.  Rządy PiS (ZP) dają nadzieję, że jednak Polska będzie choć trochę suwerennym geo-strategicznym podmiotem politycznym i gospodarczym.

P.S.

Oczywiście chyba nie muszę dodawać, że w czasie wszystkich rozmów podpisywane są wzajemne umowy gospodarcze między rządami i firmami krajów uczestniczących w spotkaniach. 

P.S. 2 (dopisek z godz. 18:15)

"Polska jest postrzegana w Chinach jako brama, która może prowadzić do współpracy z Unią Europejską - powiedziała w piątek w Pekinie premier Beata Szydło. Pojawiły się bardzo konkretne propozycje na temat tego, co możemy wspólnie zrobić - dodała.

Premier powiedziała podczas spotkania z dziennikarzami, że jej rozmowy z prezydentem Chin Xi Jinpingiem i chińskim premierem Li Keqiangiem dotyczyły spraw gospodarczych, w tym możliwości współpracy. Podkreśliła, że spotkania trwały dłużej niż zaplanowano.

"Pojawiły się bardzo konkretne propozycje, bardzo konkretna rozmowa na temat tego, co możemy wspólnie zrobić" - powiedziała Szydło. Dodała, że obszar zainteresowania ze strony chińskiej dotyczy inwestycji, nowoczesnych technologii, turystyki i rolnictwa.

Szefowa polskiego rządu oceniła, że umowy podpisane ze stroną chińską i jej rozmowy z chińskimi przywódcami wskazują, że "Polska stała się państwem, na które władze chińskie zaczynają zwracać uwagę, jeśli chodzi o współpracę gospodarczą" - dodała.

Polska jest postrzegana tutaj jako brama, która może prowadzić do współpracy z Unią Europejską i jest to zauważane - powiedziała Szydło. Zaznaczyła, że potwierdzało się to w jej rozmowach z przedstawicielami biznesu. Jak dodała, spotkała się z przedstawicielami dziewięciu największych chińskich firm".

Źródło: http://forsal.pl/gospodarka/aktualnosci/artykuly/1042186,szydlo-chiny-postrzegaja-polske-jako-brame-do-ue-pojawily-sie-wobec-nas-bardzo-konkretne-propozycje.html

--------------------------

""Liczę na dalszą bliską współpracę w sferze politycznej w ramach wszechstronnego partnerstwa strategicznego i jej przełożenie na korzystne dla obu stron wymierne efekty w relacjach gospodarczych" - powiedziała Szydło.

Nawiązała do wizyt prezydenta Andrzeja Dudy w Chinach i prezydenta Xi w Polsce. Jak podkreśliła, nadały one nowy impuls relacjom polsko-chińskim. "Cieszę się, że moja wizyta przyczynia się do podtrzymania regularności spotkań na najwyższym szczeblu" - dodała.

"Polska jest ważnym partnerem Chin w Europie Środkowo-Wschodniej i Unii Europejskiej. Chcemy rozwijać wszechstronne partnerstwo strategiczne z Polską" - zadeklarował chiński przywódca.

Dodał, że Polska była jednym z pierwszych krajów, które nawiązały stosunki dyplomatyczne z Chińską Republiką Ludową. "Tradycyjna przyjaźń między Chinami i Polską ma solidne podstawy i jest bardzo cenna. Mamy wszelkie powody ku temu, by wzmocnić i rozwijać tradycyjną przyjaźń obu krajów" - mówił Xi w Wielkiej Hali Ludowej, gdzie w piątek spotkał się z szefową polskiego rządu.
"Jestem pod wielkim wrażeniem pozytywnego nastawienia pani premier do rozwoju stosunków między dwoma krajami i pragmatycznego podejścia w rozwiązywaniu problemów" - zauważył.
Nowy Jedwabny Szlak ma na celu rozwijanie sieci połączeń drogowych, kolejowych i lotniczych pomiędzy Azją a Europą.

Polska planuje budowę Centralnego Portu Komunikacyjnego, co według powołanego przez rząd pełnomocnika ds. tej inwestycji Mikołaja Wilda, może być realne w ciągu 10 lat. Inwestycja obok centralnego lotniska dla Polski ma uwzględniać także skomunikowanie transportu kolejowego i drogowego. Wild był obecny na spotkaniu Szydło z Xi w Pekinie.

Jak podało Centrum Informacyjne Rządu, Polska jest zainteresowana zwiększeniem chińskich inwestycji w naszym kraju i wspólną realizacją "dużych projektów infrastrukturalnych". Priorytetem jest też pełne otwarcie chińskiego rynku dla polskich produktów rolnych.

W rozmowie Szydło z Xi w Wielkiej Hali Ludowej, będącej siedzibą chińskiego parlamentu, uczestniczyli, obok Wilda, m.in. szef Komitetu Stałego Rady Ministrów Henryk Kowalczyk, a także wiceszefowie resortów: spraw zagranicznych Joanna Wronecka, rolnictwa Jacek Bogucki i środowiska Mariusz Gajda. Obecny był także Radosław Pyffel, wicedyrektor Azjatyckiego Banku Inwestycji Infrastrukturalnych, który ma być chińską alternatywą dla zachodnich instytucji finansowych.

Było to drugie spotkanie premier Szydło z prezydentem Xi. Do pierwszej rozmowy doszło w czerwcu 2016 r. podczas wizyty chińskiego przywódcy w Warszawie. Wówczas doszło do podpisania międzyrządowych porozumień dotyczących inwestycji infrastrukturalnych związanych m.in. z Nowym Jedwabnym Szlakiem, wymiany handlowej oraz współpracy naukowej i kulturalnej. Szefowa polskiego rządu rozmawiała także z premierem Chin Li Keqiangiem. Następnie wzięła udział w spotkaniu z prezesami chińskich firm i funduszy inwestycyjnych.

Wizyta Szydło potrwa do wtorku 16 maja. W niedzielę premier weźmie udział w inauguracji międzynarodowego Forum Pasa i Szlaku. Uczestniczyć w nim będą przedstawiciele krajów, które chcą przyłączyć się do realizacji Nowego Jedwabnego Szlaku; łącznie blisko 30 przywódców państw z całego świata"".

Źródło: http://forsal.pl/gospodarka/inwestycje/artykuly/1042056,prezydent-chin-chcemy-strategicznego-partnerstwa-z-polska-jestem-pod-wielkim-wrazeniem-nastawienia-premier-szydlo.html

----------------

W naszej kulturze pewna kurtuazja w wypowiedziach polityków, która prowadzi często do "pozytywnej nadinterpretacji" efektów spotkań przywódców jest normą. Dlatego też - by dotrzeć do prawdy - zawsze poszukuje się jakichś nieznanych oficjalnie szczegółów określonych rozmów.

W kulturze azjatyckiej, w tym chińskiej jest to postrzegane zupełnie inaczej. Tam jest inna mentalność i nieraz liczą się przede wszystkim kontakty osobiste i subiektywne wrażenie. Ponadto to, co mówią publicznie przywódcy Chin jest tym, co naprawdę myślą i co jest zgodne z ich interesem. Tam nie "rzuca się słów na wiatr".

Piszę to w kontekście wypowiedzi prezydenta Chin na temat Polski, premier Szydło i wzajemnej współpracy.

Jest dobrze i nie możemy tego zmarnować!


[1] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2016/10/polsko-chinski-lub-chinsko-polski.html
[2] http://wpolityce.pl/gospodarka/339394-premier-szydlo-na-spotkaniu-z-prezydentem-chin-polska-przyjela-projekt-pasa-i-szlaku-z-otwartoscia-i-wiaze-z-nim-duze-oczekiwania
[3] http://naszeblogi.pl/46576-jedwabna-nadzieja



Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

piątek, 21 października 2016

Polsko-chiński lub chińsko-polski majstersztyk!

Wizyta prezydenta A. Dudy w Chinach w listopadzie ubiegłego roku była niesamowitym i niestety niedocenianym sukcesem (ściekowe media skupiły się jedynie na zaprezentowaniu i wyśmianiu "poślizgu" prezydenta podczas zwiedzania Muru Chińskiego). Tak naprawdę ta wizyta niejako zakończyła się w czerwcu br., kiedy z rewizytą do Polski przybył prezydent Chin (przewodniczący ChRL) Xi Jinping.

Chiny są drugim mocarstwem gospodarczym na świecie, po USA. Dla Stanów są największą konkurencją i Amerykanie najchętniej pozbyliby się Chin... do czego w sumie - wedle wielu analityków - dążą przygotowując się do wojny. Jednak mają wielki problem ponieważ Chiny przez lata sprytnie zadłużali u siebie USA i dziś są bodajże ich największym zewnętrznym wierzycielem (na około 4,5 - 5,0 biliona USD długu zagranicznego USA zadłużenie wobec Chin wynosi około 1,1 - 1,4 biliona USD - średnio około 30% całości długu zagranicznego USA - sic!). 

Wracając do wspomnianych wizyt. Zarówno spotkanie listopadowe w Chinach jak i czerwcowe w Polsce  dotyczyło przede wszystkim  wzajemnej współpracy gospodarczej obu państw. Odbyło się szereg bezpośrednich spotkań przedstawicieli biznesu polskiego i chińskiego,  podpisano wiele umów (w Polsce - 11), także rangi państwowej. Tak naprawdę obydwa spotkania rozpoczęły nowy etap we wzajemnych stosunkach polsko-chińskich. Według wielu (do nich się zaliczam) to swoiste "nowe otwarcie"  dające szansę obu stronom: Polsce - bycia centralnym europejskim partnerem Chin (chińską "bazą" gospodarczą), Chinom zaś utworzenie centrum biznesowej i efektywnej ekonomicznie (zyskownej) ekspansji gospodarczej w Europie. O polskich korzyściach nawet nie ma co się rozpisywać - będą ogromne. Chiny też dużo zyskują na tej współpracy. Polska jest w centrum Europy i jest jednym z największych i najludniejszych w UE a do tego tańszym i Chińczykom nie grozi przejęcie ich przez koncerny np. niemieckie czy amerykańskie...

Oczywiście oba spotkania miały też wymiar polityczny i wymagały z naszej strony niezwykłej sprawności, nie tylko organizacyjnej. Współpraca bowiem z krajami azjatyckimi (a już z Chinami w szczególności) jest specyficzna, oparta na wzajemnym szacunku i poszanowaniu oraz obwarowana wieloma gestami, natury nawet odpowiedniej gestykulacji czy sposobu werbalnej artykulacji słów.  Nasza para prezydencka zyskała dużą sympatię strony chińskiej, co jest naprawdę bardzo ważne i "tworzące" dobrą atmosferę rozmów biznesowych i ogólnie w naszej współpracy z Chinami.

Nie można też zapominać, że podczas listopadowej wizyty prezydenta Polski w Chinach odbyło się Forum (szczyt): Chiny - kraje Europy Środkowo-Wschodniej - kraje powstałe po rozpadzie Jugosławii (16+1). Tylko w przypadku polskiej delegacji jej przewodniczącym była głowa państwa. To też był jeden z tych ważnych "gestów" docenionych mocno przez stronę chińską (nasz prezydent spotkał się z trzema najważniejszymi osobami w Chinach: prezydentem Xi Jinpingiem, premierem Li Keqiangiem i przewodniczącym Parlamentu Zhang Dejiangiem).

Ale tak naprawdę tytułowym chińsko-polskim majstersztykiem jest planowana i niemal już zatwierdzona budowa tzw. "Jednego Pasa i Jednego Szlaku" zwanego też Jedwabnym Szlakiem oraz udział Polski w  Azjatyckim Banku Inwestycji Infrastrukturalnych - AIIB. W Polsce ma znajdować się europejskie centrum (wielki port) przeładunkowe Jedwabnego Szlaku, prawdopodobnie w Małaszewiczach na granicy z Białorusią.

Warto w tym kontekście obejrzeć chiński film promocyjny Jedwabnego Szlaku (funkcjonuje od niemal roku  a powstał po wizycie prezydenta A. Dudy w Chinach).



https://youtu.be/8sUG8IFcm2o


Partnerstwo strategiczne zawarte przez Polskę z Chinami jest naprawdę dużym sukcesem. Polska po raz pierwszy od 1989 roku ma alternatywę zarówno polityczną jak i finansową. Powtórzę - mamy być europejskim centrum dystrybucyjnym Jedwabnego Szlaku i tym samym potencjalnie zyskujemy ogromne znaczenie, wreszcie podmiotowe a nie przedmiotowe a udział w AIIB daje nam dostęp do bardzo dużych środków finansowych.

Zaryzykuję stwierdzenie, że gdyby nie strategiczna umowa Polski z Chinami to Szczyt NATO w Warszawie mógłby się skończyć fiaskiem, zarówno frekwencyjnym jak i w obszarze decyzyjnym. Jestem pewny, że - mimo artykułowanym od dawna przez Chiny ich planom wobec Polski - zaskoczyliśmy USA, zarówno wizytą A. Dudy w Chinach jak i - może jeszcze bardziej - wizytą prezydenta Chin w Polsce tuż przed szczytem NATO w Warszawie i głosowaniem ws. Brexitu w UK. Jestem pewny, że ten termin był wyznaczony celowo. USA stanęły przed dylematem: ulec lewactwu i zignorować Szczyt NATO a tym samym stracić Polskę na rzecz Chin czy jednak zatrzymać Polskę i dać jej to, co chce. Wygrał pragmatyzm i interesy amerykańskie.

Tym niemniej dalej mamy alternatywę i to jest coś, co uważam za jedno z największych osiągnięć prezydenta. A. Dudy. Przestaliśmy po prostu być zależni i być zdani tylko na USA i UE. Tym też tłumaczę - ja na razie - brak jakiegokolwiek ataku finansowo-gospodarczego na Polskę w stylu G. Sorosa i jego pracodawców z kręgu Rothschildów i im podobnych. Mamy bowiem od kogo otrzymać wsparcie finansowe w razie takiego ataku... od Chin... Poza tym Polska rzeczywiście może teraz niejako stawiać warunki i w krótkim czasie (historycznie) znacznie się wzbogacić w szerokim tego słowa znaczeniu ilościowym i jakościowym  (PKB per capita, PNN per capita, sam PKB i jego wzrost, wzrost zamożności społeczeństwa, niższe bezrobocie, rozwój gospodarczy, wzrost akumulacji i też wydatków - wzrost efektywnego popytu konsumpcyjnego i inwestycyjnego, know-how, wzrost innowacyjności gospodarczej, itd).

Sytuacja geopolityczna zmienia się i cały czas ewaluuje. Jesteśmy świadkami przyspieszenia wielu zdarzeń politycznych i gospodarczych. Nastroje w Europie są coraz bardziej antyunijne a Chiny i kraje BRICS stają się zagrożeniem przede wszystkim dla USA. Polski rząd i prezydent naprawdę "zagrali" dość ostro podpisując umowy dwustronne z Chińczykami w sprawie Jedwabnego Szlaku i udziału w chińskim banku inwestycyjnym (udziale deklarowanym po zwycięstwie A. Dudy pod koniec rządów PO - w czerwcu, lipcu 2015 roku a dopracowanym, potwierdzonym i podpisanym już przez nowy rząd - *: patrz P.S.) przy jednoczesnym podpisaniu wielu umów dwustronnych podczas czerwcowej wizyty Prezydenta Chin. I znów muszę powtórzyć: Jedwabny Szlak i ostateczne przyłączenie się do AIIB to jest naprawdę geopolityczny majstersztyk.

Sądzę też, że nagły przypływ inwestycji zagranicznych do Polski jest też w znacznym stopniu efektem owego polsko-chińskiego zbliżenia i podpisanych umów oraz podjętych decyzji. Niemiecki Mercedes czy też  japońska Toyota nie inwestują w sposób przypadkowy i o ile w przypadku Mercedesa możemy mieć pewne wątpliwości dotyczące charakteru inwestycji (czy tylko niższe koszty pracy) to już w przypadku Toyoty możemy mówić o pełnym sukcesie, bowiem powstanie też japońsko-polskie europejskie centrum badawcze Toyoty. Obie inwestycje przyciągają kolejne (podobne już szykują się Amerykanie).

Strategiczna ścisła współpraca polsko-chińska zaczyna przynosić pozytywne dla Polski efekty. Obyśmy tylko nie zmarnowali swojej szansy!


*P.S. (dopisek z dnia 23.10.2016 godz. 09:10
Jeden z komentatorów (OBŁOK - salon24) zwrócił mi uwagę, iż porozumienie AIIB zostało podpisane jeszcze przez  rząd PO-PSL pod koniec ich rządów. Po sprawdzeniu faktycznie tak było tym niemniej sądzę, iż było to działanie wpisujące się w kampanię wyborczą PO, choć czasu na podpisanie było wcześniej dość dużo. Komentator OBŁOK wskazał na następujące kalendarium: "Rząd Kopaczki wyraził zgodę na podpisanie umowy o przystąpieniu do AIIB 5 sierpnia 2015. Ambasador Gajewski podpisał umowę 9 października 2015. Rada Ministrów pod kierownictwem premier Beaty Szydło została powołana i zaprzysiężona przez Dudę 16 listopada".  Nie zmieniam jednak pierwotnego tekstu wskazując w nim odniesienie do tego P.S., ale faktycznie niedokładnie sprawdziłem fakty i jest to jedyny taki przypadek w moim powyższym tekście i w ogóle od początku pisania przeze mnie bloga, t.j. od 2008 roku. Sądzę, iż owo niedopatrzenie sprawiające wrażenie przekłamania (naprawdę przeze mnie nie zamierzone) nie dyskredytuje jednak całego tekstu i jego wymowy. Jeżeli jednak komentator OBŁOK poczuł się urażony to wywołanie takiego stanu nie było moim zamiarem i przepraszam a poza tym i tak wszystko odbyło się już po wyborach prezydenckich, w których wygrał A. Duda i było wielce prawdopodobne, że wygra też PiS... choć nikt się nie spodziewał, iż do sejmu nie dostanie się lewica i tym samym PiS (ZP) będzie mógł utworzyć samodzielny rząd. Zwrócę też uwagę, iż przyspieszenie deklaracji chińskich o Jedwabnym Szlaku nastąpiło po listopadowej wizycie prezydenta A. Dudy w Chinach.


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

środa, 29 czerwca 2016

Szaleńcy NWO realizują swoje cele...ale przegrają!


NWO - Nowy Porządek Świata. Wielki plan światowej elity finansowo-korporacyjnej oraz szemranych i tajnych organizacji w stylu Iluminatów czy Masonów oraz organizacji parasatanistycznych, do których często te elity należą.

Teraz element wykonawczy palnu realizowany jest przez tzw. Radę Stosunków Zagranicznych (CFR - Council on Foregin Relations) założoną w Nowym Jorku  przez bankiera słusznego pochodzenia Paula Moritza Warburga, który był jednym z inicjatorów powstania amerykańskiego koszmaru czyli prywatnego banku emisyjnego USA (FED) oraz swego czasu szef amerykańskiego odziału firmy I.G. Farben, która później wsławiła się się współpracą z niemieckimi nazistami i produkcją Cyklonu B.

Kolejnym organem jest tzw. Komisja Trójstronna (Trilateral Commission) założona oczywiście przez również słusznego etnicznie przemysłowca Dawida Rockefelera przy wsparciu Zbigniewa Brzezińskiego. Zrzesza prywatne osoby z całego świata i przez wielu jest uważana za swoisty fundament przyszłego Rządu Światowego a wielu z członków jest również też członkami CFR. Kolejnym ciałem wykonawczym jest oczywiście Grupa Bilderberg założona przez masona (żydowska loża B'nai B'rith) niemiecko-polsko-i prawdopodobnie żydowskiego pochodzenia Józefa Hieronima Retingera. To jedna z bardziej tajemniczych postaci, o której w sumie mało wiemy. Polskie AK wydało na niego podczas  II WŚ wyrok śmierci, ale mimo prób nie został wykonany. J. Retinger był doradcą W. Sikorskiego i towarzyszył mu zawsze w podróżach... oprócz tej jednej, kiedy nastąpiła katastrofa w Giblartarze. Podejrzewano go, że był agentem brytyjskim a także sowieckim. Po wojnie szara eminencja unio-europejska.

Kolejnym, tym razem europejskim ciałem wykonawczym NWO jest Europejska Rada Spraw Zagranicznych (European Council on Foreign Relations - ECRF). Została założona w 2007 roku m.in. przez G. Sorosa za pośrednictwem jego Open Society Foundation.

Oczywiście we wszystkich tych organizacjach przewija się też nazwisko Rothschild w różnych konfiguracjach... a tych Rothschildów jest osobowo sporo.


Swego czasu o projekcie NWO napisałem notkę pt. "Co nasz czeka? Jeden Rząd Światowy (http://krzysztofjaw.blogspot.com/2012/02/co-nas-czeka-jeden-rzad-swiatowy.html). Skupiłem się na opisie powolnego tworzenia na świecie różnorodnych międzynarodowych (ponadnarodowych) unii: od unii północnoamerykańskiej do unii afrykańskiej. Wszystkie one mają podobne cele jak obecna Unia Europejska a proces ich tworzenia jest dość mocno zaawansowany, choć są różnice pomiędzy stopniem ich realizacji w różnych częściach świata.

Wtedy jeszcze nie przewidziałem, że nastąpi tak duży najazd islamski na Europę. Też napisałem wiele notek na ten temat, skupiając się na roli A. Merkel i politykach unijnych oraz na specyficznej roli G. Sorosa w imporcie do Europy muzułmanów.

Dziś piszę o czymś ponad to, co dzieje się w Europie. Idąc tym tokiem rozumowania można zaryzykować twierdzenie, że decyzja A. Merkel nie była przypadkowa i ona też jest po prostu realizatorką planu kilkudziesięciu szaleńców, którzy chcą po prostu jednego beznarodowego, multikulturowego społeczeństwa bez państw i narodów, bez granic, bez suwerenności poszczególnych krajów, bez wiary, bez rodziny, bez tradycji i patriotyzmu, bez demokracji, czyli po prostu Jednego Rządu Światowego.

Ich cel importu islamu do Europy jest w sumie prosty a sposób działania nie zmienił się w sumie od przeszło 200 lat i jest skutecznie realizowany zgodnie z ich założeniami. Islamiści mają zdezintegrować narody Europy. Mają wymieszać rasy i religie a przy okazji zniszczyć chrześcijaństwo. Ma być multi-kulti oraz zniszczenie narodów i państw. Stąd taki nacisk KE na relokację uchodźców za wszelką cenę a powstały chaos ma doprowadzić do powstania elity, która ma zapobiec temu chaosowi, choć sama go wywołała. To normalny sposób ich działania: wywołać chaos, kryzysy a tym samym strach ludzi i to w taki sposób, żeby oni sami chcieli pomocy. Tak jest od lat. Wszelkie kryzysy finansowe tak powstają, Rewolucja Francuska tak powstała, podobnie jak Bolszewicka i jak I i II WŚ. Po nich powstało ONZ... kolejna agenda NWO.

Dodatkowo wykreowano terrorystów a ludzie boją się śmierci więc, żeby pokonać terroryzm trzeba coś zrobić a najlepiej jeszcze bardziej zabrać nam wolność i najlepiej scentralizować działania wokół różnych unii bo... przecież tylko bezpieczeństwo i spokój może zagwarantować jakaś forma rządów ponadnarodowych,  a więc superpaństwo europejskie a później rząd światowy jako jedyne panaceum na spokój... czyli niewolnictwo ma być od tamtego momentu jawne a ludzie będą rządzeni przez takich idiotów jak dzisiejsza wierchuszka UE.

Czy w tym kontekście można się tedy dziwić reakcji unijnych przywódców na Brexit. To też "pionki w grze" i realizują to, co mają nakreślone przez mędrców-szaleńców. Na wyjście UK z UE ich reakcja to jeszcze więcej unii w unii i stworzenie superpaństwa oraz nawoływanie do jak najszybszego opuszczenia przez UK UE. Wielu komentatorów dziwi się takiej reakcji, bo jest po prostu nielogiczna i głupia... ale jeżeli popatrzymy na to z punktu widzenia NWO to ta reakcja staje się całkiem logiczna... Nieprawdaż?

Idąc dalej "teorią spiskową". W planach szaleńców UK ma pełnić zupełnie inną rolę niż pozostałe lądowe kraje pozostające w UE. Pamiętajmy, że to jest mocarstwo finansowe i gospodarcze z bronią jądrową oraz ma relatywnie bliższe kontakty z USA niż z samą UE. Nieprzypadkowo status UK zawsze był trochę inny i korzystniejszy dla UK w UE niż w przypadku innych krajów. Referendum też nie było zapewne przypadkowe a jego wynik można było przewidzieć... inaczej niż np. w Austrii. Przecież w UE nie ma demokracji i jest realizowana prosta stalinowska zasada: "nie ważne kto i jak głosuje, ważne kto liczy głosy". W takim ujęciu można się zastanowić, czy Brexit po prostu nie był odgórnie zaplanowany a reakcja unijnych przywódców wydaje się to tylko potwierdzać.

W przypadku Polski źle policzono, pomylono się i nie doceniono Ruchu Kontroli Wyborów oraz polskiego społeczeństwa. O ile można założyć, że A. Duda wygrał bardziej niż to jest nam podane w oficjalnych wynikach i już nie można było nic z tym zrobić a ponadto windowano sondaże B. Komorowskiego do niebotycznych rozmiarów (pamiętacie michnikową pijaną zakonnicę w ciąży?), to samodzielna wygrana PiS-u była wstrząsem i naprawdę źle policzono. Po wygranej A. Dudy nastąpił atak na TK wykonany przez B. Komorowskiego, samo TK i PO... Chyba jest jasne po co? Aby zneutralizować albo i obalić A. Dudę i wszystkie inicjatywy PiS-u, który miał stworzyć jakąś znów odśrodkowo "zgniłą koalicję" jak w 2005-2007. Reakcja na wygraną PiS-u była i jest histeryczna a dodatkowo PiS udaremnił plany wykorzystania TK do "kreciej roboty". Stąd te dzisiaj KOD-y czy Nowoczesne i ich zdrada poprzez donoszenie na Polskę.

A reakcja unijnych przywódców jest taka jaka być powinna z punktu widzenia szaleńców NWO. Będą robili wszystko, aby ten nasz rząd obalić a Polska mogła być zalana falą islamu i do końca straciła swoją suwerenność i niezależność zgodnie zresztą z postulatem "więcej unii w unii".

Z tym, że sytuacja geopolityczna zmieniła się i cały czas ewaluuje. Nastroje w Europie są coraz bardziej antyunijne a są jeszcze Chiny i kraje BRICS. Polski rząd zagrał dość ostro podpisując umowy dwustronne z Chińczykami w sprawie Jedwabnego Szlaku i udziału w chińskim banku inwestycyjnym (wbrew zaleceniom unijnym i USA) a poza tym dodatkowo jeszcze podpisano wiele umów dwustronnych podczas wizyty Prezydenta Chin w przeddzień Brexitu.  To jest majstersztyk a Pekin inwestycję Jedwabnego Szklaku ma  przygotowaną od dawna w najdrobniejszych szczegółach a Polska ma być centrum dystrybucyjnym na całą Europę i o ile rządy w Polsce się nie zmienią to jest już pewne. To stawia nas w innej sytuacji i mamy nowe atuty a poza tym możemy być może oprzeć się atakowi G. Sorosa na złotego dzięki pomocy właśnie Chin.

Warto w tym kontekście obejrzeć chiński film promocyjny Jedwabnego Szlaku (funkcjonuje od przeszło pół roku a powstał po wizycie prezydenta A. Dudy w Chinach).

https://youtu.be/8sUG8IFcm2o

Sądzę, że mimo starań garstki szaleńców ich plany się nie powiodą. Nie może być tak, że jakaś kilkudziesięcioosobowa grupa uważająca się za elitę wybraną może zniewolić miliardy ludzi. A poza tym lewcko-demoliberalne superpaństwo Europa też się nie uda. Upadło Cesarstwo Rzymskie, upadł ZSRR (inny wytwór NWO - Rewolucja Bolszewicka była wspierana m.in przez Rothschildów), upadnie i UE (Związek Socjalistycznych Republik Europejskich) w dzisiejszym kształcie i powrócimy do Europy Ojczyzn a plany światowej finansjery legną w gruzach.

Oby... o co ciągle trzeba się modlić...

I to na tyle dzisiejszego spiskowania.

P.S.
Jestem całkowicie rozbawiony, gdy widzę Junkera całującego w czółko innych albo klepiącego lub całującego policzki. To jakieś prymitywne jest i po prostu bez klasy... ale czego wymagać po tych elitkach unijnych, lewackich elitkach... Breżniew też całował Honnekera, Gierek też coś tam... Typowa komunistyczna bolszewia...

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com