Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rząd Światowy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rząd Światowy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 30 września 2019

Moja spiskowa teoria zarządzania światem

Analizując szczególnie historię świata ostatnich 100 lat trudno nie zadać sobie pytania dotyczącego naszego szaleństwa we własnej autodestrukcji. Dwie wojny światowe, komunizm, nazizm, terroryzm, wszelkie fundamentalizmy, globalizm, kryzysy polityczno-ekonomiczne i ciągła walka homo sapiens z... homo sapiens skłaniać winny nas wszystkich do poszukiwania i zrozumienia przyczyn oraz sensu dokonywania przez nas zbiorowego samobójstwa.

Ciekawa musiałaby być ocena nas - ludzi przez inne żyjące na Ziemi żywe stworzenia. One walczą między sobą jednostkowo o przywództwo w stadzie, ale nawet wygrani nie zagryzają stada po swoim zwycięstwie, nie niszczą swojego gatunku... Czy dajmy na to lwy polują na inne lwy lub tygrysy na inne tygrysy? Przykładów można by mnożyć, ale sprowadzają się one do jednej konstatacji: każdy żywy ziemski gatunek naturalnie dąży do przetrwania, rozwoju i zachowania własnego siebie...

Wydawać by się mogło, że ludzie w swojej masie winni również dbać o zachowanie ludzkiego gatunku, o jego rozmnażanie, szczęście i spokojny rozwój, o zdominowanie innych gatunków... Niestety niszczymy samych siebie... Dlaczego?

Zapewne odpowiedzi można poszukiwać różnorakich... Ja jednak pozwolę sobie na przeprowadzenie pewnej hipotetycznej analizy przyczynowo-skutkowej powodującej powstanie i narastanie procesu samozagłady ludzkości w obecnej formie. To będzie tylko moja, całkiem subiektywna ocena współczesnych dziejów świata, która może być przez wielu postrzegana jako próba nadania im cech swoistej - właśnie szaleńczej - tzw.: "spiskowej teorii zarządzania światem".

Zdaję sobie sprawę z jej ułomności i potencjalnej fikcyjności. Niemniej wydaje mi się, iż każdy człowiek  ma prawo do indywidualności myślenia a opinie oraz argumenty innych myślących samodzielnie ludzi mogą wpłynąć również na zmianę czy korektę jego dotychczasowego rozumowania.

Ten możliwy pluralizm myśli, opinii i dyskusji jest przecież chyba kwintesencją szeroko pojmowanej wolności ludzkiej, która była czynnikiem rozwoju i fundamentem ukształtowania się dotychczasowego ludzkiego świata, ludzkiej cywilizacji, cywilizacji opartej tak naprawdę na prawie naturalnym, który winniśmy przestrzegać w życiu doczesnym a nie promować czegoś co zaprzecza tym prawom jak np. anaturalne środowiska LGBTQ+.

Powracając do naturalności świata zwierząt, możemy w uproszczeniu stwierdzić wstępnie, że ludzie - niszcząc siebie nawzajem - działają wbrew naturze. W przyrodzie jednak poszczególnymi gatunkami i ich stadami kierują przywódcy, którzy realizują naturalne cele rozwoju i przetrwania własnych trzódek...

Przyczyn więc samozniszczenia gatunku ludzkiego należy szukać w postawach i działaniach ich przywódców. Zastanawiając się zatem nad przyczynami doprowadzania przez owych przywódców do anaturalnego wyniszczania przedstawicieli własnego gatunku należałoby wskazać na ich trojaki charakter, który można przedstawić  za pomocą następujących tez:

1. Przywódcy zarządzający gatunkiem ludzkim są ludźmi chorymi psychicznie, psychopatycznymi szaleńcami, mesjanistycznymi mitomanami i megalomanami,
2. Przywódcy zarządzający gatunkiem ludzkim są przestępcami,
3. Przywódcy zarządzający gatunkiem ludzkim nie są przedstawicielami gatunku ludzkiego lub za takowych się uważają.

Tezy należy udowadniać logicznie powiązanymi ze sobą faktami i ciągami zdarzeń, co postaram się w kolejnych - rozłożonych czasowo - wpisach udowodnić...

Jako zaś swoistą kontynuację niniejszej prolegomeny (wprowadzenie z uwagami wstępnymi) chciałbym jedynie skonstatować, że obecnie mamy do czynienia ze zjawiskiem swoistego połączenia w/w treści tez, których efektem synergii (nowej wartości dodatkowej) jest obecne zarządzanie gatunkiem ludzkim przez hermetyczne jednostki lub ich zespoły charakteryzujące się endogennym i/lub egzogennym psychopatycznym szaleństwem połączonym z mesjanistycznym gloryfikowaniem ponadświadomości oraz realną przestępczością, a także uważające siebie za inny gatunek żywego stworzenia (wyższą, ulepszoną, wybraną, inną formę ssaków naczelnych - nadludzi).

Celną - choć jeszcze niepełną - charakterystykę tak pojmowanych przywódców przedstawia  prof. Andrzej Łobaczewski, który napisał m.in.: "...W każdym kraju świata osobnicy psychopatyczni i część innych dewiantów tworzą ponerogennie aktywną siatkę porozumień, po części wyobcowaną z więzi społecznej normalnych ludzi. Wydaje się także, że pewna inspiracyjna rola psychopatii właściwej w tej siatce jest zjawiskiem powszechnym. W poczuciu swojej odmienności zdobywają oni specyficzne doświadczenie życiowe i odkrywają swoje odmienne sposoby działania i walki o byt. Ich świat pozostaje zawsze podzielony na "my i oni", na ich światek o swoistych prawach i obyczajach i tamten świat im obcy, który ma swoje przemądrzałe idee i obyczaje, wedle których oni bywają moralnie potępiani. Ich poczucie honoru, szczególnie tych inspiratorów, nakazuje im oszukiwać i wyszydzać tamten świat ludzki, obiecać, zapewnić, podpisać, a niczego nie dotrzymać, jest postępowaniem właściwym. Przecież "tamci" są komicznie naiwni. Uczą się także i tego, jak ich osobowości mogą wpływać traumatyzująco na ludzi normalnych i wyzyskiwania tego jako środka terroru użytecznego dla osiągania swoich celów. Ten podział na dwa światy jest trwały i nie znika nawet wtedy, kiedy udało się im zrealizować ich marzenie młodości i zdobyć władzę nad "masami" ludzi normalnych. Jest to tragiczny dowód biologicznego uwarunkowania tego dziwnego podziału..."

Trudno nie zgodzić się z taką ich charakterystyką, niemniej należałoby zastanowić się czy można ograniczyć się jedynie do stwierdzenia, że tacy przywódcy istnieją rozłącznie "w każdym kraju świata". Moim zdaniem nie i sądzę, że w mojej ich ocenie nie będę osamotniony. Uważam bowiem, że  istnieje forma zorganizowanego zarządu światowego gromadzącego owych szaleńców i psychopatów, czyli coś na kształt Rządu Światowego.

Konstruują swoje mitomańsko-mesjanistyczne strategie działania od dawna są zdolni mordować miliony (o ile nie miliardy) ludzi w imię ziszczenia się ich chorych wizji i zrealizowania ohydnych celów... Wszak są "inni", lepsi, wybrani...

Traktują świat jako swoje przedsiębiorstwo i niestety - dzięki swoistej a'la mafijnej wewnętrznej strukturze organizacyjnej spowijanej pajęczyną mesjanistycznego zła -  jak dotąd skutecznie. Z pewnością też jednym z wierzchołków tej zarządczej piramidy jest pewien rodzaj szerokiego (nie wąskiego) Zarządu, który spotyka się raz do roku na posiedzeniach Bilderbegów...

Ich świat jest oderwany od naszego. Działają w jakiejś aberracyjnej, wyimaginowanej przez siebie rzeczywistości pełnej sławetnych już określeń i symbolizmów jak np: sowa, ryt, 13-tka, pięcioramienna gwiazda, wszystkowidzące oko, znaki z obszaru kabały, NWO, wolnomularze trzydziestego stopnia, itd... Traktując innych ludzi jako podgatunek opierają zarządzanie nimi na gloryfikacji pieniądza (lichwie, możliwości jego swobodnej kreacji, sterowaniem jego podażą) oraz na bezwzględnym niszczeniu wszelkich przejawów naturalnych więzów międzyludzkich i wewnętrznych wartości duchowych przez nich (ludzi) reprezentowanych (wiara, rodzina, tradycja, naród, państwo, ojczyzna, honor, Bóg, naturalny męsko-damski biologiczny rozwój płciowy).

Oni naprawdę są obłąkani i w swym szaleństwie szalenie niebezpieczni dla egzystencjalnej przyszłości ludzkości. Teraz przystąpili do likwidacji Europy i źródeł współczesnej cywilizacji: Aten, Rzymu i Paryża... Starożytna Grecja i Demokracja Ateńska , Starożytny Rzym a dziś stolica znienawidzonego katolicyzmu, czy Nowożytny Paryż z jego kulturą i sztuką.... Następnie zapewne będzie reszta Europy z Polską, dla której szykują coś być może w rodzaju swojej siedziby...

Poszczególne narody czy idee są tylko ich narzędziem, np. sami hitlerowscy Niemcy czy komunistyczni Bolszewicy w XX wieku byli tylko ich wykonawcami  realizującymi ich chore cele poprzez - stworzone też przez nich - marksistowski nazizm czy marksistowski komunizm. Sądzę, że w tym miejscu symptomatyczne będzie przytoczenie dwóch przemyśleń dokonanych przez K. Marksa i jednego przez F. Engelsa.  K. Marks: "Klasy i rasy, które są zbyt słabe, żeby opanować nowe warunki życia, muszą zniknąć..." [1]; "Współczesna generacja przypomina tych Żydów, których Mojżesz prowadził poprzez dziką pustynię. Ta generacja musi nie tylko, że zdobyć nowy świat, musi ona także zginąć w celu zrobienia miejsca tym ludziom, którzy będą w stanie tworzyć ten nowy świat" [2]; F. Engels: "Następnie, odbędzie się tam walka, nieubłagana walka na śmierć i życie przeciwko tym Słowianom, którzy zdradzą naszą rewolucję; będzie to unicestwiająca walka oraz bezwzględny terror — nie w interesie Niemiec, lecz w interesie tej rewolucji!" [3]. Dogłębnie zanalizowawszy sens tych wypowiedzi i wynikające z nich działania, można spróbować inaczej zrozumieć wiele okrucieństw komunizmu i nazizmu...

Dzisiaj zaś króluje wymyślony także przez nich globalizm ze swoim chorobliwym unionizmem. Szeroko pojmowany globalizm (zarówno w obszarze ideologicznym, jak i gospodarczym) jest - moim zdaniem - pewną wyższą, twórczą formą zespalającą w jeden organizm  tzw.: kapitalistyczny korporacjonizm i tzw.: państwowy, totalitarny socjalizm (komunizm).

Tymi globalnymi totalitarystami - według mnie - są właśnie owi nieliczni obłąkani szaleńcy, którzy - szczególnie poprzez ubezwłasnowolnienie ludzi mamoną oraz metodami inżynierii psycho-socjologicznej - są w stanie omamić swoimi chorymi ideami i zaprogramować wielkie masy nieświadomych ludzi. Ciekawe, że jednym z głównych twórców socjologii, a tym samym inżynierii socjologicznej (propagandy) był nie kto inny jak... K. Marks...

Tak pojmowany globalizm jest więc kontynuacją eksperymentów "szaleńców" prowadzących do totalitaryzacji świata, jego zunifikowania, zhomogenizowania i centralnego sterowania nim. Jest ziszczeniem - promowanej kiedyś usilnie przez amerykańskich ekonomistów - tzw. teorii konwergencji, czyli nieuchronności wzajemnego zbliżania oraz jednoczenia się kapitalizmu i socjalizmu w jedną systemową całość opartą na "sprawiedliwym" podziale dóbr. Zauważmy, że w samej Europie było sobie kiedyś EWG i RWPG. Pierwsze a'priori oparte było na zasadzie wzajemnej równoprawnej współpracy w zakresie wolnego przepływu towarów, kapitału i ludzi. Były granice a umowy zawierane były przede wszystkim bilateralnie pomiędzy dwoma państwami. Drugie zbudowane zostało na centralizacji władzy w jednym ośrodku: sowieckiej Moskwie. Stworzono federacyjny ZSRR, który dziś twórczo realizuje się w postaci Unii Europejskiej. Istniało wówczas też - co niektórzy może zapomnieli lub nie wiedzą - unijno-kimunistyczne Euro, czyli tzw.: "rubel transferowy", którym  rozliczano transakcje w handlu zagranicznym pomiędzy krajami RWPG... Do jakiej formy organizacyjnej bliżej dziś UE... EWG czy RWPG? Pytanie chyba retoryczne...

Doprawdy... Nie mogę wyjść z podziwu i jestem zakłopotany naszą - występującą w większości krajów postkomunistycznych - bezmyślnością.  Narody Krajów Zachodniej Europy nie zaznały komunizmu i RWPG czy też Układu Warszawskiego. My tak... I jakże się cieszyliśmy, że ponownie wchodzimy do tej samej, ale jeszcze perfidniej antynarodowo i totalitarnie płynącej rzeki... Jak dobrze, że się pod rządami PiS-u otrząsnęliśmy tak jak Węgrzy. Nasze kraje zawsze były geopolitycznie i mentalnie daleko od komunizmu... W Unii zawsze i coraz bardziej sceptyczni są Brytyjczycy (czeka nas Brexit), Holendrzy, nawet Francuzi, Austriacy, Włosi, niektóre kraje dawnych republik sowieckich czy ogółem kraje Trójmorza i V4,  którzy w porę - choć jeszcze nie do końca - nie pozwolili przejąc u siebie władzy przez antydemokratycznych chyba reprezentantów owych nadludzi, uzurpujących sobie prawo panowania nad światem... Światełka zabłysły... i mam nadzieję, że dołączą inni.

Wspomniałem, że zaczęło się burzenie Europy od Aten i Rzymu... Teraz rządzą tam byli finansowi technokraci, współpracownicy międzynarodowego giganta finansowego Goldman Sachs a tak naprawdę przedstawiciele chyba owej "aberracyjnej sekty zarządu światowego". Walutą unijną zarządzają z EBC również byli współpracownicy tego banku lub innych największych i będących pod wpływem NWO... Najbardziej prześmiewcze i makiaweliczne jest jednak to, że właśnie ów bank (wraz z innymi) jest odpowiedzialny za kryzys w USA (2008) oraz nadchodzący i już trwający lub od dawna zapowiadany kolejny kryzys w Europie... Doprawdy... świat orwelowski w czystej postaci, gdzie "złodziej krzyczy: łapać złodzieja i biegnie pierwszy a wszyscy wraz z nim w te pędy" albo "puszczający bąka woła: ale śmierdzi! Kto to zrobił? I wskazuje winnego z czym wszyscy się zgadzają".

Mam nieprzeparte wrażenie, że obecną Unię Europejska i walutę Euro wykreowano tylko po to, aby zniszczyć Europę i  wszelką - umocowaną 1000 letnimi więzami - państwowość, narodowość, chrześcijańskie wartości, języki, kulturę, itd. Dziś przecież w stosunkowo najlepszej sytuacji gospodarczej   są europejskie kraje z narodową walutą (w tym Polska), gdzie nie wystarczająco jeszcze sięga ramię koszmarnego EBC. Ale przecież w głowach "nadludzi" roją się pomysły stworzenia wielu unii na różnych kontynentach (zob: http://krzysztofjaw.blogspot.com/2012/02/co-nas-czeka-jeden-rzad-swiatowy.html)

Co będzie dalej? Moim zdaniem próba doprowadzenia do ogólnoświatowego chaosu by - przewrotnie - w imię jego opanowania wprowadzić rządy absolutne, Nowy Porządek Świata (NWO)...

A ja się nieraz dziwię... Przecież wielu z nas zatroskanych o losy ludzkości nas przestrzegało, na pewno też byli i wśród nich reprezentanci "szaleńców": ich megalomania i mitomania, ich mistyczne szaleństwo musiały znaleźć jakieś ujście... Może warto powrócić do takich książek i opowiadań jak: "1984", "Folwark Zwierzecy czy "Harrison Bergeron" oraz filmów i programów: Truman Show, Matrix, Harrison Bergeron, nasza Seksmisja, Big Brother i inne?

Dziś wielu z "uzurpatorów nadczłowieczeństwa" oficjalnie już przekazuje nam, że niemal dopięli celu... W sieci dostępne jest wiele filmów o NWO, jest Alex Jones i inni... Nie łudźmy się jednak... Bez zgody "szaleńców" te tajemnice nigdy nie ujrzałyby światła dziennego a poza tym sami tworzą odium tajemniczości i nieuchronności dziejowej swoich przedsięwzięć... A może kreują fikcję w celu jej uprawdopodobnienia i wywołania w nas marazmu bezsilności?

Jest tylko nadzieja, że dobro zawsze zwycięża i w czasach ewentualnego chaosu to dobro zwycięży już ostatecznie, zwycięży człowieczeństwo...

A poza tym to mam nadzieję, że to wszystko fikcja lub tylko wytwór szalonych psychicznie umysłów, dewiantów, pospolitych przestępców i opętanych... Jeżeli zaś jakaś część jest prawdą to przecież miejsce szaleńców jest w odpowiednich szpitalach, przestępców w więzieniach, opętanymi niech zajmą się egzorcyści a grzesznikami spowiednicy. Tym bardziej, że w porównaniu do miliardów istnień ludzkich, miliardów zdrowych ziarn ci hipotetyczni szaleńcy stanowią liczebnie jeno kilka marnych plew...

cdn...

P.S.
Niniejszy post jest uzupełnionym, poprawionym i rozszerzonym reprintem mojego tekstu z lutego 2014 roku (https://krzysztofjaw.blogspot.com/2014/02/moja-spiskowa-teoria-zarzadzania.html). Przypominam go, gdyż w najbliższym czasie opublikuję kolejne części niniejszego artykułu i lepiej się odnosić do tekstu poprawionego o 5 letnią przeszłość niż do tekstu oryginalnego.

[1] "We have no compassion and we ask no compassion from you. When our turn comes, we shall not make excuses for the terror." Zob."Suppression of the Neue Rheinische Zeitung," Neue Rheinische Zeitung, May 19, 1849. Zob. także"The revolution of 1848–49: articles from the Neue Rheinische Zeitung", International Publishers, 1972, s. 254.

[2] "The classes and the races too weak to master the new conditions of life must give way…", Marx People’s Paper, April 16, 1856, Journal of the History of Idea, 1981.

[3] "The present generation resembles the Jews whom Moses led through the wilderness. It must not only conquer a new world, it must also perish in order to make room for people who will be equal to a new world." Zob.: Gyorgy Lukacs "History and Class Consciousness" (Historia , MIT Press, 1972, p. 315. Zob. także: Andrzej Walicki"Marxism and the Leap to the Kingdom of Freedom: The Rise and Fall of the Communist Utopia", Stanford University Press, 1997, s. 14.


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

Post jest chroniony prawem autorskim. Może być kopiowany w całości lub w części jedynie z podaniem źródła tekstu na bloggerze lub innym forum, gdzie autorsko publikuję. Dotyczy to również gazet i czasopism oraz wypowiedzi medialnych, w których konieczne jest podanie moich personaliów: Krzysztof Jaworucki, bloger "krzysztofjaw".

środa, 29 czerwca 2016

Szaleńcy NWO realizują swoje cele...ale przegrają!


NWO - Nowy Porządek Świata. Wielki plan światowej elity finansowo-korporacyjnej oraz szemranych i tajnych organizacji w stylu Iluminatów czy Masonów oraz organizacji parasatanistycznych, do których często te elity należą.

Teraz element wykonawczy palnu realizowany jest przez tzw. Radę Stosunków Zagranicznych (CFR - Council on Foregin Relations) założoną w Nowym Jorku  przez bankiera słusznego pochodzenia Paula Moritza Warburga, który był jednym z inicjatorów powstania amerykańskiego koszmaru czyli prywatnego banku emisyjnego USA (FED) oraz swego czasu szef amerykańskiego odziału firmy I.G. Farben, która później wsławiła się się współpracą z niemieckimi nazistami i produkcją Cyklonu B.

Kolejnym organem jest tzw. Komisja Trójstronna (Trilateral Commission) założona oczywiście przez również słusznego etnicznie przemysłowca Dawida Rockefelera przy wsparciu Zbigniewa Brzezińskiego. Zrzesza prywatne osoby z całego świata i przez wielu jest uważana za swoisty fundament przyszłego Rządu Światowego a wielu z członków jest również też członkami CFR. Kolejnym ciałem wykonawczym jest oczywiście Grupa Bilderberg założona przez masona (żydowska loża B'nai B'rith) niemiecko-polsko-i prawdopodobnie żydowskiego pochodzenia Józefa Hieronima Retingera. To jedna z bardziej tajemniczych postaci, o której w sumie mało wiemy. Polskie AK wydało na niego podczas  II WŚ wyrok śmierci, ale mimo prób nie został wykonany. J. Retinger był doradcą W. Sikorskiego i towarzyszył mu zawsze w podróżach... oprócz tej jednej, kiedy nastąpiła katastrofa w Giblartarze. Podejrzewano go, że był agentem brytyjskim a także sowieckim. Po wojnie szara eminencja unio-europejska.

Kolejnym, tym razem europejskim ciałem wykonawczym NWO jest Europejska Rada Spraw Zagranicznych (European Council on Foreign Relations - ECRF). Została założona w 2007 roku m.in. przez G. Sorosa za pośrednictwem jego Open Society Foundation.

Oczywiście we wszystkich tych organizacjach przewija się też nazwisko Rothschild w różnych konfiguracjach... a tych Rothschildów jest osobowo sporo.


Swego czasu o projekcie NWO napisałem notkę pt. "Co nasz czeka? Jeden Rząd Światowy (http://krzysztofjaw.blogspot.com/2012/02/co-nas-czeka-jeden-rzad-swiatowy.html). Skupiłem się na opisie powolnego tworzenia na świecie różnorodnych międzynarodowych (ponadnarodowych) unii: od unii północnoamerykańskiej do unii afrykańskiej. Wszystkie one mają podobne cele jak obecna Unia Europejska a proces ich tworzenia jest dość mocno zaawansowany, choć są różnice pomiędzy stopniem ich realizacji w różnych częściach świata.

Wtedy jeszcze nie przewidziałem, że nastąpi tak duży najazd islamski na Europę. Też napisałem wiele notek na ten temat, skupiając się na roli A. Merkel i politykach unijnych oraz na specyficznej roli G. Sorosa w imporcie do Europy muzułmanów.

Dziś piszę o czymś ponad to, co dzieje się w Europie. Idąc tym tokiem rozumowania można zaryzykować twierdzenie, że decyzja A. Merkel nie była przypadkowa i ona też jest po prostu realizatorką planu kilkudziesięciu szaleńców, którzy chcą po prostu jednego beznarodowego, multikulturowego społeczeństwa bez państw i narodów, bez granic, bez suwerenności poszczególnych krajów, bez wiary, bez rodziny, bez tradycji i patriotyzmu, bez demokracji, czyli po prostu Jednego Rządu Światowego.

Ich cel importu islamu do Europy jest w sumie prosty a sposób działania nie zmienił się w sumie od przeszło 200 lat i jest skutecznie realizowany zgodnie z ich założeniami. Islamiści mają zdezintegrować narody Europy. Mają wymieszać rasy i religie a przy okazji zniszczyć chrześcijaństwo. Ma być multi-kulti oraz zniszczenie narodów i państw. Stąd taki nacisk KE na relokację uchodźców za wszelką cenę a powstały chaos ma doprowadzić do powstania elity, która ma zapobiec temu chaosowi, choć sama go wywołała. To normalny sposób ich działania: wywołać chaos, kryzysy a tym samym strach ludzi i to w taki sposób, żeby oni sami chcieli pomocy. Tak jest od lat. Wszelkie kryzysy finansowe tak powstają, Rewolucja Francuska tak powstała, podobnie jak Bolszewicka i jak I i II WŚ. Po nich powstało ONZ... kolejna agenda NWO.

Dodatkowo wykreowano terrorystów a ludzie boją się śmierci więc, żeby pokonać terroryzm trzeba coś zrobić a najlepiej jeszcze bardziej zabrać nam wolność i najlepiej scentralizować działania wokół różnych unii bo... przecież tylko bezpieczeństwo i spokój może zagwarantować jakaś forma rządów ponadnarodowych,  a więc superpaństwo europejskie a później rząd światowy jako jedyne panaceum na spokój... czyli niewolnictwo ma być od tamtego momentu jawne a ludzie będą rządzeni przez takich idiotów jak dzisiejsza wierchuszka UE.

Czy w tym kontekście można się tedy dziwić reakcji unijnych przywódców na Brexit. To też "pionki w grze" i realizują to, co mają nakreślone przez mędrców-szaleńców. Na wyjście UK z UE ich reakcja to jeszcze więcej unii w unii i stworzenie superpaństwa oraz nawoływanie do jak najszybszego opuszczenia przez UK UE. Wielu komentatorów dziwi się takiej reakcji, bo jest po prostu nielogiczna i głupia... ale jeżeli popatrzymy na to z punktu widzenia NWO to ta reakcja staje się całkiem logiczna... Nieprawdaż?

Idąc dalej "teorią spiskową". W planach szaleńców UK ma pełnić zupełnie inną rolę niż pozostałe lądowe kraje pozostające w UE. Pamiętajmy, że to jest mocarstwo finansowe i gospodarcze z bronią jądrową oraz ma relatywnie bliższe kontakty z USA niż z samą UE. Nieprzypadkowo status UK zawsze był trochę inny i korzystniejszy dla UK w UE niż w przypadku innych krajów. Referendum też nie było zapewne przypadkowe a jego wynik można było przewidzieć... inaczej niż np. w Austrii. Przecież w UE nie ma demokracji i jest realizowana prosta stalinowska zasada: "nie ważne kto i jak głosuje, ważne kto liczy głosy". W takim ujęciu można się zastanowić, czy Brexit po prostu nie był odgórnie zaplanowany a reakcja unijnych przywódców wydaje się to tylko potwierdzać.

W przypadku Polski źle policzono, pomylono się i nie doceniono Ruchu Kontroli Wyborów oraz polskiego społeczeństwa. O ile można założyć, że A. Duda wygrał bardziej niż to jest nam podane w oficjalnych wynikach i już nie można było nic z tym zrobić a ponadto windowano sondaże B. Komorowskiego do niebotycznych rozmiarów (pamiętacie michnikową pijaną zakonnicę w ciąży?), to samodzielna wygrana PiS-u była wstrząsem i naprawdę źle policzono. Po wygranej A. Dudy nastąpił atak na TK wykonany przez B. Komorowskiego, samo TK i PO... Chyba jest jasne po co? Aby zneutralizować albo i obalić A. Dudę i wszystkie inicjatywy PiS-u, który miał stworzyć jakąś znów odśrodkowo "zgniłą koalicję" jak w 2005-2007. Reakcja na wygraną PiS-u była i jest histeryczna a dodatkowo PiS udaremnił plany wykorzystania TK do "kreciej roboty". Stąd te dzisiaj KOD-y czy Nowoczesne i ich zdrada poprzez donoszenie na Polskę.

A reakcja unijnych przywódców jest taka jaka być powinna z punktu widzenia szaleńców NWO. Będą robili wszystko, aby ten nasz rząd obalić a Polska mogła być zalana falą islamu i do końca straciła swoją suwerenność i niezależność zgodnie zresztą z postulatem "więcej unii w unii".

Z tym, że sytuacja geopolityczna zmieniła się i cały czas ewaluuje. Nastroje w Europie są coraz bardziej antyunijne a są jeszcze Chiny i kraje BRICS. Polski rząd zagrał dość ostro podpisując umowy dwustronne z Chińczykami w sprawie Jedwabnego Szlaku i udziału w chińskim banku inwestycyjnym (wbrew zaleceniom unijnym i USA) a poza tym dodatkowo jeszcze podpisano wiele umów dwustronnych podczas wizyty Prezydenta Chin w przeddzień Brexitu.  To jest majstersztyk a Pekin inwestycję Jedwabnego Szklaku ma  przygotowaną od dawna w najdrobniejszych szczegółach a Polska ma być centrum dystrybucyjnym na całą Europę i o ile rządy w Polsce się nie zmienią to jest już pewne. To stawia nas w innej sytuacji i mamy nowe atuty a poza tym możemy być może oprzeć się atakowi G. Sorosa na złotego dzięki pomocy właśnie Chin.

Warto w tym kontekście obejrzeć chiński film promocyjny Jedwabnego Szlaku (funkcjonuje od przeszło pół roku a powstał po wizycie prezydenta A. Dudy w Chinach).

https://youtu.be/8sUG8IFcm2o

Sądzę, że mimo starań garstki szaleńców ich plany się nie powiodą. Nie może być tak, że jakaś kilkudziesięcioosobowa grupa uważająca się za elitę wybraną może zniewolić miliardy ludzi. A poza tym lewcko-demoliberalne superpaństwo Europa też się nie uda. Upadło Cesarstwo Rzymskie, upadł ZSRR (inny wytwór NWO - Rewolucja Bolszewicka była wspierana m.in przez Rothschildów), upadnie i UE (Związek Socjalistycznych Republik Europejskich) w dzisiejszym kształcie i powrócimy do Europy Ojczyzn a plany światowej finansjery legną w gruzach.

Oby... o co ciągle trzeba się modlić...

I to na tyle dzisiejszego spiskowania.

P.S.
Jestem całkowicie rozbawiony, gdy widzę Junkera całującego w czółko innych albo klepiącego lub całującego policzki. To jakieś prymitywne jest i po prostu bez klasy... ale czego wymagać po tych elitkach unijnych, lewackich elitkach... Breżniew też całował Honnekera, Gierek też coś tam... Typowa komunistyczna bolszewia...

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

poniedziałek, 5 stycznia 2015

Bezsens naszych politycznych emocji i dokonywanych wyborów?

Trochę smutno, refleksyjnie i nieco prowokacyjnie...

Mamy początek roku 2015, roku politycznych wyborów prezydenckich i parlamentarnych.

I chyba my wszyscy - choć trochę zaangażowani politycznie - podsycani przez media i polityków, cały czas ekscytować będziemy się polską walką polityczną pomiędzy PO i PiS oraz innymi ugrupowaniami politycznymi. Jak zwykle oceniać będziemy, w większości z wielkim zaangażowaniem i emocjami, fatalne rządy Platformy Obywatelskiej i PSL. Emocje zapewne będą ogromne, podobne do tych, które rozpalały nas do czerwoności podczas ostatnich wyborów samorządowych i tuż po nich, kiedy okazało się, że w dużej mierze zostały one sfałszowane...

Nam wszystkim wydaje się, że takie emocje są ze wszech miar naturalne i nawet konieczne do trwania demokracji, ale przecież demokracji tak naprawdę nie mamy a nasz wybór jest w sumie nieistotny i bezsensowny.

Nasze zaangażowanie polityczne jest niczym "bicie piany" i z zewnątrz wygląda jak zabawa dzieci w piaskownicy... piaskownicy, którą kontrolują i pilnują wyznaczeni "dorośli" mający swoje siedziby raczej poza granicami Polski.

Tak naprawdę bowiem przecież nie ma znaczenia kto wygra wybory prezydenckie! Czy B. Komorowski, czy A. Duda czy też jakaś nowa "zjawa" polityczna! Nie ma też większego znaczenia kto wygra wybory parlamentarne! Czy PO, czy PiS czy Polska Partia Miłośników Zorzy Polarnej...

...bo tak naprawdę Polska dzisiaj nie ma nic istotnego i strategicznego do powiedzenia na temat wyboru swojej polityki wewnętrznej i międzynarodowej...

...realizuje i będzie realizować wszystko to, co UE i mocarstwa światowe sobie wymyślą i rozkażą!

Mam wrażenie, że my cały czas żyjemy czasem przeszłym. Żyjemy złudzeniami, że mamy wpływ na Polskę dzięki naszym decyzjom wyborczym. Żyjemy w jakimś politycznym matrixie...

W momencie jednak podpisania Traktatu Lizbońskiego już niemal nic przecież od nas w sensie globalnym (w tym: makroekonomicznym) nie zależy a przyszłość - jeżeli dalej będziemy pozwalali na dyktat UE - jawi się jeszcze gorzej...

Zwróćmy przeto uwagę, że prawie 80% naszego prawa powstaje w Unii Europejskiej a nami rządzi tak naprawdę Komisja Europejska i Parlament Europejski a nasza Konstytucja jest (ma być?) wedle ustaleń prawnych UE aktem niższego rzędu niż Traktat Lizboński (Konstytucja Europejska).

Więc jakie znaczenie ma nasz Prezydent skoro nadrzędnym nad nim i tak będzie tzw. Prezydent Europy? Więc jakie znaczenie ma nasz Parlament RP skoro jego rola obecnie ogranicza się w większości jedynie do tłumaczenia wytycznych z Unii Europejskiej oraz dostosowywaniu polskiego prawa do unijnego? (na marginesie: tak naprawdę Polski Parlament powinien w 80% składać się z Biura Legislacyjnego ze specjalistami-tłumaczami i prawnikami). Więc jakie znaczenie ma nasz rząd i jego Premier skoro podlega Komisji Europejskiej i jej szefowi?

Czy nietrudno zauważyć, że - z perspektywy brukselskiej i szerzej międzynarodowej - nasze emocjonalne ekscytacje wewnętrznymi wyborami wyglądać będą nieco śmiesznie?

Czy - z perspektywy czasu i obserwując dokąd teraz zmierza UE - nie dociera do nas, że tak naprawdę najważniejszego i najgorszego dla Polski wyboru dokonaliśmy przystępując do takiej a nie innej UE a już ostatecznie przekreśliliśmy swoją tożsamość narodową podpisując Traktat Lizboński!

Polska powoli przestaje istnieć a stajemy się regionem państwa Europa i dzieje się tak na nasze własne życzenie...

Choć może nie tylko nasze, ale przede wszystkim na życzenie "mędrców świata" marzących o mitycznym, jednym, centralnym rządzie światowym.  Ci ludzie są w stanie zrobić wszystko, aby zrealizować swoje cele i niestety je osiągają nawet poprzez odpowiednie manipulowanie społeczeństwami w taki sposób, aby one wierzyły, że mają na coś wpływ i coś od nich zależy, że żyją w demokratycznym świecie a ich emocje polityczne mają jakikolwiek sens...

Czy jest jeszcze wobec tego nadzieja, że my-Polacy będziemy mieli w przyszłości jeszcze jakiś wpływ na swój los? O to samo chyba moglibyśmy zapytać i inne narody zrzeszone w różnych uniach (Co nas czeka? Jeden rząd światowy? - http://krzysztofjaw.blogspot.com/2012/02/co-nas-czeka-jeden-rzad-swiatowy.html).

W takim smutnym nastroju pozdrawiam noworocznie...

P.S.
A może się mylę i nasze emocje, i wybory polityczne mają jednak sens? Może - mimo wszystko a nawet wbrew wszystkim - rok 2015 stanie się w naszym kraju przełomem polityczno-ekonomiczno-społecznym, który uwolni Polskę od zdradliwego układu magdalenkowo-okrągłostołowego oraz od bezrefleksyjnych apologetów niewolniczego charakteru naszej obecności w zniemczonej UE  i  ponadto sprawi, iż w Polsce zaczną rządzić ludzie, którym zależy na naszej Ojczyźnie, na jej wolności, niepodległości i suwerenności? Może jednak nie wszystko stracone? Oby!

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

sobota, 29 listopada 2014

Jak to było naprawdę z końcem komunizmu i plany "mędrców świata"...

Był sobie rok 1989 i tzw. polski "okrągły stół"... Wcześniej była sowiecka "głasnost i pierestrojka", których założenia określił M. Gorbaczow w książce pt.: "Przebudowa i nowe myślenie dla naszego kraju i dla całego świata", opublikowanej w 1988. W niej zawarł de facto strategię przekształcenia ZSRR w państwo niekomunistyczne. Jeszcze wcześniej, bo chyba w 1987 roku (1986?) władca sowiecki obiecał H. Kohlowi przyszłe, ale rychłe zjednoczenie Niemiec w jedno państwo... Później było burzenie "Muru Berlińskiego...

Oczywiście żaden polski "okrąglak" nie byłby możliwy bez tej wspomnianej sowiecko-niemieckiej umowy (gentleman's agreement?) o przyszłym zjednoczeniu Niemiec. Sądzę też, że już wtedy (1986-1989) doszło do swoistego porozumienia pomiędzy tymi państwami a może jeszcze z USA i jej ogólnoświatową syjo-finansjerą... Miał upaść ZSRR i RWPG, natomiast w to miejsce miała powstać nowa forma EWG, czyli obecna Unia Europejska, której zadania w konsekwencji skupione zostały na twórczym rozwijaniu syjo-marksistowsko-komunistyczno-globalistycznych idei: bezpaństwowości, ogólnoświatowej jednorodności narodowej i centralnego zarządzania światem... W przyszłości zaś ma też powstać zapewne Unia Euroazjatycka jako element tworzenia jednorodnego Rządu Światowego (Co nas czeka? Jeden rząd światowy?http://krzysztofjaw.blogspot.com/2012/02/co-nas-czeka-jeden-rzad-swiatowy.html).

Zauważmy... Oficjalnie ZSRR przestał istnieć 26.12.1991 roku. Tego samego roku i również w grudniu (11) parafowano tzw. Traktat z Maastricht, który stał się podstawą dzisiejszej Unii Europejskiej... Warto sobie przypomnieć postanowienia tego traktatu (http://pl.wikipedia.org/wiki/Traktat_z_Maastricht) odnosząc je do rozwiązań obowiązujących wcześniej w ZSRR i RWPG:
a) utworzenie obszaru bez granic wewnętrznych – (identycznie jak pomiędzy republikami ZSRR),
b) umocnienie spójności gospodarczej i społecznej (kohezji) – jak w republikach ZSRR i krajach RWPG,
c) utworzenie Unii Gospodarczej i Walutowej – jak w ZSRR i częściowo w republikach ZSRR;
d) wprowadzenie wspólnej waluty euro od 1 stycznia 1999 roku - prawie identycznej jak tzw.: "rubel transferowy" w RWPG,
e) określenie kryteriów konwergencji - to pewne novum, bowiem do ZSRR i RWPG włączano automatycznie i nie wyznaczano żadnych kryteriów oprócz sfałszowania wyborów i pierwotnego wymordowania elit patriotycznych poszczególnych narodów,
f) potwierdzenie tożsamości Unii na arenie międzynarodowej - w innych warunkach zarówno ZSRR, jak i RWPG miało tożsamość międzynarodową,
g) realizacja wspólnej polityki zagranicznej – obecna minister spraw zagranicznych UE,
h) realizacja wspólnej polityki bezpieczeństwa –   niezrealizowany w UE postulat układu Warszawskiego - Bis,
i) ustanowienie obywatelstwa Unii Europejskiej, narodowość: Europejczyk - obywatel ZSRR, ale nawet Sowieci tylko hipotetycznie zakładali, że Polacy, Węgrzy czy Bułgarzy dobrowolnie zgodzą się na nazywanie ich obywatelami radzieckimi...

Pominąłem w tym porównawczym zestawieniu: rozwój współpracy w dziedzinie wymiaru sprawiedliwości,
rozwój współpracy w dziedzinie spraw wewnętrznych, wzmocnienie ochrony praw, wzmocnienie interesów obywateli państw członkowskich czy utworzenie wspólnego parlamentu oraz prezydenta. Niewątpliwie te kwestie są rozwinięciem marksistowskich idei... do absurdu wskazywanego m.in. przez G. Orwella w książce "1984"...

Dalej nie rozumiem jak rządy i obywatele państw postkomunistycznych mogli się zgodzić na utworzenie innej formy marksistowskiego totalitaryzmu, zwanego teraz globalizmem czy unionizmem... Narody tzw. Europy Zachodnie nie zaznali koszmaru komunizmu, więc trudno było im zrozumieć, jak tragiczna będzie dla nich idea Unii Europejskiej, ale my? Przecież i komuniści i ich kontynuatorzy unio-eurpejscy (unio-amerykańscy, unio-światowi) cel zawsze mieli jeden: stworzenie jednego  bezpaństwowego, zunifikowanego i zhomogenizowanego społeczeństwa zarządzanego "sprawiedliwie" przez jeden ogólny zarząd... Tylko pewne środki i metody dojścia do tegoż celu się onegdaj różniły..

Ale od - umownie - 1990 roku minęło już wiele lat. Twórcy przepoczwarzania się komunizmu w euro-unionizm wtedy mieli po 35-45 lat... Teraz odchodzą powoli na emeryturę a narody Zachodniej Europy zdają się w końcu zauważać, że ta cała UE to ZSRR-Bis, czyli Związek Socjalistycznych Republik Europejskich...

Niestety przez te 25 lat zrealizowano zapewne pierwotne założenia, czyli zbudowano fundamenty pod nowe, jeszcze wyższe od wież WTC (sic - czyżby zburzenie tych wież miało symbolizować upadek starego porządku?), budynki tworzące nową formę światowego zjednoczenia, nowego porządku światowego...

I nie tylko w Europie, ale i w USA czy Rosji i całym świecie... Te wszystkie wojny w Iraku, Kuwejcie, Afganistanie, ten cały terroryzm, bratobójcze mordowanie Semitów przez Semitów w Palestynie, kryzysy ekonomiczne, przygotowania do wojny z Iranem czy Chinami, likwidacja tzw. narodowych przywódców-tyranów, zniszczenie narodów i krajów Europy jako źródła cywilizacji chrześcijańskiej a nawet śmierć polskich elit pod Smoleńskiem... miały i mają chyba doprowadzić do ogólnoświatowego chaosu, likwidacji "starego porządku" i usprawiedliwić potrzebę owego... nowego rozdania, czyli ogólnoświatowego zniewolenia ludzi dla ich - kuriozalnie - dobra...

W Polsce też zauważyć można nowe rozdanie przygotowujące do nowych, podobnych jak przy "okrągłym stole" porozumień na następne lata...

Duchy Marksa, Engelsa a przede wszystkim bezpaństwowi, chorzy "lichwiarze dusz i mamony" śmieją się ludzkości w twarz... Czy na to pozwolimy? Nas-ludzi jest 6 miliardów a ich?

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

piątek, 15 sierpnia 2014

Wierzmy w to, że zwycięży idea Europy Ojczyzn...

Jakże byłoby pięknie gdyby...

... władzę w Europie i na świecie osiągali ludzie ze wszech miar do tego predysponowani a ich wiedza, umiejętność rządzenia, otwartość, transparentność oraz niezłomność w działaniu i popieraniu demokracji była  dla wszystkich oczywistością...

.... w rządzeniu nie liczły się żadne inne pryncypia oprócz tych najważniejszych: narodowych, ojczyźnianych i na końcu europejskich a dobro obywateli było ze wszystkich stron oglądane by zapakować go do torby z napisem: wolność, bezpieczeństwo, rozwój...

... sama władza była niczym wobec losu i woli większości a ta większość decydowałaby o tym, że władza jest w stanie rządzić oraz mieć taką możliwość...

---------------------------------


Jakże pięknie by było, gdyby powyższe stwierdzenia były realną rzeczywistością?

Ale niestety w Europie i chyba również w USA (a może wszędzie) jest zupełnie inaczej.

Ukształtowała się bowiem pewna elita, która zawsze jest u władzy a ludzi zwykłych traktuje jak motłoch do głosowania: w sumie idiotów, których można byle formą reklamową zmanipulować i doprowadzić do stanu, w którym podejmuje się decyzje wyborcze li tylko pod wpływem emocji...

Skupiając się na Europie.

Zwykli Europejczycy od jakiegoś czasu traktowani są po prostu jak orwellowskie istoty, którymi można dowolnie sterować i wręcz traktować jako troglodytów pozbawionych szarych komórek kształtujących te lepsze części mózgu (mam nadzieję, że tak nie jest).

Pamiętamy przecież niechlubne II referendum w Irlandii w sprawie Traktatu Lizbońskiego. Dlaczego ono w ogóle się odbyło? Przecież jedno już wcześniej było i w demokracji zawsze to wystarczało. Wcześniej Traktat ów zmienił  Konstytucję Europejską odrzuconą przez Francuzów i Holendrów. Czysta parodia. Zmieniono nazwę na Traktat i poddano ponownemu głosowaniu (choćby w Parlamentach). Czyż nie jest to tak, że cel został wyznaczony i niezależnie od woli Europejczyków musiał zostać osiągnięty? A co z demokracją? Co z praworządnością?

Naprawdę zwyrodnienie władzy oraz stawanie się przez nią ośrodkiem jedynie słusznych, wprost totalitarnych i komunistycznych w formie, rozwiązań staje się faktem na naszych oczach.    I nieststy przy dużej aprobacie Europejsczyków.

Warto się obudzić politycznie i zatrzymać tę galopującą donikąd europejską "demokratyczną" integrację. Bo jeżeli pozwalamy na traktowanie siebie jak idiotę chociaż raz przy innych, to ci inni później też nas będą traktować tak samo. Więc jeżeli Europejczycy pozwalają chociaż raz zakpić z demokracji to tak naprawdę zezwalają na totalitaryzm. I niezależnie oczywiście od głoszonych poglądów. Fakt złamania demokracji i potraktowania Europejczyków przez ich własną władzę jak bezwolnych idiotów jest faktem i tego nic nie zmieni. A władzy daje argument do dalszych działań i lekceważenia opinii mieszkańców Europy.

Doprawdy. Globalizm informacji i odpowiedni PR oraz publicity połączone z coraz gorszym wykształceniem Europejczyków (działanie celowe) sprawia, że zatracili oni chyba wielowiekowy instynkt samozachowawczy, w wyniku którego dzisiejsza Europa do niedawna była utożsamiana z rozwojem, wysoką kulturą, cywilizacją współczesną, humanitaryzmem a dziś króluje w niej lewacki new age, multikulturowość czy gender...

Zostaliśmy odarci ze wszystkich wartości kształtujących współczesną Europę, od tych chrześcijańskich począwszy. Daje to możliwość władzy swobodnego manipulowania nami. A jeżeli dajemy się manipulować to też przyczyniamy się do zwyrodniałych zachowań owej władzy.

I tak naprawdę nie możemy się dziwić, że owa władza ma nas totalnie w wielkim tzw. "poważaniu" i wykorzystuje nas li tylko do głosowania. Wystarczy przecież doprowadzić tylko do tego jednego aktu aby dalej rządzić i zdobywać różnorodne głosy. A gdyby przypadkiem lud wypowiedział się inaczej niż chcieliby rządzący to pozostaje władzy oczywiście powtórzenie aktów pozorowanej denokracji lub urzeczywistnienie stwierdzenia, żę"...rację ma ten, kto liczy głosy".

Ostatnie wybory do Parlamentu Europejskiego dają jednak małą (a może nawet dużą) nadzieję na zatrzymanie global-komunistów oraz zbudowanie w Europie porozumienia narodów  i tym samym odejście od idei jednego europejskiego państwa, z jednym rządem, prezydentem i parlamentem. Znaczący sukces partii prawicowych i narodowych może tylko cieszyć i udowadnia, że Europejczycy zaczynają się budzić z letargu i w coraz większym stopniu uodparniają się na lewacką propagandę i manipulację.

Wierzę, że niebawem chore idee eurosocjalistów legną w gruzach a rządzić nami będą ludzie, w stosunku do których prawdziwe staną się stwierdzenia z początku niniejszego tekstu... Wierzę też, że ostatecznie zwycięży na starym kontynencie idea Europy Ojczyzn


Pozdrawiam


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ jahog@gmail.com

sobota, 8 marca 2014

Kto, jak i dlaczego "rozgrywa" Ukrainę?

Żal mi Ukraińców. Są między - używając kolokwializmu - młotem a kowadłem. Mają trudny wybór. Z jednej strony niemiecki Związek Socjalistycznych Republik Europejskich (UE) z jej mrzonkami o utworzeniu jednego, federacyjnego państwa europejskiego a z drugiej Rosja z W. Putinem i jego planem stworzenia zintegrowanego organizmu państwowego zwanego Unią Euroazjatycką (Rosja, Białoruś, Kazachstan, Kirgistan, Tadżykistan, Armenia, Mołdawia i (sic!) Ukraina oraz sukcesywnie pozostałe państwa wchodzące kiedyś w skład ZSRR) [1], [2], [2a].

Dziś jednak chyba o te m.in. geopolityczne cele rozgrywa się właśnie konflikt na Ukrainie.  Ale przecież u źródeł interesów geopolitycznych znajdują się interesy ekonomiczno-gospodarcze.

I zawsze, kiedy coś ważnego dzieje się gdzieś na świecie, należy zastanowić się nad tym jakie są przyczyny danego zdarzenia, kto jest jego inspiratorem i jest w nie zaangażowany oraz - nade wszystko - jakie są cele do osiągnięcia przez tych, którzy w wydarzeniach biorą czynny udział i kto na nich najwięcej zyska.

W swoim poście pt.: "Dlaczego i komu potrzebne są konflikty zbrojne" (nic nie wiedząc przecież o rychłej inwazji Rosji na Ukrainę) napisałem m.in.: "Na świecie dziś nie ma pokoju a międzynarodowe konflikty zbrojne w dalszym ciągu występują i są cyklicznie inspirowane przez: USA oraz ich najbliższych sojuszników (...) i Rosję (...). Dlaczego tak jest? (...)? Bo przecież nie dlatego, żeby wprowadzać demokrację i przeciwdziałać wykreowanemu terroryzmowi...".

Przyczyn jest oczywiście kilka ale w pierwszej kolejności należy wymienić właśnie: władzę i pieniądze, które implikują np. chęć zdobycia wpływu w krajach o potencjalnie dużych zasobach surowcowych lub też w krajach, które USA czy Rosja uznają za geopolitycznie strategiczne z punktu widzenia własnych interesów polityczno-gospodarczych.



W przypadku ostatnich wydarzeń na Ukrainie należy postawić sobie więc pytanie: o czyje interesy rozgrywa się bój i kto stoi na czele?

"Zawsze bowiem jest tak, że tylko nieliczni światowi decydenci, należący do określonych, wąskich kręgów władców tego świata rozdają karty. Kto sponsoruje walki na Ukrainie? Czyje pieniądze wchodzą w grę, kto jest ‘za’, a kto ‘przeciw’ i czym ma zakończyć się to co się zaczęło?

Wielu z walczących na Ukrainie to zwykli ludzie, którzy naprawdę wierzą, że walczą o wolną Ukrainę i słuszną sprawę i szczerze nienawidzą Rosji, Putina, a może nawet całego świata za ich arogancję wobec nich, za to że oni są biedni, że nie widzą perspektyw, że nie mają szans na lepszą przyszłość.

Niestety te rzesze oddających na ulicach swoje życie w ich przekonaniu słusznej sprawie nie mają żadnego pojęcia o tym jak bardzo są manipulowani i wykorzystywani najpierw bezpośrednio przez grupy wpływu kierujące demonstracjami, a na samej górze przez decydentów tego świata, których cele są określone i mało mają wspólnego z dobrem tych, którzy na ulicach polegli, czy też rodzin, które ich opłakują.

To wszystko to polityka. To układy, siłowania pomiędzy grupami wpływu, walka o pozycję i pieniądze" [3].

Warto sobie uzmysłowić, że jeden dzień demonstracji na kijowskim Majdanie kosztował średnio około 700 tys. Hrywien, czyli około 230 tys. zł. Nie byłby możliwy więc Majdan bez tych pieniędzy. A kto je na Ukrainie posiada? Oczywiście ukraińscy oligarchowie, którzy od samego początku konfliktu sfinansowują go z własnych pieniędzy... zapewne przy cichym wsparciu pewnych międzynarodowych instytucji finansowych. W tym kontekście ważnym jest też uzmysłowieni9e sobie, że W. Putin został wykreowany przez rosyjskich, żydowskich oligarchów finansowych, z którymi później się pożegnał w niewybredny sposób (więzienia i wygnanie z Rosji)...

Zasadnym też wydaje się przypomnienie od czego wszystko na Ukrainie się zaczęło. Otóż od odmowy przez prezydenta W. Janukowycza podpisania aktu stowarzyszeniowego Ukrainy z UE. Komu więc to najbardziej przeszkadzało? Otóż zapewne samej UE ale przede wszystkim USA i międzynarodowym instytucjom finansowym. Trzeba bowiem  zdawać sobie sprawę, że Ukraina jest traktowana przez USA jako jedno z państw strategicznych geopolitycznie. Podobnie zresztą jest ona traktowana przez Rosję. Ścierają się więc na jej terytorium strategiczne interesy dwóch (a z UE nawet trzech) wielkich mocarstwowych potęg. Stąd też wynika to, iż np. USA znacznie ostrzej reaguje na poczynania Putina niż sama UE, która jako Unia Niemiecka ma szczególne interesy z putinowską Rosją i być może już nastąpiło jakieś porozumienie (pomiędzy A. Merkel a nowymi władzami Ukrainy) dzielące Ukrainę na dwie części... [4], [5].

"Aby zrozumieć, jakie znaczenie geostrategiczne dla USA ma Ukraina, trzeba sobie uświadomić, że Rosja bez Ukrainy nie jest w stanie odgrywać mocarstwowej roli jako potęga eurazjatycka. Nie ulega z kolei wątpliwości, że na Ukrainie fundamentalne znaczenie ma Krym, gdyż tam rozlokowane są bazy rosyjskiej Floty Czarnomorskiej. Bez dostępu do tych baz Rosja traci możliwości reagowania na Bliskim Wschodzie, nie ma też dobrego kontaktu ze śródziemnomorską Europą. Utrata kontroli nad Ukrainą zmuszałaby Rosję do ekspansji w kierunku azjatyckim. Wprawdzie jest to możliwe, bo Rosja ma olbrzymie terytoria na Wschodzie, Pacyfik zaś to główny obszar współczesnego handlu międzynarodowego. Jednakże próba tworzenia rosyjskiej potęgi w Azji musiałaby się łączyć z gigantycznym konfliktem z Chinami, konfliktem, który byłby praktycznie nie do wygrania przez Rosję. Tymczasem dobre relacje Rosji z Niemcami i innymi krajami zachodnioeuropejskimi dają pewną nadzieję na zbudowanie w Moskwie (lub Astranie - dop. kj) centrum biznesowego dla Europy (definiowanej klasycznie – chciałoby się rzec – od Atlantyku po Ural) (...) Gra o Ukrainę ma zatem niezwykłą wagę dla Rosji, a także dla Amerykanów. Oczywiście swoją grę w całej tej sytuacji prowadzą również Niemcy. Nie chcą się narazić zbytnio Moskwie (z nią mają zbyt szerokie interesy
ekonomiczne), ale z pewnością wykorzystają każdą okazję, by zaznaczyć swoją gospodarczą obecność na Ukrainie. Ich taktyka konsekwentnego poszerzania dla siebie rynków zbytu w Europie z pewnością i tu znajduje swoje przełożenie.
[6]".

Co jeszcze jest przedmiotem walki o Ukrainę?. Być może zabrzmi to zaskakująco, ale są to zasoby surowcowe Ukrainy i Krymu. O te przyszłe wpływy gotówkowe walczą też czołowi gracze finansowi: sami oligarchowie ukraińscy i rosyjscy ale też i międzynarodowe instytucje gospodarczo-finansowe.  

Ukraina ma bowiem olbrzymie i większe niż w Polsce zasoby gazu i ropy z łupków.

gaz-na-ukrainie.jpg
Jedne złoża łupków znajdują się na zachodzie u granic Polski, drugie zaś na wschodzie u granic
Rosji. Tak więc nikt na Zachodzie nie sfinansowałby rewolucji na Ukrainie, gdyby nie miał obiecanego zarobku. Taniego zarobku, bo Ukraina nie będąca członkiem Unii, ma swobodniejsze zasady ochrony środowiska, a lasy szybów wiertniczych na stepach są łatwiejsze do przełknięcia niż w silniej
zurbanizowanej Unii Europejskiej [4].


Ale - oprócz łupków - Ukraina posiada też inne zasoby surowców naturalnych.

"Ten kraj posiada surowce energetyczne jak węgiel kamienny, w tym węgiel koksujący, którego znaczenie gospodarcze jest nieporównywalnie większe niż węgla energetycznego, ponieważ bez węgla koksującego nie ma produkcji stali. W Europie taki węgiel mają tylko Polska i Ukraina. To jest surowiec strategiczny. Poza tym Ukraina to gaz i ropa (oprócz łupków - dop.kj) ze złóż konwencjonalnych (...) Ukraina to również rudy metali takich jak mangan (znaczenie strategiczne), żelazo, uran. Poza tym na Ukrainie występują znaczące zasoby surowców chemicznych, w tym siarki rodzimej w podobnych złożach jak w naszych zlikwidowanych przez rząd Jerzego Buzka i SLD kopalniach. Jaki to był błąd, widać teraz, gdy siarka rodzima podrożała kilka lat temu ponad 20-krotnie. Inne zasoby to sól sodowa i potasowa oraz gipsy. Ciekawostką jest to, że Ukraina ma także zasoby bursztynu, który jest – jak się uważa – przemycany do Polski.

Przewaga surowcowa Ukrainy nad Polską polega na tym, że powierzchniowo to kraj znacznie większy i jednak słabiej rozpoznany, ale najważniejsze jest to, że ma dostęp do Morza Czarnego. To relatywnie głębokie morze bogate w plankton, ale o słabej cyrkulacji pionowej dostarczającej tlen, która daje kapitalne warunki do kumulacji hydratów gazowych, czyli połączenia metanu i wody (1:4). Ta miękka biała substancja, a w zasadzie minerał, tworzy warstewki lub spoiwo współczesnych osadów głównie tam, gdzie powstaje metan w wyniku fermentacji opadającej na dno obumarłej materii organicznej. Hydraty gazowe są trwałe przy ciśnieniu słupa wody nie mniejszym niż ok. 280 m w temperaturze bliskiej zeru. Jeśli ciśnienie jest większe, to hydraty są trwałe nawet w 10 st. C. Wszystkie te warunki są spełnione na dnie Morza Czarnego. Potencjał w hydratach gazowych na świecie na dnach mórz i oceanów jest wielokrotnie większy od wszystkich znanych zasobów energetycznych na świecie (węgiel, ropa, gaz) (...)

Oczywiście, przekształcenie Ukrainy ze znaczącego importera i kraju tranzytowego dla rosyjskiego gazu w eksportera i kraju tranzytowego gazu nierosyjskiego może się nie podobać Rosji, tj. komuś, kto żyje z eksportu gazu i traktuje to jako oręż niemal militarny z silnym lewarowaniem przemocy gospodarczej. A potencjał do takiego przekształcenia Ukraina ma, i to w ciągu nawet pięciu lat. Ukraina ma potężną infrastrukturę przesyłową i wielki magazyn gazu oraz czynny już gazoport.

Można postawić tezę, że aneksja wschodniej Ukrainy to nie tylko przejęcie złóż metali i surowców energetycznych, ale także dostępu do Morza Czarnego. Potencjał tego regionu jest trudny do przecenienia nie tylko zresztą przez hydraty gazowe, ale także w przyszłości przesył gazu i ropy do Europy przez Morze Czarne z krajów innych niż Rosja. W tym kontekście działania Rosji można postrzegać jako akt rozpaczy czy desperacji. Dywersyfikacja dostaw i spadek cen gazu w Europie to byłaby dla Rosji skrajnie trudna sytuacja. Ten kraj nie oferuje dziś światu niemal nic poza surowcami i szantażem wojennym" [7].


Reasumując. Warto spróbować więc nieco szerzej, bez-emocjonalnie  i z dystansu spojrzeć na to co się dzieje się na Ukrainie. Spróbować ocenić te wydarzenia właśnie z punktu widzenia strategicznych interesów jakie towarzyszą temu konfliktowi, interesów Rosji, USA, zniemczonej UE i wielkich instytucji finansowych powiązanych z oligarchami ukraińskimi i rosyjskimi. Wtedy może się okazać i zapewne okaże się, że Ukraina jest teatrem "siłowania" się wielkich tego świata a zwykli ludzie jak to zawsze bywa są perfidnie wykorzystywani przez tych graczy...




[1] http://polish.ruvr.ru/2014_03_05/Putin-projekt-porozumienia-w-sprawie-stworzenia-EUG-podpisany-zostanie-do-maja-9428/
[2] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2012/02/co-nas-czeka-jeden-rzad-swiatowy.html
[2a]  Zresztą prawdopodobnie tworzenie różnych unii państwowych jest wpisane w międzynarodowy plan stworzenia jednolitego Rządu Światowego...
[3] http://www.prawy.pl/z-zagranicy2/5128-kto-kieruje-walkami-na-ukrainie-i-za-czyje-interesy-gina-ludzie
[4] http://www.urbas.mpolska24.pl/5939/polski-amok-w-sprawie-ukrainy
[5] Projekt Merkozy i Putina. Prząd Polityczny Europy czyli IV Rzesza i Wielka Eurazja
[6]  http://www.naszdziennik.pl/mysl/70435,rozgrywka-mocarstw.html
[7] http://www.naszdziennik.pl/mysl/70389,skarby-ukrainy.html

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com

piątek, 7 lutego 2014

Moja spiskowa teoria zarządzania światem (1)

W TVP2 emitowany jest nader interesujący cykl filmów dokumentalnych pod wspólnym tytułem: "Czy świat oszalał?". Przedstawia w nim nieraz kontrowersyjne i mogące co najmniej budzić zdziwienie oraz zaszokowanie fakty, których prawdziwość mogłaby faktycznie skłaniać do zastanowienia nad szaleństwem ludzi doprowadzających samych siebie do tworzenia istnego "piekła" z własnego ziemskiego współistnienia.

Analizując szczególnie historię świata ostatnich 100 lat trudno bowiem nie zadać sobie pytania dotyczącego naszego szaleństwa we własnej autodestrukcji. Dwie wojny światowe, komunizm, nazizm, terroryzm, wszelkie fundamentalizmy, globalizm, kryzysy polityczno-ekonomiczne i ciągła walka homo sapiens z... homo sapiens skłaniać winny nas wszystkich do poszukiwania i zrozumienia przyczyn oraz sensu dokonywania przez nas zbiorowego samobójstwa.

Ciekawa musiałaby być ocena nas - ludzi przez inne żyjące na Ziemi żywe stworzenia. One walczą między sobą jednostkowo o przywództwo w stadzie, ale nawet wygrani nie zagryzają stada po swoim zwycięstwie, nie niszczą swojego gatunku... Czy dajmy na to lwy polują na inne lwy lub tygrysy na inne tygrysy? Przykładów można by mnożyć, ale sprowadzają się one do jednej konstatacji: każdy żywy ziemski gatunek naturalnie dąży do przetrwania, rozwoju i zachowania własnego siebie...

Wydawać by się mogło, że ludzie w swojej masie winni również dbać o zachowanie ludzkiego gatunku, o jego rozmnażanie, szczęście i spokojny rozwój, o zdominowanie innych gatunków... Niestety niszczymy samych siebie... Dlaczego?

Zapewne odpowiedzi można poszukiwać różnorakich... Ja jednak pozwolę sobie na przeprowadzenie pewnej hipotetycznej analizy przyczynowo-skutkowej powodującej powstanie i narastanie procesu samozagłady ludzkości w obecnej formie. To będzie tylko moja, całkiem subiektywna ocena współczesnych dziejów świata, która może być przez wielu postrzegana jako próba nadania im cech swoistej - właśnie szaleńczej - tzw.: "spiskowej teorii zarządzania światem".

Zdaję sobie sprawę z jej ułomności i potencjalnej fikcyjności. Niemniej wydaje mi się, iż każdy człowiek  ma prawo do indywidualności myślenia a opinie oraz argumenty innych myślących samodzielnie ludzi mogą wpłynąć również na zmianę czy korektę jego dotychczasowego rozumowania. Ten możliwy pluralizm myśli,   opinii i dyskusji jest przecież chyba kwintesencją szeroko pojmowanej wolności ludzkiej, która była czynnikiem rozwoju i fundamentem ukształtowania się dotychczasowego ludzkiego świata, ludzkiej cywilizacji.

Powracając do naturalności świata zwierząt, możemy w uproszczeniu stwierdzić wstępnie, że ludzie - niszcząc siebie nawzajem - działają wbrew naturze. W przyrodzie jednak poszczególnymi gatunkami i ich stadami kierują przywódcy, którzy realizują naturalne cele rozwoju i przetrwania własnych trzódek...

Przyczyn więc samozniszczenia gatunku ludzkiego należy szukać w postawach i działaniach ich przywódców. Zastanawiając się zatem nad przyczynami doprowadzania przez owych przywódców do anaturalnego wyniszczania przedstawicieli własnego gatunku należałoby wskazać na ich trojaki charakter, który można przedstawić  za pomocą następujących tez:

1. Przywódcy zarządzający gatunkiem ludzkim są ludźmi chorymi psychicznie, psychopatycznymi szaleńcami, mesjanistycznymi mitomanami i megalomanami,
2. Przywódcy zarządzający gatunkiem ludzkim są przestępcami,
3. Przywódcy zarządzający gatunkiem ludzkim nie są przedstawicielami gatunku ludzkiego lub za takowych się uważają.

Tezy należy udowadniać logicznie powiązanymi ze sobą faktami i ciągami zdarzeń, co postaram się w kolejnych - rozłożonych czasowo - wpisach udowodnić...

Jako zaś swoistą kontynuację niniejszej prolegomeny (wprowadzenie z uwagami wstępnymi) chciałbym jedynie skonstatować, że obecnie mamy do czynienia ze zjawiskiem swoistego połączenia w/w treści tez, których efektem synergii (nowej wartości dodatkowej) jest obecne zarządzanie gatunkiem ludzkim przez hermetyczne jednostki lub ich zespoły charakteryzujące się endogennym i/lub egzogennym psychopatycznym szaleństwem połączonym z mesjanistycznym gloryfikowaniem ponadświadomości oraz realną przestępczością, a także uważające siebie za inny gatunek żywego stworzenia (wyższą, ulepszona, wybraną, inną formę ssaków naczelnych - nadludzi).

Celną - choć jeszcze niepełną - charakterystykę tak pojmowanych przywódców przedstawia  prof. Andrzej Łobaczewski, który napisał m.in.: "...W każdym kraju świata osobnicy psychopatyczni i część innych dewiantów tworzą ponerogennie aktywną siatkę porozumień, po części wyobcowaną z więzi społecznej normalnych ludzi. Wydaje się także, że pewna inspiracyjna rola psychopatii właściwej w tej siatce jest zjawiskiem powszechnym. W poczuciu swojej odmienności zdobywają oni specyficzne doświadczenie życiowe i odkrywają swoje odmienne sposoby działania i walki o byt. Ich świat pozostaje zawsze podzielony na "my i oni", na ich światek o swoistych prawach i obyczajach i tamten świat im obcy, który ma swoje przemądrzałe idee i obyczaje, wedle których oni bywają moralnie potępiani. Ich poczucie honoru, szczególnie tych inspiratorów, nakazuje im oszukiwać i wyszydzać tamten świat ludzki, obiecać, zapewnić, podpisać, a niczego nie dotrzymać, jest postępowaniem właściwym. Przecież "tamci" są komicznie naiwni. Uczą się także i tego, jak ich osobowości mogą wpływać traumatyzująco na ludzi normalnych i wyzyskiwania tego jako środka terroru użytecznego dla osiągania swoich celów. Ten podział na dwa światy jest trwały i nie znika nawet wtedy, kiedy udało się im zrealizować ich marzenie młodości i zdobyć władzę nad "masami" ludzi normalnych. Jest to tragiczny dowód biologicznego uwarunkowania tego dziwnego podziału..."

Trudno nie zgodzić się z taką ich charakterystyką, niemniej należałoby zastanowić się czy można ograniczyć się jedynie do stwierdzenia, że tacy przywódcy istnieją rozłącznie "w każdym kraju świata". Moim zdaniem nie i sądzę, że w mojej ich ocenie nie będę osamotniony. Uważam bowiem, że  istnieje forma zorganizowanego zarządu światowego gromadzącego owych szaleńców i psychopatów, czyli coś na kształt Rządu Światowego.

Konstruują swoje mitomańsko-mesjanistyczne strategie działania od dawna są zdolni mordować miliony (o ile nie miliardy) ludzi w imię ziszczenia się ich chorych wizji i zrealizowania ohydnych celów... Wszak są "inni", lepsi, wybrani...

Traktują świat jako swoje przedsiębiorstwo i niestety - dzięki swoistej a'la mafijnej wewnętrznej strukturze organizacyjnej spowijanej pajęczyną mesjanistycznego zła -  jak dotąd skutecznie. Z pewnością też jednym z wierzchołków tej zarządczej piramidy jest pewien rodzaj szerokiego (nie wąskiego) Zarządu, który spotyka się raz do roku na posiedzeniach Bilderbegów...

Ich świat jest oderwany od naszego. Działają w jakiejś aberracyjnej, wyimaginowanej przez siebie rzeczywistości pełnej sławetnych już określeń i symbolizmów jak np: sowa, ryt, 13-tka, pięcioramienna gwiazda, wszystkowidzące oko, znaki z obszaru kabały, NWO, wolnomularze trzydziestego stopnia, itd... Traktując innych ludzi jako podgatunek opierają zarządzanie nimi na gloryfikacji pieniądza (lichwie, możliwości jego swobodnej kreacji, sterowaniem jego podażą) oraz na bezwzględnym niszczeniu wszelkich przejawów naturalnych więzów międzyludzkich i wewnętrznych wartości duchowych przez nich (ludzi) reprezentowanych (wiara, rodzina, tradycja, naród, państwo, ojczyzna, honor, Bóg, naturalny biologiczny rozwój płciowy).

Oni naprawdę są obłąkani i w swym szaleństwie szalenie niebezpieczni dla egzystencjalnej przyszłości ludzkości. Teraz przystąpili do likwidacji Europy i źródeł współczesnej cywilizacji: Aten, Rzymu i Paryża... Starożytna Grecja i Demokracja Ateńska , Starożytny Rzym a dziś stolica znienawidzonego katolicyzmu, czy Nowożytny Paryż z jego kulturą i sztuką.... Następnie zapewne będzie reszta Europy z Polską, dla której szykują coś być może w rodzaju swojej siedziby...

Poszczególne narody czy idee są tylko ich narzędziem, np. sami hitlerowscy Niemcy czy komunistyczni Bolszewicy w XX wieku byli tylko ich wykonawcami  realizującymi ich chore cele poprzez - stworzone też przez nich - marksistowski nazizm czy marksistowski komunizm. Sądzę, że w tym miejscu symptomatyczne będzie przytoczenie dwóch przemyśleń dokonanych przez K. Marksa i jednego przez F. Engelsa.  K. Marks: "Klasy i rasy, które są zbyt słabe, żeby opanować nowe warunki życia, muszą zniknąć..." [1]; "Współczesna generacja przypomina tych Żydów, których Mojżesz prowadził poprzez dziką pustynię. Ta generacja musi nie tylko, że zdobyć nowy świat, musi ona także zginąć w celu zrobienia miejsca tym ludziom, którzy będą w stanie tworzyć ten nowy świat" [2]; F. Engels: "Następnie, odbędzie się tam walka, nieubłagana walka na śmierć i życie przeciwko tym Słowianom, którzy zdradzą naszą rewolucję; będzie to unicestwiająca walka oraz bezwzględny terror — nie w interesie Niemiec, lecz w interesie tej rewolucji!" [3]. Dogłębnie zanalizowawszy sens tych wypowiedzi i wynikające z nich działania, można spróbować inaczej zrozumieć wiele okrucieństw komunizmu i nazizmu...

Dzisiaj zaś króluje wymyślony także przez nich globalizm ze swoim chorobliwym unionizmem. Szeroko pojmowany globalizm (zarówno w obszarze ideologicznym, jak i gospodarczym) jest - moim zdaniem - pewną wyższą, twórczą formą zespalającą w jeden organizm  tzw.: kapitalistyczny korporacjonizm i tzw.: państwowy, totalitarny socjalizm (komunizm).

Tymi globalnymi totalitarystami - według mnie - są właśnie owi nieliczni obłąkanymi szaleńcy, którzy - szczególnie poprzez ubezwłasnowolnienie ludzi mamoną oraz metodami inżynierii psycho-socjologicznej - są w stanie omamić swoimi chorymi ideami i zaprogramować wielkie masy nieświadomych ludzi. Ciekawe, że jednym z głównych twórców socjologii, a tym samym inżynierii socjologicznej (propagandy) był nie kto inny jak... K. Marks...

Tak pojmowany globalizm jest więc kontynuacją eksperymentów "szaleńców" prowadzących do totalitaryzacji świata, jego zunifikowania, zhomogenizowania i centralnego sterowania nim. Jest ziszczeniem - promowanej kiedyś usilnie przez amerykańskich ekonomistów - tzw. teorii konwergencji, czyli nieuchronności wzajemnego zbliżania oraz jednoczenia się kapitalizmu i socjalizmu w jedną systemową całość opartą na "sprawiedliwym" podziale dóbr. Zauważmy, że w samej Europie było sobie kiedyś EWG i RWPG. Pierwsze a'priori oparte było na zasadzie wzajemnej równoprawnej współpracy w zakresie wolnego przepływu towarów, kapitału i ludzi. Były granice a umowy zawierane były przede wszystkim bilateralnie pomiędzy dwoma państwami. Drugie zbudowane zostało na centralizacji władzy w jednym ośrodku: sowieckiej Moskwie. Stworzono federacyjny ZSRR, który dziś twórczo realizuje sie w postaci Unii Europejskiej. Istniało wówczas też - co niektórzy może zapomnieli lub nie wiedzą - unijno-kimunistyczne Euro, czyli tzw.: "rubel transferowy", którym  rozliczano transakcje w handlu zagranicznym pomiędzy krajami RWPG... Do jakiej formy organizacyjnej bliżej dziś UE... EWG czy RWPG? Pytanie chyba retoryczne...

Doprawdy... Nie mogę wyjść z podziwu i jestem zakłopotany naszą - występującą w większości krajów postkomunistycznych - bezmyślnością.  Narody Krajów Zachodniej Europy nie zaznały komunizmu i RWPG czy też Układu Warszawskiego. My tak... I jakże się cieszyliśmy, że ponownie wchodzimy do tej samej, ale jeszcze perfidniej antynarodowo i totalitarnie płynącej rzeki... Jak dobrze, że choć już Węgrzy się otrząsnęli, ale oni zawsze byli geopolitycznie i mentalnie daleko od komunizmu... W Unii zawsze i coraz bardziej sceptyczni są Brytyjczycy, Holendrzy, nawet Francuzi a teraz Hiszpanie, którzy w porę nie pozwolili przejąc u siebie władzy przez antydemokratycznych chyba reprezentantów owych nadludzi, uzurpujących sobie prawo panowania nad światem... Światełka zabłysły...

Wspomniałem, że zaczęto się burzenie Europy od Aten i Rzymu... Teraz rządzą tam byli finansowi technokraci, współpracownicy międzynarodowego giganta finansowego Goldman Sachs a tak naprawdę przedstawiciele chyba owej "aberracyjnej sekty zarządu światowego". Walutą unijną zarządza z EBC również były współpracownik tego banku... Najbardziej prześmiewcze i makiaweliczne jest jednak to, że właśnie ów bank (wraz z innymi) jest odpowiedzialny za kryzys w USA (2008) oraz obecny kryzys w Europie... Doprawdy... świat orwelowski w czystej postaci, gdzie "złodziej krzyczy: łapać złodzieja i biegnie pierwszy a wszyscy wraz z nim w te pędy" albo "puszczający bąka woła: ale śmierdzi! Kto to zrobił? I wskazuje winnego z czym wszyscy się zgadzają".

Mam nieprzeparte wrażenie, że obecną Unię Europejska i walutę Euro wykreowano tylko po to, aby zniszczyć Europę i  wszelką - umocowaną 1000 letnimi więzami - państwowość, narodowość, chrześcijańskie wartości, języki, kulturę, itd. Dziś przecież w stosunkowo najlepszej sytuacji gospodarczej   są europejskie kraje z narodową walutą (w tym Polska), gdzie nie wystarczająco jeszcze sięga ramię koszmarnego EBC. Ale przecież w głowach "nadludzi" roją się pomysły stworzenia wielu unii na różnych kontynentach (zob: http://krzysztofjaw.blogspot.com/2012/02/co-nas-czeka-jeden-rzad-swiatowy.html)

Co będzie dalej? Moim zdaniem próba doprowadzenia do ogólnoświatowego chaosu by - przewrotnie - w imię jego opanowania wprowadzić rządy absolutne, Nowy Porządek Świata (NWO)...

A ja się nieraz dziwię... Przecież wielu z nas zatroskanych o losy ludzkości nas przestrzegało, na pewno też byli i wśród nich reprezentanci "szaleńców": ich megalomania i mitomania, ich mistyczne szaleństwo musiały znaleźć jakieś ujście... Może warto powrócić do takich książek i opowiadań jak: "1984", "Folwark Zwierzecy czy "Harrison Bergeron" oraz filmów i programów: Truman Show, Matrix, Harrison Bergeron, nasza Seksmisja, Big Brother i inne?

Dziś wielu z "uzurpatorów nadczłowieczeństwa" oficjalnie już przekazuje nam, że niemal dopięli celu... W sieci dostępne jest wiele filmów o NWO, jest Alex Jones i inni... Nie łudźmy się jednak... Bez zgody "szaleńców" te tajemnice nigdy nie ujrzałyby światła dziennego a poza tym sami tworzą odium tajemniczości i nieuchronności dziejowej swoich przedsięwzięć... A może kreują fikcję w celu jej uprawdopodobnienia i wywołania w nas marazmu bezsilności?

Jest tylko nadzieja, że dobro zawsze zwycięża i w czasach ewentualnego chaosu to dobro zwycięży już ostatecznie, zwycięży człowieczeństwo...

A poza tym to mam nadzieję, że to wszystko fikcja lub tylko wytwór szalonych psychicznie umysłów, dewiantów, pospolitych przestępców i opętanych... Jeżeli zaś jakaś część jest prawdą to przecież miejsce szaleńców jest w odpowiednich szpitalach, przestępców w więzieniach, opętanymi niech zajmą się egzorcyści a grzesznikami spowiednicy. Tym bardziej, że w porównaniu do miliardów istnień ludzkich, miliardów zdrowych ziarn ci hipotetyczni szaleńcy stanowią liczebnie jeno kilka marnych plew...

cdn...

Pozdrawiam


[1] "We have no compassion and we ask no compassion from you. When our turn comes, we shall not make excuses for the terror." Zob."Suppression of the Neue Rheinische Zeitung," Neue Rheinische Zeitung, May 19, 1849. Zob. także"The revolution of 1848–49: articles from the Neue Rheinische Zeitung", International Publishers, 1972, s. 254.

[2] "The classes and the races too weak to master the new conditions of life must give way…", Marx People’s Paper, April 16, 1856, Journal of the History of Idea, 1981.

[3] "The present generation resembles the Jews whom Moses led through the wilderness. It must not only conquer a new world, it must also perish in order to make room for people who will be equal to a new world." Zob.: Gyorgy Lukacs "History and Class Consciousness" (Historia , MIT Press, 1972, p. 315. Zob. także: Andrzej Walicki"Marxism and the Leap to the Kingdom of Freedom: The Rise and Fall of the Communist Utopia", Stanford University Press, 1997, s. 14.


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com

sobota, 15 września 2012

Związek Socjalistycznych Republik Europejskich i NWO...

---------------------------------------

W wygłoszonym 12.09.2012 roku orędziu o stanie Unii Europejskiej szef komisji Europejskiej, naczelny jej  komisarz, José Manuel Barroso zaproponował, by UE kierowała się ku federacji państw narodowych i zapowiedział prace w tym kierunku nad odpowiednimi zmianami Traktatu Lizbońskiego. Już jesienią ma przedstawić plan na rzecz pogłębienia unii gospodarczej i walutowej.

Przedstawił ponadto Parlamentowi Europejskiemu „decydujący układ dla Europy”, który „...wymaga stworzenia szeroko zakrojonej i autentycznej unii gospodarczej, opartej na unii politycznej...".

Polityków broniących wartości narodowych nazwał „nacjonalistami i populistami” i uważa, że w obecnym kryzysie  federacja i ściślejsza integracja państw jest nowym kierunkiem i sposobem myślenia o Europie. Stwierdził, że trzeba iść ku tej federacji narodowych państw, bo wierzy, "...że to jest to czego nam potrzeba.To jest nasza przyszłość jaką widać na horyzoncie..." a ..."w tych czasach kryzysu, byłoby błędem pozostawić obronę państw nacjonalistom i populistom...”.

"Wierzę w Europę, gdzie ludzie są dumni ze swej narodowości, ale też dumni z tego, że są Europejczykami" - raczył też stwierdzić ten - w młodości - komunista. Zapowiedział jednocześnie „wielką debatę” europejską o przyszłości Europy, która ma być zbieżna czasowo z wyborami do Parlamentu Europejskiego w 2014 r.

Zaś chyba szczytowanie własnej hipokryzji osiągnął stwierdzeniem: "Globalizacja wymaga większej europejskiej jedności. Większa jedność wymaga większej integracji. Większa integracja wymaga zaś więcej demokracji”.

(Źródła informacji i śródcytatów : http://ec.europa.eu/news/eu_explained/120912_pl.htm (również ten ostatni); http://wolnemedia.net/polityka/barroso-chce-superpanstwa/; http://nathanel.nowyekran.pl/post/73949,tow-komisarz-barroso-wzywa-do-tworzenia-euccp)


---------------------------------------

Innymi słowy szef Komisji UE zawezwał - już teraz bezpośrednio, nie siląc się na werbalną ekwilibrystykę - do stworzenia ZSRR - bis, czyli tak zwanego przeze mnie Związku Socjalistycznych Republik Europejskich a przez niektórych - określanego skrótem EUCCP.


Nie potrafię bez bardzo negatywnych emocji odnosić się do wypowiedzi tego socjalistycznego totalitarysty. Gdybym mógł napisać to, co kołacze się w mojej głowie to... padłoby z mojej strony zapewne wiele słów uznawanych powszechnie za uwłaczające i obraźliwe, choć - moim zdaniem - ten pan i cała ta unio-global-socjalistyczna ferajna zasługuje na każde takie słowo...

Ograniczę się więc do sparafrazowania niektórych moich wcześniejszych notek i komentarzy (m.in. do tekstów n/w Nathanela), bowiem jakoś tak właśnie w komentarzach do tekstów innych - z szacunku do nich - staram się ograniczać moje słowne emocje...

Warto zwrócić wpierw uwagę na kilka symptomatycznych dat i czasową synchronizację wydarzeń z nimi związanych:
- Traktat z Maastricht, oficjalnie Traktat o Unii Europejskiej, umowa międzynarodowa parafowana 11 grudnia 1991, podpisana 7 lutego 1992 w Maastricht w Holandii. TUE wszedł w życie 1 listopada 1993. UE jest integracyjną kontynuacją EWG i EWWiS,
- Wspólnota Niepodległych Państw – regionalne ugrupowanie integracyjne utworzone na mocy układu białowieskiego z 8 grudnia 1991 roku. Jest kontynuacją ZSRR i RWPG,
- ZSRR - istniało od 30 grudnia 1922 do 26 grudnia 1991 (de facto do 8 grudnia 1991),
- EWG i EWWiS - EWG działała od roku 1957 do 1 listopada 1993 (de facto do 11 grudnia 1991) a EWWiS od 1952 do 2002,
- RWPG - działała w okresie od 25 stycznia 1949 do 28 czerwca 1991.

Poza powyższymi... w dawnym RWPG istniała wspólna waluta, którą rozliczano wzajemne transakcje gospodarcze - tzw.: "rubel transferowy", w dzisiejszej UE mamy Euro... Komisarze byli tam i są tu...

I jeszcze... wraz z rozszerzeniem o kolejne kraje UE powstała też Unia Euroazjatycka (2000) wzorowana na UE i zrzeszająca kilka krajów WNP wraz z Rosją.

W swoim poście Co nas czeka? Jeden rząd światowy? wskazałem, że obecnie już istnieją inne unie lub  znajdują się takowe w planach:
- Eurazja od Władywostoku do Lizbony jako docelowy model tzw. przyszłego Związku Europy czy też Wielkiej Unii Euroazjatyckiej, która ma powstać z dotychczasowej Unii Europejskiej i tworzonej właśnie Małej Unii Euroazjatyckiej,
- Unia Amerykańska (Unia Północnoamerykańska), w której skład mają wejść USA, Kanada, Meksyk. Oczywiście planowana jest - wzorem Euro - wspólna waluta i rozwiązania w stylu dezintegracji narodowej dokonywanej obecnie w UE,
- Unia Afrykańska (UA), czyli organizacja o charakterze politycznym, wojskowym i gospodarczym, obejmująca swym zasięgiem wszystkie państwa afrykańskie (oprócz Maroka) powołana w miejsce Organizacji Jedności Afrykańskiej 9 lipca 2002 roku na szczycie w Durbanie. Zarzewie ewentualnego oporu zostało zlikwidowane poprzez rewolucje: egipską, tunezyjską, i libijską (sic!),
- Unia Narodów Południowoamerykańskich (w języku hiszpańskim UNASUR: Unión de Naciones Suramericanas, w języku portugalskim UNASUL: União de Nações Sul-Americanas), która jest wspólnotą polityczną i ekonomiczną dwunastu krajów południowoamerykańskich ustanowioną 8 grudnia 2004 w Cusco w Peru podczas III Szczytu Południowoamerykańskiego,
 - W przypadku zaś "resztówek" Azji, w tym części arabskiej największym problemem w realizacji idei globalnej i ogólnoświatowej integracji stanowią: Chiny, Iran, Półwysep Arabski, Japonia i Korea (przyszłościowo po "upadku reżimu komunistycznego" traktowana jako jedno państwo). Izrael realizuje od dawna wyznaczone cele, które obejmują rozwiązanie kwestii palestyńskiej - w ich obszarze zainteresowań pozostaje też cały czas Iran. Podejmowane są kroki urzeczywistniające idee Recepta Erdogana dotyczącego powstania imperium islamskiego, czyli Unii Turecko-Arabskiej.

Czyż w tym wszystkim nie jest coś zastanawiającego, co skłania do postawienia hipotezy, że wszystkie te wydarzenia w Europie i na świecie były starannie zaplanowane przez jakąś grupę nadrzędnych strategów, jakąś grupę ludzi starających się sterować i zarządzać globalnie całym światem?

Czy tak jest?

Wiele osób skłania się do tego, że nie można być może inaczej oceniać bliskich nam - historycznych i bieżących - wydarzeń jak tylko właśnie poprzez pryzmat sprawczego ich kreowania przez takież właśnie gremium, nazywane "rządem światowym" dążącym do realizacji jakiejś chorej idei Nowego Porządku Świata (NWO).

W przytoczonym wcześniej moim tekście podsumowująco napisałem: "...I tak dochodzimy powoli do tzw. Jednego Rządu Światowego powstałego na zgliszczu np. cywilizacyjnego i wykreowanego konfliktu islamsko-chrześcijańskiego, ale nie tylko... Jawią się tutaj niemal stuletnie przygotowania do wskazywanej przez niektórych depopulacji ludzi, obniżania poziomu ich inteligencji, kreowania konfliktów (w tym: I i II Wojna Światowa), kreowania niby przeciwstawnych systemów (jedynie w warstwie ideologicznej a nie rzeczywistej: kapitalizmu i komunizmu), itd... Do tego dochodzi zawłaszczenie ekonomiczne ludzi i ich ubezwłasnowolnienie oraz być może kreacja przedziwnych chorób jak np. AIDS (podobno nigdy nie wyodrębniono laboratoryjnie wirusa HIV a jedynie jego przeciwciała (sic!) a AIDS jest po prostu grupą innych chorób znanych wcześniej jak: zapalenie płuc, marskość wątroby, itd). Ponadto w planach jest genetyczne zmodyfikowanie ludzi oraz ich zniewolenie, także w sposób pośredni poprzez zmonopolizowanie rynku żywności przez GMO, likwidację medycyny naturalnej i uzależnienie ludzi od leków "przewlekłych", szczególnie psychotropowych (...) Czy to wszystko jest jakąś li tylko teorią spiskową? Chciałbym żeby tak było, ale raczej jest to realny wytwór chorych ludzi uważających się za wybranych nadludzi... Nam pozostaje odpowiednie ich zdiagnozowanie i wybranie dla nich miejsca odosobnienia... jakiś Madagaskar czy lasy Amazonii a może jeszcze coś innego... ;)"

Wracając zaś i ograniczając się jeno tylko do naszej UE, tak już zupełnie refleksyjnie...

Doprawdy, nie jestem w stanie zrozumieć, że są jeszcze ludzie, którzy nie widzą do czego to wszystko zmierza oraz wierzą w przekazy medialne i werbalne zapewnienia o dążeniu unionistów do pełnej, przyszłej szczęśliwości i bezpieczeństwa ludzi.

Przecież to wszystko jest jasne i wszystko już było. Mechanizmy są identyczne, tylko teraz środki, które się wykorzystuje są bardziej wysublimowane. Już nie trzeba zabijać i walczyć konwencjonalną bronią. Dziś wystarczy najnowocześniejsza technika, media, obniżanie poziomu wykształcenia i tym samym zdolności logicznego myślenia ludzi (ich ogłupianie) oraz grabież ekonomiczna poparta - znaną wcześniej - centralizacją polityczną (totalitaryzacją).

Czyż tak trudno zrozumieć i zaobserwować, że obecny kryzys UE jest - z jednej strony - celowo i świadomie wygenerowany przez samych unio-syjo-socjalistów dzięki właśnie powstaniu UE i waluty Euro (posiadaniu centralistycznej władzy w Brukseli) a - z drugiej strony - spowodowany jest właśnie powstaniem tej UE i waluty Euro? Cel jest jeden - kryzys UE i strefy Euro ma być argumentem nie do rezygnacji z tych rozwiązań, ale - jakże hipokrytycznie - do jeszcze większej integracji i zmiany TL w stronę ostatecznej likwidacji państw i gospodarek narodowych oraz utraty suwerenności i niepodległości państw tworzących UE.

Chce się leczyć chorobę zwiększeniem dawki trucizny, która spowodowała tąż chorobę? Kuriozalne? Nie dla globalistycznych marksistów! Można tu przypomnieć o próbach reform wypaczeń socjalizmu powrotem do pierwotnej idei socjalizmu i intensyfikacją jego wprowadzania ("socjalizm tak wypaczenia nie"). Tak właśnie dziś gaworzy szef Komisji UE: to nie unia jest winna, to brak całkowitej unii jest winien kryzysowi. Zapomina, że bez UE tego kryzysu by nie było.

UE i waluta Euro jest pierwotną przyczyną obecnego europejskiego chaosu i trzeba powrócić do rozwiązań EWG-wskich: swobody przepływu towarów, ludzi i kapitału pomiędzy niezawisłymi państwami Europy, bez żadnej brukselskiej centrali! Dygresyjnie... Jeżeli teraz komuś przyszła myśl, że kryzys przyszedł z USA, to pragnę przypomnieć, że B. Obama to typowy socjalista a USA dążą do Unii Amerykańskiej (Północnoamerykańskiej).

Doprawdy nie rozumiem, jak my - kiedyś pod władaniem ZSRR - nie widzimy jako ogół tego, że obecna Unia Europejska zmierza do identycznej struktury jak CCCP, tylko budowanej w inny, bardziej wyrafinowany sposób. Widzą to Węgrzy i Czesi, widzą to Finowie, Grecy i Brytyjczycy a my?

Warto mówić to wielokrotnie: przyczyną kryzysu jest sama UE, dzięki której można też było dodatkowo ów kryzys zintensyfikować lub nawet go wygenerować, aby wykorzystać ten kryzys do całkowitego zniewolenia narodów Europy!

To taka sama hipokryzja jak wykreowanie przez USA zagrożenia terroryzmem w celu ograniczenia wolności obywateli w imię zapewnienia im bezpieczeństwa i ochrony przed tym... wykreowanym niebezpieczeństwem, terroryzmem. Podobnie było w Rosji i wykreowanym zagrożeniem czeczeńskim...

Widać "globalni chłopcy"  mają jedną metodą, ale skuteczną niestety. Wojnami zbrojnymi nie udało się zniewolić ludzkości, to próbują inaczej... Niestety... na razie im się to udaje...

Na koniec obrazowo: nie zgadzajmy się dalej na leczenie choroby spowodowanej mrozem przez wystawianie nas na większe mrozy! Musimy w końcu ogrzać się rozpalając ogień!

Pozdrawiam

P.S.
Dwa cytaty z tekstów blogera Nathanela:
"Pomysł "integracji" nie jest wcale nowy. Wielcy socjaliści III Rzeszy marzyli przecież o tym bez ustanku. W książce pod tytułem, nomen omen, Wspólnota Europejska z 1940roku skazany w Norymberdze nazistowski minister gospodarki Walther Funk pisał proroczo o potrzebie „centralnej Unii Europejskiej” i „europejskiej strefy ekonomicznej” akcentując że żaden naród w Europie nie może osiągnąć samodzielnie najwyższego poziomu wolności ekonomicznej współmiernej z wymogami socjalnymi... Formacja wielkich obszarów ekonomicznych jest konsekwencją naturalnych praw rozwoju…. Musi istnieć gotowość do podporządkowania własnych interesów… interesowi wspólnoty. Inny nazistowski teoretyk Heinrich Hunke pisał, Klasyczna gospodarka narodowa przestała istnieć… wspólnota przeznaczenia którą jest gospodarka europejska, jej los i zakres europejskiej współpracy zależy od nowego wspólnego planu gospodarczego. Wtórował mu jeszcze inny nazistowski specjalista od wspólnot, Gustav Koenig, Przed nami wielkie zadanie Wspólnoty Europejskiej…"
(Źródło: http://nathanel.nowyekran.pl/post/73979,barroso-rozkazal-idzie-europejska-pierestrojka)

"Czyż nie miał racji minister propagandy III Rzeszy Joseph Goebbels który już dawno od teorii przeszedł do czynów. W 1940 nakazał tworzenie …wielkoskalowej integracji gospodarczej w Europie wierząc że …w ciągu 50 lat nikt nie będzie myślał w kategoriach państw narodowych".
(Źródło: http://nathanel.nowyekran.pl/post/73949,tow-komisarz-barroso-wzywa-do-tworzenia-euccp)


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...  
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

środa, 1 lutego 2012

Co nas czeka? Jeden rząd światowy?

(tekst uzupełniony 31.03.2014 roku oraz 29.06.2023 roku)

Może gdzieś tam ktoś z kimś rozmawia i wspólnie wyznaczają geopolityczne kierunki rozwoju ludzkiej cywilizacji?  Może jest to grupa ludzi z konsekwencją realizująca już wcześniej opracowaną strategię dostosowując ją jedynie do teraźniejszych uwarunkowań? Może są to zwolennicy powszechnego globalizmu i centralnego zarządzania światem?  Może na naszych oczach ich chore - wynikające z dawno przez nich przyjętej i wdrażanej realnie, marksistowskiej teorii konwergencji (zbliżania się)  systemów społeczno-gospodarczych - wizje nabierają rzeczywistych kształtów? Może te ich paranoiczne marzenia przejawiają się obecnie i zdążać będą w kierunku utworzenia kilku wielonarodowych unii polityczno-gospodarczych, które następnie  połączą się w jeden organizm zarządzany przez Komisję Światową i Parlament Światowy z jednym Prezydentem Świata?

Może w ich totalitarnych planach zapisane jest to wszystko mniej więcej tak, jak - drżąc ze strachu - opowiedział mi pewien tajny współpracownik służb najtajniejszych z najnajnajtajniejszych... a przez tą swoją tajność niezauważalnych?

------------------------

I. Azja + Europa
Eurazja od Władywostoku do Lizbony to docelowy model tzw. przyszłego Związku Europy czy też Wielkiej Unii Euroazjatyckiej, która ma powstać z dotychczasowej Unii Europejskiej i tworzonej właśnie Unii Euroazjatyckiej (Rosja + sukcesywnie dawne republiki ZSRR z Białorusią i oczywiście Kazachstan + Gruzja  + Azerbejdżan). Dziś (od 10.10.2000) jest to tzw. Euroazjatycka Wspólnota Gospodarcza (ros. Евразийское экономическое сообщество, ЕврАзЭС) – w skrócie EaWG, w skład której wchodzą: Rosja, Białoruś, Kazachstan, Kirgistan, Tadżykistan a od 2002 roku obserwatorami są: Armenia, Mołdawia i Ukraina. Wycofał się na razie Uuzbekistan. EaWG jest wzorowana na Unii Europejskiej (sic! - ten sam reżyser zapewne). W 2003 otrzymała status obserwatora przy Zgromadzeniu Ogólnym ONZ. Unia Euroazjatycka (EAU) zaczęła być intensywnie realizowana przez W. Putina od 2012 roku. "Planowana data utworzenia struktur EAU to 2015 r. Jednym z pierwszych kroków do utworzenia w 2015 r. pełnej unii jest Eurazjatycka Przestrzeń Gospodarcza (lub Eurazjatycki Obszar Gospodarczy). Układ o EaPG wszedł w życie 1 stycznia 2012 r. Głównym organem EAU będzie Komisja Eurazjatycka wzorowana na Komisji Europejskiej. Siedzibą KEA będzie Moskwa", przy czym należy też zwrócić uwagę na masońską stolicę Kazachstanu - Astanę, która może w przyszłości stanowić centrum Związku Europy. O Związku Europy mówi od jakiegoś czasu oficjalnie Siergiej Ławrow: "Rosja traktuje UE jak strategicznego partnera (...) i opowiada się za stworzeniem wspólnej przestrzeni od Lizbony do Władywostoku".
Rosja traktuje Unię Europejską jak strategicznego partnera - oświadczył na konferencji prasowej w Moskwie szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow. Minister przypomniał, że Rosja opowiada się za stworzeniem wspólnej przestrzeni gospodarczej od Lizbony do Władywostoku.

Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/raport-srodek-wschod/aktualnosci/news-rosja-chce-wspolnej-przestrzeni-od-lizbony-do-wladywostoku,nId,1092740?utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
Rosja traktuje Unię Europejską jak strategicznego partnera - oświadczył na konferencji prasowej w Moskwie szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow. Minister przypomniał, że Rosja opowiada się za stworzeniem wspólnej przestrzeni gospodarczej od Lizbony do Władywostoku.

Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/raport-srodek-wschod/aktualnosci/news-rosja-chce-wspolnej-przestrzeni-od-lizbony-do-wladywostoku,nId,1092740?utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
Rosja traktuje Unię Europejską jak strategicznego partnera - oświadczył na konferencji prasowej w Moskwie szef rosyjskiej dyplomacji Siergiej Ławrow. Minister przypomniał, że Rosja opowiada się za stworzeniem wspólnej przestrzeni gospodarczej od Lizbony do Władywostoku.

Czytaj więcej na http://fakty.interia.pl/raport-srodek-wschod/aktualnosci/news-rosja-chce-wspolnej-przestrzeni-od-lizbony-do-wladywostoku,nId,1092740?utm_source=paste&utm_medium=paste&utm_campaign=firefox
(http://pl.wikipedia.org/wiki/Euroazjatycka_Wspólnota_Gospodarcza) oraz (http://pl.wikipedia.org/wiki/Unia_Eurazjatycka). oraz (http://wyborcza.pl/1,76842,8304987,Zwiazek_Europy__ostatnia_szansa_.html) oraz (http://fakty.interia.pl/raport-srodek-wschod/aktualnosci/news-rosja-chce-wspolnej-przestrzeni-od-lizbony-do-wladywostoku,nId,1092740)
.
Udało mi się odnaleźć arcyciekawy artykuł dotyczący tematu, w którym znalazłem jedną odpowiednią mapkę Związku Europy:



Źródło: https://jozefdarski.pl/uploads/zalacznik2/geopolityka2011nr3.pdf

W artykule tym czytamy m.in.: "Postawą do pogłębionej współpracy Unii Europejskiej i Unii Eurazjatyckiej powinno stać się stworzenie wspólnego kontynentalnego rynku. Już dziś partnerstwo Rosji, Niemiec i Francji stanowi bardzo pozytywny element dialogu ogólnoeuropejskiego [27]. Jednak naczelnym wyzwaniem integracji pankontynentalnej powinno być stworzenie wielkiego obszaru bezpieczeństwa i pokoju. Tylko wówczas stanie się możliwa demilitaryzacja polityki europejskiej (...) a losy Ukrainy zależą od Moskwy i Berlina". W artykule tym mówi się też, że zachowanie terytorialnej integralności Ukrainy byłoby możliwe, gdyby Ukraina weszła wpierw do tworzonej przez Putina Unii Euroazjatyckiej, co jest symptomatyczne wobec ukraińskich wydarzeń i aneksji Krymu w 2014 roku (sic!) i napaści Rosji na Ukrainę w lutym 2022 roku 

II. USA, Kanada i Meksyk + ewentualnie pomniejsze kraje
Na kontynencie Ameryki Północnej budowana jest już od kilkunastu lat tzw.: Unia Amerykańska (Unia Północnoamerykańska), w której skład mają wejść USA, Kanada, Meksyk. Oczywiście planowana jest wspólna waluta i rozwiązania w stylu dezintegracji narodowej dokonywanej w UE. Unia północnoamerykańska miałaby być podobno odpowiedzią na ekspansję Azji, ale wydaje się z niemal 100% prawdopodobieństwem, że jest elementem szerszej budowy właśnie Rządu Światowego i Nowego Porządku Świata.
(http://www.vismaya-maitreya.pl/teorie_spiskowe_unia_polnocno_-_amerykanska_to_nie_teoria_spiskowa_lecz_fakt_napisy_pl.html) oraz (http://www.wprost.pl/ar/75891/Unia-Amerykanska/) oraz (http://www.michaeljournal.org/UniaPolnocnoamerykanska.htm)

III. Afryka, w tym część  arabska
Na razie istnieje zalążek przyszłej kompleksowej integracji afrykańskiej: Unia Afrykańska (UA), czyli "organizacja międzynarodowa o charakterze politycznym, wojskowym i gospodarczym, obejmująca swym zasięgiem wszystkie państwa afrykańskie (oprócz Maroka) powołana w miejsce Organizacji Jedności Afrykańskiej 9 lipca 2002 roku na szczycie w Durbanie". (Źródło - http://pl.wikipedia.org/wiki/Unia_Afryka%C5%84ska) Zarzewie ewentualnego oporu zostało zlikwidowane poprzez rewolucje: egipską, tunezyjską, i libijską.

IV. Ameryka Południowa 
Obecnie trwa intensyfikacja procesów  integracyjnych w ramach Unii Narodów Południowoamerykańskich (w języku hiszpańskim UNASUR: Unión de Naciones Suramericanas, w języku portugalskim UNASUL: União de Nações Sul-Americanas), która "jest wspólnotą polityczną i ekonomiczną dwunastu krajów południowoamerykańskich ustanowioną 8 grudnia 2004 w Cusco w Peru podczas III Szczytu Południowoamerykańskiego- jej stały sekretariat będzie ma siedzibę w mieście Quito (Ekwador). Rodrigo Borja Cevallos (były prezydent Ekwadoru) został mianowany pierwszym Sekretarzem Generalnym. Członkami są: Boliwia, Kolumbia, Ekwador, Peru, Argentyna, Brazylia, Paragwaj, Urugwaj, Wenezuela, Chile, Gujana, Surinam. Obserwatorami są: Meksyk, Panama (źródło - http://pl.wikipedia.org/wiki/Unia_Narod%C3%B3w_Po%C5%82udniowoameryka%C5%84skich)

V.  Resztki Azji, w tym część arabska
Największym problemem w realizacji idei globalnej i ogólnoświatowej integracji stanowią: Chiny, Iran, Półwysep Arabski, Japonia i Korea (przyszłościowo po "upadku reżimu komunistycznego" traktowana jako jedno państwo). Izrael  realizuje od  dawna wyznaczone cele, które obejmują rozwiązanie kwestii palestyńskiej - w ich obszarze zainteresowań pozostaje też cały czas Iran.  Podejmowane są kroki urzeczywistniające idee Recepta Erdogana dotyczącego powstania imperium islamskiego, czyli  Unii Turecko-Arabskiej.  


(Materiał tajny łamany przez poufne o najwyższej klauzuli tajności, odtajniony tajnie przez TW, który mi się objawił... ;))

------------------------

Na koniec  moja dygresyjna konstatacja zainspirowana powyższym tajnym materiałem uzupełnionym prawdziwym lub fałszywym szumem informacyjnym  "w sieci":

I tak dochodzimy powoli do tzw. Jednego Rządu Światowego powstałego na zgliszczu np. cywilizacyjnego i wykreowanego konfliktu islamsko-chrześcijańskiego, ale nie tylko... Jawią się tutaj niemal stuletnie przygotowania do wskazywanej przez niektórych depopulacji ludzi, obniżania poziomu ich inteligencji, kreowania konfliktów (w tym: I i II Wojna Światowa), kreowania niby przeciwstawnych systemów (jedynie w warstwie ideologicznej a nie rzeczywistej: kapitalizmu i komunizmu), itd... Do tego dochodzi zawłaszczenie ekonomiczne ludzi i ich ubezwłasnowolnienie oraz być może kreacja przedziwnych chorób jak np. AIDS (podobno nigdy nie wyodrębniono laboratoryjnie wirusa HIV a jedynie jego przeciwciała (sic!) a AIDS jest po prostu grupą innych chorób znanych wcześniej jak: zapalenie płuc, marskość wątroby, itd).  Ponadto w planach jest genetyczne zmodyfikowanie ludzi oraz ich zniewolenie, także  w sposób pośredni poprzez zmonopolizowanie rynku żywności przez GMO, likwidację medycyny naturalnej i uzależnienie  ludzi od leków "przewlekłych", szczególnie  psychotropowych...

------------------------

Czy to wszystko jest jakąś li tylko  teorią spiskową? Chciałbym żeby tak było, ale raczej jest to realny wytwór chorych ludzi uważających się za wybranych nadludzi...

Nam pozostaje odpowiednie ich zdiagnozowanie i wybranie dla nich miejsca odosobnienia... jakiś Madagaskar czy lasy Amazonii a może jeszcze coś innego... ;)

Pozdrawiam

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...