To już mój ostatni post dotyczący wyborów. Oddaję jednak jego ramy wypowiedzi K. Karonia, którego trudno posądzać o pisowski fanatyzm. Jego konstatacje są na tyle zbieżne z moimi, że postanowiłem zaproponować, aby Państwo poświęcili tę godzinkę, aby posłuchać, co ma do powiedzenia.
https://www.youtube.com/watch?v=vuqk1ecYzzo
Mam nadzieję, że wypowiedzi K. Karonia dadzą do myślenia tym, którzy - nawet w dobrej wierze i z polskiego punktu widzenia - reprezentują postawę skrajnie negatywną wobec A. Dudy i PiS-u. Ze zrozumiałych względów dotyczy to wyborców K. Bosaka i zwolenników Konfederacji. Czy w imię bieżączki politycznej i nienawiści do A. Dudy chcą ewentualnego zwycięstwa R. Trzaskowskiego? I to ma być ta zamiana pierwszej osoby w państwie? Jeżeli tak miałoby się stać to przyszłość Polski widzę w czarnych barwach i również w takich barwach widzę przyszłość Konfederacji.
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
Szczęście to codzienne odczuwanie własnej wolności od wszystkiego... Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Konfederacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Konfederacja. Pokaż wszystkie posty
piątek, 26 czerwca 2020
czwartek, 7 maja 2020
Dlaczego dystansuję się od J. Korwin-Mikkego
Po ostatnim moim poście "V rozbiór Polski" rozpoczął się w 1976 roku..." niespodziewanie na niektórych forach internetowych wywiązała się dyskusja dotycząca tego, dlaczego ja a'priori dystansuję się od wszelkich działań Janusza Korwin-Mikkego a tym samym nie ufam żadnemu ugrupowaniu, które ma w swoich szeregach tegoż Pana.
Otóż uważam, że odpowiada on za fiasko polskiej lustracji i dekomunizacji, które tak naprawdę nie odbyły się do dnia dzisiejszego. Poza tym mam też wiele wątpliwości co do jego działalności w czasach PRL, np. należenie do ZMS czy SD (Stronnictwa Demokratycznego), którego nieraz był twarzą i które tolerowało jego działalność opozycyjną. Ponadto w 1982 roku podpisał "lojalkę" (deklarację lojalności) wobec władz komunistycznych i to w czasie trwania Stanu Wojennego.
J.K. Mikke przez lata swej działalności nie pozwolił też, aby po liberalnej części sceny politycznej zaistniała żadna partia negująca "Okrągły Stół" z pozycji liberalno-konserwatywnej. Robił to - wedle mnie celowo - poprzez po prostu jej ośmieszanie dzięki swoim absurdalnym teoriom i wypowiedziom.
Czy może miał i dalej ma takie zadanie? Można się tylko domyślać i zapytać kto go ewentualnie "zadaniował" lub dalej "zadaniuje".
Dziś jest w Konfederacji i oby czasem znów nie był w niej "kretem", który i to ugrupowanie rozsadzi od środka.
Ale wróćmy do chronologii Nocnej Zmiany w 1992 roku i roli jaką w niej odegrał JKM (pogrubiony tekst):
– 23 grudnia 1991 - roku powołanie rządu J. Olszewskiego (po nieudanej misji B. Geremka i także nieudanej próbie kontynuacji rządów przez J.K Bieleckiego),
- 26 (25?) grudnia 1991 - rozwiązanie ZSRR i powstanie Federacji Rosyjskiej,
- styczeń 1992 roku - podjęcie przez J. Olszewskiego decyzji o wstrzymaniu wszystkich prywatyzacji i preferowanie tzw. akcjonariatu pracowniczego. Rząd J. K. Bieleckiego przez 11 miesięcy sprywatyzował/wyprzedał 1208 zakładów z około 8, 5 tysiąca będących ówcześnie we władaniu państwa, rząd J. Olszewskiego przez 6 miesięcy 1 zakład, w latach 1988-1989 powstało 12 tys. spółek zakładanych na bazie państwowych zakładów z reguły przez dyrektorów tych przedsiębiorstw. Decyzja ta zastopowała plan Sachsa-Sorosa (L. Balcerowicza) oraz procesy: uwłaszczenia się postkomunistów na polskim majątku narodowym i wrogiego przejmowanie polskich firm przez kapitał zagraniczny. Wywołało to co oczywiście konflikt z całym establishmentem wykonawców planu Sachsa-Sorosa i "grubej kreski" - UD, KLD, i całej uwłaszczeniowej lewicy!,
- kwartał 1992 roku - decyzje (lub ich zatwierdzenie i kontynuacja) dotyczące m.in.: koncesji na import paliw, cen gwarantowanych dla rolników, ceł na żywność, wprowadzenia płacy minimalnej, wprowadzenie dopłat do rolnictwa; prace nad wstąpieniem do NATO i wycofaniem wojsk sowieckich z Polski,
- marzec 1992 - negacja zaproponowanych w tymże miesiącu koncepcji L. Wałęsy dotyczących utworzenia tzw. NATO-bis i EWG-bis,
- 22 maja 1992 roku - zablokowanie przez J. Olszewskiego podpisania w Moskwie przez L. Wałęsę tzw. "klauzuli polko-rosyjskiego traktatu o przyjaźni i dobrosąsiedzkiej współpracy", która przekazywała bazy rosyjskie (po opuszczeniu wojsk sowieckich) w ręce międzynarodowych spółek polsko-rosyjskich (czyli tak naprawdę przyszłych agend wywiadu sowieckiego i "maszynek do robienia pieniędzy dla postkomunistów i zdrajców magdalenkowo-okragłostołowych"),
- 24 maja 19992 roku (po fiasku umowy L. Wałęsy z Rosją sic! i wiedząc o przygotowaniach rządu do lustracji i dekomunizacji) - podjęcie przez UD uchwały wzywającej rząd J. Olszewskiego do dymisji,
- 26 maja 1992 roku - cofnięcie przez L. Wałęsę poparcia dla rządu J. Olszewskiego,
- 27 maja 1992 rok - podjęcie przez UD/KLD/PPG (Polski Program Gospodarczy) decyzji o zgłoszenie wotum nieufności wobec rządów J. Olszewskiego,
- 28 maja 1992 roku - J. Korwin- Mikke zgłasza ustawę lustracyjną przyjętą tego samego dnia, która musiała być przygotowywana wcześniej bez wiedzy rządu J. Olszewskiego (nie ważne kto kto ją przygotowywał, ważne, że skutecznie przyszłościowo "rozwaliła" całą ideę lustracji i dekomunizacji). Ustawa jednak nie obejmowała ujawnienia agentów wojskowych służb specjalnych WSW/WSI (sic!). Przyjęcie ustawy zbojkotowała UD i KLD, czyli uczestnicy Magdalenki i OS. Nastąpiła wtedy swoista histeria antylustracyjna, w której brylował m.in. J. Kuroń i A. Michnik oraz jego gazeta. Ta medialna i polityczna histeria m.in. spowodowała zaprzestanie lustracji i dekomunizacji niemal do dzisiaj,
- 29 maja 1992 roku - UD (ustami J. Rokity) wraz z KLD i PPG składają wniosek o wotum nieufności wobec rządu J. Olszewskiego,
- 2 czerwca 1992 roku - upadają rozmowy na temat poszerzenia koalicji rządowej o KPN. Powodem jest ujawnienie przez A. Macierewicza faktu, że na jego przyszłej liście znajduje się przewodniczący KPN L. Moczulski,
- 4 czerwca 1992 roku przed południem (godz. 10.00) - A. Macierewicz publikuje listę tajnych współpracowników zarejestrowanych przez SB, na której znajdują się m.in. prezydent RP L. Wałęsa (ps. Bolek po - co jakieś trywialne, głupie i prostackie - ojcu Bolesławie), Marszałek Sejmu W. Chrzanowski (ZChN) i np. L. Moczulski (KPN) i S. Niesiołowski (ZChN),
- 4 czerwca 1992 roku - L. Wałęsa składa swój wniosek o odwołanie premiera J. Olszewskiego,
- 4 czerwca 1992 roku wieczorem, nocą - spotkanie z L. Wałęsą ludzi, których w większości możemy uważać za zdrajców, zamachowców stanu - m.in. D. Tusk, T. Mazowiecki, M. Wachowski (oficer SB), L. Moczulski, W. Pawlak, S. Niesiołowski, B. Geremek, G. Janowski, A. Łuczak, P. Łączkowski. Ustalono (policzono głosy - D. Tusk), że jeszcze w nocy zostanie obalony J. Olszewski a tekę premiera obejmie W. Pawlak. Misja premiera W. Pawlaka jednak się nie udała, złożył dymisje a 10 lipca 1992 roku powołany został rząd H. Suchockiej,
- 4/5 czerwca 1992 roku - odwołanie premiera J. Olszewskiego.
Analizując wnikliwie tą chronologię wydarzeń bardzo łatwo określić przyczyny upadku rządu J. Olszewskiego oraz towarzyszące mu cele układu III RP i sposoby ich osiągnięcia. Wszystkie one są wzajemnie sprzężone i realizacja każdego z nich może być zarówno celem głównym, jak i pobocznym (uzupełniającym).
Można zatem wymienić trzy podstawowe powody (cele), które spowodowały "Nocną Zmianę".
Pierwszym i być może najważniejszym było wstrzymanie przez J. Olszewskiego prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych, a tym samym zastopowanie realizacji planu Sachsa-Sorosa i również zatrzymanie procesu uwłaszczenia się postkomunistycznej i częściowo postopozycyjnej elity na majątku narodu polskiego, czyli złamanie umów z Magdalenki i przekreślenie "grubej linii/kreski" T. Mazowieckiego. Opór G. Sorosa i międzynarodowych korporacji finansowo-przemysłowych (z żydowska przewagą własności) oraz WSI/SB/postkomunistów/postopozycjonistów wydaje się więc być naturalny zgodnie z powiedzeniem: "kasa, misiu, kasa!". Tym bardziej, że w Magdalence i OS po obu stronach ponad 80% uczestników stanowili Żydzi, w tym ci jedni z najważniejszych m.in.: B. Geremek, A. Michnik, J. Kuroń, T. Mazowiecki, W. Frasyniuk, A. Kwaśniewski. Reprezentowali oni zarówno interesy międzynarodowego kapitału żydowskiego, jak i postkomunę (m.in. wojskowa i cywilna bezpieka oraz aparatczycy partyjni z dyrektorami firm) oraz wszystkich tych, którzy zostali bardziej lub mniej świadomie uwikłani we współpracę ze specjsłużbami PRL i pragnących skorzystać na zmianach ustrojowych. Celem ostatecznym było obalenie rządu J. Olszewskiego...
Drugim i równie ważnym (jak wszystkie) było pronatowskie nastawienie rządu J. Olszewskiego i blokada wałęsowskiego (a nie GRU i tym samym WSI czasem?) "NATO-bis" i "EWG-bis" oraz powstrzymanie w dniu 22 maja procesu tworzenia spółek rosyjsko-polskich na obszarach dawnych baz wojsk sowieckich. Trzeba bowiem sobie zdawać sprawę z faktu, iż wtedy decydowały się losy ZSRR i toczyła się wewnętrzna walka pomiędzy sowieckimi frakcjami dotyczącymi przyszłości i kształtu układu postsowieckiego. Jeszcze w kwietniu 1991 roku M. Gorbaczow chciał stworzyć coś na kształt ZSRR-bis (Związku Suwerennych Republik Radzieckich a umowa o jego powstaniu miała być podpisana 20 sierpnia 1991 roku). W czerwcu tegoż roku wybory prezydenckie wygrał jednak B. Jelcyn, zwolennik zmian "demokratycznych". W nocy z 18 na 19 sierpnia doszło do zamachu stanu "twardogłowych komunistów" pod kierownictwem G. Janajewa. Dokonał tego wspólnie (co jest istotne) z m.in. : premierem W. Pawłowem, ministrem obrony D. Jazowem (nadzór nad "wojskówką" GRU nadzorującą z kolei polskie WSW/WSI), szefem KGB W. Kriuczkowem (nadzorującym polskie SB), ministrem spraw wewnętrznych B. Pugo. Pucz się nie udał a wielu jego organizatorów popełniło "samobójstwo". Upadek puczu przyspieszył powstanie nowych niepodległych państw po republikach ZSRR. 29 sierpnia zlikwidowano KPZR a w dniach 25-26 grudnia (w sumie dzień po powołaniu rządu J. Olszewskiego) nastąpiło rozwiązanie ZSRR a powstała Federacja Rosyjska. Okres rządów J. Olszewskiego trwał więc w czasie istotnych zmian (niemal rewolucji) po stronie sowieckiej i na pewno GRU (i też KGB) nie akceptowało "zmian demokratycznych" oraz planowało - jak każde służby krajów totalitarnych i w sumie zawsze, gdy państwo jest słabe - utrzymanie swoich wpływów i władzy (również ekonomicznej). Stąd zapewne owe pomysły L. Wałęsy jakiś "bisów" i próba stworzenia spółek na bazie baz sowieckich (kontrolowanych przez GRU/WSI). Należy wobec tego zapytać: Czyich rozkazów wtedy słuchał L. Wałęsa i jego środowisko? Chyba oczywiste... Symptomatyczne jest też to, że w dwa dni po zablokowaniu przez J. Olszewskiego możliwości powstania spółek sowieckich na terenie Polski liderowo żydowska UD uchwaliła wezwanie skierowane do J. Olszewskiego o dymisję. Celem ostatecznym było obalenie rządu J. Olszewskiego...
Trzecim było oczywiście przygotowywanie przez rząd J. Olszewskiego ustaw dotyczących lustracji i dekomunizacji. Oczywiście największymi ich wrogami było żydowskie środowisko Magdalenki i OS skupione liderowo w UD i GW z B. Geremkiem, T. Mazowieckim, W. Frasyniukiem i A. Michnikiem na czele oraz cała postkomunistyczna lewica, wraz z SD czy ZSL (PSL). Wtórowali im członkowie KLD. Dla niemal wszystkich ówcześnie zaskoczeniem było zaprezentowanie ustawy lustracyjnej przez J. Korwin-Mikkego. Doprawdy przedziwny był to ruch i zastanawiające jest to, że i tak w roku 1991 powstała przecież lista Milczanowskiego, o której wszyscy wiedzieli, nie było na niej jednak L. Wałęsy - Bolka. Jest niemożliwe, żeby ustawa JKM powstała ad hoc w ciągu jednego czy dwóch dni (a taka jest narracja: "powstanie na kolanie"). Musiała być przygotowana wcześniej a jej zapisy były w wielu częściach nieprecyzyjne i które można było prawnie i konstytucyjnie podważyć. Całe krytyczne larum UD, GW i KLD wspierane mediami po wprowadzeniu tej ustawy w dniu 28 maja wydaje się też przygotowane o wiele wcześniej. Ową krytyką felernego projektu ustawy zdyskredytowano w ogóle ideę oczyszczenia Polski z komunistycznej bezpieki. Późniejsze losy lustracji i dekomunizacji tylko potwierdzają ową tezę. Istotnym jest też fakt, że ustawa nie obejmowała ujawnienia najważniejszych agentów w PRL, czyli agentów wojskowych służb informacyjnych (WSW/WSI) a niemal wykluczała agentów w środowiskach kościoła i nauki. A. Macierewicz został zobowiązany aby przedstawić agentów bezpieki cywilnej w ciągu zaledwie sześciu dni (do 06.06.1992 roku). Przebieg obrad Sejmu w dniu 4 czerwca przebiegał w bardzo nerwowej atmosferze i torpedowane były próby przedstawienia nazwisk domniemanych agentów na forum ogólnym Sejmu. UD i KLD zbojkotowało głosowanie i wszyscy z nich rzucili się do zajadłej krytyki ustawy a medialnie wspierani byli przez GW A. Michnika (członka nieformalnej czteroosobowej komisji, która na początku zmian ustrojowych w 1990 roku "przeglądała" akta SB). Nietrudno chyba wyciągnąć wniosek, że komunistyczni KO, TW i agenci wpływu walczyli o siebie a przy okazji chroniąc agentów wojskówki i jednocześnie paraliżując cały procesy lustracji i dekomunizacji.
I dzisiejsze zachowanie JKM też wzbudza u mnie wiele kontrowersji, szczególnie totalna negacja obecnie rządzących i nieukrywana niemal "prorosyjskość". Mam nadzieję, że Konfederaci nie ulegną JKM i zwycięży u nich jednak myślenie zdroworozsądkowe, bowiem dobrze by się stało, gdyby na scenie politycznej znalazło się miejsce dla partii o ideowej orientacji narodowej bez przymiotnika liberalnego.
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
wtorek, 7 kwietnia 2020
Konfederacja w drodze donikąd
Wczoraj mieliśmy gorącą dyskusję sejmową na temat przyjęcia ustawy dotyczącej głosowania korespondencyjnego jako obligatoryjnego w tym roku w wyborach prezydenckich. Jest to ustawa, która dotyczy właśnie tego roku, gdzie epidemia koronowirusa mogłaby się rozprzestrzeniać w tradycyjnych wyborach więc - dla zachowania ładu konstytucyjnego - PiS zaproponował obowiązkowe głosowanie korespondencyjne.
Po wielu perturbacjach związanych z postawą J. Gowina w końcu wczoraj w godzinach wieczornych sejm uchwalił tą ustawę. Głosy sprzeciwu popłynęły za to z całej totalnej opozycji PO-KO, Lewicy, PSL i... Konfederacji, której postawa ostatnio mnie zadziwia.
Jestem w stanie zrozumieć destrukcyjny klub PO-KO oraz opozycyjną postawę pozostałych wymienionych ugrupowań, ale doprawdy nie rozumiem postępowania Konfederacji, która stanęła z PO-KO w jednej niby egzotycznej koalicji. W dyskusji słowa K. Bosaka, który z tejże Konfederacji startuje w wyborach prezydenckich, współgrały całkowicie ze słowami opozycji.
I jakkolwiek wcześniej - o czym już kiedyś pisałem - jeszcze wierzyłem, że faktycznie Konfederacja może wnieść coś pozytywnego do polskiego życia społeczno-politycznego, to teraz już nie mam żadnych złudzeń. Takim swoim postępowaniem na pewno nie zyska przychylności, nawet wśród wyborców dotychczas jej w jakiś sposób sprzyjających, bowiem dla części z nich ta postawa jest po prostu niezrozumiała a nawet ocierająca się o zdradę wyborców.
Ja rozumiem, że tak naprawdę Konfederacji być może chodzi o bycie opozycją z tej najbardziej prawej strony politycznej. Prawdopodobnie chcieliby spełniać rolę węgierskiego Jobbiku, który jest taką właśnie opozycją w tym kraju. Tyle tylko, że Jobbik w bardzo wielu aspektach wspiera V. Orbana a już taką postawę zachowuje w sytuacjach nadzwyczajnych w państwie węgierskim i to wtedy, gdy zagrożona jest pozycja Fideszu obecnego premiera. Poza tym warto zauważyć, że Jobbik powoli ewaluował w kierunku centroprawicy, co powinno być nauczką dla Konfederacji.
Można nie lubić PiS-u i się z nim nie zgadzać, ale w sytuacji skrajnie kryzysowej jaką mamy teraz trzeba być choć po części odpowiedzialnym za swoje decyzje. Od PO-KO nic pozytywnego się nie spodziewałem, ale od Konfederacji raczej tak. No chyba, że również jej zależy na tym, aby do władzy wróciła PO-KO, czyli zależy jej na upadku Najjaśniejszej Rzeczpospolitej... A może w przyszłości marzy im się powstanie stałej koalicji PO-KO-Konfederacja?
"Jeżeli już nam nie pomagasz to przynajmniej nie przeszkadzaj" zdałoby się powiedzieć do Konfederacji, bo uważam, że jej postawa dziś może wpłynąć na jej pozycję w przyszłości. Niech sobie będzie w sejmie i się uczy prawdziwej polityki a może za kilka lat okrzepnie i stanie się znaczącą siłą polityczną w Polsce.
Tego jej życzę, choć moim zdaniem w tym kształcie nie przetrwa całej kadencji sejmowej. Jest to partia składająca się z ludzi o skrajnie różnych ideach i celach jak np. narodowej i wolnościowej. Trudno więc będzie, aby zawsze miała jeden pogląd na określoną rzeczywistość. To nie wróży dla niej nic dobrego a jej dotychczasowa postawa może skłonić jej wyborców do pozostania w trakcie wyborów w domu.
Do Konfederacji zaś po raz wtóry kieruję słowa o nieprzeszkadzaniu PiS-owi w tej trudnej sytuacji i głosowanie chociaż poprzez wstrzymywanie się od głosu. Inaczej w tej politycznej drodze donikąd zostanie szybko zapomniana a pozostanie po niej jakaś jedna wzmianka na kartach naszej historii.
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
środa, 25 marca 2020
Egzotyczna koalicja? "Gratuluję" Konfederacji...
Wielu z nas po tej prawej stronie polskiej sceny politycznej* miało przez jakiś czas nadzieję na to, że pojawienie się w parlamencie nowej prawicowej partii "Konfederacja" może być tylko pozytywno-ozdrowieńczym powiewem wiatru w najnowszej historii politycznej Polski.
I również spodziewaliśmy się, że będzie to opozycja konstruktywna a nie dekonstruktywna jak w przypadku PO-KO, która cierpi na jedną podstawową chorobę: "antypisizm" bez względu na wszystko.
Dzisiaj mamy sytuację wyjątkową w naszej współczesnej historii, i to nie tylko Polski, ale też i świata. Epidemia koronawirusa zachwiała podstawą istnienia wielu narodów i państw. Cały świat walczy z tym wirusem i niezależnie od tego skąd się wziął i dlaczego, to na razie jest to numer jeden wśród najpilniejszych spraw do załatwienia.
Po pierwsze wszyscy - niestety w różnym tempie czasowym - robią wszystko, aby ograniczyć rozprzestrzenianie się wirusa. Po drugie trwają zintensyfikowane prace nad wynalezieniem na niego lekarstwa lub szczepionki. Po trzecie zaś każdy kraj przygotowuje jakiś pakiet antykryzysowy obejmujący jego sferę gospodarczą.
Najważniejszym zaś jest czas..., w którym te wszystkie działania należy prowadzić. Im szybciej tym lepiej.
Ta nowa sytuacja spowodowała też niemal całkowite przeorganizowanie wielu zachowań ludzi oraz konkretnych instytucji.
Współczesna technika w dużej mierze pozwala na tzw. pracę zdalną, videowizyjne łączenie się pomiędzy ludźmi czy też instytucjami, można zdalnie uczyć, porozumiewać się na portalach społecznościowych, można płacić bezgotówkowo i robić zakupy w internecie, itd...
Mając na względzie ludzkie życie i zdrowie w wielu krajach wprowadzono rygorystyczne zasady, które mają zminimalizować międzyludzkie osobiste kontakty, aby tą drogą zatrzymać rozprzestrzenianie się koronawirusa.
Powyższe dotyczy również instytucji, gdzie nawet w skali europejskiej wprowadza się zdalne prowadzenie różnych spotkań, konferencji, obrad konstytucyjnych organów jak np. Parlamentu Europejskiego, itp.
Dzisiaj najpilniejszą dla Polski sprawą jest jak najszybsze przyjęcie rządowego programu pomocowego dla gospodarki. Aby jednak tak się stało to musi być przyjęta przez sejm odpowiednia ustawa, która pozwoli na wejście w życie tzw. "Pakietu Antykryzysowego".
Dla zdrowia i życia parlamentarzystów, i ich rodzin oraz znajomych PiS zaproponował, aby posiedzenie sejmu odbyło się zdalnie z wykorzystaniem internetu. Wstępnie wszystkie ugrupowania sejmowe były raczej przychylnie do tego pomysłu nastawione lub też z rezerwą wstrzymywały się od jednoznacznej opinii.
Niestety, gdy już przyszło do podjęcia ostatecznej decyzji dwa kluby zablokowały możliwość zdalnego przeprowadzenia posiedzenia sejmu. Są to: klub PO-KO i Konfederacji.
Jestem w stanie zrozumieć destrukcyjny klub PO-KO, ale doprawdy nie rozumiem postępowania Konfederacji, która stanęła z PO-KO w jednej niby egzotycznej koalicji.
I jakkolwiek wcześniej jeszcze wierzyłem, że faktycznie może ona wnieść coś pozytywnego do polskiego życia społeczno-politycznego, to teraz już nie mam żadnych złudzeń. Takim swoim postępowaniem na pewno nie zyska przychylności, nawet wśród wyborców dotychczas jej w jakiś sposób sprzyjających.
Można nie lubić PiS-u i się z nim nie zgadzać, ale w sytuacji skrajnie kryzysowej jaką teraz mamy trzeba być choć po części odpowiedzialnym za swoje decyzje. Od PO-KO nic pozytywnego się nie spodziewałem, ale od Konfederacji raczej tak. No chyba, że również jej zależy na tym, aby do władzy wróciła PO-KO, czyli zależy jej na upadku Najjaśniejszej Rzeczpospolitej... A może w przyszłości marzy im się powstanie stałej koalicji PO-KO-Konfederacja?
Tym bardziej, że tak naprawdę nie ma istotnej przeszkody prawnej, która zabraniałaby przeprowadzenia posiedzenia sejmu i parlamentu w formie zdalnej, dzięki której możemy potencjalnie ratować zdrowie i życie w dobie koronawirusa.
* Abstrahuję tutaj od tradycyjnego rozumienia sceny politycznej, bowiem współcześnie terminy prawica i lewica bywają nieczytelne i zatarte a podział polityczny w krajach cywilizacji zachodniej wedle mnie przebiega na linii: postmarksizm kulturowy - konserwatyzm kulturowy.
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
I również spodziewaliśmy się, że będzie to opozycja konstruktywna a nie dekonstruktywna jak w przypadku PO-KO, która cierpi na jedną podstawową chorobę: "antypisizm" bez względu na wszystko.
Dzisiaj mamy sytuację wyjątkową w naszej współczesnej historii, i to nie tylko Polski, ale też i świata. Epidemia koronawirusa zachwiała podstawą istnienia wielu narodów i państw. Cały świat walczy z tym wirusem i niezależnie od tego skąd się wziął i dlaczego, to na razie jest to numer jeden wśród najpilniejszych spraw do załatwienia.
Po pierwsze wszyscy - niestety w różnym tempie czasowym - robią wszystko, aby ograniczyć rozprzestrzenianie się wirusa. Po drugie trwają zintensyfikowane prace nad wynalezieniem na niego lekarstwa lub szczepionki. Po trzecie zaś każdy kraj przygotowuje jakiś pakiet antykryzysowy obejmujący jego sferę gospodarczą.
Najważniejszym zaś jest czas..., w którym te wszystkie działania należy prowadzić. Im szybciej tym lepiej.
Ta nowa sytuacja spowodowała też niemal całkowite przeorganizowanie wielu zachowań ludzi oraz konkretnych instytucji.
Współczesna technika w dużej mierze pozwala na tzw. pracę zdalną, videowizyjne łączenie się pomiędzy ludźmi czy też instytucjami, można zdalnie uczyć, porozumiewać się na portalach społecznościowych, można płacić bezgotówkowo i robić zakupy w internecie, itd...
Mając na względzie ludzkie życie i zdrowie w wielu krajach wprowadzono rygorystyczne zasady, które mają zminimalizować międzyludzkie osobiste kontakty, aby tą drogą zatrzymać rozprzestrzenianie się koronawirusa.
Powyższe dotyczy również instytucji, gdzie nawet w skali europejskiej wprowadza się zdalne prowadzenie różnych spotkań, konferencji, obrad konstytucyjnych organów jak np. Parlamentu Europejskiego, itp.
Dzisiaj najpilniejszą dla Polski sprawą jest jak najszybsze przyjęcie rządowego programu pomocowego dla gospodarki. Aby jednak tak się stało to musi być przyjęta przez sejm odpowiednia ustawa, która pozwoli na wejście w życie tzw. "Pakietu Antykryzysowego".
Dla zdrowia i życia parlamentarzystów, i ich rodzin oraz znajomych PiS zaproponował, aby posiedzenie sejmu odbyło się zdalnie z wykorzystaniem internetu. Wstępnie wszystkie ugrupowania sejmowe były raczej przychylnie do tego pomysłu nastawione lub też z rezerwą wstrzymywały się od jednoznacznej opinii.
Niestety, gdy już przyszło do podjęcia ostatecznej decyzji dwa kluby zablokowały możliwość zdalnego przeprowadzenia posiedzenia sejmu. Są to: klub PO-KO i Konfederacji.
Jestem w stanie zrozumieć destrukcyjny klub PO-KO, ale doprawdy nie rozumiem postępowania Konfederacji, która stanęła z PO-KO w jednej niby egzotycznej koalicji.
I jakkolwiek wcześniej jeszcze wierzyłem, że faktycznie może ona wnieść coś pozytywnego do polskiego życia społeczno-politycznego, to teraz już nie mam żadnych złudzeń. Takim swoim postępowaniem na pewno nie zyska przychylności, nawet wśród wyborców dotychczas jej w jakiś sposób sprzyjających.
Można nie lubić PiS-u i się z nim nie zgadzać, ale w sytuacji skrajnie kryzysowej jaką teraz mamy trzeba być choć po części odpowiedzialnym za swoje decyzje. Od PO-KO nic pozytywnego się nie spodziewałem, ale od Konfederacji raczej tak. No chyba, że również jej zależy na tym, aby do władzy wróciła PO-KO, czyli zależy jej na upadku Najjaśniejszej Rzeczpospolitej... A może w przyszłości marzy im się powstanie stałej koalicji PO-KO-Konfederacja?
Tym bardziej, że tak naprawdę nie ma istotnej przeszkody prawnej, która zabraniałaby przeprowadzenia posiedzenia sejmu i parlamentu w formie zdalnej, dzięki której możemy potencjalnie ratować zdrowie i życie w dobie koronawirusa.
* Abstrahuję tutaj od tradycyjnego rozumienia sceny politycznej, bowiem współcześnie terminy prawica i lewica bywają nieczytelne i zatarte a podział polityczny w krajach cywilizacji zachodniej wedle mnie przebiega na linii: postmarksizm kulturowy - konserwatyzm kulturowy.
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
wtorek, 15 października 2019
Apel do narodowców. Odklejcie się od JKM!
Uważam, że w Polsce autentyczny ruch narodowy ma rację bytu. Powinien rosnąć w siłę a po wyborach jest to tym bardziej możliwe. Młodzi przedstawiciele narodowców w Sejmie, kiedy to mają w końcu subwencje dla partii politycznych, jest czasem, aby ten ruch zbudować oddolnie i nie opierać go li tylko na krytyce ustawy 447 Just. Oczywiście to ważne, ale jeszcze bardziej ważne jest zbudowanie własnego programu dla Polski i to bez... JKM i jego przybocznych.
Niestety - o czym już pisałem - ruch narodowy wszedł w koalicję z tzw. wolnościowcami od JKM a przecież są to skrajne bieguny wartości i idei reprezentowanych przez te dwie formacje.
Żałuję, że tak się stało, ale cieszę się, że narodowcy uzyskali aż 5 mandatów z 11, które wzięła tzw. Konfederacja, bo to w ogóle jest twór bardziej egzotyczny niż Kukiz z PSL-em.
Nie wiem, co zamierzają narodowcy w Sejmie i nie wiem do końca jakby miał wyglądać podział subwencji rządowych pomiędzy te dwie frakcje, ale jestem pewien, iż wykreowanie jakiegokolwiek programu uwzględniającego ich postulaty jest niemożliwe.
Stąd też zwracam się do narodowców! Odklejcie się od JKM i jego przybocznych! I to jak najszybciej.
Dla mnie JKM jest największym szkodnikiem od 30 lat, jeżeli chodzi o tzw. prawą stronę polskiej sceny politycznej. Za cokolwiek się wziął to owo ginęło śmiercią zadaną właśnie przez niego samego. I uważam, że to było zawsze celowe działanie i wypełniał idealnie określone mu przez innych zadania. Nie mam do niego za grosz zaufania.
Pragnę przypomnieć jego rolę w obaleniu w Polsce idei lustracji i dekomunizacji. Otóż w 1992 roku dla niemal wszystkich ówcześnie zaskoczeniem było zaprezentowanie ustawy lustracyjnej przez J. Korwin-Mikkego. Doprawdy przedziwny był to ruch i zastanawiające jest to, że i tak w roku 1991 powstała przecież lista Milczanowskiego, o której wszyscy wiedzieli, nie było na niej jednak L. Wałęsy - Bolka. Jest niemożliwe, żeby ustawa JKM powstała ad hoc w ciągu jednego czy dwóch dni (a taka była narracja: "powstanie na kolanie"). Musiała być przygotowana wcześniej a jej zapisy były w wielu częściach, chyba celowo, nieprecyzyjne, które można było prawnie i konstytucyjnie podważyć. Całe krytyczne wtedy larum UD, GW i KLD wspierane mediami po wprowadzeniu tej ustawy w dniu 28 maja wydaje się też przygotowane o wiele wcześniej. Ową krytyką felernego projektu ustawy zdyskredytowano w ogóle ideę oczyszczenia Polski z komunistycznej bezpieki. Późniejsze losy lustracji i dekomunizacji tylko potwierdzają ową tezę. Istotnym jest też fakt, że ustawa nie obejmowała ujawnienia najważniejszych agentów w PRL, czyli agentów wojskowych służb informacyjnych (WSW/WSI) a niemal wykluczała agentów w środowiskach kościoła i nauki.
J.K. Mikke przez lata swej działalności nie pozwolił też, aby po liberalnej czy narodowej części sceny politycznej zaistniała żadna partia negująca "Okrągły Stół" z pozycji liberalno-konserwatywnej lub narodowej czy chrześcijańskiej. Robił to - wedle mnie i powtarzam - celowo, poprzez po prostu ich ośmieszanie dzięki swoim absurdalnym teoriom i wypowiedziom oraz przygarnianiem swoim buntem młodych ludzi, którzy po czasie już byli ze swojego zapału odarci.
Czyż Wy, młodzi w większości narodowcy nie widzicie, że JKM jest "koniem trojańskim", który rozsadzi Was od środka i zniszczy zalążek odbudowy ruchu narodowego w Polsce?
Warto też przypomnieć, że JKM w czasach komuny należał do Stronnictwa Demokratycznego, które było tolerowane przez ówczesnych komuno-bolszewików a które ponoć od początku jego powstania kojarzone było z masonerią. Czy to jest prawda? Historia oceni.
Dodatkowo też daleko mu do wartości chrześcijańskich, które są tak cenne dla Polaków. Do nich chyba nigdy się nie odniósł, co ma swoje etyczno-moralne uzasadnienie widoczne w jego życiorysie. A ponadto z pogardą odnosi się do wyborców PiS-u i często bywa prosowiecki.
Tak więc ponownie apeluję do narodowców! Rozwijajcie się, ale bez JKM i jego przybocznych
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
Post jest chroniony prawem autorskim. Może być kopiowany w całości lub w części jedynie z podaniem źródła tekstu na bloggerze lub innym forum, gdzie autorsko publikuję. Dotyczy to również gazet i czasopism oraz wypowiedzi medialnych, w których konieczne jest podanie moich personaliów: Krzysztof Jaworucki, bloger "krzysztofjaw".
Niestety - o czym już pisałem - ruch narodowy wszedł w koalicję z tzw. wolnościowcami od JKM a przecież są to skrajne bieguny wartości i idei reprezentowanych przez te dwie formacje.
Żałuję, że tak się stało, ale cieszę się, że narodowcy uzyskali aż 5 mandatów z 11, które wzięła tzw. Konfederacja, bo to w ogóle jest twór bardziej egzotyczny niż Kukiz z PSL-em.
Nie wiem, co zamierzają narodowcy w Sejmie i nie wiem do końca jakby miał wyglądać podział subwencji rządowych pomiędzy te dwie frakcje, ale jestem pewien, iż wykreowanie jakiegokolwiek programu uwzględniającego ich postulaty jest niemożliwe.
Stąd też zwracam się do narodowców! Odklejcie się od JKM i jego przybocznych! I to jak najszybciej.
Dla mnie JKM jest największym szkodnikiem od 30 lat, jeżeli chodzi o tzw. prawą stronę polskiej sceny politycznej. Za cokolwiek się wziął to owo ginęło śmiercią zadaną właśnie przez niego samego. I uważam, że to było zawsze celowe działanie i wypełniał idealnie określone mu przez innych zadania. Nie mam do niego za grosz zaufania.
Pragnę przypomnieć jego rolę w obaleniu w Polsce idei lustracji i dekomunizacji. Otóż w 1992 roku dla niemal wszystkich ówcześnie zaskoczeniem było zaprezentowanie ustawy lustracyjnej przez J. Korwin-Mikkego. Doprawdy przedziwny był to ruch i zastanawiające jest to, że i tak w roku 1991 powstała przecież lista Milczanowskiego, o której wszyscy wiedzieli, nie było na niej jednak L. Wałęsy - Bolka. Jest niemożliwe, żeby ustawa JKM powstała ad hoc w ciągu jednego czy dwóch dni (a taka była narracja: "powstanie na kolanie"). Musiała być przygotowana wcześniej a jej zapisy były w wielu częściach, chyba celowo, nieprecyzyjne, które można było prawnie i konstytucyjnie podważyć. Całe krytyczne wtedy larum UD, GW i KLD wspierane mediami po wprowadzeniu tej ustawy w dniu 28 maja wydaje się też przygotowane o wiele wcześniej. Ową krytyką felernego projektu ustawy zdyskredytowano w ogóle ideę oczyszczenia Polski z komunistycznej bezpieki. Późniejsze losy lustracji i dekomunizacji tylko potwierdzają ową tezę. Istotnym jest też fakt, że ustawa nie obejmowała ujawnienia najważniejszych agentów w PRL, czyli agentów wojskowych służb informacyjnych (WSW/WSI) a niemal wykluczała agentów w środowiskach kościoła i nauki.
J.K. Mikke przez lata swej działalności nie pozwolił też, aby po liberalnej czy narodowej części sceny politycznej zaistniała żadna partia negująca "Okrągły Stół" z pozycji liberalno-konserwatywnej lub narodowej czy chrześcijańskiej. Robił to - wedle mnie i powtarzam - celowo, poprzez po prostu ich ośmieszanie dzięki swoim absurdalnym teoriom i wypowiedziom oraz przygarnianiem swoim buntem młodych ludzi, którzy po czasie już byli ze swojego zapału odarci.
Czyż Wy, młodzi w większości narodowcy nie widzicie, że JKM jest "koniem trojańskim", który rozsadzi Was od środka i zniszczy zalążek odbudowy ruchu narodowego w Polsce?
Warto też przypomnieć, że JKM w czasach komuny należał do Stronnictwa Demokratycznego, które było tolerowane przez ówczesnych komuno-bolszewików a które ponoć od początku jego powstania kojarzone było z masonerią. Czy to jest prawda? Historia oceni.
Dodatkowo też daleko mu do wartości chrześcijańskich, które są tak cenne dla Polaków. Do nich chyba nigdy się nie odniósł, co ma swoje etyczno-moralne uzasadnienie widoczne w jego życiorysie. A ponadto z pogardą odnosi się do wyborców PiS-u i często bywa prosowiecki.
Tak więc ponownie apeluję do narodowców! Rozwijajcie się, ale bez JKM i jego przybocznych
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
Post jest chroniony prawem autorskim. Może być kopiowany w całości lub w części jedynie z podaniem źródła tekstu na bloggerze lub innym forum, gdzie autorsko publikuję. Dotyczy to również gazet i czasopism oraz wypowiedzi medialnych, w których konieczne jest podanie moich personaliów: Krzysztof Jaworucki, bloger "krzysztofjaw".
piątek, 11 października 2019
Konfederaci - Chłopcy w krótkich spodenkach
Znów "oberwę", ale trudno.
Konfederacja to zlepek osób, które utworzyły jakiś wirtualny byt wspierany dziś przez TVN. A stawką jest większość parlamentarna PiS-u.
W swoim niedawnym, majowym poście zatytułowanym "Po co Konfederacji J. Korwin-Mikke z A. Dudą i D. Tuskiem w tle..." napisałem m.in.
"Wielu wyborców ma poglądy jeszcze bardziej na prawo niż PiS i dla nich Konfederacja jest organizacją, którą zaczynają wspierać, i na którą będą glosować. Pomijam tutaj rozważania na ile PiS to prawica, bo tego typu akademickie rozważania dzisiaj już nie mają żadnego merytorycznego realnie sensu.
Tylko pytam. Po co "Konfederacji" Janusz Korwin-Mikke, który za cokolwiek się wziął to owo ginęło śmiercią zadaną właśnie przez niego samego. Nie mam do niego za grosz zaufania.
Pragnę przypomnieć jego rolę w obaleniu w Polsce idei lustracji i dekomunizacji. Otóż w 1992 roku dla niemal wszystkich ówcześnie zaskoczeniem było zaprezentowanie ustawy lustracyjnej przez J. Korwin-Mikkego. Doprawdy przedziwny był to ruch i zastanawiające jest to, że i tak w roku 1991 powstała przecież lista Milczanowskiego, o której wszyscy wiedzieli, nie było na niej jednak L. Wałęsy - Bolka. Jest niemożliwe, żeby ustawa JKM powstała ad hoc w ciągu jednego czy dwóch dni (a taka była narracja: "powstanie na kolanie"). Musiała być przygotowana wcześniej a jej zapisy były w wielu częściach, chyba celowo, nieprecyzyjne, które można było prawnie i konstytucyjnie podważyć. Całe krytyczne wtedy larum UD, GW i KLD wspierane mediami po wprowadzeniu tej ustawy w dniu 28 maja wydaje się też przygotowane o wiele wcześniej. Ową krytyką felernego projektu ustawy zdyskredytowano w ogóle ideę oczyszczenia Polski z komunistycznej bezpieki. Późniejsze losy lustracji i dekomunizacji tylko potwierdzają ową tezę. Istotnym jest też fakt, że ustawa nie obejmowała ujawnienia najważniejszych agentów w PRL, czyli agentów wojskowych służb informacyjnych (WSW/WSI) a niemal wykluczała agentów w środowiskach kościoła i nauki.
J.K. Mikke przez lata swej działalności nie pozwolił też, aby po liberalnej części sceny politycznej zaistniała żadna partia negująca "Okrągły Stół" z pozycji liberalno-konserwatywnej. Robił to - wedle mnie celowo - poprzez po prostu jej ośmieszanie dzięki swoim absurdalnym teoriom i wypowiedziom.
Czyż współcześni Konfederaci nie potrafią uczyć się z kart historii i czy czasem nie wpuścili w swoje szeregi "konia trojańskiego"? Niech daje to do myślenia prawdziwym patriotom zrzeszonym w Konfederacji".
Konfederacja to prawicowa struktura lewicowej Nowoczesnej. Też powstała przed wyborami a później się rozsypała jak domek z kart. A dlaczego? Ano dlatego, że była partią nie umocowaną w polskiej rzeczywistości politycznej, nie miała terenowych struktur a przede wszystkim nie miała godnych zaufania ludzi.
Podobnie stało się też z ruchem Kukiz'15. Tego ruchu już nie ma a P. Kukiz posmakowawszy sejmowania i kasy z niego płynącej poszedł w koalicję z PSL-em, co jest dla mnie szokujące i dyskwalifikujące P. Kukiza jako polityka. Niech sobie wróci do śpiewania, bo to mu najbardziej wychodziło.
I podobny "grzech pierworodny" występuje w Konfederacji, przy czym jest ona w stosunku do prawicowego elektoratu kompletnie nieznana (oprócz kilku liderów) a jednak tenże elektorat jest mądrzejszy niż elektorat lewicowy i trudniej go przekonać do nowo powstałego bytu politycznego.
Wracając jednak do samej Konfederacji. Ona zrzesza też ruch narodowy, który popełnił ogromny błąd wchodząc w koalicję z JKM. On znów się pojawił tam, gdzie mogła powstać naprawdę oddolna i racjonalna partia po naszej stronie politycznej. Mogłaby być czymś w rodzaju Jobbiku na Węgrzech, partii, która patrzyłaby na "ręce" PiS-owi, bo naprawdę niektóre jej postulaty są zbieżne z polską racją stanu i uważam, że większość Konfederatów jest jednak nastawiona bardzo patriotycznie i dobrze.
Nie oznacza to, że oni są przygotowani do bycia posłami czy też zdolni do utworzenia jakiejś koalicji sejmowej. Tak nie jest a ostatnie wybryki JKM, który chce sojuszu z Rosją czy Sośnierza chcącego zabrać prawo wyborcze ludziom pobierającym 500+ są naprawdę karygodne i powodują, że Konfederaci zaczęli stawać się kolejną partią antypisowską a tego żałuję.
Tytuł niniejszego posta odnosi się do "chłopców w krótkich spodenkach" i tak na razie jest z Konfederacją, która najpierw musi zbudować się oddolnie i okrzepnąć już jako partia polityczna. Mam nadzieję, że tak będzie i Konfederacja otrzyma więcej niż 3%, dzięki czemu będzie miała finansowanie z budżetu państwa a to powinno jej pomóc w budowie naprawdę silnej opozycji po prawej od PiS-u scenie politycznej Polski.
Dziś bowiem są naprawdę tymi chłopcami, których niestety rozgrywa stary wyga polityczny JKM. Konfederacja w następnych czterech latach musi naprawdę okrzepnąć i pozbyć się ze swoich szeregów JKM. On jej szkodzi i naprawdę szkoda, że tak jest.
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
Post jest chroniony prawem autorskim. Może być kopiowany w całości lub w części jedynie z podaniem źródła tekstu na bloggerze lub innym forum, gdzie autorsko publikuję. Dotyczy to również gazet i czasopism oraz wypowiedzi medialnych, w których konieczne jest podanie moich personaliów: Krzysztof Jaworucki, bloger "krzysztofjaw".
Konfederacja to zlepek osób, które utworzyły jakiś wirtualny byt wspierany dziś przez TVN. A stawką jest większość parlamentarna PiS-u.
W swoim niedawnym, majowym poście zatytułowanym "Po co Konfederacji J. Korwin-Mikke z A. Dudą i D. Tuskiem w tle..." napisałem m.in.
"Wielu wyborców ma poglądy jeszcze bardziej na prawo niż PiS i dla nich Konfederacja jest organizacją, którą zaczynają wspierać, i na którą będą glosować. Pomijam tutaj rozważania na ile PiS to prawica, bo tego typu akademickie rozważania dzisiaj już nie mają żadnego merytorycznego realnie sensu.
Tylko pytam. Po co "Konfederacji" Janusz Korwin-Mikke, który za cokolwiek się wziął to owo ginęło śmiercią zadaną właśnie przez niego samego. Nie mam do niego za grosz zaufania.
Pragnę przypomnieć jego rolę w obaleniu w Polsce idei lustracji i dekomunizacji. Otóż w 1992 roku dla niemal wszystkich ówcześnie zaskoczeniem było zaprezentowanie ustawy lustracyjnej przez J. Korwin-Mikkego. Doprawdy przedziwny był to ruch i zastanawiające jest to, że i tak w roku 1991 powstała przecież lista Milczanowskiego, o której wszyscy wiedzieli, nie było na niej jednak L. Wałęsy - Bolka. Jest niemożliwe, żeby ustawa JKM powstała ad hoc w ciągu jednego czy dwóch dni (a taka była narracja: "powstanie na kolanie"). Musiała być przygotowana wcześniej a jej zapisy były w wielu częściach, chyba celowo, nieprecyzyjne, które można było prawnie i konstytucyjnie podważyć. Całe krytyczne wtedy larum UD, GW i KLD wspierane mediami po wprowadzeniu tej ustawy w dniu 28 maja wydaje się też przygotowane o wiele wcześniej. Ową krytyką felernego projektu ustawy zdyskredytowano w ogóle ideę oczyszczenia Polski z komunistycznej bezpieki. Późniejsze losy lustracji i dekomunizacji tylko potwierdzają ową tezę. Istotnym jest też fakt, że ustawa nie obejmowała ujawnienia najważniejszych agentów w PRL, czyli agentów wojskowych służb informacyjnych (WSW/WSI) a niemal wykluczała agentów w środowiskach kościoła i nauki.
J.K. Mikke przez lata swej działalności nie pozwolił też, aby po liberalnej części sceny politycznej zaistniała żadna partia negująca "Okrągły Stół" z pozycji liberalno-konserwatywnej. Robił to - wedle mnie celowo - poprzez po prostu jej ośmieszanie dzięki swoim absurdalnym teoriom i wypowiedziom.
Czyż współcześni Konfederaci nie potrafią uczyć się z kart historii i czy czasem nie wpuścili w swoje szeregi "konia trojańskiego"? Niech daje to do myślenia prawdziwym patriotom zrzeszonym w Konfederacji".
Konfederacja to prawicowa struktura lewicowej Nowoczesnej. Też powstała przed wyborami a później się rozsypała jak domek z kart. A dlaczego? Ano dlatego, że była partią nie umocowaną w polskiej rzeczywistości politycznej, nie miała terenowych struktur a przede wszystkim nie miała godnych zaufania ludzi.
Podobnie stało się też z ruchem Kukiz'15. Tego ruchu już nie ma a P. Kukiz posmakowawszy sejmowania i kasy z niego płynącej poszedł w koalicję z PSL-em, co jest dla mnie szokujące i dyskwalifikujące P. Kukiza jako polityka. Niech sobie wróci do śpiewania, bo to mu najbardziej wychodziło.
I podobny "grzech pierworodny" występuje w Konfederacji, przy czym jest ona w stosunku do prawicowego elektoratu kompletnie nieznana (oprócz kilku liderów) a jednak tenże elektorat jest mądrzejszy niż elektorat lewicowy i trudniej go przekonać do nowo powstałego bytu politycznego.
Wracając jednak do samej Konfederacji. Ona zrzesza też ruch narodowy, który popełnił ogromny błąd wchodząc w koalicję z JKM. On znów się pojawił tam, gdzie mogła powstać naprawdę oddolna i racjonalna partia po naszej stronie politycznej. Mogłaby być czymś w rodzaju Jobbiku na Węgrzech, partii, która patrzyłaby na "ręce" PiS-owi, bo naprawdę niektóre jej postulaty są zbieżne z polską racją stanu i uważam, że większość Konfederatów jest jednak nastawiona bardzo patriotycznie i dobrze.
Nie oznacza to, że oni są przygotowani do bycia posłami czy też zdolni do utworzenia jakiejś koalicji sejmowej. Tak nie jest a ostatnie wybryki JKM, który chce sojuszu z Rosją czy Sośnierza chcącego zabrać prawo wyborcze ludziom pobierającym 500+ są naprawdę karygodne i powodują, że Konfederaci zaczęli stawać się kolejną partią antypisowską a tego żałuję.
Tytuł niniejszego posta odnosi się do "chłopców w krótkich spodenkach" i tak na razie jest z Konfederacją, która najpierw musi zbudować się oddolnie i okrzepnąć już jako partia polityczna. Mam nadzieję, że tak będzie i Konfederacja otrzyma więcej niż 3%, dzięki czemu będzie miała finansowanie z budżetu państwa a to powinno jej pomóc w budowie naprawdę silnej opozycji po prawej od PiS-u scenie politycznej Polski.
Dziś bowiem są naprawdę tymi chłopcami, których niestety rozgrywa stary wyga polityczny JKM. Konfederacja w następnych czterech latach musi naprawdę okrzepnąć i pozbyć się ze swoich szeregów JKM. On jej szkodzi i naprawdę szkoda, że tak jest.
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
Post jest chroniony prawem autorskim. Może być kopiowany w całości lub w części jedynie z podaniem źródła tekstu na bloggerze lub innym forum, gdzie autorsko publikuję. Dotyczy to również gazet i czasopism oraz wypowiedzi medialnych, w których konieczne jest podanie moich personaliów: Krzysztof Jaworucki, bloger "krzysztofjaw".
piątek, 3 maja 2019
Po co "Konfederacji" J. Korwin-Mikke z A. Dudą i D. Tuskiem w tle...
I przyjechał "król Europy" do Polski. Jak ostatnio zawsze, kiedy ewentualnie liczył na to, że może nagle lub długookresowo doprowadzić do ewentualnego obalenia obecnego rządu i przejęcia władzy w Polsce przez współczesnych "Targowiczan" czyli wszystkich skupionych wokół tzw. Kolacji Europejskiej a on sam stanie na czele "wybawców ten kraju" spod panowania PiS.
Każdy jego przyjazd do Polski, niezależnie czy przez niego planowany (vide: sejmowy, grudniowy pucz), czy został do niego zmuszony (vide: zeznania na komisji śledczej Sejmu) pragnie wykorzystać do tego, aby wysondować, czy możliwy jest dla niego powrót do kraju w charakterze zwycięscy wyborów prezydenckich. I tylko tyle go interesuje, nic więcej.
Zgadzam się zatem z krótkim felietonem publicysty tygodnika "Sieci" Pana Konrada Kołodziejskiego, który w portalu wpolityce.pl napisał m.in.
"Dziś w Warszawie, jedni w towarzystwie prezydenta Dudy podziwiali defiladę nad Wisłą, a inni ustawiali się w kolejce do Auditorium Maximum na Uniwersytecie, aby dowiedzieć się „co ciekawego i ważnego” powie im były premier. Ale Tusk nie przyjechał – wbrew zapowiedziom – aby powiedzieć coś ważnego. On przyjechał, aby ocenić sytuację przed bitwą. A jego słuchacze zagrzewali go do walki. Były premier podtrzymywał swoich zwolenników na duchu złośliwościami pod adresem prezydenta Dudy (...). Potem podzielił się anatomicznymi refleksjami dotyczącymi tego, w której części ciała znajdują się Węgry (bulwersujące i prymitywne - dop.: kj). Zemścił się również werbalnie na PiS, przyrównując obóz rządowy do Targowicy (hipokryzja najwyższych lotów - dop.kj), która walcząc onegdaj z konstytucją, doprowadziła do upadku państwa. Mówił o zagrożeniach klimatycznych, o internecie, który psuje dzieci oraz mrugnął przyjaźnie okiem do nauczycieli. Tradycyjnie też opowiadał o wizji państwa, które łączy a nie dzieli i jest za to podziwiane w Europie (...) Z pewnością (...) D. Tusk zadowolił swoich słuchaczy, bo – jak się zdaje – uwierzyli, że wkrótce poprowadzi ich do boju przeciwko PiS. Pytanie jednak, czy zdoła poprowadzić kogoś więcej? Myślę, że sam Tusk jeszcze nie jest tego pewien. Na razie widać, że nic się nie zmienił od czasu, gdy w 2014 roku nagle zniknął z Polski, zostawiając swój tonący rząd w rękach Ewy Kopacz. Nadal chce czarować widzów gładkimi banałami i prowokować wrogów małostkowymi uszczypliwościami, tak jak robił to przez cały czas swojego premierowania. Wtedy wystarczyło mu to na siedem lat rządów, pytanie jednak, czy dziś ta zgrana płyta znowu zagra? D. Tusk (...) chce wystąpić w roli zbawcy, który uratuje kraj przed katastrofą. Jednak aby dobrze wypaść w tej roli, będzie musiał najpierw cynicznie rozpętać totalną wojnę z PiS i jeszcze bardziej podzielić Polaków. Bo właśnie wojna zwiększa jego szansę na zwycięstwo. Oczywiście nie będzie do niej dążył wprost, od tego jest opozycja. Tusk nie przyjechał do Polski z pokojową misją, on przyjechał na zwiad. Jeśli uzna, że ma szanse, zaatakuje. Ale ryzyko, jakie wtedy podejmie, będzie bardzo duże. W tym sensie będzie to rzeczywiście bitwa o wszystko. Również dla niego" [1].
Cały ten jego niby wykład był w niektórych momentach nawet chamski, ale przede wszystkim chaotyczny i widać było, że w ostatniej chwili napisana dla niego treść musiała ulec zmianie ze względu na to, iż szef Komisji Europejskiej Jean-Claude Juncker ostatnio powiedział, że nawet jak PiS wygra wybory to Polska nie wyjdzie z UE a przecież na tym opierała się dotychczasowa kampania wyborcza totalnej opozycji, gdzie jej prominentni działacze zapowiadali tzw. Polexit, gdyby obecna władza się utrzymała. Anty-PiS i Polexit do tej pory były jedynym programem tej dziwnej koalicji w Koalicji Europejskiej. Dla niej pozostał już tylko anty-PiS a to oznacza chyba jeszcze zwiększenie negatywnych działań wobec ZP po stronie G. Schetyny i spółki. .
Osobiście wydaje mi się, że D. Tusk jest trochę zagubiony i sfrustrowany. W UE postrzegany jest jako lokaj A. Merkel i kojarzony z największymi nie rozwiązanymi unijnymi problemami jak "brexit" i islamska imigracja a także konsolidacja innych krajów przeciwko obecnemu kształtowi UE jak. V4, Trójmorze, Włochy, Hiszpania, Grecja i inne, w tym nawet Francja. Jako szef RE poniósł totalną porażkę i dziś dla niego jedynym wyjściem jest powrót do kraju i zwycięstwo w wyborach prezydenckich... ale na jego wiecu było 1 tys. osób a na rządowo-prezydenkiej defiladzie polskich służb mundurowych 100 tys. osób a Polacy w większości nie chcą jego powrotu. To naprawdę musi u D. Tuska rodzić zdenerwowanie, ale też należy spodziewać się bardzo nerwowych ruchów z jego strony. Tym bardziej, że dziś nawet nie podał ręki G. Schetynie, co na pewno mściwy Gregor mu zapamięta, ale też daje do myślenia czy czasem D. Tusk nie zamierza po prostu "policzyć głosy" (jak w 1992 roku) i zdjąć G. Schetynę z kierowania PO.
To tyle na temat Pana D. Tuska a i tak zbyt wiele uwagi mu poświęciłem, bo tak naprawdę dziś – niestety – zbulwersowały mnie słowa prezydenta A. Dudy, który stwierdził, że jest przychylny zmianom w Konstytucji RP w postaci umieszczenia w niej zapisów o odwiecznej konieczności przebywania Polski w UE i NATO. Brakowało jeszcze dodania w tej materii PiS-u.
Dla mnie są to słowa żenujące i kojarzące się ze sławetnymi zapisami w Konstytucji PRL, do której wprowadzono nadrzędną rolę PZPR i uczestnictwo Polski w strukturach sowieckich.
Tego typu zapowiedzi z ust prezydenta Polski są niedopuszczalne. I to nie ze względu nawet na to, że np. UE może się kiedyś rozpaść jak onegdaj ZSRR i Układ Warszawski, ale przede wszystkim z powodu usankcjonowania poddańczej roli Polski w stosunku do w/w struktur międzynarodowych. Jakie to może przynieść skutki? Ano właśnie likwidację polskiej niepodległości i wolności, o którą tak walczyły pokolenia Polaków.
Doprawdy nie wiem, co kierowało A. Dudą, choć już kilka dni temu J. Gowin zapowiedział, że przedstawi jeszcze ostrzejsze propozycje w stosunku do tego, co przedstawił w tym obszarze szef upadającego PSL Kosiniak-Kamysz, który chce podobnych zapisów konstytucyjnych.
Naiwnie wierzę, że prezydent może chciał ewentualnie przelicytować D. Tuska, ale byłoby to chyba zbyt powierzchowne i prymitywne. Sądzę więc, że mój - jeszcze - prezydent naprawdę tak myśli. Czyżby jakaś woda (sodowa) tak szybko "uderzyła mu do głowy"? Oby nie, bo jeszcze jest młodym politykiem i naprawdę niech na razie uczy się i słucha właściwych doradców, bo interesy UE i NATO mogą okazać się naprawdę i to w krótkim czasie diametralnie rozbieżne. I co wtedy? Pozostawiam to pytanie bez odpowiedzi...
I ostatnia kwestia, tylko pośrednio związana z poprzednimi, choć w niedalekiej przyszłości może stać się "języczkiem u wagi", czyli nowy twór polityczny pod nazwą "Konfederacja". Zrzesza ona narodowców, zwolenników G. Brauna, Liroya, Jakubiaka i JKM. To stowarzyszenie wyborców najprawdopodobniej w wyborach do PE przekroczy próg wyborczy, podobnie zresztą jak i w wyborach do parlamentu polskiego...
Przynajmniej teraz się tak wydaje, bo wielu wyborców ma poglądy jeszcze bardziej na prawo niż PiS i dla nich Konfederacja jest organizacją, którą zaczynają wspierać, i na którą będą glosować. Pomijam tutaj rozważania na ile PiS to prawica, bo tego typu akademickie rozważania dzisiaj już nie mają żadnego merytorycznego realnie sensu.
Tylko pytam. Po co "Konfederacji" Janusz Korwin-Mikke, który za cokolwiek się wziął to owo ginęło śmiercią zadaną właśnie przez niego samego. Nie mam do niego za grosz zaufania.
Pragnę przypomnieć jego rolę w obaleniu w Polsce idei lustracji i dekomunizacji. Otóż w 1992 roku dla niemal wszystkich ówcześnie zaskoczeniem było zaprezentowanie ustawy lustracyjnej przez J. Korwin-Mikkego. Doprawdy przedziwny był to ruch i zastanawiające jest to, że i tak w roku 1991 powstała przecież lista Milczanowskiego, o której wszyscy wiedzieli, nie było na niej jednak L. Wałęsy - Bolka. Jest niemożliwe, żeby ustawa JKM powstała ad hoc w ciągu jednego czy dwóch dni (a taka była narracja: "powstanie na kolanie"). Musiała być przygotowana wcześniej a jej zapisy były w wielu częściach, chyba celowo, nieprecyzyjne, które można było prawnie i konstytucyjnie podważyć. Całe krytyczne wtedy larum UD, GW i KLD wspierane mediami po wprowadzeniu tej ustawy w dniu 28 maja wydaje się też przygotowane o wiele wcześniej. Ową krytyką felernego projektu ustawy zdyskredytowano w ogóle ideę oczyszczenia Polski z komunistycznej bezpieki. Późniejsze losy lustracji i dekomunizacji tylko potwierdzają ową tezę. Istotnym jest też fakt, że ustawa nie obejmowała ujawnienia najważniejszych agentów w PRL, czyli agentów wojskowych służb informacyjnych (WSW/WSI) a niemal wykluczała agentów w środowiskach kościoła i nauki.
J.K. Mikke przez lata swej działalności nie pozwolił też, aby po liberalnej części sceny politycznej zaistniała żadna partia negująca "Okrągły Stół" z pozycji liberalno-konserwatywnej. Robił to - wedle mnie celowo - poprzez po prostu jej ośmieszanie dzięki swoim absurdalnym teoriom i wypowiedziom.
Czyż współcześni Konfederaci nie potrafią uczyć się z kart historii i czy czasem nie wpuścili w swoje szeregi "konia trojańskiego"? Niech daje to do myślenia prawdziwym patriotom zrzeszonym w "Konfederacji".
[1] https://wpolityce.pl/polityka/445112-powrot-tuska-oznacza-wojne-i-jeszcze-wieksze-podzialy
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
Subskrybuj:
Posty (Atom)