Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lustracja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą lustracja. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 8 lutego 2022

Proputynizm: Dlaczego nigdy nie ufałem Januszowi Korwin-Mikkemu?

Jeżeli ktoś mi powie, że Moskwa pod wodzą W. Putina nie prowadzi agresywnej wojny hybrydowej wobec wielu państwom, w tym przeciw  Polsce, to jest dla mnie skończonym idiotą lub też faktycznie tegoż W. Putina zdradliwym agentem (oficjalnym, wpływu lub uśpionym). Podobnie jak mi ktoś powie, że "jego ekscelencja" (określenie -JKM) W. Putin jest pokojowo nastawiony do świata i nie chce odzyskania dominującej pozycji na geopolitycznym poletku, też usytuowałbym jego piewców i obrońców podobnie. Innej opcji po prostu nie ma, ale ta druga może wynikać z dwóch powodów: ideologicznych lub cyniczno-finansowych. I sądzę, że tak naprawdę ten drugi powód jest najważniejszy, bo "jeżeli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze". 

Oczywiście są jednostki (nieraz przechodzące w całkiem pokaźną grupę), które przejawiają antypolskie zachowania i poglądy ze względu na partyjne, etniczne, religijne, historyczne czy ze wszech miar ideologiczne postrzeganie rzeczywistości. Partyjne, bo każdy chce rządzić jak np. KO-PO, której jedynym programem dla Polski jest "antyPiS". Etniczne, bo są grupy jawnie Polskę szkalujące, jak duża część środowiska żydowskiego, niemieckiego czy też ukraińsko-banderowskiego. Historyczne, bo musimy zawsze patrzeć na naszą historię i naszych odwiecznych wrogów: Niemcy i Moskwę. Ideologiczne, bo teraz na świecie króluje antykatolicki i postmarksistowski świat, świat rewolucji komunistycznej, która chce zniszczyć państwa narodowe, tradycję, wiarę, rodzinę, własność i indywidualność jednostki ludzkiej.  

Bo czymże jak nie elementem tej wojny hybrydowej przeciw Polsce jest konflikt na granicy z Białorusią? Doprawdy trzeba być naiwnym, żeby myśleć, że kolejny "sowiecki" gensek Alaksandr Ryhorawicz Łukaszenka zaatakował imigrantami polską granicę bez zgody albo nawet z inspiracji jego pryncypała, czyli W. Putina. Trzeba między bajki włożyć to, że Łukaszenka zrobił to, bo wcześniej został obrażony przez działania polskich obecnych władz! To jest raczej - po tylu latach tożsamej polityki międzynarodowej Polski - niemożliwe a sądzę, że ten atak na polskie granice był (jest) preludium przygotowań Rosji do zajęcia Ukrainy. Chodziło o przetestowanie naszej a tym samym unijnej i natowskiej determinacji w obronie wschodniej flanki NATO.

Innym elementem wojny hybrydowej jest cały obszar medialnej i poza-medialnej informacji (dezinformacji), reaktywowanie różnych środowisk do przekazywania m.in. na naszym terytorium oficjalnego stanowiska Rosji w różnych sprawach, promoskiewskie lobbowanie (nawet finansowe), ocieplanie wizerunku Moskwy i samego W. Putina, wspieranie osób, które w jakimś tam stopniu są np. przeciwnikami obecnych rządów, itd...

W takich newralgicznych dla naszego kraju momentach lub też wtedy, gdy W. Putin uzna to za potrzebne, zostają z reguły obudzeni lub pobudzeni do intensyfikacji swoich działań wszyscy, którzy gdzieś tam zawsze byli i są w agenturalnym odwodzie służb moskiewskich i nie tylko. To tzw. "uśpieni agenci" lub też "agenci wpływu", którzy są uzupełnieniem faktycznej agenturalnej działalności czynnych agentów. A trzeba sobie zdawać sprawę, że na terenie Polski rosyjskich agentów, "śpiochów" i "agentów wpływu" było i jest "mnogo", czyli dużo. 

Biorąc powyższe pod uwagę zawsze zastanawiały mnie promoskiewskie działania Janusza Korwin-Mikkego. I to zarówno w sferze werbalnej, jak i poza-werbalnej [1]. Ostatnio znów się popisał mówiąc, że: "W 1920 roku to myśmy zaatakowali Związek Sowiecki" [2].  

Niczego nie przesądzam,. bo nie mam takiej wiedzy ani dowodów, ale po prostu się zastanawiam dlaczego JKM jest tak proputinowski i promoskiewski. Czy są to po prostu tylko jego indywidualne poglądy, które zawsze przecież można prezentować publicznie czy może jednak istnieje taka możliwość, że w jakiś sposób jest powiązany z putinowskimi służbami? A może jest też tak, że pojawił się w polityce z nadania np. dawnych służ PRL-u a teraz kontynuuje swoją misję już pracując dla innych?

Tego nie wiem, ale ja a'priori dystansuję się od wszelkich działań Janusza Korwin-Mikkego a tym samym nie ufam żadnemu ugrupowaniu, które ma w swoich szeregach tegoż Pana.

Otóż uważam, że odpowiada on za fiasko polskiej lustracji i dekomunizacji, które tak naprawdę nie odbyły się do dnia dzisiejszego. Poza tym tworząc "dziurawą" ustawę lustracyjną dał też pretekst L. Wałęsie do pozbycia się rządu J. Olszewskiego (Nocna Zmiana 1992). Mam też wiele wątpliwości co do jego działalności w czasach PRL, np. należenie do ZMS czy SD (Stronnictwa Demokratycznego), którego nieraz był twarzą i które tolerowało jego działalność opozycyjną. Ponadto w 1982 roku podpisał "lojalkę" (deklarację lojalności) wobec władz komunistycznych i to w czasie trwania Stanu Wojennego.

J.K. Mikke przez lata swej działalności nie pozwolił też, aby po liberalno-konserwatywnej części sceny politycznej zaistniała żadna partia negująca "Okrągły Stół" z pozycji liberalno-konserwatywnej. Robił to - wedle mnie celowo - poprzez po prostu jej ośmieszanie dzięki swoim absurdalnym teoriom i wypowiedziom. Czy może miał i dalej ma takie zadanie? Można się tylko domyślać i zapytać kto go ewentualnie  "zadaniował" lub dalej "zadaniuje".

Dziś jest w Konfederacji i oby czasem znów nie był w niej "kretem", który i to ugrupowanie rozsadzi od środka. Mam nadzieję, że Konfederaci nie ulegną JKM i zwycięży u nich jednak myślenie zdroworozsądkowe, bowiem dobrze by się stało, gdyby na scenie politycznej znalazło się miejsce dla partii o ideowej orientacji narodowej bez przymiotnika liberalnego.

[1] Trafnie promoskiewskość JKM na przestrzeni lat opisuje bloger Radosław Kowalski: https://naszeblogi.pl/61300-janusz-korwin-mikke-czy-jest-rosyjski-agent

----------------------------------------

Dla ciekawych: Chronologia Nocnej Zmiany w 1992 roku i zastopowania lustracji i dekomunizacji oraz rola jaką w nich odegrał JKM.

– 23 grudnia 1991 - roku powołanie rządu J. Olszewskiego (po nieudanej misji B. Geremka i także nieudanej próbie kontynuacji rządów przez J.K Bieleckiego),

- 26 (25?) grudnia 1991 - rozwiązanie ZSRR i powstanie Federacji Rosyjskiej,

- styczeń 1992 roku - podjęcie przez J. Olszewskiego decyzji o wstrzymaniu wszystkich prywatyzacji i preferowanie tzw. akcjonariatu pracowniczego. Rząd J. K. Bieleckiego przez 11 miesięcy sprywatyzował/wyprzedał 1208 zakładów z około 8, 5 tysiąca będących ówcześnie we władaniu państwa, rząd J. Olszewskiego przez 6 miesięcy 1 zakład, w latach 1988-1989 powstało 12 tys. spółek zakładanych na bazie państwowych zakładów z reguły przez dyrektorów tych przedsiębiorstw. Decyzja ta zastopowała plan Sachsa-Sorosa (L. Balcerowicza) oraz procesy: uwłaszczenia się postkomunistów na polskim majątku narodowym i wrogiego przejmowanie polskich firm przez kapitał zagraniczny. Wywołało to co oczywiście konflikt z całym establishmentem wykonawców planu Sachsa-Sorosa i "grubej kreski" - UD, KLD, i całej uwłaszczeniowej lewicy!,

- kwartał  1992 roku - decyzje (lub ich zatwierdzenie i kontynuacja) dotyczące m.in.: koncesji na import paliw, cen gwarantowanych dla rolników, ceł na żywność, wprowadzenia płacy minimalnej, wprowadzenie dopłat do rolnictwa; prace nad wstąpieniem do NATO i wycofaniem wojsk sowieckich z Polski,

- marzec 1992 - negacja zaproponowanych w tymże miesiącu koncepcji L. Wałęsy dotyczących utworzenia tzw. NATO-bis i EWG-bis,

- 22 maja 1992 roku - zablokowanie przez J. Olszewskiego podpisania w Moskwie przez L. Wałęsę tzw. "klauzuli polko-rosyjskiego traktatu o przyjaźni i dobrosąsiedzkiej współpracy", która przekazywała bazy rosyjskie (po opuszczeniu wojsk sowieckich) w ręce międzynarodowych spółek polsko-rosyjskich (czyli tak naprawdę przyszłych agend wywiadu sowieckiego i "maszynek do robienia pieniędzy dla postkomunistów i zdrajców magdalenkowo-okragłostołowych"),

- 24 maja 19992 roku (po fiasku umowy L. Wałęsy z Rosją sic! i wiedząc o przygotowaniach rządu do lustracji i dekomunizacji) - podjęcie przez UD uchwały wzywającej rząd J. Olszewskiego do dymisji,

- 26 maja 1992 roku - cofnięcie przez L. Wałęsę poparcia dla rządu J. Olszewskiego,

- 27 maja 1992 rok - podjęcie przez UD/KLD/PPG (Polski Program Gospodarczy) decyzji o zgłoszenie wotum nieufności wobec rządów J. Olszewskiego,

- 28 maja 1992 roku - J. Korwin- Mikke zgłasza ustawę lustracyjną przyjętą tego samego dnia, która musiała być przygotowywana wcześniej bez wiedzy rządu J. Olszewskiego (nie ważne kto kto ją przygotowywał, ważne, że skutecznie przyszłościowo "rozwaliła" całą ideę lustracji i dekomunizacji). Ustawa jednak nie obejmowała ujawnienia agentów wojskowych służb specjalnych WSW/WSI (sic!). Przyjęcie ustawy zbojkotowała UD i KLD, czyli uczestnicy Magdalenki i OS. Nastąpiła wtedy swoista histeria antylustracyjna, w której brylował m.in. J. Kuroń i A. Michnik oraz jego gazeta. Ta medialna i polityczna histeria m.in. spowodowała zaprzestanie lustracji i dekomunizacji niemal do dzisiaj,

- 29 maja 1992 roku - UD (ustami J. Rokity) wraz z KLD i PPG składają wniosek o wotum nieufności wobec rządu J. Olszewskiego,

- 2 czerwca 1992 roku - upadają rozmowy na temat poszerzenia koalicji rządowej o KPN. Powodem jest ujawnienie przez A. Macierewicza faktu, że na jego przyszłej liście znajduje się przewodniczący KPN L. Moczulski,

- 4 czerwca 1992 roku przed południem (godz. 10.00) -  A. Macierewicz publikuje listę tajnych współpracowników zarejestrowanych przez SB, na której znajdują się m.in. prezydent RP L. Wałęsa (ps. Bolek po - co jakieś trywialne, głupie i prostackie - ojcu Bolesławie), Marszałek Sejmu W. Chrzanowski (ZChN) i np. L. Moczulski (KPN) i S. Niesiołowski (ZChN),

- 4 czerwca 1992 roku - L. Wałęsa składa swój wniosek o odwołanie premiera J. Olszewskiego,

- 4 czerwca 1992 roku wieczorem, nocą - spotkanie z L. Wałęsą ludzi, których w większości możemy uważać za zdrajców, zamachowców stanu - m.in. D. Tusk, T. Mazowiecki, M. Wachowski (oficer SB), L. Moczulski, W. Pawlak, S. Niesiołowski, B. Geremek, G. Janowski, A. Łuczak, P. Łączkowski. Ustalono (policzono głosy - D. Tusk), że jeszcze w nocy zostanie obalony J. Olszewski a tekę premiera obejmie W. Pawlak. Misja premiera W. Pawlaka jednak się nie udała, złożył dymisje a 10 lipca 1992 roku powołany został rząd H. Suchockiej,

- 4/5 czerwca 1992 roku - odwołanie premiera J. Olszewskiego.

Analizując wnikliwie tą chronologię wydarzeń bardzo łatwo określić przyczyny upadku rządu J. Olszewskiego oraz towarzyszące mu cele układu III RP  i sposoby ich osiągnięcia. Wszystkie one są wzajemnie sprzężone i realizacja każdego z nich może być zarówno celem głównym, jak i pobocznym (uzupełniającym).

Można zatem wymienić trzy podstawowe powody (cele), które spowodowały "Nocną Zmianę".

Pierwszym i być może najważniejszym było wstrzymanie przez J. Olszewskiego prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych, a tym samym zastopowanie realizacji planu Sachsa-Sorosa i również zatrzymanie procesu uwłaszczenia się postkomunistycznej i częściowo postopozycyjnej elity na majątku narodu polskiego, czyli złamanie umów z Magdalenki i przekreślenie "grubej linii/kreski" T. Mazowieckiego. Opór G. Sorosa i międzynarodowych korporacji finansowo-przemysłowych (z żydowska przewagą własności)  oraz WSI/SB/postkomunistów/postopozycjonistów wydaje się więc być naturalny zgodnie z powiedzeniem: "kasa, misiu, kasa!". Tym bardziej, że w Magdalence i OS po obu stronach ponad 80% uczestników stanowili Żydzi, w tym ci jedni z najważniejszych m.in.: B. Geremek, A. Michnik, J. Kuroń, T. Mazowiecki, W. Frasyniuk, A. Kwaśniewski. Reprezentowali oni zarówno interesy międzynarodowego kapitału żydowskiego, jak i postkomunę (m.in. wojskowa i cywilna bezpieka oraz aparatczycy partyjni z dyrektorami firm) oraz wszystkich tych, którzy zostali bardziej lub mniej świadomie uwikłani we współpracę ze specjsłużbami PRL i pragnących skorzystać na zmianach ustrojowych. Celem ostatecznym było obalenie rządu J. Olszewskiego...

Drugim i równie ważnym (jak wszystkie) było pronatowskie nastawienie rządu J. Olszewskiego i blokada wałęsowskiego (a nie GRU i tym samym WSI czasem?) "NATO-bis" i "EWG-bis" oraz powstrzymanie w dniu 22 maja procesu tworzenia spółek rosyjsko-polskich na obszarach dawnych baz wojsk sowieckich. Trzeba bowiem sobie zdawać sprawę z faktu, iż wtedy decydowały się losy ZSRR i toczyła się wewnętrzna walka pomiędzy sowieckimi frakcjami dotyczącymi przyszłości i kształtu układu postsowieckiego. Jeszcze w kwietniu 1991 roku M. Gorbaczow chciał stworzyć coś na kształt ZSRR-bis (Związku Suwerennych Republik Radzieckich  a umowa o jego powstaniu miała być podpisana 20 sierpnia 1991 roku). W czerwcu tegoż roku wybory prezydenckie wygrał jednak B. Jelcyn, zwolennik zmian "demokratycznych". W nocy z 18 na 19 sierpnia doszło do zamachu stanu "twardogłowych komunistów" pod kierownictwem G. Janajewa. Dokonał tego wspólnie (co jest istotne) z m.in. : premierem W. Pawłowem, ministrem obrony D. Jazowem (nadzór nad "wojskówką" GRU nadzorującą z kolei polskie WSW/WSI),  szefem KGB W. Kriuczkowem (nadzorującym polskie SB), ministrem spraw wewnętrznych B. Pugo. Pucz się nie udał a wielu jego organizatorów popełniło "samobójstwo". Upadek puczu przyspieszył powstanie nowych niepodległych państw po republikach ZSRR. 29 sierpnia zlikwidowano KPZR a w dniach 25-26 grudnia (w sumie dzień po powołaniu rządu J. Olszewskiego) nastąpiło rozwiązanie ZSRR a powstała Federacja Rosyjska.  Okres rządów J. Olszewskiego trwał więc w czasie istotnych zmian (niemal rewolucji) po stronie sowieckiej i na pewno GRU (i też KGB) nie akceptowało "zmian demokratycznych" oraz planowało - jak każde służby krajów totalitarnych i w sumie zawsze, gdy państwo jest słabe - utrzymanie swoich wpływów i władzy (również ekonomicznej). Stąd zapewne owe pomysły L. Wałęsy jakiś "bisów" i próba stworzenia spółek na bazie baz sowieckich (kontrolowanych przez GRU/WSI). Należy wobec tego zapytać: Czyich rozkazów wtedy słuchał L. Wałęsa i jego środowisko? Chyba oczywiste... Symptomatyczne jest też to, że w dwa dni po zablokowaniu przez J. Olszewskiego możliwości powstania spółek sowieckich na terenie Polski liderowo żydowska UD uchwaliła wezwanie skierowane do J. Olszewskiego o dymisję. Celem ostatecznym było obalenie rządu J. Olszewskiego...

Trzecim było oczywiście przygotowywanie przez rząd J. Olszewskiego ustaw dotyczących lustracji i dekomunizacji. Oczywiście największymi ich wrogami było żydowskie środowisko Magdalenki i OS skupione liderowo w UD i GW z B. Geremkiem, T. Mazowieckim, W. Frasyniukiem i A. Michnikiem na czele oraz cała postkomunistyczna lewica, wraz z SD czy ZSL (PSL). Wtórowali im członkowie KLD. Dla niemal wszystkich ówcześnie zaskoczeniem było zaprezentowanie ustawy lustracyjnej przez J. Korwin-Mikkego. Doprawdy przedziwny był to ruch i zastanawiające jest to, że i tak w roku 1991 powstała przecież lista Milczanowskiego, o której wszyscy wiedzieli, nie było na niej jednak L. Wałęsy - Bolka. Jest niemożliwe, żeby ustawa JKM powstała ad hoc w ciągu jednego czy dwóch dni (a taka jest narracja: "powstanie na kolanie"). Musiała być przygotowana wcześniej a jej zapisy były w wielu częściach nieprecyzyjne i które można było prawnie i konstytucyjnie podważyć. Całe krytyczne larum UD, GW i KLD wspierane mediami po wprowadzeniu tej ustawy w dniu 28 maja wydaje się też przygotowane o wiele wcześniej. Ową krytyką felernego projektu ustawy zdyskredytowano w ogóle ideę oczyszczenia Polski z komunistycznej bezpieki. Późniejsze losy lustracji i dekomunizacji tylko potwierdzają ową tezę. Istotnym jest też fakt, że ustawa nie obejmowała ujawnienia najważniejszych agentów w PRL, czyli agentów wojskowych służb informacyjnych (WSW/WSI) a niemal wykluczała agentów w środowiskach kościoła i nauki. A. Macierewicz został zobowiązany aby przedstawić agentów bezpieki cywilnej w ciągu zaledwie sześciu dni (do 06.06.1992 roku).  Przebieg obrad Sejmu w dniu 4 czerwca przebiegał w bardzo nerwowej atmosferze i torpedowane były próby przedstawienia nazwisk domniemanych agentów na forum ogólnym Sejmu. UD i KLD zbojkotowało głosowanie i wszyscy z nich rzucili się do zajadłej krytyki ustawy a medialnie wspierani byli przez GW A. Michnika (członka nieformalnej czteroosobowej  komisji, która na początku zmian ustrojowych w 1990 roku "przeglądała" akta SB).  Nietrudno chyba wyciągnąć wniosek, że komunistyczni KO, TW i agenci wpływu walczyli o siebie a przy okazji chroniąc agentów wojskówki i jednocześnie paraliżując cały procesy lustracji i dekomunizacji.


-------------------------------------------------------

Informacja

Przez prawie 14 lat pisałem pro bono, bo miałem na to czas a na życie zarabiałem w innych miejscach.

Napisałem przeszło 1400 tekstów, które mają przeszło 4 mln odsłon i niezliczoną ilość komentarzy. Nigdy nie dałem się uwieść żadnej redakcji, bo chciałem pisać jako wolny człowiek, bez autocenzury wynikającej z 'linii programowej" określonej redakcji. Poza tym pisanie jest moją pasją. 

Ale dziś subiektywno-obiektywna moja realna sytuacja się zmieniła i mam coraz mniej czasu na przygotowywanie i publikowanie tekstów. Mam do wyboru: albo skończyć zajmujące mój czas darmowe pisanie i zająć się innymi rzeczami, albo uzyskiwać z tego jakieś gratyfikacje, choćby w formie niewielkiej darowizny. 

Napisanie w miarę dobrego tekstu wymaga dużego nakładu pracy i czasu. Dziś ten czas mi się kończy a nie lubię robić rzeczy tylko powierzchownie i pisać jakiś jednoakapitowych bzdur a ponadto uważam, że tak naprawdę nas - blogerów - wysiłek winien być doceniany jak wysiłek i praca dziennikarzy w mediach tradycyjnych. Ja przez 14 lat nie chciałem nigdy nikogo prosić o wsparcie, bo tego nie potrzebowałem. Lubię pisać i dzielić się moimi spostrzeżeniami z innymi. 

Serdecznie dziękuję moim dotychczasowym darczyńcom. Naprawdę nawet Państwo nie wiedzą, ile to dla mnie znaczy, bo daje mi jakąś szansę i motywację do dalszego blogowania a przede wszystkim to wsparcie świadczy, że jednak warto poświęcić swój - coraz mniej dla mnie dostępny - czas na tą moją "pisaninę". Jestem zobowiązany nawet za wsparcie małą kwotą, bo dla mnie jest to i tak indywidualne wydarzenie obrazujące wielkość Państwa Serc.  

Postanowiłem zatem na moim macierzystym blogu: https://krzysztofjaw.blogspot.com/ stworzyć odrębną zakładkę pod nazwą "Podziękowania za wsparcie", w której będę prezentował inicjały darczyńców i kwoty jakie otrzymałem. Oczywiście jeżeli Państwo wyrażą taką zgodę. Taką informację będę prezentował w cyklach miesięcznych. 

Zwracam się wobec tego do Szanownych Państwa, aby w tytule przelewu lub w wiadomości na PayPal napisali mi czy wyrażają Państwo zgodę na opublikowanie takiej informacji. Wystarczy mi zwrot: "Zgadzam się na ujawnienie moich (do wyboru: inicjałów, nicków lub personaliów) i kwoty wpłaconej". Może też być tylko np. zgoda na inicjały, nicki czy personalia z zastrzeżeniem nie podawania kwoty wsparcia. Można też wysłać do mnie e-maila: kjahog@gmail.com.

Jeżeli takiej zgody nie uzyskam to oczywiście pomoc będzie całkowicie anonimowa, bez żadnej internetowej publikacji a moja wdzięczność zostanie tylko w moim i Państwa sercu. 

---------------------------

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog


czwartek, 7 maja 2020

Dlaczego dystansuję się od J. Korwin-Mikkego


Po ostatnim moim poście "V rozbiór Polski" rozpoczął się w 1976 roku..." niespodziewanie na niektórych forach internetowych wywiązała się dyskusja dotycząca tego, dlaczego ja a'priori dystansuję się od wszelkich działań Janusza Korwin-Mikkego a tym samym nie ufam żadnemu ugrupowaniu, które ma w swoich szeregach tegoż Pana.

Otóż uważam, że odpowiada on za fiasko polskiej lustracji i dekomunizacji, które tak naprawdę nie odbyły się do dnia dzisiejszego. Poza tym mam też wiele wątpliwości co do jego działalności w czasach PRL, np. należenie do ZMS czy SD (Stronnictwa Demokratycznego), którego nieraz był twarzą i które tolerowało jego działalność opozycyjną. Ponadto w 1982 roku podpisał "lojalkę" (deklarację lojalności) wobec władz komunistycznych i to w czasie trwania Stanu Wojennego.

J.K. Mikke przez lata swej działalności nie pozwolił też, aby po liberalnej części sceny politycznej zaistniała żadna partia negująca "Okrągły Stół" z pozycji liberalno-konserwatywnej. Robił to - wedle mnie celowo - poprzez po prostu jej ośmieszanie dzięki swoim absurdalnym teoriom i wypowiedziom.

Czy może miał i dalej ma takie zadanie? Można się tylko domyślać i zapytać kto go ewentualnie  "zadaniował" lub dalej "zadaniuje".

Dziś jest w Konfederacji i oby czasem znów nie był w niej "kretem", który i to ugrupowanie rozsadzi od środka.

Ale wróćmy do chronologii Nocnej Zmiany w 1992 roku i roli jaką w niej odegrał JKM (pogrubiony tekst):

– 23 grudnia 1991 - roku powołanie rządu J. Olszewskiego (po nieudanej misji B. Geremka i także nieudanej próbie kontynuacji rządów przez J.K Bieleckiego),
- 26 (25?) grudnia 1991 - rozwiązanie ZSRR i powstanie Federacji Rosyjskiej,
- styczeń 1992 roku - podjęcie przez J. Olszewskiego decyzji o wstrzymaniu wszystkich prywatyzacji i preferowanie tzw. akcjonariatu pracowniczego. Rząd J. K. Bieleckiego przez 11 miesięcy sprywatyzował/wyprzedał 1208 zakładów z około 8, 5 tysiąca będących ówcześnie we władaniu państwa, rząd J. Olszewskiego przez 6 miesięcy 1 zakład, w latach 1988-1989 powstało 12 tys. spółek zakładanych na bazie państwowych zakładów z reguły przez dyrektorów tych przedsiębiorstw. Decyzja ta zastopowała plan Sachsa-Sorosa (L. Balcerowicza) oraz procesy: uwłaszczenia się postkomunistów na polskim majątku narodowym i wrogiego przejmowanie polskich firm przez kapitał zagraniczny. Wywołało to co oczywiście konflikt z całym establishmentem wykonawców planu Sachsa-Sorosa i "grubej kreski" - UD, KLD, i całej uwłaszczeniowej lewicy!,
- kwartał  1992 roku - decyzje (lub ich zatwierdzenie i kontynuacja) dotyczące m.in.: koncesji na import paliw, cen gwarantowanych dla rolników, ceł na żywność, wprowadzenia płacy minimalnej, wprowadzenie dopłat do rolnictwa; prace nad wstąpieniem do NATO i wycofaniem wojsk sowieckich z Polski,
- marzec 1992 - negacja zaproponowanych w tymże miesiącu koncepcji L. Wałęsy dotyczących utworzenia tzw. NATO-bis i EWG-bis,
- 22 maja 1992 roku - zablokowanie przez J. Olszewskiego podpisania w Moskwie przez L. Wałęsę tzw. "klauzuli polko-rosyjskiego traktatu o przyjaźni i dobrosąsiedzkiej współpracy", która przekazywała bazy rosyjskie (po opuszczeniu wojsk sowieckich) w ręce międzynarodowych spółek polsko-rosyjskich (czyli tak naprawdę przyszłych agend wywiadu sowieckiego i "maszynek do robienia pieniędzy dla postkomunistów i zdrajców magdalenkowo-okragłostołowych"),
- 24 maja 19992 roku (po fiasku umowy L. Wałęsy z Rosją sic! i wiedząc o przygotowaniach rządu do lustracji i dekomunizacji) - podjęcie przez UD uchwały wzywającej rząd J. Olszewskiego do dymisji,
- 26 maja 1992 roku - cofnięcie przez L. Wałęsę poparcia dla rządu J. Olszewskiego,
- 27 maja 1992 rok - podjęcie przez UD/KLD/PPG (Polski Program Gospodarczy) decyzji o zgłoszenie wotum nieufności wobec rządów J. Olszewskiego,
- 28 maja 1992 roku - J. Korwin- Mikke zgłasza ustawę lustracyjną przyjętą tego samego dnia, która musiała być przygotowywana wcześniej bez wiedzy rządu J. Olszewskiego (nie ważne kto kto ją przygotowywał, ważne, że skutecznie przyszłościowo "rozwaliła" całą ideę lustracji i dekomunizacji). Ustawa jednak nie obejmowała ujawnienia agentów wojskowych służb specjalnych WSW/WSI (sic!). Przyjęcie ustawy zbojkotowała UD i KLD, czyli uczestnicy Magdalenki i OS. Nastąpiła wtedy swoista histeria antylustracyjna, w której brylował m.in. J. Kuroń i A. Michnik oraz jego gazeta. Ta medialna i polityczna histeria m.in. spowodowała zaprzestanie lustracji i dekomunizacji niemal do dzisiaj,
- 29 maja 1992 roku - UD (ustami J. Rokity) wraz z KLD i PPG składają wniosek o wotum nieufności wobec rządu J. Olszewskiego,
- 2 czerwca 1992 roku - upadają rozmowy na temat poszerzenia koalicji rządowej o KPN. Powodem jest ujawnienie przez A. Macierewicza faktu, że na jego przyszłej liście znajduje się przewodniczący KPN L. Moczulski,
- 4 czerwca 1992 roku przed południem (godz. 10.00) -  A. Macierewicz publikuje listę tajnych współpracowników zarejestrowanych przez SB, na której znajdują się m.in. prezydent RP L. Wałęsa (ps. Bolek po - co jakieś trywialne, głupie i prostackie - ojcu Bolesławie), Marszałek Sejmu W. Chrzanowski (ZChN) i np. L. Moczulski (KPN) i S. Niesiołowski (ZChN),
- 4 czerwca 1992 roku - L. Wałęsa składa swój wniosek o odwołanie premiera J. Olszewskiego,
- 4 czerwca 1992 roku wieczorem, nocą - spotkanie z L. Wałęsą ludzi, których w większości możemy uważać za zdrajców, zamachowców stanu - m.in. D. Tusk, T. Mazowiecki, M. Wachowski (oficer SB), L. Moczulski, W. Pawlak, S. Niesiołowski, B. Geremek, G. Janowski, A. Łuczak, P. Łączkowski. Ustalono (policzono głosy - D. Tusk), że jeszcze w nocy zostanie obalony J. Olszewski a tekę premiera obejmie W. Pawlak. Misja premiera W. Pawlaka jednak się nie udała, złożył dymisje a 10 lipca 1992 roku powołany został rząd H. Suchockiej,
- 4/5 czerwca 1992 roku - odwołanie premiera J. Olszewskiego.

Analizując wnikliwie tą chronologię wydarzeń bardzo łatwo określić przyczyny upadku rządu J. Olszewskiego oraz towarzyszące mu cele układu III RP  i sposoby ich osiągnięcia. Wszystkie one są wzajemnie sprzężone i realizacja każdego z nich może być zarówno celem głównym, jak i pobocznym (uzupełniającym).

Można zatem wymienić trzy podstawowe powody (cele), które spowodowały "Nocną Zmianę".

Pierwszym i być może najważniejszym było wstrzymanie przez J. Olszewskiego prywatyzacji przedsiębiorstw państwowych, a tym samym zastopowanie realizacji planu Sachsa-Sorosa i również zatrzymanie procesu uwłaszczenia się postkomunistycznej i częściowo postopozycyjnej elity na majątku narodu polskiego, czyli złamanie umów z Magdalenki i przekreślenie "grubej linii/kreski" T. Mazowieckiego. Opór G. Sorosa i międzynarodowych korporacji finansowo-przemysłowych (z żydowska przewagą własności)  oraz WSI/SB/postkomunistów/postopozycjonistów wydaje się więc być naturalny zgodnie z powiedzeniem: "kasa, misiu, kasa!". Tym bardziej, że w Magdalence i OS po obu stronach ponad 80% uczestników stanowili Żydzi, w tym ci jedni z najważniejszych m.in.: B. Geremek, A. Michnik, J. Kuroń, T. Mazowiecki, W. Frasyniuk, A. Kwaśniewski. Reprezentowali oni zarówno interesy międzynarodowego kapitału żydowskiego, jak i postkomunę (m.in. wojskowa i cywilna bezpieka oraz aparatczycy partyjni z dyrektorami firm) oraz wszystkich tych, którzy zostali bardziej lub mniej świadomie uwikłani we współpracę ze specjsłużbami PRL i pragnących skorzystać na zmianach ustrojowych. Celem ostatecznym było obalenie rządu J. Olszewskiego...

Drugim i równie ważnym (jak wszystkie) było pronatowskie nastawienie rządu J. Olszewskiego i blokada wałęsowskiego (a nie GRU i tym samym WSI czasem?) "NATO-bis" i "EWG-bis" oraz powstrzymanie w dniu 22 maja procesu tworzenia spółek rosyjsko-polskich na obszarach dawnych baz wojsk sowieckich. Trzeba bowiem sobie zdawać sprawę z faktu, iż wtedy decydowały się losy ZSRR i toczyła się wewnętrzna walka pomiędzy sowieckimi frakcjami dotyczącymi przyszłości i kształtu układu postsowieckiego. Jeszcze w kwietniu 1991 roku M. Gorbaczow chciał stworzyć coś na kształt ZSRR-bis (Związku Suwerennych Republik Radzieckich  a umowa o jego powstaniu miała być podpisana 20 sierpnia 1991 roku). W czerwcu tegoż roku wybory prezydenckie wygrał jednak B. Jelcyn, zwolennik zmian "demokratycznych". W nocy z 18 na 19 sierpnia doszło do zamachu stanu "twardogłowych komunistów" pod kierownictwem G. Janajewa. Dokonał tego wspólnie (co jest istotne) z m.in. : premierem W. Pawłowem, ministrem obrony D. Jazowem (nadzór nad "wojskówką" GRU nadzorującą z kolei polskie WSW/WSI),  szefem KGB W. Kriuczkowem (nadzorującym polskie SB), ministrem spraw wewnętrznych B. Pugo. Pucz się nie udał a wielu jego organizatorów popełniło "samobójstwo". Upadek puczu przyspieszył powstanie nowych niepodległych państw po republikach ZSRR. 29 sierpnia zlikwidowano KPZR a w dniach 25-26 grudnia (w sumie dzień po powołaniu rządu J. Olszewskiego) nastąpiło rozwiązanie ZSRR a powstała Federacja Rosyjska.  Okres rządów J. Olszewskiego trwał więc w czasie istotnych zmian (niemal rewolucji) po stronie sowieckiej i na pewno GRU (i też KGB) nie akceptowało "zmian demokratycznych" oraz planowało - jak każde służby krajów totalitarnych i w sumie zawsze, gdy państwo jest słabe - utrzymanie swoich wpływów i władzy (również ekonomicznej). Stąd zapewne owe pomysły L. Wałęsy jakiś "bisów" i próba stworzenia spółek na bazie baz sowieckich (kontrolowanych przez GRU/WSI). Należy wobec tego zapytać: Czyich rozkazów wtedy słuchał L. Wałęsa i jego środowisko? Chyba oczywiste... Symptomatyczne jest też to, że w dwa dni po zablokowaniu przez J. Olszewskiego możliwości powstania spółek sowieckich na terenie Polski liderowo żydowska UD uchwaliła wezwanie skierowane do J. Olszewskiego o dymisję. Celem ostatecznym było obalenie rządu J. Olszewskiego...

Trzecim było oczywiście przygotowywanie przez rząd J. Olszewskiego ustaw dotyczących lustracji i dekomunizacji. Oczywiście największymi ich wrogami było żydowskie środowisko Magdalenki i OS skupione liderowo w UD i GW z B. Geremkiem, T. Mazowieckim, W. Frasyniukiem i A. Michnikiem na czele oraz cała postkomunistyczna lewica, wraz z SD czy ZSL (PSL). Wtórowali im członkowie KLD. Dla niemal wszystkich ówcześnie zaskoczeniem było zaprezentowanie ustawy lustracyjnej przez J. Korwin-Mikkego. Doprawdy przedziwny był to ruch i zastanawiające jest to, że i tak w roku 1991 powstała przecież lista Milczanowskiego, o której wszyscy wiedzieli, nie było na niej jednak L. Wałęsy - Bolka. Jest niemożliwe, żeby ustawa JKM powstała ad hoc w ciągu jednego czy dwóch dni (a taka jest narracja: "powstanie na kolanie"). Musiała być przygotowana wcześniej a jej zapisy były w wielu częściach nieprecyzyjne i które można było prawnie i konstytucyjnie podważyć. Całe krytyczne larum UD, GW i KLD wspierane mediami po wprowadzeniu tej ustawy w dniu 28 maja wydaje się też przygotowane o wiele wcześniej. Ową krytyką felernego projektu ustawy zdyskredytowano w ogóle ideę oczyszczenia Polski z komunistycznej bezpieki. Późniejsze losy lustracji i dekomunizacji tylko potwierdzają ową tezę. Istotnym jest też fakt, że ustawa nie obejmowała ujawnienia najważniejszych agentów w PRL, czyli agentów wojskowych służb informacyjnych (WSW/WSI) a niemal wykluczała agentów w środowiskach kościoła i nauki. A. Macierewicz został zobowiązany aby przedstawić agentów bezpieki cywilnej w ciągu zaledwie sześciu dni (do 06.06.1992 roku).  Przebieg obrad Sejmu w dniu 4 czerwca przebiegał w bardzo nerwowej atmosferze i torpedowane były próby przedstawienia nazwisk domniemanych agentów na forum ogólnym Sejmu. UD i KLD zbojkotowało głosowanie i wszyscy z nich rzucili się do zajadłej krytyki ustawy a medialnie wspierani byli przez GW A. Michnika (członka nieformalnej czteroosobowej  komisji, która na początku zmian ustrojowych w 1990 roku "przeglądała" akta SB).  Nietrudno chyba wyciągnąć wniosek, że komunistyczni KO, TW i agenci wpływu walczyli o siebie a przy okazji chroniąc agentów wojskówki i jednocześnie paraliżując cały procesy lustracji i dekomunizacji.

I dzisiejsze zachowanie JKM też wzbudza u mnie wiele kontrowersji, szczególnie totalna negacja obecnie rządzących i nieukrywana niemal "prorosyjskość". Mam nadzieję, że Konfederaci nie ulegną JKM i zwycięży u nich jednak myślenie zdroworozsądkowe, bowiem dobrze by się stało, gdyby na scenie politycznej znalazło się miejsce dla partii o ideowej orientacji narodowej bez przymiotnika liberalnego.

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

środa, 9 grudnia 2015

III RP i przypadek Myszkiewicza, Niesiołowskiego zwanego Stefanem!

Od lat obserwuję coraz większy człowieczy i umysłowy upadek  etyczno-moralny Stefana Myszkiewicza vel. Niesiołowskiego i vel... coś tam jeszcze.

Ostatnie jego wypowiedzi trącą już jakimś niemalże opętaniem nienawiścią do wszystkiego co związane jest z polską rządzącą prawicą, z prezydentem A. Dudą i w ogóle z polskością. Od lat zresztą z jego paszczy wydobywa się śmierdzący jad, którego fetor - po przegranej B. Komorowskiego i PO - jakby się jeszcze wzmógł.

Ostatnio sugerował, że antyrządowe demonstracje przed siedzibą PiS, czyli - wedle niego - nowym Komitetem Centralnym mogą skończyć się jej podpaleniem:

"Kaczyński pełni dziś w Polsce mniej więcej taką funkcję, jak Jaruzelski w Polsce Ludowej. Jest faktycznie człowiekiem, który decyduje o wielu obszarach. A te, których nie kontroluje, zapowiedział, że chciałby kontrolować. W tej chwili porwał się na Trybunał Konstytucyjny, ale chyba go przegra dzięki Unii. Polsku z Unii nie wyprowadzi, bo to byłby koniec jego rządów. W związku z tym demonstracja będzie taka, jak pod domem Jaruzelskiego, bo tam jest władza. Demonstracje będą też przed tym nowym Komitetem Centralnym na Nowogrodzkiej [siedziba PiS - red.]. Być może to się skończy spaleniem tej siedziby, tak jak palono komitety PZPR, tak być może zapłonie komitet PiS-u. To zależy oczywiście od tego, co PiS będzie robiło" [1].

W innym miejscu znów daje o sobie znać jego "pisowskie zafiksowanie" i jakieś odmęty jego wspomnień o Stanie Wojennym oraz często stosowanej przez ZSRR  "bratniej pomocy", o którą dziś zwraca się do UE:

"Andrzej Duda jest pisowskim funkcjonariuszem i wykonuje dyrektywy PiS. Mam nadzieję, ze sędziowie - nielegalnie wybrani, pisowscy - nie będą orzekać, że stowarzyszenie Iustitia pozbawi tych ludzi - za sprzeniewierzenie się - prawa orzekania (...) Nasza broń, ludzi walczących o demokrację, jest jak w stanie wojennym - ulica! Demonstracje uliczne! I pomoc zagraniczna. Nie rozumiem naszej reprezentacji w PE - na co oni czekają? Co jeszcze musi się stać, żeby Unia Europejska w to wkroczyła?!" [2]

Nie omieszka też - niczym jakiś opętaniec i z jakimś szaleństwem w oczach - oburzać się na Krzyż zawieszony w kancelarii Premiera:

"Nie ma potrzeby demonstracyjnie wieszać tam krzyża. Krzyż jest w wystarczająco wielu miejscach w Polsce i wykorzystywanie krzyża w momencie, kiedy jest łamanie demokracji, kiedy jest polska wolność zagrożona, wyciąganie krzyża i pokazywanie jacy my jesteśmy katolicy, jacy my jesteśmy wspaniali, bronimy krzyża. Jeszcze raz mówię obrzydliwe [3]".

Kiedyś zaś raczył powiedzieć też takie coś:

"PiS chce kazać kobietom rodzić dzieci, o których wiadomo, że są kalekie? To coś nieprawdopodobnego! Miałem wujka inwalidę, wiem, jak wyglądają takie sytuacje w życiu".

Trudno oceniać S. Niesiołowskiego. Jedni widzą u niego cynizm, pogardę dla innych i zwykłe karierowiczostwo. Inni upatrują oznak jakiejś choroby natury psychicznej. Jeszcze inni nawet symptomy opętania, które wymaga egzorcyzmów.

Ja widzę po prostu w S. Niesiołowskim człowieka upadłego, upadłego totalnie i ten upadek nastąpił już dawno temu, kiedy donosił UB-kom na swoich kolegów z opozycji, na swoją narzeczoną, na swój niepodległościowy "Ruch", np. na temat swojej narzeczonej donosił:

"Pragnę jeszcze wyjaśnić, że pozyskałem, wiosną l969 roku jako członka naszej nielegalnej organizacji również Elżbietę Nagrodzką, zam. w Łodzi przy ul. Bydgoskiej 30 m.39. Nagrodzką zorientowałem kto jest członkiem organizacji na terenie Łodzi oraz poznałem z Andrzejem Czumą z Warszawy. Wiadomym mi jest, że Nagrodzka miała wziąć udział w akcji podpalenia muzeum Lenina w Poroninie" [4].

Naprawdę. Nie oburzają mnie już słowa z jego ust płynące. Żadne! Powtórzę: patrzę jeno na tego człowieka jako na kwintesencję upadku, którego fundamentem jest kłamstwo... Jedno niemalże kłamstwo, które z tego człowieka zrobiło moralne, etyczne, ludzkie dno... Kłamstwo, które skończyło się powstaniem czegoś na kształt kanalii. Nie obchodzi mnie też, czy owe coś "na kształt kanalii" ma jakieś zaburzenia psychiczne, czy jest opętane, czy tylko stało się cynicznym i pozbawionym wnętrza konformistycznym oraz konsumpcjonistycznym a'la robotem.

I patrzę ze smutkiem na ten upadek... Na dosłowne nurzanie się w coraz większych odmętach zatrutej i chorej z nienawiści oraz złej duszy ludzkiej...

I mam też pytania do wszystkich tych, którzy tak przeciwni byli i są dalej lustracji...

Przez jej brak, przez to kłamstwo założycielskie III RP ileż takich Niesiołowskich przestaje być dosłownie już godnych nazywania człowiekiem?

Ileż takich Niesiołowskich ze strachu przed odkryciem tego kłamstwa, które zrodziło później gąszcz innych kłamstw jest gotowych nawet zabijać lub odmawiać godności życia innym... byleby taka postawa była akceptowana przez tych, którzy znają o nich prawdę, mają kopie ich teczek, wiedzą, że skłamali, itd...?

Czyż taki właśnie był cel nadrzędny przeciwników lustracji: posiadać "haki" i wiedzę na temat nieujawnionego kłamstwa innych... do końca ich dni... aż do ich upodlenia?

Czyż dlatego namówiono Wałęsę, aby wycofał po 5 minutach swoje oświadczenie z PAP-u w 1992 roku, w którym stwierdzał, że faktycznie podpisywał pewne dokumenty i rozmawiał często z UB. I Wałęsa wcale dziś mową nienawiści nie odbiega daleko od pana S.M.N.

Czy dlatego też taka władzę ma lub miała przez 26 lat Agora, GW i jej szef, który jako jedyny z tzw. "opozycji" miał wzgląd jako jeden z pierwszych do całości archiwum MSW w okresie zmiany rządów i transformacji ustrojowej?

Ludzie, którzy skłamali, których de facto nie zmuszono do ujawnienia prawdy a tym samym perfidnie upodlono... bywają gorsi niż kiedyś ich a dzisiaj nasi wrogowie posiadający wiedzę o ich kłamstwie... To taki syndrom np. kapo w obozie koncentracyjnym: z reguły bywał bardziej nikczemny niż jego Pan – niemiecki Hitlerowiec, bowiem musiał udowodnić swoje przywiązanie i przydatność oraz zasłużyć na jego łaskę.... a coraz większe okrucieństwo często też miało na celu wyzbywanie się własnego głosu sumienia.

Nie będę poszukiwał więcej porównań...


Dla mnie historia upadku i degrengolady Pana Stefana Myszkiewicza Niesiołowskiego jest historią upadku III Rzeczpospolitej... powstałej na fundamencie kłamstwa...


[1] http://wpolityce.pl/polityka/274379-to-przestaje-byc-zabawne-niesiolowski-nawoluje-do-demonstracji-przed-domem-kaczynskiego-i-siedziba-pis-i-sugeruje-byc-moze-sie-to-skonczy-spaleniem
[2] http://wpolityce.pl/polityka/274504-szewska-pasja-niesiolowskiego-nasza-bron-to-ulica-jak-w-stanie-wojennym-co-jeszcze-musi-sie-stac-zeby-unia-europejska-w-to-wkroczyla
[3] http://niezalezna.pl/73752-co-tak-przerazilo-stefana-niesiolowskiego-wpadl-w-szal-przez-krzyz
[4] Fragment protokołu z przesłuchania Niesiołowskiego z 29 czerwca 1970 r. [przesłuchujący: kpt. mgr Leonard Rybacki]. Z protokołów z przesłuchań, znajdujących się w Instytucie Pamięci Narodowej (nr sprawy II 3 Ds. 25/70, tom VI, strona 11 — 11) dowiadujemy się też np., że por. Dariusz Borowczyk z KM MO w Łodzi zanotował 20 czerwca 1970 r. o, godz.15.10, iż Stefan Myszkiewicz Niesiołowski przyznaje się do tego że istniał ,,Ruch”, że był organizacją konspiracyjną. Twierdzi, że nie było przywódców. Z protokołów z przesłuchań, znajdujących się w Instytucie Pamięci Narodowej (nr sprawy II 3 Ds. 25/70, tom VI, strona 11 -76) wynika już, zdradzał niemal wszystkich naokoło. Więcej też: http://www.scribd.com/doc/58939179/niesiolowski


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

Bez nowych elit nasza przyszłość jawi się smutnie...

W kilku ostatnich moich postach [1, 2, 3] wskazywałem na konieczność wspólnej walki o przyszłość naszej ojczyzny, Polski. Szukałem w nich też odpowiedzi na pytanie: dlaczego - w moim przekonaniu - jest tak źle? Po części na nie odpowiedziałem upatrując przyczyn powolnej degradacji Polski w braku odpowiednich propaństwowych i prawdziwie (także etnicznie) polskich elit. Dzisiejszy post jest tylko uzupełnieniem poprzednich a także - w odróżnieniu od nich - trochę bardziej pesymistyczny. 

Od 1989 roku nie zrobiliśmy tego, co było konieczne, nie przeprowadziliśmy lustracji ani dekomunizacji. Teraz zaś otrzymujemy to, co winno być oczywiste. Nie powinniśmy tedy w ogóle się dziwić obecnej degrengoladzie etyczno-moralnej tzw. elit PRL-bis. Nie ma skutków bez przyczyn. Dzisiejszy stan naszego państwa jest właśnie taki, ponieważ oparte jest ono na szumowinach ludzkich nie zdekopmunizowanych i nie zlustrowanych zaraz na początku przemian. To zaniechanie jest grzechem pierworodnym III RP, ale jakże miało być inaczej, skoro przełom 1989 tworzyli ludzie dawnego systemu komunistycznego i ich TW, KO oraz tzw. "pożeczni idioci" a przy OS po obu stronach zasiadali w większości ludzie obcego nam pochodzenia, dla którcych raczej dobro Polski nie było najważniejsze.

Historia uczy, że nie ma czegoś takiego jak: "rewolucja bez rewolucji". Ustrój totalitarny można skutecznie obalić jedynie odsuwając na stałe jego beneficjentów od wpływu na rządy post-totalitarne. Inaczej te same jednostki i ich grupy będą zawsze dążyły do odbudowania swojego stanu posiadania sprzed rewolucji i niemal zawsze im się ten proceder powiedzie. Wiedziano o tym w dawnej Czechosłowacji, wiedziano w Niemczech, gdzie hydrze ścięto głowę od razu i do dziś nie pozwolono jej odrosnąć... Tego nie zrobiono w Polsce i mamy, to co mamy..

Szukając jeszcze przyczyn dzisiejszego stanu Polski można się cofnąć do 1940 roku i ludobójstwa w Katyniu, zabójczej dla Powstania Warszawskiego bierności Armii Sowieckiej oraz wymordowaniu "Polski mądrej i tej walczącej" w latach 1944-1953. Zbudowaliśmy PRL na wymordowaniu patriotycznej elity państwa polskiego i oparliśmy ją na etyczno-moralnych kanaliach bez żadnego gruntownego wykształcenia, patriotycznej postawy i poczucia honoru... I cały PRL i dziś to... w większości potomkowie tych prymitywów etyczno-intelektualnych.

Również PRL - bis zbudowaliśmy na gruncie wcześniejszego Stanu Wojennego, podczas którego zmuszono do emigracji przeszło milion najbardziej patriotycznych Polaków. Zostali w większości etnicznie nam obcy, tworzący tzw. konstruktywną "różową" opozycję. Pod Smoleńskiem, w zamachu lotniczym, zabito zaś resztki politycznej elity, która mogłaby stanowić fundament odbudowy naszej Polski.

I naprawdę. Nie ma co się dziwić obecnemu stanowi umysłów i wyznawanej hierarchii wartości obecnie nami rządzących? No bo przecież pustak nic nie może urodzić jeno też pustkę, prymitywizm intelektualny też rodzi podobny prymitywizm lub jeszcze gorszy. Rodzi też również określony i determinujący ów prymitywizm system wartości reprezentowany przez całą niemal klasę polityczną PRL-bis, a szczególnie PO i D. Tuska z ferajną... rodzi jeszcze gorsze pod tym względem etyczno-moralne szumowiny.

Cóż nam pozostaje?

Aby przywrócić żywotność i urodzajność zachwaszczonej ziemi, należy wpierw usunąć chwasty... niezależnie jak długo rosły i jak są ogromne. Później należy zaorać pole i użyźnić ziemię. Tylko wtedy można siać i sadzić oraz oczekiwać zdrowych i wartościowych plonów. W Polsce trzeba zacząć - mimo upływu lat - od usunięcia starych chwastów i ich młodszych latorośli. Oczywiście usunięcia - jak to w polityce - karnego bądź też politycznego i demokratycznego.

Musimy dochować się nowych patriotycznie nastawionych elit... ale czy jest to możliwe?

Obawiam się jednak, że już jest za późno niestety. Przecież ci ludzie (stare chwasty) już powoli odchodzą, ale wcześniej zdążyli urządzić PRL-bis dla swoich młodych i przyjaciół... W polskim ogrodzie nie widać już niestety niczego poza wstrętnymi badylami i zielskiem wysysającym naszą Ojczyznę z życiodajnych soków.  To jak siatka mafijnej ośmiornicy zaciskająca chyba już pętlę na Polskę na zawsze!

Smutne...

Pozostaje jedynie modlitwa i nadzieja na oddolne przebudzenie narodu...

[1] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2014/08/prl-bis-i-chorobowy-dla-niej-polski.html
[2] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2014/08/jeszcze-polska-nie-zginea-kiedy-my.html

[3] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2014/08/wspolnie-walczmy-o-polske.html

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com

niedziela, 19 stycznia 2014

Czy uda się jeszcze odchwaścić Polskę?

Nie powinniśmy się w ogóle dziwić obecnej degrengoladzie etyczno-moralnej tzw. elit PRL-bis. Nie ma skutków bez przyczyn. Dzisiejszy stan naszego państwa jest właśnie taki, ponieważ oparte jest ono na szumowinach ludzkich nie zdekopmunizowanych i nie zlustrowanych zaraz na początku przemian. To zaniechanie jest grzechem pierworodnym III RP, ale jakże miało być inaczej, skoro przełom 1989 tworzyli ludzie dawnego systemu komunistycznego i w większości ich TW czy też KO oraz zwolennicy lewackich idei politycznych?

Historia uczy, że nie ma czegoś takiego jak: "Rewolucja bez rewolucji". Ustrój totalitarny można skutecznie obalić jedynie odsuwając na stałe jego beneficjentów od wpływu na rządy post-totalitarne. Inaczej te same jednostki i ich grupy będą zawsze dążyły do odbudowania swojego stanu posiadania sprzed rewolucji i niemal zawsze im się ten proceder powiedzie. Wiedziano o tym w dawnej Czechosłowacji, wiedziano w Niemczech, gdzie hydrze ścięto głowę od razu i do dziś nie pozwolono jej odrosnąć... Tego nie zrobiono w Polsce i mamy, to co mamy..

Szukając jeszcze przyczyn dzisiejszego stanu Polski można się cofnąć do lat 1939-1941, kiedy to zarówno Sowieci jak i Niemcy niszczyli najlepszych synów i córki narodu polskiego, dokonano m.in. ludobójstwa w Katyniu i wywieziono w okolice Syberii setki tysięcy Polaków. Warto też wspomnieć o zabójczej dla Powstania Warszawskiego bierności Armii Sowieckiej oraz wymordowaniu przez komunistów "Polski mądrej i tej walczącej" w latach 1944-1956. Zbudowaliśmy PRL na wymordowaniu patriotycznej elity państwa polskiego i oparliśmy ją na etyczno-moralnych kanaliach bez żadnego gruntownego wykształcenia, patriotycznej postawy i poczucia honoru... I cały PRL i dziś to... potomkowie tych prymitywów etyczno-intelektualnych.

I naprawdę. Nie ma co się dziwić obecnemu stanowi umysłów i wyznawanej hierarchii wartości obecnie nami rządzących? No bo przecież pustak nic nie może urodzić jeno też pustkę, prymitywizm intelektualny też rodzi podobny prymitywizm lub jeszcze gorszy, również określony i determinujący ów prymitywizm system wartości reprezentowany przez całą niemal klasę polityczną PRL-bis, a szczególnie PO i D. Tuska z ferajną... rodzi jeszcze gorsze pod tym względem etyczno-moralne karły w stylu np. Twojego Ruchu.

Cóż nam pozostaje?

Aby przywrócić żywotność i urodzajność zachwaszczonej ziemi, należy wpierw usunąć chwasty... niezależnie jak długo rosły i jak są ogromne. Później należy zaorać pole i użyźnić ziemię. Tylko wtedy można siać i sadzić oraz oczekiwać zdrowych i wartościowych plonów. W Polsce trzeba zacząć - mimo upływu lat - od usunięcia starych chwastów i ich młodszych latorośli... usunięcia - jak to w polityce - politycznego i demokratycznego.

Obawiam się jednak, że już jest za późno niestety. Przecież Ci ludzie (stare chwasty) już powoli odchodzą, ale wcześniej zdążyli urządzić PRL-bis dla swoich młodych i przyjaciół, co wyraźnie widać np. w książce "Resortowe dzieci. Media". W polskim ogrodzie nie widać już niestety niczego poza wstrętnymi badylami i zielskiem wysysającym naszą Ojczyznę z życiodajnych soków.  To jak siatka mafijnej ośmiornicy zaciskająca chyba już pętlę na Polskę na zawsze!

Smutne...

Pozostaje jedynie modlitwa i nadzieja na przebudzenie narodu... Czy uda się jeszcze odchwaścić Polskę?

P.S.
Warto byłoby napisać też książkę "Resortowe dzieci. Biznes". Jeszcze bardziej zapewne widać by było skalę zawłaszczenia Polski przez komunistyczną nomenklaturę...

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com

wtorek, 10 lipca 2012

Kolejna gra propagandowa T. Lisa, M. Olejnik i im podobnych...

Z pewnym niepokojem zauważyłem wczoraj lekkie lekceważenie i wyśmiewanie T. Lisa i M. Olejnik, którym wytknięto grzebanie się w niektórych życiorysach... i to bez żadnych podstaw, co musiało skończyć się właśnie szyderczym wyśmianiem profesjonalizmu obu tych dziennikarzyn.

Przestrzegam przed takim podejściem do tematu i do tych osób.

Zarówno T. Lis, jak i M. Olejnik są zbyt socjotechnicznie sprawnymi mainstreamowymi, medialnymi funkcjonariuszem rządowymi, aby ich działania miały okazać się jałowe. Skłaniam się raczej do konstatacji, że jest to początek  realizowania pewnej gry propagandowej mającej na celu doprowadzić do absurdu - podobnie jak kiedyś temat lustracji - naturalną w demokracji konieczność transparentności życia kandydata na stanowiska publiczne obejmującą m.in. przeszłość i teraźniejszość jego samego,  środowisk go wspierających a także jego rodziny.

Takie "prześwietlanie" kandydata nie ma nic wspólnego z jego jakimś prześladowaniem za winy innych, ale jest raczej demokratycznym sprawdzianem jego prawdomówności  i reprezentowania przez niego odpowiednich zasad etyczno-moralnych niezbędnych do sprawowania funkcji zaufania publicznego. Jest też działaniem prewencyjnym zmniejszającym możliwość wystąpienia nepotyzm, korupcji czy też "konfliktu interesów" w czasie sprawowaniu określonego urzędu przez kandydata.

Ponadto zapewne jest to próba kreacji kolejnego tematu zastępczego kierującego społeczne zainteresowanie nie na tragizm obecnych rządów PO i wciągnięcia opozycji do bezproduktywnej walki na życiorysy, by w ostateczności ponownie zbiorowo i histerycznie wskazywać  na oszołomstwo oraz stosowanie "mowy nienawiści" przez patriotyczną część elit polskiego społeczeństwa.

Mam nadzieję, że PiS i prawe polskie środowiska nie dadzą się tym razem sprowokować tym medialnym propagandystom i w końcu doprowadzą do - niestety spóźnionej - pełnej lustracji i dekomunizacji w Polsce wszystkich środowisk. Wtedy może takich osób jak T. Li(z)s czy M. Olejnik oraz wielu innych nie musielibyśmy znosić w naszym życiu społeczno-politycznym.

Pozdrawiam

P.S.1.
A'propos prawdy o przeszłości rodzin funkcjonariuszy publicznych, jeden z blogerów (niestety teraz nie jestem w stanie wskazać jego nicka, za co przepraszam) w jednym ze swoich komentarzy napisał trafnie, że  oczywiście np. dzieci nie odpowiadają za czyny swoich rodziców, ale prawdą jest też, że  przynajmniej niektóre z tych dzieci, nie zrobiłyby żadnej kariery w Polsce, gdyby nie ich wpływowi przodkowie,  (szczególnie z kręgów służb i partii komunistycznych) a bywa, że byli to często zdrajcy, wysługujący się okupantom! Dlaczego mamy o tym nie wiedzieć?

P.S.2
Dziś kolejna rocznica niemal pewnego już zamachu smoleńskiego. Wspomnijmy w naszej codziennej modlitwie jego ofiary. Cześć ich pamięci! Łączę się duchowo ze wszystkimi, którzy dziś oddadzą im hołd poprzez uczestniczenie w marszach, mszach świętych i innych formach  ich uczczenia.

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
Mój autorski blog: http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

niedziela, 8 lipca 2012

Smutnie wygląda nasza przyszłość..

Krzysztof Ligęza w jednym ze swoich komentarzy, dotyczącym kłamstw D. Tuska w czasie jego prokuratorskiego  przesłuchania, napisał: ""Ponieważ po 1989 roku nie zrobiliśmy tego, co konieczne, teraz otrzymujemy to, co oczywiste. Postawa Donalda Tuska i jego wybory (symbolicznie, symbolicznie) to tylko egzemplifikacja procesu pt. "Aksjologia zawsze upomina się o swoje"".

Rzeczywiście... Nie powinniśmy się w ogóle dziwić obecnej degrengoladzie etyczno-moralnej tzw. elit PRL-bis. Nie ma skutków bez przyczyn. Dzisiejszy stan naszego państwa jest właśnie taki, ponieważ oparte jest ono na szumowinach ludzkich nie zdekopmunizowanych i nie zlustrowanych zaraz na początku przemian. To zaniechanie jest grzechem pierworodnym III RP, ale jakże miało być inaczej, skoro przełom 1989 tworzyli ludzie dawnego systemu komunistycznego i ich TW?

Historia uczy, że nie ma czegoś takiego jak: "Rewolucja bez rewolucji". Ustrój totalitarny można skutecznie obalić jedynie odsuwając na stałe jego beneficjentów od wpływu na rządy post-totalitarne. Inaczej te same jednostki i ich grupy będą zawsze dążyły do odbudowania swojego stanu posiadania sprzed rewolucji i niemal zawsze im się ten proceder powiedzie. Wiedziano o tym w dawnej Czechosłowacji, wiedziano w Niemczech, gdzie hydrze ścięto głowę od razu i do dziś nie pozwolono jej odrosnąć... Tego nie zrobiono w Polsce i mamy, to co mamy..

Szukając jeszcze przyczyn dzisiejszego stanu Polski można się cofnąć do 1940 roku i ludobójstwa w Katyniu, zabójczej dla Powstania Warszawskiego bierności Armii Sowieckiej oraz wymordowaniu "Polski mądrej i tej walczącej" w latach 1944-1953. Zbudowaliśmy PRL na wymordowaniu patriotycznej elity państwa polskiego i oparliśmy ją na etyczno-moralnych kanaliach bez żadnego gruntownego wykształcenia, patriotycznej postawy i poczucia honoru... I cały PRL i dziś to... potomkowie tych prymitywów etyczno-intelektualnych.

I naprawdę. Nie ma co się dziwić obecnemu stanowi umysłów i wyznawanej hierarchii wartości obecnie nami rządzących? No bo przecież pustak nic nie może urodzić jeno też pustkę, prymitywizm intelektualny też rodzi podobny prymitywizm lub jeszcze gorszy, również określony i determinujący ów prymitywizm system wartości reprezentowany przez całą niemal klasę polityczną PRL-bis, a szczególnie PO i D. Tuska z ferajną... rodzi jeszcze gorsze pod tym względem etyczno-moralne szumowiny.

Cóż nam pozostaje?

Aby przywrócić żywotność i urodzajność zachwaszczonej ziemi, należy wpierw usunąć chwasty... niezależnie jak długo rosły i jak są ogromne. Później należy zaorać pole i użyźnić ziemię. Tylko wtedy można siać i sadzić oraz oczekiwać zdrowych i wartościowych plonów. W Polsce trzeba zacząć - mimo upływu lat - od usunięcia starych chwastów i ich młodszych latorośli... usunięcia - jak to w polityce - politycznego i demokratycznego.

Obawiam się jednak, że już jest za późno niestety. Przecież Ci ludzie (stare chwasty) już powoli odchodzą, ale wcześniej zdążyli urządzić PRL-bis dla swoich młodych i przyjaciół... W polskim ogrodzie nie widać już niestety niczego poza wstrętnymi badylami i zielskiem wysysającym naszą Ojczyznę z życiodajnych soków.  To jak siatka mafijnej ośmiornicy zaciskająca chyba już pętlę na Polskę na zawsze!

Smutne...

Pozostaje jedynie modlitwa i nadzieja na przebudzenie narodu...

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com

poniedziałek, 26 września 2011

Tańcząca ludzka "Nicość" nad pękniętą "Struną" czyjegoś prawego życia...

Witam

Obejrzałem przed chwilą w TVP1 sztukę pt.: "Dolina Nicości" w ujęciu Wojciecha Tomczyka.

Reżyser - przedstawiając w sposób twórczy jedną z historii opisanych w książce Bronisława Wildsteina o tym samym tytule - opowiada historię znajomości dwóch dawnych przyjaciół z czasów studenckich: Jana Returna i Daniela Struny. Ich koleje życia po 1989 roku potoczyły się zupełnie odmiennie a przyjaciele stracili ze sobą jakikolwiek kontakt. Po latach dochodzi jednak do spotkania. Uwalnia ono falę skojarzeń, wspomnień, dygresji, wyrzutów sumienia oraz prób wewnętrznej i zewnętrznej relatywizacji oraz zaprzeczania winy "zdrady i współpracy z SB". W młodości obaj przyjaciele razem walczyli z komuną. Jan Return, który poszedł na współpracę z SB i doprowadził do aresztowania a później "wykreowanego przez SB uwolnienia" D. Struny, w wolnej Polsce - jako jeden z wielkich przywódców opozycji, "dzięki któremu uwolniono" m.in. D. Strunę -  zrobił wielką i wspaniałą karierę dziennikarza w Warszawie, opływa w luksusach wtulony w ramionach kolejnej zapewne kochanki... z cygarem w ustach... Daniel Struna, niegdyś charyzmatyczny przywódca grupy, w III RP został człowiekiem przegranym, popadł w alkoholizm, nie poradził sobie z poczuciem winy (został złamany w brutalnym śledztwie przez SB a sposób złamania tego wcześniej niezłomnego przywódcy wskazał właśnie jego przyjaciel Jan Return), funkcjonował na granicy życia i śmierci, by w konsekwencji popełnić samobójstwo...

Obejrzałem tą sztukę... Jej koniec... Cisza wokół... i tylko w mojej pamięci zostanie z niej chyba na zawsze obraz  kręcącej się pustej karuzeli życia... bez piekła i nieba... w dolinie nicości, relatywizacji wszelkich wartości... gdzie dobro i zło nie istnieją... nie ma winy i zdrady a jedynie cierpienie zdrajców, czyli ich - według nich - bohaterstwo...

Zapewne tego chcieliby wszyscy SB-cy i TW oraz wszyscy zdrajcy pracujący dla Komuny i z nią współpracujący, tej gloryfikacji ich sumień i cierpienia za zdradę, którą musieli popełnić... bo takie były uwarunkowania, tak ich złamano...

Niestety... zdrajca bez przyznania się do zdrady, skruchy, prośby o wybaczenie i zadośćuczynienie... pozostanie na zawsze ludzka kanalią... i tak jak główny bohater wyrzuci wspomnienia swojej zdrady  oraz  ludzkiej przyjaźni i wspomnienie czyjegoś życia na śmietnik... Dalej pójdzie sobie tańczącym krokiem dalej chłonąc życie i żyć nicością "zabijając" wyrzuty sumienia gloryfikacja i wybielaniem podobnych sobie podłych kanalii...

Ostatnia scena sztuki... Jan Return wyrzuciwszy wiersze przyjaciela, D. Struny (miał je wydać jako jego życiowy testament, ślad istnienia) odchodzi w dal tanecznym krokiem... "tańcząca ludzka nicość nad pękniętą struną czyjegoś prawego życia"...

Jak długo jeszcze będziemy znosić taniec tych ludzkich podłych "nicości" w naszej Ojczyźnie?
Jak długo?


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/; kjahog@gmail.com
Prośba: "Jeżeli korzystasz z wikipedii to sprawdź, czy treść informacji nie została ocenzurowana przez administratorów/cenzorów polskiej jej wersji - porównaj treść hasła z jego brzmieniem na obcojęzycznych stronach wikipedii, szczególnie tej anglojęzycznej!"