Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Unicredit. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Unicredit. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 10 października 2011

Jan Krzysztof Bielecki - Nowy Premier?

Witam

Wiem, że nikt sobie nie wyobraża, że po zwycięstwie PO premierem może być ktoś inny niż Donald Tusk... jak kiedyś nikt sobie nie wyobrażał faktu rezygnacji przez niego z kandydowania na Prezydenta...

Od wczoraj zaś bardzo aktywnie i ponownie promowany przez media jest Jan Krzysztof Bielecki.

Źródło zdjęcia: wikipedia. Doprawdy... ciekawy i "czysto polski strój" Pana Jana Krzysztofa Bieleckiego może zastanawiać (przez niektórych - pomijając błękitną szarfę - ten np. "biało-czerwony kotylion" ma przestawione barwy i bardziej określa plemię Chazarów niż Polaków czy nawet Judejczyków a poza tym wielu też uważa kotyliony - w przeciwieństwie do kokard - za "niepoważne" narodowe symbole).

Tuż po zakończeniu wyborów ten Pan rozmawiał (wraz z J. Oleksym i K. Marcinkiewiczem) z "wybitnie rządową" dziennikarką Panią Dorotą Wysocką-Schnepf, żoną ambasadora RP w Hiszpanii Ryszarda Schnepfa (w 2006 roku "z hukiem wyrzuconego poprzez osobista dymisję" ze służby dyplomatycznej przez  rząd PiS...bowiem bez uzgodnienia z premierem przedstawił własną koncepcję związaną z Gazociągiem Północnym sic!!!) a dzisiaj TVP nie dość, że przygotowała mu reporterską wizualnie laurkę z życiorysu to jeszcze przedyskutowała z nim "palące problemy powyborcze".

Takie nasycenie J. K. Bieleckim może oczywiście nie znaczyć nic ponad to, iż ten Pan dalej będzie przez wielu postrzegany jako "faktyczny premier cienia", który z pozycji szefa Rady Gospodarczej przy Premierze de facto wykonuje czynności Prezesa Zarządu (lub też Syndyka) Rzeczpospolitej Polskiej. W innej wersji - zdecydowanie gorszej dla Polski - może jednak objąć już stery naszego kraju oficjalnie.

Sądzę, że jako mój komentarz wystarczy ponowne przedstawienie mojego tekstu pt.: Uwaga czyżby powrót "szaro-czarnej emnincji finansowej napisanego w lutym tego roku...

-------------------------------------------------------------------

(tekst mojego postu opublikowanego w dniu 06.02.2011 roku zawiera się pomiędzy wyśrodkowanymi liniami poziomymi) 

Tajemniczy były premier. Mentor D. Tuska. Typowany przez wielu na premiera... prawdopodobnie powraca promowany wstępnie (a jakże przez onet) medialnie przez dzisiejszą zajawką jego jutrzejszego wywiadu w onet.pl. "Bielecki: zawsze miałem słabość do braci Kaczyńskich".

Tylko wskażę na dwa pierwsze pytanie i odpowiedź, które ustawiają cały artykuł i są leadem jego wewnętrznej wymowy:
"Jacek Nizinkiewicz: W jakiej formie jest Donald Tusk? 
Jan Krzysztof Bielecki: Premier Tusk jest w bardzo dobrej formie. Mimo osobistych problemów, cały czas jest skupiony na rządzeniu krajem.
- Tusk i Schetyna grają w jednej drużynie? Czy każdy gra już na siebie? 
- Jestem przekonany, że Tusk i Schetyna grają w jednej drużynie. W końcu znam dobrze Grzegorza Schetynę".

Każdy kto kiedykolwiek zetknął się ze środowiskiem PO i najbliższym otoczeniem D. Tuska wie, że dla niego J.K. Bielecki jest czymś w rodzaju "guru"... chyba nie tylko finansowego, ale i życiowo-politycznego...

Nie wiem po co ten wywiad. Mogę się tylko domyślać, że planowany jest być może powrót J.K. Bieleckiego jako "ratownika" polskiej gospodarki, której oczywiście nie da się uratować... ale może właśnie dlatego potrzebny jest były premier, aby pomóc ją do końca PO-wiakom wydrenować? Innym celem może też być ostateczne upłynnienie PKOBP a może przygotowanie do prywatyzacji NBP? Nie wiem... może w ogóle J.K Bielecki nie wróci do polityki zadowalając się już osiągniętym statusem i dochodami? Może, ale... w takim razie po co promocja PR-owa?

Tylko dla przypomnienia. To przecież za kadencji prezesowania J.K. Bieleckiego PKO S.A. skutecznie zostało przejęte przez Unicredit. Za tę operacje oczywiście Pan Jan Krzysztof Bielecki otrzymał nagrodę i był długo we władzach tego włoskiego banku.

I właśnie wtedy, gdy we władzach Unicredit był J.K. Bielecki toczył się drenaż polskich firm poprzez oferowanie polskim przedsiębiorcom m.in. przez ten bank (vide PKO S.A.) toksycznych, asymetrycznych opcji walutowych, na których Polska mogła stracić nawet około 200 mld zł (doliczając do tego koszty upadłości, bankructwa, kategorię utraconych zysków, wypłacane dla upadających firm zasiłki dla bezrobotnych i uszczuplenie podatków lokalnych). Dygresja do Pana W. Pawlaka – Co z planowanymi pozwami zbiorowymi przedsiębiorców?

No i jeszcze pamiętne spekulacje na polskim złotym... Czy Unicredit w nich uczestniczył jako międzynarodowa instytucja finansowa? Większość takowych instytucji uczestniczyła a raczej na pewno te, które we władzach lub jako doradców miały Polaków, np. Goldman Sachs (Kaziu, Kaziu, Kaziu... Marcinkiewicz).

I jeszcze jedno na koniec. To m.in. UniCredit CA IB Poland brało pośredni lub bezpośredni udział w nadzorowaniu i przygotowywaniu prywatyzacji PGE (największej spółki energetycznej w kraju).

Czyżby czas na drugiego Leszka Balcerowicza? Ów skutecznie zniszczył polski majątek u progu III RP a może Ten ma zakończyć to niszczenie? Obym się mylił... również, co do roli J.K. Bieleckiego jako szarej albo i czarnej eminencji polskiego systemu finansowego i nie tylko...

Pozdrawiam

P.S.
Dla zobrazowania polecam moje dawniejsze posty:
1. KOMU ZALEŻY NA UTRACIE PRZEZ POLSKĘ PKO BP?
2. UWAGA - Powtórka z rozrywki... znów spekulacje na polskim złotym!
3. Spekulacja na złotym! - CORAZ OSTRZEJ!
4. WICEPREMIER SKARŻY SIĘ NA PREMIERA U INTERNAUTÓW!

-------------------------------------------------------------------

Sądzę, że dziś - po wyborach parlamentarnych - nie muszę o wiele więcej dodawać... chyba tylko tyle, że może tez zostać wicepremierem...

Pozdrawiam refleksyjnie

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/; kjahog@gmail.com

Prośba: "Jeżeli korzystasz z wikipedii to sprawdź, czy treść informacji nie została ocenzurowana przez administratorów/cenzorów polskiej jej wersji - porównaj treść hasła z jego brzmieniem na obcojęzycznych stronach wikipedii, szczególnie tej anglojęzycznej!"

środa, 7 kwietnia 2010

Atak na złotego trwa sobie tak nieśpiesznie....a balon długu coraz większy!

Witam


Od jakiegoś czasu zwracam Wam uwagę na identyczny - jak na przełomie 2008/2009 - w swoim schemacie działania  atak spekulacyjny na polską złotówkę (TU i TU).


Co jakiś czas pojawiają się nowe informacje i prognozy potwierdzające jedynie moje obserwacje. Wczoraj np. portal wp.pl podawał bardzo chaotyczną, ale  o jakże ciekawym tytule informację: "W najbliższych dniach PLN może zaatakować 3,80/EURRynek po Świętach jest ospały, obroty są niewielkie. W tym tygodniu nie ma istotnych dla złotego danych, a perspektywy są pozytywne. Złoty, w porównaniu do innych walut regionu, najbardziej się umacnia, a to dzięki bardzo pozytywnemu sentymentowi i odbiorowi Polski na tle regionu. W najbliższych dniach można oczekiwać ataku na 3,80 za euro - powiedział PAP Sylwester Brzeczkowski, diler walutowy RBS Bank Polska".
(tak na marginesie: zwrot "bardzo pozytywny sentyment" to wprost poezja w nowomowie doradców finansowych!)


Cały powyższy akapit przekazuje tylko jedną sensowną informację: że złoty się umocni. Tak naprawdę przyczyny jego aprecjacji to żaden tam "pozytywny sentyment" czy dobra kondycja gospodarki (no chyba, że za ten sentyment uznamy właśnie możliwość ponownego spekulacyjnego zarobku).

Przyczynami takiej pewności doradców finansowych, co do faktu przyszłego umacniania się złotego (i to w najbliższych dniach) jest zapewne uświadomienie sobie przez nich skali prowadzonej obecnie spekulacji na naszej walucie przez międzynarodowe instytucje finansowe a poza tym wynika ona jeszcze z posiadanej przez nich wiedzy o najbliższych poczynaniach naszego rządu w zakresie łatania "dziury budżetowej". 


Otóż jak wiemy nasza dziura budżetowa jest już przeogromna. Jak informuje PAP: "Deficyt budżetowy po lutym 2010 roku wyniósł 16.835,62 mln zł wobec szacowanego wcześniej 16.748,7 mln zł i planu całorocznego wynoszącego ok. 52,2 mld zł (...)"Oznacza to, że przez dwa miesiące zjedliśmy już przeszło 32% zaplanowanego na ten rok deficytu! Ale Ministerstwo Finansów ma się dobrze i z optymizmem patrzy na świat... planując nawet na cały 2010 rok zmniejszenie całości deficytu o 10-15 mld (sic!).


Oczywiście (wracając do PLN/EUR) rząd musi na bieżąco zdobywać brakujące pieniążki. Sposób jest tak naprawdę jeden: zwiększanie zadłużenia. I właśnie dzisiaj rząd (MF) zamierza zaoferować na przetargu obligacje OK1012 za 2,5-3,0 mld zł, natomiast 14 kwietnia DS1020 za 2,0-3,5 mld zł, a 21 kwietnia PS0415 za 2,0-3,0 mld zł. A cóż to oznacza dla naszej waluty? Zmniejszenie jej dostępności na rynku (niższa podaż poprzez "ściągnięcie" jej z rynku) a tym samym jej aprecjację... np. już w tym tygodniu do 3.80 zł!


I tak to nasz nadmuchany "balon deficytu" nakręca zwiększanie zadłużenia Polski a nasz rząd spokojnie w ten sposób wspomaga działania spekulacyjne gigantów finansowych. 


Brawo! Tak trzymać... byle do wyborów!... chyba, że balon nie wytrzyma i z hukiem pęknie wcześniej.

Poniżej mój uaktualniony wykresik.


ScreenUp miniaturka

(kliknij, aby powiększyć)

Pozdrawiam

P.S.
Zachęcam do śledzenia długu Polski: http://tomaszmazur.eu/projekty/dlugpubliczny2

środa, 3 marca 2010

UWAGA - Powtórka z rozrywki... znów spekulacje na polskim złotym!

Witam



Właśnie mija dokładnie rok od ataku spekulacyjnego na polska złotówkę dokonanego m.in. przez: Goldman Sachs (któremu w dalszym ciągu doradza K. Marcinkiewicz - umowę ma jeszcze na około pół roku), J.P.Morgan (dyrektorem zarządzającym na Europę Środkowo-Wschodnią jest Cezary Stypułkowski), UniCredito (PKO S.A. dowodzone wówczas przez przyjaciela D. Tuska, byłego Premiera J.K. Bieleckiego).

Mija też około roku od sprzedaży przez m.in. w/w instytucje finansowe polskim firmom asymetrycznych opcji walutowych.

Agresywna gra na kursie polskiej waluty w połączeniu z - mającymi charakter "oszukańczych" - asymetrycznymi opcjami walutowymi (czerwiec 2008 - marzec 2009) mogły spowodować według różnych szacunków wyprowadzenie z Polski od 50 do 150 mld złotych (a dodając do tego kategorię utraconych zysków polskich firm, koszty bankructwa - to kwoty te mogą okazać się wyższe!). I to wszystko przy biernej postawie naszego rządu i niejasnej roli takich panów jak np. K. Marcinkiewicz czy C. Stypułkowski. (o roli Pana K. Marcinkiewicza pisałem TU).

NIESTETY! Chyba apetyty wielkich instytucji finansowych wspieranych przez "polskich patriotów" są nienasycone. Można zaryzykować twierdzenie, że dopóki polski rząd będzie pozwalał na spekulacje, to oczywistym jest, że pazerne na każdy grosz, o ciekawym zabarwieniu etnicznym, instytucje finansowe będą Polskę "doić" ile tylko se da. Przykrym jest, że D. Tusk z ekipą szemranych doradców i przyjaciół (J.K. Bielecki) nie tylko, że nie reaguje to moim zdaniem (obym się mylił!) robi to celowo i na zlecenie owych "biznesowych" doradców.

Wczoraj onet.pl podał następująca informację: "Złoty umocnił się względem euro do poziomu 3,91. Analitycy oczekują, że w ciągu tygodnia para EUR-PLN pozostanie na dotychczasowym poziomie. Na rynku obligacji, spokój inwestorów jest spowodowany środowym przetargiem zamiany (...) We wtorek notowania złotego względem euro osiągnęły poziom, na którym krajowa waluta znajdowała się ostatnio 14 miesięcy temu, w styczniu 2009".

W dniu dzisiejszym złoty umocnił się już poniżej granicy 3,90 zł!

Sądzę, że właśnie obecny miesiąc jest już trzecim z kolei, w którym nasiliły się działania spekulacyjne przede wszystkim dwóch instytucji: Goldman Sachs i J.P. Morgan.

Aby przybliżyć Wam mechanizm spekulacji sinusoidalnej (najpierw gra na aprecjację/wzrost a później na deprecjację/spadek wartości kursu złotego, ale i każdej innej waluty) przypomnę jak wyglądała ta spekulacja rok (dwa lata) temu (spekulacja "ostra" trwa jeden, dwa miesiące, natomiast działania spekulacyjne są rozciągnięte nawet na rok, dwa lata):

I. Atak spekulacyjny na polską walutę w latach 2008-2009 - Kurs EURO i najważniejsze wydarzenia:

- 01.08.2007 - 3,81 zł,

- 02.01.2008 - 3,60 zł,

- 03.03.2008 -3,53 zł,

- 02.05.2008 -3,42 zł,

- 02.06.2008 -3,38 zł.

- 01.07.2008 - 3,35 zł,

- 15.07.2008 -3,26 zł,

- 31.07.2008 - 3,20 zł (najwyższa w historii według NBP wartość złotego! - do tej pory "grano" na aprecjację złotego),


- 14.08.2008 - 3,32 zł,

- 01.09.2008 - 3,34 zł,


- 01.10.2008 - 3,38 zł,


- 15.10.2008 - 3,53 zł,

- 03.11.2008 - 3,55 zł,

- 14.11.2008 - 3,73 zł (widać spekulacji sa ewidentnie zauważalne: w ciągu 11 dni polska waluta traci 5% wartości),

- 02.12.2008 - 3,84 zł (w ciągu miesiąca złoty traci 8,2%),

- 15.12.2008 - 3,98 zł (w ciągu półtora miesiąca złoty traci 12,1% a w stosunku do 31.07.2008 aż 24,4%),

- 02.01.2009 - 4,17 zł (w stosunku do 31.07.2008 złoty traci 30,3%),

- 15.01.2009 - 4,22 zł (analogicznie: spadek złotego o 31,9%),

- 02.02.2009 - 4,44 zł (j.w. spadek o 38,8%),

- 15.02.2009 - Goldman Sachs nadzoruje przygotowanie prywatyzacji PGE - okazuje się, że Goldman Sachs jest oficjalnym doradcą prywatyzacyjnym PGE wspólnie z UniCredit CA IB Poland,

- 16.02.2009 - 4,77 zł (j.w. spadek o 49,1%),

- 18.02.2009 - 4, 90 zł (najniższa w historii wartość złotego, spadek w stosunku do 31.07.2008 roku o 53,1%). Innymi słowy: w ciągu pół roku na spekulacjach złotówką można było zarobić aż 53%, np. kupując 31.07.2008 Euro za 10 tys. zł, tj. 3125 Euro i sprzedając je 18.02.2008 można było uzyskać 15312,50 zł (czysty zysk za pół roku: 5312,50 zł!), czyli "nic nie robiąc" zarabialibyśmy miesięcznie ok. 885 zł! ). Nieźle, prawda. Kto wiedział, że tak się stanie... to wiedział... czyli instytucje finansowe i wybrane "jednostki". Żałuję osobiście, że nie wziąłem np. kredytu w wysokości 10 mln. zł. W ciągu pół roku zarobiłbym po spłacie rat i całego kredytu około 4-4,5 mln!.... Cholera!,

- 20.02.2009 - GOLDMAN SACHS przyznaje się do spekulacji na polskim złotym "oświadczając", że kończy z tą działalnością,

- 02.03.2009 - 4,74 zł, (średnie dzienne kursy NBP)

Tak to wyglądało w poprzednim ataku spekulacyjnym na polska walutę (pomijam grę opcjami).

Teraz zobaczmy jak wygląda sytuacja obecnie:

II. Atak spekulacyjny na polską walutę w latach 2009-2010 - Kurs EURO i najważniejsze wydarzenia:

- 04.05.2009 - 4,39 zł,

- 01.07.2009 - 4,42 zł,

- 02.11.2009 - 4,25 zł,

- 01.12.2009 - 4,13 zł, (sądzę, że od lipca do listopada "grano" pełzająco: złoty zyskał około 4%, natomiast listopad 2009 to już początek gry agresywniejszej: w ciągu miesiąca złoty zyskał kolejne ok. 3%),

- 04.01.2010 - 4,09 zł,

- 01.02.2010 - 4,00 zł,

- 01.03.2010 - 3,94 zł,

- 02.03.2010 - 3,93 zł,

-03.03. 2010, godz. 17.05 - 3,8973 zł (zauważmy: od stycznia polski złoty zyskał około 4,7% a od listopada, tj. przez 4 miesiące zyskał już 8,3% - tez niezły zysk ... prawda?).

Co dalej? No cóż spodziewam się chyba dalszej gry na aprecjację złotego! Może polski złoty znów osiągnie np. wartość 3,20 by spaść raptownie na np. 5 zł?. Czy taki scenariusz jest możliwy? Warto nieraz poczytać między wierszami słowa analityków, np: "W długim okresie czasu należy oczekiwać umocnienia złotego, ale jakiekolwiek złe wieści z krajów strefy euro mogą osłabić naszą walutę" - powiedział Tomasz Niemiec, analityk z Banku Millennium".



Cóż oznacza powyższe zdanie? Otóż nic innego jak tylko to, że w długim okresie należy spodziewać się aprecjacji złotego.

Długi okres? Czyli ile? - miesiąc, trzy, pół roku, rok?. Moim zdaniem do wyborów prezydenckich... a później banki sobie znów zrealizują zyski grając na deprecjację złotego np. do poziomu 5 zł. 



Mogę radzic tylko jedno: w miarę umacniania złotego i aprecjacji dolara wobec Euro (Euro ma greckie kłopoty) radzę inwestować w USD... ale to już tylko od Was zależy... to tylko sugestia... nie ponoszę za nią odpowiedzialności, bo nie jestem zadnym analitykiem finansowym!

Wzrost wartości złotego - jaki piękny przedwyborczy argument tego "wspaniałego rządu PO"... nieprawdaż! Po co publice zawracać głowę długiem publicznym, zagranicznym i deficytem budżetowym? A może jeszcze pozwolić "rączkom do głosowania" na analizę planowanych prywatyzacji? Lepiej gaworzyć o planach, "zielonej wyspie na tle czerwonej Europy" i dobrej kondycji złotego!



Mimo wszytko ja pogaworzę inaczej i wskażę jeszcze kilka faktów:

a) 15.07.2009 - "Kazimierz Marcinkiewicz zostaje w zostaje w Goldman Sachs, firma przedłużyła kontrakt z byłym premierem na kolejny rok - dowiedziała się Rzeczpospolita (...) Do końca nie wiadomo było, czy bank zdecyduje się na dalszą współpracę z Marcinkiewiczem. Po serii doniesień tabloidów o życiu prywatnym Kazimierza Marcinkiewicza,jgo pozycja znacznie się osłabiła" - podaje wprost.pl,

b) 10.01.2010 - "W portfelach bankierów z Goldman Sachs skutków kryzysu już nie widać. Bonusy wypłacone im w tym roku są tak samo wysokie jak w przedkryzysowym 2007 r. Taka polityka nie podoba się akcjonariuszom banku. Dwóch z nich postanowiło pozwać zarząd Goldmana do sądu. W nowojorskim sądzie stanowy złożyli pozew, w którym domagają się od giganta z Wall Street odszkodowania, uznając za szkodliwe dla udziałowców gigantyczne bonusy, wypłacane pracownikom banku. Zdaniem funduszu, Goldman Sachs wypłacił we wrześniu 2009 r. swoim pracownikom w sumie 17 mld dol., a teraz planuje przyznać nagrody w wysokości ponad 22 miliardów dolarów. Identyczny pozew w zeszłym tygodniu złożył indywidualny akcjonariusz banku, Ken Brown" - podaje wnp.pl,

c) 20.01.2010 - "Amerykański bank J.P. Morgan zwiększa aktywność nad Wisłą. Wabią go prywatyzacje, dobra kondycja naszej gospodarki a zwłaszcza ... polskie obligacje. Teraz jego aktywnośc w tym obszarze będzie jeszcze większa. Cezary Stypułkowski, dyrektor zarządzający w J.P. Morgan ujawnił właśnie, że bank rozważa wykorzystanie należącej do Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie platformy obrotu dla obligacji Catalyst, aby podtrzymać swój rozwój na rynku polskich papierów dłużnych" - podaje pb.pl,

d) 22.02.2002 - "Ministerstwo Skarbu chce tylko w tym roku pozyskać z prywatyzacji 25 mld zł, z czego dużą część za pośrednictwem warszawskiej giełdy. Do ich obsługi wybierane będą banki inwestycyjne, których zadaniem jest zorganizowanie emisji i znalezienie chętnych naakcje prywatyzowanych spółek. Plany rządu kuszą największych globalnych graczy (...) Szeroko zakrojone plany prywatyzacyjne wyrwą ze snu wiele wielkich światowych instytucji finansowych. Powód jest prosty – ponad 8 miliardów dolarów, które polski rząd chce pozyskać ze sprzedaży państwowych spółek, przekracza możliwości lokalnego rynku kapitałowego. A w poszukiwaniu klientów na świecie pomagają właśnie banki inwestycyjne. – Nikt nie będzie odpuszczał tego rynku, pojawią się najwięksi: Goldman Sachs, JP Morgan,Morgan Stanley, Citibank czy UBS" - podaje forsal.pl





d) 26.02.2010 - "Szef zarządu amerykańskiej Rezerwy Federalnej Ben Bernanke oskarża Goldman Sachs. Bernanke podejrzewa, że bank pomagał Grecji ukryć rzeczywistą wysokość swojego długu. Podczas przesłuchań w Kongresie Ben Bernanke powiedział, że amerykańskie służby nadzoru finansowego zażądały od Goldman Sachs przekazania dokumentów dotyczących współpracy z rządem Grecji (...) a Grecja podważa sens istnienia Euro!" - podaje tvn24.pl,



e) 02.03.2010 - "Były premier Kazimierz Marcinkiewicz będzie namawiał pomorskich marszałków do odsprzedaży udziałów w lotnisku im. Wałęsy lub do innej umowy inwestycyjnej z reprezentowanym przez niego bankiem Goldman Sachs (...) Gdańskie lotnisko przeżywa okres rozkwitu. Wkrótce ma przyjmować pięć milionów pasażerów rocznie. Właśnie rozpoczyna się rozbudowa drogi kołowania, a niedługo także budowa dodatkowego terminalu" - podaje gazeta.pl.



f) Nie wiadomo dokładnie czy Goldman Sachs wspólnie z UniCredit CA IB Poland dalej nadzoruje przygotowanie prywatyzacji PGE (największej spółki energetycznej w kraju), ale sądzę, że w końcu i tak to nie jest istotne... bo i tak w jakiejś formie i tak pozostanie tym doradcą.



Pozostawiam bez komentarza ku zastanowieniu.



Pozdrawiam

ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD...