Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Goldman Sachs. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Goldman Sachs. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 22 listopada 2011

Moje spiskowanie. Współczesny świat - wytwór szaleńców!?

Witam

Jeszcze niedawno (?) w TVP2 emitowano nader interesujący cykl filmów dokumentalnych pod wspólnym tytułem: "Czy świat oszalał?". Przedstawiano w nim nieraz kontrowersyjne i mogące co najmniej budzić zdziwienie oraz zaszokowanie fakty, których prawdziwość mogłaby faktycznie skłaniać do zastanowienia nad szaleństwem ludzi doprowadzających samych siebie do tworzenia istnego "piekła" własnego ziemskiego współistnienia.

Analizując szczególnie historię świata ostatnich 100 lat trudno bowiem nie zadać sobie pytania dotyczącego naszego szaleństwa we własnej autodestrukcji. Dwie wojny światowe, komunizm, nazizm, terroryzm, wszelkie fundamentalizmy, globalizm, kryzysy polityczno-ekonomiczne i ciągła walka homo sapiens z... homo sapiens skłaniać winny nas wszystkich do poszukiwania i zrozumienia przyczyn oraz sensu dokonywania przez nas zbiorowego samobójstwa.

Ciekawa musiałaby być ocena nas - ludzi przez inne żyjące na Ziemi żywe stworzenia. One walczą między sobą jednostkowo o przywództwo w stadzie, ale nawet wygrani nie zagryzają stada po swoim zwycięstwie, nie niszczą swojego gatunku... Czy dajmy na to lwy polują na inne lwy lub tygrysy na inne tygrysy? Przykładów można by mnożyć, ale sprowadzają się one do jednej konstatacji: każdy żywy ziemski gatunek naturalnie dąży do przetrwania, rozwoju i zachowania własnego siebie...

Wydawać by się mogło, że ludzie w swojej masie winni również dbać o zachowanie ludzkiego gatunku, o jego rozmnażanie, szczęście i spokojny rozwój, o zdominowanie innych gatunków... Niestety niszczymy samych siebie... Dlaczego?

Zapewne odpowiedzi można poszukiwać różnorakich... Ja jednak pozwolę sobie na przeprowadzenie pewnej hipotetycznej analizy przyczynowo-skutkowej powodującej powstanie i narastanie procesu samozagłady ludzkości w obecnej formie. To będzie tylko moja, całkiem subiektywna ocena współczesnych dziejów świata, która może być przez wielu postrzegana jako próba nadania im cech swoistej - właśnie szaleńczej - tzw.: "spiskowej teorii zarządzania światem".

Zdaję sobie sprawę z jej ułomności i potencjalnej fikcyjności. Niemniej wydaje mi się, iż każdy człowiek  ma prawo do indywidualności myślenia a opinie oraz argumenty innych myślących samodzielnie ludzi mogą wpłynąć również na zmianę czy korektę jego dotychczasowego rozumowania. Ten możliwy pluralizm myśli,   opinii i dyskusji jest przecież chyba kwintesencją szeroko pojmowanej wolności ludzkiej, która była czynnikiem rozwoju i fundamentem ukształtowania się dotychczasowego ludzkiego świata, ludzkiej cywilizacji.

Powracając do naturalności świata zwierząt, możemy w uproszczeniu stwierdzić wstępnie, że ludzie - niszcząc siebie nawzajem - działają wbrew naturze. W przyrodzie jednak poszczególnymi gatunkami i ich stadami kierują przywódcy, którzy realizują naturalne cele rozwoju i przetrwania własnych trzódek...

Przyczyn więc samoniszczenia gatunku ludzkiego należy szukać w postawach i działaniach ich przywódców. Zastanawiając się zatem nad przyczynami doprowadzania przez owych przywódców do anaturalnego wyniszczania przedstawicieli własnego gatunku należałoby wskazać na ich trojaki charakter, który można przedstawić  za pomocą następujących tez:

1. Przywódcy zarządzający gatunkiem ludzkim są ludźmi chorymi psychicznie, psychopatycznymi szaleńcami, mesjanistycznymi mitomanami i megalomanami,
2. Przywódcy zarządzający gatunkiem ludzkim są przestępcami,
3. Przywódcy zarządzający gatunkiem ludzkim nie są przedstawicielami gatunku ludzkiego lub za takowych się uważają.

Tezy należy udowadniać logicznie powiązanymi ze sobą faktami i ciągami zdarzeń, co postaram się w kolejnych - rozłożonych czasowo - wpisach udowodnić...

Jako zaś swoistą kontynuację niniejszej prolegomeny (wprowadzenie z uwagami wstępnymi) chciałbym jedynie skonstatować, że obecnie mamy do czynienia ze zjawiskiem swoistego połączenia w/w treści tez, których efektem synergii (nowej wartości dodatkowej) jest obecne zarządzanie gatunkiem ludzkim przez hermetyczne jednostki lub ich zespoły charakteryzujące się endogennym i/lub egzogennym psychopatycznym szaleństwem połączonym z mesjanistycznym gloryfikowaniem ponadświadomości oraz realną przestępczością, a także uważające siebie inny za gatunek żywego stworzenia (wyższą, ulepszona, wybraną, inną formę ssaków naczelnych - nadludzi).

Idealną - choć jeszcze niepełną - charakterystykę tak pojmowanych przywódców zawarł bloger Andy-aandy. W swoim poście pt.:  Kiedy psychopaci zdobywają władzę i dobrobyt — stają się skłonni do uznania siebie za kryterium normalności, cytując   prof. Andrzeja Łobaczewskiego, napisał m.in.: "...W każdym kraju świata osobnicy psychopatyczni i część innych dewiantów tworzą ponerogennie aktywną siatkę porozumień, po części wyobcowaną z więzi społecznej normalnych ludzi. Wydaje się także, że pewna inspiracyjna rola psychopatii właściwej w tej siatce jest zjawiskiem powszechnym. W poczuciu swojej odmienności zdobywają oni specyficzne doświadczenie życiowe i odkrywają swoje odmienne sposoby działania i walki o byt. Ich świat pozostaje zawsze podzielony na "my i oni", na ich światek o swoistych prawach i obyczajach i tamten świat im obcy, który ma swoje przemądrzałe idee i obyczaje, wedle których oni bywają moralnie potępiani. Ich poczucie honoru, szczególnie tych inspiratorów, nakazuje im oszukiwać i wyszydzać tamten świat ludzki, obiecać, zapewnić, podpisać, a niczego nie dotrzymać, jest postępowaniem właściwym. Przecież "tamci" są komicznie naiwni. Uczą się także i tego, jak ich osobowości mogą wpływać traumatyzująco na ludzi normalnych i wyzyskiwania tego jako środka terroru użytecznego dla osiągania swoich celów. Ten podział na dwa światy jest trwały i nie znika nawet wtedy, kiedy udało się im zrealizować ich marzenie młodości i zdobyć władzę nad "masami" ludzi normalnych. Jest to tragiczny dowód biologicznego uwarunkowania tego dziwnego podziału..."

Trudno nie zgodzić się z taką ich charakterystyką, niemniej należałoby zastanowić się czy można ograniczyć się jedynie do stwierdzenia, że tacy przywódcy istnieją rozłącznie "w każdym kraju świata". Moim zdaniem nie i sądzę, że w mojej ich ocenie nie będę osamotniony. Uważam bowiem, że  istnieje forma zorganizowanego zarządu światowego gromadzącego owych szaleńców i psychopatów.

Konstruują swoje mitomańsko-mesjanistyczne strategie działania od dawna i zdolni są mordować miliony (o ile nie miliardy) ludzi w imię ziszczenia się ich chorych wizji i zrealizowania ohydnych celów... Wszak są "inni", lepsi, wybrani...

Traktują świat jako swoje przedsiębiorstwo i niestety - dzięki swoistej a'la mafijnej wewnętrznej strukturze organizacyjnej spowijanej pajęczyną mesjanistycznego zła -  jak dotąd skutecznie. Z pewnością też jednym z wierzchołków tej zarządczej piramidy jest pewien rodzaj szerokiego (nie wąskiego) Zarządu, który spotyka się raz do roku na posiedzeniach Bilderbegów...

Ich świat jest oderwany od naszego. Działają w jakiejś aberracyjnej, wyimaginowanej przez siebie rzeczywistości pełnej sławetnych już określeń i symbolizmów jak np: sowa, ryt, 13-tka, pięcioramienna gwiazda, wszystkowidzące oko, znaki z obszaru kabały, NWO, wolnomularze trzydziestego stopnia, itd... Traktując innych ludzi jako podgatunek opierają zarządzanie nimi na gloryfikacji pieniądza (lichwie, możliwości jego swobodnej kreacji, sterowaniem jego podażą) oraz na bezwzględnym niszczeniu wszelkich przejawów naturalnych więzów międzyludzkich i wewnętrznych wartości duchowych przez nich (ludzi) reprezentowanych.

Oni naprawdę są obłąkani i w swym szaleństwie szalenie niebezpieczni dla egzystencjalnej przyszłości ludzkości. Teraz przystąpili do likwidacji Europy i źródeł współczesnej cywilizacji: Aten, Rzymu i Paryża... Starożytna Grecja i Demokracja Ateńska , Starożytny Rzym a dziś stolica znienawidzonego katolicyzmu, czy Nowożytny Paryż z jego kulturą i sztuką.... Następnie zapewne będzie reszta Europy z Polską, dla której szykują coś być może w rodzaju swojej siedziby...

Poszczególne narody czy idee są tylko ich narzędziem, np. sami Niemcy czy Bolszewicy w XX wieku byli tylko ich wykonawcami  realizującymi ich chore cele poprzez - stworzone też przez nich - marksistowski nazizm czy marksistowski komunizm. Sądzę, że w tym miejscu symptomatyczne będzie przytoczenie dwóch przemyśleń dokonanych przez K. Marksa i jednego przez F. Engelsa (pierwsze od dawna przedstawiam na moim autorskim blogu, za pozostałe dziękuję blogerowi Andy-aandy, który dotarł też do historycznych zapisanych źródeł owych wypowiedzi) – K. Marks: "Klasy i rasy, które są zbyt słabe, żeby opanować nowe warunki życia, muszą zniknąć..." [1]; "Współczesna generacja przypomina tych Żydów, których Mojżesz prowadził poprzez dziką pustynię. Ta generacja musi nie tylko, że zdobyć nowy świat, musi ona także zginąć w celu zrobienia miejsca tym ludziom, którzy będą w stanie tworzyć ten nowy świat" [2]; F. Engels: "Następnie, odbędzie się tam walka, nieubłagana walka na śmierć i życie przeciwko tym Słowianom, którzy zdradzą naszą rewolucję; będzie to unicestwiająca walka oraz bezwzględny terror — nie w interesie Niemiec, lecz w interesie tej rewolucji!" [3]. Dogłębnie zanalizowawszy sens tych wypowiedzi i wynikające z nich działania, można spróbować inaczej zrozumieć wiele okrucieństw komunizmu i nazizmu...

Dzisiaj zaś króluje wymyślony także przez nich globalizm ze swoim chorobliwym unionizmem. Szeroko pojmowany globalizm (zarówno w obszarze ideologicznym, jak i gospodarczym) jest - moim zdaniem - pewną wyższą, twórczą formą zespalającą w jeden organizm  tzw.: kapitalistyczny korporacjonizm i tzw.: państwowy, totalitarny socjalizm (komunizm). O bezsensowności opisu współczesnej geopoplityki językiem opartym na tradycyjnych przeciwstawnych kategoriach: lewica-prawica, socjalizm-kapitalizm ciekawie pisze w dzisiejszym poście Mariovan (Nowy podział polityczny). Aczkolwiek nie podzielam wszystkich konstatacji zawartych w jego tekście, to zgadzam się, że obecnie na świecie możemy zauważyć urealniony podział ludzi na wyodrębnione przez niego grupy, tzw.: wolnościowców i totalitarystów. Przychylam się też do stwierdzenia, że pomiędzy tymi grupami trwa wojna: wolnościowcy reprezentują idee państw narodowych i wolności człowieka, a totalitaryści  gotowi są "poświęcić i podporządkować swój kraj, wolności obywatelskie, kulturę, moralność, pewnej ponadnarodowej idei i mrzonkom np. Unii Europejskiej. Totalitaryści hołdują idei IMPERIUM nie pierwszy raz w historii świata, przy czym nie dociera do ich tępych głów, że imperia padają szybciej niż powstawały i z większym hukiem. To tak naprawdę kolejna odsłona tego samego zjawiska jakie obserwowaliśmy już w historii. Mam uczucie deja vu cele te same, narracja ta sama, tylko metody i narzędzia PR się zmieniły na przestrzeni wieków choć i nawet to nie, metody i narzędzia zostały tylko udoskonalone". Dodam tylko, że tak pojmowanymi totalitarystami - według mnie - są właśnie owi nieliczni obłąkanymi szaleńcy, którzy - szczególnie poprzez ubezwłasnowolnienie ludzi mamoną oraz metodami inżynierii psycho-socjologicznej - są w stanie omamić swoimi chorymi ideami i zaprogramować wielkie masy nieświadomych ludzi. Ciekawe, że jednym z głównych twórców socjologii, a tym samym inżynierii socjologicznej (propagandy) był nie kto inny jak... K. Marks...

Tak pojmowany globalizm jest więc kontynuacją eksperymentów "szaleńców" prowadzących do totalitaryzacji świata, jego zunifikowania, zhomogenizowania i centralnego sterowania nim. Jest ziszczeniem - promowanej kiedyś usilnie przez amerykańskich ekonomistów - tzw. teorii konwergencji, czyli nieuchronności wzajemnego zbliżania oraz jednoczenia się kapitalizmu i socjalizmu w jedną systemową całość opartą na "sprawiedliwym" podziale dóbr. Zauważmy, że w samej Europie było sobie kiedyś EWG i RWPG. Pierwsze a'priori oparte było na zasadzie wzajemnej równoprawnej współpracy w zakresie wolnego przepływu towarów, kapitału i ludzi. Były granice a umowy zawierane były przede wszystkim bilateralne pomiędzy dwoma państwami. Drugie zbudowane zostało na centralizacji władzy w jednym ośrodku: sowieckiej Moskwie. Stworzono federacyjny ZSRR, który dziś twórczo realizuje sie w postaci Unii Europejskiej. Istniało wówczas też - co niektórzy może zapomnieli lub nie wiedzą - unijno-kimunistyczne Euro, czyli tzw.: "rubel transferowy", którym  rozliczano transakcje w handlu zagranicznym pomiędzy krajami RWPG... Do jakiej formy organizacyjnej bliżej dziś UE... EWG czy RWPG? Pytanie chyba retoryczne...

Doprawdy... Nie mogę wyjść z podziwu i jestem zakłopotany naszą - występująca w większości krajów postkomunistycznych - bezmyślnością.  Narody Krajów Zachodniej Europy nie zaznały komunizmu i RWPG czy też Układu Warszawskiego. My tak... I jakże się cieszyliśmy, że ponownie wchodzimy do tej samej, ale jeszcze perfidniej antynarodowo i totalitarnie płynącej rzeki... Jak dobrze, że choć już Węgrzy się otrząsnęli, ale oni zawsze byli geopolitycznie i mentalnie daleko od komunizmu... W Unii zawsze i coraz bardziej sceptyczni są Brytyjczycy, Holendrzy, nawet Francuzi a teraz Hiszpanie, którzy w porę nie pozwolili przejąc u siebie władzy przez antydemokratycznych chyba reprezentantów owych nadludzi, uzurpujących sobie prawo panowania nad światem... Światełka zabłysły...

Wspomniałem, że zaczęto burzenie Europy od Aten i Rzymu... Teraz rządzą tam byli finansowi technokraci, współpracownicy międzynarodowego giganta finansowego Goldman Sachs a tak naprawdę przedstawiciele chyba owej "aberracyjnej sekty zarządu światowego". Walutą unijną zarządza z EBC również były współpracownik tego banku... Najbardziej prześmiewcze i makiaweliczne jest jednak to, że właśnie ów bank (wraz z innymi) jest odpowiedzialny za kryzys w USA (2008) oraz obecny kryzys w Europie... Doprawdy... świat orwelowski w czystej postaci, gdzie "złodziej krzyczy: łapać złodzieja i biegnie pierwszy a wszyscy wraz z nim w te pędy" albo "puszczający bąka woła: ale śmierdzi! Kto to zrobił? I wskazuje winnego z czym wszyscy się zgadzają".

Mam nieprzeparte wrażenie, że obecną Unię Europejska i walutę Euro wykreowano tylko po to, aby zniszczyć Europę i  wszelką - umocowaną 1000 letnimi więzami - państwowość, narodowość, chrześcijańskie wartości, języki, kulturę, itd. Dziś przecież w stosunkowo najlepszej sytuacji gospodarczej   są europejskie kraje z narodową walutą (w tym Polska), gdzie nie wystarczająco jeszcze sięga ramię koszmarnego EBC. Ale przecież w głowach "nadludzi" roją się pomysły stworzenia Unii Amerykańskiej (USA, Kanada, Meksyk) z własną wspólną walutą, Wielkiej Europo-Azji (m.in. UE + Rosja + Kazachstan) czy Unii Afrykańskiej...

Co będzie dalej? Moim zdaniem próba doprowadzenia do ogólnoświatowego chaosu by - przewrotnie - w imię jego opanowania wprowadzić rządy absolutne, Nowy Porządek Świata (NWO)...

A ja się nieraz dziwię... Przecież wielu z nas zatroskanych o losy ludzkości nas przestrzegało, na pewno też byli i wśród nich reprezentanci "szaleńców": ich megalomania i mitomania, ich mistyczne szaleństwo musiały znaleźć jakieś ujście... Może warto powrócić do takich książek i opowiadań jak: "1984", "Folwark Zwierzecy czy "Harrison Bergeron" oraz filmów i programów: Truman Show, Matrix, Harrison Bergeron, nasza Seksmisja, Big Brother i inne?

Dziś wielu z "uzurpatorów nadczłowieczeństwa" oficjalnie już przekazuje nam, że niemal dopięli celu... W sieci dostępne jest wiele filmów o NWO, jest Alex Jones i inni... Nie łudźmy się jednak... Bez zgody "szaleńców" te tajemnice nigdy nie ujrzałyby światła dziennego a poza tym sami tworzą odium tajemniczości i nieuchronności dziejowej swoich przedsięwzięć... A może kreują fikcję w celu jej uprawdopodobnienia i wywołania w nas marazmu bezsilności?

Jest tylko nadzieja, że dobro zawsze zwycięża i w czasach ewentualnego chaosu to dobro zwycięży już ostatecznie, zwycięży człowieczeństwo...

A poza tym to mam nadzieję, że to wszystko fikcja lub tylko wytwór szalonych psychicznie umysłów, dewiantów, pospolitych przestępców i opętanych... Jeżeli zaś jakaś część jest prawdą to przecież miejsce szaleńców jest w odpowiednich szpitalach, przestępców w więzieniach, opętanymi niech zajmą się egzorcyści a grzesznikami spowiednicy. Tym bardziej, że w porównaniu do miliardów istnień ludzkich, miliardów zdrowych ziarn ci hipotetyczni szaleńcy stanowią liczebnie jeno kilka marnych plew...

cdn...

Pozdrawiam
 Literatura za: Andy-aandy, Neobolszewizm, czyli lewacka tresura świadomości  (http://salski.nowyekran.pl/post/41077,neobolszewizm-czyli-lewacka-tresura-swiadomosci)



[1] "We have no compassion and we ask no compassion from you. When our turn comes, we shall not make excuses for the terror." Zob."Suppression of the Neue Rheinische Zeitung," Neue Rheinische Zeitung, May 19, 1849. Zob. także"The revolution of 1848–49: articles from the Neue Rheinische Zeitung", International Publishers, 1972, s. 254.

[2] "The classes and the races too weak to master the new conditions of life must give way…", Marx People’s Paper, April 16, 1856, Journal of the History of Idea, 1981.

[3] "The present generation resembles the Jews whom Moses led through the wilderness. It must not only conquer a new world, it must also perish in order to make room for people who will be equal to a new world." Zob.: Gyorgy Lukacs "History and Class Consciousness" (Historia , MIT Press, 1972, p. 315. Zob. także: Andrzej Walicki"Marxism and the Leap to the Kingdom of Freedom: The Rise and Fall of the Communist Utopia", Stanford University Press, 1997, s. 14.



Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

czwartek, 21 lipca 2011

Ratujmy!... ale co mamy ratować?...że tak pytam "szechterowej gazetki"...

Witam

Prawie w ogóle nie zaglądam na bieżąco do papierowego wydania "szechterowej gazetki".

I nawet niekoniecznie dlatego, że jest typową - dla mnie - gazetką propagandową reprezentującą skrajnie antypolskie, antynarodowe interesy nieprzychylnej naszej Ojczyźnie dość dużej grupy osób i organizacji. Sądzę, że powyższy powód "omijania przeze mnie szerokim ługiem owej gazetki" byłby zresztą oczywisty i zrozumiały dla każdego, kto myśli o Polsce naszymi (moimi) historycznymi kategoriami: Bóg, Honor i Ojczyzna...

Niemniej uważam, że aby kogoś krytykować lub wskazywać mu niecne intencje trzeba wiedzieć kim jest i co myśli. Więc staram się na bieżąco - nieraz faktycznie z niechęcią i targany niemalże torsjami - monitorować te nieraz genialne socjotechniczne teksty autorstwa "piśmiennych gazetki"... tych najbardziej biegłych  w pojmowaniu michnikowego świata jego skomplikowanych przemyśleń. Czynię to z reguły śledząc wydania internetowe lub z opóźnieniem przejmując przeszłe egzemplarze papierowe, zanim sąsiedzi nie wykorzystają je jako źródło ognia kominkowego lub też nie spowodują nimi zapełnienia koszy w pobliskim śmietniku... Mógłbym też polować na jeden z niezliczonej rzeszy codziennych zwrotów, ale raczej nie uważam, żeby ta gazetka stanowiła aż taką wartość, która skłaniałaby mnie do podejmowania owych działań...

Moja awersja do tej gazetki niestety ma źródła czysto osobiste i sięgające początków jej powstania. Po kilku latach codziennych jej zakupów przyszedł bowiem moment refleksji i zrozumienia, że zostałem perfidnie i bezczelnie przez nią oszukany, okłamany, poniżony jako Polak i młody, pełny zapału człowiek chcący budować nową Polskę, pozbawioną naleciałości komunizmu i w pełni suwerenną oraz niepodległą. Poznawszy zaś historię, poglądy oraz działania Szanownego Adama o – przyjętym po matce – nazwisku Michnik... moja pogarda i żal owego czasu były ogromne. Chciałem nawet żądać zwrotu wszystkich pieniędzy wydanych na jej zakup, alem nie miał niestety zachowanych dowodów zakupu...

Po latach pozostało tylko moje wobec niej politowanie wyrażane pobłażliwą ironią i delikatnymi złośliwościami, ale bez żadnej oczywiście nienawiści. Toleruję ją jak ów śmietnik/niezbędnik blisko mojego miejsca zamieszkania... gdzieś przecież muszą być i są gromadzone wszelkie niepotrzebne odpady... I lepiej jak znajdują się w jednym miejscu a nie "walają" po całej ulicy, czyniąc z niej możliwe źródło wystąpienia parcha*. A tak podjedzie sobie śmieciara, zabierze to wszystko na wysypisko śmieci... Mniemam, że też - w jej - przypadku na wysypisko niechlubnych śmieci naszej, polskiej historii...

Pozdrawiam

*parch – wet. dawna nazwa grzybicy skórnej zwierząt i człowieka, ew. parch (jabłoni) – choroba grzybowa większości gatunków drzew z rodzaju jabłoń (Malus Mill.) powodowana przez grzyb Venturia inaequalis (Cooke) Aderh., należący do typu workowców i rodziny Venturiaceae. Parch jest najpospolitszą i najgroźniejszą chorobą jabłoni. 

P.S. 1.
No i tak właśnie traktuję te "dziwności tekstowe" drukowane w "szechterowej gazetce". Do napisania o niej zainspirował mnie dzisiejszy tytuł na pierwszej jej stronie (przeczytałem stojąc przed kioskiem...): "Ratujmy Europę". Strasznie pokręcony i oczywiście zmanipulowany a'priori tytuł, bowiem artykuł dotyczy ratowania Grecji i waluty EURO, czyli ratowania tak naprawdę sztucznego tworu jakim jest Unia Europejska, czyli - moim zdaniem - lustrzanego niemalże odbicia ZSRR... nazywanego przeze mnie Związkiem Socjalistycznych Republik Europejskich... Odnoszący się do prawdziwej rzeczywistości tytuł winien  brzmieć wobec tego np. tak: "Ratujmy Unię Europejską"...

Nie chcę zaś odnosić się  do sytuacji samej Grecji i powodów jej obecnych kłopotów. Zapewne, gdyby nie mieli waluty Euro sytuacja byłaby dla nich o wiele korzystniejsza a jak jeszcze byliby poza socjalistyczną UE to może nie miałaby w ogóle aż takich kłopotów...  

Zwróciłem wszakże za to jeszcze uwagę na jeden wskaźnik podany jako przyczyna/efekt problemów w Grecji: dług publiczny stanowiący 160% PKB oraz na występujące wewnętrzne konflikty wśród krajów UE, decydujących o formie i wielkości ewentualnej pomocy dla Grecji. Sądzę i chyba już nawet tak się stało, że i tak w imię ratowania tego "tworu" zawsze Ci możni jakoś się dogadają (vide: Francja i Niemcy). Tylko, że sądzę, iż – podobnie jak Cesarstwo Rzymskie, ZSRR, IV Rzesza – taki sztuczny i totalitarny "dziwoląg" jak Unia Europejska musi prędzej, czy później upaść. Im nastąpi to wcześniej tym upadek będzie lżejszy dla wszystkich... Ciekawostką było też dla mnie poznanie stanowiska kilku krajów UE (np. Finlandia), które chcą aby w pomocy partycypowały banki komercyjne, które.... tak przecież ochoczo pożyczały Grecji pieniądze wiedząc, że jej sytuacja jest trudna (niektórzy nawet uważają, że taki np. Goldman Sachs celowo doprowadzał do powolnej ruiny ten sympatyczny kraj  o wielowiekowej kulturze i tradycji... może i tak było, choć nie przesądzam i nie mnie się wypowiadać...  powtarzam tylko zasłyszane opinie, które mogą aczkolwiek nie muszą być zgodne z prawdą, co w tej chwili jest niemalże nie do udowodnienia, więc można uznać moje hipotezy za błędne lub - jeżeli - ktoś ma odpowiednio wiarygodne informacje - za prawdziwe).

Dodam tylko jeszcze, że w Polsce oficjalnie w roku 2010 udało się nie przykurczyć 55% wartości długu publicznego w stosunku do PKB (około 53%), przy czym wartość owego długu publicznego   liczonego metodą MF rzędu około 751 mld zł (liczony metodą unijną: około 785 mld) jest przez przez wielu fachowców poddawana w wątpliwość. Słynny był np. niepodważony w sumie w ubiegłym roku szacunek naszego, polskiego długu publicznego  na poziomie około 3 bilionów złotych, czyli  około 200-220% PKB! (zobacz przypis 2 w poście.: Kilka słów o podwyżce podstawowej stawki VAT i bankrutującej Polsce!).

Zwróćmy też uwagę na to, że Polska ma obecnie około 205 mld EUR/250 mld USD zadłużenia zagranicznego (Gierek był zadłużony ogółem - kapitał + odsetki - na około 25 mld zł i jakież to wtedy mieliśmy już problemy!) oraz prawdopodobnie około 100 mld zł deficytu budżetowego (oficjalnie: 52,21 mld zł po odpowiednich zabiegach kreacyjnych w zakresie księgowości)...

Mam tylko nadzieje, że Tuskuś nie będzie chciał PR-owo zabłysnąć przed możnymi Unii Europejskiej i nie krzyknie hipotetycznie np. tak oto: "Ja też, ja też pomogę... choć sam doprowadziłem swój kraj do katastrofy finansowej... ale teraz miliard więcej, które pożyczę od Was by pomóc i tak nic nie zmieni... jesteśmy przecież wreszcie w - przez tyle lat oczekiwanej z utęsknieniem - bezpaństwowej niedługo, europejskiej rodzinie.... nieprawdaż towarzysze?".

Sądzę, że nie... ale któż go tam wie... albo... któż wie, co możni UE mu rozkazująco być może zasugerują...

PS.2
Więcej o długu, sytuacji w Polsce i UE:
1. Dług publiczny w Polsce w ciągu 4 lat wzrósł o 270 mld zł (Beata Tomaszkiewicz)

2.  Prawda o polskim długu publicznym (Krzysztof Rybiński)
3.  Nadciąga finansowe tsunami (Krzysztof Rybiński)

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com

środa, 7 kwietnia 2010

Atak na złotego trwa sobie tak nieśpiesznie....a balon długu coraz większy!

Witam


Od jakiegoś czasu zwracam Wam uwagę na identyczny - jak na przełomie 2008/2009 - w swoim schemacie działania  atak spekulacyjny na polską złotówkę (TU i TU).


Co jakiś czas pojawiają się nowe informacje i prognozy potwierdzające jedynie moje obserwacje. Wczoraj np. portal wp.pl podawał bardzo chaotyczną, ale  o jakże ciekawym tytule informację: "W najbliższych dniach PLN może zaatakować 3,80/EURRynek po Świętach jest ospały, obroty są niewielkie. W tym tygodniu nie ma istotnych dla złotego danych, a perspektywy są pozytywne. Złoty, w porównaniu do innych walut regionu, najbardziej się umacnia, a to dzięki bardzo pozytywnemu sentymentowi i odbiorowi Polski na tle regionu. W najbliższych dniach można oczekiwać ataku na 3,80 za euro - powiedział PAP Sylwester Brzeczkowski, diler walutowy RBS Bank Polska".
(tak na marginesie: zwrot "bardzo pozytywny sentyment" to wprost poezja w nowomowie doradców finansowych!)


Cały powyższy akapit przekazuje tylko jedną sensowną informację: że złoty się umocni. Tak naprawdę przyczyny jego aprecjacji to żaden tam "pozytywny sentyment" czy dobra kondycja gospodarki (no chyba, że za ten sentyment uznamy właśnie możliwość ponownego spekulacyjnego zarobku).

Przyczynami takiej pewności doradców finansowych, co do faktu przyszłego umacniania się złotego (i to w najbliższych dniach) jest zapewne uświadomienie sobie przez nich skali prowadzonej obecnie spekulacji na naszej walucie przez międzynarodowe instytucje finansowe a poza tym wynika ona jeszcze z posiadanej przez nich wiedzy o najbliższych poczynaniach naszego rządu w zakresie łatania "dziury budżetowej". 


Otóż jak wiemy nasza dziura budżetowa jest już przeogromna. Jak informuje PAP: "Deficyt budżetowy po lutym 2010 roku wyniósł 16.835,62 mln zł wobec szacowanego wcześniej 16.748,7 mln zł i planu całorocznego wynoszącego ok. 52,2 mld zł (...)"Oznacza to, że przez dwa miesiące zjedliśmy już przeszło 32% zaplanowanego na ten rok deficytu! Ale Ministerstwo Finansów ma się dobrze i z optymizmem patrzy na świat... planując nawet na cały 2010 rok zmniejszenie całości deficytu o 10-15 mld (sic!).


Oczywiście (wracając do PLN/EUR) rząd musi na bieżąco zdobywać brakujące pieniążki. Sposób jest tak naprawdę jeden: zwiększanie zadłużenia. I właśnie dzisiaj rząd (MF) zamierza zaoferować na przetargu obligacje OK1012 za 2,5-3,0 mld zł, natomiast 14 kwietnia DS1020 za 2,0-3,5 mld zł, a 21 kwietnia PS0415 za 2,0-3,0 mld zł. A cóż to oznacza dla naszej waluty? Zmniejszenie jej dostępności na rynku (niższa podaż poprzez "ściągnięcie" jej z rynku) a tym samym jej aprecjację... np. już w tym tygodniu do 3.80 zł!


I tak to nasz nadmuchany "balon deficytu" nakręca zwiększanie zadłużenia Polski a nasz rząd spokojnie w ten sposób wspomaga działania spekulacyjne gigantów finansowych. 


Brawo! Tak trzymać... byle do wyborów!... chyba, że balon nie wytrzyma i z hukiem pęknie wcześniej.

Poniżej mój uaktualniony wykresik.


ScreenUp miniaturka

(kliknij, aby powiększyć)

Pozdrawiam

P.S.
Zachęcam do śledzenia długu Polski: http://tomaszmazur.eu/projekty/dlugpubliczny2

środa, 3 marca 2010

UWAGA - Powtórka z rozrywki... znów spekulacje na polskim złotym!

Witam



Właśnie mija dokładnie rok od ataku spekulacyjnego na polska złotówkę dokonanego m.in. przez: Goldman Sachs (któremu w dalszym ciągu doradza K. Marcinkiewicz - umowę ma jeszcze na około pół roku), J.P.Morgan (dyrektorem zarządzającym na Europę Środkowo-Wschodnią jest Cezary Stypułkowski), UniCredito (PKO S.A. dowodzone wówczas przez przyjaciela D. Tuska, byłego Premiera J.K. Bieleckiego).

Mija też około roku od sprzedaży przez m.in. w/w instytucje finansowe polskim firmom asymetrycznych opcji walutowych.

Agresywna gra na kursie polskiej waluty w połączeniu z - mającymi charakter "oszukańczych" - asymetrycznymi opcjami walutowymi (czerwiec 2008 - marzec 2009) mogły spowodować według różnych szacunków wyprowadzenie z Polski od 50 do 150 mld złotych (a dodając do tego kategorię utraconych zysków polskich firm, koszty bankructwa - to kwoty te mogą okazać się wyższe!). I to wszystko przy biernej postawie naszego rządu i niejasnej roli takich panów jak np. K. Marcinkiewicz czy C. Stypułkowski. (o roli Pana K. Marcinkiewicza pisałem TU).

NIESTETY! Chyba apetyty wielkich instytucji finansowych wspieranych przez "polskich patriotów" są nienasycone. Można zaryzykować twierdzenie, że dopóki polski rząd będzie pozwalał na spekulacje, to oczywistym jest, że pazerne na każdy grosz, o ciekawym zabarwieniu etnicznym, instytucje finansowe będą Polskę "doić" ile tylko se da. Przykrym jest, że D. Tusk z ekipą szemranych doradców i przyjaciół (J.K. Bielecki) nie tylko, że nie reaguje to moim zdaniem (obym się mylił!) robi to celowo i na zlecenie owych "biznesowych" doradców.

Wczoraj onet.pl podał następująca informację: "Złoty umocnił się względem euro do poziomu 3,91. Analitycy oczekują, że w ciągu tygodnia para EUR-PLN pozostanie na dotychczasowym poziomie. Na rynku obligacji, spokój inwestorów jest spowodowany środowym przetargiem zamiany (...) We wtorek notowania złotego względem euro osiągnęły poziom, na którym krajowa waluta znajdowała się ostatnio 14 miesięcy temu, w styczniu 2009".

W dniu dzisiejszym złoty umocnił się już poniżej granicy 3,90 zł!

Sądzę, że właśnie obecny miesiąc jest już trzecim z kolei, w którym nasiliły się działania spekulacyjne przede wszystkim dwóch instytucji: Goldman Sachs i J.P. Morgan.

Aby przybliżyć Wam mechanizm spekulacji sinusoidalnej (najpierw gra na aprecjację/wzrost a później na deprecjację/spadek wartości kursu złotego, ale i każdej innej waluty) przypomnę jak wyglądała ta spekulacja rok (dwa lata) temu (spekulacja "ostra" trwa jeden, dwa miesiące, natomiast działania spekulacyjne są rozciągnięte nawet na rok, dwa lata):

I. Atak spekulacyjny na polską walutę w latach 2008-2009 - Kurs EURO i najważniejsze wydarzenia:

- 01.08.2007 - 3,81 zł,

- 02.01.2008 - 3,60 zł,

- 03.03.2008 -3,53 zł,

- 02.05.2008 -3,42 zł,

- 02.06.2008 -3,38 zł.

- 01.07.2008 - 3,35 zł,

- 15.07.2008 -3,26 zł,

- 31.07.2008 - 3,20 zł (najwyższa w historii według NBP wartość złotego! - do tej pory "grano" na aprecjację złotego),


- 14.08.2008 - 3,32 zł,

- 01.09.2008 - 3,34 zł,


- 01.10.2008 - 3,38 zł,


- 15.10.2008 - 3,53 zł,

- 03.11.2008 - 3,55 zł,

- 14.11.2008 - 3,73 zł (widać spekulacji sa ewidentnie zauważalne: w ciągu 11 dni polska waluta traci 5% wartości),

- 02.12.2008 - 3,84 zł (w ciągu miesiąca złoty traci 8,2%),

- 15.12.2008 - 3,98 zł (w ciągu półtora miesiąca złoty traci 12,1% a w stosunku do 31.07.2008 aż 24,4%),

- 02.01.2009 - 4,17 zł (w stosunku do 31.07.2008 złoty traci 30,3%),

- 15.01.2009 - 4,22 zł (analogicznie: spadek złotego o 31,9%),

- 02.02.2009 - 4,44 zł (j.w. spadek o 38,8%),

- 15.02.2009 - Goldman Sachs nadzoruje przygotowanie prywatyzacji PGE - okazuje się, że Goldman Sachs jest oficjalnym doradcą prywatyzacyjnym PGE wspólnie z UniCredit CA IB Poland,

- 16.02.2009 - 4,77 zł (j.w. spadek o 49,1%),

- 18.02.2009 - 4, 90 zł (najniższa w historii wartość złotego, spadek w stosunku do 31.07.2008 roku o 53,1%). Innymi słowy: w ciągu pół roku na spekulacjach złotówką można było zarobić aż 53%, np. kupując 31.07.2008 Euro za 10 tys. zł, tj. 3125 Euro i sprzedając je 18.02.2008 można było uzyskać 15312,50 zł (czysty zysk za pół roku: 5312,50 zł!), czyli "nic nie robiąc" zarabialibyśmy miesięcznie ok. 885 zł! ). Nieźle, prawda. Kto wiedział, że tak się stanie... to wiedział... czyli instytucje finansowe i wybrane "jednostki". Żałuję osobiście, że nie wziąłem np. kredytu w wysokości 10 mln. zł. W ciągu pół roku zarobiłbym po spłacie rat i całego kredytu około 4-4,5 mln!.... Cholera!,

- 20.02.2009 - GOLDMAN SACHS przyznaje się do spekulacji na polskim złotym "oświadczając", że kończy z tą działalnością,

- 02.03.2009 - 4,74 zł, (średnie dzienne kursy NBP)

Tak to wyglądało w poprzednim ataku spekulacyjnym na polska walutę (pomijam grę opcjami).

Teraz zobaczmy jak wygląda sytuacja obecnie:

II. Atak spekulacyjny na polską walutę w latach 2009-2010 - Kurs EURO i najważniejsze wydarzenia:

- 04.05.2009 - 4,39 zł,

- 01.07.2009 - 4,42 zł,

- 02.11.2009 - 4,25 zł,

- 01.12.2009 - 4,13 zł, (sądzę, że od lipca do listopada "grano" pełzająco: złoty zyskał około 4%, natomiast listopad 2009 to już początek gry agresywniejszej: w ciągu miesiąca złoty zyskał kolejne ok. 3%),

- 04.01.2010 - 4,09 zł,

- 01.02.2010 - 4,00 zł,

- 01.03.2010 - 3,94 zł,

- 02.03.2010 - 3,93 zł,

-03.03. 2010, godz. 17.05 - 3,8973 zł (zauważmy: od stycznia polski złoty zyskał około 4,7% a od listopada, tj. przez 4 miesiące zyskał już 8,3% - tez niezły zysk ... prawda?).

Co dalej? No cóż spodziewam się chyba dalszej gry na aprecjację złotego! Może polski złoty znów osiągnie np. wartość 3,20 by spaść raptownie na np. 5 zł?. Czy taki scenariusz jest możliwy? Warto nieraz poczytać między wierszami słowa analityków, np: "W długim okresie czasu należy oczekiwać umocnienia złotego, ale jakiekolwiek złe wieści z krajów strefy euro mogą osłabić naszą walutę" - powiedział Tomasz Niemiec, analityk z Banku Millennium".



Cóż oznacza powyższe zdanie? Otóż nic innego jak tylko to, że w długim okresie należy spodziewać się aprecjacji złotego.

Długi okres? Czyli ile? - miesiąc, trzy, pół roku, rok?. Moim zdaniem do wyborów prezydenckich... a później banki sobie znów zrealizują zyski grając na deprecjację złotego np. do poziomu 5 zł. 



Mogę radzic tylko jedno: w miarę umacniania złotego i aprecjacji dolara wobec Euro (Euro ma greckie kłopoty) radzę inwestować w USD... ale to już tylko od Was zależy... to tylko sugestia... nie ponoszę za nią odpowiedzialności, bo nie jestem zadnym analitykiem finansowym!

Wzrost wartości złotego - jaki piękny przedwyborczy argument tego "wspaniałego rządu PO"... nieprawdaż! Po co publice zawracać głowę długiem publicznym, zagranicznym i deficytem budżetowym? A może jeszcze pozwolić "rączkom do głosowania" na analizę planowanych prywatyzacji? Lepiej gaworzyć o planach, "zielonej wyspie na tle czerwonej Europy" i dobrej kondycji złotego!



Mimo wszytko ja pogaworzę inaczej i wskażę jeszcze kilka faktów:

a) 15.07.2009 - "Kazimierz Marcinkiewicz zostaje w zostaje w Goldman Sachs, firma przedłużyła kontrakt z byłym premierem na kolejny rok - dowiedziała się Rzeczpospolita (...) Do końca nie wiadomo było, czy bank zdecyduje się na dalszą współpracę z Marcinkiewiczem. Po serii doniesień tabloidów o życiu prywatnym Kazimierza Marcinkiewicza,jgo pozycja znacznie się osłabiła" - podaje wprost.pl,

b) 10.01.2010 - "W portfelach bankierów z Goldman Sachs skutków kryzysu już nie widać. Bonusy wypłacone im w tym roku są tak samo wysokie jak w przedkryzysowym 2007 r. Taka polityka nie podoba się akcjonariuszom banku. Dwóch z nich postanowiło pozwać zarząd Goldmana do sądu. W nowojorskim sądzie stanowy złożyli pozew, w którym domagają się od giganta z Wall Street odszkodowania, uznając za szkodliwe dla udziałowców gigantyczne bonusy, wypłacane pracownikom banku. Zdaniem funduszu, Goldman Sachs wypłacił we wrześniu 2009 r. swoim pracownikom w sumie 17 mld dol., a teraz planuje przyznać nagrody w wysokości ponad 22 miliardów dolarów. Identyczny pozew w zeszłym tygodniu złożył indywidualny akcjonariusz banku, Ken Brown" - podaje wnp.pl,

c) 20.01.2010 - "Amerykański bank J.P. Morgan zwiększa aktywność nad Wisłą. Wabią go prywatyzacje, dobra kondycja naszej gospodarki a zwłaszcza ... polskie obligacje. Teraz jego aktywnośc w tym obszarze będzie jeszcze większa. Cezary Stypułkowski, dyrektor zarządzający w J.P. Morgan ujawnił właśnie, że bank rozważa wykorzystanie należącej do Giełdy Papierów Wartościowych w Warszawie platformy obrotu dla obligacji Catalyst, aby podtrzymać swój rozwój na rynku polskich papierów dłużnych" - podaje pb.pl,

d) 22.02.2002 - "Ministerstwo Skarbu chce tylko w tym roku pozyskać z prywatyzacji 25 mld zł, z czego dużą część za pośrednictwem warszawskiej giełdy. Do ich obsługi wybierane będą banki inwestycyjne, których zadaniem jest zorganizowanie emisji i znalezienie chętnych naakcje prywatyzowanych spółek. Plany rządu kuszą największych globalnych graczy (...) Szeroko zakrojone plany prywatyzacyjne wyrwą ze snu wiele wielkich światowych instytucji finansowych. Powód jest prosty – ponad 8 miliardów dolarów, które polski rząd chce pozyskać ze sprzedaży państwowych spółek, przekracza możliwości lokalnego rynku kapitałowego. A w poszukiwaniu klientów na świecie pomagają właśnie banki inwestycyjne. – Nikt nie będzie odpuszczał tego rynku, pojawią się najwięksi: Goldman Sachs, JP Morgan,Morgan Stanley, Citibank czy UBS" - podaje forsal.pl





d) 26.02.2010 - "Szef zarządu amerykańskiej Rezerwy Federalnej Ben Bernanke oskarża Goldman Sachs. Bernanke podejrzewa, że bank pomagał Grecji ukryć rzeczywistą wysokość swojego długu. Podczas przesłuchań w Kongresie Ben Bernanke powiedział, że amerykańskie służby nadzoru finansowego zażądały od Goldman Sachs przekazania dokumentów dotyczących współpracy z rządem Grecji (...) a Grecja podważa sens istnienia Euro!" - podaje tvn24.pl,



e) 02.03.2010 - "Były premier Kazimierz Marcinkiewicz będzie namawiał pomorskich marszałków do odsprzedaży udziałów w lotnisku im. Wałęsy lub do innej umowy inwestycyjnej z reprezentowanym przez niego bankiem Goldman Sachs (...) Gdańskie lotnisko przeżywa okres rozkwitu. Wkrótce ma przyjmować pięć milionów pasażerów rocznie. Właśnie rozpoczyna się rozbudowa drogi kołowania, a niedługo także budowa dodatkowego terminalu" - podaje gazeta.pl.



f) Nie wiadomo dokładnie czy Goldman Sachs wspólnie z UniCredit CA IB Poland dalej nadzoruje przygotowanie prywatyzacji PGE (największej spółki energetycznej w kraju), ale sądzę, że w końcu i tak to nie jest istotne... bo i tak w jakiejś formie i tak pozostanie tym doradcą.



Pozostawiam bez komentarza ku zastanowieniu.



Pozdrawiam

ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD...