Zgodnie z zapowiedzią ponownie publikuję dziś dwa moje - wzajemnie się uzupełniające - teksty na temat Żydów, stosunków żydowsko-polskich czy też ogólnie okresów trwania dwóch marksistowskich totalitaryzmów: nazizmu i komunizmu.
Wiem, że nieraz w moich tekstach występują powtórzenia i odniesienia, które są tożsame z wcześniej przeze mnie napisanymi artykułami. Jest to naturalne, bowiem przez niemal 10 lat blogowania napisałem ponad 1300 tekstów i trudno - podczas pisania kolejnych - nie odnosić się choćby do własnej, wcześniejszej "twórczości".
Niemniej przepraszam potencjalnych czytelników, że ponownie publikując moje teksty na temat Żydów i ich relacji z Polakami i Polską takie powtórzenia się zdarzają... co jednak wydaje mi się - w stosunku do tego tematu - nawet korzystne.
Oba posty powstały w lutym 2017 roku (2 i 5) i nosiły tytuły:
"Kto pomagał Niemcom w ludobójstwie podczas II WŚ? Też Żydów..." [1] oraz
"Kto pomagał Niemcom w ludobójstwie podczas II WŚ? Suplement" [2].
-------------------------------------------
Tekst z 02.02.2017 roku: "Kto pomagał Niemcom w ludobójstwie podczas II WŚ? Też Żydów..."
(jak na uwarunkowania blogosfery tekst jest nieprzyzwoicie długi,
ale nie podzieliłem go na części i każdy może go przeczytać od razu lub dzieląc go samodzielnie i czytając w odpowiednich dla siebie odstępach czasu)
Niedawno zakończył się tydzień, w którym obchodziliśmy po raz kolejny "
Międzynarodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu".
Przy
tej okazji w Niemczech, USA, Austrii, UK, Włoszech i prawdopodobnie
jeszcze w wielu innych krajach wylał się potok kłamstw na temat
"udziału" Polaków w ludobójstwie dokonanym przez Niemców w czasie II
Wojny Światowej. Oprócz już standardowego zwrotu
"polskie obozy zagłady/koncentracyjne"
publikowanego w przeróżnych formach w mediach czy wyrażanego w
wypowiedziach polityków oraz tzw. autorytetów pojawiło się też
oskarżenie Polaków o współudział oraz pomocnictwo w niemieckim
procederze
"ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej", czyli w Holocauście. Wcześniej też mieliśmy do czynienia nawet z użyciem zwrotu:
"polskie SS".
Dość dużo na temat tego ogólnoświatowego oczerniania Polski i Polaków napisałem w swoim tekście:
"Żądajmy reparacji wojennych oraz milionów za zniesławianie Polski i Polaków!"
[1]. Próbowałem w nim znaleźć odpowiedź dlaczego zarówno niemieckie,
ale też np. żydowskie środowiska z taką determinacją próbują napisać
fałszywą historię II Wojny Światowej i ludobójstwa dokonanego przez
Niemców. Nie wiem, czy mi się to udało, ale odsyłam do artykułu.
Natomiast
nie mogę też przejść obojętnie nad oszczerstwami dotyczącymi
domniemanej pomocy a nawet współsprawstwa Polaków w Holocauście Żydów.
Liczebnie nawet więcej, bo około 8 mln. zginęło w Polsce w czasie II WŚ
Polaków niż Żydów (11 mln Polaków - 3 mln polskich Żydów). Dane te są
oczywiście przybliżone oraz obarczone błędem i oparte na przedwojennych i
powojennych spisach ludności. Istnieją też źródła mówiące, że z rąk
niemieckich nazistów i sowieckich komunistów zginęło około 22 mln.
Polaków. I jak się to ma do szacowanej i powielanej cały czas zagłady 6
mln. Żydów?
Współsprawstwo Polaków w zagładzie Żydów
jest kolejnym wielkim kłamstwem, o którym musimy mówić i je prostować.
Jest to obraza naszego narodu i takie stwierdzenia winny być przedmiotem
not dyplomatycznych polskiego rządu.
Owszem. Jak w
każdym narodzie, również w Polsce okresu wojennego zdarzały się
przypadki haniebnego zachowania Polaków. W obszarze prześladowania i
ludobójstwa dokonywanego na Żydach tacy Polacy nazywani byli
"szmalcownikami". Żądali oni np. okupu na ukrywających się Żydach lub
szantażowali pomagających im Polaków. Według niektórych historyków (G.S.
Paulsson, J. Grabowski - za Wikipedia) gangi szmalcowników działały
przede wszystkim w dużych miastach, gdzie Niemcy tworzyli getta dla
Żydów oraz tam, gdzie znajdowały się niemieckie obozy koncentracyjne
(obozy zagłady). Liczbę szmalcowników trudno oszacować, ale np. w
Warszawie wspomniani historycy mówią o 3-4 tysiącach osób. Polskie
Państwo Podziemne (m.in. AK) od marca 1943 roku uważało szmalcowników za
zdrajców i skazywało ich na śmierć.
W przeciwieństwie
jednak do wielu (chyba wszystkich) podbitych przez Niemców krajów w
Polsce nigdy nie było rządowych, politycznych i wojskowych niemieckich
struktur kolaboranckich a tym bardziej oddziałów tworzących odrębne
jednostki organizacyjne w strukturach armii III Rzeszy. Wyjątkiem była
politycznie a nie wojskowo działająca przez trzy miesiące
"Narodowa Organizacja Radykalna" i całkiem oderwany od rzeczywistości ruch
"Goralenvolk" przypisujący polskim góralom niemieckie pochodzenie.
Polska
jako jedyna w czasie II WŚ utworzyła podziemne państwo walczące z
najeźdźcą niemieckim, nazistowskim i jako jedyna utworzyła struktury
wojskowe oraz pomocowe dla wielu prześladowanych przez niemiecki nazizm,
m.in. Polaków i Żydów. A ludność cywilna narażona na śmierć (tylko w
Polsce) też pomagała Żydom, o czym świadczy największa liczba Polaków,
którym nadano żydowski tytuł
"Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata".
W Polsce jak w każdym podbitym kraju Niemcy utworzyli też tzw.
"policję" (w Polsce tzw.
"granatową"),
do której byli przymusowo wcielani (u nas pod groźbą śmierci) m.in.
przedwojenni policjanci polscy. Ale polskiej oddolnej i dobrowolnej
formacji politycznej czy wojskowej kolaborującej z III Rzeszą i
pomagającej armii niemieckiej nie było.
W innych podbitych przez Niemców krajach były jeszcze przed wojną i powstawały podczas niej takie wojskowe formacje jak np.:
- "
Ustasze - Chorwacki Ruch Rewolucyjny" i
"Chorwacki Legion ochotniczy",
- ukraińskie -
"14 Dywizja Waffen SS-Galizien" i
Ukraińskie bataliony Schutzmannschaft" oraz "Legion Ukraiński",
"OUN-UPA",
"Dywizja Von Stumpfeld",
"Oddział PuMa", "Ukraińska Armia Wyzwoleńcza", "
Ukraińska Armia Narodowa", "Ukraińska Milicja Pomocnicza",
"Natchigall", "
Pułki Polcji SS",
- duńska (skandynawska) -
"11 Ochotnicza Dywizja Grenadierów Pancernych Waffen SS - Nordland",
- czeska
- "Ochotnicza Kompania Świętego Wacława",
- francuskie -
"33 Dywizja Grenadierów Waffen SS - Charlemage" i
"Falanga Afrykańska",
- słowackie -
"Domobrana" i
"Heimatshutz Slovakia",
- belgijskie -
"Ochotniczy Legion Flandryjski" i
" 28 Ochotnicza Dywizja Grenadierów Pancernych Waffen SS - Wallonien",
- holenderskie -
"Ochotniczy Legion Holenderski" i
"23 Dywizja Grenadierów Pancernych Waffen SS - Nederland",
- francuski
- "Legion Ochotników do Walki przeciw Bolszewizmowi",
- jugosłowiańskie -
"Dywizja Górska Waffen SS - Handschar" i
"23 Dywizja Górska Wafefen SS - Kama,
- albańska -
"21 Dywizja Górska Waffen SS - Skanderbeg" wspierana przez
"Albańską Partię Faszystowską",
- słoweńska -
"Gorejnjsko Domobranstvo",
- czarnogórska -
"Samoobrona Ludowa",
- nadbałtycki (Litwa, Łotwa, Estonia)
- "Legion Estoński" pod politycznym protektoratem policji dowodzonej przez P. Kubiliunasa i dodatkowo gen. O. Dankersa wspierani przez "
Front Litewskich aktywistów" i
"Piorunokrzyżowców",
- różne formacje białoruskie - min.:
"Dywizja Grenadierów SS",
- sowieckie -
"Hilfswillige" ("Legiony Wschodnie", "Dywizja Grenadierów SS" i inne) i
"Rosyjska Armia Wyzwoleńcza" wspierani przez
"Partię Białoruskich Nacjonalistów" i
"Narodowo-Socjalistyczną Partię Rosji B. Kamińskiego" oraz "RONĘ",
"Dywizję Grenadierów SS",
"Rosyjską Armię Narodową", " Wschodnioturecki Związek Bojowy";
"Kozacki Korpus kawalerii Waffen SS", "K
aukaski Związek Bojowy SS", "Ochotniczy Pułk Desna",
- bułgarskie i rumuńskie pułki
"Waffen SS",
- grecka
-"Unia Narodowo-Demokratyczna gen. N. Zervasa" wspierana m.in. przez
"Organizację Polityczną Narodowych Socjalistów (OEDE),
- "Ochotniczy Legion Arabski",
-
"Ochotniczy Legion Hinduski",
- brytyjski
- Wolny Korpus",
... i wiele, wiele innych.
Do
całokształtu współpracy z nazistami niemieckimi należy bezwzględnie
dodać kolaborację polityczno-ideologiczną organizacji i rządów państw
podbitych przez niemiecką III Rzeszą. Niesławnymi w tym obszarze są
m.in.:
- Unia Holenderska -
"Narodowo-Socjalistyczny Ruch holenderski" i
"SS Roosta van Tonningen" + "Nederlandse Landsturm", "Landdwacht Nederland",
- Protektorat Czech i Moraw -
"Solidarność Narodowa",
"Czeski Obóz Narodowo-Społeczny",
"Narodowa Wspólnota Faszystowska",
"Narodowo-Socjalistyczna Partia Czeskich Robotników i Chłopów",
"Czeska Liga przeciw Bolszewizmowi",
- Norwegia - "
Rada Państwowa",
- Francja
- "Rządy Vichy" oraz
"Francuska Partia Ludowa" i
"Bretońska Partia Ludowa",
- Włochy -
"Włoska Republika Socjalna" Benito Mussoliniego" - sojuszniczka (mierna i przegrana) nazistowskich Niemiec
,
- Węgry -
"Rząd Narodowy Ferenca Szalasiego",
- Bułgaria i Rumunia -
"Rząd Jedności" i "Rumuński Rząd Narodowy",
"Narodowy Ruch Socjalny" i "P
orozumienie Bułgarsko - Niemieckie",
- Grecja - "
Rząd Narodowy pod komendą generała Dertilisa" wspierany przez
"Organizację Narodowych Socjalistów" i
"Organizację Narodowych Sił Grecji",
- Serbia - m.in.:
"Serbski Korpus Ochotniczy",
"Rosyjski Korpus Ochronny" składający się z "białych emigrantów" rosyjskich"
- Czarnogóra - "Rada Regencyjna/Rada Rządząca",
- Słowacja -
"Rząd J. Tiso" wspierany przez
"Gwardię Hinkowa" i
"Słowacką Partię Ludową",
- Chorwacja -
"Niezależne Państwo Chorwackie",
- Słowenia -
"Rada Krajowa",
"Legija Smrti" i "
Slovenski Narodni Varnostni Zbor",
- Albania -
"Rząd S. Werlati" wspierany przez
"Albańską Partię Faszystowską",
- Rumunia -
"Żelazna Gwardia",
- Bułgaria -
"Porozumienie Bułgarsko-Niemieckie" i
"Narodowy Ruch Socjalny",
- Macedonia -
"VMOR",
- Węgry -
"Rząd Narodowy Ferenca Szalasiego" wspierany wcześniej przez
"Strzałokrzyżowców",
- Dania -
"Narodowo-Socjalistyczna Partia Robotnicza Danii" i
"Korpus Schalburga",
- Belgia -
"Flamandzki Związek Narodowy",
"NiemieckoFlamandzkiZwiązek Pracy" i
"Algemeene SS-Vlaanderen" i inne,
- Serbia -
"Zbor" D. Ljoticia,
- Czarnogóra -
"Unia Faszystów",
- Litwa, Łotwa i Estonia - kolaboranckie tzw.
"Zarządy Krajowe", w tym np.:
"Estoński Dyrektoriat Krajowy Hjalmarem Mae", litewskie policje polityczne:
"Sauguma" i
"Szaulisi",
- obszar sowiecki i pośrednio obszar późniejszego ZSRR - m.in.:
"Białoruska Narodowa Pomoc",
"Białoruski Komitet Zaufania",
"Białoruska Centralna Rada",
"Ukraińska Policja Pomocnicza",
"Wolny Korpus Samoobrony Białoruskiej".
Nie
jestem historykiem, więc wymieniając powyższe wojskowo-polityczne
obszary współpracy z niemieckimi nazistami w różnych krajach,
korzystałem z informacji zawartych w Wikipedii oraz moich własnych
źródeł książkowych. I mogłem też pominąć jeszcze wiele organizacji czy
rządów wspierających III Rzeszę. Nie jestem też w stanie udowodnić (choć
wiele na ten temat czytałem), że zarówno I, jak i druga II WŚ była
wywołana przez międzynarodową sferę światowych lichwiarzy wspieranych
przez podobny międzynarodowy przemysł korporacyjny i że te sfery nadają
kierunek światowym zmianom politycznym w stronę budowy Jednego Rządu
Światowego (NWO).
Jednakowoż Polacy nigdy się nie
poddali i nigdy nie było możliwe utworzenie pronazistowskiego rządu w
Polsce. My jako Polacy byliśmy wyjątkowo negatywnie nastawieni do
agresji niemieckiej i sowieckiej. I to jest fakt, z którego możemy być
dumni: nigdy nie zhańbiliśmy się współpracą z marksistowskimi
socjalistycznymi totalitaryzmami: komunizmem i nazizmem.
Ponadto
były też setki osób, które w różnych krajach - też w Polsce -
współpracowały z III Rzeszą w formie np. agentów niemieckich wśród
organizacji walczących z niemieckimi nazistami i też równymi im w
antyludzkiej gehennie komunistami. Wielu takich
nazistowsko-komunistycznych agentów było też w polskich formacjach
podziemnych, np. w AK czy NSZ oraz WiN oraz po wojnie wśród Żołnierzy
Wyklętych.
Ale proszę zważyć ciężar oporu wobec
marksistowsko-komunistycznych, socjalistycznych i nazistowskich
dyktatur: nazizmu i komunizmu. Polacy są jedynym krajem, który przeciw
tym dyktaturom przeciwstawił się w sposób czynny, realny. I to w czasie
II WŚ, jak i po niej.
I teraz ktokolwiek na świecie -
zważywszy ile państw i narodowo-międzynarodowych organizacji służyło
nazistom i komunistom - śmie nas pouczać? Nam powinni dziękować i darzyć
nas szacunkiem, na jaki nie zasługuje żaden naród na świecie, bo niemal
każdy naród (biernie i czynnie) zhańbił się współpracą z
totalitaryzmami XX wieku lub oszukał swoich sojuszników, jak
USA-Anglia-Francja Polskę w 1939 roku.
Mam wobec tego normalne pytania.
Dlaczego
Niemcy i niektóre środowiska żydowskie starają się zmienić historię XX
wieku i uczynić z nas sprawców gehenny niemieckiej na narodach Europy i
Żydach? Dlaczego oni tak nas nienawidzą?
Pośrednio
odpowiedziałem na te pytania w moim tekście, który wskazałem a
opublikowałem kilka dni temu, ale dla potrzeb tegoż artykułu wspomnę
tylko, że tak naprawdę Niemcom się nie dziwię. Oni chcą uwolnić się z
win za II WŚ, cynicznie próbują przerzucić tą odpowiedzialność na
mitycznych nazistów lub inne narody, w tym Polaków. Dziwię się natomiast
antypolskim wypowiedziom i postawom części Żydów, zarówno
aszkenazyjskich, jak i sefardyjskich a takie rozróżnienie jest wbrew
pozorom bardzo istotne.
Wcześniej wskazałem na różne
organizacje oraz rządy współpracujące z niemieckimi nazistami. Celowo
pominąłem pronazistowskie i współpracujące z Niemcami instytucje
stworzone przez samych Żydów oraz "szmalcowniczą" działalność
pojedynczych przedstawicieli tego narodu.
O tych
ostatnich nie warto mówić, bowiem hieny ludzkie zdarzają się w każdym
narodzie. Natomiast muszę wspomnieć o proniemieckich żydowskich
organizacjach i ich przywódcach, bez których niemożliwy byłby Holocaust
Żydów, Żydów przede wszystkim wschodnioeuropejskich - aszkenazyjskich
(chazarskich/turańskich?).
Jedna z najsłynniejszych żydowskich myślicielek XX wieku Hannah Arendt w 1963 roku wystąpiła w książce
"Eichmann w Jerozolimie"
z dramatycznym oskarżeniem przeciw żydowskim, wojennym Judenratom. Twierdziła, że bez ich
udziału w rejestracji Żydów, koncentracji ich w gettach, a potem
aktywnej pomocy w skierowaniu do obozów zagłady zginęłoby dużo mniej
Żydów, ponieważ Niemcy mieliby więcej kłopotów z ich spisaniem i
wyszukiwaniem. W okupowanej Europie naziści zlecali funkcjonariuszom
żydowskim sporządzenie imiennych wykazów wraz z informacjami o majątku.
Zapewniali oni także pomoc żydowskiej policji w chwytaniu i ładowaniu
Żydów do pociągów transportujących do obozów koncentracyjnych. W swojej książce H. Arendt napisała:
"Dla Żydów rola, jaką przywódcy
żydowscy odegrali w unicestwieniu własnego narodu, stanowi niewątpliwie
najczarniejszy rozdział całej tej ponurej historii".
Omawiając
gehennę ludobójstwa dokonanego przez Niemców w czasie II Wojny
Światowej i skupiając się na pogromie narodu żydowskiego oraz na
uczestnictwie jego części w Holocauście własnego narodu (co wielu Żydów
chcą wymazać te fakty z historii) musimy skupić się na trzech
obszarach:
- udziale Żydów (niezależnie czy rodowitych, czy też pół lub ćwierć Żydów) w najwyższym aparacie/kierownictwie III Rzeszy,
- udziale Żydów (jw.) w armii niemieckiej okresu II WŚ,
-
instytucjach żydowskich i ich przywódcach współpracujących w różnych
formach i z różnymi intencjami z III Rzeszą, także ostatecznie w
Holocauście własnego narodu.
Przedtem jednak warto
wiedzieć, że od 1933 roku, czyli od objęcia przez A. Hitlera władzy w
Niemczech aż do lata 1938 roku, czyli na rok przed wybuchu II WŚ z
Niemiec wyemigrowało około 150 tysięcy etnicznych Żydów. Kierunkami tej
emigracji były: UK (52 tys. osób), Francja (30 tys.), Polska (25 tys.),
Belgia (12 tys.), Szwajcaria (10 tys.), kraje skandynawskie (5 tys.)
[2]. Tej emigracji był przychylny i ją wspierał sam A. Hitler wraz ze
swoimi najbliższymi współpracownikami i z reguły była to emigracja
bardzo bogatych Żydów, których finansowo stać było na taką ucieczkę.
Ponadto
- co też jest tematem tabu - A. Hitler w sierpniu 1933 roku porozumiał
się z Żydami w sprawie ich emigracji do Palestyny (Brytyjskiego Mandatu
Palestyny). Była to tzw.
"umowa/ugoda Haavara (hebr
: "umowa przewozu"),
która podpisana została między Syjonistyczną Federacją Niemiec a III
Rzeszą Hitlera. Umożliwiała ona wszystkim niemieckim Żydom, posiadającym
świadectwo imigracyjne Agencji Żydowskiej, wjazd i osiedlenie w Ziemi
Obiecanej, a także wywóz 1000 funtów szterlingów w walucie obcej oraz
towarów na łączną sumę 20 tys. marek. Nie jest dokładnie znana liczba
Żydów, którzy wyemigrowali na mocy tej umowy (podobno - według wiki -
było to do roku 1939 około 2 mln Żydów - 1939,6 tys. osób) , ale warto w
tym miejscu wspomnieć, że np. niemiecka linia promowa utworzyła
bezpośrednie połączenie do Hajfy w Palestynie zapewniając
"w pełni koszerne jedzenie na pokładzie, pod nadzorem hamburskiego rabinatu". Oczywiście znów nie muszę dodawać, iż tymi emigrantami byli przede wszystkim bardzo majętni Żydzi. [3,4,5, 5a].
Prawdopodobnie
właśnie przedwojenna polityka A. Hitlera zezwalająca Żydom na emigrację
była powodem haniebnego zachowania się Żydów amerykańskich (w
większości sefardyjskich?), którzy ponoć nie uwierzyli w doniesienia J.
Karskiego i W. Pileckiego o tym, że Niemcy prowadzą masową eksterminację
wschodnioeuropejskich i przede wszystkim mało zamożnych i w większości
aszkenazyjskich Żydów. Nawet tego nie chcieli sprawdzać i w żaden sposób
nie pomogli swoim pobratymcom w Europie, co nie przeszkadzało też im i
innym Żydom w stworzeniu po wojnie i trwającego do dzisiaj swoistego
biznesu żydowskiego, co trafnie opisał żydowski pisarz N. Finkelstein w
książce pt.
"Przedsiębiorstwo Holocaust".
Dodatkowo warto sobie przyswoić (także w kontekście funkcjonowania obozu Auschwitz- Birkenau), że
"ostateczną kwestią żydowską"
Niemcy zajęły się dopiero późną jesienią 1941 roku a zaczęli
ludobójstwo Żydów od końca stycznia 1942 roku.Wcześniej ich ostatecznym
celem byli Polacy oraz pozostali Słowianie, Cyganie, homoseksualiści,
chorzy psychicznie, itd. a sam oświęcimski niemiecki obóz koncentracyjny
pierwotnie został wybudowany przede wszystkim dla Polaków. A tych
obozów było wiele, nie tylko ten, który jest najbardziej znany.
Wracając
jednak do wspomnianych trzech obszarów udziału części Żydów w
niemieckim ludobójstwie i skupiając się na Holocauście Żydów
europejskich to
pierwszym z nich jest udział Żydów w najwyższym kierownictwie III Rzeszy.
Bardzo zaskakujące jest właśnie to, że w najwyższych gremiach III Rzeszy - o czym pisze m.in. w swojej książce pt.:
"Bevor Hitler Kame" - "(Bronder - Before Hitler Came - A Historical Study -English Translation - 1975)"
[6] historyk
żydowskiego pochodzenia, Dietrich Bronder - było wielu Żydów. Trudno
wprost uwierzyć, ale
zalicza on (również w innych swoich pracach i nie tylko on) do ludzi
pochodzenia żydowskiego (w różnej części określonej całości i różnym
prawowitym zabarwieniu poprawności etnicznego żydowskiego pochodzenia:
po matce, czy po ojcu) m.in.: Adolfa Hitlera (po ojcu i dziadku, choć
wobec A. Hitlera wielu historyków obala jego żydowskiego pochodzenie),
Rudolfa Hessa (po matce), Hermanna Goeringa, Gregora Strassera, Josefa
Goebbelsa, Alfreda Rosenberga, Hansa Franka, Heinricha Himmlera (po
matce i babce ze strony matki), Ullricha Friedricha Willy'ego Joachima
von Ribbentropa, Reinharda Heydricha (po ojcu), Ericha von dem
Bach-Zelewskiego (po matce), Adolfa Eichmanna (po matce) czy
feldmarszałka Erharda Milcha. Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na A.
Eichmanna, który był kreatorem i głównym nadzorcą - sic! -
"rozwiązania kwestii żydowskiej" a wcześniej pozwolił (zmusił?) do emigracji żydowskich członków swojej rodziny.
Drugim
obszarem jest uczestnictwo Niemców żydowskiego pochodzenia w armii
niemieckiej, armii III Rzeszy. Jest to równie zadziwiające jak ich
obecność w kierownictwie hitlerowskich Niemiec. Zadziwiające, ale i
symptomatyczne, bo - wedle terminologii niemieckiej - wielu
pełnych, pół i ćwierć Żydów liczonych nawet na 150 tys. osób służyło w
nazistowskiej narodowo-socjalistycznej armii niemieckiej i większość z
nich było członkami NSDAP (
o czym pisze m.in. prof. Marek Jan Chodkiewicz oraz
amerykański historyk Bryan Mark Rigg) [7,8].
"Ci
ludzie czuli się Niemcami i uważali, że służba w wojsku własnej
ojczyzny jest nie tylko obowiązkiem, ale także powodem do dumy. Chcieli
walczyć z wrogami Niemiec, tak jak wszyscy inni obywatele - mówi
amerykański historyk Bryan Mark Rigg. Większość Żydów służących w
Wehrmachcie i innych formacjach nie wiedziała o Holokauście, zdarzały
się jednak przypadki oficerów, jak feldmarszałek Erhard Milch -
fanatyczny narodowy socjalista, który wiedział o eksterminacji Żydów i
popierał ją (...) Używając
terminologii niemieckiej: 60 tys. pół-Żydów, 90 tys. ćwierć-Żydów. Do
tego od 5 do 10 tys. pełnych Żydów, czyli takich, których oboje rodziców
było Żydami. Wśród nich było co najmniej 21 generałów, siedmiu
admirałów i jeden feldmarszałek. Wielu spośród tych żołnierzy walczyło
niezwykle dzielnie, wielu z nich poległo za Niemcy (...) Byli wśród nich tacy, którzy marzyli o wydostaniu się z frontu, byli
też tacy, którzy chcieli bić się do ostatniej kropli krwi. Choćby oficer
artylerii okrętowej Paul Ascher, który dostał się do niewoli po
zatopieniu okrętu "Admiral Graf Spee". Uciekł zza drutów, przedostał się
do Niemiec i wrócił do Kriegsmarine, gdzie trafił na słynnego
"Bismarcka". Inny przykład - płk Ernst Bloch. Został wyrzucony z wojska
za żydowskie pochodzenie, ale pod koniec wojny zaciągnął się do
Volkssturmu i bił się z bolszewikami w 1945 r. pod Berlinem. Również
wielu innych żydowskich żołnierzy po usunięciu z szeregów armii robiło
wszystko, aby dostać się do niej z powrotem. Jeden z nich starał się o
to rok. Wreszcie dostał zgodę… w czerwcu 1941 r. Poległ w pierwszych
dniach operacji "Barbarossa" [8].
Trzecim
zaś i chyba najbardziej porażającym obszarem uczestnictwa części Żydów w
holocauście własnego narodu są organizacje (i liderzy) żydowskie
współpracujące z Niemcami.
Najważniejszą z tych organizacji był
niewątpliwie Judenrat, czyli Żydowska Rada Starszych.
Była to organizacyjna forma sprawowania władzy przez przywódców
żydowskich nad skupiskami żydowskimi (przede wszystkim w gettach)
wprowadzona przez nazistów niemieckich w 1939 roku.
Rozkaz do tworzenia Judenratów wydał szef RSHA (jednej z komórek SS -
Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy) Reinhard Heydrich
dnia 21 września 1939 r. Nakazywał on tworzenie "Rad Starszych", które
miały składać się z osób wpływowych w miejscowej społeczności, co miało
być gwarantem sprawnie wykonywanych poleceń oraz jednocześnie prowadzić
do skompromitowania tych osób w oczach owej społeczności żydowskiej.
Dnia 18 listopada 1939 r. Hans Frank sprawujący władzę w Generalnym Gubernatorstwie
wydał zarządzenie ustanawiające ustrój i funkcję rady. W
miejscowościach mniejszych Judenrat składał się z 12 członków, zaś w
miastach powyżej 10 tys. mieszkańców musiał on liczyć 24 lub więcej
osób.
Zwierzchnictwo nad Judenratem, sprawowały niemieckie władze
administracyjne i zasadnicze decyzje dotyczące życia w gettach
podejmowali wyłącznie Niemcy,
zaś kompetencje Judenratów ograniczały się do wykonywania poleceń
okupanta i zadań administracyjnych (zaopatrzenie w żywność, ewidencja
ludności, służba zdrowia, pochówki). Ponadto Judenraty zobowiązane były
do dostarczania robotników, organizowania wysyłki ludzi do obozów pracy,
zbierania i przekazywania kontrybucji. W późniejszym okresie były
zmuszone do współpracy przy organizowaniu deportacji do obozów zagłady.
W ramach wymuszonej współpracy z władzami niemieckimi, Judenraty w
wielu wypadkach zbierały i przekazywały informacje o miejscach pobytu
zdemobilizowanych żołnierzy i innych poszukiwanych przez Niemców
członków inteligencji: nauczycieli, kadrę naukowa ośrodków
uniwersyteckich, byłych policjantów i innych. Judenratom częściowo
podlegały jednostki policyjne wewnątrz getta, pozbawione jednak prawa
posiadania i używania broni; wykorzystywano je do rekwizycji, łapanek,
eskortowania przesiedleńców oraz w akcjach deportacyjnych. Większość
Judenratów starała się lawirować między żądaniami Niemców, a
obroną Żydów, myśląc, że w ten sposób uda się uratować choćby część
ludności. Niemcy wykorzystywali je jednak skrupulatnie do własnych
celów. Wielu członkom Judenratów jak np. Chaimowi Rumkowskiemu zarzucano
nadgorliwą kolaborację z nazistami. [na podstawie -9]
Inną żydowską organizacją kolaborującą z hitlerowskimi Niemcami była
Żagiew, czyli
Żydowska Gwardia Wolności
– kolaboracyjna organizacja żydowska w getcie warszawskim, powołana pod
koniec 1940 r. przez żydowski referat Gestapo z członków Grupy 13 do
infiltrowania żydowskich i polskich organizacji podziemnych, w tym
niosących pomoc Żydom.
Żagiew pozostawała w ścisłej
konspiracji udając grupę przemytniczą, dzięki czemu mogła kontrolować
kanały przerzutu żywności do getta. Według różnych opinii zajmowała się
też szmalcownictwem, tropiąc i wydając Niemcom Żydów ukrywających się w
tzw. aryjskiej części Warszawy. Agenci Żagwi, uznawani za najbardziej
wartościowych, posiadali wydane przez Gestapo pozwolenie na broń. Od
początku zwalczana przez Żydowską Organizację Bojową i Żydowski Związek
Wojskowy. Rozbita na początku 1941 r., szybko została odtworzona. W
czasie powstania w getcie większość członków Żagwi straciło życie.
Według niektórych relacji ocalał jej przywódca, Abraham Gancwajch [na podstawie: 10].
Kolejną organizacją, chyba najbardziej szkodliwą była tzw.
Grupa 13, trzynastka, czyli
Urząd do Walki ze Spekulacją
– kolaboracyjna formacja policjantów żydowskich z warszawskiego getta
pod kierunkiem kolaboranta Abrahama Gancwajcha, mająca oficjalnie na
celu zwalczanie przemytu oraz spekulacji, a faktycznie kontrolowanie
działalności Judenratu oraz infiltrowanie podziemnych organizacji
działających w getcie i poza nim
"Założona została w grudniu 1940 roku,
swoją nieoficjalną nazwę nosiła od
budynku na ulicy Leszno 13, gdzie kwaterowała. Liczyła 300–400 osób.
Wykonywała wyłącznie polecenia Gestapo, będąc faktycznie niezależną od
Judenratu. Posiadała własne uniformy oraz własne więzienie. Pod
naciskiem szefa Judenratu, Adama Czerniakowa,
wskutek małej użyteczności dla Niemców, w sierpniu 1941 roku włączona
do policji gettowej. Sam Gancwajch oraz niektórzy jego współpracownicy
działali także za zgodą Gestapo na stronie aryjskiej, udając bojowników
żydowskiego ruchu oporu. Członkowie trzynastki byli likwidowani jako
kolaboranci zarówno przez Żydowską Organizację Bojową, Żydowski Związek
Wojskowy, jak i podziemie polskie. Wyroku na Gancwajcha jednak nie udało
się wykonać, a on sam zaginął [na podstawie - 11].
Koniecznym wydaje się też wspomnienie o
Jüdischer Ordnungsdienst (dosł.
Żydowskiej Służbie Porządkowej, potocznie
zwanej policją żydowską albo tzw.
odmani).
Byli oni w okresie II wojny światowej podległymi częściowo Judenratom,
kolaborującymi z nazistowskimi Niemcami, żydowskimi jednostkami
policyjnymi wewnątrz gett, obozów pracy oraz obozów koncentracyjnych.
Wykorzystywano je do rekwizycji, łapanek, eskortowania przesiedleńców
oraz akcji deportacyjnych.
Od grudnia 1940 pierwszym nadkomisarzem Żydowskiej Służby Porządkowej (SP) getta warszawskiego był Żyd Józef Andrzej Szeryński,
który przeszedł na chrześcijaństwo i zmienił nazwisko z Szenkman,
Szynkman bądź Szeinkman. Szeryński był znany ze swojego antysemityzmu i
jest podawany jako przykład "nienawidzącego siebie Żyda" (ang.
Self-hating Jew).
Według historyka Raula Hilberga w getcie warszawskim służbę pełniło ok.
2500 żydowskich policjantów (komisarzem był Józef Andrzej Szeryński, a
przejściowo Jakub Lejkin), w getcie łódzkim było 1200 osób, a w getcie
lwowskim - 500 policjantów z
Ordnungsdienstu.
Jednostki te, pozbawione prawa posiadania i używania broni palnej,
uzbrojone jedynie w pałki, były umundurowane oraz oznaczone odpowiednimi
opaskami. Anatol Chari
w swoich wspomnieniach z okresu służby w tych oddziałach opisuje pracę
przy eskortowaniu dostaw żywności, ochronie magazynów żywności, kontroli
pracowników piekarni, a także patrole nakierowane na konfiskatę
żywności u mieszkańców. Wskazuje również na udział żydowskich służb
porządkowych w oszustwach przy obrocie deficytową w getcie żywnością,
wymuszaniu usług seksualnych za żywność. Dramatyczny wydźwięk mają
relacje z przygotowania transportów do obozów zagłady, obejmujących
coraz to nowe grupy mieszkańców getta. Funkcjonariuszami byli zwykle młodzi ochotnicy, zajmujący się
utrzymaniem porządku w getcie, choć uczestniczący także w patrolach po
getcie prowadzonych przez niemieckich żołnierzy oraz wartach przy
wejściach do dzielnicy żydowskiej. Szczególnie negatywnie wśród
mieszkańców gett odbierano udział funkcjonariuszy w pacyfikacji
dzielnicy oraz ich pomoc w organizacji wywozu ludzi do obozów zagłady.
W większości dużych gett funkcjonariusze policji żydowskiej zostali
wymordowani lub wysłani do obozów koncentracyjnych w momencie likwidacji
dzielnicy żydowskiej [na podstawie 12].
Oczywiście nie
mogły istnieć kolaboracyjne organizacje żydowskie bez ich przywódców.
Do nich należeli m.in. Adam Czerniaków, Mojżesz Merin, Abraham
Gancwajch, Chaim Rumkowski i inni.
Adam Czerniaków
(ur. 30 listopada 1880 w Warszawie, zm. 23 lipca 1942 tamże) – inżynier,
działacz gospodarczy, oświatowy i społeczny, senator II
Rzeczypospolitej, publicysta, autor wierszy okolicznościowych w języku
polskim, podczas okupacji niemieckiej w Polsce prezes Judenratu w getcie
warszawskim. Urodził się jako syn Arona (zm. 1927). Dyplom inżyniera chemii
uzyskał na Politechnice Warszawskiej, drugi dyplom na Wydziale
Przemysłowym Politechniki w Dreźnie.
W 1909 był więziony przez władze carskie za działalność
niepodległościową. Był współorganizatorem Centralnego Związku
Rzemieślników Żydów, a także radnym
Warszawy. Przez wiele lat był radcą Gminy Żydowskiej w Warszawie. Autor
licznych prac naukowych, m.in. nagrodzonej na konkursie w 1919 książki
Silniki wybuchowe,
a także rozpraw o cukrownictwie, piekarnictwie i wielu innych prac z
zakresu chemii przemysłowej i użytkowej. W maju 1930 zdobył mandat
senatora z listy Bloku Mniejszości Narodowych w powtórzonych z powodu
uznanego protestu wyborach w województwie wołyńskim, jednak z powodu
rozwiązania Parlamentu 30 sierpnia 1930 nie został zaprzysiężony i nigdy
nie zasiadł w Senacie. 23 września 1939 został mianowany przez prezydenta Warszawy Stefana
Starzyńskiego komisarycznym prezesem Żydowskiej Gminy Wyznaniowej w
Warszawie, pozostał nim także po zajęciu miasta przez Niemców. 4
października 1939 stanął na czele Judenratu
w getcie warszawskim. Czerniaków współorganizował opór cywilny oraz
opiekę społeczną, wspomagał tworzenie podziemnego archiwum getta,
utrzymywał kontakty z działaczami konspiracji, przeciwstawiał się jednak
dążeniom do zbrojnego wystąpienia. W gabinecie Czerniakowa w siedzibie
Gminy Żydowskiej przez cały czas okupacji wisiał portret Józefa
Piłsudskiego. Do 11 listopada 1940 Czerniaków mieszkał przy ulicy
Wspólnej 58. W getcie zamieszkał wraz z żoną przy ulicy Elektoralnej 11,
a od 13 grudnia 1941 (przyczyną kolejnej przeprowadzki było wyłączenie
południowej strony Elektoralnej z getta) w Kamienicy pod Zegarem przy
ulicy Chłodnej 20. W lipcu 1942, po rozpoczęciu Einsatz Reinhardt, odmówił żądaniu
kierującego akcją zagłady w Warszawie SS-Sturmbannführera Hermanna Höfle
podpisania obwieszczenia o przymusowym wysiedleniu Żydów, które
oznaczało wywożenie ich do obozów zagłady. 23 lipca wieczorem, w dzień
po rozpoczęciu przez Niemców masowych deportacji do obozu zagłady w
Treblince, popełnił samobójstwo zażywając cyjanek potasu w swoim
gabinecie znajdującym się na I piętrze gmachu Gminy Żydowskiej przy ul.
Grzybowskiej 26/28. Następcą Czerniakowa został Marek Lichtenbaum [na podstawie - 13].
Kolejnym niechlubnym przywódcą kolaboracyjnych Żydów był
Mojżesz (Mosze, Moniek) Merin (ur. 1905 w
Sosnowcu, zm. ok. 1943 w Auschwitz-Birkenau) – przewodniczący Centrali Żydowskich Rad Starszych na Wschodnim Górnym Śląsku (
Zentrale der Judischen Altestenrate in Oberschlesien) w czasie okupacji niemieckiej. Przed wojną cieszył się w Sosnowcu
opinią politycznego lawiranta i hazardzisty. Według relacji świadków o
wyborze na stanowisko przewodniczącego CŻRS zadecydowało jego zgłoszenie
się na żądanie niemieckiego oficera, który nakazał wystąpienie spośród
więźniów przetrzymywanych w piwnicach ratusza przedstawiciela
społeczności żydowskiej. Stał się nie tylko przywódcą Judenratu w
gettcie sosnowieckim, ale odpowiedzialny był za organizację zarządów
wszystkich Judenratów w rejencji katowickiej, z wyjątkiem Bytomia,
Zabrza i Gliwic oraz w rejencji opolskiej – Zawierciu i Blachowni. Od
grudnia 1939 r., pełnił, z nominacji Hansa Dreiera, kierownika referatu
do spraw żydowskich katowickiego gestapo, funkcję leitera (przełożonego
nad wszystkimi Żydami zarządzanego obszaru). Merin był postacią dość
kontrowersyjną, gdyż wyznawał zasadę, że
tylko współpraca z Niemcami daje szansę przetrwania. Skupiał się na
organizowaniu agitacji i sporządzał listy osób mających wyjechać na
roboty do Niemiec. W początkowym okresie prezentowana przez niego
koncepcja przetrwania Żydów Zagłębia
dzięki pracy na rzecz okupanta i przez zachowanie bezwzględnego
posłuszeństwa, przynosiła skutki i cieszyła się pewnym zaufaniem. Gdy
prześladowania i deportacje do obozów zagłady nasiliły się – Żydzi coraz
sceptyczniej podchodzili do polityki Merina. Według niektórych relacji
na jego polecenie fabrykowano także listy od osób deportowanych do
Auschwitz-Birkenau, w których miały one pisać o swoim bezpieczeństwie.
Merin odrzucił także propozycję współpracy z ŻOB-em złożoną mu przez
Mordechaja Anielewicza goszczącego w 1942 r. na Śląsku. Wezwany wraz ze
swoimi współpracownikami 19 czerwca 1943 r., do siedziby Prezydium
Policji w Sosnowcu, został aresztowany wraz z bratem Chaimem i
zastępczynią, Fanny Czarną (Fani Czarny z d. Lubelski) (1911–ok. 1943), a
następnie deportowany do obozu zagłady Auschwitz-Birkenau, gdzie został
zamordowany. Był szwagrem Abrahama Gancwajcha, znanego kolaboranta,
kierownika Urzędu do Walki ze Spekulacją w getcie warszawskim [na podstawie - 14].
Niewątpliwie jedną z najczarniejszych postaci żydowskich kolaborantów był
Abraham Gancwajch
(ur. w Częstochowie, zm. prawdopodobnie w 1943 w Warszawie) –
nauczyciel, dziennikarz, działacz syjonistyczny w ramach Ha-Szomer
Ha-Cair.
Kolaborant pod okupacją niemiecką. Gancwajch
uzyskał tradycyjną edukację żydowską, miał nawet dyplom rabina. Przed
wojną był nauczycielem hebrajskiego i działaczem syjonistycznym.
Zajmował się również dziennikarstwem, współpracując z prasą lokalną,
m.in. jako korespondent z Belgii. W Wiedniu był współpracownikiem
antyhitlerowskiego periodyku, w którym był specjalistą od spraw
żydowskich. Wśród współpracowników pisma był jego przyjaciel, niejaki
Ohlenbusch, będący szpiegiem niemieckim.
Po zajęciu Austrii przez Niemcy w 1938 r. Gancwajch przyjechał do Łodzi, gdzie wydawał pismo
Wolność prenumerowane przez wielu Żydów. Po zajęciu Łodzi przez Niemców wszyscy
abonenci Wolności zostali zatrzymani jako antyhitlerowcy; Gancwajch nie
został aresztowany, lecz Ohlenbusch zabrał go do Warszawy.
Dzięki przyjaźni z Ohlenbuschem otrzymał rozmaite koncesje, m.in. na
administrowanie ponad 100 budynkami, otrzymał też licencję na jedyne w
getcie biuro afiszowe. Nie musiał nosić opaski z gwiazdą Dawida, w
każdej chwili za zgodą Gestapo mógł z getta przejść na stronę aryjską;
udawał tam członka żydowskiego ruchu oporu (był założycielem i przywódcą
tzw. Grupy 13 oraz organizacji Żagiew). Jego osobistym przyjacielem był
dr Schober z władz dystryktu. Wyrok na niego wydało podziemie żydowskie
i polskie, jednak nie udało
się go wykonać. Prawdopodobnie został zabity przez Niemców w 1943, ale
jego los nie jest znany. Plotki o jego losach powojennych (miał rzekomo
współpracować z NKWD albo wyemigrować do Izraela) nie zostały
potwierdzone [na podstawie - 15].
Inną, bardzo kontrowersyjną postacią jest
Chaim Mordechaj Rumkowski
(ur. 27 lutego 1877 na Wołyniu, w miejscowości Ilin, powiat ostrogski,
zm. pomiędzy 30 sierpnia a ok. 1 września 1944, zamordowany
prawdopodobnie w komorze gazowej w obozie koncentracyjnym
Auschwitz-Birkenau) – przemysłowiec, działacz syjonistyczny.
Przełożony (Prezes) Starszeństwa Żydów w Lodsch (od kwietnia 1940 r. -
Litzmannstadt) do likwidacji getta w końcu sierpnia 1944 roku. Jego
działalność w tym okresie jest przedmiotem skrajnych ocen. Od
jednoznacznego potępienia (oskarżenie o kolaborację z nazistami) po
umiarkowanie pozytywne.
Podsumowując ten wątek tekstu
można stwierdzić - co wskazałem w tekście - że istniało wiele
kolaborujących z Niemcami II Wojny Światowej organizacji wojskowych i
politycznych a także było wiele pojedynczych osób na usługach III
Rzeszy, ale tylko wśród części społeczności żydowskiej
możliwa była tak zorganizowana krucjata własnego narodu przeciw własnemu
narodowi. Dlaczego było to możliwe? - to pytanie, na które nie znajduję
odpowiedzi.
P.S.
Tylko tak dygresyjnie...
Należy
pamiętać, że ludobójstwo niemieckie/nazistowskie wcale nie ustępowało a
nawet było i tak mniejsze niż ludobójstwo komunistyczne. Marksista (jak
A. Hitler), klasowy socjalista i komunista J. Stalin skazał na śmierć
głodową w latach 1932-1933 przeszło 6 milionów Ukraińców, zabijał swoich
klasowo "nieodpowiednich" i "wywrotowych" rodaków. Sowieci mordowali
też ludobójczo Polaków w czasie wojny i po wojnie. I tylko znów
symptomatyczne jest, że większość najważniejszych
marksistów a później ludobójczych komunistów było akurat pochodzenia
żydowskiego: Karol Marks (Karl Heinrich Marx - Hirschel Marx), Władimir
Iljicz Lenin (po matce żydówce - Blank), Lew Trocki (Lew Dawidowicz
Bronstein ), Róża Luksemburg ( Rozalia Luxenburg - córka Eliasza
Luxenburga i Liny z domu Loewenstein), Julij Martow (Cederbaum), Fedor
Iljicz Dan (Gurwicz), Maksim Maksimowicz Litwinow (Meir Henoch
Mojszewicz Wallach-Finkelstein), Łazar Moisiejewicz Kaganowicz i wielu,
wielu innych... Żydzi ówcześnie stanowili też decyzyjną większość
kierownictwa komunistycznego aparatu przymusu - zarówno u siebie (ZSRS)
jak i w krajach podbijanych (m.in. w Polsce, tzw.: żydo-komuna),
stanowili też w nadmiernej mierze trzon oraganizacyjno-wykonawczy tegoż
aparatu.
[1]
http://krzysztofjaw.blogspot.com/2017/01/zadajmy-reparacji-wojennych-oraz.html
[2]
https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Holocaust
[3]
http://wolna-polska.pl/reka-w-reke-z-hitlerem
[4]
https://www.google.pl/amp/s/ussus.wordpress.com/2012/02/12/syjonizm-i-iii-rzesza-2/amp/?client=ms-android-samsung
[5]
https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Historia_%C5%BByd%C3%B3w_w_Niemczech
[5a]
https://ptto.wordpress.com/2013/06/21/zydzi-na-uslugach-hitlera-zydowscy-agenci-gestapo/
[6]
http://translate.google.pl/translate?hl=pl&sl=en&tl=pl&u=http%3A%2F%2Fengforum.pravda.ru%2Findex.php%3F%2Ftopic%2F234509-before-hitler-came-by-dietrich-bronder-1964%2F
[7]
http://hotnews.pl/artpolska-1229.html%29
[8]
http://historia.wp.pl/title,Zydowscy-zolnierze-Hitlera,wid,16615636,wiadomosc.html?ticaid=11449e&_ticrsn=3
[9]
http://pl.wikipedia.org/wiki/Judenrat
[10]
http://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%BBagiew_%28organizacja%29
[11]
http://pl.wikipedia.org/wiki/Grupa_13
[12]
http://pl.wikipedia.org/wiki/J%C3%BCdischer_Ordnungsdienst
[13]
http://pl.wikipedia.org/wiki/Adam_Czerniak%C3%B3w
[14]
Mojżesz Merin
[15]
http://pl.wikipedia.org/wiki/Abraham_Gancwajch
------------------------------------------------
Tekst z 05.02.2017 roku: "Kto pomagał Niemcom w ludobójstwie podczas II WŚ? Suplement"
Mój ostatni tekst pt.: "
Kto pomagał Niemcom w ludobójstwie podczas II WŚ? Też Żydów..."
[1] wzbudził duży i żywy odzew wśród czytelników, za co jestem
wdzięczny, bo przecież każdy bloger nie pisze dla siebie, ale dla
innych, oczekując zainteresowania i dyskusji. Dziękuję wszystkim
czytelnikom i komentatorom i cieszę się, że większość opinii była
pozytywna wobec całości artykułu.
Temat, który
podjąłem jest bardzo trudny i należy w dużej mierze do pewnego tabu
historii II Wojny Światowej i to zarówno w zakresie współpracy z
Niemcami innych krajów i różnych organizacji wojskowych czy
politycznych, jak również udziału Żydów w ludobójstwie własnego narodu.
Ze
względu na uwarunkowania blogosfery starałem się napisać jak
najbardziej czytelnie, faktograficznie i "treściwe" oraz - w miarę
możliwości - skrótowo. Ale tekst i tak okazał się być dość długi i na
pewno nie ująłem w nim (lub ująłem tylko powierzchownie) wielu ważnych
faktów dotyczących ogólnie kolaboracji z Niemcami podczas II Wojny
Światowej.
Dyskusje z czytelnikami mojego artykułu
pokazały, że wymaga on pewnego uzupełnienia - suplementu - co niniejszym
czynię wiedząc jednak, że i tak tematu nie wyczerpię, bo żeby tak się
stało powinna powstać dość grupa książka historyczna a ja jak
wspomniałem nie jestem historykiem jeno pasjonatem historii.
Wedle
wielu komentatorów pominąłem haniebny udział w Holocauście własnego
narodu żydowskich agentów Niemiec (w szczególności Gestapo), których
historia określa tzw. "łapaczami" (niem.: Greiferin lub ang.: catcher).
Były to pojedyncze osoby lub grupy osób zajmujących się wprost
"wyłapywaniem" ukrywających się Żydów i denuncjowaniem ich władzom
niemieckim. Efektem takich działań była najczęściej śmierć "wyłapanych"
Żydów. "Łapacze" żydowscy prowadzili podobną działalność jak polscy (i w
innych podbitych przez Niemcy krajach) tzw. szmalcownicy, przy czym
jest jednak pewna różnica między nimi: polscy (i w innych krajach)
szmalcownicy chcieli przede wszystkim tylko zarobić, najczęściej bez
zamiaru wydawania Żydów, natomiast "łapacze żydowscy" bezpośrednio i z
różnych powodów (pieniądze, uratowanie własnego i najbliższych życia,
nienawiść i inne) wydawali swoich rodaków
Niemcom skazując ich na pewną śmierć. To zupełnie inna kategoria
barbarzyństwa: chęć zysku kontra wydawanie swoich rodaków na śmierć.
"Łapacze
żydowscy", działający najczęściej jako agenci Gestapo lub SD, byli
postrachem Żydów ukrywających się przed Niemcami podczas II Wojny
Światowej. Z reguły były to zorganizowane grupy - siatki agentów. Do
najbardziej znanych należy m.in berlińska grupa dowodzona przez
"łapaczkę - Żydówkę" Stellę Kübler-Isaacksohn z domu Goldschlag. Wedle
różnych szacunków zadenuncjowała od 600 do 3000 swoich rodaków. Po
wojnie i odsiedzeniu 10 lat w sowieckim obozie zamieszkała w Berlinie
Zachodnim, gdzie w 1994 roku popełniła samobójstwo... przynajmniej taka
jest oficjalna wersja jej śmierci.
Poza Niemcami
najwięcej "łapaczy" było w Polsce, przy czym - inaczej niż w Niemczech -
zajmowali się oni - oprócz Żydów - wyłapywaniem Polaków z Polskiego
Państwa Podziemnego. Szacuje się, że w Warszawie ich siatka agentów
liczyła około 200 osób, które działały najczęściej na stronie
"aryjskiej", czyli poza gettem. Dowodzili nią m.in.: Leon (Lejb)
Skosowski ps. "Lonek", Abraham Gancwajch (o którym szerzej pisałem we
"właściwym" tekście), Dawid Sternfeld, Kenigl i
„kapitan” Lontski. W Krakowie około 30-osobowym zespołem żydowskich
agentów kierowali
Maurycy Diamant i Julian Appel. Osobna, sześcioosobowa komórka była
dowodzona przez Aleksandra Förstera. Podobnym zespołem w białostockim
getcie kierował Grysza Zełkowicz, a w lubelskim Szamaj Grajer. Nie jest
znana dokładnie ogólna liczba "łapaczy" w czasie II WŚ, ale warto też
wskazać (co również jest tematem tabu), że ich część po wojnie została
agentami sowieckimi zwalczającymi m.in. polskich Żołnierzy Wyklętych [o
"łapaczach" można przeczytać m.in. w 2].
Innym faktem,
na który czytelnicy zwrócili mi uwagę było - ich zdaniem - zbyt
powierzchowne omówienie 150-160 tysięcznej grupy Żydów (całkowitych, pół
i ćwierć Żydów- wedle terminologii niemieckiej) służącej w armii
niemieckiej, najczęściej w Wermachcie, ale też w gestapo. Uważam
jednak, że ten temat nie wymaga większej analizy a można o nim
przeczytać więcej, m.in. w: 3.
Ogólnie zaś polecam też artykuły pod adresami:
http://wolna-polska.pl/reka-w-reke-z-hitlerem,
https://www.google.pl/amp/s/ussus.wordpress.com/2012/02/12/syjonizm-i-iii-rzesza-2/amp/?client=ms-android-samsung,
http://wolna-polska.pl/wiadomosci/udzial-zydow-w-nazistowskim-aparacie-terroru-2013-09
Kolejnym
obszarem, który został zauważony przez komentatorów, to używanie przeze
mnie nieraz zwrotu "naziści" bez określenia, że dotyczy to Niemców.
Rozumiem ten zarzut, zważywszy na prowadzoną przez Niemcy politykę
historyczną mającą na celu zdjęcie odium odpowiedzialności niemieckiej
za II WŚ zrzucając ją na jakichś "nazistów" a później "nazistów -
Polaków". Pragnę jednak zwrócić uwagę, że "nazizm" jest tożsamy z III
Rzeszą i tożsamy z Niemcami. Nazizm bowiem dotyczy tylko narodu
niemieckiego i Niemiec oraz jest zupełnie czym innym niż faszyzm (np.
włoski) czy nacjonalizm. To wytwór niemiecki i musimy sobie zdawać z
tego sprawę i walczyć o przywrócenie pierwotnego znaczenia tych
określeń.
W komentarzach spotkałem się też z pewną
nawet pretensją, że do tematu
podszedłem po "łacińsku" i bez uwzględnienia sposobu myślenia i
zachowania Żydów wynikających z ich Talmudu. Jest w tym coś z prawdy.
Faktycznie trudno zrozumieć postępowanie i rozumienie świata przez Żydów
bez
znajomości ich kodeksu myślenia i postępowania zawartego w Talmudzie.
Zresztą ja wielokrotnie mówiłem, że jestem antysyjonistą w rozumieniu
rabiniczno-talmudycznego pojmowania świata, który daleko odbiega nawet
od
litery Tory (Pięcioksięgu Starego Testamentu).
Jest
mało wiarygodnych tłumaczeń Talmudu. Wielu
przedwojennych księży katolickich znających język hebrajski i jidisz
dokonywało częściowych tłumaczeń i wiele takich tekstów czytałem. Mówiąc
szczerze byłem porażony tą lekturą, ale ona uzmysłowiła mi dlaczego
część Żydów jest taka jaka jest i dlaczego tak a nie inaczej myśli i
postępuje. Ogólny mój wniosek jest taki, iż Talmud jest kodeksem
postępowania, wedle którego wszystko jest dopuszczalne, wszystko jest
dobre, wtedy, gdy jest dobre dla Żyda i Żyd jest ponad wszystko, ponad
wszystkich nie-Żydów, czyli gojów [polecam m.in. 4 i życzę ciekawej i
szokującej lektury].
Do głębszego zrozumienia tej
materii może przyczynić się na pewno lektura książek i wysłuchanie
wykładów (są na YouTube) ks. prof. Waldemara Chrostowskiego, który
stosunki
judaistyczno-talmudyczno-chrześcijańskie zna chyba jak nikt inny dzisiaj
w Polsce.
W korespondencji prywatnej zostałem też
zapytany o to, co znaczy używanie przeze mnie określenia "Chazarowie" w
odniesieniu do części Żydów, w tym najbardziej aszkenazyjskich. Swego
czasu na swoim blogu przytoczyłem ciekawy artykuł Pana Zbyszka Koreywo
na temat Chazarii i Chazarów [polecam: 5]. Ogólnie zaś tzw. Żydzi
chazarscy są podobno potomkami Chazarów zamieszkujących w państwie
pomiędzy
Morzem Czarnym i Kaspijskim, które było około roku 1000 n.e. największym
oraz najbogatszym a jednocześnie barbarzyńskim państwem we wschodniej
Europie. Ich wpływy sięgały daleko wzdłuż rzek Wołgi oraz
Donu, innymi słowy, ściągali haracz nawet od tak daleko położonych
ludów. Około zaś 730 roku n.e. chan Bulan zdecydował się na przyjęcie
judaizmu jako religii państwowej i uznał Chazarów za tzw. 13 zaginione
plemię
hebrajskie i od tego czasu powinni za takowe uchodzić. Według historyków
zajmujących się tym tematem (znów tematem tabu) większość tzw. Żydów
aszkenazyjskich (dziś zdecydowanie przeważających w ogólnej liczbie
ludzi uważanych za Żydów) to właśnie potomkowie Chazarów i nie mają nic
wspólnego z narodem semickim jakimi są Żydzi sefardyjscy, potomkowie
Judejczyków.
Wiele zainteresowania wzbudziła też
wzmianka, że A. Hitler mógł być Żydem lub też pół-Żydem. Wielu
historyków zajmowało się genealogią rodzinną A. Hitlera. Część nadal
jest przekonana, że przywódca III Rzeszy mógł mieć przodków żydowskich,
natomiast większość odrzuca tę hipotezę wskazując jednak, że A. Hitler
to tak naprawdę Alois Schicklgruber [zobacz więcej: 6].
I
to chyba byłoby wszystko jako suplement do omawianego mojego tekstu
[1]. Pojawił się w dyskusji ponadto wątek NWO, masonów, iluminatów jako
obszarów/organizacji mogących być inspiratorami II WŚ. Jest to jednak
temat na odrębny tekst, choć ja osobiście uważam, że nie jest to żadna
teoria spiskowa a z dużą dozą prawdopodobieństwa być może realny fakt,
jako jedna z przyczyn tragedii XX wieku.
Na koniec też - w odniesieniu do polskich strat wojennych i ewentualnych odszkodować - ponownie odsyłam do tekstu pt.:
"Żądajmy reparacji wojennych oraz milionów za zniesławianie Polski i Polaków".
[1]
http://krzysztofjaw.blogspot.com/2017/02/kto-pomaga-niemcom-w-ludobojstwie.html
[2]
https://ptto.wordpress.com/2013/06/21/zydzi-na-uslugach-hitlera-zydowscy-agenci-gestapo/
[3]
http://historia.wp.pl/title,Zydowscy-zolnierze-Hitlera,wid,16615636,wiadomosc.html?ticaid=11449e&_ticrsn=3
[4]
http://wolna-polska.pl/wp-content/uploads/2014/02/Talmud-zdemaskowany.pdf
[5]
http://krzysztofjaw.blogspot.com/2013/06/chazarowie-historyczni-przodkowie.html
[6]
http://krzysztofjaw.blogspot.com/2014/01/adolf-hitler-czy-adolf-schicklgruber.html
[7]
http://krzysztofjaw.blogspot.com/2017/01/zadajmy-reparacji-wojennych-oraz.html
------------------------------------------------------------
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
[1]
https://krzysztofjaw.blogspot.com/2017/02/kto-pomaga-niemcom-w-ludobojstwie.html
[2]
https://krzysztofjaw.blogspot.com/2017/02/kto-pomaga-niemcom-w-ludobojstwie_5.html
[3]
https://wpolityce.pl/polityka/380466-czarnecki-ujawnia-kulisy-odwolania-go-z-funkcji-wiceszefa-pe-docieraly-do-mnie-glosy-ze-gdybym-sie-pokajal-zachowalbym-stanowisko