Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NSDAP. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą NSDAP. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 4 kwietnia 2022

Niemiecka SPD jak niemiecka NSDAP?!?


Obecna Socjaldemokratyczna Partia Niemiec (SPD) to jest w prostej linii - oczywiście tylko wedle mnie, czyli nic nie znaczącego blogera  - w dużej mierze kontynuacja myśli i idei dawnej hitlerowskiej Narodowosocjalistycznej Niemieckiej Partii Robotników (NSDAP).  

Dzisiejszy antysemityzm niemiecki jest największy w Europie. Incydenty antysemickie są widoczne na co dzień a np. synagogi czy sklepy żydowskie muszą być całodobowo chronione przez niemieckie służby specjalne. "W 2021 w Niemczech odnotowano 1850 przestępstw o charakterze antysemickim – wynika z danych Federalnego Urzędu Kryminalnego (BKA) przedstawionych przez „Die Welt”. Dziennik podkreśla, że dane są niepełne, a zdaniem komentatorów całkowita liczba tych przestępstw może być większa niż w 2020 r. – gdy stwierdzono ich 2351 - i zarazem najwyższa w historii [1], [2].

Tymczasem w Polsce w roku 2020 było wedle oficjalnych danych tylko 81 incydentów o charakterze antysemickim, znacznie mniej niż w latach poprzednich (w 2019 r. było ich 128, w 2018 r. – 179). Niedużo więcej było w roku 2021 [3]. 

I nawet gdyby polskie dane były niepełne to antysemickość Niemców jest 30 razy większa niż Polaków. Czy możemy się dziwić? Chyba nie, bowiem przecież w czasach wojennych 95% Niemców popierało A. Hitlera a dzisiejsi Niemcy są potomkami jego zwolenników i tą antysemickość "wyssali z mlekiem matki",  jak to mówił o Polakach jeden z izraelskich polityków.  

Że co? Że to, co piszę jest karygodne? Wolne żarty? Przedstawiam fakty!

Ale nie chodzi nawet o antysemickość dzisiejszych Niemców. 

Oni są też wychowani w poczuciu wyższości wobec innych narodów a szczególnie Słowian z Polską na czele (idea Mitteleuropy). Wyjątkiem jest oczywiście Rosja, której się po prostu boją, ale też uważają za sojusznika od setek lat. 

Ich marzenie to sąsiadować z Rosją kosztem Polski i tak działają od zawsze (m.in. zabory) a dziś to kontynuują poprzez swoje organizacje, które zostały usytuowane w Polsce jak np. niemiecka Platforma Obywatelska z żenującym i sfrustrowanym niemiecko-ruskim D. Tuskiem na czele. Jego matrona A. Merkel wysłała go z Brukseli ponownie do Polski aby obalić dzisiejszy polski rząd a on przecież jest tak skompromitowany, że tylko imbecyle intelektualni mogą na niego w Polsce jeszcze głosować. Stąd jego codzienna smutna frustracja. Naprawdę starzeje się bardzo brzydko, tak brzydko jakie jest jego wnętrze...

Ale chociaż zewnętrznie niby chadecka A. Merkel i tak była lepsza niż socjaldemokratyczni przewódcy swojej partii. Taki niemal nazistowski Martin Schulz zionął do Polski nienawiścią jakiej od dawna nie widzieliśmy, taki G. Schröder podobnie a do tego od zawsze był przyjacielem mordercy W. Putina. A dzisiejszy kanclerz O. Scholz? Łączy w sobie wszystkie negatywne cechy poprzedników a tak naprawdę dopiero się rozkręca w sytuacji wojny na Ukrainie! Moim zdaniem okaże się jednym z najbardziej znienawidzonych przez współczesnych Europejczyków przewódców Niemiec. Oby tylko nie doprowadził znów do kolejnej wojny w Europie i na świecie, bo jakoś tak Niemcy zawsze były jej inicjatorami w przeszło ostatnim stuleciu. 

Trwa wojna na Ukrainie. Ukraińcy proszą Niemcy o broń a Niemcy ich po prostu kolejny raz olewają, z nich sarkastycznie kpią (słynne hełmy) i pokazują co myślą o tej wojnie zezwalając na prorosyjski pochód samochodów na swoim terytorium i przeciwstawiając się przynależności Ukrainy do NATO i UE. O. Scholz wymachuje z nienawiścią rękami niczym A. Hitler i dalej gloryfikuje ludobójcę W. Putina. Jak on musi nienawidzić tych tak długo broniących się Ukraińców.... Aż strach pomyśleć! A gaz wciąż płynie pierwszym Nord Streamem z Rosji do Niemiec i to nawet w większej ilości niż przed wojną [4]. 

I ja też ze strachem myślę o tym, że historia lubi się powtarzać. Już II WŚ wywołały socjalistyczne Niemcy i Rosja. Mam nadzieję, że tym razem tak nie będzie, ale już nigdy Niemcy nie powinni zasługiwać na miano liderów w UE. Czas z nimi skończyć na wieki wieków. A już na pewno z ich partiami z socjalistyczną nazwą własną... 



Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 

Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog

czwartek, 9 stycznia 2020

Pomagierzy Niemców w ludobójstwie II WŚ


Po raz kolejny musimy walczyć o naszą pamięć historyczną, walczyć po prostu o prawdę. Ta walka trwa nieustannie od niemal 100 lat a nabrała szczególnego wymiaru w okresie powojennym z intensyfikacją przypadającą na ostatnie lata.

Na arenie międzynarodowej próbuje się nas - Polaków przekształcić z ofiar na (współ) sprawców II WŚ i holokaustycznego ludobójstwa.

Od lat taki rewizjonizm historyczny prowadzą pewne wpływowe środowiska żydowskie a jako, że same nie mogły jak na razie powiedzieć pewnych rzeczy "wprost" to wykorzystały W. Putina, aby on w oficjalnym swoim stanowisku oskarżył nas o wywołaniem II WŚ, antysemickość i pośrednio nawet właśnie o ów Holocaust Żydów. Nie bez przyczyny są tak częste spotkania prezydenta Rosji W. Putina z premierem Izraela B. Netanjahu.

Najprawdopodobniej zresztą W. Putin równie ochoczo jak niektórzy Żydzi dąży do tego rewizjonizmu historycznego ze względu na chęć odrzucenia prawdy o ścisłej współpracy sowieckiej Rosji z nazistowskimi Niemcami. Ta współpraca trwała niemal przez całe lata trzydzieste XX wieku a jej kulminacją były pakty Ribbentrop-Mołotow zakończone wspólną napaścią Niemiec i Sowieckiej Rosji na Polskę we wrześniu 1939 roku i kolejnym rozbiorem Polski. I właśnie taka jest prawda: wojnę wywołały dwa totalitaryzmy - niemiecki, hitlerowski nazizm i sowiecki, stalinowski komunizm.

Te słowa W. Putin powiedział też w kontekście uroczystości z okazji wyzwolenia obozu w Auschwitz-Birkenau, które będą się odbywały całkiem niespodziewane w Jerozolimie i jak zawsze na terenie obozu w Oświęcimiu. Na te pierwsze obchody, organizowane przez prywatną fundację M. Kantora, zaproszono wielu przywódców państw, ale nie przewidziano wystąpienia naszego prezydenta. Będą zaś przemawiali prezydenci: Rosji, Niemiec, Francji, Izraela i chyba jeszcze przedstawiciele dwu lub trzech państw, w tym USA. Ilu ich w końcu będzie to nie wiemy. Według prezesa Yad Vashem (współorganizatora uroczystości) będzie to ponoć pięciu przywódców.

Polski prezydent zapowiedział, że wobec braku możliwości zabrania głosu zrezygnuje z przyjazdu na owe uroczystości, co uważam za bardzo dobrą decyzję A. Dudy. Bo cóż się możemy tam spodziewać? Jak zwykle potoku kłamstw na temat "udziału" Polaków w ludobójstwie dokonanym przez Niemców w czasie II Wojny Światowej a teraz też dodatkowo i zgodnie ze słowami W. Putina będzie obarczanie Polski nawet za sam wybuch tej wojny. Jeżeliby był tam nasz prezydent to "zakneblowany" musiałby opuścić to forum, więc po cóż ma tam jechać?

Współsprawstwo Polaków w zagładzie Żydów i wybuchu II WŚ jest wielkim kłamstwem historycznym, o którym musimy mówić i je prostować. Jest to obraza naszego narodu, naszej godności.

W tym kontekście pragnę przypomnieć co już kiedyś napisałem...

Owszem. Jak w każdym narodzie, również w Polsce okresu wojennego zdarzały się przypadki haniebnego zachowania Polaków. W obszarze prześladowania i ludobójstwa dokonywanego na Żydach tacy Polacy nazywani byli "szmalcownikami". Żądali oni np. okupu na ukrywających się Żydach lub szantażowali pomagających im Polaków. Według niektórych historyków (G.S. Paulsson, J. Grabowski - za Wikipedia) gangi szmalcowników działały przede wszystkim w dużych miastach, gdzie Niemcy tworzyli getta dla Żydów oraz tam, gdzie znajdowały się niemieckie obozy koncentracyjne (obozy zagłady). Liczbę szmalcowników trudno oszacować, ale np. w Warszawie wspomniani historycy mówią o 3-4 tysiącach osób. Polskie Państwo Podziemne (m.in. AK) od marca 1943 roku uważało szmalcowników za zdrajców i skazywało ich na śmierć.

W przeciwieństwie jednak do wielu (chyba wszystkich) podbitych przez Niemców krajów w Polsce nigdy nie było rządowych, politycznych i  wojskowych niemieckich struktur kolaboranckich a tym bardziej oddziałów tworzących odrębne jednostki organizacyjne w strukturach armii III Rzeszy. Wyjątkiem była politycznie a nie wojskowo działająca przez trzy miesiące "Narodowa Organizacja Radykalna" i całkiem oderwany od rzeczywistości ruch "Goralenvolk" przypisujący polskim góralom niemieckie pochodzenie.

Polska jako jedyna w czasie II WŚ utworzyła podziemne państwo walczące z najeźdźcą niemieckim, nazistowskim i jako jedyna utworzyła struktury wojskowe oraz pomocowe dla wielu prześladowanych przez niemiecki nazizm, m.in. Polaków i Żydów. A ludność cywilna narażona na śmierć (tylko w Polsce) też pomagała Żydom, o czym świadczy największa liczba Polaków, którym nadano żydowski tytuł "Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata".

W Polsce jak w każdym podbitym kraju Niemcy utworzyli też tzw. "policję" (w Polsce tzw. "granatową"), do której byli przymusowo wcielani (u nas pod groźbą śmierci) m.in. przedwojenni policjanci polscy. Ale polskiej oddolnej i dobrowolnej formacji politycznej czy wojskowej kolaborującej z III Rzeszą i pomagającej armii niemieckiej nie było.

W innych podbitych przez Niemców krajach były jeszcze przed wojną i powstawały podczas niej takie wojskowe formacje jak  np.:
- "Ustasze - Chorwacki Ruch Rewolucyjny" "Chorwacki Legion ochotniczy",
- ukraińskie - "14 Dywizja Waffen SS-Galizien" i Ukraińskie bataliony Schutzmannschaft" oraz "Legion Ukraiński", "OUN-UPA""Dywizja Von Stumpfeld""Oddział PuMa", "Ukraińska Armia Wyzwoleńcza", "Ukraińska Armia Narodowa", "Ukraińska Milicja Pomocnicza""Natchigall", "Pułki Polcji SS",
- duńska (skandynawska) - "11 Ochotnicza Dywizja Grenadierów Pancernych Waffen SS - Nordland",
- czeska - "Ochotnicza Kompania Świętego Wacława",
- francuskie - "33 Dywizja Grenadierów Waffen SS - Charlemage" i "Falanga Afrykańska",
- słowackie - "Domobrana" i "Heimatshutz Slovakia",
- belgijskie -  "Ochotniczy Legion Flandryjski" i " 28 Ochotnicza Dywizja Grenadierów Pancernych Waffen SS - Wallonien",
- holenderskie - "Ochotniczy Legion Holenderski" "23 Dywizja Grenadierów Pancernych Waffen SS  - Nederland",
- francuski - "Legion Ochotników do Walki przeciw Bolszewizmowi",
- jugosłowiańskie - "Dywizja Górska Waffen SS - Handschar" i "23 Dywizja Górska Wafefen SS - Kama,
- albańska - "21 Dywizja Górska Waffen SS - Skanderbeg" wspierana przez "Albańską Partię Faszystowską",
- słoweńska - "Gorejnjsko Domobranstvo",
- czarnogórska - "Samoobrona Ludowa",
- nadbałtycki (Litwa, Łotwa, Estonia) - "Legion Estoński" pod politycznym protektoratem policji dowodzonej przez P. Kubiliunasa i dodatkowo gen. O.  Dankersa wspierani przez "Front Litewskich aktywistów" i "Piorunokrzyżowców",
- różne formacje białoruskie - min.: "Dywizja Grenadierów SS",
- sowieckie -"Hilfswillige" ("Legiony Wschodnie", "Dywizja Grenadierów SS" i inne) i "Rosyjska Armia Wyzwoleńcza" wspierani przez "Partię Białoruskich Nacjonalistów" "Narodowo-Socjalistyczną Partię Rosji B. Kamińskiego" oraz "RONĘ""Dywizję Grenadierów SS""Rosyjską Armię Narodową", " Wschodnioturecki Związek Bojowy""Kozacki Korpus kawalerii Waffen SS", "Kaukaski Związek Bojowy SS", "Ochotniczy Pułk Desna",
- bułgarskie i rumuńskie pułki "Waffen SS",
- grecka -"Unia Narodowo-Demokratyczna gen. N. Zervasa" wspierana m.in. przez "Organizację Polityczną Narodowych Socjalistów (OEDE),
- "Ochotniczy Legion Arabski",
"Ochotniczy Legion Hinduski",
- brytyjski - Wolny Korpus",
... i wiele, wiele innych.

Do całokształtu współpracy z nazistami niemieckimi należy bezwzględnie dodać kolaborację polityczno-ideologiczną  organizacji i rządów państw podbitych przez niemiecką III Rzeszą.  Niesławnymi w tym obszarze są m.in.:
- Unia Holenderska - "Narodowo-Socjalistyczny Ruch holenderski" i "SS Roosta van Tonningen" + "Nederlandse Landsturm", "Landdwacht Nederland",
- Protektorat Czech i Moraw - "Solidarność Narodowa""Czeski Obóz Narodowo-Społeczny""Narodowa Wspólnota Faszystowska""Narodowo-Socjalistyczna Partia Czeskich Robotników i Chłopów""Czeska Liga przeciw Bolszewizmowi",
- Norwegia - "Rada Państwowa",
- Francja - "Rządy Vichy" oraz "Francuska Partia Ludowa" i "Bretońska Partia Ludowa",
- Włochy - "Włoska Republika Socjalna" Benito Mussoliniego" - sojuszniczka (mierna i przegrana) nazistowskich Niemiec,  
- Węgry - "Rząd Narodowy Ferenca Szalasiego",
- Bułgaria i Rumunia - "Rząd Jedności" i "Rumuński Rząd Narodowy""Narodowy Ruch Socjalny" i "Porozumienie Bułgarsko - Niemieckie",
- Grecja - "Rząd Narodowy pod komendą generała Dertilisa" wspierany przez "Organizację Narodowych Socjalistów" i "Organizację Narodowych Sił Grecji",
- Serbia - m.in.: "Serbski Korpus Ochotniczy""Rosyjski Korpus Ochronny" składający się z "białych emigrantów" rosyjskich"
- Czarnogóra - "Rada Regencyjna/Rada Rządząca",
- Słowacja - "Rząd J. Tiso" wspierany przez "Gwardię Hinkowa" i "Słowacką Partię Ludową",
- Chorwacja - "Niezależne Państwo Chorwackie",
- Słowenia - "Rada Krajowa""Legija Smrti" i " Slovenski Narodni Varnostni Zbor",
- Albania - "Rząd S. Werlati" wspierany przez "Albańską Partię Faszystowską",
- Rumunia - "Żelazna Gwardia", 
- Bułgaria - "Porozumienie Bułgarsko-Niemieckie" i "Narodowy Ruch Socjalny",
- Macedonia - "VMOR",
- Węgry - "Rząd Narodowy Ferenca Szalasiego" wspierany wcześniej przez "Strzałokrzyżowców",
- Dania - "Narodowo-Socjalistyczna Partia Robotnicza Danii" i "Korpus Schalburga",
- Belgia - "Flamandzki Związek Narodowy""NiemieckoFlamandzkiZwiązek Pracy" i "Algemeene SS-Vlaanderen" i inne,
- Serbia - "Zbor" D. Ljoticia,
- Czarnogóra - "Unia Faszystów",
- Litwa, Łotwa i Estonia - kolaboranckie tzw. "Zarządy Krajowe", w tym np.: "Estoński Dyrektoriat Krajowy Hjalmarem Mae", litewskie policje polityczne:  "Sauguma" i "Szaulisi",
- obszar sowiecki i pośrednio obszar późniejszego ZSRR - m.in.: "Białoruska Narodowa Pomoc""Białoruski Komitet Zaufania""Białoruska Centralna Rada""Ukraińska Policja Pomocnicza""Wolny Korpus Samoobrony Białoruskiej".

Nie jestem historykiem, więc wymieniając powyższe wojskowo-polityczne obszary współpracy z niemieckimi nazistami w różnych krajach, korzystałem z informacji zawartych w Wikipedii oraz moich własnych źródeł książkowych. I mogłem też pominąć jeszcze wiele organizacji czy rządów wspierających III Rzeszę.

Jednakowoż Polacy nigdy się nie poddali i nigdy nie było możliwe utworzenie pronazistowskiego rządu w Polsce. My jako Polacy byliśmy wyjątkowo negatywnie nastawieni do agresji niemieckiej i sowieckiej. I to jest fakt, z którego możemy być dumni: nigdy nie zhańbiliśmy się współpracą z marksistowskimi socjalistycznymi totalitaryzmami: komunizmem i nazizmem.

Ponadto były też setki osób, które w różnych krajach - też w Polsce - współpracowały z III Rzeszą w formie np. agentów niemieckich wśród organizacji walczących z niemieckimi nazistami i też równymi im w antyludzkiej gehennie komunistami. Wielu takich nazistowsko-komunistycznych agentów było też w polskich formacjach podziemnych, np. w AK czy NSZ oraz WiN oraz po wojnie wśród Żołnierzy Wyklętych.

Ale proszę zważyć ciężar oporu wobec marksistowsko-komunistycznych, socjalistycznych i nazistowskich dyktatur: nazizmu i komunizmu. Polacy są jedynym krajem, który przeciw tym dyktaturom przeciwstawił się w sposób czynny, realny. I to w czasie II WŚ, jak i po niej.

I teraz ktokolwiek na świecie - zważywszy ile państw i narodowo-międzynarodowych organizacji służyło nazistom i komunistom - śmie nas pouczać? Nam powinni dziękować i darzyć nas szacunkiem, na jaki nie zasługuje żaden naród na świecie, bo niemal każdy naród (biernie i czynnie) zhańbił się współpracą z totalitaryzmami XX wieku lub oszukał swoich sojuszników, jak USA-Anglia-Francja Polskę w 1939 roku.

Warto sobie też przyswoić, że również część samych Żydów przyczyniła się do Holocaustu własnego narodu i to na trzech poziomach:

- udziale Żydów (niezależnie czy rodowitych, czy też pół lub ćwierć Żydów) w najwyższym aparacie/kierownictwie III Rzeszy,
- udziale Żydów (jw.) w armii niemieckiej okresu II WŚ,
- instytucjach żydowskich i ich przywódcach współpracujących w różnych formach i z różnymi intencjami z III Rzeszą, także ostatecznie w Holocauście własnego narodu.

Przedtem jednak warto wiedzieć, że od 1933 roku, czyli od objęcia przez A. Hitlera władzy w Niemczech aż do lata 1938 roku, czyli na rok przed wybuchu II WŚ z Niemiec wyemigrowało około 150 tysięcy etnicznych Żydów. Kierunkami tej emigracji były: UK (52 tys. osób), Francja (30 tys.), Polska (25 tys.), Belgia (12 tys.), Szwajcaria (10 tys.), kraje skandynawskie (5 tys.). Tej emigracji był przychylny i ją wspierał sam A. Hitler wraz ze swoimi najbliższymi współpracownikami i z reguły była to emigracja bardzo bogatych Żydów, których finansowo stać było na taką ucieczkę.

Ponadto - co też jest tematem tabu - A. Hitler w sierpniu 1933 roku porozumiał się z Żydami w sprawie ich emigracji do Palestyny (Brytyjskiego Mandatu Palestyny). Była to tzw. "umowa/ugoda Haavara (hebr: "umowa przewozu"), która podpisana została między Syjonistyczną Federacją Niemiec a III Rzeszą Hitlera. Umożliwiała ona wszystkim niemieckim Żydom, posiadającym świadectwo imigracyjne Agencji Żydowskiej, wjazd i osiedlenie w Ziemi Obiecanej, a także wywóz 1000 funtów szterlingów w walucie obcej oraz towarów na łączną sumę 20 tys. marek. Nie jest dokładnie znana liczba Żydów, którzy wyemigrowali na mocy tej umowy (podobno - według wiki - było to do roku 1939 około 2 mln Żydów - 1939,6 tys. osób) , ale warto w tym miejscu wspomnieć, że np. niemiecka linia promowa utworzyła bezpośrednie połączenie do Hajfy w Palestynie zapewniając "w pełni koszerne jedzenie na pokładzie, pod nadzorem hamburskiego rabinatu". Oczywiście znów nie muszę dodawać, iż tymi emigrantami byli przede wszystkim bardzo majętni Żydzi.

Prawdopodobnie właśnie przedwojenna polityka A. Hitlera zezwalająca Żydom na emigrację była powodem haniebnego zachowania się Żydów amerykańskich (w większości sefardyjskich?), którzy ponoć nie uwierzyli w doniesienia J. Karskiego i W. Pileckiego o tym, że Niemcy prowadzą masową eksterminację wschodnioeuropejskich i przede wszystkim mało zamożnych i w większości aszkenazyjskich Żydów. Nawet tego nie chcieli sprawdzać i w żaden sposób nie pomogli swoim pobratymcom w Europie, co nie przeszkadzało też im i innym Żydom w stworzeniu po wojnie i trwającego do dzisiaj swoistego biznesu żydowskiego, co trafnie opisał żydowski pisarz N. Finkelstein w książce pt. "Przedsiębiorstwo Holocaust".

Dodatkowo warto sobie przyswoić (także w kontekście funkcjonowania obozu Auschwitz- Birkenau), że "ostateczną kwestią żydowską" Niemcy zajęły się dopiero późną jesienią 1941 roku a zaczęli ludobójstwo Żydów od końca stycznia 1942 roku.Wcześniej ich ostatecznym celem byli Polacy oraz pozostali Słowianie, Cyganie, homoseksualiści, chorzy psychicznie, itd. a sam oświęcimski niemiecki obóz koncentracyjny pierwotnie został wybudowany przede wszystkim dla Polaków. A tych obozów było wiele, nie tylko ten, który jest najbardziej znany.

Wracając jednak do wspomnianych trzech obszarów udziału części Żydów w niemieckim ludobójstwie i skupiając się na Holocauście Żydów europejskich to pierwszym z nich jest udział Żydów w najwyższym kierownictwie III Rzeszy.

Bardzo zaskakujące jest właśnie to, że w najwyższych gremiach III Rzeszy - o czym pisze m.in. w swojej książce pt.: "Bevor Hitler Kame" - "(Bronder - Before Hitler Came - A Historical Study -English Translation - 1975)"   historyk żydowskiego pochodzenia, Dietrich Bronder - było wielu Żydów. Trudno wprost uwierzyć, ale zalicza on (również w innych swoich pracach i nie tylko on) do ludzi pochodzenia żydowskiego (w różnej części określonej całości i różnym prawowitym zabarwieniu poprawności etnicznego żydowskiego pochodzenia: po matce, czy po ojcu) m.in.: Adolfa Hitlera (po ojcu i dziadku, choć wobec A. Hitlera wielu historyków obala jego żydowskiego pochodzenie), Rudolfa Hessa (po matce), Hermanna Goeringa, Gregora Strassera, Josefa Goebbelsa, Alfreda Rosenberga, Hansa Franka, Heinricha Himmlera (po matce i babce ze strony matki), Ullricha Friedricha Willy'ego Joachima von Ribbentropa, Reinharda Heydricha (po ojcu), Ericha von dem Bach-Zelewskiego (po matce), Adolfa Eichmanna (po matce) czy feldmarszałka Erharda Milcha. Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na A. Eichmanna, który był kreatorem i głównym nadzorcą - sic! - "rozwiązania kwestii żydowskiej" a wcześniej pozwolił (zmusił?) do emigracji żydowskich członków swojej rodziny.

Drugim obszarem jest uczestnictwo Niemców żydowskiego pochodzenia w armii niemieckiej, armii III Rzeszy. Jest to równie zadziwiające jak ich obecność w kierownictwie hitlerowskich Niemiec. Zadziwiające, ale i symptomatyczne, bo - wedle terminologii niemieckiej - wielu pełnych, pół i ćwierć Żydów liczonych nawet na 150 tys. osób służyło w nazistowskiej narodowo-socjalistycznej armii niemieckiej i większość z nich było członkami NSDAP (o czym pisze m.in. prof. Marek Jan Chodkiewicz oraz amerykański historyk Bryan Mark Rigg).

Trzecim zaś i chyba najbardziej porażającym obszarem uczestnictwa części Żydów w holocauście własnego narodu są organizacje (i liderzy) żydowskie współpracujące z Niemcami.

Najważniejszą z tych organizacji był niewątpliwie Judenrat, czyli Żydowska Rada Starszych. Była to organizacyjna forma sprawowania władzy przez przywódców żydowskich nad skupiskami żydowskimi (przede wszystkim w gettach) wprowadzona przez nazistów niemieckich w 1939 roku.

Inną żydowską organizacją kolaborującą z hitlerowskimi Niemcami była Żagiew, czyli Żydowska Gwardia Wolności – kolaboracyjna organizacja żydowska w getcie warszawskim, powołana pod koniec 1940 r. przez żydowski referat Gestapo z członków Grupy 13 do infiltrowania żydowskich i polskich organizacji podziemnych, w tym niosących pomoc Żydom.

Kolejną organizacją, chyba najbardziej szkodliwą była tzw. Grupa 13, trzynastka, czyli Urząd do Walki ze Spekulacją – kolaboracyjna formacja policjantów żydowskich z warszawskiego getta pod kierunkiem kolaboranta Abrahama Gancwajcha, mająca oficjalnie na celu zwalczanie przemytu oraz spekulacji, a faktycznie kontrolowanie działalności Judenratu oraz infiltrowanie podziemnych organizacji działających w getcie i poza nim

Koniecznym wydaje się też wspomnienie o Jüdischer Ordnungsdienst (dosł. Żydowskiej Służbie Porządkowej, potocznie zwanej policją żydowską albo tzw. odmani). Byli oni w okresie II wojny światowej podległymi  częściowo Judenratom, kolaborującymi z nazistowskimi Niemcami, żydowskimi jednostkami policyjnymi wewnątrz gett, obozów pracy oraz obozów koncentracyjnych. Wykorzystywano je do rekwizycji, łapanek, eskortowania przesiedleńców oraz akcji deportacyjnych.

Tylko tak dygresyjnie...

Należy pamiętać, że ludobójstwo niemieckie/nazistowskie wcale nie ustępowało a nawet było i tak mniejsze niż ludobójstwo komunistyczne. Marksista (jak A. Hitler), klasowy socjalista i komunista J. Stalin skazał na śmierć głodową w latach 1932-1933 przeszło 6 milionów Ukraińców, zabijał swoich klasowo "nieodpowiednich" i "wywrotowych" rodaków. Sowieci mordowali też ludobójczo Polaków w czasie wojny i po wojnie. I tylko znów symptomatyczne jest, że większość najważniejszych marksistów a później ludobójczych komunistów było akurat pochodzenia żydowskiego: Karol Marks (Karl Heinrich Marx - Hirschel  Marx), Władimir Iljicz Lenin (po matce żydówce - Blank), Lew Trocki (Lew Dawidowicz Bronstein ), Róża Luksemburg ( Rozalia Luxenburg - córka Eliasza Luxenburga i Liny z domu Loewenstein), Julij  Martow (Cederbaum), Fedor Iljicz Dan (Gurwicz), Maksim Maksimowicz Litwinow (Meir Henoch Mojszewicz Wallach-Finkelstein), Łazar Moisiejewicz Kaganowicz i wielu, wielu innych... Żydzi ówcześnie stanowili też decyzyjną większość kierownictwa komunistycznego aparatu przymusu - zarówno u siebie (ZSRS) jak i w krajach podbijanych (m.in. w Polsce, tzw.: żydo-komuna), stanowili też w nadmiernej mierze trzon oraganizacyjno-wykonawczy tegoż aparatu.


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com

poniedziałek, 8 lipca 2019

Mało znane fakty współpracy Żydów z Hitlerem: II Wojna Światowa (2)

Temat, który podjąłem w dwóch ostatnich postach jest bardzo trudny i należy w dużej mierze do pewnego tabu historii II Wojny Światowej i to zarówno w zakresie współpracy z Niemcami innych krajów i różnych organizacji wojskowych czy politycznych, jak również udziału Żydów w ludobójstwie własnego narodu.

Ze względu na uwarunkowania blogosfery starałem się napisać jak najbardziej czytelnie, faktograficznie i "treściwe" oraz - w miarę możliwości - skrótowo. Ale ostatni tekst i tak okazał się być dość długi i na pewno nie ująłem w nim (lub ująłem tylko powierzchownie) wielu ważnych faktów dotyczących ogólnie kolaboracji z Niemcami podczas II Wojny Światowej.

Niniejszym pragnę uzupełnić poprzedni post wiedząc jednak, że i tak tematu nie wyczerpię, bo żeby tak się stało powinna powstać dość grupa książka historyczna a ja jak wspomniałem nie jestem historykiem jeno pasjonatem historii, w tym - z oczywistych powodów - historii gospodarczej, która o zgrozo już nie jest nauczana na większości wydziałów ekonomii.

Wedle wielu komentatorów poprzednich dwóch postów pominąłem haniebny udział w Holocauście własnego narodu żydowskich agentów Niemiec (w szczególności Gestapo), których historia określa tzw. "łapaczami" (niem.: Greiferin lub ang.: catcher). Były to pojedyncze osoby lub grupy osób zajmujących się wprost "wyłapywaniem" ukrywających się Żydów i denuncjowaniem ich władzom niemieckim. Efektem takich działań była najczęściej śmierć "wyłapanych" Żydów.  "Łapacze" żydowscy prowadzili podobną działalność jak polscy (i w innych podbitych przez Niemcy krajach) tzw. szmalcownicy, przy czym jest jednak pewna różnica między nimi: polscy (i w innych krajach) szmalcownicy chcieli przede wszystkim tylko zarobić, najczęściej bez zamiaru wydawania Żydów, natomiast "łapacze żydowscy" bezpośrednio i z różnych powodów (pieniądze, uratowanie własnego i najbliższych życia,  nienawiść i inne) wydawali swoich rodaków Niemcom skazując ich na pewną śmierć. To zupełnie inna kategoria barbarzyństwa: chęć zysku kontra wydawanie swoich rodaków na śmierć.

"Łapacze żydowscy", działający najczęściej jako agenci Gestapo lub SD, byli postrachem Żydów ukrywających się przed Niemcami podczas II Wojny Światowej. Z reguły były to zorganizowane grupy -  siatki agentów. Do najbardziej znanych należy m.in berlińska grupa dowodzona przez "łapaczkę - Żydówkę" Stellę Kübler-Isaacksohn z domu Goldschlag. Wedle różnych szacunków zadenuncjowała od 600 do 3000 swoich rodaków. Po wojnie i odsiedzeniu 10 lat w sowieckim obozie zamieszkała w Berlinie Zachodnim, gdzie w 1994 roku popełniła samobójstwo... przynajmniej taka jest oficjalna wersja jej śmierci.

Poza Niemcami najwięcej "łapaczy" było w Polsce, przy czym - inaczej niż w Niemczech - zajmowali się oni - oprócz Żydów - wyłapywaniem Polaków z Polskiego Państwa Podziemnego.

Szacuje się, że w Warszawie ich siatka agentów liczyła około 200 osób, które działały najczęściej na stronie "aryjskiej", czyli  poza gettem. Dowodzili nią m.in.:  Leon (Lejb) Skosowski ps. "Lonek", Abraham Gancwajch (o którym szerzej pisałem w poprzednim tekście), Dawid Sternfeld, Kenigl i „kapitan” Lontski.

W Krakowie około 30-osobowym zespołem żydowskich agentów kierowali Maurycy Diamant i Julian Appel. Osobna, sześcioosobowa komórka była dowodzona przez Aleksandra Förstera.

Podobnym zespołem w białostockim getcie kierował Grysza Zełkowicz, a w lubelskim Szamaj Grajer.

Nie jest znana dokładnie ogólna liczba żydowskich "łapaczy" w czasie II WŚ, ale warto też wskazać (co również jest tematem tabu), że ich część po wojnie została agentami sowieckimi zwalczającymi m.in. polskich Żołnierzy Wyklętych [o "łapaczach" można przeczytać m.in. w 2].

Innym faktem, na który czytelnicy zwrócili mi uwagę było - ich zdaniem - zbyt powierzchowne omówienie 150-160 tysięcznej grupy Żydów (całkowitych, pół i ćwierć Żydów- wedle terminologii niemieckiej) służącej w armii niemieckiej, najczęściej w Wermachcie, ale też w gestapo.  Uważam jednak, że ten temat nie wymaga większej analizy a można o nim przeczytać więcej, m.in. w: 3].

Ogólnie zaś polecam też artykuły pod adresami: http://wolna-polska.pl/reka-w-reke-z-hitlerem, https://www.google.pl/amp/s/ussus.wordpress.com/2012/02/12/syjonizm-i-iii-rzesza-2/amp/?client=ms-android-samsung, http://wolna-polska.pl/wiadomosci/udzial-zydow-w-nazistowskim-aparacie-terroru-2013-09

Kolejnym obszarem, który został zauważony przez komentatorów, to używanie przeze mnie nieraz zwrotu "naziści" bez określenia, że dotyczy to Niemców. Rozumiem ten zarzut, zważywszy na prowadzoną przez Niemcy politykę historyczną mającą na celu zdjęcie odium odpowiedzialności niemieckiej za II WŚ zrzucając ją na jakichś "nazistów" a później "nazistów - Polaków". Pragnę jednak zwrócić uwagę, że "nazizm" jest tożsamy z III Rzeszą i tożsamy z Niemcami. Nazizm bowiem dotyczy tylko narodu niemieckiego i Niemiec oraz jest zupełnie czym innym niż faszyzm (np. włoski) czy nacjonalizm. To wytwór niemiecki i musimy sobie zdawać z tego sprawę i walczyć o przywrócenie pierwotnego znaczenia tych określeń.

W komentarzach i na PW spotkałem się też z pewną nawet pretensją, że do tematu podszedłem po "łacińsku" i bez uwzględnienia sposobu myślenia i zachowania Żydów wynikających z ich Talmudu. Jest w tym coś z prawdy. Faktycznie trudno zrozumieć postępowanie i rozumienie świata przez Żydów bez znajomości ich kodeksu myślenia i postępowania zawartego w Talmudzie. Zresztą ja wielokrotnie mówiłem, że jestem antysyjonistą w rozumieniu rabiniczno-talmudycznego pojmowania świata, który daleko odbiega nawet od litery Tory (Pięcioksięgu Starego Testamentu). Poza tym cały czas pracuję nad dwoma ostatnimi felietonami na temat Talmudu.

Jest mało wiarygodnych tłumaczeń Talmudu. Wielu przedwojennych księży katolickich znających język hebrajski i jidisz dokonywało częściowych tłumaczeń i wiele takich tekstów czytałem. Mówiąc  szczerze byłem porażony tą lekturą, ale ona uzmysłowiła mi dlaczego część Żydów jest taka jaka jest i dlaczego tak a nie inaczej myśli i postępuje. Ogólny mój wniosek jest taki, iż Talmud jest kodeksem  postępowania, wedle którego wszystko jest dopuszczalne, wszystko jest dobre, wtedy, gdy jest dobre dla Żyda i Żyd jest ponad wszystko, ponad wszystkich nie-Żydów, czyli gojów [polecam m.in. 4 i życzę ciekawej i szokującej lektury].

Do głębszego zrozumienia tej materii może przyczynić się na pewno lektura książek i wysłuchanie wykładów (są na YouTube) ks. prof. Waldemara Chrostowskiego, który stosunki judaistyczno-talmudyczno-chrześcijańskie zna chyba jak nikt inny dzisiaj w Polsce.

W korespondencji prywatnej zostałem też zapytany o to, co znaczy używanie przeze mnie określenia "Chazarowie" w odniesieniu do części Żydów, w tym najbardziej aszkenazyjskich. Swego czasu na swoim blogu przytoczyłem ciekawy artykuł Pana Zbyszka Koreywo na temat Chazarii i Chazarów [polecam: 5]. Ogólnie zaś tzw. Żydzi chazarscy są podobno potomkami Chazarów zamieszkujących w państwie pomiędzy Morzem Czarnym i Kaspijskim, które było około roku 1000 n.e. największym oraz najbogatszym a jednocześnie barbarzyńskim państwem we wschodniej Europie. Ich wpływy sięgały daleko wzdłuż rzek Wołgi oraz Donu, innymi słowy, ściągali haracz nawet od tak daleko położonych ludów. Około zaś 730 roku n.e. chan Bulan zdecydował się na przyjęcie judaizmu jako religii państwowej i uznał Chazarów za tzw. 13 zaginione plemię hebrajskie i od tego czasu powinni za takowe uchodzić. Według historyków zajmujących się tym tematem (znów tematem tabu) większość tzw. Żydów aszkenazyjskich (dziś zdecydowanie przeważających w ogólnej liczbie ludzi uważanych za Żydów) to właśnie potomkowie Chazarów i nie mają nic wspólnego z narodem semickim jakimi są Żydzi sefardyjscy, potomkowie Judejczyków.

Wiele zainteresowania wzbudziła też wzmianka, że A. Hitler mógł być Żydem lub też pół-Żydem. Wielu historyków zajmowało się genealogią rodzinną A. Hitlera. Część nadal jest przekonana, że przywódca III Rzeszy mógł mieć przodków żydowskich, natomiast większość odrzuca tę hipotezę wskazując jednak, że A. Hitler to tak naprawdę Alois Schicklgruber [zobacz więcej: 6].

I to chyba byłoby wszystko jako suplement do omawianego mojego poprzedniego tekstu . Pojawił się w dyskusji ponadto wątek NWO, masonów, iluminatów jako obszarów/organizacji mogących być inspiratorami II WŚ. Jest to jednak temat na odrębny tekst, choć ja osobiście uważam, że nie jest to żadna teoria spiskowa a z dużą dozą prawdopodobieństwa być może realny fakt, jako jedna z przyczyn tragedii XX wieku. Tą teorię "spiskową" przedstawię w jednym z kolejnych moich postów na temat współpracy Żydów z Niemcami podczas II Wojny Światowej.

Noszę się też z zamiarem pisania notek, które wstępnie nazwałem: "Mało znane fakty współpracy Żydów z komunistami sowieckimi".

Na koniec też - w odniesieniu do polskich strat wojennych i ewentualnych odszkodowań - ponownie odsyłam do tekstu pt.: "Żądajmy reparacji wojennych oraz milionów za zniesławianie Polski i Polaków".


[1] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2017/02/kto-pomaga-niemcom-w-ludobojstwie.html

[2] https://ptto.wordpress.com/2013/06/21/zydzi-na-uslugach-hitlera-zydowscy-agenci-gestapo/

[3] http://historia.wp.pl/title,Zydowscy-zolnierze-Hitlera,wid,16615636,wiadomosc.html?ticaid=11449e&_ticrsn=3

[4] http://wolna-polska.pl/wp-content/uploads/2014/02/Talmud-zdemaskowany.pdf

[5] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2013/06/chazarowie-historyczni-przodkowie.html

[6] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2014/01/adolf-hitler-czy-adolf-schicklgruber.html

[7] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2017/01/zadajmy-reparacji-wojennych-oraz.html



Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

Post jest chroniony prawem autorskim. Może być kopiowany w całości lub w części jedynie z podaniem źródła na bloggerze: https://krzysztofjaw.blogspot.com/ lub innym forum, gdzie autorsko publikuję. Dotyczy to również gazet i czasopism oraz wypowiedzi medialnych, w których konieczne jest podanie moich personaliów: Krzysztof Jaworucki, bloger "krzysztofjaw".

wtorek, 13 lutego 2018

Kto pomagał Niemcom w ludobójstwie II WŚ? (powtórzenie)

Zgodnie z zapowiedzią ponownie publikuję dziś dwa moje - wzajemnie się uzupełniające - teksty na temat Żydów, stosunków żydowsko-polskich czy też ogólnie okresów trwania dwóch marksistowskich totalitaryzmów: nazizmu i komunizmu.

Wiem, że nieraz w moich tekstach występują powtórzenia i odniesienia, które są tożsame z wcześniej przeze mnie napisanymi artykułami. Jest to naturalne, bowiem przez niemal 10 lat blogowania napisałem ponad 1300 tekstów i trudno - podczas pisania kolejnych - nie odnosić się choćby do własnej, wcześniejszej "twórczości".

Niemniej przepraszam potencjalnych czytelników, że ponownie publikując moje teksty na temat Żydów i ich relacji z Polakami i Polską takie powtórzenia się zdarzają... co jednak wydaje mi się - w stosunku do tego tematu - nawet korzystne.

Oba posty powstały w lutym 2017 roku (2 i 5) i nosiły tytuły: "Kto pomagał Niemcom w ludobójstwie podczas II WŚ? Też Żydów..." [1] oraz "Kto pomagał Niemcom w ludobójstwie podczas II WŚ? Suplement" [2].

-------------------------------------------

Tekst z 02.02.2017 roku: "Kto pomagał Niemcom w ludobójstwie podczas II WŚ? Też Żydów..."
 
(jak na uwarunkowania blogosfery tekst jest nieprzyzwoicie długi, ale nie podzieliłem go na części i każdy może go przeczytać od razu lub dzieląc go samodzielnie i czytając w odpowiednich dla siebie odstępach czasu) 

Niedawno zakończył się tydzień, w którym obchodziliśmy  po raz kolejny "Międzynarodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu".

Przy tej okazji w Niemczech, USA, Austrii, UK, Włoszech i prawdopodobnie jeszcze w wielu innych krajach wylał się potok kłamstw na temat "udziału" Polaków w ludobójstwie dokonanym przez Niemców w czasie II Wojny Światowej. Oprócz już standardowego zwrotu "polskie obozy zagłady/koncentracyjne" publikowanego w przeróżnych formach w mediach czy wyrażanego w wypowiedziach  polityków oraz tzw. autorytetów pojawiło się też oskarżenie Polaków o współudział oraz pomocnictwo w niemieckim procederze "ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej", czyli w Holocauście. Wcześniej też mieliśmy do czynienia nawet z użyciem zwrotu: "polskie SS".

Dość dużo na temat tego ogólnoświatowego oczerniania Polski i Polaków napisałem w swoim tekście: "Żądajmy reparacji wojennych oraz milionów za zniesławianie Polski i Polaków!" [1]. Próbowałem w nim znaleźć odpowiedź dlaczego zarówno niemieckie, ale też np. żydowskie środowiska z taką determinacją próbują napisać fałszywą historię II Wojny Światowej i ludobójstwa dokonanego przez Niemców. Nie wiem, czy mi się to udało, ale odsyłam do artykułu.

Natomiast nie mogę też przejść obojętnie nad oszczerstwami dotyczącymi domniemanej pomocy a nawet współsprawstwa Polaków w Holocauście Żydów. Liczebnie nawet więcej, bo około 8 mln. zginęło w Polsce w czasie II WŚ Polaków niż Żydów (11 mln Polaków - 3 mln polskich Żydów). Dane te są oczywiście przybliżone oraz obarczone błędem i oparte na przedwojennych i powojennych spisach ludności. Istnieją też źródła mówiące, że z rąk niemieckich nazistów i sowieckich komunistów zginęło około 22 mln. Polaków. I jak się to ma do szacowanej i powielanej cały czas zagłady 6 mln. Żydów?

Współsprawstwo Polaków w zagładzie Żydów jest kolejnym wielkim kłamstwem, o którym musimy mówić i je prostować. Jest to obraza naszego narodu i takie stwierdzenia winny być przedmiotem not dyplomatycznych polskiego rządu.

Owszem. Jak w każdym narodzie, również w Polsce okresu wojennego zdarzały się przypadki haniebnego zachowania Polaków. W obszarze prześladowania i ludobójstwa dokonywanego na Żydach tacy Polacy nazywani byli "szmalcownikami". Żądali oni np. okupu na ukrywających się Żydach lub szantażowali pomagających im Polaków. Według niektórych historyków (G.S. Paulsson, J. Grabowski - za Wikipedia) gangi szmalcowników działały przede wszystkim w dużych miastach, gdzie Niemcy tworzyli getta dla Żydów oraz tam, gdzie znajdowały się niemieckie obozy koncentracyjne (obozy zagłady). Liczbę szmalcowników trudno oszacować, ale np. w Warszawie wspomniani historycy mówią o 3-4 tysiącach osób. Polskie Państwo Podziemne (m.in. AK) od marca 1943 roku uważało szmalcowników za zdrajców i skazywało ich na śmierć.

W przeciwieństwie jednak do wielu (chyba wszystkich) podbitych przez Niemców krajów w Polsce nigdy nie było rządowych, politycznych i  wojskowych niemieckich struktur kolaboranckich a tym bardziej oddziałów tworzących odrębne jednostki organizacyjne w strukturach armii III Rzeszy. Wyjątkiem była politycznie a nie wojskowo działająca przez trzy miesiące "Narodowa Organizacja Radykalna" i całkiem oderwany od rzeczywistości ruch "Goralenvolk" przypisujący polskim góralom niemieckie pochodzenie.

Polska jako jedyna w czasie II WŚ utworzyła podziemne państwo walczące z najeźdźcą niemieckim, nazistowskim i jako jedyna utworzyła struktury wojskowe oraz pomocowe dla wielu prześladowanych przez niemiecki nazizm, m.in. Polaków i Żydów. A ludność cywilna narażona na śmierć (tylko w Polsce) też pomagała Żydom, o czym świadczy największa liczba Polaków, którym nadano żydowski tytuł "Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata".

W Polsce jak w każdym podbitym kraju Niemcy utworzyli też tzw. "policję" (w Polsce tzw. "granatową"), do której byli przymusowo wcielani (u nas pod groźbą śmierci) m.in. przedwojenni policjanci polscy. Ale polskiej oddolnej i dobrowolnej formacji politycznej czy wojskowej kolaborującej z III Rzeszą i pomagającej armii niemieckiej nie było.

W innych podbitych przez Niemców krajach były jeszcze przed wojną i powstawały podczas niej takie wojskowe formacje jak  np.:
- "Ustasze - Chorwacki Ruch Rewolucyjny" i "Chorwacki Legion ochotniczy",
- ukraińskie - "14 Dywizja Waffen SS-Galizien" i Ukraińskie bataliony Schutzmannschaft" oraz "Legion Ukraiński", "OUN-UPA", "Dywizja Von Stumpfeld", "Oddział PuMa", "Ukraińska Armia Wyzwoleńcza", "Ukraińska Armia Narodowa", "Ukraińska Milicja Pomocnicza", "Natchigall", "Pułki Polcji SS",
- duńska (skandynawska) - "11 Ochotnicza Dywizja Grenadierów Pancernych Waffen SS - Nordland",
- czeska - "Ochotnicza Kompania Świętego Wacława",
- francuskie - "33 Dywizja Grenadierów Waffen SS - Charlemage" i "Falanga Afrykańska",
- słowackie - "Domobrana" i "Heimatshutz Slovakia",
- belgijskie -  "Ochotniczy Legion Flandryjski" i " 28 Ochotnicza Dywizja Grenadierów Pancernych Waffen SS - Wallonien",
- holenderskie - "Ochotniczy Legion Holenderski" i "23 Dywizja Grenadierów Pancernych Waffen SS  - Nederland",
- francuski - "Legion Ochotników do Walki przeciw Bolszewizmowi",
- jugosłowiańskie - "Dywizja Górska Waffen SS - Handschar" i "23 Dywizja Górska Wafefen SS - Kama,
- albańska - "21 Dywizja Górska Waffen SS - Skanderbeg" wspierana przez "Albańską Partię Faszystowską",
- słoweńska - "Gorejnjsko Domobranstvo",
- czarnogórska - "Samoobrona Ludowa",
- nadbałtycki (Litwa, Łotwa, Estonia) - "Legion Estoński" pod politycznym protektoratem policji dowodzonej przez P. Kubiliunasa i dodatkowo gen. O.  Dankersa wspierani przez "Front Litewskich aktywistów" i "Piorunokrzyżowców",
- różne formacje białoruskie - min.: "Dywizja Grenadierów SS",
- sowieckie -"Hilfswillige" ("Legiony Wschodnie", "Dywizja Grenadierów SS" i inne) i "Rosyjska Armia Wyzwoleńcza" wspierani przez "Partię Białoruskich Nacjonalistów" i "Narodowo-Socjalistyczną Partię Rosji B. Kamińskiego" oraz "RONĘ", "Dywizję Grenadierów SS", "Rosyjską Armię Narodową", " Wschodnioturecki Związek Bojowy"; "Kozacki Korpus kawalerii Waffen SS", "Kaukaski Związek Bojowy SS", "Ochotniczy Pułk Desna",
- bułgarskie i rumuńskie pułki "Waffen SS",
- grecka -"Unia Narodowo-Demokratyczna gen. N. Zervasa" wspierana m.in. przez "Organizację Polityczną Narodowych Socjalistów (OEDE),
- "Ochotniczy Legion Arabski",
- "Ochotniczy Legion Hinduski",
- brytyjski - Wolny Korpus",
... i wiele, wiele innych. 

Do całokształtu współpracy z nazistami niemieckimi należy bezwzględnie dodać kolaborację polityczno-ideologiczną  organizacji i rządów państw podbitych przez niemiecką III Rzeszą.  Niesławnymi w tym obszarze są m.in.:
- Unia Holenderska - "Narodowo-Socjalistyczny Ruch holenderski" i "SS Roosta van Tonningen" + "Nederlandse Landsturm", "Landdwacht Nederland",
- Protektorat Czech i Moraw - "Solidarność Narodowa", "Czeski Obóz Narodowo-Społeczny", "Narodowa Wspólnota Faszystowska", "Narodowo-Socjalistyczna Partia Czeskich Robotników i Chłopów", "Czeska Liga przeciw Bolszewizmowi",
- Norwegia - "Rada Państwowa"
- Francja - "Rządy Vichy" oraz "Francuska Partia Ludowa" i "Bretońska Partia Ludowa",
- Włochy - "Włoska Republika Socjalna" Benito Mussoliniego" - sojuszniczka (mierna i przegrana) nazistowskich Niemiec,  
- Węgry - "Rząd Narodowy Ferenca Szalasiego",
- Bułgaria i Rumunia - "Rząd Jedności" i "Rumuński Rząd Narodowy", "Narodowy Ruch Socjalny" i "Porozumienie Bułgarsko - Niemieckie",
- Grecja - "Rząd Narodowy pod komendą generała Dertilisa" wspierany przez "Organizację Narodowych Socjalistów" i "Organizację Narodowych Sił Grecji",
- Serbia - m.in.: "Serbski Korpus Ochotniczy", "Rosyjski Korpus Ochronny" składający się z "białych emigrantów" rosyjskich"
- Czarnogóra - "Rada Regencyjna/Rada Rządząca",
- Słowacja - "Rząd J. Tiso" wspierany przez "Gwardię Hinkowa" i "Słowacką Partię Ludową",
- Chorwacja - "Niezależne Państwo Chorwackie",
- Słowenia - "Rada Krajowa", "Legija Smrti" i " Slovenski Narodni Varnostni Zbor"
- Albania - "Rząd S. Werlati" wspierany przez "Albańską Partię Faszystowską",
- Rumunia - "Żelazna Gwardia", 
- Bułgaria - "Porozumienie Bułgarsko-Niemieckie" i "Narodowy Ruch Socjalny",
- Macedonia - "VMOR",
- Węgry - "Rząd Narodowy Ferenca Szalasiego" wspierany wcześniej przez "Strzałokrzyżowców",
- Dania - "Narodowo-Socjalistyczna Partia Robotnicza Danii" i "Korpus Schalburga",
- Belgia - "Flamandzki Związek Narodowy", "NiemieckoFlamandzkiZwiązek Pracy" i "Algemeene SS-Vlaanderen" i inne,
- Serbia - "Zbor" D. Ljoticia,
- Czarnogóra - "Unia Faszystów",
- Litwa, Łotwa i Estonia - kolaboranckie tzw. "Zarządy Krajowe", w tym np.: "Estoński Dyrektoriat Krajowy Hjalmarem Mae", litewskie policje polityczne:  "Sauguma" i "Szaulisi",
- obszar sowiecki i pośrednio obszar późniejszego ZSRR - m.in.: "Białoruska Narodowa Pomoc", "Białoruski Komitet Zaufania", "Białoruska Centralna Rada", "Ukraińska Policja Pomocnicza", "Wolny Korpus Samoobrony Białoruskiej".

Nie jestem historykiem, więc wymieniając powyższe wojskowo-polityczne obszary współpracy z niemieckimi nazistami w różnych krajach, korzystałem z informacji zawartych w Wikipedii oraz moich własnych źródeł książkowych. I mogłem też pominąć jeszcze wiele organizacji czy rządów wspierających III Rzeszę. Nie jestem też w stanie udowodnić (choć wiele na ten temat czytałem), że zarówno I, jak i druga II WŚ była wywołana przez międzynarodową sferę światowych lichwiarzy wspieranych przez podobny międzynarodowy przemysł korporacyjny i że te sfery nadają kierunek światowym zmianom politycznym w stronę budowy Jednego Rządu Światowego (NWO). 

Jednakowoż Polacy nigdy się nie poddali i nigdy nie było możliwe utworzenie pronazistowskiego rządu w Polsce. My jako Polacy byliśmy wyjątkowo negatywnie nastawieni do agresji niemieckiej i sowieckiej. I to jest fakt, z którego możemy być dumni: nigdy nie zhańbiliśmy się współpracą z marksistowskimi socjalistycznymi totalitaryzmami: komunizmem i nazizmem. 

Ponadto były też setki osób, które w różnych krajach - też w Polsce - współpracowały z III Rzeszą w formie np. agentów niemieckich wśród organizacji walczących z niemieckimi nazistami i też równymi im w antyludzkiej gehennie komunistami. Wielu takich nazistowsko-komunistycznych agentów było też w polskich formacjach podziemnych, np. w AK czy NSZ oraz WiN oraz po wojnie wśród Żołnierzy Wyklętych.

Ale proszę zważyć ciężar oporu wobec marksistowsko-komunistycznych, socjalistycznych i nazistowskich dyktatur: nazizmu i komunizmu. Polacy są jedynym krajem, który przeciw tym dyktaturom przeciwstawił się w sposób czynny, realny. I to w czasie II WŚ, jak i po niej.

I teraz ktokolwiek na świecie - zważywszy ile państw i narodowo-międzynarodowych organizacji służyło nazistom i komunistom - śmie nas pouczać? Nam powinni dziękować i darzyć nas szacunkiem, na jaki nie zasługuje żaden naród na świecie, bo niemal każdy naród (biernie i czynnie) zhańbił się współpracą z totalitaryzmami XX wieku lub oszukał swoich sojuszników, jak USA-Anglia-Francja Polskę w 1939 roku.  

Mam wobec tego normalne pytania.

Dlaczego Niemcy i niektóre środowiska żydowskie starają się zmienić historię XX wieku i uczynić z nas sprawców gehenny niemieckiej na narodach Europy i Żydach? Dlaczego oni tak nas nienawidzą?

Pośrednio odpowiedziałem na te pytania w moim tekście, który wskazałem a opublikowałem kilka dni temu, ale dla potrzeb tegoż artykułu wspomnę tylko, że tak naprawdę Niemcom się nie dziwię. Oni chcą uwolnić się z win za II WŚ, cynicznie próbują przerzucić tą odpowiedzialność na mitycznych nazistów lub inne narody, w tym Polaków. Dziwię się natomiast antypolskim wypowiedziom i postawom części Żydów, zarówno aszkenazyjskich, jak i sefardyjskich a takie rozróżnienie jest wbrew pozorom bardzo istotne.

Wcześniej wskazałem na różne organizacje oraz rządy współpracujące z niemieckimi nazistami. Celowo pominąłem pronazistowskie i współpracujące z Niemcami instytucje stworzone przez samych Żydów oraz "szmalcowniczą"  działalność pojedynczych przedstawicieli tego narodu. 

O tych ostatnich nie warto mówić, bowiem hieny ludzkie zdarzają się w każdym narodzie. Natomiast muszę wspomnieć o proniemieckich żydowskich organizacjach i ich przywódcach, bez których niemożliwy byłby Holocaust Żydów, Żydów przede wszystkim wschodnioeuropejskich - aszkenazyjskich (chazarskich/turańskich?).

Jedna z najsłynniejszych żydowskich myślicielek XX wieku Hannah Arendt w 1963 roku wystąpiła w książce "Eichmann w Jerozolimie" z dramatycznym oskarżeniem przeciw żydowskim, wojennym Judenratom. Twierdziła, że bez ich udziału w rejestracji Żydów, koncentracji ich w gettach, a potem aktywnej pomocy w skierowaniu do obozów zagłady zginęłoby dużo mniej Żydów, ponieważ Niemcy mieliby więcej kłopotów z ich spisaniem i wyszukiwaniem. W okupowanej Europie naziści zlecali funkcjonariuszom żydowskim sporządzenie imiennych wykazów wraz z informacjami o majątku. Zapewniali oni także pomoc żydowskiej policji w chwytaniu i ładowaniu Żydów do pociągów transportujących do obozów koncentracyjnych. W swojej książce H. Arendt napisała: "Dla Żydów rola, jaką przywódcy żydowscy odegrali w unicestwieniu własnego narodu, stanowi niewątpliwie najczarniejszy rozdział całej tej ponurej historii".

Omawiając gehennę ludobójstwa dokonanego przez Niemców w czasie II Wojny Światowej i skupiając się na pogromie narodu żydowskiego oraz na uczestnictwie jego części w  Holocauście własnego narodu (co wielu Żydów chcą wymazać te fakty z historii) musimy skupić się na trzech obszarach:

- udziale Żydów (niezależnie czy rodowitych, czy też pół lub ćwierć Żydów) w najwyższym aparacie/kierownictwie III Rzeszy,
- udziale Żydów (jw.) w armii niemieckiej okresu II WŚ,
- instytucjach żydowskich i ich przywódcach współpracujących w różnych formach i z różnymi intencjami z III Rzeszą, także ostatecznie w Holocauście własnego narodu.

Przedtem jednak warto wiedzieć, że od 1933 roku, czyli od objęcia przez A. Hitlera władzy w Niemczech aż do lata 1938 roku, czyli na rok przed wybuchu II WŚ z Niemiec wyemigrowało około 150 tysięcy etnicznych Żydów. Kierunkami tej emigracji były: UK (52 tys. osób), Francja (30 tys.), Polska (25 tys.), Belgia (12 tys.), Szwajcaria (10 tys.), kraje skandynawskie (5 tys.) [2]. Tej emigracji był przychylny i ją wspierał sam A. Hitler wraz ze swoimi najbliższymi współpracownikami i z reguły była to emigracja bardzo bogatych Żydów, których finansowo stać było na taką ucieczkę.

Ponadto - co też jest tematem tabu - A. Hitler w sierpniu 1933 roku porozumiał się z Żydami w sprawie ich emigracji do Palestyny (Brytyjskiego Mandatu Palestyny). Była to tzw. "umowa/ugoda Haavara (hebr: "umowa przewozu"), która podpisana została między Syjonistyczną Federacją Niemiec a III Rzeszą Hitlera. Umożliwiała ona wszystkim niemieckim Żydom, posiadającym świadectwo imigracyjne Agencji Żydowskiej, wjazd i osiedlenie w Ziemi Obiecanej, a także wywóz 1000 funtów szterlingów w walucie obcej oraz towarów na łączną sumę 20 tys. marek. Nie jest dokładnie znana liczba Żydów, którzy wyemigrowali na mocy tej umowy (podobno - według wiki - było to do roku 1939 około 2 mln Żydów - 1939,6 tys. osób) , ale warto w tym miejscu wspomnieć, że np. niemiecka linia promowa utworzyła bezpośrednie połączenie do Hajfy w Palestynie zapewniając "w pełni koszerne jedzenie na pokładzie, pod nadzorem hamburskiego rabinatu". Oczywiście znów nie muszę dodawać, iż tymi emigrantami byli przede wszystkim bardzo majętni Żydzi. [3,4,5, 5a].

Prawdopodobnie właśnie przedwojenna polityka A. Hitlera zezwalająca Żydom na emigrację była powodem haniebnego zachowania się Żydów amerykańskich (w większości sefardyjskich?), którzy ponoć nie uwierzyli w doniesienia J. Karskiego i W. Pileckiego o tym, że Niemcy prowadzą masową eksterminację wschodnioeuropejskich i przede wszystkim mało zamożnych i w większości aszkenazyjskich Żydów. Nawet tego nie chcieli sprawdzać i w żaden sposób nie pomogli swoim pobratymcom w Europie, co nie przeszkadzało też im i innym Żydom w stworzeniu po wojnie i trwającego do dzisiaj swoistego biznesu żydowskiego, co trafnie opisał żydowski pisarz N. Finkelstein w książce pt. "Przedsiębiorstwo Holocaust".

Dodatkowo warto sobie przyswoić (także w kontekście funkcjonowania obozu Auschwitz- Birkenau), że "ostateczną kwestią żydowską" Niemcy zajęły się dopiero późną jesienią 1941 roku a zaczęli ludobójstwo Żydów od końca stycznia 1942 roku.Wcześniej ich ostatecznym celem byli Polacy oraz pozostali Słowianie, Cyganie, homoseksualiści, chorzy psychicznie, itd. a sam oświęcimski niemiecki obóz koncentracyjny pierwotnie został wybudowany przede wszystkim dla Polaków. A tych obozów było wiele, nie tylko ten, który jest najbardziej znany.

Wracając jednak do wspomnianych trzech obszarów udziału części Żydów w niemieckim ludobójstwie i skupiając się na Holocauście Żydów europejskich to pierwszym z nich jest udział Żydów w najwyższym kierownictwie III Rzeszy.

Bardzo zaskakujące jest właśnie to, że w najwyższych gremiach III Rzeszy - o czym pisze m.in. w swojej książce pt.: "Bevor Hitler Kame" - "(Bronder - Before Hitler Came - A Historical Study -English Translation - 1975)"  [6] historyk żydowskiego pochodzenia, Dietrich Bronder - było wielu Żydów. Trudno wprost uwierzyć, ale zalicza on (również w innych swoich pracach i nie tylko on) do ludzi pochodzenia żydowskiego (w różnej części określonej całości i różnym prawowitym zabarwieniu poprawności etnicznego żydowskiego pochodzenia: po matce, czy po ojcu) m.in.: Adolfa Hitlera (po ojcu i dziadku, choć wobec A. Hitlera wielu historyków obala jego żydowskiego pochodzenie), Rudolfa Hessa (po matce), Hermanna Goeringa, Gregora Strassera, Josefa Goebbelsa, Alfreda Rosenberga, Hansa Franka, Heinricha Himmlera (po matce i babce ze strony matki), Ullricha Friedricha Willy'ego Joachima von Ribbentropa, Reinharda Heydricha (po ojcu), Ericha von dem Bach-Zelewskiego (po matce), Adolfa Eichmanna (po matce) czy feldmarszałka Erharda Milcha. Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na A. Eichmanna, który był kreatorem i głównym nadzorcą - sic! - "rozwiązania kwestii żydowskiej" a wcześniej pozwolił (zmusił?) do emigracji żydowskich członków swojej rodziny.

Drugim obszarem jest uczestnictwo Niemców żydowskiego pochodzenia w armii niemieckiej, armii III Rzeszy. Jest to równie zadziwiające jak ich obecność w kierownictwie hitlerowskich Niemiec. Zadziwiające, ale i symptomatyczne, bo - wedle terminologii niemieckiej - wielu pełnych, pół i ćwierć Żydów liczonych nawet na 150 tys. osób służyło w nazistowskiej narodowo-socjalistycznej armii niemieckiej i większość z nich było członkami NSDAP (o czym pisze m.in. prof. Marek Jan Chodkiewicz oraz amerykański historyk Bryan Mark Rigg) [7,8].

"Ci ludzie czuli się Niemcami i uważali, że służba w wojsku własnej ojczyzny jest nie tylko obowiązkiem, ale także powodem do dumy. Chcieli walczyć z wrogami Niemiec, tak jak wszyscy inni obywatele - mówi amerykański historyk Bryan Mark Rigg. Większość Żydów służących w Wehrmachcie i innych formacjach nie wiedziała o Holokauście, zdarzały się jednak przypadki oficerów, jak feldmarszałek Erhard Milch - fanatyczny narodowy socjalista, który wiedział o eksterminacji Żydów i popierał ją (...) Używając terminologii niemieckiej: 60 tys. pół-Żydów, 90 tys. ćwierć-Żydów. Do tego od 5 do 10 tys. pełnych Żydów, czyli takich, których oboje rodziców było Żydami. Wśród nich było co najmniej 21 generałów, siedmiu admirałów i jeden feldmarszałek. Wielu spośród tych żołnierzy walczyło niezwykle dzielnie, wielu z nich poległo za Niemcy (...) Byli wśród nich tacy, którzy marzyli o wydostaniu się z frontu, byli też tacy, którzy chcieli bić się do ostatniej kropli krwi. Choćby oficer artylerii okrętowej Paul Ascher, który dostał się do niewoli po zatopieniu okrętu "Admiral Graf Spee". Uciekł zza drutów, przedostał się do Niemiec i wrócił do Kriegsmarine, gdzie trafił na słynnego "Bismarcka". Inny przykład - płk Ernst Bloch. Został wyrzucony z wojska za żydowskie pochodzenie, ale pod koniec wojny zaciągnął się do Volkssturmu i bił się z bolszewikami w 1945 r. pod Berlinem. Również wielu innych żydowskich żołnierzy po usunięciu z szeregów armii robiło wszystko, aby dostać się do niej z powrotem. Jeden z nich starał się o to rok. Wreszcie dostał zgodę… w czerwcu 1941 r. Poległ w pierwszych dniach operacji "Barbarossa" [8].

Trzecim zaś i chyba najbardziej porażającym obszarem uczestnictwa części Żydów w holocauście własnego narodu są organizacje (i liderzy) żydowskie współpracujące z Niemcami.

Najważniejszą z tych organizacji był niewątpliwie Judenrat, czyli Żydowska Rada Starszych. Była to organizacyjna forma sprawowania władzy przez przywódców żydowskich nad skupiskami żydowskimi (przede wszystkim w gettach) wprowadzona przez nazistów niemieckich w 1939 roku.

Rozkaz do tworzenia Judenratów wydał szef RSHA (jednej z komórek SS - Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy) Reinhard Heydrich dnia 21 września 1939 r. Nakazywał on tworzenie "Rad Starszych", które miały składać się z osób wpływowych w miejscowej społeczności, co miało być gwarantem sprawnie wykonywanych poleceń oraz jednocześnie prowadzić do skompromitowania tych osób w oczach owej społeczności żydowskiej.

Dnia 18 listopada 1939 r. Hans Frank sprawujący władzę w Generalnym Gubernatorstwie wydał zarządzenie ustanawiające ustrój i funkcję rady. W miejscowościach mniejszych Judenrat składał się z 12 członków, zaś w miastach powyżej 10 tys. mieszkańców musiał on liczyć 24 lub więcej osób.
Zwierzchnictwo nad Judenratem, sprawowały niemieckie władze administracyjne i zasadnicze decyzje dotyczące życia w gettach podejmowali wyłącznie Niemcy, zaś kompetencje Judenratów ograniczały się do wykonywania poleceń okupanta i zadań administracyjnych (zaopatrzenie w żywność, ewidencja ludności, służba zdrowia, pochówki). Ponadto Judenraty zobowiązane były do dostarczania robotników, organizowania wysyłki ludzi do obozów pracy, zbierania i przekazywania kontrybucji. W późniejszym okresie były zmuszone do współpracy przy organizowaniu deportacji do obozów zagłady. W ramach wymuszonej współpracy z władzami niemieckimi, Judenraty w wielu wypadkach zbierały i przekazywały informacje o miejscach pobytu zdemobilizowanych żołnierzy i innych poszukiwanych przez Niemców członków inteligencji: nauczycieli, kadrę naukowa ośrodków uniwersyteckich, byłych policjantów i innych. Judenratom częściowo podlegały jednostki policyjne wewnątrz getta, pozbawione jednak prawa posiadania i używania broni; wykorzystywano je do rekwizycji, łapanek, eskortowania przesiedleńców oraz w akcjach deportacyjnych. Większość Judenratów starała się lawirować między żądaniami Niemców, a obroną Żydów, myśląc, że w ten sposób uda się uratować choćby część ludności. Niemcy wykorzystywali je jednak skrupulatnie do własnych celów. Wielu członkom Judenratów jak np. Chaimowi Rumkowskiemu zarzucano nadgorliwą kolaborację z nazistami. [na podstawie -9]
Inną żydowską organizacją kolaborującą z hitlerowskimi Niemcami była Żagiew, czyli Żydowska Gwardia Wolności – kolaboracyjna organizacja żydowska w getcie warszawskim, powołana pod koniec 1940 r. przez żydowski referat Gestapo z członków Grupy 13 do infiltrowania żydowskich i polskich organizacji podziemnych, w tym niosących pomoc Żydom.

Żagiew pozostawała w ścisłej konspiracji udając grupę przemytniczą, dzięki czemu mogła kontrolować kanały przerzutu żywności do getta. Według różnych opinii zajmowała się też szmalcownictwem, tropiąc i wydając Niemcom Żydów ukrywających się w tzw. aryjskiej części Warszawy. Agenci Żagwi, uznawani za najbardziej wartościowych, posiadali wydane przez Gestapo pozwolenie na broń. Od początku zwalczana przez Żydowską Organizację Bojową i Żydowski Związek Wojskowy. Rozbita na początku 1941 r., szybko została odtworzona. W czasie powstania w getcie większość członków Żagwi straciło życie. Według niektórych relacji ocalał jej przywódca, Abraham Gancwajch [na podstawie: 10].

Kolejną organizacją, chyba najbardziej szkodliwą była tzw. Grupa 13, trzynastka, czyli Urząd do Walki ze Spekulacją – kolaboracyjna formacja policjantów żydowskich z warszawskiego getta pod kierunkiem kolaboranta Abrahama Gancwajcha, mająca oficjalnie na celu zwalczanie przemytu oraz spekulacji, a faktycznie kontrolowanie działalności Judenratu oraz infiltrowanie podziemnych organizacji działających w getcie i poza nim

"Założona została w grudniu 1940 roku, swoją nieoficjalną nazwę nosiła od budynku na ulicy Leszno 13, gdzie kwaterowała. Liczyła 300–400 osób. Wykonywała wyłącznie polecenia Gestapo, będąc faktycznie niezależną od Judenratu. Posiadała własne uniformy oraz własne więzienie. Pod naciskiem szefa Judenratu, Adama Czerniakowa, wskutek małej użyteczności dla Niemców, w sierpniu 1941 roku włączona do policji gettowej. Sam Gancwajch oraz niektórzy jego współpracownicy działali także za zgodą Gestapo na stronie aryjskiej, udając bojowników żydowskiego ruchu oporu. Członkowie trzynastki byli likwidowani jako kolaboranci zarówno przez Żydowską Organizację Bojową, Żydowski Związek Wojskowy, jak i podziemie polskie. Wyroku na Gancwajcha jednak nie udało się wykonać, a on sam zaginął [na podstawie - 11].
Koniecznym wydaje się też wspomnienie o Jüdischer Ordnungsdienst (dosł. Żydowskiej Służbie Porządkowej, potocznie zwanej policją żydowską albo tzw. odmani). Byli oni w okresie II wojny światowej podległymi  częściowo Judenratom, kolaborującymi z nazistowskimi Niemcami, żydowskimi jednostkami policyjnymi wewnątrz gett, obozów pracy oraz obozów koncentracyjnych. Wykorzystywano je do rekwizycji, łapanek, eskortowania przesiedleńców oraz akcji deportacyjnych.

Od grudnia 1940 pierwszym nadkomisarzem Żydowskiej Służby Porządkowej (SP) getta warszawskiego był Żyd Józef Andrzej Szeryński, który przeszedł na chrześcijaństwo i zmienił nazwisko z Szenkman, Szynkman bądź Szeinkman. Szeryński był znany ze swojego antysemityzmu i jest podawany jako przykład "nienawidzącego siebie Żyda" (ang. Self-hating Jew). Według historyka Raula Hilberga w getcie warszawskim służbę pełniło ok. 2500 żydowskich policjantów (komisarzem był Józef Andrzej Szeryński, a przejściowo Jakub Lejkin), w getcie łódzkim było 1200 osób, a w getcie lwowskim - 500 policjantów z Ordnungsdienstu. Jednostki te, pozbawione prawa posiadania i używania broni palnej, uzbrojone jedynie w pałki, były umundurowane oraz oznaczone odpowiednimi opaskami. Anatol Chari w swoich wspomnieniach z okresu służby w tych oddziałach opisuje pracę przy eskortowaniu dostaw żywności, ochronie magazynów żywności, kontroli pracowników piekarni, a także patrole nakierowane na konfiskatę żywności u mieszkańców. Wskazuje również na udział żydowskich służb porządkowych w oszustwach przy obrocie deficytową w getcie żywnością, wymuszaniu usług seksualnych za żywność. Dramatyczny wydźwięk mają relacje z przygotowania transportów do obozów zagłady, obejmujących coraz to nowe grupy mieszkańców getta. Funkcjonariuszami byli zwykle młodzi ochotnicy, zajmujący się utrzymaniem porządku w getcie, choć uczestniczący także w patrolach po getcie prowadzonych przez niemieckich żołnierzy oraz wartach przy wejściach do dzielnicy żydowskiej. Szczególnie negatywnie wśród mieszkańców gett odbierano udział funkcjonariuszy w pacyfikacji dzielnicy oraz ich pomoc w organizacji wywozu ludzi do obozów zagłady. W większości dużych gett funkcjonariusze policji żydowskiej zostali wymordowani lub wysłani do obozów koncentracyjnych w momencie likwidacji dzielnicy żydowskiej [na podstawie 12].

Oczywiście nie mogły istnieć kolaboracyjne organizacje żydowskie bez ich przywódców.  Do nich należeli m.in. Adam Czerniaków, Mojżesz Merin, Abraham Gancwajch, Chaim Rumkowski i inni.

Adam Czerniaków (ur. 30 listopada 1880 w Warszawie, zm. 23 lipca 1942 tamże) – inżynier, działacz gospodarczy, oświatowy i społeczny, senator II Rzeczypospolitej, publicysta, autor wierszy okolicznościowych w języku polskim, podczas okupacji niemieckiej w Polsce prezes Judenratu w getcie warszawskim. Urodził się jako syn Arona (zm. 1927). Dyplom inżyniera chemii uzyskał na Politechnice Warszawskiej, drugi dyplom na Wydziale Przemysłowym Politechniki w Dreźnie. W 1909 był więziony przez władze carskie za działalność niepodległościową. Był współorganizatorem Centralnego Związku Rzemieślników Żydów, a także radnym Warszawy. Przez wiele lat był radcą Gminy Żydowskiej w Warszawie. Autor licznych prac naukowych, m.in. nagrodzonej na konkursie w 1919 książki Silniki wybuchowe, a także rozpraw o cukrownictwie, piekarnictwie i wielu innych prac z zakresu chemii przemysłowej i użytkowej. W maju 1930 zdobył mandat senatora z listy Bloku Mniejszości Narodowych w powtórzonych z powodu uznanego protestu wyborach w województwie wołyńskim, jednak z powodu rozwiązania Parlamentu 30 sierpnia 1930 nie został zaprzysiężony i nigdy nie zasiadł w Senacie. 23 września 1939 został mianowany przez prezydenta Warszawy Stefana Starzyńskiego komisarycznym prezesem Żydowskiej Gminy Wyznaniowej w Warszawie, pozostał nim także po zajęciu miasta przez Niemców. 4 października 1939 stanął na czele Judenratu w getcie warszawskim. Czerniaków współorganizował opór cywilny oraz opiekę społeczną, wspomagał tworzenie podziemnego archiwum getta, utrzymywał kontakty z działaczami konspiracji, przeciwstawiał się jednak dążeniom do zbrojnego wystąpienia. W gabinecie Czerniakowa w siedzibie Gminy Żydowskiej przez cały czas okupacji wisiał portret Józefa Piłsudskiego. Do 11 listopada 1940 Czerniaków mieszkał przy ulicy Wspólnej 58. W getcie zamieszkał wraz z żoną przy ulicy Elektoralnej 11, a od 13 grudnia 1941 (przyczyną kolejnej przeprowadzki było wyłączenie południowej strony Elektoralnej z getta) w Kamienicy pod Zegarem przy ulicy Chłodnej 20. W lipcu 1942, po rozpoczęciu Einsatz Reinhardt, odmówił żądaniu kierującego akcją zagłady w Warszawie SS-Sturmbannführera Hermanna Höfle podpisania obwieszczenia o przymusowym wysiedleniu Żydów, które oznaczało wywożenie ich do obozów zagłady. 23 lipca wieczorem, w dzień po rozpoczęciu przez Niemców masowych deportacji do obozu zagłady w Treblince, popełnił samobójstwo zażywając cyjanek potasu w swoim gabinecie znajdującym się na I piętrze gmachu Gminy Żydowskiej przy ul. Grzybowskiej 26/28. Następcą Czerniakowa został Marek Lichtenbaum [na podstawie - 13].








Kolejnym niechlubnym przywódcą kolaboracyjnych Żydów był Mojżesz (Mosze, Moniek) Merin (ur. 1905 w Sosnowcu, zm. ok. 1943 w Auschwitz-Birkenau) – przewodniczący Centrali Żydowskich Rad Starszych na Wschodnim Górnym Śląsku (Zentrale der Judischen Altestenrate in Oberschlesien) w czasie okupacji niemieckiej. Przed wojną cieszył się w Sosnowcu opinią politycznego lawiranta i hazardzisty. Według relacji świadków o wyborze na stanowisko przewodniczącego CŻRS zadecydowało jego zgłoszenie się na żądanie niemieckiego oficera, który nakazał wystąpienie spośród więźniów przetrzymywanych w piwnicach ratusza przedstawiciela społeczności żydowskiej. Stał się nie tylko przywódcą Judenratu w gettcie sosnowieckim, ale odpowiedzialny był za organizację zarządów wszystkich Judenratów w rejencji katowickiej, z wyjątkiem Bytomia, Zabrza i Gliwic oraz w rejencji opolskiej – Zawierciu i Blachowni. Od grudnia 1939 r., pełnił, z nominacji Hansa Dreiera, kierownika referatu do spraw żydowskich katowickiego gestapo, funkcję leitera (przełożonego nad wszystkimi Żydami zarządzanego obszaru). Merin był postacią dość kontrowersyjną, gdyż wyznawał zasadę, że tylko współpraca z Niemcami daje szansę przetrwania. Skupiał się na organizowaniu agitacji i sporządzał listy osób mających wyjechać na roboty do Niemiec. W początkowym okresie prezentowana przez niego koncepcja przetrwania Żydów Zagłębia dzięki pracy na rzecz okupanta i przez zachowanie bezwzględnego posłuszeństwa, przynosiła skutki i cieszyła się pewnym zaufaniem. Gdy prześladowania i deportacje do obozów zagłady nasiliły się – Żydzi coraz sceptyczniej podchodzili do polityki Merina. Według niektórych relacji na jego polecenie fabrykowano także listy od osób deportowanych do Auschwitz-Birkenau, w których miały one pisać o swoim bezpieczeństwie. Merin odrzucił także propozycję współpracy z ŻOB-em złożoną mu przez Mordechaja Anielewicza goszczącego w 1942 r. na Śląsku. Wezwany wraz ze swoimi współpracownikami 19 czerwca 1943 r., do siedziby Prezydium Policji w Sosnowcu, został aresztowany wraz z bratem Chaimem i zastępczynią, Fanny Czarną (Fani Czarny z d. Lubelski) (1911–ok. 1943), a następnie deportowany do obozu zagłady Auschwitz-Birkenau, gdzie został zamordowany. Był szwagrem Abrahama Gancwajcha, znanego kolaboranta, kierownika Urzędu do Walki ze Spekulacją w getcie warszawskim [na podstawie - 14].

Niewątpliwie jedną z najczarniejszych postaci żydowskich kolaborantów był Abraham Gancwajch (ur. w Częstochowie, zm. prawdopodobnie w 1943 w Warszawie) – nauczyciel, dziennikarz, działacz syjonistyczny w ramach Ha-Szomer Ha-Cair. Kolaborant pod okupacją niemiecką. Gancwajch uzyskał tradycyjną edukację żydowską, miał nawet dyplom rabina. Przed wojną był nauczycielem hebrajskiego i działaczem syjonistycznym. Zajmował się również dziennikarstwem, współpracując z prasą lokalną, m.in. jako korespondent z Belgii. W Wiedniu był współpracownikiem antyhitlerowskiego periodyku, w którym był specjalistą od spraw żydowskich. Wśród współpracowników pisma był jego przyjaciel, niejaki Ohlenbusch, będący szpiegiem niemieckim. Po zajęciu Austrii przez Niemcy w 1938 r. Gancwajch przyjechał do Łodzi, gdzie wydawał pismo Wolność prenumerowane przez wielu Żydów. Po zajęciu Łodzi przez Niemców wszyscy abonenci Wolności zostali zatrzymani jako antyhitlerowcy; Gancwajch nie został aresztowany, lecz Ohlenbusch zabrał go do Warszawy. Dzięki przyjaźni z Ohlenbuschem otrzymał rozmaite koncesje, m.in. na administrowanie ponad 100 budynkami, otrzymał też licencję na jedyne w getcie biuro afiszowe. Nie musiał nosić opaski z gwiazdą Dawida, w każdej chwili za zgodą Gestapo mógł z getta przejść na stronę aryjską; udawał tam członka żydowskiego ruchu oporu (był założycielem i przywódcą tzw. Grupy 13 oraz organizacji Żagiew). Jego osobistym przyjacielem był dr Schober z władz dystryktu. Wyrok na niego wydało podziemie żydowskie i polskie, jednak nie udało się go wykonać. Prawdopodobnie został zabity przez Niemców w 1943, ale jego los nie jest znany. Plotki o jego losach powojennych (miał rzekomo współpracować z NKWD albo wyemigrować do Izraela) nie zostały potwierdzone [na podstawie - 15].

Inną, bardzo kontrowersyjną postacią jest Chaim Mordechaj Rumkowski (ur. 27 lutego 1877 na Wołyniu, w miejscowości Ilin, powiat ostrogski, zm. pomiędzy 30 sierpnia a ok. 1 września 1944, zamordowany prawdopodobnie w komorze gazowej w obozie koncentracyjnym Auschwitz-Birkenau) – przemysłowiec, działacz syjonistyczny. Przełożony (Prezes) Starszeństwa Żydów w Lodsch (od kwietnia 1940 r. - Litzmannstadt) do likwidacji getta w końcu sierpnia 1944 roku. Jego działalność w tym okresie jest przedmiotem skrajnych ocen. Od jednoznacznego potępienia (oskarżenie o kolaborację z nazistami) po umiarkowanie pozytywne.

Podsumowując ten wątek tekstu można stwierdzić - co wskazałem w tekście - że istniało wiele kolaborujących z Niemcami II Wojny Światowej organizacji wojskowych i politycznych a także było wiele pojedynczych osób na usługach III Rzeszy, ale tylko wśród części społeczności żydowskiej możliwa była tak zorganizowana krucjata własnego narodu przeciw własnemu narodowi. Dlaczego było to możliwe? - to pytanie, na które nie znajduję odpowiedzi.

P.S.

Tylko tak dygresyjnie...

Należy pamiętać, że ludobójstwo niemieckie/nazistowskie wcale nie ustępowało a nawet było i tak mniejsze niż ludobójstwo komunistyczne. Marksista (jak A. Hitler), klasowy socjalista i komunista J. Stalin skazał na śmierć głodową w latach 1932-1933 przeszło 6 milionów Ukraińców, zabijał swoich klasowo "nieodpowiednich" i "wywrotowych" rodaków. Sowieci mordowali też ludobójczo Polaków w czasie wojny i po wojnie. I tylko znów symptomatyczne jest, że większość najważniejszych marksistów a później ludobójczych komunistów było akurat pochodzenia żydowskiego: Karol Marks (Karl Heinrich Marx - Hirschel  Marx), Władimir Iljicz Lenin (po matce żydówce - Blank), Lew Trocki (Lew Dawidowicz Bronstein ), Róża Luksemburg ( Rozalia Luxenburg - córka Eliasza Luxenburga i Liny z domu Loewenstein), Julij  Martow (Cederbaum), Fedor Iljicz Dan (Gurwicz), Maksim Maksimowicz Litwinow (Meir Henoch Mojszewicz Wallach-Finkelstein), Łazar Moisiejewicz Kaganowicz i wielu, wielu innych... Żydzi ówcześnie stanowili też decyzyjną większość kierownictwa komunistycznego aparatu przymusu - zarówno u siebie (ZSRS) jak i w krajach podbijanych (m.in. w Polsce, tzw.: żydo-komuna), stanowili też w nadmiernej mierze trzon oraganizacyjno-wykonawczy tegoż aparatu.





[1] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2017/01/zadajmy-reparacji-wojennych-oraz.html
[2] https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Holocaust
[3] http://wolna-polska.pl/reka-w-reke-z-hitlerem
[4] https://www.google.pl/amp/s/ussus.wordpress.com/2012/02/12/syjonizm-i-iii-rzesza-2/amp/?client=ms-android-samsung
[5] https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Historia_%C5%BByd%C3%B3w_w_Niemczech
[5a] https://ptto.wordpress.com/2013/06/21/zydzi-na-uslugach-hitlera-zydowscy-agenci-gestapo/
[6] http://translate.google.pl/translate?hl=pl&sl=en&tl=pl&u=http%3A%2F%2Fengforum.pravda.ru%2Findex.php%3F%2Ftopic%2F234509-before-hitler-came-by-dietrich-bronder-1964%2F
[7] http://hotnews.pl/artpolska-1229.html%29
[8] http://historia.wp.pl/title,Zydowscy-zolnierze-Hitlera,wid,16615636,wiadomosc.html?ticaid=11449e&_ticrsn=3
[9] http://pl.wikipedia.org/wiki/Judenrat
[10] http://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%BBagiew_%28organizacja%29
[11] http://pl.wikipedia.org/wiki/Grupa_13
[12] http://pl.wikipedia.org/wiki/J%C3%BCdischer_Ordnungsdienst
[13] http://pl.wikipedia.org/wiki/Adam_Czerniak%C3%B3w
[14] Mojżesz Merin
[15] http://pl.wikipedia.org/wiki/Abraham_Gancwajch

------------------------------------------------

Tekst z 05.02.2017 roku: "Kto pomagał Niemcom w ludobójstwie podczas II WŚ? Suplement"

Mój ostatni tekst pt.: "Kto pomagał Niemcom w ludobójstwie podczas II WŚ? Też Żydów..." [1] wzbudził duży i żywy odzew wśród czytelników, za co jestem wdzięczny, bo przecież każdy bloger nie pisze dla siebie, ale dla innych, oczekując zainteresowania i dyskusji. Dziękuję wszystkim czytelnikom i komentatorom i cieszę się, że większość opinii była pozytywna wobec całości artykułu.

Temat, który podjąłem jest bardzo trudny i należy w dużej mierze do pewnego tabu historii II Wojny Światowej i to zarówno w zakresie współpracy z Niemcami innych krajów i różnych organizacji wojskowych czy politycznych, jak również udziału Żydów w ludobójstwie własnego narodu.

Ze względu na uwarunkowania blogosfery starałem się napisać jak najbardziej czytelnie, faktograficznie i "treściwe" oraz - w miarę możliwości - skrótowo. Ale tekst i tak okazał się być dość długi i na pewno nie ująłem w nim (lub ująłem tylko powierzchownie) wielu ważnych faktów dotyczących ogólnie kolaboracji z Niemcami podczas II Wojny Światowej.

Dyskusje z czytelnikami mojego artykułu pokazały, że wymaga on pewnego uzupełnienia - suplementu - co niniejszym czynię wiedząc jednak, że i tak tematu nie wyczerpię, bo żeby tak się stało powinna powstać dość grupa książka historyczna a ja jak wspomniałem nie jestem historykiem jeno pasjonatem historii.

Wedle wielu komentatorów pominąłem haniebny udział w Holocauście własnego narodu żydowskich agentów Niemiec (w szczególności Gestapo), których historia określa tzw. "łapaczami" (niem.: Greiferin lub ang.: catcher). Były to pojedyncze osoby lub grupy osób zajmujących się wprost "wyłapywaniem" ukrywających się Żydów i denuncjowaniem ich władzom niemieckim. Efektem takich działań była najczęściej śmierć "wyłapanych" Żydów.  "Łapacze" żydowscy prowadzili podobną działalność jak polscy (i w innych podbitych przez Niemcy krajach) tzw. szmalcownicy, przy czym jest jednak pewna różnica między nimi: polscy (i w innych krajach) szmalcownicy chcieli przede wszystkim tylko zarobić, najczęściej bez zamiaru wydawania Żydów, natomiast "łapacze żydowscy" bezpośrednio i z różnych powodów (pieniądze, uratowanie własnego i najbliższych życia, nienawiść i inne) wydawali swoich rodaków Niemcom skazując ich na pewną śmierć. To zupełnie inna kategoria barbarzyństwa: chęć zysku kontra wydawanie swoich rodaków na śmierć.

"Łapacze żydowscy", działający najczęściej jako agenci Gestapo lub SD, byli postrachem Żydów ukrywających się przed Niemcami podczas II Wojny Światowej. Z reguły były to zorganizowane grupy -  siatki agentów. Do najbardziej znanych należy m.in berlińska grupa dowodzona przez "łapaczkę - Żydówkę" Stellę Kübler-Isaacksohn z domu Goldschlag. Wedle różnych szacunków zadenuncjowała od 600 do 3000 swoich rodaków. Po wojnie i odsiedzeniu 10 lat w sowieckim obozie zamieszkała w Berlinie Zachodnim, gdzie w 1994 roku popełniła samobójstwo... przynajmniej taka jest oficjalna wersja jej śmierci.

Poza Niemcami najwięcej "łapaczy" było w Polsce, przy czym - inaczej niż w Niemczech - zajmowali się oni - oprócz Żydów - wyłapywaniem Polaków z Polskiego Państwa Podziemnego. Szacuje się, że w Warszawie ich siatka agentów liczyła około 200 osób, które działały najczęściej na stronie "aryjskiej", czyli  poza gettem. Dowodzili nią m.in.:  Leon (Lejb) Skosowski ps. "Lonek", Abraham Gancwajch (o którym szerzej pisałem we "właściwym" tekście), Dawid Sternfeld, Kenigl i „kapitan” Lontski. W Krakowie około 30-osobowym zespołem żydowskich agentów kierowali Maurycy Diamant i Julian Appel. Osobna, sześcioosobowa komórka była dowodzona przez Aleksandra Förstera. Podobnym zespołem w białostockim getcie kierował Grysza Zełkowicz, a w lubelskim Szamaj Grajer. Nie jest znana dokładnie ogólna liczba "łapaczy" w czasie II WŚ, ale warto też wskazać (co również jest tematem tabu), że ich część po wojnie została agentami sowieckimi zwalczającymi m.in. polskich Żołnierzy Wyklętych [o "łapaczach" można przeczytać m.in. w 2].

Innym faktem, na który czytelnicy zwrócili mi uwagę było - ich zdaniem - zbyt powierzchowne omówienie 150-160 tysięcznej grupy Żydów (całkowitych, pół i ćwierć Żydów- wedle terminologii niemieckiej) służącej w armii niemieckiej, najczęściej w Wermachcie, ale też w gestapo.  Uważam jednak, że ten temat nie wymaga większej analizy a można o nim przeczytać więcej, m.in. w: 3.

Ogólnie zaś polecam też artykuły pod adresami: http://wolna-polska.pl/reka-w-reke-z-hitlerem, https://www.google.pl/amp/s/ussus.wordpress.com/2012/02/12/syjonizm-i-iii-rzesza-2/amp/?client=ms-android-samsung, http://wolna-polska.pl/wiadomosci/udzial-zydow-w-nazistowskim-aparacie-terroru-2013-09

Kolejnym obszarem, który został zauważony przez komentatorów, to używanie przeze mnie nieraz zwrotu "naziści" bez określenia, że dotyczy to Niemców. Rozumiem ten zarzut, zważywszy na prowadzoną przez Niemcy politykę historyczną mającą na celu zdjęcie odium odpowiedzialności niemieckiej za II WŚ zrzucając ją na jakichś "nazistów" a później "nazistów - Polaków". Pragnę jednak zwrócić uwagę, że "nazizm" jest tożsamy z III Rzeszą i tożsamy z Niemcami. Nazizm bowiem dotyczy tylko narodu niemieckiego i Niemiec oraz jest zupełnie czym innym niż faszyzm (np. włoski) czy nacjonalizm. To wytwór niemiecki i musimy sobie zdawać z tego sprawę i walczyć o przywrócenie pierwotnego znaczenia tych określeń.

W komentarzach spotkałem się też z pewną nawet pretensją, że do tematu podszedłem po "łacińsku" i bez uwzględnienia sposobu myślenia i zachowania Żydów wynikających z ich Talmudu. Jest w tym coś z prawdy. Faktycznie trudno zrozumieć postępowanie i rozumienie świata przez Żydów bez znajomości ich kodeksu myślenia i postępowania zawartego w Talmudzie. Zresztą ja wielokrotnie mówiłem, że jestem antysyjonistą w rozumieniu rabiniczno-talmudycznego pojmowania świata, który daleko odbiega nawet od litery Tory (Pięcioksięgu Starego Testamentu). 

Jest mało wiarygodnych tłumaczeń Talmudu. Wielu przedwojennych księży katolickich znających język hebrajski i jidisz dokonywało częściowych tłumaczeń i wiele takich tekstów czytałem. Mówiąc szczerze byłem porażony tą lekturą, ale ona uzmysłowiła mi dlaczego część Żydów jest taka jaka jest i dlaczego tak a nie inaczej myśli i postępuje. Ogólny mój wniosek jest taki, iż Talmud jest kodeksem postępowania, wedle którego wszystko jest dopuszczalne, wszystko jest dobre, wtedy, gdy jest dobre dla Żyda i Żyd jest ponad wszystko, ponad wszystkich nie-Żydów, czyli gojów [polecam m.in. 4 i życzę ciekawej i szokującej lektury].

Do głębszego zrozumienia tej materii może przyczynić się na pewno lektura książek i wysłuchanie wykładów (są na YouTube) ks. prof. Waldemara Chrostowskiego, który stosunki judaistyczno-talmudyczno-chrześcijańskie zna chyba jak nikt inny dzisiaj w Polsce.

W korespondencji prywatnej zostałem też zapytany o to, co znaczy używanie przeze mnie określenia "Chazarowie" w odniesieniu do części Żydów, w tym najbardziej aszkenazyjskich. Swego czasu na swoim blogu przytoczyłem ciekawy artykuł Pana Zbyszka Koreywo na temat Chazarii i Chazarów [polecam: 5]. Ogólnie zaś tzw. Żydzi chazarscy są podobno potomkami Chazarów zamieszkujących w państwie pomiędzy Morzem Czarnym i Kaspijskim, które było około roku 1000 n.e. największym oraz najbogatszym a jednocześnie barbarzyńskim państwem we wschodniej Europie. Ich wpływy sięgały daleko wzdłuż rzek Wołgi oraz Donu, innymi słowy, ściągali haracz nawet od tak daleko położonych ludów. Około zaś 730 roku n.e. chan Bulan zdecydował się na przyjęcie judaizmu jako religii państwowej i uznał Chazarów za tzw. 13 zaginione plemię hebrajskie i od tego czasu powinni za takowe uchodzić. Według historyków zajmujących się tym tematem (znów tematem tabu) większość tzw. Żydów aszkenazyjskich (dziś zdecydowanie przeważających w ogólnej liczbie ludzi uważanych za Żydów) to właśnie potomkowie Chazarów i nie mają nic wspólnego z narodem semickim jakimi są Żydzi sefardyjscy, potomkowie Judejczyków.

Wiele zainteresowania wzbudziła też wzmianka, że A. Hitler mógł być Żydem lub też pół-Żydem. Wielu historyków zajmowało się genealogią rodzinną A. Hitlera. Część nadal jest przekonana, że przywódca III Rzeszy mógł mieć przodków żydowskich, natomiast większość odrzuca tę hipotezę wskazując jednak, że A. Hitler to tak naprawdę Alois Schicklgruber [zobacz więcej: 6].

I to chyba byłoby wszystko jako suplement do omawianego mojego tekstu [1]. Pojawił się w dyskusji ponadto wątek NWO, masonów, iluminatów jako obszarów/organizacji mogących być inspiratorami II WŚ. Jest to jednak temat na odrębny tekst, choć ja osobiście uważam, że nie jest to żadna teoria spiskowa a z dużą dozą prawdopodobieństwa być może realny fakt, jako jedna z przyczyn tragedii XX wieku.

Na koniec też - w odniesieniu do polskich strat wojennych i ewentualnych odszkodować - ponownie odsyłam do tekstu pt.: "Żądajmy reparacji wojennych oraz milionów za zniesławianie Polski i Polaków".

[1] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2017/02/kto-pomaga-niemcom-w-ludobojstwie.html
[2] https://ptto.wordpress.com/2013/06/21/zydzi-na-uslugach-hitlera-zydowscy-agenci-gestapo/
[3] http://historia.wp.pl/title,Zydowscy-zolnierze-Hitlera,wid,16615636,wiadomosc.html?ticaid=11449e&_ticrsn=3 
[4] http://wolna-polska.pl/wp-content/uploads/2014/02/Talmud-zdemaskowany.pdf
[5] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2013/06/chazarowie-historyczni-przodkowie.html
[6] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2014/01/adolf-hitler-czy-adolf-schicklgruber.html 
[7] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2017/01/zadajmy-reparacji-wojennych-oraz.html

------------------------------------------------------------


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

[1] https://krzysztofjaw.blogspot.com/2017/02/kto-pomaga-niemcom-w-ludobojstwie.html
[2] https://krzysztofjaw.blogspot.com/2017/02/kto-pomaga-niemcom-w-ludobojstwie_5.html
[3]  https://wpolityce.pl/polityka/380466-czarnecki-ujawnia-kulisy-odwolania-go-z-funkcji-wiceszefa-pe-docieraly-do-mnie-glosy-ze-gdybym-sie-pokajal-zachowalbym-stanowisko 


poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Stalin i Hitler ponoszą taką samą odpowiedzialność za ekstermiancję Polaków do połowy 1941 roku

W swoim - opublikowanym kilka dni temu - poście [1] "witas1972" przypisuje mord katyński oczywiście Sowietom, ale wskazuje też na fakt, że mogła być to "zbrodnia założycielska" zaplanowana i może nawet wykonana wspólnie  przez Sowietów i Rosjan a przynajmniej dokonana przez NKWD w obecności   niemieckich gestapowców, przy czym jednym z powodów jej przeprowadzenia była chęć udowodnienia Hitlerowi przez Stalina jego sojuszniczej determinacji i lojalności wobec hitlerowskich Niemiec. Autor niejako twierdzi też, że ludobójstwo katyńskie mogło zostać dokonane "ze strachu i służalczego stosunku do Hitlera ze strony Stalina" a wynikać miało m.in. z ówczesnej sytuacji militarnej, która stawała się niekorzystna dla Sowietów (brak oczekiwanych przez J. Stalina istotnych operacji wojennych na zachodzie), i która implikowała J. Stalina do działań mających na celu zwiększenie do niego zaufania u A. Hitlera.

Autor podaje szereg faktów, które mają na celu uprawdopodobnienie stawianych przez siebie tez [2].

Wskazuje m.in na identyczność celów i skorelowanie czasowe decyzji (i ich wykonania) dotyczących mordu katyńskiego i niemieckiej "Akcji AB", potocznie zwanej "Nadzwyczajną Akcją Pacyfikacyjną (niem. Ausserordentliche Befriedungsaktion) [3,4]. "Witas1972" pisze ponadto: "Oprócz znanych szerzej wspólnych konferencji Gestapo i NKWD, m.in. w Krakowie i Zakopanem doszło do spotkania na szczycie prawych rąk obu wodzów: marszałka ZSRR Ł. Berii i Reichsführer-SS H. Himmlera w Puszczy Romnickiej (niedaleko Gołdapi) w lutym 1940 r. W kilka tygodni później rozpoczęły się egzekucje polskich oficerów - 3 kwietnia 1940 r. Czy mógł być to przypadek?". Przytacza też powszechnie znane fakty, iż na miejscu Katyńskiej Zbrodni odkryto: niemiecką broń (wygodniejszą przy takiej „stachanowskiej” liczbie do oddzielnego zabicia), niemiecki szpagat używany do krępowania ofiar oraz... tzw. niemiecki porządek przy ukrywaniu ciał, co nie było ówcześnie praktykowane przez Sowietów. Dodatkowo też przedstawia konstatacje zawarte w artykule pana Andrzeja Owsińskiego, który stwierdza, iż sam fakt precyzyjnego udokumentowania ludobójstwa katyńskiego jest czymś wyjątkowym, bowiem tego typu decyzje zwykle J. Stalin przekazywał Berii ustnie a to, co było napisane stanowiło zaś wyłącznie materiał wykonawczy. Ponadto A. Owsiński wskazuje, że w dotychczasowej praktyce bolszewickiej dokonywania masowych mordów nie było angażowane biuro polityczne WKP/b/, ograniczano się bowiem do podpisywania list proskrypcyjnych, lub ogólnych decyzji podpisywanych przez poszczególnych członków politbiura, sekretariatu, lub przedstawicieli miejscowych władz partyjnych. Według niego sprawa katyńska stanowi wyjątek i stawia pytanie: na czyj użytek i kto mógł być adresatem takiego dokumentu? W odpowiedzi wskazuje na Hitlera, któremu była potrzebna taka forma decyzji. Dalej kontynuuje, iż wszystko wskazuje na niebywały pośpiech, w jakim postępowano w tej sprawie, a brak jakiejkolwiek dyskusji czy nawet zapytań na posiedzeniu / w niekompletnym składzie/ politbiura 5 marca 1940 roku, nie mówiąc już o tym, że ze stanu dokumentacji wynika, że wszystko miało miejsce jednego dnia, świadczy o tym, że chodziło tylko o „pokazówkę”.

Ponadto "witas1972" przytacza relację historyka Selima Chazbijewicza, który twierdzi, iż.: "W lesie katyńskim był L. Kozłowski [5] w maju 1943 roku. Po rozmowach z miejscowymi chłopami twierdził później, że podczas mordowania polskich jeńców wojennych w kwietniu 1940 r. w willi należącej do NKWD, a znajdującej się niedaleko miejsca zbrodni, przebywali jacyś niemieccy oficerowie. Było to, według niego wynikiem porozumienia sowiecko - niemieckiego, to znaczy, że Niemcy wiedzieli od początku o zbrodni katyńskiej, która była wspólnie ukartowaną przez okupantów akcją".

W obszarze zaś sytuacji militarnej oraz "zwiększania zaufania i potwierdzenia zobowiązań sojuszniczych" Stalina wobec Hitlera autor postu pisze m.in.: "W dotychczasowych badaniach okoliczności popełnienia zbrodni katyńskiej pominięto bardzo istotny element ówczesnej sytuacji militarnej i politycznej. We wrześniu 1939 roku Stalin odniósł największy triumf polityczny w jego przekonaniu, zrealizował się jego plan wywołania krwawej wojny w Europie bez udziału Sowietów, które w końcowej fazie po wykrwawieniu Europy będą mogły bez trudu pójść na zachód tak daleko jak tylko się da choćby i do Hiszpanii. Stanowiło to kontynuację nieudanej wyprawy Lenina w 1920 roku i było przygotowane z wielkim nakładem sił i kosztów począwszy od Rapallo, przez umożliwienie Hitlerowi dojścia do władzy, oddania mu Hiszpanii, odrzucenia ofert stworzenia zjednoczonego frontu antyhitlerowskiego i ukoronowania tego dzieła paktem Ribbentrop – Mołotow (...) We wrześniu 1939 roku wszystko układało się po jego myśli, wojna wybuchła z udziałem Anglii i Francji, Polska padła i umożliwiło to dogodne przesunięcie sowieckich granic na zachód i tylko trzeba było czekać na powtórkę krwawej masakry na zachodnim froncie. W międzyczasie można będzie połknąć z niemiecką akceptacją Finlandię i kraje bałtyckie (...) Tymczasem czas niebezpiecznie zaczął się wlec, wojna z Finlandią skompromitowała czerwoną armię, upływało pół roku od rozpoczęcia wojny, a na zachodzie nic się nie działo, nagle pojawiło się niebezpieczeństwo, że tej wojny może nie być i w tej sytuacji przyjdzie mu stanąć samemu wobec możliwości niemieckiej inwazji (...) Stalin wiedział, że jego siłą jest jego „nieomylność” i dlatego postanowił pójść na pogłębienie przyjaźni z Hitlerem czyniąc wszystko, co możliwe ażeby zdobyć jego zaufanie. Obawiał się, że to zaufanie może być nadszarpnięte różnymi posunięciami, jak choćby zrezygnowanie z okupacji części ziem polskich według podpisanego przezeń planu podziału Polski, jako załącznika do paktu z 23 sierpnia, włączenia pozostałych na zasadzie „plebiscytu” do sowieckich republik Ukrainy i Białorusi, czego oczywiście traktat nie przewidywał, a co mogło być odczytane, jako chęć tworzenia dalszych takich „republik” z polską na czele, co zresztą stanowiłoby kontynuację planów z 1920 roku (...) Niezależnie, zatem od intensywnego zaopatrywania Niemiec w surowce należało poczynić jakieś gesty zapewniające Hitlera o najwyższej lojalności ze strony Stalina. Takim narzucającym się aktem byłoby dostarczenie dowodu na rezygnację z jakichkolwiek planów w stosunku do Polski, należało, zatem jak najrychlej wyprodukować dowód całkowitego spalenia mostów w stosunku do Polski. Ponadto należało wykazać się gorliwością w wypełnianiu wspólnego z Niemcami zobowiązania niszczenia polskich elit, w której to kwestii mógł uznać, że ma zaległości mimo licznych aresztowań, masowych wywózek, a nawet przypadków rozstrzeliwań Polaków. Ze wspólnych konferencji NKWD i Gestapo miał informacje o niemieckich postępach w tym przedmiocie, a szczególnie o masowych mordach dokonywanych na polskiej inteligencji. Żeby „wyrównać parytety” należało dokonać czegoś podobnego dając dowód najwyższego stopnia lojalności wobec Hitlera".  

Wszystko logicznie składa się w całkiem zgrabny ciąg wydarzeń przyczynowo-skutkowych ludobójstwa katyńskiego dokonanego na Polakach przez Sowiecką Rosję w 1940 roku.

Wydaje mi się jednak, iż prawda wygląda nieco inaczej.

Oczywiście należy historycznie zakładać, iż efektem paktu Ribbentrop-Mołotow była ścisła współpraca dwóch marksistowskich totalitaryzmów w niszczeniu polskości i elit państwa polskiego. Ale to ZSRR jako pierwszy tak naprawdę zaczął eksterminację Polaków, w tym inteligencji polskiej i to jeszcze przed wybuchem II Wojny Światowej, t.j. w latach 1937-1938 (a nawet od początku lat 30-tych). Hitler w tym czasie dopiero przygotowywał listy Polaków i sposoby ich eksterminacji... zapewne pilnie przyglądając się i ucząc w tym obszarze od J. Stalina.

11 sierpnia 1937 r. za zgodą J. Stalina ówczesny szef NKWD Nikołaj Jeżow podpisał rozkaz 00485, który zakładał masową eksterminację Polaków na terenie Związku Sowieckiego. Rozkaz ten obejmował ludobójstwo na podstawie kryterium etnicznego.

N. Jeżow ogłosił walkę z "faszystowsko-powstańczą, szpiegowską, dywersyjną, defetystyczną i terrorystyczną działalnością polskiego wywiadu" w ZSRS. Według jego rozkazu miano całkowicie zlikwidować "dywersyjno-powstańcze zaplecze Polskiej Organizacji Wojskowej" i "podstawowe ludzkie rezerwy wywiadu polskiego”. Owe "zaplecze„ i „podstawowe rezerwy” to byli wszyscy, którzy mieli wpisaną do paszportów narodowość polską. Według spisu powszechnego, w 1926 roku było takich osób w Związku Sowieckim 782 tysiące. W 1939 roku Polaków zostało już tylko 626 tysięcy.

"Według dokumentów NKWD skazano 139 835 osób, z tego zamordowano bezpośrednio 111 091 Polaków – obywateli ZSRR, a 28 744 skazano na pobyt w obozach koncentracyjnych struktury podległej GUŁAG. Wyroki były wykonywane natychmiast. Masowo deportowano Polaków zamieszkujących USRR i BSRR m.in. do Kazachstanu, na Syberię, w rejony Charkowa i Dniepropietrowska, łączna liczba deportowanych Polaków wyniosła ponad 100 tysięcy" [6].

Metody egzekucji Polaków były potworne. "Skazanych rozstrzeliwano strzałem w tył głowy, czasem zabijano na oślep, salwami, a nawet bez użycia broni palnej, przy pomocy kijów (...) Sowieccy oprawcy używali fartuchów, wiader, sznurów, szczotek, żeby chronić ubrania, mundury i miejsca kaźni przed lejącą się z przestrzelonych głów krwią" [7]. "Po wkroczeniu małe dzieci i kobiety zdolne do pracy separowano, a resztę, czyli mężczyzn i podrostków po prostu na miejscu rozstrzeliwano. Są też dokumenty, które pokazują, że nie było żadnych procedur sądowych, czyli osławionych trójek (komisje NKWD szybko i doraźnie rozpatrujące sprawy zatrzymywanych). Ludzi rozstrzeliwano, nikomu nic nie udowadniając” [8].

Masowe egzekucje Polaków za to, że są Polakami były częścią tzw. Wielkiego Terroru dokonywanego w tym czasie przez J. Stalina. Polacy jednak w czasie jego trwania byli 40 razy częściej rozstrzeliwani, niż inne narody na terenie Związku Sowieckiego. Dane NKWD mówią, że stanowili ok.14 proc wszystkich ofiar rozstrzelanych w latach 1937-1938. Na podstawie tylko jednego - wskazanego wcześniej - rozkazu: 00485 z 11 sierpnia 1937 roku, wydanego przez Jeżowa, zamordowanych zostało pięć razy więcej Polaków niż w całej operacji katyńskiej. Ogólnie Polacy w Związku Radzieckim ucierpieli w latach trzydziestych bardziej niż jakakolwiek inna europejska mniejszość narodowa.

Trudno więc dziś twierdzić, że ludobójstwa katyńskiego J. Stalin dokonał niejako tylko z potrzeby sojuszniczego wobec Niemców wykonywania zobowiązań a wprost przeciwnie: jego nienawiść do Polski i polskiej inteligencji (a szczególnie Wojska Polskiego) narastała od 1920 roku i wydawała swoje zgniłe owoce zarówno jeszcze przed wojną, jak i po wkroczeniu do Polski. Z kart historii wiemy ponadto, że to właśnie rewolucja bolszewicka ukształtowała wprost precyzyjne metody i sposoby likwidowania wrogów, za których uważała właśnie przede wszystkim klasy średnie i wyższe, w tym wszelaką burżuazyjną inteligencję, przy czym działania wobec ludności polskiej były nad wyraz negatywnie wyjątkowe. A. Hitler był zaś tylko późniejszym, pojętnym uczniem J. Stalina...

Odnośnie natomiast znajdowanych na miejscu zbrodni katyńskiej: nimieckiej broni i takowego pochodzenia szpagatu to przecież wiemy, że współpraca handlowa pomiędzy dwoma totalitaryzmami przebiegała wówczas wzorowo i nietrudno sobie wyobrazić, że Niemcy po prostu dostarczyły na żądanie Moskwy owe towary (nawet w ograniczonych ilościach i wiedząc do czego będą użyte). Nie jest to żaden argument na współsprawstwo Niemców w hekatombie polskich oficerów w Katyniu. Podobnie rzecz się ma z ewentualnym przebywaniem podczas ludobójstwa niemieckich oficerów w lesie katyńskim. Jest to oczywiście możliwe, ale również nie świadczy o tym, że ci oficerowie niemieccy dokonywali jakichś egzekucji. Ponadto nie ma żadnych świadków, żeby Niemcy przebywali w innych miejscach mordu, t.j. w Charkowie, Miednoje czy Pietichatkach, Bykowni, Kuropatach oraz innych miejscach zbrodni.

Nietrafiony jest także - wobec utworzenia przez A. Hitlera w październiku 1939 roku  Generalnego Gubernatorstwa - argument, iż J. Stalin chciał udowodnić A. Hitlerowi, iż nie planuje w żadnej formie (nawet republiki) istnienia namiastki państwa polskiego. Zresztą dodatkowo nie musiał tego udawadniać, ponieważ po prostu włączył zajęte, polskie ziemie do ZSRR. Hitler ponadto też nie mógł mieć żadnych wątpliwości, co do zamierzeń ZSRR wobec Polski i jej przyszłego istnienia - słowa W. Mołotowa: "jednakże wystarczające okazało się krótkie uderzenie w Polskę ze strony naprzód armii niemieckiej, a potem Armii Czerwonej, aby nic nie zostało z owego poczwarnego bękarta Traktatu Wersalskiego, który żył kosztem niepolskich narodowości" były chyba tego wystarczającym potwierdzeniem.

Tak naprawdę argumentem przemawiającym za jakimś wpływem niemieckim na zbrodnie katyńskie, jest fakt, iż rzeczywiście A. Hitler w pierwszej fazie II WŚ jako pierwszy rozpoczął eksterminację polskich elit w ramach "Akcji Ineligencja" (niem. Intelligenzaktion) zwanej także „Akcją Oczyszczenia Gruntu” lub "Akcją Bezpośrednią" a realizowanej  od września 1939 do kwietnia 1940 roku. W akcji tej - będącej częścią wielkiego Generalnego Planu Wschodniego - Niemcy zamordowali co najmniej 100 000 obywateli polskich, z tego grona 50 000 - 60 000 osób poddano bezpośredniej eksterminacji, podczas gdy resztę deportowano do obozów koncentracyjnych, gdzie przeżył tylko znikomy procent [3, 9] . "Największe rozmiary akcja eksterminacyjna przybrała na ziemiach wcielonych do Rzeszy. Na szeroką skalę mordowano tam wszystkich przedstawicieli „polskiej warstwy przywódczej”, z wyjątkiem osób, które z racji swoich umiejętności były – chociażby przejściowo – niezbędne dla prawidłowego funkcjonowania miejscowych struktur administracyjnych i gospodarczych (np. lekarze, inżynierowie, weterynarze, pracownicy komunalni itp.)" [3]. Najbardziej znanym morderstwem Niemców w ramach "Akcji Inteligencja" była zbrodnia w Lasach Piaśnickich gdzie zginęło od 12 tys. do 14 tys. Polaków. 

Niemniej wydaje się, że podjęcie przez J. Stalina decyzji o ludobójstwie katyńskim nie wynikało w żadnej mierze z jego strachu czy służalczości wobec Hitlera ani też z chęci udowodnienia mu wierności sojuszniczej a jedynie było następstwem jego (Stalina) przemyślanej strategii eksterminacji znienawidzonych Polaków... tym bardziej, że oprócz samej akcji katyńskiej J. Stalin zorganizował też zbiorowe deportacje ludności polskiej, które miały miejsce w latach 1939-1941 (tabela poniżej). Były one niemal bliźniaczą kontynuacją sowieckich deportacji obywateli polskich z lat 30-tych.

(kliknij dwukrotnie aby powiększyć lub naciśnij na tabeli prawy klawisz myszy i wybierz "Pokaż obrazek")

 Ogółem wtedy w głąb ZSRR deportowano (w czasie deportacji "właściwych" - w tabeli I-IV) według danych NKWD około 326 tys osób, z czego Polaków około 200 tys. W czasie deportacji zmarło około 19-20 tys. osób (ok. 12 tys. Polaków) a w pierwszym roku (do połowy 1941) przebywania na zesłaniu straciło życie ok. 16 tys. osób (ok. 10 tys. Polaków). Doliczając do tego jeszcze: osadzonych w więzieniach, skazanych i zesłanych do obozów pracy przymusowej, pozostałych jeńców wojennych czy młodzież wcieloną do Armii Czerwonej, "grupy budowlane" oraz pracowników przymusowych, to liczba deportowanych wyniosła około 480 tys. osób, z czego niemal 300 tys. stanowili Polacy. Natomiast "jak wielkie były straty osobowe na zesłaniu po tzw. amnestii, określić bardzo trudno. Znaczna śmiertelność miała miejsce w trakcie przemieszczeń na obszarze ZSRR od jesieni 1941 do lata 1942. Liczne były ofiary śmiertelne w wyniku chorób epidemicznych i głodu w rejonach koncentracji ludności polskiej w Uzbekistanie, Kazachstanie i Kirgizji. Ambasada polska szacowała, że tylko epidemia tyfusu w republikach środkowoazjatyckich od grudnia 1941 r. do czerwca 1942 r. pochłonęła 10 % spośród przebywających tam około 200 tys. obywateli polskich. Wiele przypadków śmierci z chorób, głodu, wycieńczenia pracą ponad siły notowano praktycznie we wszystkich rejonach, gdzie istniały skupiska ludności polskiej" [10].

Można też wyobrazić sobie sytuację, iż ludobójstwo katyńskie (tabela poniżej) oraz niemiecka "Akcja AB" zostały skoordynowane w czasie, ale zarówno Niemcy, jak i Sowieci dokonywali obydwu mordów oddzielnie i oddzielnie ponoszą za nie odpowiedzialność. 

(kliknij dwukrotnie aby powiększyć lub naciśnij na tabeli prawy klawisz myszy i wybierz "Pokaż obrazek")

Natomiast niemiecka "Akcja AB", potocznie nazywana "Nadzwyczajną Akcją Pacyfikacyjną (niem. Ausserordentliche Befriedungsaktion – AB) została przeprowadzona przez okupantów niemieckich na terytorium Generalnego Gubernatorstwa między majem a lipcem 1940. Miała charakter ludobójstwa i stanowiła kontynuację "Akcji Inteligencja. W ramach Akcji AB funkcjonariusze SS i policji niemieckiej zamordowali co najmniej 6500 Polaków – w tym ok. 3500 przedstawicieli polskich elit politycznych i intelektualnych oraz ok. 3000 przestępców kryminalnych. Najbardziej znaną zbrodnią popełnioną przez Niemców w ramach „Nadzwyczajnej Akcji Pacyfikacyjnej” były masowe egzekucje w Palmirach [3]. Ponadto kilkadziesiąt tysięcy Polaków zostało przewiezionych do obozów koncentracyjnych, z których przeżyło niewielu.

Reasumując. Zarówno J. Stalin, jak i A. Hitler są odpowiedzialni za eksterminację ludności polskiej, a w szczególności polskiej elity przywódczo-intelektualnej. Dokonali tego z premedytacją bo tego po prostu chcieli i nie można żadnego z nich usprawiedliwiać dokonaniami lub też żądaniami "tego drugiego" ani określoną sytuacją polityczno-militarną. Reprezentowali dwa marksistowskie, najokrutniejsze totalitaryzmy XX wieku: komunizm i nazizm oraz wspólnie i w porozumieniu postanowili na zawsze wymazać Polskę z mapy Europy. Aby tak się stało musieli - wedle nich - wymordować polskie elity, mogące w przyszłości stanowić zarzewie odrodzenia się polskiej państwowości. I - na nieszczęście dla naszej Ojczyzny - dokonali ludobójstwa tych elit.

P.S.
Tekst dotyczy tylko okresu przedwojennego i lat 1939-1941 II Wojny Światowej. Można go też jednak oceniać poprzez pryzmat eksterminacji Polaków przez NKWD dokonywanej od roku 1944...

Polecam ponadto także tekst: "Katyń a inne zbrodnie popełnione na Polakach przez NKWD" [11], z którym zapoznałem się niestety po publikacji mojego postu, a który wnosi wiele cennych i dodatkowych informacji na temat eksterminacji Polaków przez Sowietów oraz również krytycznie odnosi się do tekstu "witasa1972".  


[1] http://witas1972.salon24.pl/577347,glowna-przyczyna-i-najwieksza-tajemnica-zbrodni-katynskiej
[2] Stawiana przez autora teza nie jest bynajmniej odosobniona. Jest wielu historyków, którzy zakładają możliwość sowiecko-niemieckiej współpracy w zakresie nadzorowania oraz wspólnego dokonywania niszczenia i eksterminacji polskich elit intelektualnych i ogólnie Polaków, niemniej jak na razie brak na to wystarczających dowodów.
[3] http://pl.wikipedia.org/wiki/Akcja_AB
[4] Zebranie „Rady Obrony Generalnego Gubernatorstwa”, które nadało bezpośredni impuls do przeprowadzenia „Nadzwyczajnej Akcji Pacyfikacyjnej” odbyło się 2 marca 1940 – trzy dni przed posiedzeniem Biura Politycznego KC WKP(b), podczas którego podjęto decyzję o wymordowaniu polskich oficerów przetrzymywanych w obozach specjalnych w Kozielsku, Starobielsku i Ostaszkowie. Obu zbrodni również dokonano w stosunkowo niewielkim odstępie czasu. Ponadto według niektórych źródeł w okresie poprzedzającym Akcję AB oraz mord katyński (przełom pierwszego i drugiego kwartału 1940) nastąpiło wyraźne zacieśnienie współpracy na linii Gestapo-NKWD.
[5] Leon Tadeusz Kozłowski – polski archeolog i polityk, premier rządu II RP w latach 1934–1935. Był uczestnikiem jednej z delegacji jakie Niemcy organizowali po odkryciu grobów katyńskich. W skład tych delegacji wchodzili Polacy (żołnierze z oflagów, członkowie polskich organizacji dobroczynnych i PCK oraz dziennikarze prasy gadzinowej), jak również jeńcy wojenni brytyjscy i amerykańscy. W składzie jednej z nich znalazł się właśnie Leon Kozłowski i przebywał w Katyniu w maju 1943.
[6] http://pl.wikipedia.org/wiki/Operacja_polska_NKWD
[7] Tomasz Sommer, „Rozstrzelać Polaków – Ludobójstwo Polaków w Związku Sowieckim w latach 1937-1938. Dokumenty z centrali”.
[8]  Mikołaj Iwanow, „Pierwszy naród ukarany” 
[9] http://pl.wikipedia.org/wiki/Intelligenzaktion
[10] http://sciesielski.republika.pl/sov-dep/polacy/stratydep.html
[11] http://nanofiber.salon24.pl/577562,katyn-a-inne-zbrodnie-popelnione-na-polakach-przez-nkwd




Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com