Pokazywanie postów oznaczonych etykietą II WŚ. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą II WŚ. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 23 maja 2023

Żydzi rozczarowali Polaków w czasie II WŚ, po prostu zawiedli!

W TVN z okazji 80 rocznicy wybuchu Powstania w Getcie Warszawskim Żydówka Barbara Engling i była żona konfidenta komunistycznego M. Boniego w rozmowie z córką majora komunistycznej bezpieki Moniką Olejnik (potocznie: Stokrotką) raczyła wydobyć z siebie m.in. takie oto słowa: ""Żydzi się nieprawdopodobnie rozczarowali co do Polaków w czasie wojny. Żydzi wiedzieli, czego się spodziewać od Niemców, a relacja z Polakami była dużo bardziej złożona. Polacy mieli potencjał, żeby stać się sojusznikami Żydów i Żydzi mieli nadzieję, że będą się inaczej zachowywać i nie będzie tak powszechnego szmalcownictwa. To rozczarowanie wydaje mi się, że odgrywa rolę. Polacy po prostu zawiedli (...) Niektórzy (Polacy jak wybuchło powstanie - dop. kj) przychodzili się gapić po prostu, komentarze były najróżniejsze. Najczęstsze były komentarze: "Żydki się palą"" [1].

Ja na takie dictum odpowiedziałem tekstem pt.: "Śmierć Polaka w czasie II WŚ była metafizyczna a śmierć Żyda tylko biologiczna!" [2], gdzie tytuł był parafrazą wcześniejszych słów tejże Pani: "śmierć (...) dla Polaków to była po prostu kwestia biologiczna, naturalna – śmierć jak śmierć, a dla Żydów to była tragedia, to było dramatyczne doświadczenie, to była metafizyka, to było spotkanie z najwyższym, czy nie wiem, w jaki sposób oni przeżywali tą śmierć" [3].

Obecny tytuł tekstu też jest parafrazą słów B. Engling o rozczarowaniu Żydów Polakami. 

Nie mam zamiaru tutaj opisywać, że tak naprawdę Polacy są rozczarowani Żydami od momentu, kiedy Kazimierz Wielki przyjął ich w Polsce z otwartymi ramionami, podczas gdy ze wszystkich krajów europejskich byli wyganiani jako niechciani "goście". Tylko w Europie i Rosji Żydzi byli wypędzani 47 razy w ciągu ostatniego tysiąclecia i symptomatyczne jest, że nie ma wśród nich Polaków. Czy są nam za to wdzięczni? Niestety nie a ich do dziś wrogość do Polski jest zatrważająca. 

Profesor Jesse H. Holmes w „The American Hebrew”, wyraził taką opinię: „To może nie być przypadkiem, że antagonizm antyżydowski znajduje się prawie wszędzie tam, gdzie współistnieją Żydzi i nie-Żydzi (w terminologii żydowskiej - Goje bez duszy - dopisek: kj). Skoro Żydzi są wspólnym elementem układanki, wydaje się prawdopodobnym, że przyczyna tkwi w nich samych, a nie w tak różnych grupach odczuwających ten antagonizm” [4].

O przyczynach takiej akurat nienawiści Żydów do Polaków pisałem wielokrotnie, m.in. w swoim cyklu: "Nie da się zrozumieć dużej części Żydów bez znajomości ich Talmudu" [5].

Natomiast odnośnie II Wojny Światowej to trzeba wiedzieć, że od września 1939 roku do 22 czerwca 1941 (napaść Niemiec na ZSRR) a tak naprawdę do końca roku 1941 (zanim Niemcy rozpoczęły żydowski Holocaust) to Żydzi uważali zarówno Niemców jak i Sowietów za przyjaciół, którzy mieli im dać wymarzoną dla nich autonomię żydowską na terenie Polski i częściowo Rosji, Białorusi oraz Ukrainy.

Nazywali ten pomysł od 1914 roku projektem Judoepolonii. Projekt takiego państwa buforowego (Pufferstaat) zgłosił władzom niemieckim powstały we wrześniu 1914 r. w Berlinie Niemiecki Komitet Wyzwolenia Żydów Rosyjskich (Deutsches Komitee zur Befreiung der Russischen Juden, zwany często Komitee zur Befreiung der Ostjuden). W skład tego państwa, leżącego między Bałtykiem a Morzem Czarnym, weszłoby około 6 milionów Żydów z ziem polskich i Rosji, którzy obok 1,8 miliona Niemców byliby najbardziej uprzywilejowaną warstwą ludności. Oprócz tego w Judeopolonii byłoby około 8 milionów Polaków, 5-6 milionów Ukraińców, 4 miliony Białorusinów oraz około 3,5 miliona Litwinów i Łotyszów -również pozbawionych własnej państwowości. Pierwotna forma tego projektu została przekreślona Aktem Listopadowym (5 XI 1916) powołującym Królestwo Polskie pod patronatem cesarzy Niemiec i Austro-Węgier. Jednak aż do czasu zakończenia wojny polsko-bolszewickiej (18 X 1920) trwały próby jego realizacji w odmiennych formach [6] 

Żydowskie Getta w pierwszych latach II WŚ tak naprawdę przez Żydów były traktowane jako namiastka tej Judeopolnii (autonomii żydowskiej) i zresztą to oni za własne pieniądze je budowali. Wtedy nawet Polacy zakładali na ramiona gwiazdę Dawida, żeby uniknąć śmierci z rąk Niemców czy Sowietów. 

I proszę mi wskazać choćby jednego Żyda, który wtedy uratował Polaka przed śmiercią! Nie ma takich Żydów! Było wprost przeciwnie: to Żydzi denuncjowali Polaków, przede wszystkim Sowietom, ale też Niemcom. Pamiętamy te żydowskie bramy powitalne dla Niemców i Sowietów jak wchodzili we wrześniu 1939 roku do Polski... Żaden Żyd wtedy nie uratował ani jednego Polaka!!!, a... "sprzedał na śmierć lub zesłanie" ich tysiące naszym sowiecko-niemieckim okupantom. 

Za takie zachowanie Polacy w ogóle od 1942 roku nie powinni pomagać Żydom. A jednak pomagali i to pod karą śmierci całych polskich rodzin!!! To jest dopiero ludzki i chrześcijański heroizm! 

Aby to zrozumieć warto wiedzieć jak Żydzi myślą i w końcu zrozumieć, że to jest całkowicie odmienna i rasistowska cywilizacja niż nasza łacińska, zbudowana na chrześcijaństwie.

Dla nas to człowiek jest na tym ludzkim padole - oprócz Boga - najważniejszy. Dla Żyda to tylko Żyd jest najważniejszy i musi robić wszystko, aby przetrwać w każdych warunkach, też wojennych. 

Nasza chrześcijańska wiara nakazuje nam miłosierdzie wobec innych ludzi, co też obliguje nas do pomagania potrzebującym a już oddawanie życia za innych jest traktowane jako nieraz zasługujący na świętość właśnie heroizm. Stąd tak wielu Żydów w czasie II WŚ zostało uratowanych przez Polaków, stąd najwięcej jest polskich drzewek w Ogrodzie Sprawiedliwych wśród Narodów Świata w Jad Waszem. Powtarzam, uratowanych, mimo tego, że za pomoc Żydom Niemcy skazywali na śmierć całe polskie rodziny. I takie prawo obowiązywało tylko Polaków!

Natomiast w cywilizacji żydowskiej nie występuje pojęcie oddania życia za innych a już za ratowanie życia chrześcijańskich Gojów w szczególności. Określony Żyd ma ratować tylko siebie nie myśląc o innych. Dlatego też jakbyśmy np. wybudowali polski Ogród Sprawiedliwych wśród Narodów Świata to raczej nie znaleźlibyśmy żadnego drzewka upamiętniającego Żyda pomagającego Polakom. 

Więc takie Barbary Engelkingi i inni szowinistyczni żydowscy kłamcy historyczni w stylu Tomasza Grossa powinni być na historycznym śmietniku a nie jeszcze dostawać polskie pieniądze na swoje trefne "badania naukowe". 

P.S.
Inspiracją do tekstu był post blogera Humpty Dumpty pt. "POLACY ROZCZAROWALI ŻYDÓW" - https://niepoprawni.pl/blog/humpty-dumpty/polacy-rozczarowali-zydow



Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 

© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. 
Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog

czwartek, 13 stycznia 2022

Inwestycje niemieckie i dlaczego my inwestujemy tam, gdzie być może nie powinniśmy?

Nie wiem czy Państwo wiedzą, że Niemcy mają specyficzną politykę inwestycyjną w Polsce. Oczywiście Warszawa jako stolica kraju jest zawsze przyciągająca, ale tak naprawdę dla Niemiec liczy się inwestowanie na terenach obecnej Polski, które przed II WŚ były ich terenami. 

Ogólnie na koniec roku 2020 wartość tzw. BIZ (Bezpośrednich Inwestycji Zagranicznych) wynosiła 
 938,6 mld zł. "Składały się na nie zobowiązania z tytułu akcji i innych form udziałów kapitałowych w kwocie 722,3 mld zł oraz z tytułu dłużnych instrumentów finansowych w wysokości 216,3 mld zł" [1]. Danych za rok 2021 jeszcze nie ma ma, ale prawdopodobnie będą one na poziomie roku 2020 roku, czyli około 8,6 mld USD [2]. 

"W strukturze geograficznej zagranicznych inwestorów w dalszym ciągu utrzymuje
się istotny udział inwestycji z krajów, w których są zarejestrowane podmioty specjalnego
przeznaczenia wykorzystywane do inwestycji w Polsce. Świadczą o tym stosunkowo wysokie stany zobowiązań wobec inwestorów z Niderlandów (207,0 mld zł) i Luksemburga
(123,1 mld zł). W czołówce inwestorów utrzymują się także kraje inwestujące bez pośredników takie jak Niemcy (162,6 mld zł) i Francja (79,2 mld zł)" [1].

Jak widzimy Niemcy nie są liderami inwestycji zagranicznych w Polsce i zajmują drugie miejsce zaraz po Niderlandach (Holandii), ale liczebnie jest to najwięcej takich firm w Polsce, bo około 5 tysięcy, czyli ponad dwukrotnie więcej niż firm z kapitałem pochodzenia niderlandzkiego [3] i właśnie te niemieckie firmy generują - spośród firm z dominującym kapitałem zagranicznym - największe przychody sięgające w 2018 roku kwoty 90,6 mld USD, czyli aż 19% przychodów ogółem osiąganych przez firmy zagraniczne (w 2018 roku: 467,9 mld USD) [4]. Można więc powiedzieć, że w przypadku Niemiec nawet mniejsze zainwestowane pieniądze przynoszą i tak największy przychód a tym samym i oczywiście dochód (a tym samym ostatecznie zysk netto), czyli około 19-22 mld zł, w zależności od źródła i sposobu liczenia [5]. 

Pierwszą z firm niemieckich, która zajmuje pod względem wartości aktywów trzecie miejsce wśród zagranicznych inwestorów znajduje się rodzinna firma Porsche-Piëch4, reprezentująca kapitał niemiecki. Należą do niej takie firmy jak Volkswagen Poznań, Volkswagen Group Polska, Volkswagen Motor Polska, Man Truck & Bus Polska, Porsche Inter Auto Polska, Sitech, Man Bus, Scania Polska. Na tej samej liście kolejnym koncernem niemieckim i zajmującym pod względem wartości aktywów 10 miejsce jest DEUTSCHE TELEKOM AG (T-Mobile Polska) a następny - na 14 miejscu - SCHWARZ BETEILIGUNGS-KG (Lidl) [4]. Na dalszych miejscach są takie spółki jak: Schwarz Beteiligungs-KG (m.in. Kaufland) czy rodzinny koncern Dr Oetker KG z siedzibą w Bielefeld w Nadrenii Północnej-Westfalii (ciasta, dodatki do ciast, proszki do pieczenia, pizze, browary, itd). 

Chciałbym jednak wskazać, że ja do oficjalnych danych o pochodzeniu kapitału inwestycyjnego zaangażowanego w Polsce podchodzę z dużą rezerwą. Owszem oficjalne informacje są cenne, ale tak się jakoś porobiło na świecie, że tak naprawdę jest tylko kilkanaście koncernów, które de facto są właścicielami 90% pozostałych a zależności właścicielskie są trudne do zbadania. 

"Konia z rzędem" temu, kto znajdzie konkretne, terytorialne powiązania właścicielskie np. poniższych koncernów i firm:


 Żeódło: https://www.pablik.pl/img/foto/zestawienie-topowe-marki-1.png

Według wielu fachowców światem nie zarządza nawet kilkanaście wielkich koncernów, ale tylko cztery, t,j,:

State Street Corporation - amerykańska korporacja finansowa z siedzibą w Bostonie, jeden z największych światowych dostawców usług finansowych dla inwestorów instytucjonalnych;

Vanguard Group - amerykańska spółka działająca w branży zarządzania inwestycjami, odpowiedzialna za aktywa rzędu 1,6 bln dolarów;

BlackRock - jeden ze światowych liderów w dziedzinie zarządzania aktywami. Pod swoją pieczą ma aktywa o łącznej wartości ponad jednego biliona dolarów;

FMR (Fidelity Investments) - jeden z największych funduszy powierniczych i jedna z największych grup finansowych świata.

Ale to już są informacje dla nas zupełnie abstrakcyjne, choć warto o nich wiedzieć. Natomiast w bieżącej działalności liczy się faktycznie kilkunastu gigantów i też trudno nieraz znaleźć ich konkretne miejsce siedziby. Większość to są firmy rodzinne, choćby np. wspomniany Dr Oetker KG. Czy zdajemy sobie sprawę, że ta firma oprócz produktów, z którymi jest kojarzona (też produkcja pizzy!) inwestuje też na rynku nieruchomości (hotele), rynku finansowym ( Bankhaus Lampe), rynku piwowarskim (marka Radeberger), rynku alkoholi (Henkell & Co. Sektkellerei KG , dziś Henkell & Freixenet a w Polsce np. dawny TPW Vinpol z Torunia), rynku chemicznym. Ma ogółem ponad 300 jednostkowych firm i nieraz naprawdę trudno powierzchownie znaleźć ostateczne powiązanie właścicielskie. 

I tak jest w przypadku wielu koncernów. Stąd mój lekki dystans do oficjalnych danych na temat terytorialnych źródeł pochodzenia inwestycji zagranicznych w Polsce. 

Nawiązując jednak do w/w danych finansowych to warto się nad nimi chwilę zatrzymać. 

Polska - jako jedyny kraj z UE - do niedawna zajmowała niechlubne 20 miejsce wśród światowych krajów uważanych jako najwięksi eksporterzy nielegalnego transferu pieniędzy. Nielegalnie za granicę naszego państwa trafiało w latach 2004-2013 ok. 90 mld zł rocznie, z czego około 30 mld zł rocznie transferowały nielegalnie firmy niemieckie. Global Financial Integrity w postaci dwóch ekonomistów: Deva Kara i Joseph’a Spanjers’a ustalił za „nielegalne” transfery finansowe z jednego kraju do drugiego dotyczące m.in. jednoczesnego unikania np. podatku dochodowego, VAT czy cła. "Według analizy przeprowadzonej przez ekonomistów, ponad 80 proc. oszustw stanowiły tzw. misinvoicing (oszustwa fakturowe), które były popełniane w wymianie handlowej (eksport-import). Na drugim miejscu znajdowała się metoda „hot money” (kapitał spekulacyjny)" [6]. 

Ostatnio się to chyba poprawiło, bowiem za rządów PiS radyklanie zwiększyła się reinwestycja zysków firm zagranicznych w Polsce z 41,2 mld zł w latach 2007-2009 aż do 114,1 mld zł w latach 2016-2018. 

Źródło: https://spidersweb.pl/bizblog/ile-zyskow-wyprowadzaja-z-polski-niemieckie-firmy/

Wg. raportu firmy doradczej Grant Thornton okazuje się ponadto, że teraz zagraniczne firmy zostawiają w Polsce 46 proc. wypracowanych tu zysków, a niemieckie aż 57 proc. [7].

Ale nie popadajmy w optymizm, bo chyba nikt logicznie myślący nie wierzy w to, że nielegalne transfery zysków zostały całkowicie zastopowane a ponadto reinwestycje też mają na celu długookresowe zwiększanie masy zysku, aby można było odprowadzać do "spółki matki" coraz większe kwoty. A samych metod nielegalnego wyprowadzania pieniędzy z firm zagranicznych do spółek macierzystych jest mnóstwo (wiem to z autopsji) i jeszcze nikt nie wymyślił jakiegoś na to definitywnego "panaceum". 

Wracając jednak do tytułu tekstu. 

Szczegółowe określenie wartości niemieckich inwestycji w konkretnych miejscach jest trudne do określenia. Można oczywiście pokusić się o wskazanie określonych województw i tu można dokładnie wskazać, że wyraźna jest regionalna specyfika lokalizacji kapitału niemieckiego w Polsce. 

"Znacznie częściej niż kapitał z innych krajów trafia on do zachodniej części kraju. Niemal połowa (46,3 proc.) kapitału niemieckiego jest zlokalizowana w województwach zachodnich (dolnośląskie, lubuskie, opolskie, wielkopolskie, zachodniopomorskie) i jest to udział ponad dwukrotnie wyższy niż w przypadku kapitału pochodzącego z pozostałych krajów (21,2 proc.). W województwach dolnośląskim, opolskim i wielkopolskim kapitał niemiecki stanowi ponad 1/3 kapitału zagranicznego ogółem" [8].

Powyższe dane są z roku 2017, ale na dzień dzisiejszy raczej nic się nie zmieniło. Zauważmy, że nawet województwo mazowieckie prawie się nie pojawia...

Czy zatem nie można postawić pytania: Co jest powodem takiej a nie innej struktury geograficznej niemieckich inwestycji w naszym kraju? 

Oczywiście można i już na nie odpowiedziałem w pierwszym akapicie niemniejszego tekstu: inwestują na terenach, które przed II WŚ po prostu należały do nich i liczą, że kiedyś do nich ponownie wrócą! 

I tak na to trzeba patrzeć zważywszy, że robią wszystko, żeby wzbudzić niemieckie resentymenty na tych ziemiach, chociażby poprzez wspieranie takich ruchów jak: Ruch Autonomii Śląska (RAŚ) czy Ruch Autonomii Mazur. Zresztą patrząc na Wrocław już możemy się czuć niemal jak w dawnych Niemczech. Podobnie jest jak znajdziemy się w Gdańsku, gdzie władze samorządowe już niemal oficjalnie w swoich działaniach odnoszą się do niemieckości tego miasta i najchętniej dokonałyby rozbicia dzielnicowego Polski. 

A ileż to niemieckich fundacji opanowało już niemal całe środowisko naukowe tych i nie tylko tych miast. One finansują tych ludzi nauki, którzy naprawdę są strasznie proniemieccy. Ale czy tylko naukowców? Chyba nie, zważywszy np. na postać D. Tuska, który został uhonorowany przez A. Merkel międzynarodową nagrodą Karola Wielkiego, z czego bardzo prężnie (bardzo!) działająca w Polsce Fundacja Konrada Adenauera wyraziła wielkie zadowolenie czy nagrodę im. Rathenaua za zasługi na rzecz polsko-niemieckiego pojednania.

A my obecnie niestety wiele bardzo dużych centralnych inwestycji lokujemy jednak na terenach, które przed II WŚ były niemieckie. 

Jaskrawym tego przykładem jest terminal LNG w Świnoujściu. 

O ile jeszcze możemy zrozumieć, że już obecny rząd nie miał innego wyjścia jak dokończenie tej inwestycji w tym miejscu (wcześniejsze ustalenia proniemieckich rządów PO-PSL) to już zupełnie niezrozumiałe jest lokowanie drugiego terminala LNG w okolicy Gdańska. Chodzi o tzw. pływający terminal LNG - FSRU (Floating Storage & Regasificatuin Unit), o którym się mówiło od dawna i podobno właśnie to Gdańsk jest najlepszym miejscem do nowego fizycznego punktu wejścia do krajowego systemu przesyłowego gazu. Specjaliści od dawna wskazywali bowiem, że dla poprawnej pracy systemu duże znaczenie ma budowa owego nowego punktu wejścia, oddalonego od tzw. Bramy Północnej, czyli terminala w Świnoujściu i Baltic Pipe. Według specjalistów gaz z obu tych źródeł (terminala w Świnoujściu i Baltic Pipe) będzie bowiem wchodził do systemu praktycznie w jednym miejscu, co dla bezpieczeństwa pracy nie do końca jest pożądane. Stąd wskazano lokalizację w Zatoce Gdańskiej, kilkaset kilometrów od tej Bramy [9].

No dobrze... ale czy nie można byłoby zlokalizować tej drugiej inwestycji w okolicach portu w Gdyni, która przed wojną była polska? 

Podobnie jest niestety z gazociągiem Baltic Pipe, który też do Polski ma wejść na terenie województwa zachodnio-pomorskiego (preferowany odcinek: Niechorze-Płoty na terenie gmin Rewal, Karnice, Trzebiatów, Gryfice i Płoty) a później rozbudowa nastąpi w województwach: zachodniopomorskim, lubuskim i wielkopolskim oraz częściowo w kujawsko-pomorskim, gdzie tłocznia istniejącego Węzła Gazu w Gustorzynie w gminie Brześć Kujawski połączona zostanie z terminalem FSRU w porcie w Gdańsku [10]. 

Na szczęście są i korzystne przykłady, chociażby inwestycje i fuzja PKN Orlen z Lotosem, budowa Centralnego Portu Komunikacyjnego pod Łodzią (konkurencja dla podobnego w Berlinie!) czy trasy Via Carpatia łączącej Kłajpedę na Litwie z Salonikami w Grecji i przechodzącej przez  Litwę, Polskę, Słowację, Węgry, Rumunię, Bułgarię i Grecję - stanowiąc szlak transportowy prowadzący wzdłuż granicy wschodniej UE, z Europy Środkowej do Azji, krzyżujący się z korytarzami prowadzącymi z Europy Zachodniej do Rosji i łączący się przez porty Morza Czarnego ze szlakiem TRACECA (Europa – Kaukaz – Azja). 

Chcę być dobrze zrozumiany. To nie jest tak, że neguję polskie spojrzenie na obecny geograficzno-polityczny podział świata i rozumiem, że tak należy traktować całe nasze obecne terytorium. My uznajemy go za constans, ale czy inni też tak uważają?  My uznajemy obecne granice Polski za niepodważalne i tak być powinno, mimo zaszłości historycznych, bo w przeciwnym razie może dojść do kolejnej wojny światowej. Tyle tylko, czy inni też tak uważają i czy nie powinniśmy być zawczasu przewidujący? 

Tym bardziej, że świat się dynamicznie zmienia. Jeszcze niedawno byliśmy pewni naszego strategicznego sojusznika, czyli USA a dziś to samo USA (mając w perspektywie konflikt z Chinami) ponownie oddaje nasz kraj pod władanie Niemiec i Rosji, a wszyscy znamy jakie to niesie konsekwencje dla naszego kraju i jakie to wzbudza resentymenty Niemiec wobec Polski. 

Oby więc się nie okazało, że kiedyś nasze, polskie inwestycje, zostaną przejęte przez naszych wrogów a pieniądze na nie zostaną na zawsze utracone...

P.S. 
Jest jeszcze jeden aspekt dotyczący największych koncernów niemieckich o długiej historii. To niestety współpraca z hitlerowskimi Niemcami w latach 30-tych i 40-tych XX wieku. Do dziś jeszcze w wielu tych firmach pracuje wielu potomków byłych członków np. Waffen-SS. Ale to już zupełnie inna historia...


[5] Według NBP najwyższe dochody w 2019 roku osiągnęli inwestorzy
z Niderlandów (22,1 mld zł), Niemiec (18,7 mld zł) i Luksemburga (12,2 mld zł), przy czym NBP liczy w tym przypadku dochody z zagranicznych inwestycji bezpośrednich a nie całościowe dochody np. z firm przejętych lub  będących w procesie przejmowania. Zresztą zawsze trzeba powoływać się na określone źródło informacji ponieważ nieraz zdarza się, że konkretne liczby różnią się wartościami. Zob: https://www.nbp.pl/publikacje/ib_raporty/raport_ib_2019.pdf




Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. Z góry dziękuję! Nr konta: 58249000050000400071464814. Paypal: paypal.me/kjahog

czwartek, 9 stycznia 2020

Pomagierzy Niemców w ludobójstwie II WŚ


Po raz kolejny musimy walczyć o naszą pamięć historyczną, walczyć po prostu o prawdę. Ta walka trwa nieustannie od niemal 100 lat a nabrała szczególnego wymiaru w okresie powojennym z intensyfikacją przypadającą na ostatnie lata.

Na arenie międzynarodowej próbuje się nas - Polaków przekształcić z ofiar na (współ) sprawców II WŚ i holokaustycznego ludobójstwa.

Od lat taki rewizjonizm historyczny prowadzą pewne wpływowe środowiska żydowskie a jako, że same nie mogły jak na razie powiedzieć pewnych rzeczy "wprost" to wykorzystały W. Putina, aby on w oficjalnym swoim stanowisku oskarżył nas o wywołaniem II WŚ, antysemickość i pośrednio nawet właśnie o ów Holocaust Żydów. Nie bez przyczyny są tak częste spotkania prezydenta Rosji W. Putina z premierem Izraela B. Netanjahu.

Najprawdopodobniej zresztą W. Putin równie ochoczo jak niektórzy Żydzi dąży do tego rewizjonizmu historycznego ze względu na chęć odrzucenia prawdy o ścisłej współpracy sowieckiej Rosji z nazistowskimi Niemcami. Ta współpraca trwała niemal przez całe lata trzydzieste XX wieku a jej kulminacją były pakty Ribbentrop-Mołotow zakończone wspólną napaścią Niemiec i Sowieckiej Rosji na Polskę we wrześniu 1939 roku i kolejnym rozbiorem Polski. I właśnie taka jest prawda: wojnę wywołały dwa totalitaryzmy - niemiecki, hitlerowski nazizm i sowiecki, stalinowski komunizm.

Te słowa W. Putin powiedział też w kontekście uroczystości z okazji wyzwolenia obozu w Auschwitz-Birkenau, które będą się odbywały całkiem niespodziewane w Jerozolimie i jak zawsze na terenie obozu w Oświęcimiu. Na te pierwsze obchody, organizowane przez prywatną fundację M. Kantora, zaproszono wielu przywódców państw, ale nie przewidziano wystąpienia naszego prezydenta. Będą zaś przemawiali prezydenci: Rosji, Niemiec, Francji, Izraela i chyba jeszcze przedstawiciele dwu lub trzech państw, w tym USA. Ilu ich w końcu będzie to nie wiemy. Według prezesa Yad Vashem (współorganizatora uroczystości) będzie to ponoć pięciu przywódców.

Polski prezydent zapowiedział, że wobec braku możliwości zabrania głosu zrezygnuje z przyjazdu na owe uroczystości, co uważam za bardzo dobrą decyzję A. Dudy. Bo cóż się możemy tam spodziewać? Jak zwykle potoku kłamstw na temat "udziału" Polaków w ludobójstwie dokonanym przez Niemców w czasie II Wojny Światowej a teraz też dodatkowo i zgodnie ze słowami W. Putina będzie obarczanie Polski nawet za sam wybuch tej wojny. Jeżeliby był tam nasz prezydent to "zakneblowany" musiałby opuścić to forum, więc po cóż ma tam jechać?

Współsprawstwo Polaków w zagładzie Żydów i wybuchu II WŚ jest wielkim kłamstwem historycznym, o którym musimy mówić i je prostować. Jest to obraza naszego narodu, naszej godności.

W tym kontekście pragnę przypomnieć co już kiedyś napisałem...

Owszem. Jak w każdym narodzie, również w Polsce okresu wojennego zdarzały się przypadki haniebnego zachowania Polaków. W obszarze prześladowania i ludobójstwa dokonywanego na Żydach tacy Polacy nazywani byli "szmalcownikami". Żądali oni np. okupu na ukrywających się Żydach lub szantażowali pomagających im Polaków. Według niektórych historyków (G.S. Paulsson, J. Grabowski - za Wikipedia) gangi szmalcowników działały przede wszystkim w dużych miastach, gdzie Niemcy tworzyli getta dla Żydów oraz tam, gdzie znajdowały się niemieckie obozy koncentracyjne (obozy zagłady). Liczbę szmalcowników trudno oszacować, ale np. w Warszawie wspomniani historycy mówią o 3-4 tysiącach osób. Polskie Państwo Podziemne (m.in. AK) od marca 1943 roku uważało szmalcowników za zdrajców i skazywało ich na śmierć.

W przeciwieństwie jednak do wielu (chyba wszystkich) podbitych przez Niemców krajów w Polsce nigdy nie było rządowych, politycznych i  wojskowych niemieckich struktur kolaboranckich a tym bardziej oddziałów tworzących odrębne jednostki organizacyjne w strukturach armii III Rzeszy. Wyjątkiem była politycznie a nie wojskowo działająca przez trzy miesiące "Narodowa Organizacja Radykalna" i całkiem oderwany od rzeczywistości ruch "Goralenvolk" przypisujący polskim góralom niemieckie pochodzenie.

Polska jako jedyna w czasie II WŚ utworzyła podziemne państwo walczące z najeźdźcą niemieckim, nazistowskim i jako jedyna utworzyła struktury wojskowe oraz pomocowe dla wielu prześladowanych przez niemiecki nazizm, m.in. Polaków i Żydów. A ludność cywilna narażona na śmierć (tylko w Polsce) też pomagała Żydom, o czym świadczy największa liczba Polaków, którym nadano żydowski tytuł "Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata".

W Polsce jak w każdym podbitym kraju Niemcy utworzyli też tzw. "policję" (w Polsce tzw. "granatową"), do której byli przymusowo wcielani (u nas pod groźbą śmierci) m.in. przedwojenni policjanci polscy. Ale polskiej oddolnej i dobrowolnej formacji politycznej czy wojskowej kolaborującej z III Rzeszą i pomagającej armii niemieckiej nie było.

W innych podbitych przez Niemców krajach były jeszcze przed wojną i powstawały podczas niej takie wojskowe formacje jak  np.:
- "Ustasze - Chorwacki Ruch Rewolucyjny" "Chorwacki Legion ochotniczy",
- ukraińskie - "14 Dywizja Waffen SS-Galizien" i Ukraińskie bataliony Schutzmannschaft" oraz "Legion Ukraiński", "OUN-UPA""Dywizja Von Stumpfeld""Oddział PuMa", "Ukraińska Armia Wyzwoleńcza", "Ukraińska Armia Narodowa", "Ukraińska Milicja Pomocnicza""Natchigall", "Pułki Polcji SS",
- duńska (skandynawska) - "11 Ochotnicza Dywizja Grenadierów Pancernych Waffen SS - Nordland",
- czeska - "Ochotnicza Kompania Świętego Wacława",
- francuskie - "33 Dywizja Grenadierów Waffen SS - Charlemage" i "Falanga Afrykańska",
- słowackie - "Domobrana" i "Heimatshutz Slovakia",
- belgijskie -  "Ochotniczy Legion Flandryjski" i " 28 Ochotnicza Dywizja Grenadierów Pancernych Waffen SS - Wallonien",
- holenderskie - "Ochotniczy Legion Holenderski" "23 Dywizja Grenadierów Pancernych Waffen SS  - Nederland",
- francuski - "Legion Ochotników do Walki przeciw Bolszewizmowi",
- jugosłowiańskie - "Dywizja Górska Waffen SS - Handschar" i "23 Dywizja Górska Wafefen SS - Kama,
- albańska - "21 Dywizja Górska Waffen SS - Skanderbeg" wspierana przez "Albańską Partię Faszystowską",
- słoweńska - "Gorejnjsko Domobranstvo",
- czarnogórska - "Samoobrona Ludowa",
- nadbałtycki (Litwa, Łotwa, Estonia) - "Legion Estoński" pod politycznym protektoratem policji dowodzonej przez P. Kubiliunasa i dodatkowo gen. O.  Dankersa wspierani przez "Front Litewskich aktywistów" i "Piorunokrzyżowców",
- różne formacje białoruskie - min.: "Dywizja Grenadierów SS",
- sowieckie -"Hilfswillige" ("Legiony Wschodnie", "Dywizja Grenadierów SS" i inne) i "Rosyjska Armia Wyzwoleńcza" wspierani przez "Partię Białoruskich Nacjonalistów" "Narodowo-Socjalistyczną Partię Rosji B. Kamińskiego" oraz "RONĘ""Dywizję Grenadierów SS""Rosyjską Armię Narodową", " Wschodnioturecki Związek Bojowy""Kozacki Korpus kawalerii Waffen SS", "Kaukaski Związek Bojowy SS", "Ochotniczy Pułk Desna",
- bułgarskie i rumuńskie pułki "Waffen SS",
- grecka -"Unia Narodowo-Demokratyczna gen. N. Zervasa" wspierana m.in. przez "Organizację Polityczną Narodowych Socjalistów (OEDE),
- "Ochotniczy Legion Arabski",
"Ochotniczy Legion Hinduski",
- brytyjski - Wolny Korpus",
... i wiele, wiele innych.

Do całokształtu współpracy z nazistami niemieckimi należy bezwzględnie dodać kolaborację polityczno-ideologiczną  organizacji i rządów państw podbitych przez niemiecką III Rzeszą.  Niesławnymi w tym obszarze są m.in.:
- Unia Holenderska - "Narodowo-Socjalistyczny Ruch holenderski" i "SS Roosta van Tonningen" + "Nederlandse Landsturm", "Landdwacht Nederland",
- Protektorat Czech i Moraw - "Solidarność Narodowa""Czeski Obóz Narodowo-Społeczny""Narodowa Wspólnota Faszystowska""Narodowo-Socjalistyczna Partia Czeskich Robotników i Chłopów""Czeska Liga przeciw Bolszewizmowi",
- Norwegia - "Rada Państwowa",
- Francja - "Rządy Vichy" oraz "Francuska Partia Ludowa" i "Bretońska Partia Ludowa",
- Włochy - "Włoska Republika Socjalna" Benito Mussoliniego" - sojuszniczka (mierna i przegrana) nazistowskich Niemiec,  
- Węgry - "Rząd Narodowy Ferenca Szalasiego",
- Bułgaria i Rumunia - "Rząd Jedności" i "Rumuński Rząd Narodowy""Narodowy Ruch Socjalny" i "Porozumienie Bułgarsko - Niemieckie",
- Grecja - "Rząd Narodowy pod komendą generała Dertilisa" wspierany przez "Organizację Narodowych Socjalistów" i "Organizację Narodowych Sił Grecji",
- Serbia - m.in.: "Serbski Korpus Ochotniczy""Rosyjski Korpus Ochronny" składający się z "białych emigrantów" rosyjskich"
- Czarnogóra - "Rada Regencyjna/Rada Rządząca",
- Słowacja - "Rząd J. Tiso" wspierany przez "Gwardię Hinkowa" i "Słowacką Partię Ludową",
- Chorwacja - "Niezależne Państwo Chorwackie",
- Słowenia - "Rada Krajowa""Legija Smrti" i " Slovenski Narodni Varnostni Zbor",
- Albania - "Rząd S. Werlati" wspierany przez "Albańską Partię Faszystowską",
- Rumunia - "Żelazna Gwardia", 
- Bułgaria - "Porozumienie Bułgarsko-Niemieckie" i "Narodowy Ruch Socjalny",
- Macedonia - "VMOR",
- Węgry - "Rząd Narodowy Ferenca Szalasiego" wspierany wcześniej przez "Strzałokrzyżowców",
- Dania - "Narodowo-Socjalistyczna Partia Robotnicza Danii" i "Korpus Schalburga",
- Belgia - "Flamandzki Związek Narodowy""NiemieckoFlamandzkiZwiązek Pracy" i "Algemeene SS-Vlaanderen" i inne,
- Serbia - "Zbor" D. Ljoticia,
- Czarnogóra - "Unia Faszystów",
- Litwa, Łotwa i Estonia - kolaboranckie tzw. "Zarządy Krajowe", w tym np.: "Estoński Dyrektoriat Krajowy Hjalmarem Mae", litewskie policje polityczne:  "Sauguma" i "Szaulisi",
- obszar sowiecki i pośrednio obszar późniejszego ZSRR - m.in.: "Białoruska Narodowa Pomoc""Białoruski Komitet Zaufania""Białoruska Centralna Rada""Ukraińska Policja Pomocnicza""Wolny Korpus Samoobrony Białoruskiej".

Nie jestem historykiem, więc wymieniając powyższe wojskowo-polityczne obszary współpracy z niemieckimi nazistami w różnych krajach, korzystałem z informacji zawartych w Wikipedii oraz moich własnych źródeł książkowych. I mogłem też pominąć jeszcze wiele organizacji czy rządów wspierających III Rzeszę.

Jednakowoż Polacy nigdy się nie poddali i nigdy nie było możliwe utworzenie pronazistowskiego rządu w Polsce. My jako Polacy byliśmy wyjątkowo negatywnie nastawieni do agresji niemieckiej i sowieckiej. I to jest fakt, z którego możemy być dumni: nigdy nie zhańbiliśmy się współpracą z marksistowskimi socjalistycznymi totalitaryzmami: komunizmem i nazizmem.

Ponadto były też setki osób, które w różnych krajach - też w Polsce - współpracowały z III Rzeszą w formie np. agentów niemieckich wśród organizacji walczących z niemieckimi nazistami i też równymi im w antyludzkiej gehennie komunistami. Wielu takich nazistowsko-komunistycznych agentów było też w polskich formacjach podziemnych, np. w AK czy NSZ oraz WiN oraz po wojnie wśród Żołnierzy Wyklętych.

Ale proszę zważyć ciężar oporu wobec marksistowsko-komunistycznych, socjalistycznych i nazistowskich dyktatur: nazizmu i komunizmu. Polacy są jedynym krajem, który przeciw tym dyktaturom przeciwstawił się w sposób czynny, realny. I to w czasie II WŚ, jak i po niej.

I teraz ktokolwiek na świecie - zważywszy ile państw i narodowo-międzynarodowych organizacji służyło nazistom i komunistom - śmie nas pouczać? Nam powinni dziękować i darzyć nas szacunkiem, na jaki nie zasługuje żaden naród na świecie, bo niemal każdy naród (biernie i czynnie) zhańbił się współpracą z totalitaryzmami XX wieku lub oszukał swoich sojuszników, jak USA-Anglia-Francja Polskę w 1939 roku.

Warto sobie też przyswoić, że również część samych Żydów przyczyniła się do Holocaustu własnego narodu i to na trzech poziomach:

- udziale Żydów (niezależnie czy rodowitych, czy też pół lub ćwierć Żydów) w najwyższym aparacie/kierownictwie III Rzeszy,
- udziale Żydów (jw.) w armii niemieckiej okresu II WŚ,
- instytucjach żydowskich i ich przywódcach współpracujących w różnych formach i z różnymi intencjami z III Rzeszą, także ostatecznie w Holocauście własnego narodu.

Przedtem jednak warto wiedzieć, że od 1933 roku, czyli od objęcia przez A. Hitlera władzy w Niemczech aż do lata 1938 roku, czyli na rok przed wybuchu II WŚ z Niemiec wyemigrowało około 150 tysięcy etnicznych Żydów. Kierunkami tej emigracji były: UK (52 tys. osób), Francja (30 tys.), Polska (25 tys.), Belgia (12 tys.), Szwajcaria (10 tys.), kraje skandynawskie (5 tys.). Tej emigracji był przychylny i ją wspierał sam A. Hitler wraz ze swoimi najbliższymi współpracownikami i z reguły była to emigracja bardzo bogatych Żydów, których finansowo stać było na taką ucieczkę.

Ponadto - co też jest tematem tabu - A. Hitler w sierpniu 1933 roku porozumiał się z Żydami w sprawie ich emigracji do Palestyny (Brytyjskiego Mandatu Palestyny). Była to tzw. "umowa/ugoda Haavara (hebr: "umowa przewozu"), która podpisana została między Syjonistyczną Federacją Niemiec a III Rzeszą Hitlera. Umożliwiała ona wszystkim niemieckim Żydom, posiadającym świadectwo imigracyjne Agencji Żydowskiej, wjazd i osiedlenie w Ziemi Obiecanej, a także wywóz 1000 funtów szterlingów w walucie obcej oraz towarów na łączną sumę 20 tys. marek. Nie jest dokładnie znana liczba Żydów, którzy wyemigrowali na mocy tej umowy (podobno - według wiki - było to do roku 1939 około 2 mln Żydów - 1939,6 tys. osób) , ale warto w tym miejscu wspomnieć, że np. niemiecka linia promowa utworzyła bezpośrednie połączenie do Hajfy w Palestynie zapewniając "w pełni koszerne jedzenie na pokładzie, pod nadzorem hamburskiego rabinatu". Oczywiście znów nie muszę dodawać, iż tymi emigrantami byli przede wszystkim bardzo majętni Żydzi.

Prawdopodobnie właśnie przedwojenna polityka A. Hitlera zezwalająca Żydom na emigrację była powodem haniebnego zachowania się Żydów amerykańskich (w większości sefardyjskich?), którzy ponoć nie uwierzyli w doniesienia J. Karskiego i W. Pileckiego o tym, że Niemcy prowadzą masową eksterminację wschodnioeuropejskich i przede wszystkim mało zamożnych i w większości aszkenazyjskich Żydów. Nawet tego nie chcieli sprawdzać i w żaden sposób nie pomogli swoim pobratymcom w Europie, co nie przeszkadzało też im i innym Żydom w stworzeniu po wojnie i trwającego do dzisiaj swoistego biznesu żydowskiego, co trafnie opisał żydowski pisarz N. Finkelstein w książce pt. "Przedsiębiorstwo Holocaust".

Dodatkowo warto sobie przyswoić (także w kontekście funkcjonowania obozu Auschwitz- Birkenau), że "ostateczną kwestią żydowską" Niemcy zajęły się dopiero późną jesienią 1941 roku a zaczęli ludobójstwo Żydów od końca stycznia 1942 roku.Wcześniej ich ostatecznym celem byli Polacy oraz pozostali Słowianie, Cyganie, homoseksualiści, chorzy psychicznie, itd. a sam oświęcimski niemiecki obóz koncentracyjny pierwotnie został wybudowany przede wszystkim dla Polaków. A tych obozów było wiele, nie tylko ten, który jest najbardziej znany.

Wracając jednak do wspomnianych trzech obszarów udziału części Żydów w niemieckim ludobójstwie i skupiając się na Holocauście Żydów europejskich to pierwszym z nich jest udział Żydów w najwyższym kierownictwie III Rzeszy.

Bardzo zaskakujące jest właśnie to, że w najwyższych gremiach III Rzeszy - o czym pisze m.in. w swojej książce pt.: "Bevor Hitler Kame" - "(Bronder - Before Hitler Came - A Historical Study -English Translation - 1975)"   historyk żydowskiego pochodzenia, Dietrich Bronder - było wielu Żydów. Trudno wprost uwierzyć, ale zalicza on (również w innych swoich pracach i nie tylko on) do ludzi pochodzenia żydowskiego (w różnej części określonej całości i różnym prawowitym zabarwieniu poprawności etnicznego żydowskiego pochodzenia: po matce, czy po ojcu) m.in.: Adolfa Hitlera (po ojcu i dziadku, choć wobec A. Hitlera wielu historyków obala jego żydowskiego pochodzenie), Rudolfa Hessa (po matce), Hermanna Goeringa, Gregora Strassera, Josefa Goebbelsa, Alfreda Rosenberga, Hansa Franka, Heinricha Himmlera (po matce i babce ze strony matki), Ullricha Friedricha Willy'ego Joachima von Ribbentropa, Reinharda Heydricha (po ojcu), Ericha von dem Bach-Zelewskiego (po matce), Adolfa Eichmanna (po matce) czy feldmarszałka Erharda Milcha. Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na A. Eichmanna, który był kreatorem i głównym nadzorcą - sic! - "rozwiązania kwestii żydowskiej" a wcześniej pozwolił (zmusił?) do emigracji żydowskich członków swojej rodziny.

Drugim obszarem jest uczestnictwo Niemców żydowskiego pochodzenia w armii niemieckiej, armii III Rzeszy. Jest to równie zadziwiające jak ich obecność w kierownictwie hitlerowskich Niemiec. Zadziwiające, ale i symptomatyczne, bo - wedle terminologii niemieckiej - wielu pełnych, pół i ćwierć Żydów liczonych nawet na 150 tys. osób służyło w nazistowskiej narodowo-socjalistycznej armii niemieckiej i większość z nich było członkami NSDAP (o czym pisze m.in. prof. Marek Jan Chodkiewicz oraz amerykański historyk Bryan Mark Rigg).

Trzecim zaś i chyba najbardziej porażającym obszarem uczestnictwa części Żydów w holocauście własnego narodu są organizacje (i liderzy) żydowskie współpracujące z Niemcami.

Najważniejszą z tych organizacji był niewątpliwie Judenrat, czyli Żydowska Rada Starszych. Była to organizacyjna forma sprawowania władzy przez przywódców żydowskich nad skupiskami żydowskimi (przede wszystkim w gettach) wprowadzona przez nazistów niemieckich w 1939 roku.

Inną żydowską organizacją kolaborującą z hitlerowskimi Niemcami była Żagiew, czyli Żydowska Gwardia Wolności – kolaboracyjna organizacja żydowska w getcie warszawskim, powołana pod koniec 1940 r. przez żydowski referat Gestapo z członków Grupy 13 do infiltrowania żydowskich i polskich organizacji podziemnych, w tym niosących pomoc Żydom.

Kolejną organizacją, chyba najbardziej szkodliwą była tzw. Grupa 13, trzynastka, czyli Urząd do Walki ze Spekulacją – kolaboracyjna formacja policjantów żydowskich z warszawskiego getta pod kierunkiem kolaboranta Abrahama Gancwajcha, mająca oficjalnie na celu zwalczanie przemytu oraz spekulacji, a faktycznie kontrolowanie działalności Judenratu oraz infiltrowanie podziemnych organizacji działających w getcie i poza nim

Koniecznym wydaje się też wspomnienie o Jüdischer Ordnungsdienst (dosł. Żydowskiej Służbie Porządkowej, potocznie zwanej policją żydowską albo tzw. odmani). Byli oni w okresie II wojny światowej podległymi  częściowo Judenratom, kolaborującymi z nazistowskimi Niemcami, żydowskimi jednostkami policyjnymi wewnątrz gett, obozów pracy oraz obozów koncentracyjnych. Wykorzystywano je do rekwizycji, łapanek, eskortowania przesiedleńców oraz akcji deportacyjnych.

Tylko tak dygresyjnie...

Należy pamiętać, że ludobójstwo niemieckie/nazistowskie wcale nie ustępowało a nawet było i tak mniejsze niż ludobójstwo komunistyczne. Marksista (jak A. Hitler), klasowy socjalista i komunista J. Stalin skazał na śmierć głodową w latach 1932-1933 przeszło 6 milionów Ukraińców, zabijał swoich klasowo "nieodpowiednich" i "wywrotowych" rodaków. Sowieci mordowali też ludobójczo Polaków w czasie wojny i po wojnie. I tylko znów symptomatyczne jest, że większość najważniejszych marksistów a później ludobójczych komunistów było akurat pochodzenia żydowskiego: Karol Marks (Karl Heinrich Marx - Hirschel  Marx), Władimir Iljicz Lenin (po matce żydówce - Blank), Lew Trocki (Lew Dawidowicz Bronstein ), Róża Luksemburg ( Rozalia Luxenburg - córka Eliasza Luxenburga i Liny z domu Loewenstein), Julij  Martow (Cederbaum), Fedor Iljicz Dan (Gurwicz), Maksim Maksimowicz Litwinow (Meir Henoch Mojszewicz Wallach-Finkelstein), Łazar Moisiejewicz Kaganowicz i wielu, wielu innych... Żydzi ówcześnie stanowili też decyzyjną większość kierownictwa komunistycznego aparatu przymusu - zarówno u siebie (ZSRS) jak i w krajach podbijanych (m.in. w Polsce, tzw.: żydo-komuna), stanowili też w nadmiernej mierze trzon oraganizacyjno-wykonawczy tegoż aparatu.


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com

poniedziałek, 30 grudnia 2019

O co chodzi W. Putinowi?

Władimir Putin raczył był bardzo ostro i poza jakimikolwiek konwenansami dyplomatycznymi nazwać nas współwinnymi rozpoczęcia II Wojny Światowej i określić nas antysemitami, którzy są współodpowiedzialni za żydowski Holocaust.

To oburzające i na wskroś bezczelne kłamstwo jest powrotem do retoryki stalinowskiej propagandy, i odzwierciedla tradycyjnie antypolskie nastawienie moskiewskich władz a W. Putina szczególnie.

Cóż takiego się stało, że akurat teraz tak ryzykowne i ahistoryczne stwierdzenia padły z ust przywódcy Moskwy?

Przyczyn jest kilka, ale można je najprościej podzielić na wewnętrzne i zewnętrzne, chociaż jedne i drugie nawzajem się przenikają, dlatego też wymieniem je bez tegoż podziału. Mało tego! Niektóre  przyczyny są nawzajem sprzeczne. Należą do nich:

1) Pogarszająca się sytuacja ekonomiczna Rosji, co powoduje, iż W. Putin jest zmuszony do przekierowania opinii publicznej na inny, bardzo wrażliwy dla Rosjan temat, czyli tzw. "wojny ojczyźnianej", która jest przez nich uważana za "świętą" a informacje o tym, iż J. Stalin sprzymierzył się z A. Hitlerem jest przez większość uważana za kłamliwą. W. Putin gra po prostu Rosjanami dla własnych celów, które skupiają się na podtrzymywaniu Rosjan o ich mocarstwowości,

2) Wewnętrzne przekonanie o sile militarnej Rosji, która podobno jest większa niż Stanów Zjednoczonych. Moskwa wydaje ogromne pieniądze na zbrojenia i krążą legendy o nowych rosyjskich rakietach, które swoimi parametrami przewyższają znacznie rakiety amerykańskie. Chodzi tu o najnowszą broń hipersoniczną "Avangard", która może przenosić ładunki jądrowe z taką szybkością, która nie pozwoli Amerykanom na skuteczną obronę,

3) Struktura narodowościowa oligarchów rosyjskich, którzy są w 20% najbogatszymi Żydami w Rosji z sekty Chabad Lubawicz  i W. Putin atakując Polskę chce też ich pozyskać dla wewnętrznej rozgrywki, ale także dla międzynarodowej, czyli jest to typowy "ukłon" dla wrogich Polsce środowisk żydowskich.

4) W powyższym kontekście warto też wspomnieć, że putinowski atak na Polskę odbywa się przed uroczystymi obchodami wyzwolenia Auschwitz-Birkenau w Jerozolimie, gdzie nie przewidziano wystąpienia naszego prezydenta a ma tam przemawiać i Putin i prezydent Niemiec czy prezydent Francji. Nietrudno się więc domyślić, że ten atak ma na celu zdyskredytowanie Polski na tej uroczystości i W. Putinowi chodziło o sprowokowanie Polaków do ostrej reakcji a tym samym odwołanie wizyty A. Dudy w Jerozolimie, co chyba się udało. Mam nieprzyjemne poczucie ścisłej antypolskiej współpracy Żydów z Putinem z domieszką antypolskości Niemców i kreowania przez nich nowej historii II WŚ.

5) Słabnąca pozycja prezydenta USA D. Trumpa, który ma duże problemy z impeachmentem, choć tak naprawdę W. Putinowi chodzi o pozyskanie przychylności Żydów amerykańskich, którzy na D. Trumpa mają duży wpływ. W tym kontekście należałoby też wspomnieć o ustawie 447 JUST, która przyszłościowo może spowodować konieczność zapłaty przez Polskę ogromnych  restytucji dla organizacji żydowskich,

6) Rosnąca pozycja Polski w regionie. Chodzi tu o wojska amerykańskie w Polsce ("szpic" wojsk natowskich) oraz o polskie zbrojenia, w tym w ramach tzw. "tarczy rakietowej",

7) Kończąca się umowa gazowa z Rosją, co spowoduje znaczny spadek dochodów Gazpromu,

8) Restrykcje amerykańskie wobec budowy Nord Stream 2. W tej sytuacji W. Putin postanowił zaatakować Polskę jako największego sojusznika USA w Europie i państwo, które najbardziej sprzeciwia się budowie tegoż gazociągu,

9) Chęć skonfliktowania państw należących do Unii Europejskiej. Od dawna wiadomo, że UE to niemiecka UE a z Niemcami Moskwa miała i ma bardzo dobre stosunki. Można nawet powiedzieć, że przyjacielskie. Tyle tylko, że Polska zaczęła wdrażać w życie ideę "Trójmorza", która to nie podoba się zarówno Niemcom, jak i Moskwie,

10) Odradzający się w Moskwie neoimperializm i chęć zdominowania USA, choćby w postaci zintensyfikowania współpracy w ramach krajów BRICS ( Brazylii, Rosji, Indii, Chin oraz od 2011 Republiki Południowej Afryki). Do tego dochodzi popieranie Rosji dla Iranu, który jest wrogiem numer jeden USA i bliska współpraca z Izraelem (częste spotkania prezydentów tych krajów).

11) Mimo wszystko chęć Rosji do ponownego resetu stosunków z USA a tym samym ponowne doprowadzenie do izolacji Polski.

Czy wymieniłem wszystkie przyczyny takiego a nie innego stanowiska W. Putina? Zapewne nie, ale nich ten post będzie przyczynkiem do dyskusji.



Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

wtorek, 26 listopada 2019

Czy niektórzy Żydzi zabili więcej Żydów i Polaków niż Niemców?

Jestem zbulwersowany, że polska prokuratura w Katowicach uznała, iż Jan T. Gross nie znieważył narodu polskiego wyrażając opinię, że Polacy będąc „słusznie dumni z oporu swojego społeczeństwa wobec nazistów”, „podczas wojny zabili więcej Żydów niż Niemców” i umorzyła postępowanie.

W związku z tym piszę i powtarzam swoje teksty na ten temat z emocjonalnym tytułem, będącym tylko pytaniem a nie autorytatywnym stwierdzeniem faktu jak u J.T. Grossa. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że tytuł jest absurdalny i prowokacyjny, ale czy tak samo absurdalne i prowokacyjne nie były słowa J.T. Grossa? Mówił i mówi całkowitą nieprawdę na temat Polaków, jest po prostu kłamcą historycznym, choć nawet nie jest historykiem. Jego książka o Jedwabnem jest jakąś fantasmagorią a jego wypowiedzi na temat stosunków żydowsko-polskich jest jakąś aberracją, która prowadzi go na manowce.

Dlatego też przedstawiam dwa moje felietony i ze względu na to post obecny jest dość długi, ale co ja jeszcze mogę wskazać? Przekazałem onegdaj prawdę.

Wiem, że nieraz w moich tekstach występują powtórzenia i odniesienia, które są tożsame z wcześniej przeze mnie napisanymi artykułami. Jest to naturalne, bowiem przez niemal 10 lat blogowania napisałem ponad 1300 tekstów i trudno - podczas pisania kolejnych - nie odnosić się choćby do własnej, wcześniejszej "twórczości".

Niemniej przepraszam potencjalnych czytelników, że ponownie publikując moje teksty na temat Żydów i ich relacji z Polakami i Polską takie powtórzenia się zdarzają... co jednak wydaje mi się - w stosunku do tego tematu - nawet korzystne.

Oba posty powstały w lutym 2017 roku (2 i 5) i nosiły tytuły: "Kto pomagał Niemcom w ludobójstwie podczas II WŚ? Też Żydów..." [1] oraz "Kto pomagał Niemcom w ludobójstwie podczas II WŚ? Suplement" [2].

-------------------------------------------

Tekst z 02.02.2017 roku: "Kto pomagał Niemcom w ludobójstwie podczas II WŚ? Też Żydów..."

(jak na uwarunkowania blogosfery tekst jest nieprzyzwoicie długi, ale nie podzieliłem go na części i każdy może go przeczytać od razu lub dzieląc go samodzielnie i czytając w odpowiednich dla siebie odstępach czasu) 

Niedawno zakończył się tydzień, w którym obchodziliśmy  po raz kolejny "Międzynarodowy Dzień Pamięci o Ofiarach Holokaustu".

Przy tej okazji w Niemczech, USA, Austrii, UK, Włoszech i prawdopodobnie jeszcze w wielu innych krajach wylał się potok kłamstw na temat "udziału" Polaków w ludobójstwie dokonanym przez Niemców w czasie II Wojny Światowej. Oprócz już standardowego zwrotu "polskie obozy zagłady/koncentracyjne" publikowanego w przeróżnych formach w mediach czy wyrażanego w wypowiedziach  polityków oraz tzw. autorytetów pojawiło się też oskarżenie Polaków o współudział oraz pomocnictwo w niemieckim procederze "ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej", czyli w Holocauście. Wcześniej też mieliśmy do czynienia nawet z użyciem zwrotu: "polskie SS".

Dość dużo na temat tego ogólnoświatowego oczerniania Polski i Polaków napisałem w swoim tekście: "Żądajmy reparacji wojennych oraz milionów za zniesławianie Polski i Polaków!" [1]. Próbowałem w nim znaleźć odpowiedź dlaczego zarówno niemieckie, ale też np. żydowskie środowiska z taką determinacją próbują napisać fałszywą historię II Wojny Światowej i ludobójstwa dokonanego przez Niemców. Nie wiem, czy mi się to udało, ale odsyłam do artykułu.

Natomiast nie mogę też przejść obojętnie nad oszczerstwami dotyczącymi domniemanej pomocy a nawet współsprawstwa Polaków w Holocauście Żydów. Liczebnie nawet więcej, bo około 8 mln. zginęło w Polsce w czasie II WŚ Polaków niż Żydów (11 mln Polaków - 3 mln polskich Żydów). Dane te są oczywiście przybliżone oraz obarczone błędem i oparte na przedwojennych i powojennych spisach ludności. Istnieją też źródła mówiące, że z rąk niemieckich nazistów i sowieckich komunistów zginęło około 22 mln. Polaków. I jak się to ma do szacowanej i powielanej cały czas zagłady 6 mln. Żydów?

Współsprawstwo Polaków w zagładzie Żydów jest kolejnym wielkim kłamstwem, o którym musimy mówić i je prostować. Jest to obraza naszego narodu i takie stwierdzenia winny być przedmiotem not dyplomatycznych polskiego rządu.

Owszem. Jak w każdym narodzie, również w Polsce okresu wojennego zdarzały się przypadki haniebnego zachowania Polaków. W obszarze prześladowania i ludobójstwa dokonywanego na Żydach tacy Polacy nazywani byli "szmalcownikami". Żądali oni np. okupu na ukrywających się Żydach lub szantażowali pomagających im Polaków. Według niektórych historyków (G.S. Paulsson, J. Grabowski - za Wikipedia) gangi szmalcowników działały przede wszystkim w dużych miastach, gdzie Niemcy tworzyli getta dla Żydów oraz tam, gdzie znajdowały się niemieckie obozy koncentracyjne (obozy zagłady). Liczbę szmalcowników trudno oszacować, ale np. w Warszawie wspomniani historycy mówią o 3-4 tysiącach osób. Polskie Państwo Podziemne (m.in. AK) od marca 1943 roku uważało szmalcowników za zdrajców i skazywało ich na śmierć.

W przeciwieństwie jednak do wielu (chyba wszystkich) podbitych przez Niemców krajów w Polsce nigdy nie było rządowych, politycznych i  wojskowych niemieckich struktur kolaboranckich a tym bardziej oddziałów tworzących odrębne jednostki organizacyjne w strukturach armii III Rzeszy. Wyjątkiem była politycznie a nie wojskowo działająca przez trzy miesiące "Narodowa Organizacja Radykalna" i całkiem oderwany od rzeczywistości ruch "Goralenvolk" przypisujący polskim góralom niemieckie pochodzenie.

Polska jako jedyna w czasie II WŚ utworzyła podziemne państwo walczące z najeźdźcą niemieckim, nazistowskim i jako jedyna utworzyła struktury wojskowe oraz pomocowe dla wielu prześladowanych przez niemiecki nazizm, m.in. Polaków i Żydów. A ludność cywilna narażona na śmierć (tylko w Polsce) też pomagała Żydom, o czym świadczy największa liczba Polaków, którym nadano żydowski tytuł "Sprawiedliwy Wśród Narodów Świata".

W Polsce jak w każdym podbitym kraju Niemcy utworzyli też tzw. "policję" (w Polsce tzw. "granatową"), do której byli przymusowo wcielani (u nas pod groźbą śmierci) m.in. przedwojenni policjanci polscy. Ale polskiej oddolnej i dobrowolnej formacji politycznej czy wojskowej kolaborującej z III Rzeszą i pomagającej armii niemieckiej nie było.

W innych podbitych przez Niemców krajach były jeszcze przed wojną i powstawały podczas niej takie wojskowe formacje jak  np.:
- "Ustasze - Chorwacki Ruch Rewolucyjny" "Chorwacki Legion ochotniczy",
- ukraińskie - "14 Dywizja Waffen SS-Galizien" i Ukraińskie bataliony Schutzmannschaft" oraz "Legion Ukraiński", "OUN-UPA""Dywizja Von Stumpfeld""Oddział PuMa", "Ukraińska Armia Wyzwoleńcza", "Ukraińska Armia Narodowa", "Ukraińska Milicja Pomocnicza""Natchigall", "Pułki Polcji SS",
- duńska (skandynawska) - "11 Ochotnicza Dywizja Grenadierów Pancernych Waffen SS - Nordland",
- czeska - "Ochotnicza Kompania Świętego Wacława",
- francuskie - "33 Dywizja Grenadierów Waffen SS - Charlemage" i "Falanga Afrykańska",
- słowackie - "Domobrana" i "Heimatshutz Slovakia",
- belgijskie -  "Ochotniczy Legion Flandryjski" i " 28 Ochotnicza Dywizja Grenadierów Pancernych Waffen SS - Wallonien",
- holenderskie - "Ochotniczy Legion Holenderski" "23 Dywizja Grenadierów Pancernych Waffen SS  - Nederland",
- francuski - "Legion Ochotników do Walki przeciw Bolszewizmowi",
- jugosłowiańskie - "Dywizja Górska Waffen SS - Handschar" i "23 Dywizja Górska Wafefen SS - Kama,
- albańska - "21 Dywizja Górska Waffen SS - Skanderbeg" wspierana przez "Albańską Partię Faszystowską",
- słoweńska - "Gorejnjsko Domobranstvo",
- czarnogórska - "Samoobrona Ludowa",
- nadbałtycki (Litwa, Łotwa, Estonia) - "Legion Estoński" pod politycznym protektoratem policji dowodzonej przez P. Kubiliunasa i dodatkowo gen. O.  Dankersa wspierani przez "Front Litewskich aktywistów" i "Piorunokrzyżowców",
- różne formacje białoruskie - min.: "Dywizja Grenadierów SS",
- sowieckie -"Hilfswillige" ("Legiony Wschodnie", "Dywizja Grenadierów SS" i inne) i "Rosyjska Armia Wyzwoleńcza" wspierani przez "Partię Białoruskich Nacjonalistów" "Narodowo-Socjalistyczną Partię Rosji B. Kamińskiego" oraz "RONĘ""Dywizję Grenadierów SS""Rosyjską Armię Narodową", " Wschodnioturecki Związek Bojowy""Kozacki Korpus kawalerii Waffen SS", "Kaukaski Związek Bojowy SS", "Ochotniczy Pułk Desna",
- bułgarskie i rumuńskie pułki "Waffen SS",
- grecka -"Unia Narodowo-Demokratyczna gen. N. Zervasa" wspierana m.in. przez "Organizację Polityczną Narodowych Socjalistów (OEDE),
- "Ochotniczy Legion Arabski",
"Ochotniczy Legion Hinduski",
- brytyjski - Wolny Korpus",
... i wiele, wiele innych.

Do całokształtu współpracy z nazistami niemieckimi należy bezwzględnie dodać kolaborację polityczno-ideologiczną  organizacji i rządów państw podbitych przez niemiecką III Rzeszą.  Niesławnymi w tym obszarze są m.in.:
- Unia Holenderska - "Narodowo-Socjalistyczny Ruch holenderski" i "SS Roosta van Tonningen" + "Nederlandse Landsturm", "Landdwacht Nederland",
- Protektorat Czech i Moraw - "Solidarność Narodowa""Czeski Obóz Narodowo-Społeczny""Narodowa Wspólnota Faszystowska""Narodowo-Socjalistyczna Partia Czeskich Robotników i Chłopów""Czeska Liga przeciw Bolszewizmowi",
- Norwegia - "Rada Państwowa",
- Francja - "Rządy Vichy" oraz "Francuska Partia Ludowa" i "Bretońska Partia Ludowa",
- Włochy - "Włoska Republika Socjalna" Benito Mussoliniego" - sojuszniczka (mierna i przegrana) nazistowskich Niemiec,  
- Węgry - "Rząd Narodowy Ferenca Szalasiego",
- Bułgaria i Rumunia - "Rząd Jedności" i "Rumuński Rząd Narodowy""Narodowy Ruch Socjalny" i "Porozumienie Bułgarsko - Niemieckie",
- Grecja - "Rząd Narodowy pod komendą generała Dertilisa" wspierany przez "Organizację Narodowych Socjalistów" i "Organizację Narodowych Sił Grecji",
- Serbia - m.in.: "Serbski Korpus Ochotniczy""Rosyjski Korpus Ochronny" składający się z "białych emigrantów" rosyjskich"
- Czarnogóra - "Rada Regencyjna/Rada Rządząca",
- Słowacja - "Rząd J. Tiso" wspierany przez "Gwardię Hinkowa" i "Słowacką Partię Ludową",
- Chorwacja - "Niezależne Państwo Chorwackie",
- Słowenia - "Rada Krajowa""Legija Smrti" i " Slovenski Narodni Varnostni Zbor",
- Albania - "Rząd S. Werlati" wspierany przez "Albańską Partię Faszystowską",
- Rumunia - "Żelazna Gwardia", 
- Bułgaria - "Porozumienie Bułgarsko-Niemieckie" i "Narodowy Ruch Socjalny",
- Macedonia - "VMOR",
- Węgry - "Rząd Narodowy Ferenca Szalasiego" wspierany wcześniej przez "Strzałokrzyżowców",
- Dania - "Narodowo-Socjalistyczna Partia Robotnicza Danii" i "Korpus Schalburga",
- Belgia - "Flamandzki Związek Narodowy""NiemieckoFlamandzkiZwiązek Pracy" i "Algemeene SS-Vlaanderen" i inne,
- Serbia - "Zbor" D. Ljoticia,
- Czarnogóra - "Unia Faszystów",
- Litwa, Łotwa i Estonia - kolaboranckie tzw. "Zarządy Krajowe", w tym np.: "Estoński Dyrektoriat Krajowy Hjalmarem Mae", litewskie policje polityczne:  "Sauguma" i "Szaulisi",
- obszar sowiecki i pośrednio obszar późniejszego ZSRR - m.in.: "Białoruska Narodowa Pomoc""Białoruski Komitet Zaufania""Białoruska Centralna Rada""Ukraińska Policja Pomocnicza""Wolny Korpus Samoobrony Białoruskiej".

Nie jestem historykiem, więc wymieniając powyższe wojskowo-polityczne obszary współpracy z niemieckimi nazistami w różnych krajach, korzystałem z informacji zawartych w Wikipedii oraz moich własnych źródeł książkowych. I mogłem też pominąć jeszcze wiele organizacji czy rządów wspierających III Rzeszę. Nie jestem też w stanie udowodnić (choć wiele na ten temat czytałem), że zarówno I, jak i druga II WŚ była wywołana przez międzynarodową sferę światowych lichwiarzy wspieranych przez podobny międzynarodowy przemysł korporacyjny i że te sfery nadają kierunek światowym zmianom politycznym w stronę budowy Jednego Rządu Światowego (NWO).

Jednakowoż Polacy nigdy się nie poddali i nigdy nie było możliwe utworzenie pronazistowskiego rządu w Polsce. My jako Polacy byliśmy wyjątkowo negatywnie nastawieni do agresji niemieckiej i sowieckiej. I to jest fakt, z którego możemy być dumni: nigdy nie zhańbiliśmy się współpracą z marksistowskimi socjalistycznymi totalitaryzmami: komunizmem i nazizmem.

Ponadto były też setki osób, które w różnych krajach - też w Polsce - współpracowały z III Rzeszą w formie np. agentów niemieckich wśród organizacji walczących z niemieckimi nazistami i też równymi im w antyludzkiej gehennie komunistami. Wielu takich nazistowsko-komunistycznych agentów było też w polskich formacjach podziemnych, np. w AK czy NSZ oraz WiN oraz po wojnie wśród Żołnierzy Wyklętych.

Ale proszę zważyć ciężar oporu wobec marksistowsko-komunistycznych, socjalistycznych i nazistowskich dyktatur: nazizmu i komunizmu. Polacy są jedynym krajem, który przeciw tym dyktaturom przeciwstawił się w sposób czynny, realny. I to w czasie II WŚ, jak i po niej.

I teraz ktokolwiek na świecie - zważywszy ile państw i narodowo-międzynarodowych organizacji służyło nazistom i komunistom - śmie nas pouczać? Nam powinni dziękować i darzyć nas szacunkiem, na jaki nie zasługuje żaden naród na świecie, bo niemal każdy naród (biernie i czynnie) zhańbił się współpracą z totalitaryzmami XX wieku lub oszukał swoich sojuszników, jak USA-Anglia-Francja Polskę w 1939 roku.

Mam wobec tego normalne pytania.

Dlaczego Niemcy i niektóre środowiska żydowskie starają się zmienić historię XX wieku i uczynić z nas sprawców gehenny niemieckiej na narodach Europy i Żydach? Dlaczego oni tak nas nienawidzą?

Pośrednio odpowiedziałem na te pytania w moim tekście, który wskazałem a opublikowałem kilka dni temu, ale dla potrzeb tegoż artykułu wspomnę tylko, że tak naprawdę Niemcom się nie dziwię. Oni chcą uwolnić się z win za II WŚ, cynicznie próbują przerzucić tą odpowiedzialność na mitycznych nazistów lub inne narody, w tym Polaków. Dziwię się natomiast antypolskim wypowiedziom i postawom części Żydów, zarówno aszkenazyjskich, jak i sefardyjskich a takie rozróżnienie jest wbrew pozorom bardzo istotne.

Wcześniej wskazałem na różne organizacje oraz rządy współpracujące z niemieckimi nazistami. Celowo pominąłem pronazistowskie i współpracujące z Niemcami instytucje stworzone przez samych Żydów oraz "szmalcowniczą"  działalność pojedynczych przedstawicieli tego narodu.

O tych ostatnich nie warto mówić, bowiem hieny ludzkie zdarzają się w każdym narodzie. Natomiast muszę wspomnieć o proniemieckich żydowskich organizacjach i ich przywódcach, bez których niemożliwy byłby Holocaust Żydów, Żydów przede wszystkim wschodnioeuropejskich - aszkenazyjskich (chazarskich/turańskich?).

Jedna z najsłynniejszych żydowskich myślicielek XX wieku Hannah Arendt w 1963 roku wystąpiła w książce "Eichmann w Jerozolimie" z dramatycznym oskarżeniem przeciw żydowskim, wojennym Judenratom. Twierdziła, że bez ich udziału w rejestracji Żydów, koncentracji ich w gettach, a potem aktywnej pomocy w skierowaniu do obozów zagłady zginęłoby dużo mniej Żydów, ponieważ Niemcy mieliby więcej kłopotów z ich spisaniem i wyszukiwaniem. W okupowanej Europie naziści zlecali funkcjonariuszom żydowskim sporządzenie imiennych wykazów wraz z informacjami o majątku. Zapewniali oni także pomoc żydowskiej policji w chwytaniu i ładowaniu Żydów do pociągów transportujących do obozów koncentracyjnych. W swojej książce H. Arendt napisała: "Dla Żydów rola, jaką przywódcy żydowscy odegrali w unicestwieniu własnego narodu, stanowi niewątpliwie najczarniejszy rozdział całej tej ponurej historii".

Omawiając gehennę ludobójstwa dokonanego przez Niemców w czasie II Wojny Światowej i skupiając się na pogromie narodu żydowskiego oraz na uczestnictwie jego części w  Holocauście własnego narodu (co wielu Żydów chcą wymazać te fakty z historii) musimy skupić się na trzech obszarach:

- udziale Żydów (niezależnie czy rodowitych, czy też pół lub ćwierć Żydów) w najwyższym aparacie/kierownictwie III Rzeszy,
- udziale Żydów (jw.) w armii niemieckiej okresu II WŚ,
- instytucjach żydowskich i ich przywódcach współpracujących w różnych formach i z różnymi intencjami z III Rzeszą, także ostatecznie w Holocauście własnego narodu.

Przedtem jednak warto wiedzieć, że od 1933 roku, czyli od objęcia przez A. Hitlera władzy w Niemczech aż do lata 1938 roku, czyli na rok przed wybuchu II WŚ z Niemiec wyemigrowało około 150 tysięcy etnicznych Żydów. Kierunkami tej emigracji były: UK (52 tys. osób), Francja (30 tys.), Polska (25 tys.), Belgia (12 tys.), Szwajcaria (10 tys.), kraje skandynawskie (5 tys.) [2]. Tej emigracji był przychylny i ją wspierał sam A. Hitler wraz ze swoimi najbliższymi współpracownikami i z reguły była to emigracja bardzo bogatych Żydów, których finansowo stać było na taką ucieczkę.

Ponadto - co też jest tematem tabu - A. Hitler w sierpniu 1933 roku porozumiał się z Żydami w sprawie ich emigracji do Palestyny (Brytyjskiego Mandatu Palestyny). Była to tzw. "umowa/ugoda Haavara (hebr: "umowa przewozu"), która podpisana została między Syjonistyczną Federacją Niemiec a III Rzeszą Hitlera. Umożliwiała ona wszystkim niemieckim Żydom, posiadającym świadectwo imigracyjne Agencji Żydowskiej, wjazd i osiedlenie w Ziemi Obiecanej, a także wywóz 1000 funtów szterlingów w walucie obcej oraz towarów na łączną sumę 20 tys. marek. Nie jest dokładnie znana liczba Żydów, którzy wyemigrowali na mocy tej umowy (podobno - według wiki - było to do roku 1939 około 2 mln Żydów - 1939,6 tys. osób) , ale warto w tym miejscu wspomnieć, że np. niemiecka linia promowa utworzyła bezpośrednie połączenie do Hajfy w Palestynie zapewniając "w pełni koszerne jedzenie na pokładzie, pod nadzorem hamburskiego rabinatu". Oczywiście znów nie muszę dodawać, iż tymi emigrantami byli przede wszystkim bardzo majętni Żydzi. [3,4,5, 5a].

Prawdopodobnie właśnie przedwojenna polityka A. Hitlera zezwalająca Żydom na emigrację była powodem haniebnego zachowania się Żydów amerykańskich (w większości sefardyjskich?), którzy ponoć nie uwierzyli w doniesienia J. Karskiego i W. Pileckiego o tym, że Niemcy prowadzą masową eksterminację wschodnioeuropejskich i przede wszystkim mało zamożnych i w większości aszkenazyjskich Żydów. Nawet tego nie chcieli sprawdzać i w żaden sposób nie pomogli swoim pobratymcom w Europie, co nie przeszkadzało też im i innym Żydom w stworzeniu po wojnie i trwającego do dzisiaj swoistego biznesu żydowskiego, co trafnie opisał żydowski pisarz N. Finkelstein w książce pt. "Przedsiębiorstwo Holocaust".

Dodatkowo warto sobie przyswoić (także w kontekście funkcjonowania obozu Auschwitz- Birkenau), że "ostateczną kwestią żydowską" Niemcy zajęły się dopiero późną jesienią 1941 roku a zaczęli ludobójstwo Żydów od końca stycznia 1942 roku.Wcześniej ich ostatecznym celem byli Polacy oraz pozostali Słowianie, Cyganie, homoseksualiści, chorzy psychicznie, itd. a sam oświęcimski niemiecki obóz koncentracyjny pierwotnie został wybudowany przede wszystkim dla Polaków. A tych obozów było wiele, nie tylko ten, który jest najbardziej znany.

Wracając jednak do wspomnianych trzech obszarów udziału części Żydów w niemieckim ludobójstwie i skupiając się na Holocauście Żydów europejskich to pierwszym z nich jest udział Żydów w najwyższym kierownictwie III Rzeszy.

Bardzo zaskakujące jest właśnie to, że w najwyższych gremiach III Rzeszy - o czym pisze m.in. w swojej książce pt.: "Bevor Hitler Kame" - "(Bronder - Before Hitler Came - A Historical Study -English Translation - 1975)"  [6] historyk żydowskiego pochodzenia, Dietrich Bronder - było wielu Żydów. Trudno wprost uwierzyć, ale zalicza on (również w innych swoich pracach i nie tylko on) do ludzi pochodzenia żydowskiego (w różnej części określonej całości i różnym prawowitym zabarwieniu poprawności etnicznego żydowskiego pochodzenia: po matce, czy po ojcu) m.in.: Adolfa Hitlera (po ojcu i dziadku, choć wobec A. Hitlera wielu historyków obala jego żydowskiego pochodzenie), Rudolfa Hessa (po matce), Hermanna Goeringa, Gregora Strassera, Josefa Goebbelsa, Alfreda Rosenberga, Hansa Franka, Heinricha Himmlera (po matce i babce ze strony matki), Ullricha Friedricha Willy'ego Joachima von Ribbentropa, Reinharda Heydricha (po ojcu), Ericha von dem Bach-Zelewskiego (po matce), Adolfa Eichmanna (po matce) czy feldmarszałka Erharda Milcha. Warto w tym miejscu zwrócić uwagę na A. Eichmanna, który był kreatorem i głównym nadzorcą - sic! - "rozwiązania kwestii żydowskiej" a wcześniej pozwolił (zmusił?) do emigracji żydowskich członków swojej rodziny.

Drugim obszarem jest uczestnictwo Niemców żydowskiego pochodzenia w armii niemieckiej, armii III Rzeszy. Jest to równie zadziwiające jak ich obecność w kierownictwie hitlerowskich Niemiec. Zadziwiające, ale i symptomatyczne, bo - wedle terminologii niemieckiej - wielu pełnych, pół i ćwierć Żydów liczonych nawet na 150 tys. osób służyło w nazistowskiej narodowo-socjalistycznej armii niemieckiej i większość z nich było członkami NSDAP (o czym pisze m.in. prof. Marek Jan Chodkiewicz oraz amerykański historyk Bryan Mark Rigg) [7,8].

"Ci ludzie czuli się Niemcami i uważali, że służba w wojsku własnej ojczyzny jest nie tylko obowiązkiem, ale także powodem do dumy. Chcieli walczyć z wrogami Niemiec, tak jak wszyscy inni obywatele - mówi amerykański historyk Bryan Mark Rigg. Większość Żydów służących w Wehrmachcie i innych formacjach nie wiedziała o Holokauście, zdarzały się jednak przypadki oficerów, jak feldmarszałek Erhard Milch - fanatyczny narodowy socjalista, który wiedział o eksterminacji Żydów i popierał ją (...) Używając terminologii niemieckiej: 60 tys. pół-Żydów, 90 tys. ćwierć-Żydów. Do tego od 5 do 10 tys. pełnych Żydów, czyli takich, których oboje rodziców było Żydami. Wśród nich było co najmniej 21 generałów, siedmiu admirałów i jeden feldmarszałek. Wielu spośród tych żołnierzy walczyło niezwykle dzielnie, wielu z nich poległo za Niemcy (...) Byli wśród nich tacy, którzy marzyli o wydostaniu się z frontu, byli też tacy, którzy chcieli bić się do ostatniej kropli krwi. Choćby oficer artylerii okrętowej Paul Ascher, który dostał się do niewoli po zatopieniu okrętu "Admiral Graf Spee". Uciekł zza drutów, przedostał się do Niemiec i wrócił do Kriegsmarine, gdzie trafił na słynnego "Bismarcka". Inny przykład - płk Ernst Bloch. Został wyrzucony z wojska za żydowskie pochodzenie, ale pod koniec wojny zaciągnął się do Volkssturmu i bił się z bolszewikami w 1945 r. pod Berlinem. Również wielu innych żydowskich żołnierzy po usunięciu z szeregów armii robiło wszystko, aby dostać się do niej z powrotem. Jeden z nich starał się o to rok. Wreszcie dostał zgodę… w czerwcu 1941 r. Poległ w pierwszych dniach operacji "Barbarossa" [8].

Trzecim zaś i chyba najbardziej porażającym obszarem uczestnictwa części Żydów w holocauście własnego narodu są organizacje (i liderzy) żydowskie współpracujące z Niemcami.

Najważniejszą z tych organizacji był niewątpliwie Judenrat, czyli Żydowska Rada Starszych. Była to organizacyjna forma sprawowania władzy przez przywódców żydowskich nad skupiskami żydowskimi (przede wszystkim w gettach) wprowadzona przez nazistów niemieckich w 1939 roku.

Rozkaz do tworzenia Judenratów wydał szef RSHA (jednej z komórek SS - Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy) Reinhard Heydrich dnia 21 września 1939 r. Nakazywał on tworzenie "Rad Starszych", które miały składać się z osób wpływowych w miejscowej społeczności, co miało być gwarantem sprawnie wykonywanych poleceń oraz jednocześnie prowadzić do skompromitowania tych osób w oczach owej społeczności żydowskiej.

Dnia 18 listopada 1939 r. Hans Frank sprawujący władzę w Generalnym Gubernatorstwie wydał zarządzenie ustanawiające ustrój i funkcję rady. W miejscowościach mniejszych Judenrat składał się z 12 członków, zaś w miastach powyżej 10 tys. mieszkańców musiał on liczyć 24 lub więcej osób.
Zwierzchnictwo nad Judenratem, sprawowały niemieckie władze administracyjne i zasadnicze decyzje dotyczące życia w gettach podejmowali wyłącznie Niemcy, zaś kompetencje Judenratów ograniczały się do wykonywania poleceń okupanta i zadań administracyjnych (zaopatrzenie w żywność, ewidencja ludności, służba zdrowia, pochówki). Ponadto Judenraty zobowiązane były do dostarczania robotników, organizowania wysyłki ludzi do obozów pracy, zbierania i przekazywania kontrybucji. W późniejszym okresie były zmuszone do współpracy przy organizowaniu deportacji do obozów zagłady. W ramach wymuszonej współpracy z władzami niemieckimi, Judenraty w wielu wypadkach zbierały i przekazywały informacje o miejscach pobytu zdemobilizowanych żołnierzy i innych poszukiwanych przez Niemców członków inteligencji: nauczycieli, kadrę naukowa ośrodków uniwersyteckich, byłych policjantów i innych. Judenratom częściowo podlegały jednostki policyjne wewnątrz getta, pozbawione jednak prawa posiadania i używania broni; wykorzystywano je do rekwizycji, łapanek, eskortowania przesiedleńców oraz w akcjach deportacyjnych. Większość Judenratów starała się lawirować między żądaniami Niemców, a obroną Żydów, myśląc, że w ten sposób uda się uratować choćby część ludności. Niemcy wykorzystywali je jednak skrupulatnie do własnych celów. Wielu członkom Judenratów jak np. Chaimowi Rumkowskiemu zarzucano nadgorliwą kolaborację z nazistami. [na podstawie -9]
Inną żydowską organizacją kolaborującą z hitlerowskimi Niemcami była Żagiew, czyli Żydowska Gwardia Wolności – kolaboracyjna organizacja żydowska w getcie warszawskim, powołana pod koniec 1940 r. przez żydowski referat Gestapo z członków Grupy 13 do infiltrowania żydowskich i polskich organizacji podziemnych, w tym niosących pomoc Żydom.

Żagiew pozostawała w ścisłej konspiracji udając grupę przemytniczą, dzięki czemu mogła kontrolować kanały przerzutu żywności do getta. Według różnych opinii zajmowała się też szmalcownictwem, tropiąc i wydając Niemcom Żydów ukrywających się w tzw. aryjskiej części Warszawy. Agenci Żagwi, uznawani za najbardziej wartościowych, posiadali wydane przez Gestapo pozwolenie na broń. Od początku zwalczana przez Żydowską Organizację Bojową i Żydowski Związek Wojskowy. Rozbita na początku 1941 r., szybko została odtworzona. W czasie powstania w getcie większość członków Żagwi straciło życie. Według niektórych relacji ocalał jej przywódca, Abraham Gancwajch [na podstawie: 10].

Kolejną organizacją, chyba najbardziej szkodliwą była tzw. Grupa 13, trzynastka, czyli Urząd do Walki ze Spekulacją – kolaboracyjna formacja policjantów żydowskich z warszawskiego getta pod kierunkiem kolaboranta Abrahama Gancwajcha, mająca oficjalnie na celu zwalczanie przemytu oraz spekulacji, a faktycznie kontrolowanie działalności Judenratu oraz infiltrowanie podziemnych organizacji działających w getcie i poza nim

"Założona została w grudniu 1940 roku, swoją nieoficjalną nazwę nosiła od budynku na ulicy Leszno 13, gdzie kwaterowała. Liczyła 300–400 osób. Wykonywała wyłącznie polecenia Gestapo, będąc faktycznie niezależną od Judenratu. Posiadała własne uniformy oraz własne więzienie. Pod naciskiem szefa Judenratu, Adama Czerniakowa, wskutek małej użyteczności dla Niemców, w sierpniu 1941 roku włączona do policji gettowej. Sam Gancwajch oraz niektórzy jego współpracownicy działali także za zgodą Gestapo na stronie aryjskiej, udając bojowników żydowskiego ruchu oporu. Członkowie trzynastki byli likwidowani jako kolaboranci zarówno przez Żydowską Organizację Bojową, Żydowski Związek Wojskowy, jak i podziemie polskie. Wyroku na Gancwajcha jednak nie udało się wykonać, a on sam zaginął [na podstawie - 11].
Koniecznym wydaje się też wspomnienie o Jüdischer Ordnungsdienst (dosł. Żydowskiej Służbie Porządkowej, potocznie zwanej policją żydowską albo tzw. odmani). Byli oni w okresie II wojny światowej podległymi  częściowo Judenratom, kolaborującymi z nazistowskimi Niemcami, żydowskimi jednostkami policyjnymi wewnątrz gett, obozów pracy oraz obozów koncentracyjnych. Wykorzystywano je do rekwizycji, łapanek, eskortowania przesiedleńców oraz akcji deportacyjnych.

Od grudnia 1940 pierwszym nadkomisarzem Żydowskiej Służby Porządkowej (SP) getta warszawskiego był Żyd Józef Andrzej Szeryński, który przeszedł na chrześcijaństwo i zmienił nazwisko z Szenkman, Szynkman bądź Szeinkman. Szeryński był znany ze swojego antysemityzmu i  jest podawany jako przykład "nienawidzącego siebie Żyda" (ang. Self-hating Jew). Według historyka Raula Hilberga w getcie warszawskim służbę pełniło ok. 2500 żydowskich policjantów (komisarzem był Józef Andrzej Szeryński, a przejściowo Jakub Lejkin), w getcie łódzkim było 1200 osób, a w getcie lwowskim - 500 policjantów z Ordnungsdienstu. Jednostki te, pozbawione prawa posiadania i używania broni palnej, uzbrojone jedynie w pałki, były umundurowane oraz oznaczone odpowiednimi opaskami. Anatol Chari w swoich wspomnieniach z okresu służby w tych oddziałach opisuje pracę przy eskortowaniu dostaw żywności, ochronie magazynów żywności, kontroli pracowników piekarni, a także patrole nakierowane na konfiskatę żywności u mieszkańców. Wskazuje również na udział żydowskich służb porządkowych w oszustwach przy obrocie deficytową w getcie żywnością, wymuszaniu usług seksualnych za żywność. Dramatyczny wydźwięk mają relacje z przygotowania transportów do obozów zagłady, obejmujących coraz to nowe grupy mieszkańców getta. Funkcjonariuszami byli zwykle młodzi ochotnicy, zajmujący się utrzymaniem porządku w getcie, choć uczestniczący także w patrolach po getcie prowadzonych przez niemieckich żołnierzy oraz wartach przy wejściach do dzielnicy żydowskiej. Szczególnie negatywnie wśród mieszkańców gett odbierano udział funkcjonariuszy w pacyfikacji dzielnicy oraz ich pomoc w organizacji wywozu ludzi do obozów zagłady. W większości dużych gett funkcjonariusze policji żydowskiej zostali wymordowani lub wysłani do obozów koncentracyjnych w momencie likwidacji dzielnicy żydowskiej [na podstawie 12].

Oczywiście nie mogły istnieć kolaboracyjne organizacje żydowskie bez ich przywódców.  Do nich należeli m.in. Adam Czerniaków, Mojżesz Merin, Abraham Gancwajch, Chaim Rumkowski i inni.

Adam Czerniaków (ur. 30 listopada 1880 w Warszawie, zm. 23 lipca 1942 tamże) – inżynier, działacz gospodarczy, oświatowy i społeczny, senator II Rzeczypospolitej, publicysta, autor wierszy okolicznościowych w języku polskim, podczas okupacji niemieckiej w Polsce prezes Judenratu w getcie warszawskim. Urodził się jako syn Arona (zm. 1927). Dyplom inżyniera chemii uzyskał na Politechnice Warszawskiej, drugi dyplom na Wydziale Przemysłowym Politechniki w Dreźnie. W 1909 był więziony przez władze carskie za działalność niepodległościową. Był współorganizatorem Centralnego Związku Rzemieślników Żydów, a także radnym Warszawy. Przez wiele lat był radcą Gminy Żydowskiej w Warszawie. Autor licznych prac naukowych, m.in. nagrodzonej na konkursie w 1919 książki Silniki wybuchowe, a także rozpraw o cukrownictwie, piekarnictwie i wielu innych prac z zakresu chemii przemysłowej i użytkowej. W maju 1930 zdobył mandat senatora z listy Bloku Mniejszości Narodowych w powtórzonych z powodu uznanego protestu wyborach w województwie wołyńskim, jednak z powodu rozwiązania Parlamentu 30 sierpnia 1930 nie został zaprzysiężony i nigdy nie zasiadł w Senacie. 23 września 1939 został mianowany przez prezydenta Warszawy Stefana Starzyńskiego komisarycznym prezesem Żydowskiej Gminy Wyznaniowej w Warszawie, pozostał nim także po zajęciu miasta przez Niemców. 4 października 1939 stanął na czele Judenratu w getcie warszawskim. Czerniaków współorganizował opór cywilny oraz opiekę społeczną, wspomagał tworzenie podziemnego archiwum getta, utrzymywał kontakty z działaczami konspiracji, przeciwstawiał się jednak dążeniom do zbrojnego wystąpienia. W gabinecie Czerniakowa w siedzibie  Gminy Żydowskiej przez cały czas okupacji wisiał portret Józefa Piłsudskiego. Do 11 listopada 1940 Czerniaków mieszkał przy ulicy Wspólnej 58. W getcie zamieszkał wraz z żoną przy ulicy Elektoralnej 11, a od 13 grudnia 1941 (przyczyną kolejnej przeprowadzki było wyłączenie południowej strony Elektoralnej z getta) w Kamienicy pod Zegarem przy ulicy Chłodnej 20. W lipcu 1942, po rozpoczęciu Einsatz Reinhardt, odmówił żądaniu kierującego akcją zagłady w Warszawie SS-Sturmbannführera Hermanna Höfle podpisania obwieszczenia o przymusowym wysiedleniu Żydów, które oznaczało wywożenie ich do obozów zagłady. 23 lipca wieczorem, w dzień po rozpoczęciu przez Niemców masowych deportacji do obozu zagłady w Treblince, popełnił samobójstwo zażywając cyjanek potasu w swoim gabinecie znajdującym się na I piętrze gmachu Gminy Żydowskiej przy ul. Grzybowskiej 26/28. Następcą Czerniakowa został Marek Lichtenbaum [na podstawie - 13].








Kolejnym niechlubnym przywódcą kolaboracyjnych Żydów był Mojżesz (Mosze, Moniek) Merin (ur. 1905 w Sosnowcu, zm. ok. 1943 w Auschwitz-Birkenau) – przewodniczący Centrali Żydowskich Rad Starszych na Wschodnim Górnym Śląsku (Zentrale der Judischen Altestenrate in Oberschlesien) w czasie okupacji niemieckiej. Przed wojną cieszył się w Sosnowcu opinią politycznego lawiranta i hazardzisty. Według relacji świadków o wyborze na stanowisko przewodniczącego CŻRS zadecydowało jego zgłoszenie się na żądanie niemieckiego oficera, który nakazał wystąpienie spośród więźniów przetrzymywanych w piwnicach ratusza przedstawiciela społeczności żydowskiej. Stał się nie tylko przywódcą Judenratu w gettcie sosnowieckim, ale odpowiedzialny był za organizację zarządów wszystkich Judenratów w rejencji katowickiej, z wyjątkiem Bytomia, Zabrza i Gliwic oraz w rejencji opolskiej – Zawierciu i Blachowni. Od grudnia 1939 r., pełnił, z nominacji Hansa Dreiera, kierownika referatu do spraw żydowskich katowickiego gestapo, funkcję leitera (przełożonego nad wszystkimi Żydami zarządzanego obszaru). Merin był postacią dość kontrowersyjną, gdyż wyznawał zasadę, że tylko współpraca z Niemcami daje szansę przetrwania. Skupiał się na organizowaniu agitacji i sporządzał listy osób mających wyjechać na roboty do Niemiec. W początkowym okresie prezentowana przez niego koncepcja przetrwania Żydów Zagłębia  dzięki pracy na rzecz okupanta i przez zachowanie bezwzględnego posłuszeństwa, przynosiła skutki i cieszyła się pewnym zaufaniem. Gdy prześladowania i deportacje do obozów zagłady nasiliły się – Żydzi coraz sceptyczniej podchodzili do polityki Merina. Według niektórych relacji na jego polecenie fabrykowano także listy od osób deportowanych do Auschwitz-Birkenau, w których miały one pisać o swoim bezpieczeństwie. Merin odrzucił także propozycję współpracy z ŻOB-em złożoną mu przez Mordechaja Anielewicza goszczącego w 1942 r. na Śląsku. Wezwany wraz ze swoimi współpracownikami 19 czerwca 1943 r., do siedziby Prezydium Policji w Sosnowcu, został aresztowany wraz z bratem Chaimem i zastępczynią, Fanny Czarną (Fani Czarny z d. Lubelski) (1911–ok. 1943), a następnie deportowany do obozu zagłady Auschwitz-Birkenau, gdzie został zamordowany. Był szwagrem Abrahama Gancwajcha, znanego kolaboranta, kierownika Urzędu do Walki ze Spekulacją w getcie warszawskim [na podstawie - 14].

Niewątpliwie jedną z najczarniejszych postaci żydowskich kolaborantów był Abraham Gancwajch(ur. w Częstochowie, zm. prawdopodobnie w 1943 w Warszawie) – nauczyciel, dziennikarz, działacz syjonistyczny w ramach Ha-Szomer Ha-Cair. Kolaborant pod okupacją niemiecką. Gancwajch uzyskał tradycyjną edukację żydowską, miał nawet dyplom rabina. Przed wojną był nauczycielem hebrajskiego i działaczem syjonistycznym. Zajmował się również dziennikarstwem, współpracując z prasą lokalną, m.in. jako korespondent z Belgii. W Wiedniu był współpracownikiem antyhitlerowskiego periodyku, w którym był specjalistą od spraw żydowskich. Wśród współpracowników pisma był jego przyjaciel, niejaki Ohlenbusch, będący szpiegiem niemieckim. Po zajęciu Austrii przez Niemcy w 1938 r. Gancwajch przyjechał do Łodzi, gdzie wydawał pismo Wolność prenumerowane przez wielu Żydów. Po zajęciu Łodzi przez Niemców wszyscy abonenci Wolności zostali zatrzymani jako antyhitlerowcy; Gancwajch nie został aresztowany, lecz Ohlenbusch zabrał go do Warszawy. Dzięki przyjaźni z Ohlenbuschem otrzymał rozmaite koncesje, m.in. na administrowanie ponad 100 budynkami, otrzymał też licencję na jedyne w getcie biuro afiszowe. Nie musiał nosić opaski z gwiazdą Dawida, w każdej chwili za zgodą Gestapo mógł z getta przejść na stronę aryjską; udawał tam członka żydowskiego ruchu oporu (był założycielem i przywódcą tzw. Grupy 13 oraz organizacji Żagiew). Jego osobistym przyjacielem był dr Schober z władz dystryktu. Wyrok na niego wydało podziemie żydowskie i polskie, jednak nie udało się go wykonać. Prawdopodobnie został zabity przez Niemców w 1943, ale jego los nie jest znany. Plotki o jego losach powojennych (miał rzekomo współpracować z NKWD albo wyemigrować do Izraela) nie zostały potwierdzone [na podstawie - 15].

Inną, bardzo kontrowersyjną postacią jest Chaim Mordechaj Rumkowski (ur. 27 lutego 1877 na Wołyniu, w miejscowości Ilin, powiat ostrogski, zm. pomiędzy 30 sierpnia a ok. 1 września 1944, zamordowany prawdopodobnie w komorze gazowej w obozie koncentracyjnym Auschwitz-Birkenau) – przemysłowiec, działacz syjonistyczny. Przełożony (Prezes) Starszeństwa Żydów w Lodsch (od kwietnia 1940 r. - Litzmannstadt) do likwidacji getta w końcu sierpnia 1944 roku. Jego działalność w tym okresie jest przedmiotem skrajnych ocen. Od jednoznacznego potępienia (oskarżenie o kolaborację z nazistami) po umiarkowanie pozytywne.

Podsumowując ten wątek tekstu można stwierdzić - co wskazałem w tekście - że istniało wiele kolaborujących z Niemcami II Wojny Światowej organizacji wojskowych i politycznych a także było wiele pojedynczych osób na usługach III Rzeszy, ale tylko wśród części społeczności żydowskiej możliwa była tak zorganizowana krucjata własnego narodu przeciw własnemu narodowi. Dlaczego było to możliwe? - to pytanie, na które nie znajduję odpowiedzi.

P.S.

Tylko tak dygresyjnie...

Należy pamiętać, że ludobójstwo niemieckie/nazistowskie wcale nie ustępowało a nawet było i tak mniejsze niż ludobójstwo komunistyczne. Marksista (jak A. Hitler), klasowy socjalista i komunista J. Stalin skazał na śmierć głodową w latach 1932-1933 przeszło 6 milionów Ukraińców, zabijał swoich klasowo "nieodpowiednich" i "wywrotowych" rodaków. Sowieci mordowali też ludobójczo Polaków w czasie wojny i po wojnie. I tylko znów symptomatyczne jest, że większość najważniejszych marksistów a później ludobójczych komunistów było akurat pochodzenia żydowskiego: Karol Marks (Karl Heinrich Marx - Hirschel  Marx), Władimir Iljicz Lenin (po matce żydówce - Blank), Lew Trocki (Lew Dawidowicz Bronstein ), Róża Luksemburg ( Rozalia Luxenburg - córka Eliasza Luxenburga i Liny z domu Loewenstein), Julij  Martow (Cederbaum), Fedor Iljicz Dan (Gurwicz), Maksim Maksimowicz Litwinow (Meir Henoch Mojszewicz Wallach-Finkelstein), Łazar Moisiejewicz Kaganowicz i wielu, wielu innych... Żydzi ówcześnie stanowili też decyzyjną większość kierownictwa komunistycznego aparatu przymusu - zarówno u siebie (ZSRS) jak i w krajach podbijanych (m.in. w Polsce, tzw.: żydo-komuna), stanowili też w nadmiernej mierze trzon oraganizacyjno-wykonawczy tegoż aparatu.





[1] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2017/01/zadajmy-reparacji-wojennych-oraz.html
[2] https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Holocaust
[3] http://wolna-polska.pl/reka-w-reke-z-hitlerem
[4] https://www.google.pl/amp/s/ussus.wordpress.com/2012/02/12/syjonizm-i-iii-rzesza-2/amp/?client=ms-android-samsung
[5] https://pl.m.wikipedia.org/wiki/Historia_%C5%BByd%C3%B3w_w_Niemczech
[5a] https://ptto.wordpress.com/2013/06/21/zydzi-na-uslugach-hitlera-zydowscy-agenci-gestapo/
[6] http://translate.google.pl/translate?hl=pl&sl=en&tl=pl&u=http%3A%2F%2Fengforum.pravda.ru%2Findex.php%3F%2Ftopic%2F234509-before-hitler-came-by-dietrich-bronder-1964%2F
[7] http://hotnews.pl/artpolska-1229.html%29
[8] http://historia.wp.pl/title,Zydowscy-zolnierze-Hitlera,wid,16615636,wiadomosc.html?ticaid=11449e&_ticrsn=3
[9] http://pl.wikipedia.org/wiki/Judenrat
[10] http://pl.wikipedia.org/wiki/%C5%BBagiew_%28organizacja%29
[11] http://pl.wikipedia.org/wiki/Grupa_13
[12] http://pl.wikipedia.org/wiki/J%C3%BCdischer_Ordnungsdienst
[13] http://pl.wikipedia.org/wiki/Adam_Czerniak%C3%B3w
[14] Mojżesz Merin
[15] http://pl.wikipedia.org/wiki/Abraham_Gancwajch

------------------------------------------------

Tekst z 05.02.2017 roku: "Kto pomagał Niemcom w ludobójstwie podczas II WŚ? Suplement"

Mój ostatni tekst pt.: "Kto pomagał Niemcom w ludobójstwie podczas II WŚ? Też Żydów..." [1] wzbudził duży i żywy odzew wśród czytelników, za co jestem wdzięczny, bo przecież każdy bloger nie pisze dla siebie, ale dla innych, oczekując zainteresowania i dyskusji. Dziękuję wszystkim czytelnikom i komentatorom i cieszę się, że większość opinii była pozytywna wobec całości artykułu.

Temat, który podjąłem jest bardzo trudny i należy w dużej mierze do pewnego tabu historii II Wojny Światowej i to zarówno w zakresie współpracy z Niemcami innych krajów i różnych organizacji wojskowych czy politycznych, jak również udziału Żydów w ludobójstwie własnego narodu.

Ze względu na uwarunkowania blogosfery starałem się napisać jak najbardziej czytelnie, faktograficznie i "treściwe" oraz - w miarę możliwości - skrótowo. Ale tekst i tak okazał się być dość długi i na pewno nie ująłem w nim (lub ująłem tylko powierzchownie) wielu ważnych faktów dotyczących ogólnie kolaboracji z Niemcami podczas II Wojny Światowej.

Dyskusje z czytelnikami mojego artykułu pokazały, że wymaga on pewnego uzupełnienia - suplementu - co niniejszym czynię wiedząc jednak, że i tak tematu nie wyczerpię, bo żeby tak się stało powinna powstać dość grupa książka historyczna a ja jak wspomniałem nie jestem historykiem jeno pasjonatem historii.

Wedle wielu komentatorów pominąłem haniebny udział w Holocauście własnego narodu żydowskich agentów Niemiec (w szczególności Gestapo), których historia określa tzw. "łapaczami" (niem.: Greiferin lub ang.: catcher). Były to pojedyncze osoby lub grupy osób zajmujących się wprost "wyłapywaniem" ukrywających się Żydów i denuncjowaniem ich władzom niemieckim. Efektem takich działań była najczęściej śmierć "wyłapanych" Żydów.  "Łapacze" żydowscy prowadzili podobną działalność jak polscy (i w innych podbitych przez Niemcy krajach) tzw. szmalcownicy, przy czym jest jednak pewna różnica między nimi: polscy (i w innych krajach) szmalcownicy chcieli przede wszystkim tylko zarobić, najczęściej bez zamiaru wydawania Żydów, natomiast "łapacze żydowscy" bezpośrednio i z różnych powodów (pieniądze, uratowanie własnego i najbliższych życia,  nienawiść i inne) wydawali swoich rodaków Niemcom skazując ich na pewną śmierć. To zupełnie inna kategoria barbarzyństwa: chęć zysku kontra wydawanie swoich rodaków na śmierć.

"Łapacze żydowscy", działający najczęściej jako agenci Gestapo lub SD, byli postrachem Żydów ukrywających się przed Niemcami podczas II Wojny Światowej. Z reguły były to zorganizowane grupy -  siatki agentów. Do najbardziej znanych należy m.in berlińska grupa dowodzona przez "łapaczkę - Żydówkę" Stellę Kübler-Isaacksohn z domu Goldschlag. Wedle różnych szacunków zadenuncjowała od 600 do 3000 swoich rodaków. Po wojnie i odsiedzeniu 10 lat w sowieckim obozie zamieszkała w Berlinie Zachodnim, gdzie w 1994 roku popełniła samobójstwo... przynajmniej taka jest oficjalna wersja jej śmierci.

Poza Niemcami najwięcej "łapaczy" było w Polsce, przy czym - inaczej niż w Niemczech - zajmowali się oni - oprócz Żydów - wyłapywaniem Polaków z Polskiego Państwa Podziemnego. Szacuje się, że w Warszawie ich siatka agentów liczyła około 200 osób, które działały najczęściej na stronie "aryjskiej", czyli  poza gettem. Dowodzili nią m.in.:  Leon (Lejb) Skosowski ps. "Lonek", Abraham Gancwajch (o którym szerzej pisałem we "właściwym" tekście), Dawid Sternfeld, Kenigl i „kapitan” Lontski. W Krakowie około 30-osobowym zespołem żydowskich agentów kierowali Maurycy Diamant i Julian Appel. Osobna, sześcioosobowa komórka była dowodzona przez Aleksandra Förstera. Podobnym zespołem w białostockim getcie kierował Grysza Zełkowicz, a w lubelskim Szamaj Grajer. Nie jest znana dokładnie ogólna liczba "łapaczy" w czasie II WŚ, ale warto też wskazać (co również jest tematem tabu), że ich część po wojnie została agentami sowieckimi zwalczającymi m.in. polskich Żołnierzy Wyklętych [o "łapaczach" można przeczytać m.in. w 2].

Innym faktem, na który czytelnicy zwrócili mi uwagę było - ich zdaniem - zbyt powierzchowne omówienie 150-160 tysięcznej grupy Żydów (całkowitych, pół i ćwierć Żydów- wedle terminologii niemieckiej) służącej w armii niemieckiej, najczęściej w Wermachcie, ale też w gestapo.  Uważam jednak, że ten temat nie wymaga większej analizy a można o nim przeczytać więcej, m.in. w: 3.

Ogólnie zaś polecam też artykuły pod adresami: http://wolna-polska.pl/reka-w-reke-z-hitleremhttps://www.google.pl/amp/s/ussus.wordpress.com/2012/02/12/syjonizm-i-iii-rzesza-2/amp/?client=ms-android-samsunghttp://wolna-polska.pl/wiadomosci/udzial-zydow-w-nazistowskim-aparacie-terroru-2013-09

Kolejnym obszarem, który został zauważony przez komentatorów, to używanie przeze mnie nieraz zwrotu "naziści" bez określenia, że dotyczy to Niemców. Rozumiem ten zarzut, zważywszy na prowadzoną przez Niemcy politykę historyczną mającą na celu zdjęcie odium odpowiedzialności niemieckiej za II WŚ zrzucając ją na jakichś "nazistów" a później "nazistów - Polaków". Pragnę jednak zwrócić uwagę, że "nazizm" jest tożsamy z III Rzeszą i tożsamy z Niemcami. Nazizm bowiem dotyczy tylko narodu niemieckiego i Niemiec oraz jest zupełnie czym innym niż faszyzm (np. włoski) czy nacjonalizm. To wytwór niemiecki i musimy sobie zdawać z tego sprawę i walczyć o przywrócenie pierwotnego znaczenia tych określeń.

W komentarzach spotkałem się też z pewną nawet pretensją, że do tematu podszedłem po "łacińsku" i bez uwzględnienia sposobu myślenia i zachowania Żydów wynikających z ich Talmudu. Jest w tym coś z prawdy. Faktycznie trudno zrozumieć postępowanie i rozumienie świata przez Żydów bez znajomości ich kodeksu myślenia i postępowania zawartego w Talmudzie. Zresztą ja wielokrotnie mówiłem, że jestem antysyjonistą w rozumieniu rabiniczno-talmudycznego pojmowania świata, który daleko odbiega nawet od litery Tory (Pięcioksięgu Starego Testamentu).

Jest mało wiarygodnych tłumaczeń Talmudu. Wielu przedwojennych księży katolickich znających język hebrajski i jidisz dokonywało częściowych tłumaczeń i wiele takich tekstów czytałem. Mówiąc  szczerze byłem porażony tą lekturą, ale ona uzmysłowiła mi dlaczego część Żydów jest taka jaka jest i dlaczego tak a nie inaczej myśli i postępuje. Ogólny mój wniosek jest taki, iż Talmud jest kodeksem  postępowania, wedle którego wszystko jest dopuszczalne, wszystko jest dobre, wtedy, gdy jest dobre dla Żyda i Żyd jest ponad wszystko, ponad wszystkich nie-Żydów, czyli gojów [polecam m.in. 4 i życzę ciekawej i szokującej lektury].

Do głębszego zrozumienia tej materii może przyczynić się na pewno lektura książek i wysłuchanie wykładów (są na YouTube) ks. prof. Waldemara Chrostowskiego, który stosunki judaistyczno-talmudyczno-chrześcijańskie zna chyba jak nikt inny dzisiaj w Polsce.

W korespondencji prywatnej zostałem też zapytany o to, co znaczy używanie przeze mnie określenia "Chazarowie" w odniesieniu do części Żydów, w tym najbardziej aszkenazyjskich. Swego czasu na swoim blogu przytoczyłem ciekawy artykuł Pana Zbyszka Koreywo na temat Chazarii i Chazarów [polecam: 5]. Ogólnie zaś tzw. Żydzi chazarscy są podobno potomkami Chazarów zamieszkujących w państwie pomiędzy Morzem Czarnym i Kaspijskim, które było około roku 1000 n.e. największym oraz najbogatszym a jednocześnie barbarzyńskim państwem we wschodniej Europie. Ich wpływy sięgały daleko wzdłuż rzek Wołgi oraz Donu, innymi słowy, ściągali haracz nawet od tak daleko położonych ludów. Około zaś 730 roku n.e. chan Bulan zdecydował się na przyjęcie judaizmu jako religii państwowej i uznał Chazarów za tzw. 13 zaginione plemię hebrajskie i od tego czasu powinni za takowe uchodzić. Według historyków zajmujących się tym tematem (znów tematem tabu) większość tzw. Żydów aszkenazyjskich (dziś zdecydowanie przeważających w ogólnej liczbie ludzi uważanych za Żydów) to właśnie potomkowie Chazarów i nie mają nic wspólnego z narodem semickim jakimi są Żydzi sefardyjscy, potomkowie Judejczyków.

Wiele zainteresowania wzbudziła też wzmianka, że A. Hitler mógł być Żydem lub też pół-Żydem. Wielu historyków zajmowało się genealogią rodzinną A. Hitlera. Część nadal jest przekonana, że przywódca III Rzeszy mógł mieć przodków żydowskich, natomiast większość odrzuca tę hipotezę wskazując jednak, że A. Hitler to tak naprawdę Alois Schicklgruber [zobacz więcej: 6].

I to chyba byłoby wszystko jako suplement do omawianego mojego tekstu [1]. Pojawił się w dyskusji ponadto wątek NWO, masonów, iluminatów jako obszarów/organizacji mogących być inspiratorami II WŚ. Jest to jednak temat na odrębny tekst, choć ja osobiście uważam, że nie jest to żadna teoria spiskowa a z dużą dozą prawdopodobieństwa być może realny fakt, jako jedna z przyczyn tragedii XX wieku.

Na koniec też - w odniesieniu do polskich strat wojennych i ewentualnych odszkodować - ponownie odsyłam do tekstu pt.: "Żądajmy reparacji wojennych oraz milionów za zniesławianie Polski i Polaków".

[1] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2017/02/kto-pomaga-niemcom-w-ludobojstwie.html
[2] https://ptto.wordpress.com/2013/06/21/zydzi-na-uslugach-hitlera-zydowscy-agenci-gestapo/
[3] http://historia.wp.pl/title,Zydowscy-zolnierze-Hitlera,wid,16615636,wiadomosc.html?ticaid=11449e&_ticrsn=3
[4] http://wolna-polska.pl/wp-content/uploads/2014/02/Talmud-zdemaskowany.pdf
[5] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2013/06/chazarowie-historyczni-przodkowie.html
[6] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2014/01/adolf-hitler-czy-adolf-schicklgruber.html
[7] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2017/01/zadajmy-reparacji-wojennych-oraz.html

------------------------------------------------------------

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

[1] https://krzysztofjaw.blogspot.com/2017/02/kto-pomaga-niemcom-w-ludobojstwie.html
[2] https://krzysztofjaw.blogspot.com/2017/02/kto-pomaga-niemcom-w-ludobojstwie_5.html
[3]  https://wpolityce.pl/polityka/380466-czarnecki-ujawnia-kulisy-odwolania-go-z-funkcji-wiceszefa-pe-docieraly-do-mnie-glosy-ze-gdybym-sie-pokajal-zachowalbym-stanowisko