sobota, 19 września 2020

Tyle lat pracy i wszystko stracić

Wczoraj spotkałem starszą, znajomą osobę, która od zawsze głosowała na PiS i była gotowa bronić decyzji J. Kaczyńskiego do ostatniego tchu. Tym razem - wiedząc o moich poglądach - przywitała mnie słowami: "J. Kaczyński już kompletnie zwariował. Niedawno na własne życzenie stracił Senat a teraz bezsensownie rozwala koalicję rządową. Chyba już czas na emeryturę". Nie potrafiłem jej zaoponować, bo sam mam takie odczucia. 

Ale wypowiedź mojej znajomej, prostej kobiety wydaje się symptomatyczna, bo sądzę, że wielu dotychczasowych niemal fanatycznych zwolenników J. Kaczyńskiego i jego PiS-u zauważa, że w przypadku ustawy o ochronie zwierząt ich idol - delikatnie mówiąc - odpłynął w jakąś niezrozumiałą dla nich siną dal. Ci ludzie - niech będzie prosty pisowski lud - w dużej części czują, że coś jest nie tak, że nie po to głosowali na PiS czy zmobilizowani na prezydenta A. Dudę, żeby teraz te ich wysiłki były marnowane bezsensowną decyzją J. Kaczyńskiego stawiającą na szali całą "dobrą zmianę". I to w imię zwierzątek, co nie jest sprawą najważniejszą dla zwykłych ludzi. Mało tego! Nie tyle nawet, że nie najważniejszą, ale abstrakcyjną. Podobnie zresztą postrzegają bezsensowne tarcia w koalicji związane z rekonstrukcją rządu, które też tu, "na dole" są niezrozumiałe i zupełnie oderwane od realnej rzeczywistości.

Oczywiście, że - jak już wielokrotnie podkreślałem - sprawa "futerek" jest prawdopodobnie tylko pretekstem umożliwiającym PiS-owi oczyszczenie z nawarstwiających się kłopotów z koalicjantami, którzy w trakcie rozmów koalicyjnych być może zbyt dużo żądali i stawiali niemożliwe do przyjęcia przez PiS warunki nowej umowy PiS-ZP-SP. Tym niemniej w świadomości ludzi pozostanie jednak tylko taki fakt, że oto zwierzątka i ich los zaprzepaściły możliwość dalszego rządzenia przez Zjednoczoną Prawicę i doprowadził do tego nie kto inny jak J. Kaczyński. 

Nie wiem. Być może wszystkiego nie wiemy i J. Kaczyński ma już rozpisane ruchy na przyszłość, ale tym bardziej takie jego postępowanie budzi zdziwienie elektoratu a nawet szok. Trudno jest zrozumieć, że tyle lat wytrwałej i wytężonej pracy dla Polski, tyle lat wyrzeczeń i nieraz tragicznych zdarzeń, może przez taką błahostkę pójść na marne. Wydaje się to małostkowe i jakieś kompletnie absurdalne. 

Teraz mamy dwa dni względnego spokoju. Jest czas na przemyślenia i trochę refleksji. W tygodniu padło wiele niepotrzebnych słów zaogniających konflikt wewnątrz koalicji ZP, podjęto wiele działań zbyt pochopnych. Może w ciągu tej soboty i niedzieli emocje opadną i wszystkie strony konfliktu na prawicy dostrzegą, że dla dobra Polski lepiej jednak się porozumieć i trochę się cofając osiągnąć konsensus. Jest on potrzebny dla nas wszystkich i miejmy nadzieję, że zostanie osiągnięty. Inaczej trudno będzie przyszłym pokoleniom wytłumaczyć co się stało, że mając szansę na reformę Polski zmarnowaliśmy, straciliśmy ją bezpowrotnie.   

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com

piątek, 18 września 2020

Szkoda Z. Ziobry i J. K. Ardanowskiego, szkoda "dobrej zmiany"

Tych dwóch ministrów uważam za jednych z najlepszych w obecnym rządzie i szkoda, że w nowym rozdaniu PiS-u nie będzie już dla nich miejsca. Oczywiście dymisja Z. Ziobry oznacza nowe wybory parlamentarne a dymisja J. K. Ardanowskiego jest naturalna, skoro został zawieszony w prawach członka PiS. 

W dalszym ciągu uważam, że obecne zawirowania w ZP i możliwość jej definitywnego rozpadu są błędem Jarosława Kaczyńskiego, który może zaprzepaścić możliwość dalszego reformowania państwa w duchu "dobrej zmiany".  I trudno będzie przyszłym pokoleniom wytłumaczyć dlaczego takiej szansy Polska nie wykorzystała. 

Mimo tego, co prowokacyjnie napisałem w swej ostatniej notce [1], to zdaję sobie sprawę, że tak naprawdę "futerka" są tylko pozornym powodem rozpadu koalicji i tarcia w jej szeregach są już od dawna a szczególnie od czasu zapowiedzi rekonstrukcji rządu i zapowiedzi przez PiS zmniejszenia liczby ministerstw. Ostatnio też ważkim powodem rozbratu Z. Ziobry z  PiS (M. Morawieckim) stała sią ustawa covidowa i zapowiedź braku urzędniczej odpowiedzialności w czasie pandemii, na której zapisy minister sprawiedliwości i prokurator generalny nie mogli i nie mogą się zgodzić. Zresztą o konflikcie tych dwóch Panów mówi się od dawna. 

Nie mam żadnych powodów żeby płakać po J. Gowinie i jego Porozumieniu bo od zawsze uważałem, że ich uczestnictwo w ZP to była i jest pomyłka. Wystarczy tylko wspomnieć co J. Gowin wyprawiał w przypadku wyborów prezydenckich. Natomiast Solidarna Polska Z. Ziobry przez te pięć lat była zawsze lojalna wobec PiS i dziwię się, że tego PiS dziś nie docenia. 

Jeżeli zaś dojdzie do nowych wyborów, to jestem pełen obaw co do ich ostatecznego wyniku. Istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że PiS może nie uzyskać wyniku, który predestynowałby go do sprawowania samodzielnej władzy a to może oznaczać, że do władzy wróci koalicja totalnej opozycji PO-KO z przystawkami w postaci choćby ruchów: Trzaskowskiego i Hołowni. To byłoby fatalne dla Polski i takiego rozwiązania sobie nie wyobrażam. 

Oczywiście można sobie wyobrazić, że celem tego zamieszania jest zdyscyplinowanie przez PiS swoich koalicjantów i po tej dzisiejszej "burzy" za kilka dni dowiemy się, że jednak koalicja ZP przetrwała i będzie dalej rządzić. Ale czy jest to możliwe,  zważywszy, że J. Kaczyński postawił już sprawę "na ostrzu noża"? Szczerze wątpię. 

Może też i powstać taka sytuacja, że w koalicji zostanie Porozumienie J. Gowina i przystąpi do niej część posłów PSL-Kukiz'15 (KP) w takiej ilości, że możliwe będą rządy większościowe. Ale to tylko gdybanie i chyba mało realne. 

Reasumując. Nowe wybory są niepotrzebne jak i niepotrzebne jest obecne przesilenie polityczne. Oby nie skończyło się to dla PiS-u jak w 2007 roku, kiedy od raz niepotrzebnie straconej władzy dochodzili do niej przez 8 lat ciężkiej pracy w opozycji. Teraz może być jeszcze gorzej i tej władzy mogą już nie odzyskać. 


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com

czwartek, 17 września 2020

Czy "futerka" zmienią władzę w Polsce?

Już wcześniej wyraziłem swoje obiekcje co do sensowności przyjmowania w obecnym kształcie tzw. ustawy o ochronie zwierząt, którą uparcie forsuje prezes PiS J. Kaczyński [1]. I ostatnie dni tylko potwierdzają mój sceptycyzm.

Jestem zadziwiony, że PiS sprawę "futerek" stawia na "ostrzu noża" w stosunkach ze swoimi koalicjantami wymagając od nich dyscypliny w głosowaniu nad tą ustawą. Zresztą też jestem zadziwiony taką dyscypliną wśród samych posłów Prawa i Sprawiedliwości. Dlaczego takiej samej dyscypliny nie wymaga się w przypadku ustawy antyaborcyjnej przedkładając nadto li tylko klauzulę sumienia? Czy zwierzątka są ważniejsze od ludzi?

Wyrażałem też swoje wątpliwości co do zasadności potrzeby rekonstrukcji rządu. Podtrzymuję je i uważam, że w konsekwencji może dojść do rozpadu Zjednoczonej Prawicy [2]. 

W tych dwóch obszarach zarówno Porozumienie J. Gowina jak i Solidarna Polska Z. Ziobry mają inny punkt widzenia niż PiS, co na razie skończyło się jedynie zawieszeniem rozmów koalicyjnych, ale niestety z ultimatum dla koalicjantów PiS - albo nas poprzecie albo przedterminowe wybory: "Negocjacje w Zjednoczonej Prawicy zostały zwieszone w związku z sytuacją jaką mamy w Sejmie, jeśli nasi koalicjanci - Solidarna Polska i Porozumienie - poskromią oczekiwania i zastosują się do decyzji kierownictwa ZP, to będzie można do nich wrócić - powiedział w czwartek szef klubu PiS Ryszard Terlecki. Rząd mniejszościowy niemożliwy, jeżeli zajdzie taka sytuacja to pójdziemy na wybory, oczywiście sami - dodał wicemarszałek" [3]

Czy w Polsce nie może być chociaż kilka lat spokojnie, bez konieczności kolejnych wyborów? Sądzę, że Polacy na razie mają ich już dość i oczekują teraz sprawnych rządów, dalej reformujących nasz kraj i tym razem intensywniej a do tego w sprawach dla nich ważnych: ochrona zdrowia, gospodarka w czasie i po pandemii, sądownictwo, polityka historyczna, obrona wartości (klauzula stambulska), bezpieczeństwo (w tym zdrowotne). To takie wymagania minimum i do nich wcale nie zalicza się ustawa o ochronie zwierząt. Po co więc ta heca z rekonstrukcją rządu i ustawą "futerkową", które - co było do przewidzenia - mogą poróżnić koalicjantów Zjednoczonej Prawicy? Dlaczego PiS samo sobie "strzela w kolano" i generuje konflikty mogące zakończyć się przedterminowymi wyborami? 

I obym nie był złym prorokiem, ale takie przedterminowe wybory wcale nie gwarantują takiego zwycięstwa PiS-u, które pozwalałoby na samodzielne rządy. A wtedy do władzy mogłaby dojść koalicja dzisiejszej totalnej opozycji. Czy naprawdę "futerka" mają przesądzić o przyszłości Polski i zmienić władzę w Polsce? To jakaś parodia jest i rzecz niezrozumiała. No chyba, że PiS-owi już znudziło się rządzenie...
 
[2] https://krzysztofjaw.blogspot.com/2020/09/rekonstrukcja-rzadu-j-gowin-znow.html

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com