piątek, 17 listopada 2017

Zdrajcy! Won z Polski i to już, natychmiast!

Dziś – o dziwo – króciutki jak dla mnie, ale emocjonalny tekst, choć to już i tak są emocje o spokojniejszym zabarwieniu niż dwa dni temu.

Pisałem od lat, że są Polacy i są antypolscy szubrawcy. Przyjąłem pogląd księcia J.A. Czartoryskiego, że tak naprawdę w Polsce są ludzie reprezentujący „partię polską” lub „partię antypolską”.

Dotąd też nie byłem tak radykalny jak Pan Wojciech Cejrowski, który od dawna mówi wszystkim przedstawicielom „partii antypolskiej” oraz spadkobiercom komunistów i postkomunistów: „won”!

Lecz są jednak takie momenty w życiu polskiego patrioty (ale i każdego innego kraju), które muszą uruchomić zachowania obronne i nawet poprzez mowę stawać się ostre i wyraziste.

Nie dziwię się antypolskim wyciom unijnych lewacko-komunistycznych i proniemieckich tzw. elit. Oni chcą po prostu trwać i zrobią wszystko, żeby w miarę uzyskiwania przez nasz kraj samodzielności i niezależności, tej duchowej, i tej gospodarczej nas po prostu stłamsić. I czym bardziej Polska będzie stawała się silna w każdym obszarze, tym oni będą coraz bardziej wyć i ujadać. Tym bardziej, że nawet ich społeczeństwa zaczynają dostrzegać, że są to najzwyklejsi a’la idioci, którzy w oparach alkoholu i narkotyków oraz „panienek do towarzystwa” sprowadzają islamską zagładę dla nich i całą Europę. 

Tych – wedle mnie – politycznych unijnych niemal kretynów nie ma co krytykować, bo pustka jest pustką a nawet na krytykę zasługuje jakaś wartość a poza tym… po co zajmować się nimi skoro nie mają z Polską nic wspólnego?

Ale… stwierdzam – wobec antypolskiej Rezolucji PE – że, aby wszyscy ci, którzy w moim kraju i w jakikolwiek sposób go reprezentując chcieli lub przyczynili się albo się cieszą z tej Rezolucji poszli won z Polski.

Wszyscy antypolacy i zdrajcy won z Polski!

Rzygam – jako Polak – na Was. 

Targowiczanie byli wieszani na ulicach Warszawy i nie tylko. AK zabijało zdrajców i szmalcowników w imię Rzeczpospolitej lub co najmniej w akcie łaski kobietom goliło głowy. Od samego początku państwa polskiego zdrada Polski i narodu polskiego była i do dzisiaj jest uważana też przez normalnych i zwykłych Polaków za największe szubrawstwo, które winno kończyć się nawet śmiercią a co najmniej długoletnim więzieniem. 

Tych radykalnych rozwiązań w sumie nie chcę, choć być może tak należałoby traktować współczesnych antypolaków i zdrajców.

Ale zdrajcy, antypolacy i szubrawcy, przedstawiciele "partii antypolskiej"!

Jak wam się w Polsce i jak wam się Polska nie podoba to wypieprzajcie z Polski do Waszej Europy. I nie zapomnijcie zabrać własnych żon i córek. Zostaną ubogacone gwałtem ubogacających islamistów a jak się sprzeciwicie to Wasza głowa będzie ścięta i tyle.

Nie macie prawa nawet słowa powiedzieć w mojej i nie tylko mojej Polsce. Nie chcę Was widzieć publicznie, ale jedynie – za zdradę – za kratkami polskich więzień lub na wygnaniu…

Tak antypolscy zdrajcy: Panie D. Tusku i Panie G. Schetyno, tak antypolski zdrajco oraz niedouczony i śmieszny w każdej chwili Panie R. Petru, tak Panie J. Lewandowski, który powinieneś za działanie na szkodę państwa polskiego już od lat być za kratami i inne śmierdzące oraz zgniłe europejskie, i wewnątrzkrajowe „róże”.

Nie podoba się? To won z mojej Polski.

Wielu z Was – od polityków do celebrytów – zapowiadało, że wyjedzie jeżeli władzę w Polsce przejmą Polacy. 

I co? A gówno. Dalej tu siedzicie, bo wiecie, że gdzie indziej bylibyście nikim, anonimowymi i bezwartościowymi jednostkami. Bo nic sobą nie reprezentujecie polskiego, ani też przecież nic innego, które byłoby dowartościowane poza Polską. Dalej chcecie pasożytować na nas Polakach i jesteście antypolakami donoszącymi na „swój” kraj.

Nie, nie jesteście Polakami, jesteście antypolskimi ludzkimi karaluchami a karaluchy trzeba tępić, bo to najgorsze robactwo.

Pozdrawiam Polaków i tych z innych nacji, którzy mają polskość w sercu a zdrajcom na pohybel.


Krzysztof Jaworucki (bloger: krzysztofjaw]


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

wtorek, 14 listopada 2017

A. Michnik chyba dostanie zawału i… odpowiedź ministrowi Izraela w sprawie Marszu Niepodległości!

Przez kilkadziesiąt lat Pan Adam Michnik tyle się natrudził, żeby stłamsić w Polakach ich polskość, też ich katolickość. Tyle zapowiadał jeszcze w 1989 roku i trochę później, iż nigdy nie dopuści do odrodzenia polskiej myśli endeckiej, czyli wedle mnie nie dopuści do tego, aby Polacy czuli się dumni z tego, że są Polakami oraz nie dopuści do istnienia wolnych propolskich mediów. Dla niego gorszym od komunizmu był antykomunizm i polski nacjonalizm połączony niby z „antysemityzmem” i katolicką ksenofobią, nie znosił i dalej nie znosi narodowców [1].

Sam określił się, że jest „synonimem” (to moje dookreślenie) i spadkobiercą żydo-komuny a więc tak naprawdę z polskością nigdy nie miał i nie ma nic wspólnego [2]. Cała jego etniczno-ideowa ferajna razem z jego przyrodnim bratem Stefanem liderowo wprowadzała w Polsce zbrodniczy i ludobójczy komunizm oraz wraz z polskimi, czyli poprawnie antypolskimi komunistami mordowała (choćby poprzez wydawanie odpowiednich wyroków „sądowych”, ale nie tylko) i niszczyła polskich patriotów zaraz po wojnie. Później w dużej części opanowała polskie elity, polskie władze oraz później niemal całą tzw. „polską” konstruktywną opozycję (szczególnie po jakimś czasie od powstania większą część KOR-u), opanowała w dużej: sądownictwo i zawody prawnicze, zawody artystyczne (w tym aktorstwo), szkolnictwo wyższe, próbowała (nieraz skutecznie) wkraść się do kościoła katolickiego, opanowała polskie służby specjalne a nawet – choć w mniejszej skali zawody lekarskie oraz w ogólności biznes, szczególnie po roku 1989 i wraz z polskimi aparatczykami komunistycznymi (nomenklaturą).

W Magdalence spotkali się niemal sami przedstawiciele i spadkobiercy owej żydo-komuny oraz polscy komunistyczni zdrajcy, podczas obrad Okrągłego Stołu 60-70% stanowili potomkowie tej etnicznej i obcej oraz wrogiej nam nacji po obu stronach niby „rozmów” a poza tym inni byli komunistami lub TW, KO i pożytecznymi idiotami komunistów, żydo-komunistów.

Jest fenomenem, że liderowo tzw. Żydzi a raczej Chazarzy stanowili gros komunistów (ale też – o dziwo – liderowo nazistów), ale jest to wytłumaczalne. Zawsze byli bezpaństwowcami i próbowali (znów nieraz skutecznie) żerować na normalnych, historycznie ukształtowanych narodach i państwach, posiadających swój język, wiarę, tradycję, historię, kulturę, honor, ziemię, własność, państwo jako takie, swoje wartości, zwyczaje, obyczaje, własną wspólnotę. Oni przez stulecia tylko raczej pasożytowali, często alienując się od żywicieli i nieraz knując oraz nienawidząc ich… w wielu przypadkach do dzisiaj. 

Pragnęli dominować… stąd ich liderowa nienawiść i pogarda dla "obcych" oraz słabych i biednych jednostek, nawet spośród własnego narodu. Stąd chyba fiasko misji informacyjnych o ludobójstwie Żydów dokonywanym przez Niemców, które przeprowadzili panowie Jan Karski oraz Witold Pilecki i niemal całkowity brak pomocy amerykańskich Żydów dla ich mordowanych przez Niemców rodaków w Europie, w tym w Polsce [3].

To są w ogromnej części endogenni apatrydzi, pozbawieni domu/ojczyzny, mentalni bezpaństwowcy i wyznawcy kosmopolityzmu (ale o dziwo raczej nie wobec Żydów i ich Izraela - sic!) pragnący tego, aby inni również stali się bezpaństwowcami bo wtedy… w poczuciu swojej wyższości łatwiej im będzie zdominować innych i ich stłamsić oraz sobie ich podporządkować. To stąd jakieś chore idee stworzenia jednego światowego i beznarodowego państwa z jednym rządem i jedną władzą, ich władzą (NWO). Stąd obecny komunizm kulturowy, demoliberalizm, niszczenie rodziny, niszczenie państw i narodów, walka z chrześcijaństwem i dążenie do stworzenia jednej ogólnoświatowej religii nad którą dominować będzie religia/ideologia syjonizmu talmudyczno-rabinicznego, stąd aborcja, eutanazja, ruchy LGBTQ, feminizm, plany depopulacji ludności świata, lewactwo, stąd promowanie wszelkich anaturalnych zboczeń i stąd – poprzez inżynierię społeczną i własne media, w tym elektroniczne - odmóżdżczanie narodów i ogólnie wszystkich ludzi. Stąd też dążenie do unicestwienia chrześcijańskiej Europy i zabicia jej poprzez islamskich nachodźców.

Demokracja będzie chrześcijańska albo nie będzie jej wcale. Demokracja antychrześcijańska byłaby karykaturą zmierzającą do pogrążenia się w tyranii lub anarchii” [4] – stwierdził ojciec Unii Europejskiej Robert Schuman, nie wiedząc wtedy, że jego wskazówki zostaną haniebnie pogrzebane. Przez wielu to stwierdzenie jest parafrazowane w postaci: „Zjednoczona Europa, czyli Unia Europejska będzie chrześcijańska albo nie będzie jej wcale” i chyba właśnie tak należy interpretować jego słowa.

I ci po części: antyludzcy, „ewenementy stworzenia”, dzieci szatana jak stwierdził to Jezus Chrystus… [5] to właśnie oni o tym pamiętają. I dlatego tak zwalczają Jezusa, którego we własnej pysze sami decyzyjnie ukrzyżowali i szatańsko zwalczają dziś Jego wyznawców oraz podsycają i często inspirują taką nienawiść do chrześcijaństwa u innych nacji, narodów, religii czy też bezbożnych ateistów i pragną zniszczyć ten europejski, chrześcijański i cywilizacyjny fundament. 

Potrafią też otumaniać i zwodzić a często po prostu - z racji ich dominacji finansowej - "przekupywać" wielu innych, niestety, w tym też duże grono moich rodaków i zaprzęgają do realizacji różnych „pożytecznych idiotów”, lewackie jednostki (szczególnie z pokolenia ’68) lub ludzi nastawionych tylko na własny konsumpcjonizm i nihilizm.

Bo wiedzą, że bez Jezusa, bez Niego nie będzie Europy a jedynie kolorowy (pomieszany rasowo, czyli czekoladowy – patrz: czekoladowa sylwetka człowieka promowana przez niemalże już ich ONZ) i bezmózgowy, beznarodowy motłoch, którym oni – rdzennie biali „niby wybrańcy”, ale, którzy stwierdzili, że „krew Jego (Jezusa Chrystusa – dop: kj) na nas i na dzieci nasze” [6] – będą zarządzali dla własnej, chorej idei, która skłania ich do syjo-rabiniczno-talmudycznej wiary, że tylko oni są ludźmi z duszą a inni to nie ludzie a zwierzęta bez duszy danej od Boga i którzy muszą im posługiwać.

Chore? Mało powiedziane! To jakaś niezrozumiała po ludzku hybryda skrajnego szaleństwa lub skrajnej pychy, którą nasz Zbawiciel Jezus Chrystus uważał i dzisiaj tak doktrynalnie uważa Jego Kościół Katolicki za jeden z największych grzechów prowadzących wprost w szpony Szatana! 

Zresztą ich faryzejskie „przekleństwo niewinnej krwi” połączone z ową pychą i talmudycznym przekonaniem o wyższości Żydów nad innymi rasami i narodami (wierzę, że tacy stanowią ich mniejszość, ale niestety to grupa wpływowa oraz opiniotwórcza i opinionośna) skutkuje występowaniem często u nich przypadłości, którą ja nazywam egocentroizmem [7].

I chichot historii – z perspektywy Holocaustu Żydów w czasie II Wojny Światowej - pokazuje jednocześnie, że w momencie, gdy udało im się stworzyć ich własne państwo to stało się ono w wielu swoich działaniach zwykłym agresorem, państwem chyba najbardziej – obok może takich krajów jak Arabia Saudyjska, Iran czy po części Indie - a'la niemalże rasistowskim w szerokim tego słowa znaczeniu i nawet w niektórych aspektach prawie, że szowinistycznym dziś na świecie, także w zakresie niektórych praw tam obowiązujących, bodajże jedynym państwem, które tworzy a'la getta dla innych narodów, dla ludzi o innej rasie i religii. A'la getta dla ludzi – Palestyńczyków - którzy tak naprawdę byli i są właścicielami ziemi, którą zrabowali i dalej rabują Żydzi, no może chazaro-żydzi. Są państwem nastawionym w wielu przypadkach nie na pokój, ale bardziej na unicestwianie (w tym duchowe) swoich wrogów oraz na okradanie i wyłudzanie środków finansowych od innych narodów w ramach szpetnego „Przedsiębiorstwa Holocaust” (vide: N. Finkelstein: "Przedsiębiorstwo Holocaust"). W imię zaszłego Holocaustu i od tych, których sami uznają za „antysemitów” (choć ten termin jest przez nich zawłaszczony, bo przecież Semitami są np. też Arabowie i wiele innych, również czarnych mieszkańców Ziemi). Zaszłego Holocaustu, któremu „ważniejsi i bogatsi Żydzi” choć w jakiejś części i ówcześnie (okres II WŚ) nie zapobiegli ani go międzynarodowo wystarczająco ostro nie skrytykowali i który nie byłby możliwy dla Niemców bez pomocy części samych chazaro-żydów [8].

Dziś Izrael jest w wielu swoich działaniach po prostu agresorem a nie ofiarą, co o dziwo często było wskazywane powszechnie poprzez rezolucje ONZ oraz Rady Bezpieczeństwa ONZ jak chociażby ostatnia z 23.12.2016 nosząca numer 2334 [9].

To naprawdę w ogromnej części syjo-rabiniczny i pokręcony świat nie mający nic wspólnego z judaizmem religijnym.

W dużej części obecni (gdzie około 90% z nich stanowią chazaro-aszkenazyjscy a nie sefardyjczycy), Żydzi tępią wszelkie przejawy zdrowego nacjonalizmu u innych a przejawiającego się w umiłowaniu własnego narodu przez określone inne narody, przy akceptowaniu takiej samej miłości wśród obcych oraz innych im narodów czy mniejszości narodowych we własnych państwach, podczas gdy oni sami są poniekąd i w swojej znaczącej części niemalże: rasistami i szowinistami uważającymi, że oni są najważniejsi a inne narody nie mają prawa uważać się za im godne.

I taki izraelski minister ma czelność i tupet ostro a nawet kanałami dyplomatycznymi reagować na polski i w dobrym tego słowa znaczeniu skrajnie patriotyczny Marsz Niepodległości! [10]. Tego inaczej nie mogę zrozumieć jak tylko poprzez wiedzę o „przekleństwie niewinnej krwi”, którą sami Faryzeusze i „uczeni w Piśmie” zrzucili na swoich przodków oraz poprzez ich egocentroizm.

Niech Pan, Panie ministrze z Izraela zajmie się swoim państwem a nie Polską i Polakami, polskimi patriotami. Nic Panu do nas i naszego państwa. Ma Pan swoje i niech Pan o nim myśli i o nie dba. Nie jest pan właścicielem Polski tak jak Polska nie jest właścicielem Izraela i nie wypowiada się na jego temat. Trochę pokory proszę. Dobrze?

Razi Pana hasło ”Polska dla Polaków”? A czy Izrael nie jest dla Żydów, nie jest z założenia żydowskim państwem? I czy Pan nie jest żydowskim patriotą? Jeżeli Pan nim jest to bardzo Pana szanuję i rozumiem oraz akceptuję Pański patriotyzm i nigdy nie powiem, że Żydzi są gorsi od Polaków i zawsze będę szanował Pański żydowski patriotyzm, ale niech pan szanuje także polski patriotyzm! Dobrze?

Rażą Pana słowa o „białych Europejczykach”? Przecież etnicznie Europę zamieszkiwali na początku niemal sami biali a i przecież w pańskim kraju ponad 75% stanowią biali Żydzi i tylko – biorąc pod uwagę położenie – Arabów jest około 15%, w Knesecie zaś jest ich jedynie 11 czy 13 na 120 parlamentarzystów i są tak podzieleni wewnętrznie, że praktycznie nie stanowią żadnej ustawowej siły sprawczej.

Powyższe – żebym był dobrze zrozumiany – nie jest zarzutem, ponieważ osobiście uważam, iż każdy naród posiadający własne państwo – aby zachować swoją tożsamość – powinno dbać o jak największą jego jednorodność etniczno-narodową. Co nie znaczy, że ma zwalczać i nie tolerować mniejszości, ale właśnie ta tolerancja winna uwidaczniać się jednak z pozycji gospodarza.

I tak na marginesie. To czy czasem w Izraelu dalej nie ma rozdziału państwa od religii i można powiedzieć, że Izrael jest państwem wyznaniowym?

A poza tym.

Czy podczas polskiego, patriotycznego Marszu Niepodległości padły jakieś antyżydowskie hasła? Czy jakiś Żyd został wyszydzony lub obrażony? Czy jakiś Żyd został pobity lub zabity tak jak bardzo często Palestyńczycy są obrażani i zabijani przez Pana państwo? Czy w Polsce istnieją a’la getta dla Żydów lub innych mniejszości takie jak na „waszej”/nie waszej ziemi tworzycie np. dla Palestyńczyków?

Hipokryzja Pana i Pana państwa jest bodajże „najwyższych lotów” i w dalszym ciągu sądzę, że jedynym ratunkiem dla Was jest/było nawrócenie, o ile nie jest już za późno choć niestety chyba już jest za późno aczkolwiek pojedynczo i indywidualnie jest jakaś szansa.

Pozdrawiam normalnych, patriotycznych i w pozytywnym znaczeniu nacjonalistycznych Żydów i również pozdrawiam szczerze, ale z pobłażaniem i współczuciem, wedle mnie skrajnie antypolskiego Pana Adama Michnika .

Krzysztof Jaworucki (bloger: krzysztofjaw)

[1] Adam Michnik do Krzysztofa Leskiego w listopadzie 1990 roku: „K-k-krzysiu, jeśli ty-ty-ty chcesz tu robić wo-wolna gazetę, to-to-to-to po moim trupie” za: https://www.salon24.pl/u/krzysztofleski/851,z-michnikiem-spacer-po-ogrodku oraz Grzegorz Kucharczyk, „Strachy z gazety. 20 lat przestróg dla Polski”, Fronda, Warszawa 2011, stron ogółem: 232, m.in. w opisie w: http://prawy.pl/11780-schematy-atakow-gazety-wyborczej-nie-zmienily-sie-od-cwierc-wieku/
[2] „Powściągliwość i Praca” nr 6 z 1988 roku: „Środowisko, z którego pochodzę, jest liberalna żydo-komuna. To jest żydo-komuna w sensie scisłym, bo moi rodzice wywodzili się ze środowisk żydowskich i byli przed wojną komunistami”.
[3] Zobacz film pt.: „Daremna misja” pod linkiem: https://youtu.be/Ap-J5h5M-Gg
[5] Pismo Święte Nowego Testamentu, Ewangelia wg. św. Jana: J8, 31-47
[6] Pismo Święte Nowego Testamentu, Ewangelia wg. św. Mateusza: Mat 27, 25
[7] Egocentroizm (lub - z inspiracji blogerki guantanamera z BM24 - egocentrotyzm - jak idiotyzm lub sklerotyzm) - to moje słowo - neologizm - stworzone na potrzeby określenia zjawiska jednoczesnego występowania: egoizmu, egocentryzmu i cynizmu spowitych mgłą egotyzmu, 

P.S.
Oczywiście można powiedzieć, że jestem nacjonalistą bo kocham swój naród, kocham Polskę. Jestem nacjonalistą w pierwotnym tego słowa znaczeniu. Nie jestem natomiast szowinistą, bo nie uważam, że inne narody są gorsze od mojego oraz a’prori i bez wyraźnej przyczyny nie obrażam i nie krytykuję innych narodów czy mniejszości narodowych w Polsce i nie jestem wrogo do nich nastawiony. Szanuję taki nacjonalizm u innych narodów.

Jednakże tutaj jest Polska i to my – Polacy jesteśmy tu gospodarzem. Inne narody, ich mniejszości są u nas gośćmi i powinni zachowywać szacunek do gospodarza i przestrzegać stanowionych przez niego praw, zwyczajów, tradycji. Tak zachowują się Polacy w innych krajach, gdzie stanowią mniejszość.

I w naszym kraju, naszej Polsce myślimy i działamy po polsku i nie wtrącamy się do innych o ile inni nie wtrącają się do nas i nie popełniają międzynarodowych przestępstw.


Są oczywiście i u nas szowiniści albo rasiści, ale w stosunku do innych krajów, w tym też do Izraela, tacy Polacy stanowią „margines marginesu” i też jestem takim postawom przeciwny.

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

poniedziałek, 13 listopada 2017

„Partia polska” i „partia antypolska” i… kilka uzupełnionych refleksji wokół prezydenta…

W ciągu całego mego życia widziałem w naszym kraju tylko dwie partie. Partię polską i antypolską, ludzi godnych i ludzi bez sumienia, tych, którzy pragnęli ojczyzny wolnej i niepodległej i tych, którzy woleli upadlające obce panowanie” – niekoronowany król Polski, książę Adam Jerzy Czartoryski (†14.01.1770 – †15.07.1861).

Musimy ten rok wykorzystać dobrze, musimy pokazać, że Ci, którzy sto lat temu potrafili połączyć myśli i czyny nie są ostatnim pokoleniem, które to potrafiło. My też musimy być takim pokoleniem! Stoimy (…) przed wielką szansą budowy nowej Polski, dobrej zmiany, szansy Rzeczypospolitej, która będzie rzeczywiście Rzeczypospolitą, która będzie dla wszystkich, która będzie silna (…) niepodległa, godna i dumna! (…) Być Polakiem to znaczy być kimś ważnym, to znaczy być kimś (…) kto wyznacza dzisiejszej chorej Europie drogę do uzdrowienia, drogę do powrotu do fundamentalnych wartości, drogę do powrotu prawdziwej wolności, drogę do zwycięstwa i umocnienia naszej – opartej o chrześcijaństwo – cywilizacji. Polska ma taką szansę. Wykorzystajmy ją!” – prezes PiS, premier Pan Jarosław Kaczyński w dniu 10 listopada 2017 roku podczas uroczystości „miesięcznicy smoleńskiej” na warszawskim Placu Piłsudskiego. 

To rzeczywiście jest coś wielkiego – być Polakiem” – premier Rzeczypospolitej Polskiej, Pani Beata Szydło w dniu 11 listopada 2017 roku.
-----------------------------------
Nie ma dziś większego zagrożenia jak ucieczka od podziału My-Oni i kłamstwo o korzeniach III RP. Z nich czerpia siły Obcy i wywodzą swoje prawa do aneksji polskości. Dzieląca nas linia musi być nazwana – bo jest konsekwencją okupacji sowieckiej, efektem mafdalenkowej zdrady i budowania nieistniejącej wspólnoty narodu. Jest winą tych, którzy od trzech dekad sankcjonują komunistyczne łgarstwo i po raz kolejny chcą łączyć Polaków z apatrydami. Bez odzyskania takiej świadomości i wyznaczenia granic naszego dziedzictwa, nie uratujemy wspólnoty narodu. Nie można jej odbudować łącząc zdrajców z bohaterami na fundamencie nierozliczonej przeszłości, zamazanej teraźniejszości i jutra, które wiedzie donikąd” –Aleksander Ścios w dniu 14 listopada 2016 roku [1]
-----------------------------------
Niemal dokładnie 11 miesięcy temu, w dniu 9 grudnia 2016 roku opublikowałem na swoim blogu tekst pt.: „Polacy! Nie dajmy się sprowokować, nie przelewajmy polskiej krwi” [2], w którym po raz pierwszy w moim pisaniu opatrzyłem go w/w wypowiedzią księcia Adama Jerzego Czartoryskiego. Ów tekst był niejako odpowiedzią na działania „totalnej” i antypolskiej opozycji spod znaku PO, .N, KOD, części PSL, ORz i wszystkich środowisk polityczno-społeczno-medialnych, które chciały doprowadzić do bratobójczych zamieszek i – co się dopiero później okazało – miało zakończyć się krwawym puczem antypolaków i ponownym przejęciem władzy przez – odnosząc się do motta – „partię antypolską”. 

W 99 rocznicę odzyskania przez Polskę niepodległości po 123 latach dzisiejszy tekst uzupełniłem wypowiedzią obecnej premier naszej Polski, Pani Beaty Szydło, prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego oraz refleksją Pana Aleksandra Ściosa, która z powodzeniem mogłaby być podsumowaniem niniejszego tekstu. 

Pisząc przed rokiem tamten tekst tylko intuicyjnie przeczuwałem, że „partia antypolska” planuje coś zrobić, coś złego dla Polski i Polaków przygotowuje. Czułem swoisty niepokój i okazało się, że miałem rację. Na szczęście planowany krwawy, grudniowy pucz się nie udał, co nie znaczy, że antypolscy zdrajcy nie knują przeciw nam dalej i nie przygotowują koncepcyjnie kolejnych scenariuszy, w czym na pewno pomagają im (inspirują?) zagraniczni nienawistnicy Polski, w tym szczególnie: demoliberalno-lewackie elity brukselsko-niemieckie; być może różne konkretne i bardzo istotne środowiska na bliskim i dalekim dla Polski wschodzie; syjo-szemrani uzurpatorzy władzy nad światem dążący do likwidacji państw narodowych a także zwykli i cyniczni szubrawcy pragnący wykorzystać nasz kraj dla własnej władzy i pieniędzy.

(jeżeli mogę w taki sposób, to dobrze byłoby, aby czytelnik dalszej części niniejszej notki wpierw zapoznał się z treścią wskazanego, mojego tekstu z grudnia 2016 roku, choć oczywiście można tą zachętę pominąć – niemniej gros poniższych refleksji traktować należy jako kontynuacje grudniowych oraz pewną odpowiedź na dyskusję jaka wywiązała się pod ostatnim moim tekstem o prezydencie Andrzeju Dudzie)

Ostatni mój tekst [3] będący poniekąd krytyką poczynań prezydenta Andrzej Dudy wzbudził na forach dużą dyskusję, w której większość czytelników i komentatorów podzieliła moje krytyczne wobec prezydenta refleksje. Jednakże też znalazło się wiele zdań krytycznych zarzucających mi albo naiwność połączoną ze skutecznym uleganiem antypolskim prowokatorom liczącym na rozbicie obecnej władzy i jej elektoratu, albo „krecią i agenturalną robotę” nastawioną na podobny efekt, albo nawet oskarżających mnie o niegodne insynuacje i kłamstwa czy też o brak wystarczającej wiedzy o zakulisowych meandrach władzy, które mogły niejako zmusić prezydenta do takich a nie innych działań i wypowiedzi. Padło też stwierdzenie, że być może prezydent działa tak – pomny działań „seryjnego samobójcy” i „nieszczęśliwego wypadku” – ze względu na bezpieczeństwo swoich najbliższych: córki i żony. I tu od razu odpowiadam: jeżeli tak, to najlepszą ich ochroną byłoby nie podejmowanie się przez A. Dudy funkcji publicznych z funkcją prezydenta Polski na czele.
Przeczytałem wszystkie komentarze. 

W miarę możliwości starałem się na nie odpowiadać, mniej lub bardziej przekonywująco. Wobec niektórych odniosłem się ze zrozumieniem, z innymi dalej się nie zgadzam i pozostaję przy własnej negatywnej ocenie co najmniej ostatniego pół roku urzędowania prezydenta A. Dudy. 

Jednakże po głębszym zastanowieniu i w celu bardziej szczegółowego przedstawienia całego tła problemu, które stało się implikacją mojego obecnego stanowiska postanowiłem napisać coś więcej. Mam jednocześnie nadzieję, że w tym tekście moi adwersarze znajdą odpowiedzi na swoje wobec mnie zarzuty a aprobujący moje opinie jeszcze bardziej poznają ich przyczyny i utwierdzą się w owej aprobacie. 

Nie jest przypadkiem, że mottem tego tekstu uczyniłem słowa księcia A. J. Czartoryskiego i jednocześnie odniosłem się do mojego tekstu sprzed roku. 

Pan prezydent A. Duda w jednym z ostatnich wywiadów stwierdzić raczył m.in.: „W KRS powinni być ludzie wskazani przez różne ugrupowania – po to, żeby była tam multipartyjność i nie było wrażenia, że jeżeli dokonuje się wyboru sędziów do KRS w Sejmie, to jest to wybór jednopartyjny”.
 
I chyba tak naprawdę w tym stwierdzeniu należy doszukiwać się sedna moich (ale chyba nie tylko) rozbieżności z Panem prezydentem, bo rozumiem, że pragnie on, aby szukać szeroko pojętego porozumienia tradycyjnie i oficjalnie pojmowanego międzypartyjnego dla Polski oraz szanować również polityków innych zarejestrowanych w Polsce opcji i formacji społeczno-politycznych. 

Mając jednak w pamięci słowa księcia A. J. Czartoryskiego, całkowicie nie zgadzam się z punktem widzenia pana prezydenta. 

Wybór sędziów do KRS powinien być właśnie jednopartyjny w taki m rozumieniu, że wyboru winna dokonywać „partia polska”, partia ludzi „godnych, którzy pragną ojczyzny wolnej i niepodległej”. Druga zaś w Polsce istniejąca partia – „partia antypolska”, partia ludzi z polskim obywatelstwem, ale „ludzi bez sumienia, którzy wolą upadlające obce panowanie”… w optymalnie korzystnej wersji nie powinna na terenie Polski mieć prawa istnieć ani wypowiadać się na temat Polski i Polaków i w ogóle uczestniczyć w jakikolwiek sposób w polskim życiu politycznym i poprzez to reprezentować antypolskie interesy. I nie dotyczy to tylko wyboru sędziów, ale całości spraw społeczno-politycznych. Jeżeli jeszcze dodatkowo taka „partia antypolska” zgodnie z regułami normalnej (nie liberalnej czy socjalistycznej lub innej) demokracji zostaje wyborczo odrzucona przez Polaków to tym bardziej nie ma żadnych przesłanek, aby w jakikolwiek sposób szukać z nią porozumienia. 

Nie jestem demokratą, ale jestem realistą i wiem, że w ustroju demokratycznym formalnie jednak „partia antypolska” może oficjalnie istnieć i zdobywać w różny sposób głosy wyborcze nieświadomych lub zmanipulowanych rodaków. Jest to wynikiem permanentnych wieloletnich działań z zakresu inżynierii społecznej, których efektem jest powstanie w Polsce grupy moich rodaków przeświadczonych, że „partia antypolska” tak naprawdę to „partia polska”. Tak nie jest i nigdy nie było, co na szczęście zauważa też coraz liczniejsza część zmanipulowanych dotychczas piewców dzisiejszej „totalnej opozycji”. To jeszcze bardziej powinno implikować pana prezydenta i przedstawicieli „partii polskiej” do zachowań alienujących „partię antypolską” a nie dających jej więcej niż niezbędne i wynikające z reguł demokracji minimum. 

Oczywiście w ramach „partii polskiej” możemy się spierać i kłócić, mając jednak w sercu polskość i dobro Polski i Polaków a nie uważając „że polskość to nienormalność” a naszą stolicą (naszym domem) nie jest Warszawa (Polska) a Bruksela, Berlin, Moskwa, Waszyngton, Jerozolima czy jakiś inny ośrodek decyzyjno-władczy. 

„Partia polska” może mieć różne frakcje ideowo-polityczne: wolnościowe, narodowe, konserwatywne czy ogólnie prawicowe, liberalne, lewicowe, republikańskie bądź jakiekolwiek inne, bo obecnie w świecie tak naprawdę zatarły się tradycyjne podziały na określone grupy jednoznacznie i historycznie posiadające przynależne jej cechy i światopogląd. Może też mieć różne wizje drogi i kierunku rozwoju Polski.

W takim ujęciu możemy więc mówić o ewentualnej „multipartyjności” – czyli działaniu w różnych partiach (frakcjach), ale tylko w ramach „partii polskiej”, dla których największym dobrem jest polski naród i nasza Ojczyzna i których wszelkie działania są podporządkowane i determinowane polskością. 

Obecnie w świecie tzw. postmarksistowskie demoliberalne lewactwo jest a’priori antynarodowe i to wszędzie na świecie, w każdym kraju czy innych formacjach organizacyjno-formalno-prawnych. To jest grupa ludzi beznarodowa, dla której takie pojęcia jak: naród, ojczyzna, patriotyzm, tradycja, wiara, język narodowy, państwo narodowe, narodowa historia, honor i inne podobne są już li tylko przeszłością i z nimi się nie identyfikują a wprost przeciwnie – je zwalczają i to nieraz w sposób bezwzględny. Kiedyś był to komunizm wojenny, dziś postkomunizm kulturowy. 

Ludzie reprezentujący taką postawę i takie poglądy nie mogą być polskimi patriotami, dla nich polskość nigdy nie będzie najważniejsza. Być może nieraz werbalnie starają się pozyskać i otumanić część polskiego społeczeństwa głosząc hasła niby propolskie, ale to tylko manipulacja i wielkie oszustwo. To nie są tak naprawdę Polacy, choć mają polskie obywatelstwo. Oni nie myślą po polsku i nie działają dla Polski, ale dla „czegoś innego” lub jedynie dla własnej władzy i pieniędzy. Z nimi się nie dyskutuje o Polsce ani nie szuka się porozumienia, bo stanowią „partię antypolską” i trudno znaleźć coś wspólnego między Polakami i ludźmi czującymi się Polakami (nawet o innym etnicznie pochodzeniu) a antypolskimi ich wrogami. 

Wielokrotnie pisałem, że w sumie takich ludzi nie można nazywać nawet polskimi zdrajcami, bo czyż oni cokolwiek zdradzili? Zdradzić można coś, co do tej pory się wyznawało, zdradzić można Polskę – w ujęciu ideowym a nie prawnym – jeżeli do tej pory uważało się za Polaka i porzuciło się polskość na rzecz innych wartości czy państw lub zbioru państw lub jakichś dziwnych organizacji ponadnarodowych albo cynicznie i egoistycznie dla własnych osobistych celów. 

Działanie na szkodę Polski tak pojmowanej „partii antypolskiej” wyklucza ją z naszej Ojczyzny. Taka partia musi być uważana za niegodną nawet splunięcia i tyle, nie mówiąc już o jakimkolwiek dopuszczeniu jej do wpływania na losy Polski i Polaków. 

Oceniając historycznie, bo w takiej przeszłej perspektywie można ocenić i zidentyfikować frakcje „partii antypolskiej”, szczególnie po roku 1989, roku koszmarnego zagarnięcia niby już wolnej Polski przez właśnie ową partię. 

Przed II WŚ frakcjami „partii antypolskiej” były na pewno wszystkie odłamy partii komunistycznej, gdzie np. podczas plenów KC Komunistycznej Partii Polski czy Komunistycznej Partii Zachodniej Ukrainy rozmowy plenarne prowadzono m.in. w chazarsko-żydowskim języku jidysz i które tak naprawdę chciały pozbawić Polskę niedawno co odzyskanej niepodległości. W czasach komuny oficjalnie na pewno były to: PPR, PZPR, ZSL a nieoficjalnie to np. zręby przyszłej „partii antypolskiej” powstałej z części KOR-u. Po 1989 roku, po „Magdalence” i „Okrągłym stole” frakcjami „partii antypolskiej” były i są: ROAD, KLD, UW, PD-demokraci.pl, Unia Europejskich Demokratów (spadkobierca UD/UW/demokraci.pl), SdRP, SLD, Ruch J. Palikota, .N (też w dużym stopniu pomiot UD/UW/demokraci.pl), część PSL i oczywiście PO. Z grup nie będących partiami politycznymi dziś najbardziej znani przedstawiciele „partii antypolskiej” to: Komitet Obrony Demokracji i lewacka, przestępcza bojówka Obywatele Rzeczpospolitej bezzębnego idioty mieniącego się jej liderem. Są też i inni przedstawiciele „partii antypolskiej” wśród różnych innych organizacji polityczno-społeczno-zawodowych, czego dobitnym przykładem jest obecna „kasta sędziowska” i jej KRS czy też w dużej mierze „kasta naukowców” lub „kasta artystów”. Może kogoś lub jakąś frakcję pominąłem, za co oczywiście przepraszam

Jasnym też winno być, że wskazując na różne grupy dawniej i obecnie wchodzące w skład „partii antypolskiej” myślę przede wszystkim o ich liderach oraz w dużej mierze świadomych ich członkach i sympatykach, bo przecież nieraz mogą wśród nich być ludzie przyzwoici, którzy zdają sobie sprawę z charakteru ich grupy i starają się jednak propolsko zmieniać jej polityczne lub inne oblicze i są też ludzie oszukani i zmanipulowani. 

Z tak pojmowaną „partią antypolską” nie można dyskutować i szukać porozumienia. Dzisiaj nazywa siebie „totalną opozycją” , której antypolski program polega na obaleniu władzy legalnie wybranych frakcji „partii polskiej” poprzez ulicę (zamieszki i rozlew polskiej krwi) i zagranicę (działanie o charakterze umownie mówiąc „zdrady targowickiej”). Przykłady takiej antypolskiej działalności można mnożyć i chyba wszyscy wiedzą jakie to były i są działania: skarżenie się na Polskę za granicą, szukanie pomocy za granicą, inspirowanie wrogich Polsce ośrodków zewnętrznych do międzynarodowej krytyki Polski, prowokacje uliczne, mowa nienawiści oraz próba dzielenia i atomizacji Polaków, próby puczu i przewrotu, oddawanie Polski obcym, knucie i oczernianie Polski wszędzie, gdzie się da i wiele, wiele innych. 

Powtórzę. Z „partią antypolską” ludzi z polskim obywatelstwem, ale „ludzi bez sumienia, którzy wolą upadlające obce panowanie” nie ma co w ogóle podejmować dyskusji a tym bardziej dopuszczać ich do władzy ustawodawczej, wykonawczej lub sądowniczej. Tym bardziej, że w procesie demokratycznym formalna „partia antypolska” została odrzucona przez Polaków!

Odnosząc się jeszcze raz do mojego tekstu o prezydencie A. Dudzie [3]. 

Pisałem go w wielkim smutku, bo nigdy nie myślałem, że tak mógłbym kiedykolwiek oceniać Pana Andrzeja Dudę. 

Bardzo trudno mi było pokonać „dysonans poznawczy”, czyli „dysonans powyborczy”, o którym wielokrotnie pisałem w odniesieniu do wyborców PO [4], ale właśnie znając jego mechanizm łatwiej mi było go pokonać. 

Czekałem przeszło cztery miesiące licząc, że jednak cała ta „gra polityczna” jest wewnętrzną grą nowej władzy, czyli jakąś „rozgrywką” uzgodnionej pomiędzy prezydentem a J. Kaczyńskim i rządem B. Szydło. Miałem ogromną nadzieję, że tak jest. 

Z biegiem czasu i przy jednoczesnym narastaniu konfliktu na linii prezydent, w tym BBN - J. Kaczyński/rząd, w tym MS i MON owa nadzieja powoli „umierała”. Pragnę też zaznaczyć, że pisałem ów tekst przed faktem powzięcia wiedzy na temat zaproszenia D. Tuska na obchody odzyskania przez Polskę niepodległości oraz przyjęciu przez tego pana takiego zaproszenia.

Niektórzy komentatorzy wskazywali jednak, że mimo wszystko odbywa się jakaś gra zakulisowa albo też „partia antypolska” (będę konsekwentnie używał w większości tego określenia a nie „opozycja totalna”) szykuje jakiś kolejny atak na Polskę i prezydent w porozumieniu z rządem i J. Kaczyńskim podejmuje działania „wyprzedzające i neutralizujące”. Dobrze było, oj dobrze by było, żeby tak było, choć uważam to za wariant prawdopodobny to odnoszę się do niego z rezerwą. 

Jednakże oceniając tylko to co funkcjonuje oficjalnie nie zmieniam swojego krytycznego zdania na temat ostatnich działań prezydenta, w szczególności w obszarze sądownictwa i nominacji generalskich oraz oczywiście w sprawie braku publikacji Aneksu do Raportu z Likwidacji WSI. 

W tej ostatniej kwestii spotkałem się też z ciekawym poglądem S. Michalkiewicza, który stwierdził, że też by go nie opublikował, bo teraz obecna władza ma cały czas odpowiednie „haki”, z których może korzystać dla „dobra sprawy” a w momencie publikacji aneksu byłyby w tym zakresie nieprzydatne. 

Stwierdzam jednoznacznie, że akurat z tą opinią S. Michalkiewicza się nie zgadzam, choć wiele jego ocen podzielam w pełni. 

Czy Polska nadal ma być III RP, w której decydują służby specjalne i zdobyte przez nie przez lata „haki”, z których można cały czas korzystać i neutralizować osoby publiczne? Czy nie lepiej budować Polskę wolną od tego brudu, opartą na prawdzie i jawności życia publicznego? Czy nadal WSI i dysponenci „teczek” mają decydować o naszej rzeczywistości? 

Moim zdaniem Polskę stać na prawdę o III RP i na tym fundamencie można dopiero budować nową Ojczyznę. Prawda jest najważniejsza i choć być może być bolesna należy ją ujawnić w całości (nie tylko ujawniając aneks, ale przeprowadzając pełną lustrację wszędzie, gdzie tylko można, też wśród prawników, naukowców, księży, itd.), bo w przeciwnym razie dalej powstawać będą niestworzone teorie, które np. insynuują prezydentowi jakieś obyczajowe „wpadki”. Nadal będzie „gra teczkami” i nadal będziemy żyli w III RP, czyli PRL-bis!

W sprawie ostatniego konfliktu prezydenta z rządem i prezesem PiS ciekawą interpretację przedstawił bloger 35stan. Ogólnie uważa on, że Pan Andrzej Duda został J. Kaczyńskiemu narzucony i to przez stronę amerykańsko-izraelską jako swoisty „bezpiecznik”, gdyby prezes J. Kaczyński okazał się jak jego ś.p. brat „niesterowalny”. Wskazuje, że po zakończeniu resetu B. Obamy pomiędzy USA i Rosją (2013 rok) oraz w celu powstrzymania dominacji i ekspansji Niemiec (UE) postanowiono w Polsce zmienić ekipę rządzącą na antyrosyjską i delikatnie zachowawczą wobec UE. Stąd wybuchła afera podsłuchowa wykreowana – według blogera – przez CIA, która zmiotła z rządzącej sceny politycznej PO i pozwoliła wygrać wybory PiS-owi oraz Zjednoczonej Prawicy. Jako też dodatkowy element podaje to, że pan Andrzej Duda uczestniczył w krakowskich (sic!) obradach izraelskiego Knesetu w Polsce w roku 2014 i być może został przez „wybrańców” namaszczony na nowego prezydenta Polski oraz właśnie narzucony J. Kaczyńskiemu. Bloger ponadto zwraca uwagę na fakt, że wszystko to było przed wyborem D. Trumpa na prezydenta i powszechnej pewności, że wybory wygra H. Clinton, więc nic w amerykańskiej polityce by się nie zmieniło a mimo tego podjęto działania zmierzające do zmiany władzy w Polsce. 35stan w tym kontekście wskazuje na wypowiedź J. Kaczyńskiego, który po wyborze D. Trumpa stwierdził, że być może w końcu skończą się na niego ogromne naciski ze strony amerykańskiej w sprawach, co do których nie powinna ona mieć żadnych żądań wobec Polski i 35stan sugeruje, że jednym z takich nacisków mogło być narzucenie kandydata na prezydenta, A. Dudę. Z tego wszystkiego bloger wyciągnął wniosek, że w sprawie sądów został uruchomiony ów „prezydencki bezpiecznik”, bo te reformy zagrażały interesom m.in. „wybrańców” oraz innych „namaścicieli” prezydenta. 

W tej kwestii dodam od siebie, że w takim rozumowaniu logicznym staje się spotkanie w cztery oczy prezydenta A. Dudy z chazarsko-żydowskim A. Smolarem, szefem chazarsko- żydowskiej, sorosowej (G. Sorosa) Fundacji im. S. Batorego założonej w 1988 roku za zgodą zdrajcy W. Jaruzelskiego i po jego waszyngtońskich rozmowach w 1985 roku ze zmarłym w tym, 2017 roku Dawidem Rockefellerem – właścicielem za życia chyba siedmiu przeszczepionych serc i podobno szefem tzw. Rządu Światowego (wierchuszki tzw. NWO). 

Sądzę, że warto głębiej zastanowić się nad taką teorią i pozdrawiam blogera 35stan. 

I jeszcze dwa smutne aczkolwiek wiele dające do myślenia fakty z działalności prezydenta A. Dudy, które muszą niepokoić a o których do tej pory się nie wypowiadałem: dziwne i antypolskie oraz skrajnie prożydowskie i ahistoryczne przemówienie prezydenta w Kielcach w dniu bodajże 4 lipca 2016 roku z okazji tzw. Pogromu Kieleckiego [wpolityce.pl] oraz zdecydowaną niechęć prezydenta do zaproszenia do grona prezydenckiego komitetu organizacyjnego przyszłorocznych obchodów 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości jakiegokolwiek przedstawiciela ruchów narodowych, choćby organizatorów wspaniałego cyklicznego i pozytywnie skrajnie patriotycznego Marszu Niepodległości. „Nie ma przypadków – są tylko znaki”… chciałoby się w tym miejscu powiedzieć…

I dodam jeszcze kontynuowanie w Pałacu Prezydenckim obchodów żydowskiego Święta Chanuki podczas, gdy próżno szukać obchodów katolickiej Wigilii Bożego Narodzenia w jakimkolwiek rządowym budynku Izraela, państwa stworzonego przecież przede wszystkim przez Żydów polskiego pochodzenia. 

Czyżby te fakty miały być potwierdzeniem teorii namaszczenia A. Dudy przez „wybrańców” blisko spokrewnionych z jego teściem?

To tyle i wiem, że jak zwykle nieprzyzwoicie zbyt obszerny tekst, ale już na to nic nie poradzę .

Pozdrawiam

Krzysztof Jaworucki (bloger: krzysztofjaw) 


P.S.1.
Tekst pierwotnie zamierzałem opublikować 11 listopada, ale w takim dniu można tylko się cieszyć z Polski i być z niej dumnym, dumnym też, że jest się Polakiem. „To rzeczywiście jest coś wielkiego – być Polakiem” – powiedziała 11 listopada 2017 roku Pani premier Beata Szydło i ja jestem od zawsze z tego dumny, jak zapewne gros moich rodaków. 

P.S.2.
Przedstawiciel „partii antypolskiej”, „łotr nad łotry”, były prezydent Polski Pan Bronisław Komorowski raczył powiedzieć w tym samym listopadowym dniu 2017 roku: „… musimy pokazać wymiar aktualny (…) że niepodległość (chyba Polski – dop: kj) równa się europejskość”. Pełna zgoda, tyle tylko, że europejskość nie równa się w dzisiejszym wymiarze lewacko-demoliberalnej UE niepodległości narodów Europy a ją niwelujący, niwelujący też niepodległość Polski!.. panie antypolski i WSI-owy „łotrze nad łotry”! 

A tak zupełnie szczerze: jedynym godnym Pana i nie tylko Pana, ale i też „łotra” oraz byłego premiera Pana D. Tuska i wielu innych, polskim miejscem przebywania jest polska cela więzienna a nie tyrady na antypolskich wiecach albo – jak w przypadku D. Tuska – składanie wieńców na Grobie Nieznanego Żołnierza podczas uroczystości Dnia Odzyskania Niepodległości! I najlepiej – subiektywnie wedle mnie - by się stało, gdyby jakimś cudem i hipotetycznie znalazłby się Pan oraz D. Tusk w jednej celi ze „Staruchem” . Nie miałbym nic przeciwko temu aby też dalej żyjący przedstawiciele „partii antypolskiej”, w tym: L. Balcerowicz, J. Lewandowski, J.K. Bielecki, J. Buzek, W. Frasyniuk, Z. Bujak, B. Borusewicz, J. Buzek, A. Olechowski, R. Petru, M. Kijowski, G. Schetyna, E. Kopacz, M. Środa, J. Hartmann, S. Niesiołowski, J. Palikot, J. Urban, A. Kwaśniewski, L. Wałęsa, S. Niesiołowski, bracia Smolarowie, A. Michnik, P. Pacewicz, A. Hall, M. Dukaczewski, Hanna Gronkiewicz-Waltz, K. Bondaryk, W. Pawlak, A. Holland i wielu, wielu innych również swoimi osobami zasilili taką polską celę więzienną… Niewymienionych przedstawicieli „partii antypolskiej” oczywiście znów serdecznie przepraszam , ale oni sami wiedzą, że reprezentują taką partię oraz wiedzą też gdzie jest ich miejsce i mi to wystarczy

P.S.3.
Odnośnie obchodzenia przez prezydenta Święta Chanuki z pewnością zaraz będzie próba skontrowania mojego argumentu, tym, że to ś.p. prezydent Lech Kaczyński zainicjował obchody tego święta. I co z tego, skoro to a nawet reaktywowanie przez niego masońsko-chazarsko-żydowskiej i zdelegalizowanej w Polsce w roku 1938 roku loży B’ni B’ nie uchroniło go przed nagłą śmiercią z rąk…?

P.S.4.
W kontekście powyższego zarzut, iż książę A. J. Czartoryski był masonem to też pragnę powiedzieć, że ówczesna masoneria była zupełnie czymś innym niż obecna o czym świetnie opowiada i pisze chyba największy w Polsce znawca masonerii dr S. Krajski.

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com