Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kłamstwo. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kłamstwo. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 19 października 2023

"PiS zostawił polskie finanse w katastrofalnym stanie"

Taka jak w tytule będzie narracja dzisiejszej opozycji, gdy jak już zacznie rządzić będzie:

- likwidować lub ograniczać programy socjalno-społeczne PiS-u (ZP),
- zamrażać płacę minimalną i kwotę wolną od podatku na lata, 
- wstrzymywać lub zaniechać realizacji strategicznych, dużych inwestycji jak CPK czy elektronie jądrowe, 
- prywatyzować na potęgę, poczynając od ORLENU,
- redukować plany zakupu nowoczesnego sprzętu militarnego,
- ograniczać liczebność polskiej armii.

Znów pełną parą powróci stała PO-wska narracja: "Piniędzy nie ma i nie będzie" (V. Rostowski) lub "Jak pieniędzy na armię nie ma to nie ma" (T. Siemoniak) czy "Gdzie te pieniądze są zakopane? Bo w Zakopanem nie" (D. Tusk). 

Już teraz taka narracja jest budowana i to zanim ktoś z opozycji objął jakiekolwiek ministerstwo, chociażby poprzez słowa I. Leszczyny z PO (przyszłej minister finansów?), która stwierdziła, że jest ogromna dziura budżetowa, którą nazwała "dziurą Morawieckiego" [1] lub artykuły w portalu money.pl, którego właścicielem jest antypisowska Wirtualna Polska Holding Spółka Akcyjna [2], [3]. 

"Stawiam dolary przeciwko orzechom", że jeżeli totalna opozycja obejmie władzę, to narracja o katastrofie polskich finansów zostawionej przez PiS, będzie pojawiać się zawsze wtedy, gdy podejmowane będą decyzje negatywne dla obywateli jak i całego państwa polskiego. 

Zawsze w takich przypadkach radzę się głęboko zastanowić i postawić pytania: 

- To po co PiS (ZP) walczyło o trzecią kadencję rządową, będąc zresztą tak naprawdę jej pewne? 
- Czy w takiej sytuacji PiS - wiedząc, że będzie rządził dalej - doprowadziłby do katastrofy finansów publicznych? 
- Czy PiS wiedział, że wybory wygra a jednak przegra, bo nie będzie miał większości 230 posłów? 

Każdy logicznie myślący Polak będzie od razu wiedział, że "dziura Morawieckiego" to jest (będzie) PO-wski blef i kłamstwo, ale niestety aktywnych wyborczo i myślących logicznie Polaków jest na dzień dzisiejszy niespełna 36%. Reszta to emocjonalne i bezmyślne stado lemingów, którym można wmówić każde kłamstwo i fałsz i... mówiąc kolokwialnie "łykną wszystko", co im powie guru sekty D. Tusk lub ktoś inny z totalnej opozycji.   



Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog

wtorek, 4 lipca 2023

No i D. Tusk uzyskał zgodę Niemiec i zmienił narrację ws. imigrantów!

1 lipca, w sobotę po południu napisałem, że Paweł Jabłoński, wiceminister spraw zagranicznych na Twitterze podał informację, z której można było wywnioskować, iż niemiecka Grupa M. Webera  (szefa EPL do której należy w UE PO (KO) dała pozwolenie D. Tuskowi na całkowitą zmianę narracji wobec imigrantów, do których teraz może być nadzwyczaj krytyczny, bo inaczej - wobec niechęci Polaków do nielegalnych imigrantów i spodziewanego referendum w tej sprawie - z pewnością przegra wybory. A przecież po to został przez Niemcy wysłany z powrotem do Polski, aby wygrać te wybory i oddać polską suwerenność Niemcom [1].

W tymże samym tekście skonstatowałem: "Nie wiem czy faktycznie Paweł Jabłoński ma rację z tym przyzwoleniem od Niemiec dla D. Tuska na zmianę migracyjnej narracji, ale jest to bardzo prawdopodobne. Jeżeli tak się rzeczywiście stanie to nie powinniśmy się dziwić. Przecież D. Tusk jest całkowicie zależny od Niemiec a dla zdobycia władzy  jest w stanie zrobić wszystko, jak wtedy gdy po 27 latach małżeństwa cywilnego w roku 2005 wziął przedwyborczy ślub kościelny chcąc się przypodobać polskim katolikom" [1]

No i co? 

Ano D. Tusk już rano w niedzielę rzeczywiście dokonał narracyjnej wolty i stał się krytykiem przyjmowania islamistów do Polski. Oczywiście nie powiedział jakich islamistów, czy legalnych czy nielegalnych, i odniósł się oczywiście do J. Kaczyńskiego, który podobno miał już  w ubiegłym roku sprowadzić legalnie 130 tys. islamistów do kontraktowej pracy. Oczywiście jest to wierutna bzdura, bo jak na razie na konkretne zapotrzebowanie pracodawców sprowadzono około 30% tej liczby i jest to legalna imigracja zarobkowa a nie nielegalna i chcąca tylko wyłudzać świadczenia socjalne bez żadnego zamiaru świadczenia pracy. A właśnie tych ostatnich - również tych siejących terrorystyczne zamieszki we Francji i innych państwach Starej Europy - chce nam bezprawnie i przymusowo relokować UE. 


Bardzo dobrze się stało, że wiceminister P. Jabłoński umieścił tego twitta od razu jak uzyskał taką informację o zgodzie Grupy M. Webera na zmianę stanowiska PO (KO) w sprawie imigrantów. Dzięki temu możemy po raz kolejny przekonać się jakim "kelnerem" Niemiec jest D. Tusk i jaki jest to niepoważny a nawet groźny i niebezpieczny dla Polski człowiek. 

Nie usłyszeliśmy jednak nic na temat jego przyszłych działań w zakresie przyjęcia lub odrzucenia Pakietu Migracyjnego UE, więc swobodnie możemy stwierdzić, że D. Tusk - dostawszy pozwolenie od swoich mocodawców - po prostu wprowadza ludzi w błąd i celowo kreuje zamieszanie wśród wyborców i to w taki sposób, żeby choć ich część oszukać, że jest się przeciw imigrantom i narzucaniu nam woli eurokratów...

Jeżeli jeszcze jakiś zwykły Polak zamierza jakimś cudem zagłosować w nadchodzących wyborach na PO (KO) i D. Tuska to mi pozostaje jedynie bezradnie zastanowić się nad jego umiejętnością logicznego pojmowania świata i rozumienia żywotnych interesów Polski i Polaków. 

No cóż, ale wśród wyborców jest jednak około 30%, które jednak odda swój głos na tą partię i tego kłamcę D. Tuska.

Mam jednak nadzieję, że są to tylko następujący ludzie:

1)  sfrustrowane tzw. elitki III RP. Przez niemal całą III RP byli autorytetami i ubzdurali sobie, że tylko oni mają rację, bo są wykształceni, z wielkich miast... i tylko oni stanowią warstwę (kastę) opinionośną i opiniotwórczą. A PiS im to zabrał, ale tak naprawdę zabrała im to hołota pisowska w postaci "chlejących, bijących swoje dzieci, bijących kobiety i nie pracujących od wielu lat chamów". Naprawdę oni w to wierzą i jest to dla nich nie do zniesienia a ich frustrację podtrzymują liderzy KO i jej akolitów. Owszem występuje tu też żal w postaci "odsunięcia od finansowego koryta", ale dla nich jest to mniej istotne od poczucia niesprawiedliwości dziejowej, która ich spotkała ze strony nikczemnych ćwierćinteligentów i chłopskich polskich ksenofobów. Stąd to ciągłe powtarzanie o wypełzających z nory wyborcach PiS zaśmiecających całą Polskę wraz z jej nadmorskimi plażami i złość, że taka hołota otrzymuje państwowe wsparcie. Tej kategorii wyborców KO (PO) już dla Polski nie odzyskamy. Ci wszyscy celebryci, artyści, naukowcy, prawnicy, dziennikarze... ta cała "elitka" sama sczeźnie we własnym poczuciu mitomańskiej wyższości, 

2) "oderwani od finansowego koryta" i władzy grupy tzw. establishmentu polityczno-gospodarczego PO (KO), lewicy, ludowców i tych, którzy do tej grupy chcieliby dołączyć. To zwykli karierowicze, którzy albo chcą powrócić do władzy albo ją dla własnych korzyści choć częściowo przejąć. To ludzie łasi jedynie na "władzę i pieniądze". Źle im się żyje bez tej władzy, którą po roku 2015 utracili. A i wśród nich są ludzie, którzy chcą wreszcie dostąpić zaszczytu "bycia przy korycie". Często u takich ludzi występuje swoisty syndrom utraty władzy, bo kto raz jej posmakował to bez niej życie wydaje się bezsensowne. Są sfrustrowani i zrobią wszystko, aby ta władza do nich powróciła. W ramach tej grupy są też różni przestępcy gospodarczy, wyłudzacze VAT, łapówkarze na linii sektor prywatny - sektor publiczny, etc.,

3) różnorakie elity i wyborcy, którzy są pospolitymi współczesnymi Targowiczanami, zwykli zdrajcy i często agenci różnej maści działający na szkodę Polski i to na rozkaz naszych wrogów takich jak Rosja czy unijne Niemcy. Często oni w ogóle nie identyfikują się jako Polacy a obywatele innych państw lub np. jako Europejczycy. Można ich znaleźć pośród wszystkich wcześniej wymienionych grup a co niektórzy nawet twierdzą, że przywódca opozycji D. Tusk i część jego zaplecza to najprawdopodobniej właśnie jedni z takich osób. Są wśród nich i tacy, na których ktoś ma jakieś tzw. "haki" dotyczące ich przeszłości lub teraźniejszości. U nich króluje strach przed prawdą i możliwością jej odkrycia a dodatkowo to zwykłe antypolskie szmaty na usługach naszych wrogów i dla tych wrogów są w stanie sprzedać Polskę i Polaków. Tak naprawdę to oni winni oglądać świat zza krat albo spędzać czas na wiecznym wygnaniu. I tu niestety pojawia się brak programu CELA+, który te plewy w końcu by "ściął" jak zdrajców "ścinali" AK-owcy... no może dziś nie poprzez karę śmierci, ale poprzez więzienie owszem. 

Nie mogę sobie wyobrazić, że jakiś Polak lub ktoś czujący się Polakiem spoza tych grup mógłby głosować na D. Tuska...

P.S.

No, ale cóż... Gdyby zliczyć liczebność powyższych grup wyborców głosujących na totalną opozycję spod znaku PO (KO) i D. Tuska to nijak nie moglibyśmy się doliczyć sumy 30% wyborców realnie głosujących w wyborach.

Więc musi być choć jeszcze jedna grupa wyborców, którą można scharakteryzować następująco:

4) część elektoratu PO, która została wykreowana przez elity III RP od początku transformacji ustrojowej i której wpojono nienawiść do braci Kaczyńskich. W ten sposób udało im się stworzyć własne "psy Pawłowa", które reagują już odruchowo i podświadomie negatywnie oraz bezrozumnie na wszystko, co jest z braćmi Kaczyńskimi związane. I taki odruch wpajają również następnym pokoleniom. Ta część elektoratu totalnych cechuje się "instynktem byka" uczestniczącego w Corridzie. Rolę czerwonej szmaty, na którą ku własnej zgubie atakuje ów byk pełni tutaj PiS i liderzy tej partii z J. Kaczyńskim na czele. I słowa "PiS" oraz "Kaczyński" od razu uruchamiają bezrozumną nienawiść i wściekły atak - tak ukształtowanych przez swoje samobójcze elity - zwykłych zwolenników PO (KO). I nie ważne jest, że każdy taki atak powoduje to, iż byk ten zostaje osłabiony kolejną dzidą wbitą mu w kark - nawet jakby już słaniał się na nogach to dalej będzie ślepo atakował. A jak już tym "bykom" brakuje argumentów to zostaje tylko wściekłe wycie: Wypier...ć, Jeb... PiS (***** ***), gwizdy i wrzaski bez słów oraz obraźliwe transparenty. 



Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com g

sobota, 1 lipca 2023

Czy D. Tusk zmieni narrację w sprawie imigrantów?

Paweł Jabłoński, wiceminister spraw zagranicznych na Twitterze: 

"Sygnał z Niemiec – nie wiem na ile prawdziwy, ale ciekawy: PO (KO) dostała (od szefowanej przez M. Webera) EPL pozwolenie żeby poudawać w kampanii wyborczej ostry sprzeciw wobec nielegalnej imigracji. 

Zaczynają rozumieć, że ludzie nie będą chcieli głosować na partię, która to popiera. A Platforma Obywatelska kojarzy się z popieraniem wszystkiego co proponuje UE i Niemcy, nieważne czy to dobre dla Polski – i teraz będzie próbowała z siebie ten wizerunek zrzucić…

Zmianę tonu i ostre wypowiedzi – z mocnymi deklaracjami, że Platformie zależy jednak na bezpiecznych granicach –  ma być słychać już od tego weekendu w wystąpieniach Tuska i innych polityków PO.

Oczywiście to pozwolenie obowiązuje tylko  na kampanię. Celem jest to, żeby Platforma za wszelką cenę wygrała – a potem od razu pomogła realizować plan M. Webera. 

Jeśli im się uda, zaraz po wyborach mają zgodzić się i na przymusową relokację – i na zniesienie zasady jednomyślności, przekształcenie UE w centralnie zarządzane quasi-państwo ze stolicą w Brukseli, a de facto w Berlinie. Tak, aby żaden polski rząd w przyszłości nie mógł prowadzić samodzielnej polityki bez pozwolenia Niemiec i ich sojuszników w UE. 

Ale coś mi mówi, że większość Polaków nie chce polityków pytających w Niemczech o pozwolenie – i nie da się na to nabrać" [1].

Ciekawe, prawda? Warto tedy śledzić najbliższe wypowiedzi D. Tuska i przekonać się czy powyższa informacja jest prawdą, czy też fałszem.

Zresztą - o czym już pisałem - to dziś Manfred Weber jest tak naprawdę szefem PO (KO) "a D. Tusk jest jego zastępczą marionetką d.s. specjalnych poruczeń, czyli: przejęcia władzy w Polsce, jej wszechstronne osłabienie zgodne z planem Mitteleuropy  i oddanie jej niemieckiej UE a później IV Rzeszy Niemieckiej by w konsekwencji stała się częścią  niemiecko-rosyjskiej Wielkiej Eurazji od Lizbony do Władywostoku" [2].

I znów należy przytoczyć słowa M. Webera, który za wszelką cenę chce obalenia w Polsce władzy PiS (ZP): "Sformułowałem trzy warunki każdej współpracy. Za Europą, za Ukrainą, za rządami prawa, w ten sposób zbudujemy zaporę ogniową dla Prawa i Sprawiedliwości. Jesteśmy jedyną siłą, która może zastąpić PiS w Polsce, prowadząc kraj z powrotem do Europy". Wcześniej podobnie gaworzyła Ursula von der Leyen: „Teraz mój drogi Donaldzie wrócisz do swojego kraju, by ponownie stać przy tych wartościach. Pamiętaj Donaldzie, kiedy znów Cię spotkamy, zobaczymy Cię, tak jak powiedziałeś, jako premiera (Polski)".

Dodatkowo D. Tusk jest zafascynowany Niemcami i raczej chyba czuje się bardziej Niemcem (babką Donalda Tuska od strony matki, była Niemka Anna Liebke) niż Polakiem:

"Für Deutschland" (dosłownie "Dla Niemiec"):

Ostatnio o obaleniu obecnego rządu w Polsce zagaworzył też Michael Gahler, europoseł niemieckiej CDU, partii należącej do frakcji EPL (wywodzi się z niej choćby szefowa KE Ursula von der Leyen i duża część Komisji Europejskiej: "W październiku jest możliwe, że w Polsce powstanie nowy rząd. Mam nadzieję, że moi polityczni przyjaciele wraz z koalicjami będą prowadzili inną politykę. Przypominam sobie rok 2015, krótko zanim PiS doszedł do władzy, miało miejsce porozumienie o rozmieszczeniu 165 tysięcy migrantów. Ówczesny rząd przyjął kilka tysięcy osób. Oznacza to, że politycznie nie zależy to od samego kraju, ale od konkretnej partii, która w Polsce rządzi. Podobnie jak na Węgrzech, ale to w Polsce niebawem będą wybory" [3]. W wywiadzie dla radia Deutschandfunk stwierdził też, że po wyborach Polska rządzona znów przez PO zaakceptowałaby narzucony przez Brukselę pakt migracyjny.

Nie wiem czy faktycznie Paweł Jabłoński ma rację z tym przyzwoleniem od Niemiec dla D. Tuska na zmianę migracyjnej narracji, ale jest to bardzo prawdopodobne. Jeżeli tak się rzeczywiście stanie to nie powinniśmy się dziwić. Przecież D. Tusk jest całkowicie zależny od Niemiec a dla zdobycia władzy  jest w stanie zrobić wszystko, jak wtedy gdy po 27 latach małżeństwa cywilnego w roku 2005 wziął przedwyborczy ślub kościelny chcąc się przypodobać polskim katolikom. A z deklaracji przedwyborczych spełnił jeno tylko około 30% swoich obietnic. Niektórzy oceniają, że niemal zawsze jak D. Tusk otwiera usta, to po prostu kłamie... Coś w tym jest, ale chyba tylko w przypadku, gdy mówi do Polaków...


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

wtorek, 28 marca 2023

Wyborcy PO! Jak Wy się czujecie słuchając kłamstw D. Tuska na temat słów D. Tuska? *

Wczoraj napisałem tekst, w którym zadałem podstawowe pytanie: "Czy naprawdę elektorat PO (KO) i D. Tuska jest tak idiotycznie fanatyczny, tępy i głupi, że wierzy we wszystkie te bezczelne kłamstwa swojego lidera?" [1]. Zadałem też inne nawiązujące do poprzedniego pytanie zawierające prośbę: "Może jakiś zwolennik D. Tuska jest mi to w stanie wytłumaczyć?".

No cóż... jakoś nie doczekałem się konkretnej odpowiedzi ze strony wyborców PO i D. Tuska. Wiedząc dlaczego tak się stało [2], ponawiam jednak tą swoją prośbę: 

"Wyborcy PO! Jak Wy się czujecie słuchając kłamstw D. Tuska, w których zaprzecza słowom D. Tuska?"

I naprawdę jest to pytanie bardzo poważne, bo ja bym się czuł bardzo zażenowany i raczej obrażony, gdyby mój lider polityczny traktował mnie naprawdę jak idiotę i bezrozumną li tylko "rączką do głosowania", któremu można wcisnąć każde, nawet najbardziej rażące, cyniczne i łatwe do publicznego udowodnienia kłamstwo. 

Ponadto jako zewnętrzny obserwator mam wrażenie, że być może Wasz lider cierpi na jakąś chorobliwą formę "rozdwojenia jaźni". Raz wydaje się być jedną osobowością - nazwijmy ją D. Tuskiem I a innym razem wydaje się być kolejną osobowością - nazwijmy ją D. Tuskiem II. I te dwie albo i więcej osobowości różnią się pomiędzy sobą diametralnie... To takie tylko moje hipotetyczne dywagacje...

Stąd to Was dalej pytam, Was - wyborców PO:  "A co Wy sądzicie o swoim liderze i jego prawdopodobnych różnych osobowościach?". A... jeszcze uzupełniająco: "Czy tak rozchwiany wewnętrznie człowiek, który ma problemy ze szczerością i być może normalnym oglądem rzeczywistości, posiada jakiekolwiek predyspozycje, by funkcjonować publicznie i mieć prawo zostać w Polsce premierem?"

* Nie chodzi mi o tych, którzy głosując na PO i D. Tuska spodziewają się powrotu do utraconych profitów wynikających z rządzenia lub też demoliberalnych oraz lewackich  i ideologicznych fanatyków. I nie chodzi mi także o ludzi trzeciego pokolenia UB czy komunistycznych służb wojskowych i pociotków nomenklatury PZPR. Również nie o tych, którzy nie czują się Polakami a obywatelami Europy albo świata  i wstydzą się polskiego pochodzenia. Mi chodzi o zwykłych Polaków, którzy biorą udział w wyborach i dalej chcą głosować na PO i totalnych, ale i tych, którzy z zasady nie biorą w nich udziału, bo tak naprawdę - w moim odczuciu - wyborcza absencja jest też pośrednim głosowaniem na PO i totalną opozycję.  


[2] W ani jednym komentarzu zwolenników PO albo raczej przeciwników PiS nie wytłumaczono mi dlaczego będą Oni głosowali na PO (KO) i jej akolitów. Owszem zaczęto oczywiście odwracać "kota ogonem" i pisać dlaczego nie będą głosować na PiS, ale mi chodziło o odpowiedź dlaczego właśnie są skłonni wybrać D. Tuska. 

W tym kontekście przytoczę słowa komentatora z portalu naszeblogi Chatara Leona: "Jest wiele powodów, ażeby nie głosować na PiS, szczególnie po tym, co odstawia od paru lat rząd Morawieckiego, natomiast nie ma ani jednego powodu, ażeby oddać głos na partię Donka Kondonka. Przynajmniej z punktu widzenia uczciwego człowieka. Ażeby popierać Partię Oszustów, trzeba być albo ubekiem, albo kompletnym idiotą". I ja ogólnie zgadzam się z taką opinią. 

Bo tak naprawdę nikt nie jest w stanie wskazać pozytywów dla Polski i Polaków ośmioletnich rządów PO-PSL w latach 2007-2015 a teraz też D. Tusk nie przedstawia żadnego programu dla Polski oprócz tego, aby odsunąć PiS od władzy. Dodatkowo żenująco kłamie na każdym kroku. Więc jak tu można jakoś merytorycznie popierać D. Tuska? Po prostu nie da się, więc pozostają tylko negatywne i bezrozumne emocje, w tym jakaś irracjonalna i wykreowana przez dziesięciolecia nienawiść do PiS i J. Kaczyńskiego!



Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 

© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. 
Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog

poniedziałek, 6 marca 2023

Uwaga! Niemcy atakują!?

Tym razem bez żołnierzy i bomb, ale propagandowo bezczelnie i ordynarnie werbalnie kłamliwie.

Pan Dariusz Matuszak z portalu wpolityce.pl napisał wczoraj świetny felieton zatytułowany "Historia i porno. Antypolska propagandowa ofensywa Niemiec. Czy Berlin wydał mediom rozkaz zaatakowania Polski?", w którym napisał m.in: 

"Wszystko wskazuje na to, że rząd Olafa Scholza rozkazał niemieckim mediom przeprowadzenie kampanii przeciwko Polsce. W ciągu ostatnich dni w Niemczech ukazało się tyle publikacji na nasz temat, iż niemal pewne jest, że mamy do czynienia ze skoordynowaną akcją"

(...) 

"Mogłoby się zdawać, że z powodu wizyty prezydenta Bidena w Warszawie naturalne jest większe zainteresowanie Polską, gdyby nie to, że to co Niemcy o nas piszą, czy mówią wcale jej nie dotyczy. To nie znaczy jednak, że nie ma związku pomiędzy ich medialnym wzmożeniem na naszym tle, a tym wydarzeniem. Dwudniowa wizyta przywódcy największego mocarstwa świata w Warszawie wskazuje na coraz większe, w tej chwili już bardzo duże, znaczenie polityczne, gospodarcze i militarne Polski, jako jednego z najsilniejszych sojuszników w NATO. Polska zyskuje kosztem Niemiec i skutecznie podważa ich uzurpację do bycia liderem Europy. Stąd według mnie bierze się propagandowy atak niemieckich mediów. Chodzi o to, by pokazać Polskę w jak najgorszym świetle i mobilizować swoją ekspozyturę w naszym kraju".

(...)

"Należy spodziewać się najbliższym czasie wzmożenia niemieckich mediów i podobnych bredni, idiotyzmów na temat Polski. Im u nas będzie lepiej, z tym większą agresją, złością na rozkaz rządu będą nas atakować. Niemieckie media nie potrafią też skryć swej tęsknoty za poprzednimi rządami w Polsce. No cóż jako osobnik z polskich mediów, mogę tylko zapewnić, że w Polsce nikt za Merkel, ani nawet za jej dawnym pryncypałem Erichem Honeckerem z NRD nie tęskni" [1].

Jako uzupełnienie tych wypowiedzi można przytoczyć zupełnie mijające się z prawdą stwierdzenie O. Scholza: "Jesteśmy teraz najsilniejszym sprzymierzeńcem Ukrainy na kontynencie europejskim i nadal nim pozostaniemy. Także pod względem uzbrojenia, co koordynujemy ze Stanami Zjednoczonymi i innymi sojusznikami" [2] czy też medialne informacje o tym, że: "Berlin wydał już na pomoc dla Ukrainy 12,5 mld euro, ale wszyscy eksperci nie mają wątpliwości, że to znacznie zawyżone dane. Niemcy chwalą się każdą ulotką wydrukowaną dla uchodźców, lecz nie zmywa to wrażenia, że kryją tylko wizerunkową katastrofę" [3] oraz "Wedle danych Instytutu Gospodarki Światowej w Kilonii łączone jest niemieckie wsparcie już przekazane z tym dopiero deklarowanym, a według OSW w pomoc dla Ukrainy wliczane jest np. monitorowanie mediów w Rumunii, wspieranie rosyjskich organizacji pozarządowych czy instytucji niemieckich, takich jak Instytut Goethego" [4]. 

Symptomatyczna jest też wściekła reakcja ambasadora Niemiec w Polsce na słowa ministra Mariusza Błaszczaka o tym, że to prorosyjska polityka Niemiec pozwoliła Putinowi zgromadzić środki na zbudowanie armii i przeprowadzenie napaści na Ukrainę, m.in poprzez budowę i eksploatację gazociągów Nord Stream: "Czy pan minister wie, ile miliardów złotych Polska co roku przelewała do Moskwy w zamian za rosyjską energię?" — napisał na Twitterze Thomas Bagger.

Ostatnio też... "Gdy Warszawa nie bez problemów walczyła o dywersyfikację dostaw, Kreml kupił sobie Gerharda Schroedera lukratywnymi stołkami, co - jak właśnie ocenił sąd koleżeński partii Scholza - było zgodne z zasadami partyjnymi, więc ekskanclerz nie będzie musiał wycierać rublami łez po utracie legitymacji" [4].

Cel zmasowanego ataku na Polskę przez niemieckich i proniemieckich polityków czy mediów jest jak najbardziej zrozumiały. 

Wojna na Ukrainie i skrajnie różna reakcja na nią Polski i Niemiec spowodowała, że Niemcy politycznie tracą lub już utraciły na rzecz Polski miano europejskiego lidera a to dla nich jest butnym koszmarem, tym bardziej, że Polska może udowadniać, iż to właśnie Niemcy w imię kondominium niemiecko-rosyjskiego de facto umożliwiły Rosji atak na Ukrainę. Dodatkowo Polska gospodarczo rozwija się – jak na te warunki – wyśmienicie, a zawsze taki fakt drażnił Niemców.  Poza tym wszystkim w elitach niemieckich wzrost znaczenia Polski jest nie do przyjęcia, bowiem gdzieś tam podświadomie dalej uważają się za "rasę panów" i gardzą innymi nacjami a odwiecznie szczególnie Polakami, których traktują przedmiotowo (niewolniczo) a nie podmiotowo (jako partnerów). 

I O. Scholz zorientował się, że faktycznie Niemcy tracą znaczenie i postanowił rozpaczliwie odbudowywać dawną ich pozycję. Czy jego kłamliwa "ucieczka do przodu" się powiedzie? Zależy to tak naprawdę od nas samych i odwagi naszego rządu w walce propagandowej z Niemcami!


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com 

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. 
Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog

niedziela, 30 stycznia 2022

Barbarzyństwo manipulacji emocjonalno-historycznej i cynizm intelektualny...

Niniejszy post jest rozszerzonym i lekko zmienionym reprintem mojego tekstu z marca 2012 roku pt.: "Barbarzyństwo manipulacji, cynizm intelektualny i co jeszcze?" [1]. Przeczytałem go ponownie niedawno i byłem zaskoczony, że niemal nic nie stracił na swojej aktualności a może nawet teraz jest bardziej czytelny...

-----------------------------------------

Manipulacja emocjonalno-historyczna Żydów polega na tym, iż oni wymagają od nas wszystkich abyśmy oceniali fakty ich dotyczące zawsze poprzez pryzmat ich Holocaustu podczas II Wojny Światowej, nie zważając na uwarunkowania historyczne danego okresu dziejów świata. 

Ta manipulacja pozwala Żydom oceniać np. przedwojennych Polaków jako "antysemitów" właśnie poprzez ten Holocaust, którego przed wojną przecież nie było. Dodatkowo ta narracja powoduje, iż nawet historycy boją się krytykować przeszłych i obecnych Żydów oraz doprowadziła nawet do kuriozalnej sytuacji, że nawet nazwanie Żyda Żydem bywa przez nich już określane jako "antysemityzm". 

I taki właśnie żydowski cynizm nie pozwala w wielu przypadkach prowadzić działalności artystycznej czy naukowej dotyczącej Żydów.

Spróbuję to wyjaśnić...

Dokonywanie współczesnych ocen wydarzeń przeszłych na podstawie zdarzeń i ich skutków późniejszych od ocenianych  przy jednoczesnym braku wskazywania konkretnych odniesień do sytuacji i warunków danego okresu historycznego obydwu faktów jest przejawem najbardziej haniebnie szpetnie manipulacyjnego barbarzyństwa metodologicznego nauk (badań) historycznych i wyrazem ogromnego prymitywizmu oraz wtórnego  infantylizmu intelektualnego bądź też zamierzonego cynizmu, egocentroizmu, obłudy i hipokryzji intelektualnej autora lub autorów dokonujących takiego wnioskowania ocennego.

Właśnie chyba takiego zaś typu i zawsze jednoznacznie niemal identycznych i podobnych do siebie ocen oraz opinii dokonuje się dziś na świecie chyba tylko w przypadku jednego typu zachowań i wydarzeń, a mianowicie dotyczących wszystkiego, co współcześnie można nazwać działaniami lub wydarzeniami tzw. "podmiotowo antyżydowskimi" (2). Zauważmy, że cokolwiek i gdziekolwiek antyżydowskiego zdarzyło się realnie lub też chyba częściej tylko mitycznie przed okresem tragedii tzw. Holocaustu (3) to automatycznie oceniane jest negatywnie i jednocześnie  - w sposób nawet tylko pośredni lub też podświadomy - porównawczo wiąże się to zjawisko z samą istotą tragedii tzw. Holocaustu i jego późniejszych skutków, oczywiście przy braku jakichkolwiek odniesień do uwarunkowań społeczno-politycznych konkretnego okresu każdego z tych zdarzeń. Rodzi to olbrzymie pole do manipulacji i np. egzekwowania wyrażania określonych emocji lub zadośćuczynienia za nawet mityczne krzywdy.

Aby przekonać się jak może to być perfidnie manipulacyjne to wystarczy np. dokonać natychmiastowej, intuicyjno-podświadomej oceny hipotetycznego Polaka, który w 1938 roku w Warszawie krzyknąłby do Żyda: "Ty wstrętny, podły i szpetny Żydzie"!

Już!? (zapamiętajmy tą swoją natychmiastową opinię i ocenę tegoż Polaka na krótką chwilę w swej pamięci...)

A teraz pragnę przedstawić kilka hipotetycznie i subiektywnie dobranych oraz zestawionych przeze mnie informacji dodatkowych na temat tegoż wstrętnego okrzyku Polaka w stosunku do Żyda:
Tym (tylko hipotetycznie istniejącym) Polakiem był  biedny polski robotnik mieszkający w jakimś obskurnym miejscu lub był też nawet np. bezrobotnym, który mijał właśnie żydowską kamienicę z napisem "Nasze kamienice, wasze ulice" i jednocześnie przechodził obok żydowskiego właściciela tej kamienicy. 

Był to rok przed II Wojną Światową. W Niemczech szalało wtedy zjawisko antyżydowskości ("antysemickośći") podnoszonej niemalże do narodowo-socjalistycznej idei niemieckiego narodu panów a w Polsce działała m.in. komunistyczna KPP chcąca pozbawić Polskę niepodległości na rzecz Sowietów i globalnego komunizmu. Powszechnie było wiadomo, że KPP to zdrajcy a w dużej liczbie ich szeregi zasilane zostawały przez komunistów żydowskich (co w sumie może wydawać się nawet w szczególnych okolicznościach naturalne, bowiem przy braku wtedy własnego państwa Żydzi musieli mocno i z nieraz chyba charakterystyczną sobie lichwiarską mentalnością negatywnie zazdrościć wszystkim, którzy to państwo posiadali od nawet niemal - jak Polska - 1000 lat).  

Polska przygotowywała się wtedy powoli do wojny z Niemcami i Sowietami i też nie za bardzo angażowała się w jakieś zdecydowanie antysemickie nawoływania hitlerowskich Niemców czy też polskich skrajnych nacjonalistów. 

Zresztą przecież Polska wcześniej jako jedyny kraj w Europie - już za czasów księcia wielkopolskiego Bolesława Pobożnego czy króla Kazimierza Wielkiego przyjęła "z otwartymi ramionami" do Polski Żydów przepędzanych z całej Europy - co przecież też wynikało z jej zwykłej (a może wyjątkowej?) charakterystycznie ludzkiej tolerancji i naturalnie występującego chyba u normalnego człowieka współczucia dla każdego typu prześladowanych i poniżanych gdzie indziej przez innych (ale nie w tym okresie w stosunku do Żydów - tu Polska była wyjątkiem!). Ze wschodnich rejonów Polski jednak już w tymże 1938 roku docierało wiele sygnałów o tym, że duża część Żydów czeka niecierpliwie na ewentualne zajęcie przez Sowietów wschodnich rubieży Polski. Polska roku 1938 to Polska, która odzyskała niepodległość zaledwie 20 lat wcześniej po 123 latach zaborów. 

No i już... Czas refleksji minął... Zapamiętajmy je tym razem na dłużej w pamięci, bo jestem pewien, że większość z nas jednak gdzieś tam podświadomie oceniała Postawę tegoż Polaka poprzez pryzmat Holocaustu...

Starajmy się jednak oceniać konkretne przedstawiane nam fakty z możliwie największej ilości stron mogących mieć wpływ na te fakty i próbujmy znajdować dla nich odpowiedni kontekst historyczny, czy też miejsca lub okoliczności wystąpienia określonego zdarzenia... próbujmy dokonywać ocen z punktu widzenia... i Pana, i Wójta, i Plebana, i Biskupa... a może też warto byłoby ocenić jeszcze i... z punktu widzenia jakiegoś stojącego w oddali zdarzenia konia i woźnicy tegoż konia... szukajmy nawet niedorzeczności... Tak oceniając fakty będziemy umieli samodzielnie, kreatywnie i logicznie myśleć oraz wyciągać obiektywnie właściwe i logiczne oraz - co ważne - własne wnioski na podstawie własnej wiedzy (doświadczeń, umiejętności) i nadawać im własną ocenę na podstawie respektowanych i realizowanych przez siebie w życiu wartości i postaw ideowo-życiowych, poglądów... Będziemy świadomymi odbiorcami faktów a nie bezwolnymi baranami, lemingami, biorcami... ich już wcześniej nakreślonych przez innych subiektywnych ocen tych faktów... Powoli stawać się będziemy światłymi ludźmi, którzy z pewnością też... niczym magnez przyciągać będą do siebie najpiękniejsze latorośle płci przeciwnej... to ostatnie dygresyjnie ;)) 

Wracając do przedmiotu niniejszego, specyficznego postu...

Zjawiskiem skutkowo identycznym są oczywiście próby dokonywania ocen lub wydawania opinii w stosunku do przeszłych wydarzeń historycznych w sposób wybiórczy pomijając kontekst historyczny wydarzenia oraz uwarunkowania współczesności. Przecież akt wyzywania Żyda dziś nie ma już nic wspólnego ze skalą i skutkami oraz przyczynami wyzywania tegoż Żyda w czasie eksterminacji wojennej. Dziś jest to zupełnie coś innego i nie można oceniać dzisiejszego występku poprzez pryzmat wydarzeń historycznych okresu innego, w tym wypadku okresu eksterminacji Żydów (w dużej mierze chyba biedniejszej aszkenazyjskiej i być może chazarskiej części Żydów). Tym bardziej, że dzisiaj Żydzi dzięki niestety swemu specyficznemu "przedsiębiorstwu" (4) znaleźli się na "kryształowym piedestale nienaruszalności hierarchicznej ich pozycji" wśród wszystkich narodów świata i sami stają się często dziś prześladowcami za realną lub ewentualną i wyimaginowaną współczesną antyżydowskość...

I ten właśnie "Holocaust" stał się dzisiaj dla Żydów odniesieniem do wszystkiego, jest niczym nowa religia "holocaustyczna", i poprzez jej pryzmat oceniają wszystko... zarówno to co działo się przed Holocaustem jak i po Holocauście. Jest to podstawą ogromnej manipulacji historycznej i emocjonalnego ich szantażu wobec wszystkich a szczególnie tych, którzy starają się prawdziwie i  racjonalnie oraz zgodnie z faktami historycznymi ich postrzegać. Stąd się wzięło to, że "antysemickie" jest dla nich to, co sami Żydzi - odnosząc się do Holocaustu - uznają za takowe. A tak po prostu nie można, bo to przeczy logice, rozsądkowi i faktograficznej prawdzie.  


[2] Staram się - o czym już wielokrotnie pisałem - nie używać popularnego terminu "antysemityzm". Jest to niestety pewien rodzaj manipulacji dokonywanej notorycznie przez syjonistów rabiniczno-talmudycznych. Manipulacja ta - ogólnie mówiąc - polega na zawłaszczaniu przez nich pewnych ogólnych negatywnych zjawisk i ich określeń i zawężaniu ich znaczenia tylko do pewnej części Żydów i ich martyrologii dziejowej. Przecież określenie "antysemita" oznacza niechęć do wszystkich narodów semickich posługujących się językami semickimi, czyli współcześnie najczęściej językiem: amharskim, arabskim, hebrajskim, maltańskim lub tigrinijskim. Takich narodów jest bardzo wiele – oprócz Żydów (Hebrajczyków) są to np. Arabowie, czy też niektóre ludy o czarnym kolorze skóry (np. wujek Pani M. O'Bamy jest (był?) naczelnym rabinem czarnych syjonistów w USA). Tak więc określenie antysemita sugeruje niechęć zarówno do Żydów jak i np. Arabów (sic!). O ileż łatwiej byłoby po prostu o kimś, kto w jakimś obszarze jest niechętny Żydom, zwyczajnie powiedzieć: antyjudaista (niechętny wobec wiary i religii judaistycznej), antysyjonista (niechętny wobec m.in. żydowskich syjonistów w zakresie talmudyczno-rabinicznego rozumienia przez nich świata i ludzi w nim żyjących) a jeżeli już kogoś chcemy określić jako rasistę to warto byłoby użyć określenia "antyżyd" lub "antyizraelita".

[3] Zawsze odczuwam wątpliwości pisząc bezpośrednio znaczeniowo słowo "Holocaust" jako termin oznaczający zagładę Żydów. Shoah, Szoa (hebr. שואה – całkowita zagłada, zniszczenie) jest przez większość uważana jako synonim pojęcia holocaust. Sam holocaust zaś - jako wywyższony do pojęcia własnego i pisany wobec tego wielką literą - przez większość współczesnych rozumiany jest niesłusznie jednoznacznie jako termin określający zagładę Żydów dokonaną przez niemieckich nazistów, marksistowskich narodowych socjalistów, czyli III Rzeszę i jej koalicjantów podczas II Wojny Światowej.  W rzeczywistości zaś termin holocaust pochodzi z kościelnej łaciny (jako adaptacja greckiego holókauston - rodzaju nijakiego imiesłowu holókaustos oznaczającego "spalonego w całości", a pochodzącego od czasownika holo-kautóo określającego "spalanie ofiary w całości") i oznacza dosłownie "całopalenie". Odnosi się pierwotnie do religijnej ofiary całopalnej (spalonej doszczętnie), którą Żydzi składali na ołtarzu w czasach Starożytności. Ja osobiście jestem przeciwny jednoznacznemu utożsamianiu obydwu terminów jako synonimów oraz jako określających współcześnie li tylko zagładę Żydów w czasie II Wojny Światowej. Podobnie jak twierdzi wielu ludzi (w tym też wielu Żydów) uważam, że termin shoah jest stosowniejszy do określenia masowego ludobójstwa zmierzającego do całkowitej zagłady lub zniszczenia, niż termin holocaust mający dla wielu pozytywne, religijne konotacje biblijne. Warto zauważyć, że używając terminu holocaust np. tylko w odniesieniu do zagłady Żydów w czasie II WŚ, musielibyśmy zawęzić obszarem znaczeniowym ich zagładę tylko do samej ich śmierci w komorach gazowych i późniejszym "całospaleniu" w krematoriach. W takim znaczeniu morderstwa i zagładę dokonywaną bez późniejszego "całospalenia" nie możemy nazywać częścią holocaustu, jako pierwotnie znaczącego właśnie całospalenie.

Więcej w zakresie informacji zawartych w odnośnikach  (2) i (3) m.in. w moim poście: Shoah, czyli zagłada - największy holocaust w historii świata...

[4] Polecam książkę: Norman G. Finkelstein, PRZEDSIĘBIORSTWO HOLOKAUST, Rabin Arnold Jacob Wolf, Uniwersytet Yale1, 1 Michael Berenbaum, After Tragedy and Triumph, Cambridge, 1990

* Opisanych przeze mnie w dzisiejszym poście zagadnień dotyczą też i inne moje teksty, np.: Mam dość mego rzekomego antysemityzmu! Kocham wszystkich z wyjątkiem szubrawców!, Oremus et pro perfidis Judaeis i dlaczego Polska ginie? czy też zupełnie jeszcze wczesny (pisarsko "dziewiczy" i niedopracowany) tekst:  JUDAIZM - PIERWOTNY NACJONALIZM?

P.S.
Z natury gardzę hipokrytami, cynikami i obłudnikami, ale zawsze mam głęboką wiarę w sens dalszego wyrażania i odczuwania wobec nich ludzkiej miłości. Uczucie miłości wobec innych ludzi jest najwspanialszym wyrazem naszego człowieczeństwa. Więc pragnę wyrażać owe uczucie i próbować je w sobie wzbudzać nawet wobec nędzników duchowych... wierząc, że człowiek jest z natury piękny i wspaniały oraz zawsze może dokonać w sobie gruntownej pozytywnej przemiany. Poza tym, jako katolik, wierzę w słowa mojego patrona duchowego bł. Ks. Jerzego Popiełuszki: "Zło dobrem zwyciężaj"... a zło zawsze w końcu przegrywa a upadek jego jest zawsze wielki...

I jeszcze jedno.... W czasie II Wojny Światowej najbardziej skrajnie nacjonalistycznym i szowinistycznym państwem świata były Niemcy zarządzane przez A. Hitlera, który w skali swojego barbarzyństwa ustępował jedynie samemu J. Stalinowi, który zaś kierował państwem najbardziej skrajnie ideowym - komunistycznymi Sowietami. Te dwa totalitaryzmy: marksistowski narodowy socjalizm (robotniczy), czyli nazizm oraz marksistowski klasowy socjalizm (robotniczy), czyli komunizm... doprowadziły do ogólnoludzkiego "shoah", największego Holocaustu w historii świata... A wszystko zrodziło się w chorych głowach ludzi, którzy uważali, iż reprezentują "Rasę Panów", bądź też "Klasę Panów", czyli niejako "wybrańców" czyniących sobie innych ludzi (podludzi?) poddanymi...

W powyższym kontekście dwóch totalitaryzmów zawsze mnie refleksyjnie zastanawiało czy dziś gdziekolwiek na świecie w obrębie tzw. "cywilizacji zachodniej" może być jakieś równie skrajnie nacjonalistyczny narodowo, religijnie bądź ideowo kraj, który wyraża np. ów skrajny nacjonalizm w swoim oficjalnie stanowionym prawie? Czyżby istniał taki kraj dzisiaj?...

*Polecam uzupełniająco jeszcze m.in. takie moje teksty (2 ostatnie są raczej warsztatowo lekko infantylne, ale szczególnie ten ostatni jest zaskakująco aktualny, bowiem opowiada o ogromnym poparciu przez społeczeństwo Izraela ewentualnego ataku na Iran a pochodzi srzed lat): Co nas czeka? Jeden rząd światowy?; SKANDALICZNE SŁOWA PREZYDENTA IZRAELA!, NACJONALIZM NOWYCH WŁADZ IZRAELSKICH MA POPARCIE!!

-------------------------------------------------------

Informacja

Serdecznie dziękuję moim dotychczasowym darczyńcom. Naprawdę nawet Państwo nie wiedzą, ile to dla mnie znaczy, bo daje mi jakąś szansę i motywację do dalszego blogowania a przede wszystkim to wsparcie świadczy, że jednak warto poświęcić swój - coraz mniej dla mnie dostępny - czas na tą moją "pisaninę". Jestem zobowiązany nawet za wsparcie małą kwotą, bo dla mnie jest to i tak indywidualne wydarzenie obrazujące wielkość Państwa Serc.  

Postanowiłem zatem na moim macierzystym blogu: https://krzysztofjaw.blogspot.com/ stworzyć odrębną zakładkę pod nazwą "Podziękowania za wsparcie", w której będę prezentował inicjały darczyńców i kwoty jakie otrzymałem. Oczywiście jeżeli Państwo wyrażą taką zgodę. Taką informację będę prezentował w cyklach miesięcznych. 

Zwracam się wobec tego do Szanownych Państwa, aby w tytule przelewu lub w wiadomości na PayPal napisali mi czy wyrażają Państwo zgodę na opublikowanie takiej informacji. Wystarczy mi zwrot: "Zgadzam się na ujawnienie moich (do wyboru: inicjałów, nicków lub personaliów) i kwoty wpłaconej". Może też być tylko np. zgoda na inicjały, nicki czy personalia z zastrzeżeniem nie podawania kwoty wsparcia. Można też wysłać do mnie e-maila: kjahog@gmail.com.

Jeżeli takiej zgody nie uzyskam to oczywiście pomoc będzie całkowicie anonimowa, bez żadnej internetowej publikacji a moja wdzięczność zostanie tylko w moim i Państwa sercu. 


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw) 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ 
kjahog@gmail.com

Jeżeli moje teksty nie są dla Państwa obojętne i szanują Państwo moją pracę, to mogą mnie Państwo wesprzeć drobną kwotą. Z góry wszystkim darczyńcom dziękuję! 
Nr konta - ALIOR BANK: 58 2490 0005 0000 4000 7146 4814 
Paypal: paypal.me/kjahog

niedziela, 28 lipca 2019

ZWYKLI EUROPEJCZYCY I ICH ZWYRODNIAŁA WŁADZA (przedruk/reprint)

Poniższy tekst został zmieniony i uzupełniony w stosunku do mojego postu z listopada 2009 roku pt. "ZWYKLI EUROPEJCZYCY I ICH ZWYRODNIAŁA WŁADZA". Sam się zdziwiłem, że wymowa tekstu po 10 latach jest nadal aktualna. 

https://krzysztofjaw.blogspot.com/2009/11/zwykli-europejczycy-i-ich-zwyrodniaa.html 

-------------------------------------

Nie od dziś wiadomo, że władzę w Europie osiągają ludzie ze wszech miar do tego predysponowani. Ich wiedza, umiejętności rządzenia, otwartość, niezłomność w działaniu i popieraniu demokracji jest dla wszystkich oczywistością.

W rządzeniu nie liczą się przecież żadne pryncypia oprócz tych najważniejszych: narodowych, ojczyźnianych i na końcu europejskich. Dobro obywateli jest ze wszystkich stron oglądane by zapakować go do torby z napisem: "Wolność, Bezpieczeństwo, Rozwój" lub "Wolność, równość, braterstwo". Sama władza jest niczym wobec losu i woli większości. Ta większość decyduje, że władza jest w stanie rządzić oraz mieć taką możliwość. I władza demokratyczna daje przecież w końcu szczęście...

Jakże piękne słowa, które mimo oczywistej ironii chcielibyśmy zawsze słyszeć! Nieprawdaż?

Ale tak naprawdę w Europie i chyba również w USA (a może wszędzie) ukształtowała się pewna elita, która zawsze jest u władzy a ludzi zwykłych traktuje jak motłoch do głosowania: w sumie idiotów, których można byle formą reklamową zmanipulować.

Skupiając się na Europie. Zwykli Europejczycy od jakiegoś czasu traktowani są po prostu jak orwellowskie istoty, którymi można dowolnie sterować i wręcz traktować jako troglodytów pozbawionych szarych komórek kształtujących te lepsze części mózgu (mam nadzieję, że tak nie jest).

A co z demokracją? Tu jest jeszcze gorzej, bo jej nie ma. Zauważmy. Onegdaj odbyło się II referendum w Irlandii w sprawie Traktatu Lizbońskiego. Dlaczego? Przecież jedno już było i w demokracji zawsze to wystarczało. Wcześniej Traktat ów zmienił  Konstytucję Europejską odrzuconą przez Francuzów i Holendrów. Czysta parodia. Zmieniono na Traktat i poddano ponownemu głosowaniu (choćby w Parlamentach). Czyż nie jest to tak, że CEL został wyznaczony i niezależnie od woli Europejczyków musiał zostać osiągnięty? A co z demokracją? Co z praworządnością? Naprawdę zwyrodnienie władzy oraz stawanie się przez nią ośrodkiem jedynie słusznych, wprost totalitarnych i komunistycznych w formie, rozwiązań staje się faktem na naszych oczach.    I PRZY NASZEJ PEŁNEJ APROBACIE! Brytyjczycy to zrozumieli i wychodzą z UE a w Polsce jest najwyższy wskaźnik poparcia Unii. Jak to możliwe? Gdzie podziało się polskie dążenie do wolności?Dlaczego godzimy się na zniewolenie przez Unię Europejską a tak naprawdę przez Niemcy?

Bo jeżeli pozwalamy na traktowanie siebie jak idiotę chociaż raz przy innych to ci inni później też nas będą traktować tak samo. Więc jeżeli Europejczycy pozwalają chociaż raz zakpić z demokracji to tak naprawdę zezwalają na totalitaryzm. I niezależnie oczywiście od głoszonych poglądów. Fakt złamania demokracji i potraktowania Europejczyków przez ich własna władzę jak bezwolnych idiotów jest faktem i tego nic nie zmieni. A władzy daje argument do dalszych działań i lekceważenia opinii mieszkańców Europy.

Doprawdy. Globalizm informacji i odpowiedni PR oraz publicity połączone z coraz gorszym wykształceniem Europejczyków (działanie celowe) sprawia, że zatracili oni wielowiekowy instynkt samozachowawczy, w wyniku którego dzisiejsza Europa do niedawna była utożsamiana z rozwojem, wysoką kulturą, cywilizacją współczesną, humanitaryzmem.

Zostaliśmy odarci ze wszystkich wartości kształtujących współczesną Europę, od tych chrześcijańskich począwszy. Daje to możliwość Władzy swobodnego manipulowania nami. A jeżeli dajemy się manipulować to też przyczyniamy się do zwyrodniałych zachowań owej władzy.

I tak naprawdę nie musimy się dziwić, że owa władza ma nas totalnie w wielkim tzw. "poważaniu" i wykorzystuje nas li tylko do głosowania. Wystarczy przecież doprowadzić tylko do tego jednego aktu  wyborczego aby dalej rządzić i zdobywać różnorodne głosy. I tak jest od dziesiątków lat, bo chadecja to niemal to samo co socjaliści i odwrotnie. Gdzieś ten podział został przekreślony. Dziś po prostu liczy się nic innego jak władza i profity z niej płynące. Chrześcijańskie wartości aksjologiczne zostały zdewaluowane i nastąpił tzw. relatywizm moralny prowadzący bezpośrednio do odrzucenia wszelkich wartości nadrzędnych i ludzkich. Stajemy się bezkształtną masą i przyczynia się do tego też współczesny najazd na Europę islamistów-imigrantów i decyzje władców podejmowane za zamkniętymi drzwiami gabinetów.

Jak jeszcze długo Europejczycy będą dla swoich władz idiotycznym tłumem z rączkami do głosowania? Mam nadzieję, że jeszcze tylko trochę, bo ostatnie wybory do PE pokazały, że coraz więcej narodów powoli przeciwstawia się tej zwyrodniałej władzy. I tak trzymać i być konsekwentnym w dążeniu do odzyskania wolności!

P.S.
Od jutra na pewien czas znikam z internetu i nie będę się nachalnie naprzykrzał. Jedyne co będę mógł to śledzenie na bieżąco internetu, ale też w ograniczonym zakresie. Pozdrawiam wszystkich moich czytelników i komentatorów, i to niezależnie od tego czy są moim poglądom przychylni czy też są moimi adwersarzami.


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

© Post jest chroniony prawem autorskim. Może być kopiowany w całości lub w części jedynie z podaniem źródła tekstu na bloggerze lub innym forum, gdzie autorsko publikuję. Dotyczy to również gazet i czasopism oraz wypowiedzi medialnych, w których konieczne jest podanie moich personaliów: Krzysztof Jaworucki, bloger "krzysztofjaw".

środa, 10 maja 2017

Odpowiedź PO na pytania PiS (ZP) - najpierw śmiech, później mdłości!

Bardzo rzadko, ale nieraz bywają sytuacje, kiedy moje emocje zdają się "spuszczone z łańcucha". Dzieje się to naprawdę w wyjątkowych wypadkach i wtedy, gdy coś lub ktoś naprawdę mnie poruszy, negatywnie bądź pozytywnie. A najciekawsze są pojawiające się odczucia skrajnie przeciwstawne, np.: od aprobaty do negacji czy od śmiechu do płaczu.

Dzisiaj właśnie takie skrajne emocje opanowały mnie po wypowiedziach G. Schetyny, który odpowiedział na niedawno zadane przez PiS (ZP) pytania : o program 500+, o przyjmowanie tzw.: "uchodźców", o przyszłość CBA i  IPN oraz obniżonego wieku emerytalnego. Po usłyszeniu szefa PO najpierw ogarnął mnie niepohamowany śmiech, później pojawiły się uczucia politowania i zażenowania, by na końcu opanowały mnie furia i złość, które doprowadziły mnie do mdłości, co o mało nie zakończyło się wielkim rzygiem...

Naprawdę... aż przykro było słuchać wynurzeń pięknozębnego "Grzesia". Wydaje mi się, że takie przykre, aczkolwiek z innych powodów, odczucia towarzyszyły i towarzyszą zarówno wyborcom PiS (ZP), jak i wyborcom PO.

G. Schetyna raczył był powiedzieć bowiem, iż PO po ewentualnym przejęciu władzy:

- nie podwyższy wieku emerytalnego, ale zrobi wszystko, aby opłacało się pracować dłużej a jako zachętę do tej dłuższej pracy wprowadzi tzw. 13 emeryturę,
- zlikwiduje IPN i podzieli jego zadania, a także przekaże część kompetencji CBA do Komendy Głównej Policji, która będzie koordynować walkę z korupcją, a część do Centralnego Biura Śledczego Policji,
 - zlikwiduje IPN a zadania zostaną rozdzielone pomiędzy Polską Akademię Nauk (pion naukowo-historyczny, Prokuraturę Generalną (część prokuratorska) a Radę Ochrony Pamięci, Walk i Męczeństwa (pozostała część),
- nie zlikwiduje programu 500+, ale rozszerzy je na pierwsze dziecko oraz ograniczy do rodzin, w których rodzice (lub jeden rodzić) są aktywni zawodowo lub poszukują pracy,
- nie będzie przyjmować nielegalnych imigrantów a pomoc kierować do miejsc konfliktów.

Jeny... ile hipokryzji, buty, cynizmu i - według mnie - zwykłego kłamstwa jest w tych zapowiedziach...

Jeżeli ktoś jeszcze wierzy PO, to dla mnie jest zwyczajnym idiotą lub naprawdę spranym mózgowo fanatycznym lemingiem. Ile było obietnic a ile zrealizowanych przez PO w czasie jej rządów? Ile było kłamstw, ile afer, itd. A to sławetne "teoretyczne państwo", w którym jest tylko "chuj, dupa i kamieni kupa"? A E. Kopacz o ciekawej urodzie nie chciała tych muzułmanów w Polsce? Nie zdradziła krajów V4 zgadzając się na kwotową dyslokację tychże tzw.: "uchodźców"?

PiS zadał totalnej i zdradzieckiej  opozycji cztery pytania, które ją rozbiły i doprowadziły do nagłej niby zmiany jej poglądów a że na placu boju pozostała tylko PO, to G. Schetyna poczuł się na tyle ważny, aby na nie odpowiedzieć.

"Uchodźcy".

Przecież każdy wie, że jak PO dojdzie do władzy to wykona każdy rozkaz zniemczonej UE, każdy rozkaz A. Merkel. A A. Merkel chce kwotowej dyslokacji "uchodźców" do każdego kraju UE. E. Kopacz pokazała jak kłamliwa i gardząca Polakami i Polską jest PO i co zrobi: najpierw obiecała krajom V4 sprzeciw a później na rozkaz Berlina i Brukseli pokornie zgodziła się na przyjęcie "uchodźców", co było zdradą wobec V4 i sprowadzeniem niebezpieczeństwa terroryzmu na Polskę.

Ale... warto zwrócić uwagę na stwierdzenie: "nie przyjmiemy nielegalnych imigrantów", i zwrócić uwagę na cyniczną grę słów "nielegalni imigranci".  Przecież te kwoty "uchodźców", które PO zgodzi się przyjąć, to będą właśnie owi "legalni imigranci", których ową legalność potwierdzą zarówno Niemcy, jak i Włosi, Francuzi, Hiszpanie, itd, z których to krajów będą kwotowo rozdzielani imigranci, potencjalni ale i realni terroryści. Naprawdę G. Schetyna uważa, że Polacy są takimi idiotami i można im wcisnąć wulgarne kłamstwo tylko dlatego, iż cynicznie PO chce zmanipulować Polaków, z których 80% nie chce "nachodźców"? Czy G. Schetyna i spółka myśli, iż Polacy nie pamiętają jaki oni mieli i mają otwarty stosunek do islamskich imigrantów?

Jeżeli tak, to ten mój niedoszły rzyg niech wirtualnie poczuje i zobaczy G. Schetyna, nie jest godny innej reakcji...

Wiek emerytalny.

Przecież jeszcze niedawno PO mówiła, że konieczne jest podwyższenie wieku emerytalnego, bo Polski nie stać na takie "antyliberalne" fanaberie a przecież niemal w całej UE ten wiek jest wyższy. Czy można się więc spodziewać, że PO utrzyma ten wiek na obniżonym poziomie choć za swoich rządów ten wiek emerytalny sama podwyższyła? Ktoś uwierzy w takie kłamstwo i taka metamorfozę?

Ale warto zwrócić uwagę znów na pewną pułapkę, która tkwi w określeniu: "zrobimy wszystko, aby opłacało się pracować dłużej a jako zachętę do tej dłuższej pracy wprowadzimy tzw. 13 emeryturę". Cóż to znaczy, że "zrobimy wszystko"? Czy to, że pracownicy przechodzący na emeryturę w wieku 60 i 65 lat i nie godzący się na pracę do śmierci dostaną np. głodową podstawową emeryturę, w wysokości - dajmy na to - 500 zł, której wysokość i tak zmusi ludzi do dłuższej pracy?

Jeżeli tak, to ten mój niedoszły rzyg niech...

500+.

Od momentu, gdy PiS w kampanii wyborczej przedstawił swój program pomocy rodzinom, który miał na celu zmniejszyć  ich ubóstwo i zwiększyć ich dzietność, PO była skrajnie takiemu programowi przeciwna i twierdziła, że Polski nie stać na taki wydatek. Podczas głosowań w Sejmie PO robiła wszystko, aby program 500+ nie wszedł w życie a jak już wszedł, to PO - choć miała na to 8 lat swoich rządów, ale Polaków miała w "głębokim poważaniu" - nagle zmieniła swój stosunek i zaczęła promować pomoc także na pierwsze dziecko, choć przecie i w programie PiS-u (ZP) rodziny z jednym dzieckiem też są objęte pomocą zależną jednak od wielkości dochodów. Taka konstrukcja programu miała skłonić (i powoli skłania) polskie rodziny do posiadania co najmniej dwójki dzieci.

Teraz PO gaworzy, że utrzyma 500+, ale "diabeł znów tkwi w szczegółach", choć tylko oględnie wskazanych a mianowicie można zapytać, co znaczy owe ograniczenie programu do "rodzin, których rodzic lub rodzice są aktywni zawodowo lub poszukują pracy". Czy to nie jest czasem furtka do drastycznego ograniczenia tego programu, tak aby zostało znów było coś do rozkradania i powróciła bieda w polskich rodzinach?

Jeżeli tak, to ten mój niedoszły rzyg niech...

Ten program zniweczył marzenie PO o szybkim przewrocie w Polsce i powrocie do władzy. Tkwi w ich "gardle" jak ość i wiedzą, że np. jego likwidacja byłaby samobójstwem dla partii, dlatego też coś tam próbują obiecywać i "majstrować".

CBA i IPN.

Zapowiadana przez nich likwidacja obydwu instytucji jest tylko potwierdzeniem a'ala - wedle mnie - złodziejskiego i antypolskiego charakteru PO. Likwidacja CBA jest likwidacją niezależnego organu walczącego z korupcją, która była znakiem firmowym przeszło 2000 tysięcy afer w czasie 8 letnich rządów PO-PSL i zapewne ma być "usunięciem przeszkody" w dalszym złodziejstwie. Likwidacja IPN służy tylko temu, by zdrajcy, postkomuniści i ich potomkowie, TW,  KO, itd. nie byli ścigani i pokazani Polakom, służy do ponownego zamilczenia "żołnierzy wyklętych" i zbrodni żydo-komuny, służy do dalszego zakłamywania polskiej historii i dalszego zabijania polskiej tożsamości, polskości, której tak nie znosi D. Tusk.

Jeżeli tak, to ten mój niedoszły rzyg niech...

Zabrakło mi pytania o gospodarkę, chociaż na podstawie 8 lat rządów PO-PSL wiadomo chyba każdemu, że jak przejmą władzę to będą kontynuowali swoją politykę polegającą na byciu "zapleczem" gospodarki niemieckiej UE, będą dostarczycielami taniej siły roboczej i ogromnego rynku na towary gorszej jakości niż w krajach Starej Unii, będą kontynuowali politykę wyprzedaży Polski i oddania jej w ręce korporacyjnych konkurentów i globalnych niszczycieli. 

Czy jest ktoś, kto o tym wszystkim nie wie? Przykre, ale powtórzę - jeżeli tak, to jest dla mnie idiotą do potęgi e-ntej, bo tylko idiota może wierzyć kłamcom, hipokrytom, konformistom o mentalności niewolników i ludzkim kanaliom oraz przestępcom, i zdrajcom targowickim 2.0... Oczywiście to tylko moje zdanie i każdy może mieć inne, także idioci, bo oni nie wiedzą, że są idiotami, bo są idiotami ;) A poza tym każdy też może sam, subiektywnie wywnioskować kogo tak naprawdę - pisząc powyższe w tym akapicie - mam na myśli, czy PiS czy PO, czy .N, czy PSL, czy może jakąś jeszcze nie istniejącą lub ukrytą grupę/instytucję społeczną lub partię polityczną.

Pozdrawiam, zniesmaczony hipokryzją i cyniczną bezczelnością PO. Powtórzę jeszcze raz...najpierw był śmiech, a później mdłości...

P.S.

I R. Petru z partii "sorosowych balcerowiczów" też podobno nie chce islamskich "uchodźców", co zakrawa już na kuriozum.


P.S.2.

Bardzo dawno temu, w latach 90-tych, we Wrocławiu (za czasów, kiedy wrocławską koszykówką władał G. Schetyna) mówiło się, że G. Schetyna jest nadzwyczaj pamiętliwy i mściwy, że potrafi "zniszczyć" nawet po wielu latach kogoś, kto zalazł mu "za skórę". Ale wtedy jedno mi utkwiło w pamięci. Opinia była taka, że "dobry to on jest za kulisami, natomiast nie ma żadnej charyzmy ani umiejętności przywódczych, jest zwyczajnie małostkowy i dobry dla czyszczenia pola dla liderów. W tym jest naprawdę skuteczny, ale strategicznie zbyt mało inteligentny. Natomiast każdy się go boi i nie chce urazić, bo jest bezwzględny". Tak słyszałem w środowisku koszykarskim, ale i w sumie partyjnym.

Symptomatyczne jest też to, że działacze PO podobne zdanie mieli na temat B. Komorowskiego: "każdy się go boi".

Tacy ludzie, osobowościowo a'la "robaczki-pasożyty", nigdy nie będą "mężami stanu" w działalności publicznej ani nie będą w stanie odnieść sukcesu zawodowego, np. w biznesie. Każdy ich wewnętrznie boi się, ale jednocześnie i ich nienawidzi. Wszyscy tedy, gdy są "na górze" wchodzą im "w d..pę", ale jak się im "powinie noga", to wszyscy będą szczęśliwi i jeszcze im dołożą.

To tylko tak dygresyjnie.



Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

środa, 9 grudnia 2015

III RP i przypadek Myszkiewicza, Niesiołowskiego zwanego Stefanem!

Od lat obserwuję coraz większy człowieczy i umysłowy upadek  etyczno-moralny Stefana Myszkiewicza vel. Niesiołowskiego i vel... coś tam jeszcze.

Ostatnie jego wypowiedzi trącą już jakimś niemalże opętaniem nienawiścią do wszystkiego co związane jest z polską rządzącą prawicą, z prezydentem A. Dudą i w ogóle z polskością. Od lat zresztą z jego paszczy wydobywa się śmierdzący jad, którego fetor - po przegranej B. Komorowskiego i PO - jakby się jeszcze wzmógł.

Ostatnio sugerował, że antyrządowe demonstracje przed siedzibą PiS, czyli - wedle niego - nowym Komitetem Centralnym mogą skończyć się jej podpaleniem:

"Kaczyński pełni dziś w Polsce mniej więcej taką funkcję, jak Jaruzelski w Polsce Ludowej. Jest faktycznie człowiekiem, który decyduje o wielu obszarach. A te, których nie kontroluje, zapowiedział, że chciałby kontrolować. W tej chwili porwał się na Trybunał Konstytucyjny, ale chyba go przegra dzięki Unii. Polsku z Unii nie wyprowadzi, bo to byłby koniec jego rządów. W związku z tym demonstracja będzie taka, jak pod domem Jaruzelskiego, bo tam jest władza. Demonstracje będą też przed tym nowym Komitetem Centralnym na Nowogrodzkiej [siedziba PiS - red.]. Być może to się skończy spaleniem tej siedziby, tak jak palono komitety PZPR, tak być może zapłonie komitet PiS-u. To zależy oczywiście od tego, co PiS będzie robiło" [1].

W innym miejscu znów daje o sobie znać jego "pisowskie zafiksowanie" i jakieś odmęty jego wspomnień o Stanie Wojennym oraz często stosowanej przez ZSRR  "bratniej pomocy", o którą dziś zwraca się do UE:

"Andrzej Duda jest pisowskim funkcjonariuszem i wykonuje dyrektywy PiS. Mam nadzieję, ze sędziowie - nielegalnie wybrani, pisowscy - nie będą orzekać, że stowarzyszenie Iustitia pozbawi tych ludzi - za sprzeniewierzenie się - prawa orzekania (...) Nasza broń, ludzi walczących o demokrację, jest jak w stanie wojennym - ulica! Demonstracje uliczne! I pomoc zagraniczna. Nie rozumiem naszej reprezentacji w PE - na co oni czekają? Co jeszcze musi się stać, żeby Unia Europejska w to wkroczyła?!" [2]

Nie omieszka też - niczym jakiś opętaniec i z jakimś szaleństwem w oczach - oburzać się na Krzyż zawieszony w kancelarii Premiera:

"Nie ma potrzeby demonstracyjnie wieszać tam krzyża. Krzyż jest w wystarczająco wielu miejscach w Polsce i wykorzystywanie krzyża w momencie, kiedy jest łamanie demokracji, kiedy jest polska wolność zagrożona, wyciąganie krzyża i pokazywanie jacy my jesteśmy katolicy, jacy my jesteśmy wspaniali, bronimy krzyża. Jeszcze raz mówię obrzydliwe [3]".

Kiedyś zaś raczył powiedzieć też takie coś:

"PiS chce kazać kobietom rodzić dzieci, o których wiadomo, że są kalekie? To coś nieprawdopodobnego! Miałem wujka inwalidę, wiem, jak wyglądają takie sytuacje w życiu".

Trudno oceniać S. Niesiołowskiego. Jedni widzą u niego cynizm, pogardę dla innych i zwykłe karierowiczostwo. Inni upatrują oznak jakiejś choroby natury psychicznej. Jeszcze inni nawet symptomy opętania, które wymaga egzorcyzmów.

Ja widzę po prostu w S. Niesiołowskim człowieka upadłego, upadłego totalnie i ten upadek nastąpił już dawno temu, kiedy donosił UB-kom na swoich kolegów z opozycji, na swoją narzeczoną, na swój niepodległościowy "Ruch", np. na temat swojej narzeczonej donosił:

"Pragnę jeszcze wyjaśnić, że pozyskałem, wiosną l969 roku jako członka naszej nielegalnej organizacji również Elżbietę Nagrodzką, zam. w Łodzi przy ul. Bydgoskiej 30 m.39. Nagrodzką zorientowałem kto jest członkiem organizacji na terenie Łodzi oraz poznałem z Andrzejem Czumą z Warszawy. Wiadomym mi jest, że Nagrodzka miała wziąć udział w akcji podpalenia muzeum Lenina w Poroninie" [4].

Naprawdę. Nie oburzają mnie już słowa z jego ust płynące. Żadne! Powtórzę: patrzę jeno na tego człowieka jako na kwintesencję upadku, którego fundamentem jest kłamstwo... Jedno niemalże kłamstwo, które z tego człowieka zrobiło moralne, etyczne, ludzkie dno... Kłamstwo, które skończyło się powstaniem czegoś na kształt kanalii. Nie obchodzi mnie też, czy owe coś "na kształt kanalii" ma jakieś zaburzenia psychiczne, czy jest opętane, czy tylko stało się cynicznym i pozbawionym wnętrza konformistycznym oraz konsumpcjonistycznym a'la robotem.

I patrzę ze smutkiem na ten upadek... Na dosłowne nurzanie się w coraz większych odmętach zatrutej i chorej z nienawiści oraz złej duszy ludzkiej...

I mam też pytania do wszystkich tych, którzy tak przeciwni byli i są dalej lustracji...

Przez jej brak, przez to kłamstwo założycielskie III RP ileż takich Niesiołowskich przestaje być dosłownie już godnych nazywania człowiekiem?

Ileż takich Niesiołowskich ze strachu przed odkryciem tego kłamstwa, które zrodziło później gąszcz innych kłamstw jest gotowych nawet zabijać lub odmawiać godności życia innym... byleby taka postawa była akceptowana przez tych, którzy znają o nich prawdę, mają kopie ich teczek, wiedzą, że skłamali, itd...?

Czyż taki właśnie był cel nadrzędny przeciwników lustracji: posiadać "haki" i wiedzę na temat nieujawnionego kłamstwa innych... do końca ich dni... aż do ich upodlenia?

Czyż dlatego namówiono Wałęsę, aby wycofał po 5 minutach swoje oświadczenie z PAP-u w 1992 roku, w którym stwierdzał, że faktycznie podpisywał pewne dokumenty i rozmawiał często z UB. I Wałęsa wcale dziś mową nienawiści nie odbiega daleko od pana S.M.N.

Czy dlatego też taka władzę ma lub miała przez 26 lat Agora, GW i jej szef, który jako jedyny z tzw. "opozycji" miał wzgląd jako jeden z pierwszych do całości archiwum MSW w okresie zmiany rządów i transformacji ustrojowej?

Ludzie, którzy skłamali, których de facto nie zmuszono do ujawnienia prawdy a tym samym perfidnie upodlono... bywają gorsi niż kiedyś ich a dzisiaj nasi wrogowie posiadający wiedzę o ich kłamstwie... To taki syndrom np. kapo w obozie koncentracyjnym: z reguły bywał bardziej nikczemny niż jego Pan – niemiecki Hitlerowiec, bowiem musiał udowodnić swoje przywiązanie i przydatność oraz zasłużyć na jego łaskę.... a coraz większe okrucieństwo często też miało na celu wyzbywanie się własnego głosu sumienia.

Nie będę poszukiwał więcej porównań...


Dla mnie historia upadku i degrengolady Pana Stefana Myszkiewicza Niesiołowskiego jest historią upadku III Rzeczpospolitej... powstałej na fundamencie kłamstwa...


[1] http://wpolityce.pl/polityka/274379-to-przestaje-byc-zabawne-niesiolowski-nawoluje-do-demonstracji-przed-domem-kaczynskiego-i-siedziba-pis-i-sugeruje-byc-moze-sie-to-skonczy-spaleniem
[2] http://wpolityce.pl/polityka/274504-szewska-pasja-niesiolowskiego-nasza-bron-to-ulica-jak-w-stanie-wojennym-co-jeszcze-musi-sie-stac-zeby-unia-europejska-w-to-wkroczyla
[3] http://niezalezna.pl/73752-co-tak-przerazilo-stefana-niesiolowskiego-wpadl-w-szal-przez-krzyz
[4] Fragment protokołu z przesłuchania Niesiołowskiego z 29 czerwca 1970 r. [przesłuchujący: kpt. mgr Leonard Rybacki]. Z protokołów z przesłuchań, znajdujących się w Instytucie Pamięci Narodowej (nr sprawy II 3 Ds. 25/70, tom VI, strona 11 — 11) dowiadujemy się też np., że por. Dariusz Borowczyk z KM MO w Łodzi zanotował 20 czerwca 1970 r. o, godz.15.10, iż Stefan Myszkiewicz Niesiołowski przyznaje się do tego że istniał ,,Ruch”, że był organizacją konspiracyjną. Twierdzi, że nie było przywódców. Z protokołów z przesłuchań, znajdujących się w Instytucie Pamięci Narodowej (nr sprawy II 3 Ds. 25/70, tom VI, strona 11 -76) wynika już, zdradzał niemal wszystkich naokoło. Więcej też: http://www.scribd.com/doc/58939179/niesiolowski


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com

środa, 21 października 2015

Jedno jest pewne - kłamczucha E. Kopacz i PO muszą odejść!

We wczorajszym, popołudniowym swoim tekście [1] przedstawiając powody mojego niegłosowania na PO stwierdziłem między innymi, że jedną z tych przyczyn jest to, że "rządzą nami dziś kłamcy i aferzyści..."

Tak się jakoś - na potwierdzenie moich słów - złożyło, że zarówno w poniedziałkowej debacie B. Szydło i E. Kopacz, jak i we wtorkowym, wieczornym pojedynku liderów, E. Kopacz przynajmniej dwa razy -wyraźnie i bezczelnie oraz chyba chorobliwie, fanatycznie po prostu - jej zwyczajem skłamała, tym razem na temat skrajnie niekorzystnej dla Polski niemiecko-rosyjskiej umowy o budowie gazociągu bałtyckiego (Nord Stream). 

Pierwszym istotnym kłamstwem (w czasie bezpośredniej debaty) było zarzucenie PiS-owi, że w czasie swoich rządów nie reagował ani nie protestował w sprawie Nord Stream I. 

Niedługo po tym kłamstwie PiS w swoim oświadczeniu udowodnił, że premier okłamała publicznie 8 mln Polaków oglądających debatę a tym samym wszystkich nas [2].  W oświadczeniu tym szczegółowo przedstawiono podjęte przez Rząd Prawa i Sprawiedliwości w latach 2005-2007 zorganizowane działania w celu zablokowania realizacji budowy Nord Stream I.

We wczorajszej debacie liderów pani B. Szydło w jednej ze swoich wypowiedzi odniosła się do kłamstwa E. Kopacz mówiąc: "Pani wczoraj skłamała, mówiąc, że rząd PiS nie protestował, a protestował. W 2006 przyjął uchwałę, w której wyraził sprzeciw wobec projektu Nord Stream" [3].

Na powyższe słowa agresywnie zareagowała E. Kopacz stwierdzając: "Pani poseł Szydło - pani mówi o uchwale? I co z tego? Nord Stream 1 został wybudowany, a dzięki unii energetycznej, w której Polska ma mocną pozycję Nord Stream 2 nie będzie wybudowany " [3].

Dziś okazało się, że to kolejne, drugie już kłamstwo E. Kopacz dotyczące rurociągu bałtyckiego, tym razem Nord Stream 2 (drugiej nitki), któremu budowie tak mocno i zdecydowanie sprzeciwia się prezydent A. Duda. W dzisiejszej bowiem wypowiedzi na ten temat E. Kopacz całkowicie zaprzeczyła swoim wczorajszym słowom mówiąc: "Nie powiedziałam, że nie powstanie. Będziemy się przed tym bronić. Dzisiaj unia energetyczna i silna pozycja Polski, ale unia energetyczna dbająca o interesy wszystkich członków UE jednakowo, mało tego, określająca priorytety, stąd moje stwierdzenie, że gdyby PiS wpłynął na ustalanie priorytetów w UE, to nigdy nie powstałby Nord Stream 1" [4].

Doprawdy trudno oprzeć się wrażeniu, że dla pani E. Kopacz bezczelne kłamstwa i późniejsze mętne wycofywanie się z nich poprzez kolejne kłamstwa jest rzeczą naturalną, tak jak jej niektóre zachowania. Tak było w sprawie sławnego już "przekopywania na metr w głąb ziemi smoleńskiej", co okazało się przecież wierutnym i prymitywnym kłamstwem, z którego później E. Kopacz starała się mętnie wycofywać. Tak jest i teraz, więc można sądzić, że tak bywało jeszcze wiele razy... choćby zapewne w przypadku "kwot" imigrantów islamskich lub zaprzeczania słowom córki o wyjeździe z Polski...

Nie wiem czym to - charakteryzujące E. Kopacz - zjawisko  tłumaczyć. Nasuwają mi się tylko trzy hipotetyczne wytłumaczenia:

Pierwsze to takie, że E. Kopacz być może boi się i wykonuje polecenia A. Merkel a także w sumie W. Putina. Stąd te - racjonalne z tego punktu widzenia - kłamstwa o przekopywaniu na "metr w głąb" czy natychmiastowe wycofanie się z deklaracji, że Nord Stream 2 nie będzie wybudowany.

Drugie to takie, że E. Kopacz być może zrobi wszystko - nawet bezczelnie kłamiąc Polaków - aby mieć i utrzymać władzę PO w Polsce... władzę dla władzy i jej profitów, władzę chroniącą przed odpowiedzialnością za swoje decyzje... przy jednoczesnym frontalnym, fanatycznym i chyba chorobliwym oczernianiu PiS i straszeniu nim Polaków. Z tego punktu widzenia jej kłamstwa i postępowanie wydają się też racjonalne.

Trzecia to ta, że E. Kopacz być może ma problemy osobowościowe i nie kontroluje swoich wypowiedzi, nie ma orientacji o ich sensie a kłamstwo jest immanentną cechą jej osobowości, z którego być może sobie nie zdaje nawet sprawy lub zdaje sobie sprawę, lecz świadomie lub nieświadomie wykorzystuje je być może dla własnego psychoegocentroizmu [5].

Nie umiem wskazać, które z tych hipotetycznych moich wytłumaczeń może być prawdziwe. Być może jest to tylko jedno z nich, może dwa, może kompilacja wszystkich trzech a może istnieje też jakieś inne. A może żadne z nich a postawa E. Kopacz wynika przede wszystkim z władczej pogardy i lekceważenia Polaków oraz uważania ich za idiotów oraz sklerotycznych imbecyli... chociaż i to jest jakieś nieracjonalne chyba zaklinanie rzeczywistości... Oby!

Niezależnie jednak od tego, jaka jest prawda to E. Kopacz a tym samym kierowane przez nią PO muszą odejść... odejść dla dobra Polaków i Polski. A później być może będzie trzeba im w jakiś sposób zdrowotnie pomóc, bądź odpowiednio osądzić, bądź też pozostawić ich w spokoju... aby wstydliwie zniknęli z polskiej sceny politycznej...

[1] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2015/10/dlaczego-nie-zagosuje-na-po.html
[2] http://wgospodarce.pl/informacje/21466-ewa-kopacz-klamala-rzady-pis-jako-jedyne-walczyly-przeciwko-tworzeniu-gazociagu-nord-stream-i
[3] http://wpolityce.pl/polityka/269107-ewa-kopacz-idzie-na-calosc-nord-stream-2-nie-bedzie-wybudowany-dzieki-unii-energetycznej-doprawdy
[4] http://niezalezna.pl/72120-ewa-klamca-kopacz-premier-nie-pamieta-co-mowila-wczoraj
[5] "psychoegocentroizm" - to moje słowo (neologizm) stworzone na potrzeby określenia zjawiska jednoczesnego występowania: egoizmu, egocentryzmu i cynizmu spowitych mgłą egotyzmu (sam "egocentroizm"), przy równoczesnym występowaniu: urojonego  przeświadczenia o własnej wielkości, zniekształconego myślenia o rzeczywistości, racjonalizowania nieracjonalnego własnego zachowania i nieracjonalnego jego bronienia "za wszelką cenę", obwiniania innych za  jakiekolwiek trudności i przeszkody, skłonności do patologicznego kłamstwa, chronicznego dążenia do osiągnięcia własnych korzyści lub przedstawienia się w lepszym świetle, skupiania się na teoretycznej własnej doskonałości oraz samozadowolenia i zawyżonej nieprawidłowej własnej samooceny, co do świadomości własnej wartości, posiadanego znaczenia i możliwości.

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

piątek, 2 października 2015

Kolejny skandal TVP1 związany z "zapisem" na Prezydenta A. Dudę!

Krótko...

Już wiele napisano o całkowitej służalczości programu informacyjnego "Wiadomości" w TVP1 wobec obecnego obozu rządzącego i jego skrajnej stronniczości w prezentowaniu a raczej pomijaniu aktywności Prezydenta A. Dudy. Wiele można się dowiedzieć na ten temat z "Raportu z mainstreamowego studia - wrzesień 2015" autorstwa M. Strzymińskiego, który prezentuje przekaz informacyjny w programie TELEWIZJI PUBLICZNEJ w TVP1  oraz "Faktów" w stacji prywatnej TVN. Serdecznie polecam jego lekturę [1].

Dzisiaj mieliśmy kolejny skandal informacyjny w "Wiadomościach" TVP1, który potwierdza, iż telewizja publiczna ma "zapis" na przemilczanie aktywności politycznej Prezydenta A. Dudy.

Otóż jak wszyscy wiemy dzisiaj miało miejsce kolejne spotkanie Prezydenta A. Dudy z przywódcami zagranicznych państw, tym razem z  Prezydentem Słowacji Andrejem Kiską. Dyskutowano m.in. o Grupie Wyszehradzkiej i mającego odbyć się w dniach 8-9 października jej szczytu w Balatonfured na Węgrzech oraz grupy "Adriatyk-Bałtyk-Morze Czarne" a także o rurociągu bałtyckim, do którego obaj prezydenci odnieśli się jak najbardziej negatywnie.

I co zrobiły "Wiadomości"? Otóż nie powiedziały ani słowa o tym spotkaniu a dokonały prostackiej manipulacji dając wizyjne tło ze spaceru obydwóch prezydentów w czasie słownej relacji dotyczącej dzisiejszego, pierwszego weta Prezydenta!

To, co dzisiaj zrobiono jest po prostu skandalem i chyba wymaga interwencji otoczenia prezydenta do KRRiT. Świadczy też o skrajnej nieuczciwości (powstrzymuję się od ostrzejszych określeń) telewizji publicznej i jej propagandowej promocji obecnego układu rządzącego, czyli PO-PSL. Dzisiaj TVP1 pokazała swoją szyderczą i ponurą twarz...

Jak długo jeszcze będziemy tolerowali tych "pseudo dziennikarzyn"? Za komuny oczywiste było, że telewizja kłamie, dziś jest podobnie...

Pozdrawiam

[1] http://wpolityce.pl/smolensk/267158-raport-z-mainstreamowego-studia-wrzesien-2015


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com

środa, 14 stycznia 2015

Czy to koniec E. Kopacz?


Poniżej takie sobie moje dywagacje, które oczywiście w dużej części będą przez większość uznane niemal za tzw. teorię spiskową, ale mniejsza z tym.

B. Komorowski pozbawiony jest strategicznego zaplecza politycznego. Piszę strategicznego, bowiem taktyczno-operacyjnie jest nim na razie PO, przy czym nie jest to naturalne środowisko Namiestnika.

Wystarczy spojrzeć na jego najbliższe otoczenie aby zauważyć, że otacza się ludźmi związanymi z dawnymi strukturami PRL (np. ludźmi WSI) oraz zdrajcami Polski spod znaku dawnej Unii Demokratycznej/Unii Wolności a szerzej zdradliwymi, antypolskimi okragłostołowo-magdalenkowymi twórcami III RP czyli PRL -bis.

B. Komorowski podejmował już próby stworzenia sobie takiego fundamentu politycznego. Niewątpliwie takim miał być szeroki ruch jego przyjaciela J. Palikota (członka Komisji Trójstronnej - sic!), w którego szeregach znalazło się wielu anty-Polaków. Pomysł ostatecznie się nie powiódł, co z pewnością skłoniło B. Komorowskiego i jego doradców do innych, nowych działań.

Bardzo prawdopodobnym jest, że te nowe", inne działania nie są wcale nowe, ale są kontynuacją rozsadzania PO od środka a w konsekwencji odsunięcie w niej od wpływów "tuskowego stronnictwa", do którego należy E. Kopacz. Jest ona dziś - tak mi się wydaje - "rozgrywana" przez zwolenników Komorowskiego w PO i jest to tym łatwiejsze, że nie reprezentuje ona żadnego charyzmatycznego przywództwa a funkcja premiera ją wyraźnie przerasta.

W tym miejscu nasuwa się oczywiście G. Schetyna jako rządowy wykonawca i podwładny Komorowskiego i być może następca E. Kopacz na stanowisku premiera.

Nieudany zamach na lasy, konflikt z lekarzami był tylko preludium w tej walce o przyszła władzę w Polsce. Środowisko UD/UW od dawna żyje w ciągłej frustracji wynikającej z braku wystarczającego dla nich (czyli pierwszorzędnego) wpływu na losy Polski. Wymiana E. Kopacz na np. G. Schetynę dawałoby im szansę na choć częściowy powrót do władzy, choćby do "gabinetu cieni" z ukrycia zarządzającego Polską.

Nietrudno teraz sobie wyobrazić, że obecny konflikt rządu z górnikami (a być może nie tylko z nimi) wykorzysta B. Komorowski i stanie się nagle obrońcą uciśnionych górników, np. wetując ustawę o restrukturyzacji Kompanii Węglowej. Wykreuje się wtedy na zbawcę Polski, co może być dla niego bardzo korzystne z punktu widzenia zbliżających się wyborów prezydenckich, w których chce wygrać już w I turze.

Przesilenie polityczne w Polsce wynikające z porażki E. Kopacz w starciu z górnikami, czyli wymiana E. Kopacz np. na proprezydenckiego G. Schetynę jest też na rękę wielu działaczom PO, którzy chcieliby wygrać wybory parlamentarne... na co w obecnej konfiguracji politycznej (PO pod rządami E. Kopacz) raczej się nie zanosi. Zresztą już Schetyna często jest w konflikcie z częścią ministrów E. Kopacz a nawet samą premier, co np. wyraźnie widać w takim oto jego zdaniu "W ostatnich miesiącach bardzo spadły ceny węgla. Zamykanie kopalń w kampanii wyborczej-najgorsze, co się może zdarzyć" (G. Schetyna na antenie Radia ZET). Sądzę, że wielu działaczy a nawet ministrów PO podziela jego zdanie...

Tak więc można się spodziewać, że najbliższe dni, tygodnie a nawet miesiące będę naprawdę ciekawe i boję się jednak, że na całym konflikcie z górnikami może zyskać niestety B. Komorowski i środowisko zdrajców spod znaku UW/UD a także większość antypolskich geszefciarzy z PO, co może się skończyć ich wygraną na kolejne cztery lata.

Mam jednak nadzieję, że górnicy nie dadzą się oszukać... ani E. Kopacz, ani B. Komorowskiemu, ani G. Schetynie... Bowiem nie łudźmy się, że ewentualne powstrzymanie procesu likwidacji kopalń dziś (w czasie roku wyborczego) powstrzyma zapędy elit III RP od zniszczenia polskiego górnictwa. Powstrzymanie dziś procesu zamykania kopalń będzie oczywistym kolejnym kłamstwem całej sitwy III RP, które to kłamstwo będzie miało na celu kolejne otumanienie Polaków i skłonienie ich do głosowania na B. Komorowskiego i PO a gdy kolejny raz wygrają wybory... to będą mieli już wolną rękę na kolejne lata i ponownie będą zapewne chcieli zamykać lub prywatyzować polskie kopalnie a Polskę doprowadzić do ostatecznego upadku, czyli maksymalnego spauperyzowania, zatomizowania Polaków i uczynienia z nich niewolników bez własności i wolności.

Biorąc pod uwagę, że kłamstwo jest fundamentem całej III RP i większości jej rządów (a szczególnie tego ostatniego PO-PSL) a ich celem jest degradacja Polski, jedynym sposobem na uratowanie resztek Polski, w tym polskich kopalń jest oddolna rewolucja, która dosłownie zmiecie ze sceny politycznej obecnie rządzących, doprowadzi do nowych, przyspieszonych wyborów a także usunie ze stanowiska obecnego "strażnika żyrandola".

Pozdrawiam

P.S.

Rząd niesamowicie się spieszy z przeforsowaniem specustawy dotyczącej m.in. restrukturyzacji Kompanii Węglowej. Podobno już w czwartek ma być owa ustawa głosowana w Sejmie. Z pewnością uzyska większość, więc w kolejności zajmie się nią Senat. On też z pewnością ją przepchnie i ustawa trafi do prezydenta. Czy ją podpisze? Wbrew temu co napisałem wcześniej może okazać się, że jednak podpisze tłumacząc, że nie miał konstytucyjnych podstaw aby ją zawetować...

Tak czy inaczej ... musimy wstać z klęczek i wraz z górnikami walczyć o Polskę i jej przyszłość... Walczyć tu i teraz, w każdym miejscu swojego zamieszkania w Polsce... Walczyć i walką doprowadzić do odejścia obecnego rządu a w wyborach prezydenckich musimy pożegnać na trwałe B. Komorowskiego.

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

sobota, 16 sierpnia 2014

Moje marzenie o polskich dziennikarzach...


Mam nadzieje, że podobnie jak "kłamstwo powtarzane tysiąc razy staje się prawdą" (przynajmniej dla tej części człekokształtnych znajdujących się "pod kreską"), tak szczera prawda przeplatana empatyczną troską i powtarzana chociaż kilkukrotnie... również stanie się niejako ożywczą prawdą (przynajmniej w sercach tej części ludzi, którzy kiedyś znajdowali się, znajdują się lub próbują znaleźć się "nad kreską")...

Od dawna nie potrafię przestać myśleć o roli naszych dziennikarzy w doprowadzeniu - po 1989 roku - do obecnego stanu braku samoświadomości narodowej Polaków oraz kompletnego ich odhumanizowania połączonego z wykreowaniem fałszywego i kłamliwego  pojmowania przez nich świata zewnętrznego.

Zastanawiając się nad zwiększającym się wprost geometrycznie społeczno-politycznym znaczeniem tej "czwartej władzy" bardzo łatwo można dojść do wniosku, że stałą się być może już tą władzą najważniejszą, pierwszą. W warstwie treści przekazu medialnego zapewne tak już jest.

Wiele zrobiono, aby współczesna technika i technologia stały się nie radością dla człowieka, ale jego ubezwłasnowolnieniem. Staliśmy się zależni od nierzeczywistej rzeczywistości wirtualnej. Zostało "odgórnie" i w pogardzie dla naturalnej istoty człowieczeństwa wykreowane nowe pokolenie emocjonalnych analfabetów, ukształtowanych na ciągłym stosowaniu internetowych narzędzi, które w sposób oczywisty spłaszczają relacje z innymi ludźmi. Powstała rzesza powierzchownych, mijających się w pośpiechu małych a'la człekokształtnych robocików... Stare pokolenie odchodzi lub... niestety dostosowuje się do owej większości...

Ogólnie wszelkimi działaniami z możliwie wszystkich kierunków (rządy, firmy, kreatorzy mód, media, reklamiarze, opnionośne i opiniotwórcze różnorodne "gwiazdy i gwiazdeczki", dziennikarze, politycy, prezesi, bankierzy, hochsztaplerzy, naukowcy, cykliści, murarze/budowniczy - "jednookich piramid", okultyści, kabaliści i wielu innych w dużej mierze tylko i wyłącznie manipulatorów)  "zbudowano" coś na kształt masy, którą łatwo ulepić, kierować, sterować i w sumie w demokratyczny sposób ubezwłasnowolniać....

Własna wola stała się tylko wyrazem woli sterującej większości. Indywidualność myślenia zaskakująco stała się  alienacją jednostki... a przecież jednostka nie posiadająca umiejętności wyrażania swojego zdania na każdy temat bezwiednie powtarza opinię tłumu. Właśnie opinia ta jakże często jest dziś kształtowana tylko przez media, sieć i oficjalny przekaz.

Socjologia tłumu... socjotechnika manipulacji i sterowania zachowaniem innych... Zdałoby się powiedzieć za Cz. Niemenem... "Dziwny jest ten świat"... tylko teraz już człowiek nie rządzi człowiekiem... tylko wirtualny świat steruje masą. Doprawdy wykorzystanie kolejnych, "genialnych" wymysłów i zaleceń K. Marksa (niejako współtwórcy nauki zwanej socjologią a w szczególności socjologii tłumu i inżynierii społecznej, czyli propagandy i manipulacji) jest dla niego niebywałą pośmiertną nobilitacją... a koszmarem dla nasz wszystkich...

Tym bardziej więc ogromna jest rola przekazujących informację, czyli dziennikarzy. Tak naprawdę to na nich w sumie spada i spadnie odpowiedzialność za ogólnoludzkie ogłupienie społeczeństw i doprowadzenie do ich upadku. Bo przecież ludzie kierujący się szpetnym złem, obłudą, fałszem, kłamstwem, pogardą wobec innych... w ogóle nie powinni mieć możliwości docierania do innych ze swoim egoistycznym przekazem poprzez dziennikarskich pośredników. Jest przecież internet, blogi, witryny, własne strony... Niech szubrawcy szukają swoich szpetnych wyznawców indywidualnie a nie poprzez dziennikarzy... Oczywiście mówię tu o dziennikarzach a nie "wyrobach dziennikarskopodobnych"...

Kierowany tą troską o nas wszystkich a o dziennikarzy i ich zawód szczególnie pozwalam sobie zaapelować do naszych dziennikarzy, aby w swojeje pracy kierowali się etyką dziennikarską, t.j. dążyli zawsze do prawdy, byli bezstronni i uczciwi, mieli szacunek dla prywatności innych, wykazywali się niezależnością od grup interesów, szanowali prawa oraz respektowali dobre obyczaje (1).

Marzy mi się, aby polscy dziennikarze przekazywali nam faktycznie prawdę, czyli: nie kłamali, nie przeinaczali i przemilczali faktów czy też nie dostosowywali się do linii politycznej i właścicielskiej swojego medium, w którym pracują.

Pragnąłbym aby w codziennej pracy dziennikarskiej znikł w końcu strach przed  wyrzucniem z pracy i innymi negatywnymi konsekwencjami (np. zostania tzw. "czarną owcą")  za pisanie i pokazywanie tego, co mogłoby być przez dzisiejszy mainstream polityczno-gospodarczo-medialny uznane za niestosowne i niezgodne z obowiązującą w III RP tzw. narracją... wymuszającą obowiązkowe zachwalanie dorobku ostatniego 25-lecia a także niezgodne z wytycznymi tz. "michnikowszczyzny".

Chciałbym aby polscy dziennikarze zajęli się wreszcie tym, co dla nich i dla nas jest najważniejsze, czyli "patrzeniem władzy na ręce" i przekazywaniu obiektywnej prawdy a nie skupiali się na bezwolnym i często manipulacyjnie ubarwionym przekazywaniu informacji uzyskanych jedynie oficjalnie od rządzących. Dzisiaj, niestety, większość gawiedzi dziennikarskiej (tej znajdującej się "pod kreską") sprawia wrażenie "tuby" propagandowej obecnej władzy... 

"Podkreskowi" dziennikarze!

Jak długo jeszcze będziecie się bali i troszczyli tylko o "jajka na poranną jajecznicę"? Jak długo jeszcze będziecie pospolitymi kłamcami i manipulatorami? Jak długo jeszcze będziecie coraz bardziej przyspieszać czas własnego porannego golenia lub makijażu, co by nie "zwrócić w sposób drastyczny porannie zjedzonej owej jajecznicy"... na widok własnych facjat? ...

Nie pozwólcie, aby hipokryzja przekraczała granice infantylizmu a kłamstwo było dla was codziennością!



(1) http://pl.wikipedia.org/wiki/Etyka_dziennikarska


Pozdrawiam 

P.S. Czym jest owa "kreska"... niech każdy określi ją sam...  


http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

wtorek, 20 marca 2012

Barbarzyństwo manipulacji, cynizm intelektualny i co jeszcze?

Witam i zapraszam do lektury lekko specyficznego w treści i formie postu...

Dokonywanie współczesnych ocen wydarzeń przeszłych na podstawie zdarzeń i ich skutków późniejszych od ocenianych  przy jednoczesnym braku wskazywania konkretnych odniesień do sytuacji i warunków danego okresu historycznego obydwu faktów jest przejawem najbardziej haniebnie szpetnie manipulacyjnego barbarzyństwa metodologicznego nauk (badań) historycznych i wyrazem ogromnego prymitywizmu oraz wtórnego  infantylizmu intelektualnego bądź też zamierzonego cynizmu, egocentroizmu, obłudy i hipokryzji intelektualnej autora lub autorów dokonujących takiego wnioskowania ocennego.

Właśnie chyba takiego zaś typu i zawsze jednoznacznie niemal identycznych i podobnych do siebie ocen oraz opinii dokonuje się dziś na świecie chyba tylko w przypadku jednego typu zachowań i wydarzeń, a mianowicie dotyczących wszystkiego, co współcześnie można nazwać działaniami lub wydarzeniami tzw. "podmiotowo antyżydowskimi" (1). Zauważmy, że cokolwiek i gdziekolwiek antyżydowskiego zdarzyło się realnie lub też chyba częściej tylko mitycznie przed okresem tragedii tzw. Holocaustu (2) to automatycznie oceniane jest negatywnie i jednocześnie  - w sposób nawet tylko pośredni lub też podświadomy - porównawczo wiąże się to zjawisko z samą istotą tragedii tzw. Holocaustu i jej późniejszych skutków, oczywiście przy braku jakichkolwiek odniesień do uwarunkowań społeczno-politycznych konkretnego okresu każdego z tych zdarzeń. Rodzi to olbrzymie pole do manipulacji i np. egzekwowania wyrażania określonych emocji lub zadośćuczynienia za nawet mityczne krzywdy.

Aby przekonać się jak może to być perfidnie manipulacyjne to wystarczy np. dokonać natychmiastowej, intuicyjno-podświadomej oceny hipotetycznego Polaka, który w 1938 roku w Warszawie krzyknąłby do Żyda: "Ty wstrętny, podły i szpetny Żydzie"!

Już!? (zapamiętajmy tą swoją natychmiastową opinię i ocenę tegoż Polaka na krótką chwilę w swej pamięci...)

A teraz pragnę przedstawić kilka hipotetycznie i subiektywnie dobranych oraz zestawionych przeze mnie informacji dodatkowych na temat tegoż wstrętnego okrzyku Polaka w stosunku do Żyda:
Tym (tylko hipotetycznie istniejącym) Polakiem był  biedny polski robotnik mieszkający w jakimś obskurnym miejscu lub był też nawet np. bezrobotnym, który mijał właśnie żydowską kamienicę z napisem "Nasze kamienice, wasze ulice" i jednocześnie przechodził obok żydowskiego właściciela tej kamienicy. Był to rok przed II Wojną Światową. W Niemczech szalało wtedy zjawisko antyżydowskości ("antysemickośći") podnoszonej niemalże do narodowo-socjalistycznej idei niemieckiego narodu panów a w Polsce działała m.in. komunistyczna KPP chcąca pozbawić Polskę niepodległości na rzecz Sowietów i globalnego komunizmu. Powszechnie było wiadomo, że KPP to zdrajcy a w dużej liczbie ich szeregi zasilane zostawały przez komunistów żydowskich (co w sumie może wydawać się nawet w szczególnych okolicznościach naturalne, bowiem przy braku wtedy własnego państwa Żydzi musieli mocno i z nieraz chyba charakterystyczną sobie lichwiarską mentalnością negatywnie zazdrościć wszystkim, którzy to państwo posiadali od nawet niemal - jak Polska - 1000 lat).  Polska przygotowywała się wtedy powoli do wojny z Niemcami i Sowietami i też nie za bardzo angażowała się w jakieś zdecydowanie antysemickie nawoływania hitlerowskich Niemców czy też polskich skrajnych nacjonalistów. Zresztą przecież Polska wcześniej jako jedyny kraj w Europie - już za czasów Kazimierza Wielkiego - przyjęła "z otwartymi ramionami" do Polski Żydów przepędzanych z całej Europy - co przecież też wynikało z jej zwykłej (a może wyjątkowej?) charakterystycznie ludzkiej tolerancji i naturalnie występującego chyba u normalnego człowieka współczucia dla każdego typu prześladowanych i poniżanych gdzie indziej przez innych (ale nie w tym okresie w stosunku do Żydów - tu Polska była wyjątkiem!). Ze wschodnich rejonów Polski jednak już w tymże 1938 roku docierało wiele sygnałów o tym, że duża część Żydów czeka niecierpliwie na ewentualne zajęcie przez Sowietów wschodnich rubieży Polski. Polska roku 1938 to Polska, która odzyskała niepodległość zaledwie 20 lat wcześniej po 123 latach zaborów. 


Czas refleksji minął... (zapamiętajmy teraz swoje refleksje... tym razem na dłużej w pamięci... i zawsze starajmy się oceniać konkretne przedstawiane nam fakty z możliwie największej ilości stron mogących mieć wpływ na te fakty i próbujmy znajdować dla nich odpowiedni kontekst historyczny, czy też miejsca lub okoliczności wystąpienia określonego zdarzenia... próbujmy dokonywać ocen z punktu widzenia... i Pana, i Wójta, i Plebana, i Biskupa... a może też warto byłoby ocenić jeszcze i... z punktu widzenia jakiegoś stojącego w oddali zdarzenia konia i woźnicy tegoż konia... szukajmy nawet niedorzeczności... Tak oceniając fakty będziemy umieli samodzielnie, kreatywnie i logicznie myśleć oraz wyciągać obiektywnie właściwe i logiczne oraz - co ważne - własne wnioski na podstawie własnej wiedzy (doświadczeń, umiejętności) i nadawać im własną ocenę na podstawie respektowanych i realizowanych przez siebie w życiu wartości i postaw ideowo-życiowych, poglądów... Będziemy świadomymi odbiorcami faktów a nie bezwolnymi baranami, lemingami, biorcami... ich już wcześniej nakreślonych przez innych subiektywnych ocen tych faktów... Powoli stawać się będziemy światłymi ludźmi, którzy z pewnością też... niczym magnez przyciągać będą do siebie najpiękniejsze latorośle płci przeciwnej... / to ostatnie dygresyjnie ;))


Wracając do przedmiotu niniejszego, specyficznego postu....
Zjawiskiem skutkowo identycznym są oczywiście próby dokonywania ocen lub wydawania opinii w stosunku do przeszłych wydarzeń historycznych w sposób wybiórczy pomijając kontekst historyczny wydarzenia oraz uwarunkowania współczesności. Przecież akt wyzywania Żyda dziś nie ma już nic wspólnego ze skalą i skutkami oraz przyczynami wyzywania tegoż Żyda w czasie eksterminacji wojennej. Dziś jest to zupełnie coś innego i nie można oceniać dzisiejszego występku poprzez pryzmat wydarzeń historycznych okresu innego, w tym wypadku okresu eksterminacji Żydów (w dużej mierze chyba biedniejszej aszkenazyjskiej i być może chazarskiej części Żydów). Tym bardziej, że dzisiaj Żydzi dzięki niestety swemu specyficznemu "przedsiębiorstwu" (3) znaleźli się na "kryształowym piedestale nienaruszalności hierarchicznej ich pozycji" wśród wszystkich narodów świata i sami stają się często dziś prześladowcami za realną lub ewentualną i wyimaginowaną współczesną antyżydowskość....

Pozdrawiam

(1) Staram się nie używać popularnego terminu "antysemityzm". Jest to niestety pewien rodzaj manipulacji dokonywanej notorycznie przez syjonistów rabiniczno-talmudycznych. Manipulacja ta - ogólnie mówiąc - polega na zawłaszczaniu przez nich pewnych ogólnych negatywnych zjawisk i ich określeń i zawężaniu ich znaczenia tylko do pewnej części Żydów i ich martyrologii dziejowej. Przecież określenie "antysemita" oznacza niechęć do wszystkich narodów semickich posługujących się językami semickimi, czyli współcześnie najczęściej językiem: amharskim, arabskim, hebrajskim, maltańskim lub tigrinijskim. Takich narodów jest bardzo wiele – oprócz Żydów (Hebrajczyków) są to np. Arabowie, czy też niektóre ludy o czarnym kolorze skóry (np. wujek Pani M. O'Bamy jest naczelnym rabinem czarnych syjonistów w USA). Tak więc określenie antysemita sugeruje niechęć zarówno do Żydów jak i np. Arabów (sic!). O ileż łatwiej byłoby po prostu o kimś, kto w jakimś obszarze jest niechętny Żydom, zwyczajnie powiedzieć: antyjudaista (niechętny wobec wiary i religii judaistycznej), antysyjonista (niechętny wobec m.in. żydowskich syjonistów w zakresie talmudyczno-rabinicznego rozumienia przez nich świata i ludzi w nim żyjących) a jeżeli już kogoś chcemy określić jako rasistę to warto byłoby użyć określenia "antyżyd" lub "antyizraelita".

(2) Zawsze odczuwam wątpliwości pisząc bezpośrednio znaczeniowo słowo "Holocaust" jako termin oznaczający zagładę Żydów. Shoah, Szoa (hebr. שואה – całkowita zagłada, zniszczenie) jest przez większość uważana jako synonim pojęcia holocaust. Sam holocaust zaś - jako wywyższony do pojęcia własnego i pisany wobec tego wielką literą - przez większość współczesnych rozumiany jest niesłusznie jednoznacznie jako termin określający zagładę Żydów dokonaną przez niemieckich nazistów, marksistowskich narodowych socjalistów, czyli III Rzeszę i jej koalicjantów podczas II Wojny Światowej.  W rzeczywistości zaś termin holocaust pochodzi z kościelnej łaciny (jako adaptacja greckiego holókauston - rodzaju nijakiego imiesłowu holókaustos oznaczającego "spalonego w całości", a pochodzącego od czasownika holo-kautóo określającego "spalanie ofiary w całości") i oznacza dosłownie "całopalenie". Odnosi się pierwotnie do religijnej ofiary całopalnej (spalonej doszczętnie), którą Żydzi składali na ołtarzu w czasach Starożytności.
 Ja osobiście jestem przeciwny jednoznacznemu utożsamianiu obydwu terminów jako synonimów oraz jako określających współcześnie li tylko zagładę Żydów w czasie II Wojny Światowej. Podobnie jak twierdzi wielu ludzi (w tym też wielu Żydów) uważam, że termin shoah jest stosowniejszy do określenia masowego ludobójstwa zmierzającego do całkowitej zagłady lub zniszczenia, niż termin holocaust mający dla wielu pozytywne, religijne konotacje biblijne. Warto zauważyć, że używając terminu holocaust np. tylko w odniesieniu do zagłady Żydów w czasie II WŚ, musielibyśmy zawęzić obszarem znaczeniowym ich zagładę tylko do samej ich śmierci w komorach gazowych i późniejszym "całospaleniu" w krematoriach. W takim znaczeniu morderstwa i zagładę dokonywaną bez późniejszego "całospalenia" nie możemy nazywać częścią holocaustu, jako pierwotnie znaczącego właśnie całospalenie.

Więcej w zakresie informacji zawartych w odnośnikach  (1) i (2) m.in. w moim poście: Shoah, czyli zagłada - największy holocaust w historii świata...


(3) Polecam książkę: Norman G. Finkelstein, PRZEDSIĘBIORSTWO HOLOKAUST, Rabin Arnold Jacob Wolf, Uniwersytet Yale1, 1 Michael Berenbaum, After Tragedy and Triumph, Cambridge, 1990

* Opisanych przeze mnie w dzisiejszym poście zagadnień dotyczą też i inne moje teksty, np.: Mam dość mego rzekomego antysemityzmu! Kocham wszystkich z wyjątkiem szubrawców!, Oremus et pro perfidis Judaeis i dlaczego Polska ginie? czy też zupełnie jeszcze wczesny (pisarsko "dziewiczy" i niedopracowany) tekst:  JUDAIZM - PIERWOTNY NACJONALIZM?

P.S.
Z natury gardzę hipokrytami, cynikami i obłudnikami, ale zawsze mam głęboką wiarę w sens dalszego wyrażania i odczuwania wobec nich ludzkiej miłości. Uczucie miłości wobec innych ludzi jest najwspanialszym wyrazem naszego człowieczeństwa. Więc pragnę wyrażać owe uczucie i próbować je w sobie wzbudzać nawet wobec nędzników duchowych... wierząc, że człowiek jest z natury piękny i wspaniały oraz zawsze może dokonać w sobie gruntownej pozytywnej przemiany. Poza tym, jako katolik, wierzę w słowa mojego patrona duchowego bł. Ks. Jerzego Popiełuszki: "Zło dobrem zwyciężaj"... a zło zawsze w końcu przegrywa a upadek jego jest zawsze wielki...

I jeszcze jedno.... W czasie II Wojny Światowej najbardziej skrajnie nacjonalistycznym i szowinistycznym państwem świata były Niemcy zarządzane przez A. Hitlera, który w skali swojego barbarzyństwa ustępował jedynie samemu J. Stalinowi, który zaś kierował państwem najbardziej skrajnie ideowym - komunistycznymi Sowietami. Te dwa totalitaryzmy: marksistowski narodowy socjalizm (robotniczy), czyli nazizm oraz marksistowski klasowy socjalizm (robotniczy), czyli komunizm... doprowadziły do ogólnoludzkiego "shoah", największego Holocaustu w historii świata... A wszystko zrodziło się w chorych głowach ludzi, którzy uważali, iż reprezentują "Rasę Panów", bądź też "Klasę Panów", czyli niejako "wybrańców" czyniących sobie innych ludzi (podludzi?) poddanymi...

W powyższym kontekście dwóch totalitaryzmów zawsze mnie refleksyjnie zastanawiało czy dziś gdziekolwiek na świecie w obrębie tzw. "cywilizacji zachodniej" może być jakieś równie skrajnie nacjonalistyczny narodowo, religijnie bądź ideowo kraj, który wyraża np. ów skrajny nacjonalizm w swoim oficjalnie stanowionym prawie? Czyżby istniał taki kraj dzisiaj?...

*Polecam uzupełniająco jeszcze m.in. takie moje teksty (2 ostatnie są raczej warsztatowo lekko infantylne, ale szczególnie ten ostatni jest zaskakująco aktualny, bowiem opowiada o ogromnym poparciu przez społeczeństwo Izraela ataku na Iran a pochodzi prawie sprzed 3 lat!!! ): Co nas czeka? Jeden rząd światowy?; SKANDALICZNE SŁOWA PREZYDENTA IZRAELA!, NACJONALIZM NOWYCH WŁADZ IZRAELSKICH MA POPARCIE!!


----------------------------------


Wybrane części tegoż postu są też pewnym wstępem do cyklu wykładów, którymi chciałbym próbować dokształcać przyszłe, światłe polskie, młode elity narodowe/polityczne.... Mam nadzieję, że moje kilkunastoletnie doświadczenie w tym obszarze - mimo istotnie długiej bezczynności wykładowczej - pozwoli mi na dolanie chociaż "malutkiej kropelki oliwy do głowy" - w procesie budowy przyszłych polskich elit, które w końcu warte i godne będą określać ich mianem "Mężów Stanu" a rozpoczną odbudowę przyszłego polskiego państwa - Naszej Wspólnej Polski - Ojczyzny! 

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com