Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gowin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą gowin. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 28 kwietnia 2020

Grodzki & Gowin: dwa bratanki

Doprawdy.

Obserwując poczynania posła i szefa Porozumienia J. Gowina przychodzi mi na myśl Marszałek Senatu T. Grodzki.

Ta sama gestykulacja i mowa ciała. To samo wymachiwanie rękami dla podkreślenia ważności swoich słów. Ta sama modulacja głosu i bijąca z ich postaci mitomania i megalomania połączona z brakiem jakiejkolwiek pokory. Ta sama mentalność.

Jeden ciągle podkreśla, że jest trzecią osobą w państwie i zapewne z samouwielbieniem spogląda w lustro widząc swoją facjatę. Drugi zapewne  widzi siebie jako drugą a może nawet pierwszą osobą w państwie w postaci Marszałka Sejmu lub nawet Prezydenta RP.

Ich ego łatwo można "połaskotać" obiecując jakieś ważne stanowiska lub profity płynące z posiadania władzy.

Niemniej pomimo tych podobieństw jest pewna różnica.

Otóż o Marszałku Senatu można łatwo powiedzieć, że jest typowym przedstawicielem PO-KO i został wybrany z list tejże koalicji. Natomiast J. Gowin został wybrany z listy PiS w ramach koalicji z PiS i Solidarną Polską. Porozumienie jako samodzielny byt nie miałoby szansy dostać się do Parlamentu.

Przez pięć lat J. Gowin męczył się na stanowisku wicepremiera i ministra nauki i szkolnictwa wyższego. Gdy jednak w ostatnich wyborach jego Porozumienie (startujące pod szyldem PiS) uzyskało nadmierną w stosunku do poparcia społecznego liczbę posłów to jego ego i megalomaństwo wyszło z niego niczym "słoma z butów".

Tę jego rejteradę można rozumieć w czwórnasób.

Po pierwsze jako ucieczkę od odpowiedzialności za ewentualny kryzys, który jest nieunikniony w czasie i po epidemii koronawirusa.  On w swoim zaślepieniu być może uważa, że koszty jakie społeczeństwo będzie musiało ponieść będą na tyle wysokie, iż mogą doprowadzić do przedwczesnych wyborów i odwrócenia się wyborców od PiS a tym samym od  prezydenta.  W tym kontekście warto zauważyć, że J. Gowin jest jak kosiniakowo-kamyszowy kameleon, który zawsze chce być blisko władzy. Jego droga polityczna jest bardzo kręta, ale jego cel chyba jest jednoznaczny: być kimś ważnym. W ostatnich latach był zarówno w rządzie PO jak i PiS-u... Symptomatyczne, nieprawdaż?

Po drugie zaś być może jego postawa jest li tylko po prostu wykorzystaniem pandemii dla własnego i tylko własnego ego, które prowadzi go do chęci rozbicia Zjednoczonej Prawicy a tym samym - podobnie jak w pierwszym przypadku - do upadku rządu i rozpisania przedterminowych wyborów. Liczy tutaj na jeszcze większy dorobek poselski, choć dalej uważam, że samodzielnie nie osiągnie nic, więc może ewentualnie dołączyć do PO-KO.

Po trzecie. Być może J. Gowin faktycznie chce zostać Marszałkiem Sejmu a tym samym w okresie kryzysu konstytucyjnego związanego z wyborem nowego prezydenta przejąć jego obowiązki, choć na jakiś czas, aby później móc kandydować już na to stanowisko w normalnych wyborach. Niestety tu też przewija się jego wybujałe ego połączone z megalomaństwem i mitomanią.

Po czwarte i w kategoriach spiskowej teorii dziejów, choć ja osobiście uważam, że cała historia jest oparta na spiskach. Być może J. Gowin jest i był przez ostatnie lata "uśpionym" koniem trojańskim w ZP, reprezentującym proniemiecką PO-KO. Wcześniej nie musiał być "wybudzany", bo miał za mało "szabel" w Sejmie. Teraz zaś taką siłę ma a ponadto może doprowadzić do przesilenia politycznego w Polsce.  Więc jego prowadzący postanowili go "wybudzić ze snu" i nakazali takie a nie inne działanie.

Tak czy owak jego postępowanie jest zdecydowanie gorsze niż Marszałka Senatu.  O tym ostatnim możemy powiedzieć, że jest naszym (moim) wrogiem i można spodziewać się po nim wszystkiego co najgorsze po totalnej opozycji. Natomiast najgorszy - w kontekście ostatniej jego wolty - jest w tym wszystkim właśnie J. Gowin. Jest takie powiedzenie: "Boże, strzeż mnie od przyjaciół, z wrogami poradzę sobie sam". Ja bym dodał: fałszywych przyjaciół a za takiego fałszywca i kameleona uważam od zawsze J. Gowina. To co robi teraz jest obrzydliwe: w czasie pandemii i walki z nią naraża też konstytucyjną stabilność państwa i chce doprowadzić do chaosu. To tożsame cele jak u totalnych.

Jak on uwielbia te konferencje prasowe z nim, jak groteskowo brzmi tembr jego głosu z tą mentorską nutą. No "wypisz wymaluj" T. Grodzki.

Doprawdy J. Gowinie, po sienkiewiczowsku:  "Kończ waść, wstydu oszczędź!".


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
© Krzysztof Jaworucki (krzysztofjaw)
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

środa, 12 października 2011

Kilkunastodniowy czas prawdy? – J. Gowin o "poczęciu" Ruchu Palikota...

Witam

Jeszcze nie przyszedł u mnie czas spisania powyborczej refleksji... Mam wiele przemyśleń, które w konfrontacji z faktami ugruntowują u mnie pewną - raczej z punktu widzenia interesów narodowych - negatywną ocenę obecnej sytuacji społeczno-politycznej Polski oraz pozwalają na   skonkretyzowanie ciągu przyczynowo-skutkowych wydarzeń, które do owej sytuacji doprowadziły. Nie ukrywam też, że na podstawie tychże zależności dość łatwo przedstawić i opisać siły, które Polską starają się zarządzać i wskazać ich strategiczne plany dotyczące - uważanej przez nich  za przedsiębiorstwa joint-venture - naszej Polski...

Warto też właśnie teraz wsłuchiwać się w głosy różnej maści polityków, dziennikarzy, przedsiębiorców, społeczników i w ogóle osób, które w jakikolwiek sposób mają dostęp do "ściśle strzeżonych tajemnic i informacji".

Skończyła się bowiem kampania wyborcza a wybory zostały rozstrzygnięte. Tym samym teraz to okres, kiedy "schodzi" z wielu osób napięcie psychiczne związane z ciągłym stresem towarzyszącym kandydowaniu czy też wspieraniu określonej formacji. Im większy był ten stres i napięcie tym ulga jest większa i tym bardziej poluzowane zostają mechanizmy samokontroli i samocenzury politycznej... Szczególnie u zwycięzców, którzy triumf odnieśli w dużej mierze dzięki manipulacji i kłamstwu pojawia się zgubne uczucie "wszechmocy" i braku odpowiedzialności.  U innych zaś występuje potrzeba samooczyszczenia, rachunku sumienia, świeckiej ekspiacji lub też określenia na wstępie własnej pozycji np. w nowym klubie parlamentarnym...

Staram się słuchać...

Dzisiaj bezwiednie słuchałem sobie Jarosława Gowina i Joachima Brudzińskiego w programie Polityka przy Kawie w TVP1.  Dyskusja w pewnym momencie zaczęła (co ostatnio jest "oczywiste") dotyczyć przyczyn sukcesu wyborczego Janusza Palikota... W pewnym momencie Jarosław Gowin (odpierając zarzuty  posła PiS, który o stworzenie RPP zaczął obwiniać D. Tuska) stwierdził, że Ruch Poparcia Palikota i sam J. Palikot - podobnie zresztą jak w przypadku Samoobrony - został przez "kogoś" wykreowany. I pewnie wypowiedź ta zostałaby "bez echa" gdyby nie dopytanie dziennikarza o skonkretyzowanie przez Pana J. Gowina tych kreacyjnych sił. Oto, co m.in. powiedział J. Gowin: "... Tego nie wiem (...) ale nie jest żadną tajemnicą, że w otoczeniu J. Palikota nie brak (teraz i wcześniej - dop.:kj) ludzi z kręgu dawnej władzy... dawnej nie PO, ale dawnej PRL-owskiej..."

Nic dodać, nic ująć... może tylko przytoczę fragment mojego tekstu z 06.10.2011 roku pt.: Chłopcy z Sowa-Bond pracują po nocach...

------------------------------------------- 

"Oj! Jakbym chciał zobaczyć dzisiaj te rozgrzane do czerwoności komórki Chłopców i ich pryncypałów, ich pocztę e-mailową i normalną a przede wszystkim ich nocne "burze mózgów" realizowane przy dobrym whiskey, cygarze a zakończonych jak to onegdaj bywało w Stowarzyszeniu Miłośników Cygar, Dobrych Win i i Pięknych Kobiet... (może trochę przekręciłem nazwę tego zgrupowania z lat 90-tych zrzeszającego polską komunę i postkomunę a uplecionego przez "sorosopodobnych i innych takich)... Ślad po tym stowarzyszeniu gdzieś zaginął chyba nawet w całej sieci...

Może miałem rację pisząc w kwietniu, że Chłopcy też popełniają błędy! i źle wybrali moment kolejnej akcji operacyjnej mającej na celu całkowite zawłaszczenie Polski. Uważałem wtedy, że rozpoczęte przez nich działania zmierzające do zmiany struktury wewnętrznej systemu partyjnego w Polsce a polegające na "zamianie" PO na Ruch Palikota (jako naturalnego zaplecza politycznego Namiestnika Polski i Gubernator Warszawy) oraz wyeliminowaniu PiS przez PJN... były jednym z nielicznych błędów popełnionych przez Chłopców i ich pryncypałów po 1989 roku. Myślałem, że zgubiła ich ta dotychczasowa bezkarność i pycha, które w połączeniu z butnością, lekceważeniem Polaków, egoistyczną dążnością do przejęcia już oficjalnie z pierwszego szeregu (a nie jak przez ostatnie 20 lat kierując z "gabinetów" cieni) władzy, doprowadzą w końcu Chłopców i ich pryncypałów do początku drogi prowadzącej ich do "politycznej i historycznej śmierci"...

Wydawało się, że miałem rację, ale Chłopcy nigdy nie zasypiają, nigdy chyba się nie poddają... o czym świadczy ostatnia ofensywa w promowaniu i tworzeniu faktów dokonanych w postaci sukcesu Ruchu Poparcia (zaparcia?) Pana Janusza Palikota...

A Chłopcy wraz z ich pryncypałami potrafią tworzyć cuda... od Tymińskiego aż do Komorowskiego, który jako ziewający Marszałek z 3% poparcia nagle uzyskał powyżej 50%...

Teraz w mediach i sondażowniach tworzone są fakty dokonane ku usprawiedliwieniu przyszłego sukcesu RPP...

Tłumaczenie będzie zapewne jasne i proste. Może hipotetycznie wyglądać np. tak: Zaskoczeni wynikiem? Jak to? Przecież sondaże mówiły przed wyborami, że J. Palikot będzie trzeci!... Że niemożliwe?... Jak to? Wszystkie niemal sondaże przedwyborcze nie mogły kłamać, a my proroczo przewidzieliśmy jakiego ugrupowania brakuje wykluczonym Polakom! Ale szampana otworzyliśmy dopiero po wyborach... bo przed ich wynikiem mogą otwierać go tylko nieliczni... tacy jak M. Dukaczewski, który opijał zwycięstwo Komorowskiego... przed wyborami... Poza tym uzdrawiający niepełnosprawnych Nergal skontaktował się ze swoim "panoczkiem" i nam przekazał, że Januszek musi dostać się do Parlamentu... bo promuje samych fajnych ludzi... np. prawomocnie skazanych czy wszelkiego rodzaju odszczepieńców natury i potrafi też lżyć z niepełnosprawnych umysłowo... Fajny facet z tego J.P... tako rzekł podobno ten "panoczek" od Nergala... No!!

Powyższe to moja fikcyjna opowieść, tylko moja konfabulacyjnie stworzona futurologia i przypuszczenie nie mające nic wspólnego z faktami i rzeczywistością... ale czy niemożliwa?

 Niezależnie jednak od wszystkiego... warto pilnować prawidłowości głosowania i chyba zwracać szczególną uwagę na ten usilnie i rozpaczliwie wręcz kreowany rynkowo RPP..."

  ------------------------------------------- 

Takie sobie rzeczy nieraz pisuję nie będąc - w przeciwieństwie do Pana J. Gowina - ani razu parlamentarzystą ani wysokim rangą politycznym  funkcjonariuszem państwowym...

Tak tylko jeszcze tylko refleksyjnie... RPP nie uszczuplił elektoratu PO a jedynie SLD... Tak jakoś mi się wydaje, że raczej propolski Grzegorz Napieralski miał już "polec" w wyborach prezydenckich...  Dla Chłopców jego dobry wynik był chyba całkowitą porażką... No cóż... zapewne teraz wodzirejem w SLD zostanie "palikotowo tożsamy na marszach gejowskich" Ryszard Kalisz a RPP – po wstępnych werbalnych obustronnych zaprzeczeniach - stanie się częścią zintegrowanej tzw. lewicy "polskiej"... 

Pozdrawiam

P.S.
Zachęcam też do śledzenia "newsów" w Wirtualnej Polsce. To od dawna - moim subiektywnym,  przypuszczającym jedynie, zdaniem - a'la "tuba propagandowa" Chłopców i "przekazior" tego, co jest lub będzie "trendy i cool"

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/; kjahog@gmail.com

Prośba: "Jeżeli korzystasz z wikipedii to sprawdź, czy treść informacji nie została ocenzurowana przez administratorów/cenzorów polskiej jej wersji - porównaj treść hasła z jego brzmieniem na obcojęzycznych stronach wikipedii, szczególnie tej anglojęzycznej!"

środa, 13 stycznia 2010

Poznaliśmy linię obrony D. Tuska!

Witam

Wczorajszy program B. Wildsteina   odsłonił, ustami PO-wego członka Komisji Hazardowej, ustaloną przez głównodowodzących PO linię obrony D. Tuska, przed niemalże 100% zarzutami o dokonanym przez Niego "przecieku" na temat  prowadzonych przez CBA działaniach operacyjnych skierowanych na monitorowanie procesu powstawania ustaw hazardowych!

Taką tezę stawia też pytająco w swoim poście Stanisław Żaryn. Niejako potwierdza to, wysuwając jeszcze bardziej daleko idące podejrzenia, na niepoprawnych.pl Kataryna.

Główne przesłanie przyjętej strategii jest, konkludując, następujące: Premier celowo nigdy nie miał zamiaru nikogo ostrzegać przed działaniami CBA. Po prostu... po uzyskaniu informacji od CBA o jego działaniach postanowił to sprawdzić  u źródła, czyli u Zbycha, Grzecha... i po części o Mira. I oczywistym jest, że nie miał żadnego wpływu na to, że z treści rozmowy "Chłopcy" mogli się domyślić o takowych działaniach i zaprzestać nagle podejrzanych działań i kontaktów. Ale przecież to już nie jego wina a wina inteligencji "Chłopców"!

Doprawdy... ekwilibrystyka godna najlepszych clownów  intelektualnych!

Bo tak naprawdę każdy normalny człowiek śledzący Aferę Hazardową WIE, że jedynie Tusk mógł być źródłem przecieku.

Pisałem, że gdy mu się to udowodni to jest jego śmierć polityczna a więzienie to tylko kwestia czasu. Tusk i Schetyna walczą o życie swoje i o życie PO.

Kapica niejako udowodnił wczoraj, że źródłem przecieku jest de facto Premier, co w zestawieniu z datami, zachowaniami i rozmowami szemranego biznesu hazardowego staje się jasne...

I doprawdy... nie chodzi tu o oficjalne spotkania (tajne lub nie) Premiera z Chlebowskim i Schetyną!

Przecież te (to) spotkania miały jeden cel: wobec faktu, że CBA MUSIAŁO się domyślić (działania operacyjne, w tym podsłuchy), że "hazard" jakoś się dowiedział o prowadzonych przez ową służbę specjalną działaniach operacyjnych wobec ustaw hazardowych i ich twórców, Premier postanowił "zabezpieczyć się" taką oto narracją: Tak rozmawiałem ze Schetyną i Chlebowskim bowiem otrzymałem sygnał z CBA, ale nie byłem źródłem przecieku... widocznie Chlebowski czy Schetyna sami się domyślili, że służby monitorują proces "hazardowych ustaw"... więc jestem CZYSTY...

(a'propos: Premier nie powinien rozmawiać o tym z zainteresowanymi!).

A co z przeciekiem? Nie bądźmy śmieszni... D. TUSK i ferajna to przyjaciele. Wystarczyło, że Tusk szepnął po rozmowie z Kamińskim do Schetyny czy Chlebowskiego: Chłopaki CBA węszy wokół hazardu!... i tyle. Bez żadnych "oficjałek", przy kolacji czy też w hotelu rządowym...

Przecież to takie oczywiste... (chociaż mam nadzieję, że tak nie było!)

P.S.

W programie B. Wildsteina został także - w sprawie okoliczności i zasadności usunięcia M. Kamińskiego - "zmiażdżony" przez niego J. Gowin. Aż żal było patrzeć na Gowina, ale "kto z kim przystaje, takim się staje"... Jarosław Gowin jest niestety przykładem równania inelektualno-moralnego w dół aż do umoczenia w "szambie".

Pozdrawiam

ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD...