Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dukaczewski. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dukaczewski. Pokaż wszystkie posty

piątek, 14 października 2011

Jeszcze raz o Chłopcach, Palikocie i Leninie...

Założenie:

Poniższe refleksje - będące naturalnie treścią z obszaru "fikcji politycznej" (political fiction) - mogą być traktowane jako niemal godne miana tego gatunku "mojego pisarstwa" tylko pod warunkiem prawdziwości wyników wyborów podanych przez PKW. Zastrzeżenie to nie dotyczy nawet samych wielkości liczbowych, ale trendu, skali i kolejności miejsc uzyskanych - ze względu na ilość otrzymanych głosów wyborczych - przez poszczególne partie polityczne. Pomijam na razie "ciekawe" wrzutki o fałszerstwie (sądzę, że to raczej prowokacja Chłopców).

---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Wprowadzenie:

Już kilkakrotnie (przed i po wyborach) pisałem o samym J. Palikocie oraz jego towarzyszach oraz o przyczynach wyboru jego ruchu do polskiego Parlamentu. 

Dla tematycznego zobrazowania treści mojej "fikcyjnej opowieści" przytoczę kilka cytatów z niektórych moich notek:

– "Mam też nieodparte wrażenie rozgrywania na szczytach władzy wielkiej GRY, w której uczestniczą czołowi politycy tzw. liberalnej sceny politycznej. Poddając się temu wrażeniu wydaje się, że PiS czy CBA to tylko pionki w grze a Król i Królowa tej partii szachów to opozycyjna wobec PO partia Piskorskiego i Olechowskiego wspierana przez Palikota (...) Donald Tusk najprawdopodobniej i tak już nie spełni swojego marzenia zostania Prezydentem RP. Szkoda tylko tych lat, które jako szef rządu podporządkowywał temu celowi a tym samym nie mógł być dobrym Premierem" - EFEKT DOMINA z dnia 06.10.2009 roku (wtedy myślałem, że A. Olechowski już został namaszczony),

"- Więź między Schetyną a Tuskiem pękła nieodwracalnie?  - Oni się poskładają. Ale wszystkich bolało, jak Schetyna został skasowany z funkcji wicepremiera i szefa MSWiA. To się sklei, ale już innym klejem. - Jakie Schetyna ponosi za to koszty?  - Schudł dość dużo. To akurat dobrze, bo był za bardzo utuczony (...) - A jak Schetyna tego nie zrobi?  - To się nie nadaje na przywódcę. Powiem brutalnie: tylko wtedy możesz dać sobie radę, gdy KREW I SPERMA ciekły ci po twarzy (...) - Patrzy pan na pośladki Ziobry?  - Codziennie widzę go przecież w Sejmie...." - z wywiadu udzielonego przez J. Palikota Anicie Werner – PLATFORMA PUSTYCH KOLESI  (szczerze polecam!),

–   "J. Palikot odpowiada dziennikarzowi słowami, których treść może być zinterpretowana jako groźba pod adresem Kandydata na Prezydenta, dra Jarosława Kaczyńskiego!: "... Największym wilkiem polskiej polityki jest Jarosław Kaczyński... W związku z tym moja odpowiedź na pańskie pytanie jest takie: TAK! Bronisław Komorowski pójdzie na polowanie, zastrzelimy Jarosława Kaczyńskiego, wypatroszymy i skórę wystawimy na sprzedaż..." - z wywiadu J. Palikota udzilonego telewizji "U1 BATOR"Trzej przyjaciele... PROROCY i CZARODZIEJE? z 23.06.2010 roku,

"Uważajcie tylko żeby czasem nie doprowadzić do odnowienia animozji między specsłużbami wojskowymi i cywilnymi oraz policyjnymi!. Jest to tym bardziej ważne w okresie wyborczym. Chodzi mi przede wszystkim o udobruchanie "cywilniaków" przez "wojskówkę". Co prawda został wystawiony przez tych pierwszych na kandydata TW Must (jakiś taki niemrawy jest), ale SOWA wystawiła Jamajkę, który zmusił do rezygnacji D. Tuska i pewnie może wygrać wybory... więc jakoś tam podzielcie ten tort..." - SOBIES-SOWA-BOND... galopująca integracja ! z 15.03.2010 roku,

"W skrócie: rozpoczęto po prostu działania zmierzające do zmiany struktury wewnętrznej systemu partyjnego w Polsce: na miejsce PO miał "wskoczyć" niejaki Palikot ze swoim ruchem jako zapleczem politycznym Namiestnika Polski i np. Gubernator Warszawy a miejsce PiS-u miała zająć nowa partia stworzona z ludzi, którzy konsekwentnie - zapewne wedle spisanego przed laty i na bieżąco korygowanego scenariusza - paraliżowali wcześniej PiS "od środka"... – Chłopcy też popełniają błędy! z 13.04.211 roku,

– "Oto, co m.in. powiedział J. Gowin: "... Tego nie wiem (...) ale nie jest żadną tajemnicą, że w otoczeniu J. Palikota nie brak (teraz i wcześniej - dop.:kj) ludzi z kręgu dawnej władzy... dawnej nie PO, ale dawnej PRL-owskiej..." – Kilkunastodniowy czas prawdy? – J. Gowin o "poczęciu" Ruchu Palikota...  z 12.10.2011 roku

Jest jeszcze moich i nie tylko moich tekstów, które wskazują, że np. "Operacja Palikot" to już przygotowany przez Chłopców scenariusz "politycznej zabawy" Polską...  

  ---------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Rozwinięcie: 
 
Pozostaję przy swoim zdaniu, że o zwycięstwie J. Palikota i jego RPP zadecydowali Chłopcy. Zresztą - jak wskazałem - pośrednio też potwierdził to poseł J. Gowin.

Cała operacja "RPP, PJN" tworzona  przez Chłopców obarczona była jednak dużym ryzykiem. Nawet tuż przed terminem wyborów wydawało się, że obie wykreowane a'la partyjne inicjatywy  poniosą porażkę... Strategia odpływu elektoratu z PO do PJN kompletnie zawiodła natomiast do RPP nie ciągnęły niestety - sprytnie wykreowane podczas prezydenckiej "wojny o krzyż smoleński" przez tandem Komorowski-Palikot  - rzesze antyklerykalnej, prymitywnej i często zapijaczonej lub zapewne zaćpanej w większości hołoty... Nie sprowokowano też "katoli" do demonstracji przeciw promowaniu satanistycznych wartości w publicznej TVP (oj... wtedy Palikot by sobie prawdopodobnie pokrzyczał: głosujcie na mnie a ja będę z tymi oszołomami katolickimi walczył, zobaczcie jaka to moherowa zgraja ... itd, itp...).

Oczywiście Chłopcom bardziej zależało, żeby stworzyć proprezydencki ruch polityczny tworzący jakąś "lewą, syjo-marksistowsko-globalistyczną stronę" bliższą SLD i Komorowskiemu niż na siłę tworzenie już dziś alternatywy dla PiS... Wydaje się, że z tego powodu w ostatniej chwili postanowiono rzucić "wszystkie siły, wszystkie ręce na pokład" na J. Palikota. "Pompowano" go w sondażach, Palikot pojawiał się "to tu, to tam i jeszcze raz tu... no i znów tam" i... nie znikał. Po prostu był wszędzie. Ostatnim rzutem na taśmę obiecał nawet wszystkim legalne ćpanie "Marychy", darmową i szybką może "wielokrotną zmianę płci w zależności od stopnia naćpania", gejom nie wiem co obiecał, ale... już kiedyś przyznał się, że nim być może jest a te "pośladki Ziobry"... więc aż boję się pomyśleć i nie wiem do czego mógł ewentualnie się posunąć, aby ściągnąć do swojego Ruchu Naczelnego Homoseksualistę Polski - Tęczowego Pana Biedronia (współczuję zwykłym homoseksualistom, że mają takiego obciachowego przedstawiciela).

Chłopcy jednak nie byli pewni wyniku. Co prawda ich sondażownie z OBOP-em na czele przez lata nauczyły się "odpowiednich chłopięcych metod badawczych" a PKW podpisała "odpowiednie" umowy z obsługującymi wybory firmami informatycznymi (też: TU) , ale "licho nie śpi.."

Chłopcy naprawdę "musieli być nieźle rozgrzani"... bowiem niemalże zadziałali wbrew prawidłom "sztuki pracy chłopięcej" i w desperacji "rzucili do walki" armaty niecodzienne: największego kalibru – jedynego stałego polskiego Bilderberga A. Olechowskiego i mniejszego kalibru – Jerzego Urbana, który z Szechterami i Olejnikami lubi spotykać się nocną porą na ulicach Warszawy. Szczególnie ta ogromna armata była chyba dla wszystkich (tych dookreślonych) jednoznaczna  a mnie przekonała w tym momencie o tym, że RPP znajdzie się na 100% w polskim Parlamencie...

Ale... uważam, że jednak Chłopcy liczyli na to, iż RPP uszczknie jednak trochę PO i pozyska więcej nowych wyborców a nie sprawi aż tak sromotnej kęski SLD.  Tego na pewno się nie spodziewano. Owszem wytworzono odpowiednią narrację, żeby pozbyć się niewygodnego polskiego G. Napieralskiego, ale powodem odejścia jego odejścia w niebyt miał być wynik poniżej 13% a na pewno liczono na 10-11%... Stało się inaczej i zapewne Chłopcy oraz SLD są mocno poirytowani, bo przecież tylu ich Współplemieńców "o wysokim stopniu istotności"  do parlamentu się nie dostało... i "kur..."! - ani jeden do Senatu! (w tym przypadku jednak JOW-y zadziałały a Chłopcy nie wykazali wystarczającej chłopięcej czujności).

Owe zdenerwowanie i irytacje zdają się potwierdzać zachowania członków SLD (w tym R. Kalisza), ale widoczne są też w przekazach niejako dyscyplinujących może nie samego J. Palikota, co jego "drużynę"... R. Kalisz ostrzega Januszka przed tym, aby jego posłowie zbytnio, jako przedsiębiorcy, się nie usamodzielnili a inni gaworzą o jakichś "kwitach", "toczących się procesach", itd...

Swoją drogą... ciekawe jak Polaków określają dziś Chłopcy podczas pisania scenariuszy i corocznej "burzy mózgów" decydującej o najbliższych i najdalszych wydarzeniach na świecie...

Kiedyś niejaki Władimir Iljicz Uljanow vel. Włodzimierz Lenin, który był pochodzenia żydowsko-niemiecko-rosyjsko-kałmucko-szwedzkiego (matką W. Lenina  była Maria Aleksandrowna z domu Blank, której ojcem był dr Izrael Moisiejewicz Blank pochodzący z Żytomierza) o Rosjanach, narodzie rosyjskim zwykł w rozmowach prywatnych mawiać... "bydło"... a to nie był Chłopiec z "najwyższej półki"...

Pozdrawiam

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/; kjahog@gmail.com

Prośba: "Jeżeli korzystasz z wikipedii to sprawdź, czy treść informacji nie została ocenzurowana przez administratorów/cenzorów polskiej jej wersji - porównaj treść hasła z jego brzmieniem na obcojęzycznych stronach wikipedii, szczególnie tej anglojęzycznej!"

środa, 12 października 2011

Kilkunastodniowy czas prawdy? – J. Gowin o "poczęciu" Ruchu Palikota...

Witam

Jeszcze nie przyszedł u mnie czas spisania powyborczej refleksji... Mam wiele przemyśleń, które w konfrontacji z faktami ugruntowują u mnie pewną - raczej z punktu widzenia interesów narodowych - negatywną ocenę obecnej sytuacji społeczno-politycznej Polski oraz pozwalają na   skonkretyzowanie ciągu przyczynowo-skutkowych wydarzeń, które do owej sytuacji doprowadziły. Nie ukrywam też, że na podstawie tychże zależności dość łatwo przedstawić i opisać siły, które Polską starają się zarządzać i wskazać ich strategiczne plany dotyczące - uważanej przez nich  za przedsiębiorstwa joint-venture - naszej Polski...

Warto też właśnie teraz wsłuchiwać się w głosy różnej maści polityków, dziennikarzy, przedsiębiorców, społeczników i w ogóle osób, które w jakikolwiek sposób mają dostęp do "ściśle strzeżonych tajemnic i informacji".

Skończyła się bowiem kampania wyborcza a wybory zostały rozstrzygnięte. Tym samym teraz to okres, kiedy "schodzi" z wielu osób napięcie psychiczne związane z ciągłym stresem towarzyszącym kandydowaniu czy też wspieraniu określonej formacji. Im większy był ten stres i napięcie tym ulga jest większa i tym bardziej poluzowane zostają mechanizmy samokontroli i samocenzury politycznej... Szczególnie u zwycięzców, którzy triumf odnieśli w dużej mierze dzięki manipulacji i kłamstwu pojawia się zgubne uczucie "wszechmocy" i braku odpowiedzialności.  U innych zaś występuje potrzeba samooczyszczenia, rachunku sumienia, świeckiej ekspiacji lub też określenia na wstępie własnej pozycji np. w nowym klubie parlamentarnym...

Staram się słuchać...

Dzisiaj bezwiednie słuchałem sobie Jarosława Gowina i Joachima Brudzińskiego w programie Polityka przy Kawie w TVP1.  Dyskusja w pewnym momencie zaczęła (co ostatnio jest "oczywiste") dotyczyć przyczyn sukcesu wyborczego Janusza Palikota... W pewnym momencie Jarosław Gowin (odpierając zarzuty  posła PiS, który o stworzenie RPP zaczął obwiniać D. Tuska) stwierdził, że Ruch Poparcia Palikota i sam J. Palikot - podobnie zresztą jak w przypadku Samoobrony - został przez "kogoś" wykreowany. I pewnie wypowiedź ta zostałaby "bez echa" gdyby nie dopytanie dziennikarza o skonkretyzowanie przez Pana J. Gowina tych kreacyjnych sił. Oto, co m.in. powiedział J. Gowin: "... Tego nie wiem (...) ale nie jest żadną tajemnicą, że w otoczeniu J. Palikota nie brak (teraz i wcześniej - dop.:kj) ludzi z kręgu dawnej władzy... dawnej nie PO, ale dawnej PRL-owskiej..."

Nic dodać, nic ująć... może tylko przytoczę fragment mojego tekstu z 06.10.2011 roku pt.: Chłopcy z Sowa-Bond pracują po nocach...

------------------------------------------- 

"Oj! Jakbym chciał zobaczyć dzisiaj te rozgrzane do czerwoności komórki Chłopców i ich pryncypałów, ich pocztę e-mailową i normalną a przede wszystkim ich nocne "burze mózgów" realizowane przy dobrym whiskey, cygarze a zakończonych jak to onegdaj bywało w Stowarzyszeniu Miłośników Cygar, Dobrych Win i i Pięknych Kobiet... (może trochę przekręciłem nazwę tego zgrupowania z lat 90-tych zrzeszającego polską komunę i postkomunę a uplecionego przez "sorosopodobnych i innych takich)... Ślad po tym stowarzyszeniu gdzieś zaginął chyba nawet w całej sieci...

Może miałem rację pisząc w kwietniu, że Chłopcy też popełniają błędy! i źle wybrali moment kolejnej akcji operacyjnej mającej na celu całkowite zawłaszczenie Polski. Uważałem wtedy, że rozpoczęte przez nich działania zmierzające do zmiany struktury wewnętrznej systemu partyjnego w Polsce a polegające na "zamianie" PO na Ruch Palikota (jako naturalnego zaplecza politycznego Namiestnika Polski i Gubernator Warszawy) oraz wyeliminowaniu PiS przez PJN... były jednym z nielicznych błędów popełnionych przez Chłopców i ich pryncypałów po 1989 roku. Myślałem, że zgubiła ich ta dotychczasowa bezkarność i pycha, które w połączeniu z butnością, lekceważeniem Polaków, egoistyczną dążnością do przejęcia już oficjalnie z pierwszego szeregu (a nie jak przez ostatnie 20 lat kierując z "gabinetów" cieni) władzy, doprowadzą w końcu Chłopców i ich pryncypałów do początku drogi prowadzącej ich do "politycznej i historycznej śmierci"...

Wydawało się, że miałem rację, ale Chłopcy nigdy nie zasypiają, nigdy chyba się nie poddają... o czym świadczy ostatnia ofensywa w promowaniu i tworzeniu faktów dokonanych w postaci sukcesu Ruchu Poparcia (zaparcia?) Pana Janusza Palikota...

A Chłopcy wraz z ich pryncypałami potrafią tworzyć cuda... od Tymińskiego aż do Komorowskiego, który jako ziewający Marszałek z 3% poparcia nagle uzyskał powyżej 50%...

Teraz w mediach i sondażowniach tworzone są fakty dokonane ku usprawiedliwieniu przyszłego sukcesu RPP...

Tłumaczenie będzie zapewne jasne i proste. Może hipotetycznie wyglądać np. tak: Zaskoczeni wynikiem? Jak to? Przecież sondaże mówiły przed wyborami, że J. Palikot będzie trzeci!... Że niemożliwe?... Jak to? Wszystkie niemal sondaże przedwyborcze nie mogły kłamać, a my proroczo przewidzieliśmy jakiego ugrupowania brakuje wykluczonym Polakom! Ale szampana otworzyliśmy dopiero po wyborach... bo przed ich wynikiem mogą otwierać go tylko nieliczni... tacy jak M. Dukaczewski, który opijał zwycięstwo Komorowskiego... przed wyborami... Poza tym uzdrawiający niepełnosprawnych Nergal skontaktował się ze swoim "panoczkiem" i nam przekazał, że Januszek musi dostać się do Parlamentu... bo promuje samych fajnych ludzi... np. prawomocnie skazanych czy wszelkiego rodzaju odszczepieńców natury i potrafi też lżyć z niepełnosprawnych umysłowo... Fajny facet z tego J.P... tako rzekł podobno ten "panoczek" od Nergala... No!!

Powyższe to moja fikcyjna opowieść, tylko moja konfabulacyjnie stworzona futurologia i przypuszczenie nie mające nic wspólnego z faktami i rzeczywistością... ale czy niemożliwa?

 Niezależnie jednak od wszystkiego... warto pilnować prawidłowości głosowania i chyba zwracać szczególną uwagę na ten usilnie i rozpaczliwie wręcz kreowany rynkowo RPP..."

  ------------------------------------------- 

Takie sobie rzeczy nieraz pisuję nie będąc - w przeciwieństwie do Pana J. Gowina - ani razu parlamentarzystą ani wysokim rangą politycznym  funkcjonariuszem państwowym...

Tak tylko jeszcze tylko refleksyjnie... RPP nie uszczuplił elektoratu PO a jedynie SLD... Tak jakoś mi się wydaje, że raczej propolski Grzegorz Napieralski miał już "polec" w wyborach prezydenckich...  Dla Chłopców jego dobry wynik był chyba całkowitą porażką... No cóż... zapewne teraz wodzirejem w SLD zostanie "palikotowo tożsamy na marszach gejowskich" Ryszard Kalisz a RPP – po wstępnych werbalnych obustronnych zaprzeczeniach - stanie się częścią zintegrowanej tzw. lewicy "polskiej"... 

Pozdrawiam

P.S.
Zachęcam też do śledzenia "newsów" w Wirtualnej Polsce. To od dawna - moim subiektywnym,  przypuszczającym jedynie, zdaniem - a'la "tuba propagandowa" Chłopców i "przekazior" tego, co jest lub będzie "trendy i cool"

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 
http://krzysztofjaw.blogspot.com/; kjahog@gmail.com

Prośba: "Jeżeli korzystasz z wikipedii to sprawdź, czy treść informacji nie została ocenzurowana przez administratorów/cenzorów polskiej jej wersji - porównaj treść hasła z jego brzmieniem na obcojęzycznych stronach wikipedii, szczególnie tej anglojęzycznej!"

czwartek, 6 października 2011

Chłopcy z Sowa-Bond pracują po nocach...

Przypominam wiedzącym, informuję pozostałych...

W Polsce dzieje się, dzieje kampania wyborcza. Wszyscy ekscytujemy się walką pomiędzy PO i PiS zamiast skupić się na analizie działań Chłopców spod znaku SOWA-BOND i ich pryncypałów.

Po raz kolejni jesteśmy świadkami perfekcyjnego rozgrywania przez nich naszej sceny politycznej...

Oj! Jakbym chciał zobaczyć dzisiaj te rozgrzane do czerwoności komórki Chłopców i ich pryncypałów, ich pocztę e-mailową i normalną a przede wszystkim ich nocne "burze mózgów" realizowane przy dobrym whiskey, cygarze a zakończonych jak to onegdaj bywało w Stowarzyszeniu Miłośników Cygar, Dobrych Win i i Pięknych Kobiet... (może trochę przekręciłem nazwę tego zgrupowania z lat 90-tych zrzeszającego polską komunę i postkomunę a uplecionego przez "sorosopodobnych i innych takich)... Ślad po tym stowarzyszeniu gdzieś zaginął chyba nawet w całej sieci...

Może miałem rację pisząc w kwietniu, że Chłopcy też popełniają błędy!  i źle wybrali  moment kolejnej akcji operacyjnej mającej na celu całkowite zawłaszczenie Polski. Uważałem wtedy, że rozpoczęte  przez nich działania zmierzające do zmiany struktury wewnętrznej systemu partyjnego w Polsce a polegające na "zamianie" PO  na Ruch Palikota (jako naturalnego zaplecza politycznego Namiestnika Polski i Gubernator Warszawy) oraz wyeliminowaniu PiS przez PJN... były jednym z nielicznych błędów popełnionych przez Chłopców i ich pryncypałów po 1989 roku. Myślałem, że zgubiła ich ta dotychczasowa bezkarność i pycha, które w połączeniu z butnością, lekceważeniem Polaków,    egoistyczną dążnością do przejęcia już oficjalnie z pierwszego szeregu (a nie jak przez ostatnie 20 lat kierując z "gabinetów" cieni) władzy, doprowadzą w końcu Chłopców i ich pryncypałów do początku drogi prowadzącej ich do "politycznej i historycznej śmierci"...

Wydawało się, że miałem rację, ale Chłopcy nigdy nie zasypiają, nigdy chyba się nie poddają... o czym świadczy ostatnia ofensywa w promowaniu i tworzeniu faktów dokonanych w postaci sukcesu Ruchu Poparcia (zaparcia?) Pana Janusza Palikota...

A Chłopcy wraz z ich pryncypałami potrafią tworzyć cuda... od Tymińskiego aż do Komorowskiego, który jako ziewający Marszałek z 3% poparcia nagle uzyskał powyżej 50%...

Teraz w mediach i sondażowniach tworzone są fakty dokonane ku usprawiedliwieniu przyszłego sukcesu RPP...

Tłumaczenie będzie zapewne jasne i proste. Może hipotetycznie wyglądać np. tak: Zaskoczeni wynikiem? Jak to? Przecież sondaże mówiły przed wyborami, że J. Palikot będzie trzeci!... Że niemożliwe?... Jak to? Wszystkie niemal sondaże przedwyborcze nie mogły kłamać,  a my proroczo przewidzieliśmy jakiego ugrupowania brakuje wykluczonym Polakom! Ale szampana otworzyliśmy dopiero po wyborach... bo przed ich wynikiem mogą otwierać go tylko nieliczni... tacy jak M. Dukaczewski, który opijał zwycięstwo Komorowskiego... przed wyborami...  Poza tym uzdrawiający niepełnosprawnych Nergal skontaktował się ze swoim "panoczkiem" i nam przekazał, że Januszek musi dostać się do Parlamentu... bo promuje samych fajnych ludzi... np. prawomocnie skazanych czy wszelkiego rodzaju odszczepieńców natury i potrafi też lżyć z niepełnosprawnych umysłowo... Fajny facet z tego J.P... tako rzekł podobno ten "panoczek" od Nergala... No!!

Powyższe to moja fikcyjna opowieść, tylko moja konfabulacyjnie stworzona futurologia i przypuszczenie nie mające nic wspólnego z faktami i rzeczywistością... ale czy niemożliwa?

Niezależnie jednak od wszystkiego... warto pilnować prawidłowości głosowania i chyba zwracać szczególną uwagę na ten usilnie i rozpaczliwie wręcz kreowany rynkowo RPP...

Pozdrawiam

P.S.

Polecam: "Długie ramię Moskwy" Sławomira Cenckiewicza, czyli  historię SOWOWYCH (tzw. wojskówki) od 1943 do 1991 roku... Czekam na ciąg dalszy od 1992 do teraz a także na historię BONDOWYCH (tzw. cywilnych)...

SOWA - stowarzyszenie założone w styczniu 2010 roku przez ostatniego szefa Wojskowych Służb Informacyjnych (WSI) Marka Dukaczewskiego. O losie Aneksu do Raportu z działania właśnie tych służb tak martwił się tuż po śmierci śp. Lecha Kaczyńskiego obecny - według mnie cudzysłownie oczywiście- "Namiestnik Polski" zwany konstytucyjnie Prezydentem,

BOND - skrót od nazwiska Krzysztofa Bondaryka, obecnego szefa Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego (ABW), która to agencja słynie np. z porannych nalotów na studentów tworzących satyryczne antyprezydenckie strony internetowe, których treść nie łamie polskiego prawa...


Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad... 

http://krzysztofjaw.blogspot.com/; kjahog@gmail.com

Prośba: "Jeżeli korzystasz z wikipedii to sprawdź, czy treść informacji nie została ocenzurowana przez administratorów/cenzorów polskiej jej wersji - porównaj treść hasła z jego brzmieniem na obcojęzycznych stronach wikipedii, szczególnie tej anglojęzycznej!"

środa, 25 maja 2011

Prezydentowa osamotniona...

Witam

"Chyba jeszcze nikt w historii stosunków polsko-amerykańskich nie strzelił takiej gafy! Prezydent Bronisław Komorowski zasugerował Barackowi Obamie, że zdradza go żona! Przy okazji jednak, trzeba to zauważyć, wytknął też amerykańskiemu prezydentowi "olewcze" podejście do polskich spraw. Sęk w tym że zrobił to wszystko w swoim stylu - zupełnie nieświadomie!" (Źródło:  TUTAJ)

Michelle Obama nie chce widzieć Komorowskiego, tako pisze "michael" na swoim blogu... A rzecze on tak: "Podczas wizyty prezydenta USA w Polsce, Barackowi Obamie nie będzie towarzyszyła małżonka - Michelle. Według "Naszego Dziennika", jest inny powód jej nieobecności, niż tłumaczą to oficjalnie Amerykanie.  Oficjalne źródła USA mówią, że było planowane, iż pierwsza dama wróci wcześniej do domu, a to z powodu egzaminu zdawanego przez córki pary prezydenckiej w szkole. Prawdziwy powód absencji Michelle Obamy jest jednak inny. To dyplomatyczny odwet za gafy i nietakty, jakich dopuścił się wobec niej prezydent Bronisław Komorowski podczas swojej wizyty w USA, w grudniu ubiegłego roku. Polski prezydent podpadł zwłaszcza tym, że w jednej z wypowiedzi "podważał wierność małżeńską żony amerykańskiego prezydenta". Komorowski chciał wtedy zażartować, a zamiast tego wywołał międzynarodowy skandal. Nie ma się więc co dziwić, że teraz pani Obama nie ma ochoty na spotkanie z polskim prezydentem".

Nic dodać, nic ująć... trzeba być ślepcem intelektualnym, żeby nie dostrzegać najbardziej prymitywnego osobowościowo i intelektualnie, polskiego uzurpatora prezydenckiego... smutne..

Pozdrawiam

P.S.
Komentarz wyśmienity JnaA: "Pani Obama miała obawy jak ją jeszcze może obrazić tym razem skoro radził Barackowi Husajnowi dobrze ją pilnować (może eunucha zatrudnić?) oraz do kogo ją może porównać p.rezydent skoro Dunki porównał do kaszalotów, królowej podpieprzył kieliszek a Angeli POkazał kindersztubę pierwszy zajmując fotel gdy goście stali". 

ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com

sobota, 9 kwietnia 2011

Pan Gen. Franciszek Gągor, Pan Władimir, Pan Marek, Pan KAT...

"Proszę Was, powspominajmy w Salon24 tych, którzy odeszli. Napiszcie o swoich wrażeniach, kontaktach z Nimi. Jakimi ich zapamiętaliście. Część z Was znała ich osobiście, wszyscy – znaliście ich z telewizji, gazet. Zróbmy cos dobrego, utrwalmy pamięć o nich. Nie zapomnijcie też wywiesić flagi z kirem. I postarajmy sie być razem."
Źródło: Igor Janke w: Pan Janusz, Pan Maciej, Pani Grażyna

Witam
Piękny apel, wzruszające słowa, naprawdę... Nie zawsze z Szanownym Panem Igorem Janke się zgadzam, ale teraz - w obliczu jutrzejszej rocznicy i ogromu tragedii, która dotknęła Polskę oraz po haniebnej, nocnej sowieckiej podmianie tablicy w Smoleńsku - jakże ważna jest pamięć o poległych w służbie dla Ojczyzny. 
 
Jechali, lecieli... by uczcić pamięć pomordowanych przez Sowietów elit przedwojennej Polski... Zginęli niemal w tym samym miejscu... Ironia historii czy wywołany przez chore umysły, złowrogi wobec Polaków, sowiecki duch prymitywnej nienawiści?  

Jednym z tych, którzy zginęli tragicznie był generał Franciszek Gągor. Kiedyś o nim pisałem a dzisiaj chce prawie w całości przytoczyć owe, moje o nim słowa...

"Był absolwentem I Liceum Ogólnokształcącego im. Jana Długosza w Nowym Sączu (matura w 1969). W latach 1969–1973 studiował wWyższej Szkole Oficerskiej Wojsk Zmechanizowanych we Wrocławiu. Był także absolwentem filologii angielskiej na Uniwersytecie im. Adama Mickiewicza w Poznaniu (1983) oraz studiów strategicznych w Akademii Obrony NATO w Rzymie (2001). W 1998 w Akademii Obrony Narodowej w Warszawie obronił rozprawę naukową nt. "Międzynarodowe operacje pokojowe oraz ich miejsce we współczesnej doktrynie obronnej Rzeczypospolitej Polskiej" i uzyskał stopień naukowy doktora nauk wojskowych. W 2002 odbył Podyplomowe Studia Strategiczno-Operacyjne na Narodowym Uniwersytecie Obrony Stanów Zjednoczonych w Waszyngtonie (...)


W 1992 objął stanowisko szefa Oddziału Operacji Pokojowych Zarządu Wojskowych Spraw Zagranicznych, które w 1993 przemianowano na szefa Oddziału Misji Pokojowych Departamentu Wojskowych Spraw Zagranicznych. Następnie kontynuował służbę w Departamencie Wojskowych Spraw Zagranicznych Ministerstwa Obrony Narodowej w Warszawie, gdzie był kolejno dyrektorem Biura Kontroli Zbrojeń i Misji Międzynarodowych – zastępcą dyrektora Departamentu (1993–1996) oraz dyrektorem Departamentu (1996–1999). W 1999 został szefem Generalnego Zarządu Operacyjnego P-3 w Sztabie Generalnym Wojska Polskiego w Warszawie.


W 2003 kierował Misją Obserwacyjną ONZ w Iraku i Kuwejcie, po czym pełnił funkcję dowódcy Sił Narodów Zjednoczonych ds. Nadzoru Rozdzielenia Wojsk na Wzgórzach Golan. W latach 2004–2006 był polskim przedstawicielem wojskowym przy Komitetach WojskowychNATO i Unii Europejskiej w Brukseli. 27 lutego 2006 został szefem Sztabu Generalnego Wojska Polskiego.

W wyniku śmierci 10 kwietnia 2010 w katastrofie samolotu prezydenckiego pod Smoleńskiem przedwcześnie zakończył służbę. Trumna z jego ciałem przybyła do Polski 16 kwietnia 2010 roku o godz. 22:00.


20 kwietnia 2010 odsłonięto poświęconą mu tablicę pamiątkową w siedzibie Sztabu Generalnego Wojska Polskiego w Warszawie[4], a 15 sierpnia 2010 tablicę pamiątkową na terenie Ministerstwa Obrony Narodowej Islamskiej Republiki Afganistanu w Kabulu".
http://pl.wikipedia.org/wiki/Franciszek_Gągor
(w wersji z 2010 roku) 

To tak, żeby wskazać Kim był...

W 2010 roku miał objąć funkcje Głównodowodzącego Wojsk NATO...

Specjalnie dla niego i ku pamięci innych generałów polskich, sojuszników przybyło na jego pogrzeb do Polski wielu oficerów Armii USA... 

Był żołnierzem i dowódcą o klasie tych, którzy ginęli z rąk Sowietów w Katyniu 1940 roku... Cześć jego pamięci!

I tylko tak jakoś wspominając umarłych warto tez wspomnieć o tych, którzy pozostali żywi i na zawsze będą w jakis sposób nierozerwalnie związni z tą tragedią... Komorowski, Arabski, Tusk, Dukaczewski...
no i Pan Putin...

Jak myślicie, co czuł Putin wiedząc, ze mianowany przez znienawidzonego L. Kaczyńskiego Generał Franciszek Gągor, Polak... zostanie tak wysoko postawionym dowódcą wojsk NATO?

Pozdrawiam

ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com

niedziela, 22 sierpnia 2010

SOBIES-SOWA-BOND... PO mediach publicznych czas na internet!

Witam

Niniejszy post jest wynikiem dyskusji wokół tekstu blogera Jaacek2, który opisał rzekome zbiorowe samobójstwo w Dopiewie k. Poznania. Cały tekst okazał się jedną wielką nieprawdą, ale zdążył roznieść się po internecie... jednych wprawiając w osłupienie, innych w gniew a jeszcze inni wyrażali wprost swoje wątpliwości. Sam autor popełnił drugi tekst, w którym przyznał się do nieprawdziwości przekazywanych informacji oraz przeprosił blogerów (Źródło).

Nie chciałbym odnosić się teraz do prawdopodobieństwa rzeczywistego wystąpienia okoliczności (osób), którym autor Jaacek2 zawierzył pisząc jednak ową nieprawdę. Powstrzymam się też od krytyki samego autora i nie będę zastanawiał się nad prawdziwymi bądź ukrytymi celami opublikowania tak niewiarygodnej historii. Pozostawiam to jego sumieniu. Tak naprawdę tylko on wie, czy został oszukany, zażartowano z niego, dał się - mówiąc kolokwialnie - wkręcić... czy też był to tekst z założenia prowokacyjny i ośmieszający sferę blogerską. W tej chwili to nie ma znaczenia - tekst funkcjonował (do czasu jego usunięcia przez autora) na forach uważanych za prawicowe lub niezależne (s24, BM24, niepoprawni) całą dobę a jego treść będzie można jeszcze długo znaleźć w internecie i wykorzystywać w różnych celach.

Teraz jedynie - ku zastanowieniu - chciałbym zaapelować do wszystkich blogerów i komentatorów o roztropność, rozwagę oraz SPRAWDZANIE informacji wykorzystywanych w swoich postach i komentarzach. Odnosi się to szczególnie do zdarzeń zaskakujących, mało prawdopodobnych lub wielce istotnych merytorycznie w znaczeniu oddźwięku społeczno-politycznego i takich, na temat których trudno znaleźć źródłowe potwierdzenie. Jako blogerzy możemy oczywiście prowadzić własne blogerskie śledztwa, poszukiwać informacji, publikować rzeczy przemilczane w oficjalnych mediach, wysnuwać własne hipotezy (nawet nierealne), ale winniśmy jasno określać przedmiot i charakter swoich postów: jeżeli mówimy o faktach to należy podawać źródła, jeżeli są to tylko przypuszczenia lub political fiction to należy to określić w tekście, itd... Nie mamy niestety (lub stety) takich możliwości jakie są udziałem ludzi pracujących w zawodzie dziennikarza i często właśnie opieramy się jedynie na źródłach wtórnych (czyli przetworzonych - np. publikacja, książka, artykuł prasowy, informacja z TV lub internetu... czyli korzystamy z danych z "drugiej ręki") a nie na źródłach pierwotnych (konkretne osoby, wywiady bezpośrednie, dane i dokumenty prokuratorskie, policyjne, sądowe, itd).

Ja na przykład często otrzymuję (szczególnie ostatnio i po publicznym podaniu mego adresu poczty elektronicznej) e-maile z zaskakującymi informacjami z prośbą o ich nagłośnienie. Już trochę żyję na tym świecie, więc do każdej takiej informacji podchodzę a'priori z ostrożnością i wstępną nieufnością. Z całą odpowiedzialnością mogę Was zapewnić, że publikując niektóre z nich bez weryfikacji i sprawdzenia już dawno bym się skompromitował jako wiarygodny bloger - chociaż wyglądały na prawdopodobne. W takiej sytuacji kompromitacja mojej osoby (bez żadnej z mojej strony skłonności mitomańskich) w jakiś sposób również kompromituje jednocześnie określone portale internetowe (gdzie publikuję lub agreguję swoje teksty) a także innych blogerów-komentatorów. 

Pragnę - ze szczególnym naciskiem - zwrócić Wam wszystkim uwagę, że sfera internetowo-blogerska pozostała chyba ostatnim medium (po przejęciu przez PO mediów publicznych) nie zawłaszczonym przez obecnie rządzące Polską służby specjalne z kręgów WSI (GRU) i ABW (UB, KGB, FSB). W Polsce mamy chyba nigdzie na świecie niespotykaną (oprócz krajów typowo totalitarnych) sytuację całkowitego monopolu tzw,: "czwartej władzy", czyli mediów. Mało tego... Obecnie Polska jako niby kraj demokratyczny jest tak naprawdę państwem, gdzie z powodzeniem możemy zaryzykować stwierdzenie, że nie ma prawie żadnego trójpodziału władzy lub realnie ono zanika - zarówno władza ustawodawcza, jako i wykonawcza oraz sądownicza skupiona jest wokół totalitarnego i jednego ośrodka władzy, jednej opcji politycznej oraz jednego antypolskiego środowiska decyzyjnego. Jest to kuriozum wśród krajów mieniących się demokratycznymi, gdzie pluralizm jest jednym z podstawowych warunków ich funkcjonowania a działania na rzecz rodowitych mieszkańców danego kraju winny być priorytetem  (zobacz mój post: Monopol medialny zsowietyzowiałych PO-wców! Nam zostaje a'la konspiracja!)

Internet powstały jako wolny od cenzury (i tani) "ośrodek" przekazywania informacji, komunikowania i pozyskiwania wiedzy dotąd opierał się próbom ocenzurowania (choć mamy już przykłady udanych prób jego kontroli: Chiny, Białoruś - zobacz mój post: CZY ŁUKASZENKO KONSULTUJE SIĘ Z TUSKIEM?).

Zawłaszczenia (ocenzurowania) internetu już nasz Słoneczny Donald Struś Strachliwy próbował wprowadzić ustawowo. Nie udało mu się (po negatywnej reakcji internautów wyrażonej w sławnej już debacie... będącej tak naprawdę sondą opinii publicznej i informacją PO o zamiarach rządu dotyczących cenzury prewencyjnej w sici), ale nie łudźmy się - takie próby będą w najbliższym czasie ponawiane i zapewne wprowadzone (dla zorientowania się w całości sprawy - zobacz interwencje na BM24: Zbiór tekstów (cenzura) i Losy rejestracji mediów w internecie ważą się w Sądzie Najwyższym oraz post Andrzeja Leji w s24: FYM-owi, Ściosowi, ŁŁ i mnie grozi rok więzienia!). CBA uzyskała takie możliwości infiltrowania Polaków o jakich nawet "nie śniło się" M. Kamińskiemu i J. Kaczyńskiemu (zobacz w interii: Partia Tuska spuszcza CBA ze smyczy). ABW tak naprawdę kontroluje obecnie NASK (dyrektorem tej najważniejszej dla polskiego internetu instytucji jest Michał Chrzanowski, do niedawna dyrektor bezpieczeństwa teleinformatycznego i informacji w ABW - zobacz na portalu wyborczabiz: Z ABW na fotel prezesa NASK?), zdarzają się już przypadki kasowania kont na wordpressie (chyba nicponia, jeżeli się nie mylę) oraz blokowania lub likwidacji kont np. s24. Nie wspominam o onecie, wp czy nawet interii, gdzie cenzura obowiązuje od lat!

W takiej sytuacji (zarzucając na razie ustawową kontrolę internetu) najprostszą metodą zdezawuowania wiarygodności sfery blogerskiej jest jej ośmieszenie w opinii publicznej. Jest to dla Chłopców tym istotniejsze, iż np. w sprawie tragedii smoleńskiej to właśnie blogerzy nie pozwolili zamieść sprawy "pod dywan" (np. fenomenalny pomysł Białej Księgi Smoleńskiej z pytaniami na jej temat... owa księga stała się zapewne podstawową lekturą wśród ewentualnych winnych tragedii jak i ją badających, czyli prokuratur i zespołu Macierewicza). Dla Chłopców musiał być to w sumie zaskakujący policzek - tym bardziej, że wśród analiz przyczyn owej tragedii naprawdę niektórzy blogerzy wykazali się dociekliwością oraz umiejętnościami przewyższającymi zdecydowanie owe cechy oficjalnych dziennikarzy śledczych i prokuratorów (abstrahuję od ewentualnych przyczyn takiego zachowania oficjeli, np. w postaci: braku śniadania lub rozterki - czy na śniadanie jajecznica czy łosoś?).  Obecnie też to właśnie w internecie ukazuje się wiele artykułów na temat WSI, SOWY i ich powiązań z nowym prezydentem i np. Palikotem. To w internecie szczegółowo omawia się tragiczną sytuację gospodarczą Polski....

Po wyborach prezydenckich nastąpił zmasowany atak na sferę blogerską i na fora prawicowe (np. sprawa Łażącego Łazarza, którego - moim zdaniem - chciano albo zastraszyć, albo skompromitować za artykuł "Gruppenfurer KAT", którym musiał trafić w samo sedno "pierwszego i drugiego dna" tragedii smoleńskiej). ŁŁ zachował się w sumie dobrze, bo zatopił sprawę zanim Chłopcy mogli ją wykorzystać.

Ale przecież można też skompromitować fora prawicowe i sferę blogerską okrężnie... nie koniecznie atakując od razu znanych powszechnie autorów, ale dezawuując określone fora poprzez zamieszczanie absurdalnych i prowokacyjnych tekstów mniej znanych (lub podstawionych) blogerów, które to teksty w kolejnym etapie stać się mogą dowodem dla szerokiego pospólstwa (szczególnie "lemingowego) śmieszności i braku wiarygodności sfery blogersko-internetowej.

Warto więc obserwować te próby "testowania  sposobu "rozpracowania" blogerów" (jak celnie to określił w jednym z komentarzy bloger sportpomnikow), bo będą one coraz częstsze, bardziej skondensowane i przejawiać się będą w różnych formach: od ataków bezpośrednich na konkretnych blogerów i fora internetowe, poprzez próby zidentyfikowania, "kanalizowania" i neutralizacji aktywnych blogerów prawicowych aż do prowokacji, trollowania, ośmieszania i skompromitowania całej sfery blogerskiej. Gdy to nie pomoże Chłopcom pozostaną drastyczne metody (strona nie istnieje, blog został usunięty, itd). W każdym, nawet najdrobniejszym przypadku jakiejkolwiek cenzury, ataku lub prowokacji solidarnie winniśmy (niezależnie od naszych poglądów) bronić naszej wolności wypowiedzi i wolności internetu!

Oczywiście nie można popadać w paranoję spisków (o czym pisała elig na BM24: Pewna cecha sowieckiej mentalności), ale trzeba wiedzieć, że odpowiedzialność za nasze pisanie i jego publikowanie obecnie jest dużo większa niż kiedyś...

Warto o tym pamiętać również dlatego, że   tzw.: "anonimowość" w sieci stała się tak naprawdę FIKCJĄ! a służby specjalne zbierając o nas różne informacje bardzo łatwo są w stanie określić kim jesteśmy, gdzie mieszkamy czy gdzie pracujemy... choćbyśmy sobie wymyślili najbardziej wyszukanego i karkołomnego słownie nicka! Można oczywiście bronić swojej anonimowości używając np. programów do  maskowania adresu IP (vide JAP czy TOR: tu i tu), ale przecież używamy też komórek, adresów e-mailowych, nawigacji GPS, kart kredytowych, dokonujemy zakupów w internecie... itd...

Poza tym - jakbyśmy cały czas myśleli o inwigilacji to przecież objawy "manii prześladowczej" byłyby niemal pewne a życie stałoby się wprost udręczeniem...

Musimy jednak mieć świadomość, że skończyły się czasy "radosnej internetowej i nieodpowiedzialnej twórczości", szczególnie dla nas... opozycjonistów wobec obecnej totalitarnej władzy w Polsce...

Pozdrawiam


ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com

poniedziałek, 9 sierpnia 2010

Kim jesteś JKM?... i Kto sonduje "kozła ofiarnego" tragedii smoleńskiej?

Witam

Dzisiaj na stronach wp.pl przeczytałem taką oto informację:

"- Jeśli kogoś już podejrzewać o zamach, to ewentualnie ludzi związanych z Wojskowymi Służbami Informacyjnymi - powiedział Janusz Korwin-Mikke w wywiadzie dla dziennika "Rzeczpospolita". 
Korwin-Mike przyznaje, że nie wątpi w teorie spiskowe, bo spiski istnieją, ale tezę o rosyjskim zamachu na prezydencki samolot nazywa "kompletnym absurdem". Nie jest jednak konsekwentny - uważa, że za zamachem mogą stać ludzie związani z nieistniejącymi już WSI. Mikke spekuluje, że prezydent Lech Kaczyński mógł ich szantażował wiadomościami z nieujawnionego aneksu do WSI - Jeżeli ktoś, to ewentualnie tylko oni - stwierdza i dodaje, że Rosjanie nie mieliby w zabójstwie Kaczyńskiego żadnego interesu. Prezes partii Wolność i Niepodległość definiuje też nową jednostkę chorobową - zakażenie wirusem "Smoleńsk" (względnie grypą "smolenką") to choroba, która objawia się poważną gorączką umysłową. - To bardzo groźne zjawisko, bo ulegają mu naprawdę potężne umysły - przestrzega były poseł. Mikke tłumaczy, że wirus jest oczywiście "wirtualny", ale jego objawy są rzeczywiste. Podstawowym symptomem ma być to, że "chory" zaczyna bredzić na temat katastrofy smoleńskiej. - Ludzie szukają w tym wszystkim kwadratowych jaj - konkluduje Korwin-Mikke".

JKM ostatnio zadziwia posiadanymi informacjami. Niedawno w założonym przez niego (ale już przez niego nie firmowanym czasopiśmie "Najwyższy Czas" ustami Leszka Szymowskiego wskazuje na matactwa ze strony rosyjskiego FSB i pośrednio polskiej ABW (nieopublikowane i ukrywane przez FSB zdjęcia mające świadczyć, że zwłoki prezydenta L. Kaczyńskiego zmasakrowano dopiero po katastrofie, żeby coś ukryć, tylko co? i że... zdjęcia te posiada również ABW, bo od jednego z jej funkcjonariuszy redakcja je otrzymała); w czasie kampanii wyborczej mówi, że zagłosuje na J. Kaczyńskiego, bo skoro M. Dukaczewski chce pić szmpana za zwycięstwo B. (k...)... to jemu to wystarczy, żeby na B. (k...) nie głosować; gaworzy coś jednak o winie pilotów i uważa za chorych ludzi mówiących o tragedii smoleńskiej; teraz zaś uderza posrednio w WSI....

No, no, no.... Kim jesteś Panie JKM?  Kogo reprezentujesz w Polsce?

Atakujesz pośrednio polskie i rosyjskie służby specjalne zarówno wojskowe, jak i cywilne?  Co chcesz przez to osiągnąć? Jednocześnie kierujesz winę na polskich pilotów, ale istnienia teorii spiskowych nie negujesz? O co Ci (albo Temu, Kto Ci daje te newsy) chodzi? O szum informacyjny? O ośmieszenie całego śledztwa smoleńskiego i tym samym - poprzez powszechny image swojej osoby jako "niegroźnego ekscentryka wygadującego inteligentne głupoty" - również ośmieszenie związków WSI z tragedią smoleńską? A może o odsunięcie winy od Rosji (a może nie tylko od Rosji, ale też i zachodnich sąsiadów)? Czy też np. o skłócenie pomiędzy poslkimi służbami specjalnymi (Co... towarzysze już przestali ufać polskim służbom /nawet tym wojskowym/ i nie potrzebują już pośredników do rządzenia Polską?... /coś w tym jest skoro polski minister spraw wewnętrznych na sms-owe wezwanie Rosjan leci do nich "na łeb na szyję" z pominięciem własnego premiera i stawia się na dywaniku "bezpośrednich", rosyjskich przełożonych)... Czyżby Towarzysze uznali, że jednak nawet w WSI zbyt dużo wiedzą i sondują teraz w ich postaci tzw.: "kozła ofiarnego" tragedii smoleńskiej? A może też chodzi o jakowyś "ludków" z NATO czy Izraela?

No... Panie przenikliwy i błyskotliwy.... Kim jesteś?

Pozdrawiam

ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com

NATO? - Cóż to za potwór?

Witam

Mamy wykreowany przez Namiestnika sztuczny konflikt o Krzyż Prezydencki upamiętnijący ofiary Tragedii Smoleńskiej, który miał tylko w sposób godny zostawić w tym miejscu "naszej, polskiej pamięci ślad" po tylu wybitnych i tragicznie zmarłych naszych rodakach.

Mamy kolejną tragiczną powódź, w której giną ludzie. Nie mamy już za to kampanii prezydenckiej, więc premier z namiestnikiem nie muszą już jeździć na miejsce tragedii ludzi, by przed kamerami ze sztucznym żalem i hipokryzją twierdzić: "Nie ma powodu ogłaszać stanu klęski żywiołowej... tzn. klęska żywiołowa jest, ale nie trzeba jej ogłaszać urzędowo" (tak mniej więcej kuriozalnie mówił Premier Tusk podczas poprzedniej powodzi - cytat z pamięci). Tylko na marginesie: skoro wtedy nie ogłoszono stanu klęski żywiołowej to nie należy się spodziewać, że nawet gdyby zalało całą Polskę taki stan zostanie ogłoszony - bo padłyby pytania dlaczego teraz można a wtedy nie? Tak więc, drodzy Polacy... takie są konsekwencje tamtego zaniechania! Możemy ginąć, mogą być tornada, trzęsienia ziemi, wulkany... a i tak na nadzwyczajną pomoc wynikajacą z prawa po ogłoszeniu klęski żywiołowej nie mamy co liczyć... bo Namiestnik z Donkiem Strachliwym takiego stanu nie ogłoszą... ze strachu przed odpowiedzialnością przed Tybunałem Stanu i potencjalnym wygnaniem z Polski do Lasów Amazonii, gdzie jeszcze żyją kanibale!

Mamy wiele wydarzeń i jakoś tak w ich natłoku umykaja rzeczy ważne dla naszego państwa, naszej Polski. Wczoraj w Wiadomościach TVP podano bardzo ważną informację o tym, że NATO po raz pierwszy od upadku komunizmu zmienia swoją doktrynę obronną, w której ponownie załozono możliwość agresji Rosji na kraje członkowskie NATO. Jest to strategicznie i geopolitycznie chyba jedno z najistotniejszych działań/wydarzeń ostanich kilkunastu (kilkudziesięciu?) lat.

Otóż bowiem kraje NATO (dowództwo NATO, bo ministrowie krajów członkowskich o szczegółach dowiedzą się dopiero jesienią tego roku) stwierdziły de facto, że Rosja ponownie może stać się agresorem zewnętrznym i potencjalnie może zagrozic Sojuszowi i krajom członkowskim bezpośrednio z Rosją sąsiadującym!

Cóż to znaczy w języku militarnym? Ni mniej ni więcej tylko zmianę całości funkcjonowania NATO, preformowywanie jednostek i dodatkowe wydatki na uzbrojenia oraz nawet powrót do czegoś na kształt "wyścigu zbrojeń" czy "zimnej wojny".

Oczywiście Rosja jest oburzona, ale może warto przytoczyć kilka faktów, kóre zapewne miały wpływ na decyzję szefostwa NATO:
– wiosna 2007: cyberatak Rosji na Estonię (nieudowodniony oficjalnie, ale przecież słuzby NATO wiedzą swoje),
– sierpień 2008: agresja Rosji na Gruzję i próba jej zaanektowania (udaremniona przez śp. Lecha Kaczyńskiego),
– wrzesień 2009: rosyjsko-białoruskie manewry Zapad 2009 ("Zachód 2009") i Ładoga. Była to największa tego typu operacją od dziesięciu lat. Wzięło w niej udział około 100 samolotów i śmigłowców oraz ponad 900 czołgów, dział samobieżnych i innych pojazdów pancernych. W manewrach uczestniczyły okręty flot Bałtyckiej, Czarnomorskiej i Północnej; ćwiczenia odbyły się częściowo przy polskiej granicy. W czasie tych manewrów, 15 września niemieckie myśliwce przechwyciły rosyjski samolot rozpoznania, któremu na pomoc przyleciały kolejne rosyjskie samoloty, ostatecznie naruszona została przestrzeń powietrzna Finlandii, która musiała z kolei wysłać swoje myśliwce (sic!),
– luty 2010: prezydent Rosji Dmitrij Miedwiediew podpisuje nową "Doktrynę Wojskową Federacji Rosyjskiej do 2020 Roku" zastępującą doktrynę podpisaną przez Władimira Putina w roku 2000. Dokument ten wytycza kierunki rozwoju sił zbrojnych oraz określa NATO jako źródło niebezpieczeństwa militarnego dla Rosji, uznaje rozszerzanie NATO jako zagrożenie militarne i dopuszcza uzycie broni nuklearnej naet w ewentualnym z NATO konflikcie konwencjonalnym. Tym samym Rosja powraca do znanego juz z czasów komunistycznych języka konfliktu i agrsji uznając NATO za swojego największego wroga  (na marginesie: czy Włodarze Rosji niegdy nie przestaną miec zapędów wielkomocarstwowych?),
– marzec 2010 - rozpoczęcie przez NATO prac nad nową doktryną obronną, która w konsekwencji zakładać będzie możliwość podejmowania przez NATO interwencji militarnej na całym świecie (zobacz) oraz właśnie uwzgledniać Rosję jako ewentualnego agresora.

Możemy więc, chociażby na podstawie powyższych dzialań rosyjskich (i ich sekwncji czasowej), stwierdzić, że tak naprawdę "sprawcą" zmiany doktryny NATO jest sama Rosja i jej imperialistyczne zapędy. Zresztą zaskoczone nową doktryna Rosji było też w lutym samo NATO.  Anders Fogh Rasmussen mówił m.in. tak: "Muszę powiedzieć, że ta nowa doktryna nie odzwierciedla rzeczywistej sytuacji we współczesnym świecie (...) NATO nie jest wrogiem Rosji (...) Doktryna ta jawnie stoi w sprzeczności ze wszystkimi naszymi staraniami na rzecz poprawienia stosunków na linii NATO-Rosja (...) NATO chce rozwijać strategiczne partnerstwo z Rosją i rozszerzać współpracę w zakresie przywracania bezpieczeństwa w Afganistanie. Wezwałem stronę rosyjską, by zwiększyła swe zaangażowanie w Afganistanie. Podczas grudniowej wizyty w Moskwie przedstawiłem Rosjanom propozycje, w jaki sposób mogliby dalej rozszerzać swoje zaangażowanie w Afganistanie..." (Źródło - warto przeczytać cały artykuł informacyjny).

Zastanawiając się wczoraj nad tymi działaniami NATO zadałem sobie pytanie: Czy w nowej doktrynie NATO, Polska jest uwzględniana jako "wschodni sojusznik", któremu może zagrażać agresja Rosji czy też może już tym wschodnim sojusznikiem znów są Niemcy?

Nie podejmuję się odpowiedzi na to pytanie. Znów tylko przytoczę kilka faktów:
– jesień-zima 2008: bezpośrednio po agrsji Rosji na Gruzję i postawie śp. Prezydenta Lecha Kaczyńskiego pojawiły się pogłoski o tym, ze być może szfem NATO zostanie Radosław Sikorski,
– wcześniej poslki prezydent deklaruje gotowość Polski do rozmieszczenia Tarczy Antyrakietowej sił NATO, co naturalnie wzmacnia pozycje Polski i tez niejako staje się jednym z powodów krążących pogłosek o polskim szefostwie w NATO,
– jesień 2007 - jesień 2009: gra pozorów rządu Donalda Tuska związanych z umieszczeniem w Polsce Tarczy Antyrakieowej a de facto odwlekanie tej decyzji w nieskończoność i wyczekiwanie na wybory w USA oraz objęcie rządów przez kogoś z pary Clinton-Obama, czyli tak naprawdę założenie a'priori rezygnacji Polski z owej tarczy (na wyraźne życzenie Rosji),
–  kwiecień 2009:  premier Danii Anders Fogh Rasmussen zostaje Sekretarzem generalnym NATO,
– wrzesień 2009: B.H. O'Bama po spotkaniu i haniebnym dla Amerykanów wyjazdem do Rosji, wycofuje się z rozmieszczenia Tarczy Antyrakietowej w Polsce i Czechach... co przez naszych PO-wskich włodarzy jest przyjęte z wyraźną ulgą. Część prasy amerykańskiej wówczas pisała m.in. tak: "Dzienniki „Washington Post” i „Wall Street Journal” krytykują decyzję prezydenta USA Baracka Obamy o porzuceniu planów rozmieszczenia w Polsce i Czechach baz amerykańskiej obrony antyrakietowej. Przychylny obecnej administracji „New York Times” zauważa pozytywne aspekty tej decyzji. „Washington Post" ocenia, że rezygnacja z tarczy jest „kapitulacją wobec nacisku Rosji” i „poważną zdradą lojalnych sojuszników w Warszawie i Pradze”. Gazeta dodaje, że rządy tych krajów „zajęły politycznie niepopularne stanowisko wobec prośby (poprzedniej) administracji (George’a W.) Busha”. W opinii waszyngtońskiego dziennika, „ugłaskiwanie Rosji nie zadziała", a rosyjskim przywódcom nigdy nie podobało się, że USA, Polska i Czechy współpracowały w sprawie obrony przeciwrakietowej. „Idea, że dwa państwa należące do dawnego Układu Warszawskiego, kontrolowanego przez Moskwę, rozmieszczą 10 wyrzutni rakiet przechwytujących w Polsce i radar w Czechach, była nie do zaakceptowania” dla Rosji. Krytyczny wobec prezydenta Obamy dziennik „The Wall Street Journal" komentuje, że za jego rządów Stany Zjednoczone usilnie pracują nad tym, żeby z przyjaciół zrobić sobie przeciwników. „Oba rządy (polski i czeski) podjęły ogromne polityczne ryzyko, narażając się nawet na gniew swych byłych rosyjskich suzerenów, w celu zadowolenia USA, które chciały, by system (obrony przeciwrakietowej) bronił przed ewentualnym atakiem irańskich rakiet" – ocenia gazeta i dodaje, że „dziś nie należy oczekiwać, by w najbliższej przyszłości którykolwiek z tych rządów wysłuchał Ameryki”. (Źródło). Jest to mniej więcej w tym samym czasie, co rosyjsko-białurskie manewry przy granicy z Polską!
–  sekwncja w/w zdarzeń: luty 2010 - nowa doktryna obronna Rosji; marzec 2010 - przygotowania do nowej doktryny obronnej NATO,
– 07 kwietnia 2010: Spotkanie Tusk - Putin w Katyniu i rozmowy (o czym rozmawiano?),
– 08 kwietnia 2010: Spotkanie Obama - Miedwiediew (m.in. redukcja do 3000 rakiet z głowicami jądrowymi i inne tematy rozmów – jakie?),
– 10 kwietnia2010: Tragedia Smoleńska, w której ginie całe pronatowskie  poskie dowództwo sił obronnych, w tym gen. F. Gągor, który "był najpoważniejszym kandydatem na najwyższe stanowisko w siłach zbrojnych NATO", czyli Głównodowodzącego Wojsk NATO (zobacz: Gen. Franciszek Gągor, NATO, Putin...), ginie także zwierzchnik sił zbrojnych - Prezydent śp. Lech Kaczyński... bodajże najważniejszy dla NATO gwarant pronatowskiej polityki Polski,
– czerwiec 2010 (przed I turą wyborów): kandydat na prezydenta niejaki B. (k...) mówi podczas wiecu wyborczego: "Nie może to oznaczać pospiesznej ucieczki, nie może to oznaczać dezerterowania z pola walki, nie może to oznaczać porzucania naszych sojuszników, ale trzeba razem z NATO określić jednoznacznie terminy zakończenia naszej misji, etapy wyprowadzenia żołnierzy polskich z Afganistanu (...) Jest przygotowywana strategia wyjścia z NATO. Całkiem zwyczajnie, jestem po rozmowie z panem premierem na ten temat właśnie" (Źródło).
- 4 lipca 2010: prezydentem Polski zostaje B. (k...) a Marek Dukaczewski, ostatni szef WSI i prezes Stowarzyszenia SOWA (założonego 21 stycznia 2010 roku i zrzeszającego członków rozwiązanego WSI) otwiera zapewne (co zapowiadał) szampana i raduje się ze zwycięstwa (również zapewne) razem z przyjaciółmi z GRU i ich cywilnymi podwładnymi z "bonarykowa" i "kgbowa",
– lipiec 2010: NATO drastycznie tnie wydatki w Polsce: "Rzeczpospolita: NATO ogranicza finansowanie inwestycji w naszym kraju. Ministerstwo Obrony Narodowej zastanawia się, jak ratować sytuację.
Jak podaje gazeta, Sztab Generalny szacuje, że agencja NATO ds. inwestycji w dziedzinie bezpieczeństwa (NSIP) przekazuje w tym roku okrojone aż do 40 proc. należności za realizowane przedsięwzięcia. Już w ubiegłym roku należności za wykonane prace trafiły do firm budowlanych z opóźnieniem".
(tłumaczenie: kryzys w USA - sic!).

Tak, jak wspomniałem... obecnie powstaje nowa doktryna obronna NATO... Czy Polska będzie w niej uwzględniona? (nie chodzi mi o zapisy formalne)... bo niestety patrząc na niejakiego B. (k...), jego samotne w PO głosowanie przeciw rozwiązaniu WSI i słuchając jego wypowiedzi oraz obserwując jego działania... możnaby odnieść wrażenie, że chciałby powiedzieć: "NATO? A cóż to za potwór?"

P.S.  (dopisek z godz. 12.53)

– polski Minister Spraw Wewnętrznych po krytyce Rosjan w sprawie śledztwa smoleńskiego PILNIE ZOSTAJE WEZWANY do Moskwy i dostaje zapewne ostrą reprymendę od przełożonych, skoro diametralnie zmienia zdanie i winę w sprawie ślamazarności śledztwa upatruje juz tylko po polskiej stronie.... Doprawdy... już nawet nie zachowują jakichkolwiek pozorów! Rosja wzywa polskiego Ministra z pominięciem Premiera.... (no, no, no)... Tragifarsa z naszej suwerennosci i niepodlgłości...

Polecam notkę Ppablo: "NATO wie więcej o Smoleńsku"  



ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com

czwartek, 4 marca 2010

SOBIES-SOWA-BOND (2). Historia i kulisy powstania potęgi (1)

Witam serdecznie

Niniejszy post jest kontynuacją mojego cyklu o rządzącej obecnie partii w Polsce, czyli SOBIES-SOWA-BOND. Część 1 TU.

Pierwotnie miałem kontynuować dalszej jej losy współczesne, ale wczorajszy post (artykuł) Aleksandra Ściosa pt. "Szpak, czyli weryfikacja Komorowskiego" przypominający rolę B. Komorowskiego w inwigilacji R. Sikorskiego oraz obrazujący kolejny raz wielką przyjaźń B. Komorowskiego z WSI i jej kręgami, skłonił mnie do przedstawienia krókiej i subiektywnej historii jej powstania i obecnej potęgi. Nie ukrywam tez, że chciałbym, zanim zacznę pisać o współczesności i szczegółowo o historii, przeczytać najnowszą książke IPN pt. "Czekiści. Organy bezpieczeństwa w europejskich krajach bloku sowieckiego 1944-1989”.

Ostatecznie do przyspieszenia i konieczności napisania niniejszej, zarysowej noty w formie skróconej historii SOBIES-SOWA-BOND, przekonała mnie treść notki blogera dodam pt. "Agentura wpływu", w którym autor stawia tezę o wciąż dominującej roli w polskim życiu politycznym sfery postsowieckiej i rosyjskiej agentury wpływu.

Wiem, że poniższe konkluzje są dla niektórych oczywiste i wyważam już dla nich "otwarte drzwi". Uważam jednak, że trzeba mówić o pewnych sprawach tak często, jak o tylko możliwe.

Są to tylko moje subiektywne opinie. Może dla części krzywdzące, ale moim zdaniem w pełni prawdopodobne, choć chciałbym się mylić... i to bardzo.

Oto mój subiektywny zarys 20-lecia III RP i korzeni jego historii a szczególnie rządzącą nami od ponad dwudziestu lat nieformalną partia SOBIES-SOWA-BOND.

I. Solidarność lat 1980-1981
Wspaniały ruch powstały jako sprzeciw wobec rzeczywistości PRL. Okres autentycznej nadziei Polaków na zmianę ich codzienności, na uzyskanie Wolności. Niestety zawłaszczony przez ubecko-sbecką oraz wojskową agenturę komunistyczną, która na czele Solidarności postawiła swojego agenta "Bolka". O "upadku" tego człowieka i tragicznej w sumie historii piszę TU,

II. Wprowadzenie Stanu Wojennego
Jedna z najtragiczniejszych dat w historii Polski. Zabiła w Polakach nadzieję, spauperyzowała ich i zniewoliła. Zamachu Stanu na Polskę dokonał agent obcego wywiadu o pseudonimie "Wolski", bezwzględny komunista i karierowicz, niejaki Towarzysz Generał Wojciech Jaruzelski. O nim i całym Stanie Wojennym można dowiedzieć się TU oraz w mojej nocie TU. O innym spojrzeniu na Stan Wojenny można dowiedzieć się TU, gdzie Wolski robi z siebie hipokrytycznie bohatera narodowego oraz TU, gdzie pokazano jak zwykli Polacy reagowali na Zamach na POLSKĘ i na NICH.

Kilka miesięcy wcześniej 13.05.1981 roku na arenie międzynarodowej starano się zniszczyć fizycznie najbardziej znienawidznego przez komunistycznych zbrodniarzy człowieka - Papieża Jana Pawła II. Zamachu na jego życie dokonały również komunistyczne służby specjalne dowodzone i zarządzane przez KGB i GRU. W marcu 2006 komisja śledcza włoskiego parlamentu powołana dla ustalenia odpowiedzialności obywateli włoskich podejrzanych o współpracę z KGB, ustaliła bezsprzecznie, że rozkaz zabicia papieża wydał osobiście I sekretarz KC KPZR Leonid Breżniew, a zatwierdziło Biuro Polityczne m.in. Michaił Gorbaczow. Ali Agca działał na zlecenie bułgarskiej służby bezpieczeństwa... zauważcie jak perfidny był Jaruzelski wprowadzając Stan Wojenny również 13 dnia miesiąca... przypadek?

III. Okres Stanu Wojennego: 13.12.1981 - 22.07.1983
Represje, internowania, kneblowania społeczeństwa. Początek kompletnego zastoju gospodarczego, którego sprawcą był nie kto inny jak Wolski, dla którego gospodarka była "czarną magią". W owym czasie kompletnie rozbito polską opozycję antykomunistyczną. Ludzie I Solidarności, autentyczni patrioci zostali zniszczeni psychicznie i fizycznie lub też zmuszeni do emigracji politycznej. W ten sposób według różnych szacunków pozbyto się z Polski od 1 do 2 mln ludzi, którzy mogliby stać się zalążkiem prawdziwie polskiej nowej "elity" w momencie odzyskania przez Nasze Państwo ponownej suwerenności i niezależności. Stłamszono młodych i gniewnych patriotów z NZS... przeszli często do biznesu, budowali swoje rodziny lub tez emigrowali. Eliminacja poprzez emigrację z Polski lub też poprzez fizyczno-psychiczno-materialną alienację społeczną ludzi cechujących się prawdziwą narodową dumą, honorem, państwowców i patriotów niczym w skutkach nie różniła się od fizycznej eliminacji polskiej inteligencji i ludzi honoru dokonywanej przez Stalina (Katyń) i Hitlera (cały okres okupacji). Podobnie zachowywali się "polscy" komunistyczni oprawcy okresu lat 1944-1956.

W tym miejscu zwracam się do Naszej Przyszłości, do Młodych Polaków... zobaczcie o co i jak walczyli Wasi Ojcowie, Dziadkowie, Krewni.... i jak z Nimi walczono... Czy nie walczyli dla WAS?





Najwyższą ceną za Naszą Wolność jest cena Życia i cena zmarnowania życia. Ważne, aby o tym pamiętać... zawsze i wszędzie... Oddaję tutaj tez hołd dla ofiar Stanu Wojennego. Czy My dzisiaj bylibyśmy w stanie tak Walczyć o Naszą Wolność? Czy śmierć Grzegorza Przemyka, Młodego Człowieka ma pozostać li tylko dla Was Młodzi Polacy historią i to śmieszną oraz archaiczną?





Kontynuuję. W Polsce zostawiono jako opozycję tylko "wygodnych" i usłużnych, w razie czego wobec władz, różowo-czerwonych socjalistów (trockistów). To ludzie, którzy jako jedyni mieli możliwość tworzenia "antykomunistycznej" opozycji. W większości nie etniczni Polacy, antypolacy o korzeniach komunistycznych oraz agenturalnie zwerbowani, tworzyli taki KOR, ROPCiO czy nawet KPN. I to Oni mieli mieć w przyszłości udział w konfiturach połączonej władzy różowych z czerwonymi.

Mimo to komuniści nie potrafili jednak przejąć "polskich dusz". Propaganda, obrzydliwe metody "łamania ludzi", represje, szykany i cała ta sowiecko-komunistyczna zbrodnicza antypolska i antynarodowa działalność nie zmieniała nastawienia Polaków do komunizmu i do "zdrajców ojczyzny" oraz komunistycznych przestępców i zbrodniarzy. Było o możliwe jedynie dzięki jednej OSOBIE, naszemu Wspaniałemu Rodakowi Papieżowi Janowi Pawłowi II. To On pozwolił nam przetrwać smutne lata 80-te XX wieku. To On natchną Nas nadzieją podczas pielgrzymki w 1983 roku. To On wraz z m.in. najważniejszym kapłanem tego okresu w Polsce, księdzem Jerzym Popiełuszko podtrzymał w Nas-Polakach narodową dumę z polskości, chrześcijaństwa oraz dał Nam duchową moc przetrwania.


Nie zdołano JPII zabić więc podjęto się innych metod. 2 lutego 1983 funkcjonariusze SB, pracownicy grupy "D" podjęli próbę skompromitowania Jana Pawła II przed jego II Podróżą Apostolską do Polski, podrzucając do mieszkania redaktora Tygodnika Powszechnego ks. Andrzeja Bardeckiego spreparowany pamiętnik Ireny Kinaszewskiej, znajomej Wojtyły.

Poniżej fragment kazania JPII podczas Mszy dla Młodzieży w Częstochowie (pierwszy fragment) w roku 1983 roku (moja osobista tam obecność była dla mnie największym przeżyciem duchowym, dającym nadzieję na Wolność).



I fragment homilii ks. Jerzego Popiełuszki



IV. Okres 1983 - 1988.
Okres upadku polskiej gospodarki i przesiąknięcia wszystkich struktur państwa przez przede wszystkim agentów wojskowych komunistycznych i antypolskich specsłużb. Wolski vel. Jaruzelski (piszę tak bowiem Jaruzelski tak naprawdę od 1941 służył innemu państwu a nie narodowi polskiemu i używanie przez niego nazwiska polskiego jest dla mnie obrażające - pseudonim nadany przez obcych traktuję jako prowokację) wraz z gen. Kiszczakiem opanowali cały kraj, w którym Oni byli prawem i suwerenem a Polacy tylko przedmiotem pogardy i represji. Był to okres mordu na księdzu Jerzym Popiełuszce dokonanym przez wojskowe specsłużby, które po 1989 przekształciły się w WSI. Zamordowano w bestialski sposób człowieka-Opokę Narodu Polskiego. Jaka nienawiść trzeba mieć w sobie i jakim pospolitym szczurem trzeba być, aby zlecić morderstwo takiego człowieka? Jakim trzeba być pasożytem ludzkim aby podejmować decyzję o morderstwie. Zlecenie morderstwa winno być karane przynajmniej dożywociem a tymczasem zleceniodawcy z WSI i organów dawnego WRON chodzą na Wolności!

Wypowiedziano już o tym zabójstwie wiele słów, napisano wiele wersów i nakręcono wiele filmów. Aby nie być posądzonym o stronniczość poniżej przedstawiam jeden z nich, nakręcony nomen omen przez TVN.



Innym filmem / rozmową wspomnieniową jest kolejny materiał, w którym wypowiada się m.in. ks. Isakowicz-Zalewski.



Okres powyższy był też ważny z punktu widzenia międzynarodowego. Komunizm, jak zawsze każdy totalitaryzm i ustrój zbrodniczy, powoli upadał. Jego zmurszałe fundamenty nie utrzymywały już budowli. Cały świat wspierany przez JP II i USA odwracał się od ZSRR. Rozumieli to nawet Sowieci, którzy w 1985 roku wybrali M. Gorbaczowa na swojego przywódcę. Sowieci zdawali sobie sprawę z konieczności reform. Więc jak zawsze dążąc do utrzymania władzy zainicjowali je w postaci pieriestrojki (przebudowy) i głasnosti (jawności), których podstawą były złagodzenie cenzury oraz ograniczona liberalizacja gospodarcza i polityczna. Gorbaczow stał się inicjatorem zmian w bloku sowieckim a jednocześnie niejako przyprawiał o strach przywódców innych sojuszniczych państw. W ZSRR zawsze rządziło KGB i wojskowe specsłużby, które opanowały większość struktur państwowych własnych i państw satelickich.  


Prominentni działacze totalitarni rządzą albo siłą, ideologią i propagandą albo pieniądzem i propagandą. Pierwszy sposób odchodził do lamusa historii. Pozostawał drugi sposób: zdobycie władzy nad ludźmi propagandą i pieniądzem (ekonomicznie). Już w 1987 roku M. Gorbaczow na tajnym spotkaniu z przywódcami Niemiec i USA "nie wykluczył" możliwości zjednoczenia Niemiec. Według mnie był to początek procesu upadku Układu Warszawskiego i Komuny. Pozostałe wydarzenia były tylko tego konsekwencją. Bez zgody Sowietów niemożliwy byłby w Polsce "okrągły stół" ani upadek muru berlińskiego. 

V. Okres 1988-1989
Bardzo smutny okres dla Polski. To lata zdrady narodowej i antypolskiego sojuszu komunistów z jedyną socjalistyczną de facto opozycją w Polsce. Przy Okrągłym Stole i w Magdalence dokonano podziału przyszłych łupów i ustalono warunki utrzymania się przy władzy. W Magdalence zasiadało tylko około 20% etnicznych prawdziwych Polaków, resztę stanowili nam etnicznie obcy i a'priori nienawidzący Nas. Tak jest do dzisiaj.

Efektem obrad "okrągłego stołu" była zgoda na częściowo wolne wybory w Polsce, ale pod warunkiem utrzymania przez komunistów funkcji Prezydenta oraz dalszego nadzoru nad newralgicznymi dla naszego państwa specsłużbami, w tym wojskowymi.  Nawet przy takich ustaleniach Adam Michnik vel. Szechter (syn komunisty i zdrajcy II RP, brat komunistycznego, wojskowego prokuratora lat stalinowskich i oprawcy Polaków, niejakiego Stefana do dzisiaj mieszkającego w Szwecji)  musiał jednak wybrać się w lipcu 1989 roku do Moskwy po instrukcje od KGB oraz w celu ustalenia harmonogramu działań.  KGB już w czerwcu 1985 roku przewidywało powstanie w Polsce rządu z udziałem opozycji!!!

Okrągły Stół był zdradą narodową dla Polski i ukształtował dominację komunistów i quasi komunistów w całej III RP. Umożliwił też zawłaszczenie polskiej własności przez nomenklaturę komunistyczną i zezwolił de facto na rządzenie Polska w dalszym ciągu przez specsłużby, w tym WSI, która nigdy do czasów rządu J. Kaczyńskiego nie była zweryfikowana. Okrągły Stół był też okresem ostatnich zbrodni na księżach: Suchowolcu i Niedzielaku zamordowanych również przez komunistyczne specsłużby.

Czym był Okrągły Stół można zobaczyć m.in. na poniższych filmach.





((Film składa się z trzech części. Aby obejrzeć całość należy dwukrotnie kliknąć na film i wejść na stronę YouTube. Zresztą polecam tak oglądać wszystkie filmy)


VI. Okres `1989-1992
W pierwszej fazie również przykry okres przejmowania władzy przez obóz okrągłostołowy, reform gospodarczych nieudacznika ekonomicznego, bezwolnego wykonawcy planu Sorosa-Sachsa - wówczas dra L. Balcerowicza. Okres haniebnego wyboru na pierwszego Prezydenta niby wolnej Polski Pana Wolskiego vel. Jaruzelskiego. Drugi etap to niewątpliwie pierwsze polskie wybory do Parlamentu i na Prezydenta, którym został Bolek vel. Wałęsa. Był to w końcu okres powstania i upadku rządu J. Olszewskiego, którego upadek był misernie przygotowany przez Woskowe Służby Informacyjne i zdrajców z UD i KLD w porozumieniu z Bolkiem... (cdn)

(koniec części pierwszej)

ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD...