Bodajże S. Michalkiewicz wspominał onegdaj, że każde państwo musi mieć w czasie zawsze swoją kontynuację. I ta kontynuacja w przypadku monarchii jest oczywista. Są to potomkowie określonej dynastii, którzy przejmują władzę i są kontynuatorami istnienia państwa.
Współcześnie w Europie są następujące monarchie (z reguły konstytucyjne): Księstwo Andory, Królestwo Belgii, Królestwo Danii, Królestwo Hiszpanii, Królestwo Niderlandów (Holandii), Księstwo Liechtensteinu, Wielkie Księstwo Luksemburga, Księstwo Monako, Księstwo Norwegii, Księstwo Szwecji, Zjednoczone Królestwo Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej, Państwo-miasto Watykan.
Wszystkie te w/w państwa spełniają wymóg kontynuacji istnienia dzięki monarchii, oprócz Watykanu.
A jak jest z republikami?
Otóż wymuszenie tzw. demokracji (w wyniku lewicowo-syjonistycznych rewolucji) w określonych państwach mieniących się republikańskimi jest wynikiem obalenia naturalnego porządku rzeczy i cechuje się przekazaniem władzy osobom z wyboru ludu, niezależnie od umiejętności, wiedzy, doświadczenia, kośćca moralnego, uczciwości, narodowości, religii, władztwa umysłowego, majątku czy zdolności intelektualnych głosujących. Innymi słowy przywódców czy osób sprawujących władzę w danym państwie mogą wybierać też różnego rodzaju grzesznicy, zdrajcy, antypaństwowcy, obcokrajowcy czy ludzie zupełnie ograniczeni umysłowo, czyli np.: debile, mordercy, inni przestępcy, dewianci - też seksualni, wariaci, pedofile, gwałciciele, pijackie żule, zdrajcy, agenci obcych państw, kłamcy, konformiści, komuniści, naziści, hedoniści, marksiści, totalitaryści czy też osoby bez żadnego wykształcenia i niewiedzące nic o tym, co dzieje się w świecie, itp. Takie podejście do uzyskania władzy jest nadrzędnym priorytetem tzw. demokracji i powoduje, iż władza pochodząca z powszechnego wyboru jest niezdolna do kontynuacji istnienia określonego państwa.
Jeżeli tak jest i władza demokratycznie zmienia się np. co cztery lata musi istnieć ośrodek władzy, który - zamiast monarchii - będzie gwarantem dalszego istnienia określonego kraju. Takim ośrodkiem władzy stały się niestety i są... służby specjalne każdego państwa tzw. demokratycznego a nie opartego na monarchii konstytucyjnej czy parlamentarnej.
Pod moim tekstem o "wyborze" D. Tuska na szefa Rady Europejskiej [1] wywiązała się w pewnym momencie ciekawa moja dyskusja z lemingowymi blogerami salonu24, niejakimi: Czesławem GaulKorem i
Lchlipem.
Otóż ten pierwszy raczył napisać:
"Merkel udowodniła że głos "PIS-Suwerena"
nic nie znaczy w Europie. Albo Jarek się obudzi albo wykopią nas z UE,
nawet Węgrzy mają dość fachmana Kaczyńskiego. Putin wykorzysta głupotę
polskiego rządu".
Odpowiedziałem następująco:
"Bardzo się cieszę, że Pan mówi, iż to
A. Merkel udowodniła coś PiS-owi. Tym samym zgadza się Pan ze mną, iż UE to
tak naprawdę IV Rzesza Niemiecka. I A. Merkel faktycznie to udowodniła
Polsce, ale nieopatrznie też udowodniła - bezsensownie zresztą - to samo
innym krajom i nie wiem czy im się to podoba. Mając w pamięci I i II
WŚ chyba nie. A opór Polski? W czasie II WŚ tylko Polska potrafiła się
Niemcom przeciwstawić i stworzyć Państwo Podziemne. A Putin? Kiedyś
onieśmielił Merkelową rozmawiając z nią w towarzystwie swoich dobermanów, a
A. Merkel panicznie boi się psów. A poza tym... dziś większym wrogiem
Polski jest zniemczona UE niż Rosja".
Natomiast odpowiadając blogerowi, Panu Jackowi Kowalskiemu napisałem w komentarzu:
"Największym sukcesem całej akcji PiS-u
jest pokazanie wszystkim krajom w UE, że jest ona li tylko IV Rzeszą
Niemiecką. I tutaj Angela Merkel dała się ograć Kaczyńskiemu jak mała
dziewczynka... ale skoro od zawsze była wschodnioniemiecką agentką,
to nie należy się dziwić, że bez instrukcji nie umiała od razu
racjonalnie zareagować. A TW Oscar? No cóż... Zdrajca a tym bardziej niemiecki agent a do tego Niemiec zawsze pozostanie
Niemcem, choć może być i Prusakiem..."
Na taki mój komentarz odpowiedział właśnie Lchlip:
"A fe! To się chyba nazywa INSYNUACJA i HEJT."
Ja zaś napisałem m.in.:
"A swoją drogą to za czasów brylowania A. Merkel na salonach NRD to W. Putin był rezydentem KGB w Berlinie...
Ukazanie się w bardzo szybkim tempie książki Ralfa Georga Reutha i Günthera Lachmanna wywołało burzę w Niemczech. Książka
ta dotyczy życia i działalności Angeli Merkel w NRD i odsłania nieznane, a raczej utajnione dotychczas czarne strony życiorysu obecnej
kanclerz Niemiec:
…..Wir können
belegen, dass Angela Merkel dem DDR-System näher war als bislang
bekannt. Während ihrer Tätigkeit an der Akademie der Wissenschaften der
DDR war sie an ihrem Institut Funktionärin, beispielsweise von 1981 an
als FDJ-Sekretärin für Agitation und Propaganda, was sie bis heute
bestreitet. Außerdem saß sie in der Betriebsgewerkschafts-Leitung.“ …. (Jesteśmy w stanie udowodnić ze Angela Merkel systemowi NRD była znacznie bliższa aniżeli dotychczas jest nam to znane. Podczas
swych zajęć na akademii nauk w dawnej NRD była funkcjonariuszka partii i
tak w roku 1981 dla przykładu była szefem wydziału agitacji i
propagandy FDJ oraz członkiem władz komisji zakładowej tejże uczelni).
Poza tym Wolfgang
Schnur oraz Lothar de Maizière, wysoko postawieni działacze byłej NRD
byli nie tylko opiekunami ale także osobami prowadzącymi Angelę Merkel.
Pod koniec bytu NRD byli tymi, którzy tworzyli we wschodnich Niemczech
oddziały zachodnioniemieckiej partii CDU. Autorzy
książki zapewniają, że są w posiadaniu licznej dokumentacji
potwierdzającej wcześniejsze życie pani kanclerz i są gotowi
skonfrontować fakty z Angelą Merkel.
Z tego co wiem A. Merkel nie podała autorów do sądu ani nie zdobyła się na konfrontację z nimi".
W uzupełnieniu moich komentarzy warto napisać, że wedle wielu historyków i analityków D. Tusk być może był (jest?) agentem zachodnioniemieckiego wywiadu BND a jego partia KL-D była finansowana właśnie przez ten wywiad a A. Merkel należy dziś do CDU.
W powyższym kontekście dowiadujemy się dzisiaj, że już 1 marca 2017 roku, czyli na 8 dni przed szczytem w Brukseli, D. Tusk został wezwany na przesłuchanie w dniu 15 marca do Prokuratury Okręgowej w Warszawie jako świadek w śledztwie dotyczącym współpracy
pomiędzy Służbą Kontrwywiadu Wojskowego (SKW) a rosyjskim FSB. W tymże śledztwie postawiono już
pierwsze zarzuty gen. Januszowi Noskowi oraz jego
następcy na stanowisku szefa SKW Piotrowi Pytlowi. Wydział wojskowy
Prokuratury Okręgowej w Warszawie zarzuca im przekroczenie uprawnień w
celu osiągnięcia korzyści.
"Zawarta w kwietniu 2010 r., tuż po katastrofie smoleńskiej, umowa o
współpracy między SKW i FSB dotyczyła współdziałania stron przeciwko
zagrożeniom odnoszącym się do którejkolwiek ze stron. A takim
zagrożeniem dla FSB były m.in. działania podejmowane przez Amerykanów
oraz NATO. Na celowniku SKW znalazł się prok. Marek Pasionek, który był
jednym z prokuratorów nadzorujących śledztwo Wojskowej Prokuratury
Okręgowej w Warszawie w sprawie katastrofy smoleńskiej" - pisała "GPC". Okolicznościami zawarcia umowy pomiędzy Służbą Kontrwywiadu Wojskowego a
rosyjskim FSB, a także konsekwencjami jakie wynikły z tego kuriozalnego
porozumienia, zajął się Wydział Wojskowy Prokuratury Okręgowej w
Warszawie. Pod lupą śledczych znalazły się m.in. wizyty Rosjan w siedzibie SKW
oraz delegacje gen. Janusza Noska oraz Piotra Pytla w Rosji. Według
świadków przebywający w Polsce funkcjonariusze FSB mieli możliwość
swobodnego poruszania się po siedzibie SKW, a na służbowym parkingu stał
ich samochód, którego nie sprawdzono m.in. pod kątem urządzeń
szpiegowskich. Takich przywilejów nie mieli oficerowie SKW, którzy
podczas wizyty w Rosji byli pod stałą obserwacją i kontrolą FSB" [2].
Znamienne jest, że wówczas to premier D. Tusk koordynował służby specjalne (dziś Mariusz Kamiński) a gen. Nosek stwierdził, iż była zgoda D. Tuska na podjęcie współpracy z Rosjanami [3]. Poza jednak wszelkimi innymi zakresami obowiązków to zawsze premier ostatecznie jest odpowiedzialny za służby specjalne w Polsce.
Wedle ostatnich informacji "rzecznik szefa Rady Europejskiej poinformował, że ze względu
na obowiązki Donald Tusk nie będzie mógł pojawić się w środę w Polsce.
Jak tłumaczył, Tusk będzie musiał wtedy zdać raport Parlamentowi
Europejskiemu z ostatniej sesji Rady Europejskiej (...) Prokuratura Okręgowa ma wyznaczyć nowy termin przesłuchania Donalda Tuska w sprawie współpracy SKW z rosyjską bezpieką, najprawdopodobniej w pierwsze połowie kwietnia bieżącego roku" [4].
Jak dodatkowo podaje niezależna.pl ustami jej redaktora naczelnego T. Sakiewicza i Doroty Kani:
"Przypominam, że to śledztwo pojawiło się po doniesieniach „Gazety
Polskiej Codziennie” z grudnia na temat współpracy oficerów SKW z
rosyjskimi służbami. Zeznania Donalda Tuska są istotne, ponieważ ta
współpraca byłaby częściowo zalegalizowana, gdyby była na to zgoda
ówczesnego premiera. To premier ustawowo odpowiada za służby specjalne w
Polsce. Jeżeli takiej zgody nie było, to mamy do czynienia z daleko idącym przekroczeniem kompetencji, jeżeli nie czymś dużo większym (...) Czy Donald Tusk miał wiedzę na ten temat, czy wyraził
zgodę; jeżeli wyraził zgodę, to na jakiej zasadzie, dlaczego po tragedii
w Smoleńsku służby po cichu podjęły współpracę z Rosjanami? (...) Wtedy podpisano tę umowę. Funkcjonariusze FSB odwiedzili
siedzibę SKW na ulicy Oczki i chodzili po całym budynku. To było
niedopuszczalne. Polska była ustawiona w roli petenta. Służby rosyjskie
dawały nam to, co chciały, a nie to, co powinny nam dać [5]".
Nie chciałbym wyciągać daleko idących wniosków, ale współpraca z agentami obcych i wrogich Polsce służb specjalnych nosi znamiona zdrady głównej i jest karana o wiele wyżej niż jakieś afery w stylu AmberGold.
W. Putin, A. Merkel, D. Tusk - KGB, STASI, BND.... Hm...
Pozdrawiam
P.S. Jakoś dziwnie dzisiaj też została "odpalona" afera z niby słowami Marine Le Pen, której fałszywie przypisano w Rzeczpospolitej słowa o wspólnym z Kaczyńskim demontażu UE.
[1] http://krzysztofjaw.blogspot.com/2017/03/zwyciestwo-tuska-to-tak-naprawde.html
[2] http://niezalezna.pl/95284-tusk-wezwany-na-przesluchanie-bedzie-pytany-o-tajna-umowe-ze-sluzbami-putina
[3] http://wpolityce.pl/polityka/331253-gen-nosek-byla-zgoda-tuska-na-podjecie-wspolpracy-z-rosjanami-cala-sprawa-ma-charakter-wybitnie-polityczny
[4] http://wpolityce.pl/polityka/331252-nasz-news-prokuratura-wyznaczy-nowy-termin-przesluchania-donalda-tuska-ma-zlozyc-zeznania-w-pierwszej-polowie-kwietnia
[5] http://niezalezna.pl/95314-co-powie-tusk-prokuratorom-mozemy-miec-do-czynienia-z-czyms-duzo-wiekszym
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
Szczęście to codzienne odczuwanie własnej wolności od wszystkiego... Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KGB. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą KGB. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 13 marca 2017
piątek, 1 czerwca 2012
Dużo ci zawdzęczam Januszku...
Witając dzisiaj przedstawicieli partii politycznych B. Komorowski w sposób szczególny przywitał szefa ruchu własnego imienia. Stwierdził bowiem m .in. "...dużo Ci zawdzięczam...". Wywołało to zrozumiałe zaskoczenie innych przybyłych pod prezydencki żyrandol.
Prezydent miał chyba widocznie swoje powody, żeby podziękować Januszkowi, który w latach 90-tych polował z nim w lasach rosyjskich na głuszce a zapraszali wtedy B. Komorowskiego towarzysze z KGB (może GRU?). Warto o tym fakcie pamiętać i przez ten pryzmat oceniać różnorodne zachowania obu panów, szczególnie te udawane przez Januszka krytykujące obecnego prezydenta. Ta przyjaźń była cementowana na obcym dla nas gruncie i należałoby raczej zastanowić się czy owe dziękczynienie prezydenta złożone wobec J. Palikota nie dotyczy czasem czegoś więcej niż poparcia dla ustawy emerytalnej. Ona bowiem i tak zostałaby uchwalona...
W swoim ostatnim poście: G. Schetyna, J. Palikot i L. Miller - przyszły rząd B. Komorowskiego? wskazywałem, że ewentualny krach rządu D. Tuska sprawi, że głównym rozgrywającym będzie prezydent a na pewno jego zapleczem politycznym zostanie Ruch Poparcia Palikota, który został wykreowany li tylko chyba z tegoż jedynie powodu. Wiedzą o tym zarówno B. Komorowski jak i J. Palikot więc zapewne w najbliższym czasie będziemy świadkami coraz ściślejszej współpracy obu panów...
Mam tylko nadzieję, że J. Palikot nigdy nie nie będzie premierem ani wicepremierem polskiego rządu, choć - zważywszy, że B. Komorowski został prezydentem - musimy być przygotowani i na taką koszmarną ewentualność...
Pozdrawiam
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
Prezydent miał chyba widocznie swoje powody, żeby podziękować Januszkowi, który w latach 90-tych polował z nim w lasach rosyjskich na głuszce a zapraszali wtedy B. Komorowskiego towarzysze z KGB (może GRU?). Warto o tym fakcie pamiętać i przez ten pryzmat oceniać różnorodne zachowania obu panów, szczególnie te udawane przez Januszka krytykujące obecnego prezydenta. Ta przyjaźń była cementowana na obcym dla nas gruncie i należałoby raczej zastanowić się czy owe dziękczynienie prezydenta złożone wobec J. Palikota nie dotyczy czasem czegoś więcej niż poparcia dla ustawy emerytalnej. Ona bowiem i tak zostałaby uchwalona...
W swoim ostatnim poście: G. Schetyna, J. Palikot i L. Miller - przyszły rząd B. Komorowskiego? wskazywałem, że ewentualny krach rządu D. Tuska sprawi, że głównym rozgrywającym będzie prezydent a na pewno jego zapleczem politycznym zostanie Ruch Poparcia Palikota, który został wykreowany li tylko chyba z tegoż jedynie powodu. Wiedzą o tym zarówno B. Komorowski jak i J. Palikot więc zapewne w najbliższym czasie będziemy świadkami coraz ściślejszej współpracy obu panów...
Mam tylko nadzieję, że J. Palikot nigdy nie nie będzie premierem ani wicepremierem polskiego rządu, choć - zważywszy, że B. Komorowski został prezydentem - musimy być przygotowani i na taką koszmarną ewentualność...
Pozdrawiam
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
niedziela, 27 listopada 2011
Polska okiem przyszłego, marsjańskiego historyka...
Dawno temu, jeszcze w szkole podstawowej, moja nauczycielka historii zadała nam pytanie czy np. 50 lat w poznawaniu historii świata jest to długi czy krótki okres?...
Dla 12 letnich podlotków tyle lat wydawało się niewyobrażaną nieskończonością i oczywiście odpowiedzieliśmy, że bardzo długi. Dopiero jak "nasza psorka" wskazała nam, że taki okres omówiony jest dla przykładu na jednej stronie książki do historii zrozumieliśmy, że tak naprawdę w jej nauczaniu i poznawaniu ważne są daty i wydarzenia przełomowe a ucząc się jej operujemy realatywnie długimi okresami czasowymi, w których kilkadziesiąt lat może znaczyć bardzo dużo, ale może też być zredukowane do kilku historycznych zdań opisu...
Jak opisywać nas będą więc przyszli historycy, jak zostaną zapisane ostatnie 22 lata naszej, polskiej historii politycznej?
Nie jestem historykiem, więc nie jestem uprawniony i nie powinienem naukowo-historycznie analizować przeszłych dziejów. Mogę natomiast wirtualnie wyobrazić sobie np. przyszłego historyka, piszącego z niedawno zasiedlonego przez ludzkość Marsa.
Może - np. w odniesieniu do polskich prezydentów - ten marsjański historyk napisze hipotetycznie (to moja fantazja li tylko) np. tak, jak poniżej?
"W 1989 roku doszło do spotkania przy "okrągłym stole" przedstawicieli władzy PRL z przedstawicielami koncesjonowanej przez nią i nastawionej wobec niej ugodowo tzw. opozycji systemowej. W wyniku owych rozmów po 45 letnim okresie eksperymentu komunistycznego w Polsce w roku 1989 nastąpiły częściowo wolne wybory parlamentarne, których efektem był wybór - najpierw niedemokratycznie 19 lipca 1989 roku a następnie 31.12.1989 roku przez częściowo demokratycznie wybrane Zgromadzenie Narodowe – na Prezydenta tzw. III RP Wojciecha Jaruzelskiego - komunistycznego aparatczyka, twórcy Stanu Wojennego i sowieckiego agenta komunistycznego o pseudonimie "Wolski". Ciekawostką jest to, że powróciwszy do Polski ze zsyłki do komunistycznej Syberii, nie został od razu rozpoznany ani przez własna siostrę ani matkę oraz cudownie zagoiła mu się - uszkodzona w dzieciństwie - ręka.
22.12.1990 roku i po nowych, już demokratycznych wyborach, nowym prezydentem zostaje L. Wałęsa, laureat Pokojowej Nagrody Nobla, historyczny przywódca Solidarności i wykreowanych przez władze komunistyczne PRL strajków robotniczych w Polsce w roku 1970 i 1980 oraz agent komunistycznych służb specjalnych PRL o pseudonimie "Bolek", do czedgo przyznał się tylko raz w wycofanym po 5 minutach oświadczeniu w roku 1992.
Kolejnym i sprawującym swój urząd przez 10 lat Prezydentem Polski zostaje 23.12.1995 roku Aleksander Kwaśniewski - komunistyczny aparatczyk oraz agent komunistycznych służb specjalnych o pseudonimie "Alek". Ciekawostką jest fakt, że przez wiele lat nieuprawnienie używał tytułu zawodowego magistra, faktycznie nigdy go nie nie zdobywszy.
23.12. 2005 nowym prezydentem zostaje - niezarejestrowany w IPN jako agent służb specjalnych Sowietów ani PRL, choć uczestnik umów "okrągłego stołu" - prof. Lech Kaczyński. Pod koniec swojej kadencji ginie jednak w niewyjaśnionych okolicznościach. Podczas lotu do Rosji na obchody 70-lecia ludobójstwa i mordu dokonanego przez komunistycznych Sowietów (ZSRR) na Polakach w Katyniu w roku 1940, jego samolot rozbił się nad Smoleńskiem i razem z nim zginęli wszyscy pasażerowie, w tym wszyscy dowódcy polskich sił zbrojnych (dowódcy NATO), prezes NBP, prezes IPN i wielu innych.
Po nigdy nie wyjaśnionej (podobnie jak katastrofa gibraltarska) "tragedii smoleńskiej", 6 sierpnia 2010 roku, prezydentem zostaje - pełniący wcześniej funkcje Marszałka Sejmu - B. Komorowski, który w latach 90-tuych XX wieku na zaproszenie rosyjskich służb specjalnych KGB jeździł - jako zapalony myśliwy - na polowania do Rosji oraz często nieuprawnienie używał tytułu hrabiowskiego.
Oceniając okres tych 22 lat polskiej historii politycznej i biorąc pod uwagę tylko charakterystykę postaci polskich prezydentów, można stwierdzić, że - za wyjątkiem prezydenckiego epizodu L. Kaczyńskiego - Polska nigdy nie przestała być obszarem wpływu ludzi zakorzenionych w systemie PRL i obszarem wpływu Rosji... niezależnie czy sowieckiej czy postsowieckiej".
Oczywiście, inny historyk z planety Wenus, zaprzeczy tak ujmowanej historii i przytoczy te same fakty uprawniające zupełnie do innych wniosków a nawet podważający autentyczność np. prezydenckich charakterystyk marsjańskiego historyka. Z kolei "księżycowy historyk" stwierdzi, że nie było żadnego upadku komunizmu i tylko przepoczwarzył się on twórczo w postsowiecki globalizm i unionizm. Na to zapewne historyk z Jowisza odpowie, że to Bóg Słońca kieruje światem i poprzez szatańskie NWO zaprowadza swój Nowy Porządek Świata a komunizm, czy nazizm, czy unionizm są tylko metodami jego osiągnięcia. Historyk z Saturna stwierdzi zaś ad vocem, że NWO to wytwór jakichś chorych umysłowo, mitomańskich i psychopatycznych Iluminatów i syjo-masońskiego spisku światowego mającego doprowadzić do ograniczenia ludności świata do 500 milionów i stworzenia jednego centralnego rządu światowego z siedzibą w Polsce, tj. tzw. Judeopolonii. Doda, że 22 lata postkomunistycznej Polski było budową fundamentów owej Judeopolonii. W tej dyskusji nie omieszka zabrać głosu "rozpalony z gorąca" historyk z Merkurego, który autorytatywnie stwierdzi, że to syjonistyczna finansjera steruje obecnie światem i nie ma to nic wspólnego z jakąs mityczną judeopolonią czy innym wytworem chorych umysłów. Uczony z Neptuna zaprzeczy takiej tezie, twierdząc, że "owi syjoniści" nie są Żydami ale jeno potomkami historycznych Chazarów a tylko uważają się za zaginione 13 plemię "narodu wybranego" i nazywani są Żydami Aszkenazyjskimi. Zakończy spór "uczony w pismach" autorytet z Uranu i stwierdzi, że światem i tym samym Polską kierują i tworzą jej historię... cykliści, którzy przywędrowali do nas jako "ufoludki" z innych wymiarów Wszechświata. Z pewnością też usłyszymy również, że tak naprawdę Napoleon jeszcze żyje a wszyscy totalitaryści byli jego reinkarnacyjnymi, kabalistycznymi wcieleniami, którym do snu śpiewał i śpiewa wiecznie żywy E. Presley, któremu z kolei pohukuje do rytmu czczona przez wielu okultystów Sowa lub beczy złowrogo Kozioł Rogaty...
A mnie ciekawi tak naprawdę jedno: Co i w jaki sposób napiszą nasi zwykli, ziemscy historycy a nie jacyś fikcyjni, marsjańscy czy inni, którzy tak naprawdę nie istnieją lub piszą swoją historię w odmiennych i pozanormalnych stanach świadomości...?
Będę niezmiernie zaskoczony i na pewno zszokowany jeżeli kiedyś powtórzą w swoich analizach większość faktów i wniosków spisanych przez moich, jeno fikcyjnych i wiecznie konfabulujących bohaterów z innych planet...
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
Dla 12 letnich podlotków tyle lat wydawało się niewyobrażaną nieskończonością i oczywiście odpowiedzieliśmy, że bardzo długi. Dopiero jak "nasza psorka" wskazała nam, że taki okres omówiony jest dla przykładu na jednej stronie książki do historii zrozumieliśmy, że tak naprawdę w jej nauczaniu i poznawaniu ważne są daty i wydarzenia przełomowe a ucząc się jej operujemy realatywnie długimi okresami czasowymi, w których kilkadziesiąt lat może znaczyć bardzo dużo, ale może też być zredukowane do kilku historycznych zdań opisu...
Jak opisywać nas będą więc przyszli historycy, jak zostaną zapisane ostatnie 22 lata naszej, polskiej historii politycznej?
Nie jestem historykiem, więc nie jestem uprawniony i nie powinienem naukowo-historycznie analizować przeszłych dziejów. Mogę natomiast wirtualnie wyobrazić sobie np. przyszłego historyka, piszącego z niedawno zasiedlonego przez ludzkość Marsa.
Może - np. w odniesieniu do polskich prezydentów - ten marsjański historyk napisze hipotetycznie (to moja fantazja li tylko) np. tak, jak poniżej?
"W 1989 roku doszło do spotkania przy "okrągłym stole" przedstawicieli władzy PRL z przedstawicielami koncesjonowanej przez nią i nastawionej wobec niej ugodowo tzw. opozycji systemowej. W wyniku owych rozmów po 45 letnim okresie eksperymentu komunistycznego w Polsce w roku 1989 nastąpiły częściowo wolne wybory parlamentarne, których efektem był wybór - najpierw niedemokratycznie 19 lipca 1989 roku a następnie 31.12.1989 roku przez częściowo demokratycznie wybrane Zgromadzenie Narodowe – na Prezydenta tzw. III RP Wojciecha Jaruzelskiego - komunistycznego aparatczyka, twórcy Stanu Wojennego i sowieckiego agenta komunistycznego o pseudonimie "Wolski". Ciekawostką jest to, że powróciwszy do Polski ze zsyłki do komunistycznej Syberii, nie został od razu rozpoznany ani przez własna siostrę ani matkę oraz cudownie zagoiła mu się - uszkodzona w dzieciństwie - ręka.
22.12.1990 roku i po nowych, już demokratycznych wyborach, nowym prezydentem zostaje L. Wałęsa, laureat Pokojowej Nagrody Nobla, historyczny przywódca Solidarności i wykreowanych przez władze komunistyczne PRL strajków robotniczych w Polsce w roku 1970 i 1980 oraz agent komunistycznych służb specjalnych PRL o pseudonimie "Bolek", do czedgo przyznał się tylko raz w wycofanym po 5 minutach oświadczeniu w roku 1992.
Kolejnym i sprawującym swój urząd przez 10 lat Prezydentem Polski zostaje 23.12.1995 roku Aleksander Kwaśniewski - komunistyczny aparatczyk oraz agent komunistycznych służb specjalnych o pseudonimie "Alek". Ciekawostką jest fakt, że przez wiele lat nieuprawnienie używał tytułu zawodowego magistra, faktycznie nigdy go nie nie zdobywszy.
23.12. 2005 nowym prezydentem zostaje - niezarejestrowany w IPN jako agent służb specjalnych Sowietów ani PRL, choć uczestnik umów "okrągłego stołu" - prof. Lech Kaczyński. Pod koniec swojej kadencji ginie jednak w niewyjaśnionych okolicznościach. Podczas lotu do Rosji na obchody 70-lecia ludobójstwa i mordu dokonanego przez komunistycznych Sowietów (ZSRR) na Polakach w Katyniu w roku 1940, jego samolot rozbił się nad Smoleńskiem i razem z nim zginęli wszyscy pasażerowie, w tym wszyscy dowódcy polskich sił zbrojnych (dowódcy NATO), prezes NBP, prezes IPN i wielu innych.
Po nigdy nie wyjaśnionej (podobnie jak katastrofa gibraltarska) "tragedii smoleńskiej", 6 sierpnia 2010 roku, prezydentem zostaje - pełniący wcześniej funkcje Marszałka Sejmu - B. Komorowski, który w latach 90-tuych XX wieku na zaproszenie rosyjskich służb specjalnych KGB jeździł - jako zapalony myśliwy - na polowania do Rosji oraz często nieuprawnienie używał tytułu hrabiowskiego.
Oceniając okres tych 22 lat polskiej historii politycznej i biorąc pod uwagę tylko charakterystykę postaci polskich prezydentów, można stwierdzić, że - za wyjątkiem prezydenckiego epizodu L. Kaczyńskiego - Polska nigdy nie przestała być obszarem wpływu ludzi zakorzenionych w systemie PRL i obszarem wpływu Rosji... niezależnie czy sowieckiej czy postsowieckiej".
Oczywiście, inny historyk z planety Wenus, zaprzeczy tak ujmowanej historii i przytoczy te same fakty uprawniające zupełnie do innych wniosków a nawet podważający autentyczność np. prezydenckich charakterystyk marsjańskiego historyka. Z kolei "księżycowy historyk" stwierdzi, że nie było żadnego upadku komunizmu i tylko przepoczwarzył się on twórczo w postsowiecki globalizm i unionizm. Na to zapewne historyk z Jowisza odpowie, że to Bóg Słońca kieruje światem i poprzez szatańskie NWO zaprowadza swój Nowy Porządek Świata a komunizm, czy nazizm, czy unionizm są tylko metodami jego osiągnięcia. Historyk z Saturna stwierdzi zaś ad vocem, że NWO to wytwór jakichś chorych umysłowo, mitomańskich i psychopatycznych Iluminatów i syjo-masońskiego spisku światowego mającego doprowadzić do ograniczenia ludności świata do 500 milionów i stworzenia jednego centralnego rządu światowego z siedzibą w Polsce, tj. tzw. Judeopolonii. Doda, że 22 lata postkomunistycznej Polski było budową fundamentów owej Judeopolonii. W tej dyskusji nie omieszka zabrać głosu "rozpalony z gorąca" historyk z Merkurego, który autorytatywnie stwierdzi, że to syjonistyczna finansjera steruje obecnie światem i nie ma to nic wspólnego z jakąs mityczną judeopolonią czy innym wytworem chorych umysłów. Uczony z Neptuna zaprzeczy takiej tezie, twierdząc, że "owi syjoniści" nie są Żydami ale jeno potomkami historycznych Chazarów a tylko uważają się za zaginione 13 plemię "narodu wybranego" i nazywani są Żydami Aszkenazyjskimi. Zakończy spór "uczony w pismach" autorytet z Uranu i stwierdzi, że światem i tym samym Polską kierują i tworzą jej historię... cykliści, którzy przywędrowali do nas jako "ufoludki" z innych wymiarów Wszechświata. Z pewnością też usłyszymy również, że tak naprawdę Napoleon jeszcze żyje a wszyscy totalitaryści byli jego reinkarnacyjnymi, kabalistycznymi wcieleniami, którym do snu śpiewał i śpiewa wiecznie żywy E. Presley, któremu z kolei pohukuje do rytmu czczona przez wielu okultystów Sowa lub beczy złowrogo Kozioł Rogaty...
A mnie ciekawi tak naprawdę jedno: Co i w jaki sposób napiszą nasi zwykli, ziemscy historycy a nie jacyś fikcyjni, marsjańscy czy inni, którzy tak naprawdę nie istnieją lub piszą swoją historię w odmiennych i pozanormalnych stanach świadomości...?
Będę niezmiernie zaskoczony i na pewno zszokowany jeżeli kiedyś powtórzą w swoich analizach większość faktów i wniosków spisanych przez moich, jeno fikcyjnych i wiecznie konfabulujących bohaterów z innych planet...
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com
piątek, 4 listopada 2011
Po Smoleńsku Polska jak szpital... psychiatryczny!
Witam
Uległem z niechęcią i w sumie zachęcony takową przez Witolda Gadowskiego, który w swoim poście pt.: Ziobro, Schetyna, coś się kończy, coś zaczyna snuje dywagacje na temat ewentualnej przyszłej współpracy grupy Schetyny z ziobrystami...
Więc uległem i piszę co następuje...
Mam takie wrażenie, że po 10 kwietnia 2010 roku i wszystkim, co dzieje się wokół tragedii smoleńskiej, cała polska scena polityczna przypomina istny szpital psychiatryczny.
W Smoleńsku na błocie rozbił się doszczętnie samolot z Prezydentem i znaczną częścią jasno myślących Polaków. Wszyscy w tragedii smoleńskiej zginęli a samolot rażony piorunem stalowej brzozy oraz jeszcze "przy okazji" zahaczając o umiejscowione na wysokości 400 metrów linie wysokiego napięcia, runął na ziemię z takim impetem, że jego szczątki można było znaleźć w promieniu kilkuset metrów od miejsca zdarzenia. A i jeszcze 15 metrów nad ziemią stracił zasilanie, by runąć na owa brzozę i stracić skrzydło, choć to niemal pancerny samolot był... Oczywiście winni byli piloci i pijani pasażerowie... Najciekawsze, że po wypadku próżno było znaleźć szczątki ciał, nie słychać było karetek pogotowia ani wozów strażackich, wcześniej nikt z polskiej strony nie monitorował lotu i lotniska, a piloci byli źle naprowadzani przez sowiecką wieżę kontrolną. Do tego pojawiła się cudownie gęsta mgła, by zniknąć zaraz po tragedii. Na pogrzeb polskiej pary prezydenckiej nie przyleciało wielu przywódców NATO i UE bo w tym czasie uaktywnił się wulkan a jego pył uniemożliwiał loty, co nie przeszkodziło zawitać do nas niejakiemu Miedwiediewowi. Naszym sukcesem było wstąpienie do NATO a nawet on nie zainteresował się przyczynami śmierci jego oficerów... Wybory wygrał Komorowski mając przed kampanią 3% poparcie społeczne...
Dziś mamy bohatera, który na betonie i bez podwozia wylądował bez szwanku i chwała mu za to. Do ratowania samolotu przeznaczono po kilkanaście (o ile nie więcej) wozów strażackich i karetek pogotowia. Zdążono przygotować pas startowy wylewając setki litrów piany gaśniczej. Badane będą wszystkie okoliczności awarii i lotu. Wszystko jawnie i ze szczegółami. Wszystko tak, jak powinno być w normalnym państwie... Tylko ta kreacja bohaterstwa, którą do absurdu doprowadziły wczorajsze Wiadomości TVP1 zestawiając obok siebie bohaterów: kpt. Wronę, celebrytkę strajkową Krzywonos, geniusz sportowy Małysza i trenerski Wenty... znów przypomniała o obecnej, polskiej anormalności... Jestem pełny szacunku do kapitana samolotu, który mówi o wykonaniu po prostu dobrze swojej pracy i skromności Wenty wplątanego przypadkowo chyba w ten prymitywnie skonstruowany i kolejny już komediowy felieton prezentowany przez Wiadomości...
Dziś na świecie wszyscy mówią o kryzysie UE, o Grecji, o przyszłości narodów i państw. Zastanawiają się nad kondycją finansową krajów i przedsiębiorstw, nad ogólnoświatowym systemem finansowym, bezrobociem i możliwymi alternatywami rozwoju najbliższych wydarzeń społeczno-polityczno-gospodarczych. A w Polsce funduje się nam swoisty cyrk kuriozalnej walki politycznej, która w istocie nie dotyczy naszej przyszłości i warunków w jakich przyjdzie żyć nam, naszym dzieciom i wnukom...
Politycy i zjednoczone media fundują nam terapię zastępczą, traktując nas jak bezmyślnych wariatów zamiast zastanawiać się nad przyczynami choroby i doborem odpowiednich leków... Ale tak to już jest, gdy próbują leczyć lekarze sami będąc chorymi...
Wracając do źródła inspiracji niniejszego tekstu. Jest oczywistym, że PiS wybory przegrał i naturalna rzeczą jest, że wewnątrz partii następują próby podsumowania, poszukiwania przyczyn porażki oraz ścierania się różnych wizji jej przyszłości... Lubię i cenię zarówno Z. Ziobrę, jak i L. Kaczyńskiego i ze spokojem czekam na wynik rozdymanego przez media "starcia różnych wizji" w tej partii, która obecnie nie ma wpływu na rządzenie krajem.
O wiele ciekawszym chyba winno być dla mediów i Polaków zastanawianie się nad sytuacją partii rządzącej, bowiem to ona ma nami kierować i decydować o naszej przyszłości... Ale przecież bez J. Kaczyńskiego trzeba by mówić o finansach, PO, kryzysie, deficycie budżetowym i korekcie przyjętego wcześniej a nierealnego budżetu państwa na 2012 rok, świadczeniach społecznych, podatkach, inflacji, GMO, gazie łupkowym, szykujących się na atak w Polsce niemieckich bojówkach marksistowskich i wszystkich tych "rzeczach", które w normalnym państwie stanowiłyby codzienny przekaz informacyjny. W zamian mamy bohaterów, seriale, Nergala, krzyże, sztuczne wibratory, in vitro, transseksualistów i ich prawa...
Przechodząc w końcu jednak do mojej niechętnej uległości. Komentując post Witolda Gadomskiego napisałem: "W sumie to również nie mam ochoty zbytnio wypowiadać się na temat obecnego cyrku politycznego, chociaż i mnie "anioły" do tego namawiają... ;) Patrząc na wszystko z lotu ptaka (np. sępa) i ograniczając się tylko do spojrzenia na Polskę, to od samego początku III RP rządzą (chyba) nami Chłopcy... O ile więc można na razie powiedzieć, że Tuskowi z Bondarykiem jest (chyba) blisko do Chłopców Cywilnych (opcja niemiecka), to raczej widziałbym tu współpracę Tuska z połową SLD i PSL. W SLD wygrał Miller a to od dawna przecież ich ramię wespół z Czempińskim, chyba Polsatem i TVP1. Drugą opcję (silniejszą) stanową (chyba) Chłopcy Wojskowi (opcja sowiecka) reprezentowani chyba właśnie przez Schetynę, Komorowskiego, Palikota, Michnika czy Dukaczewskiego... czyli Ruch Palikota z połową klubu SLD + chyba media (TVN + Agora + TVP2). To wszystko po tamtej stronie, która w zasadzie ma jeden cel: rozbicie PiS. Może tak na to spojrzeć?"
I na tych słowach chciałbym zakończyć moje dywagacje. Może tylko wspomnę jeszcze, iż wp.pl za gazetą POLSKA The Times źródło rozłamu widzi w T. Rydzyku, Nowy Ekran wieszczy usunięcie z partii ziobrystów a Nigel Farage ze zdziwieniem stwierdza, że niby eurosceptyczny europoseł PiS M. Kamiński był od zawsze zwolennikiem Traktatu Lizbońskiego i uniżenie składa podziękowania za dobrą pracę... Hermanowi Van Rompuy'owi...
Może też jeszcze warto spojrzeć na ziobrystów z tegoż punktu widzenia... ich codziennych unijnych apanaży? To takie przecież małostkowo ludzkie, ale jakże nieraz prawdziwe i jak dalekie od wydałoby się polskiego szpitala... psychiatrycznego... Przecież zapewne panowie chcą powrócić do swoich brukselskich gabinetów a przy PiS może to ich marzenie stać się zwyczajnie nierealne...
Pozdrawiam
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com
Prośba: "Jeżeli korzystasz z wikipedii to sprawdź, czy treść informacji nie została ocenzurowana przez administratorów/cenzorów polskiej jej wersji - porównaj treść hasła z jego brzmieniem na obcojęzycznych stronach wikipedii, szczególnie tej anglojęzycznej!"
Uległem z niechęcią i w sumie zachęcony takową przez Witolda Gadowskiego, który w swoim poście pt.: Ziobro, Schetyna, coś się kończy, coś zaczyna snuje dywagacje na temat ewentualnej przyszłej współpracy grupy Schetyny z ziobrystami...
Więc uległem i piszę co następuje...
Mam takie wrażenie, że po 10 kwietnia 2010 roku i wszystkim, co dzieje się wokół tragedii smoleńskiej, cała polska scena polityczna przypomina istny szpital psychiatryczny.
W Smoleńsku na błocie rozbił się doszczętnie samolot z Prezydentem i znaczną częścią jasno myślących Polaków. Wszyscy w tragedii smoleńskiej zginęli a samolot rażony piorunem stalowej brzozy oraz jeszcze "przy okazji" zahaczając o umiejscowione na wysokości 400 metrów linie wysokiego napięcia, runął na ziemię z takim impetem, że jego szczątki można było znaleźć w promieniu kilkuset metrów od miejsca zdarzenia. A i jeszcze 15 metrów nad ziemią stracił zasilanie, by runąć na owa brzozę i stracić skrzydło, choć to niemal pancerny samolot był... Oczywiście winni byli piloci i pijani pasażerowie... Najciekawsze, że po wypadku próżno było znaleźć szczątki ciał, nie słychać było karetek pogotowia ani wozów strażackich, wcześniej nikt z polskiej strony nie monitorował lotu i lotniska, a piloci byli źle naprowadzani przez sowiecką wieżę kontrolną. Do tego pojawiła się cudownie gęsta mgła, by zniknąć zaraz po tragedii. Na pogrzeb polskiej pary prezydenckiej nie przyleciało wielu przywódców NATO i UE bo w tym czasie uaktywnił się wulkan a jego pył uniemożliwiał loty, co nie przeszkodziło zawitać do nas niejakiemu Miedwiediewowi. Naszym sukcesem było wstąpienie do NATO a nawet on nie zainteresował się przyczynami śmierci jego oficerów... Wybory wygrał Komorowski mając przed kampanią 3% poparcie społeczne...
Dziś mamy bohatera, który na betonie i bez podwozia wylądował bez szwanku i chwała mu za to. Do ratowania samolotu przeznaczono po kilkanaście (o ile nie więcej) wozów strażackich i karetek pogotowia. Zdążono przygotować pas startowy wylewając setki litrów piany gaśniczej. Badane będą wszystkie okoliczności awarii i lotu. Wszystko jawnie i ze szczegółami. Wszystko tak, jak powinno być w normalnym państwie... Tylko ta kreacja bohaterstwa, którą do absurdu doprowadziły wczorajsze Wiadomości TVP1 zestawiając obok siebie bohaterów: kpt. Wronę, celebrytkę strajkową Krzywonos, geniusz sportowy Małysza i trenerski Wenty... znów przypomniała o obecnej, polskiej anormalności... Jestem pełny szacunku do kapitana samolotu, który mówi o wykonaniu po prostu dobrze swojej pracy i skromności Wenty wplątanego przypadkowo chyba w ten prymitywnie skonstruowany i kolejny już komediowy felieton prezentowany przez Wiadomości...
Dziś na świecie wszyscy mówią o kryzysie UE, o Grecji, o przyszłości narodów i państw. Zastanawiają się nad kondycją finansową krajów i przedsiębiorstw, nad ogólnoświatowym systemem finansowym, bezrobociem i możliwymi alternatywami rozwoju najbliższych wydarzeń społeczno-polityczno-gospodarczych. A w Polsce funduje się nam swoisty cyrk kuriozalnej walki politycznej, która w istocie nie dotyczy naszej przyszłości i warunków w jakich przyjdzie żyć nam, naszym dzieciom i wnukom...
Politycy i zjednoczone media fundują nam terapię zastępczą, traktując nas jak bezmyślnych wariatów zamiast zastanawiać się nad przyczynami choroby i doborem odpowiednich leków... Ale tak to już jest, gdy próbują leczyć lekarze sami będąc chorymi...
Wracając do źródła inspiracji niniejszego tekstu. Jest oczywistym, że PiS wybory przegrał i naturalna rzeczą jest, że wewnątrz partii następują próby podsumowania, poszukiwania przyczyn porażki oraz ścierania się różnych wizji jej przyszłości... Lubię i cenię zarówno Z. Ziobrę, jak i L. Kaczyńskiego i ze spokojem czekam na wynik rozdymanego przez media "starcia różnych wizji" w tej partii, która obecnie nie ma wpływu na rządzenie krajem.
O wiele ciekawszym chyba winno być dla mediów i Polaków zastanawianie się nad sytuacją partii rządzącej, bowiem to ona ma nami kierować i decydować o naszej przyszłości... Ale przecież bez J. Kaczyńskiego trzeba by mówić o finansach, PO, kryzysie, deficycie budżetowym i korekcie przyjętego wcześniej a nierealnego budżetu państwa na 2012 rok, świadczeniach społecznych, podatkach, inflacji, GMO, gazie łupkowym, szykujących się na atak w Polsce niemieckich bojówkach marksistowskich i wszystkich tych "rzeczach", które w normalnym państwie stanowiłyby codzienny przekaz informacyjny. W zamian mamy bohaterów, seriale, Nergala, krzyże, sztuczne wibratory, in vitro, transseksualistów i ich prawa...
Przechodząc w końcu jednak do mojej niechętnej uległości. Komentując post Witolda Gadomskiego napisałem: "W sumie to również nie mam ochoty zbytnio wypowiadać się na temat obecnego cyrku politycznego, chociaż i mnie "anioły" do tego namawiają... ;) Patrząc na wszystko z lotu ptaka (np. sępa) i ograniczając się tylko do spojrzenia na Polskę, to od samego początku III RP rządzą (chyba) nami Chłopcy... O ile więc można na razie powiedzieć, że Tuskowi z Bondarykiem jest (chyba) blisko do Chłopców Cywilnych (opcja niemiecka), to raczej widziałbym tu współpracę Tuska z połową SLD i PSL. W SLD wygrał Miller a to od dawna przecież ich ramię wespół z Czempińskim, chyba Polsatem i TVP1. Drugą opcję (silniejszą) stanową (chyba) Chłopcy Wojskowi (opcja sowiecka) reprezentowani chyba właśnie przez Schetynę, Komorowskiego, Palikota, Michnika czy Dukaczewskiego... czyli Ruch Palikota z połową klubu SLD + chyba media (TVN + Agora + TVP2). To wszystko po tamtej stronie, która w zasadzie ma jeden cel: rozbicie PiS. Może tak na to spojrzeć?"
I na tych słowach chciałbym zakończyć moje dywagacje. Może tylko wspomnę jeszcze, iż wp.pl za gazetą POLSKA The Times źródło rozłamu widzi w T. Rydzyku, Nowy Ekran wieszczy usunięcie z partii ziobrystów a Nigel Farage ze zdziwieniem stwierdza, że niby eurosceptyczny europoseł PiS M. Kamiński był od zawsze zwolennikiem Traktatu Lizbońskiego i uniżenie składa podziękowania za dobrą pracę... Hermanowi Van Rompuy'owi...
Może też jeszcze warto spojrzeć na ziobrystów z tegoż punktu widzenia... ich codziennych unijnych apanaży? To takie przecież małostkowo ludzkie, ale jakże nieraz prawdziwe i jak dalekie od wydałoby się polskiego szpitala... psychiatrycznego... Przecież zapewne panowie chcą powrócić do swoich brukselskich gabinetów a przy PiS może to ich marzenie stać się zwyczajnie nierealne...
Pozdrawiam
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com
Prośba: "Jeżeli korzystasz z wikipedii to sprawdź, czy treść informacji nie została ocenzurowana przez administratorów/cenzorów polskiej jej wersji - porównaj treść hasła z jego brzmieniem na obcojęzycznych stronach wikipedii, szczególnie tej anglojęzycznej!"
Etykiety:
aneks do raportu WSI,
chłopcy,
europosłowie,
KGB,
kiełbasa polska,
PiS,
rozłam,
SOWA,
szpital psychiatryczny,
Unia Europejska,
zarobki Europosłów,
ziobro
środa, 12 października 2011
Kilkunastodniowy czas prawdy? – J. Gowin o "poczęciu" Ruchu Palikota...
Witam
Jeszcze nie przyszedł u mnie czas spisania powyborczej refleksji... Mam wiele przemyśleń, które w konfrontacji z faktami ugruntowują u mnie pewną - raczej z punktu widzenia interesów narodowych - negatywną ocenę obecnej sytuacji społeczno-politycznej Polski oraz pozwalają na skonkretyzowanie ciągu przyczynowo-skutkowych wydarzeń, które do owej sytuacji doprowadziły. Nie ukrywam też, że na podstawie tychże zależności dość łatwo przedstawić i opisać siły, które Polską starają się zarządzać i wskazać ich strategiczne plany dotyczące - uważanej przez nich za przedsiębiorstwa joint-venture - naszej Polski...
Warto też właśnie teraz wsłuchiwać się w głosy różnej maści polityków, dziennikarzy, przedsiębiorców, społeczników i w ogóle osób, które w jakikolwiek sposób mają dostęp do "ściśle strzeżonych tajemnic i informacji".
Skończyła się bowiem kampania wyborcza a wybory zostały rozstrzygnięte. Tym samym teraz to okres, kiedy "schodzi" z wielu osób napięcie psychiczne związane z ciągłym stresem towarzyszącym kandydowaniu czy też wspieraniu określonej formacji. Im większy był ten stres i napięcie tym ulga jest większa i tym bardziej poluzowane zostają mechanizmy samokontroli i samocenzury politycznej... Szczególnie u zwycięzców, którzy triumf odnieśli w dużej mierze dzięki manipulacji i kłamstwu pojawia się zgubne uczucie "wszechmocy" i braku odpowiedzialności. U innych zaś występuje potrzeba samooczyszczenia, rachunku sumienia, świeckiej ekspiacji lub też określenia na wstępie własnej pozycji np. w nowym klubie parlamentarnym...
Staram się słuchać...
Dzisiaj bezwiednie słuchałem sobie Jarosława Gowina i Joachima Brudzińskiego w programie Polityka przy Kawie w TVP1. Dyskusja w pewnym momencie zaczęła (co ostatnio jest "oczywiste") dotyczyć przyczyn sukcesu wyborczego Janusza Palikota... W pewnym momencie Jarosław Gowin (odpierając zarzuty posła PiS, który o stworzenie RPP zaczął obwiniać D. Tuska) stwierdził, że Ruch Poparcia Palikota i sam J. Palikot - podobnie zresztą jak w przypadku Samoobrony - został przez "kogoś" wykreowany. I pewnie wypowiedź ta zostałaby "bez echa" gdyby nie dopytanie dziennikarza o skonkretyzowanie przez Pana J. Gowina tych kreacyjnych sił. Oto, co m.in. powiedział J. Gowin: "... Tego nie wiem (...) ale nie jest żadną tajemnicą, że w otoczeniu J. Palikota nie brak (teraz i wcześniej - dop.:kj) ludzi z kręgu dawnej władzy... dawnej nie PO, ale dawnej PRL-owskiej..."
Nic dodać, nic ująć... może tylko przytoczę fragment mojego tekstu z 06.10.2011 roku pt.: Chłopcy z Sowa-Bond pracują po nocach...
"Oj! Jakbym chciał zobaczyć dzisiaj te rozgrzane do czerwoności komórki Chłopców i ich pryncypałów, ich pocztę e-mailową i normalną a przede wszystkim ich nocne "burze mózgów" realizowane przy dobrym whiskey, cygarze a zakończonych jak to onegdaj bywało w Stowarzyszeniu Miłośników Cygar, Dobrych Win i i Pięknych Kobiet... (może trochę przekręciłem nazwę tego zgrupowania z lat 90-tych zrzeszającego polską komunę i postkomunę a uplecionego przez "sorosopodobnych i innych takich)... Ślad po tym stowarzyszeniu gdzieś zaginął chyba nawet w całej sieci...
Może miałem rację pisząc w kwietniu, że Chłopcy też popełniają błędy! i źle wybrali moment kolejnej akcji operacyjnej mającej na celu całkowite zawłaszczenie Polski. Uważałem wtedy, że rozpoczęte przez nich działania zmierzające do zmiany struktury wewnętrznej systemu partyjnego w Polsce a polegające na "zamianie" PO na Ruch Palikota (jako naturalnego zaplecza politycznego Namiestnika Polski i Gubernator Warszawy) oraz wyeliminowaniu PiS przez PJN... były jednym z nielicznych błędów popełnionych przez Chłopców i ich pryncypałów po 1989 roku. Myślałem, że zgubiła ich ta dotychczasowa bezkarność i pycha, które w połączeniu z butnością, lekceważeniem Polaków, egoistyczną dążnością do przejęcia już oficjalnie z pierwszego szeregu (a nie jak przez ostatnie 20 lat kierując z "gabinetów" cieni) władzy, doprowadzą w końcu Chłopców i ich pryncypałów do początku drogi prowadzącej ich do "politycznej i historycznej śmierci"...
Wydawało się, że miałem rację, ale Chłopcy nigdy nie zasypiają, nigdy chyba się nie poddają... o czym świadczy ostatnia ofensywa w promowaniu i tworzeniu faktów dokonanych w postaci sukcesu Ruchu Poparcia (zaparcia?) Pana Janusza Palikota...
A Chłopcy wraz z ich pryncypałami potrafią tworzyć cuda... od Tymińskiego aż do Komorowskiego, który jako ziewający Marszałek z 3% poparcia nagle uzyskał powyżej 50%...
Teraz w mediach i sondażowniach tworzone są fakty dokonane ku usprawiedliwieniu przyszłego sukcesu RPP...
Tłumaczenie będzie zapewne jasne i proste. Może hipotetycznie wyglądać np. tak: Zaskoczeni wynikiem? Jak to? Przecież sondaże mówiły przed wyborami, że J. Palikot będzie trzeci!... Że niemożliwe?... Jak to? Wszystkie niemal sondaże przedwyborcze nie mogły kłamać, a my proroczo przewidzieliśmy jakiego ugrupowania brakuje wykluczonym Polakom! Ale szampana otworzyliśmy dopiero po wyborach... bo przed ich wynikiem mogą otwierać go tylko nieliczni... tacy jak M. Dukaczewski, który opijał zwycięstwo Komorowskiego... przed wyborami... Poza tym uzdrawiający niepełnosprawnych Nergal skontaktował się ze swoim "panoczkiem" i nam przekazał, że Januszek musi dostać się do Parlamentu... bo promuje samych fajnych ludzi... np. prawomocnie skazanych czy wszelkiego rodzaju odszczepieńców natury i potrafi też lżyć z niepełnosprawnych umysłowo... Fajny facet z tego J.P... tako rzekł podobno ten "panoczek" od Nergala... No!!
Powyższe to moja fikcyjna opowieść, tylko moja konfabulacyjnie stworzona futurologia i przypuszczenie nie mające nic wspólnego z faktami i rzeczywistością... ale czy niemożliwa?
Niezależnie jednak od wszystkiego... warto pilnować prawidłowości głosowania i chyba zwracać szczególną uwagę na ten usilnie i rozpaczliwie wręcz kreowany rynkowo RPP..."
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/; kjahog@gmail.com
Prośba: "Jeżeli korzystasz z wikipedii to sprawdź, czy treść informacji nie została ocenzurowana przez administratorów/cenzorów polskiej jej wersji - porównaj treść hasła z jego brzmieniem na obcojęzycznych stronach wikipedii, szczególnie tej anglojęzycznej!"
Jeszcze nie przyszedł u mnie czas spisania powyborczej refleksji... Mam wiele przemyśleń, które w konfrontacji z faktami ugruntowują u mnie pewną - raczej z punktu widzenia interesów narodowych - negatywną ocenę obecnej sytuacji społeczno-politycznej Polski oraz pozwalają na skonkretyzowanie ciągu przyczynowo-skutkowych wydarzeń, które do owej sytuacji doprowadziły. Nie ukrywam też, że na podstawie tychże zależności dość łatwo przedstawić i opisać siły, które Polską starają się zarządzać i wskazać ich strategiczne plany dotyczące - uważanej przez nich za przedsiębiorstwa joint-venture - naszej Polski...
Warto też właśnie teraz wsłuchiwać się w głosy różnej maści polityków, dziennikarzy, przedsiębiorców, społeczników i w ogóle osób, które w jakikolwiek sposób mają dostęp do "ściśle strzeżonych tajemnic i informacji".
Skończyła się bowiem kampania wyborcza a wybory zostały rozstrzygnięte. Tym samym teraz to okres, kiedy "schodzi" z wielu osób napięcie psychiczne związane z ciągłym stresem towarzyszącym kandydowaniu czy też wspieraniu określonej formacji. Im większy był ten stres i napięcie tym ulga jest większa i tym bardziej poluzowane zostają mechanizmy samokontroli i samocenzury politycznej... Szczególnie u zwycięzców, którzy triumf odnieśli w dużej mierze dzięki manipulacji i kłamstwu pojawia się zgubne uczucie "wszechmocy" i braku odpowiedzialności. U innych zaś występuje potrzeba samooczyszczenia, rachunku sumienia, świeckiej ekspiacji lub też określenia na wstępie własnej pozycji np. w nowym klubie parlamentarnym...
Staram się słuchać...
Dzisiaj bezwiednie słuchałem sobie Jarosława Gowina i Joachima Brudzińskiego w programie Polityka przy Kawie w TVP1. Dyskusja w pewnym momencie zaczęła (co ostatnio jest "oczywiste") dotyczyć przyczyn sukcesu wyborczego Janusza Palikota... W pewnym momencie Jarosław Gowin (odpierając zarzuty posła PiS, który o stworzenie RPP zaczął obwiniać D. Tuska) stwierdził, że Ruch Poparcia Palikota i sam J. Palikot - podobnie zresztą jak w przypadku Samoobrony - został przez "kogoś" wykreowany. I pewnie wypowiedź ta zostałaby "bez echa" gdyby nie dopytanie dziennikarza o skonkretyzowanie przez Pana J. Gowina tych kreacyjnych sił. Oto, co m.in. powiedział J. Gowin: "... Tego nie wiem (...) ale nie jest żadną tajemnicą, że w otoczeniu J. Palikota nie brak (teraz i wcześniej - dop.:kj) ludzi z kręgu dawnej władzy... dawnej nie PO, ale dawnej PRL-owskiej..."
Nic dodać, nic ująć... może tylko przytoczę fragment mojego tekstu z 06.10.2011 roku pt.: Chłopcy z Sowa-Bond pracują po nocach...
-------------------------------------------
"Oj! Jakbym chciał zobaczyć dzisiaj te rozgrzane do czerwoności komórki Chłopców i ich pryncypałów, ich pocztę e-mailową i normalną a przede wszystkim ich nocne "burze mózgów" realizowane przy dobrym whiskey, cygarze a zakończonych jak to onegdaj bywało w Stowarzyszeniu Miłośników Cygar, Dobrych Win i i Pięknych Kobiet... (może trochę przekręciłem nazwę tego zgrupowania z lat 90-tych zrzeszającego polską komunę i postkomunę a uplecionego przez "sorosopodobnych i innych takich)... Ślad po tym stowarzyszeniu gdzieś zaginął chyba nawet w całej sieci...
Może miałem rację pisząc w kwietniu, że Chłopcy też popełniają błędy! i źle wybrali moment kolejnej akcji operacyjnej mającej na celu całkowite zawłaszczenie Polski. Uważałem wtedy, że rozpoczęte przez nich działania zmierzające do zmiany struktury wewnętrznej systemu partyjnego w Polsce a polegające na "zamianie" PO na Ruch Palikota (jako naturalnego zaplecza politycznego Namiestnika Polski i Gubernator Warszawy) oraz wyeliminowaniu PiS przez PJN... były jednym z nielicznych błędów popełnionych przez Chłopców i ich pryncypałów po 1989 roku. Myślałem, że zgubiła ich ta dotychczasowa bezkarność i pycha, które w połączeniu z butnością, lekceważeniem Polaków, egoistyczną dążnością do przejęcia już oficjalnie z pierwszego szeregu (a nie jak przez ostatnie 20 lat kierując z "gabinetów" cieni) władzy, doprowadzą w końcu Chłopców i ich pryncypałów do początku drogi prowadzącej ich do "politycznej i historycznej śmierci"...
Wydawało się, że miałem rację, ale Chłopcy nigdy nie zasypiają, nigdy chyba się nie poddają... o czym świadczy ostatnia ofensywa w promowaniu i tworzeniu faktów dokonanych w postaci sukcesu Ruchu Poparcia (zaparcia?) Pana Janusza Palikota...
A Chłopcy wraz z ich pryncypałami potrafią tworzyć cuda... od Tymińskiego aż do Komorowskiego, który jako ziewający Marszałek z 3% poparcia nagle uzyskał powyżej 50%...
Teraz w mediach i sondażowniach tworzone są fakty dokonane ku usprawiedliwieniu przyszłego sukcesu RPP...
Tłumaczenie będzie zapewne jasne i proste. Może hipotetycznie wyglądać np. tak: Zaskoczeni wynikiem? Jak to? Przecież sondaże mówiły przed wyborami, że J. Palikot będzie trzeci!... Że niemożliwe?... Jak to? Wszystkie niemal sondaże przedwyborcze nie mogły kłamać, a my proroczo przewidzieliśmy jakiego ugrupowania brakuje wykluczonym Polakom! Ale szampana otworzyliśmy dopiero po wyborach... bo przed ich wynikiem mogą otwierać go tylko nieliczni... tacy jak M. Dukaczewski, który opijał zwycięstwo Komorowskiego... przed wyborami... Poza tym uzdrawiający niepełnosprawnych Nergal skontaktował się ze swoim "panoczkiem" i nam przekazał, że Januszek musi dostać się do Parlamentu... bo promuje samych fajnych ludzi... np. prawomocnie skazanych czy wszelkiego rodzaju odszczepieńców natury i potrafi też lżyć z niepełnosprawnych umysłowo... Fajny facet z tego J.P... tako rzekł podobno ten "panoczek" od Nergala... No!!
Powyższe to moja fikcyjna opowieść, tylko moja konfabulacyjnie stworzona futurologia i przypuszczenie nie mające nic wspólnego z faktami i rzeczywistością... ale czy niemożliwa?
Niezależnie jednak od wszystkiego... warto pilnować prawidłowości głosowania i chyba zwracać szczególną uwagę na ten usilnie i rozpaczliwie wręcz kreowany rynkowo RPP..."
-------------------------------------------
Takie sobie rzeczy nieraz pisuję nie będąc - w przeciwieństwie do Pana J. Gowina - ani razu parlamentarzystą ani wysokim rangą politycznym funkcjonariuszem państwowym...
Tak tylko jeszcze tylko refleksyjnie... RPP nie uszczuplił elektoratu PO a jedynie SLD... Tak jakoś mi się wydaje, że raczej propolski Grzegorz Napieralski miał już "polec" w wyborach prezydenckich... Dla Chłopców jego dobry wynik był chyba całkowitą porażką... No cóż... zapewne teraz wodzirejem w SLD zostanie "palikotowo tożsamy na marszach gejowskich" Ryszard Kalisz a RPP – po wstępnych werbalnych obustronnych zaprzeczeniach - stanie się częścią zintegrowanej tzw. lewicy "polskiej"...
Tak tylko jeszcze tylko refleksyjnie... RPP nie uszczuplił elektoratu PO a jedynie SLD... Tak jakoś mi się wydaje, że raczej propolski Grzegorz Napieralski miał już "polec" w wyborach prezydenckich... Dla Chłopców jego dobry wynik był chyba całkowitą porażką... No cóż... zapewne teraz wodzirejem w SLD zostanie "palikotowo tożsamy na marszach gejowskich" Ryszard Kalisz a RPP – po wstępnych werbalnych obustronnych zaprzeczeniach - stanie się częścią zintegrowanej tzw. lewicy "polskiej"...
Pozdrawiam
P.S.
Zachęcam też do śledzenia "newsów" w Wirtualnej Polsce. To od dawna - moim subiektywnym, przypuszczającym jedynie, zdaniem - a'la "tuba propagandowa" Chłopców i "przekazior" tego, co jest lub będzie "trendy i cool"
P.S.
Zachęcam też do śledzenia "newsów" w Wirtualnej Polsce. To od dawna - moim subiektywnym, przypuszczającym jedynie, zdaniem - a'la "tuba propagandowa" Chłopców i "przekazior" tego, co jest lub będzie "trendy i cool"
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/; kjahog@gmail.com
Prośba: "Jeżeli korzystasz z wikipedii to sprawdź, czy treść informacji nie została ocenzurowana przez administratorów/cenzorów polskiej jej wersji - porównaj treść hasła z jego brzmieniem na obcojęzycznych stronach wikipedii, szczególnie tej anglojęzycznej!"
Etykiety:
abw,
BOND,
Czempiński,
dukaczewski,
FSB,
gowin,
GRU,
KGB,
komorowski,
PO,
rosja,
RPP,
Ruch palikota,
sb,
służby specjalmne,
SOWA,
Stasi,
Tusk,
UB,
wsi
niedziela, 9 października 2011
Sukces B. Komorowskiego!?
Witam
Teraz tylko analitycznie powierzchownie...
Pisałem swego czasu, że w Polsce jest sytuacja anormalna. Prezydentem został w bardzo specyficznych warunkach (po tragicznej śmierci na obcej, "kgbowskiej" ziemi, Prezydenta śp. L. Kaczyńskiego) człowiek, który tuż przed tym, jak został wyznaczony do kandydowania był "ziewającym" Marszałkiem Sejmu z prawie 3% poparciem społecznym. Wcześniej naturalnym dla wszystkich kandydatem był szef PO i "od zawsze" pragnący prezydentury, Donald Tusk...
Prawdopodobnie niestety D. Tusk też zapewne został poinformowany o tym, że przestał być tym kandydatem na polskiego prezydenta a naturalnym kandydatem został B. Komorowski...
Sytuacja zrobiła się kuriozalna... Szef największej partii - mimo, że zawsze chciał – nie został prezydentem a został nim ten, który lubił polować na głuszce razem ze swoim przyjacielem J. Palikotem... na obcej "kgbowskiej" ziemi... zresztą wieczorami opijając zwierzęce trofea dostarczaną przez "kgbistów" rosyjską wódką...
Do dzisiaj B. Komorowski jako Prezydent RP nie miał całkowicie własnego "zaplecza politycznego". Sądzę, że Ruch Palikota takowym zapleczem Prezydenta - może trochę nieoficjalnym - w najbliższym czasie zapewne będzie... Prawdopodobna "Operacja Ruch Palikota" zakończyła się powodzeniem... Czy aż tak dużym? Zobaczymy...
Pozdrawiam
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/; kjahog@gmail.com
Prośba: "Jeżeli korzystasz z wikipedii to sprawdź, czy treść informacji nie została ocenzurowana przez administratorów/cenzorów polskiej jej wersji - porównaj treść hasła z jego brzmieniem na obcojęzycznych stronach wikipedii, szczególnie tej anglojęzycznej!"
Teraz tylko analitycznie powierzchownie...
Pisałem swego czasu, że w Polsce jest sytuacja anormalna. Prezydentem został w bardzo specyficznych warunkach (po tragicznej śmierci na obcej, "kgbowskiej" ziemi, Prezydenta śp. L. Kaczyńskiego) człowiek, który tuż przed tym, jak został wyznaczony do kandydowania był "ziewającym" Marszałkiem Sejmu z prawie 3% poparciem społecznym. Wcześniej naturalnym dla wszystkich kandydatem był szef PO i "od zawsze" pragnący prezydentury, Donald Tusk...
Prawdopodobnie niestety D. Tusk też zapewne został poinformowany o tym, że przestał być tym kandydatem na polskiego prezydenta a naturalnym kandydatem został B. Komorowski...
Sytuacja zrobiła się kuriozalna... Szef największej partii - mimo, że zawsze chciał – nie został prezydentem a został nim ten, który lubił polować na głuszce razem ze swoim przyjacielem J. Palikotem... na obcej "kgbowskiej" ziemi... zresztą wieczorami opijając zwierzęce trofea dostarczaną przez "kgbistów" rosyjską wódką...
Do dzisiaj B. Komorowski jako Prezydent RP nie miał całkowicie własnego "zaplecza politycznego". Sądzę, że Ruch Palikota takowym zapleczem Prezydenta - może trochę nieoficjalnym - w najbliższym czasie zapewne będzie... Prawdopodobna "Operacja Ruch Palikota" zakończyła się powodzeniem... Czy aż tak dużym? Zobaczymy...
Pozdrawiam
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/; kjahog@gmail.com
Prośba: "Jeżeli korzystasz z wikipedii to sprawdź, czy treść informacji nie została ocenzurowana przez administratorów/cenzorów polskiej jej wersji - porównaj treść hasła z jego brzmieniem na obcojęzycznych stronach wikipedii, szczególnie tej anglojęzycznej!"
niedziela, 7 sierpnia 2011
Dlaczego zginął A. Lepper?
Witam
Niniejszy post jest niejako kontynuacją poprzedniego: Policjanci, dziennikarze to prorocy? Już wiedzą, że to samobójstwo?! W dalszym ciągu nie wykluczam, że faktycznie A. Lepper mógł popełnić samobójstwo, ale muszę postawić pytania uzupełnione nieraz moimi refleksyjnymi konstatacjami dotyczącymi tragicznej polskiej rzeczywistości III RP... które rodzą we mnie wiele wątpliwości...:
1. Co ważnego chciał powiedzieć J. Maksymiukowi A. Lepper w dniu swojej śmieci po godzinie 11-tej?
Niniejszy post jest niejako kontynuacją poprzedniego: Policjanci, dziennikarze to prorocy? Już wiedzą, że to samobójstwo?! W dalszym ciągu nie wykluczam, że faktycznie A. Lepper mógł popełnić samobójstwo, ale muszę postawić pytania uzupełnione nieraz moimi refleksyjnymi konstatacjami dotyczącymi tragicznej polskiej rzeczywistości III RP... które rodzą we mnie wiele wątpliwości...:
1. Co ważnego chciał powiedzieć J. Maksymiukowi A. Lepper w dniu swojej śmieci po godzinie 11-tej?
2. Z kim miał się spotkać przed 11-tą i dlaczego to było tak ważne, że relacja z tego spotkania miała też być jednym z tematów rozmowy z J. Maksymiukiem po godzinie 11-tej?. Czy z ową osobą się spotkał? A jeżeli nie, to dlaczego, skoro podobno zginął około 12-tej? Jeżeli tak, to ko to był?,
3. Czy siedziba Samoobrony była monitorowana i czy są nagrania okolic siedziby i wejścia do niej z dnia śmierci pomiędzy godzinami 8 a 14-16-tą?,. A może było tez monitorowanie wnętrze siedziby? Wszak A. Lepper i cała Samoobrona miała wiele powodów by korzystać z różnych środków wzmacniających poczucie własnego bezpieczeństwa...,
4. Kto i dlaczego "na tyłach" siedziby Samoobrony zbudował dziwne rusztowanie mogące służyć jako "drabinka" do odwiedzenia np. A. Leppera... bez konieczności pukania do oficjalnych drzwi wejściowych?,
5. Czy śmierć A. Leppera miała "przykryć" czteroletnie KŁAMSTWO PO na temat "domniemanych a niedozwolonych prawnie nacisków pisowców" na instytucje państwowe podczas "sławetnych faszystowskich rządów" PiS"? Mam nadzieję, że nie... Bo przecież i tak zapewne - po raporcie A. Czumy - za dzień czy dwa D. Tusk poda się do dymisji oraz uniżenie przeprosi kilka milionów Polaków za ohydne i moralno-etycznie szpetne okłamywanie ich oraz lekceważące traktowanie ich a'priori jak infantylnych debili i idiotów. Przeprosi zapewne uniżenie również PiS i rozwiąże Platformę Obywatelską oraz z honorem podda się osądowi – za wszystkie kłamstwa i niespełnione cuda i wiele innych niegodziwości uczynionych Narodowi Polskiemu - osądowi Trybunału Stanu... oczywiście wspólnie z niektórymi kolegami... W końcu Polska za rządów PO stała się w pełni demokratycznym krajem i jest w Unii Europejskiej..,. równiez demokratycznej i etyczno-moralnej... Nieprawdaż?,
6. Czy śmierć A. Leppera miała "przykryć" czteroletnie kłamstwo SLD dotyczące pisowskiego sprawstwa samobójstwa Barbary Blidy? Mam nadzieję, że nie... Bo przecież i tak zapewne - po raporcie A. Czumy - R. Kalisz odda się dobrowolnie pod osąd sądów powszechnych lub też nawet Trybunał Stanu za oszczerstwa i insynuacje wobec J. Kaczyńskiego, Z. Ziobry i PiS, które zawarł w swoim raporcie? Nieprawdaż?,
7. Czy śmierć A. Leppera miała jakiś związek z przedpołudniowymi zeznaniami J. Kaczyńskiego na temat kulis afery gruntowej? I kiedy A. Lepper miał zeznawać w tej samej sprawie?,
8. Czy śmierć A. Leppera jest zemstą za oskarżenie m.in. D. Tuska, A. Olechowskiego i innych polityków oraz biznesmenów o branie lub dawanie łapówek?,
9. Czy śmierć A. Leppera jest zemstą za ujawnienie faktycznych miejsc lądowania "talibów" w Klewkach... lub też ujawnieniem kanału przerzutowego "czegoś tam"...,
10. Czy brak listu pożegnalnego jest standardowym postępowaniem samobójców? I czy możliwym jest, aby samobójstwo polityczne nie było poprzedzone lub nie pozostawiło po sobie "spadku w postaci jakiegoś przesłania politycznego dla zwolenników określonego polityka lub też jego przyszłych naśladowców? I czy taki list lub inna forma "wytłumaczenia politycznego" takiego desperackiego kroku nie byłaby niemal kwintesencją temperamentu politycznego i charakteru A. Leppera? Czy nie jest czasem tak, że raczej każdy psychiatra wie, że taki list (lub inna forma pożegnania) jest niemalże nieodłącznym elementem każdego samobójstwa? A tym bardziej jeżeli jest to osoba nietuzinkowa, publiczna?. I nawet przecież nie chodzi w tym wypadku o sprawy kraju (chociaż A. Lepper był przez wielu postrzegany jako patriotyczny, chłopski państwowiec "z krwi i kości"), ale o najbliższych i ich życie po jego śmierci (nie wspomnę np. o uporządkowaniu spraw związanych z testamentem, czy też troski o zdrowie i los własnego syna). Ileż trzeba mieć w sobie pogardy dla innych ludzi, jakim trzeba być wyzutym z cech człowieczych, aby imputować samobójstwo człowiekowi, który przecież tym krokiem mógłby jednocześnie zabić również własne dziecko? Jeżeli ktoś ma dzieci i potrafi je tak kochać jak "polski chłop", to tym wszystkim, którzy jeszcze przed sekcją zwłok mówią o samobójstwie A. Leppera... winni po prostu napluć w twarz i to flegmą najgorszego sortu... Policjanci, prokuratorzy, policjanci, szuje medialni, kabotyni i PO-owcy niektórzy!: Czy można być aż takimi podłymi, bezdusznymi i szpetnymi "ludzkimi świniami duchowymi" (przepraszam wszystkie świnie w tym miejscu... miałem na myśli taki najgorszy i najbardziej nużący się w ekskrementach podłości egzemplarz Waszego gatunku). Wobec tego brak listu świadczyć może: albo o tym, że człowiek ten nie zamierzał popełnić samobójstwa, albo, że taki list istnieje... ale z jakichś powodów fakt ten jest ukrywany. Jest to sytuacja zastanawiająca i wymagająca rozważań,
11. Pan A. Lepper był osobą publiczną, wicepremierem, posiadał określoną wiedzę mogącą sprowokować wielu do działań zmierzających do "zamknięcia mu ust". Więc chyba śmierć takiej osoby (niezależnie czy samobójcza, naturalna, czy z udziałem osób trzecich) winna być "wydarzeniem państwowym" i zmobilizować wszystkich a organy sądowo-policyjno-prokuratorskie do działań niemalże nadzwyczajnych. A mamy wprost zadziwiający ciąg zdarzeń, deklaracji, oświadczeń i działań: lekarze nie mogą dokładnie określić godziny zgonu - może 10 rano a może 12?, zwłoki znalezione oko około godziny 16.10 a policja przyjeżdża po niemal godzinie (około 17), technicy zaczynają pracować dopiero o 22 (do 3 rano)?, sekcja zwłok zostanie przeprowadzona dopiero w poniedziałek. III RP to jakieś chyba śmieszne kuriozm a nie a nie państwo europejskie i należące do UE! Czyżby "samobójstwo" było dokonane nagle i bez przygotowania jako reakcja na jakieś wydarzenie a weekend ma pozwolić "zwolennikom samobójstw" na ustalenie właściwej wersji wydarzeń? Mam nadzieję, że nie, bowiem jeżeli tak to Nasza Rzeczpospolita wymaga ruchów iście "nowatorskich" a polegających np. na jednoczesnej jakiejś namiastce quasi aresztowania wielu przywódców Polski za działanie na szkodę Państwa i Jego Obywateli... Może to hipotetyczne quasi aresztowanie byłoby związane ze wskazaniem im innych miejsc do teraźniejszej ich wegetacji życiowej... w stylu legendarnego Madagaskaru?
12. Oczywiście na pewno śmierć A. Leppera nie ma tez żadnego związku z niszczeniem resztek Polskiej Armii znajdującej się w kraju, ani z rozmieszczaniem w obwodzie kaliningradzkim nowego, sowieckiego systemu rakietowego S-400 o zasięgu 400 km? Zapewne nie, bowiem te informacje i działania miały zostać i zostały "przykryte" raportem (rządowego autorstwa) dotyczącym tragedii smoleńskiej . Zresztą ciekawe, iż w tym samym dniu, tj. 29 lipca 2011, Unia Europejska dokonała zamachu na naszą przyszła suwerenność i "otworzyła drzwi Putinowi"... o czym nasze polskojęzyczne media milczały jakoś zajęte analizą bzdurnego raportu... A czy wiemy coś na temat decyzji Sowietów o podwojeniu wydatków na własną armię?
13. Czy śmierć A. Leppera może mieć coś wspólnego z jego wiedzą dotyczącą złóż polskiego gazu łupkowego i złóż geotermalnych? Wszak - jako wicepremier i minister rolnictwa - musiał takową wiedzę posiadać a Gazprom już od 2005 roku rozsiewał w Rosji "czarne dla niej scenariusze" w przypadku, gdyby gaz łupkowy rzeczywiście zaczął być wydobywany, np. w Polsce?
To tyle pytań... Ja osobiście nie wierzę w żadne samobójstwo! A. Lepper nie był typem "depresanta"... Zresztą depresje wśród "chłopów" zdarzają się niezmiernie rzadko. To twardzi ludzie! Nigdy zbytnio na Leppera nie narzekałem i nie krytykowałem go. Raczej parzyłem nieraz z sympatią... jak wołał "Balcerowicz musi odejść!!!" i wprawiał we wściekłość niektórych... Niestety został "wciągnięty" w grę, którą zrozumiał dopiero niedawno... Milczał, bo wiedział, że musi milczeć... ale niestety był niepewny, "nie swój"... A mógł popatrzeć "na Kostuchę" z różnych stron... CIA (Klewki i talibowie), WSI (źródło powstania partii Samoobrona), FSB, PO, PiS, UE, USA, Syjoniści (ku jeszcze większemu polskiemu: misz-masz i przyszłej Judeopolonii i nienawiści do katolicyzmu... Osobiście przychylam się do zabójstwa... ale przez kogo?
No może ostatnie pytanie, co by nie kończyć dla niektórych feralną 13-tką... :
14. Czy .... ciąg dalszy nastąpi...,
Pozdrawiam
P.S.
Tekstu opublikowałem bez korekty ex post. Jest wynikiem wzburzonych emocji i być może wykorzystałem w nim zasłyszane lub przeczytane u innych blogerów sugestie. Jeżeli faktycznie użyłem ich jako swoje to w żadnym przypadku jako celowy plagiat... musiały być tak zbieżne z moimi ocenami, iż uznałem je za "wytwór" moich własnych przemyśleń. W taki przypadku przepraszam innych blogerów i mam nadzieje, że nie poczytają mi tego za złe...
Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com
("Jeżeli korzystasz z wikipedii to sprawdź, czy treść informacji nie została ocenzurowana przez administratorów/cenzorów polskiej jej wersji - porównaj treść hasła z jego brzmieniem na obcojęzycznych stronach wikipedii, szczególnie tej anglojęzycznej!")
środa, 13 kwietnia 2011
Chłopcy też popełniają błędy!
Witam
Krótka dygresja refleksyjna...
Taka to mi przyszła nagle olśniewająca konstatacja, którą prawdopodobnie wkrótce bardziej rozwinę i rozszerzę faktograficznie i dowodowo... Otóż jakoś mi się wydaje, że zaczynam rozumieć, dlaczego J. Kaczyński i PiS nie potrafili wygrać wielu wyborów, w tym ostatniego - prezydenckiego...
Oby nie zgłębiać się zanadto śpieszę przekazać moją refleksję: w dużym stopniu to była wina wielu ludzi z najbliższego otoczenia J. Kaczyńskiego i śp. Lecha Kaczyńskiego. Zwróćmy uwagę: kto przez lata zajmował się PR-owską stroną PiS i braci Kaczyńskich?, kto kształtował przekaz medialny partii?, kto sprawił, że J. Kaczyński zrezygnował z eksponowania tragedii smoleńskiej podczas kampanii prezydenckiej? i wreszcie kto sprawił, że Lech Kaczyński nie pojechał wraz z rodzinami katyńskimi na uroczystości w dniu 10.04.2010 roku pociągiem a poleciał samolotem?
Pomijam tu oczywiście haniebną i manipulacyjną rolę mainstreamu medialnego III RP, który i obecnie daje popis manipulacji rodem z Goebbelsa i Stalina. Również nie chcę oceniać polityków PO czy SLD... W tej chwili najważniejsze jest skupienie się na tzw: przyjaciołach, jeszcze niedawnych zwolenników PiS.
Każdy, kto w jakiś sposób orientuje się w okolicznościach "porodu" III RP wie, że jest ona kontynuacją PRL przepoczwarzoną przez służby specjalne, ze szczególnym uwzględnieniem tych wojskowych. Nieprzypadkowo "wojskówka" do czasów Premiera J. Kaczyńskiego była jedyną formacją ustrojową PRL, wobec której nie zastosowano lustracji i weryfikacji. Jako spadkobiercy agenta Wolskiego, w oparach "brzęczącego Dukata" a obecnie Sowy swobodnie sobie kształtowali i zawłaszczali Polskę po 1989 roku.
W działalności operacyjnej bywają naprawdę sprawni i skuteczni... wszak wzorem do naśladowania i mistrzami edukacji byli i są dla nich specjalni towarzysze sowieccy. Potrafili więc swobodnie ulokować "dywersyjnych śpiochów" we wszystkich partiach w Polsce, w tym i zapewne w PiS. Wyeliminowanie w katastrofie smoleńskiej śp. Lecha Kaczyńskiego i większej części politycznych, narodowych i propolskich elit niepodległościowych oraz sprawnie przeprowadzona akcja prowadząca do przegrania J. Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich wraz z wcześniejszym już skreśleniem D. Tuska i PO, była dla nich wszystkich - na szczęście w tym wypadku sromotnie popełnili błąd strategiczny - momentem kolejnej akcji operacyjnej mającej na celu całkowite zawłaszczenie Polski. W skrócie: rozpoczęto po prostu działania zmierzające do zmiany struktury wewnętrznej systemu partyjnego w Polsce: na miejsce PO miał "wskoczyć" niejaki Palikot ze swoim ruchem jako zapleczem politycznym Namiestnika Polski i np. Gubernator Warszawy a miejsce PiS-u miała zająć nowa partia stworzona z ludzi, którzy konsekwentnie - zapewne wedle spisanego przed laty i na bieżąco korygowanego scenariusza - paraliżowali wcześniej PiS "od środka"...
Mam takie wrażenie, że chyba jednak właśnie Chłopcy za mocno uwierzyli w swoją dziejową nieomylność i wielkość sowieckiej gwiazdy, bowiem najgorsze co można zrobić to ujawnić swoją sieć "śpiochów" lub "pożytecznych idiotów" w sytuacji, gdy tylko wydaje się, że już można a nawet - dla realizacji przyjętych celów - trzeba to zrobić. Ta pewność, butność i lekceważenie Polaków połączone z egoistyczną dążnością do przejęcia już oficjalnie z pierwszego szeregu (a nie jak przez ostatnie 20 lat kierując z "gabinetów" cieni) władzy doprowadziła ich do początku drogi prowadzącej ich do "politycznej i historycznej śmierci"...
Zaiste... powstanie PJN oczyściło szeregi PiS z "ludzkich, konformistycznych dziwności politycznych". I sądzę też, że te "dziwolągi" nieźle musiały Chłopców zdenerwować, bowiem "kluskowo-pączusiowo-midgalskie" gaworzą na Jarosława Kaczyńskiego tak perfidnie i operacyjnie - niestety dla Chłopców - infantylnie, że stali się niewiarygodni dla pospólstwa i prawdopodobnie nie mają już szans na zastąpienie PiS. Oj... Chłopcy tyle lat pracowali a tu zbyt pochopne powstanie PJN z cokolwiek jakoś chyba zbyt mocno zmajoryzowaną i operacyjnie zmurszałą zawartością zmniejszyło im radykalnie bezpośredni wpływ na J. Kaczyńskiego i jego partię! Zapewne jakieś przyczółki pozostawili lub powróciły one szybko (co by całkowicie nie stracić wpływu) do macierzy, ale to już nie ta sama jakość...
Chłopcy... w sumie to się cieszę... Wy też popełniacie błędy i błędem historii jest Wasze funkcjonowanie polityczne...
Pragnę tylko zwrócić uwagę na jedno: historia ma wewnętrzny mechanizm samoregulujący los ludzkości: popełnia błędy, ale relatywnie szybko je naprawia...
Cesarstwo Rzymskie, IV Rzesza, ZSRR, Układ Warszawski... niebawem unia Europejska... faszyzm, komunizm, postkomunizm, globalizm, socjalizm... totalitaryści, szuje, komuniści, faszyści, agenci, mordercy...
... wszystko to prędzej czy później ginie politycznie, upada i staje się fecesami historii...
P.S.
Tak w ogóle to mam nadzieję, że wszystko, co napisałem powyżej jest tylko moim naiwnym przecenianiem możliwości Chłopców i nie mieli oni z powstaniem PJN nic wspólnego... OBY!
Może tak naprawdę tylko im się mitomańsko wydaje, że mają dzisiaj jakiekolwiek decyzyjne znaczenie w Polsce?... OBY!
Może tylko żyją jeszcze mentalnie w czasach PRL? Oby!
... Ale to by znaczyło, że od zaraz potrzebny jest im pierwotny zawodowo Minister Obrony!
ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com
Krótka dygresja refleksyjna...
Taka to mi przyszła nagle olśniewająca konstatacja, którą prawdopodobnie wkrótce bardziej rozwinę i rozszerzę faktograficznie i dowodowo... Otóż jakoś mi się wydaje, że zaczynam rozumieć, dlaczego J. Kaczyński i PiS nie potrafili wygrać wielu wyborów, w tym ostatniego - prezydenckiego...
Oby nie zgłębiać się zanadto śpieszę przekazać moją refleksję: w dużym stopniu to była wina wielu ludzi z najbliższego otoczenia J. Kaczyńskiego i śp. Lecha Kaczyńskiego. Zwróćmy uwagę: kto przez lata zajmował się PR-owską stroną PiS i braci Kaczyńskich?, kto kształtował przekaz medialny partii?, kto sprawił, że J. Kaczyński zrezygnował z eksponowania tragedii smoleńskiej podczas kampanii prezydenckiej? i wreszcie kto sprawił, że Lech Kaczyński nie pojechał wraz z rodzinami katyńskimi na uroczystości w dniu 10.04.2010 roku pociągiem a poleciał samolotem?
Pomijam tu oczywiście haniebną i manipulacyjną rolę mainstreamu medialnego III RP, który i obecnie daje popis manipulacji rodem z Goebbelsa i Stalina. Również nie chcę oceniać polityków PO czy SLD... W tej chwili najważniejsze jest skupienie się na tzw: przyjaciołach, jeszcze niedawnych zwolenników PiS.
Każdy, kto w jakiś sposób orientuje się w okolicznościach "porodu" III RP wie, że jest ona kontynuacją PRL przepoczwarzoną przez służby specjalne, ze szczególnym uwzględnieniem tych wojskowych. Nieprzypadkowo "wojskówka" do czasów Premiera J. Kaczyńskiego była jedyną formacją ustrojową PRL, wobec której nie zastosowano lustracji i weryfikacji. Jako spadkobiercy agenta Wolskiego, w oparach "brzęczącego Dukata" a obecnie Sowy swobodnie sobie kształtowali i zawłaszczali Polskę po 1989 roku.
W działalności operacyjnej bywają naprawdę sprawni i skuteczni... wszak wzorem do naśladowania i mistrzami edukacji byli i są dla nich specjalni towarzysze sowieccy. Potrafili więc swobodnie ulokować "dywersyjnych śpiochów" we wszystkich partiach w Polsce, w tym i zapewne w PiS. Wyeliminowanie w katastrofie smoleńskiej śp. Lecha Kaczyńskiego i większej części politycznych, narodowych i propolskich elit niepodległościowych oraz sprawnie przeprowadzona akcja prowadząca do przegrania J. Kaczyńskiego w wyborach prezydenckich wraz z wcześniejszym już skreśleniem D. Tuska i PO, była dla nich wszystkich - na szczęście w tym wypadku sromotnie popełnili błąd strategiczny - momentem kolejnej akcji operacyjnej mającej na celu całkowite zawłaszczenie Polski. W skrócie: rozpoczęto po prostu działania zmierzające do zmiany struktury wewnętrznej systemu partyjnego w Polsce: na miejsce PO miał "wskoczyć" niejaki Palikot ze swoim ruchem jako zapleczem politycznym Namiestnika Polski i np. Gubernator Warszawy a miejsce PiS-u miała zająć nowa partia stworzona z ludzi, którzy konsekwentnie - zapewne wedle spisanego przed laty i na bieżąco korygowanego scenariusza - paraliżowali wcześniej PiS "od środka"...
Mam takie wrażenie, że chyba jednak właśnie Chłopcy za mocno uwierzyli w swoją dziejową nieomylność i wielkość sowieckiej gwiazdy, bowiem najgorsze co można zrobić to ujawnić swoją sieć "śpiochów" lub "pożytecznych idiotów" w sytuacji, gdy tylko wydaje się, że już można a nawet - dla realizacji przyjętych celów - trzeba to zrobić. Ta pewność, butność i lekceważenie Polaków połączone z egoistyczną dążnością do przejęcia już oficjalnie z pierwszego szeregu (a nie jak przez ostatnie 20 lat kierując z "gabinetów" cieni) władzy doprowadziła ich do początku drogi prowadzącej ich do "politycznej i historycznej śmierci"...
Zaiste... powstanie PJN oczyściło szeregi PiS z "ludzkich, konformistycznych dziwności politycznych". I sądzę też, że te "dziwolągi" nieźle musiały Chłopców zdenerwować, bowiem "kluskowo-pączusiowo-midgalskie" gaworzą na Jarosława Kaczyńskiego tak perfidnie i operacyjnie - niestety dla Chłopców - infantylnie, że stali się niewiarygodni dla pospólstwa i prawdopodobnie nie mają już szans na zastąpienie PiS. Oj... Chłopcy tyle lat pracowali a tu zbyt pochopne powstanie PJN z cokolwiek jakoś chyba zbyt mocno zmajoryzowaną i operacyjnie zmurszałą zawartością zmniejszyło im radykalnie bezpośredni wpływ na J. Kaczyńskiego i jego partię! Zapewne jakieś przyczółki pozostawili lub powróciły one szybko (co by całkowicie nie stracić wpływu) do macierzy, ale to już nie ta sama jakość...
Chłopcy... w sumie to się cieszę... Wy też popełniacie błędy i błędem historii jest Wasze funkcjonowanie polityczne...
Pragnę tylko zwrócić uwagę na jedno: historia ma wewnętrzny mechanizm samoregulujący los ludzkości: popełnia błędy, ale relatywnie szybko je naprawia...
Cesarstwo Rzymskie, IV Rzesza, ZSRR, Układ Warszawski... niebawem unia Europejska... faszyzm, komunizm, postkomunizm, globalizm, socjalizm... totalitaryści, szuje, komuniści, faszyści, agenci, mordercy...
... wszystko to prędzej czy później ginie politycznie, upada i staje się fecesami historii...
P.S.
Tak w ogóle to mam nadzieję, że wszystko, co napisałem powyżej jest tylko moim naiwnym przecenianiem możliwości Chłopców i nie mieli oni z powstaniem PJN nic wspólnego... OBY!
Może tak naprawdę tylko im się mitomańsko wydaje, że mają dzisiaj jakiekolwiek decyzyjne znaczenie w Polsce?... OBY!
Może tylko żyją jeszcze mentalnie w czasach PRL? Oby!
... Ale to by znaczyło, że od zaraz potrzebny jest im pierwotny zawodowo Minister Obrony!
ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com
sobota, 19 marca 2011
Zwodniczy kamuflaż Prezydenta i jego Protektorów!
Witam
Przyznaję!
Sam wczorajszym postem dałem się unieść prześmiewczej fali wszechogarniającej kpiny z Prezydenta oraz kontynuacji medialnej narracji kreującej Go na niegroźnego i popełniajacego raz za razem jakieś kompromitujące "gafy" człowieka, którego celem była tylko prezydentura i władza dla samej rozkoszy bycia "Panującym".
Nie dajmy się jednak zwieźć temu kreowanemu obrazowi Bronisława Komorowskiego! Uważam dalej, że pod tą fasadą kryje się jeden z najniebezpieczniejszych ludzi dla Polski, Polaków i ogólnie naszej Ojczyzny! Może należy się zastanowić, czy cała obecna prezydentura B. (k...) nie jest jednak przemyślana a tworzona narracja ma odwrócić od zadawania trudnych pytań i "przykryć" prawdziwe i tragiczne dla Polski oblicze Bronisława Komorowskiego?".
Zaraz po napisaniu wczorajszego tekstu przypomniałem sobie, co jeszcze we wrześniu 2010 roku w notce: "Wolski widział w "śpiochu" Myśliwym cechy jeneralskie... wiedział co mówi!" pisałem na temat ówczesnego kandydata na prezydenta. Bardzo rzadko to czynię, ale pozwolę sobie - z powodu moim zdaniem ważności tekstu - przypomnieć go w całości.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
"Witam
Pamiętacie jak to Wolski chwalił "śpiocha" Myśliwego jaki to z niego byłby świetny jenerał!
A my się śmialiśmy, chociaż ja zawsze powtarzałem i przestrzegałem przez "śpiochem" Myśliwym:
1) Generalissimus? B. Komorowski - nasz (ich) Namiestnik?...,
2) Uwaga na Pełniącego Obowiązki Bronisława Marszałka Komorowskiego! ,
3) Narracja B. Komorowskiego: "Jestem wykształciuchem"! ,
4) Uwaga na animalizację myśliwych - pasjonatów!
5) B. Komorowski - Zrewitalizowany Nowy Produkt na rynku politycznym
(...konieczny epilog notek... Trzej przyjaciele... PROROCY i CZARODZIEJE? )
Przeczytajcie i wyciągnijcie wnioski dlaczego Wolski tak wierzył w "śpiocha" Myśliwego, dlaczego SOWOWY generał M. Dukaczewski otwierał szampana opijając zwycięstwo "śpiocha" Myśliwego jeszcze przed ogłoszeniem wyników wyborów prezydenckich, dlaczego "śpioch" Myśliwy sobie jeździł z J. Palikotem polować na głuszce w Rosji na zaproszenie KGB, dlaczego Palikot teraz tworzy partie prezydencką.
Przeczytajcie teraz pierwszy wyraz tytułu pierwszej ze wskazanych powyżej moich notek. Wystarczy. Wolski uczył się od GRU od lat 40-tych XX wieku. Zajęło mu to kilkadziesiąt lat zanim wprowadził Stan Wojenny. Widocznie "śpioch" Myśliwy okazuje się przerastać "umiejętnościami" Wolskiego, za co go Wolski słusznie pochwalił w telewizorni.
I jeszcze jedno.
Dziś jest 16 września 2010 roku. Usunięto krzyż.
Jutro jest 17 września 2010 roku.
17 września 1939 roku Sowieci najechali bezczelnie i jak horda bezrozumnych hien na Polskę, aresztując 22 tysiące najznamienitszych Polaków II RP by później w bestialski sposób zmordować ich.
Mord nastąpił około 10 kwietnia w Katyniu i innych miejscowościach.
10 kwietnia na ziemi smoleńsko-katyńskiej ginie ponownie trzon patriotyczny Polski z Prezydentem L. Kaczyńskim...
Na co stać więc jeszcze chyba już nawet może Generalissimusa "śpiocha" Myśliwego?...
Czyżby liczył na sprowokowanie zamieszek by 17 września ironicznie znów "przykryć lub ironicznie powielić" rocznicę zbrodniczej agresji Rosji Sowieckiej na Polskę?
(...)
A to lektura obowiązkowa dla wytrwałych i chcących później pogadać co o tym sądzą i czy tak może jest, być, będzie... a może to moje wybujałe dyrdymały po prostu i tyle...
Jeżeli tak... to Kto i dlaczego i co dalej z Polską?
Skąd Oni wiedzieli?
Podróże Adama Michnika...
Polska - ostateczna demokratyczna batalia o niepodległość?!
Zamach Stanu?!
Chłopcy w krótkich spodenkach? Niestety... raczej likwidatorzy!
Niepodległość czy Protektoraty?
Polska - niepodległa Ojczyzna czy Polsza - Priwislanskij Kraj!
Czy Putin zrealizuje w końcu marzenia Lenina i Stalina?
Miałem sen... łupkowowaty! "
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Tak wiem... Może i zbyt tego wszystkiego wskazałem za dużo, ale temat wydaje mi sie na tyle ważny, że starałem się "tak na szybko" zareagować i jednak zmienić nieco spojrzenie na obecnie wykreowany medialnie wizerunek Prezydenta... bo jakoś tak trudno mi w to uwierzyć, że akurat właśnie ten wpis, akurat teraz został sfilmowany (czy pamiętacie kiedykolwiek, aby media pokazywały konkretne wpisy polskich osobistości do jakichkolwiek ksiąg okolicznosciowych?) a błędy wskazane przez np. TVN i onet.pl (sic!)...
... a w tle powstaje zaplecze polityczne Bronisława Komorowskiego tworzone przez jego odwiecznego kompana Janusza Palikota.... (zob: Czyżby kolejne ruchy WSI - GRU na polskiej scenie politycznej? Oby to tylko fantazje...
... a w tle 10 kwietnia... pierwsza rocznica Katastrofy Smoleńskiej... Patrzmy dokładnie, co dzieje się wokół tej rocznicy i w jaki sposób Prezydent będzie próbował i już próbuje ją zawłaszczyć oraz rozbić jej patriotyczny charakter (zakaz wobec obchodów organizowanych przez Gazetę Polską). Dostrzegajmy fakty a nie medialną kreację!
Pozdrawiam
P.S.
Warto jeszcze zajrzeć do: Przyjaciel się pruje: Marszałek ma być czysty jak łza - jakby co (ten przyjaciel to oczywiście nie kto inny jak KotPali) - (za wskazanie tej notki dziękuję Avernonowi)
P.S.2
Wszystko, co powyżej napisałem nie jest oczywiście zaprzeczeniem faktu, iż dziś panuje w Polsce jeno żenująca ogólna DOBROŚĆ, ale jakże łatwo taką WSZECHOGARNIAJĄCĄ NIEWYKSZTAŁCONĄ PUSTKĄ INTELEKTUALNĄ sterować i to musi budzić w nas przerażenie...
ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com
Przyznaję!
Sam wczorajszym postem dałem się unieść prześmiewczej fali wszechogarniającej kpiny z Prezydenta oraz kontynuacji medialnej narracji kreującej Go na niegroźnego i popełniajacego raz za razem jakieś kompromitujące "gafy" człowieka, którego celem była tylko prezydentura i władza dla samej rozkoszy bycia "Panującym".
Nie dajmy się jednak zwieźć temu kreowanemu obrazowi Bronisława Komorowskiego! Uważam dalej, że pod tą fasadą kryje się jeden z najniebezpieczniejszych ludzi dla Polski, Polaków i ogólnie naszej Ojczyzny! Może należy się zastanowić, czy cała obecna prezydentura B. (k...) nie jest jednak przemyślana a tworzona narracja ma odwrócić od zadawania trudnych pytań i "przykryć" prawdziwe i tragiczne dla Polski oblicze Bronisława Komorowskiego?".
Zaraz po napisaniu wczorajszego tekstu przypomniałem sobie, co jeszcze we wrześniu 2010 roku w notce: "Wolski widział w "śpiochu" Myśliwym cechy jeneralskie... wiedział co mówi!" pisałem na temat ówczesnego kandydata na prezydenta. Bardzo rzadko to czynię, ale pozwolę sobie - z powodu moim zdaniem ważności tekstu - przypomnieć go w całości.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------
"Witam
Pamiętacie jak to Wolski chwalił "śpiocha" Myśliwego jaki to z niego byłby świetny jenerał!
A my się śmialiśmy, chociaż ja zawsze powtarzałem i przestrzegałem przez "śpiochem" Myśliwym:
1) Generalissimus? B. Komorowski - nasz (ich) Namiestnik?...,
2) Uwaga na Pełniącego Obowiązki Bronisława Marszałka Komorowskiego! ,
3) Narracja B. Komorowskiego: "Jestem wykształciuchem"! ,
4) Uwaga na animalizację myśliwych - pasjonatów!
5) B. Komorowski - Zrewitalizowany Nowy Produkt na rynku politycznym
(...konieczny epilog notek... Trzej przyjaciele... PROROCY i CZARODZIEJE? )
Przeczytajcie i wyciągnijcie wnioski dlaczego Wolski tak wierzył w "śpiocha" Myśliwego, dlaczego SOWOWY generał M. Dukaczewski otwierał szampana opijając zwycięstwo "śpiocha" Myśliwego jeszcze przed ogłoszeniem wyników wyborów prezydenckich, dlaczego "śpioch" Myśliwy sobie jeździł z J. Palikotem polować na głuszce w Rosji na zaproszenie KGB, dlaczego Palikot teraz tworzy partie prezydencką.
Przeczytajcie teraz pierwszy wyraz tytułu pierwszej ze wskazanych powyżej moich notek. Wystarczy. Wolski uczył się od GRU od lat 40-tych XX wieku. Zajęło mu to kilkadziesiąt lat zanim wprowadził Stan Wojenny. Widocznie "śpioch" Myśliwy okazuje się przerastać "umiejętnościami" Wolskiego, za co go Wolski słusznie pochwalił w telewizorni.
I jeszcze jedno.
Dziś jest 16 września 2010 roku. Usunięto krzyż.
Jutro jest 17 września 2010 roku.
17 września 1939 roku Sowieci najechali bezczelnie i jak horda bezrozumnych hien na Polskę, aresztując 22 tysiące najznamienitszych Polaków II RP by później w bestialski sposób zmordować ich.
Mord nastąpił około 10 kwietnia w Katyniu i innych miejscowościach.
10 kwietnia na ziemi smoleńsko-katyńskiej ginie ponownie trzon patriotyczny Polski z Prezydentem L. Kaczyńskim...
Na co stać więc jeszcze chyba już nawet może Generalissimusa "śpiocha" Myśliwego?...
Czyżby liczył na sprowokowanie zamieszek by 17 września ironicznie znów "przykryć lub ironicznie powielić" rocznicę zbrodniczej agresji Rosji Sowieckiej na Polskę?
(...)
A to lektura obowiązkowa dla wytrwałych i chcących później pogadać co o tym sądzą i czy tak może jest, być, będzie... a może to moje wybujałe dyrdymały po prostu i tyle...
Jeżeli tak... to Kto i dlaczego i co dalej z Polską?
Skąd Oni wiedzieli?
Podróże Adama Michnika...
Polska - ostateczna demokratyczna batalia o niepodległość?!
Zamach Stanu?!
Chłopcy w krótkich spodenkach? Niestety... raczej likwidatorzy!
Niepodległość czy Protektoraty?
Polska - niepodległa Ojczyzna czy Polsza - Priwislanskij Kraj!
Czy Putin zrealizuje w końcu marzenia Lenina i Stalina?
Miałem sen... łupkowowaty! "
--------------------------------------------------------------------------------------------------------
Tak wiem... Może i zbyt tego wszystkiego wskazałem za dużo, ale temat wydaje mi sie na tyle ważny, że starałem się "tak na szybko" zareagować i jednak zmienić nieco spojrzenie na obecnie wykreowany medialnie wizerunek Prezydenta... bo jakoś tak trudno mi w to uwierzyć, że akurat właśnie ten wpis, akurat teraz został sfilmowany (czy pamiętacie kiedykolwiek, aby media pokazywały konkretne wpisy polskich osobistości do jakichkolwiek ksiąg okolicznosciowych?) a błędy wskazane przez np. TVN i onet.pl (sic!)...
... a w tle powstaje zaplecze polityczne Bronisława Komorowskiego tworzone przez jego odwiecznego kompana Janusza Palikota.... (zob: Czyżby kolejne ruchy WSI - GRU na polskiej scenie politycznej? Oby to tylko fantazje...
... a w tle 10 kwietnia... pierwsza rocznica Katastrofy Smoleńskiej... Patrzmy dokładnie, co dzieje się wokół tej rocznicy i w jaki sposób Prezydent będzie próbował i już próbuje ją zawłaszczyć oraz rozbić jej patriotyczny charakter (zakaz wobec obchodów organizowanych przez Gazetę Polską). Dostrzegajmy fakty a nie medialną kreację!
Pozdrawiam
P.S.
Warto jeszcze zajrzeć do: Przyjaciel się pruje: Marszałek ma być czysty jak łza - jakby co (ten przyjaciel to oczywiście nie kto inny jak KotPali) - (za wskazanie tej notki dziękuję Avernonowi)
P.S.2
Wszystko, co powyżej napisałem nie jest oczywiście zaprzeczeniem faktu, iż dziś panuje w Polsce jeno żenująca ogólna DOBROŚĆ, ale jakże łatwo taką WSZECHOGARNIAJĄCĄ NIEWYKSZTAŁCONĄ PUSTKĄ INTELEKTUALNĄ sterować i to musi budzić w nas przerażenie...
ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com
czwartek, 17 marca 2011
Czyżby kolejne ruchy WSI - GRU na polskiej scenie politycznej? Oby to tylko fantazje...
Witam
Nie chcę zanadto się powtarzać, ale wielokrotnie mówiłem, że od 1980 roku (czasów Towarzysza Generała vel. Wolskiego) Polską rządzą cały czas grupy związane ściśle z wywiadem wojskowym naszych wschodnich braci związanych z Moskwą i KGB-GRU-FSB.
Skąd u nich taka dążność do chęci zdominowania Polski i zarządzania naszym krajem? Może upraszczając: kompleks intelektualnej niższości? Niestety, gdy brak umiejętności wynikających z dość dużej ilości synaps i wielości połączeń nerwowych w górnej części naszego ciała, tym bardziej liczy się siła i wykorzystywanie tych nielicznych "sprawnych" do tkania misternej pajęczyny pokonywania i zdobywania chyba wyimaginowanych wrogów.
Polska bowiem z nieznanych dotąd przyczyn jest od zawsze traktowana przez Rosję jako wróg publiczny numer jeden. Nie wiem, ale wydaje mi się, że właśnie wynika to przede wszystkim z jakowegoś dziwnego kompleksu mniejszości wąskiej liczby Rosjan wobec Polaków. Ta wąska grupa zawsze skupiona była wokół elit rządzących Rosją: carów, generalissimusów, I Sekretarzy, Putionowo-Miedwiediewów, itd. Sami zwykli Rosjanie i Polacy to przecież wspaniali ludzie - Słowianie, mający wiele cech wspólnych i dobrze się rozumiejący a nawet żyjący w przyjaźni.
Ta wprost niezwykła na arenie publicznej zawiść wobec Polaków powierzchownie wydawać by się mogła nawet czymś, co można byłoby nazwać jakąś awersją paranoidalno-maniakalną. W tej chwili nie będę wdawał się w szczegóły historyczne takie np. jak te, że Polska jako jedyna zdobyła Moskwę ruszając na nią spod Smoleńska (sic!) czy też sprawy polityczno-gospodarcze dotyczące złóż gazu łupkowego w Polsce zagrażające strategicznym interesom Rosji (a nawet jej egzystencji). To jest w tej chwili temat na oddzielną notkę.
Pokrótce - tylko punktowo, ku refleksji (i też trochę z braku mojego czasu) - chciałbym jedynie zasygnalizować prawdopodobny charakter zachodzących w Polsce zmian na arenie politycznej:
1. Donald Tusk i jego PO zostali skreśleni w momencie, kiedy o tym, że sam Słońce Peru nie będzie kandydował na Prezydenta dowiedział się bodajże on sam ostatni (nawet pisałem kiedyś o tym, że chyba już w 2005 roku po przegranych wyborach - nie stawia sie w polityce na przegranych!). Był to grudzień 2009 roku, kiedy polityk z 2-3% poparciem, niejaki B. (k...) został mianowany przez Towarzyszy Wszelkiej Maści na Następcę i Namiestnika Polski,
2. Dygresyjnie: zawsze mnie zastanawiało, jak polityk z ostatniego szeregu ewentualnych prezydenckich kandydatów, ziewający Marszałek Sejmu, miałby wygrać z Lechem Kaczyńskim? Marka Donald Tusk miał szanse, ale fałszywy hrabia i myśliwy - zaproszony przez KGB do Rosji i tam w latach 90-tych polujący na głuszce wspólnie z Januszem Palikotem? Oczywiście jakimś "cudem" lub też strategicznie marketingowym majstersztykiem B. (k...) wybory prezydenckie wygrał,
3. Każdy polityk na szczytach władzy winien mieć zaplecze polityczne. Takiego zaplecza B. (k...) nie miał. Wygrał tylko dzięki poparciu Donalda Tuska i Platformy Obywatelskiej. Naturalną rzeczą więc było stworzenie takiego ruchu. Oczywiście już powstał w postaci Ruchu Poparcia niejakiego J. Palikota (tego, z którym B. (k...) na zaproszenie KGB polował na głuszce w Rosji),
4. Nowa Partia musi mieć ideowego przeciwnika politycznego. Z oczywistych względów nie mógłby to być PiS, więc z jego struktur Chłopcy być może powołali niejaki PJN (jak ja naprawdę chciałbym się mylić w tej kwestii - może kiedyś będę szczęśliwy, że były to tylko moje niczym nieuzasadnione konstatacje...),
... i tu skończę swoje być może fantazyjne konkluzje z pogranicza tzw. teorii spiskowych. Może faktycznie im ulegam? Jeżeli tak to wszystkich z góry przepraszam i postaram się dokonać myślowej autonaprawy.
Zakończę jednak kilkoma cytatami z wypowiedzi Janusza Palikota podczas jego rozmowy z K. Durczokiem: "Poparcie (Ruchu) jest około 4%. To nie żadna rewelacja, ale jak jeżdżę po Polsce - a jestem co tydzień w innym miejscu (...) to na wszystkich tych spotkaniach - niezależnie czy to miasta pisowskie, platformiane czy lewicowe - wszędzie jest ta sama atmosfera znużenia, zgorzknienia i braku serca do Platformy i do PiS-u" (3: 25-3:58). "Całe paliwo Platforma-PiS się wypala" (8:04-8:05). "Ja wuważam, że Platforma nie wygra tych wyborów" (8:56). "Ja uważam, że to się rozegra między Ruchem (mojego poparcia - dop: kj), PJN i SLD". (10:00-10:08). Jako ostatni cytat z początku rozmowy: "Ja uważam, że Ruch Poparcia wygra te wybory" (2:45-2,47).
Mam niejasne przeczucia... Prawie, że spoza sfery realnej i być może to jakieś moje fantazje - oby takowe tylko były. Spekulować nieraz można a domysły i "political fiction" nie są w żadnym wypadku, ani w żadnej mierze insynuacjami, nieprawdaż? B. (k...) miał też tylko kilka procent poparcia i był prorokiem rozprawiając o tym, że może kiedyś gdzieś prezydent L. Kaczyński poleci i wszystko się zmieni (listopad 2009).
Czyżbyśmy w postaci jego kompana od polowań niejakiego J. Palikota poznali kolejnego proroka, który już dziś wie, że jego Ruch Poparcia wygra wybory a w październiku okaże się, że tak faktycznie sie stało?
Cudów tkanych obcymi nićmi w Polsce ostatnio (i chyba od kilkudziesięciu lat) jest jednak aż nadto, żeby całkowicie przestać w nie wierzyć....
Pozdrawiam
ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com
Nie chcę zanadto się powtarzać, ale wielokrotnie mówiłem, że od 1980 roku (czasów Towarzysza Generała vel. Wolskiego) Polską rządzą cały czas grupy związane ściśle z wywiadem wojskowym naszych wschodnich braci związanych z Moskwą i KGB-GRU-FSB.
Skąd u nich taka dążność do chęci zdominowania Polski i zarządzania naszym krajem? Może upraszczając: kompleks intelektualnej niższości? Niestety, gdy brak umiejętności wynikających z dość dużej ilości synaps i wielości połączeń nerwowych w górnej części naszego ciała, tym bardziej liczy się siła i wykorzystywanie tych nielicznych "sprawnych" do tkania misternej pajęczyny pokonywania i zdobywania chyba wyimaginowanych wrogów.
Polska bowiem z nieznanych dotąd przyczyn jest od zawsze traktowana przez Rosję jako wróg publiczny numer jeden. Nie wiem, ale wydaje mi się, że właśnie wynika to przede wszystkim z jakowegoś dziwnego kompleksu mniejszości wąskiej liczby Rosjan wobec Polaków. Ta wąska grupa zawsze skupiona była wokół elit rządzących Rosją: carów, generalissimusów, I Sekretarzy, Putionowo-Miedwiediewów, itd. Sami zwykli Rosjanie i Polacy to przecież wspaniali ludzie - Słowianie, mający wiele cech wspólnych i dobrze się rozumiejący a nawet żyjący w przyjaźni.
Ta wprost niezwykła na arenie publicznej zawiść wobec Polaków powierzchownie wydawać by się mogła nawet czymś, co można byłoby nazwać jakąś awersją paranoidalno-maniakalną. W tej chwili nie będę wdawał się w szczegóły historyczne takie np. jak te, że Polska jako jedyna zdobyła Moskwę ruszając na nią spod Smoleńska (sic!) czy też sprawy polityczno-gospodarcze dotyczące złóż gazu łupkowego w Polsce zagrażające strategicznym interesom Rosji (a nawet jej egzystencji). To jest w tej chwili temat na oddzielną notkę.
Pokrótce - tylko punktowo, ku refleksji (i też trochę z braku mojego czasu) - chciałbym jedynie zasygnalizować prawdopodobny charakter zachodzących w Polsce zmian na arenie politycznej:
1. Donald Tusk i jego PO zostali skreśleni w momencie, kiedy o tym, że sam Słońce Peru nie będzie kandydował na Prezydenta dowiedział się bodajże on sam ostatni (nawet pisałem kiedyś o tym, że chyba już w 2005 roku po przegranych wyborach - nie stawia sie w polityce na przegranych!). Był to grudzień 2009 roku, kiedy polityk z 2-3% poparciem, niejaki B. (k...) został mianowany przez Towarzyszy Wszelkiej Maści na Następcę i Namiestnika Polski,
2. Dygresyjnie: zawsze mnie zastanawiało, jak polityk z ostatniego szeregu ewentualnych prezydenckich kandydatów, ziewający Marszałek Sejmu, miałby wygrać z Lechem Kaczyńskim? Marka Donald Tusk miał szanse, ale fałszywy hrabia i myśliwy - zaproszony przez KGB do Rosji i tam w latach 90-tych polujący na głuszce wspólnie z Januszem Palikotem? Oczywiście jakimś "cudem" lub też strategicznie marketingowym majstersztykiem B. (k...) wybory prezydenckie wygrał,
3. Każdy polityk na szczytach władzy winien mieć zaplecze polityczne. Takiego zaplecza B. (k...) nie miał. Wygrał tylko dzięki poparciu Donalda Tuska i Platformy Obywatelskiej. Naturalną rzeczą więc było stworzenie takiego ruchu. Oczywiście już powstał w postaci Ruchu Poparcia niejakiego J. Palikota (tego, z którym B. (k...) na zaproszenie KGB polował na głuszce w Rosji),
4. Nowa Partia musi mieć ideowego przeciwnika politycznego. Z oczywistych względów nie mógłby to być PiS, więc z jego struktur Chłopcy być może powołali niejaki PJN (jak ja naprawdę chciałbym się mylić w tej kwestii - może kiedyś będę szczęśliwy, że były to tylko moje niczym nieuzasadnione konstatacje...),
... i tu skończę swoje być może fantazyjne konkluzje z pogranicza tzw. teorii spiskowych. Może faktycznie im ulegam? Jeżeli tak to wszystkich z góry przepraszam i postaram się dokonać myślowej autonaprawy.
Zakończę jednak kilkoma cytatami z wypowiedzi Janusza Palikota podczas jego rozmowy z K. Durczokiem: "Poparcie (Ruchu) jest około 4%. To nie żadna rewelacja, ale jak jeżdżę po Polsce - a jestem co tydzień w innym miejscu (...) to na wszystkich tych spotkaniach - niezależnie czy to miasta pisowskie, platformiane czy lewicowe - wszędzie jest ta sama atmosfera znużenia, zgorzknienia i braku serca do Platformy i do PiS-u" (3: 25-3:58). "Całe paliwo Platforma-PiS się wypala" (8:04-8:05). "Ja wuważam, że Platforma nie wygra tych wyborów" (8:56). "Ja uważam, że to się rozegra między Ruchem (mojego poparcia - dop: kj), PJN i SLD". (10:00-10:08). Jako ostatni cytat z początku rozmowy: "Ja uważam, że Ruch Poparcia wygra te wybory" (2:45-2,47).
Mam niejasne przeczucia... Prawie, że spoza sfery realnej i być może to jakieś moje fantazje - oby takowe tylko były. Spekulować nieraz można a domysły i "political fiction" nie są w żadnym wypadku, ani w żadnej mierze insynuacjami, nieprawdaż? B. (k...) miał też tylko kilka procent poparcia i był prorokiem rozprawiając o tym, że może kiedyś gdzieś prezydent L. Kaczyński poleci i wszystko się zmieni (listopad 2009).
Czyżbyśmy w postaci jego kompana od polowań niejakiego J. Palikota poznali kolejnego proroka, który już dziś wie, że jego Ruch Poparcia wygra wybory a w październiku okaże się, że tak faktycznie sie stało?
Cudów tkanych obcymi nićmi w Polsce ostatnio (i chyba od kilkudziesięciu lat) jest jednak aż nadto, żeby całkowicie przestać w nie wierzyć....
Pozdrawiam
ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com
wtorek, 24 sierpnia 2010
Mam wyjaśniać dalej? A może zajmą się tym "profesjonaliści" medialni?
Witam
Tylko krótka informacja... aby uciąć wszelkie dyskusje na temat Jarosława Kaczyńskiego i A. Macierewicza oraz nakłonić bezwolnych dziennikarzy do ponownego wypełniania istoty ich pracy:
1. Obecnie rządzi w Polsce PO albo bardziej precyzyjnie... od 1980 roku, czyli od przejęcia rządów przez "Wolskiego" Polską władają kręgi związane z zsowietyzowiałymi a'la polskimi spec-służbami (szczeólnie tzw. WSI-owymi). Rolą mediów jest kontrola i "patrzenie na ręce" aktualnie rządzącym, bo to Oni a nie opozycja decydują o naszym losie, gospodarce, ekonomii, stanowionym prawie. Od rządowego PR-u są jego służby marketigowe i rzecznik prasowy. Proponuje więc dla niezależnych dziennikarzy tematy i pytania istotne:
– realizacja przez Tuska obietnic i cudów,
– faktyczny stan finansów publicznych,
– wpływ zadłużenia na przyszłe losy naszego państwa,
– kulisy powstania PO,
– wyjaśnienie tragedii smoleńskiej,
– stan polskiej edukacji,
– sytuacja w polskiej ochronie zdrowia i czy dalej obowiązuje startegia ostatniego dużego "dealu" na polski majatek w postaci szpitali?,
– odkrycie kim z nazwiska był KGB-owiec donoszący wódkę dla polujących w Rosji B. (k...) i J. Palikota,
– dlaczego konkretnie B. (k...) był przeciwny rozwiązaniu WSI i dlaczego od początku lat 90-tych otaczał się jej spec-Chłopcami?,
– co się stało i dlaczego z aferą hazardową?,
– dlaczego Polska uzależnia się od rosyskich dostaw gazu do 2037 roku skoro ma potencjanie ogromne złoża gazu łupkowego?,
– dlaczego D. Tusk nie poniósł żadnych konsekwencji za kłamstwo dotyczące sprzedaży stoczni Katarczykom i dlaczego Kłamca dalej pełni stanowisko Premiera?,
– czy Rostowski dalej jest po "uszy" zadłużony w bankach angielskich i czy spełnia ustawowe wymogi pełnienia funkcji ministerialnych,
– czy prawdą jest, że R. Sikorski (od listopada 2009 roku) starał się przekazać ekspolatację polskich złóż gazu łupkowego USA za 2% wartości wydobycia a nie za 20% jak to się międzynarodowo praktykuje oraz jak to wygląda obecnie?,
– czy na działalność R. Sikorskiego ma wpływ jego żona Anne Applebaum i co ona ma wspólnego (jeżeli w ogóle ma... ale od dementowania lub potwierdzania plotek sa własnie dziennikarze oficjalni) z Naczelnym Rabinem Wall Streat w Nowym Jorku?,
– czy będąc cieciem u Niemca Graś winien pełnić funcje ministerialną?,
– czy rzadzą nami zdrajcy Polski, idioci, nieudacznicy czy Mężowie Stanu? (to pytanie jako asumpt do dyskusji ogólnospołecznej)
2. Jarosław Kaczyński uzyskał ok. 8 mln. głosów w wyborach prezydenckich a wyjaśnienie tragedii smoleńskiej winno być najważniejszą kwestią polskiej racji stanu! Jak ktoś tego ostatniego nie rozumie lub lekceważy a'priori może być uznany za zdrajcę Polski,
3. Antoni Macierewicz jest najodpowiedniejszą osobą do przewodniczenia parlamentarnemu zespołowi d.s. wyjaśnienia tragedii smoleńskiej i tyle. Jeżeli ktoś uważa inczej to proszę o merytoryczne prawno-etyczno-moralne argumenty przeciwko sprawowaniu przez niego owej funkcji,
4. Pomijając kompetencje oraz cechy charakterystyczne J. Kaczyńskiego i A. Macierewicza, dzięki którym możemy o nich mówić jako o prawdziwych "państwowcach" (podobnie jak o M. Kamińskim), chciałbym zwrócić szczególną uwagę na fakt, iż Oni obydwaj mieli lecieć feralnym samolotem do Smoleńska (Katynia). Na dzień dzisiejszy nie można wykluczyć żadnej hipotezy dotyczącej przyczyn katastrofy, w tym także ewentualnego zamachu. Jeżeli tak, to w zmachu tym (zakładając hipotetycznie taką ewentualność) mieli również zginąć zarówno Jarosław Kaczyński jak i Antoni Macierewicz. W tym konteksćie, nawet dla ochrony własnego życia kandydowanie na prezydenta przez J. Kaczyńśkiego i objęcie funkcji przewodniczącego zespołu przez A. Macierewicza nie powinno wzbudzać żadnych dyskusji (nie muszę chyba tłumaczyć dlaczego!). Poza tym A. Macierewicz był autorem Aneksu do Raportu z Likwidacji WSI i jest On jedną z nielicznych osób znających jego treść. Jestem też pewien, że ową treść zna też Jarosław Kaczyński. Przypominam w tym miejscu, że właśnie jego domniemana zawartość była źródłem domniemanych i niesprawdzonych oczywiście emipirycznie wielu prawno-etycznych wątpliwości dotyczących zasadności ubiegania sie o prezydenturę przez B. (k...). Może dziennikarze zaczęliby - dla rozwiania tych wątpliwości - żądać w końcu ujawnienia treści tego Aneksu?
Pozdrawiam
ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com
Tylko krótka informacja... aby uciąć wszelkie dyskusje na temat Jarosława Kaczyńskiego i A. Macierewicza oraz nakłonić bezwolnych dziennikarzy do ponownego wypełniania istoty ich pracy:
1. Obecnie rządzi w Polsce PO albo bardziej precyzyjnie... od 1980 roku, czyli od przejęcia rządów przez "Wolskiego" Polską władają kręgi związane z zsowietyzowiałymi a'la polskimi spec-służbami (szczeólnie tzw. WSI-owymi). Rolą mediów jest kontrola i "patrzenie na ręce" aktualnie rządzącym, bo to Oni a nie opozycja decydują o naszym losie, gospodarce, ekonomii, stanowionym prawie. Od rządowego PR-u są jego służby marketigowe i rzecznik prasowy. Proponuje więc dla niezależnych dziennikarzy tematy i pytania istotne:
– realizacja przez Tuska obietnic i cudów,
– faktyczny stan finansów publicznych,
– wpływ zadłużenia na przyszłe losy naszego państwa,
– kulisy powstania PO,
– wyjaśnienie tragedii smoleńskiej,
– stan polskiej edukacji,
– sytuacja w polskiej ochronie zdrowia i czy dalej obowiązuje startegia ostatniego dużego "dealu" na polski majatek w postaci szpitali?,
– odkrycie kim z nazwiska był KGB-owiec donoszący wódkę dla polujących w Rosji B. (k...) i J. Palikota,
– dlaczego konkretnie B. (k...) był przeciwny rozwiązaniu WSI i dlaczego od początku lat 90-tych otaczał się jej spec-Chłopcami?,
– co się stało i dlaczego z aferą hazardową?,
– dlaczego Polska uzależnia się od rosyskich dostaw gazu do 2037 roku skoro ma potencjanie ogromne złoża gazu łupkowego?,
– dlaczego D. Tusk nie poniósł żadnych konsekwencji za kłamstwo dotyczące sprzedaży stoczni Katarczykom i dlaczego Kłamca dalej pełni stanowisko Premiera?,
– czy Rostowski dalej jest po "uszy" zadłużony w bankach angielskich i czy spełnia ustawowe wymogi pełnienia funkcji ministerialnych,
– czy prawdą jest, że R. Sikorski (od listopada 2009 roku) starał się przekazać ekspolatację polskich złóż gazu łupkowego USA za 2% wartości wydobycia a nie za 20% jak to się międzynarodowo praktykuje oraz jak to wygląda obecnie?,
– czy na działalność R. Sikorskiego ma wpływ jego żona Anne Applebaum i co ona ma wspólnego (jeżeli w ogóle ma... ale od dementowania lub potwierdzania plotek sa własnie dziennikarze oficjalni) z Naczelnym Rabinem Wall Streat w Nowym Jorku?,
– czy będąc cieciem u Niemca Graś winien pełnić funcje ministerialną?,
– czy rzadzą nami zdrajcy Polski, idioci, nieudacznicy czy Mężowie Stanu? (to pytanie jako asumpt do dyskusji ogólnospołecznej)
2. Jarosław Kaczyński uzyskał ok. 8 mln. głosów w wyborach prezydenckich a wyjaśnienie tragedii smoleńskiej winno być najważniejszą kwestią polskiej racji stanu! Jak ktoś tego ostatniego nie rozumie lub lekceważy a'priori może być uznany za zdrajcę Polski,
3. Antoni Macierewicz jest najodpowiedniejszą osobą do przewodniczenia parlamentarnemu zespołowi d.s. wyjaśnienia tragedii smoleńskiej i tyle. Jeżeli ktoś uważa inczej to proszę o merytoryczne prawno-etyczno-moralne argumenty przeciwko sprawowaniu przez niego owej funkcji,
4. Pomijając kompetencje oraz cechy charakterystyczne J. Kaczyńskiego i A. Macierewicza, dzięki którym możemy o nich mówić jako o prawdziwych "państwowcach" (podobnie jak o M. Kamińskim), chciałbym zwrócić szczególną uwagę na fakt, iż Oni obydwaj mieli lecieć feralnym samolotem do Smoleńska (Katynia). Na dzień dzisiejszy nie można wykluczyć żadnej hipotezy dotyczącej przyczyn katastrofy, w tym także ewentualnego zamachu. Jeżeli tak, to w zmachu tym (zakładając hipotetycznie taką ewentualność) mieli również zginąć zarówno Jarosław Kaczyński jak i Antoni Macierewicz. W tym konteksćie, nawet dla ochrony własnego życia kandydowanie na prezydenta przez J. Kaczyńśkiego i objęcie funkcji przewodniczącego zespołu przez A. Macierewicza nie powinno wzbudzać żadnych dyskusji (nie muszę chyba tłumaczyć dlaczego!). Poza tym A. Macierewicz był autorem Aneksu do Raportu z Likwidacji WSI i jest On jedną z nielicznych osób znających jego treść. Jestem też pewien, że ową treść zna też Jarosław Kaczyński. Przypominam w tym miejscu, że właśnie jego domniemana zawartość była źródłem domniemanych i niesprawdzonych oczywiście emipirycznie wielu prawno-etycznych wątpliwości dotyczących zasadności ubiegania sie o prezydenturę przez B. (k...). Może dziennikarze zaczęliby - dla rozwiania tych wątpliwości - żądać w końcu ujawnienia treści tego Aneksu?
Pozdrawiam
ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com
Etykiety:
abw,
FSB,
gaz łupkowy,
kaczyński,
KGB,
komorowski,
macierewicz,
opozycja,
PiS,
PO,
RZĄD,
stan finansów,
tragedia smoleńska,
Tusk,
umowa gazowa,
wsi,
zadłuzenie,
zamach,
zdrada
czwartek, 19 sierpnia 2010
Totalna porażka UB!
Witam
(dziękuję za inspirację do napisania poniższego postu blogerowi Andrzejowi A., autorowi notki pt.: "Kiedy rzucą się sobie do gardeł").
Niech żyje WSI, GRU, TVN i scalająca je SOWA!
Przez 20 lat sterowali sobie polskimi i obcymi Chłopcami spod znaku UB, MSW, KGB dając im ułudę rządzenia w Polsce. Wojskowi specChłopcy i ich otoczenie - bo o nich tu mowa - siedzieli sobie spokojnie i radośnie w swoich fotelikach, popijali whiskey, palili cygara i z pasją podziwiali piękne kobiety (nawet mieli kiedyś takie stowarzyszenie miłośników owych alkoholi, tytoniu i niewiast). Tylko od czasu do czasu podczas męskich rozmów określali, którzy z "cywili" mają dla nich akurat teraz rządzić i ile z tego rządzenia można będzie "wycisnąć" kasy i wpływów! Wewnętrzną bezpiekę (czyli SB wraz z TW i otoczeniem) oraz wywiad i kontrwywiad cywilny (w mniejszym stopniu) traktowali jak "pożytecznych idiotów" lub jak (nomen omen) psa CYWILA z pamiętnego filmu o policjancie z psem.
Biedny Leszek Miller został poniżony przez WSI-owych kolegów z Kwaśniakiem na czele i musiał biedaczysko startować do parlamentu z ramienia Samoobrony... Nie udało mu się. Śmieszne to było bo zieloni chłopcy wykorzystali do degradacji cywilnych specChłopców organ tych ostatnich a więc GW i Agorę by później pogrążyć tych ostatnich filmem "Trzech kumpli" (chociaż tutaj byłbym ostrożny w jednostronnym identyfikowaniu GW - co czynią niektórzy - jako organu SB. Bardziej byłbym skłonny - oczywiście jedynie hipotetycznie do weryfikacji naukowej - przychylić się do wypowiedzi innych, którzy są skłonni podejrzewać /również jedynie historycznie hipotetycznie/, że może w GW więcej jest wpływów FSB (KGB) niż SB)
Zresztą to nie jedyny przypadek "rozgrywania jak infantylnych półgłówków" cywilnych specChłopców przez "wojskówkę". Podobnie było i jest z PO... WSI-oki pozwolili im uwierzyć, że coś znaczą by "kopnąć w zadek" D. Tuska nakazując mu rezygnację z kandydowania na Prezydenta i odsuwając Schetynę z wpływu na ABW (ustawiając go na niemrawym stołeczku Marszałka Sejmu. Pewnie teraz zobaczymy festiwal dyskredytacji poczynań rządu... by na zgliszczach PO wyrosła jakaś jej hybryda pod przewodnictwem pana spełniającego rolę niemal "goebbelsa" dla nowego Namiestnika Pałacu z Żyrandolami. Zresztą - nie wiem czy świadomie czy nie - ale i G. Czempiński został wykorzystany przez SOWOWYCH do odwrócenia od nich uwagi opinii publicznej i do wymierzenia władczego, prewencyjnego kopniaka cywilnym specChłopcom i PO (słynna jego wypowiedź o tym, że niby on (czyli SB) był autorem koncepcji powstania PO).
WSI-oki z GRU mają wszystko w swoich rękach a przede wszystkim możliwość całkowitego "umoczenia" Tuska i całej jego ferajny w związku z tragedią (zamachem?) smoleńską... Wystarczy kilka przecieków i artykułów mówiących w sumie prawdę o karygodnych zaniechaniach rządu, które winny zakończyć się dlań dymisja a może też i Trybunałem Stanu dla Premiera i jego przybocznych. Stąd Tuskuś jest teraz trzęsącą się galaretą, Schetyna schetyniał, Niesiołowski strzela na oślep (a nóż ktoś wyciągnie jego domniemane kapusiostwo?), Gowin zgówniał a reszta siedzi cicho czekając na okruchy z "pańskiego, wsiowego stołu". Chłopcy z cywilki stracili całość wpływów (pewnie czarę goryczy przelało nieumiejętne sprywatyzowanie stoczni przez katarskich doradców Bumaru będącego w strefie wpływów WSI).
B. (k...), wieloletni przyjaciel WSI, pewnie też nie może patrzeć już na swoich kolegów z PO, którzy gremialnie głosowali za rozwiązaniem WSI (lub - co jest tym samym - wstrzymali się od głosu). Stąd pewnie doradców dobiera sobie z "wojskowych" kręgów SLD i wczesnej UD czy UW. KLD zawsze zresztą było tylko 'kwiatkiem do kożuszka" dla wykreowanych przez Jaruzela "opozycjonistów" w stylu Michnika, Kuronia, Mazowieckiego, Geremka. Takiego Tuska czy Schetynę i innych KLD-owców traktowali po prostu jak młokosów, którym wystarczy dostarczyć namiastkę władzy a będą całowali im "dupska"... co zresztą dzisiaj widać, słychać i czuć... szczególnie zaś czuć strach wielki PO przed ujawnieniem prawdy o tragedii smoleńskiej... bo w tej "prawdzie" Tuskuś i PO posłużyliby oczywiście WSI-okom jako "kozły ofiarne".
Tak mi się wydaje, że już całkowicie SOWOWI stłamsili BONDOWYCH i zagarnęli ich do pracy jako własnych najemników. Kojarzony z Bondowymi Olechowski raczej znajduje się o kilka szczebli wyżej niż sami SOWOWI i cywilni spec-Chłopcy nie mają co na niego liczyć...
Oj! żal mi Was Ub-ecjo! Tak daliście się wykorzystać przez GRU-WSI i nawet KGB wam nie pomogła...
Jesteście zerami efektywności własnych działań. Zapewne podczas SOWICH spotkań można usłyszeć na wasz temat tylko śmiech połączony z lekceważeniem i pobłażaniem...
Uczcie się zatem zachowań psa Cywila: siad, aport, daj głos, leżeć! Cieszcie się z wygodnej obroży z dobrej jakości skóry wyprawionej przez Biłgorajczyka, którą w swojej łaskawości założyli i dali wam Wasi Panowi - Chłopcy z GRU-WSI!
Pozdrawiam
P.S.
Aport! "cywilki"!
WSI-oki - uważajcie na Schetynę! ("bond" tez dużo wie...)
ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com
(dziękuję za inspirację do napisania poniższego postu blogerowi Andrzejowi A., autorowi notki pt.: "Kiedy rzucą się sobie do gardeł").
Niech żyje WSI, GRU, TVN i scalająca je SOWA!
Przez 20 lat sterowali sobie polskimi i obcymi Chłopcami spod znaku UB, MSW, KGB dając im ułudę rządzenia w Polsce. Wojskowi specChłopcy i ich otoczenie - bo o nich tu mowa - siedzieli sobie spokojnie i radośnie w swoich fotelikach, popijali whiskey, palili cygara i z pasją podziwiali piękne kobiety (nawet mieli kiedyś takie stowarzyszenie miłośników owych alkoholi, tytoniu i niewiast). Tylko od czasu do czasu podczas męskich rozmów określali, którzy z "cywili" mają dla nich akurat teraz rządzić i ile z tego rządzenia można będzie "wycisnąć" kasy i wpływów! Wewnętrzną bezpiekę (czyli SB wraz z TW i otoczeniem) oraz wywiad i kontrwywiad cywilny (w mniejszym stopniu) traktowali jak "pożytecznych idiotów" lub jak (nomen omen) psa CYWILA z pamiętnego filmu o policjancie z psem.
Biedny Leszek Miller został poniżony przez WSI-owych kolegów z Kwaśniakiem na czele i musiał biedaczysko startować do parlamentu z ramienia Samoobrony... Nie udało mu się. Śmieszne to było bo zieloni chłopcy wykorzystali do degradacji cywilnych specChłopców organ tych ostatnich a więc GW i Agorę by później pogrążyć tych ostatnich filmem "Trzech kumpli" (chociaż tutaj byłbym ostrożny w jednostronnym identyfikowaniu GW - co czynią niektórzy - jako organu SB. Bardziej byłbym skłonny - oczywiście jedynie hipotetycznie do weryfikacji naukowej - przychylić się do wypowiedzi innych, którzy są skłonni podejrzewać /również jedynie historycznie hipotetycznie/, że może w GW więcej jest wpływów FSB (KGB) niż SB)
Zresztą to nie jedyny przypadek "rozgrywania jak infantylnych półgłówków" cywilnych specChłopców przez "wojskówkę". Podobnie było i jest z PO... WSI-oki pozwolili im uwierzyć, że coś znaczą by "kopnąć w zadek" D. Tuska nakazując mu rezygnację z kandydowania na Prezydenta i odsuwając Schetynę z wpływu na ABW (ustawiając go na niemrawym stołeczku Marszałka Sejmu. Pewnie teraz zobaczymy festiwal dyskredytacji poczynań rządu... by na zgliszczach PO wyrosła jakaś jej hybryda pod przewodnictwem pana spełniającego rolę niemal "goebbelsa" dla nowego Namiestnika Pałacu z Żyrandolami. Zresztą - nie wiem czy świadomie czy nie - ale i G. Czempiński został wykorzystany przez SOWOWYCH do odwrócenia od nich uwagi opinii publicznej i do wymierzenia władczego, prewencyjnego kopniaka cywilnym specChłopcom i PO (słynna jego wypowiedź o tym, że niby on (czyli SB) był autorem koncepcji powstania PO).
WSI-oki z GRU mają wszystko w swoich rękach a przede wszystkim możliwość całkowitego "umoczenia" Tuska i całej jego ferajny w związku z tragedią (zamachem?) smoleńską... Wystarczy kilka przecieków i artykułów mówiących w sumie prawdę o karygodnych zaniechaniach rządu, które winny zakończyć się dlań dymisja a może też i Trybunałem Stanu dla Premiera i jego przybocznych. Stąd Tuskuś jest teraz trzęsącą się galaretą, Schetyna schetyniał, Niesiołowski strzela na oślep (a nóż ktoś wyciągnie jego domniemane kapusiostwo?), Gowin zgówniał a reszta siedzi cicho czekając na okruchy z "pańskiego, wsiowego stołu". Chłopcy z cywilki stracili całość wpływów (pewnie czarę goryczy przelało nieumiejętne sprywatyzowanie stoczni przez katarskich doradców Bumaru będącego w strefie wpływów WSI).
B. (k...), wieloletni przyjaciel WSI, pewnie też nie może patrzeć już na swoich kolegów z PO, którzy gremialnie głosowali za rozwiązaniem WSI (lub - co jest tym samym - wstrzymali się od głosu). Stąd pewnie doradców dobiera sobie z "wojskowych" kręgów SLD i wczesnej UD czy UW. KLD zawsze zresztą było tylko 'kwiatkiem do kożuszka" dla wykreowanych przez Jaruzela "opozycjonistów" w stylu Michnika, Kuronia, Mazowieckiego, Geremka. Takiego Tuska czy Schetynę i innych KLD-owców traktowali po prostu jak młokosów, którym wystarczy dostarczyć namiastkę władzy a będą całowali im "dupska"... co zresztą dzisiaj widać, słychać i czuć... szczególnie zaś czuć strach wielki PO przed ujawnieniem prawdy o tragedii smoleńskiej... bo w tej "prawdzie" Tuskuś i PO posłużyliby oczywiście WSI-okom jako "kozły ofiarne".
Tak mi się wydaje, że już całkowicie SOWOWI stłamsili BONDOWYCH i zagarnęli ich do pracy jako własnych najemników. Kojarzony z Bondowymi Olechowski raczej znajduje się o kilka szczebli wyżej niż sami SOWOWI i cywilni spec-Chłopcy nie mają co na niego liczyć...
Oj! żal mi Was Ub-ecjo! Tak daliście się wykorzystać przez GRU-WSI i nawet KGB wam nie pomogła...
Jesteście zerami efektywności własnych działań. Zapewne podczas SOWICH spotkań można usłyszeć na wasz temat tylko śmiech połączony z lekceważeniem i pobłażaniem...
Uczcie się zatem zachowań psa Cywila: siad, aport, daj głos, leżeć! Cieszcie się z wygodnej obroży z dobrej jakości skóry wyprawionej przez Biłgorajczyka, którą w swojej łaskawości założyli i dali wam Wasi Panowi - Chłopcy z GRU-WSI!
Pozdrawiam
P.S.
Aport! "cywilki"!
WSI-oki - uważajcie na Schetynę! ("bond" tez dużo wie...)
ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com
poniedziałek, 9 sierpnia 2010
Kim jesteś JKM?... i Kto sonduje "kozła ofiarnego" tragedii smoleńskiej?
Witam
Dzisiaj na stronach wp.pl przeczytałem taką oto informację:
"- Jeśli kogoś już podejrzewać o zamach, to ewentualnie ludzi związanych z Wojskowymi Służbami Informacyjnymi - powiedział Janusz Korwin-Mikke w wywiadzie dla dziennika "Rzeczpospolita".
Korwin-Mike przyznaje, że nie wątpi w teorie spiskowe, bo spiski istnieją, ale tezę o rosyjskim zamachu na prezydencki samolot nazywa "kompletnym absurdem". Nie jest jednak konsekwentny - uważa, że za zamachem mogą stać ludzie związani z nieistniejącymi już WSI. Mikke spekuluje, że prezydent Lech Kaczyński mógł ich szantażował wiadomościami z nieujawnionego aneksu do WSI - Jeżeli ktoś, to ewentualnie tylko oni - stwierdza i dodaje, że Rosjanie nie mieliby w zabójstwie Kaczyńskiego żadnego interesu. Prezes partii Wolność i Niepodległość definiuje też nową jednostkę chorobową - zakażenie wirusem "Smoleńsk" (względnie grypą "smolenką") to choroba, która objawia się poważną gorączką umysłową. - To bardzo groźne zjawisko, bo ulegają mu naprawdę potężne umysły - przestrzega były poseł. Mikke tłumaczy, że wirus jest oczywiście "wirtualny", ale jego objawy są rzeczywiste. Podstawowym symptomem ma być to, że "chory" zaczyna bredzić na temat katastrofy smoleńskiej. - Ludzie szukają w tym wszystkim kwadratowych jaj - konkluduje Korwin-Mikke".
JKM ostatnio zadziwia posiadanymi informacjami. Niedawno w założonym przez niego (ale już przez niego nie firmowanym czasopiśmie "Najwyższy Czas" ustami Leszka Szymowskiego wskazuje na matactwa ze strony rosyjskiego FSB i pośrednio polskiej ABW (nieopublikowane i ukrywane przez FSB zdjęcia mające świadczyć, że zwłoki prezydenta L. Kaczyńskiego zmasakrowano dopiero po katastrofie, żeby coś ukryć, tylko co? i że... zdjęcia te posiada również ABW, bo od jednego z jej funkcjonariuszy redakcja je otrzymała); w czasie kampanii wyborczej mówi, że zagłosuje na J. Kaczyńskiego, bo skoro M. Dukaczewski chce pić szmpana za zwycięstwo B. (k...)... to jemu to wystarczy, żeby na B. (k...) nie głosować; gaworzy coś jednak o winie pilotów i uważa za chorych ludzi mówiących o tragedii smoleńskiej; teraz zaś uderza posrednio w WSI....
No, no, no.... Kim jesteś Panie JKM? Kogo reprezentujesz w Polsce?
Atakujesz pośrednio polskie i rosyjskie służby specjalne zarówno wojskowe, jak i cywilne? Co chcesz przez to osiągnąć? Jednocześnie kierujesz winę na polskich pilotów, ale istnienia teorii spiskowych nie negujesz? O co Ci (albo Temu, Kto Ci daje te newsy) chodzi? O szum informacyjny? O ośmieszenie całego śledztwa smoleńskiego i tym samym - poprzez powszechny image swojej osoby jako "niegroźnego ekscentryka wygadującego inteligentne głupoty" - również ośmieszenie związków WSI z tragedią smoleńską? A może o odsunięcie winy od Rosji (a może nie tylko od Rosji, ale też i zachodnich sąsiadów)? Czy też np. o skłócenie pomiędzy poslkimi służbami specjalnymi (Co... towarzysze już przestali ufać polskim służbom /nawet tym wojskowym/ i nie potrzebują już pośredników do rządzenia Polską?... /coś w tym jest skoro polski minister spraw wewnętrznych na sms-owe wezwanie Rosjan leci do nich "na łeb na szyję" z pominięciem własnego premiera i stawia się na dywaniku "bezpośrednich", rosyjskich przełożonych)... Czyżby Towarzysze uznali, że jednak nawet w WSI zbyt dużo wiedzą i sondują teraz w ich postaci tzw.: "kozła ofiarnego" tragedii smoleńskiej? A może też chodzi o jakowyś "ludków" z NATO czy Izraela?
No... Panie przenikliwy i błyskotliwy.... Kim jesteś?
Pozdrawiam
ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com
Dzisiaj na stronach wp.pl przeczytałem taką oto informację:
"- Jeśli kogoś już podejrzewać o zamach, to ewentualnie ludzi związanych z Wojskowymi Służbami Informacyjnymi - powiedział Janusz Korwin-Mikke w wywiadzie dla dziennika "Rzeczpospolita".
Korwin-Mike przyznaje, że nie wątpi w teorie spiskowe, bo spiski istnieją, ale tezę o rosyjskim zamachu na prezydencki samolot nazywa "kompletnym absurdem". Nie jest jednak konsekwentny - uważa, że za zamachem mogą stać ludzie związani z nieistniejącymi już WSI. Mikke spekuluje, że prezydent Lech Kaczyński mógł ich szantażował wiadomościami z nieujawnionego aneksu do WSI - Jeżeli ktoś, to ewentualnie tylko oni - stwierdza i dodaje, że Rosjanie nie mieliby w zabójstwie Kaczyńskiego żadnego interesu. Prezes partii Wolność i Niepodległość definiuje też nową jednostkę chorobową - zakażenie wirusem "Smoleńsk" (względnie grypą "smolenką") to choroba, która objawia się poważną gorączką umysłową. - To bardzo groźne zjawisko, bo ulegają mu naprawdę potężne umysły - przestrzega były poseł. Mikke tłumaczy, że wirus jest oczywiście "wirtualny", ale jego objawy są rzeczywiste. Podstawowym symptomem ma być to, że "chory" zaczyna bredzić na temat katastrofy smoleńskiej. - Ludzie szukają w tym wszystkim kwadratowych jaj - konkluduje Korwin-Mikke".
JKM ostatnio zadziwia posiadanymi informacjami. Niedawno w założonym przez niego (ale już przez niego nie firmowanym czasopiśmie "Najwyższy Czas" ustami Leszka Szymowskiego wskazuje na matactwa ze strony rosyjskiego FSB i pośrednio polskiej ABW (nieopublikowane i ukrywane przez FSB zdjęcia mające świadczyć, że zwłoki prezydenta L. Kaczyńskiego zmasakrowano dopiero po katastrofie, żeby coś ukryć, tylko co? i że... zdjęcia te posiada również ABW, bo od jednego z jej funkcjonariuszy redakcja je otrzymała); w czasie kampanii wyborczej mówi, że zagłosuje na J. Kaczyńskiego, bo skoro M. Dukaczewski chce pić szmpana za zwycięstwo B. (k...)... to jemu to wystarczy, żeby na B. (k...) nie głosować; gaworzy coś jednak o winie pilotów i uważa za chorych ludzi mówiących o tragedii smoleńskiej; teraz zaś uderza posrednio w WSI....
No, no, no.... Kim jesteś Panie JKM? Kogo reprezentujesz w Polsce?
Atakujesz pośrednio polskie i rosyjskie służby specjalne zarówno wojskowe, jak i cywilne? Co chcesz przez to osiągnąć? Jednocześnie kierujesz winę na polskich pilotów, ale istnienia teorii spiskowych nie negujesz? O co Ci (albo Temu, Kto Ci daje te newsy) chodzi? O szum informacyjny? O ośmieszenie całego śledztwa smoleńskiego i tym samym - poprzez powszechny image swojej osoby jako "niegroźnego ekscentryka wygadującego inteligentne głupoty" - również ośmieszenie związków WSI z tragedią smoleńską? A może o odsunięcie winy od Rosji (a może nie tylko od Rosji, ale też i zachodnich sąsiadów)? Czy też np. o skłócenie pomiędzy poslkimi służbami specjalnymi (Co... towarzysze już przestali ufać polskim służbom /nawet tym wojskowym/ i nie potrzebują już pośredników do rządzenia Polską?... /coś w tym jest skoro polski minister spraw wewnętrznych na sms-owe wezwanie Rosjan leci do nich "na łeb na szyję" z pominięciem własnego premiera i stawia się na dywaniku "bezpośrednich", rosyjskich przełożonych)... Czyżby Towarzysze uznali, że jednak nawet w WSI zbyt dużo wiedzą i sondują teraz w ich postaci tzw.: "kozła ofiarnego" tragedii smoleńskiej? A może też chodzi o jakowyś "ludków" z NATO czy Izraela?
No... Panie przenikliwy i błyskotliwy.... Kim jesteś?
Pozdrawiam
ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com
wtorek, 6 lipca 2010
Czas na prawdę... o wszystkim!
Witam
Trochę ochłonąłem po - dla mnie jednak w sumie osobistej - porażce Jarosława Kaczyńskiego. Nie wiem czy teraz jest sens bawienia się w wielkie analizy socjologiczne przyczyn porażki, czy też wgłębianie się w uczciwość przeprowadzonych wyborów. Z pewnością ani jedno ani drugie nie zmieni ich wyniku ani nie doprowadzi do ewentualnego ich powtórzenia. Wybraliśmy i stało się! Mamy Prezydenta na miarę połowy Polaków: fałszywego Hrabiego, miłośnika długich kiełbas i mów krótkich składających się ze zdań prostych i jednokrotnie złożonych (inne raczej są dla niego jak i jego wyborców niezrozumiałe); wystawionego do wyborów przez Wojskowe Służby Informacyjne, poddańczo i wasalnie chcącego układać stosunki z Rosją. Padło wiele obietnic... Teraz przyszedł czas na działanie i czas oczekiwania na spełnienie owych, kolejnych już cudów.
Paradoksalnie: przegrana J. Kaczyńskiego, który zjednał prawie połowę głosujących Polaków jest mimo wszystko naszym zwycięstwem. Zwycięstwem tej naszej, normalnej Polski. Ponadto jest jasnym sygnałem/przekazem: Nie możemy przestać dalej walczyć o Naszą Ojczyznę a wprost przeciwnie - musimy zintensyfikować nasze działania i zaangażować się w budowę sił, które w niedalekiej przyszłości zaczną normalnie rządzić Polską!
Też byłem przygnębiony wieczorem 4 lipca a 5 lipca targała mną wprost złość i rozżalenie. Dziś rano, obudziłem się i po porannej kawusi oraz papierosku (muszę ponownie rzucić!) spojrzałem przez okno na świat, piękny świat: słońce, polskie lato, wakacje i... poczułem w sobie dodatkową motywację i siłę do walki o ten nasz piękny kraj: o te Mazury, o ten Bałtyk, Bieszczady, Tatry, puszcze i lasy pełne jeszcze naturalnie rosnących grzybów i jagód. Pytanie: Czy warto? odpłynęło w niebyt! Warto! Tak jak zawsze przez naszych Ojców i Dziadków było warto walczyć o Ojczyznę, o ich Polskę, dla przyszłości, dla Nas. Oni potrafili nawet za nią oddawać życie... Czy My teraz mamy po prostu zrezygnowani zająć się tylko grillowaniem? NIE!
Jako "czysta opozycja" PiS, ale także MY możemy (nie uwikłani w żadne zależności związane z rządzeniem) teraz walczyć o prawdę we wszystkich obszarach funkcjonowania Naszej Ojczyzny. Mamy prawo zadawać pytania i żądać na nie odpowiedzi. Wyjaśnienia wymaga wiele rzeczy i faktów np.: Jaki jest rzeczywisty stan naszych finansów?, Czy wyciągnięto jakieś wnioski lub przeprowadzono śledztwo dotyczące roli międzynarodowych instytucji finansowych w grze na złotym i oferowania Polakom oszukańczych "opcji walutowych"?, Co faktycznie stało się z polskim stoczniami i gdzie jest inwestor z Kataru (i kto nim był)?, Czy polscy quasi mafiozi dalej ubezwłasnowalniają członków PO i rządu oraz jak daleko posunęło się śledztwo w "aferze hazardowej"? Czy senator Misiak poniósł konsekwencje za swoje działania? W jakich okolicznościach i dlaczego zginął faktycznie Grzegorz Michniewicz oraz szyfrant Zielonka? Jakie były kulisy prywatyzacji PZU i dlaczego tak późno opublikowano prospekt emisyjny oraz ile zapłaciła Polska firmie EURECO? Co robił Adam Michnik w Moskwie po tragedii smoleńskiej i o czym na długim spacerze w Rosji rozmawiali Premier Tusk oraz KGB-ista Putin? Na czyje zaproszenie polował w Rosji na głuszce nasz obecny Prezydent B. (k...) i czy prawdą jest (o czym pisał J. Palikot), że chlał tam wódę dostarczaną przez funkcjonariuszy rosyjskich służb specjalnych? Dlaczego Marek Dukaczewski postanowił otworzyć szampana, gdy wygra wybory B. (k...) i dlaczego Donald Tusk musiał (i czy musiał?) zrezygnować z kandydowania na prezydenta? No i oczywiście.... Co sie faktycznie wydarzyło i dlaczego... pod Smoleńskiem...?
W tej ostatniej sprawie dotyczącej jednej z największych polskich, narodowych tragedii prawda MUSI ujrzeć światło dzienne... nawet, gdyby była najokropniejsza i najstraszniejsza!
W tym miejscu wyrażam mój szacunek dla rodzin męczeńskich ofiar tragedii smoleńskiej: już wyznaczyli Nam wszystkim kierunek dalszego postępowania w wyjaśnianiu okoliczności tej tajemniczej katastrofy! Dziękuję!
Za Rzeczpospolitą:
"Gotowy wniosek o ekshumację ofiar. Rodziny zmarłych czekają na odpowiedź prokuratury. Wówczas zdecydują, czy zażądają badania zwłok.
– Mijają trzy miesiące od tragedii pod Smoleńskiem, a my dalej nie wiemy nic. Nie mamy dostępu do miejsca katastrofy, do materiałów źródłowych ani czarnych skrzynek – skarży się mecenas Małgorzata Wassermann, córka posła Zbigniewa Wassermanna (PiS), który zginął w katastrofie prezydenckiego samolotu 10 kwietnia pod Smoleńskiem. – Słowa o współpracy ze stroną rosyjską odbieramy jako farsę.
Jak ustaliła „Rz”, rodziny ofiar mają już gotowy wniosek o ekshumację ciał ich bliskich. – Będziemy się domagali jej przeprowadzenia, jeśli się okaże, że na miejscu nie były wykonane sekcje zwłok, albo w razie wątpliwości co do ich rzetelności – mówi Wassermann.
Na te pytania rodziny wciąż nie doczekały się odpowiedzi od polskiej prokuratury. Nam wczoraj także nie udało się dowiedzieć od śledczych, czy sekcje w ogóle przeprowadzono.
Nie tylko rodziny ofiar narzekają na brak informacji. Choć okoliczności tragedii badają i prokuratura rosyjska, i polska Wojskowa Prokuratura Okręgowa, nasi śledczy o „rosyjskie” materiały z postępowania muszą występować w ramach pomocy prawnej i dotąd otrzymali niewiele: 1300 stron akt, kopię nagrań rozmów z czarnych skrzynek i stenogramy rozmów z kokpitu. W dodatku stenogramy wzbudziły wątpliwości, bo brak w nich kilkunastu minut nagrań.
Wśród 1300 stron akt są m.in. protokoły z oględzin ciał, z miejsca katastrofy i znalezionych tam rzeczy oraz protokoły przesłuchania części świadków.
Polscy śledczy otrzymali do tej pory 1300 stron akt i kopię zapisu z kokpitu Tu-154
Bliscy ofiar katastrofy uważają, że to strzępy informacji. – W mojej ocenie są to materiały niewnoszące nic konstruktywnego do wyjaśnienia przyczyn katastrofy – uważa mec. Rafał Rogalski, pełnomocnik rodzin ofiar, w tym Jarosława Kaczyńskiego. Wylicza, co jest istotne, a czego wciąż brakuje: – Nie mamy protokołów oględzin wraku ani dokumentacji lotniska Siewiernyj, gdzie są dane o jego wyposażeniu. Nie ma kopii nagrania rozmów wieży lotniska z iłem, który chciał lądować przed tupolewem i zrezygnował.
O te m.in. materiały wystąpili do Rosjan nasi śledczy. – Realizacja wniosków o pomoc prawną zawsze trwa długo, od sześciu miesięcy do roku – mówi Mateusz Martyniuk, rzecznik prokuratora generalnego. Zbigniew Rzepa, rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej, informuje w komunikacie, że dotąd przesłuchanych zostało 176 świadków, skierowanych pięć wniosków o pomoc prawną do Rosji i jeden do Białorusi (o przesłuchanie autora amatorskiego filmu z miejsca katastrofy). Kilka dni temu biegli w opinii stwierdzili, że na ubraniach ofiar nie ma śladów materiałów wybuchowych. Nagrania rozmów z czarnych skrzynek wciąż badają.
TVN24.pl opublikował wczoraj relację technika pokładowego z jaka-40 Remigiusza Musia (wylądował godzinę przed tupolewem). Twierdzi, że siedząc w kabinie jaka, słyszał rozmowę wieży z załogą Tu-154. Kontroler miał pozwolić pilotowi tupolewa zejść na wysokość 50 m. Minimalna wysokość do podjęcia decyzji o lądowaniu wynosiła w Smoleńsku 100 m.
W sobotę „Rz” pisała, że o takim zezwoleniu od wieży dla Tu-154 powiedział w zeznaniu dowódca jaka-40 Artur Wosztyl, który też słyszał rozmowę.
Dlaczego wieża pozwoliła zejść do 50 m? Nie wiadomo. Śladu tego nie ma w stenogramach z rozmów w kokpicie Tu-154.
Tymczasem republikański kongresmen Pete T. King w sobotę złożył w komisji ds. zagranicznych Izby Reprezentantów w Kongresie USA rezolucję wzywającą do przeprowadzenia międzynarodowego śledztwa w sprawie katastrofy. Zaznaczył, że polskie władze zignorowały petycję w tej sprawie podpisaną przez 50 tys. obywateli".
Pozdrawiam
P.S.
Można składać podziękowania dla kongresmena Pete'a T. Kinga wchodząc na stronę: http://peteking.house.gov/email.shtml
ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/; kjahog@gmail.com
Trochę ochłonąłem po - dla mnie jednak w sumie osobistej - porażce Jarosława Kaczyńskiego. Nie wiem czy teraz jest sens bawienia się w wielkie analizy socjologiczne przyczyn porażki, czy też wgłębianie się w uczciwość przeprowadzonych wyborów. Z pewnością ani jedno ani drugie nie zmieni ich wyniku ani nie doprowadzi do ewentualnego ich powtórzenia. Wybraliśmy i stało się! Mamy Prezydenta na miarę połowy Polaków: fałszywego Hrabiego, miłośnika długich kiełbas i mów krótkich składających się ze zdań prostych i jednokrotnie złożonych (inne raczej są dla niego jak i jego wyborców niezrozumiałe); wystawionego do wyborów przez Wojskowe Służby Informacyjne, poddańczo i wasalnie chcącego układać stosunki z Rosją. Padło wiele obietnic... Teraz przyszedł czas na działanie i czas oczekiwania na spełnienie owych, kolejnych już cudów.
Paradoksalnie: przegrana J. Kaczyńskiego, który zjednał prawie połowę głosujących Polaków jest mimo wszystko naszym zwycięstwem. Zwycięstwem tej naszej, normalnej Polski. Ponadto jest jasnym sygnałem/przekazem: Nie możemy przestać dalej walczyć o Naszą Ojczyznę a wprost przeciwnie - musimy zintensyfikować nasze działania i zaangażować się w budowę sił, które w niedalekiej przyszłości zaczną normalnie rządzić Polską!
Też byłem przygnębiony wieczorem 4 lipca a 5 lipca targała mną wprost złość i rozżalenie. Dziś rano, obudziłem się i po porannej kawusi oraz papierosku (muszę ponownie rzucić!) spojrzałem przez okno na świat, piękny świat: słońce, polskie lato, wakacje i... poczułem w sobie dodatkową motywację i siłę do walki o ten nasz piękny kraj: o te Mazury, o ten Bałtyk, Bieszczady, Tatry, puszcze i lasy pełne jeszcze naturalnie rosnących grzybów i jagód. Pytanie: Czy warto? odpłynęło w niebyt! Warto! Tak jak zawsze przez naszych Ojców i Dziadków było warto walczyć o Ojczyznę, o ich Polskę, dla przyszłości, dla Nas. Oni potrafili nawet za nią oddawać życie... Czy My teraz mamy po prostu zrezygnowani zająć się tylko grillowaniem? NIE!
Jako "czysta opozycja" PiS, ale także MY możemy (nie uwikłani w żadne zależności związane z rządzeniem) teraz walczyć o prawdę we wszystkich obszarach funkcjonowania Naszej Ojczyzny. Mamy prawo zadawać pytania i żądać na nie odpowiedzi. Wyjaśnienia wymaga wiele rzeczy i faktów np.: Jaki jest rzeczywisty stan naszych finansów?, Czy wyciągnięto jakieś wnioski lub przeprowadzono śledztwo dotyczące roli międzynarodowych instytucji finansowych w grze na złotym i oferowania Polakom oszukańczych "opcji walutowych"?, Co faktycznie stało się z polskim stoczniami i gdzie jest inwestor z Kataru (i kto nim był)?, Czy polscy quasi mafiozi dalej ubezwłasnowalniają członków PO i rządu oraz jak daleko posunęło się śledztwo w "aferze hazardowej"? Czy senator Misiak poniósł konsekwencje za swoje działania? W jakich okolicznościach i dlaczego zginął faktycznie Grzegorz Michniewicz oraz szyfrant Zielonka? Jakie były kulisy prywatyzacji PZU i dlaczego tak późno opublikowano prospekt emisyjny oraz ile zapłaciła Polska firmie EURECO? Co robił Adam Michnik w Moskwie po tragedii smoleńskiej i o czym na długim spacerze w Rosji rozmawiali Premier Tusk oraz KGB-ista Putin? Na czyje zaproszenie polował w Rosji na głuszce nasz obecny Prezydent B. (k...) i czy prawdą jest (o czym pisał J. Palikot), że chlał tam wódę dostarczaną przez funkcjonariuszy rosyjskich służb specjalnych? Dlaczego Marek Dukaczewski postanowił otworzyć szampana, gdy wygra wybory B. (k...) i dlaczego Donald Tusk musiał (i czy musiał?) zrezygnować z kandydowania na prezydenta? No i oczywiście.... Co sie faktycznie wydarzyło i dlaczego... pod Smoleńskiem...?
W tej ostatniej sprawie dotyczącej jednej z największych polskich, narodowych tragedii prawda MUSI ujrzeć światło dzienne... nawet, gdyby była najokropniejsza i najstraszniejsza!
W tym miejscu wyrażam mój szacunek dla rodzin męczeńskich ofiar tragedii smoleńskiej: już wyznaczyli Nam wszystkim kierunek dalszego postępowania w wyjaśnianiu okoliczności tej tajemniczej katastrofy! Dziękuję!
Za Rzeczpospolitą:
"Gotowy wniosek o ekshumację ofiar. Rodziny zmarłych czekają na odpowiedź prokuratury. Wówczas zdecydują, czy zażądają badania zwłok.
– Mijają trzy miesiące od tragedii pod Smoleńskiem, a my dalej nie wiemy nic. Nie mamy dostępu do miejsca katastrofy, do materiałów źródłowych ani czarnych skrzynek – skarży się mecenas Małgorzata Wassermann, córka posła Zbigniewa Wassermanna (PiS), który zginął w katastrofie prezydenckiego samolotu 10 kwietnia pod Smoleńskiem. – Słowa o współpracy ze stroną rosyjską odbieramy jako farsę.
Jak ustaliła „Rz”, rodziny ofiar mają już gotowy wniosek o ekshumację ciał ich bliskich. – Będziemy się domagali jej przeprowadzenia, jeśli się okaże, że na miejscu nie były wykonane sekcje zwłok, albo w razie wątpliwości co do ich rzetelności – mówi Wassermann.
Na te pytania rodziny wciąż nie doczekały się odpowiedzi od polskiej prokuratury. Nam wczoraj także nie udało się dowiedzieć od śledczych, czy sekcje w ogóle przeprowadzono.
Nie tylko rodziny ofiar narzekają na brak informacji. Choć okoliczności tragedii badają i prokuratura rosyjska, i polska Wojskowa Prokuratura Okręgowa, nasi śledczy o „rosyjskie” materiały z postępowania muszą występować w ramach pomocy prawnej i dotąd otrzymali niewiele: 1300 stron akt, kopię nagrań rozmów z czarnych skrzynek i stenogramy rozmów z kokpitu. W dodatku stenogramy wzbudziły wątpliwości, bo brak w nich kilkunastu minut nagrań.
Wśród 1300 stron akt są m.in. protokoły z oględzin ciał, z miejsca katastrofy i znalezionych tam rzeczy oraz protokoły przesłuchania części świadków.
Polscy śledczy otrzymali do tej pory 1300 stron akt i kopię zapisu z kokpitu Tu-154
Bliscy ofiar katastrofy uważają, że to strzępy informacji. – W mojej ocenie są to materiały niewnoszące nic konstruktywnego do wyjaśnienia przyczyn katastrofy – uważa mec. Rafał Rogalski, pełnomocnik rodzin ofiar, w tym Jarosława Kaczyńskiego. Wylicza, co jest istotne, a czego wciąż brakuje: – Nie mamy protokołów oględzin wraku ani dokumentacji lotniska Siewiernyj, gdzie są dane o jego wyposażeniu. Nie ma kopii nagrania rozmów wieży lotniska z iłem, który chciał lądować przed tupolewem i zrezygnował.
O te m.in. materiały wystąpili do Rosjan nasi śledczy. – Realizacja wniosków o pomoc prawną zawsze trwa długo, od sześciu miesięcy do roku – mówi Mateusz Martyniuk, rzecznik prokuratora generalnego. Zbigniew Rzepa, rzecznik Naczelnej Prokuratury Wojskowej, informuje w komunikacie, że dotąd przesłuchanych zostało 176 świadków, skierowanych pięć wniosków o pomoc prawną do Rosji i jeden do Białorusi (o przesłuchanie autora amatorskiego filmu z miejsca katastrofy). Kilka dni temu biegli w opinii stwierdzili, że na ubraniach ofiar nie ma śladów materiałów wybuchowych. Nagrania rozmów z czarnych skrzynek wciąż badają.
TVN24.pl opublikował wczoraj relację technika pokładowego z jaka-40 Remigiusza Musia (wylądował godzinę przed tupolewem). Twierdzi, że siedząc w kabinie jaka, słyszał rozmowę wieży z załogą Tu-154. Kontroler miał pozwolić pilotowi tupolewa zejść na wysokość 50 m. Minimalna wysokość do podjęcia decyzji o lądowaniu wynosiła w Smoleńsku 100 m.
W sobotę „Rz” pisała, że o takim zezwoleniu od wieży dla Tu-154 powiedział w zeznaniu dowódca jaka-40 Artur Wosztyl, który też słyszał rozmowę.
Dlaczego wieża pozwoliła zejść do 50 m? Nie wiadomo. Śladu tego nie ma w stenogramach z rozmów w kokpicie Tu-154.
Tymczasem republikański kongresmen Pete T. King w sobotę złożył w komisji ds. zagranicznych Izby Reprezentantów w Kongresie USA rezolucję wzywającą do przeprowadzenia międzynarodowego śledztwa w sprawie katastrofy. Zaznaczył, że polskie władze zignorowały petycję w tej sprawie podpisaną przez 50 tys. obywateli".
Pozdrawiam
P.S.
Można składać podziękowania dla kongresmena Pete'a T. Kinga wchodząc na stronę: http://peteking.house.gov/email.shtml
ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/; kjahog@gmail.com
Subskrybuj:
Posty (Atom)