Pokazywanie postów oznaczonych etykietą homo sovieticus. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą homo sovieticus. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 14 kwietnia 2019

Dlaczego rodzice uczniów masowo nie protestują? I kilka refleksji

Pamiętam – jako 12 latek – okres pierwszej Solidarności, później czas Stanu Wojennego i lata osiemdziesiąte XX wieku. Pamiętam te strajki, okres powstawaniu ruchu, który w dużej mierze przyczynił się do obalenia komunizmu na świecie.

Przynajmniej tak się wydawało, bo nie znaliśmy jego innej formy – komunizmu kulturowego drożącego i wyjawiającego umysły ludzi i w ten sposób niszczącego ich intelektualnie, duchowo (w tym etyczno-moralnie) a nawet fizycznie.

Oczywiście były namiastki takiego w naszej części Europy, ale raczej postrzegaliśmy komunizm jako totalitaryzm przemocy fizycznej, totalitaryzm wprowadzany siłą i zbrojnie, natomiast nie zdawaliśmy sobie sprawy, że na tym wyczekiwanym przez nas pięknym i bogatym Zachodzie rodzą się długotrwałe procesy anihilujące indywidualizm oraz wspólnoty ludzi i tworzące nowego człowieka – bez indywidualizmu, bez umiejętności właściwego zrozumienia kategorii aksjologicznych, bez kośćca  moralnego, gdzie zaczęły królować idee: niszczenia człowieka w jego naturalnym człowieczeństwie; konsumpcjonizmu; koniunkturalizmu; nihilizmu, pozbawiania ludzi historii i pamięci historycznej, czyli korzeni własnego istnienia; wyjaławiania osobowości; multikulturowości zabijającej odrębność i tradycję; poprawności politycznej; totalitarnej tolerancji dla wszystkiego co antynaturalne i nakierowanie jej w jedną stronę... ku lewactwu i lewackich "wartości"; cenzury i społecznej oraz indywidualnej autocenzury; niszczenia wiary i nadziei, i miłości; niszczenia rodziny i wszelkich form zbiorowej wspólnoty jaką jest naród, państwo czy wspomniana rodzina, LGBTQ, eutanazji, aborcji na życzenie, uśredniania wykształcenia na niskim poziomie, tak aby można było łatwo manipulować i zarządzać ludźmi; relatywizmu wszystkiego we wszystkim,  itd.

Pisałem o tym wielokrotnie przywołując filozofie takich postaci ja: Friedrich Wilhelm Nietzsche, Altiero Spinelli, Karl Marx (Karol Marks) czy też Antonio Gramsci.

Nie czas pisać o tym szeroko, ale wydaje mi się, że ogromna część obecnych nauczycieli już jest właśnie przesiąknięta tym kulturowym komunizmem, który połączony z postawami określanymi jako homo sovieticus (indywidualno-osobowościowy rezultat spuścizny po okupacji Sowietów w Polsce) daje przerażające efekty w postaci: strajkujących nauczycieli przebranych za świnie czy krowy i wyjących pod szkołą odgłosami tychże zwierząt, jakieś infantylne pieśni strajkowe, jakiś ostracyzm wobec normalnych nauczycieli, pogardy dla swojego zawodu i pogardy dla dzieci, młodzieży czy ich rodziców.

W pierwszym akapicie wskazałem, iż pamiętam te wszystkie strajki lat osiemdziesiątych XX wieku. W tym czasie nikt by nawet nie pomyślał, że mogą strajkować nauczyciele oraz odmawiać nauczania i opieki nad uczniami oraz szantażować ich utratą możliwości zdawana wszelkich egzaminów. Taka myśl nawet nie świtała im się w głowie, podobnie jak lekarzom czy pielęgniarkom. 

Teraz jest już inaczej o czym piszę od kilku dni.

Dlaczego więc nie ma szerokich protestów rodziców tych dzieci i młodych ludzi w sytuacji, która np. może prowadzić do tego, iż młodzież może mieć zabraną możliwość zdawania egzaminów maturalnych?

Po części dlatego, że i Ci rodzice są również dotknięci przez ten komunizm kulturowy, ale przede wszystkim ze strachu o los swoich pociech i ostracyzm nauczycieli wobec uczniów, których rodzice przystąpiliby do takich protestów.

Ale "kochani" Totalniacy, "kochany" Panie Broniarzu... Poszliście za daleko i strzeliliście sobie w stopę. Rodzice Was ocenią przy urnach wyborczych i to na niekorzyść Was. Nawet sobie nie zdajecie sprawy jak bardzo... chociaż nie... Wy już o tym wiecie...

I jeszcze jest jeden efekt tego strajku i Waszej pogardy dla rolników (świnie i krowy): całkowicie straciliście już elektorat wiejski, który jak dotąd w wyborach do Parlamentu Europejskiego raczej uczestniczył śladowo a teraz będzie to znaczny wzrost tej liczby i to też na Waszą niekorzyść jako całości, i niekorzyść dla PSL-u jako partii, która przystąpiła do piewców LGBTQ i piewców postaw antykatolickich. To też wiecie...

Nic Wam nie wychodzi. Nawet jakiejś namiastki programu wyborczego dla Polski i Polaków nie jesteście w stanie przygotować. Jedynym jest anty-PiS i tyle, co potraficie to odnosić się do pomysłów Zjednoczonej prawicy i zawsze mówicie NIE!

Przykre... a ja się uśmiecham...

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

poniedziałek, 22 grudnia 2014

Co jest nie tak z polskim państwem?

Ostatnie wydarzenia obejmujące sfałszowane po części wybory samorządowe, opowiedzenie się sądów po stronie rządzącej koalicji i prezydenta (sławetne oświadczenie Wielkiej Trójcy Sądowej w sprawie wypowiedzi J. Kaczyńskiego dotyczącej tak naprawdę obrony sądów powszechnych przed naciskami polityczno-lobbistycznymi), nocna (na szczęście nieudana) i powszechnie medialnie przemilczana próba zmiany konstytucji umożliwiającej pozbywanie się resztek majątku narodowego w postaci lasów, również prawie nocne odrzucenie głosami koalicji wniosku o referendum w sprawie losów przedsiębiorstwa Lasy Państwowe i broniące naszej ziemi podpisane przez przeszło 2,5 mln Polaków,  medialna zmowa odcinająca  - poprzez brak transmisji jego zeznania przed sądem - Polaków od istotnych informacji związanych z osobą B. Komorowskiego oraz ogólny, wykreowany przez całą III RP marazm większości społeczeństwa skłoniły mnie do przypomnienia i rozszerzenia moich refleksji na temat dzisiejszej Polski, które wielokrotnie w większości już kiedyś przekazywałem w postaci odrębnych postów.

Polska - co wydaje się aż nadto oczywiste - powoli ulega degrengoladzie społeczno-gospodarczo-politycznej. Demokracja, wolność, niepodległość, suwerenność, godność to w dzisiejszej Polsce pojęcia abstrakcyjne lub o innej od wcześniej rozumianej konotacji znaczeniowej.

Sądzę, że celowo i z premedytacją niszczy się polskość i Polskę, doprowadzając ją do degradacji poprzez m.in. grabieżczą prywatyzację i pozbywanie się majątku polskiego, uniemożliwienie powstania silnej polskiej klasy średniej, pauperyzację, atomizację i zniewolenie społeczeństwa oraz jego depopulację a także przez wiele innych, antypolskich działań w sferze etyki, moralności, tradycji, kultury, itp.

Gdzie doszukiwać się przyczyn?

Brak propolskich elit...

Powolna degradacja Polski  to w dużej mierze wynik braku odpowiednich propaństwowych i prawdziwie (także etnicznie) polskich elit.  

Od 1989 roku nie zrobiliśmy tego, co było konieczne, nie przeprowadziliśmy lustracji ani dekomunizacji. Teraz zaś otrzymujemy to, co winno być oczywiste. Nie powinniśmy tedy w ogóle się dziwić obecnemu tragicznemu stanowi etyczno-moralnemu tzw. elit PRL-bis. Nie ma skutków bez przyczyn. Dzisiejszy stan naszego państwa jest właśnie taki, ponieważ oparte jest ono na szumowinach ludzkich nie zdekomunizowanych i nie zlustrowanych zaraz na początku przemian. To zaniechanie jest grzechem pierworodnym III RP, ale jakże miało być inaczej, skoro przełom 1989 tworzyli ludzie dawnego systemu komunistycznego i ich TW, KO oraz tzw. "pożyteczni idioci" a przy OS po obu stronach zasiadali w większości ludzie obcego nam pochodzenia, dla których raczej dobro Polski nie było najważniejsze.

Historia uczy, że nie ma czegoś takiego jak: "rewolucja bez rewolucji". Ustrój totalitarny można skutecznie obalić jedynie odsuwając na stałe jego beneficjentów od wpływu na rządy post-totalitarne. Inaczej te same jednostki i ich grupy będą zawsze dążyły do odbudowania swojego stanu posiadania sprzed rewolucji i niemal zawsze im się ten proceder powiedzie. Wiedziano o tym w dawnej Czechosłowacji, wiedziano w Niemczech, gdzie hydrze ścięto głowę od razu i do dziś nie pozwolono jej odrosnąć... Tego nie zrobiono w Polsce i mamy, to co mamy..

Szukając jeszcze przyczyn dzisiejszego stanu Polski i braku prawdziwych, propolskich elit należy się cofnąć do czasów jeszcze przedwojennych, wojennych a także do całego okresu PRL.

II WŚ przyniosła nam wyniszczenie przez obydwu okupantów: Niemiec i Rosji Sowieckiej dużej części elit polskiego społeczeństwa. Mordy niemieckie i sowieckie przyczyniły si.ę więc diametralnie do uszczuplenia najbardziej wartościowej substancji polskiego narodu. Sowieci wywieźli na Sybir 1 mln Polaków, w Katyniu zginęło 22 tysiące oficerów i polskich patriotów. Elity, które mogłyby po wojnie odbudować nasz kraj. Po 1943  roku z rąk Sowietów i polskich komunistów zginęło tysiące pozostałych elit z AK oraz innych niepodległościowych organizacji wojskowych i patriotycznej części narodu, w tym inteligencji... Po wprowadzeniu Stanu Wojennego zmuszono do emigracji od 1,5 do 2 mln patriotów... Obecne rządy spowodowały, że wyemigrowało "za chlebem" przeszło 2 mln młodych, zdolnych i kreatywnych Polaków, którzy winni pracować tutaj, dla Polski i jednocześnie dla siebie... Dodatkowo w 2010 roku wystarczyło pozbyć się 96 osób (choć niektórzy zapewne zginęli niejako "przypadkiem i z wyższej konieczności"), w tym parę prezydencką, aby naród umarł i ścięto mu głowę... Czyż nie o to chodziło ewentualnym smoleńskim zamachowcom?

Zbudowaliśmy tedy PRL na wymordowaniu patriotycznej elity państwa polskiego i oparliśmy ją na etyczno-moralnych kanaliach bez żadnego gruntownego wykształcenia, patriotycznej postawy i poczucia honoru... I cały PRL i dzisiejsze elity to... w większości potomkowie tych prymitywów etyczno-intelektualnych, w większości nie mających z polskim narodem żadnych związków

PRL - bis zbudowaliśmy dodatkowo na gruncie wcześniejszego Stanu Wojennego i zdrady okrągłostołowo-madalenklwej, która niestety trwa do dzisiaj.

I naprawdę. Nie ma co się dziwić obecnemu stanowi umysłów i wyznawanej hierarchii wartości obecnie nami rządzących? No bo przecież pustak nic nie może urodzić jeno też pustkę, prymitywizm intelektualny też rodzi podobny prymitywizm lub jeszcze gorszy. Rodzi też również określony i determinujący ów prymitywizm system wartości reprezentowany przez całą niemal klasę polityczną PRL-bis, a szczególnie PO... rodzi jeszcze gorsze pod tym względem etyczno-moralne szumowiny.

Tak dygresyjnie... Przez te ostatnie 25 lat - mimo werbalnych deklaracji - udało się III RP dokonać w Polsce jednego: zamiast zbudowania społeczeństwa obywatelskiego i świadomego swojej wartości , tożsamości oraz przekonanego o możliwości demokratycznego decydowania o swoim losie stworzono masę spauperyzowanych, bezmyślnych istot niezdolnych do jakiejkolwiek refleksji, działania i przekonanych o swojej endogennej niemocy sprawczej... W czasach realnego socjalizmu władza uważała, że najlepiej rządzić bezwolnym pijanym społeczeństwem, teraz wykreowali sobie bezwolne masy zrezygnowanych apadrytów (bezpaństwowców)...

Kryzys tożsamości europejskiej, kryzys państwowości polskiej... 

Tak więc jesteśmy świadkami niewątpliwie kryzysu Państwa Polskiego ale także kryzysu cywilizacji europejskiej. U nas nie chodzi już tylko o samą PO. Jak wspomniałem dotyczy to całej klasy politycznej po 1989 roku i również nas samych, Polaków - wyborców i nie wyborców. W Europie czynnikiem sprawczym owego kryzysu tożsamości cywilizacyjnej jest promowanie idei lewackch kosztem chrześcijaństwa oraz próba zbudowania anaturalnej i narzucanej totalitarnie marksistowskiej idei globalnej, jednorodnej wspólnoty "mas" w postaci zniemczonego tworu nazywanego Unią Europejską... czyli wyższą formą ZSRR...

Jest symptomatyczne, że tak naprawdę ZSRR i cały sowiecki eksperyment obumarł w dużej mierze dzięki Polsce i Polakom... I nie łudźmy się, że współcześni twórczy kontynuatorzy tych idei w Brukseli o tym nie pamiętają... Stąd była ich tak wielka radość, gdy udało im się w 2003 roku uzyskać naszą zgodę na wejście do ich Unii Europejskiej... Ile to wtedy było radości Millerów, Michników i innych takich... a rozkład wyników owego referendum do dziś odzwierciedla strukturę geograficzną poparcia dla poszczególnych partii: zwolennicy utraty przez Polskę własnej suwerenności na rzecz globalnej, bezpaństwowej UE głosują dziś na "postępowe i nihilistyczne partie" a zwolennicy budowy i rozwoju państw narodowych w Europie Ojczyzn z reguły na PiS...

Homo sowvieticus - twórczo rozwijany marksistowski eksperyment!

Pozornie tedy odzyskanie przez Polskę suwerenności i niepodległości po latach panowania "sowieckiego" nie stało się niestety przełomem moralno-etycznym całego Narodu a wprost przeciwnie: staliśmy się wzajemnie wyobcowanymi aspołecznymi jednostkami niezdolnymi do dbania o własną i naszych potomków przyszłość. Nie stworzyliśmy nowej jakości życia publicznego i prywatnego, która nakierowywałaby nas na przestrzeganie w codziennym życiu obowiązujących norm, zarówno prawnych, jak i moralnych.

Oczywiście taki był i jest cel działań antypoolskich elit III RP, które z rozmysłem nie pozwalały pozbyć się Polakom mentalnej spuścizny komunistycznej i kreowały oraz kreują do dzisiaj pożądany przez nich poddańczy stan ich umysłu.

Takie pojęcia jak: patriotyzm, honor, ojczyzna, przyzwoitość, służba publiczna, uczciwość, praworządność zostały zrelatywizowane przez narzuconą nam globalistyczną współczesność a ich właściwa wartość stała się niejako anachronizmem, prawie nieprzystającym do rzeczywistości absurdem.

Zbudowany (a raczej nieodbudowany i postsowiecki) sposób funkcjonowania naszego państwa nie sprzyjał i nie sprzyja zresztą owym wartościom. Polskie społeczeństwo nie wierzy dziś w demokrację , prawo i instytucje z nią i z praworządnym państwem związane jak: parlament, sądy, prokuraturę czy policję. Większość Polaków nie zna prawa i nie ma - ze względu na ubóstwo - do niego dostępu. Hermetyczność środowiska prawniczego i wiedzy prawniczej oraz przykład wielu nieprawidłowości i niedoskonałości prawnej RP tworzą w naszym społeczeństwie przeświadczenie, że obywatele nie są równi wobec prawa i nie mają na jakość swojej egzystencji żadnego wpływu. Ową nierówność - której czynnikiem sprawczym jest zamożność i pozycja społeczno-zawodowo-polityczna - widzą wszędzie: w swoim miejscu pracy, gminie, powiecie, urzędzie skarbowym czy też wreszcie w skali makro, czyli instytucjach takich jak rząd czy parlament.

Przez te już 25 lat polskie niby elity polityczne nie były źródłem powstawania nowego, prawego Państwa. Stały się raczej w oczach jego obywateli synonimem małostkowości, karierowiczostwa, partyjniactwa i korupcji. Można powiedzieć, że "ryba psuje się od głowy" i tak też polskie elity postokrągłostołowe doprowadziły do zepsucia całego państwa oraz kreacji ludzkich antywartości cechujących większość Polaków.  Podstawą był oczywiście brak rozliczeń z przeszłością i umożliwienie przestępcom komunistycznym swobodnego funkcjonowania i rozwoju w nowej Polsce. Ich sposób działania i wyznawane wartości życiowe stały się więc obowiązującymi w III RP. "Homo sovieticus" i jego cechy nie stały się więc w całym dwudziestopięcioleciu obiektem krytyki a wręcz przeciwnie: nastąpiło jego przepoczwarzenie w "kolorowe opakowanie", puste w środku.

Hipokryzja demokracji – Demokratyczna hipokryzja... 

My Polacy - zgodnie z zamierzeniami zdrajców okragłostołowo-magdalenkowych - staliśmy się obecnie niestety właśnie takim kolorowym opakowaniem, w środku pustym lub zawierającym cokolwiek cuchnącą treść. Tacy są też oczywiście rządzący i ich towarzysze. I dlatego też jesteśmy skłonni dalej głosować na PO czy też na B. Komorowskiego, od czasu do czasu bezmyślnie oddając głos na "nowy proszek, jeszcze lepszy od tego, który był jeszcze najlepszy dwa dni temu..."

Bo czyż nie jest też tak, że w swoim miejscu pracy - jeżeli mamy taką możliwość - po prostu kradniemy (np. papier do drukarki czy też czas poświęcając go na wykonywanie pracy niekoniecznie dla właściwego pracodawcy). Nie jest czasem tak, że - na miarę swoich możliwości - załatwiamy sprawy sobie i innym wykorzystując posiadane znajomości i układy. Czy nie jest czasem dla nas oczywistością otrzymywanie tzw.: "prowizji" od załatwienia jakiejś sprzedaży czy kontraktu. W skali mikro to często właśnie tolerujemy i tak się zachowujemy zazdroszcząc ludziom na "piedestale" nie władzy, ale właśnie profitów z nią związanych. Bo przecież... jakbyśmy byli na ich miejscu to tak naprawdę robilibyśmy takie same rzeczy: dobre dla nas osobiście chociaż może i ocierające się o granice prawa lub nawet korupcjogenne. A zasady służby publicznej, patriotyzm, uczciwość, postawa propaństwowca? To przecież takie absurdalne i wręcz śmieszne rzeczy... No może realizowane przez nas tylko werbalnie, w pięknych słowach a nie w pięknych czynach i postępowaniu.

W demokracji liczy się głos większości a ta większość niestety dalej będzie raczej popierała PO. Bo przecież są tacy jak ta większość: ze wszystkimi przywarami "homo sovieticus" i tolerująca (nawet poprzez brak reakcji) na co dzień działania nie zawsze zgodne z prawem, również tym moralno-etycznym.

Tak naprawdę stworzyliśmy w Polsce jakąś hybrydę, quasi demokrację, stworzyliśmy quasi państwo, państwo teoretyczne przesiąknięte hipokryzją i dalekie od standardów naprawdę demokratycznych.

Ogłupiający, wszechmocny przekaz medialny 

Zbudowanie tak chorego państwa było możliwe oczywiście współcześnie jedynie dzięki przede wszystkim mediom, które w większości w Polsce są de facto mediami rządowymi . Wielu już pisało (ja też) o tym, że źródłem owej medialnej degrengolady jest szeroko pojmowana "michnikowszczyzna" w znaczeniu jakie nadał jej  Rafał Ziemkiewicz w swojej książce: "Michnikowszczyzna. Zapis choroby".

Niestety szeroko - w sensie źródła jak i sposobu przekazu - rozumiane media/zjawiska ( TV, Radio, Internet, Kino, Prasa, Film, Seriale, Imprezy masowe, Demonstracje, Zebrania modlitewne, Reklama, PR, Publicity, etc.) w sensie werbalnego i pozawerbalnego oddziaływania na zwykłego człowieka stały się już nie czwartą, ale pierwszą władzą. I to władzą potężną. Są już nie tylko źródłem informacji o otaczającym nas świecie, nie tylko przekazują wiedzę, dostarczają rozrywki oraz innych wartości, ale stały się KREATOREM zbiorowych zachowań i określonych sposobów myślenia oraz stylów życia jednostek i ich grup. Niczym „bóg” są zarówno „panem” stworzenia, jak i „panem” unicestwienia większości wszelkich osób, rzeczy, zjawisk i zdarzeń.

Oczywiście ogromne znaczenie przekazu medialnego nie jest niczym nowym. Od początków rozwoju ludzkości przekaz medialny (w rożnej formie) jest jej nieodłącznym elementem. Obok mowy bezpośredniej jest podstawowym, zbiorowym komunikatorem pomiędzy ludźmi, ich zbiorowiskami, organizacjami oraz kastami (rządzący – poddani). Przykładem mogą być starożytne Igrzyska czy tenże teatr.

Niemniej dopiero wiek XX i czas obecny jest dla przekazu medialnego okresem wcześniej niespotykanej świetności i rozwoju. Nie analizując szczegółowo, intuicyjnie możemy powiedzieć, że stało się to możliwe dzięki postępowi techniczno-technologicznemu, którego efektem jest powstanie globalnego społeczeństwa informacyjnego (również nie wnikając w szczegółowe dywagacje na temat określonego jego znaczenia).

Daje to właścicielom i dysponentom owych mediów wprost nieograniczone możliwości władania nad innymi. Daje władzę niemalże absolutną. Przekaz medialny jest bowiem najefektywniejszym instrumentem nie tylko zdobycia i utrzymania władzy politycznej, ale i materialnej oraz duchowej (emocjonalnej) nad człowiekiem. Przekaz ten decyduje też o tym jak postrzegamy świat i co oraz w jaki sposób się o nim dowiadujemy. Jak go de facto interpretujemy.

Łatwo możemy zauważyć, że tak pojmowany przekaz medialny stał  się wprost wymarzonym instrumentem manipulowania tymże człowiekiem oraz jego myśleniem, zachowaniem, doborem oraz hierarchią realizowanych w życiu wartości . Stąd tak ważnym jest różnorodność jego źródeł i wielość sposobów jego artykulacji, czyli - w ogromnym skrócie – Wolność, Odpowiedzialność, Rzetelność i Niezależność Mediów (przekazu medialnego). Czy w sensie idealnego modelu możliwe jest takowe we współczesnym świecie? Nie będę odkrywczy jeżeli powiem, że NIE!.

Ale każdy z nas indywidualnie oraz zbiorowo winien mieć możliwość i umiejętność krytycznego spojrzenia na istotę przekazu medialnego. Powinien dostrzegać jego prawdziwy charakter, ale też sytuację, w której przekaz medialny jest nośnikiem obłudy, fałszu, kłamstwa lub zawoalowanego nacisku socjotechniczno-propagandowego. A jeżeli tego nie potrafi to za niego winny to czynić np. instytucje państwowe (w tym media publiczne) lub niezależni dziennikarze.

Niestety w większości w Polsce media stały się propagandową tubą III RP. Stały się  jej bronią, ją ochraniają, ją kreują a nam przekazują informacje... które po prostu mają nas zmanipulawać.

Bezwartościowy świat medialnych kolorowych snów i prowincjonalizacja Polski

W Polsce kreowany świat przez media to miałkość i prymitywizm wartości… oraz kreowanie postaw takich, które czynią z nas, milionów Polaków bezwolne masy „wiecznie udających szczęśliwych tu i teraz”.

Może nieraz warto się zastanowić dlaczego właśnie w telewizji po raz kolejny do znudzenia leci jakiś Ferdek Kiepski, niezaradny fajtłapa i głupek pospolity zamiast serial o bezrobotnym zakładającym firmę i o jego kłopotach? Ku refleksji może też warto zastanowić się dlaczego  w serialach widzimy tylko ciągnące się problemy sercowo-rodzinne w smutnych wersjach ostatecznie? Dlaczego polskie media dołują Polaków zamiast ich promować, wydobywać z nich piękno i powab, pokazywać ludzi sukcesu? Dlaczego polskie media kreują zakompleksianie Polaków zamiast dawać im wiarę w umiejętności i możliwości?

Wielu nas zżyma się, że zamiast "wysokiej kultury" w telewizji czy innych mediach króluje miałkość, tania rozrywka i komercja. Można się zastanawiać, dlaczego,  ale czemu się dziwić? Polska rzeczywistość jest tak szara, że aż przerażająca...  Czyż można się dziwić, że Polacy uwielbiają programy dostarczające rozrywki, której nie mają - poza wielkimi aglomeracjami - na co dzień. W dużych miastach jest jakiś wybór. Zgoda. Ale wielu  żyje we Włocławku, Ustrzykach Dolnych, Kołobrzegu, Kaliszu, Zielonej Górze i innych większych lub mniejszych miastach i wsiach. Tam już "nic nie ma", "nic nie dociera"...

Nie wykształciliśmy Polski Samorządowej! Elitom (pseudoelitom, elytom) nie zależy na mądrym, wykształconym narodzie, bo trudniej nim rządzić. Miałkim elitom nie zależy na silnych samorządach bo tracą władzę. A nie-Polakom nie zależy na silnej Polsce z oczywistych względów...

Czas na odbudowę, czas na szczęście! 

Może jednak, mimo wszystko nadszedł czas na budowę Nowej Polski, może obecne wyniki wyborów i wszystko to, co działo się wokół nich a także wspomniane na początku fakty są dla nas ostrzeżeniem, niemal takim już ostatecznym dnem, od którego można „albo się odbić albo już niestety utopić ostatecznie”? Może warto dziś jednak udowodnić, że nas – jako Naród – nie można zatopić?

Taka oddolna budowa, odbudowa Polski ma dziś chyba sens głębszy niż nam się wydaje.

Jesteśmy przecież narodem dumnym i mądrym! Nie pozwalaliśmy nigdy sobą manipulować i z nas szydzić! Może teraz jeszcze tego nie widać, ale cała nasza historia to przeszło 1000 letnie Państwo Polskie. Państwo ludzi i Królów, Bohaterów i Męczenników, Ludzi Honoru! Państwo, którego nigdy nie mieli Ci wichrzyciele i piewcy Wybrańców Narodu! Tak naprawdę to my innych możemy uczyć naszej zaradności, inteligencji i pracowitości!

Dziś próbuje się z nas zrobić wyjałowioną z wszelkich wartości "rzecz" niezdolną do bycia człowiekiem! Pogrążoną w marazmie i beznadziei.  Mamy być w swojej masie łatwo sterowalnymi, zhomogenizowanymi w zakresie potrzeb zlepkami "istot cokolwiek oddychających jeszcze".

Na szczęście nie da się i nigdy nie dało się z nas - Polaków wyplenić naszej polskości, tradycji, wiary, historii. Nie udało się nikomu zniszczyć naszego narodu.

Powtórzę to, co kiedyś napisałem… Miejmy za maksymę to, co np. ja przyjmuję u siebie w działaniu: „Wszyscy wiosłujemy osobno ale i razem w jednym kierunku. Znamy cel podróży, czyli rozwój naszej Polski teraz i w przyszłości. Każdy z nas, proporcjonalnie do miejsca, w którym się znajduje, jest niezbędny w tej podróży i jest częścią osiągnięcia sukcesu, jakim jest dotarcie do jej celu”.

I w tym wszystkim bądźmy szczęśliwi… Szczęście to codzienne odczuwanie własnego istnienia”… Czyli żyjmy tak, abyśmy kładąc się do snu mogli stwierdzić: tak dzisiaj żyłem, byłem, istniałem, coś zrobiłem, dałem komuś uśmiech, część siebie, coś zdziałałem dla siebie, moich bliskich i dalszych oraz Mojej Ojczyzny

Najlepszym "lekarstwem" na marazm i przygnębienie jest wiara, nadzieja i miłość... uśmiech, praca i działanie!  Najlepszym "lekarstwem" na głupotę marksizmu jest  walka z nim, walka dobrem, mądrością i miłością...

Ku zastanowieniu i pokrzepieniu…

Pozdrawiam

Zostaw za sobą dobra, miłości i mądrości ślad...
http://krzysztofjaw.blogspot.com/
kjahog@gmail.com

czwartek, 16 czerwca 2011

Gdzie nasza Polska?

Podtytuł:
...PZU, PKO BP, JSW, PGE... OFE... Sprzedano też już Polskość!

Jakże nieraz mi smutno wielce
gdy wokoło patrzę  na bezrozumne pomyleńców harce, 
co ze śmiechem opacznie cześć oddają,
Permanentnym Obłudnikom, którzy Polaków jeno udają,
A Ojczyznę naszą zuchwale już wprost ograbiają...  

Doprawdy! Jakże trudno mi zrozumieć nas wszystkich, Polaków.

Patrzymy jak perfidnie zostajemy okradani (OFE, majątek narodowy), bezczelnie okłamywani (cuda, ceny, gospodarka, prezydencja UE, Euro 2012 i Euro waluta, stocznie, VAT, itp), pauperyzowani i totalitarnie zniewalani (cenzura, zamykanie za słowa krytyki, brak niezawisłości sądownictwa i prokuratury, itp), manipulowani medialnie (permanentnie) i totalnie odmóżdżani (coraz niższy poziom nauczania) a Polska na naszych oczach przestaje istnieć! I co?  I większość dalej się śmieje oraz uznaje za prawdy objawione treści przemówień D. Tuska o charyzmatycznej Platformie i szerzącego "propagandę światowego sukcesu" (kiedyś tak mówiło się o E. Gierku, ale on coś chociaż tworzył, budował a obecny rząd i elity po 1989 roku niszczą oraz tylko burzą lub wyprzedają).

Polska dziś wprost cuchnie fetorem gnijącej woni rozkładającego się trupa! 

Od kilku lat próbuję chociaż dla samego siebie i narzucając jakieś pozory logiczności uzyskać odpowiedź na pytanie: "Dlaczego Polska obecna jest tak zepsutym państwem?. I poszukać recepty na jej naprawę. Patrząc bowiem szczególnie na to, co dzieje się w Polsce i z Polską po tragedii smoleńskiej  nietrudno przecież o konstatację (jeżeli Ktoś ma nawet katar to i tak to wyczuje): Polska dziś wprost cuchnie fetorem gnijącej woni rozkładającego się trupa! Bo czyż nie jesteśmy świadkami powolnego procesu całkowitej degrengolady Naszej Ojczyzny we wszystkich aspektach funkcjonowania państwa? W skali mikro - od rozpadającej się rodziny i więzi rodzinnych (ustawa zezwalająca na odebranie dzieci przez służby państwowe bez decyzji sądu czy też - dzięki ustawie o wspieraniu rodziny i systemie pieczy zastępczej -  faktyczne już  umożliwienie homoseksualistom  adopcji i wychowywania dzieci)  aż do - w skali makro - organizacyjnego i instytucjonalnego rozpadu organizacyjnych struktur państwa oraz całkowitej już utracie suwerenności na rzecz Sowietów i częściowo UE oraz USA? Owa degrengolada nie odnosi się tylko do samej partii rządzącej - PO i p.o. Premiera D. Tuska. Obejmuje całą naszą klasę polityczną po 1989  roku (z małymi wyjątkami rządów: Olszewskiego i Kaczyńskiego... choć te wyjątki niestety potwierdzają regułę)  i również nas samych, Polaków - wyborców.

Patriotyzm, honor, ojczyzna, przyzwoitość, służba publiczna, uczciwość, praworządność to w dzisiejszej Polsce pojęcia - absurdy! 

Już kiedyś wskazywałem na fakt, że odzyskanie przez Polskę suwerenności i niepodległości po latach panowania "sowieckiego" nie stało się niestety przełomem moralno-etycznym całego Narodu. Nie stworzyliśmy nowej jakości życia publicznego i prywatnego, która nakierowywałaby nas na przestrzeganie w codziennym życiu obowiązujących norm, zarówno prawnych, jak i moralnych. Takie pojęcia jak: patriotyzm, honor, ojczyzna, przyzwoitość, służba publiczna, uczciwość, praworządność zostały zrelatywizowane przez narzuconą nam globalistyczną współczesność a ich właściwa wartość stała się niejako anachronizmem, prawie nieprzystającym do rzeczywistości absurdem.

Polscy obywatele są przeświadczeni, że w Polsce nie wszyscy są równi wobec prawa...   

 Sposób funkcjonowania naszego państwa nie sprzyja zresztą owym wartościom. Polskie społeczeństwo nie wierzy w prawo i instytucje z nim związane jak: sąd, prokuratura czy policja. Większość Polaków nie zna prawa i nie ma - ze względu na ubóstwo - do niego dostępu. Hermetyczność środowiska prawniczego i wiedzy prawniczej oraz przykład wielu nieprawidłowości i niedoskonałości prawnej RP tworzą w naszym społeczeństwie przeświadczenie, że obywatele nie są równi wobec prawa. Ową nierówność - której czynnikiem sprawczym jest zamożność i pozycja społeczno-zawodowo-polityczna - widzą wszędzie: w swoim miejscu pracy, gminie, powiecie, urzędzie skarbowym czy też wreszcie w skali makro, czyli instytucjach takich jak rząd czy parlament. Jakże więc Polacy maja szanować swoje Państwo, rząd, policję, sądy, prokuraturę czy inne instytucje państwowe skoro widzą jak prawo jest wykorzystywane instrumentalnie, doraźnie  a sądy wydają różne wyroki w tych samych lub podobnych sprawach? Czy można szanować ludzi władzy, którzy - oddając śledztwo smoleńskie obcemu państwu - nie szanują samych siebie a tym samym okłamują i nie szanują nas, czyli swoich rodaków? Jak zwykli ludzie mają postępować skoro widzą, że dla rządzących liczy się tylko sama władza i profity z nią związane a nie Polska i Ojczyzna, zaś wybory demokratyczne stały się plebiscytem kłamstw i nigdy nie spełnianych obietnic?

20 lat gloryfikacji "Homo Sovieticus"!   

Przez 20 lat polskie "elity" polityczne nie były źródłem powstawania nowego, prawego Państwa. Stały się raczej w oczach jego obywateli synonimem małostkowości, karierowiczostwa, partyjniactwa, korupcji i żałosnego strachu przed innymi krajami. Można powiedzieć, że "ryba psuje się od głowy" i tak też polskie "elity postokrągłostołowe" doprowadziły do zepsucia całego państwa. Podstawą był oczywiście brak rozliczeń z przeszłością i umożliwienie przestępcom komunistycznym swobodnego funkcjonowania i rozwoju w nowej Polsce. Ich sposób działania i wyznawane wartości życiowe stały się więc obowiązującymi w III RP. "Homo sovieticus" i jego cechy nie stały się więc w latach 1989-2010/11 obiektem krytyki a wręcz przeciwnie: nastąpiło jego przepoczwarzenie w "kolorowe opakowanie", puste w środku. I tacy, my Polacy, jesteśmy obecnie w większości właśnie takim kolorowym opakowaniem, w środku pustym lub zawierającym cokolwiek cuchnącą treść. Taki jest też Donald Tusk, Bronisław Komorowski i ich towarzysze (dlatego też jesteśmy skłonni dalej głosować na nich i ich PO czy SLD), taka też jest nasza cała klasa polityczna.

Brak uśmierconych propaństwowych, polskich elit uśmierca dziś Polskę!

Rządzą nami nie PRAWDZIWE POLSKIE ELITY, ale prości, zwykli, małostkowi ludzie, jakże pospolici i jakże podobni do przeciętnego Polaka, nas samych. Bo tak naprawdę jakość państwa zależy od jakości ludzi go budujących i zarządzających. Zależy od ich wielkości, w sensie posiadania propaństwowej wizji rozwoju i umiejętności wprowadzania jej w życie. To tak jak w normalnej firmie: jej sukces zależy od wielkości jej właściciela lub grupy osób nią zarządzających. Wielkie firmy miały WIELKICH szefów i właścicieli, WIELKIE PAŃSTWA wielkich przywódców i WIELKIE ELITY (w dobrym tego słowa znaczeniu).

Hitler i Stalin dobrze wiedzieli jak zniszczyć Polskę i Naród Polski - niszcząc właśnie elity, najznamienitszych Obywateli, mogących budować silne państwo i będących niedoścignionym wzorem dla swoich rodaków!

Stąd Katyń lub pomordowanie przez Niemców polskich naukowców w Krakowie. Stąd przeogromna wola wyłapywania i niszczenia wybitnych (nawet w skali mikro) Polaków-Patriotów w latach powojennych. Tak naprawdę ostatni Wielcy Polacy (i Ci z Lewa i z Prawa) godni piastować Najwyższe Urzędy Rzeczpospolitej zostali zamordowani we wczesnych latach 50-tych XX wieku. Ostatni Mohikanie zginęli z rąk NKWD i większości niepolską (ale o polskich nazwiskach) Bezpieką. Resztki z nich musiało emigrować!

Większość obecnej "elity to" właśnie niestety potomkowie prostych (o ile nie prostackich) spadkobierców ludzi z pogranicza klas średnich, niższych i sowieckich zdrajców. Tylko jednostki się niestety ostały. I te jednostki potrafiące się w jakiś sposób "odnaleźć" i zintegrować wokół śp. Lecha Kaczyńskiego... wraz z nim tragicznie zginęły pod Smoleńskiem... niemalże w tym samym czasie i miejscu, gdzie z rąk Sowietów zostały w bestialski i ludobójczy sposób zamordowane polskie elity 70 lat wcześniej...

II Rzeczpospolita była Polską a III Rzeczpospolita czyją jest? 

Od dawna zastanawiałem się jak to jest możliwe, że dokonania w zakresie budowy i rozwoju państwa w okresie II Rzeczpospolitej są relatywnie i niewspółmiernie wyższe od dokonań ostatnich 20 lat. Odpowiedź jest prosta: II Rzeczpospolitą budowli polscy, wielcy patrioci, budowały propaństwowe ELITY (a przynajmniej stanowili oni na tyle liczną i silną grupę, która była zdolna nadać odpowiedni kierunek rozwoju Polski i jej państwowości). I to niezależnie czy reprezentowali lewą (socjaliści, nie mylić z komunistami), czy też centrum lub prawa stronę polityczną. Elity te w naturalny sposób więc mogły wyłonić spośród siebie ludzi mogących stać się prawdziwymi MĘŻAMI STANU!

Dzisiaj większość reprezentujących taką "karykaturę elit" np. naszych ministrów i posłów cechuje taka małość i prowincjonalizm polityczny, że tak naprawdę nadawałaby się li tylko i wyłącznie do czyszczenia butów przedwojennym Państwowcom.

Mój pogląd jest brutalny, ale - moim zdaniem - niestety prawdziwy a receptą na naprawę Rzeczpospolitej jest ZBUDOWANIE PRAWDZIWYCH PROPAŃSTWOWYCH ELIT. Wiąże się to oczywiście z rezygnacją z pseudoelit obecnie miłościwie nam panujących!

Czy jest to możliwe od zaraz?. Oczywiście nie! To praca na lata! Ale warto już teraz budować te elity choćby poprzez odpowiednie kształcenie Polaków i gloryfikowaniu takich polskich bohaterów jak np. Rotmistrz Pilecki, Jan Paweł II, Ksiądz J. Popiełuszko, Lech Kaczyński, Janusz Kurtyka i wielu innych. Warto powrócić do "istoty rzeczy", dzięki której Polska przetrwała nawet przeszło 100 lat swojej bezpaństwowości... warto na nowo odkryć znaczenie słów stanowiących fundament naszego rozwoju: BÓG, HONOR I OJCZYZNA!

Złodziej złodziejem jest, kłamca po prostu kłamcą, bohater narodowy Bohaterem a patriota Patriotą! 

Przejściowo po prostu trzeba dziś zacząć nazywać rzeczy po imieniu (złodziej jest złodziejem a nie tylko trochę złodziejem; nie można być nie do końca uczciwym bo albo się takowym jest albo nie; kłamstwo jest kłamstwem a nie do końca niedopowiedziana prawdą, itd) i eliminować z przestrzeni publiczno-politycznej ludzi miałkich i bezwartościowych. Wbrew pozorom jest w Polsce (ale i na emigracji, szczególnie tej z lat 1981-1983) wielu przyzwoitych Polaków mogących udźwignąć brzemię naprawy Rzaczpospolitej. Takowi znajdują się również wśród dzisiaj nam rządzących (ale są skutecznie atakowani i tłamszeni oraz ośmieszani, lub też "ściągani" w dół i marginalizowani).

Gdy Polską rządzić będą PRAWI I PRZYZWOICI ludzie, to MY sami zwykli Polacy - mając takie wzory i autorytety - staniemy się lepsi, uczciwsi, mądrzejsi i prawi. Będziemy coraz bardziej wartościowymi, wzajemnie się szanującymi ludźmi. A jeżeli tacy będziemy i będziemy się szanować to tak będziemy postrzegani i szanowani w Europie i na świecie.

Mimo wszystko wierzę, że taką Polskę i nas samych jesteśmy jeszcze w stanie zbudować! Trzeba tylko dokonać wyboru: Czy chcemy mieć Polskę Pileckich, Grabskich (twórca reformy walutowej w II RP) , Kwiatkowskich,  (budowniczy portu w Gdyni oraz COP), Wojtyłów czy też może Michników, Tusków, Komorowskich, Gradów, Kopaczów, Grabarczyków - niszczycieli Polski i Polaków!

Obserwujmy złoczyńców, bowiem zawsze historia ich sprawiedliwie osądzi! 

I nie możemy biernie patrzeć jak to Polska pozbywa się w sposób haniebny resztek swojego majątku. Musimy zapamiętywać - jako przyszły dowód oskarżenia przed Trybunałem stanu –  te "na szybko" wyzbywanie się akcji, udziałów czy prywatyzacji za grosze. I "oświecać" wszystkich, że gdyby nie fakt katastrofalnej sytuacji finansowej i gospodarczej Polski, do której doprowadził D. Tusk i jego – założona przez służby specjalne rodem z PRL –  spółka pod nazwą PO, to... z pewnością nie potrzebne byłyby obecnie: nagła wyprzedaż 8.635.230 akcji spośród 39.020.483 akcji PZU należących do Skarbu Państwa czy też   pozbywanie się aż 25% akcji ostatniego - obok BGK - polskiego banku, czyli PKO BP (sic!!!).


W przypadku PZU w ten sposób Skarb Państwa zmniejszył swój udział w kapitale akcyjnym spółki z niecałych 45,2 do niecałych 35,2%. Ogólnie sprzedaż ta była kompletnym zaskoczeniem dla inwestorów i obserwatorów rynków finansowych. Tym bardziej, że wcześniej Minister Skarbu Aleksander Grad podkreślał wiele razy, że do sprzedaży w tym roku akcji PZU „raczej” nie dojdzie. Według części komentatorów obecna oferta akcji PZU wpłynie negatywnie na wrześniową ofertę PKO BP (!).   Niebezpiecznego "smaczku" całej transakcji dodaje fakt, iż obsługują ją: Credit Suisse Group, Goldman Sachs Group, ING Group, JP Morgan Chase&Co i Unicredit, czyli stali "drenaże" polskiej gospodarki i "gracze" na polskim złotym oraz oferenci sławetnych, niszczących polskich przedsiębiorców, asymetrycznych opcji walutowych! Więcej: - TU, TU). Przerażające jest to, że polski rząd jest tak ubezwłasnowolniony przez międzynarodowe instytucje finansowe... Przecież "przywódcy", którzy ponownie powierzają kontrakty ludziom okradającym już wcześniej Polskę winni być skazani za działanie na szkodę Państwa i brak właściwego nadzoru nad jego finansowym i gospodarczym bezpieczeństwem!,

Powolne pozbywanie się PKOBP (tym razem może aż 25% akcji) jest kolejnym krokiem przekazywania już całego polskiego systemu bankowego poza jurysdykcję państwa polskiego. Pozostaje jeszcze BGK i NPB, ale któż to wie, co tam się "kołacze" w głowach szefów międzynarodowych instytucji fiananswych... wszakże przecież i FED (bank centralny USA) jest prywatny! O sprzedaży zdecyduje 30 czerwca Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy PKO BP. Podjęte na nim zostana decyzje dotyczace samej sprzedaży oraz jej wielkosci: okaże się, czy Skarb Państwa będzie mógł sprzedać nawet do 197.500.000 akcji serii A, a BGK do 128.102.731 akcji serii D w publicznej ofercie!.Obecnie Skarb Państwa posiada 512 406 277 akcji, co daje jej udział na poziomie 40,99% a BGK 128 102 731 akcji dających 10,25% udziału w kapitale zakładowym. Warto zwrócić uwagę na fakt, że rząd chce całkowicie pozbyć się wszystkich akcji posiadanych przez BGK i aż 38,5 % własnych akcji, co doprowadzi do sytuacji, w której Polska będzie właścicielem PKO BP jedynie w 25,2% (czyli  314 906 277 z 1 250 000 000 akcji ogółem PKOBP).  Ciekawe, kto obsługiwać będzie owa transakcję? (Źródła: j.w.). Biorąc powyższe pod uwagę lepiej więc zrozumieć akcję zmiany wizerunku PKOBP polegającą na "unowocześnieniu" logo (dzięki czemu może już swobodnie występować jako samo PKO bez dopisku BP - iPKO czy iPKObiznes) i zatrudnieniu za 3 mln zł "oszołoma" Szymona Majewskiego...


Ponadto przygotowuje się wielką wyprzedaż Jastrzębskiej Spółki Węglowej oraz PGE (Polskiej Grupy Energetycznej).

Naprawdę stan finansów musi być katastrofalny, na co wskazuje wielu obserwatorów informując, że na koniec maja MSP uzyskało jedynie niespełna 2,86 mld zł z zaplanowanych na rok 2011 aż 15 mld złotych wpływów z prywatyzacji. Po sprzedaży 10% PZU wpływy te wzrosną o  3,17 mld zł a po ewentualnym odpaństwowieniu PKOBP o kolejne 13,9 mld zł (według ceny akcji z dnia dzisiejszego, czyli 42,73). Warto też zwrócić uwagę na fakt, że ten obecny pośpiech wynikać może również z przypuszczalnego "fiaska" prywatyzacji PGE czy PKOBP ponieważ: "Zyski z prywatyzacji będą dużo niższe niż planuje rząd. Sypią się prywatyzacyjne plany rządu. Nikt nie chce kupować spółek po cenach, które wymarzył sobie resort skarbu. Wszystko przez to, że rząd zabrał pieniądze głównym inwestorom - Otwartym Funduszom Inwestycyjnym. Po wakacjach MSP może mieć problemy z prywatyzacją. Już w maju, podczas oferty publicznej BGŻ, fundusze emerytalne i inwestycyjne pokazały ministrowi Gradowi żółtą kartkę. Uznały, że bank został wyceniony tak wysoko, że nie opłaca się kupować jego akcji. W rezultacie resort skarbu obniżył cenę i zmniejszył transzę prywatyzowanych akcji. Jesienią takie sytuacje mogą się powtórzyć. Fundusze emerytalne otrzymują bowiem obecnie mniej pieniędzy (trafia do nich 2,3 proc. składki emerytalnej, a nie 7,3 proc. jak wcześniej), więc mają mniejsze możliwości inwestycyjne. Eksperci liczyli, że miejsce OFE na giełdzie zajmą fundusze inwestycyjne. Jednak spodziewanego napływu środków do funduszy nie widać. Saldo wpłat i umorzeń w przypadku funduszy akcyjnych jest wprawdzie dodatnie, ale ta nadwyżka jest niewielka".

Nie czas na uśmiech politowania, czas na definitywne, historyczne i wyborcze zamknięcie nieszczęścia zwanego III RP!

Doprawdy... finansowa i zarządcza wszechniemoc oraz małostkowa "pazerność" połączona z ambitendencją poczynań rządu (czyli wykonywaniem sprzecznych ze sobą czynności bez świadomości ich sprzecznego charakteru - vide: zabrano pieniądze OFE a następnie zaoferowano do sprzedaży akcje spółek będące w posiadaniu Skarbu Państwa, których nabywcami w większości wcześniej były właśnie OFE!)  zakrawałyby na szyderczy śmiech politowania, gdyby nie przeświadczenie o niszczeniu przezeń resztek naszej Polski!

Pozdrawiam


ZOSTAW ZA SOBĄ MĄDROŚCI ŚLAD... http://krzysztofjaw.blogspot.com/ kjahog@gmail.com